annaJo i atinasarz wydaje mi się że ten tytuł "była żona wchodzi z butami", który dała lila1977 powinna zmienić na "rywalizacja pomiędzy eks a obecną żoną pana X" tak naprawdę to ten facet podejrzewam ma niezły ubaw z tych kobiet, które tak szarpią się między sobą. Ja osobiście uważam że ma je obie głęboko w d..ie i nieźle się bawi. Wyczuwam, że nie tylko je ma gdzieś ale także córki..........dla mnie tacy faceci to niezłe numery. To nie kobiety i dzieci powinny żyć w stresie tylko on!!!! przecież to jego jest tylko wina , że eks przegrała życie. Porzucił ją i córki a nie powinien był tego zrobić!!!!!! i jego też jest wina że obecna żona żyje w patologicznym związku. Sorry lila1977 ale dla mnie związek, gdzie musisz ciągle się denerwować eks jest patologiczny. Ten facet to jest dobry manipulant. Manipuluje Tobą, dziećmi i eks....wszyscy dzięki niemu macie ciężko w życiu. Szok co potrafi zrobić z życiem tak wielu ludzi jeden mężczyzna...no ale co tu się dziwić przecież to jest rozwodnik skoro raz porzucił kobietę to porzucenie następnych naiwnych jest dla niego już rutyną. Naprawdę mam awersję do rozwodników i nawet jeśli z nimi rozmawiam słucham ich jak zgaszonego radia większość co mówią to kłamstwa....Przeważnie można usłyszeć tekst: " eks mnie zdradziła, piła, nie pracowała..." stara śpiewka. Spróbujcie umówić się z paroma rozwodnikami i spytajcie o ich eks Serio ale usłyszycie prawio to samo. Nie wiem czy oni się umówili z tym tekstem.....
131 2011-12-20 20:01:25 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-20 20:16:56)
Podobne tematy
Toż to przecież pisałam wcześniej, że te porzucone kobiety są wredne i dla ex mężów i ich obecnych partnerek.
Szkoda, że te "nowe" partnerki naszych ex nie zastanawiają się nad powodem rozwodu ich partnera, tylko wierzą w to co oni im mówią...
Ważne, że to one w obecnej sytuacji są dla niego kolejnym cudem świata...
I oczywiście powodem odejścia męża od nas - pierwszych żon - jest agresja żony, jej rozrzutność, nie dbałość o dom i niego, i to co najbardziej mnie rozśmiesza - niezgodność charakterów.
Nie mówię tu o patologicznych związkach, bo te rządzą się innymi prawami.
W zasadzie w 99% przypadków, za odejściem męża jest inna kobieta.
Vikita, aj wiem, że jestem strasznie wredną ex. Np. jak nas okradł, żądałam zwrotu i odebrałam co moje i córek z nawiązką...stracił pół domu. Żądam alimentów na siebie, bo obniżył mi się poziom życia. Zaraz gdzieś tam przeczytam krytykę, że ex powinny po rozwodzie żyć na własny rachunek, zgadzam się w 100%, ja tak sobie żyję szczęśliwie. Ale nie ja jestem winna rozpadu (wyro jego winy jest dawno prawomocny), nie ja okradłam córki i żonę a kodeks rodzinny na alimenty dla mnie pozwala...dożywotnio jeśli będę potrzebowała. I wierzcie mi, nic mnie nie obchodzi, czy on pracuje, czy ma pieniądze. Jest obecnie bezrobotny...niech się weźmie do pracy i zarobi na moje wygórowane potrzeby. Nie interesuje mnie, czy z obecną partnerką mają co jeść, od bardzo dawna nie znalazłam ani 1 powodu, dla którego mam myśleć o wygodzie ex, a nie o swojej. Ja wcale o nich nie myślę. Tak jestem wredną suką...w ocenie niektórych respondentek.
Zakłamani, z doświadczenia wiem, że najgorsi są panowie w tzw separacji, albo jeszcze przed rozwodem....żona go nie rozumie, małżeństwo trwa tylko dla dzieci, w łóżku klops...oj biedni oni biedni. A panie, dające się na to nabrać...cóż, głupie desperatki, i albo wstyd im się przyznać, że dały się nabrać, albo odpowiadają im takie palanty.
Na obronę rozwodników, to oni mają już uregulowaną sytuację, a tylko od nas zależy czy damy się im oszukać, jak ich bajka o nich samych jest inna niż rzeczywistiść.
A na koniec, to dziwię się, że tak mało pań chce pamiętać, że też są czyjąś ex.
Mój jeszcze mąż chciał tylko separacji... a po kilku miesiącach wystąpił by pewnie o rozwód, ale wtedy dowody jakimi dysponuję nie byłyby tak ważne w sądzie.
Okazało się, że ta separacja bo jest kochanka... i teraz to on ma problem.
Zażądałam rozwodu.
Wie o co walczę i dlaczego. Udaje ślepego i głuchego, wszystkiemu winna jestem ja.
Grunt to mieć jaja i przyznać się do winy (prowadził od wielu miesięcy podwójne życie), ale po co... lepiej powiedzieć, że żona to nie kobieta...
Mój jeszcze mąż chciał tylko separacji... a po kilku miesiącach wystąpił by pewnie o rozwód, ale wtedy dowody jakimi dysponuję nie byłyby tak ważne w sądzie.
Okazało się, że ta separacja bo jest kochanka... i teraz to on ma problem.
Zażądałam rozwodu.
Wie o co walczę i dlaczego. Udaje ślepego i głuchego, wszystkiemu winna jestem ja.
Grunt to mieć jaja i przyznać się do winy (prowadził od wielu miesięcy podwójne życie), ale po co... lepiej powiedzieć, że żona to nie kobieta...
Separacja, by jeszcze mieć możliwość powrotu, jakby mu się nowe życie nie ułożyło...obrzydliwość.
Przerabiałam...najpierw tak kochał, ale musiała się wyprowadzić i po tygodniu złożyła papiery rozwodowe, bo on taaaki uczciwy. Okradł, więc rozwodu nie dostał, ale winę już orzeczono. Gdyby tylko mnie okradł, pewnie odpuściłabym, ale okradł córki i tego jakoś tak darować nie mogłam. Postawiłam warunki, nie wywiązał się, a zaraz po orzeczeniu winy bez rozwodu złożył o separację....z mojej winy...zaczęłam go zdradzać półtora roku po rozstaniu.
Zmienił też śpiewkę: nie chcę rozwodu, bo chcę ratować małżeństwo. Tylko kiedy? Jak kochanka się znudzi, albo kasa skończy?
Po zakończeniu sprawy o zwrot kasy natychmiast zmieniłam sprawę separacyjną na rozwód z jego winy oczywiście.
Dla mnie małżeństwo skończyło się zaraz po rozstaniu, 4 lata temu przeżyłam żałobę, on dopiero po stracie domu, pracy, pieniędzy. Może teraz rzeczywiście z czystym, bo zerowym rachunkiem zaczynać życie na nowo.
A ja? Jaśnie Pani w eleganckich bucikach. A dlaczego nie?
Walcz dziewczyno o siebie, dzieci i Twoją racje. Wierzę w sprawiedliwe sądy...nigdy nie zawiodłam się.
Nie mam satysfakcji ze ex mojego meza nie potrafi sobie ulozyc zycia mam to w głebokim powazaniu powiem tylko tyle nie zyje w zadnej patologii jak sugerujecie , nie wszyscy rozwodnicy to szuje i manipulanci ! Powiedzcie mi dlaczego ja i mój były maz zyjemy po rozwodzie w zgodzie ? Dlaczego mozemy normalnie ze soba rozmawiac ? Nie obwiniajac sie nie wlazic jedno drugiemu w zycie z butami ? powiem wam poniewaz jestesmy normalnymi kulturalnymi ludzmi to wszystko. cos sie skonczyło i nie ma sensu tego roztrzasac kazde z nas ma swoje zycie i zyjemy nim a nie przeszloscia. Zaklamani jest w tobie tyle nienawisci do mezczyzn a szczegolnie do rozwodnikowe ze az mnie to przeraza . Wszystkich wsadzilas do jednego wora i koniec wszyscy sa zli i juz. Wspołczuje cie naprawde, pozbadz sie tej nienawisci bo tak sie lepiej zyje uwierz mi.
Nie mam satysfakcji ze ex mojego meza nie potrafi sobie ulozyc zycia mam to w głebokim powazaniu powiem tylko tyle nie zyje w zadnej patologii jak sugerujecie , nie wszyscy rozwodnicy to szuje i manipulanci ! Powiedzcie mi dlaczego ja i mój były maz zyjemy po rozwodzie w zgodzie ? Dlaczego mozemy normalnie ze soba rozmawiac ? Nie obwiniajac sie nie wlazic jedno drugiemu w zycie z butami ? powiem wam poniewaz jestesmy normalnymi kulturalnymi ludzmi to wszystko. cos sie skonczyło i nie ma sensu tego roztrzasac kazde z nas ma swoje zycie i zyjemy nim a nie przeszloscia. Zaklamani jest w tobie tyle nienawisci do mezczyzn a szczegolnie do rozwodnikowe ze az mnie to przeraza . Wszystkich wsadzilas do jednego wora i koniec wszyscy sa zli i juz. Wspołczuje cie naprawde, pozbadz sie tej nienawisci bo tak sie lepiej zyje uwierz mi.
Mylisz się ja nie nienawidzę rozwodników nawet lubię mężczyzn i ogólnie nic do nich nie mam.....tylko do mężczyzn rozwiedzionych mam dość mocno ograniczony kredyt zaufania. Serio ale nie spotkałam jeszcze fajnego rozwiedzionego mężczyznę.....przeważnie obgadują swoje eks żony suchej nitki na nich nie zostawiając. Jak pytam jakiegoś rozwiedzionego,czemu doszło do rozwodu, to słyszę tekst: "piła, zdradziła, nie interesowała się dzieckiem lub dziećmi itd." Kiedyś dla jaj umówiłam się z trzema rozwiedzionymi w różnych odstępach czasu, tak co pół roku i na pierwszym spotkaniu zadałam jedno pytanie: "czemu doszło do rozwodu?" serio ale za każdym razem usłyszałam to samo:" piła, zdradziła itd..." myślałam że wybuchnę śmiechem. Możliwe, że są jacyś gdzieś fajni rozwiedzeni......ale serio, bardzo w to wątpię. Przeważnie obgadują swoje eks żony......i przeważnie są manipulantami i szujami. Możesz mi współczuć lila1977 ale nie zmienię o nich zdania znam rozwodników lepiej niż myślisz.
Ponieważ wiem co o mnie mówi mój mąż i w jakim świetle stawia wobec obcych, dlatego nie będę napiętnować porzuconych kobiet.
Zawsze i wszystko można rozwiązać poprzez rozmowę, ale do tego potrzebne są dwie strony. Nikt z nas nie jest ideałem, ale należy wobec siebie zachowywać się z szacunkiem i uczciwością.
Mój problem to bark zgody na rozwód bez orzekania o winie i chęć zgarnięcia połowy wspólnego dorobku. Taka wredna jestem
.
A facet jest tak uczciwy, że zapomniał powiedzieć nawet swojemu adwokatowi o istnieniu kochanki... i zrobiło się głupio na rozprawie.
139 2011-12-21 08:27:50 Ostatnio edytowany przez atinasarz (2011-12-21 08:29:50)
Wiecie co dziewczyny doszłam do takiego wniosku (subiektywnego) nowe partnerki swoją niechęć żeby niepowiedzieć nienawiść do ex swoich obecnych facetów biorą ze STRACHU!!! One panicznie boją się o siebie i swoją przyszłość - ex żona jest jak wyrzut sumienia, jak zła wróżba o tym co może je czekać i sądzą że odsuwająć ex, sprowadzając je do poziomu podłogi sprawią żę one znikną a z nią i zła wróżba zniknie i wszystko będzie cacy!
Byłe są dowodem na to że ich "nieskalany" facet to nie dokońca złoto prędzej tombak i przez to czują się zagrożone bo gdzieś w podświadomości liczą się z tym że ten super gość potrafi być dwulicowy, zakłamany, wredny i bez serca bo przecież swoim ex na ślubnym kobiercu też obiecywał złote góry, też kadził komplementami i był najlepszy na świecie do pewnego momentu aż wszystko się rozleciało i one boją się że historia lubi się powtarzać!!!!
Serio ale nie spotkałam jeszcze fajnego rozwiedzionego mężczyznę.....przeważnie obgadują swoje eks żony suchej nitki na nich nie zostawiając. myślałam że wybuchnę śmiechem. Możliwe, że są jacyś gdzieś fajni rozwiedzeni......ale serio, bardzo w to wątpię. Przeważnie obgadują swoje eks żony......i przeważnie są manipulantami i szujami. Możesz mi współczuć lila1977 ale nie zmienię o nich zdania znam rozwodników lepiej niż myślisz.
No tak...:) ale byłe zonki to rozumiem są super bo skrzywdzone, zostawione...bl,bla bla...i im wolno obgadywac, nie zostawiac suchej nitki, byc manipulantkami. Hipokryzja kobiet nie zna granic.
Wiecie co dziewczyny doszłam do takiego wniosku (subiektywnego) nowe partnerki swoją niechęć żeby niepowiedzieć nienawiść do ex swoich obecnych facetów biorą ze STRACHU!!! One panicznie boją się o siebie i swoją przyszłość - ex żona jest jak wyrzut sumienia, jak zła wróżba o tym co może je czekać i sądzą że odsuwająć ex, sprowadzając je do poziomu podłogi sprawią żę one znikną a z nią i zła wróżba zniknie i wszystko będzie cacy!
Byłe są dowodem na to że ich "nieskalany" facet to nie dokońca złoto prędzej tombak i przez to czują się zagrożone bo gdzieś w podświadomości liczą się z tym że ten super gość potrafi być dwulicowy, zakłamany, wredny i bez serca bo przecież swoim ex na ślubnym kobiercu też obiecywał złote góry, też kadził komplementami i był najlepszy na świecie do pewnego momentu aż wszystko się rozleciało i one boją się że historia lubi się powtarzać!!!!
Czego to sie nie wymysla żeby podniesc swojego poczucia własnej wartosci. Tylko to dziala w wdwie strony. Te byle żonki raczej tez sa już nisko w kategorii atrakcyjności i spadają do drugiej albo nawet trzeciej ligii. Skoro facet zostawił, odszedl z róznych powodów to znaczy że jest felerna albo beznadziejna..nie... Twój tok myślenia.
Wyrzuty sumienia w stosunku do ex?...a przepraszam dlaczego? Jest mi jej żal i tyle. Ale nie dlatego że zostawił ją mąż ale dlatego że potrzebuje leczenia i terazpii, a nie zdaje sobie z tego sprawy i niszczy życie swoje i dziecka. Nam nie może już nic zagrozic.
Była mojego męza jest dowodem na to, że ma on głowe na karku,myśli racjonalnie i logicznie. Że nie próbował tkwic w beznadziejnym, nieudanym i chorym małżeństwie. Że zrobił ważny i odpowiedzialny krok, który wymagał od niego dużo odwagi. Pierdołki o tkwieniu w małżeństwie dla dobra dzieci to chore wymysły i myśle nie tylko o sobie i swoich potrzebach, a nie dziecka. Do tego nie zostawił i nie wyparł się dziecka tylko jest swietnym ojcem.
Wiesz, każdy obiecuje swojej partnnerce/owi na początku początku złote góry, kadzi komplementami itd ale życie się zmienia, ludzie też. Z tego co piszesz musiała bym sobie wziąśc na męza chłopaka bez jakiejkolwiek przeszłosci, prawiczka, nietkniętego przez kobietę bo wtedy miałabym świadomośc ze żadnej innej kobiecie przedemną nic takiego nie mówił. Tylko wtedy nie będzie byłych. To jest chore.
Każde kobieta potrafi byc również dwulicowa,zakłamana, wredna i bez serca. To nawet jest domeną pań.
Same wolicie oczerniac facetów i wszytkie winy i zło świata zwalac na nich iż spojrzec troszke z obiektywizmem na siebie i zauważyc to, że do końca waszego małżeństwa przyczyniłyscie się też i wy. I raczej tu jest pies pogrzebany, ci byli męzowie przeważnie zdają sobie sprawe też z tego co sami źle zrobili w odróżnieniu od was.
Nigdy nie usłyszałam od mojego męza, że wina leżała tylko po jej stronie. Zawsze jasno mówił że obydwoje byli niedojrzali, nieodpowiedzialnu i nienadawali się do małżeństwa. Owszem powtarza jasno, że przez pewne cechy ex i zachowania z którymi nie dało się życ i których nie dało się wytrzymac doprowadziły do tego, że z jego strony skończyło się wszytko i własnie te cechy również i teraz przy każdej możliwej okazji wychodza na wierzch i się wcale mu nie dziwie. Ale nigdy nie powiedział, że on nie zawinił. Sama też jestem ogromnie świadoma cwch mojego meża negatywnych i utrudniająctch życie, więc pisanie o jakimś "złotku" i nie zdawaniu sobie sprawy z wad osoby z którą się żyje to bzdura.
Mam nieznosic ex ze strachu...nie wymyślaj bzdetów. Jestem z moim męzem dłużej niż oni razem byli, świetnie potrfaimy się dogadac. Jak w każdym małżeństwie mamy małe kryzysy ale je rozwiąujemu. Różnica w naszym małżeństwie i podejściu polega na tym, że nauczyliśmy się patrzec na wiele z różnych punktów widzenia i nie obwiniamy siebie nawzajem o całe zło, czego wy niepotraficie niestety. Dlatego jestescie byłe i dlatego siejecie nienawiscią większą do exów i ich żon/partnerek niż tu obecne next do was. Trzeba troszkę wznieś się poza swoją chorą dumę i obiektywnym okiem spojrzec na siebie.
I jeszcze jedno. Zazdroś nex o ex, która w każdym takim związku na początku występuje nie wiąże się z wami, czy ze strachem o to że mąż odejdzie do was. To są wasze wymysły, żeby wam było lepiej. Ta zazdrośc ma zupełnie inne podłoże ale szybko przechodzi...:)
shedir - po pierwsze piszesz "Czego to sie nie wymysla żeby podniesc swojego poczucia własnej wartosci" - z moim poczuciem wartości jest jak do tej pory wszystko O.K. i nie wymyślam tylko wyciągam wnioski na podstawie obserwacji stosunków między ludźmi.
Po drugie twoje wnioski "Dlatego jestescie byłe i dlatego siejecie nienawiscią większą do exów i ich żon/partnerek niż tu obecne next do was. Trzeba troszkę wznieś się poza swoją chorą dumę i obiektywnym okiem spojrzec na siebie. " - no cóż to ty kochana wymyślasz i dopisujesz fakty bo no cóż może trudno ci uwieżyć ale ja nie jestem i jak do dziś nie byłam nigdy ex ani mój mąż jesteśmy że tak powiem pierwszymi małżonkami dla siebie od 15 lat, i właśnie dlatego na podstawie tego co obserwują wkoło potrafię spojrzeć obiektywnie na ten problem bo nie podchodzę do niego emocjonalnie tylko logicznie w przeciwieństwie do ciebie której dotyczy to bezpośrednio.
I w przeciwieństwie do ciebie znam bardzo wiele nowych partnerek/żon numer 2 które potrafią się przyznać do strachu który tkwi gdzieś głęboko w ich podświadomości a jest związany z przeszlością ich obecnych partnerów ale żeby do tego się przyznać trzeba zdiąć "różowe okulary" i spojrzeć realnie na swoich partnerów jako na kogoś kto zawalił i nie sprawdził się w związku z kobietą a co za tym idzie nie możesz być pewna czy potrafi to w związku numer 2. Bo tego nie będziesz pewna tak jak nikt nie jest tego pewien bo człowiek to nie szklanka wody i go nieprzejrzysz.
W tobie są ogromne pokłady wiary w prawośc i dobroć twojego obecnego męża (i obyś miała rację życzę tego naprawdę szczerze) i takie same ilości krytyki i nienawiści do jego ex która była pierwsza, kochana milością nieskarzoną doświadczeniem i brudem dorosłości bez wyrachowania, układów i złych doświadczeń stąd też może trochę twojej zawiści do tej kobiety.
No to zrobiło się ciekawie!!!!!!!!!!!!!
Jedna "druga" żona i jedna "pierwsza" ale nie ex. Dokopujecie sobie nawzajem.
A więc po przeczytaniu waszych postów zgłupiałam.
Ale od początku - byłam pierwszą żoną - naiwnie kochałam. mamy dwoje dzieci. Różne (teraz nieistotne) powody i rozwód. Została ex. Nie mieszałam bo nie znam kolejnych partnerek.
Czy ponieważ rozszedł się ze mną to jest nic niewartym człowiekiem?
Cholera - nigdy tak nie pomyślałam a dlaczego? Bo to ja wywaliłam go z domu i złożyłam o rozwód czyli to ja jestem nic niewarta, nie umiałam wytrwać w małżeństwie. Czyli raz wyrzuciłam zrobię to ponownie?? Oooooo tak nie pomyślałam o sobie jeszcze nigdy !!!!!!!!!
Jako ex powinnam być wredna. Ale nie ma mnie na forum "mój wumarzony rozwód" w którym to panie suchej nitki nie zostawiaja na swoich pierwszych miłościach życia.
A może powinnam dopatrzeć się, czy mój ex nie wypowiada się tam?
A teraz mój obecny mąż - też rozwiedziony. Kurcze, ale nie jestem zazdrosna, że odejdzie ode mnie dla swojej ex bo i po co? Nie jestem naiwnym dziewczęciem, ale nie jestem zazdrosna o męża wogóle. Kocham go ale jestem i realistką.
Kobiety, które rozpisują się o nienawiści i zazdrości do ex, nex, i jeszcze innych osobach oraz o swojej doskonałości i tak dalej .... po prostu się nudzą....A już ktoś kto nie ma takich doświadczeń (chyba że psycholog) to ...trochę przegina. Bo obserwuje innych?
Każdy przypadek jest inny. Ja na miejscu niektóych nowych mężów czy parterów poczytała tu trochę a dowiedzieliby się, jak ich obecne panie niszczą swoich byłych i odwrotnie.
Aż skóra mi cierpnie jak Was czytam.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia proponuję przełamać się opłatkiem z pozostałymi forumowiczkami a nie wzajemnie dokopywać się. Jeśli ktoś szuka wsparcia i pomocy to należy wyciągnąć do niego rękę a nie dołować. Owszem, zwrócić uwagę na błędy które popoełnia ale nie deptać.
[b]Do wszystkich byłych obecnych żon/partnerek - skupcie się na tym co macie. Wygońcie w końcu te/tych ex ze swojego życia.
Każda nowa - po co żyjesz w trójkącie? Była jest i pozostanie. Nie reaguj na nią, nie rozmawiaj z mężem o niej tylko o was. Jak dzwoni to wyjdź z pokoju, a potem daj czas aby mąż ochłonął po rozmowie.
Wszystkie byłe - Jak był tak wredny i nic nie waert to szybko zapomnijcie o nim i układajcie sobie nowe życie. ZAPEWNIAM, ŻE MAJĄC DZIECI MOŻECIE MIEĆ KOLEJNY, TYM RAZEM UDANY ZWIĄZEK. Żałoba nie na tym polega co wy robicie.
te niedoświadczone w temacie? Chyba chcecie nauczyc się na wszelki wypadek bo może zakładacie , że mąż może od was odejść? A tak na marginesie - ja z pierwzym mężem byłam 15 lat a mój obecny mąż 20. czyli jescze wszystko przed Wami.
Ja osobiście uważam, że bardzo trudno jest być szczęśliwym z mężczyzną po przejściach i na pewno działa to w drugą stronę z kobietą po przejściach. Ludzie próbują budować nowe związki na zgliszczach poprzednich i nie mam tu na myśli związków,gdzie ludzie są kawalerami lub pannami bo tu są zupełnie inne relacje!!!!! i się rozstają ale ludzi którzy byli małżeństwem przez x lat i się rozwodzą, gdzie w grę wchodzą dzieci z poprzednich związków, wspólne majątki, różne poważne powiązania itd. czyli o wiele poważniejsze są konsekwencje rozstania gdy jest się czyimś mężem lub żoną, niż gdy jest się tylko kawalerem lub panną itd. Zawsze ta pierwsza żona z dziećmi pana x będzie kulą u nogi dla nowej partnerki i nigdy nie uwierzę, że tak nie jest.... Mimo, że drugie partnerki tych rozwiedzionych panów mogą pisać, że są bardzo szczęśliwe z nimi i tak w ich całkowite takie bezgraniczne szczęście nie uwierzę...Jeśli ci panowie mają dzieci z pierwszego związku życie nowych partnerek jest może i usłane różami w ich mniemaniu ale te róże mają ostre kolce.......i zawsze taki kolec prędzej czy później zostanie im wbity w serce...Najlepszym przykładem takiego iluzjonistycznego i prowizorycznego szczęścia jest szczęście założycielki tego postu lila1977 Na początku napisała:" Była żona wchodzi z butami" więc czy właśnie nie potwierdza się moja teoria??? w jej skrupulatnie budowany iluzjonistycznie szczęśliwy związek co jakiś czas z butami wchodzi eks.......róża wbija kolec w serce....Można też porównać taki związek do domku z kart który gdy się buduje jest się zadowolonym i szczęśliwym ale nagle lekki podmuch wiatru burzy nasz budowany domek....lila1977 nie potrafi się przyznać, że zakładając ten post w tym momencie nie czuła się szczęśliwa w tym związku, tak prawdziwie, bezgranicznie bo prawda jest taka że nigdy nie można czuć się szczęśliwym tak do końca bezgranicznie w związku budowanym na zgliszczach poprzedniego w którym były i zawsze będą dzieci.....Teraz lila1977 tu co jakiś czas pisze że jest szczęśliwa, bardzo atrakcyjna itd. ale w jednym momencie wiem, że była szczera gdy zakładała post i nadała mu tytuł który mówi mi wszystko o jej życiu i jej związku i nie tylko jej ale również wszystkich kobiet i mężczyzn którzy budują takie trudne związki, gdzie są dzieci z poprzedniego związku... Lila1977 w momencie gdy zakładała ten post z tytułem Była żona wchodzi z butami była nieszczęśliwa, zrozpaczona że eks żona tak się zachowuje bo przecież w desperacji szukała odpowiedzi na pytanie: Co z tą kobietą ma zrobić żeby nie burzyła jej życia?....Teraz znowu buduje swój domek z kart dlatego pisze że jest bardzo szczęśliwa......ale na pewno już wie że za jakiś czas wejdzie w niego była żona z butami. Wiadomo, że eks tak zrobi bo uważa że ma takie prawo, bo ma dzieci z jej mężem i będzie je miała z nim już na zawsze.
Ale od początku - byłam pierwszą żoną - naiwnie kochałam. mamy dwoje dzieci. Różne (teraz nieistotne) powody i rozwód. Została ex. Nie mieszałam bo nie znam kolejnych partnerek.
Czy ponieważ rozszedł się ze mną to jest nic niewartym człowiekiem?
Cholera - nigdy tak nie pomyślałam a dlaczego? Bo to ja wywaliłam go z domu i złożyłam o rozwód czyli to ja jestem nic niewarta, nie umiałam wytrwać w małżeństwie. Czyli raz wyrzuciłam zrobię to ponownie?? Oooooo tak nie pomyślałam o sobie jeszcze nigdy !!!!!!!!!
Jako ex powinnam być wredna. Ale nie ma mnie na forum "mój wumarzony rozwód" w którym to panie suchej nitki nie zostawiaja na swoich pierwszych miłościach życia.A może powinnam dopatrzeć się, czy mój ex nie wypowiada się tam?
A teraz mój obecny mąż - też rozwiedziony. Kurcze, ale nie jestem zazdrosna, że odejdzie ode mnie dla swojej ex bo i po co? Nie jestem naiwnym dziewczęciem, ale nie jestem zazdrosna o męża wogóle. Kocham go ale jestem i realistką.
heh..normalnie copy paste mojej historii, ja tam zycze swojemu eks zeby sobie wreszcie znalazl jakas fajna next i byl tak samo szczesliwy jak ja jestem teraz. A obecny partner tez daje mi wystarczajaco codziennych oznak milosci i szczerosci zebym musiala go kontrolowac i psy na jego bylych wieszac. Zwlaszcza, ze mi nic nie zrobily ani te eksy obecnego ani next eksa:)
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia proponuję przełamać się opłatkiem z pozostałymi forumowiczkami a nie wzajemnie dokopywać się. Jeśli ktoś szuka wsparcia i pomocy to należy wyciągnąć do niego rękę a nie dołować. Owszem, zwrócić uwagę na błędy które popoełnia ale nie deptać.
Jestem jak najbardziej ZA:)
Do wszystkich byłych obecnych żon/partnerek - skupcie się na tym co macie. Wygońcie w końcu te/tych ex ze swojego życia.
Każda nowa - po co żyjesz w trójkącie? Była jest i pozostanie. Nie reaguj na nią, nie rozmawiaj z mężem o niej tylko o was. Jak dzwoni to wyjdź z pokoju, a potem daj czas aby mąż ochłonął po rozmowie.
Swiete slowa:)
Wszystkie byłe - Jak był tak wredny i nic nie waert to szybko zapomnijcie o nim i układajcie sobie nowe życie. ZAPEWNIAM, ŻE MAJĄC DZIECI MOŻECIE MIEĆ KOLEJNY, TYM RAZEM UDANY ZWIĄZEK. Żałoba nie na tym polega co wy robicie.
Podpisuje sie pod tym z cala swiadomoscia, jako, ze tez jestem zywym, chodzacym przykladem szczesliwej i zakochanej eks z obecnym moim next i dziecmi ze zwiazku z eksem. Mam nadzieje, ze ten rebus da sie rozszyfrowac;)
zakłamani Nie wiem w jakim jestes wieku, ale ... trzeba pożyć i czegoś doświadczyc aby móc wypowiadać się.
Wg Ciebie jak nie ułoży się w pierwszym małżeństwie to powinno się pozostać samotnym do końca życia?
Do wielu rzeczy trzeba dojrzeć. Dzieci mojego drugiego męża mieszkają z nami. Tylko raz widziałam ich matkę. Owszem, wiem, że dzwoni do nich jak i raz na jakiś czas do mojego męża. Ale jeszcze nigdy nie słyszałam jego rozmowy z nią - zawsze wychodzi z pokoju. A kiedy dziwci rozmawiają z nią - nawet nie wiem, ale przyjdą i przekażą informację np odnośnie jej przyjazdu. I TO CAŁY KONTAKT. Z moim byłym mężem nie rozmawiałam od pół roku. Od swoich dzieci dowiaduję się co u niego. No więc o jakich zadrach może byc mowa? W czasie gdy jestem z obecnym mężem śłubowały moje dzieci. Całymi rodzinami byliśmy na ich ślubach i weselach. Mój były siedział przy innym stole niż ja z obecnym ale błogosławieństwa udzielał im razem ze mną. A mój obecny mąż nie uczestniczył w tej ceremonii bo i po co. Nie było żadnej zazdrości. Teraz szykujemy się do kolejnego wesela - jego dziecka i ja owszem uczestniczę w przygotowaniach ale biernie. Rodzice robią dzieciom wesela a nie ja więc nic mi do tego.
Po jakimś czasie mija żal do ex. A na życie patrzy się inaczej kiedy zakocha się po raz kolejny.
A co do majątku wspólnego - masz na myśli z poprzednich związków/ - podzielony a z obecnych - rozdzielczość i zrzeczenie się spadku. No chyba że dzieci będa chciały kłócić się o łyżkę wazową.
Kiedy spotykają się ludzie w dojrzałym wieku maja nie tylko dorobek w postaci dzieci i złych doświadczen z minionych małżeństw ale mają dorobek zawodowy i finansowy (mniejszy lub większy) i nie muszą się oglądać na pieniądze drugiego.
W tobie są ogromne pokłady wiary w prawośc i dobroć twojego obecnego męża (i obyś miała rację życzę tego naprawdę szczerze) i takie same ilości krytyki i nienawiści do jego ex która była pierwsza, kochana milością nieskarzoną doświadczeniem i brudem dorosłości bez wyrachowania, układów i złych doświadczeń stąd też może trochę twojej zawiści do tej kobiety.
Wypisujesz bzdury wyzsane z palca. JA chyba jako jedyna wiem o moim mężu rzeczy, których nikt inny nie wie, o rzeczach które zrobił i jak. I wiele z tych rzeczy jest godne potępienia i mówie mu to prosto w twarz i on wie jakie jest moje zdanie na ten temat. Oczywiście, że mu wierze i ufam bo inaczej nie byłoby naszego związku. Oczywiście że wierze, że jest dobrym człowiekiem bo mam tego dowody na codzień. I oczywiście, że czasami są dni kiedy tą dobroc cięzko w nim zobaczyc ale u kogo tak nie ma?.
JAk poznałam mojego m i potem jego ex to chciałam zyc z nią w zgodzie, a przynajmniej w poprawnych kontaktach ze względu na jej córke, która spędza w naszym domu pól każdego miesiąca. ALe się nie da i tyle. I jak by si nie robiło to się nie da.
Nierozumiem dlaczego wypowiadasz się na temat miłosci mojego meża i i ex. Kto ci naopowiadał takch rzeczy albo skad wyciągasz takie bzdety? TO że u ciebie może tak wyglądało to nie znaczy że tak było czy jest u wszytkich.
Jakich brudów dorosłości bez wyrachowania?...A o złych doświadczeniach to już nie wspomne... . Własnie tu grubo sie pomyliłas.
Ja nie czuje zadnej zawiści do ex. Jest mi jej żal i tyle. Kiedys udało jej się wywołac kilka awantur między nami i tyle. Teraz już jest to niemożliwe i w zasadzie nic zrobic nie może i jest tego świadoma. I choc dalej próbuje nic jej z tego nie wychodzi. A kto traci na tym najwięcej...ona i młoda i tyle. A im silniej ona próbuje tym silniej my jesteśmy za sobą.
I w przeciwieństwie do ciebie znam bardzo wiele nowych partnerek/żon numer 2 które potrafią się przyznać do strachu który tkwi gdzieś głęboko w ich podświadomości a jest związany z przeszlością ich obecnych partnerów ale żeby do tego się przyznać trzeba zdiąć "różowe okulary" i spojrzeć realnie na swoich partnerów jako na kogoś kto zawalił i nie sprawdził się w związku z kobietą a co za tym idzie nie możesz być pewna czy potrafi to w związku numer 2
Jeżeli coś jest w podswiadomosci to nie jest sie tego swiadomym.
KAzdy może odejśc niezależnie od tego jaką ma przeszłosc. I odejsc, zdradzic może ten który nigdy tego przedtem nie zrobił i ten, który już to zrobił. Reguły nie ma.
Za to ci po przejściac dobierają sobie uważniej swoje nowe partnerki bo chcą byc szcześliwi i ułożyc sobie życie na nowo bo przedtem nie wyszło. I bynajmniej nie jest to pierwsza lepsza która się napatoczy.
JA jestem ostatnią osob, która ma różowe okulary i patrze bardzo realnie na mojego męża, czy to przed małżeństwem, jak i w trakcie. I znam każde jego wady i zalety i słabe punkty i mocne strony i do wynoszenia go na piedestał jestem daleka. Jest poprostu człowiekiem. Miał prawo do błedu i miał prawo do naprawienia go.
CIągle piszesz o winie facetów, naprawdę uważasz że tylko oni są odpowiedzialni za rozpad zwiaązku? A może to ta kobieta - ex nie sprawdziła się w związku? ...hmmm. Rozumiem, że nie dopuszczasz tego do świadomości! A może obydwoje się nie sprawdzili, co? Bierzesz takie opcję pod uwagę?
Mój maż na tyle na ile jesteśmy razem świetnie się sprawdził, a co będzie za 10, 15 lat? A kto to wie? Może ja się nie sprawdzę i odejdę? Może on? Nikt tego nie wie. Człowiek się zmienia i nie da się tego zatrzymac. niczego nie mozna byc pewnym. Ale jak bym nie była go pewna to bym za niego nie wyszła za mąz, nie miała dziecka. Dlatego współczuje twoim znajomym koleżanką nr 2 bo są głupie i takie też się zdarzają. Widac albo czas albo świadomośc staropanienstwa je przyszpiliła. Nie wyobrażam sobie wiązac się z kimś i podejmowac zobowiązania kogo nie jestem pewna. Niezaleznie czy jest to rozwodnik czy kawaler.
(...) Hipokryzja kobiet nie zna granic.
Mężczyźni są święci - gratuluję
Była mojego męza jest dowodem na to, że ma on głowe na karku,myśli racjonalnie i logicznie. Że nie próbował tkwic w beznadziejnym, nieudanym i chorym małżeństwie. Że zrobił ważny i odpowiedzialny krok, który wymagał od niego dużo odwagi. Pierdołki o tkwieniu w małżeństwie dla dobra dzieci to chore wymysły i myśle nie tylko o sobie i swoich potrzebach, a nie dziecka. Do tego nie zostawił i nie wyparł się dziecka tylko jest swietnym ojcem.
Święty człek.
Każde kobieta potrafi byc również dwulicowa,zakłamana, wredna i bez serca. To nawet jest domeną pań.
Same wolicie oczerniac facetów i wszytkie winy i zło świata zwalac na nich iż spojrzec troszke z obiektywizmem na siebie i zauważyc to, że do końca waszego małżeństwa przyczyniłyscie się też i wy. I raczej tu jest pies pogrzebany, ci byli męzowie przeważnie zdają sobie sprawe też z tego co sami źle zrobili w odróżnieniu od was.
Obyś nigdy nie usłyszała tych słów od innej "poprawnie myślącej" kobiety!!!
Widzisz, jesteś też kobietą i czy za taką jak przytaczasz się uważasz?
Różnica w naszym małżeństwie i podejściu polega na tym, że nauczyliśmy się patrzec na wiele z różnych punktów widzenia i nie obwiniamy siebie nawzajem o całe zło, czego wy niepotraficie niestety. Dlatego jestescie byłe i dlatego siejecie nienawiscią większą do exów i ich żon/partnerek niż tu obecne next do was. Trzeba troszkę wznieś się poza swoją chorą dumę i obiektywnym okiem spojrzec na siebie.
Taaaaak, bo my wszystkie byłyśmy Twoim zdaniem, powodem do zdrad lub żyłyśmy w patologicznych związkach... Rozczaruję Cię - nie.
Straszny magiel dziś tu się zrobił, z każda z Was chce przepchnąć swoją rację. A przecież tak wiele jest scenariuszy i sytuacji.
Nie zauważyłam tu żadnej niewinnej 16-latki, więc najprawdopodobniej każda z nas jest jakąś ex, nie ważne, czy ze związku wolnego, czy tego "ślubnego". Czyżby któraś z Was kończyła wszystkie związki w tak przyjacielski sposób, jak można by z niektórych wątków wnioskować? Osobiście jeszcze nikogo takiego nie spotkałam.
To jak się zachowujemy nie zależy od poziomu wykształcenia, ale jakimi ludźmi jesteśmy. Natomiast ocena naszego, nawet najlepszego zachowanie nie zawsze jest obiektywna. Każdy ma prawo i obowiązek dbać o siebie samego. Zgadzam się z wypowiedziami, że po rozwodzie powinniśmy żyć na własny rachunek, tylko co mają zrobić te exżony, czy ex mężowie, którzy nie pracowali, a ich partnerzy byli jedynymi żywicielami rodzin, albo zostali okradzeni? Mają prawo żądać np alimentów, czy nie? Ja uważam, że mają. Przyjmijmy scenariusz, że zarabiam bardzo dużo, a mój mąż zajmuje się domem, znudził mi się taki facet-pan domu, znajduję sobie nowego, rozwodzimy się i co dalej? Moja wina, więc płacę alimenty, a nie żądam, żeby ex po latach przerwy i poświęceń dla rodziny natychmiast uporządkował swoje życie zawodowe, zarabiał i może jeszcze mi płacił. Inaczej to ujmę: ponoszę konsekwencje własnych decyzji, także te finansowe.
Shedir... to że wasza ex nie zyskała Twojego szacunku i wciąż włazi z butami w wasz związek nie oznacza, że wszystkie ex to robią. Są sytuacje odwrotne, że to expanowie nieźle mieszają. Ja bardzo chcę odciąć się od mojego ex, ale to właśnie on to bardzo utrudnia i to właśnie on wciąż mnie wykorzystuje do tłumaczenia wszelkich porażek jego życia.
Są ex, dla których rozstanie było tak dużą traumą, że długo będą bardzo ostrożne w nowych związkach.
Są też ex, które poukładały sobie życie i są szczęśliwe, jak Ewrag, Mussauka, czy ja.
Ale są też sytuacje pośrednie, gdzie wciąż w związku jest ex, ale czy zawsze jest to wina ex? Chyba nie.
Przychylam się do propozycji łamania opłatkiem i zakończenia sporów. Życzę Wam wszystkiego najlepszego i żebyście same ponosiły konsekwencje Waszych porażek , a sukcesy zawdzięczały tylko Wam samym.
149 2011-12-22 09:24:01 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-12-22 09:25:33)
Mężczyźni są święci - gratuluję .
Oczywiście, że nie i nigdzie tak nie napisałam. Na tym forum ciagle czytam gdy nieszczęsliwa kobieta się skarży i prosi o radę, bo mąz zły, nie pomaga, nie moga się dogadać, juz tylko kłóca, ona już nie kocha itd. I co...radzicie jej sie rozstać bo nic ztego nie będzie i żeby nie marnowała sobie życia bo moze byc szczęsliwa z kims innym. A jak facet jest w takiej sutuacji to besztacie, mieszacie z błotem i mówicie "widziały gały co brały" teraz się męcz. JAk to się nawywa? Dlaczego facetów traktujecie innymi kategoriami niz kobiety?
Święty człek.
Absolutnie, czytaj dokładnie bo nienawiśc przysłoniła ci logiczne myślenie.
Obyś nigdy nie usłyszała tych słów od innej "poprawnie myślącej" kobiety!!!
Widzisz, jesteś też kobietą i czy za taką jak przytaczasz się uważasz?
Równiez czytaj dokładnie!! Ustosunkowałam się do postu atinasarz, który zreszta cytowałam. Gdzie ona pisze, że tacy patrafia być ex.
A kobiety nie potrafią? Oczywiście, że i jak bym chciała to taką potrafie być i co z tego, że jestem kobietą . Która nie potrafi
Ja staram się patrzec na siebie realnie. Widze swoje pozytywy i negatywy, a nie tak jak niektóre uważaja się za święte.
Taaaaak, bo my wszystkie byłyśmy Twoim zdaniem, powodem do zdrad lub żyłyśmy w patologicznych związkach... Rozczaruję Cię - nie.
Oczywiście, że nie. Ale jakoś mało ktora z was przyznaje się i ma świadomośc tego,że również przyczyniła się i spiepszyła związek. Wszytko wolicie zwalac na facetów. A to nie tak w większości sytuacji.
My jak mieliśmy kryzys i cięzko było nam się dogadac to poszliśmy do psychologa, który nam pomógł.
Ex nie poszła bo nikt nie będzie z niej robił wariatki. Ona nigdy nie miała i nie ma sobie nic do zarzucenia. Więc teraz jest sama i nieszczęsliwa i dalej utwierdza się w swoich racjach. Ciekawe kiedy sie otrząśnie, oby nie zmarnowała życia i tego jej życze, by w końcu znalazła kogos i była szczęśliwa. Ale do tego trzeba niestety spojrzec i przeanalizowac tez troszke siebie, nie tylko w superlatywach ale realnie. nikt nie jest bez skazy. A jak się nie ma pojęcia i nie chce się dojrzec gdzie sie piepszyło róznież to raczej nie ma się szans na kolejny szczęsliwy związek.
Shedir... to że wasza ex nie zyskała Twojego szacunku i wciąż włazi z butami w wasz związek nie oznacza, że wszystkie ex to robią. Są sytuacje odwrotne, że to expanowie nieźle mieszają. Ja bardzo chcę odciąć się od mojego ex, ale to właśnie on to bardzo utrudnia i to właśnie on wciąż mnie wykorzystuje do tłumaczenia wszelkich porażek jego życia.[
Oczywiście, że nie wszytkie tak samo jak nie wszytkie drugie żony/partnerki były kochankami, nie wszykie sa nastawione od początku negatywnie, nie wszytkie kradną mężów i ojców dzieci. A mimo to, ciagle to tu słysze.
Shedir, ten portal to nie beletrystyka. Wszystkie logujemy się tu, bo mamy jakiś problem. Ty też.
Dziewczyny, które jadą po ex, czy next mają do tego powody, zostały oszukane, zdradzone, porzucone i za mało jeszcze czasu minęło, żeby potrafiły o tym pisać jak np Mussuka. One czują żal, są w żałobach i o tym piszą. Jeśli zalogują się tu nasi ex, czy next i napiszą co oni czują, poznamy może drugą stronę medalu, a na razie jesteśmy tu my, żeby się wspierać, pomóc, zrozumieć.
Żadna z nas ex nie chce, żeby na niej psy wieszać, ale warto pamiętać, że mając dzieci nigdy nie zerwiemy relacji z ex, oni z nami też.
Więcej luzu Shedir, mniej zajadłości i zapiekania się w nienawiści, pogardzie i jeszcze pewnie wielu Twoich uczuciach. Wasza ex nie jest Twoim klonem, nie musisz jej pokochać, nie muszą ci się podobać jej zachowania i wcale nie musisz jej oceniać. Ale musisz zaakceptować, że ona jest i będzie.
Wesołych Świąt
151 2011-12-22 11:23:24 Ostatnio edytowany przez shedir (2011-12-22 11:24:24)
Wszytko rozumiem i oki. Nie rozumiem natomiast dlaczego do mnie to piszesz, a nie do dziewczyn, które sieja nienawiścia do swoich ex i ich nowych partnerek? Bo identyfikujesz się z nim? To już jest chyba twój brak obiektywizmu. Ja tez czuje żal do ex, a jakos nie spotykam się tu ze zrozumieniem równiez twoim, tej która najwięcej o tym pisze.Wręcz przeciwnie odrazu wydawane sa osady. Nie jestes tutaj w żaden sposób osoba obiektywną choc próbujesz grac takiego eksperta. W każdym twoim poście wychodzi jednak to po której stronie stoisz i kogo o wszytko oskarżasz. I wszystko jest fajnie dopóki krytykuje sie drugą żone, a jak już skrytykowana zostanie pierwsza to godzi to również w ciebie. Widac, że sama nie masz też do końca przepracowane tego wszytkiego, ciagle ci ex i jego partnerka siedza w głowie. Jej nie możesz wybaczyc ze cie nieznosi, a jemu że do tego dopuścił.
Więc luzu, obiektywizmu i mniej nienawiści, życze też Tobie na swięta. Wesolych Świąt.
Jak czytam treści postów zwłaszcza antisarz, AnnaJo, zakłamani i vikita - to aż mi ręce opadają i szczeka do podłogi przyrasta...
Z Waszych wypowiedzi wynikałoby, że moje życie jest jedną wielką porażką, mój facet do totalne dno, moja miłość to jedno wielkie kłamstwo i ciągle sama siebie oszukuję! Buduję szczęscie na nieszczęsciu i jestem podła małpą!
Żadnego w tym nie ma obiektywizu, bardzo masowo oceniacie ludzi i zapominacie, że każdy jest inny, ale każdy w jakimś stopniu jest ułomny. I my i oni i one! Każdy ma wady i zalety, każdy popełnia błędy. Każda akcja budzi reakcję!
Są podli faceci, którzy odchodza i mają wszystko gdzieś, którzy znajdują sobie fajne laski i zapominają o przeszłości, jedni kłamią więcej, drudzy mniej a jeszcze inni wcale! Są też takie kobiety - zimne i wyrafinowane! W życiu wszystko ma swój koniec i to od nas zależy - kiedy to nastąpi! Wszystko się zaczyna i się kończy, a podczas zakończenia widać prawdziwe oblicza!
Taka fajna książka jest "Kup kochance męża kwiaty" - warto przeczytać! Trzeba mieć dystans do innych ale przede wszystkim do siebie! Nie można szukać winnych za swoje nieszczęście w ludziach obok, nie można na kogoś zwalać odpowiedzialności za swoje czyny i swoje wybory! Czasami z przyjemnością, a czasami ze łzami w oczach trzeba zmierzyć się z konsekwencjami!
Ex mojego faceta jest podłą babą! Widzi czubek własnego nosa, krzywdząc dzieci a z niego robiąc najgorszego drania! Czy aż tak był inny dla niej niż jest dla mnie? Chyba nie, w końcu była jego miłością, wziął ją za żonę i ma z nią dwoje dzieci, próbował ułożyć sobie życie - nie wyszło i to napewno nie z mojej winy! Czy tylko on jest winny że odszedł? Sądziła, że dzieci są gwarancją tego, że do końca życia będzie brała z niego jak z bankomatu nie dając wiele w podziękowaniu, tylko pyskując, oczekując, zakazując, nakazując i nie dając żadnego szacunku! Jest na etapie - odszedłeś i zostawiłeś mnie - ja ci jeszcze pokażę! Znam jego historię, jej za pewne byłaby inna... Ale prawda leży gdzieś po środku!
Powiecie, że to on drań i dupek bo zdradził, bo odszedł, bo ją biedną ofiarę zostawił, itp. Każdy z nas jest samodzielny i nie można uzależniać się od innych osób! Każda z Was ma bardzo wysokie mniemanie o sobie i jest przekonana w swoich racjach, co wynika z interpretacji i zrozumienia własnych doświadczeń!
Cytuję słynną psycholożkę: Zdrada to symptom choroby związku, a więc dotyczy obu stron. I może spowodować rozpoczęcie leczenia. Pod warunkiem, że chcemy widzieć prawdę sytuacji, a nie tylko stereotypowy przekaz. Często kobiety widzą w kochankach tak zwane całe zło. ?Gdyby nie ona, nasze życie by kwitło, nie rozstalibyśmy się?. To pułapka. Jakby przycisnąć jedną i drugą panią, która tak mówi, okazałoby się, że nieco to kwitnięcie było życzeniowe, że coś w ich związkach zwiędło albo czegoś w nich w ogóle nie było. Co symptomatyczne, takie kobiety znajdą sobie zawsze jakieś inne, które im w tym będą sekundowały ? to takie źle rozumiane wsparcie. Bo tu nie ma wsparcia, tylko wspólnota w narzekaniu na podobny los. Nie chodzi o to, by coś realnie zmienić, tylko się utwierdzać wzajemnie w przekonaniu, że ?mężczyźni to dranie?. W skrócie: że tak jak jest, być musi, a my jesteśmy tej sytuacji ofiarami. I możemy tylko w pośredni sposób dać wyraz swojemu niezadowoleniu, niezaspokojeniu, rozczarowaniu życiem. A przecież wcale tak nie jest.
Zresztą same poczytajcie: (mam nadzieję, że nie łamię regulaminu) http://partnerstwo.onet.pl/1554705,3499,,kup_kwiaty_kochance_meza,artykul.html
Każdy kij ma dwa końce! Prawda każdej z nas jest inna! Trzeba nauczyć się dojrzałości i szacunku dla odmiennych poglądów!
A ten wątek dotyczy ex, która nie daje żyć swojemu ex i jego obecnej! Każda z nas jest jakąś ex i jest lub bedzie next - tak wygląda życie! Ale czy to oznacza, że mamy prawo niszczyć je byłym? Czy bez względu na to czy są dzieci czy ich nie ma - mamy nie kierować się zasadami współżycia między ludzikiego? Nie róbmy innym co nam nie miłe!
Coś się źle skopiowało:
http://partnerstwo.onet.pl/1554705,3499,,kup_kwiaty_kochance_meza,artykul.html
Przyjemnej lektury i głębokich oddechów z dużą ilością tlenu!
154 2011-12-22 16:41:17 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-22 17:01:36)
Saphira no przeczytałam ten artykuł tej pani psycholog,no niech ci znowu ręce opadną co napiszę. No ta pani psycholog ma niezły bajer na użytek kochanek i zdradzonych. Nie wiem czy coś takiego przeżyła ta pani psycholog jak zdradę mężczyzny, ja przeżyłam ją dwa razy a mój trzeci związek nie rozpadł się przez zdradę ale właśnie przez wchodzenie eks z butami w nasze życie. Moich mężczyzn bardzo dobrze traktowałam, seksu mieli ile chcieli, byłam miła, wesoła, czysta, zadbana, wykształcona i nudził im się ten idealizm. Fajnie by było gdybym nie gotowała, nie pracowała, była brudasem, darła się na nich od rana do wieczora, zdradzała ich, szlaja się z koleżankami od rana do wieczora gdzieś i wracała tylko na noc albo i nie wracała, pewnie wtedy by mnie kochali bo musieliby o mnie walczyć, a tak??? ja idealna, idealny dom, idealne życie no normalnie nuda!!!!! Sami mi mówili, że jestem super i mam świetny charakter tylko że im się to super nudzi.........oni wolą kobiety zołzy, wampiry emocjonalne a nie takie poukładane i że wszystko mają co chcą obiadek na tacy, seks na tacy, porządeczek w mieszkanku, wyprane, wyprasowane. Ciekawe co mogli mi zarzucić no normalnie nic!!!!!! nudziło im się ta sielanka....Szukali wrednych małp co ich opieprzą, każą im w mieszkaniu pomagać, drą się na nich od rana do wieczora to ich podniecało....ta adrenalina i tylko dlatego zwiali mi.....Dbałam o moich mężczyzn a oni leżeli przed telewizorami i mieli moje dbanie w czterech literach. Więc ten artykuł w ogóle nie pasuje do tego co argumentuje ta pani psycholog że zdrady mężczyzn są przez ich zaniedbywanie w sferze seksualnej i emocjonalnej, są mężczyźni którzy zdradzają bo takie idealne, spokojne życie jest dla nich nudą....nawet raz usłyszałam zdanie: jak będę miał 80 lat to będę miał takie poukładane życie, dlatego mam złość do mężczyzn tych moich eks bo wiem że się starałam bardzo dla nich a oni uciekli....... potrzebowali adrenaliny, kobiety wampa. Piszesz, że kobiety te pierwsze traktują mężczyzn jak bankomaty, no wybacz ja moich mężczyzn tak nie traktowałam miałam bardzo małe potrzeby....robiliśmy wszystko wspólnie opłaty, a jedzenia kupowaliśmy też wspólnie, ale ja bardzo mało jem więc no nie wiem czy tak ich w czymś wykorzystywałam, a czy te następne kobiety nie traktują ich jak bankomaty? Nie robicie wspólnie opłat, zakupów na Święta????? i takich co dziennych zakupów?? Nie jest przypadkiem lżej trochę w życiu gdy są dwie wypłaty a nie jedna??? Pewnie wiesz jak się żyje z jednej wypłaty gdy ma się na utrzymaniu dzieci??? lub dziecko??? jest o wiele ciężej....Te drugie zyskują nie tylko mężczyznę ale też podwyższenie swojej stopy życiowej i dzięki temu mają lżej niż te eks które zostały z dziećmi. Natomiast do ewarg mam 40 lat. Wesołych Świąt.
Właśnie umocniłaś mnie tą wypowiedzią odnośnie moich wczesniejszych odczuć - każda z nas pisze według siebie i wyciąga wnioski ze swoich doświadczeń!
Zauważ proszę, że ja nie piszę WSZYSTKIE EX - wypowiadam się odnośnie ex mojego faceta i to od niedawna, jak widzę w jaki sposób postępuje, co mu mówi, pisze, jak tłumaczy wszystko dzieciom.
Z tego co piszesz - nie miałaś szczęścia! Jedni odchodzą od kochanych misiaków do dupków, inni uciekają od kobiet wampów do anielic - nie ma na to zasady! Tobie się trafiło tak a nie inaczej... Poza tym czy nie widziałas, że im coś nie pasuje, szukają czegoś innego? Nie rozmawialiście o tym, nie mówili ci co czują, a ty im?
Moim zdaniem - było im z toba za dobrze, jak u mamusi? A kto chce uprawiać seks z matką? Nie odbierz tego złośliwie, ale uważam, że dobry związek jest wtedy kidy każde zajmuje się sobą, a w życiu idą razem obok sibie, bo tego chcą!
Jak w życiu nie wiadomo o co chodzi tochodzi albo o kasę albo o sex!!!
No popatrz - ex miała wszystko, kasę, faceta co dbał o dom, o dzieci, chciał wyjeżdżać, dawał kwiaty, nie krzyczał, nie lubił się kłócić i w końcu co - przestała mieć do niego jakikolwiek szacunek! Męczył sie w tym ile mógł, bo ciężko jest podjąć decyzję o odejsciu gdy są dzieci. On zarabiał duuużo więcej jak ona i głównie ona korzystała z jego kasy bardziej niż dzieci - różne damskie drobiazgi.
A ja next - jestem niezależna, mam wszystko dzięki własnej pracy. Mojemu podwinęła się noga i chwilowo nie zarabia tyle ile kiedyś. Więc ja pomagam finansowo i co?
Różne są w życiu sytuacje,trzeba kierować się zdrowym rozsądkiem i żyć dla siebie.
Każda z tych kolejnych chce być kochaną, marzy o swoim mężczyźnie, pragnie go i być z nim - serce nie sługa. Niektóre są okłamywane, niektóre wpadły w sidła zauroczenia i racjonalnie nie myślą.
Są takie co chcą mieć chłopa i już - starają się, mizgolą i cudują by tylko go zdobyć - to takie kobiety rozbijają małżeństwa i szczują facetów! Ale ani Shedir ani ja do nich nie należymy! Są też faceci łgarze i bez zasad moralnych - oszukują, kłamją, opowiadają bajki i mają swoje ofiary w postani żon, kochanek i pań na raz!
Więcej dystansu i spojrzenia na chłodno bez emocji!
Coś się źle skopiowało:
http://partnerstwo.onet.pl/1554705,3499,,kup_kwiaty_kochance_meza,artykul.html
Przyjemnej lektury i głębokich oddechów z dużą ilością tlenu!
A czytałaś Komentarze?
Przyjemnej lektury i głębokich oddechów z dużą ilością tlenu!
157 2011-12-22 21:36:48 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-22 21:59:02)
Tak Saphira piszę na podstawie własnych doświadczeń, a trzy stałe związki od dwudziestego roku życia to trochę rozeznałam się w myśleniu mężczyzn. Wszyscy moi trzej mężczyźni byli bardzo przystojni, wykształceni na poziomie ten trzeci trochę mniej. Byłam świadoma ich przystojności, błyskotliwości i obycia towarzyskiego itd. gdy zaczynałam z nimi związki ( w sumie spędziłam z nimi 18 lat), wiedziałam że dla takich przystojniaków mieć kobietę to pestka i że dużo ryzykuję wchodząc w związki z bardzo przystojnymi i na poziomie mężczyznami, bo z nimi jest trudniej...... ale co mogę zrobić jak lubię takich.......mimo że mam prawie 40 lat bo właściwie jeszcze 39 to nadal wolałabym mieć koło siebie takiego przystojnego, wykształconego, na poziomie, kulturalnego itd..... Wiem, że będąc z takimi ryzykuję.......na dokładkę byli wszyscy w moim wieku......przy takich mężczyznach poprzeczka jest bardzo wysoka.....wiem, że mnie kochali......i nie byłam dla nich mamusią w sprawach łóżkowych, super się dogadywaliśmy w tej kwestii, ale coś nagle się wydarzyło.........i dochodziło do rozpadu związku. Mam naprawdę cudowne wspomnienia z nimi, traktowali mnie dobrze (ostatni tylko był delikatnie mówiąc lekkim niewypałem........).Tylko zawsze po wielu latach związku popełnili ten sam błąd, który na ich nieszczęście zawsze wyszedł na jaw.....nigdy nie chcieli ode mnie odejść ale ja nie wybaczałam zdrady i odchodziłam sama.......myślę, że gubiła ich tak niesamowita przystojność..........ich uroda i zachowanie to był taki lep na kobiety.....i mimo że byli dla mnie dobrzy. To niesamowite "powodzenie" u płci przeciwnej gubiło ich, ale naprawdę wiem że każdy z nich rozpaczał naprawdę prawdziwie gdy mnie tracił przez zdradę........błagali o wybaczenie ale uważam że zdrady się nie wybacza i nigdy nie zaniosłabym kwiatka kochance, bo właśnie przez takie kobiety potraciłam bardzo udane małżeństwa. Moich eks partnerów gubiła uroda, śmiało mogę napisać że wyglądali jak z okładki jakiś czasopism mody do tego jeszcze wykształcenie i kultura, dobrze zarabiali no ideały ....niestety wiem,że kobiety marzą o takich mężczyznach......dlatego mi ich odebrały a oni stracili mnie......i właśnie mam żal nie tylko do nich z którymi żyłam 18 lat ale też do takich obrzydliwych,wrednych kobiet które rozbijają takie udane małżeństwa. Każda z nich wiedziała że mają żonę każda z nich gdy szła z nimi do łóżka miała mnie w dupie.....Uważam że kochance należy się plaskacz i to taki porządny a nie kwiatek!!!! Miałabym kwiatka im kupić za to że sypiają z moim mężem, coś nie tak musiało być z tą panią psycholog gdy pisała ten artykuł, nikt o zdrowym umyśle by czegoś takiego nie napisał.
Komentarze są podzielone, zresztą nie sygeruję się nimi, bo często nie mają nic do rzeczy albo są głupią ironią lub czystą złośliwością.
Nie udało mi się pokazać innej strony medalui - trudno! Macie klapki na oczach i oceniacie wszystkie kobiety, za tych kilka co zrobiły Wam krzywdę! Zyjecie w swojej matni i w kółko powtarzacie to samo! Przykre, ale prawdziwe!
Nie czytacie dokładnie tego co inni piszą, nie rozumiecie tych słów racjonalnie, ale odbieracie subiektywnie i wydajecie osąd!
Zakłamiani wygląda na to, że twoi faceci nie doceniali twojej miłości, nie potrafili się nią cieszyć, chcieli więcej... Różni są ludzie. Ale nie wierzę, że za każdym razem to te wredne, wyrafinowane laski (albo i nie) omamiły faceta i wskoczyły z nim do łózka tylko po to by zdradził swoją żonę. Oczywiście i takie się trafiają, ale to nie znaczy, że każda taka jest!
Poza tym 3 razy zdrada, z innym facetem w twoim życiu przez 18 lat? TO też o czymś świadczy - o tobie i możesz mówić co chcesz! Ale albo masz okropnego pecha i nie fart do mężczyzn, albo nie da się z tobą żyć mimo twojej wspaniałości.
Można mieć różne kochanki i różnych kochanków - na raz, bez zobowiazań, w celu ułożenia sobie życia na nowo, w celu dowartościowania się bo w związku jest źle, w celu odskoczni od problemów, itp. Mnóstwo przykładów można by podawać! Wiecej racjonalizmu! Doradzać i pogardzać można łatwo, gorzej jak człowiek znalazłby się w sytuacji odnośnie której się wymądrza!
Zobacznie jak Wasze wypowiedzi zmieniły kierunek założonego wątku. Zakłamani w większości postów oceniasz lile - nie znasz jej, nie wiesz jak dokładnie wygląda jej sytuacja - ona o niej pisze, to dla niej problem, a ty zjechałaś ją przy kązdej wypowiedzi - za co i dlaczego?
Każdy z nas ma jakiś plecak - z byłym facetem/dziewczyną, z dziećmi, z mężem/żoną, z rodzeństwm, rodzicami, znajomymi... Jak ktoś jest drań - będzie nim całe życie i będzie ranił, jak ktoś jest dobry to zazwyczaj dostaje w 4 litery!!!
Nie zjechałam lila1977 przy prawie każdym poście,źle je czytasz Saphira. Na początku próbowałam jej wytłumaczyć, że bardzo ciężko może jej się żyć z mężczyzną który ma tak wścibską eks, bo różne są eks akurat lila1977 trafiła się taka i ma naprawdę pod tym względem pecha, bo mi też raz się taka trafiła i udało jej się bardzo dużo namieszać w naszym związku. Potem owszem parę razy jak to określiłaś zjechałam lila1977, bo zauważyłam że wprowadziła niezdrową rywalizację z eks, która jest atrakcyjniejsza, bardziej niezależna itd. i w niektórych jej wypowiedziach zauważyłam, że poniża eks i to właśnie mi się nie spodobało, bo uważam osobiście że jeżeli aż tak ma się denerwować obecnością eks to powinna załatwić to jakoś bardziej humanitarnie np. porozmawiać z mężem żeby jakoś ten problem wspólnie, kompromisowo rozwiązać a nie poniżając tą kobietę......mimo wszystko ta kobieta jest pokrzywdzona bo została sama z dwójką dzieci. Nie piszę tak, żeby bronić eks bo mi samej jedna dużo niszczyła w zwiazku, ale nie rywalizowałam z nią, po prostu gdy zauważyłam że mój partner nie potrafi lub nie umie rozwiązać problemu eks, gdy mu tłumaczyłam przez dwa lata, żeby ją odsunął delikatnie chociaż trochę z naszego życia, że nie możemy żyć tak jak ona chce i gdy tego nie załatwił przez dwa lata tak jak go prosiłam, już szczytem było gdy odebrał od niej telefon gdy byliśmy że tak to określę w intymnej sytuacji......po prostu rozstaliśmy się........na początku on odszedł po kłótni a potem prosił o powrót przez 9 miesięcy, ale miałam już dość eks. Szczytem bezczelności było odebranie telefonu w momencie sytuacji intymnej.....już po prostu się poddałam i odeszłam. Naprawdę go kochałam ale nie zapomnę nigdy jak jesteśmy ze sobą naprawdę blisko i dzwoni eks a on odbiera telefon i rozmawiają......
Zakłamani faktycznie życie cię nie oszczędzało
nie zazdroszczę!
Ok w takim razie zwracam honor, choć ta twoja analiza odnośnie założycielki postu, że lila to i tamto, że kłamie itp - nie będę już szukać tych wcześniejszych wypowiedzi... ale pamiętam je, to nie było na miejscu!
Każda z nas boryka się tak jak umie najlepiej ze swoimi problemami, z konsekwencjami wyborów, z ludźmi jakich spotyka na swojej drodze!
Ja też trafiłam na wredną ex - nie sądziłam, że kobiety są aż tak niebezpieczne! Mimo woli, skoto jestem z takim a nie innym facetem, jego problemy dotykają i mnie! Na szczęście on długo dojrzewał do tej decyzji, a do łatwych ona nie należy. Dziś wie jak oddzielić tamtą kobietę ode mnie, wie czego chce i jak powinien to zrobić. Nie da mnie skrzywidzić i to mu wychodzi mimo wielu spięć między nami.
Życzę Wam moje drogie, by facet, który jest rozwodnikiem, albo i nie, a ma bagaż na swoich plecach był pewien swojej decyzji i umiał oddzielić poprzednie życie od teraźniejszego. By zakładając drugą rodzinę był dojrzały emocjonalnie, był szczery i uczciwy, był pewien tego co robi! W takiej sytuacji bardzo dużo zależy od faceta!
161 2011-12-28 23:01:15 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-28 23:05:06)
Tak Saphira masz rację bardzo dużo w takim wypadku zależy od mężczyzny......jeśli nadal wykonuje polecenia eks żony a z obecną partnerką prawie wcale się nie liczy bo z obecną nie ma dzieci a z eks ma dwoje.....tak żadna kobieta nie pozwoli się traktować, dlatego odeszłam od mojego ostatniego partnera z którym byłam dwa lata....i jeszcze między czasie przeżyłam operację....poważną....i jest ok. Masz szczęście, że trafiłaś na mężczyznę który potrafił oddzielić eks od Ciebie....mój tak nie umiał i nie chciał, dlatego nas nie ma i nigdy już nie będzie, bo napisał mi że poznał kobietę z którą zamieszkał, może ją będzie lepiej traktował niż mnie ![]()
w pierwszy dzień Świąt ich spotkałam razem udałam że go nie znam
Fajnie.....pewnie przy tej nowej oddzieli eks od ich życia, dla mnie tego nie zrobił......
I jeszcze to "wklada do glowy im to na co przyjdzie jej ochota" a może po prostu któraś córka prosi o to czy tamto a ona nie mogąc spełnić prośby i wiedząc jak dziecku zależy robi jedyną rzecz jaką może a mianowicie mówi "poproś tatę może on da,kupi czy coś takiego" nie sądzisz że taki scenariusz też jest możliwy ale nie w twoim rozumowaniu bo niestety ty musisz być nastawiona do ex wrogo bo taka rola drugich żon w stosunku do pierwszych!!!
Wszystko fajnie i rozumiem, że dziecko może czegoś potrzebować, ale często eks zamiast poprosić lub po prostu powiedzieć, że jest taka a taka potrzeba w bezczelny sposób żąda czegoś. Kultura osobista obowiązuje nawet eks (to Ci niespodzianka).
Kusz - tak masz rację każdy czlowiek ma prawo do szczęścia i wyboru sposobu i drogi życiowej najlepszej dla siebie ALE dzieci nie mają wyboru one nie decydują gdy są małe (nieletnie) jak chcą żyć są zdane na "łaskę i niełaskę" dorosłych na ich wole. Dlatego posiadając dzieci (sama je masz) najpierw należy pomyśleć o ich szczęściu bo one są bezbronne a dopiero potem o swoim. Prawdziwym sprawdzianem dorosłego rodzicielstwa jest dbać o dzieci bez względu na stosunki panyujące między rodzicami dziecka czy to w małżeństwie czy też po rozwidzie, a niestety często jest tak że panowie po rozwodzie chcąc zapomnieć o żonie zapominają o dzieciach (czasem dla mnie to wygląda jakby chcieli wymazać z pamięci fakt ich posiadania) i nie ma tu znaczenia z czyjej winy był rozwód kto jest winny bo to sprawa między małżonkami dzieci nic do tego nie mają a są często w to mieszane i stają się zakładnikami jednego a wrogiem drugiego. To okrucieństwo.
Piszesz, że często jest tak, że panowie po rozwodzie chcąc zapomnieć o żonie zapominają o dzieciach, ale często jest też tak, że NIE zapominają. Chcą się nimi opiekować, bo je kochają jak nikogo innego, ale bywa tak, że kochane mamusie utrudniają ten kontakt. Wiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i w związku z tym, że ja jestem kolejną partnerką mojego faceta patrzę na to wszystko inaczej, ale Wy pierwsze żony też otwórzcie oczy i wiedzcie, że nie zawsze jest tak, że facet to drań, który dla kochanki zostawił pierwszą żonę, nie myślcie tak stereotypowo. Wiem, że wiele jest takich sytuacji, ale nie wszystkie. Jeśli Was zostawił dla innej kobiety to bardzo Wam współczuję, lecz wina zawsze leży po obu stronach. I w przypadku mojego faceta jest tak samo. Rozpad małżeństwa jego i eks to wina i jego i jej.
Czasami jak czytam te wasze wypowiedzi to Was rozumiem, a czasami ręce mi opadają.
Aaa i apopos wypowiedzi jednej z eks żon, której obniżył się stan materialny- weź się kobieto do roboty, ale nie ciągnij od byłego męża pieniędzy. Rozumiem pieniądze na dzieci, ile potrzeba, ale jak komuś się robić nie chce to się we mnie gotuje.
Pozdrawiam.
............Wiem, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i w związku z tym, że ja jestem kolejną partnerką mojego faceta patrzę na to wszystko inaczej, ale Wy pierwsze żony też otwórzcie oczy i wiedzcie, że nie zawsze jest tak, że facet to drań, który dla kochanki zostawił pierwszą żonę, nie myślcie tak stereotypowo. Wiem, że wiele jest takich sytuacji, ale nie wsli Was zostawił dla innej kobiety to bardzo Wam współczuję, lecz wina zawsze leży po obu stronach. I w przypadku mojego faceta jest tak samo. Rozpad małżeństwa jego i eks to wina i jego i jej.
Czasami jak czytam te wasze wypowiedzi to Was rozumiem, a czasami ręce mi opadają.Aaa i apopos wypowiedzi jednej z eks żon, której obniżył się stan materialny- weź się kobieto do roboty, ale nie ciągnij od byłego męża pieniędzy. Rozumiem pieniądze na dzieci, ile potrzeba, ale jak komuś się robić nie chce to się we mnie gotuje.
Pozdrawiam.
Sorry za brak polskich liter, ale pisze dzis na niemieckiej klawiaturze.
Masz absolutna racje, co do tego punktu siedzenia...
To mnie obnizyl sie poziom zycia, ale zadajac alimentow nie mam sobie nic do zarzucenia. Pracuje ciezko, nawet niezle zarabiam, ale to moj ex wyczyscil mi wszystkie konta i pozbawil mnie moich wlasnych (nie jego i nie naszych wspolnych) srodkow, z ktorych zyski dawaly mnie, corkom i jemu zreszta tez sporo wiecej, np starsza corka wlasnie dzieki temu studiowala w Szwajcarii, mlodszej juz tego zapewnic nie moglam. Podazajac tym sladem, to ex czerpie korzysci z lokat...jesli umie to robic. Orzeczona jego wina i paragrafy kodeksu rodzinnego pozwalaja na wyrownanie poziomu zycie, tak wiec mam mam prawo do alimentow, czy nie?
Pisalas o kulturze zadania srodkow finansowych na dzieci. Chcialabym wierdziec jak to ma wg Ciebie wygladac, bo z moich doswiadczen to wynika, ze tylko brak zadan jest akceptowany przez mojego ex. Roznie u mnie bywalo, kiedys nawet prawie blagalam o pieniadze i to tez bylo zle. Mial zasadzone alimenty, nie chcial placic, pol roku prosilam, blagalam, tlumaczylam, nawet straszylam (mialam do zaplacenia rachunki za szkole mlodszaj corki, sporo bo szkola byla zagraniczna) i nic to nie dawalo, w koncu olalam to i informujac go wczesnie oddalam to komornikowi. Teraz jest spokoj i zero kontaktu, bo studia sa bezplatne i nic chwilowo nie zadamy, ale nidlugo corka bedzie wyjezdzac na wymiane i znow cyrk sie zacznie. Moze ja sie myle, ale wydaje mi sie, ze nawet duze dzieci powinny byc finansowane przez obojga rodzicow, a nie tylko przez tych, z ktorymi mieszkaja. Moze wiec mi podpowiesz jak grzecznie, bez obrazy zarzadac pieniedzy na utrzymanie wspolnej latorosli?
annoJo powiem Ci tak.. Każda sytuacja jest inna.
Powiem Ci jak to wygląda z mojego punkty widzenia, w mojej sytuacji. Mój facet nigdy nie żałował małemu ani grosza. Oprócz alimentów daje co tylko może, ciuszki, soczki, jedzenie (nawet wiejskie jajka załatwia), na początku był pampersy, chusteczki, proszki-wszystko ale wiadomo czasami może się nie wstrzelić w aktualną potrzebę dziecka dlatego moim zdaniem jego eks powinna powiedzieć to normalnie, że jest taka a taka potrzeba, a nie mówić z pretensją lub "masz kupić".
Ty jesteś w innej sytuacji po tym co napisałaś zwracam honor i rozumiem Cię w pewnym sensie.
Pozdrawiam
I właśnie o to chodzi - oceniajmy najpierw siebie, a później innych i to nie stereotypowo!
Jest wiele zranionych i pokrzywdzonych żon, które były wykorzystane, zdradzone i porzucone.
Jest wiele wyrafinowanych lasek, które ciągną kasę i chcą mieć wygodne życie bez względu na to czy facet jest żonaty czy nie!
Jest wiele mężczyzn, którzy nie mają uczuć, sumienia i myślą tylko o sobie!
Ale...
Jest wiele kobiet, które tylko oczekują nie dając nic, z którymi nie da się rozmawiać, nie da się dojść do porozumienia, nie ma mowy o kompromisach! Które uważają, że dzieci to gwarancja ich bycia z mężem do końca życia, bez względu na ich relacje, na seks, na pieniądze, na cokolwiek!
Zostawiłeś mnie to ja ci pokażę!
Zazwyczaj jest tak, że dobry facet trafia na zołzę, a dobra kobieta użera się z bałwanem... My podejmujemy wybory, których później ponosimy konsekwencje!
Ważne jest by mieć do siebie dystans i widzieć siebie, a później go, czy ją, czy tą trzecią... Czasami dzieje się też i tak, że ludzie napotykają się i po prostu zakochują, nie chcąc nikogo ranić albo wybierają mniejsze zło, albo walczą o swoje szczęście...
167 2011-12-30 17:06:20 Ostatnio edytowany przez vikita (2011-12-30 17:09:15)
Czemu uważacie, że kobiety, które poświęciły kawał własnego życia mężowi i rodzinie, które nagle zostały pozostawione same sobie - nie mają prawa do wymuszania czegoś na ex. Pamiętajcie nie każda kobieta daje radę podnieść się po takiej traumie... Piszecie, że obrączka i dzieci nie dają gwarancji, dlaczego????
Nie znamy prawdy o rozpadzie każdego związku.
Z Waszych wypowiedzi - zazwyczaj kobieta jest winna braku zainteresowania ze strony męża, bo zachowuje się jak podkuchenna... no nie każdą jest stać na gosposię ![]()
Wiele kobiet jest w stanie się podnieść po bądź co bądź życiowej tragedii, ale jest też wiele kobiet, które nie potrafią przestać kochać. mimo, że zostały zranione...
Ktoś w tej dyskusji zarzucił mi brak dystansu.
Wielokrotnie nadmieniałam, że nie potępiam tej, ani innej ex tak się zachowującej, bo nie znam jej i jej historii.
Z własnego punktu widzenia i doświadczenia, mam zamiar walczyć o swoje (też już o tym pisałam).
Do chwili obecnej nie nawiedzam męża ani jego kochanki, bo się do tego nie poniżę, ale nie dam się okraść. Nie mamy jeszcze rozwodu, a on już zapomniał o rodzinie i chyba tak jest lepiej...
Piszecie, że kiedy facet odchodzi to tylko od kobiety, bo dzieci kocha nadal - proponuję porozmawiać z pierwszym lepszym psychologiem i się dokształcić w tej kwestii... jak dziecko reaguje na nagłe zniknięcie jednego z rodziców ze swego życia, nawet będąc do tego przygotowanym.
Kobieta - matka nie zastąpi ojca, który jest raz czy dwa razy w ciągu tygodnia na widzeniu u dzieci.
Niestety on też zostawia dzieci mimo wielkiej miłości do nich.
vikita jest wiele kobiet, które potrafią się podnieść po tej tragedii i wiele takich które nie potrafią. Ale jest też wiele kobiet, które też chcą rozstania, rozwodu.
Tak, pozostawia dzieci z matką, ale nie przestaje ich kochać, no cóż takie są konsekwencje rozwodu, które trzeba brać pod uwagę. Myślę, że dla dziecka rozwód rodziców to prawdziwa tragedia, ale myślę również, że rodzice, którzy codziennie drą ze sobą koty, nie mogą dojść do porozumienia to też jakaś trauma.. co lepsze? Moim zdaniem rozstanie.. Ale biedne pozostawione kobiety tak nie myślą.. i nie chodzi o dzieci tylko nie same..
Witam, na wstępie chciałabym się przywitać:)
Czytam od jakiegoś czasu to forum.Szczególnie ten wątek jest mi bliski,ale od strony juz byłej żony.Dzięki Bogu.....
Przeczytałam tu wiele mądrych komentarzy oraz takich ,które są krzywdzące i mało obiektywne a dotyczą one byłych żon.
Ktoś już tu mądrze napisałam ,że są byłe i byłe...i tak bardzo różnią się w swoim zachowaniu.
Tak różnica polega na tym w jakiej sytuacji nastąpiło rozstanie i rozwód dwojga ludzi.
Jeśli nie było kłamstw ,oszust i zdrady a ludzie po prostu przestali się kochać....rozstanie tych ludzi przebiega w sposób łagodny i nie raniący......
Natomiast jeżeli pojawiła sie zdrada i związane z tym kłamstwa oraz upokorzenie -zachowanie byłych żon jest usprawiedliwione.....dlaczego? ponieważ nie zaciągneły siłą do ołtarza swojego męża również same się nie zapłodniły.....Byli rodziną a on jej głową - mężem i ojcem..Dorosły i odpowiedzialny mężczyzna nie porzuca swojej rodziny ,bo jest za nią odpowiedzialny.Dał kiedyś słowo i złożył przysięgę.Małżeństwo to sztuka kompromisu i codzienna walka z własnym egoizmem.Tylko człowiek z zasadami i z silnym kręgosłupem moralnym wytrwa na posterunku zwanym małżeństwo ....słaby tchórz- ucieknie jak tylko pojawią się kłopoty..
Pozwolę podzielić się się z Wami moją historią.
Otóż byliśmy małżeństwem 10 lat w z związku 12.....taka miłość co się zdarza tylko raz...podobno:)
Po 7 latach zaszłam w długą i oczekiwaną ciążę.....ciąża okazała się bliźniacza ,cieszyliśmy się -tak bardzo obydwoje byliśmy szczęśliwi.Dzieci urodziły się przedwcześnie.....synek zmarł ,córka walczyła o życie.Ja w padłam w depresję......Powoli wszystko wracało do normy-córka rosła i rozwijała się prawidłowo....po roku zaszłam w drugą ciążę - urodziła się druga córka -zdrowa i prześliczna.....On jak młodsza córka miała 9- miesięcy w dał się w romans......10 miesięcy później wyrzuciłam go z domu.....Nie udźwignęłam ciężaru zdrady i upokorzenia choć go bardzo kochałam.....nie potrafiłam walczyć o niego.Zostałam z dziećmi sama....Dzieci miały wtedy 3 i 1,8 lat..on zamieszkał z nią....Jesteśmy po rozwodzie i to co mnie najbardziej teraz boli to to że zapomniał o dzieciach ,które tak bardzo kiedyś pragnął...owszem zabiera je co drugi weekend..ale czy to jest prawdziwe ojcostwo? nie to tylko namiastka ......kiedy dzieci chorują nie przyjeżdża do nich, tłumacząc sie nawałem pracy itp....jakie to żałosne......Dzisiaj żal mi jest moich dzieci ,bo nie mają prawdziwego domu przez egoistycznego tatusia,którego po prostu przerosło życie.....Kiedyś kiedy były jeszcze bardzo małe słyszałam jak mówił do swojego ojca ,że ma tego dość.....tych kupek zupek......Dla mnie to śmieć nie człowiek.....Nie żałuję ,że wydała się zdrada i w konsekwencji doszło do rozwodu......problem ma jego kochanka.....tak niestety ,bo ten człowiek nie potrafi kochać...i sam nie wie czego chce....co jakiś czas karmi mnie jak to bardzo on tęskni i jak jemu nas brakuję....jej zapewne mówi to samo.....i żyję sobie w błogiej nieświadomości i nienawiści do mnie.Zresztą vice versa- ja jej też nienawidzę,bo weszła brutalnie w nasze życie ,wiedząc o mnie i o dzieciach,że jesteśmy! wykorzystała kryzys ,w którym się znaleźliśmy.Facet jest w tym czasie łatwą zdobyczą.....mogła sie wycofać ,ale tego nie zrobiła....więc nawet jeśli kiedyś zostanie jego żoną- zawsze będzie czuła się tą gorszą......a ja zawsze będę jej o tym przypominać.Być może kiedyś tu napisze jak w tytule tego wątku.....no ale cóż takie jest właśnie zycie!
vikita jest wiele kobiet, które potrafią się podnieść po tej tragedii i wiele takich które nie potrafią. Ale jest też wiele kobiet, które też chcą rozstania, rozwodu.
Tak, pozostawia dzieci z matką, ale nie przestaje ich kochać, no cóż takie są konsekwencje rozwodu, które trzeba brać pod uwagę. Myślę, że dla dziecka rozwód rodziców to prawdziwa tragedia, ale myślę również, że rodzice, którzy codziennie drą ze sobą koty, nie mogą dojść do porozumienia to też jakaś trauma.. co lepsze? Moim zdaniem rozstanie.. Ale biedne pozostawione kobiety tak nie myślą.. i nie chodzi o dzieci tylko nie same..
Masz rajce Pupa7, ze niektorzy potrafia sie podniesc po klesce a inni nie. Nie dotyczy to wylacznie kobiet.
Nie masz racji piszac, ze po rozstaniu dzieci zawsze czuja sie kochane przez obojaga rodzicow. Jest takie powiedzenie na okolicznosc, gdy dzieci zostaja z matka: ojciec poty kocha dzieci, poki kocha ich matke.Zaspokajanie poptrzeb dzieci jest najprostsze, wychowanie ich na wartosciowych ludzi wymaga pracy 24 godziny na dobe.
Z Twoich postow moge wnioskowac, ze jestescie mlodzi, a Twoj mezczyzna i jego zona nie wykonali zbyt dlugotrwalego wysilku w zbudowaniu rodziny. Dziecko jest male, a czy matka pracuje? Sama pamietam, jakim koszmarem bywalo dla mnie wychowywanie corek do wieku przedszkolnego, co 3 miesiace szukalam pracy, znajdowalam ja i rezygnowalam, zeby dac corkom jak najwiecej i nie przegapic ich rozwoju...a wtedy bylismy pelna rodzina.
Wykarz ciut babskiej empati, wyobraz sobie jak czuje sie kobieta, ktora musi 24 godziny poswiecic maluchowi w pampersach. Wyobraz sobie siebie w takiej sytuacji.
Zostałam z dziećmi sama....Dzieci miały wtedy 3 i 1,8 lat..on zamieszkał z nią....Jesteśmy po rozwodzie i to co mnie najbardziej teraz boli to to że zapomniał o dzieciach ,które tak bardzo kiedyś pragnął...owszem zabiera je co drugi weekend..ale czy to jest prawdziwe ojcostwo? nie to tylko namiastka ......kiedy dzieci chorują nie przyjeżdża do nich, tłumacząc sie nawałem pracy itp....jakie to żałosne......Dzisiaj żal mi jest moich dzieci ,bo nie mają prawdziwego domu przez egoistycznego tatusia,którego po prostu przerosło życie.....Kiedyś kiedy były jeszcze bardzo małe słyszałam jak mówił do swojego ojca ,że ma tego dość.....tych kupek zupek......Dla mnie to śmieć nie człowiek.....Nie żałuję ,że wydała się zdrada i w konsekwencji doszło do rozwodu......problem ma jego kochanka.....tak niestety ,bo ten człowiek nie potrafi kochać...i sam nie wie czego chce....co jakiś czas karmi mnie jak to bardzo on tęskni i jak jemu nas brakuję....jej zapewne mówi to samo.....i żyję sobie w błogiej nieświadomości i nienawiści do mnie.Zresztą vice versa- ja jej też nienawidzę,bo weszła brutalnie w nasze życie ,wiedząc o mnie i o dzieciach,że jesteśmy! wykorzystała kryzys ,w którym się znaleźliśmy.Facet jest w tym czasie łatwą zdobyczą.....mogła sie wycofać ,ale tego nie zrobiła....więc nawet jeśli kiedyś zostanie jego żoną- zawsze będzie czuła się tą gorszą......a ja zawsze będę jej o tym przypominać.Być może kiedyś tu napisze jak w tytule tego wątku.....no ale cóż takie jest właśnie zycie!
Jestem w takiej właśnie sytuacji ale na początku drogi. Też jestem tą ex, jeszcze nie po rozwodzie, a już ta obecna pani nieomal zrobiła się macochą moich dzieci. Kupuje małemu, który ma 4 miesiące ubranka, które w prezencie przynosi mój jeszcze mąż...
I ona twierdzi - że to on ma rozum i on wybrał. Z czystą świadomością, że rodził ze mną dziecko rozłożyła przed nim nogi na następny dzień.
I teraz ja będę tą złą ex - bo przecież on kocha swoje dzieci i chce kontaktu. Ale - on nie chciał tego drugiego dziecka (sama go sobie zrobiłam). Ona wiedząc nawet jak poczęły się nasze dzieci twierdzi, że w naszym małżeństwie od dawna było źle.
Jak proszę o pomoc - to on nie może, bo wtedy jest na każde moje skinienie. Ale mam nie utrudniać kontaktu z dziećmi. A ten kontakt jest wtedy, kiedy on chce (czytaj, kiedy ta jest w pracy i nie wymaga jego czasu.)
Dzieci tak, była żona nie.
No faktycznie ex włażą z butami w czyjeś życie... Ech. Ktoś chyba nie rozumie, że rodzicem się jest 24 godziny na dobę a nie tylko wtedy, kiedy się ma czas. Dla rodzica nikt nie powinien być ważniejszy niż własne dzieci. Szkoda, że te paniusie, które łakomią się na cudzych mężów tego nie widzą.
Klopsik, od rozstania miną za moment 3 lata od rozwodu rok......Dzieci są teraz w wieku przedszkolnym 6 i 4 lata.O pomoc w opiece kiedy jestem w pracy proszę jego matkę ,bo on nie ma wiecznie czasu......Kiedy pracuje po obiedzie była teściowa odbiera dzieci z przedszkola......Kobieta jedzie przez pół miasta aby mi pomóc......Sama jest schorowaną osoba po operacji kręgosłupa.Były stwierdził ,że on nie musi brać udziału w opiece ,bo on ma nowe zycie......no fajnie to niech to powie dziewczynkom za parę lat......Natomiast parady co dwa tygodnie to tak i owszem żeby tylko ludzie widzieli jaki on jest wspaniały
ojciec.....W całej zaistniałej sytuacji wolałbym ,aby zaniechał całkowitego kontaktu ,bo to co jest teraz to po prostu cyrk!...
Nigdzie nie napisałam, że dzieci zawsze CZUJĄ się kochane. Napisałam, że facet nie przestaje kochać. Dla mnie to nie to samo. Facet może je kochać, a one mogą tego nie czuć.
Napisałaś:
Zaspokajanie poptrzeb dzieci jest najprostsze, wychowanie ich na wartosciowych ludzi wymaga pracy 24 godziny na dobe.
Zgadzam się z Tobą w 100%.
Chcę tylko powiedzieć, że nie zawsze jest tak, że to facet odchodzi, porzuca, zdradza, itp. Nie myślmy tak stereotypowo. Nie będę tutaj pisać jak było w przypadku mojego faceta i jego eks, bo żadna z Was mi nie uwierzy.. powie, że to ja sobie tak przedstawiam tą sytuację, jestem naiwna, bo wierzę swojemu facetowi.
Z Twoich postow moge wnioskowac, ze jestescie mlodzi, a Twoj mezczyzna i jego zona nie wykonali zbyt dlugotrwalego wysilku w zbudowaniu rodziny.- to również się zgadza.
Wykarz ciut babskiej empati, wyobraz sobie jak czuje sie kobieta, ktora musi 24 godziny poswiecic maluchowi w pampersach. Wyobraz sobie siebie w takiej sytuacji.- staram się zrozumieć takie kobiety, choć sama nie mam dzieci, pewnie moje myślenie zmieni się jak ja założę rodzinę. Wiem, że eks nie jest łatwo, została sama, ale na własne życzenie, ona nie chciała być z moim obecnym facetem.
Ciekawe czy pierwsze żony mają jakąkolwiek empatię dla next partnerek? Ja nie rozwaliłam ich związku, pojawiłam się jak już nie byli ze sobą. Oni podjęli razem tą decyzję. Krótko po rozstaniu eks miała już nowego partnera, dlaczego więc mój facet nie miałby sobie ułożyć życia. Wiesz AnnoJO, że mnie też jest ciężko w tej sytuacji.
Pozdrawiam. Niech rok 2012 będzie lepszy;-)
174 2011-12-31 17:10:33 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2011-12-31 17:23:45)
Czemu uważacie, że kobiety, które poświęciły kawał własnego życia mężowi i rodzinie, które nagle zostały pozostawione same sobie - nie mają prawa do wymuszania czegoś na ex. Pamiętajcie nie każda kobieta daje radę podnieść się po takiej traumie... Piszecie, że obrączka i dzieci nie dają gwarancji, dlaczego????
Nie znamy prawdy o rozpadzie każdego związku.
Z Waszych wypowiedzi - zazwyczaj kobieta jest winna braku zainteresowania ze strony męża, bo zachowuje się jak podkuchenna... no nie każdą jest stać na gosposięWiele kobiet jest w stanie się podnieść po bądź co bądź życiowej tragedii, ale jest też wiele kobiet, które nie potrafią przestać kochać. mimo, że zostały zranione...
Ktoś w tej dyskusji zarzucił mi brak dystansu.
Wielokrotnie nadmieniałam, że nie potępiam tej, ani innej ex tak się zachowującej, bo nie znam jej i jej historii.Z własnego punktu widzenia i doświadczenia, mam zamiar walczyć o swoje (też już o tym pisałam).
Do chwili obecnej nie nawiedzam męża ani jego kochanki, bo się do tego nie poniżę, ale nie dam się okraść. Nie mamy jeszcze rozwodu, a on już zapomniał o rodzinie i chyba tak jest lepiej...Piszecie, że kiedy facet odchodzi to tylko od kobiety, bo dzieci kocha nadal - proponuję porozmawiać z pierwszym lepszym psychologiem i się dokształcić w tej kwestii... jak dziecko reaguje na nagłe zniknięcie jednego z rodziców ze swego życia, nawet będąc do tego przygotowanym.
Kobieta - matka nie zastąpi ojca, który jest raz czy dwa razy w ciągu tygodnia na widzeniu u dzieci.Niestety on też zostawia dzieci mimo wielkiej miłości do nich.
Całkowicie się z Tobą zgadzam Vikita, ja też nie nawiedzam mojego eks i jego drugiej żony....pozwoliłam mu sobie spokojnie ułożyć nowe życie....i serio to tak wygląda jakby mój eks nigdy nie miał dziecka z pierwszego małżeństwa....a ma syna 19 letniego już!!!! w ogóle go nasz syn nie interesował od naszego rozwodu mija już 10 lat a jego syn nie obchodzi go prawie wcale.... spotyka się z synem raz na pół roku, mieszka w innej miejscowości z nową żoną i 3 letnią córką i o zgrozo!!!! traktuje naszego syna tak jakby nasz syn był dla niego nikim.Mój syn nie zna adresu gdzie jego własny ojciec mieszka!!!!!!!, bo ojciec nie chce mu powiedzieć w jakiej miejscowości mieszka i podać adresu!!! To jest gnida a nie ojciec!!! jak może ojciec nie dać adresu gdzie mieszka swojemu własnemu synowi....Ja nie mam ułożonego życia i nigdy nie wtrącałam się w jego małżeństwo!!!! ale mam okropny żal do niego że w ogóle nie dba o naszego syn, płaci mu tylko alimenty od 10 lat i na tym koniec!!!! dla mnie to nie jest ojciec, tylko potwór.....Teraz syn zaczyna studia i też go to nie obchodzi, rozmawia z synem przez telefon przed Wielkanocą, Św. Bożego Narodzenia itd. płaci te 400 złotych na 19 latka, adresu jego mieszkania nie znamy wcale nawet nie wiemy w jakiej miejscowości mieszka, normalnie to nie jest ojciec tylko jakiś patolog. Nie dziwiłabym się gdyby tak się zachowywał jakiś facet degenerat np. alkoholik, narkoman itd. ale to jest facet po studiach, który na co dzień chodzi w garniturze ale oczywiście nie wiemy też gdzie pracuje, nawet nie wiem jak można się to dowiedzieć.....tak już jest od 10 lat że się przed nami ukrywa, bardzo się dziwię mojemu synowi że chce się z nim spotykać, gdy on zadzwoni i przyjeżdża do naszego miasta gdzie z synem mieszkamy. Wtedy spotykają się w mieszkaniu jego brata, bo ex męża brata mieszka w tej samej miejscowości co my i to jest ojciec?????!!!!!!!!!!!
175 2012-01-01 15:54:54 Ostatnio edytowany przez shedir (2012-01-01 15:56:53)
No oki....ciągle piszecie o mężczyznach, co jest ich psim obowiązkiem, co muszą robic, muszą znosic, jak muszą się zachowuwa, jak muszą trwa i wszystko wytrzymywac itd.
A może drogie kobiety napiszecie teraz o tym co jest obowiązkiem kobiety i żony? Co ona pominna robic i jak się zachowywac aby jej małżeństwo przetrwało, istniało i miało się dobrze bo to chyba nie zależy tylko od mężczyzny?
Bardzo ciekawa tego jestem. Każda z was tu pisze jaki facet był/jest beznadziejny a może szczerze napiszecie co wy zrobiłyście nie tak? Czy wogóle uważacie, że gdzieś popełniłyście błędy albo byłyście nie tak?
A może popełniłyście ogrmne błędy i miałyście totalnie gdzieś swoich mężów i również zapomniałyście o ich jakiś potrzebach? Jak się notorycznie zapomina o potrzebach drugiego człowieka to on zaczyna ich szukac gdzie indziej.
Jedna z was napisała że małżeństwo to sztuka kompromisu i ma rację w 100%. Ale małżeństwo to również dbanie
o potrzeby partnera. Jak się nie dba o swojego partnera albo nie jest się ich świadomym to żadna siła nie utrzyma takiego człowieka przy was. Bo każdy chce byc szczęlswy nawet za cene szukania tego szczęścia gdzie indziej albo chociaż zaspokojenie swoich potrzeb fizycznych, psychicznych i emocjonalnych z kimś innym. Chyba nie wierzycie w to, że wiążecie się tylko aby miec dzieci?
Radze poczytac troszke na temat męskiej fizjologii, psychiki, budowy mózgu i emocjonalności. Czytając was nie tylko tu ale też na innch forach odnosze wrażenie, że większośc z was chciałaby zrobic ze facetów kobiety. Wydaje się wam, że męzczyźni mają takie podejście do seksu jak wy, myślą jak wy, czują jak wy. Niestety ale jeśli nie zmienicie do nich podejścia i nie zrozumiecie podstwowych różnic w nich i ich podstawowych potrzeb to radze szukac sobie kolejnych partnerów wśród kobiet.
Nie popieram zdrad i również się nią brzydze i nie zaakceptowałabym jej. Ale jestem świadoma wielu rzeczy i tego, że do zdrady popycha ludzi wiele czynników. Jeśli do zdrady, a raczej romansu gdzie wywiązuje się więż emocjonalna dochodzi to znaczy ze związek już leży od dawna, a to wina obojga partnerów.
Któraś z was napisałą, że miała trzy powarzne zwiąaki i każdy zakończył się zdradą partnera. Sorrki kochana ale chyba duży problem leży w tobie. Jeśli twoje poważne związki z różnymi facetami kończą się w taki sposób to znaczy to chyba znak że powinnaś się sobie troszke przyjżec równeiż krytycznym okiem.
Pozdrawiam
Dziekuje wam bardzo za odzew nie spodziewałam sie az takiego
a wracajac do sprawy to ta krowa tez kiedys potrafila wydzwaniac nawet w srodku nocy do mojego meza (tyle ze maz nie dzwoni do niej ) i kiedys jej powiedzial ze jezeli dziewczyny czegos chca to maja same z nim rozmawiac a nie przez adwokata czyli przez nai:) i chyba sie obrazila . ale potrafi za to chodzic po znajomych i opowiadac takie historie ze az strach . Caly czas opowiada ze ja jej dziecia zabralam ojca ... kiedy my poznalismy sie dwa lata po jego rozwodzie . Powiedzcie czy to jakas choroba psychiczna ?????? bo ja inaczej nie potrafie tego nazwac. Cholera ja tez jestem byla zona ok ale moj kontakt z bylym meze ogranicza sie do minimum jezeli dotyczy to naszego dziecka ale w waznych sprawach np czy skladamy sie na jego wakacje we wloszech czy kupujemy rower itp. Dostaje alimenty ok ale ja tez dokladam sie do wydatkow na mojego syna no przeciez nie moze go utrzymywac tylko ojciec. I tak jak napisalam wyzej wycieczki wakacje i wieksze wydatki dzielimy po polowie rowno . Wiec mozna tak zyc a ta pijawa pracuje na 1\4 etatu za jakies marne grosze i tylko patrzy zeby od nas wyciagna, czasami sobie mysle ze ja kiedys po prostu udusze !!!!!!!!!!!! Co wy na to ?
:)
Ja myślę tak. Jest po prostu zazdrosna, że Wam się lepiej wiedzie, że jesteście szczęśliwsi, macie lepsze stosunki w rodzinie. Dlatego za wszelką cenę chce to roz........ a jej największym asem w rękawie są jego córki, którymi manipuluje jak marionetkami, a one są głupie jak nie wiem co bo pozwalają na to. Twój mąż powinien porozmawiać z córkami i wyjaśnić, że jeżeli jeszcze raz dadzą się wmanewrować w jakieś perfidne kłamstwo to na alimentach się skończy a one dodatkowo figę zobaczą, jeśli chcą żeby on był dla nich dobry niech go szanują a nie traktują jak sponsora a nie ojca. Poza tym moim zdaniem są równie perfidne jak matka, skoro dostały kasę na książki i kupiły tylko połowę, nie dałabym drugi raz na to samo!!
177 2012-01-01 23:07:37 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-01 23:12:52)
No Shedir przyjrzałam się sobie krytycznym wzrokiem, robię jedyny błąd kocham mężczyznę za bardzo i po prostu nudzę im się bo wszystko jest idealnie: porządeczek, praca, zakupy, obiad, pranie....no i fajnie też w łóżku, wszystko jest przewidywalne....nigdy nie ma czegoś co by przyprawiło o dreszczyk emocji.....myślę że nudzę się im.....czasami myślę że takie życie to faktycznie "flaki z olejem"....a psychikę mężczyzn znam bardzo dobrze bo sama wychowałam syna, który dziś ma 20 lat........też czasami moja matka jak byłam dużo młodsza za dużo mi się mieszała, za dużo jej pozwalałam wpie....ć się w moje małżeństwa, to też błąd. Wiem Shedir że też zrobiłam błędy w związkach, ale nigdy żadnego partnera nie zdradziłam. Uważam, że jeśli chcieli być z kimś innym to powinni byli najpierw ode mnie odejść a potem iść z inną kobietą do łóżka i układać sobie na nowo życie. Zdrada to nie jest normalne zachowanie, gdy jest się w związku nikt nie powinien zdradzać jak jest w związku, obojętnie czy to jest kobieta czy mężczyzna tak się nie rozwiązuje problemów. Powinni byli po prostu mnie zostawiać, a nie zdradzać o to jedynie mam do nich żal o zdrady gdy byli ze mną w związku. Wiem, że nie byłam idealna i dlatego też przez to nam nie wyszło i nie wiem czy większa wina była moich mężów czy moja....ale zdradzać nie powinni byli żyjąc ze mną, to już jest po prostu świństwo.Nigdy nie powiedziałam, że kobiety są idealne, to nie jest prawda....kobiety są tak samo różne jak i mężczyźni.Tylko akurat Net Kobiety są dla kobiet, bo większość się tu ich wypowiada....ale może powinno powstać Net Mężczyźni, wtedy mogłybyśmy lepiej poznać mężczyzn jak rozpaczają po rozstaniu z kobietą i dziećmi.
No oki....ciągle piszecie o mężczyznach, co jest ich psim obowiązkiem, co muszą robic, muszą znosic, jak muszą się zachowuwa, jak muszą trwa i wszystko wytrzymywac itd.
A może drogie kobiety napiszecie teraz o tym co jest obowiązkiem kobiety i żony? Co ona pominna robic i jak się zachowywac aby jej małżeństwo przetrwało, istniało i miało się dobrze bo to chyba nie zależy tylko od mężczyzny?
Bardzo ciekawa tego jestem. Każda z was tu pisze jaki facet był/jest beznadziejny a może szczerze napiszecie co wy zrobiłyście nie tak? Czy wogóle uważacie, że gdzieś popełniłyście błędy albo byłyście nie tak?
A może popełniłyście ogrmne błędy i miałyście totalnie gdzieś swoich mężów i również zapomniałyście o ich jakiś potrzebach? Jak się notorycznie zapomina o potrzebach drugiego człowieka to on zaczyna ich szukac gdzie indziej.
Jedna z was napisała że małżeństwo to sztuka kompromisu i ma rację w 100%. Ale małżeństwo to również dbanie
o potrzeby partnera. Jak się nie dba o swojego partnera albo nie jest się ich świadomym to żadna siła nie utrzyma takiego człowieka przy was. Bo każdy chce byc szczęlswy nawet za cene szukania tego szczęścia gdzie indziej albo chociaż zaspokojenie swoich potrzeb fizycznych, psychicznych i emocjonalnych z kimś innym. Chyba nie wierzycie w to, że wiążecie się tylko aby miec dzieci?Radze poczytac troszke na temat męskiej fizjologii, psychiki, budowy mózgu i emocjonalności. Czytając was nie tylko tu ale też na innch forach odnosze wrażenie, że większośc z was chciałaby zrobic ze facetów kobiety. Wydaje się wam, że męzczyźni mają takie podejście do seksu jak wy, myślą jak wy, czują jak wy. Niestety ale jeśli nie zmienicie do nich podejścia i nie zrozumiecie podstwowych różnic w nich i ich podstawowych potrzeb to radze szukac sobie kolejnych partnerów wśród kobiet.
Nie popieram zdrad i również się nią brzydze i nie zaakceptowałabym jej. Ale jestem świadoma wielu rzeczy i tego, że do zdrady popycha ludzi wiele czynników. Jeśli do zdrady, a raczej romansu gdzie wywiązuje się więż emocjonalna dochodzi to znaczy ze związek już leży od dawna, a to wina obojga partnerów.
Któraś z was napisałą, że miała trzy powarzne zwiąaki i każdy zakończył się zdradą partnera. Sorrki kochana ale chyba duży problem leży w tobie. Jeśli twoje poważne związki z różnymi facetami kończą się w taki sposób to znaczy to chyba znak że powinnaś się sobie troszke przyjżec równeiż krytycznym okiem.
Pozdrawiam
Wszystkie jesteśmy kobietami, albo ex, albo next i omawiamy problemy damsko-męskie...więc najczęściej piszemy o tej drugiej stronie, czyli panach. Bład! Powinnysmy pisać więcej o sobie, naszych potrzebach, naszych błędach, sukcesach, oczekiwaniach, naszym szczęsciu czy też niestety często nieszczęściu.
Związek to dwie osoby, żeby był dobry obie strony muszą nad tym pracować. Żaden związek nie będzie sczęśliwy, jeśli więcej myślimy o partnerze, niż o samej sobie.
Ja - szczęśliwie rozwiedziona i szczęśliwa w nowym związku, dobrze znam swoje błędy w byłym małżeństwie, zresztą ex określił to kilkakrotnie bardzo krótko "byłaś dla mnie za dobra". Słabego, zakompleksionego mężczyznę postawiłam na monumencie w rodzinie 3 kobiet i 1 mężczyzny, mamy dwie córki. Miałam czas i siły na wszystko: wspaniały sex, przepyszne potrawy, wybudowanie wspaniałego domu, sprzątanie, pranie i jeszcze pracę zawodową. O detalach dbania o siebie nawet nie wspomnę. Ale słów podziękowania, zachwytów już nie pamiętam. Błędem było, że akceptowałam ciągłe podnoszenie mi poprzeczki, że stanęłam na końcu rodzinnego łańcucha, że sukcesy nie były doceniane, a za kupno zbyt kwaśnego sera byłam karana. Do tego jego błedy tłumaczyłam przed sobą, córkami, całym światem, Moje potrzeby były zaspokajane w ostatniej kolejności. Zapomniałam po prostu o sobie, a wszystko co robiłam, ile zarabiałam , jak wyglądałam było podyktowane przez ex...bo on tak chciał.
Dałam się przez wiele lat oszukiwać przez ex, przedstawiał siebie tak jakim chciałby być człowiekiem, a nie jakim naprawdę był. Tak, mój bład, że też chciałam, żeby był inny i chyba nie akceptowałam jego bylejakości. Jak w wielu związkach przegapiliśmy moment, gdy powinniśmy zacząć znów rozmawiać, a nie tylko mówić.
Pewnie, gdybym miała taką wiedzę, jaką mam dziś, nigdy za ex nie wyszłabym za mąż, ale niczego nie żałuję, ani małżeństwa, ani rozwodu. Wyciągnęłąm wnioski...........
Piszesz o obowiązkach.... owszem, moim obowiązkiem teraz jest wyprowadzanie psów na spacer....same nie wyjdą, no i praca. W związku obowiązkowe są uczucia, zaufanie, poczucie bezpieczeństwa. Reszta spraw codziennych nie może stanowić żadnego probelmu. W dobrym związku nie warto tracić czasu na targowanie się kto wyniesie śmieci. W dobrym związku akceptujemy partnera takim jakim jest, i nie próbujemy go wychowywać, zmieniać tak jak my chcemy. Mojemu mężczyźnie podobam się wyszykowana gdy idziemy do opery i bez makijażu, gdy budzę się rano. Moje pasje są moimi, on ma swoje, ale mamy też te nasze wspólne. Ważne jest dla nas to, że wiele nas łączy, ale każdy z nas ma cząstkę swojego własnego życia niezagrażającego partnerowi i nieddalającego nas od siebie. Mojego J akceptuję jakim jest, z jego przeszłością, zaletami i wadami. Kocham go, nie mam zamiaru go wychowywać i ścierać kurzu spod jego stóp
On mnie też.
Gdzieś wcześniej ktoraś dziewczyna wrzuciła linka do fragmentu ksiązki Katarzyny Miller, tylko tytuł był adekwatny do tego wątku, ale sens całej ksiązki jest nieco inny niż tu omawiano. Polecam ostatnią pozycję tej psycholożki "Być kobietą i nie zwariowac".
Witam w nowym roku!
Po dłuższej przerwie poczytałam trochę i zastanawiam się dlaczego kobiety, które mają żal do swoich ex mężów wylewają swoje żale właśnie tutaj - w tym wątku Była żona wchodzi z butami. Każdy ma prawo do uczuc i wypowiedzi ale proszę piszcie na temat. Chcecie wylewać żale na nieodpowiedzialnych ojców, zdradzających mężów - ok, załóżcie wątek na ten temat.
Kobiety, którym byłe żony ich obecnych partnerów zakłocają życie zostały tu zaatakowane przez was i ciągle muszą się bronić.
Zapewniam Was drogie panie, że żadna szanująca się kobieta i ceniocą wartosci moralne nie rozbije komuś małżeństwa po to by założyć z mężczyzną nową rodzinę i mieć z nim dzieci.
Człowiek, który zdradza i oszukuje jednego partnera prawdopodobnie zrobi to ponownie, bo nie szanuje samego siebie. Przecież takim zachowaniem wystawia sobie opinię.
Na tym wątku wypowiadajmy się na temat którego on dotyczy. Z tego co widzę, to kobiety które są next nie są z byłymi mężami tych, które tu atakują je.
Jak to wielokrotnie nyło wspomniane - są ludzie i ludziska, to znaczy, są różnie ludzie. Drań zostanie draniem, k..wa też nią zostanie i ci nigdy nie stworzą szczęsliwej rodziny.
Panie, które mają żal do swoich byłych mężów, że porzucili je, zostawili dzieci itp. załóżcie wątek o tym temacie i tam wylewajcie pomyje na swoich ex i jak chcecie to i na ich nowe parterki. A tu pozwólcie, że nex będą psioczyć na byłe żony swoich obecnych partnerów/mężów.
Takim zachowaniem właśnie robicie z siebie wredne.
Ewarg - Hola! Hola moja Droga! Forum polega między innymi na dyskusji, wymiani poglądów, zdania a nie na "opluwaniu innych. I raczej wyrażanie swojej opini na temat byłych, obecnych, pierwszych czy drugich kobiet i ich facetów jak najbardziej dotyczy tematu i wcale nie świadczy że się jest jak to ładnie napisałaś "wrednym" No cóż ale może ja "ciemna jestem " i nie wiem że swoje zdanie i jego wyrażanie na forum to wredność????
Saphira - naturalnym odruchem (według mnie ) jast trzymać strone osoby "pokrzywdzonej" a niestety w wielu wypadkach to właśnie kobieta jest pokrzywdzona - zostaje sama z dziećmi , często bez perspektyw , pracy, pieniędzy i bylo by dla mnie dziwne gdybym ja broniła tu faceta który odszedł i żyje sobie beztrosko w nowym związku. Ja nie rozpatruję tego dlaczego związek się rozpadł kto był bardziej a kto mniej winny ja piszę na temat faktu który istnieje czyli ex, obecna, facet i dzieci o relacjach teraz panujących w tych "wielokątach" A twoim zadaniem i wielu nex jest bronić jak niepodległości swoich obecnych partnerów i to naturalne bo inaczej jak miałybyście popatrzeć sobie w twarz jeżeli uznałybyście że wasz facet to nie złoto to znaczyło by że coś z wami też jest nie teges skoro z nim jesteście. A co do psychologów to też ludzie i też się mylą oraz mają swoje indywidualne zdanie na różne kwestie. I na jeden problem kilku psychologów może mieć zupełnie inne zdanie i sposób ich rozwiązania więc ja wypowiedzi psychologów nie traktuję jak wyroczni tylko jak zdanie ludzi którzy czasem swoje tezy budują na podstawie kosiążek a nie życia, więcej wartości dla mnie mają wypowiedzi kobiet takich jak wy a nie wyuczonych na studiach.
pupa7- wiesz kultura , kulturą ale przepraszam z jakiej racji ex ma PROSIĆ - bo co bo to jest udzielny książe - ona ma prawo żądać od niego rzeczy dotyczących ich współnych dzieci a nie płaszczyć się tylko dlatego że on ma kasę a ona np. nie. Kolejny raz mówię nie interesuje mnie dlaczego się rozstali i z czyjej winy chodzi o prawa i obowiązki względem dzieci obojga rodziców którymi są aż do śmierci bez względu na łączące ich sympatie czy antypatie. A niestety często właśnie faceci zapominają o dzieciach (nie chodzi tylko o kasę) bo bycie rodzicem to nie tylko łożenie pieniędzy ale branie czynnego udziału w życiu dziecka a niestety facet który ukałada sobie nowe życie ogranicza się do alimentów, czasem świąt i wakacji a co z codziennością dziecka???? Czy naprawdę nie widzisz że bardzo często tak właśnie to wygląda????
A ja uważam że ewarg ma rację prosząc aby wypowiadac się na temat. Skoro wątek jest o byłych żonach to nie powinny one tu wylewać swoich żali do ex mężów jacy to oni wredni i rozpaczać nad swoją niedolą. Jestem za tym aby załozyły na ten temat wątek np. : wredny ex, ciężka dola porzuconej żony czy tym podobne i tam wypowiadać się na ten temat.
Ten wątek mówi o tym jak byłe żony przeszkadzają w budowaniu nowego związku. Wg mnie to kobiety te mogłyby się tu bronić a nie "jechać" na obecne parterki, które nie rozbiły żadnego małżeństwa. Chyba wolno każdemu układać sobie życie tyle razy ile chce. Nie popieram rozwodów ale czasami należy wybrać pomiędzy jednym złem a drugim. A jeśli małżeństwo nie udało się, a kobieta czuje się oszukana i zraniona (ma takie prawo) to dlaczego wylewa kubeł wody na każdą kobietę która wiąże się z rozwodnikiem?
Podoba mi się postawa annaJo (w przenośni). Wścieka się i oczernia swojego byłego męża, wyciska z niego wszystko co uważa że jej się należy. Z pogardą wypowiada się o jego aktualnej kobiecie. A obecnie związała się z mężczyzną, który żyje z żoną w separacji, czyli jest żonaty i sam przyznaje się że to jego wina (czytam różne wąki i zebrałam tą wiedzę) AnnaJo - pisząc o tobie nie mam zamiaru urazić cię, chciałam tylko pokazać jak byłe żony zaponinają się, że mogą same wejść w cudze małżeństwo i krzywdzić inne żony. Masz prawo do szczęścia z kim tylko zapragniesz, ale ... grunt to ... byc samokrytycznym.
182 2012-01-02 16:29:19 Ostatnio edytowany przez krycha50 (2012-01-02 16:30:53)
A ja uważam że ewarg ma rację prosząc aby wypowiadac się na temat. Skoro wątek jest o byłych żonach to nie powinny one tu wylewać swoich żali do ex mężów jacy to oni wredni i rozpaczać nad swoją niedolą. Jestem za tym aby załozyły na ten temat wątek np. : wredny ex, ciężka dola porzuconej żony czy tym podobne i tam wypowiadać się na ten temat.
Ten wątek mówi o tym jak byłe żony przeszkadzają w budowaniu nowego związku. Wg mnie to kobiety te mogłyby się tu bronić a nie "jechać" na obecne parterki, które nie rozbiły żadnego małżeństwa. Chyba wolno każdemu układać sobie życie tyle razy ile chce. Nie popieram rozwodów ale czasami należy wybrać pomiędzy jednym złem a drugim. A jeśli małżeństwo nie udało się, a kobieta czuje się oszukana i zraniona (ma takie prawo) to dlaczego wylewa kubeł wody na każdą kobietę która wiąże się z rozwodnikiem?
Podoba mi się postawa annaJo (w przenośni). Wścieka się i oczernia swojego byłego męża, wyciska z niego wszystko co uważa że jej się należy. Z pogardą wypowiada się o jego aktualnej kobiecie. A obecnie związała się z mężczyzną, który żyje z żoną w separacji, czyli jest żonaty (czytam różne wąki i zebrałam tą wiedzę) AnnaJo - pisząc o tobie nie mam zamiaru urazić cię, chciałam tylko pokazać jak byłe żony zaponinają się, że mogą same wejść w cudze małżeństwo i krzywdzić inne żony. Masz prawo do szczęścia z kim tylko zapragniesz, ale ... grunt to ... byc samokrytycznym.
Podoba mi się postawa annaJo (w przenośni). Wścieka się i oczernia swojego byłego męża, wyciska z niego wszystko co uważa że jej się należy. Z pogardą wypowiada się o jego aktualnej kobiecie. A obecnie związała się z mężczyzną, który żyje z żoną w separacji, czyli jest żonaty (czytam różne wąki i zebrałam tą wiedzę) AnnaJo - pisząc o tobie nie mam zamiaru urazić cię, chciałam tylko pokazać jak byłe żony zaponinają się, że mogą same wejść w cudze małżeństwo i krzywdzić inne żony. Masz prawo do szczęścia z kim tylko zapragniesz, ale ... grunt to ... byc samokrytycznym.
No to chyba niezbyt dokładnie czytałaś co pisałam........
Gwoli wyjaśnienia i lepszego zrozumienia:
1. przez ex i chyba jego partnerkę (nigdzie nie było w moich wypowiedziach pogardy, podawałam tylko fakty ) jestem wciąż (od 4 lat) obwiniana o całe zło tego świata, choć z nim nie mamy od dawna żadnego kontaktu na moje wyraźne życzenie, a jej nie znam i kontaktu nie szukam
2. mój partner rzeczywiście jest w oficjalnej sądowej separacji...od 15 lat, a znamy się niecałe 2 lata; zaprzyjaźniłam się z jego synem, on z moimi córkami, wnusia uważa go za swojego dziadka, spędzamy rodzinne święta i czasami wspólny rodzinny czas, a jego ex nie ma tego żadnych zastrzeżeń, bo i nie ma powodu; jego wina jest ewidentna: na pierwszym miejscu postawił kiedyś karierę, którą zrobił 500 km od rodziny.
3. na pierwszym miejscu w moim życiu stawiam siebie (spędzam ze sobą 24 godziny na dobę) i córki; o nas muszę dbać i nie robię tego niczyim kosztem, choć przyznam, że przepisy i zaistniałe sytuacje są dla mnie bardzo korzystne; nie znajduję żadnego powodu, żebym za radą niektórych tu pań "wzięła się do roboty" i zaczęła pracować na 2 etaty, skoro na 1 ciężko pracuję i dodatkowo przysługują mi alimenty, a na córkę ex płacić jakoś nie chce.
Reasumując: żebym stanęła na głowie i córki też...jestem okropną ex i pewnie już taką zostanę: zdradzam go daję sobie radę dużo lepiej bez niego niż dawałam z nim, mieszkam w pięknym domu, jestem szczęśliwa i do tego (o zgrozo!!!) bardzo dobrze wyglądam - wszystko jego słowa sprzed 4 miesięcy
A na koniec dodam tylko, że ten wątek jest o ex włażących z butami. Przez mojego ex tak jestem opisywana, choć li tylko i wyłącznie zażądałam kiedyś alimentów. Punt widzenia zależy od punktu siedzenia ........ ja nie uważam, żebym w czyjeś życie właziła z butami, ale na opinię ex nie mam żadnego wpływu i wcale mi na tym nie zależy
No i wracamy do merituma sprawy
była wchodząca z butami...
Cały czas zaznaczam, że mój facet, facet Shedir, Pupy7 i pewnie wielu innych tu piszących i ciągle broniących się, walczących ze stereotypami i trzymających dystans, nie jest dupkiem, który zdradził, porzucił, skrzywdził, odszedł i ma gdzieś dzieci i alimenty! Nie, nie nie.... i jeszcze raz nie!
Mieszkam z nim i jestem juzdługo, więc mogę obserwować jak zachowuje się ta ex baba, co robi, jak knuje, manipuluje, myśli o zemście i krzywdzi dzieci! Właśnie o takie w tym wątku chodzi - nie mają dystansu do sytuacji, uważają się za pępek świata, sądziły, że dzieci to ich gwarancja na udane małżeństwo do końca życia no i oczywiście, że są cudowne a wszystko im się należy i już! Znalazły woła do roboty i ciagnęły z niego ile się da.
A wół w końcu miał dość, powiedział stop i uniósł się honorem, zaczął myśleć o sobie wreszcie, chciał być szczęśliwy. Miał ogromny dylemat odnośnie opuszczenia dzieci i zostawienia ich z tą flądrą!
Płaci, dba o nie, jeżdzi do nich kilka razy w tygodniu, jest na telefonie w razie kłótni, wspiera, pomaga i się troszczy!
A flądra co robi - taka biedna, taka pokrzywdzona, taka oszukana, bo na pewno ją zdradzał i ma kochanki, bo dziećmi się nie interesuje (mimo widzeń kilka razy w tygodniu, jeżdżenia do szkoły, pomagania w lekcajach, kupowania rzeczy, egzekwowania obowiazków, itp), pieniędzy nie płaci - nie napiszę ile już dostała w tym roku, bo sama zła byłam, że tyle jej głupi dawał, zły ojciec jest, nie kocha ich, ma ich w nosie, itp. Ona taka cudowna matka polka, a już kilka razy manatki dzieciom pakowała, po kłótni by do ojca się wyniosły i to delikatnie powiedziane jest.
Trafił na babę typową materialistkę, wygodną i egoistyczną. Zakochał sie, zabiegał i starał. Uległa, urodziła mu dzieci, a ona dbał o wszystko - niania, gosposia, pani sprzątająca, wakacje, kasa itd. Rozupścił ją jak dziadowski bicz i ma co chciał. Szkoda tylko, że ja dostaję konsekwencjami po głowie.
Na szczęście uspokoiła się, juz nie ma telefonów z awanturami, krzykami i wyzwiskami (a dzieci tuż obok), nie ma sms z docinkami po chamsku, nie ma dzwonienia do rodziny, znajomych, odiwedzin w pracy, nie dawania dzieci, nie pozwalania z nimi rozmawiać i ciągłegoa darcia japy! W końcu zeszła z tonu, ale powoli znów wchodzi na wyższe szeble... Niestety!
Najbardziej szkoda mi dzieci. Ona sobie nie radzi, nie umie rozmawiać, tylko krzyczy, dzieci też krzyczą, nic nie robią, mają ją w nosie. Jego nie, ale powoli zaczynają, kiedy ciągle słyszą jaki to ojciec jest zły i ich zostawił! Odejść i nie mieszkać razem to nie zostawić.
Ona mówi czarne, on białe - a dzieci głupieją.
Jest nieobliczalna, rozchwiana emocjonalnie, nadmuchana negatywnymi uczuciami - chęcią zemsty, odwetem i chęcią utarcia nosa! Czemu - zostawiłeś mnie to ja ci pokażę!
Inny przypadek - bliski znajomy bez ślubu, po związku i wpadce - rozstali się. A ona co robi - kasa, kasa, kasa! Oddaj mi wszystko dla dzieci, przyjeżdżaj kiedy chcę i potrzebna mi pomoc, rzuć wszystko na moje zawołanie. Najlepiej - nie miej za co żyć, jeździj tramwajem, pieniądze zarabiane oddawaj mi i rób za niańkę codziennie bym miała spokój. Nie możesz być szczęśliwy, bo zrobiłeś mi dzieci i zniszczyłeś życie! A facet jest do rany przyłóż, tylko po czasie też się stawia.
Ile można dawać się poniewierać, wykorzystywać i znosić wszystko co złe dla dobra dzieci?
Właśnie o takich kobietach tu piszemy! Masz ze mną dziecko to masz być wtedy kiedy ja chcę, dawać tyle ile ja chcę, pomagać zawsze jak każe, nie mieć nikogo innego, bo masz dzieci, nie być szczęśliwym, bo ja już nie jestem (bo stołek pod nogi zwiał i jest nie wygodnie).
Są takie wredne baby, co życie innym zatruwają na maxa dla własnej checy! Ale to też się kiedyś skończy, a one zostaną zupełnie same - samiuśkie!
Odnośnie psychologów - zgadzam się z Antisarz, są lepsi i gorsi, z doświadczeniem życiowym i bez... Kasię Miller bardzo lubię. Pisze obiektywnie, z dystansem i bardzo życiowo. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale warto widzieć inny punkt widzenia. Polecam też "Być kochaną tak jak chcę!"
Warto pracować nad sobą, związkiem, miłościom, uczuciami i emocjami! Można
ja nie chcę być kiedyś taką flądrą ![]()
Saphira każdy pisze ze swojego punktu widzenia.
Każdy ma prawo do szczęścia ale nie kosztem innego.
Uważasz, że pozostawiona kobieta bez zaplecza finansowego, bez pracy z dziećmi ma stanąć na nogi i być gierojem. Powiedzieć rany to moja wina, że on poszedł w świat - ja dam radę?!
My, te porzucone pierwsze żony, nagle z kochanek i partnerek stajemy się materialistkami, egoistkami i wrednymi. Wiemy w jakiej jesteśmy sytuacji.
Uważasz, że nasi mężowie nie mieli tego co im było niezbędne do dalszego funkcjonowania w związku... bo my tylko kasa...
Oni też chcieli z nami mieć dzieci, a dzieci to oprócz łożenia na ich utrzymanie i sporadyczne odwiedziny, odpowiedzialność przez 24 godziny i nikt i nic tego nie zmieni. Uważasz, że on ma być wolny od trosk ojcowskich, bo kasa wszystko załatwi?
Wg psychologów dzieci pozostawione przez jego z rodziców dla wyższego dobra, stają się zza życia tych rodziców półsierotami, i w żadnym wypadku nie mówię tu o rodzinach patologicznych. Kilkugodzinne sporadyczne spotkania z jednym z rodziców nie załatwiają kwestii wychowawczych i to powinny zrozumieć następne partnerki naszych exmężów.
My wiemy, że spotkania Waszych partnerów z byłą rodziną jest stresujące, ale nie przyszło Wam do głowy, że niektóre z Was były powodem rozstań i to my cierpiałyśmy, byłyśmy upokorzone przez mężów.
My musimy Was zrozumieć i dać spokój Waszym rodzinom, a Wy?
186 2012-01-03 02:31:40 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-01-03 02:34:44)
Ja uważam że Saphira ma rację i Vikita też. Jeśli chodzi o Saphirę to trafiła na totalną idiotkę jeśli chodzi o eks żonę swojego partnera, bo na pewno ta kobieta ma prawo ekzekwować pieniądze na dzieci od eks męża, pomoc przy ich wychowaniu albo pomoc przy wyborze szkoły lub gdy dziecko znajdzie się w szpitalu itd. bo jest ich ojcem i powinien nigdy nie opuszczać swoich dzieci, ale wiem czego na pewno takiej kobiecie nie wolno robić! krzyczeć do eks męża, bo to już nie jest jej mąż i nie ma takich praw! pisać do niego smsów kiedy jej się podoba! bo nie są już małżeństwem, są w długoletniej seperacji i taka kobieta powinna wiedzieć, że ma prawo jedynie wymagać czegoś w stosunku do dzieci od eks męża, bo dzieci są na zawsze wspólne ale nie ma żadnych praw już do tego mężczyzny, bo to już nie jest jej mąż i partner i nigdy nim już nie będzie...nie ma prawa mu zatruwać życia, bo to już nie jest jej mężczyzna! on należy już do innej kobiety i czas się z tym faktem pogodzić na zawsze! ojcem ich dzieci będzie aż do śmierci ale nigdy już do niej należeć nie będzie bo jej nie kocha już i dlatego uważam że takie eks co tego nie rozumieją są idiotkami, bo mają prawo żądać pieniędzy większych na dzieci, mają prawo żądać wychowywanie wspólnie dzieci ale w życie eks męża nie mają żadnych praw się mieszać! Ja właśnie przez taką kretynkę straciłam mężczyznę- konkubenta nie tak dawno, bo miałam dość jej wp...nia się w nasze życie, doszło do takiej paranoi że ona układała nam rozkład weekendu jak go spędzimy.....Ja też mam eks męża z którym mam dziś 19 letniego syna i nie wp...rzam mu się w jego drugie małżeństwo wcale! i nie wchodziłam nigdy ( już 10 lat jesteśmy rozwiedzeni) z butami w jego związki z innymi kobietami, pozwoliłam mu sobie spokojnie ułożyć życie z kimś nowym! sama też próbowałam ułożyć sobie życie z kimś innym, a
że nie wyszło, trudno.....i też rozumiem Vikitę i też uważam że ma rację!, bo mężczyzna jak rozwodzi się powinien rozejść się tylko z kobietą ale nigdy powtarzam nigdy z dziećmi! i tak wiadomo, że to co ojciec dzieciom ofiaruje po rozwodzie jest namiastką tego co ofiarowałby im, gdyby mieszkał z ich mamą.....ale czasami ludzie tak nie potrafią się dogadać, że trzeba się wybrać mniejsze zło i nie ma już innego wyjścia jak własnie rozwód...... W Sądzie w czasie rozwodu następuje rozpad małżeństwa! związku tych dwojga ludzi, to oni się już przestali kochać i każde z nich powinno zacząć żyć innym życiem i układać sobie życie z kimś innym, ale ojciec nigdy nie powinien rozejść się z dziećmi! Powinien dbać po rozwodzie o dzieci tak samo : często je zabierać do siebie, kupować im wszystko co jest im potrzebne i często dzieciom mówić że je kocha, zabierać je na wycieczki i dbać bardzo o dzieci. Mój eks jest okrutny w stosunku do mojego syna jesteśmy rozwiedzeni od 10 lat i nie wpi....rzałam mu się nigdy w życie, więc myślałam że będzie mi wdzięczny za to On i jego druga żona, że trafiła na taką ugodową i wspaniałomyślną eks! ale nie! Osiągnęłam tym "kulturalnym" zachowaniem wielkie zero ! Odwiedza syna przez 10 lat od naszego rozwodu jak jest: Święto Bożego Narodzenia ( o właśnie był teraz z drugą żoną i ich wspólnym dzieckiem trzy letnim) Wielkanoc, i jakieś może jeszcze inne ważne święto religijne.... dzwoni do syna cztery razy w roku. Nie mieszka w naszym mieście w którym ja z synem mieszkam....ale najbardziej mnie boli to, że mój dorosły syn nie zna adresu swojego ojca, bo ojciec nie chce mu powiedzieć gdzie mieszka, mój syn nie wie też gdzie jego ojciec pracuje, bo też nie chce mu powiedzieć! i tak mam dobrego syna, że nie chce się wyrzec takiego ojca, ja bym Go na jego miejscu nie chciała znać....Mój syn nic nie wie o własnym ojcu, bo ojciec wszystko przed nim ukrywa: gdzie mieszka, w jakim mieście, ile zarabia, kim jest!!!!!, wiem tylko ,że skończył te same studia co ja, bo jak mam nie wiedzieć skoro oboje pięć lat studiowaliśmy na tej samej Uczelni, byliśmy takie studenckie małżeństwo.... Płaci synowi te 400 zł alimentów.... i na tym kończy się Jego rola i takich właśnie ojców potępiam! Mężczyzna, który biorąc rozwód z kobietą bierze też rozwód z ich wspólnymi dziećmi jest ostatnim gadem! To nie jest żaden ojciec tylko śmieć i zero dla mnie mój eks mimo że jest tak samo magistrem jak ja, jest patologią, taki magister który tak traktuje swojego jedynego syna jest gorzej niż menel z ulicy, bo nawet menele są czasami o wiele lepszymi ojcami dla swoich dzieci.Może kiedyś trafi mój eks na to forum i może domyśli się że to jest o nim...Naprawdę mężczyzn którzy tak naprawdę opuszczają swoje dzieci w czasie rozwodu, potępiam bardzo.....
No ręce mi opadają, czy ja piszę nie po polsku czy niektóre z was czytać ze zrozumieniem nie potrafią?!?!
Sorry Vikita, ale nie mam pojęcia skąd wyciągnęłaś taki idiotyczne wnioski? Bo na pewno nie z mojej wypowiedzi!
Mój facet kochała ex, wybrał na zonę, chciał mieć z nią dzieci, chciał by ułożyło im się życie! Próbował i próbował, ale się nie udało! Może ona za mało kochała, może w pewnym momencie rozeszły się ich drogi, może źle trafili na siebie i nie dokonali odpowiedniego wyboru... Nie wiem! Nie wyszło i rozwodzą się!
Ona chyba zawsze była fatalną kochanką, wredną egoistką i jeszcze okazuje się fatalną matką! Tylko, że mój facet długo tego nie widział, bo była zauroczony, zakochany i dostawał w 4litery - non stop.
On jest ojcem od dnia narodziń syna i zawsze nim będzie. Pomaga, troszczy się, dba, opiekuje, tłumaczy, rozmawia i próbuje najlepiej jak potrafi wychowywać dzieci. Wolała odejść, niż żyć w codziennych kłótniach, awanturach, pretensjach, braku seksu, roszczeniach. Nie chciał by jego dzieci słuchały tego wszystkiego na codzień, by sądziły, że związek tak wygląda i by jako dorośli umieli fantastycznie się kłócić, oczekiwać i tylko brać nie dając nic w zamian!
Ona nie jest upośledzona, zawsze pracowała, zarabia pieniądze, ma pomoc w opiece nad dziećmi i cholernie wygodne życie! Nawet z tym sobie nie radzi.
Dzieci są już dość duże i odchowane, nie musi siedzieć z nimi non stop. Może mieć czas dla siebie i dbać o siebie, ale ona woli konspiracje i intrygi - czyli zatruwanie mu życia!
Vikita jesli facet kocha i nie chce odejść, to nie odchodzi. Byłyście upokorzone - a ile razy wy ich upokarzałyście, upodlałyście i miałyście w nosie. Facet nie jest maszyną do zarabiania pieniędzy! Jeśli nie ma się czegoś w domu to szuka się tego poza domem! Zdrad nie popieram i nigdy zdradzona nie chciałabym być, ale jeżeli w związku dzieje się źle, tylko jedna strona próbuje to naprawić (w moim przypadku facet) to nic z tego nie bedzie. Na siłę się nie da!
Jeśli mój facet po kilku latach ciągłych kłótni i afer, wyzwisk, przemawiania się o rozwodzie, nie wracania do domu z powodu wyrzucania z domu itp., kiedy wiem, że już go nie kocham, nie umiem mu tego okazać i traktuję go jako swoją własność, powiedziałby: odchodzę, nie kocham cię i nie chcę z tobą dłużej być. Na pewno wściekałabym się, płakała i jeszcze próbowała to posklejać dla własnej wygody, ale tylko przez chwilę. Bo jeśli facet nie kocha to juz nie pokocha i trzeba to uszanować!
Nie chciała, a teraz co robi? Przepełniona jest chorą dumą i pustą ambicją - nie wyszło jej tak jak chciała - księżniczka spadła z piedestału i teraz boli...
Nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny! Trzeba mieć do siebie dystans!
Mężów, żony, kobiety i facetów można w życiu zmieniać zawsze - dzieci nie. Ojcem i matką jest się całe życie!
My musimy Was zrozumieć i dać spokój Waszym rodzinom, a Wy? - ja się jej nie wtrącam w życie, w ich relacje, w wychowywanie dzieci. Życzę sobie tego samego. Niech skupi się na dzieciach dla ich dobra, a nie na zemście na byłym mężu!
Saphira - "Ona chyba zawsze była fatalną kochanką, wredną egoistką i jeszcze okazuje się fatalną matką!" ileż w tych słowach zrozumienia, dojrzałości????????
TAAAA - napewno ona była od pierwszego razu fatalną kochanką dlatego on się z nią ożenił i mają dzieci bo przecież to męczennik, no i oczywistą oczywistością musi tak być bo przecież on ci o tym powiedział i dodał jeszcze jaka to ty jesteś sex bomba - naprawdę dobre!!!! tylko że przypuszczam że ona to samo słyszała kiedyś co ty dziś!
Wredna egoistka - to już na bank no bo z jakiej racji ma żal do faceta za którego wyszła i z którym ma dziecko, jakim prawem ma jakie kolwiek roszczenia - przecież powinna zniknąć z powierzchni ziemi a wcześniej wysłać wam prezent na nową drogę życia.
No i najlepsze jak dla mnie fatalna matka - ty napewno o tym dużo wiesz wkońcu patrzysz obiektywnie na tą kobietę i jej stosunek do dzieci - tylko skoro taka BE to czemu sąd nie odebrał jej dzieci skoro jest tak złą matką???
No a teraz twój obecny facet chodzący męczennik, dusza nie człowiek nie chciał dzieciom pokazywać że w związku istnieją kłótnie więc pokazał że należy zachować się jak tchórz i dla własnego świętego spokoju zwinął manatki - no tym sposobem napewno nauczy dzieci jak należy budować relacje z partnerem, jak starać się o związek.
Saphira - wiele w tobie jadu i oczerniasz ex żeby podnieść swoją wartość. Tylko zastanawiam się dlaczego - może dlatego żę zebrałaś "resztki faceta" po innej kobiecie?????????
189 2012-01-03 12:36:12 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2012-01-03 12:52:09)
Oj dziewczyny w złą stronę idziecie.
Mój obecny mąż też miał pierwszą żonę egoistkę. A żenił się z nią z wielkiej miłości. Przez 15 lat tyrał dla rodziny a ona wciąż była zmęczona. Jak przestała pracwać będąc w pierwsze ciąży tak nie wróciła do pracy nigdy więcej. Urodziła trójkę dzieci, które zawsze były tylko jego więc miał zajmować się nimi. Pobódował dom, wyskakiwał z pracy aby odebrać dzieci z przedszkola, szkoły, jechac z nimi do lekarza, zawieźć na trening, zrobić zakupy. Po pracy sprzątał w domu bo dzieci zrobiły "sajgon". A co robiła żona? Najpierw wstawiła pralkę, potem obejrzała telewizję przy śniadaniu, poltem z koleżanka wskoczyła do kosmetyczki lub na kawę i zakupy. Mąż po pracy bawił się z dziećmi, woził na treningi, odrabiał z nimi lekcje chodził na zebrania do szkoły. Obiady dzieci jadały w przedszkolu i szkole w soboty kupowała mrożonki lub garmażerkę a w niedzielę mąż gotował lub szli do restauracji. Kochał ją szalenie wiec robił wszystko żeby jej ulżyć bo wciąż była zmęczona domem i dziećmi. Miał pecha - gdy stracił jedna pracę kolejna wymagała wyjadów w delegacje ale nie dwu dniowe tylko kilku tygodniowe. Nie zawsze mógł wrócić choć na weekend bo jeśli pracował w sobotę to jechac tylko na niedzielę 600km w jedną stronę było nierealne. Do domu dzwonił codziennie. Pomagał w lekcjach przez telefon. I co się stało? Jego żona po miesiącu znalazła sobie kochanka i odeszła. Zostawiała dzieci w wieku 8-15lat na cały tydzien same w domu. Kiedy mąż dowiedzaił się, że dzieci są same, sprawdził konto które okazało się puste (zarabiał 3x średnia krajowa) zażądał wyjaśnień. W zamian dostał walizkę z reszta rzeczy i pozew o seperację. Nie chciał awantur przy dzieciach. Zabrał rzeczy. Do dzieci dzwonił codziennie. W końcu znalazł pracę bliżej dzieci. Mógł widywać się już z nimi codziennie. Znowu woził, odbierał, chodził do szkoły. Mieszkał u siostry i tam przychodziły do niego dzieci. Doszło do rozwodu. Przez cały czas utrzymywał dzieci. Żona zarządała rozwodu z winy męża ale sama wygadała się w sądzie o kochanku więc dostała rozwód bez orzekania o winie. Alimenty tylko na dzieci. Mąż zostawił jej dom bo przecież dzieci gdzieś mieszkać muszą. Oprócz alimentów zabierał ich na całe weekendy do siebie, płacił za dodatkowe zajęcia, ubierał i dawał kiesonkowe, płacił za obozy. Pani dom sprzedała, pracy nie znalazła, pieniądze wydała, wróciła do swoich rodziców. W międzyczasie poznaliśmy się i po kilku latach wzieliśmy ślub. Zamieszkaliśmy w moim mieszkaniu. Gdy byliśmy rok po ślubie dzieci zamieszkały z nami bo ona wyjechała do kolejnego przyjaciela (poprzedni okazał się pomyłką). Wg wyroku dzieci zostały przy matce i alimenty płatne do rąk matki do uzyskania pełnoletności. Gdy dzieci zamieszkały z nami było dla nas oczywiste, że alimentów nie będzie jej płacił a ona podała go do komornika bo nie miala z czego żyć. Mąż musiał przez sąd walczyc o zwrot. Nieletnie jest juz tylko jedno ale na urzymaniu jeszcze cała trójka bo starsi studiują. Matka nigdy nie dała na nich złotówki natomiast potrafiła dzwonic i awanturować się o pieniądze dla siebie. Widuje dzieci raz na dwa miesiące przez jedną sobotę, na wakacje zabierać nie chce. W prezencie gwiazdkowym dostali od niej po 50zł. Nie interesuje się ich nauką. Nie dzwoni do nich tylko przysyła sms o treści "co u ciebie. U mnie ok." W święta przyjeżdża do swoich rodziców ale dzieci moga z nią tylko przenocowac a jadać przychodzą do nas (bo ojciec nie daje na nich). Szczerze, to dzieci są zbyt dorosłe aby wierzyć w jej słowa, ale kochaja matkę a ja nigdy nie powiedziałam słowa na nią w ich obecności. Szlak mnie trafiał na nią nie raz ale nie pokazałam dzieciom. Jak już nie mogłam wytrzymac to wychodziłam i wyładowywałam złość poza domem. A co usłyszałam w ostatnie święta gdy dzieciaki od niej dzwoniły pytac o której w drugie święto będzie obiad - niech ta ździra ... - ech, szkoda nerw na nią. Dzieciaki wiedzą na kogo mogą liczyć i kto zajmuje się nimi. Tylko mi ich żal bo wieloktrotnie tak im nagada, że wracają do domu złe i wyładowywuja na nas złość, buntuja się przez kilka dni. Najmłodszy następnego dnia po jej wyjeździe poszedł z kumlami i upił się. Szukaliśmy go po mieście cała noc. Płakał jak małe dziecko a on za kilka miesięcy kończy 18-tkę.
Te dzieci też nie wiedzą gdzie mieszka, gdzie pracuje. Nigdy nie były u niej. Wiedzą że ma przyjaciela, że jest on wdowcem i też ma dzieci i chorą matkę.
Tak więc drogie panie, nie tylko faceci są beznadziejnymi ojcami. Matki też się takie trafiają. Dlaczego mój mąż był z nią tyle lat? Bo kochał i wydawało mu się że dzieci i dom faktycznie są tak absorbujące. Dopiero kiedy zamieszkaliśmy razem (ja pracuję zawodowo po 8-12 godzin dziennie) zobaczył, że można bez problemu pogodzić pracę zawodową z domem i mieć czas dla dzieci i rodziny i znajomych to zrozumiał kim była jego ex. Z domu nie mół mieć przykładu, bo jego matka było ciężko chora i dom prowadziły wszystkie dzieci razem z ojcem (po prostu uzupełniali się wszyscy to co my robimy teraz i co ja zrobiłam kiedy zostałam sama z dziećmi).
Tak więc proszę wszystkie ex żony aby przestały na tym wątku atakować obecne partnerki swoich byłych jako swoje rywalki. Owszem, macie wspólne dzieci ale to wsztstko co was teraz łączy. Wychodząc za mąż nie musiałyście rezygnować z pracy. Pogódźcie się, że dzieciom się należy a nie Wam. Chcecie żyć na takim samym poziomie co przedtem? No cóż nie zawsze można miec wszystko.
A jak słyszę , że matka żąda od byłego pieniądze to krew mnie zalewa. Czy wy potraficie tylko żądąć, miec pretensje itp?
Saphira wciąż opisuje swój przypadek a wy jak ślepe walicie w obronie pokrzwdzonej byłej żony.
Cholera - sama wychowałam, wykształciłam i utrzymywałam swoje dzieci. Mój ex w sądzie powiedział, że rola męża i ojca przerosła go i nie daje rady i nie chce. Ze wstydu przed dziećmi podciągnęłąm rękawy i zapewniłam im to, co wymarzyłam dla nich (opócz ojca). Ale nigdy, przenigdy nie dokopałam im, bo ich tatuś jest taki czy owaki. Teraz moje dzieci są dorosłe. Mają z nim kontakt. Ale prosto w oczy powiedziały mu, że nie ma co oczekiwać od nich szacunku, bo nie był przy nich kiedy go potrzebowały, nie chciał zajmować się nimi i tego mu nie wybaczą.
A prawdą jest że to my rodzice mamy marzenia o dobrobycie dla dzieci. One tego nie rozumieją i nie potrzebują. Dzieci nie muszą uczyć się w zagranicznych szkołach, studiować na najlepszych uczelniach świata, dostawać mieszkania i samochody.To my im to dajemy uważając że musimy. To my wozimy je po szkołach jeżykowych, lekcjach pianina, tenisa itp jako maluchy, wpajamy im aby miały samie piątki, że dobre wykszałcenie zapewni im dobrą pozycję w życiu. A tak naprawdę to uczymy ich materializmu. I fajnie kiedy to się udaje ale nbiada kiedy jedno z rodziców nie stac na tak wymarzyny świat dla dziecka. .... Oj, boli gdy spadnie się z konia a podwójnie gdy koń zrzuci.
hahaahha... ależ sie uśmiałam. genialna wypowiedź Atinasarz - kto tu pluje jadem? Wystarczy tylko lekko podsycić żar
Czytałaś moje poprzednie posty - z nich jasno wynika, czemu tak o niej mówię. Tylko tu mogę na nią napsioczyć. Przy dzieciach o ich matce złego słowa nie powiem.
Ona ma prawo mnie wyzywać od najgorszych - z jakiej racji? Bo sama została, bo życ się z nią nie dało?
tak jej na początku też mówił tak pięknie jak mi, ale z czasem zdjął różowe okulary. Długimi miesiącami potrafiła nie iść z nim do łóżka,ale on nie poszedł w ramiona innej, tylko czekał, kochał i wierzył. Bardzo się pomylił. Teraz przy rozstaniu widzi jak bardzo.
Łatwo jest oceniać, prawda? Łatwo wydawać osądy i wyroki. Gorzej żyć na codzień.
Czemu ją oczerniam - ciekawe pytanie - bo wredna flądra uważa, że wszystko jej się należy, nie ma ambicji, honoru, brak jej prawdziwej kobiecej dumy! Psuje dzieci - ciągle nastawia ich przeciwko, manipuluje, opowiada kłamstwa i nagabuje. Drze jape ciagle i o wszystko, przy dzieciach go oczernia, wyzywa, bluźni na niego, jego rodzinę i ogólnie gdzie się da.
Kobiety są wredne, niebezpieczne i nieprzewidywalne. Wystarczy na nie ten odcisk nadepnąć. (Oczywiście nie wszystkie!)
Zupełnie inaczej by sie zachowywała gdyby to ona go zostawiła, a nie on ją!
I tak, był mięczakiem i poświęcał się dla dzieci, nie myśląc o sobie, o swoim życiu, przyszłości, szczęściu. A każdy na to zasługuje! TYlko nikt nie zatroszczy się o nas samych tak jak my o siebie!
Wredna egoistka - to już na bank no bo z jakiej racji ma żal do faceta za którego wyszła i z którym ma dziecko, jakim prawem ma jakie kolwiek roszczenia - przecież powinna zniknąć z powierzchni ziemi a wcześniej wysłać wam prezent na nową drogę życia.
Oczywiście że nie, no przecież ona była cudowna i we wszytkim fantastyczna, a on zły drań znudził się tą wszechogarniającą cudownością.
Generalnie z tego co piszesz wychodzi, że facet ma wszystko znosic i życ dalej w już nieistniejącym związku bo ona tego chce i są dzieci.
Czy ty naprawdę uważasz że każdy facet po rozwodzie to kłamca, obłudnik, wyrodny ojciec, zdrajca itd. A oczywiscie drugie żony zawsze rozbią z nich swoje złotko bo inaczej spadłaby im samoocena i musiałyby przejrzec kogo sobie wzieły za mężą?
I w kim jest jad który się sączy? Chyba największy w tobie.
Czy uważasz, że za rozpad związku odpowiedzialny jest zawsze tylko facet? Oczywiście z twoich wypowiedzi wnioskuje, że tak jest, a do tego jeszcze był mega draniem bo nie chciał w tym tkwic jak powienien i opuścił tą biedną kobiecinę i jak ona sobie teraz w życiu poradzi? No przecież jej przysięgał, że z nią będzie. Zaraz...ale czy ona też nie przysięgała, czy ona tez na początku nie była inna, czy ona też na początku inaczej się nie zachowywała. Czy seks był często a teraz raz w miesiącu, czy teraz sa wieczne awantury albo narzekanie, a facet wracający do domu jest bardziej zestresowany niz w pracy bo czeka aż znowu rozpęta się wojna tylko nie wie o co. No....przecież kobiecie wolno bo może się zdenerwowac, bo ma PMS, a on ma to ciągle znosic bo jej obiecywał bo inaczej drań z niego biedną kobiecinę słabą psychiczne zostawic tak.
No oczywiście najlepiej przyjąc że zawsze rozpadu winien jest facet bo się znudził biedną żonką...Wiesz, nie ma tak. To są wasze wymysły aby się usprawiedliwi i sobie jakoś to wyjaśnic.
Ciągle wypisujesz że ktoś zabiera resztki po kimś, że zadowala się po kimś kimś i robi z niego złoto...czy ty normalna jesteś?
Czyli taki facet po rozwodzie to już do końca życia ma życ sam i nie można mu ułoży sobie życia bo oczywiście ex się nie zgadza. A on to już wogóle jest bezwatrościowym człowiekie?
Ale ex oczywiście jest fantastyczna i wartościowa i niech wchodzi w nowe związki bo jej się należy i niech układa sobie życie bo jej się należy przecież każdy ma do tego prawo. Nie mówiąc już, że jest ona "jakąś tam resztką" którą jakiś nowy facet będzie się zadowalał, zbierając niedojadki po ex mężu. Ona jest wspaniałą kobietą i jeszcze bardziej wartościowa bo z doświadczeniem przecież...heheh fantastycznie.
Nie tak to działa. To jaki jest człowiek w związku zależy też od partnera. To jest współzależnośc i oddziaływanie na siebie.
Oj życie jest przewrotne i sama możesz zostac kiedyś taką resztką. Ciekawe czy wtedy też będziesz miała takie zdanie na temat "tych resztek".
A co do dzieci, zawsze można pójśc na układ i chciec opieki naprzemiennej. Wtedy dziecko będzie miało i ojca i matkę. No ale nie będzie wtedy już argumentu dziecka do grania i robienia z siebie biduli i ofiary. Nie będzie karty przetargowej w postaci dziecka. A to juz jest za duża strata.
Zarówno mataka jak i ojciec ma prawny obowiązek widywania się z dziecmi i zajmowania się nimi. Jeżeli ojciec się nie chce zajmowac to pisz do sądu wniosek o wyegzekwowanie spotkania. Chyba że same utrudniacie tatusią te spotkania jak często jest a potem wielkie pretesje bo przecież powienien dnaimi i nocami stac pod drzwiami az w końcu wy zdecydujecie że już może dziecko zobaczy. Prawda jest taka ze uważacie się za właścicielki dzieci i gracie nimi w każdych takich sytuacjach.
A co robiła żona? Najpierw wstawiła pralkę, potem obejrzała telewizję przy śniadaniu, poltem z koleżanka wskoczyła do kosmetyczki lub na kawę i zakupy. Mąż po pracy bawił się z dziećmi, woził na treningi, odrabiał z nimi lekcje chodził na zebrania do szkoły. Obiady dzieci jadały w przedszkolu i szkole w soboty kupowała mrożonki lub garmażerkę a w niedzielę mąż gotował lub szli do restauracji. Kochał ją szalenie wiec robił wszystko żeby jej ulżyć bo wciąż była zmęczona domem i dziećmi. Miał pecha - gdy stracił jedna pracę kolejna wymagała wyjadów w delegacje ale nie dwu dniowe tylko kilku tygodniowe. Nie zawsze mógł wrócić choć na weekend bo jeśli pracował w sobotę to jechac tylko na niedzielę 600km w jedną stronę było nierealne. Do domu dzwonił codziennie. Pomagał w lekcjach przez telefon. I co się stało? Jego żona po miesiącu znalazła sobie kochanka i odeszła. Zostawiała dzieci w wieku 8-15lat na cały tydzien same w domu. Kiedy mąż dowiedzaił się, że dzieci są same, sprawdził konto które okazało się puste (zarabiał 3x średnia krajowa) zażądał wyjaśnień. W zamian dostał walizkę z reszta rzeczy i pozew o seperację. Nie chciał awantur przy dzieciach. Zabrał rzeczy.
Oj kochana ewarg, kochane panie wg tego co piszą tu piszą, to ona miała prawo w zupełności, w końcu musiała jakoś odpocząc i zrelaksowac się. A on jeszcze śmiał tak łatwo zrezygnowac i poprostu zabrac te walizki i pójśc sobie. A drań jest z niego nieprzeciętny bo nie zdycha teraz z tęskonoty do niej tylko ma ciebie. A ty zjadasz te okropne resztki po niej i wybielasz swoje złoto ![]()
Ewarg napisał/a:.
Oj kochana ewarg, kochane panie wg tego co piszą tu piszą, to ona miała prawo w zupełności, w końcu musiała jakoś odpocząc i zrelaksowac się. A on jeszcze śmiał tak łatwo zrezygnowac i poprostu zabrac te walizki i pójśc sobie. A drań jest z niego nieprzeciętny bo nie zdycha teraz z tęskonoty do niej tylko ma ciebie. A ty zjadasz te okropne resztki po niej i wybielasz swoje złoto
Nie czułam się biedactwem nigdy, przenigdy. Szkoda mi na to czasu. Życie jest piękne i dość skomplikowane więc po co powalać samej sobie?
"Niestety" nie zjadam resztek po niej i nie wybielam mojego męża. Jest nas tyle osób w domu, że jak podzielimy się obowiązkami to nikt nie jest przemęczony, wykorzystany itp. Mój mąż nauczył się że nie wolno ślepo kochać. WO mężu nie napisałam nic ale jeśli tak bardzo chcesz to proszę :
co robi - po pracy wraca do domu, gotuje obiady, robi zakupy, naprawia wszystko co się popsuło lub jeśli nie potrafi oddaje do serwisu. Organizuje wypady rodzinne. Interesuje się postępami w nauce i zainteresowaniami dzieci zarówno swoich jak i moich. Dba abyśmy choć raz na dwa tygodnie wyszli z domu sami do kina czy na kolacje i choć kilka razy w roku sami wyjechali na weekend,
Co lubi - sport, piwo i drzemki przy TVN24
czego nie robi - nie szyje, nie pierze, nie prasuje, jeszcze nigdy w domu nie podniósł na nikogo głosu ani ręki, nie pozwala się wykorzystywać finansowo. Dzieci rozlicza z tego na co wydają pieniądze i co zrobiły.
Mnie i moich dzieci utrzymywać nie musi bo sama dobrze zarabiam i nie zawołałam od niego jeszcze nawet o złotówkę.
Ucz się byc mądrzejszą. Czy ja choć jednym słowe oceniłam mojego obecnego albo jego ex? {Po co marnujesz czas i emocje na drwinę?
Ewarg, źle zrozumiałaś Shedir - to nie był cios w ciebie, tylko pokazanie ironii i poglądów wyżej opisywanych przez kilka Pań...
Twoje życie, racje i opinie sa neutralne, obiektywne i często ostre - ale prawdziwe. Rozumiesz, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia
i to się nazywa dystansem do siebie i do innych, do świata!
Atinasarz pisze: Ewarg - Hola! Hola moja Droga! Forum polega między innymi na dyskusji, wymiani poglądów, zdania a nie na "opluwaniu innych.
Po czym wdeptuje mnie w ziemię wieloma, bardzo nieobiektywnymi opiniami wg niej. To bardzo niesprawiedliwa ocena.
Ale ok - dla mnie może być - zbieram resztki, mam totalną dno za faceta, a jego ex jest boginią. Więc niech się odwali i znajdzie dla siebie boga, a nie ingeruje swoim paskudztwem tam gdzie nie powinna!
Ja nie napisałam tego aby cię atakowac albo drwic i nie potrzebuje abys mi wyjasniała co robi twój maż. Ja popieram twój punkt widzenia. Chyba źle mnie zrozumiałaś bo to nie było skierowanie do ciebie.
Raczej było to napisane z ironią do tego jakim tokiem myślenia idą tu panie. Kobieta jest zawsze biedna, a mężczyzna musi wszytko znosic bo przysiegał.
To co napisałaś i tak nic tu nie wniesie bo panie nie dopuszczają do wiadomości, że facet może by ok, a związki rozpadają się czesto z błedów obydwojga, a i również przez błedy kobiety.