Witaj.
inna20 napisał/a:(...)Znów wczoraj rozmawiałam z ojcem ale za wiele to nie dało(....)
(...)Do tej pory się nie ożenił, gdyż chciał najpierw nas wychować, poza tym uznał że nie jest mu to potrzebne.
On ma swoją pracę, luźny związek i to mu wystarcza, nie chce zobowiązań.
Zatem, jest to jego świadoma, przemyślana decyzja. Cieszę się , że nie uznałaś za złośliwość mojego pytania i myślę, że może czasami przychodziła Ci myśl dlaczego, ale nie było motywacji, żeby o to pytać.
inna20 napisał/a:Opowiedział,że jak spotkał moją "matkę" to na początku była to super znajomość ale gdy zaszłą w ciąże to chciała usunąć. Wtedy ją tak znienawidził.
Myślę, że właśnie odnośnie tego zarzutu należałoby zadać pytanie matce przy najbliższym spotkaniu.
inna20 napisał/a:Potem nas przed nią chronił, bo uznał że tak będzie lepiej skoro najpierw chciała usunąć ciąże a potem jak już urodziła to jednak zmieniła zdanie wtedy już musiała się zrzec gdyż uznano (dziadkowie), że jest niepoczytalna.
Z tego co pamiętam , to dziadek był policjantem, babci zawodu chyba nie podałaś.
To ciśnie się pytanie, na jakiej podstawie oboje stwierdzili, że jest niepoczytalna,jakie zachowanie matki uznano za chore? O chorobie diagnozę wystawia lekarz, a nic nie wskazuje na to, że była leczona, o to też możesz zapytać.
Po porodzie zdarza się, że kobieta może mieć zaburzenia poporodowe ( szok ), ale taki stan kwalifikuje się do leczenia.
inna20 napisał/a:Potem po tych 17 latach bał się że nas straci dlatego i tu nowość zagroził jej sądem a na pewno by wygrał.
Jak widzisz, ojciec nie jest taki nieskazitelny, ucieka się nawet do kłamstwa, aby nie dopuścić do Waszych spotkań z matką. Przez kolejne trzy lata trzymał Was w nieświadomości i niejako utwierdzał w tym, że to matka nie chce się z Wami widzieć.
Jeśli groził jej sądem , to pomyśl jaką zahukaną , zastraszoną osobą jest Twoja matka, jak bardzo się go boi. Skoro ojciec twierdzi, że " na pewno by wygrał" sprawę w Sądzie, to jakie atuty ma przeciwko niej i w ogóle, o co miałby ją pozywać do Sądu, z jakiego paragrafu? że chciała widywać się z dziećmi? Nawet, jeśli podpisała jakiś dokument w momencie zrzeczenia się dzieci, a dziadkowie twierdzą, że była "niepoczytalna", to jest on nieważny.
Dalej... skoro był pewien, że wygra sprawę, to po co ją straszył, jest prawnikiem więc dla niego to " pikuś " napisać pozew. Wasza matka, jest osobą słabą psychicznie, więc użył nacisku psychologicznego, bo wiedział , że to zadziała..
Myślę Inna, że w Twojej rodzinie jest jakaś mroczna tajemnica- ukryta przed Wami tj. Tobą i bratem.
inna20 napisał/a:Coraz bardziej upewniam się że może tak jest lepiej my mamy swoje zycie ona swoje. Chociaż moi przyjaciele z moim chłopakiem namawiają żebym spróbowała jeszcze raz, ale nie teraz chyba nie jestem gotowa. Dziadek z ojcem dają nam jasno do zrozumienia że nie chcą takich spotkań, bo to nam mąci w głowie a mamy się skupić na studiach. Wczoraj powiedzieli, że od pażdziernika znów zaczynają się studia więc zapomnimy bo one sa teraz najważniejsze.
Oczywiście, że teraz najważniejsze jest, abyście spokojnie kontynuowali naukę.
Na ten moment przeżyć macie, aż nadto dużo. Trochę Was to przerasta, a nawet powiedziałabym ,że bardzo- pora ochłonąć i zająć się bieżącymi sprawami. Przyjdzie czas większego spokoju, a jak piszesz "wszystkie wypowiedzi dały Ci do myślenia", zatem jak Ci się to wszystko ułoży w logiczną całość, to kiedyś ta rodzinna historia zostanie rozwikłana jak to mówią "po nitce do kłębka"
Czego Wam z całego serca życzę.
Pozdrawiam.