netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Była żona wchodzi z butami

252 odpowiedzi40 735 wyświetleńzałożony przez lila1977, 27.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Była żona wchodzi z butami

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 253 z 253 ]

196

Odp: Była żona wchodzi z butami

Saphira - "Po czym wdeptuje mnie w ziemię wieloma, bardzo nieobiektywnymi opiniami wg niej." Nie do końca się zgodzę że moje opinie są nieobiektywne, ja biorę pod uwagę statystyczną średnią która ewidentnie pokazuje że niestety w większości przypadków ex mężowie nie zachowuja się fair w stosunku do swoich byłych partnerek i co najgorsze dzieci. Popatrz na to przez pryzmat badań socjologicznych a niestety ukarze ci sie obraz właśnie "wrednego udzielnego zdrajcy" i kobiety pozostawionej samej sobie z dziećmi i tysiącem problemów - tak niestety wygląda w większości przypadków obraz rozwiedzionej pary.
Nie twierdzę że wszyscy i zawsze tak jest sama znam małżeństwo gdzie on jest z nex już ponad 20 lat a ze swoją ex żoną był tylko 2 lata i jak sam mówił gdyby nie odszedł to by się "pozabijali" a z nex żoną z tego co wiem żyją całkiem dobrze.
Bardzo podoba mi się wasza obrona facetów z którymi jesteście ( nie ironizuje) i nie dziwię się sama w obronie mojego męża wydrapała bym oczy komuś choć dobrze wiem jaki jest i co ma za skórą, ale to ja wiem a innym "wara"
Czujecie się że Was próbuję obrazić - nic z tych rzeczy - i jeśli tak odebrałyście moje słowa to przepraszam - użyłam waszych przykładów dla zobrazowania częstego zjawiska jakie ma miejsce w związkach - pewnie wasi faceci są dokładnie tacy jak piszecie przeciesz wy ich znacie najlepiej i oby tacy pozostali pomimo problemów, i upływu lat.
Dlatego jeszcze raz przepraszam jeśli was uraziłam nie bylo to moim zamiarem, ale często w takich tematach mam przed oczami osobę bardzo mi drogą która była dzieckiem takiej ex i wiem jak jej życie wyglądało.

197 Ostatnio edytowany przez Agatunia (2012-01-03 15:48:24)

Odp: Była żona wchodzi z butami
Ewa0507 napisał/a:

Witam, na wstępie chciałabym się przywitać:)

Czytam od jakiegoś czasu to forum.Szczególnie ten wątek jest mi bliski,ale od strony juz byłej żony.Dzięki Bogu.....
Przeczytałam tu wiele mądrych komentarzy oraz takich ,które są krzywdzące i mało obiektywne a dotyczą one byłych żon.
Ktoś już tu mądrze napisałam ,że są byłe i byłe...i tak bardzo różnią się w swoim zachowaniu.
Tak różnica polega na tym w jakiej sytuacji nastąpiło rozstanie i rozwód  dwojga ludzi.
Jeśli nie było kłamstw ,oszust i zdrady a ludzie po prostu przestali się kochać....rozstanie tych ludzi przebiega w sposób łagodny i nie raniący......
Natomiast jeżeli pojawiła sie  zdrada i związane z tym kłamstwa oraz upokorzenie -zachowanie byłych żon jest usprawiedliwione.....dlaczego? ponieważ nie zaciągneły siłą do ołtarza swojego męża również same się nie zapłodniły.....Byli rodziną  a on jej głową -  mężem i ojcem..Dorosły i odpowiedzialny mężczyzna nie porzuca swojej rodziny ,bo jest za nią odpowiedzialny.Dał kiedyś słowo i złożył przysięgę.Małżeństwo to sztuka kompromisu i codzienna walka z własnym egoizmem.Tylko  człowiek z zasadami i z silnym kręgosłupem moralnym wytrwa na posterunku zwanym małżeństwo ....słaby tchórz- ucieknie jak tylko pojawią się kłopoty..

Pozwolę podzielić się się z Wami moją historią.
Otóż byliśmy małżeństwem 10 lat w z związku 12.....taka miłość co się zdarza tylko raz...podobno:)
Po 7 latach zaszłam w długą i oczekiwaną ciążę.....ciąża okazała się bliźniacza ,cieszyliśmy się -tak bardzo obydwoje byliśmy szczęśliwi.Dzieci urodziły się przedwcześnie.....synek zmarł ,córka walczyła o życie.Ja w padłam w depresję......Powoli wszystko wracało do normy-córka rosła i rozwijała się prawidłowo....po roku zaszłam w drugą ciążę - urodziła się druga córka -zdrowa i prześliczna.....On jak młodsza córka miała 9- miesięcy w dał się w romans......10 miesięcy  później wyrzuciłam go z domu.....Nie udźwignęłam ciężaru zdrady i upokorzenia choć go bardzo kochałam.....nie potrafiłam walczyć o niego.Zostałam  z dziećmi sama....Dzieci miały wtedy 3 i 1,8 lat..on zamieszkał z nią....Jesteśmy po rozwodzie i to co mnie najbardziej teraz boli to to że zapomniał o dzieciach ,które tak bardzo kiedyś pragnął...owszem zabiera je co drugi weekend..ale czy to jest prawdziwe ojcostwo? nie to tylko namiastka ......kiedy dzieci chorują nie przyjeżdża do nich, tłumacząc sie nawałem pracy itp....jakie to żałosne......Dzisiaj żal mi jest moich dzieci ,bo nie mają prawdziwego domu przez egoistycznego tatusia,którego po prostu przerosło życie.....Kiedyś kiedy były jeszcze  bardzo małe słyszałam  jak mówił do swojego ojca ,że ma tego dość.....tych kupek zupek......Dla mnie to śmieć nie człowiek.....Nie żałuję ,że wydała się zdrada i w konsekwencji doszło do rozwodu......problem ma jego kochanka.....tak niestety ,bo ten człowiek nie  potrafi kochać...i sam nie wie czego chce....co jakiś czas karmi mnie jak to bardzo on tęskni i jak jemu nas brakuję....jej zapewne mówi to samo.....i żyję sobie w błogiej nieświadomości i nienawiści do mnie.Zresztą vice versa- ja jej też nienawidzę,bo weszła brutalnie w nasze życie ,wiedząc o mnie i o dzieciach,że jesteśmy! wykorzystała kryzys ,w którym się znaleźliśmy.Facet jest w tym czasie łatwą zdobyczą.....mogła sie wycofać ,ale tego nie zrobiła....więc nawet jeśli kiedyś zostanie jego żoną- zawsze będzie czuła się tą gorszą......a ja zawsze będę jej o tym przypominać.Być może kiedyś tu napisze jak w tytule tego wątku.....no ale cóż takie jest właśnie zycie!

Witam,
To będzie mój pierwszy post na tym forum. Temat dotyczy mnie bezpośrednio, więc postanowiłam wyrazić swoją opinię.

Otóż jestem byłą żoną, dla mojego byłego męża:) Powodem rozstania w naszym przypadku była zdrada męża. Nasze dziecko(pierwsze i jedyne) miało wowczas 3 m-ce.
Nie będę wdawać się w szczegóły jaki to ból itp, bo nie tego dotyczy wątek.
Rozwód był z orzeczeniem jego winy. Nie wyciągaliśmy żadnych brudów na rozprawie, oprócz jego zdrady. Dzieki temu, że nie skakaliśmy sobie do oczu, możemy w tej chwili żyć obok siebie i zajmować się synem.
Nie walczylam o męża, nie nachodziłam go, ani jego nowej Pani(z którą mnie zdradził).

Moj eks jest słaby psychicznie i trzeba go było zawsze ciągnąć za uszy. Jest mało asertywny.
Jestem z tych osób, co nie zawracają głowy wlasnymi sprawami swojemu eksowi. Sam to stwierdził, w przypływie szczerości.
Jednak pewnego dnia, napisałam mu smsa o jakichś osiągnięciach synka(teraz  wiek 3,5 roku) w przedszkolu. A ten nie dość, że nie odpisał, to następnego dnia zadzwonił z prośbą, bym nie kontaktowała się z nim poza godzinami jego pracy, jeśli nie jest to nic ważnego...:/ bo ONA ma z tym problem...(hehe dobre sobie. Bo napisałam o naszym dziecku? i to raz na ruski rok.)
Tylko, że właśnie to dla mnie było coś ważnego.

Moj eks jest słaby psychicznie i trzeba go było zawsze ciągnąć za uszy. Jest mało asertywny.

Dla mnie taka sytuacja jest chora. Z kim mam się podzielić spostrzeżeniami na temat syna, jak nie z jego ojcem?

198

Odp: Była żona wchodzi z butami
atinasarz napisał/a:

Saphira -  ja biorę pod uwagę statystyczną średnią która ewidentnie pokazuje że niestety w większości przypadków ex mężowie nie zachowuja się fair w stosunku do swoich byłych partnerek i co najgorsze dzieci. Popatrz na to przez pryzmat badań socjologicznych a niestety ukarze ci sie obraz właśnie "wrednego udzielnego zdrajcy" i kobiety pozostawionej samej sobie z dziećmi i tysiącem problemów - tak niestety wygląda w większości przypadków obraz rozwiedzionej pary.
......
Dlatego jeszcze raz przepraszam jeśli was uraziłam nie bylo to moim zamiarem, ale często w takich tematach mam przed oczami osobę bardzo mi drogą która była dzieckiem takiej ex i wiem jak jej życie wyglądało.

Kobiety opisują tu swoje doświadczenia, przeżycia, udrękę itp a ty na podstawie badań socjologicznych wymądrzasz się obrażając je i ich facetów.

Dobrze że w końcu przepraszasz. To miłe.

I powtórzę i powtarzać będę, tak jak ewarg to robi : KOBIETA CZUJE SIE PORZUCONA, Z TYSIĄCEM PROBLEMÓW BO SAMA CHCE SIĘ TAK CZUĆ
Któraś wspomniała słusznie, właśnie takie kobiety, wciąż tylko stawiają facetowi warunki, zezwalaj ana widzenia wg własnego uznania i zatruwają życie całemu światu ( to wg mnie bo wszyscy wkoło wysłuchuja jakie one biedne, jak im ciężko i tylko o tym potrafią mówić).

199

Odp: Była żona wchodzi z butami
Agatunia napisał/a:

Jednak pewnego dnia, napisałam mu smsa o jakichś osiągnięciach synka(teraz  wiek 3,5 roku) w przedszkolu. A ten nie dość, że nie odpisał, to następnego dnia zadzwonił z prośbą, bym nie kontaktowała się z nim poza godzinami jego pracy, jeśli nie jest to nic ważnego...:/ bo ONA ma z tym problem...(hehe dobre sobie. Bo napisałam o naszym dziecku? i to raz na ruski rok.)
Tylko, że właśnie to dla mnie było coś ważnego.

Moj eks jest słaby psychicznie i trzeba go było zawsze ciągnąć za uszy. Jest mało asertywny.

Dla mnie taka sytuacja jest chora. Z kim mam się podzielić spostrzeżeniami na temat syna, jak nie z jego ojcem?

Dziel się z kimś kto jest ci bliski. Ojcu przekażesz jak przyjdzie na spotkanie z dzieckiem.

Po co ta ironia bo ONA ma z tym problem...(hehe dobre sobie. A może mają jakiś kryzys albo byli właśnie zajęci sobą a tu sms od byłej żony? Swoim zachowanie też okazujesz zazdrość.

200 Ostatnio edytowany przez vikita (2012-01-03 16:45:25)

Odp: Była żona wchodzi z butami

To co opisuje Agatunia, jest wierzchołkiem góry lodowej. 

Jak matka ma zorganizować sobie życie kiedy zostaje sama z dziećmi?
Jedno do szkoły, drugie do przedszkola ona do pracy, wiecie jak wygląda życie kobiety w takiej sytuacji?
Nagle nie ma ojca dzieci, często rodzina męża też odchodzi wraz z nim... i nie piszę tu o sporadycznych przypadkach.

Kiedy przychodzi choroba czy to dziecka, czy matki kto ma jej pomóc, do kogo Waszym zdaniem ma się zwrócić? Wtedy  angażuje koleżanki, sąsiadki, przyjaciółki, ciotki, siostry, matki aby nie chcieć się z NIM kontaktować.

Ona nie ma prawa narzekać, ma dzieci i sama ma je wychować, a jak to zrobi to jej sprawa, on ma inny związek inne zobowiązania i płaci (o ile) alimenty.

On pojawia się z przypływem jego "wielkiej i czystej miłości do dzieci", kiedy sobie o tym przypomni... o ile sobie uzmysłowi, że ma jeszcze dzieci, które oprócz alimentów potrzebują ojca.

W jaki sposób matka jego dzieci ma się z nim kontaktować? Jakie sprawy może poruszać i kiedy?

Należy tu zaznaczyć, że w chwili kiedy on przekazuje żonie informację, że odchodzi bo  im w życiu nie wyszło, zaznacza iż pragnie aby pozostali przyjaciółmi i zawsze może się do niego zwrócić ze wszystkimi problemami... niestety życie te słowa weryfikuje i to na jego niekorzyść. Pewnie pojawiają się przypadki ojców dbających o własne dzieci po rozstaniu z ich matką, niestety sporadycznie.

Dodam, że jeszcze dwa tygodnie przed upadkiem mojego małżeństwa, dałabym sobie głowę obciąć za niego  i jego miłość. Głupia i naiwna byłam, nawet później mu uwierzyłam, że to samo padło po 15 latach.
Okazało się, że sprowadzał swoją kochankę do naszego mieszkania podczas mojej nieobecności. Ona znakomicie wiedziała, że on ma rodzinę. Rozmawiałam z nią tylko raz. Więcej tego nie zrobię, śmiała się mi w twarz.

On zapomniał o wszystkich i wszystkim...
Czy mam go gloryfikować i jego kochankę? Po kilku próbach bezpośredniej  rozmowy przestałam próbować.
Rozmawiamy przez adwokatów.
Nie wydzwaniam, nie wystaję pod drzwiami, nie szpieguję - czekam i siedzę cicho, za to on obmawia mnie do naszych znajomych, bo nie zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie i na jego propozycje podziału wspólnego majątku.

Staram się zrozumieć ex żony, które zwracają na siebie i dzieci uwagę w ten czy inny sposób.

201

Odp: Była żona wchodzi z butami
krycha50 napisał/a:
Agatunia napisał/a:

Jednak pewnego dnia, napisałam mu smsa o jakichś osiągnięciach synka(teraz  wiek 3,5 roku) w przedszkolu. A ten nie dość, że nie odpisał, to następnego dnia zadzwonił z prośbą, bym nie kontaktowała się z nim poza godzinami jego pracy, jeśli nie jest to nic ważnego...:/ bo ONA ma z tym problem...(hehe dobre sobie. Bo napisałam o naszym dziecku? i to raz na ruski rok.)
Tylko, że właśnie to dla mnie było coś ważnego.

Moj eks jest słaby psychicznie i trzeba go było zawsze ciągnąć za uszy. Jest mało asertywny.

Dla mnie taka sytuacja jest chora. Z kim mam się podzielić spostrzeżeniami na temat syna, jak nie z jego ojcem?

Dziel się z kimś kto jest ci bliski. Ojcu przekażesz jak przyjdzie na spotkanie z dzieckiem.

Po co ta ironia bo ONA ma z tym problem...(hehe dobre sobie. A może mają jakiś kryzys albo byli właśnie zajęci sobą a tu sms od byłej żony? Swoim zachowanie też okazujesz zazdrość.

Trochę obiektywizmu.... A może ja z mężem miałam kiedyś kryzys, a ona wlazła w moje życie z butami? Jej było wolno? I trzeba uszanować "ich zajmowanie się sobą"?

202

Odp: Była żona wchodzi z butami
vikita napisał/a:

To co opisuje Agatunia, jest wierzchołkiem góry lodowej. 

Jak matka ma zorganizować sobie życie kiedy zostaje sama z dziećmi?
Jedno do szkoły, drugie do przedszkola ona do pracy, wiecie jak wygląda życie kobiety w takiej sytuacji?
Nagle nie ma ojca dzieci, często rodzina męża też odchodzi wraz z nim... i nie piszę tu o sporadycznych przypadkach.

Kiedy przychodzi choroba czy to dziecka, czy matki kto ma jej pomóc, do kogo Waszym zdaniem ma się zwrócić? Wiele angażuje koleżanki, sąsiadki, przyjaciółki, ciotki, siostry, matki aby nie chcieć się z NIM kontaktować.

Ona nie ma prawa narzekać, ma dzieci i sama ma je wychować, a jak to zrobi to jej sprawa, on ma inny związek inne zobowiązania i płaci (o ile) alimenty.

On pojawia się z przypływem jego "wielkiej i czystej miłości do dzieci", kiedy sobie o tym przypomni... o ile sobie uzmysłowi, że ma jeszcze dzieci, które oprócz alimentów potrzebują ojca.

W jaki sposób matka jego dzieci ma się z nim kontaktować? Jakie sprawy może poruszać i kiedy?

Należy tu zaznaczyć, że w chwili kiedy on przekazuje żonie informację, że odchodzi bo  im w życiu nie wyszło, zaznacza iż pragnie aby pozostali przyjaciółmi i zawsze może się do niego zwrócić ze wszystkimi problemami... niestety życie te słowa weryfikuje i to na jego niekorzyść. Pewnie pojawiają się przypadki ojców dbających o własne dzieci po rozstaniu z ich matką, niestety sporadycznie.

Dodam, że jeszcze dwa tygodnie przed upadkiem mojego małżeństwa, dałabym sobie głowę obciąć za niego  i jego miłość. Głupia i naiwna byłam, nawet później mu uwierzyłam, że to samo padło po 15 latach.
Okazało się, że sprowadzał swoją kochankę do naszego mieszkania podczas mojej nieobecności. Ona znakomicie wiedziała, że on ma rodzinę. Rozmawiałam z nią tylko raz. Więcej tego nie zrobię, śmiała się mi w twarz.

On zapomniał o wszystkich i wszystkim...
Czy mam go gloryfikować i jego kochankę? Po kilku próbach bezpośredniej  rozmowy przestałam próbować.
Rozmawiamy przez adwokatów.
Nie wydzwaniam, nie wystaję pod drzwiami, nie szpieguję - czekam i siedzę cicho, za to on obmawia mnie do naszych znajomych, bo nie zgodziłam się na rozwód bez orzekania o winie i na jego propozycje podziału wspólnego majątku.

Staram się zrozumieć ex żony, które zwracają na siebie i dzieci uwagę w ten czy inny sposób.

WYPOWIEDŹ NIE JEST NA TEMAT WĄTKU  Jesteś zła na męża za zdradę, obraziła Cię jego kochanka (oboje siebie warci), załóż wątek o tym. Twój mąż potraktował Cię wrednie i walcz o swoje. Ale nie wylewaj pomyji na te, które nie rozbiły żadnego związku i nie odebrały dzieciom ojca a ich matki nie odpuszczają.

Drogie nex partnerki - chyba trzeba pomyślec o innym miejscu bo byłe nigdy nie darują każdej następnej, nawet jak nawet jak w czsie rozpadu ich małżeństwa i rozwodu jeszcze nie istniałyście.


Myślę też o założeniu wątku dla kobiet które nie wiedzą jak pogodzić obowiązki domowe i zawodowe po rozstaniu. Mimo iż mąż wychodził do pracy nim wstały dzieci i zawsze sama je szykowała do przedszkola i szkoły to teraz kiedy odszedł nie może udźwignąć ciężaru. To typowe i nie dziwię się i nie krytykuję. vikita wiem co czujesz i szczerze współczuję. Ale proszę wypowiadaj się na temat. Przepraszam jeśli jestem mało delikatna.

203

Odp: Była żona wchodzi z butami
Agatunia napisał/a:

Trochę obiektywizmu.... A może ja z mężem miałam kiedyś kryzys, a ona wlazła w moje życie z butami? Jej było wolno? I trzeba uszanować "ich zajmowanie się sobą"?

Jestem bardzo obiektywna - nie popieram walki ta sama bronia. Wlazła w wasze życie - nie było jej wolno, oboje diabła warci - ale nie poniżaj się do jej poziomu.

Załóż wątek : kochanka męża rozbiła moje małżeństwo i nie pozwala ... czy coś w tym stylu.

204

Odp: Była żona wchodzi z butami

Drogie nex partnerki - chyba trzeba pomyślec o innym miejscu bo byłe nigdy nie darują każdej następnej, nawet jak nawet jak w czsie rozpadu ich małżeństwa i rozwodu jeszcze nie istniałyście.

Nieprawda, mój mąż ma obecnie fajną kobietę, która jest bardzo sympatyczną osobą i nic do niej nie mam. Nie odciąga go od syna, jak poprzednia. Sama ma dziecko i jest życiowa. Chociaż nawiasem mówiąc, po numerach jakie potrafi wywijać mój eks, nie wiem nie będzie żałować związku z nim. Ale to nie moja sprawa.

Poprzednia partnerka nie dość, że lubi pakowac się w związki gdzie są dzieci, to jeszcze chciała żeby przestał kontaktować się z naszym synem.

Efekt? Została sama z 2tygodniowym noworodkiem(ich wspolnym dzieckiem). Oczywiście nie pochwalałam zachowania eksa, bo jest padalcem. Ale jej mi nie szkoda. Szkoda nastepnego skrzywdzonego dziecka.

205

Odp: Była żona wchodzi z butami
krycha50 napisał/a:
Agatunia napisał/a:

Trochę obiektywizmu.... A może ja z mężem miałam kiedyś kryzys, a ona wlazła w moje życie z butami? Jej było wolno? I trzeba uszanować "ich zajmowanie się sobą"?

Jestem bardzo obiektywna - nie popieram walki ta sama bronia. Wlazła w wasze życie - nie było jej wolno, oboje diabła warci - ale nie poniżaj się do jej poziomu.

Załóż wątek : kochanka męża rozbiła moje małżeństwo i nie pozwala ... czy coś w tym stylu.

Nie zniżam się do jej poziomu, bo niby jak? Czym? Ze chciałam sie pochwalić osiągnieciem naszergo synka?
Ani nie robiłam jej na złość, ani nic w tym stylu, więc po co ten jad z Twojej strony?

Do ówczesnej partnerki eksa (teraz ma nową)zwracam sie per Pani, nigdy jej nie wyzwałam. Wiadomo, że jej nie lubiłam, ale tak naprawdę to nie ona ślubowała mi wierność, tylko mąż.

206

Odp: Była żona wchodzi z butami

Agatunia to nie ja jadę jadem tylko ty okazujesz drwinę. Piszesz, że nie lubisz nawet tej kolejnej kobiety swojego eks tylko za to że jest z nim, bo on cię zawiódł. Czy to nie jest nastawienie wrogie? Ta kobieta nic ci nie zrobiła, przecież to nie ona rozbiła wasze małżeństwo. Proszę, chcesz o tym pisac pisz w watku o tym mówiącym.
A poprosiłam Cię abys nie zniżała się do jej poziomy po twoixh słowach "A może ja z mężem miałam kiedyś kryzys, a ona wlazła w moje życie z butami? Jej było wolno? I trzeba uszanować "ich zajmowanie się sobą"?" - nie masz rozumieć jej tylko sytuację. Nie możesz biegać z wszystkim do byłego (i piszesz że tego nie robisz). Wiem jak ci trudno i jeszcze to potrwa. Dziel się radościami dziecka z kimś bliskim Tobie a nie z kimś kto cię oszukał i zdradził. Miej honor a on niech żałuje, że omijają go jakies radosne wydarzenia z życia dziecka.

207 Ostatnio edytowany przez Agatunia (2012-01-03 17:27:38)

Odp: Była żona wchodzi z butami
krycha50 napisał/a:

Agatunia to nie ja jadę jadem tylko ty okazujesz drwinę. Piszesz, że nie lubisz nawet tej kolejnej kobiety swojego eks tylko za to że jest z nim, bo on cię zawiódł. Czy to nie jest nastawienie wrogie? Ta kobieta nic ci nie zrobiła, przecież to nie ona rozbiła wasze małżeństwo. Proszę, chcesz o tym pisac pisz w watku o tym mówiącym.
A poprosiłam Cię abys nie zniżała się do jej poziomy po twoixh słowach "A może ja z mężem miałam kiedyś kryzys, a ona wlazła w moje życie z butami? Jej było wolno? I trzeba uszanować "ich zajmowanie się sobą"?" - nie masz rozumieć jej tylko sytuację. Nie możesz biegać z wszystkim do byłego (i piszesz że tego nie robisz). Wiem jak ci trudno i jeszcze to potrwa. Dziel się radościami dziecka z kimś bliskim Tobie a nie z kimś kto cię oszukał i zdradził. Miej honor a on niech żałuje, że omijają go jakies radosne wydarzenia z życia dziecka.

Oj Krycha:)....Wlasnie napisałam ze teraz ma fajną babkę mój  byłymąż. I właśnie nic do niej nie mam. Jest to wyrażnie napisane w moim  poście #204 smile
Co do trudności, to już jestem  prawie 3 lata po rozstaniu, więc dawno się pozbierałam. Poza tym jaki były mąż jest to jest, ale synkiem sie zajmuje i to dużo. Nie mam do niego zastrzeżeń, jesli chodzi o ojcostwo.
Można w miarę możliwości na niego liczyć, np. w chorobie dziecka. Nie zawsze tak było, ale teraz jest dużo lepiej. Sam- nieproszony- czasem proponuje pomoc.

208

Odp: Była żona wchodzi z butami

Ja swoje a Panie nadal swoje - nie dogadamy się! Trudno. Faktycznie trzeba założyć inny wątek, bo tu obiektywnie pogadać się nie da, każda ciągnie na swoją stronę!

Agatunia jeśli sms był szczery, prawdziwy, bez wyrzutu i dotyczył jedynie dziecka - a on tak zareagował - to chwała ci za to że odszedł, a ty na nowo możesz ułożyć sobie życie, obyś trafiła na lepszego faceta! Tego ci życzę!

Ewarg, Krycha50 - fajne, życiowe i przepełnione racjonalnością z Was babki smile z trudnymi doświadczeniami, ale jak widać można smile

209

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Ja swoje a Panie nadal swoje - nie dogadamy się! Trudno. Faktycznie trzeba założyć inny wątek, bo tu obiektywnie pogadać się nie da, każda ciągnie na swoją stronę!

Agatunia jeśli sms był szczery, prawdziwy, bez wyrzutu i dotyczył jedynie dziecka - a on tak zareagował - to chwała ci za to że odszedł, a ty na nowo możesz ułożyć sobie życie, obyś trafiła na lepszego faceta! Tego ci życzę!

Ewarg, Krycha50 - fajne, życiowe i przepełnione racjonalnością z Was babki smile z trudnymi doświadczeniami, ale jak widać można smile

Sms dotyczył jedynie dziecka, biorącego pierwszy raz udział w przedstawieniu przedszkolnym. Nic o mnie i nic poza tym.
Z eksem nie jesteśmy na etapie "wrzutów i wyrzutów".

210

Odp: Była żona wchodzi z butami

Krycha50- napisałaś "Kobiety opisują tu swoje doświadczenia, przeżycia, udrękę itp a ty na podstawie badań socjologicznych wymądrzasz się obrażając je i ich facetów.
Wiesz nie wymądrzam się tylko piszę to o czym wiem, i z czym się spotkałam jak również to co w jakiś sposób dotyczy mnie samej.
Dane statystyczne podałam tylko po to żeby zobrazować że faceci jakich mają autorki wpisów to niestety wyjątki a nie regóła bo życie pokazuje żę w większości rozwodzących się par to właśnie faceci mają gdzieś swoje dzieci poczynając od nie płacenia alimentów a kończąc na takim czymś żę facet gdy jego mały syn uśmiechał się do niego na przystanku to odwrócił się w drugą stronę udając że go nie zna - i co ty na to???
Druga rzecz nigdzie nie obraziłam kobiet i ich facetów - ale skoro wyrażanie swego - odmiennego zdania którąś z czytających kobiet obraziło to stwierdziłam żę należy przeprosić bo nie o to chodzi w pisaniu na forum żęby obrażać ale dyskutować, wyrażać zdanie i pomagać.
A co do cierpienia to niestety zadania nie zmienię w większości przypadków cierpią porzucone kobiety i ich dzieci nie faceci którzy odeszli.

211

Odp: Była żona wchodzi z butami

Agatunia, w takim razie trafił ci się dupek, którego w swoich statystykach opisuje Atinasarz! Przydały się smile

My nie chcemy tu statystyk! Chcemy usłyszeć co wy myślicie o tych kobietach z którymi musimy się użerać na codzień.
Mój facet jest prawie, że moim ideałem, ja nie rozumiem jak ta baba mogła się z nim nie dogadać. Ale ona właśnie jest z tych "daj, daj, daj" i nic więcej! Z nim nie da się nie dogadać. jest do rany przyłóż i wytrzymał z nią kupę lat, czując się jak wielkie NIC, słuchając ciągłych kłótni, krzyków i awantur o nie wiadomo co. A to za mało pieniędzy, a to czemu naczynia nie umyte, a to że za dużo pracuje i czasu dla domu nie ma - ciągle sprzeczne komunikaty! Babie nie dogodzisz... smile
W dodatku żadnego wychodzenia, żadnego towarzystwa, żadnych wspólnych zabaw z dziećmi. Jak on był w domu to wrzucała mu dzieci na głowę i zajmuj się, ja mam dość i muszę odpocząć. Jak go nie było to była niania.
Nie ważne co robił, zawsze był zły i do bani - miał facet dość i kilka lat zajęło mu podjęcie decyzji o odejściu.
Odważył się, mimo cierpienia dzieci, z którego zdawał sobie sprawę i dziś cierpi razem z nimi.

Jak coś jej nie po jej myśli - z łopaty w łeb, dzieci w torbę i do tatusia won! Jak chce ich zabrać gdzieć to nie, bo ona nie pozwala! A dzieciom wpaja takie brednie, bzdury i kłamstwa o ojcu, że masakra!

Dla mojego faceta dzieci są najważniejsze i ja mu w ich wychowywaniu nie przeszkadzam. Wręcz przeciwnie, razem dyskutujemy, wspieramy się i omawiamy strategie postępowania w stosunku do nich, biorąc wszelkie za i przeciw pod uwagę.

Odnośnie statystyk znam i jednych panów i drugich! Trafiłam na super faceta i mimo jego bagażu go wybrałam. mój dobry kolega męczy się z nie żoną, a matką ich dzieci - dziewucha jest walnięta i to ostro! Ale mam kilku znajomych co faktycznie odeszli i żyją swoim życie, a dzieci mają w nosie. Wszystkie tu jak jeden mąż smile mówimy, że to barany!

Wątek to - była wchodzi z butami - trzymajmy się tego!
Pierwsza żona nie jest boginią i nie ma prawa do wszystkiego, zwłaszcza kiedy facet jest naprawdę w porządku! A mój, Shedir i innych kilku dziewczyn, które udzielają się na formu - właśnie taki jest!

A my... jesteśmy, normalnymi, fajnymi kobietami, które kochają z wzajemnością i mają mocno obciążony związek przez głupie flądry - ofiary własnych wyborów, oczekiwań i głupoty!

Fajne babki radzą sobie w życiu w każdej sytuacji. Są mądre, inteligentne, nie czują potrzeby zemsty i odegrania się, wiedzą, że dzieci są najważniejsze i robią wszystko by znów żyć szczęśliwie, a nie wszystko by ex facet żył w bagnie dzieki ich intrygom!

212

Odp: Była żona wchodzi z butami

Saphira - piszesz"My nie chcemy tu statystyk! Chcemy usłyszeć co wy myślicie o tych kobietach z którymi musimy się użerać na codzień.
A w momencie gdy ktoś pisze że ex mają takie czy siakie prawa względem ojców swoich dzieci to uważacie że was obraża się - chyba się pogubiłam albo po prostu chcecie żeby napisać - tak to prawda ex to "flądra" a wasz facet jest super - może tak jest ale nie znając was, ex i faceta ciężko wydać taki wyrok dlatego opierając się na różnych sytuacjach które się zna próbuje się opisać jak to wygląda z zewnątrz.
Piszesz też "A my... jesteśmy, normalnymi, fajnymi kobietami, które kochają z wzajemnością i mają mocno obciążony związek przez głupie flądry - ofiary własnych wyborów, oczekiwań i głupoty!
Co do tego jakie jesteście pewnie tak jest nie znam was ale wiem jedno was związek nie jest obciążony przez "gfłupie flądry" tylko od początku związałyście się z facetami z "przeszłością" tego nie da się wymazać gumką to zawsze będzie wam towarzyszyć bo tak po prostu jest - każdy ma swoją przeszłość i jedne sprawy z przeszlości można odstawić na półkę z napisem "było minęło i nie wróci" a inne niestety nie i do takich spraw należą wasze klopoty. Musiałyście się liczyć z tym gdy wchodziłyście w związek z tymi facetami bo przecież nikt nie dał wam gwarancji że ex będzie bezproblemową , ugodową babką bo ludzie są różni a tym bardziej jak wasz obecny facet mówił o swojej byłej to wiedziałyście jaka była i do czego jest zdolna więc nie rozumiem czemu teraz jesteście takie zaskoczone ich zachowaniem - one zawsze takie "flądrowate" były i już.
Dlatego uważam że zasada pierwsza w życiu "kto ma miękkie serce to ma twardą du..." i pewnie w waszym wypadku właśnie tak to działa i jeśli dalej tak będzie to nie wróże szczęśliwego końca bo jak sama wiesz każdy ma swoją wytrzymałość i nawet ty kochając faceta wpewnym momencie możesz mieć naprawdę dość i on też.

213

Odp: Była żona wchodzi z butami

No wreszcie jestem usatysfakcjonowana odpowiedzią smile która jest obiektywna i na tyle na ile można się wypowiedzieć w takiej kwestii - nie znamy się - na tyle wykorzystałaś swoją możliwość smile super!

Żadna z nas - mówię tu o mnie, o Shedir i innych piszących o tych flądrach i broniących swoich facetów - nie neguje praw jakie opisujecie ex żon do ex mężów. Są dzieci, trzeba płacić, odwiedzać, zabierać, próbować wychowywać i pomagać w tym, interesować się itd. Mój facet to robi. Dzieci nie znikną i ich matka też nie...

Chodzi mi i innym pewnie też o jakieś granice, zasady w relacjach międzyludzkich a zwłaszcza rozwodników z rozwiedzionymi - tych dobrych, a nie tych baranowatych mówiąc delikatnie.

Chodzi o to jak poradzić sobie z babą co nóz w serce by mu wbiła przy każdej możliwej okazji, która chce zrobić wszystko by rozwalić mu związek, która manipuluje dziećmi i robi im krzywdę! Jak ją uciszyć, odizolować od jego życia, w które notorycznie próbuje się wtrącać, a przy tym nie raniąc dzieci.

Najlepiej zniknąć i być chamem, niech wody do doopy jej się naleje i zobaczy sama jak to fajnie być samą, bez pieniędzy tylu ile się chce, bez możliwości zadzwonienia kiedy dzieci się kłócą, a ona sobie nie radzi, bez możliwości wyjścia, bo ona nie przyjedzie, itp.

Mój facet był zakochany i dopiero z czasem przejrzał na oczy, że ona taka flądrowata jest. Ale nie sądził, że aż do takiego stopnia i jak on odejdzie to ona będzie się zachowywać jak rozhisteryzowana wariatka. Sama chciała milion razy się rozstać i odejść, groziła rozwodem i wyprowadzała go co awanturę, a jak w końcu sam doszedł do ściany i miał dość, próbował odejść polubownie by jak najmniej dzieci na tym ucierpiały, to mamuśka wspaniała co robi... ? Jakby ją bił to przynajmniej wiedziałby za co tak bardzo chce go upodlić! I z życia wzięte - jakby bił to ona siedziałaby cicho, jak mysz pod miotłą. Miała wszystko i teraz skacze do nieba. Tonący brzytwy się chwyta. I tu chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze i o własną jej wygodę!

Dawaj mi wszystko, nie miej nic i przyjeżdżaj codziennie do dzieci, żebym ja miała spokój! Co to za matka pytam? Gdzie tu miłość do dzieci? Ojciec odszedł i wszystko co złe to jego wina! Zamiast pobawić się z dziećmi, wyjść gdzieś z nimi, tłumaczyć, że nie wyszło, że tata jest niedaleko i będzie jutro, że mogą zadzwonić itp. To biedne dzieciaki siedzą 24h na dobę w chałupie i tylko słyszą jak ona ujada na niego wszem i wobec. a kiedy mówią, że tata taki nie jest, to sami dostają po głowie.

najlepiej ich stamtąd zabrać - ale jak? u nas się nie da o ile ona nie jest alkoholiczką, psychopatką, albo sama nie odda!

Lepiej podsuńcie kilka pomysłów jak wyeliminować tą jej głupotę i przestać się denerwować obcą babą, którą mam w nosie, a ciągle próbuje włazić mi w życie z butami. Liczyłam się z tym, że ona jest, że ma z nią dzieci, ale nie liczyłam się z tym że baba, z którą się rozstał w bardzo cywilizowany sposób, której daje pieniądze, której pomaga z dziećmi, której nie olał jak inni, choć zasłużyła sobie (wiem z jego opowieści), ale też widzę na codzień co ona wyprawia, będzie tak bardzo wpływać na mój związek i moją codzienność...

Owszem nie znamy się, ale każda z nas dużo tu pisze o sytuacji w jakiej się znalazła - można skometować treść, ale proszę obiektywnie!

214 Ostatnio edytowany przez Agatunia (2012-01-04 16:36:18)

Odp: Była żona wchodzi z butami

Hmmm. Je jestem i byłą żoną, ale też po własnym rozwodzie, byłam w związku z rozwodnikiem.
Babka(eks mojego ówczesnego partnera) była dość wredna. Chyba się na nim mściła za to że odszedł.
Spóźniała się, żeby odebrać dziecko. Przez nią parę razy nie poszlismy do kina, albo teatru, bo waćpanna się nie pojawiała o umówionym czasie. Było to nie do zniesienia.


Poprawiło się dopiero, jak sobie przygruchała jakiegoś faceta. Już miała mniej czasu na uprzykrzanie nam życia. Niestety pojawił się problem, że dziecko nagle zaczęło jej przeszkadzać i "podrzucała" synka pod byle pretekstem. Nam to nie przeszkadzało, bo nasi synowie są w podobnym wieku i świetnie się dogadywali. Ale widać, że dziecko tęskniło za matką.
Dziwny typ osoby to był.


Trochę się nasłuchałam od partnera o jego byłej żonie. Jaka jest pazerna i w ogole po prostu straszna. Teraz się śmieje z tego, znając zakończenie tej historii.


Po prawie 2 latach mój związek z tym mężczyzną się rozpadł (uważam ze trochę przez jego eks). A najśmieszniejsze jest to, ze dowiedziałam się, że w tą Wigilię się zeszli ze sobą (a kilka lat są po rozwodzie). On zostawił jakąś kobietę , z ktorą był. Zerwał z nią w Wigilię i zostawił samą! A jego była i w zasadzie obecna partnerka (takie 2w1) kazała się wynosić z domu facetowi z którym była, także w Wigilię. I co? Sielanka trwa...


A taka była czarownica z niej.... hahaha

215

Odp: Była żona wchodzi z butami

Ciekawa historia, różne się zdarzają niespodzianki w życiu - jak widać, słychać i czuć.

Częst ofaceci sami nie wiedzą czego chcą, kobiety również i dlatego wychodzą w około telenowele brazylijskie... ale trzeba żyć smile

Ja dla siebie takiego scenariusza nie przewiduje, ale jeśli się zdarzy, a może być różnie, tzn. że się pomyliłam, a facet nie była mnie wart smile i bez niego będę umiała żyć smile

216

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Lepiej podsuńcie kilka pomysłów jak wyeliminować tą jej głupotę i przestać się denerwować obcą babą, którą mam w nosie, a ciągle próbuje włazić mi w życie z butami. Liczyłam się z tym, że ona jest, że ma z nią dzieci, ale nie liczyłam się z tym że baba, z którą się rozstał w bardzo cywilizowany sposób, której daje pieniądze, której pomaga z dziećmi, której nie olał jak inni, choć zasłużyła sobie (wiem z jego opowieści), ale też widzę na codzień co ona wyprawia, będzie tak bardzo wpływać na mój związek i moją codzienność...

Odpowiedziałam na innym wątku. U nas pomogło. Jak dzieci zamieszkały z nami bo wyjechała do przyjaciela to nawet do nich nie dzwoni. A jak przyjeżdża to raz na dwa miesiące na jeden dzień i biegiem z powrotem. No i mamy sielankę.

217

Odp: Była żona wchodzi z butami

Saphira, może to trywialne co napiszę, ale Ty tego babsztyla nie zmienisz. Pewnie, że przydałoby jej się przedmuchanie umysłu przez jakiegoś ogiera, ale tego też za nią nie załatwisz.

Ja wiem co ja zrobiłam, jak mój ex właził w moje życie. Telefony zdarzały się tylko w godzinach pracy, więc mojego ukochanego J przed słuchaniem rozmów uchroniłam, spotykaliśmy się tylko w sądzie i sporadycznie na mieście i mój J zawsze o tym wiedział. J zna detale spraw i nawet przed uprawomocnieniem się wyroku rozwodowego raz wyraził pewną niepewność, ale szybko mu to przeszło, bo wie, że jest jedynym mężczyzną w moim życiu, a szczegóły wypowiedzi ex typu "jakbyś dała mi szansę, to rzucę wszystko i wrócę do domu", czy późniejsze określanie mnie dziwką, materialistką, utrzymanką bogatego sponsora mnie nie ruszają, więc na mojego J nie mają też wpływu. Zresztą zerwałam wszelkie kontakty z ex, przestałam odbierać telefony, nie odpisywałam na maile i jak na razie mam spokój.

Tak właściwie, to co Cię ona obchodzi? Mało to takich ludzi na świecie? Świata nie naprawisz, jej też nie.
Nabierz dystansu, a od męża możesz żądać, żeby nie włączał Cię w ich rozgrywki. Tak naprawdę, to jest wyłącznie jego problem i Ty w nim nie musisz uczestniczyć, a jak sama postawisz granice, odłączysz się od tego.

Wiem, wiem, nie będzie łatwo, ale jak krok po kroku zaczniesz mówić NIE, nie chcę tego słuchać, jak nie będziecie tego roztrząsać, czy przepytywać dzieci, to to się wszystko wyciszy.

Dobre są czasami takie punkty, czy zdania spisane w naszej głowie i powtarzanie ich jak mantrę. Np "ona mnie wcale nie obchodzi"...powtórzysz wielokrotnie i zadziała, a jak jeszcze w to nie wierzysz, to w końcu stanie się to prawdą.

218

Odp: Była żona wchodzi z butami

Mój eks tez właził w moje życie, tzn. próbował. Jak postanowił porzucić kochankę(potem już z ich 2 tygodniowym noworodkiem), ale od razu go przystopowałam. Dlatego uważam, że inicjatywę odsunięcia byłej/go małżonka powinna przejąć osoba, której to właśnie eks wchodzi w obecne życie.


Zaobserwowałam, że często osoby, które same nie ułożyły sobie życia po rozstaniu, zatruwają życie eksom.

219

Odp: Była żona wchodzi z butami
Agatunia napisał/a:

.

Zaobserwowałam, że często osoby, które same nie ułożyły sobie życia po rozstaniu, zatruwają życie eksom.

Niekoniecznie. Raczej są to osoby, które same nie radzą sobie z sobą i ani siebie, ani swojego życia nie akceptują, a winą za porażki obarczają innych. Mój ex jest w związku i to dłużej ode mnie, ale jak już pisałam wcześniej, to ja wciąż jestem winna wszystkiemu. Znam tylko jego opowieści, jak to mu się źle układa z partnerką, zawodowo, finansowo, ale zupełnie mnie to nie obchodzi. Kiedyś (pewnie ze 3 lata temu) to mu nawet wspólczułam, miałam poczucie winy, że mnie się tak dobrze w życiu poukładało po rozstaniu, a jemu nie, chciałam pomóc, ale zmieniłam zdanie, bo to strata mojego cennego czasu. Póki nie weźmie się za siebie, nie pogodzi z samym sobą, nie zacznie sam odpowiadać za własne życie, będzie sobie tak byle jak żył...jego sprawa.

220

Odp: Była żona wchodzi z butami
annaJo napisał/a:

.


Niekoniecznie. Raczej są to osoby, które same nie radzą sobie z sobą i ani siebie, ani swojego życia nie akceptują, a winą za porażki obarczają innych. Mój ex jest w związku i to dłużej ode mnie, ale jak już pisałam wcześniej, to ja wciąż jestem winna wszystkiemu. Znam tylko jego opowieści, jak to mu się źle układa z partnerką, zawodowo, finansowo, ale zupełnie mnie to nie obchodzi. Kiedyś (pewnie ze 3 lata temu) to mu nawet wspólczułam, miałam poczucie winy, że mnie się tak dobrze w życiu poukładało po rozstaniu, a jemu nie, chciałam pomóc, ale zmieniłam zdanie, bo to strata mojego cennego czasu. Póki nie weźmie się za siebie, nie pogodzi z samym sobą, nie zacznie sam odpowiadać za własne życie, będzie sobie tak byle jak żył...jego sprawa.

Masło maślane. Nieułożenie sobie życia to nie tylko brak partnera, to też to co napisałaś. Nie potrafi sam się pozbierac i rujnuje(próbuje) życie innym.

221

Odp: Była żona wchodzi z butami

Aniu masz rację i całkowicie się z tobą zgadzam - nie zmienię jej. On tyle lat nie potrafił, mi też się nie uda. Nawet nie próbuje.

On postawił już wyraźne granice i buduje mur. Zbyt wiele złego zrobiła i pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Ja na nią to już nie szczególnie uwagę zwracam. Raz jest górka raz dołek, jak bardzo się stara i wytrzymać nie może to coś wymyśli by iskrę nienawiści znów zapalić między nimi. Zresztą to jest bitwa na noże, już nie ma zlituj się.

Zastanawiam się jak długo jeszcze będzie trawić to że ona ją zostawił. Jak długo będzie próbować obwiniać inną - mnie, za to ze odszedł? Ona wie swoje - zawsze! Jak długo będzie próbowała mieszać, zanim zajmie się swoim życiem? I kiedy w końcu otworzy oczy i zobaczy, że robi krzywdę tym dzieciom i to konkretną - sami już nie wiedzą co jest prawdą, za kim mają być, kogo słuchać i w stosunku do kogo być lojalnymi. Już powoli dla siebie wykorzystują, a z drugiej strony są biedne, bo robią wszystko by matka zaczęła się nimi odpowiednio interesować, a nie tylko drzeć paszcze.

222

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Aniu masz rację i całkowicie się z tobą zgadzam - nie zmienię jej. On tyle lat nie potrafił, mi też się nie uda. Nawet nie próbuje.

On postawił już wyraźne granice i buduje mur. Zbyt wiele złego zrobiła i pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Ja na nią to już nie szczególnie uwagę zwracam. Raz jest górka raz dołek, jak bardzo się stara i wytrzymać nie może to coś wymyśli by iskrę nienawiści znów zapalić między nimi. Zresztą to jest bitwa na noże, już nie ma zlituj się.

Zastanawiam się jak długo jeszcze będzie trawić to że ona ją zostawił. Jak długo będzie próbować obwiniać inną - mnie, za to ze odszedł? Ona wie swoje - zawsze! Jak długo będzie próbowała mieszać, zanim zajmie się swoim życiem? I kiedy w końcu otworzy oczy i zobaczy, że robi krzywdę tym dzieciom i to konkretną - sami już nie wiedzą co jest prawdą, za kim mają być, kogo słuchać i w stosunku do kogo być lojalnymi. Już powoli dla siebie wykorzystują, a z drugiej strony są biedne, bo robią wszystko by matka zaczęła się nimi odpowiednio interesować, a nie tylko drzeć paszcze.

No dobrze, on postawił jakieś granice, ale Ty nie postawiłaś. Jakby to był Twój jedyny post to można by wywnioskować, że razem, w trójkącie mieszkacie, a przecież wszystko co z ex związane, powinno pozostać za progiem waszego domu. Ten próg też jest granicą. To trochę jak problemy zawodowe, których nie potrafimy zostawić w biurze. Ileż par sporo wspólnego czasu poświęca na omawiania tego co w pracy, jakby nie mieli innych zainteresowań i o niczym innym nie potrafili rozmawiać.
Sama pamiętam, jaką idiotką byłam przy ex, jak codziennie wysłuchiwałam, radziłam, nawet pomagałam mu rozwiązywać problemy z pracą związane. Sama sobie byłam winna, bo widząc jego minę s...cego kota pytałam. On miał zawsze problemy...w końcu 25 razy pracę zmieniał. A ja chciałam iść do opery, teatru, no chociaż do kina, porozmawiać o ostatnio przeczytanej książce, a tu tylko praca i magazyny motoryzacyjne musiałam czytać. Fuj.

Powiedz tak szczerze, skąd wiesz, że ex się z nim awanturuje, czy on ci to opowiada, bo tak chce, czy sama pytasz? A może niech rozmawia z nią poza domem, potem dokładnie wyciera buty na słomiance, wchodzi do domu jako tako oczyszczony i ni zadręcza Cię wciąż tym samym tematem.

Dziećmi możesz się martwić, ale przecież jest wiele dzieciaczków w dużo trudniejszej sytuacji. Zaufajcie im, dadzą sobie radę. Tej rodziny już nie ma, są dzieci i matka i są dzieci i ojciec. Już nie ma nic pośrodku i relacje twój mąż powinien budować z nimi tylko swoje i to tak, żeby ex w to nawet zaocznie nie włączać.

223

Odp: Była żona wchodzi z butami

Saphira - twój problem wynika chyba z waszego podejścia do ludzi - KULTURALNEGO podejścia ale takie podejście sprawdza się tylko w stosunku do "normalnych" a nie "flądrowatych osobników. Skoro jak piszesz normalne traktowanie nie daje dobrego efektu to może należy przyjąć reguły "gry" które ex sama wyznacza??? Może trochę mniej "kulturalnie" a bardziej twardo??? Bo dla niektórych osób dobroć i normalne traktowanie jest oznaką słabości i stwierdzają że mogą komuś wejść na głowę. Piszesz że się awanturuje - skoro tak to facet powinnien odkładać słuchwkę ze słowami "łyknij nerwosol i potem zadzwoń jak się uspokoisz" po drugie nie musi za każdym razem od razu odbierać telefonu, czasem lepiej nie odebrać i oddzwonić np. po godzinie ze slowani "byłem zajęty, nie słyszałem itd..." żeby uświadomć że on nie jest na każde skinienie tylko ma inne sprawy - swoje życie. Pewnie Fląderka będzie straszyć i szantażować dziećmi, ale to tylko do momentu gdy jej szantaż działa ale kiedy się połapie że straszak w stylu nie zobaczysz dzieci przestaje działać, że telefon odbieracie kiedy wy macie ochotę itd... wreszcie spuści z tonu.

224 Ostatnio edytowany przez krycha50 (2012-01-05 09:19:58)

Odp: Była żona wchodzi z butami

No więc wg mnie, jeśli znalezienie jej zajęcia w postaci przyjaciela nie pomoże to można zrobić tak jak atinasarz pisze - nie odbierać telefonów lub ignorować jaj zachowanie. Jak będzie szantarzowac dzieci - nagrywać rozmowy z nią i zgłosic do sądu z prośbą o ograniczenie praw rodzicielskich. Jak psycholog porozmawia  z dziećmi to na pewno wszystko się wyda. Znam przypadek, że matce za "napuszczanie" buntowanie przeciw ojcu dostała od sądu skierowanie na terapie. Sąd postraszył ją, że jeśli nie zmieni zachowania odbierze jej dzieci. Zamknęła się natychmiast. Owszem po znajomych gada jak najęta ale do dzieci - cisza. A były postraszył ją, że wykorzysta nagrania złoży jeszcze donos o nękanie go. Kobieta też może dostać zakaz zbliżania się do kogoś.
Ja wprawdzie nie popieram walki, ale wiem, że czasami nie ma wyjścia. Jeśli ktoś sam nie rozumie, jeśli  nie reaguje na prośby to trzeba uciec się do ostrzejszych środków.

A może uda się twojemu parterowi wytłumaczyc jej, że jest przemęczona i powina wyjechać odpocząć? Niech zaproponuje, że weźmie dzieci na cały miesiąc a ona niech się zrelaksuje, wypocznie zabawi? Niech powie, że jej zachowanie wyraźnie wskazuje, że dzieci męczą ją bardzo i naprawdę nie macie nic przeciwko a nawet bardzo chcecie aby dzieci zamieszkały z wami a ona będzie widywała je w weekendy i święta? Będzie wtedy miała czas na "poradzenie" sobie ze sobą, odnowienie znajomości czy zawarcie nowych, na kino, teatr itp? Może niech podsunie aby zmieniła pracę?
Ja bynajmniej zaczęłabym od propozycji przeprowadzki dzieci do was.
Jeśli będziecie tylko westchnieniem reagować na jej zachowanie to będzie nakręcać się dalej.
Wiem, że to rudne ale po pierwsze to jej były musi być konsekwenty wobec niej ale nie tak :masz i odejdź. Kiedy krzyczy, że jej ciężko - to mówi : biorę dzieci do siebie, kiedy krzyczy nie mam pieniędzy, odpowiada : sąd zasądził ...zł, dałem dzieciom to, plus ... na książki, prywatne lekcje, książki, leki (wymienić ile dał i na co). Więcej nie dostaniesz. też masz obowiązek utrzymywać dzieci. Trzeba wciąż podkreślać, że nie tylko on ma obowiązek łożyć na dzieci, ale i ona. Alimenty są dla dzieci a nie dla niej. Można też wyliczyć ile dostają od niego prezentów i ile kosztują kiedy są u niego.
Oj wiem, że to trudne. A najgorsze, że wy wciąż żyjecie nią. Pewnie nie ma dnia aby nie było o niej rozmowy lub myślenia. To błąd ale rozumiem, że ona męczy i nie umiecie się wyzwolić.
A więc facet zabiera się ostro za "wychowanie" ex a ty za siebie. Nie pytasz o nią nawet jak widzisz i wiesz, że odzywała się. Udajesz, że nie widzisz, nie wiesz itp. Rób co do ciebie należy a urzeranie się z nią nie jest twoją sprawą. No wiadomo, że najpierw oboje porozmawiacie i ustalicie sobie zasady funkcjonowania waszego związku i do jakiego stopnia ex może w nim uczestniczyc (do zera). Zajmujecie się tylko dziećmi.

225 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-05 10:03:11)

Odp: Była żona wchodzi z butami
Agatunia napisał/a:

Hmmm. Je jestem i byłą żoną, ale też po własnym rozwodzie, byłam w związku z rozwodnikiem.
Babka(eks mojego ówczesnego partnera) była dość wredna. Chyba się na nim mściła za to że odszedł.
Spóźniała się, żeby odebrać dziecko. Przez nią parę razy nie poszlismy do kina, albo teatru, bo waćpanna się nie pojawiała o umówionym czasie. Było to nie do zniesienia.


Poprawiło się dopiero, jak sobie przygruchała jakiegoś faceta. Już miała mniej czasu na uprzykrzanie nam życia. Niestety pojawił się problem, że dziecko nagle zaczęło jej przeszkadzać i "podrzucała" synka pod byle pretekstem. Nam to nie przeszkadzało, bo nasi synowie są w podobnym wieku i świetnie się dogadywali. Ale widać, że dziecko tęskniło za matką.
Dziwny typ osoby to był.


Trochę się nasłuchałam od partnera o jego byłej żonie. Jaka jest pazerna i w ogole po prostu straszna. Teraz się śmieje z tego, znając zakończenie tej historii.


Po prawie 2 latach mój związek z tym mężczyzną się rozpadł (uważam ze trochę przez jego eks). A najśmieszniejsze jest to, ze dowiedziałam się, że w tą Wigilię się zeszli ze sobą (a kilka lat są po rozwodzie). On zostawił jakąś kobietę , z ktorą był. Zerwał z nią w Wigilię i zostawił samą! A jego była i w zasadzie obecna partnerka (takie 2w1) kazała się wynosić z domu facetowi z którym była, także w Wigilię. I co? Sielanka trwa...


A taka była czarownica z niej.... hahaha

Mi trzy miesiące temu też skończył się dwu letni związek, między innymi przez eks, też cały czas do nas dzwoniła. Nawet jak byłam w szpitalu po operacji mój wtedy "partner" szybko przerwał odwiedzanie mnie bo zadzwoniła do niego, że ma odebrać młodszą córkę. Przyjechał żeby mnie odwiedzić 75 km i nagle oniemiałam ze zdziwienia (byłam po ciężkiej operacji-wycięcie guza) ubrał się szybko i od razu wyszedł ze szpitala, jak na rozkaz.....Zostawił mnie w totalnym szoku......takich jego zachowań było więcej.....jeszcze nadużywał alkoholu....Teraz się bardzo cieszę, że się rozstaliśmy. Wiem, że ma teraz nową kobietę ciekawa jestem jak ona znosi jego dwie córki regularnie buntowane przez eks przeciwko kobietom taty, jego nadużywanie alkoholu...Podziwiam kobiety które wytrzymują w związkach, gdzie eks tak się wtrąca w życie swojego eks męża, ja też jestem eks mam syna z pierwszego małżeństwa, ale mój eks ma sielanke bo ja nigdy nie wtrącałam mu się w jego związki teraz jest żonaty i ma inne dziecko a mojego syna widzi tylko trzy razy w roku (nawet z synem nie wiemy w jakim mieście mieszka i gdzie pracuje)......Nie rozumiem tych kobiet co tak się wtrącają w życie swoich eks, może chodzi tylko o pieniądze??? Tak mi się wydaje....

226

Odp: Była żona wchodzi z butami

Się udało utworzyć odpowiedni poziom dyskusji smile bardzo się cieszę!

On nie jest jeszcze moim mężem, nadal formalnie jest jej mężem, rozprawa trwa.
Ona chce jego winy z bardzo lakonicznych powodów - ale szczegółów pisać nie będę. A on nie czuje się wyłącznie winny. Dlatego jest ostro między nimi.

Długo już nie mieszkają razem i nie są razem. Nawet jak żyli razem to chyba tak naprawdę osobno i każde sobą się zajmowało, ona miała notoryczne roszczenia w stosunku do niego, a jedyny ich kontakt dotyczył dzieci.

Odnośnie ich relacji - on był długo za dobry i właziła mu na głowę, o co często mieliśmy spięcia. W końcu stwierdziłam, że skoro wygląda to wszystko inaczej niż on zakładał, bo nie spodziewał się takiego jej zachowania, to powinnam mu pomóc zmienić do niej stosunek (pokazać, że relacje między ludźmi mogą wyglądać inaczej, że o siebie trzeba dbać, że należy oczekiwać do siebie szacunku i za to co się daje usłyszeć dziękuję). Np. wolał żeby na nim się wyżywała niż na dzieciach i próbował brać odpowiedzialność za jej relacje z dziećmi - moim zdaniem błąd. Od samego początku rozpadu związku miał chęć i potrzebę zabrania dzieci ze sobą - błąd - nie w tym kraju. Dawał jej dużo pieniędzy - błąd. I wiele innych drobiazgów składających się na całość.

W końcu po wielu rozmowach zaczął patrzeć inaczej na tą sytuację, wiele osób zwracało mu uwagę na to, że głupol jest, łącznie z mecenasem. Zaczął dostrzegać rzeczywistość realną i wdrażać granice.
Telefonów nie odbiera, albo bardzo rzadko. Jak odwiedza dzieci to z nią jedynie się mijają, oczywiście ona próbuje wbijać mu pazury, ale szybko ją gasi, nie dyskutuje, omija szerokim łukiem i trzyma duży dystans.
Skupia się głównie na dzieciach.
Jesli dzieci będą chciały mieszkać z nami, ona bedzie musiala wyrazić na to zgodę. A nie wydaje mi się by była skłonna, bo straci narzędzie do walki z nim. Ona wie, że jedyną jej bronią są dzieci, bo on ich bardzo kocha i krzywdy nie da im zrobić.
Pewnego dnia ona sama ugrząźnie na miękkim gruncie z własnej głupoty.

Aniu w kwestii rozmów o pracę - nie do końca się zgadzam. W kwestii rozmów o ex i dzieciach również. Każdy z nas ma jakąś przeszłość, ktora się ciągnie lub nie. Jeśli się ciągnie, a jest to problem to partnerzy słuchają, wspierają i współnie szukają rozwiązań. Jeśli w pracy mam zgrzyt i problem to też muszę o tym porozmawiać z moim przyjacielem. A mój facet jest moim przyjacielem. Jesli widzę, że jest zły, albo smutny - pytam co się dzieje. Jak chce rozmawiać proszę bardzo, jak nie - zostawiam to. Nasze życie na codzień to praca, większość czasu w niej spędzamy i dużo też o niej rozmawiamy. Ważne jest to by w weekend, albo co kóryś wieczór umieć odciąć się i iść do kina, do znajomych, do teatru, na basen, na imprezkę - a to świetnie nam wychodzi smile bo uwielbiamy wspólnie spędzać czas, nawet w łóżku przed tv cały dzień smile

227 Ostatnio edytowany przez Agatunia (2012-01-05 11:06:57)

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Mój facet kochała ex, wybrał na zonę, chciał mieć z nią dzieci, chciał by ułożyło im się życie! Próbował i próbował, ale się nie udało! Może ona za mało kochała, może w pewnym momencie rozeszły się ich drogi, może źle trafili na siebie i nie dokonali odpowiedniego wyboru... Nie wiem! Nie wyszło i rozwodzą się!

Ona chyba zawsze była fatalną kochanką, wredną egoistką i jeszcze okazuje się fatalną matką! Tylko, że mój facet długo tego nie widział, bo była zauroczony, zakochany i dostawał w 4litery - non stop.

Saphira, wróciłam do tego postu, bo w nim widać, jaka jesteś niesprawiedliwa (fatalna kochanka? a skąd Ty możesz to wiedzieć?)
Wychodzi na to, że ta eks to naprawdę czarownica jest. Nic w niej dobrego nie ma, tylko Twój partner taki nieskazitelny, biedny miś:/
Nie wiem skąd to zaślepienie u kobiet. Facet bez skazy, tylko ta była taka zła. Nigdy nie miałam, aż tak różowych okularów.
Nawet w stosunku do wspomnianego rozwodnika, który nota bene, był moją największą miłością w życiu. Ale jak zanadto głędził na swoją eks, to skutecznie go sprowadzałam na ziemie.

Nie jest to też wprost powiedziane, ale Twój partner nie ma rozwodu, a Ty w którymś poscie tłumaczysz zdrade, więc wnioskuje, że jesteś powodem ich rozstania...
Dlatego nie ma co się dziwić, że kobieta się mści na Was... chociaż nie, że się mści to się dziwię- bo sama siebie niszczy. A jej zachowanie jest wyrazem braku szacunku...

Chyba, że coś źle zrozumiałam w kwestii ich rozstania, jeśli tak, to mnie popraw....

228

Odp: Była żona wchodzi z butami

Cieżko wam to wszystko tłumaczyć, wszystkiego też pisała nie będę, dlatego czasami uogólniam.

Nie jestem nie sprawiedliwa. A czemu fatalna kochanka, bo ze swoim facetem już trochę jestem i wiem jakie ma libido. Z jego opowiadań w poprzednim związku było to od święta lub bardzo rzadko, z brakiem uczucia, fantazji, często i przyjemności... Na początku ok - super, ale bardzo szybko zeszło do poziomu prawoe zero. W tym względzie też się bardzo rozminęli. I była to jedna z przyczyn odsunięcia się od siebie.

I nie wychwalam swojego faceta, nie mam różowych okularów i widzę trzeźwo. Przed nim wyszłam z 10letniego związku z totalnym dupkiem i sporo przeżyłam, do tego kilku innych mi się trafiło też nie cudownych... A ten naprawdę jest do rany przyłóż i mówię to obiektywnie! Jego znajomi i nasi wspólni również bardzo pozytywnie wypowiadają się na jego temat, a niektórzy znają go długie lata.

Tłumaczę zdradę? Raczej wypowiadam się co ja o niej sądzę...

229 Ostatnio edytowany przez Agatunia (2012-01-05 11:53:27)

Odp: Była żona wchodzi z butami

Obiektywnym nigdy się nie jest jeśli trzeba ocenić naszego partnera.

No to innymi słowy: wypowiadasz się co sądzisz o zdradzie i szukasz furtki jakby ją usprawiedliwić...
Zdrady nie da się wytłumaczyć. Moje libido było większe od mojego eksa, poza tym miał pewien problem, co powodowało tylko jego przyjemność, a mojej wcale. Mimo to i tak nalegałam. I jakoś nie poszłam na bok, a przecież mnie nie zaspokajał!
to on pomyslał "baba ma za duże wymagania, sprawdzę czy inna też takie ma" Okazało się że tez ma, chłopaczyna jedzie na psychotropach do dziś. Jego sprawa.

NIE MA USPRAWIEDLIWIEŃ ZDRADY. Nie pasuje Ci związek? Wymiksuj się z niego. I dopiero szukaj.


Ale tak naprawdę wątek dotyczy czegoś innego i właśnie próbuje Ci naświetlić, dlaczego eks Twojego partnera uprzykrza Ci życie.
Bo właśnie najpierw znalazł Ciebie a potem postanowił odejść. Ona głupio robi, bo sama niszczy siebie i własne potomstwo, ale byłoby inaczej(większe prawdopodobieństwo) gdybyś związała się z nim, po swoim rozwodzie. Może miałaby do Ciebie szacunek...


P.s. Znajomi i rodzina (nawet moja) uwielbiali mojego eks męża. Taki podobno wydawał się być prawy i odpowiedzialny:)

230

Odp: Była żona wchodzi z butami

Podejście na temat zdrady mam takie samo jak ty! Jedynie biorę pod uwagę, że zdarzają się sytuacje dziwne i dopóki się w nich nie znajdziemy to nie wiemy jak zareagujemy, jakie będą wiązały się z tym emocje i jakie decyzje podejmiemy.

Każde z nas na pewien sposób jest ułomne - życie weryfikuje!
Mnie doświadczyło juz mocno. Niejedną z was również. Mojego faceta też. I pewnie jego ex również. Nie fajnie jest żyć w kłamstwie - to cholernie boli.Każdy z nas radzi sobie najlepiej jak potrafi i zgodnie ze swoimi przekonaniami, które czasem są dobre a czasem nie.

Często chcemy dobrze, a wychodzi inaczej. Ja nie należę do tych co wchodzą miedzy wódkę a zakąskę.

Długo usprawiedliwiałam postępowanie jego ex, długo zastanawiałam się o co w tym chodzi. Nie znam tej kobiety i poznać nie chcę. Ale obserwując jej postępowanie w stosunku do niego i do dzieci - jestem przerażona.

I zauważcie proszę, że często i bardzo długo tkwimy w czymś co sprawia na ból, co nie ma sensu. Trudno podjąć jest decyzje o odejściu. Najważniejsze by odejść z własnych przekonań. A jak się odejdzie to jeszcze ważniejszym jest by druga osoba umiała to uszanować. To są wielkie emocje i nie wszyscy umieją nad nimi panować.

Ku wyjaśnieniu - nie czuję się powodem ich rozstania i nie jestem nim. Ich związek chorował długo, za długo, aż nadszedł dzień, że mój już facet podjął decyzję, a formalności rozciągnęły sie w czasie (i z jego głupoty i z jej zacietrzewienia). I nie wybielam mojego faceta - uważam że jest winny na równi z nią, że im nie wyszło.

231

Odp: Była żona wchodzi z butami

Decydując się na rozwód, małżonkowie stają się przeciwnikami, każdy walczy o swoje racje i  swoje korzyści (niekoniecznie finansowe). Przyznacie, że baaardzo rzadko potrafią przejść przez to wszystko w spokoju i przyjaźni.
A już jak jedno chce, a drugie nie, albo gdy wchodzi w rachubę orzeczenie winy, to nie jest to spokojny proces.

Pytanie tylko, czy od zakończenia spraw któraś ze stron uzależnia swoje zachowanie i swoje życia, bo jeśli tak, to jest to okłamywanie samego siebie i otoczenia.

Przyczyny rozpadu małżeństwa zawsze leżą po obu stronach i bardzo różne są to przyczyny, ale po pierwsze jak coś się psuje, a nie ma w tym patologii, to najpierw należy to spróbować naprawić, potem zakończyć, a dopiero po zakończeniu z czystą kartą zaczynać nowe życie.

Właśnie sobie przypomniałam, że ex kłamał w sądzie nt naszych spraw łóżkowych mówiąc, że od ponad roku ze sobą nie sypialiśmy. Prawda była taka, że ostatni seks był 2 dni przed jego wyprowadzką, a lądowaliśmy w łóżku  średnio raz dziennie.
Ciekawe jak te sprawy przedstawiał next? Raz z nią rozmawiałam, ale było to tuż przed jego wyprowadzką. Informacje o mnie miała tylko od ex, a w tej rozmowie określiła mnie jako beznadziejną, głupią, niewykształconą (mam studia podyplomowe), z marnej rodziny, fleję,   i do tego niezaspakajającą i niedoceniającą tak wspaniałego, bogatego mężczyznę jakim on jest.

232

Odp: Była żona wchodzi z butami

Wracając do zdrady...
Czy zdradą jest kiedy podczas rozwodu trwającego rok, dwa a czasem trzy lata kobieta/facet wejdą w inny związek?
Czy w sytuacji kiedy ludzie się rozeszli i nie mieszkają razem, czekając na rozwód to nie mogą próbować ułożyć sobie życia?

Moim zdaniem najgorszym draństwem jest prowadzenie dwóch żyć, współzycie z dwiema kobietami i igranie z ich uczuciami - jeśli o facetów chodzi, o kobiety również.
Paskudztwem jest jeśli facet ma drugą, nadal jest z żoną, nie umie odejść i zwodzi tą nową za nos nawet i kilka lat.

Natomiast jeśli decyzja o odejsciu jest podjęta i działania by go zakończyć są rozpoczęte to zmienia postać rzeczy.

Wiele jest tu postów o zdradzie, o krytyce facetów... A czy któraś z nas kiedyś na powaznie zastanowiła się czemu on znalazł sobie tą inną, czy wszystkie są pogrążone w takiej nienawiści i upokorzeniu, że widzą czubek własnego nosa i nie mają samokrytyki? Moim zdaniem za rozpad związku odpowiedzialni są oboje partnerów.
Nawet jeśli jest się mężem i żoną, nawet jeśli się przysięgało - to o miłość trzeba dbać, troszczyć się i próbować utrzymywać ją na odpowiednim poziomie.

Któraż z Pań napisała, że była super fenomenalna i zdradziło ją dwóch facetów, a trzeciego ona zostawiła... Albo nie była tak świetna jak jej się wydaje i jest w tym ukrytne drugie dno, albo faktycznie trafiała na typowych samcóch alfa chcących za wszelką cenę szerzyć swój gatunek.

Każda z nas może zostać zdradzona, my też możemy zdradzać. Zdrada to naturalny element w życiu. Ile razy byłyśmy zdradzane przez kolegów, koleżanki, przyjaciół, rodziców (bo uważali, że to dla naszego dobra), ile razy już byliśmy wystawiani do wiatru? Zdrada partnera, którego się kocha boli najbardziej, ale da się ją przeżyć i to nie koniec świata. Nie umiemy przewidzieć czy bedziemy zdradzeni czy może my zdradzimy! Jakby człowiek wiedział, że umrze to by się położył!

233

Odp: Była żona wchodzi z butami

Anno, w moim przypdku mój facet nie opowiadał nic złego o ex, na poczatku długo nie mówił o niej. Tak naprawdę dopiero kiedy zaczęła się zachowywać bardzo nie fair i nie w porządku w stosunku do niego i do dzieci, zaczął się przekonywać jaka jest naprawdę, o co jej chodzi i czego chce!

On i pewnie ona też próbowali to jakoś slejać i naprawiać, ale nie wychodziło i było coraz gorzej.

Ja ze swoim ex np. naprawialiśmy na zmianę, raz on, raz ja, ale nigdy razem i też nam nie wyszło. On był dupkiem na maxa, ale ja kochałam, wierzyłam i miałam nadzieję, aż w końcu też doszłam do ściany i go wywaliłam z mojego życia. Szybko się pocieszył, zaciążył i ma rodzinkę - choć byłam zła i wściekła, że opowiadał to i tamto i jak bardzo kocha, przyłaził i prosił, a w tym czasie zmajstrował jakiejś pannie dziecko, mówiąc po fakcie, że i tak jej nie kocha, że zawsze będę ja w jego sercu i takie tam...
Szkoda mi tej dziewczyny, bo nie wiedziała co brała, za szybko i życie ma bardzo z nim ciężkie.

Ale mnie w ich życiu nie ma w ogóle! Też usłyszałam kiedyś tam, jak napisała mi sms z jego telefonu, że ona nie wie jak mogłam go stracić i że pewnie wcale mnie nie kochał, skoro nie umiałam utrzymać tej miłości. Się ubawiłam niesamowcie. Będzie miała miłość - uła... niesamowitą!

Ja twierdzę, że nie wybielam swojego faceta, bo nauczyłam się żyć dniem dzisiejszym, patrzeć realnie i nie idealizować - miałam nauczkę odpowiednią. Mam dystans.

Dziś u nas jest super, jak będzie za kilka lat - zależy od nas smile tak samo jak kiedyś zależało od niego i od niej jak potoczy się ich związek, ich życie i ich relacje!

A ona nie wtrąca się w moje życie i nie odgryza się na mnie, tylko na nim i w pewnym sensie ja odczuwam te ugryzienia. Ja po prostu nie rozumiem jak kobieta może tak postępować. Jak matka może tak postępować i co nią kieruje.

234 Ostatnio edytowany przez vikita (2012-01-05 14:31:11)

Odp: Była żona wchodzi z butami

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

smile

235

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Anno, w moim przypdku mój facet nie opowiadał nic złego o ex, na poczatku długo nie mówił o niej. Tak naprawdę dopiero kiedy zaczęła się zachowywać bardzo nie fair i nie w porządku w stosunku do niego i do dzieci, zaczął się przekonywać jaka jest naprawdę, o co jej chodzi i czego chce!

Też usłyszałam kiedyś tam, jak napisała mi sms z jego telefonu, że ona nie wie jak mogłam go stracić i że pewnie wcale mnie nie kochał, skoro nie umiałam utrzymać tej miłości. Się ubawiłam niesamowcie. Będzie miała miłość - uła... niesamowitą!
.

Nikt nie jest idealny i owszem nie ma ludzie bez winy. W przypadku mojego małżeństwa jestem współwinna kryzysowi w związku. Ale już rozpad małżeństwa nie był z mojej winy. Rozumiem, jeśli ktoś sygnalizuje problemy, a druga strona bagatelizuje je, to wiadomo, że w końcu dochodzi się do ściany i jest to koniec. U mnie tak nie było. Mój mąż nic nie mówił, jest typem mruka i trudno żebym się domyśliła co mu nie pasuje, co ja wróżka albo duch świety jestem?


Sama widzisz też jaką next Twojego ex ma opinie o Waszym związku i o Tobie..."pewnie wcale Cie nie kochał" a Ty masz inną wiedzę na ten temat, prawda?

Tak samo jest u Ciebie i u "flądry".

Wspominasz, że jej nie znasz i nie chcesz poznać. Jak możesz oceniać osobę, której nie znasz?

Ja już się nauczyłam, że każdy facet się wybiela i zawsze ta jego ex jest taka zła, a on taki dobry. Pół biedy jak ma troche kultury i nie opowiada o byłej, ale jak już opowiada jaką była kochanką, to już jest to poniżej krytyki:/

236

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Anno, w moim przypdku mój facet nie opowiadał nic złego o ex, na poczatku długo nie mówił o niej. Tak naprawdę dopiero kiedy zaczęła się zachowywać bardzo nie fair i nie w porządku w stosunku do niego i do dzieci, zaczął się przekonywać jaka jest naprawdę, o co jej chodzi i czego chce!

On i pewnie ona też próbowali to jakoś slejać i naprawiać, ale nie wychodziło i było coraz gorzej.

Ja ze swoim ex np. naprawialiśmy na zmianę, raz on, raz ja, ale nigdy razem i też nam nie wyszło. On był dupkiem na maxa, ale ja kochałam, wierzyłam i miałam nadzieję, aż w końcu też doszłam do ściany i go wywaliłam z mojego życia. Szybko się pocieszył, zaciążył i ma rodzinkę - choć byłam zła i wściekła, że opowiadał to i tamto i jak bardzo kocha, przyłaził i prosił, a w tym czasie zmajstrował jakiejś pannie dziecko, mówiąc po fakcie, że i tak jej nie kocha, że zawsze będę ja w jego sercu i takie tam...
Szkoda mi tej dziewczyny, bo nie wiedziała co brała, za szybko i życie ma bardzo z nim ciężkie.

Ale mnie w ich życiu nie ma w ogóle! Też usłyszałam kiedyś tam, jak napisała mi sms z jego telefonu, że ona nie wie jak mogłam go stracić i że pewnie wcale mnie nie kochał, skoro nie umiałam utrzymać tej miłości. Się ubawiłam niesamowcie. Będzie miała miłość - uła... niesamowitą!

Ja twierdzę, że nie wybielam swojego faceta, bo nauczyłam się żyć dniem dzisiejszym, patrzeć realnie i nie idealizować - miałam nauczkę odpowiednią. Mam dystans.

Dziś u nas jest super, jak będzie za kilka lat - zależy od nas smile tak samo jak kiedyś zależało od niego i od niej jak potoczy się ich związek, ich życie i ich relacje!

A ona nie wtrąca się w moje życie i nie odgryza się na mnie, tylko na nim i w pewnym sensie ja odczuwam te ugryzienia. Ja po prostu nie rozumiem jak kobieta może tak postępować. Jak matka może tak postępować i co nią kieruje.

Saphira, jestem dziś pod wrażeniem. Nie obraź się proszę, jak użyję określenia :zaczęłaś dziś mówić ludzkim głosem. Już kiedyś pisałam i wzbudziło to spory sprzeciw, m.in, że next zapominają, że są też ex, a Ty właśnie sobie to przypomniałaś.

Ja też będę bronić mojego J, bo go kocham i jest mi z nim dobrze. Niewiele wiem jak rozstawał się z żoną, bo to zamierzchła przeszłość, ale było ostro.

Ja z kolei, po wielkiej uldze po rozstaniu, ale i szoku, bo tak człowiek na jakimkolwiek poziomie nie powinien postępować, a postępował i do mnie i do córek okropnie i okrutnie, myślałam tak jak Ty: netx nawet nie wie, w jakie bagno się ładuje, ale widać na nic więcej nie zasługują oboje, he, he. Teraz myślę, że mnie ex nie odpowiadał w 90%, ale przecież next jest inna i jej on na pewno odpowiada w 90%.

Jeszcze raz powiem, zostaw ty waszą ex w spokoju. Mówisz, że postawiłaś granice, ale przesuń ją trochę, najważniejsze, żeby Tobie było lżej. Ona nie musi być perfekcyjną matką, nawet nie musi być dobrą matką. Jak miałam kiedyś problemy w relacjach z młodszą córką, zadawałam sobie pytanie, czy jestem dobrą matką. Moja przyjaciółka psycholożka wyjaśniła mi, że nie muszę, muszę być natomiast wystarczająco dobrą matką. Może właśnie wasza ex jest właśnie wystarczająco dobrą matką. Zresztą to nie Twoje dzieci.

Wróce do zdrady. Wg mnie zdrada jest jak się z jednego łóżka wskakuje do drugiego, tak jak to robił mój ex. Przyznał się do tego po prawie 4 latach i podejrzewam, że wtedy oszukiwał nas obie, mnie mówił, że tylko przyjaźń, że next nie chce sypiać z żonatym, pewnie jej mówił, że między nami seksu nie ma. To samo pewnie było z opiniami na nasz temat. Next mnie przedstawiał, jako okropną sukę, o next mówił kiedyś sympatycznie, ale z czasem zaczął strasznie ją krytykować...zawsze przerywałam jego wywody, bo mnie to nie interesuje. Może to głupie, ale zabolało mnie, jak mówił o niej ONA, zaczęłam jej nawet współczuć.

237 Ostatnio edytowany przez hanna2007 (2012-01-06 11:46:25)

Odp: Była żona wchodzi z butami

corki twojego meza to dorosle osoby  20 i 15 lat ,alimenty to chyba n ato mlodsza cyba ze ta starsza sie uczy ,ale do rzeczy obie przychodA DO TWOJEGO MEZA PRZYKRO TO PISAC ZEBY GO NACIAGAC poza alimentami  one teraz czekaja z tatus zadzwoni i zaproponuje cos na zgode musz znac slaboscin twojego meza ,wypelnia obowiazki alimentacyjne wypelnia ja wiem ze to bedzie trudne ale zadnych prezentow poza alimentami ,utrzymynie dzieci nalezy do obojga rodzicow jezeli jedno z rodzicow placi alimenty drugi z rodzicow tez musi zapewnic byt dzieciom ,uwazam ze byla jego zona jest zazdrosna o to ze ponownie ulozyl sobie zycie pani maz musi sam porozmawiac z corkami rodzic to nie jest chodzacy bankomat ,a poztym one sa przekonane ze wasz syn ma wiecej niz one i uwazam ze ich matka dokucza wam wykorzystujac do tego swoje corki

238 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-07 03:38:46)

Odp: Była żona wchodzi z butami

Saphira to ja pisałam, że zdradziło mnie dwóch facetów i to nie byle jacy byli faceci a moi mężowie....Tak właśnie było, nie byłam taką super na pewno jakieś błędy popełniałam w tych związkach, ale o jedno mam do nich żal, że nie powinno się zaczynać związku z inną osobą nie mając zakończonego małżeństwa rozwodem, to już jest świństwo. Ja ze swoimi mężami mieszkałam, gdy zaczęli nowe związki....to już jest zdrada.  Może  eks Twojego partnera Saphira tak się zachowuje, bo na papierze wciąż jest żoną Twojego partnera??? Wiesz może ma jeszcze jakąś nadzieję, że się zejdą....bo tak prawnie to ona jest żoną Twojego partnera i ma z nim dzieci, przez to pewnie czuje się tak bezkarnie i przez to takie stwarza Wam kłopoty...jednak zupełnie inaczej jest gdy ludzie są rozwiedzeni...

239

Odp: Była żona wchodzi z butami
zakłamani napisał/a:

Saphira to ja pisałam, że zdradziło mnie dwóch facetów i to nie byle jacy byli faceci a moi mężowie....Tak właśnie było, nie byłam taką super na pewno jakieś błędy popełniałam w tych związkach, ale o jedno mam do nich żal, że nie powinno się zaczynać związku z inną osobą nie mając zakończonego małżeństwa rozwodem, to już jest świństwo. Ja ze swoimi mężami mieszkałam, gdy zaczęli nowe związki....to już jest zdrada.  Może  eks Twojego partnera Saphira tak się zachowuje, bo na papierze wciąż jest żoną Twojego partnera??? Wiesz może ma jeszcze jakąś nadzieję, że się zejdą....bo tak prawnie to ona jest żoną Twojego partnera i ma z nim dzieci, przez to pewnie czuje się tak bezkarnie i przez to takie stwarza Wam kłopoty...jednak zupełnie inaczej jest gdy ludzie są rozwiedzeni...

Pojęcie zdrady zależy też od punktu naszego siedzenia. Też uważam, że skakanie z łóżka do łóżka jest zdradą, dla mnie nie do zaakceptowania. Natomiast mój ex oskarżył mnie o zdradę (nawet detektyw mnie śledził) półtora roku po rozstaniu, ale jeszcze przed wyrokiem rozwodowym w sytuacji, gdy od półtora roku sam mieszkał z inną kobietą. Owszem, chciał walczyć o moją winę w sądzie, albo chociaż obalić jego winę, ale co dla mnie było niepokojące, on naprawdę czuł się bardzo zdradzony. Zresztą do tej pory ex nie potrafi uporać się z tym, że jestem szczęśliwa w nowym związku.

240

Odp: Była żona wchodzi z butami

Aniu, czy do tej pory pisałam w jakimś innym jezyku smile wreszcie udało wam się dostrzec, że nie jestem porąbaną niunką, włażącą w ramiona żonatego faceta, bo mam taki kaprys i chcę go mieć tylko dla siebie???
Widzicie na własnych doświadczeniach i przykładach, że różnie się układa!

Czym innym jest perfidne uprawianie seksu na przemian z żoną i kochanką, a czym innym odejście, zakończenie małżeństwa w sferze fizycznej io psychinczej, a następnie układanie sobie życia bez zakończonych formalności. U mnie to jeszcze bardziej pokomplikowane, ale już nie będę wam opowiadać szczegółów.

Ja naprawdę też jestem kobietą, która też była kłamana, oszukiwana i miała różne, często przykre doświadczenia z facetami. Mój były raczej też mnie zdradzał, choć za rękę nigdy go nie złapałam, ale takie rzeczy się czuje. Jak znalazłam jakieś sms to ta inna, choć jej nie znałam też była "pip" smile Róznica polega na tym, że bardzo go kochałam, on mówił, że też i byliśmy w czynnym i aktywnym związku. To są właśnie świństwa.

Zakłamani ty też miałaś nieprzyjemność doświadczych tych fatalnych uczuć. Ja po czasie nie obwiniam tych innych, bo one były przez niego kłamane tak samo jak i ja. Albo opowiadał im głupoty o jakich pisałyście - że ja taka beznadziejna, że się nie układa. Robiąc z siebie ofiarę szukał pocieszenia i jakąś do pocieszenia zawsze się znajdzie smile

Ex mojego faceta nie została zaskoczona. Kiedy od długie czasu się psuje, ludzie oddalają się od siebie, prawie nie rozmawiają, nie spędzają ze sobą czasu, nie sypiają i mijają się 24 na dobę - to trudno nazwać to małżeństwem. Wiadomym jest, że rozpad na poważnie wisi w powietrzu i w pewnym momencie nie da się tego uniknąć.

Ja myślę, że ona boi się być sama. Dziś myśli, że już nikogo nie znajdzie, ze nie ułoży sobie życia i skupia się głównie na dochrzanianiu jemu.

I macie razje - tu wiele zależy ode mnie, mojego zdrowego podejścia, racjonalności i dystansu, który nieustannie próbuję trzymać. Wierzę w to, że po rozwodzie będzie znacznie lepiej.

241

Odp: Była żona wchodzi z butami
Saphira napisał/a:

Aniu, czy do tej pory pisałam w jakimś innym jezyku smile wreszcie udało wam się dostrzec, że nie jestem porąbaną niunką, włażącą w ramiona żonatego faceta, bo mam taki kaprys i chcę go mieć tylko dla siebie???
Widzicie na własnych doświadczeniach i przykładach, że różnie się układa!

Czym innym jest perfidne uprawianie seksu na przemian z żoną i kochanką, a czym innym odejście, zakończenie małżeństwa w sferze fizycznej io psychinczej, a następnie układanie sobie życia bez zakończonych formalności. U mnie to jeszcze bardziej pokomplikowane, ale już nie będę wam opowiadać szczegółów.

Ja naprawdę też jestem kobietą, która też była kłamana, oszukiwana i miała różne, często przykre doświadczenia z facetami. Mój były raczej też mnie zdradzał, choć za rękę nigdy go nie złapałam, ale takie rzeczy się czuje. Jak znalazłam jakieś sms to ta inna, choć jej nie znałam też była "pip" smile Róznica polega na tym, że bardzo go kochałam, on mówił, że też i byliśmy w czynnym i aktywnym związku. To są właśnie świństwa.

Zakłamani ty też miałaś nieprzyjemność doświadczych tych fatalnych uczuć. Ja po czasie nie obwiniam tych innych, bo one były przez niego kłamane tak samo jak i ja. Albo opowiadał im głupoty o jakich pisałyście - że ja taka beznadziejna, że się nie układa. Robiąc z siebie ofiarę szukał pocieszenia i jakąś do pocieszenia zawsze się znajdzie smile

Ex mojego faceta nie została zaskoczona. Kiedy od długie czasu się psuje, ludzie oddalają się od siebie, prawie nie rozmawiają, nie spędzają ze sobą czasu, nie sypiają i mijają się 24 na dobę - to trudno nazwać to małżeństwem. Wiadomym jest, że rozpad na poważnie wisi w powietrzu i w pewnym momencie nie da się tego uniknąć.

Ja myślę, że ona boi się być sama. Dziś myśli, że już nikogo nie znajdzie, ze nie ułoży sobie życia i skupia się głównie na dochrzanianiu jemu.

I macie razje - tu wiele zależy ode mnie, mojego zdrowego podejścia, racjonalności i dystansu, który nieustannie próbuję trzymać. Wierzę w to, że po rozwodzie będzie znacznie lepiej.

Ja natomiast Saphira obwiniam te kobiety które weszły mi w małżeństwa, gdy te trwały....gdy mieszkałam z mężem. Przy pierwszym małżeństwie z mężczyzną z którym mam jedyne w moim życiu dziecko, była to moja bliska przyjaciółka.....naprawdę bardzo bliska. Ile razy opowiadałam jej jakie mam kłopoty w małżeństwie, ona to wysłuchiwała i wykorzystała mnie w najbardziej perfidny sposób w jaki przyjaciółka może zrobić krzywdę drugiej kobiecie.....Wiedziała, że jest dziecko, że jesteśmy młodym małżeństwem dzięki niej nigdy nie wróciłam do męża, mimo że później On klękał przede mną i błagał o powrót, a Ona wydzwaniła do mnie i prosiła żebym jej wybaczyła i że Go nie chce i tu szczyt bezczelności był z jej strony!!! żebyśmy nadal były przyjaciółkami!!! Płakała...mąż płakał ale nigdy im nie wybaczyłam tej zdrady......Nawet chodziła za mną na Uczelni, bo wszyscy troje razem studiowaliśmy i przepraszała ale nigdy już nie odezwałam się do niej....Zrobili mi wstyd przed wszystkimi, przed profesorami, przed wszystkimi studentami, każdy ich na Uczelni widział razem.....Zostałam sama...zdradziło mnie dwoje najbliższych mi osób. Minęło już wiele lat od tych wydarzeń, teraz moje dziecko jest studentem ale takie zdrady się pamięta.
Saphira  życzę Ci jak najlepiej ale śmiem wątpić że po rozwodzie ta kobieta się uspokoi, po prostu masz pecha bo trafiłaś na taki właśnie wredny egzemplarz eks która lubi wchodzić z butami w życie Twojego eks i wiem z własnego doświadczenia życiowego, że nigdy nie odpuści nawet jak będzie w jej życiu inny mężczyzna, bo wiadomo że mężczyźni przychodzą i odchodzą a dzieci które ma z Twoim partnerem będą ich wspólnymi dziećmi do końca ich życia....Po prostu Saphira trafiłaś na taką babę.....bo inaczej jej nie można nazwać.

242

Odp: Była żona wchodzi z butami

Brawo "zaklamani" masz racje.  Tez tak uwazam chociaz jestem trwam w naszym malzenstwei. Z prostego powodu: wierze jakos po cichu ze to "wpisane" w taki rodzaj rodziny patchworkowej i ze tak musi byc. Coraz czesciej jednak, i to jak Wy mi uswiadamiacie dziewczyny, ze tak do konca nie musi byc. Sa malzenstwa ze zdrowym podejsciem do sprawy, ochrona przed "atakami" ze strony exiow, ogolny szacun a nie branie przez mezow za gwarant 'ze jak brala to widziala i teraz przetrzyma kazda wojne, wichure" wywolana z/przez exie.
Popieram "zaklamani"
Pozdro

243

Odp: Była żona wchodzi z butami

Cieszę się Anitka0000 że moja wypowiedź przypadła Ci do gustu, też Cię pozdrawiam.

244 Ostatnio edytowany przez lila1977 (2012-02-26 01:41:32)

Odp: Była żona wchodzi z butami

Witam wszystkie panie smile
Nie było mnie tu dość długo ale dzis przeczytałam wszystko od deski do deski smile
Hmmm jestem przerażona niektórymi postami straszna nienawisc,
zawisc i zlośliwosc ale pomijajac to wszystko .
Chciałam sie z wami podzielic bardzo radosna nowiną  a mianowicie od poczatku stycznia mamy sielanke smile
Ex ma faceta !!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jest zakochana wiec wszystko tak sie unormowalo ze az sie boje o tym pisac zeby nie zapeszyc.
Mam nadzieje ze w tym zwiazeku jej wyjdzie a my wszyscy bedziemy spokojnie sobie żyli jak przez ostatnie miesiace smile
Życze jej z całego serca tego zeby w jej życiu osobistym w koncu byla stabilizacja, miłosc i szczescie .
Jak rowniez wszystkim pania ktore tak bardzo nienawidza swoich byłych mezów .
Pozdrawiam serdecznie smile

245

Odp: Była żona wchodzi z butami
zakłamani napisał/a:

Tak, Oni zawsze tak mówią że nie mogłem z nią wytrzymać........stara śpiewka, ile razy to słyszałam....

dobre.hehe  a potem naiwnym kobieta opwiadaja jak to bedzie ,z toba innaczej.................lepiej oczywiscie w tym kontekscie, do utorki watku jezeli jedna corka ma 20 lat,powina sama dostawac pieniadze badz konto w banku i ma zaszswiadczyc ze na to wydala zwlaszcza w tej sytuacji ,twierdze ze mozna jej to grzecznie wyjasnic i ze pieniadze sa na to i na to, drugiej jak ktos pisal sub konto i isc ewentalnie z nia po zakup czegkolwiek i mniec zaswiadczenia do ewen.adwokata.co do ex co bylo minelo i nie wroci,ona jest ex i nic wiecej ,maz powinien w ten sposub to zalatwici po czasie wieze ze manipulacje mina, i acha pozucona kobieta czuje sie (zdeptana) poszarpano jej godnosc i bezpieczenstwo , ja bym wolala sama meza zostawic niz byc zostawiona,pomyslcie nad tym pozdrawiam sylwia

246

Odp: Była żona wchodzi z butami

WITAM ! Co myślicie o seksie z byłym.Rozstaliśmy się, ale ja go wciąż kocham.Bardzo tęsknię, on mówi,ze tez.Czy warto?

247 Ostatnio edytowany przez becia32 (2017-01-31 22:47:18)

Odp: Była żona wchodzi z butami
lila1977 napisał/a:

Zaczne od poczatku . Jestesmy 8 lat razem 7 po slubie , kazde z nas jest po rozwodzie wiedzielismy na co sie piszemy wiazac sie ze soba i niby wszystko by bylo ok ale.... Wlasnie jest to ale a wlasciwie byla zona mojego meza. moja straszna zmora . wydzwania caly czas do mojego meza wiecznie ma jakis problem ( maja razem dwie corki ) tyle ze one maja 20 i 15 lat sa na tyle duze ze moga same sie zwrocic do ojca ale nie adwokat wiecznie cos miesza wiecznie jej nie pasuje cos za malo pieniedzy dajemy choiciaz alimenty dostaje zawsze na czas i oczywiscie oprocz tego dziewczyny kiedy by sie nie zwrocily o jakies pieniadze do na sto dostaja . oczywiscie w miare mozliwosci finansowych.  w zeszlym roku maz dal mlodszej corce na podreczniki a w styczniu okazalo sie ze ona ma tylko polowe podreczniko i dzwoni czy nie damy jej kasy na te ksiazki bo jakis kolega ma do sprzedania a mama nie ma pieniedzy ostatnio byl taki przypadek ze moj syn jechal na wycieczke i jego corki rowniez kazde dostalo po 200zl tyle ze moj syn pojechal na ta wycieczke a one tylko sklamaly ze jada i mamusia kupila sobie buty za te pieniadze . wscieklismy  sie i powiedzielismy dosc poniewaz nikt nie lubi byc oszukiwany. wtedy oczywiscie mamusia wkroczyla do akcji i dziewczyny przestaly przychodzic odzywac sie itd .  za kazdym razem jak jest taka sytuacja to matka je buntuje powiedzcie co zrobi z ta wstretna baba ???????????


Widze tu same zwolenniczki żonatych facetów! Tak przezywasz kobietko a było się nie wiązać z żonatym..tylko wolnym panem i wtedy sytuacja byłaby klarowna! Wiem , ze ow post jest z roku 2011...ale szlag mnie trafil jak go przeczytałam. Sama jesteś wstetna baba !

248

Odp: Była żona wchodzi z butami
ewelinia napisał/a:

jestem w związku z mężczyzną, który ma syna  zpoprzedniego małżeństwa. Ale tak szczerze to on tylko jeździ co tydzień po dziecko. A była? Jak coś chce to albo przez syna albo pisze sms bo wie ze mój się nie odezwie i to on nauczył ją. Ale jak wie, że np spędzamy razem weekend to nagle pisze do niego jakby było wszystko ok a mój facet nie odpisuje, chyba, że widzi że mnie zezłościła to wtedy tak da je do zrozumienia, że nie chce utrzymywać z nią kontaktu. Strasznie wkurzają takie baby. Ale dla mnie liczy się to, że jestem wyjątkowa dla niego, że próbuje robić tak bym nie czuła się urażona. Aha bo wyjdę na wredną babę... Z jego synem mam bardzo dobry kontakt i rozmawiam z nim bez problemu o jego mamie, nigdy nie wyrażam się źle na jej temat i właśnie tym zyskałam zaufanie i szacunek dziecka smile I TAK SZCZERZE DUŻO ZALEŻY OD MĘŻCZYZNY JAK reaguje na byłą, na ile jej pozwala. Chociaż gdy mnie coś urazi albo zaboli ja zawsze staram się spokojnie jemu o tym mówić a on się stara mnie następnym razem przed tym chronić smile

pozdrawiam


Poczekaj az ten twój maz wywinie tobie taki sam numer jak bylej zonie! Zlo wraca się z podwojna sila kobietko!

249

Odp: Była żona wchodzi z butami
izula69 napisał/a:
ewelinia napisał/a:

jestem w związku z mężczyzną, który ma syna  zpoprzedniego małżeństwa. Ale tak szczerze to on tylko jeździ co tydzień po dziecko. A była? Jak coś chce to albo przez syna albo pisze sms bo wie ze mój się nie odezwie i to on nauczył ją. Ale jak wie, że np spędzamy razem weekend to nagle pisze do niego jakby było wszystko ok a mój facet nie odpisuje, chyba, że widzi że mnie zezłościła to wtedy tak da je do zrozumienia, że nie chce utrzymywać z nią kontaktu. Strasznie wkurzają takie baby. Ale dla mnie liczy się to, że jestem wyjątkowa dla niego, że próbuje robić tak bym nie czuła się urażona. Aha bo wyjdę na wredną babę... Z jego synem mam bardzo dobry kontakt i rozmawiam z nim bez problemu o jego mamie, nigdy nie wyrażam się źle na jej temat i właśnie tym zyskałam zaufanie i szacunek dziecka smile I TAK SZCZERZE DUŻO ZALEŻY OD MĘŻCZYZNY JAK reaguje na byłą, na ile jej pozwala. Chociaż gdy mnie coś urazi albo zaboli ja zawsze staram się spokojnie jemu o tym mówić a on się stara mnie następnym razem przed tym chronić smile

pozdrawiam

Kochana ciekawa jestem jak ty bys reagowała gdyby twój facet cie zostawił dla innej i musisz z nim utrzymywac kontakty ze wzgledu na dzieci ? Zapewniam ci e nie jest to łatwe. Rozbijajac czyjś zwiazek trzeba brac na swoje bary tez to ze będą tki esytuacje jak ta u ciebie czy innych kobiet w podobnych zwiazkach. Niedość ze rozbijacie czyjeś małżeństwo to jeszcze żądacie żeby porzucone kobiety były happy i ułatwiały wam życie? Ja wiem co piszę bo sama jestem przucona [rzez męza dla innej kobiety i tylko ja wiem co czuję spotykając się z byłym zawożąc mu synka. Tylko ja wiem ile  kosztuje mnie wysiłku zeby nie pokazać jemu że mi już nie zależy.uśmiechając się. Inne kobiety przezywają to inaczej każda na swój sposób. Kto powiedział że zbudujesz szczęście na cudzym nieszczęściu?????


Bravo! Zlo wraca się z podwojna sila paniusiu!

250

Odp: Była żona wchodzi z butami

Jaka pewność, że ona sobie za te pieniądze kupiła buty...
Bardzo ciekawe ile wynoszą te alimenty i czy ta żona przypadkiem nie ma pracy i sama zarabia na buty dla siebie a także dla córek.
Rozumiem jakby sobie narkotyki kupiła ale buty to już przesada. Wredna babsko kupuje sobie buty. Nie wie, że w naszym społeczeństwie to jest źle widziane jak kobieta po rozwodzie ma nowe buty.

251

Odp: Była żona wchodzi z butami
becia32 napisał/a:
lila1977 napisał/a:

Zaczne od poczatku . Jestesmy 8 lat razem 7 po slubie , kazde z nas jest po rozwodzie wiedzielismy na co sie piszemy wiazac sie ze soba i niby wszystko by bylo ok ale.... Wlasnie jest to ale a wlasciwie byla zona mojego meza. moja straszna zmora . wydzwania caly czas do mojego meza wiecznie ma jakis problem ( maja razem dwie corki ) tyle ze one maja 20 i 15 lat sa na tyle duze ze moga same sie zwrocic do ojca ale nie adwokat wiecznie cos miesza wiecznie jej nie pasuje cos za malo pieniedzy dajemy choiciaz alimenty dostaje zawsze na czas i oczywiscie oprocz tego dziewczyny kiedy by sie nie zwrocily o jakies pieniadze do na sto dostaja . oczywiscie w miare mozliwosci finansowych.  w zeszlym roku maz dal mlodszej corce na podreczniki a w styczniu okazalo sie ze ona ma tylko polowe podreczniko i dzwoni czy nie damy jej kasy na te ksiazki bo jakis kolega ma do sprzedania a mama nie ma pieniedzy ostatnio byl taki przypadek ze moj syn jechal na wycieczke i jego corki rowniez kazde dostalo po 200zl tyle ze moj syn pojechal na ta wycieczke a one tylko sklamaly ze jada i mamusia kupila sobie buty za te pieniadze . wscieklismy  sie i powiedzielismy dosc poniewaz nikt nie lubi byc oszukiwany. wtedy oczywiscie mamusia wkroczyla do akcji i dziewczyny przestaly przychodzic odzywac sie itd .  za kazdym razem jak jest taka sytuacja to matka je buntuje powiedzcie co zrobi z ta wstretna baba ???????????


Widze tu same zwolenniczki żonatych facetów! Tak przezywasz kobietko a było się nie wiązać z żonatym..tylko wolnym panem i wtedy sytuacja byłaby klarowna! Wiem , ze ow post jest z roku 2011...ale szlag mnie trafil jak go przeczytałam. Sama jesteś wstetna baba !

Wiem, że post jest sprzed lat, ale gdzie Ty, becia32, wyczytałaś, że związali się ze sobą, zanim nastąpił rozwód? Ochłoń, nie wszędzie chodzi o Twojego byłego...

A buty to inna sprawa. To do bet big_smile ja się kiedyś dowiedziałam, że "jak nie mam na jedzenie dla dzieci, to mam sprzedać kurtkę", bo zabolało, że skórzana - w promocji za 170 zeta, za moje własne zarobione pieniądze  big_smile

252

Odp: Była żona wchodzi z butami
lila1977 napisał/a:

Jestem pewna poniewaz ja znam juz na tyle i nie jest to tylko moje zdanie ale i całej rodziny mojego meza smile Chyba bez powodu nie była wrecz znienawidzona  przez cala familie ?





ha ha ha co ty pitolisz kobieto? na ciebie tez on i jego cala familia wypnie się ! Daj Boze ,aby tak się stało! smile

253 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2017-02-01 16:46:37)

Odp: Była żona wchodzi z butami
becia32 napisał/a:
lila1977 napisał/a:

Jestem pewna poniewaz ja znam juz na tyle i nie jest to tylko moje zdanie ale i całej rodziny mojego meza smile Chyba bez powodu nie była wrecz znienawidzona  przez cala familie ?





ha ha ha co ty pitolisz kobieto? na ciebie tez on i jego cala familia wypnie się ! Daj Boze ,aby tak się stało! smile

Nie podniecaj sie tak Kobieto bo Autorka watku zakonczyla temat w 2012 a Ty sie w 2017 obudzilas ze swymi przemysleniami i zlozeczeniem.  Watpie by lila tu jeszcze zagladala i przejela twoim wpisem szczegolnie ze piszesz jakies bzdety nie wiedzac nawet jak sytuacja wygladala.  Jakies swoje frustracje tu probujesz rozladowac czy jak?

Posty [ 196 do 253 z 253 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Była żona wchodzi z butami

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026