netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

zdradzilam

100 odpowiedzi12 332 wyświetleniazałożony przez Zana nieznana, 15.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 101 z 101 ]

66 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-08-26 16:29:36)

Odp: zdradzilam
K_r_o napisał/a:

...każdy sądzi własną miarą......trochę samokrytyki....:) pozdrawiam.

Otóż to big_smile uderz w stół a nożyce się odezwą tongue
Może to trudne do uwierzenia, ale są jeszcze ludzie, którzy posiadają tzw. kręgosłup moralny i jakiekolwiek wartości... Ale to chyba nie modne... i źle widziane, jak widać big_smile

67 Ostatnio edytowany przez madzia0311 (2011-08-26 16:33:04)

Odp: zdradzilam
Anhedonia napisał/a:

ale są jeszcze ludzie, którzy posiadają tzw. kręgosłup moralny i jakiekolwiek wartości... Ale to chyba nie modne... i źle widziane, jak widać big_smile

ba wręcz nie dopuszczalne w dzisiejszych czasach:)
większość osób z tak zwanym kręgosłupem moralnym uchodzą za dziwnych i nie życiowych...
takie czasy.

68

Odp: zdradzilam
madzia0311 napisał/a:
The_devil napisał/a:

Mamy przytaknąć autorce - tak K_r_o ? Pogłaskać po główce ? Szczerze współczuć i rozgrzeszyć w imieniu Wszechmogącego - tak ?

oczywiście:D
no i zachęcac do dalszej zdrady:)
bo to takie fajne przecież jest:P

Gdyby to było możliwe ... przełożył bym Cie przez kolano, i sprał Twój złośliwy tyłek, bo był moment kiedy straciłem orientacje, wobec kogo jesteś złośliwa smile smile smile

Dobrze, że tu jest Anhedonia ... mogę odetchnąć ....

69

Odp: zdradzilam
The_devil napisał/a:
madzia0311 napisał/a:
The_devil napisał/a:

Mamy przytaknąć autorce - tak K_r_o ? Pogłaskać po główce ? Szczerze współczuć i rozgrzeszyć w imieniu Wszechmogącego - tak ?

oczywiście:D
no i zachęcac do dalszej zdrady:)
bo to takie fajne przecież jest:P

Gdyby to było możliwe ... przełożył bym Cie przez kolano, i sprał Twój złośliwy tyłek, bo był moment kiedy straciłem orientacje, wobec kogo jesteś złośliwa smile smile smile

Dobrze, że tu jest Anhedonia ... mogę odetchnąć ....

oj kolego skąd byś tyle wojska wziął?:P

złośliwość nie dotyczyła twojej osoby:)

70

Odp: zdradzilam

Sam jestem wojskiem smile ale nie odbiegajmy od tematu, jeśli nie chcemy by nas tu mod poustawiał za OT.
Teraz już wiem, że nie chodziło o mnie. Fajna ... taka niewyczuwalna złośliwość smile a wcale nie amatorska jak sądzę smile

71

Odp: zdradzilam

Jakby nie było jest to wirtualny świat.Każdy tu może krzyczeć co tylko chce,udzielać rad innym,oceniać, krytykować,pouczać ,osądzać itp.
Jak wygląda rzeczywistość,jaka jest prawda...

72

Odp: zdradzilam

amatorska:D

daria1968
to nie chodzi o to aby krzyczec itd..
każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie..
są osoby ,które dopuszczają zdradę,rozumieją ..
ale są też takie które zdradzie mówią NIE..

73

Odp: zdradzilam
daria1968 napisał/a:

Jak wygląda rzeczywistość,jaka jest prawda...

A jaka ma być? Wierzę, bo widzę(również w realu), że są ludzie, którzy skaczą z kwiatka na kwiatek, bo to lubią...
Dopuszczam jednak możliwość, że są tacy, którzy się tym brzydzą, więc czemu szukać w nich drugiego dna? Dlaczego wysuwać wnioski, że nie są szczerzy? Znam ludzi, co się nie skusili na kwaśne jabłka, mimo okazji. Więc nie będę negować ich istnienia... bo i po co?
Nie warto sądzić innych wg. siebie - można dopuścić, że są tacy jacyś inni, nawet jeśli trudno to zrozumieć big_smile
Przypomina mi to sytuację, gdy ktoś odmawia picia alkoholu - coś z nim jest nie tak... albo szpieg, albo nie chce się kumplować, ale zawsze to podejrzane...

74

Odp: zdradzilam

....ba smile i wbrew temu, że mówi "nie" usiłuje się go "przekonać"...bo taki aspołeczny smile

75

Odp: zdradzilam
Kriss napisał/a:

Chwileczkę, momencik. Zdrada to nie pierdnięcie....
.
.
.
Jest to np... Niedojrzałość....
...
...
..
brazyliada...
.

Podpisuję się wszystkimi członkami ciała ! No i wogóle Twój cały post jest bardzo na temat, świetny!
Kriss jesteś celna i Twoje posty są bardzo na miejscu.

NAZYWAĆ RZECZY PO IMIENIU - TO DZISIAJ UMIEJĘTNOŚĆ NAPRAWDĘ NIEWIELU !

Bo gdy się słyszy takie teksty:

Każdy
ma jakiegoś trupa w szafie.
A milczenie o zdradzie to nie strach i brak uczciwości
- to oszczędzenie osoby którą się kocha i związku,
A co z nim ?
Mężczyzna wbrew pozorom jest bardzo wrażliwy
i chyba gorzej przeżywa takie rzeczy.
Jeśli to nie romans, nie stały kochanek to po prostu oszczędź go i zachowaj milczenie.
I tak wyrzuty sumienia nigdy Cię nie opuszczą.

To włos jeży ! Tak jak jeden z kolegów napisał - Boże broń mnie przed takimi kobietami.
Same sprzeczności ! Biedni faceci, tacccccyyyy wraźliwi, nie wiedzą i dobrze, bo w szafach trupy przed którymi powinniśmy się oszczędzać smile
OooooolLUDZIE ,        tak jak w powiedzeniu:

gdzie diabeł nie może tam...pośle , naprawdę !

Kriss wybacz że skracam cytat z Twojego posta, wiem że nie powinienem.
ON POWINIEN BYĆ W NAGŁÓWKU TEGO FORUM.




a zresztą, niektórym nie będzie się chciało szukać a wart jest przeczytania !
Zatem:

Kriss napisał/a:

Chwileczkę, momencik. Zdrada to nie pierdnięcie. Nie ma opcji żeby nie było wiadomo "jak do tego doszło". Zawsze "jakoś dochodzi".

Jest to np.: chęć zemsty, odegrania się na byłym. Nieumiejętność poradzenia sobie z presją, problemami związanymi z "zapadnięciem klamki" jaką jest przysięga małżeństwa. Niedojrzałość - tak po prostu. I wiele, wiele innych.

Schemat jest najczęściej bardzo prosty: zgoda lub zaproszenie na kilka drinków w kameralnej atmosferze, ewidentne przyzwolenie na przekroczenie zwyczajowych granic między "dobrzy bezpłciowi znajomi" a "kobieta i mężczyzna, którzy nagle i entuzjastycznie odkrywają że białe jest białe a czarne - czarne."

Do czego dążę: to się nie zdarza niespodziewanie - jak kichnięcie albo pierd w towarzystwie.
To jest proces na który obydwie strony dają świadome pozwolenie. Seks nie rozpoczyna się w scenerii: obydwoje nadzy (rozebrali się sami), jedno w drzwiach, drugie na łóżku w pozycji adekwatnej, potknięcie, wsad. Znienacka kurna i bezwiednie. To są pocałunki, dotyk, zdzieranie wzajemne ubrań, ma swoją kolejność, ma apogeum, ma continuum czasowe. I w każdym momencie - można powiedzieć NIE! I w momencie kiedy rozmowa zmierza "w wiadomym" kierunku - aż do momentu "tuż przed penetracją". Taka prawda i nie ma co cudować z wielką newiadomą i mistycyzmem.

I teraz powstaje pytanie: dlaczego tego NIE - nie było? Dlaczego osoba, która jest w związku - sama inicjuje zbliżenie? Zaprasza do mieszkania na drinka? Nic złego. Ależ oczywiście. Więc czemu nie był to niezobowiązujący spacerek w niedzielę do kościółka we trójkę? Skoro bez "złych" zamiarów, to bez "złych" zamiarów. Gdzieś się ukluła ta myśl o przekroczeniu granicy, a osoba zdradzająca - dała świadome przyzwolenie na eskalację. Ot i cała etiologia.

Rozmawiałam dzisiaj z mężem na temat zdrady. Wyszło od tematu seks-turystyki, przyczyn, podzieliliśmy się opiniami na temat, etc. Obydwoje doszliśmy do wniosku, że osoba zakochana, bądź kochająca - nie zdradzi. Dlaczego? Ano dlatego, że na płeć przeciwną oprócz ukochanego/ukochanej - po prostu nie zwraca uwagi "w tym" sensie. Owszem zawiesi oko na fajnej dupie - czy to męskiej czy żeńskiej, ale nie produkuje w bańce obrazków o podłożu seksualnym ze swoją osobą w roli głównej. Nie zastanawia się "jakby to było". Po prostu. Potrafi się przywołać do porządku i jest to odruch bezwarunkowy. Nie wymagający napinania się.

Zdrada - która jest największym sukinsyństwem jakie można wyrządzić ukochanej osobie - dzięki jakiejś dziwacznej modzie - stała się tak bagatelizowana jak bezwiedne popuszczanie moczu w pewnym wieku. Jeśli związek ma problemy - zdrada. Jeśli związek ma swoje lata - zdrada. Jeśli kobieta jest w ciąży - zdrada. Jesli jesteśmy niedowartościowane - zdrada. Etc, etc.

A jak masz ideały i zasady - to albo życie albo starsze koleżanki Cię zweryfikują. Co Ty kurna gówniaro jedna wiesz? Gdzie Ty byłaś, co przeżyłaś? Przez życie to trzeba tak przejść żeby przede wszystkim TOBIE było wygodnie. Na resztę lej ciepłym moczem - bo wszyscy są tacy sami. A co jeśli nie są? To pierdzielą głupoty pod publiczkę.

I już jestem czyściutka jako ta łza dziewicza. Humorek poprawiony.

A!I nie należy mówić - żeby uwaga: NIE KRZYWDZIĆ. Ja pierdzielę. A co gdyby narzeczony Autorki okazał się jednorazowym gwałcicielem? Ze szczególnym okrucieństwem - a co - jak hardcore to po brazylijsku. Ona nie wie. Tylko jeden raz mu popuściło. Żyje biedusia w błogiej nieświadomości - nie wie że jej ukochany to bestia krzywdząca inne kobiety. A! Szczegół. Jedną kobietę. Raz jeden. Jej nie skrzywdził nigdy. Oczywiście - lepiej żeby nie wiedziała. On nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Co jeśliby się okazało że ma dziecko z inną? Bzyknęli się tylko raz. Takie tam. No i on jej nie mówi - nie chce jej KRZYWDZIĆ.

Cuda wianki można wymyślać. A Ze sobie jeszcze nie przysięgali? No to faktycznie, co za problem powiedzieć co się zrobiło?

I DRUGI:

Kriss napisał/a:

No to pizg! Ja rzuciłam. Jak w "Żywocie Briana" nie ma to jak porządne kamienowanko.

Wiesz, ja na przykład nie pochwalam bekania w towarzystwie przy stole, szczególnie z otwartą japą. Albo takiego wydłubywania publicznego wykałaczką z "międzyzębów" resztek żarełka w restauracji. I sama tego nie robię. Jak mi coś wejdzie w zęby - tak na wszelki wypadek zasuwam do toalety przypudrować nos - i sprawdzam. Nad odbiciem też umiem zapanować, albo robię to na tyle dyskretnie że nikt się nie jorgnie. Taka kultura panie tego.

To samo ze ściąganiem majtek. No przed byle kim nie zdejmę choćby mnie bajerował do usrania. A byle kto - to na przykład żonaty facet. Byle kto = to nie mój partner. Gdybym go nie kochała - z szacunku do samej siebie - najpierw bym od niego odeszła - a potem ściągała majtki przed innym. Prościutkie. I zawsze tak robiłam. Tak zwana seryjna monogamia.

No bo czysto hipotetycznie - jak "ten drugi" ma mnie traktować z szacunkiem, poważnie i wogóle jak Prawdziwą Kobietę, gdy ja sama potraktowałabym się jak "osoba nie dbająca o to przed kim ściąga majtki". No skoro ja siebie nie szanuję = daję minimum na dwa fronty - to jak ten księciunio obrzygany a dochodzący ma mnie traktować? No chyba nie jak ósmy cud świata nie?

Więc mnie traktuje w najlepszym wypadku jak sympatyczną dziurkę z którą może zamienić trzy słowa w przerwie na fajkę, a w najgorszym wypadku - jak pogotowie - jak już nie ma gdzie - to na sygnale pędzi do mnie. Bo w przeciwnym wypadku krzyże mu rozwali, a z własną rączką - tak jakoś monotonnie bywa.

Ale domeną niektórych pań (chociaż panowie też się zdarzają) jest dorabianie do aktu czysto fizycznego, żeby nie powiedzieć higienicznego - brazyliady. Brazyliada polega na: ach jak on cudnie umie mówić, no rozumiemy się bez słów, jaki on władczy, przystojny, męski, żona go nie rozumie, on nie kocha żony (bo gdyby kochał, to by byle gdzie nie pchał), ja nie kocham męża (no bo jestem do niego łańcuchem przywiązana, tudzież do kaloryfera i woli własnej nie mam), jedynym mężczyzną w moim życiu do tej pory był mój partner (a chciałabym sprobować jak to jest z innym rozmiarem), etc.,etc.

A co tu zrobić jak się JUŻ STAŁO? No najprościej  - metoda "na przedszkolaka." Nie powiedzieć nic głównemu zainteresowanemu, a całemu społeczeństwu wciskać brazyliadę. Jak społeczeństwo ma ciut więcej szarych komórek niż ustawa przewiduje - wtedy jedziemy z tekstem - ach Wy parszywe moherowe berety! Kto z Was bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem! Wstydźcie się! I jak znam życie i podobne wątki - zaraz będzie tekścik, że główna - lub główne - z zainteresowanych już na mszę zapodały, u spowiedzi były, a ksiądz dobrodziej kazał nie mówić mężowi/partnerowi. Bo wtedy - UWAGA - winą obarcza się osobę, której się powie. A ewentualny rozwód to grzech większy! Przeciw Bogu! Bo jak się jakiemuś śmulowi przed ołtarzem przysięga - to ch*j tam, nieważne. Ale że się Bogu przysięgało - oj, to już trzeba dotrzymać panie tego, bo inaczej na dnie kotła wyląduje.

A jak ktoś już wątek założył, a rad nie potrzebuje - to po co zakłada? Pochwalić się zachciało? Pracę magisterską pisze? Badanie dla PISu przeprowadza? Czy coś nieteges w kierunku ekshibicjonizmu?

NAZYWAĆ RZECZY PO IMIENIU...

76

Odp: zdradzilam
K_r_o napisał/a:

.....wszyscy tylko oceniają.....:/// !!!! masakra jakaś ! każdy sądzi własną miarą,którą kiedyś i jemu odmierzą.......trochę samokrytyki....:) pozdrawiam.

Dokładnie - każdy sądzi własną miarą. Skąd więc to nawoływanie do samokrytyki?

77

Odp: zdradzilam
K_r_o napisał/a:

.....wszyscy tylko oceniają.....:/// !!!! masakra jakaś ! każdy sądzi własną miarą,którą kiedyś i jemu odmierzą.......trochę samokrytyki....:) pozdrawiam.

Kochanie, czy mogłabyś rozwinąć tę głęboką myśl? Szczególnie odnosząc się bezpośredno do swojej sygnaturki - dla mniej dociekliwych przytoczę: "Ten świat jest absurdem".
Czy mogłabyś rownież zająć stanowisko na podstawie swoich doświadzczeń? Pozwoliłoby to nam lepiej Cię poznać jako swieżo upieczoną Forumowiczkę smile

78

Odp: zdradzilam
Anhedonia napisał/a:

Może to trudne do uwierzenia, ale są jeszcze ludzie, którzy posiadają tzw. kręgosłup moralny

Mi tam się wydaje, że to nie kręgosłup mornalny, a zasługa moich moralnych mięśni Kegla. Może u autorki owe mięśnie się zbuntowały i tworzą enklawę? ^^

79

Odp: zdradzilam
Tisha napisał/a:
Anhedonia napisał/a:

Może to trudne do uwierzenia, ale są jeszcze ludzie, którzy posiadają tzw. kręgosłup moralny

Mi tam się wydaje, że to nie kręgosłup mornalny, a zasługa moich moralnych mięśni Kegla. Może u autorki owe mięśnie się zbuntowały i tworzą enklawę? ^^

Kotku - to jednak kręgosłup... I proszę, nie sprzeczaj się ze mną, co? Bo wiesz, ja już się zbliżam do takiego wieku, kiedy te mięśnie Kegla to tak "popuszczają" tongue
Dlatego - pozostańmy jednak przy kręgosłupie, oki? tongue

80

Odp: zdradzilam

Się chwilowo odsunę od dyskusji ... ok ?

81

Odp: zdradzilam

Widzę,że naprawde to nikt nie przeczytał od poczatku do konca tego co napisalam, a z premedytacja strescilam waziutko.
Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.
Faktem jest ze jestesmy na zupelnie innych etapach zycia,dlatego bardzo zalezalo mi odzewie kolezanki z pokrewnym tematem.
Zreszta zycie zweryfikuje Wasze kregoslupy. Tylko ignorant powie "nigdy".
Niestety tak jak Wy nie czytacie dokladnie tak ja czytalam tylko pobieznie Wasze wynaturzenia.

82

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

Widzę,że naprawde to nikt nie przeczytał od poczatku do konca tego co napisalam, a z premedytacja strescilam waziutko.
Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.
Faktem jest ze jestesmy na zupelnie innych etapach zycia,dlatego bardzo zalezalo mi odzewie kolezanki z pokrewnym tematem.
Zreszta zycie zweryfikuje Wasze kregoslupy. Tylko ignorant powie "nigdy".
Niestety tak jak Wy nie czytacie dokladnie tak ja czytalam tylko pobieznie Wasze wynaturzenia.

Nie czytamy dokładnie?
Czytamy.
Spałaś z kolegą, nie chcesz powiedzieć o tym narzeczonemu.
Ja np wyraziłam swoje zdanie, że powinnaś ( moim zdaniem) powiedzieć mu prawdę i przemyśleć czego chcesz. Nie mam racji ?
Czy może lepiej Twoim zdaniem robić wszystko bezrefleksyjnie i nie zastanawiać się nad tym co się robi?
To co zrobiłaś już się nie odstanie, ciekawa jestem tylko czy podjęłaś jakąś decyzję?

83

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

Widzę,że naprawde to nikt nie przeczytał od poczatku do konca tego co napisalam, a z premedytacja strescilam waziutko.
Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.

Ależ się uśmiałam, naprawdę. big_smile
No same GUPKI na tym forum, co czytać nie UMIĄ. A specjalnie WĄZIUTKO nam streszczono. Taki bryk dla IDIOTÓW. Hi, hi, hi...

Zana nieznana napisał/a:

Faktem jest ze jestesmy na zupelnie innych etapach zycia,dlatego bardzo zalezalo mi odzewie kolezanki z pokrewnym tematem.

Ja nawet mam wrażenie, że jesteśmy na różnych etapach ewolucji....
Jak Ci zależało na odzewie koleżanki o podobnych poglądach - trzeba było poszukać takiej i wymienić poglądy na prive. Zakładając wątek stanęłaś pod pręgierzem. Każdy GUPEK z tego forum wie, że takie są zasady publicznego forum. Czyli że Ty jeszcze niżej intelektualnie niż GUPKI z tego forum?

Zana nieznana napisał/a:

Niestety tak jak Wy nie czytacie dokladnie tak ja czytalam tylko pobieznie Wasze wynaturzenia.

Ha! Potęga podświadomości....
No więc kochana - uwaga! - będę nauczać. Sądzę, że chciałaś użyć słowa "wynurzenia"? 
Ale "wynaturzenia" najwidoczniej podświadomie zagnieździły się w Twojej głowie. Ma dziś gest - nie będziesz musiała szukać, sama Ci wkleję znaczenie tego słowa. 

Wynaturzenie - rzecz, fakt lub zjawisko odbiegające od normy lub niezgodne z naturą.

84

Odp: zdradzilam

Cóż - forum jest dla wszystkich, nawet tych wynaturzonych wink
Takich, którzy mówią, że białe jest czarne, a czarne jest białe oraz "są za a nawet przeciw"
Tylko po co zajmują czyjś czas i uwagę?
Szkoda słów...

85

Odp: zdradzilam

Niekochana72 ,dzięki że jesteś ,wszystkim dziękuje nawet tym ,z którymi się nie zgadzam.

86

Odp: zdradzilam

ha! widze ze wzbudzam emocje ... az wlos mi sie jezy haha nie no porazka... nie to ze specjalnie o to mi chodzilo od poczatku,wcale nie.zostalam pozbawiona zludzen, tutaj ludzie dziela sie na dobrych i zlych - nic pomiedzy.
ale jak sie nie ma co sie lubi ... to jestem skaza na takie wlasnie madrosci ? nie znajacych tematu komentatorow ... ech
to ja sie z takich zabaw wylogowywuje,
zegnam

87

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

ha! widze ze wzbudzam emocje ... az wlos mi sie jezy haha nie no porazka... nie to ze specjalnie o to mi chodzilo od poczatku,wcale nie.zostalam pozbawiona zludzen, tutaj ludzie dziela sie na dobrych i zlych - nic pomiedzy.
ale jak sie nie ma co sie lubi ... to jestem skaza na takie wlasnie madrosci ? nie znajacych tematu komentatorow ... ech
to ja sie z takich zabaw wylogowywuje,
zegnam

Szkoda, że nie potrafisz spojrzeć na to z dystansem.
A byłam taka ciekawa co postanowiłaś...
No trudno...

88

Odp: zdradzilam

Boski Justin popełnił bardzo dobrą piosenkę w tym temacie:
http://www.tekstowo.pl/piosenka,justin_timberlake,what_goes_around.html
Tekst jasny i dający wiele do myślenia.

"What Goes Around... Comes Around"
Hej dziewczyno,
czy on ma wszystko czego pragniesz w mężczyźnie?
Wiesz, że dałem Ci świat
Miałaś mnie w swojej dłoni
Więc dlaczego twa miłość odeszła
Po prostu nie potrafię zrozumieć
Myślałem, że byliśmy ja i Ty skarbie
Ja i Ty aż do końca
Ale widocznie byłem w błędzie

Nie chce o tym myśleć
Nie chce o tym mówić
Mam już tego dość
Nie potrafię uwierzyć, że to kończy się w ten sposób
Zatracam się w tym
Czuję w tym blues?a
Po prostu nie dam sobie rady bez Ciebie
Powiedz mi czy to jest fair?

Czy to skończy się w ten sposób?
Czy tak się pożegnamy?
Powinienem wiedzieć gdy tylko się pojawiłaś
Że doprowadzisz mnie do płaczu
Pęka mi serce kiedy patrzę jak uciekasz
Ponieważ wiem, że żyjesz kłamstwem,
Ale nie przejmuj się, skarbie, ponieważ w końcu to zrozumiesz?

Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca

Teraz dziewczyno,
Pamiętam wszystko, co mówiłaś
Mówiłaś, że czas ruszyć na przód
Może powinienem zrobić to samo(i może powinienem zrobić to samo)
Najśmieszniejsze w tym jest to, że
byłem gotowy dać Ci swoje nazwisko
Myślałem, że byliśmy ja i Ty, skarbie
A teraz, pozostał tylko wstyd
Ponieważ się myliłem?

Nie chce o tym myśleć
Nie chce o tym mówić
Mam już tego dość
Nie potrafię uwierzyć, że to kończy się w ten sposób
Zatracam się w tym
Czuję w tym blues?a
Po prostu nie dam sobie rady bez Ciebie
Powiedz mi czy to jest fair?

Czy to skończy się w ten sposób?
Czy tak się pożegnamy?
Powinienem wiedzieć gdy tylko się pojawiłaś
Że doprowadzisz mnie do płaczu
Pęka mi serce kiedy patrzę jak uciekasz
Ponieważ wiem, że żyjesz kłamstwem,
Ale nie przejmuj się, skarbie, ponieważ w końcu to zrozumiesz?


Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca   
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Powinnaś to wiedzieć?

Nie chce o tym myśleć
Nie chce o tym mówić
Mam już tego dość
Nie potrafię uwierzyć, że to kończy się w ten sposób
Zatracam się w tym
Czuję w tym blues?a
Po prostu nie dam sobie rady bez Ciebie
Powiedz mi czy to jest fair?

Czy to skończy się w ten sposób?
Czy tak się pożegnamy?
Powinienem wiedzieć gdy tylko się pojawiłaś
Że doprowadzisz mnie do płaczu
Pęka mi serce kiedy patrzę jak uciekasz
Ponieważ wiem, że żyjesz kłamstwem,
Ale nie przejmuj się, skarbie, ponieważ w końcu to zrozumiesz?

Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca   
(co odchodzi, zawsze do nas wracają, skarbie)
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca   
(co odchodzi, zawsze do nas wracają, skarbie)
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca   
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca   

Spędzasz swe noce samotnie
A on nigdy nie wraca do domu
I zawsze gdy do niego dzwonisz
Wszystko co dostajesz to zajęty sygnał
Słyszałem, że już odkryłaś
Że on robi Tobie
To co Ty zrobiłaś mnie
Czyż to nie jest sposób w jaki to działa?

Gdy zdradziłaś, dziewczyno
Moje serce krwawiło, dziewczyno
Ból pozostanie i nic już nie trzeba mówić
To klasyczny przypadek
Scenariusz
Opowieść stara jak czas
Dziewczyno, masz to na co zasłużyłaś

I teraz pragniesz kogoś
Kto wyleczy samotne noce
Chciałabyś mieć kogokolwiek
Kto mógłby przyjść i wszystko naprawić

Ale dziewczyno, ja nie jestem kimkolwiek
We mnie już nie ma współczucia
Ponieważ...

Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Myślałem, że ci to mówiłem
Hej(hej)
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Myślałem, że ci to mówiłem
Hej(hej)
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Myślałem, że ci to mówiłem
Hej(hej)
Co odchodzi, co odchodzi, co odchodzi zawsze wraca
Myślałem, że ci to mówiłem

Widzisz?
Powinnaś była mnie posłuchać, skarbie
Dawaj,
Ponieważ
Nasze czyny, zawsze do nas wracają

Ponieważ
(Ktoś ciągle odchodzi i przychodzi)

89

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

ha! widze ze wzbudzam emocje ... az wlos mi sie jezy haha nie no porazka... nie to ze specjalnie o to mi chodzilo od poczatku,wcale nie.zostalam pozbawiona zludzen, tutaj ludzie dziela sie na dobrych i zlych - nic pomiedzy...

Schlebiasz sobie miła pani.
Nie budzisz emocji a najwyżej zdziwienie uporem w jakim trwasz i niereformowalnością. Ewentualnie politowanie.
Ludzie nie dzielą się tylko na dobrych i złych, dzielą się również na świadomych i nieświadomych, z tym, że do świadomości trzeba mieć otwartą głowę. I czerpać z wymienianych informacji przemyślenia i wnioski. Gdy tego nie ma szkoda czasu.
Ale człowiek ponoć rozwija się całe życie, więc może jeszcze przyjdzie czas na otwarcie się na inne wartości i socjalizację.

90

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

Widzę,że naprawde to nikt nie przeczytał od poczatku do konca tego co napisalam, a z premedytacja strescilam waziutko.
Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.
Faktem jest ze jestesmy na zupelnie innych etapach zycia,dlatego bardzo zalezalo mi odzewie kolezanki z pokrewnym tematem.
Zreszta zycie zweryfikuje Wasze kregoslupy. Tylko ignorant powie "nigdy".
Niestety tak jak Wy nie czytacie dokladnie tak ja czytalam tylko pobieznie Wasze wynaturzenia.

Specjalnie odpowiem wąziutko a treściwie, zdania proste, gramatyka też. Sporo dużymi, drukowanymi literami. No każdy, po prostu każdy zrozumie. Nawet głupek.

Ja bardzo lubię ludzi z własnym zdaniem. Nie rozumiem tylko dlaczego szlag Cię trafia? Jeszcze szybciej się zestarzejesz.

Moje ulubione zdanie z Twojej wypowiedzi zacytuję raz jeszcze: "Tylko ignorant powie "nigdy"." I do niego się odniosę.

NIGDY nie zostanę pedofilem.
NIGDY nie zostanę ludobójcą.
NIGDY świadomie i dla zabawy nie skrzywdzę drugiego człowieka.
NIGDY nie przejdę obojętnie wobec cierpienia dziecka.
NIGDY nie dam sobie wmówić, że jak ktoś robi źle - to tak naprawdę robi dobrze.

Ja pierdziu! Jestem IGNORANTKĄ!!!! Tralala. Jak mi lekko, jak mi cudnie!

91

Odp: zdradzilam

Kriss, no wiesz duszo moja, upodobałaś sobie i mój ulubiony fragment wink:)

Zana nieznana napisał/a:

Zreszta zycie zweryfikuje Wasze kregoslupy. Tylko ignorant powie "nigdy".

Zana, może jednak choć cokolwiek wyniesiesz z tego wątku. Więc specjalnie dla Ciebie:
Ignorant- człowiek nie mający podstawowych wiadomości w jakiejś dziedzinie; nieuk

Czyli te które nie zdradziły są póki co "ignorantkami" (wg. Ciebie) bo nie zdradziły ? smile
Widzisz, to nie tak funkcjonuje. To, że samemu nie jest się np. wynaturzonym nie oznacza, że jest się w dziedzinie wynaturzeń ignorantem.
Tak jak to, że onkolog nie chorował na nowotwór nie oznacza, że jest ignorantem w dziedzinie nowotworów. Albo to, że weterynarz sam nie chorował na wściekliznę nie oznacza, że jest ignorantem w temacie wścieklizny big_smile  Kumasz czaczę ? Nie za dużo pojęć na raz ?


A teraz w kwestii liczenia się z konsekwencjami.

Oto z postu pierwszego:

Zana nieznana napisał/a:

uznacie mnie pewnie za niemoralna istote bez zadnych zasad ,licze sie z tym,
Pozdrawiam

A to z kolejnych:

Zana nieznana napisał/a:

Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.

To jak w końcu, liczysz się z tym, że ktoś to co opisujesz może uznać za złe, czy nie ? Bo jak tak się stało to od ignorantek poleciało. I szlag trafił.
Ale to co tutaj to nieważne, to jest tylko bicie piany, najgorsze że w życiu masz tak samo.
Twierdzisz, że narzeczonego kochasz a nie liczysz się z nim wcale. Nie mówisz mu prawdy, nie dajesz mu prawa wyboru.
Cała nadzieja, że jednak przypadkiem dowie się jakie numerki wywijasz za plecami i wyciągnie wnioski zgodne ze swoim przekonaniem, które może (nie musi) różnić się od Twoich wynaturzonych przekonań.
Powodzenia.

92

Odp: zdradzilam

Droga Zana nieznana: to co nastąpiło w twoim życiu nazywam zasada koła. Czyli zrobiłaś coś co wcześniej uważałaś za haniebne, podłe i okrutne. Zawsze dostajemy to czego się obawiamy ( w twoim wypadku ty nigdy nie chciała byś być taka jak on czyli zdradzić).

Teraz masz poczucie winy.
POCZUCIE WINY to największy grzech - ponieważ nie pozwala nam iść do przodu, jesteśmy zawieszeni w próżni a co najgorsze NIE KOCHAMY siebie samego - dlatego to największy grzech. A my będąc dzieckiem BOGA doskonałego (czyli jesteś jego cielesną manifestacją w tym trzecim wymiarze) nie kochasz go czyli się od niego odsuwasz.

Moja kochana nic złego się nie stało, życie toczy się dalej.
WYBACZ SOBIE, pokochaj siebie i zrozum że to była miłość ... i tak można kochać więcej niż jedną osobę, a nie tylko tą której się obiecało wierność ponieważ nasze społeczeństwo stawia takie wymogi i nazywa je moralnymi.

93

Odp: zdradzilam
888darkstar napisał/a:

POCZUCIE WINY to największy grzech - ponieważ nie pozwala nam iść do przodu, jesteśmy zawieszeni w próżni a co najgorsze NIE KOCHAMY siebie samego - dlatego to największy grzech.

No poproszę o rozwiniecie tematu, bo nie bardzo rozumiem...
Dlaczego poczucie winy jest takie be... Bo dla mnie raczej kojarzy się z uczciwością i refleksją nad popełnionym czynem.
Dlaczego ma nas zawiesić w próżni? Dlaczego ma powodować, że nie kochamy siebie?
Wiele razy miałam poczucie winy. To daje mi pewność, że wiem, co jest właściwym zachowaniem, a co nie. Że rozróżniam jeszcze dobro od zła.

888darkstar napisał/a:

Moja kochana nic złego się nie stało, życie toczy się dalej.

A to tylko jeśli rozpatrujemy EGOISTYCZNIE. Proponuję jednak pochylić się nad konsekwencjami dla dziecka i męża.
Nikt nikogo nie zmusza do tworzenia rodzin, wchodzenia w trwałe związki, rodzenie dzieci. To powinna być świadoma decyzja.

888darkstar napisał/a:

i tak można kochać więcej niż jedną osobę, a nie tylko tą której się obiecało wierność ponieważ nasze społeczeństwo stawia takie wymogi i nazywa je moralnymi.

No i znów nie zgadzamy się u podstaw. O ile mnie nie interesują aż tak bardzo wymogi moralne społeczeństwa wobec moich związków, o tyle - FUNDAMENTEM tegoż jest to, na co "umawiamy się" pomiędzy tworzącymi ten związek. To jest Biblia, katechizm i kodeks prawny. I z tego będziemy rozliczani i będziemy rozliczać.

94

Odp: zdradzilam

Moja droga nikt z niczego nie będzie rozliczany. Nie ma Piekła nie ma Nieba - to tylko stan umysłu.

Cytat:
"Jestem niebem, jestem piekłem,
jestem drzewem, jestem krzewem,
jestem świętym, jestem kurw.. stojącą na rogu,
jestem ćpunem, jestem dilerem i policjantem z wydziału narkotykowego.
Jestem wszystkim, jestem BOGIEM"

Nie ma czegoś takiego jak Grzech, czy grzech pierworodny (cokolwiek to znaczy) a to z tego powodu że ten świat jest Iluzją, jego nie ma.
Mówi się że TEN ŚWIAT JEST SNEM BOGA A MY ŚNIMY RAZEM Z NIM i to prawda.

Szekspir napisał: "Życie jest krzykiem który pod sam koniec i tak nic nie znaczy"

Po co się zadręczać poczuciem winy, co się stało to się nie odstanie, zresztą nie należy do tego tak podchodzić, wszystko co nam się przytrafia w życiu jest na nasze życzenie. Przed wcieleniem się w człowieka (w tym 3 wymiarze) my wybieramy sobie życie jakie chcemy przeżyć,bo my chcemy tego doświadczyć. W tym wypadku kobieta została zdradzona a później sama zdradziła. Tu nie ma przypadku czy zrządzenia losu - to my.

Poczucie winy- "ktoś ci mówi źle zrobiłaś powinnaś się wstydzić, co by było jakby ktoś tobie to zrobił"
Ludzie swymi myślami przyciągają dobre lub złe sytuacje bo tego chcą, w tym wypadku ty chciałaś być najpierw ofiarą a później oprawcą i dlatego znalazłaś oprawce i ofiarę a wszystko to dlatego że chciałaś tego doświadczyć, przeżyć i to dostałaś. Diabeł chce żebyśmy się zadręczali, niekochani a BÓG jest miłością, wyzwoleniem.

Zresztą rozmyślanie nad tym co nam się przytrafiło i wyciąganie z tego wniosków to zupełnie co innego niż poczucie winy czyli brak wybaczenia (sobie) brak miłości do samego siebie.

95 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-28 17:33:09)

Odp: zdradzilam
888darkstar napisał/a:

Po co się zadręczać poczuciem winy, co się stało to się nie odstanie, zresztą nie należy do tego tak podchodzić, wszystko co nam się przytrafia w życiu jest na nasze życzenie.

Oczywiście, że na nasze życzenie smile Tak samo jak od każdego z nas zależy, czy się zadręczamy, czy nie... Wolny wybór.
A to, że się nie odstanie - nie zmienia faktu, że lepiej nie popełniać tych samych błędów. A żeby zrozumieć, że to był błąd i dodatkowo kogoś skrzywdziliśmy - poczucie winy jak znalazł.

P.S. Ale dopuszczasz możliwość, że jednak nie wszyscy muszą podzielać Twoje poglądy? Bo ja nie czuję się ani świętą, ani ku**ą.
Jest mnóstwo miejsca pomiędzy tymi dwoma osobami.

96

Odp: zdradzilam
niekochana72 napisał/a:
888darkstar napisał/a:

Po co się zadręczać poczuciem winy, co się stało to się nie odstanie, zresztą nie należy do tego tak podchodzić, wszystko co nam się przytrafia w życiu jest na nasze życzenie.

Oczywiście, że na nasze życzenie smile Tak samo jak od każdego z nas zależy, czy się zadręczamy, czy nie... Wolny wybór.
A to, że się nie odstanie - nie zmienia faktu, że lepiej nie popełniać tych samych błędów. A żeby zrozumieć, że to był błąd i dodatkowo kogoś skrzywdziliśmy - poczucie winy jak znalazł.

P.S. Ale dopuszczasz możliwość, że jednak nie wszyscy muszą podzielać Twoje poglądy? Bo ja nie czuję się ani świętą, ani ku**ą.
Jest mnóstwo miejsca pomiędzy tymi dwoma osobami.

jestem świętym, jestem kurw.. stojącą na rogu,

tu chodzi o to że wszyscy pochodzimy z JEDNEGO, tak więc doświadczenia innych są naszymi doświadczeniami.

Wszystkie nasze myśli wspomnienia, pragnienia itp zarówno z tych jak i poprzednich wcieleń są zebrane w jednym miejscu - dzięki temu jasnowidz widzi przyszłość ale to inny, głębszy temat.

Japończycy w 1952 roku przeprowadzili eksperyment nazwali do "Zasadą setnej małpy" udowadnia on istnienie BOGA (to dla ateistów)

97

Odp: zdradzilam
Zana nieznana napisał/a:

Widzę,że naprawde to nikt nie przeczytał od poczatku do konca tego co napisalam, a z premedytacja strescilam waziutko.
Szlag mnie nie trafia jak Was czytam , mam własne zdanie z ktorego nie zrezygnuje ,troche juz zyje.
Faktem jest ze jestesmy na zupelnie innych etapach zycia,dlatego bardzo zalezalo mi odzewie kolezanki z pokrewnym tematem.
Zreszta zycie zweryfikuje Wasze kregoslupy. Tylko ignorant powie "nigdy".
Niestety tak jak Wy nie czytacie dokladnie tak ja czytalam tylko pobieznie Wasze wynaturzenia.

ech zakładasz post..
dostajesz odpowiedź która ci nie pasuje i już cię szlag trafia..
a prawda jest taka JAK SUKA NIE DA PIES NIE WEŹMIE !!!

jeżeli wierność cię tak wiele kosztuje to bądź sama i hulaj dusza piekła nie ma...

98

Odp: zdradzilam
madzia0311 napisał/a:

ech zakładasz post..
dostajesz odpowiedź która ci nie pasuje i już cię szlag trafia..
a prawda jest taka JAK SUKA NIE DA PIES NIE WEŹMIE !!!

jeżeli wierność cię tak wiele kosztuje to bądź sama i hulaj dusza piekła nie ma...

smile .... bez komentarza .....

99

Odp: zdradzilam

bez komentarza czy z ..
co za różnica..
big_smile
są ludzie,którzy to pochwalą są i tacy,którzy zdradą się brzydzą..
i co zrobisz?-oka nie wyjmiesz:P

100

Odp: zdradzilam

witaj Zana !
poczytałam ( trochę po łebkach) co napisali forumowicze ale widzę, że całkowicie wyłączyłaś się z "dyskusji" - nie spodziewałaś się , że staniesz przed "świętą inkwizycją"? ja też nie (hahahaha) obie już byśmy płonęły na stosie - na bank.
Ciekawa jestem jaką podjęłaś decyzję. Napisz jeśli Ci się chce. Obiecuję, że odniosę się do tego - jeśli Ty będziesz chciała.
Na marginesie chcę Ci zwrócić uwagę na wypowiedź 888 darkstar - trudno mi uwierzyć, że napisała to osoba w wieku 27 lat. Do tych spraw dochodzi się bardzo późno - o wiele za późno. Przeczytaj dokładnie co napisał - wiem że jesteś młoda ale przemyśl to i spróbuj to zrozumieć. Przyda Ci się - nie dziś to za parę lat.

Posty [ 66 do 101 z 101 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026