no niestety takich jest zdecydowana większość
zwłaszcza po kilku latach związku
Podobne tematy
no niestety takich jest zdecydowana większość
zwłaszcza po kilku latach związku
No to piękne dzięki, to tylko potwierdza moje wrażenie że nic nie tracę.
Dla mnie samotność to totalny brak przyjaciól, 100% wieczorów spędzonych przy kompie, to taki stan kiedy sama zaczynasz unikać ludzi i jedyne o czym marzysz to nie musieć wychodzić z domu do końca życia, ewentualnie wyjśc żeby zrobić jakieś zakupy ale koniecznie w sklepie z samoobsługą (tesco lepsze od biedrony bo mają też self-checkout)
Ja też powoli zaczynam sobie cenić swoją wolność.
69 2013-01-08 21:15:06 Ostatnio edytowany przez nikandra (2013-01-08 21:16:42)
dupa gadka dziewczyny !
wszystko ma swoją wartość ,bycie z facetem też ![]()
czasami możemy pomarudzić i ponarzekać bo Nam źle ale generalnie fajnie jest bycie z kimś do kogo można się poprzytulać i nie mam tu na myśli kota ![]()
Ja też z tych co twierdzą iż mało już konkretnych facetów na tym pięknym świecie ale chciałabym takowego okaza do swych dni ostatnich zachować ...byleby był co ważne wolny sie rozumie niczyj i nie zakłamany,egoista i myślący co do rzadkości się obecnie zalicza ![]()
nie jestem bi...co coraz bardziej stwierdzam byłoby chyba wygodniejszym i lepszym ![]()
czasami możemy pomarudzić i ponarzekać bo Nam źle ale generalnie fajnie jest bycie z kimś do kogo można się poprzytulać i nie mam tu na myśli kota
Ja bym z chęcią się do kota poprzytulała:)
Ja też z tych co twierdzą iż mało już konkretnych facetów na tym pięknym świecie ale chciałabym takowego okaza do swych dni ostatnich zachować ...byleby był co ważne wolny sie rozumie niczyj i nie zakłamany,egoista i myślący co do rzadkości się obecnie zalicza
I nie alkoholik,ciapa ani tzn samiec alfa...
ojjjj taaaaa
a kota brzydulla to se zawsze można przygarnąć,łatwiej to i wygodniej jak byle zapijaczonego alfę samca
![]()
Nie każdy kot da się przytulać.
73 2013-01-08 22:11:02 Ostatnio edytowany przez nikandra (2013-01-08 22:11:17)
na tym polega kotów urok
za to je cenię.
Niestety nie, mieszkam we wspólnym domu z obcymi i kot nie wchodzi w grę ![]()
Niestety nie, mieszkam we wspólnym domu z obcymi i kot nie wchodzi w grę
masz przerąbane ![]()
ja miałam kocurki od zawsze we własnym M małym już wtedy gdy miałam lat łosiemnaście ![]()
Psy kocury co się przypałetało ....miło było,lepiej jak z facetem
![]()
brzydulla napisał/a:Niestety nie, mieszkam we wspólnym domu z obcymi i kot nie wchodzi w grę
masz przerąbane
ja miałam kocurki od zawsze we własnym M małym już wtedy gdy miałam lat łosiemnaście
Psy kocury co się przypałetało ....miło było,lepiej jak z facetem![]()
![]()
I to jest powod, zeby na razie nie miec kota ani psa, bo jeszcze mi sie to bardziej spodoba niz bycie z facetem i tak juz zostanie ;D
nikandra napisał/a:brzydulla napisał/a:Niestety nie, mieszkam we wspólnym domu z obcymi i kot nie wchodzi w grę
masz przerąbane
ja miałam kocurki od zawsze we własnym M małym już wtedy gdy miałam lat łosiemnaście
Psy kocury co się przypałetało ....miło było,lepiej jak z facetem![]()
![]()
I to jest powod, zeby na razie nie miec kota ani psa, bo jeszcze mi sie to bardziej spodoba niz bycie z facetem i tak juz zostanie ;D
mieć ,mieć ,mieć ![]()
a faceta na przystawkę
heheheh
Facet rzuci, odejdzie, a pies czy kot -nie.
izis1973 napisał/a:nikandra napisał/a:masz przerąbane
ja miałam kocurki od zawsze we własnym M małym już wtedy gdy miałam lat łosiemnaście
Psy kocury co się przypałetało ....miło było,lepiej jak z facetem![]()
![]()
I to jest powod, zeby na razie nie miec kota ani psa, bo jeszcze mi sie to bardziej spodoba niz bycie z facetem i tak juz zostanie ;D
mieć ,mieć ,mieć
a faceta na przystawkęheheheh
Hmm.... tak sobie mysle, ze bede sobie pozyczac pieska od sąsiadow i popoludniami wychodzic z nim na spacery, moze przy okazji spotkam jakiegos Pana z pieskiem
)
80 2013-01-08 22:57:45 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-08 23:00:05)
Oto kilka powodów, dla których lepiej jest mieć psa niż żonę:
1. Im póniej wracasz do domu, tym bardziej pies cieszy się z twojego powrotu.
2. Pies nawet nie zwróci uwagi, jeżeli nazwiesz go imieniem innego psa.
3. Pies lubi, kiedy zostawiasz swoje skarpetki na podłodze.
4. Rodzice psa nie przychodzš do was w odwiedziny.
5. Na psa nigdy nie musisz czekać - zawsze jest gotowy do wyjcia.
6. Pies uważa, że jeste całkiem zabawny, gdy jeste pijany.
7. Pies lubi polowania i łowienie ryb.
8. Pies nigdy nie obudzi cię w nocy z pytaniem, czy jak umrze to wemiesz sobie nowego psa.
9. Jeli pies wyczuje od ciebie zapach innego psa, nie wkurzy się, a tylko go to zaciekawi.
10. Gdy pies odejdzie, nie zabierze Ci połowy twoich rzeczy.
Trochę nie na temat...ale zawsze...
A to na temat:
Dlaczego pies jest lepszy od mężczyzny?
Pies tęskni za tobą, gdy cię nie ma.
Nie musisz się zastanawiać, czy twój pies jest dla ciebie wystarczająco dobry.
Po psie widać, że zrobił coś złego.
Pies nie krytykuje twoich znajomych.
Pies nie pogrywa z tobą w żadne gierki - nie licząc aportowania (a wtedy nie rozśmiesza go do łez sposób, w jaki rzucasz patyk).
Pies nie czuje się zagrożony twoją inteligencją.
Psa można wyszkolić.
Psu łatwo kupuje się prezenty.
Pies lubi dzieci.
Sny twojego psa nie wzbudzają w tobie podejrzliwości.
Super psy nie wiedzą, że są super.
Pies wie, co znaczy słowo 'nie'.
Pies nie czyta przy stole.
Pies uważa cię za geniusza kulinarnego.
Pies wie, gdzie należy się załatwiać.
Możesz zmusić psa, żeby się wykąpał.
Pies nie poprawia cię, gdy coś opowiadasz.
Pies w średnim wieku nie czuje się zmuszony porzucić cię dla młodszej właścicielki.
Psu podobają się twoje wymiary.
Psa nie obchodzi czy ogolisz nogi.
Pies nie poczuje się zagrożony wysokością twoich zarobków.
Pies całuje wtedy, gdy naprawdę tego chce.
Pies jest miły dla twoich krewnych.
Psa nie obchodzi jak się ubierasz.
Pies nie narzeka na twoje dania.
Pies nie zostawia podniesionej klapy od sedesu.
Pies nie będzie próbował cię zmienić.
Pies ma na twoim punkcie takiego samego bzika jak ty na jego.
Hmm.... tak sobie mysle, ze bede sobie pozyczac pieska od sąsiadow i popoludniami wychodzic z nim na spacery, moze przy okazji spotkam jakiegos Pana z pieskiem
)
a żebyś wiedziała ,że to dobry sposób hehehh
Tylko trzeba uważać na żonkisiów co to z pieskiem wychodzą aby do "lali" esa skrobnąć ![]()
albo na takich co dopiero szukają sposobności do pisania tychże esów ![]()
pozostaje jeszcze ewentualność zapoznania pana w wieku emerytalnym któremu to piesek jeno pozostał do towarzystwa ![]()
misnowegojorku....sytuację można odwrócić :kilka powodów, dla których lepiej jest mieć psa niż męża ![]()
82 2013-01-08 23:09:28 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-08 23:10:53)
Wszystko ma swoje dobre i złe strony- to chyba oczywiste. Ale lepiej lubić to co się, niż to czego się nie ma. Po co mam rozmyślać i wyczekiwać na swego księcia, skoro mogę żyć z przekonaniem, że bez niego wcale nie jest żle. Apropo psich spacerów, to właśnie emryt z jamnikiem do mnie ostatnio startował, ale uciekłam razem z psami.
Apropo psich spacerów, to właśnie emryt z jamnikiem do mnie ostatnio startował, ale uciekłam razem z psami.
hahahaha ![]()
tych to zawsze pełno i marzy im się młode ciałko ![]()
tyż bym uciekła ![]()
Ale jaki skurczybyk natarczywy był, jeszcze szedł za nami i domagał się numeru telefonu ![]()
Niech no sie tylko wiosna zacznie to pozyczam pieska i wyruszam na łowy
Sąsiad bedzie zadowolony, pies zadowolony a i mnie moze cos sie trafic.
)
Taaaaaaaaa wiem, zonkisie mają dobry bajer. Po gadce juz widac, ze zonkis
omijam takich szerokim łukiem.
A ja mimo że mam się do kogo przytulać to czasem czuję się bardzo samotna ,a może mam za duże wymagania? bo przecież już nie jestem gówniarą która sama nie wie o co jej chodzi.....
Ale jaki skurczybyk natarczywy był, jeszcze szedł za nami i domagał się numeru telefonu
trza było psami poszczuć ![]()
izis...apropo łowów mój pies to by Cię jedynie na manowce wyprowadził,także zwracaj uwagę jakie ciągoty ma piesa sąsiada zanim wypożyczysz ![]()
Moge ci swego użyczyć tyle ,że z nim to kilometry zmachasz a znajomości w przelocie będziesz nawiązywać
Taki to pędziwiatr z niego hehehehe
A ja mimo że mam się do kogo przytulać to czasem czuję się bardzo samotna ,a może mam za duże wymagania? bo przecież już nie jestem gówniarą która sama nie wie o co jej chodzi.....
eee bo to faceci czasem nie czują klimatu.
Za to uwielbiają się przytulać na 5 minut przed ... ![]()
missnowegojorku napisał/a:Ale jaki skurczybyk natarczywy był, jeszcze szedł za nami i domagał się numeru telefonu
trza było psami poszczuć
izis...apropo łowów mój pies to by Cię jedynie na manowce wyprowadził,także zwracaj uwagę jakie ciągoty ma piesa sąsiada zanim wypożyczysz
Moge ci swego użyczyć tyle ,że z nim to kilometry zmachasz a znajomości w przelocie będziesz nawiązywać![]()
Taki to pędziwiatr z niego hehehehe
Moje psy nie nadają się do szczucia, to tzw. yorki.
Moje psy nie nadają się do szczucia, to tzw. yorki.
uwierz mi bardziej się nadają jak moja chodząca 47kilogramowa ciapa ![]()
przynajmniej hałasu narobią a mój ciapol ani tego nie potrafi ![]()
missnowegojorku napisał/a:Ale jaki skurczybyk natarczywy był, jeszcze szedł za nami i domagał się numeru telefonu
trza było psami poszczuć
izis...apropo łowów mój pies to by Cię jedynie na manowce wyprowadził,także zwracaj uwagę jakie ciągoty ma piesa sąsiada zanim wypożyczysz
Moge ci swego użyczyć tyle ,że z nim to kilometry zmachasz a znajomości w przelocie będziesz nawiązywać![]()
Taki to pędziwiatr z niego hehehehe
Hahahahahaha, wiesz to ma ma swoje plusy, wydajnosc sie zwiększy ![]()
Jeszcze by uciekły i musiałabym ich szukać po osiedlu. Mój były narzeczony twierdził, że to pedalskie pieski i wstydził się wyprowadzać.
No właśnie o to chodzi że my i faceci to dwa światy,nam wydaje się że to ten jedyny a tymczasem im dłużej się znamy tym mniej się rozumiemy
Jeszcze by uciekły i musiałabym ich szukać po osiedlu. Mój były narzeczony twierdził, że to pedalskie pieski i wstydził się wyprowadzać.
mój facet cuś w ten deseń,podobnie twierdzi o obecnym pupilu...też nie bardzo lubi z nim się przechadzać ![]()
Hahahahahaha, wiesz to ma ma swoje plusy, wydajnosc sie zwiększy
moja jeśli chodzi o odchudzanie mimo "pędu" jakoś się nie zwiększa, natomiast co do zawierania znajomości w przelocie, na razie nie próbowałam
![]()
fiolet a nie jest tak iż trochę nudzimy ?
Nikandro, a jakiego masz psa?
Nikandra może i masz racje że nudzimy,ale wynika to z tego że Im się przestaje chcieć i ma laurach siadają,mają posprzątane,wyprane, obiadek zrobiony ,nie muszą już zabiegać o nas i czar pryska...... z czasem zaczynamy się zastanawiać po co ja z nim jestem? skoro cały dom jest na mojej głowie...no i tak też się rodzi ta nasza samotność w związku. A same wiecie że nam naprawdę dużo do szczęścia nie trzeba,docenimy najmniejszy gest
Nikandra może i masz racje że nudzimy,ale wynika to z tego że Im się przestaje chcieć i ma laurach siadają,mają posprzątane,wyprane, obiadek zrobiony ,nie muszą już zabiegać o nas i czar pryska...... z czasem zaczynamy się zastanawiać po co ja z nim jestem? skoro cały dom jest na mojej głowie...no i tak też się rodzi ta nasza samotność w związku. A same wiecie że nam naprawdę dużo do szczęścia nie trzeba,docenimy najmniejszy gest
No to po co Wam taki zgred?
Zgred
? Tabletki na prostatę
?
Czy Wy Kobiełki za bardzo nie przesadzacie?
Rok temu dowiedziałem się, że zakochana we mnie Kostucha odpuściła (mam nadzieję, że na czas dłuższy
) i pomyślałem o miłej kobietce w moim wieku.
Celowałem tak między 35 a 45.
I co? I nic
.
Wszystkie kobiety w tym wieku okazywały się wyglądać i zachowywać starzej od mojej matki
, albo stawiały przede mną wyzwania godne rycerza z baśni.
Zdarzyły się oczywiście desperatki, które w drugim, trzecim mailu przysyłały mi zdjęcia swoich największych intymności i opisywały jakich kremów muszę użyć, by je eksplorować.
A ja chciałem tylko z kimś sensownym porozmawiać lub wybrać się do teatru, kina.
W czasie gdy 40-stoletnie kobiety robiły z siebie królewny z komedii Fredry (...jeśli nie chcesz mojej zguby, krokodyla kup mi luby...:D) ich 20-stoletnie konkurentki zapraszały mnie na wspólne wyjazdy w góry NA ICH KOSZT
.
Nie korzystałem z tego.
Niemniej, gdy 42-letnia sympatyczna dziewczyna przez 2 m-ce nie znalazła czasu, by spotkać się ze mną, zgodziłem się, by odwiedziła mnie piękna 25-latka.
Kocham ją i nie narzeka na moją prostatę
.
Może więc Wasza samotność jest winą nie tylko 40-stoletnich mężczyzn?
ich 20-stoletnie konkurentki zapraszały mnie na wspólne wyjazdy w góry NA ICH KOSZT
.
To też objaw desperacji.
Kocham ją i nie narzeka na moją prostatę
.
Do czasu.
Może więc Wasza samotność jest winą nie tylko 40-stoletnich mężczyzn?
W życiu nie widziałam sensownego wolnego 40-letniego mężczyzny.
100 2013-01-12 13:27:20 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 13:31:39)
Z prostatą spoko
. Mój śp. dziadek jeszcze po 80-siątce rozwalił łóżko nadużywając
śp. babci. Wiem, bo je pomagałem naprawiać
.
Gdy babcia odeszła
, dziadek z tęsknoty w ciągu roku "powędrował" za nią
.
Ta desperacja 20-stolatek wynika chyba z jakości dostępnych rówieśników.
I nie chodzi tutaj o stronę finansową (po wygrzebaniu się z choróbska sam ledwie wiążę koniec z końcem
).
Czy jestem sensowny?
Nie palę, piję symbolicznie, zarabiam na siebie, mam kilka pasji (ale nie należą do nich sport, ani mecze), mam kilkoro prawdziwych przyjaciół i jestem monogamistą
.
Fakt: próbuję wrócić do życia po 5-ciu latach samotnego wybierania się w zaświaty, ale jeżeli istnieję ja, to pewnie istnieją i inni (tacy sami).
A interesujące 40-latki naprawdę robiły z siebie twierdze nie do zdobycia. I przyznam, że tego nie rozumiem
.
Za to dzięki Wam zrozumiałem: dlaczego wyprowadzając przez 2 m-ce wesołego pieska dostałem tyle życzliwych uśmiechów od pań ze smyczami
.
Czy są niedostępne? Myslę, że nie jest to regułą...
102 2013-01-12 16:58:49 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-12 16:59:49)
Z prostatą spoko
. Mój śp. dziadek jeszcze po 80-siątce rozwalił łóżko nadużywając
śp. babci. Wiem, bo je pomagałem naprawiać
.
Biedna babcia.
Ale to nie znaczy że tabletek na prostate nie musiał brać ![]()
Ta desperacja 20-stolatek wynika chyba z jakości dostępnych rówieśników.
I nie chodzi tutaj o stronę finansową (po wygrzebaniu się z choróbska sam ledwie wiążę koniec z końcem).
Facet nie koniecznie musi być rówieśnikiem. 5, nawet 10 lat różnicy nie ma znaczenia - mówią że to dlatego że dorastacie później,jeśli w ogóle.
A interesujące 40-latki naprawdę robiły z siebie twierdze nie do zdobycia. I przyznam, że tego nie rozumiem
.
No nie wiem. Pewnie są rózne.
Moja mama wyszła w tym wieku za mąz za faceta który lat miał 45, był brzydki, bezzębny i nadużywał alkoholu.
103 2013-01-12 17:26:25 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-12 17:31:22)
Kilka zębów jeszcze mam
.
Babcia nie narzekała
. Kiedyś oglądała ze mną kawałek pornosa
. Myślała, że to brazylijski serial
. Cóż: poziom dialogów i scenariusza był podobny
.
Coś się tak psycepiła tej prostaty
.
To Bałtroczyk deliberował kiedyś nad tym: po co jego kobieta nosi w torebce tabletki na prostatę
.
Nasza różnica wieku znacznie przekracza 10 lat. I to moja Pani jest wściekle o mnie zazdrosna
.
A ja taki grzeczny miś jestem
.
A dojrzałem... chyba dość wcześnie. Jako 16-sto latek spotykałem się ze studentkami (zazwyczaj piątego roku
) i prowadziłem poważne dysputy z księdzem, który jest obecnie szanowanym autorytetem na KUL-u.
Kurde: Fajnie było mieć szesnaście lat
![]()
Za to dzięki Wam zrozumiałem: dlaczego wyprowadzając przez 2 m-ce wesołego pieska dostałem tyle życzliwych uśmiechów od pań ze smyczami
.[/quote
i tyle okazji przegapiłeś ![]()
Coś się tak psycepiła tej prostaty
.
To Bałtroczyk deliberował kiedyś nad tym: po co jego kobieta nosi w torebce tabletki na prostatę
.
No żeby je swojemu facetowi podawać bo on sam nie będzie pamiętał... Przyczepiłam się bo wielu jesli nie większość facetów w pewnym wieku ma jakieś problemy z prostatą.
I to trochę z doświadczeń pracy lekarza w Polsce - jak się faceta zapytało jakie leki pan bierze, to odpowiadał to niech pani zony pyta,ona się tym zajmuje...
A dojrzałem... chyba dość wcześnie. Jako 16-sto latek spotykałem się ze studentkami (zazwyczaj piątego roku
) i prowadziłem poważne dysputy z księdzem, który jest obecnie szanowanym autorytetem na KUL-u.
Miałam na myśli: wziąc odpowiedzialność za zycie, swoje i po częsci drugiej osoby, jesli się jest w związku.
No, tak... Dziś kolejny,samotny wieczór w kinie. Dobrze, że chociaż Polacy robią coraz lepsze produkcje.
No, tak... Dziś kolejny,samotny wieczór w kinie. Dobrze, że chociaż Polacy robią coraz lepsze produkcje.
a na czym byłas?
No, tak... Dziś kolejny,samotny wieczór w kinie. Dobrze, że chociaż Polacy robią coraz lepsze produkcje.
a na czym byłaś?
Na Sępie, wiem, że ma niezbyt dobre recenzje, ale mi bardzo się podobał...
Na Sępie, wiem, że ma niezbyt dobre recenzje, ale mi bardzo się podobał...
Sęp - nie znam,
ostatnio byłam na "Pokłosiu", ale nie jestem zagorzałą kinomaniaczką, wolę teatr, operetkę tylko nie mam z kim chodzić niestety
a sama to nawet na spacer nie pójdę.
To ciągle siedzisz wdomu?
112 2013-01-13 14:59:03 Ostatnio edytowany przez YOGI bear (2013-01-13 15:00:31)
Miałam na myśli: wziąc odpowiedzialność za zycie, swoje i po częsci drugiej osoby, jesli się jest w związku.
W wieku lat 20-stu zdobyłem własne mieszkanie
, studiowałem, pracowałem utrzymując siebie i moją Panią. Zapewniałem też pracę 12-stu osobom.
Zdałem egzamin dojrzałości
brzydulli ?
Którą serdecznie pozdrawiam
.
brzydulla napisał/a:Miałam na myśli: wziąc odpowiedzialność za zycie, swoje i po częsci drugiej osoby, jesli się jest w związku.
W wieku lat 20-stu zdobyłem własne mieszkanie
, studiowałem, pracowałem utrzymując siebie i moją Panią. Zapewniałem też pracę 12-stu osobom.
Zdałem egzamin dojrzałości
brzydulli ?
Którą serdecznie pozdrawiam
.
Może jesteś wyjątkiem. Zdarzają się, nie mówię że nie.
114 2013-01-13 15:07:28 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2013-01-13 15:07:43)
Szkoda, że wyjątki potwierdzają regułę.
To ciągle siedzisz wdomu?
Niestety, wygląda na to, że stałam się samotnikiem z krwi i kości, bo nawet już mi się nie chce z domu wychodzić, tylko do pracy (bo muszę) ![]()
Jeszcze ta aura zimowa mnie zniechęca.
Czym zajmujesz się w takie samotne dni? Moje pytanie nie wynika z wścibstwa, a jedynie z ciekawości jak żyją i spędzają czas inni samotnicy...
Niestety, wygląda na to, że stałam się samotnikiem z krwi i kości, bo nawet już mi się nie chce z domu wychodzić, tylko do pracy (bo muszę)
Jeszcze ta aura zimowa mnie zniechęca.
Witaj w klubie!
czytam, oglądam tv, biorę robotę do domu, bo mam taka możliwość, odwiedzę rodzinkę raz miesiącu i tak czas leci i lata lecą ![]()
Chciała bym to zmienić i nie poddawać się, ale czasami wydaje mi się to nie możliwe, gdy nawet przyjaciółka nie ma dla Ciebie czasu bo ma np. faceta z którym spędza weekendy. Rozumiem ją i nie mam do niej pretensji. Tez wolała bym spędzać weekend z ukochanym niż przyjaciółkami
Inni znajomi mają swoje rodziny, swoje grono przyjaciół z rodzinami. Nie pasuję do nich.
Smutne to, bo nie tak sobie wyobrażałam swoja przyszłość mając naście lat.
A ja wolałabym spędzać czas z przyjaciółmi, ale nie mam takowych.
120 2013-01-13 15:36:46 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-13 15:37:24)
czytam, oglądam tv, biorę robotę do domu, bo mam taka możliwość, odwiedzę rodzinkę raz miesiącu i tak czas leci i lata lecą
Chciała bym to zmienić i nie poddawać się, ale czasami wydaje mi się to nie możliwe, gdy nawet przyjaciółka nie ma dla Ciebie czasu bo ma np. faceta z którym spędza weekendy. Rozumiem ją i nie mam do niej pretensji. Tez wolała bym spędzać weekend z ukochanym niż przyjaciółkamiInni znajomi mają swoje rodziny, swoje grono przyjaciół z rodzinami. Nie pasuję do nich.
Smutne to, bo nie tak sobie wyobrażałam swoja przyszłość mając naście lat.
Ja głównie siedzę w necie - oglądam filmy na youtube albo ostatnio piszę na forum. Roboty do domu nie biorę bo nie ma jak. Mogłabym się dokształcać i coś tam czytać ale kompletnie straciłam motywację bo po pierwsze primo i tak już poświęciłam 25 lat na kształcenie, po drugie primo i tak donikąd nie doszłam bo nie jestem komunikatywna. Tv nie posiadam. Czasem coś czytam ale ostatnio trudno mi się za to zabrać. Poza pracą wychodzę z domu 1-2 razy w tygodniu żeby zrobić zakupy spozywcze ale i to ostatnio napawa mnie wstrętem.
A ja wolałabym spędzać czas z przyjaciółmi, ale nie mam takowych.
Wcale nie jestem w lepszej sytuacji od Ciebie, bo i tak siedzę sama mając (niby) przyjaciół ![]()
Kurde: Tyle samotnych "babów"
, potrafiących sklecić sensowne zdanie
, a jak szukałem, to nie było żadnej
.
izis1973 napisał/a:czytam, oglądam tv, biorę robotę do domu, bo mam taka możliwość, odwiedzę rodzinkę raz miesiącu i tak czas leci i lata lecą
Chciała bym to zmienić i nie poddawać się, ale czasami wydaje mi się to nie możliwe, gdy nawet przyjaciółka nie ma dla Ciebie czasu bo ma np. faceta z którym spędza weekendy. Rozumiem ją i nie mam do niej pretensji. Tez wolała bym spędzać weekend z ukochanym niż przyjaciółkamiInni znajomi mają swoje rodziny, swoje grono przyjaciół z rodzinami. Nie pasuję do nich.
Smutne to, bo nie tak sobie wyobrażałam swoja przyszłość mając naście lat.Ja głównie siedzę w necie - oglądam filmy na youtube albo ostatnio piszę na forum. Roboty do domu nie biorę bo nie ma jak. Mogłabym się dokształcać i coś tam czytać ale kompletnie straciłam motywację bo po pierwsze primo i tak już poświęciłam 25 lat na kształcenie, po drugie primo i tak donikąd nie doszłam bo nie jestem komunikatywna. Tv nie posiadam. Czasem coś czytam ale ostatnio trudno mi się za to zabrać. Poza pracą wychodzę z domu 1-2 razy w tygodniu żeby zrobić zakupy spozywcze ale i to ostatnio napawa mnie wstrętem.
Nie mów, że donikąd nie doszłaś, masz zawód, masz pracę (chyba niezłą), inni nie osiągnęli połowy tego co Ty (zawodowo) i jakoś funkcjonują. Może bardzo wysoko poprzeczkę sobie postawiłaś? Dążysz do doskonałości i to, że nie udało Ci się tej doskonałości osiągnąć, to Cie frustruje?
missnowegojorku napisał/a:A ja wolałabym spędzać czas z przyjaciółmi, ale nie mam takowych.
Wcale nie jestem w lepszej sytuacji od Ciebie, bo i tak siedzę sama mając (niby) przyjaciół
Przeczytałam dziś fajne zdanie na temat przyjaźni, podzielę się z Wami bo nie mam z kim:
"dziś łatwo ulegamy złudzeniu przyjaźni, złudzeniu dostępności ludzi, bo mamy telefony, Internet, Facebook i w każdej sekundzie możemy sięgnąć po kontakt z drugim człowiekiem. I to, że mamy taką możliwość, zaczyna nam wystarczać. To jest znowu kwintesencja narcyzmu. Mam, mogę, dysponuję. Tymczasem przyjaźń to nie jest potencjalność, ale fakt. Spotkasz się z kimś i potem znikniesz? No nie. Przyjaźń to bycie w kontakcie. A bycie w kontakcie, to jest coś, co w tych czasach jest dla nas najtrudniejsze."
______________
Jagna Ambroziak
Psycholog kliniczny, psychoterapeuta, trener i coach
brzydulla napisał/a:izis1973 napisał/a:czytam, oglądam tv, biorę robotę do domu, bo mam taka możliwość, odwiedzę rodzinkę raz miesiącu i tak czas leci i lata lecą
Chciała bym to zmienić i nie poddawać się, ale czasami wydaje mi się to nie możliwe, gdy nawet przyjaciółka nie ma dla Ciebie czasu bo ma np. faceta z którym spędza weekendy. Rozumiem ją i nie mam do niej pretensji. Tez wolała bym spędzać weekend z ukochanym niż przyjaciółkamiInni znajomi mają swoje rodziny, swoje grono przyjaciół z rodzinami. Nie pasuję do nich.
Smutne to, bo nie tak sobie wyobrażałam swoja przyszłość mając naście lat.Ja głównie siedzę w necie - oglądam filmy na youtube albo ostatnio piszę na forum. Roboty do domu nie biorę bo nie ma jak. Mogłabym się dokształcać i coś tam czytać ale kompletnie straciłam motywację bo po pierwsze primo i tak już poświęciłam 25 lat na kształcenie, po drugie primo i tak donikąd nie doszłam bo nie jestem komunikatywna. Tv nie posiadam. Czasem coś czytam ale ostatnio trudno mi się za to zabrać. Poza pracą wychodzę z domu 1-2 razy w tygodniu żeby zrobić zakupy spozywcze ale i to ostatnio napawa mnie wstrętem.
Nie mów, że donikąd nie doszłaś, masz zawód, masz pracę (chyba niezłą), inni nie osiągnęli połowy tego co Ty (zawodowo) i jakoś funkcjonują. Może bardzo wysoko poprzeczkę sobie postawiłaś? Dążysz do doskonałości i to, że nie udało Ci się tej doskonałości osiągnąć, to Cie frustruje?
Przykre,kiedy nie możemy się pogodzić z realiami. To nie buduje, nie pomaga, a jedynie jeszcze bardziej unieszczęśliwia.
Kurde: Tyle samotnych "babów"
, potrafiących sklecić sensowne zdanie
, a jak szukałem, to nie było żadnej
.
No, ale masz już ponoć swoją połówkę, więc tylko się cieszyć.
izis1973 napisał/a:missnowegojorku napisał/a:A ja wolałabym spędzać czas z przyjaciółmi, ale nie mam takowych.
Wcale nie jestem w lepszej sytuacji od Ciebie, bo i tak siedzę sama mając (niby) przyjaciół
Przeczytałam dziś fajne zdanie na temat przyjaźni, podzielę się z Wami bo nie mam z kim:
"dziś łatwo ulegamy złudzeniu przyjaźni, złudzeniu dostępności ludzi, bo mamy telefony, Internet, Facebook i w każdej sekundzie możemy sięgnąć po kontakt z drugim człowiekiem. I to, że mamy taką możliwość, zaczyna nam wystarczać. To jest znowu kwintesencja narcyzmu. Mam, mogę, dysponuję. Tymczasem przyjaźń to nie jest potencjalność, ale fakt. Spotkasz się z kimś i potem znikniesz? No nie. Przyjaźń to bycie w kontakcie. A bycie w kontakcie, to jest coś, co w tych czasach jest dla nas najtrudniejsze."hmmm....racja....., chyba muszę zmodyfikować swoją definicję przyjaźni
______________
Jagna Ambroziak
Psycholog kliniczny, psychoterapeuta, trener i coach
No, ale masz już ponoć swoją połówkę, więc tylko się cieszyć.
Cieszę się
i jestem zakochany
.
Ale jak każda "baba" coś "wymyśla"
.
Dlatego czytam Wasze forum, by lepiej ją zrozumieć
.
Ja staram się "być w kontakcie" z różnymi osobami, z którymi chciałabym się przyjaźnić, ale dochodzi do tego, iż jestem jedyną stroną podtrzymującą tenże kontakt i na dłuższą metę mnie to frustruje. Mam też wrażenie, że się narzucam.
130 2013-01-13 15:55:34 Ostatnio edytowany przez brzydulla (2013-01-13 15:57:08)
Nie mów, że donikąd nie doszłaś, masz zawód, masz pracę (chyba niezłą), inni nie osiągnęli połowy tego co Ty (zawodowo) i jakoś funkcjonują. Może bardzo wysoko poprzeczkę sobie postawiłaś? Dążysz do doskonałości i to, że nie udało Ci się tej doskonałości osiągnąć, to Cie frustruje?
Dążę do tego żeby osiągać standardy odpowiednie do poziomu teoretycznych kompetencji.
Czy pracę mam niezłą? Pewnie jak na polskie warunki tak. Minusem jest to że mój niedorozwój komunikatywności i autoprezentacji powoduje że jestem pracownikiem poniżej standardu i co jakieś trudniejsze zadanie to słyszę: ty sobie nie poradzisz, niech to ktoś bardziej kompetentny zrobi... To jest mało motywujące,zwłaszcza że z uwagi na poziom kompetencji teoretycznych powinnam być własnie wśród tych bardziej-kompetentnych-lepiej-sobie-radzących.
Plus mam umowę tylko na czas określony więc mogę w pewnym momencie zostać bez pracy a jak się własnie przekonuję niełatwo będzie mi znaleźć pracę.
Plus dobrze byłoby w końcu przestać wynajmować pokój bo po pierwsze to żaden komfort dla starej baby, po drugie przez 2,5 miesiąca w roku pracuję dla swoich landlordów...