Inna mentalność - imperialistyczna. Nasza - małomiasteczkowa i zaściankowa. Z anglojęzycznych ludzi, których poznałem szczególnie imponowała mi jedna dziewczyna będąca mniej więcej w moim wieku. W momencie jak ja poznałem od 9 miesięcy podróżowała po świecie trudniąc się podstawowymi pracami i jadąc dalej. Zaczęła w domu - Wielkiej Brytanii, później Indie, Australia, a poznałem ją w Kanadzie. Jak mówiła - podróże tego typu (choć może w mniej hardcorowej formie) są normą. Zdobywa się w ich czasie wiedzę, różne doświadczenia, poznaje kulturę. Oczywiście mówię tu o warstwie arystokratycznej, bo ten podział wciąż jest tam widoczny. Nie tak jak kiedyś, ale odczuwalny. To tak z grubsza z obserwacji własnych osób, które poznałem oraz mojej rodziny i znajomych mieszkających w WB. Z resztą w krajach zachodnich panuje zdecydowanie luźniejsze podejście do seksu niż w Polsce.
Polska, wbrew różnego typu opiniom, sugestiom i naciskom, nie należy do zachodniego kręgu kulturowego. Jesteśmy Europą Środkowo-Wschodnią. Bliżej nam mentalnie do Ukraińców czy Rosjan niż do Niemców czy Francuzów. U nich były piwa i wina - u nas miody i wódki. U nich pragmatyzm - u nas ułańska fantazja. Paradoksalnie XX wiek zmienił całkowicie wielowiekowy porządek. Polska przez wieki była krajem wielonarodowym, wielokulturowym i wielowyznaniowym. To smutne co się stało z naszym krajem przez 123 lata zaborów i dwie wojny światowe. Staliśmy się zakompleksieni, zblazowani, cyniczni, leniwi i przede wszystkim nie potrafimy ponieść ciężaru odpowiedzialności za własny kraj, za nas samych. To też różnica pomiędzy krajami zachodnimi, a Polską. Widać to chociażby na przykładzie podejścia do Sił Zbrojnych czy protestów (jak ostatnimi czasy Hiszpania czy Grecja, mimo, ze w Polsce jest zdecydowanie gorzej niż tam, to u nas brak było takich protestów).
Temat rzeka....
Tak więc kobiety często właśnie potrafią zdobywać, a robią to dając przyzwolenie.
Dorota....no proszę cię....nie rozśmieszaj mnie....