Jakoś w 2012r miałam kartę kredytową z banku ING. Miałam tam drobne zadłużenie (coś w okolicach 400zł) no, ale z racji na fakt, że mi się wtedy nie przelewało to nie spłacałam tego zadłużenia. Oczywiście przychodziły listy z nakazem zapłaty, non stop dzwoniły telefony, no ale nie miałam z czego zapłacić, więc sprawę olałam. Później żeby się odkuć finansowo to wyjechałam do UK, posiedziałam tam do czasu brexitu, później zamieszkałam w Holandii, no i jakoś w 2023r wróciłam znowu do Polski. O tej sprawie z kartą kredytową sprzed 14 lat oczywiście ja już dawno temu zapomniałam że coś takiego było. No, ale znowu po 14 latach zaczęły do mnie przychodzić listy z nakazem zapłaty zadłużenia od firmy windykacyjnej. Dług jest już oczywiście dawno przedawniony, więc nie wiem na jakiej podstawie tego typu listy dostaje, a wczoraj byłam osobiście w banku ING i zapytałam się normalnie pracownicy czy mam tam u nich jakieś zaległości do zapłacenia to mi odpowiedziała Pani, że nic tam u nich nie mam, więc tymbardziej nie wiem jakim cudem po tylu latach sprawa wychodzi. Czy ktoś z was miał doczynienia z czymś podobnym i mógłby doradzić ? Obstawiam, że po 14 latach ciężko będzie udowodnić, że mam jakieś zadłużenie wobec kogoś, bo nikt aż tak archiwalnych papierów nie trzyma, skoro nawet w banku nic o tym nie wiedzieli.
Temat: Czy któraś z was miała taki nietypowy problem z długiem ?