mam taki temat: czy przeżyłyście kiedyś wakacyjny romans? jako singielki lub nie-singielki?
Jeśli tak: co was do tego skłoniło? w jakich okolicznościach?
Jeśli nie: co sądzicie o rodaczkach, które "używają życia" (Grecja, Italia, Hiszpania, Egipt...) jeśli mogą być anonimowe?
Podobne tematy
indywidualna sprawa.
osobiście nie, ale widząc żonki na samotnych wakacjach ciśnie mi się słowo brzydkie, ale co innego singielka, która szuka przyjemności.
Kiedyś przeżyłam, jeślo można to tak nazwać, taki wakacyjny "romans". Ale byłam bardzo młoda.. Co mnie skołoniło? Hmm.. pewnie ten młody wiek, miałam chyba z 16 lat, uważałam, że to już będzie miłość na całe życie (pomijając to, że mieszlakiśmy 450km od siebie
) a w dodatku on nalegał i jakoś tak sam wyszedł nam ten "romans"
no i nie miałam wtedy chłopaka ![]()
A jeśli chodzi o dojrzale kobiety, to uważam, ze wakacje są po to, żeby się bawić (pod warunkiem, że jest się singlem). To zależy też od charakteru kobiety, bo ja chyba nie potrafiłabym przespać się z jakimś przystojnym kelnerem czy rato0wnikiem po chwili znajomości.. chociaż nie wykluczam tego
Mężatki? zdrady nie toleruję, a dla mnie zdrada to zdrada, obojętnie czy w domu czy na wakacjach
Ja nie przeżyłam takiej przygody
Jeśli byłabym singlem to owszem chciałabym wręcz zaszaleć na wakacjach
ale jestem mężatką i nie zrobiłabym tego mężowi a i zacznijmy od tego że nie wyjechałabym bez niego..
Nie przeżyłam takiej pogody i nawet jesli mialabym okazję, to nie chciałabym z niej skorzystać. Interesuja mnie tylko stale zwiazki, a nie jakies flirty, romanse, przygody wakacyjne.
Osobiście nie obchodzi mnie zbytnio co robią inne kobiety. Każdy ma prawo do swojego zycia i jesli komus pasuje takie "randkowanie", to prosze bardzo. Jestem tolerancyjna, wolny kraj, ale sama bym w takie coś nie weszła. Znam wartość swojego ciała i mam do niej szacunek i nie poszłabym do łózka z pierwszym lepszym facetem.
A na wakacjach wolę robic inne rzeczy niż nocować z mezczyznami ![]()
Dzięki za dotychczasowe odpowiedzi, czekam na dalsze, możecie rozwinąć temat:)
mam taki temat: czy przeżyłyście kiedyś wakacyjny romans? jako singielki lub nie-singielki?
Jeśli tak: co was do tego skłoniło? w jakich okolicznościach?
Jeśli nie: co sądzicie o rodaczkach, które "używają życia" (Grecja, Italia, Hiszpania, Egipt...) jeśli mogą być anonimowe?
Nie przeżyłam nigdy romansu jakiegokolwiek, bo zawsze interesowały mnie tylko stałe związki. Dlatego tu nie pomogę .
Co myślę? Jeżeli są to kobiety wolne, mają na to ochotę, to nic mi do tego, niech używają , skoro pragną, to ich życie i ich pościel, mają do tego pełne prawo
. Inaczej się ma sprawa, gdy jest to mężatka, wtedy ciężko o tolerancję, a cóż z tego, żę jest anonimowa, skoro zdradza swojego męża.
Taki romans może jest dla niej udowodnieniem, że nadal jest atrakcyjną kobieta i może się komuś podobać, lecz jakby nie patrzeć nie jest to najlepszy sposób na utwierdzenie się w tym, że jest się atrakcyjną .
A gorzej jeszcze jak przywiezie pamiątkę z tego urlopu w postaci ciąży z tym zagranicznym lowelasem.
To jest dopiero tragedia, jak to musi boleć jej męża...
Generalnie wakacyjne romanse nie są rzadkie, gdyż na wakacjach ludzie z reguły czują się wyluzowani, uciekają od szarej rzeczywistości, więc dla nich ten romans jest oderwaniem się od tego, od codziennych problemów.
A niektórzy wkręcają się w taki romans , mimo wszystko mając nadzieję na coś więcej, jednak niewiele takich znajomości ma dalszy finał w postaci wspólnego mieszkania , ślubu i wspólnego życia, zazwyczaj jedno z nich angażuje się, a drugie np cierpi, że dałó się omotać.
Mika09 czy dziewczyny, które wdają się w wakacyjne romanse nie szanują siebie i swojego ciała?
hmm...wartość i szacunek do własnego ciała... to pojęcie szerokie i głębokie jak ocean, rozumiane przez każdego inaczej.
A co jeśli taki wakacyjny romans przerodzi się w coś trwalszego... czy nadal oznacza to, że dziewczyna się nie szanowała rozpoczynając ten romans?
Niby piszesz, że jesteś tolerancyjna, że wolny kraj itd... ale to wyrażenie
Znam wartość swojego ciała i mam do niej szacunek i nie poszłabym do łózka z pierwszym lepszym facetem.
brzmi jak wyrok dla kobiet, które poddają się wakacyjnym romansom, trafia niczym ostry policzek.
Poza tym wakacyjny romans nie oznacza brania "pierwszego lepszego" do łóżka. Są małżeństwa z 25 letnim stażem, w którym dwoje ludzi tak na prawdę nic o sobie nie wie, a czasami zdarzają się sytuacje, że spotykasz kogoś i wydaje Ci się jakbyś znała go od lat.
Osobiście nie widzę nic złego w wakacyjnych romansach. Nie traktuję ich jako ZBESZCZESZCZENIA mojego ciała. Nie uważam by romans powodował brak szacunku do własnego ciała. Jestem dorosła, jeśli z kimś romansuję robię to świadomie. Wakacyjny romans to nie tylko czysty sex i imprezy, to zauroczenie i chemia. Wkacyjny romans to wspomnienia.
Utratę szacunku prędzej wywołała by u mnie dziewczyna zataczająca się, pijana, z wymiocinami na bluzce, leżąca pod drzewem bo przecholowała na imprezie, niż ktoś kto podczas wakacji zauroczył się i poddaje miłosnym uniesieniom.
Ja jestem singielką, miewałam romanse podczas wakacyjnych wyjazdów... Co mnie do nich pchnęło? Atrakcyjni mężczyźni, pewnie atmosfera swobody i beztroski, sprzyjające okoliczności...;)
A czy wg was, w imię szczerości w związku mówić o tych wszystkich partnerach sexualnych mężowi/ przyszłemu mężowi?
A czy wg was, w imię szczerości w związku mówić o tych wszystkich partnerach sexualnych mężowi/ przyszłemu mężowi?
Nigdy. Taka szczerość nie jest nikomu potrzebna. Moja babka mawiała: "nigdy nie pokazuj facetowi całej dupy"
Osoby, które znam, po wakacyjnych przygodach gdy miały kilkunastu kochanków, wracają do swojej rzeczywistości nadal są ułożone, PRZECIĘTNE (np.dla facetów) a nikomu nawet do głowy nie przyszłoby, że mają tak bogate doświadczenia. Wy też??
ps. pamiętajcie, że nikogo nie oceniam. tylko pytam.
Kiedyś przeżyłam. Ale w odpowiednim czasie się wycofałam. I dobrze bo to był psychol- zboczeniec.
Podzielcie się Waszymi historiami, gdzie go poznałyscie, kiedy, co was w nim zauroczyło, jak potoczyła sie wasza znajomość....
A czy wg was, w imię szczerości w związku mówić o tych wszystkich partnerach sexualnych mężowi/ przyszłemu mężowi?
Jasne, że tak - jeśli od początku ma się coś do ukrycia, to później będzie zbierało się coraz więcej niedomówień...
Catwoman napisał/a:A czy wg was, w imię szczerości w związku mówić o tych wszystkich partnerach sexualnych mężowi/ przyszłemu mężowi?
Jasne, że tak - jeśli od początku ma się coś do ukrycia, to później będzie zbierało się coraz więcej niedomówień...
Jestem tego samego zdania, że należy mówić. Ja to zrobiłam i świat się nie zawalił, od poczatku wiedziałam, że mam do czynienia z dorosłą osobą, a nie dzieciuchem, który nie akceptuje tego, że przed nim, również żyłam:)
Nie przeżyłam "wakacyjnego romansu", aczkolwiek zdarza mi się flirtować będąc na wakacjach.
Są to bardzo niewinne flirty, subtelne uśmiechy i bardzo sympatyczne zachowanie, aczkolwiek ja taka z natury jestem, więc nie odbiega to specjalnie od normy.
Co do Polek wyjeżdżających za granicę w celach, powiedzmy, matrymonialnych - co kto lubi, aczkolwiek ja bym się na podobny krok nie zdecydowała. To nie dla mnie, zupełnie. ![]()
oj w celach MATRYMONIALNYCH to one nie wyjeżdżają ![]()
Nie przezylam wakacyjnego romansu bo jakos tak wyszlo. Majac te nascie lat bylam dziewczyna o idealistycznym podejsciu wiec wakacyjne romanse byly kompletnie no no. Ale jednoczesnie gdybym je miala to nie spowiadalabym sie z nich mezowi/partnerowi. Co bylo a nie jest nie pisze sie w rejestr.
Jako 16 latka przeżyłam takie romans z chłopakiem 20 letnim.Byłam wtedy na obozie nad Morzem Czarnym,chłopak był Rosjaninem.
Wtedy baardzo mi się podobało- potem,po wakacjach okaizało się,że on miał narzeczoną i wyznaczony termin slubu a nad morze przyjechał z kolegami,żeby ostatni raz poszaleć:)
Seksu nie uprawialiśmy bo zwyczajnie obawiałam się i ciąży i jakichś chorób ale na pieszczoty sobie pozwalaliśmy i to całkiem śmiałe:)
Jak ktoś ma ochotę na romans- niech to robi.Oby tylko nie miał sytuacji,że rano głupio mu spojrzeć w lustro.
No właśnie.... ważne by również i potem czuć się z tym dobrze
...Takie romanse mogą być całkiem fajne, o ile ludzie się szanują a z facetami z Południa właśnie różnie to bywa....
:)Wakacyjny romans no jak najbardziej, na obozie,nad morzem, 15 lat miałam, z wychowawcą grupy, 10 lat starszy ode mnie był
A czy wg was, w imię szczerości w związku mówić o tych wszystkich partnerach sexualnych mężowi/ przyszłemu mężowi?
Ja mam sprecyzowany pogląd na ten temat, nie jest to kwestia w imię czegoś tam, że trzeba, czy powinno się, ale zwykłej bliskości i szczerości w związku.
Nie przezyłam wakacyjnego romansu, jakos tak wyszło, że nie poznałam żadnego faceta z którym wdalabym sie w romans w wakcje. Z kolei zdarzylo mi się romansować z facetami z innych krajów i raczej wydaje mi się, że to nie w moim stylu bo dla mnie sex bez zobowiązań nie wchodzi w grę, a wiem, że im w 90% właśnie o to chodzi, przynajmniej tym przyjezdnym. I chyba wakacyjne romanse opierają się głównie na braku zobowiązania bo rzadko się zdarza, aby one przetrwały. Zależy co kto lubi ![]()
fairytale mylisz się, nie w 90% ale w 99,99%
![]()
Osobiście nie przeżyłam takiego wakacyjnego romansu, ale rozumiem, że wyjeżdżając na wakacje, zwłaszcza gdzieś dalej niż nad Bałtyk, czujemy się anonimowo i pozwalamy sobie na więcej. Jeśli chodzi o singielki to nie widzę w tym nic złego o ile są świadome tego co robią i nie przesadzają. Taki romans po prostu może się zdarzyć, w końcu sprzyjają temu okoliczności. Nie rozumiem natomiast kobiet, które wyjeżdżają i tracą zupełnie hamulce. Mam koleżanką, która co roku wyjeżdża do Egiptu a wyjazdy te traktuje jak polowanie
Nie znajduję innego słowa, żeby to określić jak tylko puszczanie się. Sama przyznaje się do tego, że zdarza się jej uprawiać seks z dwoma facetami jednego dnia. Jest atrakcyjną blondynką, więc w takim kraju jak Egipt ma po prostu wzięcie, więc nie ma problemu ze znalezieniem chętnych... Dodam tylko, że w Polsce ma opinię skromnej i nieśmiałej dziewczyny, na dodatek nigdy nie miała faceta na stałe a seks uprawia tylko na wakacjach z przygodnymi facetami. Tego nie rozumiem.
To o czym piszesz MagdaEM. może rodzić w przyszlości problemy z budowaniem związku- chyba że koleżanka w ten sposób chce się rozkręcić aby za jakiś czas upolować Polaka ![]()
27 2012-04-16 12:38:50 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-04-16 13:00:25)
I chyba wakacyjne romanse opierają się głównie na braku zobowiązania bo rzadko się zdarza, aby one przetrwały. Zależy co kto lubi
Tak jest,miłe, przelotne, niezobowiązujące, jeśli chodzi o moje miłostki to mnie nie interesował seks ale takie małe wariactwo:)
Osobiście nie przeżyłam takiego wakacyjnego romansu, ale rozumiem, że wyjeżdżając na wakacje, zwłaszcza gdzieś dalej niż nad Bałtyk, czujemy się anonimowo i pozwalamy sobie na więcej. Jeśli chodzi o singielki to nie widzę w tym nic złego o ile są świadome tego co robią i nie przesadzają. Taki romans po prostu może się zdarzyć, w końcu sprzyjają temu okoliczności. Nie rozumiem natomiast kobiet, które wyjeżdżają i tracą zupełnie hamulce. Mam koleżanką, która co roku wyjeżdża do Egiptu a wyjazdy te traktuje jak polowanie
Nie znajduję innego słowa, żeby to określić jak tylko puszczanie się. Sama przyznaje się do tego, że zdarza się jej uprawiać seks z dwoma facetami jednego dnia. Jest atrakcyjną blondynką, więc w takim kraju jak Egipt ma po prostu wzięcie, więc nie ma problemu ze znalezieniem chętnych... Dodam tylko, że w Polsce ma opinię skromnej i nieśmiałej dziewczyny, na dodatek nigdy nie miała faceta na stałe a seks uprawia tylko na wakacjach z przygodnymi facetami. Tego nie rozumiem.
Morza szum, ptaków śpiew i feromony
faktem jest że te wszystkie mniejsze i większe romansiki to właśnie w porze letniej najczęściej się zdarzają, ludzie odkrywają ciała a wyobraźnia działa:)
a co do twojej koleżanki, to ile ona ma lat? bo wiesz rożnie ludzie dojrzewają do pewnych rzeczy, pamiętam ze mnie do 23 roku życia nie rajcowały poważne związki,nawet seks miałam gdzieś, kurcze jako nastolatka to albo obozy albo wieś wsiadało się w poldka z kumplami w tle lady pank i spontan, jeździło się nocą do innego miasta albo na pobliskie wsie, na disco, to były czasy:)
pamiętam ze mnie do 23 roku życia nie rajcowały poważne związki,nawet seks miałam gdzieś, kurcze jako nastolatka to albo obozy albo wieś wsiadało się w poldka z kumplami w tle lady pank i spontan, jeździło się nocą do innego miasta albo na pobliskie wsie, na disco, to były czasy:)
Przezylam podobny syndrom zwariowanych wakacji bez zadnego planu i programu:) O wiele bardziej ekscytujace niz te all-inclusive wypasy w tropikach u boku kolejnego Spaniarda czy Araba. Zreszta na sianie czy pod namiotem tez mozna niezle poszalec;))
Ojj tak Mussuka bezcenne:)
Ta moja koleżanka ma 24 lata, tak samo jak ja. To, że boi się zaangażować w "normalny" związek to fakt. Ona jest raczej nieśmiała i niezbyt pewna siebie - boi się odrzucenia. Na takich wakacjach nie musi się tego bać - nie ten, to inny, żadnych konsekwencji, bo i tak raczej ich więcej nie spotka. Poza tym, ona na przekór wszystkim, chce udowodnić swoją niezależność i pokazać swoją otwartość. Myślę, że na takich wakacjach sama sobie próbuje to udowodnić i wmówić, że taka właśnie jest. A moim zdaniem jest zupełnie inaczej - ona potrzebuje mieć przy sobie kogoś, ale jej zdaniem to oznaka słabości, więc nie da tego po sobie poznać (przynajmniej świadomie).
Rozmawiałam z nią już nieraz na ten temat, ale ona twierdzi, że dwutygodniowy intensywny romans wystarcza jej na cały rok i nie potrzebuje zobowiązań... Ja mam inną naturę, więc ciężko mi to zrozumieć.
31 2012-04-16 18:35:06 Ostatnio edytowany przez Koliber (2012-04-16 18:36:40)
Są i tacy, lepiej tak niż wchodzić w związek a później jeździć za granice na romanse
32 2012-04-16 18:37:23 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-04-16 18:38:52)
"Rozmawiałam z nią już nieraz na ten temat, ale ona twierdzi, że dwutygodniowy intensywny romans wystarcza jej na cały rok i nie potrzebuje zobowiązań" - znam wiele takich "przypadków"
najciekawsze jest tutaj to, że jak jak piszesz MagdaEm., te dziewczyny uchodzą tutaj w kraju może nie tyle za nieśmiałe, co dośc powściągliwe że tak ujmę:) Ale rozgrzeszam: pobyt w totalnie niepolskim klimacie, gdzie słońce wyzwala endorfiny , robi swoje ![]()
Do pewnego stopnia to rozumiem. Nie wykluczam, że gdybym była sama, to może też bym "zaszalała" na wakacjach. Nie widzę w tym nic złego, dopóki chęć szalonego seksu z obcokrajowcem nie stanowi celu samego w sobie. Ona pozwala na zbliżenia tylko w takich wakacyjnych okolicznościach... Podkreślam, że ona NIGDY nie miała faceta tu, w Polsce - ani na stałe, ani przygodnego. Na wakacje wyjeżdża tylko po seks.
o, to ciekawe. węszę tu klientkę gabinetu psychologicznego za jakiś czas . Bo jak dla mnie- ma ze sobą problem. Może z dowartościowaniem się?.....W tym tak- Południowcy mają pierwszeństwo ![]()
W sumie to smutne, ale wygląda na to, że prawdziwe - nasze rodaczki za granicą są bardzo, ale to bardzo łatwe. Turcja, Egipt, Hiszpania, Włochy - pierwszy lepszy przystojny, wysoki brunet i nogi nie łączą się przez cały wyjazd. Długo nie chciałem w to wierzyć, ale słyszałem to od zbyt wielu niezależnych źródeł.....
to prawda,czasami to człowiek sobie sprawy nie zdaje jak ludzie się potrafią bawić
W sumie to smutne, ale wygląda na to, że prawdziwe - nasze rodaczki za granicą są bardzo, ale to bardzo łatwe. Turcja, Egipt, Hiszpania, Włochy - pierwszy lepszy przystojny, wysoki brunet i nogi nie łączą się przez cały wyjazd. Długo nie chciałem w to wierzyć, ale słyszałem to od zbyt wielu niezależnych źródeł.....
Nie wiem, co w tym smutnego. Jadą i szaleją na własną odpowiedzialność i rachunek. Skoro tak chcą spędzać urlop, to ich sprawa.
Przecież to nie jest tak, że robią to tylko nasze rodaczki. Tak jest na całym świecie. Część kobiet tak po prostu ma.
Zresztą wśród mężczyzn również są i tacy, co to wakacyjne wyjazdy kojarzą tylko i wyłącznie z jednym zajęciem i nie jest to zwiedzanie ![]()
38 2012-04-23 18:01:52 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-23 18:11:55)
Widzisz dorota.f tylko ja mówię o opinii całej żeńskiej części naszego narodu, a nie o wybrykach co niektórych. Gdyby to były takie jednostkowe przypadki, to nie rzutowałoby to na opinii całej populacji, nie uważasz? Już tutaj kwestie faktycznego puszczania się za pieniądze pominę, bo to faktycznie mogą być jednostkowe przypadki, ale nader wyraźna chęć rozkładania nóg jest naprawdę widoczna i słyszałem to zarówno od znajomych w USA jak i w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
Romans wakacyjny wcale nie musi byc zly
jesli chwila szalenstwa, ktora nie robi nikomu krzywdy ( nie zdradza sie stalego partnera jesli sie go ma) jest na wlasna odpowiedzialnosc i na wlasny rachunek
... Ludzie na wakacjach, mogla spedzic cudowne chwile z nowopoznana osoba i nie musi to prowadzic do stalego zwiazku czy do malzenstwa ...Jest to po prostu niezobowiazujaca chwila letniego szalenstwa - mile wspomnienie na "stare lata"
... nie jest to smutne czy jakies tam ... Bawcie sie jak mozecie i lubicie, byle troche z "glowa"
Natomiast czasem kobiety bez wzgledu na wiek ( nie tylko polki), traca jakis kontakt rzeczywistoscia albo jak to nazwac
a moze jakby glupota miala skrzydla to by, chociaz za darmo, mogly latac do cieplych krajow....
nie jest to co prawda romans wakacyjny (a przynajmniej nie tak, ja sobie szalenstwo letnie wyobrazam
) ale warte obejrzenia
film jest SUPER , polecam bo warty obejrzenia ![]()
41 2012-04-23 18:38:47 Ostatnio edytowany przez dorota.f (2012-04-23 18:40:03)
Widzisz dorota.f tylko ja mówię o opinii całej żeńskiej części naszego narodu, a nie o wybrykach co niektórych. Gdyby to były takie jednostkowe przypadki, to nie rzutowałoby to na opinii całej populacji, nie uważasz? Już tutaj kwestie faktycznego puszczania się za pieniądze pominę, bo to faktycznie mogą być jednostkowe przypadki, ale nader wyraźna chęć rozkładania nóg jest naprawdę widoczna i słyszałem to zarówno od znajomych w USA jak i w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
Ja jestem kobietą i jakoś nie czuję się dotknięta taką opinią, tzn. absolutnie żadna przykrość mnie z tego powodu nie spotkała.
Po porostu jak podróżuję, to nie daję sygnałów, że jestem napalona i chętna, więc romans kończy się na wymianie uśmiechów ![]()
Nie mam jednak problemu z tym, że może część dziewczyn właśnie takie sygnały wysyła. Niech się bawią.
Ja nie twierdzę, że są to jednostkowe przypadki. Na pewno też nie są masowe.
Nie wiem tylko, czy korzystanie z uciech ciał męskich na wakacjach, trzeba od razu nazywać "chęcią rozkładania nóg". Faktycznie technicznie na tym to polega, ale jakoś w tym Twoim poście jest to bardzo obraźliwe.
Moim zdaniem jest to niepotrzebne demonizowanie wolności seksualnej kobiet.
42 2012-04-23 18:39:30 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-04-23 18:50:08)
Widzisz dorota.f tylko ja mówię o opinii całej żeńskiej części naszego narodu, a nie o wybrykach co niektórych. Gdyby to były takie jednostkowe przypadki, to nie rzutowałoby to na opinii całej populacji, nie uważasz? Już tutaj kwestie faktycznego puszczania się za pieniądze pominę, bo to faktycznie mogą być jednostkowe przypadki, ale nader wyraźna chęć rozkładania nóg jest naprawdę widoczna i słyszałem to zarówno od znajomych w USA jak i w Niemczech czy Wielkiej Brytanii.
A ty czesto wyjezdzasz? i sam widujesz te co to tak te nogi rozkladaja? czy tylko tak ze slyszenia?
Bo wyglada na to ze masz wylacznie dobre ucho ....jabys moze mial dobre co innego to moze i twoje wakacje byly by udane .... powtarzanie przez mezczyzne cudzych spostrzezen, jest glupota rowna, tej glupocie, tych nielicznych kobiet, ktorym odbija za granicami kraju ....
Moim zdaniem jest to niepotrzebne demonizowanie wolności seksualnej kobiet.
podpisuje sie pod tym ....
Wypowiedź z 42:18 powinna dać do myślenia co niektórym....
Wypowiedź z 42:18 powinna dać do myślenia co niektórym....
Oczywiście, że łatwych kobiet nie brakuje. Ale nie tylko wśród zabawowych turystek. Z tym się zgodzę. Nie o tym jest chyba jednak dyskusja.
Z drugiej strony, nie bardzo mnie ten tekst rusza.
Kobiety lecą do tego Egiptu i te, które chcą dają się po prostu podrywać. A taki tamtejszy macho mówi, że są łatwe. Kwestia semantyki ![]()
A ty czesto wyjezdzasz? i sam widujesz te co to tak te nogi rozkladaja? czy tylko tak ze slyszenia?
Bo wyglada na to ze masz wylacznie dobre ucho ....jabys moze mial dobre co innego to moze i twoje wakacje byly by udane .... powtarzanie przez mezczyzne cudzych spostrzezen, jest glupota rowna, tej glupocie, tych nielicznych kobiet, ktorym odbija za granicami kraju ....
Byłem w różnych częściach Polski i świata. Widziałem takie zachowania osobiście. O wielu słyszałem od znajomych z różnych krajów. Polki są bardzo ładne, bardzo dużo u nas blondynek o jasnych oczach (czyli coś niespotykanego w basenie morza śródziemnego). Z kolei w przeciwieństwie do krajów europy zachodniej mało u nas facetów o urodzie śródziemnomorskiej. W dodatku cechujemy się narodowymi kompleksami - że polak to gorszy od innych. To sprzyja rozkładaniu nóg na wszelkiego typu wyjazdach. Podobny wstyd odczuwam z powodu zasłużonej opinii złodziei, pijaków, prostaków i skąpców. Część mojej rodziny jest silnie związana z turystyką, więc generalnie są to informacje z pierwszej ręki - od pilotów wycieczek, przewodników, rezydentów. Powoli zaczyna być lepiej, ale to jednak bardzo słaba tendencja.
Mimo wszystko, nie słyszałem, jakoby kobiety z innych krajów miały opinię równie łatwych co Polki. A to naprawdę zastanawiające biorąc pod uwagę frustrację seksualną naszego narodu (co widać choćby po tym forum).
I tu zachodzę w głowę w czym tkwi problem?
46 2012-04-23 19:14:17 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-04-23 19:18:06)
Wypowiedź z 42:18 powinna dać do myślenia co niektórym....
Europejka dla egipcjanina (wogole mezczyzne z krajow o innej kulturze) jest juz latwa ze wzgledu na styl ubioru... nie musi nic innego robic ![]()
ale ze mezczyzna z europejskiej kultury powtarza to to juz inna sprawa ...
Mezczyzni ( europejczycy) za granicami nie sa lepsi ..ci jezdza np: do krajow azjatyckich i .....robia co chca
Jedni sa glupi jak te na filmie ...inni uwazaja ze moga robic z kobietami azjatyckim co im sie podoba ....
Nie sa ani lepsi ani madrzejsci niz kobiety .... tyle ze o tym, to ci nikt pewnie nie opowiadal...
i drogi Yoghurcie jesli dziewczyna bedzie miala seks z nowo poznanym facetem na wycieczce to jest latwa zdzira ....ten sam facet ktorym z nia w wyrku wyladowal bedzie macho man .....
Seks na wakacjach nie jest problemem ...problemem jest glupota ludzka i opowiesci niektorych ludzi ....
Z krajami azjatyckimi to trochę inne buty. To typowa seksturystyka. Europejczyk (turysta) generalnie nie ma większych szans na poderwanie Azjatki nie będącej dziwką. To trochę inna kultura - oni są wbrew pozorom bardzo hermetyczni. Azjaci jako jedyni (i tu niezależnie od kraju pochodzenia) nie chcą się asymilować jako imigranci. Już szybciej asymilują się Hindusi, Pakistańczycy czy Turcy.
Z tym seksem z nowo poznaną osobą to trochę nie tak. Ja nie mam nic przeciwko. Ale ja - jak i podobnie gro facetów - widzi różnicę w wakacyjnym romansie, czy przygodzie, a rozkładaniem nóg przed kolesiem z racji jego egzotyczności i robieniu z siebie cnotki w domu. To są drobne niuanse, ale Polki nie potrafią zdobywać. One potrafią być zdobywane. Polki nie potrafią podrywać, one dają się poderwać. Widzisz już gdzie jest różnica pomiędzy przygodą i wolnością seksualną, a zdzirowatą latawicą?
Mimo wszystko, nie słyszałem, jakoby kobiety z innych krajów miały opinię równie łatwych co Polki. mają:D Rosjanki i Czeszki
znajomi "Południowcy" zawsze te 3 grupy stawiają w 1 szeregu nie mogąc zdecydować, która łatwiejsza, ale uznają że wszystkie 3 tak samo ![]()
49 2012-04-23 19:49:42 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-04-23 19:54:11)
Z krajami azjatyckimi to trochę inne buty. To typowa seksturystyka. Europejczyk (turysta) generalnie nie ma większych szans na poderwanie Azjatki nie będącej dziwką. To trochę inna kultura - oni są wbrew pozorom bardzo hermetyczni. Azjaci jako jedyni (i tu niezależnie od kraju pochodzenia) nie chcą się asymilować jako imigranci. Już szybciej asymilują się Hindusi, Pakistańczycy czy Turcy.
?
Generalnie nie do konca masz racje .... pomijajac seksturystyke - wielu mezczyzn z europy przywiazlo tutaj zone z azji ( wielu tez utrzymuje zone w jakims azjatyckim kraju) i w brew pozora potrafia sie zasymilowac nie gorzej niz inni .... czasem lepiej nawet niz polacy za granicami
Ja widze roznice po miedzy dziewczyna ktorej pasuje letnia przygada z wolnym seksem a tymi ktore podbnie tym z filmu glupota oczy przyslania ale wiem ze wiekszosc ma wiecej w glowie niz one i mowienie ze wiekszosc to zdzirowate latawice to grubo przesadzone i krzywdzace dla wielu ...
Catwoman wszystkie europejki ( zwlaszcza te ktore stac na "zagraniczne" wojaze) "sa latwe" ....nawet na filmi egipcjanim nie mowi nic o polkach ... tylko o europejkach ![]()
Catwoman - dodałbym jeszcze Ukrainki, ale do spóły z Rosjankami to raczej przez profesję, którą trudnią się nader często....
O Czeszkach nie słyszałem.
maugosha - wielu przywiozło sobie też żony z Afryki. Dosłownie - kupili je. Mojemu znajomymi pewien arab próbował sprzedać swoją córkę za 2 tysiące dolarów. Na żonę, albo dziwkę - jemu to nie robiło różnicy. I pomijając takie przypadki to reszta jest jak na lekarstwo.
Być może jest to krzywdzące, ale drogie Panie - same sobie zapracowałyście na taką opinię pozwalając się zdobywać w miejscu, kiedy to same zdobywać powinniście....
Ukrainek nie stac na wczasy w basenie morza Sródziemnego. To zasłyszany stereotyp w tym przypadku. Rosjanki jak najbardziej.
Ja widze roznice po miedzy dziewczyna ktorej pasuje letnia przygada z wolnym seksem a tymi ktore podbnie tym z filmu glupota oczy przyslania
a to jest jakaś róznica?
53 2012-04-23 20:12:25 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-04-23 20:13:37)
maugosha - wielu przywiozło sobie też żony z Afryki. Dosłownie - kupili je. Mojemu znajomymi pewien arab próbował sprzedać swoją córkę za 2 tysiące dolarów. Na żonę, albo dziwkę - jemu to nie robiło różnicy. I pomijając takie przypadki to reszta jest jak na lekarstwo.
Wiesz, nie wyobrazam sobie araba ktory by oddal corke innowiercy nawet za wielkie pieniadze ...znajac troche ich kulture. A mialam troche doczynienie z ta kultura i wyobraz sobie, nog nie rozkladalam. Afrykanskie zony sa mnieniej popularne, bo na rowni z arabkami ciezko je wlasnie za zony dostac....
i gawrantuje ci ze azjatki nie zostaly kupione , nie byly prostytutkami, a zagraniczni mezowi sa calkiem akceptowani w ich rodzinach -najprawodpodobniej jeszcze nie wielu polakow wyjezdza do krajow azjatyckich bo nie znasz opowiesci i nie powtarzasz cudzych spostrzezn
a przynajmnij nie z pierwszej reki ...
Być może jest to krzywdzące, ale drogie Panie - same sobie zapracowałyście na taką opinię pozwalając się zdobywać w miejscu, kiedy to same zdobywać powinniście....
Musze powiedziec ze twoje kolektywne karanie wszystkich kobiet, za wystepki niektorych, rozna sie z twoja ograniczana inteligencja i swiatopogladem rownym talibanowi .... a wiec koncze juz dyskusje z toba, bo do niczego nie prowadzi, robi sie tylko niesympatyczna....
maugosha napisał/a:Ja widze roznice po miedzy dziewczyna ktorej pasuje letnia przygada z wolnym seksem a tymi ktore podbnie tym z filmu glupota oczy przyslania
a to jest jakaś róznica?
Tylko wiesz...jak dziewczyna ma małe doświadczenie bo do tej pory znała tylko Polaków; nieco nieśmiałych, powściągliwych, to moze wpasc w sidła obietnic i komplementów. Zwłaszcza że południowi faceci to rewelacyni aktorzy.
maugosha napisał/a:Ja widze roznice po miedzy dziewczyna ktorej pasuje letnia przygada z wolnym seksem a tymi ktore podbnie tym z filmu glupota oczy przyslania
a to jest jakaś róznica?
Jest
56 2012-04-23 20:20:29 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-23 20:20:53)
Wiesz, nie wyobrazam sobie araba ktory by oddal corke innowiercy nawet za wielkie pieniadze ...znajac troche ich kulture.
To chyba słabo ich znasz. Oni kobiety mają w hierarchii ważności niżej niż psa. Praktycznie nie ma zmiany (misje wojskowe) gdzie takie próby robienia interesu nie miałyby miejsca...
Wybacz, że Polki mają opinię łatwych do zdobycia. Nie moja to zasługa. Jeśli cię to boli - trudno. Uwierz mi - mnie to boli równie mocno. Ale nic na to nie poradzę.
Cat - o Ukrainkach myślałem raczej w kontekście pracy zarobkowej w Polsce i w Europie Zachodniej....
co do Ukrainek- to tak, jeśli chodzi o prostytucję to wiodą prym.
natomiast wiecie co.....dałam zaczepny tytuł tego wątku. ale zachęcam do obejrzenia tego filmu.....bo jestem ciekawa jakie reflekcje was najdą jeśli chodzi o tych facetów, z którymi one sypiają...
58 2012-04-23 20:26:15 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-04-23 20:32:43)
Do pewnego stopnia to rozumiem. Nie wykluczam, że gdybym była sama, to może też bym "zaszalała" na wakacjach. Nie widzę w tym nic złego, dopóki chęć szalonego seksu z obcokrajowcem nie stanowi celu samego w sobie. Ona pozwala na zbliżenia tylko w takich wakacyjnych okolicznościach... Podkreślam, że ona NIGDY nie miała faceta tu, w Polsce - ani na stałe, ani przygodnego. Na wakacje wyjeżdża tylko po seks.
To faktycznie jest dziwne, choć nadal to jej sprawa.
Ja nie wyobrażam sobie żadnego wakacyjnego romansu, nawet jakbym wolna była. Po prostu nie dla mnie:). No, ale wiadomo, ludzie są rózni.. ale żeby na wakacje specjalnie jeździć na podryw? To mi przypomniało o dziewczynie, która mieszka w moim mieście, która jest taka, że do hipermarketu jeździła na podryw
.
Dla mnie nie jest smutne, że dziewczyna zaszaleje z obcokrajowcem, jak tak bardzo chce, to jej sprawa.. bardziej mi się śmiać chce jak dziewczyna zakochuje się w obcokrajowcu i potem płacze, bo uwierzyła na piękne słowa, że on ją kocha. Tego nie ogarniam, naprawdę.
I kurczę, tego jechania, żeby kogoś specjalnie poznać, to też nie bardzo.
Niemniej, jeżeli mówią, że to Polki takie napalone i jadą tylko na podryw, to mnie to nie uderza, bo ja tak nie robię. Tylko właśnie, smutno, że niektórzy dowartościowują się przez taki romans i robią sobie nadzieje.. takie to naiwne. No, ale może ja to w ogóle jestem dziwna, bo mnie nigdy do egzotycznych facetów nie ciągnęło;)
Koliber napisał/a:maugosha napisał/a:Ja widze roznice po miedzy dziewczyna ktorej pasuje letnia przygada z wolnym seksem a tymi ktore podbnie tym z filmu glupota oczy przyslania
a to jest jakaś róznica?
Tylko wiesz...jak dziewczyna ma małe doświadczenie bo do tej pory znała tylko Polaków; nieco nieśmiałych, powściągliwych, to moze wpasc w sidła obietnic i komplementów. Zwłaszcza że południowi faceci to rewelacyni aktorzy.
a to w takim kontekście rozpatrujesz, no bo ja pomyślałam sobie że nie ma różnicy czy seks w Polsce czy za granicą:)
Jak nazwa wątku wskazuje, chodzi o WAKACJE. ogólnie. o klimat temu sprzyjający i miejsce, które zapewnia anonimowość.
To chyba słabo ich znasz. Oni kobiety mają w hierarchii ważności niżej niż psa.
pewnie ze nie wszystkich poznalam, ale smiem twierdzic ze troche wiem
i gwarantuje ci ze kobiety muzulmaniskiej nie dostaniesz za zone jesli nie jestes islamskiego wyznania.... takie mezaliansy zdarzaja sie wylacznie, jesli muzulman jest sekularyzowany i zamieszkuja w europie a i to nie czesto... powiem ze ty "ich" slabo znasz
tyle wiesz o muzulmnanach co i o kobietach nie wazne jakiej narodowosci ![]()
No dostać dostaniesz ale skończy sie prawem szariatu, który obejdzie się ze zdrajczynią bezlitośnie.
No dostać dostaniesz ale skończy sie prawem szariatu, który obejdzie się ze zdrajczynią bezlitośnie.
nie dostanie, za zgoda rodziny
dlatego nie wierze ze jakis arab, znajacy, prawdopodobnie, wylacznie prawa islamu, chcial sprzedac corke innowiercy ... no a jak corka "zdradzi" ... to juz inna bajka ![]()
Mowiz yogurt ze nie slyszales o innych narodowosciach romansujacycn na wakajach tak czesto jak Polki?
To pojedz na Ibize w miesiacach czewiec, lipiec, sierpien. Wtedy kiedy angielskie kobiety oddaja sie zabawie...Niemalze codziennym widokiem jest boat-party. Grupa kompletnie sobie obcych turystow wybiera sie na rejsik po morzy i juz na przystani wiekszosc kobiet jest topless a po powrocie kazda z nich miala minimum 3 partnerow seksualnych
W ciagu 2 tygodni jedna potrafi przeleciec maly hotel plus wakacyjnego repa
Tylko widzisz Angielki sa madre i sypiaja tylko ze swoimi. Co nie zmienia faktu ze sypiaja z prawie kazdym rodakiem ktorego zaczepia
Chodza w kazdy wieczor do klubow i tam panuje wolna amerykanka
Alkohol i seks do 5 rano.Oto jak sie bawia Angielki. I to na dokladke wcale nie maja wyrzutow sumienia jesli maz/chlopak czeka na nie w uk.
65 2012-04-23 21:03:48 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-23 21:05:41)
powiem ze ty "ich" slabo znasz
tyle wiesz o muzulmnanach co i o kobietach nie wazne jakiej narodowosci
Kogo słabo znam?
Muzułmanin muzułmaninowi nie równy. Dużo zależy od samego kraju (czy na dobrą sprawę plemienia jak i od tego o jakim odłamie islamu mówimy w danym przypadku). W takim Iraku czy Syrii bez problemu sprzedadzą ci młodą dziewkę podobnie jak w Chinach czy Tajlandii. Kongo i te rejony nie są dużo lepsze. Tam zgwałcona kobieta, aby oczyścić swój honor (i rodziny) ma dwa wyjścia: śmierć lub poślubienie gwałciciela. Handel ludźmi to tam żadne novum - to norma. A za dolary to oni sprzedadzą dosłownie wszystko. Generalnie to wyjątkowo głupie narody, które trzeba trzymać na krótkiej smyczy. Wyjątkiem jest tutaj jedynie Turcja, Kuwejt i Arabia Saudyjska, choć te dwa ostatnie dostają szajby od petrodolarów...
Dziwne, że nie odniosłaś się do mojej uwagi o zdobywaniu i o tym, że polskie kobiety nie potrafią (z wyjątkami oczywiście) zdobywać, a jedynie co robią, to dają się zdobywać co raz to innemu facetowi (mowa rzecz jasna o wakacyjnych romansach) co jest w moim odczuciu głównym źródłem opinii o latawicach.
Tylko widzisz Angielki sa madre i sypiaja tylko ze swoimi.
I to by było tyle na temat ![]()
A że nie mają wyrzutów sumienia....to i wcale mnie to nie dziwi biorąc pod uwagę ich kulturę, która jednak jest różna od naszej.