Ostatnio zastanawia mnie między innymi jedna sprawa - czy każda dziewczyna / kobieta musi mieć dziecko? Niezależnie od tego czy jest sama czy w związku, niezależnie od tego czy jej partner chce, niezależnie od tego czy to będzie jej dziecko, z in vitro czy z domu dziecka. Czy zawsze ten cały instynkt macierzyński działa? Czy każda kobieta o tym marzy / potrzebuje tego? Serio ... ?
Ostatnio zastanawia mnie między innymi jedna sprawa - czy każda dziewczyna / kobieta musi mieć dziecko? Niezależnie od tego czy jest sama czy w związku, niezależnie od tego czy jej partner chce, niezależnie od tego czy to będzie jej dziecko, z in vitro czy z domu dziecka. Czy zawsze ten cały instynkt macierzyński działa? Czy każda kobieta o tym marzy / potrzebuje tego? Serio ... ?
No wiadomo, że nie każda
.
Są takie, które wcale nie chcą, choć z obserwacji - ten instynkt zazwyczaj jednak przychodzi prędzej czy później. Jeżeli jednak nie , to nie ma nic złego w tym, żeby para nie miała dzieci, to jest ICH wybór.
Pozdrawiam
.
Ja na razie nie widzę siebie w temacie macierzyństwa. I wiele koleżanek z mojego otoczenia póki co odpycha od siebie tę wizję. Ale to może być kwestia tego, że moje środowisko jest "artystyczne" i chodzimy z głowami bliżej nieba niż ziemi. ![]()
Hmm ... to znaczy mnie bardziej interesuje kwestia tego jak różne kobiety patrzą na mężczyzn którzy po prostu dzieci nie chcą mieć bo zwyczajnie nie chcą, nie potrzebują ich do szczęścia / nie czują potrzeby ojcowskiej / nie widzą się tej roli kompletnie / przerasta to ich emocjonalnie lub finansowo i tym podobne powody. Bo powiedzcie szczerze - ilu znacie facetów do powiedzmy 30 roku życia którzy mogą tu i teraz zostać ojcami, są odpowiedzialni, przygotowani mentalnie i budżetowo ( a nie oszukujmy się - to są WIELKIE wydatki i poświęcenie na wiele, wiele lat )?
mój facet ma 30 lat i jest gotowy na dziecko
i juz teraz je może miec ![]()
Gorzej ze mną, bo ja tego nie chcę.
Pewnie kiedyś ( mam nadzieję) będe chciała, ale teraz nic takiego nie czuję jak instynkt macierzyński.
Jak widzę?
Jeżeli facet wcale nie chciałby dziecka i byłoby to pewne, to nie byłabym z Nim w związku, z prostego powodu, kwestia odmiennych priorytetów, nie bylibyśmy razem szczęśliwi.
Jednak oczywiście zdarza się, że facet niby nie chce mieć dzieci, lecz z biegiem czasu i przy odpowiedniej partnerce obawy pryskają i jest w porządku.
Co do wieku, jest wielu dojrzałych facetów i ojców nawet przed 30 - stką.
Ja osobiście i ukochany planujemy dziecko najpóźniej za 5 lat, on jest starszy, a jak wyjdzie, to zobaczymy, ale jak się chce, to robi się wszystko , by się udało
.
A jak spojrzą na Ciebie kobiety, to zależy.
Na pewno nie jesteś gorszy, po prostu nie masz wielkiej chęci na bycie ojcem , przynajmniej na razie i ok
.
Nie każda kobieta marzy o dziecku i nie każdej się do macierzyństwa śpieszy, ale takich kobiet jest mało.
Ostatnio jak tak obserwuje to dostrzegam jakąś plagę młodych kobiet, które za wszelką cenę chcą mieć dzieci. Nie wiem z czego to wynika, ale to przerażające (jak dla mnie), że kobiety w wieku 18-21lat skupiają swoje myśli na tym by jak najszybciej wyjść za mąż i urodzić dziecko.
I to za wszelką cenę - cisną facetów o zaręczyny, mimo że nie skończyły jeszcze szkoły, nie mają dochodów, nie reagują na racjonalne argumenty bo "one chcą", bardzo często niszcząc tym samym swoje związki. Znam żale i facetów ("odbiło jej") w takich związkach i kobiet ("nie kocha mnie i nie traktuje poważnie bo nie chce ślubu teraz"). I zazwyczaj przedstawia się to tak, że kobiety te mają ostre parcie na założenie rodziny (znam nawet przypadek, gdzie panna cisnęła faceta, a kiedy on odmówił (panna 20lat facet 21) to złapała go bezczelnie na dziecko. Odstawiła sobie tabletki bez jego wiedzy. Skończyło się to tak, że facet wkurzony na maksa zostawił ją i chyba znienawidził (przynajmniej takie wrażenie można odnieść z jego wypowiedzi), na dziecko owszem płaci, co wiązało się w jego przypadku z porzuceniem dziennego trybu studiów, podjęciem pracy i przejściem na studia zaoczne, bo niestety nie starczyło mu z dorywczej pracy na utrzymanie + alimenty. A do tego w ogóle musiał zmienić uczelnię na mniej "prestiżową" bo pensja nie starczała mu na czesne na Uniwerku.
Nie wiem skąd to się bierze, może ktoś ma jakieś sensowne wytłumaczenie?
Nie każda kobieta marzy o dziecku i nie każdej się do macierzyństwa śpieszy, ale takich kobiet jest mało.
Ostatnio jak tak obserwuje to dostrzegam jakąś plagę młodych kobiet, które za wszelką cenę chcą mieć dzieci. Nie wiem z czego to wynika, ale to przerażające (jak dla mnie), że kobiety w wieku 18-21lat skupiają swoje myśli na tym by jak najszybciej wyjść za mąż i urodzić dziecko.
I to za wszelką cenę - cisną facetów o zaręczyny, mimo że nie skończyły jeszcze szkoły, nie mają dochodów, nie reagują na racjonalne argumenty bo "one chcą", bardzo często niszcząc tym samym swoje związki. Znam żale i facetów ("odbiło jej") w takich związkach i kobiet ("nie kocha mnie i nie traktuje poważnie bo nie chce ślubu teraz"). I zazwyczaj przedstawia się to tak, że kobiety te mają ostre parcie na założenie rodziny (znam nawet przypadek, gdzie panna cisnęła faceta, a kiedy on odmówił (panna 20lat facet 21) to złapała go bezczelnie na dziecko. Odstawiła sobie tabletki bez jego wiedzy. Skończyło się to tak, że facet wkurzony na maksa zostawił ją i chyba znienawidził (przynajmniej takie wrażenie można odnieść z jego wypowiedzi), na dziecko owszem płaci, co wiązało się w jego przypadku z porzuceniem dziennego trybu studiów, podjęciem pracy i przejściem na studia zaoczne, bo niestety nie starczyło mu z dorywczej pracy na utrzymanie + alimenty. A do tego w ogóle musiał zmienić uczelnię na mniej "prestiżową" bo pensja nie starczała mu na czesne na Uniwerku.Nie wiem skąd to się bierze, może ktoś ma jakieś sensowne wytłumaczenie?
Po co pokazujesz takie skrajne przypadki?
Są też takie , jak np ja, gdzie ja bardzo pragnę dziecka, ale wiem,że jeszcze parę lat z ukochanym musimy poczekać
.
A w tych przypadkach co opisujesz kobieta nie myśli racjonalnie, ale niektóre kobiety UMIEJĄ.
Mój facet ma 28 i jestem przekonana, że mógłby zostać ojcem na dzień dzisiejszy, nagle, jeśli by się stało niespodziewanie. Oczywiście bierze pod uwagę i jako priorytet to, że dziecku trzeba zorganizować przestrzeń, zagwarantować dobrą opiekę, bezpieczeństwo. Wiąże się z tym poświęcenie mnóstwa czasu jak i duży nakład finansowy (jak już wspomniał Ciemnooki).
Uważam, że wiele mężczyzn jak i kobiet w młodym wieku odpychają od siebie macierzyństwo, zapewniają, że nie chcą mieć dzieci, bo nie potrzebują. Chcą się spełnić zawodowo, osiągnąć sukces w karierze itd. - przecież wiemy, że przyrost naturalny jest niski. Mimo wszystko w pewnym momencie odzywa się nasza biologia i hormony i uczucia i pragnie się tego dzidziusia. Tak mi się wydaje, że to sprawa naszego emocjonalnego dorośnięcia do macierzyństwa i przygotowania, dość indywidualna.
Generalnie, to warto przejrzeć jakieś badania na ten temat, na pewno coś gdzieś jest, o tym, w jaki sposób młodzi ludzie postrzegają siebie jako przyszłych ojców i matki, jak widzą się w tej roli, jak sobie ją wyobrażają.
Po co pokazujesz takie skrajne przypadki?
Są też takie , jak np ja, gdzie ja bardzo pragnę dziecka, ale wiem,że jeszcze parę lat z ukochanym musimy poczekać.
A w tych przypadkach co opisujesz kobieta nie myśli racjonalnie, ale niektóre kobiety UMIEJĄ.
Hehe,
nie wiem coś się tak oburzyła :>
Niemniej jednak to własnie nie są już skrajne przypadki. Takich zachowań kobiet zauważam coraz więcej, nawet na tym forum ile jest postów kobiet w wieku 18-21, które piszą, posty pt. "kiedy on się oświadczy", "czy jeszcze mu zależy", etc, na innych forach to samo. Wśród moich znajomych też coraz więcej o tym słychać. Dlatego zastanawiam się co tymi kobietami kieruje i skąd to się bierze?
11 2011-08-29 20:02:38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-08-29 20:04:03)
truskaweczka19 napisał/a:Po co pokazujesz takie skrajne przypadki?
Są też takie , jak np ja, gdzie ja bardzo pragnę dziecka, ale wiem,że jeszcze parę lat z ukochanym musimy poczekać.
A w tych przypadkach co opisujesz kobieta nie myśli racjonalnie, ale niektóre kobiety UMIEJĄ.Hehe,
nie wiem coś się tak oburzyła :>Niemniej jednak to własnie nie są już skrajne przypadki. Takich zachowań kobiet zauważam coraz więcej, nawet na tym forum ile jest postów kobiet w wieku 18-21, które piszą, posty pt. "kiedy on się oświadczy", "czy jeszcze mu zależy", etc, na innych forach to samo. Wśród moich znajomych też coraz więcej o tym słychać. Dlatego zastanawiam się co tymi kobietami kieruje i skąd to się bierze?
Nie no rozumiem, ale widzisz, gdy kobieta po prostu się zastanawia , to nie ma w tym nic złego.
Wiadomo , co innego jak odwala cyrki czy coś.
Oburzyłam się, bo to tak jakbyś wrzucała do jednego worka wszystkie dziewczyny, które pragną w młodym wieku dziecka i o tym myślą.
To nic złego, lecz trzeba czasem pomyśleć racjonalnie.
Ja może poniekąd je rozumiem, bo sama mam problemy hormonalne i dlatego też z ukochanym zrobimy wszystko, by już długo nie czekać na starania.
Jednak oczywiście nic na siłę i przede wszystkim krzykiem nic się nie zdziała , i warto by te priorytety były w związku podobne , jak pisałam
.
Za kilka dni skończę 30 lat i nie mam ciśnienia, aby mieć własne dzieci, ale chciałabym w przyszłości adoptować. Instynkt macierzyński mam, uwielbiam zajmować się moimi siostrzenicami. To jest cudowne i w dużym stopniu zaspokaja na tę chwilę moje potrzeby bycia mamą.
Dlaczego jeszcze nie teraz? Po prostu nie chcę klepać biedy tak jak moi rodzice. Moja mama zaszła w ciążę w wieku 18 lat. Całe jej życie to nieustanna walka o byt, o funkcjonowanie rodziny. Czasami coś wspomni, że nieźle się naharowała całe życie. Moja siostra została mamą w wieku 21 lat. Nie potrafi, choć się stara samodzielnie czy z partnerem finansowo utrzymać swojej rodziny. Cały czas moja mama Jej pomaga. Ja sobie nie chcę fundować takiego życia, nie chcę obciążać moich rodziców. Poza tym, może to egoistyczne, ale na razie chcę wydawać moje pieniądze na siebie i na swoje potrzeby oraz na moje siostrzenice oczywiście xD
Ja osobiście nie jestem gotowa na macierzyństwo, jednakże gdybym (nie daj Boże) zaszła teraz w ciąże, myślę, że instynkt macierzyński by się we mnie obudził.
Uważam, ze nie każda kobieta musi mieć dziecko a w dodatku nie każda może.
Są przecież wyrodne matki, które od razu oddają dziecko (chodzi mi o te, które nie chcą dziecka, a nie te, które nie są w stanie go utrzymać/wychować). Sama osobiście znam taki przykład.
Znam również dziewczyne, która zabiła swoje dziecko (mieszkałyśmy na jednym osiedlu).
Więc chyba nie w każdej kryje się instynkt macierzyński..
Na pewno nie kazda kobieta pragnie dziecka. Jesli chodzi o mnie, to ja chcialabym miec szkraba takiego i to włąsnie niezaleznie od tego czy balabym z facetem czy też sama. Dziecko jest dla mnie jednym z największych marzeń, chocby adoptowane:) wiadomo jednak, że nie zawsze warunki na to pozwalają jednak mam nadzieje, że długo czekac nie bede musiala na bobasa.
Tu chodzi głownie o dojrzalość i warunki zarówno mieszkaniowe jak i finansowe, bo bez tego to tak nie barzdzo. Dziecko nie kosztuje grosze niestety.
osobiście podziwiam osoby które świadomie decydują się na dziecko. dla mnie to jest niepojęte zamiast dziecka w perzyszłości kupie sobie gdzieś w 3miescie kawalerkę ;]
Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci. Lubię je ale jakoś nie mam instynktu macierzyńskiego... a dodam, że nie mam już dwudziestu lat ![]()
Mojego męża denerwuje to że ja nie lubię dzieci. On szaleje na ich punkcie , a ja nie widzę w nich nic fajnego
Stało się to powodem kłótni między nami. Gdy odwiedzamy teściową i jest tam też jego siostra z 2 letnim dzieckiem to ja siedzę niewzruszona, a oni skaczą nad tym dzieciakiem. Widząc teściową klęczącą na dywanie i udającą psa nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji. Mąż ma do mnie pretensje że nie zwracam uwagi na jego siostrzeńca.Zachowuje się tak jakby chciał mi robić na złość.On mnie nie rozumie. Myśli,że jestem nienormalna;/ Ja poprostu nie mam ochoty na niańczenie dzieci.Czy mam to robić na siłę?Teściowa dosłownie pcha mi go w ramiona i karze całować;/ Co robić???
ja generalnie obcych dzieci nie lubię, w ogóle za dziećmi nigdy nie byłam. ale ostatnio zdarza mi się o tym myśleć, że fajnie by było mieć swoje dziecko! mam dopiero 20 lat, więc realizacja tego nie wchodzi w grę, bo nie mogłabym zapewnić dziecku odpowiednich warunków no i z chłopakiem jestem zbyt krótko, by być go na tyle pewną, by urodzić mu dziecko.
nie mniej jednak dziwią mnie te myśli i może nawet marzenia... mieć kogoś do opieki, kochania.
19 2011-08-30 16:58:17 Ostatnio edytowany przez enya (2011-08-30 17:05:18)
Ciemnooki nie kazda kobieta chce od razu mieć dziecko! Jednak często czym bliżej 30-go roku życia tym bardziej ten instynkt macierzyński dochodzi do głosu. Niektóre kobiety nawet mając 30-tke nie czują potrzeby bycia mamą, ale gdzieś wewnątrz siebie wiedzą, że jeśli zrezygnują z macierzyństwa całkeim to później mogą z tego powodu odczuwać pustkę.
Znam też osoby, które pomimo 30-stki nie czują chcęci na dziecko i wychodzą z założenia, że jeśłi ta ochota się nie pojawi to zwyczajnie tego dziecka nigdy nie będą mieć.
Zdarzają się też, chociaż rzadko kobiety, które świadomie z pełną odpowiedzialnością rezygnują z macierzyństwa.
Jednak często bywa, że kobieta jednak w pewnym momencie tego dziecka zapragnie. Dużo kobiet pragnie dziecka pod wpływem miłości, bliskość z partnerem powoduje w nich pragnienie aby tą miłością się podzielić właśnie z dzieckiem.
Jeżeli ciemnooki jesteś zdeklarowany, że nigdy nie chcesz mieć dziecka i ta decyzja się nie zmieni to myśle, że każdej potenacjalnej kobieice, z którą chciałabyś się związać na poważnie powinieneś to uświadomić. Inaczej będą łzy...
Dużo mężczyzn nie chce mieć dzieci jednak kiedy dojrzewają, są w udanych zwiazkach to ich myślenie się zmienia i wówczas często oni są tymi, którzy głównie tego dziecka chcą. I kobiety też chyba zawsze mają nadzieję, że ten męzczyzna, który nie chce mieć dzieci jednak kiedyś zachce!
Ja obecnie nie odczuwam instynktu macierzyńskiego ale kiedyś pewnie chcialabym mieć dziecko dlatego też nie chciałabym zwiazać się z mężczyzną, który nigdy nie chciałby mieć dziecka i byłaby to jego ostateczna decyzja.
Ktoś kto postrzega dziecko tylko i wyłącznie jako wyrzeczenie, utratę wolności, utratę finansów i przyjemności, kłopot to z pewnością świadczy to o niedojrzałości albo egocentryźmie. Jednak z pewnością nie powinno się robić nic na siłę, to ważna decyzja, do której z pewnością trzeba dojrzeć i się przygotować.
Jednak co innego jeśłi ktoś po prostu nie odczuwa pragnienia aby mieć dziecko, zwyczajnie nie ma takiej potrzeby, czy nawet myśli i nie jest to związane z jego wygodnictwem.
truskaweczka19 napisał/a:Po co pokazujesz takie skrajne przypadki?
Są też takie , jak np ja, gdzie ja bardzo pragnę dziecka, ale wiem,że jeszcze parę lat z ukochanym musimy poczekać.
A w tych przypadkach co opisujesz kobieta nie myśli racjonalnie, ale niektóre kobiety UMIEJĄ.Hehe,
nie wiem coś się tak oburzyła :>Niemniej jednak to własnie nie są już skrajne przypadki. Takich zachowań kobiet zauważam coraz więcej, nawet na tym forum ile jest postów kobiet w wieku 18-21, które piszą, posty pt. "kiedy on się oświadczy", "czy jeszcze mu zależy", etc, na innych forach to samo. Wśród moich znajomych też coraz więcej o tym słychać. Dlatego zastanawiam się co tymi kobietami kieruje i skąd to się bierze?
Nie wiem czemu, ale poczulam sie jakby Twoja wypowiedź była skierowana do mnie ![]()
W zasadzie to co w tym złego, że ludzie którzy się bardzo kochają i pragną spędzić ze sobą przyszłość pobiorą sie choćby w wieku 20-tu kilku lat, przecież małżeństwo powinno wynikać z miłości, być rezultatem wspólnych decyzji, a nie wyrokiem? No, chyba, że do takiej decyzji popychają ludzi niewłaściwe motywacje, ale to już inna kwestia.
Nikt nie każe przecież takim małżeństwom od razu mieć dzieci. A co mieszkanie z bliską osobą bez ślubu przez 15 lat jest lepsze?
Każdy ma prawo do swoich decyzji, jeśłi się kocha to małżeństwo nie powinno nikogo przerazać, no chyba, że ktoś woli mieć jednak tą furtkę - wyjście awaryjne!
Wszystko zalezy od dojrzałości, a to indywidualna sprawa. I każdy ma prawo sam organiozwać sobie życia, tak jak tego pragnie. Ktoś w wieku 22 lat może juz być niezależną osobą, która pracuje, sama się utrzymuje, a ktoś inny w wieku 27 lat może być wciąż zalezny od rodziców. Tak też nie wiek decyduje!
Wydaje mi się, że z jednej storny dobrze jest, że w dzisiejszym świecie ludzie nie spieszą się z macierzyństwem tylko najpierw chcą zadbać o wykształcenie, zdobyć pracę, jakoś dawać radę finansowo.
Jednak z drugiej strony mam wrażenie, że ludzie coraz wolniej dojrzewają emocjonalnie. Dużo osób w wieku 25 lat i więcej wciąż jest niesamodzielnych, zależnych od rodziców i skupiających sie nadmiernie na sobie.
Ludzie coraz rzadziej decydują się na dziecko, bo trudno o dobrą pracę, albo odkładają decyzje o dziecku na ostatni moment co kończy się tym, że większość rodzin ma po jednym dziekcu, gdyż na drugie już zabrakło czasu. A parwdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Mój partner jest starszy o 10 lat ode mnie i jest już gotowy na dzieci i pewnie gdyby nie to że jesteśmy ze sobą nie cały rok już by coś wspominał o tym;) Ja natomiast bardzo chciałabym mieć dzieci (najlepiej dwoje albo troje;)) ale zdaję sobie sprawę, że jestem jeszcze za młoda, bez pracy, bez wykształcenia. Chciałabym najpierw skończyć studia, znaleźć pracę.:) Dlatego też dzieci owszem, ale za kilka lat;)
Ja w ogóle nie mam instynktu macierzyńskiego i ewentualna ciąża nawet w przyszłości wydaje mi się czymś strasznym. Na tą chwilę nie planuję mieć dzieci, a czy to się zmieni- nie mam pojęcia. Jak jadę do mojego narzeczonego i jest akurat jego brat z dwójką chłopców (5 lat i 1,5 roku) to nie wiem gdzie się podziać. Wszyscy się zachwycają, a mi głupio, bo dla mnie to jest jakaś przesada. Z tego powodu staram się unikać sytuacji w których muszę przebywać z dziećmi. To tak jakby wszyscy oczekiwali, że będę piała z zachwytu, a ja siedzę niewzruszona. To podobnie jak u Ciebie Kania22. Ja na siłę nic robić nie będę, bo nie umiem.
Ja mam 30 lat, mam męża, ale jakoś nie widzę się w roli matki, chociaż w przyszłości, za parę lat, chciałabym mieć dzieci, ale jeszcze nie dziś
.
Hej netkobietki, Jestem w związku już 2 lata, ja mam 22, on 21, i muszę przyznać, że od czasu do czasu zaczynam o tym myśleć:) Oczywiście muszę brać po uwagę wiek mojego partnera, jest młodszy więc myślę, że jeszcze kilka lat na pewno się przyda żeby do takiej decyzji dojrzeć:) ale z wpadki też byśmy się cieszyli, chociaż przerażenie na początku byłoby pewne. Kocham dzieci i zawsze wyobrażałam sobie siebie w roli wspaniałej matki, ale to chyba jeszcze nie czas:)
Mojego męża denerwuje to że ja nie lubię dzieci. On szaleje na ich punkcie , a ja nie widzę w nich nic fajnego
Stało się to powodem kłótni między nami. Gdy odwiedzamy teściową i jest tam też jego siostra z 2 letnim dzieckiem to ja siedzę niewzruszona, a oni skaczą nad tym dzieciakiem. Widząc teściową klęczącą na dywanie i udającą psa nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji. Mąż ma do mnie pretensje że nie zwracam uwagi na jego siostrzeńca.Zachowuje się tak jakby chciał mi robić na złość.On mnie nie rozumie. Myśli,że jestem nienormalna;/ Ja poprostu nie mam ochoty na niańczenie dzieci.Czy mam to robić na siłę?Teściowa dosłownie pcha mi go w ramiona i karze całować;/ Co robić???
Szkoda, że nie wyjaśniliście tego przed ślubem- dla mnie to był jeden z najgorszych scenariuszy w małżeństwie, dlatego też mój poprzedni związek się rozpadł (sytuacja była analogiczna do Twojej). Mój mąż akceptuje mój wybór, powiedziałam mu o tym zanim jeszcze nie bylismy ze sobą, by wszystko było jasne.
ja mam podobnie jak kania22 i Jussti - ale nie mam zamiaru wmawiać ludziom, że jest inaczej. U nas w rodzinie też jest dwójka małych dzieci ( 2 i 4) i nie udaję, że mnie wzruszają. Jeśli są za głośno, po prostu wychodzę z pomieszczenia -bez pokazówki oczywiście. Na szczęście dzieci są dość grzeczne, ale jak nie są, rozumiem ich "fochy", mają też rodziców, którzy nie skaczą wokół nich ale obserwują sytuację i jak dzieciaki przeginają, to je sprowadzają do parteru- tak że to bardzo pomaga. Nie ma nic gorszego niż rodzice rozpływający się w zachwycie nad dziećmi.
Mam wsparcie w mężu, który zawsze mi mówi, że kocha we mnie tą inność
oboje znajdujemy swoje sposoby na życie, nie pozwalamy by się ktoś mieszał w nasze decyzje, nie pragniemy żyć "tak jak wszyscy" -i trochę mnie niepokoi KANIA22 -mogą być zgrzyty w przyszłości
ps. ile macie lat?
Catwoman - Mój mąż już przed ślubem wiedział jaki mam stosunek do dzieci. Nie ukrywał niezadowolenia, ale też nie robił problemu. Wydawało mi się ,że to zaakceptował. Jednak ostatnio zaczął się o to czepiać.Powiedział że to go strasznie wkurza.
Ja mam 22 a on 24. Oczywiście on NIE chce mieć dzieci już teraz, bo wiadomo, że to za wcześnie.
ja mam podobnie jak kania22 i Jussti - ale nie mam zamiaru wmawiać ludziom, że jest inaczej. U nas w rodzinie też jest dwójka małych dzieci ( 2 i 4) i nie udaję, że mnie wzruszają. Jeśli są za głośno, po prostu wychodzę z pomieszczenia -bez pokazówki oczywiście. Na szczęście dzieci są dość grzeczne, ale jak nie są, rozumiem ich "fochy", mają też rodziców, którzy nie skaczą wokół nich ale obserwują sytuację i jak dzieciaki przeginają, to je sprowadzają do parteru- tak że to bardzo pomaga. Nie ma nic gorszego niż rodzice rozpływający się w zachwycie nad dziećmi.
Mam wsparcie w mężu, który zawsze mi mówi, że kocha we mnie tą innośćoboje znajdujemy swoje sposoby na życie, nie pozwalamy by się ktoś mieszał w nasze decyzje, nie pragniemy żyć "tak jak wszyscy" -i trochę mnie niepokoi KANIA22 -mogą być zgrzyty w przyszłości
ps. ile macie lat?
To dobrze, że wszystko sobie wyjaśniliście
.
Opiniami innych nie martwcie się, to Wasze życie.
To dobrze, że wszystko sobie wyjaśniliście
.
Opiniami innych nie martwcie się, to Wasze życie.
Bez szczerości w związku to nie ma sensu. Moi znajomi radzili mi ;"Zaczekaj, aż on się w tobie zakocha, mało tego- zacznie cię kochać do szaleństwa:D -wtedy mu ewentualnie powiedz" -ale czułam, że to byłoby nie fair. Pragnełam tego zwiazku, ale nie da się żyć w kłamstwie. Więc powiedziałam mu jakiś tydzień czy dwa przed tym, zanim w ogóle zaczęliśmy być parą. Potem się tylko upewniałam, że zrozumiał
Dla mnie najważniejsze jest jego oparcie ; bo z powodu presji np.rodziny ( zwłaszcza jak się jest "w słusznym wieku") można popaść w depresję:)
Wyszłam za mąż z wielkiej miłości, nie dążyłam do tego, po prostu przyszedł taki czas kiedy dotarło do mnie, że to właśnie z tym mężczyzną chcę spędzić resztę swojego życia. Rola żony i matki, owszem, gdzieś tam przebijała się przez moje myśli, ale bardzo mgliście i zawsze jako element bliżej nieokreślonej przyszłości.
Instynkt macierzyński? Zero instynktów, zero myśli o dziecku, nigdy mnie zresztą do nich raczej nie ciągnęło, nigdy nie miałam tendencji do zaglądania do cudzych wózków. Kiedy okazało się, że jestem w ciąży, byłam już co prawda mężatką, ale dla mnie to było jeszcze zbyt wcześnie - chciałam zdążyć nacieszyć się wolnością, mężem, nowym domem, nie byłam chyba psychicznie przygotowana do macierzyństwa, to nie był absolutnie ,,mój" czas, a tu bach! Najpierw musiałam się z tą myślą zwyczajnie oswoić, dopuścić do świadomości, ale z czasem nie tylko ją zaakceptowałam, ale i z utęsknieniem czekałam na tę chwilę, kiedy już maleństwo pojawi się na świecie
. A teraz... Cieszę się, że tak się stało i nie wyobrażam sobie inaczej, mój syn jest moją wielką radością, miłością, sensem i spełnieniem. Za mnie zdecydował los, ale instynkt sam odezwał się we właściwej chwili, choć przypuszczam, że do tej pory już dawno sama dojrzałabym do tej decyzji
.
A prawdą jest, że z pewnością kobieta która zbliża się do 40-stki będzie mieć już mniej sił aby sprostać potrzebom malucha.
Przyznaję, że to zdanie wywołało u mnie lekki uśmieszek, musisz być chyba bardzo młodą osobą, jeśli kobiety dobijające do 40-tki postrzegasz jako osoby, którym trudno jest sprostać oczekiwaniom ruchliwego malucha. Otóż zapewniam Cię, że będąc w tym mniej więcej wieku, jestem osobą pełną energii, spontaniczną, radosną, niestraszna mi całonocna zabawa w dyskotece, więc tym bardziej opieka nad maluszkiem. Czterdziestka to nie starość, to kwiecie wieku, a jedyne czego potencjalnie byłoby mi szkoda to tego, że decydując się dziś na kolejne dziecko za kilka lat byłabym pięćdziesięcioletnią mamą... dziesięciolatka. Ale kto wie, życie potrafi nas przecież zaskakiwać
.
Nigdy tego nie potrzebowałam sama z siebie i nadal nie potrzebuje. Jak widze matki zakochane w swoich bobaskach, to czesto, delikatnie mowiąc, mocno sie dziwie i zupełnie nie pojmuję. Z wałsnego doświadczenia jednak wiem, że takie pragnienie może pojawić się, gdy spotka się partnera, ktory nam odpowiada.
Nigdy tego nie potrzebowałam sama z siebie i nadal nie potrzebuje. Jak widze matki zakochane w swoich bobaskach, to czesto, delikatnie mowiąc, mocno sie dziwie i zupełnie nie pojmuję. Z wałsnego doświadczenia jednak wiem, że takie pragnienie może pojawić się, gdy spotka się partnera, ktory nam odpowiada.
Może się pojawić a nie musi- i każda droga będzie dobra:)
osobiście podziwiam osoby które świadomie decydują się na dziecko. dla mnie to jest niepojęte zamiast dziecka w perzyszłości kupie sobie gdzieś w 3miescie kawalerkę ;]
podpisuję się obiema grabami, a jak tego będzie mało dołóżcie sobie kota i psa. dla mnie taka sama frajda. mam 26 lat i jak będzie dziecko to tylko adoptowane.
No ja też adoptowane- nie widzę sensu rodzenia i wydawania na świat kolejnego istnienia do tej 7 miliardowej rzeszy, skoro tyle już istniejących, nie ma ani domu, ani miłości.
Ostatnio zastanawia mnie między innymi jedna sprawa - czy każda dziewczyna / kobieta musi mieć dziecko? Niezależnie od tego czy jest sama czy w związku, niezależnie od tego czy jej partner chce, niezależnie od tego czy to będzie jej dziecko, z in vitro czy z domu dziecka. Czy zawsze ten cały instynkt macierzyński działa? Czy każda kobieta o tym marzy / potrzebuje tego? Serio ... ?
Nie każda kobieta posiada instynkt macierzyński. Patrząc jednak z perspektywy kobiety, która pragnie w przyszłości dziecko, uwazam, że kobieta nie poczuje się całkowicie spełniona dopóki nie będzie posiadać dziecka. Aczkolwiek podkreślam, że jest to jedynie perspektywa kobiety, która dziecko chce urodzić.
Niektóre kobiety wybierają inne życie. Zakładają rodzinę z założeniem modelu 2 + 0. Ludzie mają różne potrzeby. Tak samo nie każdy mężczyzna pragnie posiadać dziecko. Ale nie budzi to takiego zdziwienia jak w przypadku kobiet, które nie chcą mieć dziecka.
37 2011-10-13 16:16:57 Ostatnio edytowany przez november (2011-10-13 16:35:28)
Jak widzę?
Jeżeli facet wcale nie chciałby dziecka i byłoby to pewne, to nie byłabym z Nim w związku, z prostego powodu, kwestia odmiennych priorytetów, nie bylibyśmy razem szczęśliwi.
Jednak oczywiście zdarza się, że facet niby nie chce mieć dzieci, lecz z biegiem czasu i przy odpowiedniej partnerce obawy pryskają i jest w porządku.
Co do wieku, jest wielu dojrzałych facetów i ojców nawet przed 30 - stką.
Ja osobiście i ukochany planujemy dziecko najpóźniej za 5 lat, on jest starszy, a jak wyjdzie, to zobaczymy, ale jak się chce, to robi się wszystko , by się udało.
A jak spojrzą na Ciebie kobiety, to zależy.
Na pewno nie jesteś gorszy, po prostu nie masz wielkiej chęci na bycie ojcem , przynajmniej na razie i ok.
Osobiście bardzo mi się taka wypowiedź nie podoba. Truskaweczko nie miej mi tego za złe. Jakoś nie potrafię tego postrzegać w kwestii "priorytetów".
Zawsze sądziłam, że dziecko to można "chcieć" mieć z KIMŚ (czyli nie jako efekt przemyśleń i tego, że chcę mieć dziecko, tylko efekt myślenia "chciałabym patrzeć jak rozwija się dziecko moje i jego - nasze") - o ile można "chcieć". Dla mnie potrzeba macierzyństwa siedzi gdzieś w większości kobiet, ale ona się może "aktywować" tylko kiedy spotka się właściwą osobę. I tu chcę się odnieść to wypowiedzi, którą zacytowałam. Co jeśli facet chce mieć dziecko a potem się okaże, że jednak nie może? Dla mnie to jest dosyć płytkie... Zresztą co tu będę mówić ogólnikowo - mi też kiedyś facet - który, jak sądziłam, wtedy mnie kochał, powiedział, że gdybym nie mogła mieć dzieci to by mnie zostawił. Porażka.
A teraz "chcenie" lub "niechcenie" dziecka. Zawsze unikałam mówienia typu "będę mieć dziecko" i "nie będę nigdy mieć dziecka" bo uważam, że jest to coś głębszego niż swoje chcenie. Nie podoba mi się mówienie "Chcę mieć dziecko" bo chcieć to można zabawki, albo "posiadać potomstwo" bo posiadać można rzeczy.
Mimo wszystko mój, na szczęście, były już facet - wspomniany w poście - naciskał bym deklarowała liczby - ile tych dzieci ma być. Pomijam, że byłam wtedy na 3 roku studiów i na temat byłam po prostu niegotowa - jedna sprawa, i zastanawiałam się, czy byłabym dobrą matką - druga. A facet zamiast wyczuć moje obawy i powiedzieć "tak, byłabyś dobrą matką" potrafił tylko wymuszać deklaracje. Tak bardzo "chciał posiadać" dziecko.
Odpowiadając na pytanie wątku: nie każda kobieta chce urodzić. I nie widzę w tym nic dziwnego. Sama jeszcze o tym nie myślę, choć uważam się za normalną kobietę. Myślę, że w naszym społeczeństwie kobiety, które nie decydują się na dziecko postrzegane są prawie jak ułomne. Facetom - jak zawsze się folguje. I robią to same kobiety - ofiary stereotypów.
Czy to marzenie każdej kobiety. Wydaje mi sie ,ze nie. Dla jednych najważniejszym priorytetem jest własną rodzina,teraz czy w przyszłości ,a dla drugich kariera i wcale dzieci nie potrzebuja do Szczescia...maja mężów,karierę ,domy i kota.ja mam 20lat i osobiście moim największym życiowym celem jest założenie własnej rodziny. Chce miec męża,chce miec własne mieszkanie i dziecko/dzieci,nie wyobrazam sobie,ze mogłabym cale zycie poświęcić tylko i wyłącznie dla siebie nie pozostawiając po sobie nic na tym świecie. Widze sie w roli matki,wychowującej własne potomstwo,a pozniej na starość w roli babci.moze to tez z tego powodu,ze boję sie samotności,a wiadomo własne dzieci i wnuki teoretycznie beda z toba az do śmierci niz moja własną mama,bez ktorej na dzien dzisiejszy nie potrafię żyć...no ale to odległa przyszłości..narazie skupiam sie na sobie ,swoich marzeniach,celach,chce je osiagnac,a posiadanie męża i własnego dziecka planuje za 10lat:)
39 2011-10-13 19:56:11 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-10-13 20:07:48)
November, jeżeli tak mnie zrozumiałaś, to źle mnie zrozumiałaś.
Nie traktuję przyszłych dzieci jak zabawki (dzieci, bo chcę mieć co najmniej dwójkę).
Oczywiście, że chcę mieć dzieci z odpowiednią osobą za parę lat (pewnie nie wcześniej niż 4 lata).
Z byle kim dziecka na pewno bym nie chciała.
Dla mnie to logiczne.
Gdyby facet nie mógł mieć dziecka, to na pewno nie winiłabym Go i nie odeszłabym. Przecież to zupełnie inna sytuacja. Pomyślelibyśmy o in vitro lub adopcji, jakby się nie udało, no to trudno!
Jeżeli facet nie chciałby dzieci od początku to nie chciałabym z Nim być.
Tak, to jest kwestia pewnych priorytetów, nie mam zamiaru być z kimś, kto np nie cierpi dzieci, nie chce ich, a ja bardzio pragnę rodziny. To doprowadziłoby tylko do cierpienia i związek nie byłby udany.
Jedni mniej marzą o rodzinie, inni bardziej, jednak ważne jest, by się dobrać.
Naprawdę nie mam nic do ludzi, którzy nie chcą mieć dzieci albo np później niż ja dajmy na to po trzydziestce, ale ja bym z taką osobą nie mogła być.
Pozdrawiam.
Mojego męża denerwuje to że ja nie lubię dzieci. On szaleje na ich punkcie , a ja nie widzę w nich nic fajnego
Stało się to powodem kłótni między nami. Gdy odwiedzamy teściową i jest tam też jego siostra z 2 letnim dzieckiem to ja siedzę niewzruszona, a oni skaczą nad tym dzieciakiem. Widząc teściową klęczącą na dywanie i udającą psa nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji. Mąż ma do mnie pretensje że nie zwracam uwagi na jego siostrzeńca.Zachowuje się tak jakby chciał mi robić na złość.On mnie nie rozumie. Myśli,że jestem nienormalna;/ Ja poprostu nie mam ochoty na niańczenie dzieci.Czy mam to robić na siłę?Teściowa dosłownie pcha mi go w ramiona i karze całować;/ Co robić???
Miałam kiedyś tak jak ty, nie lubiłam dzieci, drażniły mnie ich piski i wrzaski, bieganie, śmiecenie itp. kiedy przyjeżdżała siostra z dziećmi albo brat z córeczką to zmywałam się z domu. I wiesz co? Wszystko się zmieniło gdy urodziłam własne dziecko. Mój synek ma 2.5 roku i nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak zabawa z nim. Gdybym nie miała innych obowiązków to mogłabym na tym spędzić cały dzień. Zmienił się też mój stosunek do innych dzieci - zaczęłam je lubić i rozumieć. Macierzyństwo jak widać zmienia kobietę nie do poznania....
Miałam kiedyś tak jak ty, nie lubiłam dzieci, drażniły mnie ich piski i wrzaski, bieganie, śmiecenie itp. kiedy przyjeżdżała siostra z dziećmi albo brat z córeczką to zmywałam się z domu. I wiesz co? Wszystko się zmieniło gdy urodziłam własne dziecko. Mój synek ma 2.5 roku i nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak zabawa z nim. Gdybym nie miała innych obowiązków to mogłabym na tym spędzić cały dzień. Zmienił się też mój stosunek do innych dzieci - zaczęłam je lubić i rozumieć. Macierzyństwo jak widać zmienia kobietę nie do poznania....
Co wiec sprawilo ze zdecydowalas sie na dziecko? To nie zlosliwosc tylko najzupelniej powazne pytanie. Juz kilka razy spotkalam sie z wypowiedziami ze "wczesniej nie lubilam ale jak urodzilam wlasne to zmienilam zdanie". Co kobiety z takim podejciem sklania do zmiany decyzji? Nie umiem sobie sama na to odpowiedziec.
Ostatnio zastanawia mnie między innymi jedna sprawa - czy każda dziewczyna / kobieta musi mieć dziecko? Niezależnie od tego czy jest sama czy w związku, niezależnie od tego czy jej partner chce, niezależnie od tego czy to będzie jej dziecko, z in vitro czy z domu dziecka. Czy zawsze ten cały instynkt macierzyński działa? Czy każda kobieta o tym marzy / potrzebuje tego? Serio ... ?
Nie wiem czy każda kobieta musi mieć dziecko, ale na pewno większość prędzej czy później odczuwa taką potrzebę, macierzyństwo chyba jest w kobietach zakodowane. I myślę że podobnie jest z mężczyznami, że przychodzi taki dzień że zatwardziały singiel widzi w parku innego faceta pchającego wózek i zdaje sobie sprawę, że też tego pragnie... Do tego trzeba dojrzeć, tyczy się to i kobiet i mężczyzn
nala_24 napisał/a:Miałam kiedyś tak jak ty, nie lubiłam dzieci, drażniły mnie ich piski i wrzaski, bieganie, śmiecenie itp. kiedy przyjeżdżała siostra z dziećmi albo brat z córeczką to zmywałam się z domu. I wiesz co? Wszystko się zmieniło gdy urodziłam własne dziecko. Mój synek ma 2.5 roku i nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak zabawa z nim. Gdybym nie miała innych obowiązków to mogłabym na tym spędzić cały dzień. Zmienił się też mój stosunek do innych dzieci - zaczęłam je lubić i rozumieć. Macierzyństwo jak widać zmienia kobietę nie do poznania....
Co wiec sprawilo ze zdecydowalas sie na dziecko? To nie zlosliwosc tylko najzupelniej powazne pytanie. Juz kilka razy spotkalam sie z wypowiedziami ze "wczesniej nie lubilam ale jak urodzilam wlasne to zmienilam zdanie". Co kobiety z takim podejciem sklania do zmiany decyzji? Nie umiem sobie sama na to odpowiedziec.
Ach, historia jak tysiące innych, wpadka..... Co nie zmienia faktu że ta wpadka uczyniła mnie szczęśliwą ![]()
Dobrze ze dla ciebie okazalo sie to szczesliwym przezyciem
Ale w to "zakodowanie" to juz chyba nie wierze... Mnie absolutnie do dzieci nie ciagnie a nie mam juz 20 lat zeby mi niedojrzalosc wytykac ![]()
Dobrze ze dla ciebie okazalo sie to szczesliwym przezyciem
![]()
Ale w to "zakodowanie" to juz chyba nie wierze... Mnie absolutnie do dzieci nie ciagnie a nie mam juz 20 lat zeby mi niedojrzalosc wytykac
Rozumiem, każdy człowiek jest inny i ma inne priorytety, to normalne. A dojrzałość? No cóż, czasem jak człowiek musi to bardzo szybko dojrzewa ![]()
Smiem twierdzic ze bardzo czesto trzeba dojrzewac szybko. Bo jak nie to zycie juz takiego kopa strzeli ze sie czlowiek po scianie rozmaze ![]()
kania22 napisał/a:Mojego męża denerwuje to że ja nie lubię dzieci. On szaleje na ich punkcie , a ja nie widzę w nich nic fajnego
Stało się to powodem kłótni między nami. Gdy odwiedzamy teściową i jest tam też jego siostra z 2 letnim dzieckiem to ja siedzę niewzruszona, a oni skaczą nad tym dzieciakiem. Widząc teściową klęczącą na dywanie i udającą psa nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Nie wyobrażam siebie w takiej sytuacji. Mąż ma do mnie pretensje że nie zwracam uwagi na jego siostrzeńca.Zachowuje się tak jakby chciał mi robić na złość.On mnie nie rozumie. Myśli,że jestem nienormalna;/ Ja poprostu nie mam ochoty na niańczenie dzieci.Czy mam to robić na siłę?Teściowa dosłownie pcha mi go w ramiona i karze całować;/ Co robić???
Miałam kiedyś tak jak ty, nie lubiłam dzieci, drażniły mnie ich piski i wrzaski, bieganie, śmiecenie itp. kiedy przyjeżdżała siostra z dziećmi albo brat z córeczką to zmywałam się z domu. I wiesz co? Wszystko się zmieniło gdy urodziłam własne dziecko. Mój synek ma 2.5 roku i nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak zabawa z nim. Gdybym nie miała innych obowiązków to mogłabym na tym spędzić cały dzień. Zmienił się też mój stosunek do innych dzieci - zaczęłam je lubić i rozumieć. Macierzyństwo jak widać zmienia kobietę nie do poznania....
Ja mam dokładnie tak samo. Ale podchodzę do tego z dystansem. Wiem, a może po prostu czuję, że inny jest mój stosunek do obcych dzieci, a inny będę miała do tych, które urodzę. Zrozumiałam to i wreszcie nie mam wyrzutów sumienia, że kiedy w otoczeniu pojawia się dziecko, tylko ja nie robię "kuci-kuci"...
Na tym świecie tylko jedna rzecz jest pewna - zmienność
Dlatego nigdy nie mówię NIGDY ![]()
Wydaje mi się, że z grubsza pragnienie posiadania dziecka można przez kobiety można podzielić na dwie kategorie: kobiety, które po prostu mają silny instynkt macierzyński "od zawsze", posiadanie rodziny i dziecka jest ich najważniejszym priorytetem i po prostu chcą być mamą. Druga kategoria to ta, o której pisała november - kobiety, które nie mówią od razu "tak" ani "nie" dziecku, u których pragnienie posiadania dziecka pojawia się w momencie, kiedy spotykają właściwego mężczyznę i chcą, aby dziecko było dopełnieniem ich związku.
W obu kategoriach występuje racjonalne i nieracjonalne podejście do kwestii macierzyństwa. Nieracjonalne są 18-latki, które chcą mieć dziecko i suszą głowy swoim chłopakom o ślub, które odstawiają potajemnie tabletki, nie mają skończonej szkoły ani zaplecza, żeby dziecku zapewnić godziwe warunki. Racjonalna jest dyskutująca tu Truskaweczka, która wie, że strasznie chce być mamą, ale musi jeszcze troszkę poczekać.
Ojej, jak ja nie znosiłam dzieci
Po prostu wszystkie bym najchętniej wyrzuciła za okno. No po prostu okropne istoty! Ale jakoś nigdy nie myślałam, że ja na pewno nigdy nie chcę dziecka. Wprost przeciwnie, myślałam: teraz dzieci nie cierpię, ale pewnie kiedyś będę chciała być mamą. Odpowiednie instynkty obudziły się we mnie, kiedy zobaczyłam 2 kreski na teście ciążowym. Miałam wtedy 25 lat. Nigdy nie stałam się jednak obsesyjną Matką Polką. Żadnego "kuci, kuci", za obcymi dziećmi nadal nie przepadam, chociaż już nie mam pragnienia wyrzucania ich za okno, nie znoszę odwiedzania młodych mam, które rozmawiają wyłącznie o dzieciach, nie cierpię placów zabaw. Ale bardzo podoba mi się bycie mamą ![]()
Ja zupełnie nie mam potrzeby posiadania dzieci. Nie rozważam tego nawet jako rzeczywistej opcji.
Nie mam instynktu macierzyńskiego, nie lubię dzieci - to po pierwsze; po drugie - bałabym się, że jakiemuś niewinnemu dzieciakowi przekażę swoje traumy (oj, już moi rodzice kategorycznie nie powinni mieć dzieci!), po trzecie: bałabym się odpowiedzialności za wypuszczenie w świat funkcjonalnego człowieka. Co, jeśli cierpiałby, uważał egzystencję za smutną i pozbawioną sensu?
Miałabym pretensje do siebie.
Z resztą, tak jak niektórzy mają zakorzeniony głęboko w świadomości dogmat o istnieniu boga i oni "wiedzą", że bóg jest, to ja mam coś takiego w związku z dziećmi. "Wiem", że nie będę matką. Choć równie dobrze wiem, że jutro, czy za miesiąc coś mi w układzie hormonalnym odbije od dotychczasowej normy i zapragnę gromadki dziatek... w każdym razie, i tak najpierw przejdzie to przez filtry mojego rozsądku.
Ciążę "z przypadku" usunęłabym.
maszkara gratuluje odwagi. Ja tez! ![]()
Ja nigdy nie wyobrażałam sobie siebie w roli matki, nawet kiedyś byłam święcie przekonana że jakbym już zaszła w ciążę to bym oddała do adopcji, teraz minęło parę lat i chce mi się z tego śmiać, u mnie instynkt macierzyński pojawił się z wiekiem i spotkaniem odpowiedniego mężczyzny, tez muszę jeszcze chwilę z tym poczekać,
Co do pytania autora jak kobiety widzą faceta który nie chce mieć dzieci, pewnie byłabym w stanie zrozumieć że on po prostu nie czuje takiej potrzeby, ma inny pomysł na życie niż założenie rodziny, może to nawet lepiej jak jest tego świadomy i nie "uszczęśliwia" żadnej kobiety a później jeszcze dzieci byciem na siłę "głową rodziny" obserwuję kilka takich przypadków na co dzień niestety na dłuższą metę się to nie sprawdza.
Parę lat temu pewnie nie miałabym problemu żeby związać się z facetem który deklaruje że pod żadnym pozorem nie chce mieć dzieci, na chwilę obecną nie weszłabym świadomie w taka relację, poza tym nie wiem czy facet który nie jest w stanie podołać "emocjonalnie i materialnie" ojcostwu jak pisze autor jest dobrym materiałem na partnera życiowego. Nie jestem materialistką ale sama jestem dosyć zaradna i nie chciałabym faceta który by był zupełnie nieogarnięty
to przejaw zdrowego rozsadku
53 2011-10-18 15:09:24 Ostatnio edytowany przez Aranjani (2011-10-18 15:10:06)
Instynkt macierzyński jak na razie u mnie zanikł. Nigdy nie był silny, ale jakiś tam zawsze był. Nie wiem czym jest to spowodowane. Może podobnie jak u Maszkarady - traumami, może nieudanym małżeństwem, może tym, ze kiedys poroniłam.
W tej chwili zdecydowanie nie chcę dzieci. Mój partner podziela mój pogląd.
Balabym się, że dziecku nie dam tego co powinnam, że nie będę potrafiła. I nie chodzi tu tylko o względy finansowe, ale o moją cholernie nadwyrężona psychikę, brak cierpliwości i niestety dalej powracajace stany depresyjne.
Jest nam cudownie tak jak jest i nie będziemy tego zmieniać.
A czy nie macie coś takiego jak poczucie (to do dziewczyn 30+) że "zegar tyka" ? I czy byłybyscie skłonne zajśc w ciążę właśnie teraz/wcześniej choćby z rozsądku tylko dlatego, że potem może być za późno?
Nie nie bylabym na to gotowa.
Nie mam poczucia ze zegar tyka. Na codzien nie mysle o tym. Duzo wiekszym stresem byloby dla mnie gdybym urodzila dziecko majac te 20 kilka lat i bedac kompletnie na to nieprzygotowana. Nie spotkalam odpowiedniego partnera do wieku 26 lat, nie mialam dobrej pracy i dochodow pozwalajacych mi na samodzielnosc za siebie i jeszcze jedna osobe, nie mialam wlasnego lokum, mialam swoje problemy ktore mnie przygniataly... Urodzilabym dziecko i co? Bylabym tylko bardziej sfrustrowana. To nie bylaby dobra sytuacja dla zadnego z nas. Tak wiec ciesze sie ze nie urodzilam wtedy.
Sadie a teraz? z tego co widać w opisie masz 31 lat, nadal twierdzisz , że nie chcesz być nigdy matką?
Jeżeli dwie osoby nie chcą mieć dzieci - super, jeżeli obie chcą - też super. Znajoma moich rodziców, która ma już prawie 60 lat nie ma dzieci, bo jej mąż nie chciał, przez co ona stała się nieznośna dla otoczenia i prawie zatyka uszy gdy ktoś cokolwiek powie w stylu "mój syn... moja córka..."
Sama nie widzę się w roli matki, przynajmniej przez dłuższy czas. Może gdybym spotkała odpowiedniego mężczyznę zmieniłoby się moje podejście. I okropnie mnie drażni jak słyszę w pracy, że ktoś przez 8 godzin jest w stanie opowiadać nawet o konsystencji kupki swojego dziecka!
Nie każda kobieta chce mieć dzieci, nie każda też powinna je mieć.
Absolutnie nie godzę się na uogólnianie, że jest to albo powinno być pragnieniem każdej z nas.
Te, które o tym od zawsze marzyły oraz te, w których dopiero po jakimś czasie odezwał się instynkt macierzyński, niech rodzą zdrowe dzieci i niech mają z tego radość.
Ale, jak widzę te rozwrzeszczane matki, które słownie bądź fizycznie wyżywają się na dzieciach, to krew mnie zalewa.
Nie każda z nas czuje do tego powołanie i nie każda je ma. Tylko te kobiety, które tego na prawdę chcą powinny mieć dzieci.
Nie powinno być to ani regułą, ani nakazem. A czasami presja społeczna, rodzinna jest tak silna, że pragnienia odstawia się na bok...
Jest to integralna decyzja kobiety. Ważne tylko, że gdy szuka ona partnera, to musi rozglądać się za takim, który jej decyzje rozumie, szanuje i zgadza się na taki scenariusz.
dorota.f masz rację. Jak to twierdze (pobożne życzenie) na rodzicielstwo powinno sie dostawać pozwolenie poprzedzone szkoleniem porównywalnym do tego , które przechodzą astronauci. Uważam, ze jak się ma być już nie tyle złym co byle jakim rodzicem (co an jedno czasem wychodzi) lepiej nim nie być wcale.
A wiecie co? Tak teraz mi przyszło do głowy, choć założenie może być błędne
Wydaje mi się, że większy instynkt macierzyński i chęć posiadania dzieci mają te kobiety, które czują oparcie w rodzinie. Bo logiczne jest to, że jeżeli kobieta ma jakieś problemy i wie, że nie uzyska pomocy znikąd to wiadomo, że dzieci nie chce mieć. I później taka kobieta może być i samodzielna i mieć dobrą pracę, ale ten, nie wiem, psychiczny fakt, że nie ma tego oparcia nadal ją hamuje, mimo, że poradziłaby sobie sama bardzo dobrze.
Co o tym myślicie? Z własnego doświadczenia i perspektywy?
61 2012-03-25 20:00:11 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-03-25 20:00:29)
Teo Myślę, że kazda kobieta która nie chce mieć dzieci może mieć ku temu zupełnie inny powód. Ale ten, który podałaś, oczywiście może być jednym z nich i to całkiem poważnym.
Jak to twierdze (pobożne życzenie) na rodzicielstwo powinno sie dostawać pozwolenie poprzedzone szkoleniem porównywalnym do tego , które przechodzą astronauci. Uważam, ze jak się ma być już nie tyle złym co byle jakim rodzicem (co an jedno czasem wychodzi) lepiej nim nie być wcale.
Dokładnie. Wizja raczej nierealna, ale szkolenia i pozwolenia mogłyby pomóc w decyzjach i uniknąć przyszłych katastrof na polu wychowawczo-rodzinnym.
Teo, oparcie w rodzinie to bardzo ważna rzecz. Oparcie jednak potrzebne jest już po samodzielnie podjętej decyzji.
Czasami jednak zdarza się tak, że to właśnie rodzina niestety nadmiernie dopinguje lub wręcz nakłada presję.
Są jednak i takie przypadki, kobiet które nie miały dobrych wzorców ani wsparcie w rodzinie, a założyły własną i są szczęśliwymi mądrymi mamami.
Tak to wśród ludzi bywa, że nie ma na nas jednej reguły/zasady.
A wiecie co? Tak teraz mi przyszło do głowy, choć założenie może być błędne
Wydaje mi się, że większy instynkt macierzyński i chęć posiadania dzieci mają te kobiety, które czują oparcie w rodzinie. Bo logiczne jest to, że jeżeli kobieta ma jakieś problemy i wie, że nie uzyska pomocy znikąd to wiadomo, że dzieci nie chce mieć. I później taka kobieta może być i samodzielna i mieć dobrą pracę, ale ten, nie wiem, psychiczny fakt, że nie ma tego oparcia nadal ją hamuje, mimo, że poradziłaby sobie sama bardzo dobrze.
Co o tym myślicie? Z własnego doświadczenia i perspektywy?
Z moich obserwacji wynika nawet, że czasem kobieta, która zdecydowanie deklaruje, że jest przeciwniczką macierzyństwa, kiedy spotyka na swojej drodze mężczyznę, przy którym czuje się naprawdę bezpieczna, którego kocha i sama jest kochana, nagle pragnie zostać matką. Czasem sama siebie nie rozumie, a jednak to pragnienie budzi się w niej i już tylko przybiera na sile.
Bywa i tak
Chciałabym by Sadie wypowiedziała się jesczze na ten temat, bo czytałam kilka jej wpisów i nie ukrywam, zasiała we mnie ciekawość:)
Sadie a teraz? z tego co widać w opisie masz 31 lat, nadal twierdzisz , że nie chcesz być nigdy matką?
Juz spiesze wyjasniac ![]()
Nadal jestem mocno przekonana o tym ze dzieci to nie moj temat. Jesli ich w moim zyciu nie bedzie to nie bede miala poczucia zadnej straty. Ja mam co robic i wiem co zrobic z moim zyciem
Swiadomosc mojej wlasnej wartosci wyplywa ze mnie a nie zalezy od kogos innego. Jestem na tyle odporna ze nie interesuja mnie opinie otoczenia ani ewentualne grozby pt "bedziesz zalowac". Zal ze sie cos zrobilo albo czegos nie zrobilo zawsze nam bdzie towarzyszyc wiec rownie dobrze mozna sie doniego przyzwyczajac od mlodosci.