Witam. 1,5 roku temu moja była zakończyła ze mną związek. Totalnie. Brak kontaktu. Byliśmy razem około 2 lat. Pomijając moją zazdrość było idealnie, pełno miłości, szczęscia, romantyzmu... Ale to niestety zniszczyło wszystko, moja zazdrość. Uciekła do innego. 1,5 roku nie mogłem się pozbierać. W końcu się odezwała na moje urodziny smsem. Zaczeliśmy z sobą pisać jako koleżeństwo, bo ma chłopaka. po 2 tygodniach rozmowy, rozmowach wieczorami na kamerze skype, setek smsów tygodniowo, spytała sie czemu do niej pisze ? Ja odparłem, że uwielbiam z nia rozmawiac, chodź na prawdę zależy mi na niej, nie moge znowu bez niej żyć.
Dzisiaj powiedziała mi, że nie chce mieć ze mna kontaktu juz nigdy i w ogóle. Że jest zimną suką i dziwką. Bo wg. jej ta dziewczyna która znałem nie poszła by do łóżka, bo dla niej wartoscią było brak współżycia do ślubu. Szanowałem to za to ja kochałem. Tak miałem nadzieje że wróci, mam nadal. Bo ją kocham, nawet taka.
Nie wiem co mam o tym myśleć... czy to możliwe zeby tak po prostu znowu zerwała kontakt. Tyle znowu ze sobą rozmawialiśmy. Tak po prostu bez uczuć, powiedziała "zejdź mi z życia" jakby nic nas nigdy nie łączyło...
Nie mogę bez niej żyć. Te 1,5 roku myślenia o niej. Pół roku kompletnej rozderki. ;/