netkobietyWszystkie działy
Związek na odległość, miłość przez internet

Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

180 odpowiedzi30 106 wyświetleńzałożony przez dorota fry, 07.09.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 181 ]

66

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

rozpoczelam temat o rozstaniu i innym facecie...czy to przeze mnie i wam dziewczyny na glowe sie zucilo?
dni slabosci sa normalne, mysle ze to trzeba przespac, ale owszem jest cos w tym ze cisneinei rosnie rosnie i buuuuuuuuuuum!!
dziewczyny chyba jednak cos jest w powietrzu...
ja tez ciagle mam zly czas, mam ochote wszystkich pogrysc, mam ochote powiedziec mezowi zeby wracal, bede zalowac ze go sciagne bo praca tu bedzie, ale 4razy mniejsza kasa... przetrzymac tylko nam zostalo?

67

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

i ja dołacze jeśli pozwolicie:):)
jestem żoną  równiez na odległość , ze sporym już stażem bo mąż jezdzi już prawie 10 lat
są to kontrakty , bywało że jechał na tydzień wracał na weekend w sobotę i jechał w niedzielę ,
bywało i tak że jechał na miesiąc i wracał na dwa tygodnie:):)
ale i było tez tak jak był bez zjazdu 2 miesiace i to całe wakacje
mamy 2 dzieci
córcia ma prawie 13 lat
i synka ma 4,5 roku
na początku też było ciezko , placz , taka nerwówka jak zbliżał sie czas wyjazdu
ale powoli się normowało
przywyklismy chyba , pocieszajace jest to ze żyjemy w erze komputerów , są telefony  maile
wiem to nie zastapi codziennego bycia razem ale uwierzcie przerabiałam juz gdy mąż wychodził o 5 rano i wracał gdy dzieci juz spały i to całe poświecenie za lichą pensję
teraz przynajmniej wi za co pracuje , uwierzył w siebie , godnie żyjemy , stać nas na spełnianie marzeń , budujemy nasz wymarzony dom a ja zrobie wszystko aby mój mąż wracał do nas , do swojej rodziny smile:)
szczera rozmowa , rozmowa o uczuciach to niezbędne dla każdego związku a zwłaszcza związku na odległośc
pozdrawiam:):)

68

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

czesc widze kolezanka z doswiadczeniem:)
widzisz ja mam w rodzinie malznestwo w ktorym ona wyjezdza juz od dawna, kurcze widze ze stali sie sobie obcymi ludzmi, tego sie obawiam. ja mam o tyle gorzej ze maz przyjezdza co miesiac ale na 3dni, to wiedzej drogi niz bycia razem, z reszta pod tego czasu zalatwia sprawy w banku z ksiegowym w zusie i zakupy dla niego...bardzo malo czasu sobie.
poza tym odzwyczajam sie od niego a problemy jakie wychodza( z autem, z meskimi pracami w domu, czy jego rodzina) zaczynaja mnie przerastac, mam wrazenie ze musze byc kobieta, matka dla dzieci i mezczyzna do spraw za meza... troche mam dosc, tak jak dziewczyny najchetniej zucilabym to i poszla odpoczac...jedynie co to mi szkoda meza, jest dobrym czlowiekiem tylko jakos nie umiemy sie odnalesc w tym wszytskim...trzymam sie do 14listopada, potem wszystko bedzie jasne!

69

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

witam nowa koleżankę:-). masz racje trochę potrzeba czasu żeby ułozyć sobie życie z dala od siebie. nie ma co ukrywac że duzo samozaparcia to kosztuje. ja sie boję bo widze moich teściów. teść jeżdzi za granice 30 lat i tak na dobra sprawę sam wie że są z żoną dla siebie juz obcy. tesciu był na nas zły o wyjazd łukasza bał sie że to samo bedzie z nami. ale właśnie komputery telefony, mam nadzieje że pozwoli nam to przetrwać ten najtrudniejszy okres. ONA my tez przechodzilisy okres typu do pracy na 16 godz a także w soboty i jak się dało to w niedziele. więc i tak w domu był tylko ciałem bo odsypiał. a i nerwówka była bo ciągle w pracy a pieniedzy nie było. teraz to mąż sie cieszy ze chociaz wie za co. a że jestesmy kobietami pracującymi które zadnej pracy sie nie boją...:-). kocham męża bardzo wiem że on mnie tez bardzo kocha i to mnie trzyma jak juz lece na twarz.
          dorota szczerze mówiąc to martwię się co z tobą.
pozdrowienia dla wszystkich kobitek:-)

70

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

wlasnie tego sie obawiam, ze rozstanie odzwyczaja ludzi...
ponoc warto postawic konkretny termin do kiedy tak jest. kazda z nas jak widze postawila na cel dom postawic z tym ze to chyba nie jest konkretny termin. zazdroszcze wam ze macie cos takiego jak skeyp, ja mam tylko telefon, nie widze meza, a gdy przyjezdza po miesiacu to wyglada jak cien czlowieka(wazy juz 64kg) mowi ze bola go plecy i kolana ale trzyma sie dla nas. widocznie tyle kosztuje rozstanie, co to za kraj zeby osoba pracowita i majaca fach w reku nie mogla godnie zyc we wlasnym kraju?!
   maz mowil o swoim koledze, ktory zarobil na co tam chcial i wrocil do rodziny, wytrzymal z 3miesiace, nie umial zyc w polskiej pracy i za polskie wynagrodzenie...obawiam sie ze i moj maz tak bedzie mial, choc oczywiscie nic nie wiadomo.
mi sie latwiej czekam gdy wiem kiedy przyjedzie a tak nie mam, z regoly dowiaduje sie pare godzin wczesniej ze maz moze przyjechac.
Dorota, pisz jak u ciebie? wstalas na nogi? odezwij sie bo i ja sie martwie poprzednia twoja wiadomoscia.

dobrze ze jestes z nami ONA1977 swoim doswiadczeniem pomozesz nam sie trzymac.

71

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

hej dziewczyny!

nie pisałam,bo miałam takiego doła,że....  ustaliłam z Mężem,że poczekam te2 miesiące na niego. postawiłam mu warunek,że zostanę z nim,jeśli następne wyjazdy nie będą trwały pół roku,tylko żebym mogła go widzieć chociaż raz na2-3 miesiące.bojeśli mam widzieć Męża 4 tydodnie w roku,to ja nie chcę takiego małżeństwa. prosiłam go,by wrócił do domu,ale mówił,że jakby teraz zjechał do domu,to już by nie miał po co wracać do tej firmy. a tu w polce,to będzie miał duże gó...,a nie pensje, z której da się normalnie wyżyć. a żę ja nie pracuję,czekam aż mała gdzieśdo przedszkola siędostanie, więć jedna pensja dla 3 osób+wynajem mieszkania,to bieda z nędzą. czuję się taka zgnojona przez życie,że szok. jednak pół roku,to zdecydowanie za długo. myślałamże jakoś to przeboleje,kto by pomyślał,jak Łukasz wyjeżdżał,że będę chciała go zostawić. wczoraj gadaliśmy przez skeypa i wogóle nic nie czułam,oprócz totalnej pustki. było mi już wszystko obojętnie,takiego doła miałam. oczywiście 3 dni kłótni swoje zrobiły,każdy mi się pytał,czy chora jestem,bo zmizerniałam,zbladłam. nie mam przekonania,czy powinnam zostać,ale po głębszym przemyśleniu stwierdziłam,żę byłoby to nie fair wobec Łukasza,jakbym odeszła teraz-jak go nie ma w domu.wogóle on też jest załamany-przeze mnie,bo dość żetam nie ma jakoś kolorowo,też tęskni,to jeszcze taki strzał,żę chcę go zostawić.no nic-na razie jeszcze jesteśmy razem i jeśli faktycznie będzie częściej,niż na pół roku w domu,to będziemy nadal razem. ponoć później ma wyjeżdżać na2,5 miesiąca i 2 tygodnie w domu. tak się jeszcze da jakoś żyć,bo pół roku...to porażka...

jeszcze jakby mało było,to sąsiadka z góry mnie zalała i miała powódź w kuchni. z lampy mi padał deszcz...jak to zobaczyłąm,to już wogóle załamka...

witam nową koleżankę. też myślałam,że przywykłam do wyjazdów Męża,ale teraz mnie to przywaliło. zdecydowanie za długo go nie ma i jeszczedługo go nie będzie. ja też przerabiałam to,że wychodził do pracy,wracał późno ztyrany, nie dospał dobrze,a znówm musiał wyjść do pracy.a że prace ma strasznie wyniszczającą,to mimio,że ma 27lat,ma tak spracowaną twarz,żę wygląda,jakby mieł z 35 lat.conajmniej. teraz też wie,że mu się opłaci ciężka praca,bo nie musimy liczyć dwa razy każdego grosza,ale wiem teraz,że nie warto dla pieniądza żyć w takim układzie. w prawdzie nie jego wina,że ma taką pracę,a nie inną-w wiecznej delegacji(i tak będzie do końca życia)-ale powoli zaczyna to przeszkadzać w życiu. njagorzej dla dzieci. tracą dużo nie mając męskiej ręki w domu.a facet też ma ciężko-nie może uczestniczyć w rozwoju dziecka.a kobieta musi to wszystko jakoś godzić,pośredniczyć... wiesz,Ty nie masz jeszcze tak źle, jak miałam Męża tak często w domu,jak Ty.to do głowy mi nie przyszło,że mogę się chcieć rozejść z nim z powodu rozłąki. do takich krótkich delegacji też byłam przyzwyczajona.

trzymajcie się kobitki

72

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

syla a gdzie masz męza bo ja mam w Niemczech i wiesz co on kupuje taką kartę za 15 euro i ma 500 min do polski na stacjonarne. pozdrawiam

73

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Dorota, jestes tak mloda osoba a tak doswiadczona....sa pewnie takie dni jak dzis, a nie mozliwe abys pojechala do meza chocby na weekend? sama, na 2 dni od tak zobaczec meza, zastanow sie czy nie warto. ja sama mysle o tym.
mysle ze takie sytulacje sie przytrafiaja, mam to samo raz na jakis czas, mam nadzieje ze i tobie dorota to sie zmieni. ja postanowilam nie mowic mezowi ze mam jakies watpliwosci bo wtedy zupelnie by sie zalamal. mowisz ze ejstem przyzwyczajona 2miesiace pracowac i 2tyg, widzisz choc tyle dobrze. mnie wkurza ze maz przyjezdza tak na chwile.
   ewa moj maz jestw niemczech, dowiedzial sie o tym co mowisz tydzien temu, ma ponoc wykupic dzis to, zobaczymy jak to sie skonczy, tak czy siak skeypa to mi nie zalatwi, a chcialabym widziec meza, cos nie ma szans, jakos to bedzie, jak sprzedam oststnie auto to mi bedzie latwiej. pozbede sie problemu i potem bede juz czekac do polowy listopada

74

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

witajcie
mi sie tez wydaje że ta pogoda na wszystkich wpływa
stąd takie dość pesymistyczne nuty w postach

mój mąż jezdził po rożnych krajach , były to krótsze i dłuższe kontrakty
ale zawsze wszystko wspólnie ustalaliśmy

nawet nie tak dawno mąż dostał propozycję wyjazdu , jego najlepszy kolega już tam jest wyjazdu do kanady
odizolowanie od rodziny na pól roku , to jest dla mnie nie do przejścia , tak ustaliliśmy na początku i tego się trzymamy

któraś z was napisała święte słowa że najbardziej tracą na tym niestety dzieci i ich ojcowie
mój mąż zobaczył naszego synka w dniu jego narodzin a pózniej jak juz gaworzył .. to sa bezcenne chwile których nie da się powtórzyć i nad tym najbardziej ubolewam
własnie w zwiazku z wymianą zdań o ta kanadę powiedziałam mezowi jasno jak to się ma do rzeczywistości przynajmniej moimi oczami
jestem zdania ze na kontrakt można wyjechać zawsze , spełniac swoje pasje zawsze , studiować zawsze , budować dom zawsze ale jedno jest tylko jeden raz!!! jeden raz jest się ojcem małego chłopca któremu potrzebny jest tato !!!
czasami o tym przypominam mezowi

któraś z was napisała ze takie rozjazdy oddalają , możliwe że tak , wiele zalezy od osobowości cżłowieka
nas te wyjazdy bardzo zbliżyły , mój mąż czesto mi powtarza że drugi raz sie we mnie zakochał , tak bardzo się do siebie zbliżyliśmy ze zapragnęlismy drugiego dziecka / chyba nawet mój maż bardziej niż ja/ i mamy synka , to był strzał w 10 smile:) dlaczego zwlekaliśmy z nim tak dlugo niepojęte
to prawda sa gorsze i lepsze dni , na mnie wiele spoczywa , teraz budujemy dom spełniamy marzenia , ja pilnuję  wielu spraw , do tego dokształcam się , studiuję , mam uczennicę w domu której trzeba pomagać w lekcjach , codzienna fura obowiązków , ale zawsze znajduję czas aby zadzwonic do meża , wesprzeć go słowem bo jemu przeciez tam tez nie jest łatwo , tęskni , czeka do wyjazdu , tak trwamy na ten moment...
co do rozmów tel to my mamy opcję T-mobile , maż jest teraz w Holandii m kupił tam startówkę z tej samej sieci i za opłatę 49 zł miesięcznie rozmawiac można 24 / h smile:) super możliwość
tymczasem pozdrawiam was dziewczyny miłego dnia:):)

75

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

hejka!

wiesz Syla co,nie mogę jechać do Męża,zwłaszcza sama,nie miałabym z kim zostawić małej na parę dni.na jedną noc jeszcze moi rodzice wezmą,ale na dłużej moja Mama już by nie podołała-ze względów zdrowotnych.  zresztą,jakoś głupio bym się czuła wobec małej,że pojechałabym sobie do jej Tatusia bez niej. ja bym sobie ulżyła w tęśknocie,a ona by nie miała takiej możliwości. nie,nie wchodzi to w rachubę. zrasztą,nie chciałabym mieszkać z jego kolegami,a wynajęcie hotelu(jak się kiedyś orientowaliśmy) na jedną hotelową dobę kosztuje 340euro,trochę dużo,do tego przelot do francji,wiadomo-wyżywienie,pewnie Łukasz by mnie chciałby gdzieś zabrać,a to też kosztuje,a tracić kasę,gdzie Melcia nie miałaby nic z tego,nie.... nie dla mnie. Łukaszteż pewnie nie chciałby,żebym zostawiła Melkę i sama przyjechała.

byłam dziś u mojej przyjaciółki,wypłakałam się jej w rękaw i mi ulżyło,Melka teżmiała radochę,bo z jej 3miesięcznym synkiem się pobawiła. zresztą od czasu,kiedy ustaliłam z Łukaszem,że następne jego delegacje będą góra3miesięczne,to jestem jakaś spokojniejsza myśląc o naszej przyszłości.  zresztą do przyjazdu Łukasza zostało około60 dni...hym hym,60 dni,porażka...

jeśli chodzi o telefonię,my mamy w plusie,ja dzwonię do Łukasza za darmo,a on płaci1,8zł za minutę.(jak przejeżdżał przez szwajcarię,to płacił5,4zł za minutę..)ale jest w doładowaniach plusa150zł+30złgratis,a to nam wystarcza na długie rozmowy i na rozmowy Męża z młodą.może dużo,ale jak jest kiepski zasięg na skeypie,to zawsze możemy sobie pogadać o pierdołach choćby nawet,przez telefon.

my też myślimy o drugim dziecku,ale najpierw chcemy być na swoim,bo czasem jak się powinie noga,to później siępałętać z dwójką dzieci..zresztą moja teściowa ma obiekcje,żeby w jej mieszkaniu było dwoje dzieci.a my nie chcemy się jej prosić,żeby nie miała nic przeciwko temu.bez łaski,jestem młoda,poczekamy,aż będziemy mieli swoje mieszkanie i wtedy będziemy brali się do roboty,he he.fajnie będzie :-) chociaż Melka w świątecznej liście życzeń ma dzidzie od mamy i taty,nawet dziś mówiła,że tata ma dać mamie do brzucha dzidzie,bo ona chce mieć dzidzie w domu.

pozdrawiam :-D

76

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

dorka jak sie ciesze ze juz ci lepiej:)
co do wyjazdu, ja sie powaznei zastanawiam nad tym, nie najlepiej znosze to wszytsko, widzisz 3miesiace to dla mnie masakra! moze temu ze moj maz przyjezdza na 3dni, to za malo zeby sie do siebie przyzwyczaic i wogole nacieszyc, moze lepiej by bylo faktycznie raz na 3miesiace ale na tydzien czy dwa...nie stety nie ma takiej obcji, jedynie w dniach gdzie sa wolne, wiec cienko...
ja posiawilam na udawanie ze wszystko jest ok, jemu jest lzej a ja sobie poradze, w koncu mam was:)

77

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

DOSTAŁAM DZIŚ LIST OD MĘŻA!!!!!! talala i humor mi sie poprawił diametralnie. jeśli chodzi o wyjazd do męża myślimy o tym żebym przyjechała do niego ok 16 listopada. na 3 dni. zobaczymy czy się uda. szkoda zostawić mi dzieci ale prawda jest taka że jak wraca do domu to czas dla nas samych jest okrojony do mininum. pojechałabym a wrócilbysmy razem bo łukasz przyjedzie na urodziny mikołaja. zrobimy je po prostu kilka dni wczesniej. tak syla masz racje trudne jest to udawanie że wszystko jest ok. bo jak jest dobrze to wszystko a jak się wali to też wszystko naraz. a z dwójką dzieci to już wogóle jest...
masz rację dorota z czekaniem na drugie dziecko aż będziecie mieć własny dom. niech teściowa spada łaski bez:-). le życie jest tylko życiem my tez 2-gie dziecko planowalismy jak wiki skończy 5 lat,a wyszło inaczej i dodam ze regularnie brałam pigułki:-). a teraz wiki męczy nas o 3!!!! ale co za duzo to niezdrowo. pozdrawiam was kobitki spokojnej nocy.

78

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

my z Mężem nigdy nie stosowaliśmy żadnej antykoncepcji,jakoś ja nie byłam przekonana do tabletek,Łukasz też nie(bo przeczytał gdzieś,że kobieta może dostać raka po pigułkach)no i mam zabraonione,heh.zresztą,go i tak prawie wogóle nie ma w domu,to po co mi jakieś zabezpieczenie,he he. poza tym stwierdziliśmy,że jesteśmy razem,kochamy się i jak wpadniemy,to ze sobą i z dziecka będziemy się cieszyć. jakoś młoda będzie teraz miała 3 lata i nie zaszłam jeszcze w ciąże,a przed wyjazdem do francji Łukasz był pół roku codziennie w domu(jak można to tak nazwać,bo albo odsypiał nocki,albo w nocy wracał,ale energi mu na szczęście nie brakowało,he he).ale chciałabym być w ciąży,lubiłam chodzić z ogromnym brzuchem,gdyby nie poranne mdłości od początku do końca ciąży,to wogóle bym nie odczuła jej.

Ewka zazdroszcze listu od Męża!!!!!! mój to tylko kartkę kupił na początku,ale stwierdził,że mi ją w grudniu przywiezie,bo nie wie,gdzie tam jest poczta.a jak mu mówiłam,że chciałabym od niego list,to się śmiał ze mnie. on to tak nie bardzo romantyczny jest. nigdy nie był,zawsze się śmiał z takich rzeczy. z bólem serca musiałam się do tego przyzwyczaić.

Sylka no pewnie,że masz nas!!!

ja to nigdy nie umiałam udawać,że jest ok.jak nie było.poza tym Łukasz zawsze wyczuł,jak co się działo,więc sobie odpuściłam to,teraz mówię głośno i otwrcie co mnie boli i mi się nie podoba. Łukasza teżdo tego namawiam,bo widzę,jak się uśmiecha nieraz na siłę i próbuje być wesoły. ale już jesteśmy tyle ze sobą,że takie sprawy nie da się ukryć. powoli go przekonuje,że nie warto wszystkiego dusić w sobie,że jest lepiej, a i ja wiem bynajmniej dokładnie co się z nim dzieje.

dzisiaj tak spokojnie,normalnie rozmawiałam z Łukaszem... jestem przeszczęśliwa! bo na prawdę wierzyłam już w to,że to już koniec. a dziś tak mi nasłodził,że aż miło. potrafi mnie przekabacić na swoją stronę,wie co lubie usłyszeć i to wykorzystuje,heh, już miał sprośne myśli i życzenie-niegrzeczne fotki,bo mu się już dłużyło bez nowych fotek. śmiać mi się chciało. dopiero się pogodziliśmy,a ten już tak od razu. ale dobrze,bo jeszcze parę dni i bym się kompletnie załamała.no ale jakbym nie wydziwiała i byłą twarda,to by takich dni wogóle nie było.ech,było-minęło-niech nigdy nie wraca.

moją Amelkę uczę spać bez pampersa w nocy.w dzień już od dawna nie nosiła,ale jakoś nie mogłam się zabrać na nocki bez pampersa. bałam się,że będzie non stop mokra i że nocka z głowy będzie,a tu niespodzianka,prawie tydzień już śpi bez pampersa i tylko 2 razy się zmoczyła. dałam jej nagrodę za pierwszą suchą noc,to mała się zmotywowała. a jaka dumna była,jak dzwoniłyśmy rano do Tatusia,że Niunia taka duża dziewczynka jest.  fajnie.  że też mi się wcześniej nie chciało do tego zabrać. 


mam dziś super humordobry dzień dziś był. przede wszystkim bez kłótni z Łukaszem.

Buźka :-*

79

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

szkoda,że mój mąż nie jest w niemczech,tam byśmy na pewno z Melką szybciej pojechały,niż do francji.a tak w alpy jechać,albo na marsylie-bo ma być przeniesiony tam. trochę za daleko. a do marsylii, to bym chciała pojechać,inna strefa klimatyczna,cały czas ciepło. sobie te nasze chłopy kawał świata zobaczą,a my w tej beznadziejej polsce tkwimy.

80

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Dorota moj maz siedzi pod sama granica francuska(ma do niej 8km) a teraz jest pod sama holandia, wiec ze tak powiem, najdalej jak sie da, a jakby bylo malo, Bialystok tez jest jednymz  najdalszych punktow od niemczech wiec mam daleko:) ja na maxa po prawej stronie na mapie polski, maz na maxa po lewej stronie na mapie niemiec...szukam sobie auta, pojade do niego, bo sie martwie o siebie, powiedzialam mu jakis tydzien temu ze nic nie czuje, ze mam dosc ze woli kolegow niz mnie, ze wszystlko sie wali... i tak od paru dni, z tym ze nie bola mnie klotnie, a co jego delefon to stale pytanie "jak sie czujesz, jak dzieci powiedz co jest bo slysze" wiem ze nie mowi nic zlego ale drazni mnie w kolo to samo, naturalnie mowilam mu o tym, ale jest tempowaty i tak wychodzi jak wychodzi, pewnie sie czepiam, ale teraz nawet jak mowi kocham cie i tesknie to mam dosc! cos zlego sie ze mna dzieje.
pewnie powinnam zerwac kontakt z tym kolega bo zaangazuje sie ale nie w malzenstwo... powiedzialam dla meza ze nie umiem byc sama, nie wiem czy uslyszal jak wazne slowa mu powiedzialam! nie mam rodziny, tesciow, jak trzeba to nikt nie ma czasu aby mi pomoc, siedze w domu wychodze codziennie rano zawiesc corke do przedszkola potem popilnowac sasiadce dzieci przez 2h potem wracam i sprzatam, potem ide po poludniu znow pilnwoac przez 2h jade odebrac corke(na osiedlu wiec tez za duzo swiata nie zobacze) robie obiad, sprzatac myc i spac....nie mam nikogo, a mowienie 15slow z 2latkiem powoduje ze sie cofam w rozwoju! zyje sie teraz szybko, nikt nie ma czasu! a tu, znalazl sie ktos(ten moj kolega) ktory ma czas pisac smsy, znalazl mnie na nk i powiedzial ze mile slowa, wiem ze powinnam tego nie brac do glowy al ejednak...dziala! ma czas codziennie napisac setki smsow...przeraza mnie to, kusze los bardzo... cos jest w powietrzu, jestem zalamana.
dla tego myslalam kupic auto, lub leciec samolotem i jechac do meza, zalatwilam opieke nawet nad dziecmi(Zaplace przyszlej szfagierce) ale maz prawdopodobnie bedzie mieszkal w jednym pokoju z 3kolegami, a powiedziec mu zeby wynajal mieszkanie nei mam kiedy, zanim sie przewitamy juz jest klotnia i zycam sluchawka...jeb..e sie i to bardzo!!:(

mam nadzieje ze u was lepiej

81

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

syla kolega daje ci to czego akurat co brak i on to wie. kto wie jak wygląda życie z nim na codzień. brak ci czułośći męża i zrozumienia z jego strony. a teraz odwróć sytuację. jakbyś się czuła? masz rację musisz walczyć o swój związek. najlepszy sposób to przyjazd do męża.szczerze mówiąc uważam że w takiej sytuacji koszty grają drugoplanową rolę. a przynajmniej bęz
dziesz naprawdę wiedział na czym stoisz. ale jest to tylko moje zdanie. kolega....fajnie z kimś pogadać ale jak na razie spróbuj sie w nie angażować w nic na "boku". teraz przechodzisz ciężki okres i szybko możesz zrobić coś czego póżniej będziesz bardzo żałowała. trzymam kciuki za dogadanie się z mężem co do twojego wyjazdu.

82

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

pokaze ci na przykladzie o co mi chodzi:
szukam samochodu marzen mego meza, powiedzialam ze wiekszego niz pewna pojemnosc nie zaakceptuje, wysylam mu linki na gg kolegi te ktore sa w nieglupiej cenie i z pojemnoscia jaka ja dopuszczam, a on po obejzeniu tego wszystkiego i o tym ze wie(mowie mu od roku) ze max 3.0l to on mi wysyla ze chce tego 4.0!!! wlasnie tak jest, ja mowie, tlumacze a on swoje!!!
i jak sie nie klocic jak po miesiacach tlumaczenia on olewa moje rpopozycje i robi tak jak chce? to tylko glupi przyklad ale juz mnie wkurzyl i bede znow wiszczec bo nie dam rady znow tlumaczyc! to glupota ale tak jest na kazdym kroku! mowisz co bym czula jakby maz tak postepowal? zaproponowalam mu to ze jak chce niech szuka tam sobie kogos, niech nic mi nie mowi i bedzi emu lzej i ja tu zrobie to samo, wiec umialabym to zaakceptowac. przestaje watpic we wszystko, po co wymyslono slub? to gorsze od wiezienia! przysiegasz mezczzynie ktorego znasz w dniu slubu,a przysiega sie tyczy cale zycia, skad wiesz jaki on bedzie jutro czy za 5,10lat? nie chodzi mi o sex z innym, chodzi mi o to zeby ktos wymienil mi zamek w drzwiach, spluczke w toalecie, pomogl sprzedac auto ktore mam, zeby zalatwil problem jaki mam teraz(koles uderzyl w moje auto i probuje sie wymigac), chcem jedna noc przespac cala, chcem wyjsc sama wyzucic smieci...
po porstu jestem zmeczona.
napewno nie wskocze do lozka temu koledze, bez milosci bym nie umiala sie komus oddac, ale maz jest gluchu na moje slowa! jego przyjazd na chwile powoduje ze jedyne co pamietam to zakupy, bank, ksiegowy, zus itd...jechac do niego...na koszty nei patrze, jakos przezyje 4dni bez dzieci ale ja nie mam gdzie tam byc...maz mieszka z kolega w hotelu, ponoc juz oststnie dni i maja cos sobei szukac, a po co mu szukac jak on woli wrpowadzic sie do wojtka(kolega z ktorym jest w pracy, w czasie wolnym i teraz w nocy tez z nim bedzie). mowi ze wynajmie mieszkanie jak bedzie wiadomo ze corka bedzie mogla przyjezdzac do niego. on mysli ze przyjedziemy do niego na stale, a ja z kazdym dniem watpie w slusznosc tego pomyslu...raczej na swieta, na weekendy itd...
powiedzialam juz 2 razy glosno i wyraznie "wracaj" ale splynelo po nim, wiecej tego nie powiem, nie umiem prosic...pewnie od niego nie odejde, jest dobrym czlowiekiem i nie stac mnie na 2rozwod w zyciu(jakze mlodym zyciu) bedziemy razem dla dzieci, ale nie wiem co bedzie z nami...
byla taka dziwna sytulacja, gdy wyjechal pierwszy raz na miesiac jakos sie trzymalam, przyjechal potem na 3dni, w tym czasie okzalo sie ze z jakas pisal, moj krystaliczny maz pisal z jakas e-maile...wszystko sie zmienilo, wybaczylam ale gdy pojechal nie mowilam ze kocham, tesknie, przyjechal po miesiacu to sexu mnie nie cieszyl, wkurzal mnie w domu...byl na poczatku tego miesiaca to bylo troche lepiej, choc to nie to do kiedys...mam wrazenie ze owszem bardziej mnie docenia, pisze rzeczy ktorych kiedys nigdy nie slyszalam, czuje jak mnie pragnie, stara sie, ale tylko gdy wyjedzie, lub gdy sa koledzy to jest nimi conajmniej tak samo nimi zajety jak mna(jest w polsce krotko a i tak wojtek jest u nas)
czepiam sie pewnie szczegolow, ale jakos mi tak nic nie pasuje.
nic nie czuje, choc staram sie sobie wmowic ze jest inaczej...nie umiem byc sama-tyle.

83

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

SYLA dokładnie ciebie rozumiem , gdy mąż wraca na kilka dni to jest doslownie wyszarpywanie tych cennych dni razem .. ja sie złapalam nawet na tym że musze robic grafik jak mąż wraca żeby czegoś nie przegapić ...
jesteśmy w tej dobrej sytuacji ze mieszkamy niemalże na samym przejsciu granicznym więc mąż jako pierwszy z facetów jadących do domu jest z nami smile:)
może to dziwne ale teraz gdy mam obowiązki , dzieci , szkoła , inne zajęcia jest lepiej , czas szybciej mija , nie przeżywam az tak , dni szybko mijają i nie ogladnę się jak znowu jest z nami
pozdrawiam weekendowo:):)

84

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

sorry syla akcja z emailami do jakiejs drugiej sporo zmienia. kolega tez pewnie robi swoje. bo z tego co piszesz to są praktycznie nierozłączni. masakra. ja miałam cos takiego ale na miejscu w polsce więc łatwiej to było rozwiązać. masz tak pogmatwaną sytuację,że wcale się nie dziwię że wysiadasz.  skoro wracaj nie działa to a nie wiem. a może jest to taki typ jak mój teść. bardzo dobry człowiek, nieba by uchylił,ale niestety starasznie podatny na wpływ innych. jeśli tak to poradzą co nie co jedynie argumenty poparte dziećmi-niestety. teśc zagmatwał się siedzi tam zjezdza 4 razy w roku bo szkoda kasy rodziny nie zna bo ciągle pracuje chcąc zapewnić im godziwy byt. co do "pomocnego sąsiada" i przyjaciela to wcale ci sie nie dziwie bo ta samotnosc jest ogłuszająca.

85

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

e-mail byl z przed roku, ponoc zrobil mi na zlosc, nie wiem i wole nie wnikac.
co do kolegi, nie da sie tego zwalczyc, tam z nim ciagle jest, a ze kolega jest rozowdnikiem to i jak przyjedzie to chce zjesc cos dobrego i tak to sie konczy ze jest u nas...poza tym tak jak mowi ONA mamy malo czasu sobie, oczywiscie ze robie grafik i raczej na zajecia. byc moze maz przyjedzie na nastepny weekend, wiem ze to nic nie zmieni...

86

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

hej kobitki co tak cicho? syla i jak przyjezdza mąż na ten weekend? pozdrowienia

87

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

zagladam codziennie na forum ale was nie ma:)
tak maz bedzie, wyjezdza dzis wieczorem bedzie jutro po poludniu...troche martwie sie bo pracuja ostatnio od 6 do 22. i jak maja jechac po takiej robocie to sie boje czy wytrzymaja tyle za kierownica.
u mnie wiele sie dzieje, te zalozone sprawy mnie mecza, bylam u prawnika, takiego prawdziwego, bedzie ze mna na sprawach, zaplace ale mysle ze bede miala wieksze szanse.
a wiec dzis zalatwiam wszystkei sprawy, jutro sprzatam gotuje i przyjedzie maz. szczeze mowiac nie wiem jak to bedzie. oststnio ciagle sie klocimy, jest bardzo bardzo zazdrosny.

88

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

jesli będę się zmieniać za kierownicą to będzie ok nie martw się. uważam że decyzja o wzięciu prawnika jest jak najbardziej słuszna. zapłacisz ale będziesz spokojniejsza.  trzymam kciuki za udany pobyt męża.

89

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

maz bedzie za 2h...
czuje jak jest napalony w smsach...ciekawa jestem bardzo jak to bedzie, normalnie sie boje akcji z przed 2miesiecy gdzie nic nie czulam jak przyjechal...nie potrafie tego przewidziec. z reszta wiele klotni mamy do wyjasnienia. najgorsze ze tyle spraw do zalatwienia a tak malo czasu. odezwe sie we wtorek jak bylo.
dorota martwie sie o ciebie ze od tak dawna nie piszesz, jak sie trzymasz?
dziewczyny piszcie, chyba tak bedzie lzej

90

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Czy i ja moge sie dolaczyc? Witajcie. Moja sytuacja jest podobna z tym ze my nie jestesmy malzenstwem. On i ja jestesmy po rozwodzie, ja mam 2 dzieci z poprzedniego zwiazku. Moj Skarb jest w UK za tydzien minie miesiac od naszego ostatniego widzenia. Jest to o tyle trudne ze on nie wie kiedy wroci, mowi ze bedzie tam do marca a nawet i do wakacji. Nie mamy szansy sie zobaczyc w tym roku... a sprawe mam podobna do Syli 135 zlozylam wniosek do sadu o zgode na paszporty ( moj ex sie nie zgadza) i nie wiem kiedy bede miala ja za soba. Bardzo chcialby abym przyjechala z dziecmi na ferie i tak zaznaczylam we wniosku bo moj byly uwarza ze ja chce pojechac tam na stale. Co do tego to nie jestem na obecna chwile do tego przekonana... i wydaje mi sie ze nie moglabym tam mieszkac. Moj Skarb mnie pociesza ze jesli sprawa o paszporty zakonczy sie nie po mysli to za rozwiazanie obierzemy opcje widzenia sie raz w miesiacu- ale czy to jest rozwiazanie? Bilety pochlaniajace pieniadze... a jest tam aby zarobic na nasze lepsze zycie.

Nie wiem jak bedzie dalej... bardzo za nim tesknie czuje wewnetrzna pustke i bol jak sobie pomysle o tym co jeszcze mnie moze czekac ile jeszcze tej rozlaki przede mna.

Czytalam wasze posty od poczatku jeden po drugim i zrobilo mi sie lzej , ze nie jestem sama w takiej sytuacji. Oczywiscie prawda jest taka ze zadna z nas nie powinna sie w takiej sytuacji znalezc. To tutaj nasze polowki powinny zarabiac tyle ile jest to potrzebne aby godnie zyc a nie paletac sie po obczyznie i ryzykowac tym rodzine. Ale niestety z tego co przypuszczam nie ma sie nic na lepiej w tym zacofanym panstwie.

Co najgorsze im dluzej jestesmy osobno tym bardziej sie oddalamy od siebie. Rozmawiamy codziennie przez telefon kiedy konczy prace,wiem ze sie stara ze tez mu nie jest latwo ale czasami ja nie wytrzymuje i wiem ze kiedy cos jest nie tak to wina tesknoty ze ja tu sama z dziecmi tez oczywiscie nie mam sie komu wygadac , jestem sama jak palec, ciagle udaje ze jest wszystko ok aby wiedzial ze jestem silna. Ale ostatnio juz wymiekam... dopominam sie wiekszej uwagi, zainteresowania bo wydaje mi sie ze to slabnie... zaczelam poruszac tematy dotyczace naszych relacji to on twierdzi ze ja wyolbrzymiam sad heh i jak tu sie dogadac z facetem???

Dzis w nocy po rozmowie plakalam.... bylo mi lzej....zasnelam. Dzis ponownie musialam wstac i stawic czola kolejnemu dniu.... bez niego.

Dziewczynki przepraszam ze to takie dlugie ale musialam sie wygadac. Naprawde bardzo sie ciesze ze trafilam na to forum i na bardzo zyczliwe osoby ktore sluza pomoca smile Zycze nam wszystkim cierpliwosci... przeciez jestesmy twarde smile

91

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

wiataj MAJKA,wiesz jak zaczyna mi być cięzko i wydaje mi się że wszystko się sypie a ja nie mam sił by stawić temu czoła to przypominam sobie o tym co pisała ONA. że relacje nawet w takim układzie jak nasze da się ułożyć. i nadal może być pięknie. są oczywiście ciężkie chwile czasem jest ich więcej niż tych dobrych:-(. a ciężko jest nie ma co ukrywać i nie ma tu znaczenia czy jest się małżeństwem czy nie bo uczucia są jedne. a forum pomaga bo nikt kto nie znalazł się w takiej sytuacji nie zrozumie tego co się dzieje we "wnętrzu" takich rodzin. ja dziś mało nie popłakałam się na zakupach jak "koleżanka" zaczęła wypytywać dlaczego Ł nie wraca na 1 list. i nie magła zrozumieć że jak mamy wybór to woli przyjechać 2 tyg pózniej na urodziny Młodszego. a tu nie dość że dziewczyny zrozumieją co boli to jeszcze potrafią podsunąć pomysł jak sobie z tym radzić.
dorota z u Ciebie? jak sobie radzisz?
pozdrawiam

92

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

czesc... maz jest od wczoraj, teraz spi...niby wszytsko rozumiem jest zmeczony droga i praca ale nie mam z niego porzytku...wczoraj zasnal w 5sek...
ok daje mu czas, moze dzis wypocznie, poza tym nie ma czarow, w nocy przeszkadza mi w lozku(spi w poprzek) kreci sie po malej kuchni, rozwiesza pranie nie tak jak ja...zachowuje sie jak stara panna! zla jestem na siebie ze tak sie zachowuje ale tez i na niego ze doprowadzilismy do takiej sytulacji....
powodzenia dziewczyny.
jutro zaczyna sie moj jeden z najgorszych miesiecy w zyciu...pieszcze tak ta mysl, nie potrafie zapomniec

93

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

syla ściskam kciuki kochana.

94

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

.... Wlasnie jak sobie tu radzic. Tu starasz sie byc twarda,wmawiasz sobie ze dasz rade jest dobrze ... a za kilka dni znowu dopada Cie rozpacz i bijesz sie z myslami jak to dalej przetrwac? Robi sie taaaakie bledne kolo ..... w dodatku to tak meczy. Powiedzialam sobie ze musze znalezc sobie jakies zajecie. Zupelnie cos dla mnie z czego moglabym sie cieszyc ( dac cos sobie i utkac to pomiedzy wychowywaniem dzieciaczkow) ale nic mi do glowy nie przychodzi. Pomimo to nie poddaje sie.... musze sobie z ta tesknota poradzic.

95

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

masz rację z tym zajęciem dla siebie. moja córa wymyśliła dla siebie karate(chłopaki z przedszkola chodza) okazało się że podczas zajęć obowiązkowa jest obecnośc opiekuna, a w tym samym czasie są zajęcia dla róznych grup wiekowych. więc na stare lata zaczynam ćwiczyć karate:-) idziemy 1 raz w nast poniedziałek ciekawe jak będzie:-). ja strasznie muszę się starać żeby się nie "zapuścić". bo nie chce mi się a to iśc do fryzjera a to paznokci umalować. wymówki są głupie typu dla kogo albo lakier mi po zmywaniu zejdzie:-). szokiem jest to że zawsze twierdziałam że dbam o siebie dla siebie a nie dla kogoś. więc jak narazie zmuszam się do podstaw pielęgnacji:-). z tym udawaniem że wszystko jest ok to mnie juz przeszło, jak coś nie gra to mówię od razu. bo zgrywanie super baby na siłę nie bardzo na mnie działa. jakiekolwiek potknięcie i juz jest totalna załamka.    rodzina męza ma o to do mnie pretensje bo według nich to nawet jak wiki była w szpitalu to nie powinnam mu o tym mówić bo będzie się martwił!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!  a teraz coś z zakupów- w ciuchaczu znalazłam spodnie calvina kleina z metką z 7zł!! dobre
syla napisz jak u Ciebie po wizycie męża.
pozdrawiam serdecznie

96

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

czesc
maz pojechal i pojechal...
tak wlasciwie mielismy malo czas, kurcze wolalabym zeby przyjezdzal zadziej ale na dluzej...w sobote przyjechal wieczorem, zasnal w 3sek po milym przyjeciu zony w domu:P, w niedziele pojechalismy na cmentarz do meza babci, tam ciocia nas zaciagnela do siebie, worcilismy wieczorem, i wieczorem sprzedalam samochod:) zajelo to caly wieczor.
w poniedzialek tez nie posiedzielismy, zostawilam dzieci babci mojej i bylismy w banku, w komisach, na hurtowni, w urzedach...
dzis znow groby, troche pracowalam(!!) wrocilam, spakowalam meza i pojechal...
nie mielismy zbytnio czasu sobie, aj nie ma co musi byc tydzien zeby wogole sie nacieszyc soba, no i urodziny syna za 3tyg...w prost nie powiedzial ale widze ze chyba go nie bedzie...
maz jest bardzo zazdrosny, az do granic...to uciazliwe.
o i tak bylo znow sama, jestem bardzo zmeczona po tej jego wizycie, caly dom musze posprzatac bo mam wrazenie ze jak przyjezdza to nie robie nic wiecej jak tylko wydaje pieniadze na jego zakupy, piore, gotuje,pakuje...
przede mna ciezki miesiac, chyba jeden z najciezszych, licze dziewczyn na was...
milego wieczoru papa
aha a tobie ewa zazdroszcze tego karate...zawsze chcialam:)

97

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

taa te z niecierpliwośćią oczekiwane wizyty są stanowczo za krótkie. wizyty,powroty w sumie to sama nie wiem jak to nazwać. niby powrót do domu a tak krótki jak wizyta. dni kurczą się nieprzyzwoicie a jak jeszcze jest coś do załatwienia......
co do zazdrości to trochę rozumiem twojego meża syla bo ja mam tak jak on. staram się bardzo ale czasem nic na to nie mogę poradzić, niestety....      gratulacje ze sprzedaży samochodu :-). wyjaśniliście sobie coś za tym pobytem męża? pozdrawiam

98

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

co tam dziewczyny u was, dlaczego sie nie odzywacie?
u mnei wszystko sie wali, dostale pisma z sadu z odpowiedzia jego na moje dokumenty....Boze obraza mnie, uwaza ze jestem zla nie dobra itd... az szkoda czasu na szczegoly
z mezem tez mamy nowe spiecia przez tel, ale to wszystko przez te sprawy, napiecie rosnie...
milego weekendu

99

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

syla byłaś z córką u psychologa i wszsytko było w porządku. więc o to postaraj się nie martwić. obraża cię bo byc może stwierdził że najlepszą obroną jest atak. a tak na marginesie to dupek z niego że chwyta się takich rzeczy. wiem że ciężko ci wyluzować z tym wszystkim ale sama widzisz że przez to cierpią twoje relacje z mężem. może jakoś dacie radę się dogadać może on zrozumie jak bardzo się stresujesz. jak dzieci to przeżywają? pozdrawiam serdecznie

100

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

co jest dziewczyny zyjecie??:)
u mnie coraz gorzej ale co tam...uczucie umiera do meza, problemow coraz wiecej, z kazdym dniem blizej spraw temperatura rosnie a ja malo nei oszaleje...co dzien nowe problemy a ja sama...
same wiecie
w piatek jade na noc sama na dzialke, pewnie zamarzne ale przynajmniej po bede sama:P

101

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

może bardzo się stresujesz i dlatego tak z tym mężem. czyli jego przyjazd nic nie dał? super z tym piątkiem:-). zazdroszczę...a noc ma być ponoć zimna:-))))))))). jak tam przygotowania do urodzin? pisz co tam się dzieje u ciebie może będzie ci chociaż troszkę lżej. ściskam gorąco

102

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

aj co u mnie, przyjazd...za krotko 3dni, zalatwialismy sprawy i tle, wiele tematow nawet nie omowilismy i teraz sobie o nich przypominamy a przez tel to nie to samo.
ogolnie maz sie zmienil, zaczyna sie czepiac o rzeczy ktore kiedys nie byly problemem, jest zly ze mowilam ze wyjade z nim do wrzesnia jak dostanie corka paszport a teraz mowie ze bede przyjezdzac tylko w wolne od szkoly(swieta, ferie itd) uwaza ze podpasowuje si epod ojca corki, byc moze ale jestem tak przerazona ze niechce mu sie narazac(Wiem cena mego malzenstwa) wczoraj maz powiedzial ze nigdy by sie nie spodziewal, ze zawsze byl we mnie wpatrzony jak w obrazem ale doszlo do tego ze nie wie co czuje! powiedzial to co ja powiedzialam miesiac temu. potem w smsach powiedzialam mu ze to juz koniec, ze wszystko umiera i nie wiem czy da sie to od reanimowac, owszem jade ostatnio po nim, pojechal i zostawil mnie bez pomocy bez auta, teraz gdy chcem zeby wybral ktore kupic(podsylam mu moje propozycje) to mowi ze jemu nie bardzo ze jego nie bedzie przy zakupie(czyli mam byc bez auta 7tyg!!) no i wojna ze nie moge na niego liczyc i ze nie mam pomocy, on drze sie ze ja mu nie mowie czulych slow i konczy sie odlozeniem sluchawki...urocze
a co najgorsze, nie biore za bardzo do glowy.
urodzin jeszcze nie planuje, narazie moj czas mierzy sie do piatku(nie wyobrazam sobie 24h bez dzieci:P) a potem do poniedzialku do sprawy o paszport...potem urodziny i kolejna sprawa, takie moje zycie z przystankami...
trzymam sie do piatku:)
a co u was?

103

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

u mnie też bida z nędzą. niby dzwonimy do siebie kilka razy w ciągu dnia ale......... no właśnie on żyje już w swoim świecie. niby pyta się jak ja jak dzieci ale jest to coś na zasadzie że ja zaczynam opowiadać a on mi przerywa i opowiada co dziś robia chłopaki!!! w sumie to jest tak że z ulgą kończę rozmowę:-(. ale jak ja zaczyman poruszać jakiś temat to słyszę że jeszcze jest czas żeby o tym myśleć. nie wiem on może ma ten czas ale ja to muszę sprawy załatwiać a nie siedzieć i dumać. wraca 16 na 4 dni i szok... boję się bo przestajemy mieć o czym gadać. ja niby rozumiem że jest tam i tamte sprawy ma bliżej ale i tak.....no nie wiem nawet jak to nazwać......dziwnie?   a już rozwaliło mnie to że dzwonił dp pracodawcy i załatwił papiery żeby wziąć kredyt i kupić auto!!!!!! szkoda tylko że dowiedziałam się o tym ostatnia, a poza tym to mieliśmy najpierw pospłacać tzw. boki a nie wchodzić w nowe!!! ale jak to powiedziałam to foch. trzymam kciuki za poniedziałek syla i podziwiam twoje nerwy. a chłopy nam się zmieniają i starszne jest to że nie mamy na to wpływu. pozdrawiam

104

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

a my sie nie zmieniamy? mysle ze dokladnie to tyle samo sie dzieje zmian i u kobiet i u mezczyzn. my ty oni tam i tyle...
nie umiem inaczej, po prostu wies mi sie wali z mezem, rozpada...
ale jak chce, olewam to-to jest najgorsze, licze ze mi sie to zmieni ale jestem za bardzo rozproszona innymi sprawami aby poswiecic mysli i czas zwiazkowi. straszne ale prawdziwe

105

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?
Monicy napisał/a:

Będąc na Twoim miejscu powiedziałabym otwarcie, że Tata pojechał zarabiać pieniążki i musimy wytrzymać ten czas do jego powrotu.
Kupiłabym kalendarz z okienkiem, zamalowała razem z córką dzień w którym Tata wróci, codziennie przesuwała to okienko o dzień do przodu i każdy miniony dzień skreślałabym wspólnie z małą np. na czarno. Za każdym razem gdy córce jest źle,tęskni, organizuj jej jakieś zajęcie, aby przestała rozmyślać. Potrzebuje teraz maksymalnego zainteresowania z Twojej strony. Na początku będzie ciężko, to w końcu 3letnia dziewuszka i jej tęsknota jest zupełnie inna niż dorosłego człowieka, ale z czasem będzie coraz lepiej. Ułoży się, życzę powodzenia smile

Dokładnie. Dziecko trzeba czymś zająć. 3 latek ma zawsze sporo energii i wiele do zrobienia. Na pewno co jakiś czas przypomni sobie o tacie i będzie marudzić, ale myślę że w jakiś sposób pomoże Ci to uporać się z problemem.

106

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

taa od czasu do czasu się dziecku przypomni. dziś Wiki powiedziała że chciałaby mieć tatę............... i na tym zakończę na dziś.

107

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

widzisz sa takie akcje...
wczoraj bylam na myjni, dzieci siedzialy w szybie i patrzyly jak samochod sie myje...corka powiedziala "szkoda ze nie ma taty, tesknie za nim"...
tez pyta czemu tam pojechal jak tu mial prace, kiedy wroci, a na to wszystko nie znam odpowiedzi...
jade na dzialke, dzis mam juz wyzuty sumienia ze chcem zrobic cos sobie...
nie jest dobrze, wrecz jest gorzej niz zle z moim malzenstwem a ja jade sobie na dzialke(malo tego spotkam pewnie tego kolegi od smsow:() nie wiem co dalej bedzie...
pozdrawiam,
odezwe sie w sobote

108

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

to się, tzn te wyrzuty sumienia, ponoć nazywa syndromem matki polki. ja też tak mam. chyba większość z nas. młodszy coś choruje więc druga nocka z głowy. trzymam kciuki za udany wieczór :-)

109

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

bylo super, wieczor super, noc super:P dzien super.
bylam w pieknych miejscach, toche wypilam i mimo ze jestem dzis zleczona to bylo cudownie! tego bylo mi trzeba
naladowalam baterie

110

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

dzis sprawa...trzymajcie kciuki
nie bylo go u dziecka 3tyg...
moze nie bedzie go na sprawe, nie wiem, nic nie wiem

111

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

trzymam kciuki daj znać jak po.   ja mam męża od soboty rano taka mała niespodzianka była:-)

112

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Boze jak ci zazdroszcze, wspaniale:)
widzisz a u mnie po sprawie, nie spodziewalam sie ale jest przelozony termin wyroku na 24... wiec znow czekam.
a ja i maz nie wytrzymujemy, chyba sie przez smsy rozstalismy

113

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

aha czyli w czwartek............ co do twojego męża mam nadzieję że to tylko stres związany z całą tą sytuacją. a przez sms można zrobić wiele głupot których się póżniej żałuje-oczywiścienie tylko przez sms. trzymaj się syla masz strasznie ciężki czas przed sobą. cieszę się z udanego wieczoru:-) zapytam ciekawsko sama czy z kolegą :-) pozdrawiam

114

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

pytasz o wieczor...jak rozumiem ten na mazurach?? tak bylam z kolega, piwko( w mojej diecie zakazane:P) i sie rozeszlismy, straszne to bylo bo cos mi zastukalo w tym miejscu co powinnam miec serce, chyba go nie mam skoro wogole sobie na cos takiiego pozwolilam. dla bezpieczenswta zerwalam kontakt, bardzo chcialabym wytrwac, od paru dni maz wie ze sie z kims spotkalam i malo tego zawrocil mi w glowie, byl gotowy wracac...po wielu godzinach rozmow uzgodnilismy ze na przelomie listopada-grudnia przyjedzie, aby pobyc z nami, ewentualnie jak wszystko bedzie ok to zaczac zalatwiac paszport i inne sprawy a przede wszystkim on chce zebym znow go pokochala jak dawniej, stara sie bardzo a we mnie cos peklo. podejme probe ale rozlaka jest zdecydowanie nie dla mnie:( nie umiem byc sama i nie umiem sie do tego przyzwyczaic.

115

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

poczuł się zagrożony :-) od czasu do czasu każdemu dobrze to robi:-). fajnie jeśli przyjedzie może poprawi to coś w waszych relacjach. bo do jasnej cholery pojechał a ty zostałaś sama z tym bałaganem i jeszcze robił ci jakieś dziwne wyrzuty. co do samotności to ja znów wczesniej myslałam że tak niepotrafię ale teraz jakoś idzie ale zobaczymy co dalej będzie. w zwiazku z wyjazdem m urodziny młodszego robimy dziś:-) pozdrawiam

116

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

aaa moja szwagierka jest na tej samej diecie co Ty i kiedys jak miała ogromna chcicę na wódę :-) to wyczytała że jak MUSI :-) to może się napić ale czystej wódki z coca colą light. a że musiała to piła tą czystą :-)

117

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

u mnei urodziny w niedziele synka...urodziny bez ojca, strasznie mi przykro a on to pewnie jutro bedzie szalal ze go nie ma.
   jakby bylo malo na wieczor i noc i chyba dzisiejszy dzien dostalam dwoje dzieci no i dzis ledwo zyje:)
a co do meza, widzisz stara sie jak cholera  no i niby w nastepna sobote ma wyjezdzac do nas a mi jakos to bez roznicy, jest ok wiec po co jechac jak niedlogo swieta trzeba zarobic jak najwiecej i wracac spokojnie na tydzien na swieta. ale widze ze z nim nie jest najlepiej, mowi ze potrzebuje tego, potrzebuje odpoczynku wiec pewnie przyjedzie.
a jak u ciebie po imprezie? glowa boli?:)
milego dnia

118

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

taa głowa boli piccollo ma dużo procentów:-). a mąż dziś pojechał makabra jakaś a wiki standardowo odreagowuje to kaszlem. dwójka dzieci do opieki to jakiś hardcore. powinni za to dopłacać:-). wiesz my też tak myśleliśmy żeby Ł przyjechał dopiero na święta ale stwierdziliśmy że nie bo kasa kasą( a wierz mi rehabilitacja małego kosztowała krocie i trzeba to teraz spłacić) ale tak to się oddalimy od siebie. a poza tym dzieciaki już starsznie tęskniły. pobył tydzień i strasznie pusto w domu się zrobiło jak pojechał. ale jak to się mówi coś za coś. wiadomo tuaj o takich pieniądzach można pomarzyć. a stabilizacja finansowa jest bardzo ważna. a wydawanie tych pieniędzy niesamowitym relaksem:-). ostatnio zostałam zmuszona przez męża do zakupów bo stwierdził że nie po to tam pojechał żebym nadal nic nie mogła sobie kupić. i muszę się przyznać że naprawdę zaszalałam a najgorsze było to że wszystko musiałam wydac na siebie. a wiadomo że wześniej było tak że najpierw dla dzieci dla męża a na końcu jak starczyło to dla siebie. uściskaj synka

119

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

co do kasy...
do stycznia zylismy w dlugach, w styczniu splacilismy wszystko i juz bylo lzej, a teraz jak udaje sie odlozyc i to wogole super!
teraz jak maz przyjedzie mamy kupic samochod...samochod marzen mojego meza, wydamy nie malo pieniedzy ale chyba jednak warto, skoro nagina tyle to niech ma jakas "nagrode" wlasnie w postaci samochodu. a zakupy...nie powiem tez ostatnio kupilam sobie bluzke i widzialam sukienke ktora chyab pojade kupic bo musze w czyms jutro do sadu isc, ale ciezko mi sie wydaje kase, ale owszem zyje sie inaczej.
maz przyjedzie na pare dni, z droga 7dni i wlasnie mam sprzeczne uczucia z jednej strony szkoda tej roboty, i tygodnia nie zarabiania i malo tego jeszcze ile bedzie trzeba wydac, wiem ze do swiat wytrzymam ale maz jest ewidentnie zmeczony, mowi ze potrzebuje tego bo sobie nie radzi, mowi ze kupimy samochod i zabiera nas do siebie(bez paszportow dzieci) ja niechcem ale ewidentnie nie radzi sobie z samotnoscia.
zrobil sie tak slodki ze az mdli mnie od tego. chce w tydzien naprawdic nasze relacje i ma byc zupelnie inny, chce duzo rozmawiac(nigdy tego nie potrzebowal) chce isc do kina(nigdy razem nie bylismy) chce uprawiac jakis sport( a kiedys roszyc go chocby do sklepu na piechote byla nie mozliwa) ogolnie wszystko ma byc inaczej...nie poznaje jego, kiedys o to walczylam, latami a teraz gdy to mam to niechcem teraz...wyminelismy sie z zaangazowaniem z mezem...zobaczymy co bedzie po porzyjezdzie.

wczoraj robilam urodziny synka, byla moja rodzina(od meza nie bylo nikogo-przykre) nie wyobrazalnie brakowala na imprezie meza... wiem ze to nei wina meza ale bylam wsciekla ze musialam wszystlko sama zrobic i zajmowac sie. szkoda...
niedlugo urodziny corki, meza pewnie znow nie bedzie...nie wiem czy przezyje to drugi raz!
ale coz, trzymamy sie nie??:)

120

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

musimy nie ma innej rady. taa urodziny bez ojców są smutne jak cholera. co do rodziny męża to się nie martw u mnie jest identycznie,ale cóż..........syla trzymam kciuki za jutrzejsza rozprawę( dobrze pamietam prawda?). pisz jak najszybciej jak się to zakończyło. mam nadzieję że odetchniesz chociaż w tej jednej sprawie. a że mąż się stara a ciebie to ani ziębi ani grzeje???? wiesz mieliśmy podobnie jak jeszcze tu na miejscu pracował. nic do niego nie docierało. zamnkął się w swoim świecie i koniec. czułam się pozostawiona sama sobie. długo to trwało. aż w końcu się otrzasnął i wprowadził zmiany. szczerze mówiąc sceptycznie podchodziłam do tego, póżniej mnie to śmieszyło( czułe słówka wyznania miłości coś typu odpocznij kochanie blee), a jeszcze póżniej wciagnęłam się w to razem z nim i sytuacja się unormowała. no przez chwile było jak po ślubie:-). życze tego smego i tobie. pozdrawiam

121

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

tak jak pisalas tak jest i u mnie, uauwazyl wiele bledow maz i teraz jest slodki ze az strach:)
wlasnie sie dowiedzialam ze wygralam spawe w sadzie o paszport:) ale sie ciesze!!!!!
nie wazne ze moze sie odwola, nie wazne ze na swieta nie zdarze wyrobic paszport, ale juz wiem ze moge wygrac:)
Ewcia jak ja sie ciesze, w koncu dobra wiadomosc
caluje

122

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

jedyne co mi przychodzi do głowy to POLEWAJ :-). wypodałoby to oblać:-). naprawdę bardzo się cieszę razem z tobą. pierwszy krok do normalności już za tobą. przyjeżdza mąż na przełomie miesięcy? pozdrawiam

123

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

spodziewalam sie meza w niedziele, wiec aby czas zlecial szybciej pracowalam w piatek i w sobote pracowac, w sobote(dzis) siedze sobie w sklepie a tu...wchodza koledzy meza ktorzy pracuja z nimi w niemczech(przes sekunde zastanowilam sie skad go znam:)) no i na koncu maz:) znow zrobil mi niespodzianke i przyjechal dzien wczesniej.
teraz duzo rozmawiamy, maz niechce tam jechac bez nas, myslimy co dalej, mamy na to tydzien aby cos zdecydowac, odezwe sie kiedys tam:)

124

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

co ewa sie nie odzywasz??
szkoda ze rorota nei pisze bo jestem bardzo ciekawa co u niej.
a jak u ciebie? jeszcze 18dni i mezowie wroca do domu:)
u mnie wielkie zmiany, wszystko zjebalam!! tydzien z mezem byl wspanialy, tylko jak zwykle za krotki, no i jak pojechal to nie wytrzymalam, powiedzialam ze dalam sie dotknac innem, ze byly pocalunki...jest wsciekly, nie wiem co dalej bedzie, jakby mial mieszkanie to bym do niego pojechala ale mieszka w pokoju z kolega...staram sie jak moge, mowi ze tez chce sprobowac i stara sie jakos to przelknac, idiotka jestem no i co zrobisz!!

125

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

łoo cholera.......... najważniejsze że chcecie dalej próbować. i dobre jest to że teraz ta rozłąka nie jest tak tragicznie długa. ach ty ty :-). przejdzie mu mam taka nadzieję:-). tym bardziej że mieliście naprawdę bardzo napięty emocjonalnie czas ostatnio. nie ma co ukrywać. powoli ułoży wam się wszystko. i sprawy w sądzie i te między wami. według mnie za dużo mieliście zawirowań żeby to napięcie tak szybko się zakończyło. cieszę się że ten tydzień co spędziliście razem był udany :-). dzieciaki pewnie wniebowzięte. my juz robimy plany świąteczne prezenty listy zakupów( szkoda tylko że brudna robota przypadnie mnie). Ł. będzie dopiero w Wigilię ok południa. też myślałam ostatnio o dorocie, ciekawa jestem co u niej bo ostatnie posty były bardzo smutne. wiki chodzi jak struta bo mój tata też wyjechał i strasznie jej się tęskni. do tego wrócila babcia ze strony męża była przez 15 min (po 4mies nieobecnosci) u wnuczków i dalej ma ich w d...... a naobiecywała wiki że weżnie ją do siebie na popoludnie itp. wścieklizny dostaje jak o tym myslę. pozdrawiam. pisz jak po rozprawie

126

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

ewcia nie wiec co ze sprawami, o paszport wygralam(czy sie nie odwolal to bede wiedziala juz przed swietami)
co do zabierania corki do niego(o to zabiega ojciec dziecka) czekam na termin wizyty w poradni psychologicznej, nie wiem kiedy bedzie, ale staram sie juz o tym nie myslec.
masz racje za duzo sie dzialo ostatnio, bylo super naprawde jak byl(az czasem mialam dosc taka przylepa byl) a jak wyjechal to peklam i mu o wszystkim powiedzialam, nie wiem chyba zaluje szczerosci bo teraz uslyszalam tyle przykrosci...pisze mi ze chce probowac, zebym sie starala ale to chyba stoi w miejscu, czasem gadamy normalnie a zaraz znow wypomina i wypytuje i ciagle wklada szpitle aby zabolalo...owszem jestem winna, z tym ze od 2 lat mowilam mu ze tak to sie skonczy...z reszta nie wazne.
co do swiat, przez ta afere nie jestem w stanie nic zaplanowac, nie wiem czy mamy cos kupywac rodzinei, co dzieciom, czy cokolwiek sobie, no i co z rocznica rodzicow(25rocznica-chcielismy obejsc je chucznie) no i nie wiem co dalej robic.
dzis pracowalam(stoje czasem za mame w sklepie) jestem padnieta, ale szybciej czas zjecial...
ogolnie jestem zla na wszytsko nic mi nie pasuje!! czasem brak mi sil, starams ie, pisze mile slowa a on czesto to wszystko psuje:(

127

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

przylepami to oni są jak wiedzą że nabroili. niestety. faceci to takie duże dzieci. ja nie wiem ale my mamy tego skypa, telefon ale wydaje mi się że coraz mniej tematów do rozmów. ciekawa jestem jak to będzie jak przyjedzie na święta. i jeszcze co mojemy mężowi włączył się tzw wydawcz pieniędzy:-). dobrze że zakupy konsultuje ze mną bo nie wiem co by było. ostatnio wymyślił nawet że kupi dzieciakom samki w kształcie renifera:-). stopuję go ilę mogę, ale on wynajduje taki rzeczy że ręce opadają. więc powiedziałam że prezenty na święta ja kupię tutaj. ale... dzieciaki tęsknią coraz mocniej. starsza pyta się ciągle czy tata wróci na święta:-(. i jest jej strasznie smutno. młodszy jak to młodszy niewiele pamięta i tak nie przeżywa. co do rozpraw ciesze się ż paszportu. jak będziesz po badaniach to daj znać. pozdrawiam

128

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

wiesz co syla, przeglądam forum i ciagle powtarza się temat zdrady.... i kobiet które tego nie zauważały. nasi mężowie w sumie to nawet za bardzo nie musieliby kombinową żeby nam numer wykręcić. myślałaś kiedyś o tym? bo ja jak pomyślę to aż mi skóra cierpnie

129

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

ewcia  aty spac nie mozesz??:)
widac ze temat nie daje ci zasnac, ale przestan bo jeszcze doprowadzisz sie do jakiegos obledu.
wiesz co mi duzo starszy znajomy powiedzial jak zdrade rozpoznac?? po dlugim "poscie" jak facet sie nie kocha to jaja nie powinny plywac podczas kapieli, a jesli plywaja to sorry...musi puste:)
od razy mowie nie wiem czy to prawda ale nie dajmy sie zwariowac, to samo mozna powiedziec o tobie, poznajesz kogos, kladziesz dzieci spac i zapraszasz "sasiada" do siebie, zeby rury przeczyscil:)
mi sie zdaje ze to czuc, moj maz, tuz przed tym jak zrobilam glupote swego zycia, zadzaonil i powiedzial "nie rob tylko glupot" a nie wiedzial zupelnie ze z kims sie spotkam, mniej wiecej w czasie gdy robilam ta glupote napisal smsa cos stylu "serce mnei bardzo boli, cos mnie dusi, czy u ciebie wszystko w pozadku?" wtedy sie nie przyznalam, ale owszem, zawsze gdy robilam cos glupiego(pisalam z jakims facetem czy wlasnie sie spotkalam) zawsze czul, mowil ze go serce boli, wiec on ma jakis "czujnik":)
   co do mego meza, dalabym se dwie rece uciac i dwie nogi ze moj maz nigdy z zadna nic...otoz jakis czas temu weszlam na jego poczte aby odebrac link do otwarcia konta aby faktury wystawiac(maz siedzial obok i sam poczte optworzyl) patrze a tu e-mail od jego kolezanki z 2010r(wiec bylismy malzenstwem a nasz syn mial pae miesiecy) weszlam a tam nic zlego w gruncie rzeczy ale sam fakt prowadzenia rozmowy(debilka napisala ze odebralam meza tel i miala "nieprzyjemnosc ze mna rozmowaiac") a to bladzina pomyslalam!! i wtedy plakalam, teraz wiem ze to nic zlego nie bylo, bo maz mowil ze napisal co u niej aby mi na zlosc zrobic ale sie potem pogodzilismy i zapomnial i nic nie powiedzial, pewnie mowi prawde z tym ze wylam raczej z szoku, moj aniolek pokazal rogi?? kto by pomyslal.
dla tego tego teraz nei ejstem niczego pewna, wiem nawet ze maz poszedl z kolega na alejke gdzie sa domy publiczne i roznaglizowane panei w okienkach, poszlo ich kilku, czekali na kolege(rozwodnik) za nim skorzysta sobie. mowil ze wychodzily panienki i wolaly ale na nim one wrazenia nie robily, mowil ze nawet mu nie snatl na widok golej baby:) a sama wiem ze nie musze go dotykac, nie musze byc nawet naga a jemu juz stoi:) czasem np robie obiad a on bawi sie z dziecmi i pisze smsa do mnie(choc siedzi 2m ode mnie) "juz mi stoi" wiec ja dzialam na niego a inne baby nie? nie ejstem najpiekniejsza wiec sama nie wiem, ale wiem ze milosc dziala cuda. szczeze mowiac na niezdradzanie sie widze jeden sposob-i mowi to baba ktora ma "ciagotki" do kontaktow z innymi facetami wiec wiem co mowie-najlepiej jest dac facetow wszytstko to co mu potrzebne do szczescia, nawet jesli na odleglosc, jesli on wie ze przyjedzie i bedzie mial, czulosci pod dostatkiem, seksu i wszelkiego ciepla wraz ze slowami "kocham cie" to po co mu cos innego, skoro wszystko ma w domu?
jestem pewna ze to dziala

130

Odp: Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

tez mam taką nadzieję, bo chyba seksu jak wraca to mu nie brakuje :-). ale tak się właśnie zastanawiałam nad tym tematem. sama sobie robie pranie mózgu:-). ale zajeć przed świętami mam sporo więc nie będę miała kiedy myśleć o głupotach. sylwia jak tam u twoich dzieciaków?

Posty [ 66 do 130 z 181 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Mąż wyjechał na półrocznną delegacje-jak to wytłumaczyć dziecku?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026