Czesc jestem nowa w tych tematach z czatowaniem i tak dalej.potrzebuje rady ,nie wiedzialam do jakiej grupy wejsc zeby nawiazac kontakt.potrzebuje porady psychologicznej i chyba wszystkich po trochu.Mam 33 lata,troje dzieci i partnera.z pierwszego zwiazku dwoje dzieci 16 i 14 lat,i mam corcie 4 latka z drugim partnerem.Moj pierwszy zwiazek to to wszystko co nawet wrogowi sie nie zyczy:w wieku 16 lat zaszlam w ciaze,w wieku 18 drugi raz,picie bicie, zero checi do zarabiania na rodzine,wiezienie to wszystko co moze zniszczyc kobiete,nerwy,uczucia.To tak po skrocie o moim pierwszym partnerze.Po 8 latach tej udreki moja mama w ko?cu przemowila mi do glowy i wyjechalam z dziecmi do niej za granice.Zaczelam pracowac,dzieciaki poszly do szkoly i w ko?cu zaczelam korzystac z zycia.Fakt jest taki ze tak samo zaczelam uzywac alkocholu.Juz wtedy wiedzialam ze ten pierwszy zwiazek bardzo sie odbil na mojej psychice.Poznalam mojego obecnego partnera 6 lat temu,oczywiscie w barze gdziez by indziej.Wychodzilismy na dyskoteki do pabow itd....wszystko bylo piekne,on kocha mnie moje dzieci,pracuje na utrzymanie domu.Zdecydowalismy ze chcemy miec dziecko.Urodzilam dziewczynke oczywiscie w czasie ciazy zero sexu zero alkocholu zucilam palenie.Oddalilismy sie od siebie albo moze ja sie oddalilam od niego nie wiem,tylko tyle moge wam wytlumaczyc ze moje zycie teraz to prawie pieklo od czasu jak sie dowiedzielismy ze moje male slonko jest dzieckiem niepelnosprawnym.Ma powazna wade mozgo.To dla mnie byl juz koniec.Klotnie na kazdym kroku jak nie z moimi dorastajacymi dziecmi to z moim partnerem.Nie moge sobie poradzic.Chcialabym zeby ktos mi doradzil jak moge uratowac to co teraz trace,z kazdym dniem jest wieksza rana miedzy mna i dziecmi,moim partneren i calym otoczeniem.DORADZCIE PROSZE.
Podobne tematy
2 2011-08-29 11:11:12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-29 11:11:47)
O co się kłócisz z dziećmi? O co kłócisz się z partnerem? Jak wygląda to Twoje piekło? O jakim końcu napisałaś?
klocic sie klocimy sie o wszystko czy jest powod albo bez niego.moje pieklo to cale moje zycie jak bylam mlodsza (nie mowie ze jestem stara)to mialam wiecej cierpliwosci wiecej checi do zycia a teraz tylko widze ze to wszystko moglo by byc inaczej nie wiem co jeszcze moge dodac.
Oprócz tego, że jesteś zmęczoną i brak cierpliwości to same ogólniki, które niewiele mówią. Lecz może właśnie wymieniłam dwa powody takiego stanu rzeczy.
Rada na to?
Wyjechać samej z dala od domu, obowiązków, krzyków, kłótni. Choć na tydzień. Odpocząć. Inaczej nie dasz rady Ty, i nie dadzą rady Twoi bliscy.
Gdyby wszystko mogło być inaczej,to byłoby inaczej. Nie masz po co "gdybać". Zastanów się, co możesz/możecie teraz razem, by uczynić wasze wspólne życie bardziej udanym. Taka burza mózgów.,zbieranie pomysłów. Ale to wszystko może nastąpić po wyrzuceniu z siebie wszystkich pretensji, żali, niedopowiedzeń.
Witaj trudno mi doradzać Ci nie znając całej sytuacji. Nie powinniście się wzajemnie obwiniać. chcieliście dziecka, a to, że urodziło się chore to nie jest wina ani twoja ani partnera, nie musi to oznaczać końca. A Twoje dzieci o co kłócisz się z nimi? w dzieciach powinnaś mieć wsparcie a wygląda na to, że odsuwasz ich od siebie. W pierwszym związku przeszliście piekło, a teraz znowu dzieci to przeżywają. Nie pozwalaj na to,walcz o lepsze jutro, jeżeli kochacie się z partnerem zawalczcie o ten związek, nie dajesz rady skorzystaj z pomocy psychologa, wycisz się ,odpocznij, porozmawiajcie na spokojnie.
Zauważyłam, że bardzo kochasz swoją córkę - mówisz o niej "córeczka" , " moje małe słonko".
A z drugiej strony twoja wypowiedź sugeruje, że od kiedy ją urodziłaś, zaczęło się kolejne piekło.
wydawało się, że wszystko będzie dobrze, twój drugi partner cię kocha i nagle przyszła twoja ukochana córeczka, przez której niepełnosprawność zaczęło się piekło. Myślę, że ty i cała twoja rodzina powinniście zaakceptować to, że twoja córka jest chora i szczerze porozmawiać. Masz troje pomocników a jesteś zmęczona i zdołowana. Może musisz poprosić o pomoc swoje dzieci.
Twoja córka nadal jest twoją ukochaną córeczką. Nie dopuść żeby dorastała w atmosferze " popsułam naszą rodzinę". Ona potrzebuje wiedziec ze jest kochana, a to ze jest chora nie zmienia nic.
Wierzę, że będzie ci lepiej