SadieDziękuję za odpowiedź
....cóż... nie pozostaje mi nic innego jak napisać: uważam jota w jotę tak samo jak Ty.
SadieDziękuję za odpowiedź
....cóż... nie pozostaje mi nic innego jak napisać: uważam jota w jotę tak samo jak Ty.
A to lekki szok dla mnie bo jakos oczekiwalam ze powiesisz na mnie wszystkie psy swiata
JAk to sie czesto zdarza w temacie tak kontro jak dzieci.
Cóż, nie rządzą mną stereotypy-od wczesnego dzieciństwa
...kiedy to zadecydowałam, że ja nie chcę mieć własnych dzieci i utrzymuję nadal i wcale mi z tym dobrze
A że mam partnera, któremu moje nastawienie nie przeszkadza, który własciwie czuje bardzo podobnie, to jest o niebo łatwiej. Rodziną też się nie przejmuję- mają swoje życie, a większość ludzi wcale nie kieruje się szlachetnymi intencjami, ale raczej myśli : "Czemu ma być ci lepiej niż mnie"....
Co do żałowania- również tak uważam, zresztą jak to słyszę, to mówię; "A co jesli będę załować jak będę mieć dziecko?". I nie ulegam wpływom, bynajmniej nie jestem rozdwojona w swej decyzji.
Gratuluje zdrowego podejscia i sily charakteru ![]()
Osobom ktore mi mowia glupoty w stylu "Zrobcie sobie dziecko a napewno wam sie spodoba" mowie "To tak jakby powiedziec "obetnij sobie prawa reke a moze ci sie spodoba" ni dziecka ani obcietej reki nie da sie "cofnac" w czasie
Polecam książkę pt "Dziecioodporna" (Emily Giffith) jednym z moich ulubionych textów jest dialog między główną bohaterką a jej narzeczonym:
On: Odstaw pigułki i po prostu zobaczymy co się stanie.
Ona: To jakbyś powiedział "Hej, złapmy się za ręce i wyskoczmy przez okno, zobaczymy co się stanie".
Nic dodac nic ujac.
A zastanawiasz sie czasem jakie moga byc powody takiego twojego podejscia? Bo ja czasem mysle nad tym ale do niczego madrego nie doszlam
Chyba wszystko po trochu, co tylko mozna wymyslić. I ponad wszystko: ja najzwyczajniej na świecie tego nie czuję i jestem pewna jednego: że nie chcę czuć.
Ja tez nie czuje. A skoro nie czuje to za tym nie tesknie...![]()
A zastanawiam się, czy Wasza decyzja o nieposiadaniu dzieci jest spowodowana faktem, że nie chcecie brać odpowiedzialności za stworzenie i wychowanie drugiego człowieka, czy opieracie się na stereotypach, że dziecko drze się bez powodu, smarcze i jęczy? Sadie ? Catwoman? A może macie w świadomości jakimi Wy byłyście dziećmi i myślicie sobie, że jak Wasze będzie takie jak Wy to tylko iść i się powiesić ? ![]()
Jeśli chodzi o mnie, to nie moje dzieciństwo- ja była idealnym dzieckiem, którego życzę każdemu kto chce mieć dzieci-skoro moja matka nawet to potwierdza co coś w tym jest:)
Teo, u mnie są wszystkie powody jakich sobie nie wymyślisz na "nie" + zwyczajnie nie chcę:) Nie czuję tego, nie chcę czuć + mam problemy zdrowotne, które by się tylko mogły poważnie pogłębić.
Nie boje sie brac odpowiedzialnosci za inna istote. Wystawiam oceny psom. Jesli sie pomyle to zapuka do moich drzwi policja albo czyis prawnik.
Dzieckiem bylam normalnym zadnych przegiec ani w jedna ani w druga strone.
Ale odkad skonczylam 14 lat mowilam ze nie chce miec dzieci. Nie zmienilo sie to przez 16 lat mojego zycia. Widocznie to jakis znak ![]()
77 2012-03-26 21:43:42 Ostatnio edytowany przez pasikonik (2012-03-26 21:44:54)
Ja jestem wśród tych niezdecydowanych kobiet. To znaczy nigdy nie czułam potrzeby posiadania dziecka. Od kilku lat jestem z fantastycznym favcetem, jestesmy zaręczeni. I temat dziecka sie pojawia. Wiem, że to dobry czas na dziecko, że możemy si,ę zmierzyć z tym tematem. I musze podjąć decyzję. Właśnie - decyzję. Bo chyba nie ma szans, zebym wstała któregos dnia rano i poczuła zew natury w kierunku dzieci
pasikonik to teraz chyba trzeba sobie zadać to pytanie, czy bardziej tego chcesz czy bardziej nie chcesz ![]()
A zastanawiam się, czy Wasza decyzja o nieposiadaniu dzieci jest spowodowana faktem, że nie chcecie brać odpowiedzialności za stworzenie i wychowanie drugiego człowieka, czy opieracie się na stereotypach, że dziecko drze się bez powodu, smarcze i jęczy? Sadie ? Catwoman? A może macie w świadomości jakimi Wy byłyście dziećmi i myślicie sobie, że jak Wasze będzie takie jak Wy to tylko iść i się powiesić ?
Nie bardzo rozumiem rozróżnienie, to chyba coś normalnego, że dzieci krzyczą i trzeba je przewijać, tak jak to (przepraszam za porównanie) psa trzeba wyprowadzać. Nie wiem do końca, czy to kwestia odpowiedzialności, choć pewnie po części tak, też chciałabym jeszcze w życiu coś zobaczyć, pozwiedzać, mieć możliwość podejmowania spontanicznych decyzji. Ale to nie do końca prawda.
Wytłumaczę to na zwierzętach.
Uwielbiam szczury, mam w domu szczury, jest przy nich dużo roboty i nie za ładnie pachną, ale mi to nie przeszkadza. Ale doskonale jestem w stanie zrozumieć, że ktoś ich po prostu nie lubi i nie chce ich mieć. Że ktoś może nie uważać za urocze, że szczur ci śpi pod bluzą. A ja mam tak z dziećmi, nie przeszkadzają mi, niektóre są fajne, mogę się bawić z dziećmi koleżanek, ale nie chciałabym mieć ich w domu.
Entropia, no bardzo dobre porównanie
ps. nie mam absolutnie nic przeciwko szczurom!
witam ja mam powazny problem w wyniku gwaltu zostalam operowana i juz nigdy nie bede mogla miec dziecka..
witam ja mam powazny problem w wyniku gwaltu zostalam operowana i juz nigdy nie bede mogla miec dziecka..
No ale to trochę nie na temat..
witam ja mam powazny problem w wyniku gwaltu zostalam operowana i juz nigdy nie bede mogla miec dziecka..
Nie bardzo wiem, jak forum miałoby Ci w tej kwestii pomóc, to chyba sytuacja nieodwracalna. Ale jeśli chcesz się wygadać to śmiało. To że nie możesz rodzić, nie znaczy że nie możesz być mamą, jeśli oczywiście chcesz. Są jeszcze adopcje.
Ale paula23.23 jest już mamą,pisała o tym w innym wątku:
ok to opowiem panu od poczatku. przez 8 lat bylam gwalcona przez ojca i jego kolegow miesiac temu ucieklam z domu ukrywam sie. ojciec jest alkocholikiem i narkomanem matka zostawila mnienz nim po urodzeniu. mam 3 corki z nim kazda jest jego.. jestem uzalezniona od spa. oprucz tego mam pare poronien leczona bylam setki razy psychiatrycznie mysli ,,s" takie mam w tej chwili.
Nic z tego nie rozumiem w takim razie
Dzieci nie są pragnieniem każdej kobiety i bardzo dobrze.Nie ma nic gorszego jak być niechcianym dzieckiem.
Przez długi czas nie myślałam o dziecku.Kiedy,bez większego przekonania,dostałam skierowanie do poradni leczenia niepłodności- okazało się,że jestem w ciąży.Małżeństwo się posypało,myśleliśmy o rozstaniu a tu nagle- bach!Byłam po trzydziestce.
Chyba nie cieszyłam się.Do cieszenia się dojrzewałam prawie całą ciążę.Im ciężej było,im bardziej była ona zagrożona tym bardziej kochałam w sobie to dziecko.
U mojego męża to dojrzewanie trwało o wiele dłużej.Ale teraz jest chyba świetnym ojcem.
Nie przepadam za małymi dziećmi- chyba generalnie wolę już takie bardziej kontaktowe i nie rozumiem tych słodkich uśmiechów na widok leżącego i nic nie potrafiącego malucha. To taki proces trawienny na okrągło.
Natomiast moja siedmiolatka zachwyca się maluchami.Chciałabym,żeby miała rodzeństwo- z takiej małej ameby wyrasta szybko bystre i kontaktowe dziecko,więc myślę,że jakoś się "przemęczę":)
Nie zamierzam jednak urodzić,chcę zaadoptować malucha.
Mam sporo koleżanek grubo po trzydziestce albo przed czterdziestką,które nie mają dzieci.Te,które mają mężów lub partnerów są "normalne".Niestety te samotne chyba są zazdrosne i zachowują się tak nieznośnie,że inni omijają je szerokim łukiem.Zdarza się też,że jakby cofają się w rozwoju emocjonalnym.
Wydaje mi się,że często nie to jest przyczyną ich zmiany zachowania- bardziej to,że nie mają partnera.Ale okazuje się to zazwyczaj wtedy gdy się z kimś związują.
Znam też dwie kobiety po pięćdziesiątce,które świadomie i z żalem mówią o tym,że brak im dziecka...
Z tym muszę się zgodzić, też znam samotne osoby obojga płci, które w samotności zdziwaczały i z którymi naprawdę nie da się wytrzymać. I to nie single, bo tak naprawdę nikogo samotnego z wyboru jeszcze w życiu nie poznałam. To musi być bardzo przykre, kiedy chcesz założyć rodzinę a po prostu nie masz z kim. Możemy tu sobie rozmawiać o tym, która czuje instynkt macierzyński, a która nie. I dobrze. Ale życie lubi płatać figle, może się okazać, że ta która nie czuje zostanie matką mimo antykoncepcji, a ta która by bardzo chciała nie będzie mogła. I to niekoniecznie z powodu bezpłodności. Brak drugiej osoby to chyba nawet częstsza przeszkoda, niż te medyczne.
Uważam że większość kobiet też by chciała mieć chociaż to jedno.Niektórzy mężczyźni też lubią dzieci , aczkolwiek nie każdy chce założyć większą rodzinę . Są ludzie którzy chcą mieć aby męża/ żonę i to im wystarcza. Ja osobiście choć jestem jeszcze bardzo młoda chciałabym mieć chociaż 2 dzieci.
Uważam że większość kobiet też by chciała mieć chociaż to jedno.
Tego nie wiadomo, nie słyszałam, żeby ktokolwiek robił badania na ten temat.
Nie da się zajść w ciążę "na wszelki wypadek" żeby potem w dojrzałym wieku albo na starość nie żałować, że się nie chciało mieć dzieci. I lepiej potem żałować, że się ich nie miało niż urodzić dziecko, nie potrafić go pokochać i zniszczyć mu życie. Jak dla mnie to logiczny wybór.
Joanna55 napisał/a:Uważam że większość kobiet też by chciała mieć chociaż to jedno.
Tego nie wiadomo, nie słyszałam, żeby ktokolwiek robił badania na ten temat.
No ale to jest zdanie tylko Joanna55:) Napisała "Uważam że.." czyli nie chodzi o żadne statystyki:)
Nie da się zajść w ciążę "na wszelki wypadek" żeby potem w dojrzałym wieku albo na starość nie żałować, że się nie chciało mieć dzieci. I lepiej potem żałować, że się ich nie miało niż urodzić dziecko, nie potrafić go pokochać i zniszczyć mu życie. Jak dla mnie to logiczny wybór.
Amen. Dziwie sie ze niektore kobiety tego nie pojmuja ![]()
A parwdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Nie zgodzę się zupełnie:) to nie kwestia wieku ale chęci i charakteru. Swoje dzieci urodziłam po skończeniu magicznych 35 lat:) w tym samym czasie moja kuzynka w wieku 24 lat urodziła córkę, dla niej dziecko to chyba "kara". Nie zajmuje i nie zajmowała się małą nigdy, dziecko ją drażni i męczy, najlepiej czuję się kiedy mała jest pod opieką dziadków. Ja sama w ciągu dnia zajmuję się dwójką maleńkich dzieci, bo mąż dużo pracuje, bywam wykończona, czasem dzieciaki podnoszą mi ciśnienie na maksa:) ale kocham je nad życie i nie wyobrażam sobie że mogłoby ich nie być. Padam na twarz wieczorami, książkę czytałam ostatnio kiedy urodziłam drugie dziecko i leżałam w szpitalu ale dla mnie dzieci są sensem życia, nadają życiu sens, kiedy się uśmiechają, łobuzują, i przytulają się kiedy są wykończone - są dla mnie i mojego męża wszystkim:)
Staram się być kreatywna, uczyć je samodzielności, wymyślam zabawy w domu, szalejemy na podwórku, nie jestem mamą która siedzi w fotelu i jęczy że jest już stara:) Tak więc to nie kwestia wieku ale chęci:)
sierpniowa napisał/a:Nie da się zajść w ciążę "na wszelki wypadek" żeby potem w dojrzałym wieku albo na starość nie żałować, że się nie chciało mieć dzieci. I lepiej potem żałować, że się ich nie miało niż urodzić dziecko, nie potrafić go pokochać i zniszczyć mu życie. Jak dla mnie to logiczny wybór.
Amen. Dziwie sie ze niektore kobiety tego nie pojmuja
Albo co chyba jeszcze gorsze pojmują, ale udają, że to do nich nie dociera. Potrafią też dać się przekonać tym "mądrzejszym" i zrobić sobie dziecko wbrew własnym przekonaniom. Dramat.
Bo jak kobieta świadomie spieprzy sobie życie poprzez dostosowanie się lub właśnie taką ciążę "na wszelki wypadek", to jeszcze pół biedy, będzie pokutować za swą wielką głupotę.
Najgorzej jednak właśnie mają potem te dzieciaki, których mamuśki przez brak zainteresowania, miłości skazują na dzieciństwo pełne beznadziei.
A czasami jak się człowiek tak poprzygląda co się w koło dzieje, to ma się wrażenie, że to jakaś plaga wyrodnych matek.
enya napisał/a:A parwdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Nie zgodzę się zupełnie:) to nie kwestia wieku ale chęci i charakteru.
Psychicznie może i tak, ale biologia ma inne zdanie. To nic fajnego urodzić chore dziecko.
95 2012-05-09 14:22:59 Ostatnio edytowany przez Joga (2012-05-09 14:23:39)
Joga napisał/a:enya napisał/a:A parwdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Nie zgodzę się zupełnie:) to nie kwestia wieku ale chęci i charakteru.
Psychicznie może i tak, ale biologia ma inne zdanie. To nic fajnego urodzić chore dziecko.
Sugerujesz że kobieta po 35 roku życia nie powinna mieć dzieci bo jest za stara i może urodzić chore dziecko? Niekoniecznie, bo dużo kobiet dwudziestoletnich rodzi dzieci z abberacjami chromosomowymi. Poza tym ciąża to tak naprawdę wielka loteria i nawet kiedy kobieta jest zdrowa, dba o siebie i strasznie pragnie dziecka - może mieć w ciąży problemy, tutaj nic nie jest oczywiste dlatego takie wypowiedzi uważam że są nie na miejscu.
Nie wszystkie kobiety zachodzą w ciążę od razu, nie zamierzam się tłumaczyć z wieku i z tego "dlaczego tak późno". Może nie mogłam, może chciałam najpierw zbudować dom i mieć świetną pracę. Wiem jedno jestem spełnioną i szczęśliwą kobietą a Twoje zdanie w temacie mam gdzieś:P
Pozdrawiam
Ja zgadzam się. Nie mam nic do kobiet, które rodzą np po 35 roku zycia. Różnie się w życiu układa i tak, nie jest powiedziane, że dziecko będzie chore.
Nic nie sugeruję i nie byłam uszczypliwa wobec Ciebie tak jak Ty wobec mnie, stwierdzam tylko fakty, których uczono nas już w szkole na biologii. Czyli że ryzyko Downa kiedy matka ma 20 lat wynosi 1/1231, 30 lat 1/685, 35 lat 1/274, 40 lat 1/78, a 45 lat 1/22.
I co w tym jest nie na miejscu? Żadna to nowość, lekarze powtarzają to od lat. I chyba każda kobieta, która decyduje się na późne macierzyństwo się tym przejmuje. No chyba że się nie przejmuje...?
Nic nie sugeruję i nie byłam uszczypliwa wobec Ciebie tak jak Ty wobec mnie, stwierdzam tylko fakty, których uczono nas już w szkole na biologii. Czyli że ryzyko Downa kiedy matka ma 20 lat wynosi 1/1231, 30 lat 1/685, 35 lat 1/274, 40 lat 1/78, a 45 lat 1/22.
I co w tym jest nie na miejscu? Żadna to nowość, lekarze powtarzają to od lat. I chyba każda kobieta, która decyduje się na późne macierzyństwo się tym przejmuje. No chyba że się nie przejmuje...?
A to jest już sprawa tej kobiety, decydując się na dziecko NIGDY nie wiesz czy urodzi się zdrowe czy chore niezależnie od wieku, może się coś wydarzyć, w czasie ciąży, przy porodzie po porodzie, kiedy dziecko dorasta, kiedy jest dorosłe. Idąc tym tokiem myślenia żadna kobieta nie powinna się decydować na dziecko ZAWSZE może się coś wydarzyć.
Mogę poszukać statystyk ile osób ulegnie dzisiaj wypadkowi, ile osób umrze na udar mózgu. Jeśli zaczniemy gdybać to się okaże że w ogóle nie warto żyć bo "zawsze coś może nam to życie" spartolić. Gdyby kobieta decydująca się na dziecko, była nosicielką jakiejś choroby genetycznej i pewność, że odziedziczy ją dziecko i będzie cierpiało wynosiła 100% to byłaby nieodpowiedzialność ale skoro w życiu nie masz nic pewnego, pewne jedynie że umrzesz i to też nie wiadomo kiedy, to uważam, że takie gdybanie i satystykowanie nie ma sensu ![]()
Kobieto żyj bądź szczęśliwa i pozwól żyć innym nie "pouczając" ich.....a tak w ogóle to temat był zupełnie inny - "Dzieci - pragnienie każdej kobiety?" więc nie odbiegaj proszę ![]()
Czytałam sporo pościków i powiem tylko tyle, że gdyby rzeczywiście, wszyscy mieliby się przejmować statystykami, to bałabym się wyjść z domu, bo spadnę ze schodów, albo przejedzie mnie auto na pierwszych pasach..
Co do właściwego tematu - jasne, są kobiety, które NIE CHCĄ mieć dzieci. Ale wydaje mi się, że znaczna większość marzy o tym, żeby w pewnym momencie zostać mamą
Tak jak ja - mimo tego, że jeszcze nie powinnam w ogóle o tym myśleć..
Chociaż sama się sobie dziwię, bo odkąd pamiętam, nie lubiłam, nie znosiłam wręcz dzieci. A potem związałam się z pewnym chłopakiem, on w rodzinie ma dwie kuzynki 5 i 6 letnie na ten moment. Ta młodsza podziałała na mnie tak, że coś we mnie pękło i rozpływam się jak widzę dzieci
)
a na swoje - muszę poczekać jeszcze dłuuuugo ![]()
Nie wszystkie kobiety i mężczyźni chcą mieć dzieci, ważne jest żeby tak właśnie dobierać się w życiu, żeby mieć wspólne priorytety. Moja koleżanka jest w związku z chłopakiem, który dzieci mieć absolutnie nie chce, ona kombinuje "jakby go tu przekonać, że dzieci fajnie mieć" on się broni jak może........sytuacja trudna. Kochają się ale życiowo jakoś im "nie po drodze", pewne priorytety się rozmijają i co dalej?
W małych miejscowościach ludzie mają najczęściej taką mentalność, że ciągle próbują żyć życiem innych, gdybają zastanawiają się i małżeństwa bezdzietne, dlatego że nie mogą mieć dzieci albo nie chcą ciągle są pod obstrzałem. Trudne to i bardzo często irytujące. Ja kiedy rodziłam pierwsze dziecko "tłumaczyłam" się położnej - dlaczego tak późno - stres zrobił swoje i zamiast powiedzieć "kobieto spadaj co Cię w ogóle to obchodzi" zrobiłam wykład ze swojego życia, po cholere ? nie wiem.....wiem, że takie tematy są bardzo delikatne i nie należy wypytywać to prywatna sprawa każdego z nas:)
Dziewczyny puknijcie się w głowę proszę Was. Nawet nie powiedziałam, że późne macierzyństwo nie jest ok. Musicie zawsze wrzucać w jakąś szufladkę i na jedno zdanie przypisywać serię innych poglądów? Nie da się inaczej? Chodziło mi o to tylko, że ze względu na dojrzałość psychiczną matki późne macierzyństwo jest fajne, a ze względu na ryzyko biologiczne nie jest fajne. Są plusy i minusy. Choćbyście nie wiem jak chciały się pokłócić i podbić poczucie wyższości własnych poglądów to nić z tego, nawet nie wiecie czy mam inne zdanie niż wy. Nie raczyłyście zapytać.
Co do wtrącania się ludzi do życia innych, im bardziej w czyimś życiu nic się nie dzieje tym bardziej będzie żył życiem innych. Nic tego nie tego nie zmieni, zmiana mentalności może co najwyżej oznaczać zmianę faktów z życia, których się czepiają. Teraz z resztą już coraz częściej czepia się ludzi, którzy mają dzieci za dużo i za wcześnie. Uznaje się ich za jakąś patologię. Nie sądzę, żeby coś mogło zlikwidować wtrącanie się, bo ten kto się wtrąca nie ma problemu z osobą, której się czepia tylko ze sobą.
Joga napisał/a:enya napisał/a:A parwdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Nie zgodzę się zupełnie:) to nie kwestia wieku ale chęci i charakteru.
Psychicznie może i tak, ale biologia ma inne zdanie. To nic fajnego urodzić chore dziecko.
Trzeba było bardziej rozwinąć myśl, jeśli piszesz na forum to nie tak enigmatycznie, dla mnie zabrzmiało to jednoznacznie...więc nie dziw się, że zareagowałam a że a ostro? być może ale mam już dosyć cudzych osądów i tłumaczenia się z mojego życia, dlaczego tak późno za mąż, dlaczego tak późno dzieci itd...A tak na marginesie jesteś za? chciałabyś urodzić dziecko po trzydziestce? uważasz, że matki zbliżające się do czterdziestki popełniają błąd zachodząc w ciąże?
Nie mam zdania na ten temat, każdy ma swój czas, żeby dorosnąć do macierzyństwa. Nie ma złotej recepty, jak jest lepiej a jak gorzej. Ale na pewno, gdybym miała decydować się na macierzyństwo grubo po trzydziestce, gdzieś z tyłu głowy miałabym zagrożenie. Pewnie trochę bym się bała. Tak jak teraz boję się tego, że jakbym miała dziecko to nie będę miała czym zapłacić za wynajmowane mieszkanie.
Nie mam zdania na ten temat, każdy ma swój czas, żeby dorosnąć do macierzyństwa. Nie ma złotej recepty, jak jest lepiej a jak gorzej. Ale na pewno, gdybym miała decydować się na macierzyństwo grubo po trzydziestce, gdzieś z tyłu głowy miałabym zagrożenie. Pewnie trochę bym się bała. Tak jak teraz boję się tego, że jakbym miała dziecko to nie będę miała czym zapłacić za wynajmowane mieszkanie.
Niewiele kobiet przechodzi ciąże bezproblemowo, moja koleżanka ma 26 lat jest w drugiej ciąży i też się boi, ja miałam 35 i bałam się bardzo. Tak już jest, że w ciąży kobieta prawie zawsze martwi się o zdrowie i życie dziecka. Życie układa się różnie i na niewiele rzeczy masz wpływ. To taka ruletka, nigdy nie wiadomo co "wypadnie" więc zawsze jakieś obawy masz "z tyłu głowy" ale nie dajmy się "zwariować" ! Żyjmy, spełniajmy swoje marzenia i pragnienia i nie czytajmy statystyk
bo wylądujemy w psychiatryku
Co ma być to będzie, trzeba wierzyć że czeka na nas wszystko co najlepsze:) Tego właśnie życzę Tobie i wszystkim kobietom z portalu:) Najważniejsze jednak żeby dookoła mieć życzliwych ludzi wtedy każdy problem można dużo łatwiej i szybciej rozwiązać:)
105 2012-10-26 14:46:19 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-07-11 18:48:08)
Niewiele kobiet przechodzi ciąże bezproblemowo, moja koleżanka ma 26 lat jest w drugiej ciąży i też się boi, ja miałam 35 i bałam się bardzo. Tak już jest, że w ciąży kobieta prawie zawsze martwi się o zdrowie i życie dziecka. Życie układa się różnie i na niewiele rzeczy masz wpływ. To taka ruletka, nigdy nie wiadomo co "wypadnie" więc zawsze jakieś obawy masz "z tyłu głowy" ale nie dajmy się "zwariować" ! Żyjmy, spełniajmy swoje marzenia i pragnienia i nie czytajmy statystyk
bo wylądujemy w psychiatryku
Co ma być to będzie, trzeba wierzyć że czeka na nas wszystko co najlepsze:) Tego właśnie życzę Tobie i wszystkim kobietom z portalu:) Najważniejsze jednak żeby dookoła mieć życzliwych ludzi wtedy każdy problem można dużo łatwiej i szybciej rozwiązać:)
Zgadzam się, obawy są zawsze. Ja panikowałam przez całe 9 miesięcy, mimo że bardzo chciałam mieć dziecko i nawet leczyłam się na niepłodność. I jak w końcu się udało to tak spanikowałam, że bałam się wszystkiego i najchętniej siedziałabym w domu na kanapie, bo najbezpieczniej. Ale lekarz przekonał mnie, że strach o dziecko jest naturalny i nie można pozwolić, żeby zawładnął moim życiem. Ciąża to nie choroba, więc nie ma się czego bać ![]()
Post edytowany z uwagi na niedozwoloną reklamę. Mod. Vinnga
O co to ,to nie.Nie kazda kobieta pragnie urodzic wlasne dziecko czy o byciu w ciąży i ogolnie o macierzynstwie.
U mnie to bylo wykluczone, swiadomie i konsekwentnie trzymalam sie swojej decyzji, i powiem z reką na sercu ,że ogromnie sie ciesze,że nie mam wlasnego dziecka, i to bylo spowodowane wieloma przyczynami jak i czynnikami.
Kazdemu mojejmu partnerowi mowilam,ze jesli chce zostac ojcem to niestety niech poluje sobie na inne potencjalne matki polki ![]()
Widze co sie stalo z kobietami,ktore usilnie zostaly matkami pod presją spoleczeństwa, lub bo taka rolwa kobiety,nie wiem czy bardziej wsplczuc im z jakim horrorem sie zmagają, czy tym dzieciom jak są podle traktowane,ktore milosci do tej pory nie zaznaly od wlasnych rodzicielek, bo są dziecmi z przymusu lub nacisku drugich osób.
Niestety wsród moich znajomych są rowniez takie delikwentki.Po pierwsze nieduolnosc wychowawcza mnie przeraża, a po drugie podświadome odpychanie od siebie dziecka i przelewanie na nie swoich frustracji,czując żal i gniew do dziecka,że cale życie im sielnkowe,poukladane powywalało do góry nogami
Moj mąż ma dziecko i jak widze ile trudu w jej wychowanie trzeba włozyc,stalowych nerwow,starań, ile kosztuje to nieobliczalnych roznych sytuacji z jakimi codziennie sie napotykam,to zdecydowanie utwierdza mnie w przekonaniu,że bardzo dobrze iz wlasnego dziecka nie mam,bardzo dobrze
Widze co to oznacza byc rodzicem dla szkonego dziecka, i czasami bywa krucjata,ale z takim szkolnym sie jeszcze dogadasz bo juz jest przytomne i mysli logiczne,i wie na czym stoi, a z maluchem lub dwulatkiem?nie wyobrazam sobie opiekowac sie jakims niemowlakiem czy tez 2-3-4-5- latkiem w fazach buntu i psocenia,i niewazne że to moje, swoje tez bardzo wkurzają i wyprowadzają z rownowagi, nie na moje nerwy i cechy charakteru.
Osobiście dziecka nie chcę mieć nigdy. Wiem to od jakiś 8 lat.
Będąc nastolatką zdałam sobie z przerażaniem sprawę (wtedy uważałam, że bycie matką jest świętym obowiązkiem każdej kobiety), że posiadanie dziecka w przyszłości mnie nie cieszy. Owszem, zdarzały się jakieś fantazje na temat tego, jak swojemu dziecku dałabym na imię lub jakby mogło wyglądać- ale to zawsze były tylko fantazje. Podświadomie czułam, że nigdy nie chcę być w ciąży, nie chcę rodzić, być odpowiedzialna za życie dziecka do końca swoich dni. Coś się we mnie buntowało, gdy rodzina wyśmiewała moje poglądy mówiąc, że jeszcze zachcę dzieci, odmieni mi się itd.
Minęło wiele lat, z dziewczynki stałam się kobietą. Koleżanki w moim wieku wychodzą za mąż, zaraz pojawia się dziecko, potem drugie. Zachwycają się dziećmi na ulicach, podziwiają nawzajem swoje brzuszki.
Nie ,,czuję" tego. Owszem, uważam niektóre dzieci za urocze, gratuluję koleżankom ciąży. Dziecko nie jest dla mnie obślinionym bachorem czy wymagającym nieustannej uwagi ssakiem. Ja po prostu wiem, że bycie w ciąży i poród to nie dla mnie. O ile dzieci mnie nie odrzucają o tyle te dwa procesy jak najbardziej. Dziękuję, nie chcę.
Dojrzałam już to tego, by nie ukrywać się ze swoimi poglądami. Potrafię otwarcie powiedzieć, że nie chcę być matką. Reakcje są różne. Niektórzy uważają mnie za niedojrzałą egoistkę. Niektórzy nadal twierdzą, że jeszcze mi się odmieni. Mama już chyba pogodziła się z tym, że nie urodzę jej wnuka. Ojciec nadal twierdzi, że ,,co to za baba, jak nie chce mieć dzieci".
Obawiałam się, czy znajdę w życiu mężczyznę, który podzieli moje poglądy. Swoich co do dzieci nigdy nie ukrywałam.
Szczęśliwie spotkałam taką osobę ![]()
Uważam, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak chce. A dzieci powinny rodzić się z miłości a nie poczucia społecznego obowiązku ich posiadania.
Ja mam 30 lat a swojego stanowiska również w tej kwestii nie zmienilam
Niech każdy żyje tak, jak uważa ![]()
ps. a co powiecie na Ankę Muchę? ![]()
Osobiście dziecka nie chcę mieć nigdy. Wiem to od jakiś 8 lat.
Będąc nastolatką zdałam sobie z przerażaniem sprawę (wtedy uważałam, że bycie matką jest świętym obowiązkiem każdej kobiety), że posiadanie dziecka w przyszłości mnie nie cieszy. Owszem, zdarzały się jakieś fantazje na temat tego, jak swojemu dziecku dałabym na imię lub jakby mogło wyglądać- ale to zawsze były tylko fantazje. Podświadomie czułam, że nigdy nie chcę być w ciąży, nie chcę rodzić, być odpowiedzialna za życie dziecka do końca swoich dni. Coś się we mnie buntowało, gdy rodzina wyśmiewała moje poglądy mówiąc, że jeszcze zachcę dzieci, odmieni mi się itd.
Minęło wiele lat, z dziewczynki stałam się kobietą. Koleżanki w moim wieku wychodzą za mąż, zaraz pojawia się dziecko, potem drugie. Zachwycają się dziećmi na ulicach, podziwiają nawzajem swoje brzuszki.
Nie ,,czuję" tego. Owszem, uważam niektóre dzieci za urocze, gratuluję koleżankom ciąży. Dziecko nie jest dla mnie obślinionym bachorem czy wymagającym nieustannej uwagi ssakiem. Ja po prostu wiem, że bycie w ciąży i poród to nie dla mnie. O ile dzieci mnie nie odrzucają o tyle te dwa procesy jak najbardziej. Dziękuję, nie chcę.
Dojrzałam już to tego, by nie ukrywać się ze swoimi poglądami. Potrafię otwarcie powiedzieć, że nie chcę być matką. Reakcje są różne. Niektórzy uważają mnie za niedojrzałą egoistkę. Niektórzy nadal twierdzą, że jeszcze mi się odmieni. Mama już chyba pogodziła się z tym, że nie urodzę jej wnuka. Ojciec nadal twierdzi, że ,,co to za baba, jak nie chce mieć dzieci".
Obawiałam się, czy znajdę w życiu mężczyznę, który podzieli moje poglądy. Swoich co do dzieci nigdy nie ukrywałam.
Szczęśliwie spotkałam taką osobę
Uważam, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak chce. A dzieci powinny rodzić się z miłości a nie poczucia społecznego obowiązku ich posiadania.
Amen ![]()
Uważam, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak chce.
To niemożliwe bo nikt nikt jest w stanie tak żyć.
A dzieci powinny rodzić się z miłości a nie poczucia społecznego obowiązku ich posiadania.
Tu masz absolutną rację i zgadzam się z Tobą.
PS.: co prawda ja na dzień dzisiejszy nie umiem sobie wyobrazić życia bez dziecka.
ps. a co powiecie na Ankę Muchę?
Dostala pieluchowego zapalenia mózgu,a zwlaszcza chodzi mi o sytaucje co zrobila na stacji beznynowej
Wole bć hedonistką z natury,niz stac sie taką żałosną i beznadziejną ,godną pozałowania Matką Polką ,ktora uwaza że caly swiat musi sie podstosowac pod jej dziecko,gdziekolwiek sie pokaze,bo ma takie fanaberie.Nie,dziekuje
Zdecydowanie wole miec tą wrodzioną "ulomnosc"(ironia) w postaci braku instynktu,czy checi na dziecko,niz cierpiec na pieluszkowe zapalenie mózgu,które niebywale okrutnie absorbuje i irytuje łagodnie ujmując
Zawsze mówię, że nie mam instynktu, ale to nie tak. Po prostu kłamię, kiedy tak mówię. Nie chcę mieć dzieci, bo nie mam poczucia bezpieczeństwa, jestem w głębi ducha zalękniona i znerwicowana, nie czuję się gotowa, mam straszne doświadczenia z dzieciństwa i młodości, mam wątpliwości, czy na matkę się nadaję i wiem, że dziecko bardzo pogorszyłoby mój standard życia. Smutne to, ale tak jest. Wolę zatem skłamać, że nie mam instynktu niż mówić o wszystkich tych bolesnych sprawach, z którymi wiąże się dla mnie posiadanie dzieci. Z resztą - między nami mówiąc - nie uważam się za taką skończoną doskonałość, żebym uważała pozostawienie swoich potomków za niezbędne.
113 2012-10-26 16:10:27 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-10-26 16:21:20)
Catwoman napisał/a:ps. a co powiecie na Ankę Muchę?
Dostala pieluchowego zapalenia mózgu,
Ta sama Anka Mucha określała to kiedyś : zrobieniem z mózgu kaszki ![]()
Właśnie przeczytałam o stacji benzynowej i A. Mucha. Cóż, dzieci mieć nie chcę, ale tutaj Muchę popieram; na stacjach benz. powinny być przewijaki - w centrach handlowych są, w łazience dla kobiet, a stacja benzynowa spełnia o wiele większą rolę, bo ludzie często zatrzymują się na niej, przemieszczając się nie tylko od domu do sklepu, ale również między miastami a także państwami. Na wielu stacjach bezn., spotkałam prysznice- z myślą o kierowcach TIR-ów, więc przewijak?-czemu nie?
114 2012-10-26 16:29:51 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-10-26 17:46:52)
Właśnie przeczytałam o stacji benzynowej i A. Mucha. Cóż, dzieci mieć nie chcę, ale tutaj Muchę popieram; na stacjach benz. powinny być przewijaki - w centrach handlowych są, w łazience dla kobiet, a stacja benzynowa spełnia o wiele większą rolę, bo ludzie często zatrzymują się na niej, przemieszczając się nie tylko od domu do sklepu, ale również między miastami a także państwami. Na wielu stacjach bezn., spotkałam prysznice- z myślą o kierowcach TIR-ów, więc przewijak?-czemu nie?
Tu absolutnie mi nie chodzi o stan wyposażenia stacji beznynowej,ale to ze byla z siebie niebywale dumna ze dziecko obsrane zaczela przewijac przy ludziach ktorzy jedli i miala to gleboko zadzie, ze autentycznie aromat kupy jej dzieciaka roznosi sie po calej knajpie, inni konsumenci chcac czy nie chcąc pijac cos i jedzac musieli byc swiadkami widoku jak obsrany tylek dziecku wyciera.I sie tym jeszcze afiszowala czując powod do dumy,dodajac jeszcze ze brudna pielucha zostala pod nosem innych konsumentow,i nie raczyla wywalic ja do kosza
Co klienci temu wini ze przewijaka nie ma?No doslownie ,jak akurat bylabym swiadkiem takiej sytuacji to byla by awantura murowana, nie wazne ze jest gwiqazdą, niech idzie sobie przewinać dzieciaka za lade lub do biura szefa,a nie pod nosem innych konsumentow
Hm, tylko nie bardzo widzę sposób, co miała zrobić w tej sytuacji? Czasem takie skrajne sytuacje są potrzebne, by wprowadzić rewolucyjne zmiany ![]()
Hm, tylko nie bardzo widzę sposób, co miała zrobić w tej sytuacji? Czasem takie skrajne sytuacje są potrzebne, by wprowadzić rewolucyjne zmiany
Przecież swobodnie mogła to dziecko przewinąć w samochodzie, mnóstwo ludzi tak robi i nikomu krzywda się nie dzieje. Mnie nigdy nie przyszłoby do głowy, żeby robić taki hałas o jedną wymianę pieluchy. Jeśli jednak ktoś koniecznie musi zwracać na siebie uwagę, to właśnie w ten sposób się zachowuje, jednym słowem robi z igły widły
.
Hm... a co zrobisz jak dziecko jest "obsrane po pachy" jak to określiła A.Mucha o swoim dziecku, wtedy? OK< można się męczyć w aucie, ale po co? Przewijak, to naprawdę nie jest jakaś skomplikowana czy zajmująca dużo miejsca, rzecz.
Hm, tylko nie bardzo widzę sposób, co miała zrobić w tej sytuacji? Czasem takie skrajne sytuacje są potrzebne, by wprowadzić rewolucyjne zmiany
Chciaz by odsunąc ,przesunać stolik dalej luib kszeslo gdzies w kąt i wtedy zabrac sie za robote, a nie dziecko łuup na srodek stolu gdzie dokoloa ludzie jedzą i jeszcze smiac sie z ludzi do rozpuchu jak to oni musieli jedząc patrzec na kupe jej dziecka, no bardzo smieszne.Hipokryzja
Jako konsument nie zachowalabym zelaznych nerwow i by mnie szlag trafil co zapewne skonczylo by sie trafieniem na pierwsze strony okladek ![]()
A zresztą co sie o niej bede wypowiedac, od kiedy pamietam to ma siubzdziu w glowie, chocby sytuacja kiedy byla akcja przeciwko obdzieraniu zwierząt z futer, ona jako jedyna oczywiscie zarzekala sie ,że bedzie nosic prawdziwe futra,demosntowala swoje "Ja" ubierając sie w nie,dla mnie to juz porazka co ta baba wyczyniala,kosztem zwierzat,ktore tyle muszą sie nacierpieć. Mniejsza z tym, ma nierówno pod kopulą dla mnie
Ja nie oceniam jej całościowo. Mówimy tylko o tej jednej sytuacji. Akcja z futrami mi się również nie podobała.... ale cóż, każdy ma swoje zdanie na ten temat.
Hm... a co zrobisz jak dziecko jest "obsrane po pachy" jak to określiła A.Mucha o swoim dziecku, wtedy? OK< można się męczyć w aucie, ale po co? Przewijak, to naprawdę nie jest jakaś skomplikowana czy zajmująca dużo miejsca, rzecz.
Dziecko obsrane po pachy i tak trzeba włożyć pod kran, żeby je porządnie umyć - z przewijakiem czy bez wychodzi na to samo
.
Ja rozumiem, że przewijak ułatwia zmianę pieluchy, bo mamy większą swobodę ruchu, ale jeśli go nie ma, to nie ma sensu robić wokół tego tyle szumu. Wiele razy swoje dziecko przewijałam w samochodzie czy nawet w wózku i dlatego uważam, że nie ma co robić z tego takiej afery, jednym słowem świat wokół mnie i mojego dziecka nie musi się kręcić, szanujmy się nawzajem. Ja jednak nie jestem wielką gwiazdą, nie mam potrzeby obnosić się z tym jaką to jestem świetną matką ani tym bardziej z powodu jednej zmienionej pieluchy zgrywać wielkiej bohaterki
.
A ja, gdybym miała dziecko, podejrzewam, że prędzej czy później zwróciłabym uwagę właścicielowi stacji benzynowej, na tego typu udogodnienie- by po prostu o nim pomyślał....tak na przyszłość;)
Owszem, ogólnie zgadzam się, że powinny być takie udogodnienia, w końcu miejsca typu stacja benzynowa są dla ludzi i ludziom powinny służyć. Rozumiem też taktowne zwrócenie uwagi właścicielowi, zwłaszcza, że być może on zwyczajnie nie pomyślał, że jest taka potrzeba, niemniej nie dajmy się zwariować - nie ma sensu od razu robić awantury ani tym bardziej zachowywać się w tak ostentacyjny sposób, w jaki zrobiła to Mucha.
gothka napisał/a:Uważam, że każda kobieta ma prawo żyć tak, jak chce.
To niemożliwe bo nikt nikt jest w stanie tak żyć.
Odbiegając od tematu-dlaczego tak uważasz? Nie żyjesz tak, jak chcesz?
Odbiegając od tematu-dlaczego tak uważasz? Nie żyjesz tak, jak chcesz?
Mnie na przykład ogranicza prawo, gdybym żył tak jak chcę szybko awansowałbym na wroga publicznego no1
Bullitt to nie prawo Cie ogranicza. Prawo zawsze można złamać tak, jak wszystko inne. To Ty sam siebie ograniczasz bo narzucasz sobie przestrzegania prawa- chociaż nie musisz go przestrzegać (teoretycznie
)
Ale trzeba skończyć ten off top ![]()
Uważam, że w tym całym temacie, ważna jest jedna kwestia:
Szanujmy się nawzajem; i nasze pomysły na zycie ![]()
Moj mąż ma dziecko i jak widze ile trudu w jej wychowanie trzeba włozyc,stalowych nerwow,starań, ile kosztuje to nieobliczalnych roznych sytuacji z jakimi codziennie sie napotykam,to zdecydowanie utwierdza mnie w przekonaniu,że bardzo dobrze iz wlasnego dziecka nie mam,bardzo dobrze
Podpisuję się pod tym. Przeraża mnie ta odpowiedzialność i że to już tak na zawsze, obojętnie co by się działo.
Jak czytam, że wcześniej czy później każdej kobiecie instynkt się włączy, to śmiać mi się chce
Ja mam już bliżej 40stki niż 30stki i jakoś mi się nie włączył póki co
No chyba, że życie zaczyna się po 50tce ![]()
Dlaczego nie chcę dzieci? A po co? Dzieci są dla ludzi, którzy nie mogą mieć kotów
A tak serio, o ile nieposiadanie dzieci da się logicznie i racjonalnie wytłumaczyć, to jeszcze nigdy nie słyszałam logicznego argumentu za posiadaniem dzieci.
Wiecie co mnie jeszcze ostatnio zastanawia. Natknęłam się na kilka już blogów w sieci, gdzie młode matki opisują uroki macierzyństwa w negatywny sposób. W sensie, że ciężko, nuda, niewyspane, sfrustrowane... - w takim razie po co jedna z drugą zdecydowały się na dzieci? Myślały, że będzie jak na reklamach? Kolorowo, one z permanentnym makijażem i nienaganną fryzurą a dziecko uśmiechnięte w czystych śpioszkach? Bo nie ogarniam tego zjawiska przyznam szczerze. Wiadomo chyba, że jak się ktoś na coś decyduje, to już nic nie będzie tak jak przedtem. Czy jednak niewiadomo a ja mam nadzwyczajny dar jasnowidzenia? ![]()
Jak sie pytam roznych osob czemu zdecydowaly sie na dzieci to jedyny argument ktory mi podaja brzmi:
"bo chcialam"
...rzeczywiscie koronny powod by miec dziecko.
Ok niech bedzie, ale niech potem nie narzekaja ze jest ciezko i drogo i zmeczone i cokolwiek innego.
Nie rozumiem co pcha kobiety do macierzynstwa?
ak sie pytam roznych osob czemu zdecydowaly sie na dzieci to jedyny argument ktory mi podaja brzmi:
"bo chcialam"...rzeczywiscie koronny powod by miec dziecko.
Ok niech bedzie, ale niech potem nie narzekaja ze jest ciezko i drogo i zmeczone i cokolwiek innego.
Nie rozumiem co pcha kobiety do macierzynstwa?
To, że kobieta "chciała" wydaje mi się dobrą odpowiedzią. Ja też "chcę", po prostu mam takie marzenie. Jaki inny miałby być powód? Może np
-nie chcę zostać na starość sama,
- żeby miał mi kto pomóc,
- to że moi rodzice chcieli mieć wnuki
Nie wiem co jeszcze mogę wymyślić, bo to jest takie niematerialne. Nie mam dzieci, nie wiem czy będę narzekać ale myślę, że sam uśmiech dziecka, jego szczęście będzie dla mnie wynagrodzeniem za te wszystkie trudy jego wychowania. ![]()
W wieku 15-20 lat nie chciałam mieć dzieci, to się zmieniło od kilku lat na szczęście. Wydaje mi się, że ominęłoby mnie coś pięknego w życiu.
Również uważam, że wymyślanie tysiąca powodów i koronnych argumentów za tym, że chce się mieć dziecko lub nie, to jakby tłumaczenie samemu sobie i otoczeniu podjętej decyzji. Po co? W kwestii macierzyństwa to się po prostu czuje. Ewentualnie jeśli sytuacja w danej chwili nam na to nie pozwala, to z odpowiedzialności decyzję tę odkładamy w czasie, niemniej samo pragnienie posiadania, a tym samym owo ,,chcenie" przecież nie znika jak za dotknięciem magicznej różdżki.
Szanuję i rozumiem jeśli ktoś zdecydowanie nie czuje powołania do bycia matką czy ojcem, że się na to nie decyduje, co więcej, uważam, że nie należy robić niczego, co byłoby sprzeczne z naszym wewnętrznym ja, przecież nie każdy musi podejmować się tej misji, zwłaszcza jeśli ta miałaby go unieszczęśliwić. Nie rozumiem natomiast wyśmiewania odmiennej postawy.