netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Oceńcie ta sytuację.

205 odpowiedzi13 338 wyświetleńzałożony przez inna20, 09.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oceńcie ta sytuację.

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 206 ]

1

Temat: Oceńcie ta sytuację.

Chciałabym was prosić o ocenienie mojej sytuacji. Byłam wychowywana przez ojca ponieważ nasza mama niby odeszła. Mam brata bliźniaka. Nasz tata zaczął nasz wychowywać w wieku 18 lat a mimo to poszedł na studia. My mieszkaliśmy z dziadkami i niczego nam nie brakowało. Cała nasza rodzina jest zamożna. Teraz tata prowadzi kancelarię notarialną. Zawsze chciał nam zastąpić brak matki, kupował nam wszystko czego zapragnęliśmy. Były drogie prezenty, wyjazdy itd. aż w końcu doszło do tego że nauczył nas dążenia do celu po trupach byle nam było dobrze. Ojciec był dla mnie autorytetem i jest nadal ale coś sie zmieniło. Gdy poszliśmy do liceum odezwała się nasza matka i cała prawda wyszła na jaw. Otóż rodzina mojego taty kazała się jej zrzec się praw do nas gdyż uważała że pod jej opieką nie wyrośniemy na porządnych ludzi, ponieważ nie miała przed sobą perspektyw a z moim tatą nie mogła być gdyż to by nie wypadało. Nie ma co ukrywać że ja i mój brat byliśmy wpadką. Na początku było niedowierzanie tej sytuacji potem żal do ojca, ale jak zobaczyłam przed czym chciał nas chronić to zrozumiałam ich cel. Ta kobieta nic nie ma oprócz jeszcze 4 innych dzieci, biedy i bezrobocia. Tak nagle przypomniała sobie o nas. W końcu ojciec zgodził się abyśmy pojechali do niej na parę dni ale te parę dni skończyło się na jednym po paru godzinach zadzwoniłam do taty aby po nas przyjechał a wtedy już nie było przyjemnie. Tata zabronił jej się do nas zbliżać i mącić nam w głowach bo to on nas wychował i chce abyśmy byli kiedyś kimś. Ona opowiadała że za nami tęskniła ale utrudniali jej kontakt. Zaczęła wyrzycać mojemu ojcu że wychował nas na egoistów itd. Teraz próbuje znów nawiązać kontakt bo niby chciała by wszystko nadrobić nie wiem czy mówić o tym ojcu czy nie? Podobno jej dzieci chciały by nas poznać i ona sama chce abyśmy przyjechali do niej na parę dni bo już teraz zgoda ojca nie jest nam potrzebna. Ale jak ja mam to zrobić tacie skoro on nas wychował, poświęcał zapewniał opiekę najlepszych niań najlepsze szkoły itd. A teraz mam mu zrobić takie świństwo? Zresztą jak ja miałabym sie tam zachować? Nie potrafię tak żyć a tam gdzie ona mieszka to zupełne zacofanie. Nie wiem co mam zrobić mój brat chciałby spróbować ale już raz była awantura gdy próbował utrzymywać z nią kontakt. W ogóle nie wiem co o tym myśleć.

2

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Zastanawiasz się, czy możesz swojemu ojcu "zrobić takie świństwo". A nie zastanowiłaś się, jak on mógł zrobić Tobie i Twojemu bratu takie świństwo: odebrać matkę?

Przeczytaj swój post, na spokojnie.
Uderza w nim:
* Twoja duża pogarda do Twej matki, jej rodziny i warunków, w których żyje;
* brak własnego zdania i podporządkowanie się zdaniu ojca;
* brak ochoty na poznanie własnej matki.

Czemu chcesz się zmuszać do zrobienia czegoś wbrew sobie?

3

Odp: Oceńcie ta sytuację.

choć to bolesne co powiem ale schowaj swoją dumę, egoizm, i wszystkie te drogie nianie i najlepsze szkoły do kieszeni i jeśli tylko chcesz to pojedz do matki i poznaj ja .. nikt ci nie każe jej sie rzucać na szyje ale choćby rozmowa nawet przez półgodzinki może wiele zdziałać a tatko jeśli was kocha i chce dla was jak najlepiej nie powinien robić żadnego problemu, postaw sie, i nie robisz jemu nic złego ze chcesz sie spotkać/poznać swoja mamę...

4

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Czytając Twoją wypowiedź wywnioskowałam, że skoro ojciec całe życie chronił Was przed kontaktem z matką, to miał ku temu słuszne powody. Pomyśl o tym, że on znał ją najlepiej i z pewnością wie czego można się po niej spodziewać w chwili obecnej. Z drugiej strony to Wasza matka i warto choć raz z nią porozmawiać. Uważam, że skoro całe życie ojciec kształtował w Was światopogląd, to nie ma teraz cienia szansy, aby ktoś łatwo go zmącił. Gdybym była na Twoim miejscu, to przemyślałabym całą sprawę na spokojnie, przedyskutowała z bratem a na koniec przedłożyła wnioski ojcu. Ale nie postępuj wbrew sobie- zrób to, co uważasz za słuszne niezależnie od opinii innych.

5

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Pamietaj ze matke ma sie jedna i gdyby nie ona nie byloby Cie na swiecie.Powinnas zaczac ja w koncu szanowac i nabrac do tej sytuacji doroslego podejscia .Ona na pewno bardzo cie kocha

6

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiasz się, czy możesz swojemu ojcu "zrobić takie świństwo". A nie zastanowiłaś się, jak on mógł zrobić Tobie i Twojemu bratu takie świństwo: odebrać matkę?

Przeczytaj swój post, na spokojnie.
Uderza w nim:
* Twoja duża pogarda do Twej matki, jej rodziny i warunków, w których żyje;
* brak własnego zdania i podporządkowanie się zdaniu ojca;
* brak ochoty na poznanie własnej matki.

Czemu chcesz się zmuszać do zrobienia czegoś wbrew sobie?

ja w stu procentach zgadzam się wypowiedzią Wielokropka.
a od siebie mogę dodać tylko tyle,że to rodzina twojego ojca i on sam odebrał Wam matkę a później jak sama piszesz "wynagradzał"Wam to drogimi prezentami i nianiami:/
piszesz,że twoja mama i jej rodzina żyją w biedzie ale to nie oznacza,że są gorsi od Was bo tatuś wam wszystko na tacy podaje.mają coś on wam zabrał-matkę ,która ich kocha i która oni kochają
może i żyją w "zacofaniu" ale mają siebie.
masz żal do matki,a to ojciec za wszystko odpowiada..
bo była młoda bo nie miała perspektyw,bo nie wypadało:/
a może gdyby twój ojciec i jego rodzice dali jej szansę teraz wasze życie wyglądało by inaczej.
warto dać jej szansę bo tyle lat żyła bez was i na pewno tęskniła.

7

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie było jej przez 17 lat spotkała się  z nami raz a potem znów się urwał kontakt a teraz gdy mamy po 20 lat chce wszystko naprawiać? Co ona ma mi do powiedzenia? Przecież nie walczyła o nas poddała się.
Teraz gdy wychował nas tata należy mu się szacunek mimo tego iż zabrał nam ją. Nigdy nie chciał podać nam powodów oprócz tych które podałam wyżej. Co ja miałabym jej powiedzieć? Nie znam jej jestem inna niż ona.

8

Odp: Oceńcie ta sytuację.
dorosia34 napisał/a:

Ona na pewno bardzo cie kocha

A że przypomniała sobie o dzieciach dopiero teraz to znaczy, że w ten sposób okazuje matczyną miłość. Nie mam dzieci, ale znam tysiące matek i nie wyobrażam sobie, żeby którakolwiek zrzekła się praw do dziecka.

9

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Gdybym spotkała się z matką nie wiem jak zareagował by ojciec. Mam do niego szacunek który moim zdaniem słusznie się należy a ona jest dla mnie nikim. Tata opowiedział nam że kiedy się dowiedział że będzie miał dzieci był zaskoczony miał 18 lat ale jak widać nie poddał się i wychował nas tak jak najlepiej mógł a teraz gdy ma 38 lat to mówi że jesteśmy najlepszym co mu się w życiu przydarzyło chociaż nie kochał naszej matki.

10

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A ja zalecę Ci ostrożność. Moja matka też o mnie nie walczyła, porzuciła mnie w akademiku prawie pozbawiając mnie życia, a następnie zostawiła u dziadków-alkoholików. Wróciła po 17 latach ciszy i cóż, nie wyszło mi to na dobre. Teraz "nie życzy" sobie mnie widzieć. Wyszłam z tego odnawiania kontaktów pokiereszowana i szczerze jej nienawidzę, szacunku do niej zostało mi ZERO. Gdybym mogła, wymazałabym ją ze swojego życia.

Obalam mit: NIE KAŻDA MATKA KOCHA SWOJE DZIECI. I niestety, ale skoro Twoja mateńka nagle po 20 latach sobie przypomina, że jakieś tam dzieci kiedyś urodziła, to ja podjerzewam, że jej intencje nie do końca są czyste. Zachowaj dystans i nie oszalej z zachwytu, tak jak ja oszalałam, bo będzie bolało.

11 Ostatnio edytowany przez inna20 (2011-08-09 18:30:22)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie mam  zamiaru szaleć z radości ta kobieta na dziś nic dla mnie nie znaczy.
Ale przemyślę tą sprawę i pogadam z bratem chcę pewne rzeczy wygarnąć tej osobie. Mimo że się nas zrzekła to i tak nic nie ma a na moją pomoc kiedykolwiek nie ma co liczyć bo ja nie mam dla niej serca. Ona nic nie może mi zaoferować bo nic nie ma a ja z moim bratem mamy wszystko. Gdyby tak łatwo z nas nie zrezygnowała to też mogła by tak żyć.

12

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

(...)rodzina mojego taty kazała się jej zrzec się praw do nas gdyż uważała że pod jej opieką nie wyrośniemy na porządnych ludzi, ponieważ nie miała przed sobą perspektyw a z moim tatą nie mogła być gdyż to by nie wypadało.(...)

inna20 napisał/a:

(...)jak zobaczyłam przed czym chciał nas chronić to zrozumiałam ich cel. Ta kobieta nic nie ma oprócz jeszcze 4 innych dzieci, biedy i bezrobocia.(...)

inna20 napisał/a:

(...)Tata zabronił jej się do nas zbliżać i mącić nam w głowach bo to on nas wychował i chce abyśmy byli kiedyś kimś.(...)

inna20 napisał/a:

(...)Ale jak ja mam to zrobić tacie skoro on nas wychował, poświęcał zapewniał opiekę najlepszych niań najlepsze szkoły itd. A teraz mam mu zrobić takie świństwo? Zresztą jak ja miałabym sie tam zachować? Nie potrafię tak żyć a tam gdzie ona mieszka to zupełne zacofanie.(...)

inna20 napisał/a:

(...)Co ja miałabym jej powiedzieć? Nie znam jej jestem inna niż ona.(...)

inna20 napisał/a:

(...)Gdybym spotkała się z matką nie wiem jak zareagował by ojciec. Mam do niego szacunek który moim zdaniem słusznie się należy a ona jest dla mnie nikim. Tata opowiedział nam że kiedy się dowiedział że będzie miał dzieci był zaskoczony miał 18 lat ale jak widać nie poddał się i wychował nas tak jak najlepiej mógł a teraz gdy ma 38 lat to mówi że jesteśmy najlepszym co mu się w życiu przydarzyło chociaż nie kochał naszej matki.

Jeśli jest tak, jak napisałaś, to nad czym się zastanawiasz?

13 Ostatnio edytowany przez ONA1977 (2011-08-09 18:46:17)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

a moja wypowiedz chyba będzie przewrotna..
ale to tylko moje odczucia..
fakt że ktoś jest biedny to jeszcze nie dyskwalifikuje go że będzie dennym małżonkiem , rodzicem , clzowiekiem..
domyslam się ze twoja mama młodo was urodziła skoro ojciec miał 18 lat.. cóż on mógł wiedzieć o partnerstwie , relacjach pomiędzy kobieta a męzczyzna..
pewnie miał doradców w postaci własnych rodziców i jak to nazwałaś "zamożnej rodziny" , uznali zwiazek za mezalians , nie dali mu szansy a on się im poddał , zabierając wam zwyczajnie matkę..
matkę ma się jedną , ja na twoim miejscu pojechałabym , porozmawiała , jasnym jest ze  pewnie nie będzie mega wylewnych zwierzeń , ale moze warto wysłuchac mamy wersji???? ja bym to zrobiła , moze jej odczucia są inne?? moze ona stanęła pod murem ?? moze młoda naiwna zahukana dziewczyna nie wiedziała jak sobie poradzić??? moze teraz żałuje?? jak nie porozmawiasz nie dowiesz sie ,zaryzykuj , wtedy ocenisz czy chcesz utrzymywać relacje  z mamą

a ja tutaj widze równiez egoizm , twój egoizm !!! jak mozesz pisac  ONA NIC NIE MA  ???? cóz to znaczy?? ona ciebie urodziła , ojciec przez lata wkładał wam w głowy to co chciał zebyście wiedzieli ,zaszczepił w was niechęć do osoby której kompletnie nie znacie , wiec skad wiesz czy masz do niej szacunek czy nie????

chyba faktycznie dorastałas w rodzinie która nie wie co to uczucia , bo dobra materialne nie zastapią miłości , zrozumienia ..

14

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Zastanawiam się, bo targają mnie uczucia jednoczesnej nienawiści ale i ciekawości jak to naprawdę było. Czy tak jak mówi ojciec czy inaczej. Dlaczego się tak łatwo poddała? Zwracam też uwagę na mojego brata który widzę że chciałby spróbować spotkać się z nią. Zawsze szczerze ze sobą rozmawiamy powiedział że chciałby sie przekonać jak to jest mieć mamę bo niania, babcia czy ciocia (niezamężna siostra taty zawsze nas wspierała) nawet najlepsza nie zastąpi matki. Te 3 lata temu przy próbie kontaktu mama zarzuciła ojcu że zrobił z nas egoistów takich jak on i że będzie się modlić abyśmy nie byli takimi tyranami i potworami. Jak myślicie co chciała przez to powiedzieć?

15 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-09 19:56:32)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

(...)Te 3 lata temu przy próbie kontaktu mama zarzuciła ojcu że zrobił z nas egoistów takich jak on i że będzie się modlić abyśmy nie byli takimi tyranami i potworami. Jak myślicie co chciała przez to powiedzieć?

Przeczytaj fragmenty swoich postów, które zacytowałam wyżej. Odpowiesz sobie na to pytanie sama.

Edit:
Znalazłam jeszcze jeden, ciekawy, fragment:

inna20 napisał/a:

(...)w końcu doszło do tego że nauczył nas dążenia do celu po trupach byle nam było dobrze.

Masz jeszcze jakieś wątpliwości?

16 Ostatnio edytowany przez inna20 (2011-08-09 18:59:34)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

przecież gdyby chciała to by o nas zawalczyła. My wiemy tylko tyle ile powiedział nam ojciec. Zawsze mówił że to ona nas zostawiła że lepiej się stało bo gdy jesteśmy z nim to  mamy wszystko.
Zresztą jak miałabym mu powiedzieć że chcę się z nią spotkać? Nie chciałabym aby to źle odebrał. Zawsze się wspieraliśmy. Fakt że nie miał dla nas zbyt dużo czasu ale zawsze gdy wracał z kancelarii to zajmował się nami dopiero potem resztą.
Jesteśmy z ojcem związani i to silnie. On nas wszystkiego uczył. W pewien sposób się dla nas poświęcał. Stawał nas na pierwszym miejscu spełniał każde życzenie. Bardzo ważna jest dla mnie, również opinia dziadka. Nie wiem jak mam to rozwiązać. Kiedy byłam małą dziewczynką czasem zdarzało mi się płakać z powodu braku mamy. Wszystkie dziewczyny opowiadały o swoich mamach a ja nie miałam o kim opowiadać wtedy zawsze przytulał mnie tata i tłumaczył dlaczego tak jest.
Chyba po raz pierwszy nie wiem jak postąpić.
Nie wiem jak zacząć rozmowę z ojcem o tym wszystkim a nie chciałaby robić tego w tajemnicy.

17

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Jeśli spotkasz się z matką, ojciec być może będzie "miał za złe".
Jeśli się z nią nie spotkasz, prawdopodobnie będziesz pluła sobie w brodę.
I tak źle, i tak niedobrze. Dorosłość polega przede wszystkim na podejmowaniu swoich decyzji i ponoszeniu konsekwencji z nich wynikających.
To, że masz skrajnie odmienne uczucia do swojej matki - mnie nie dziwi. Od nienawiści do miłości - droga niedaleka.
Na Twoim miejscu, po bardzo wielkim odzłoszczeniu się, nie wyciągałabym pochopnych wniosków ani na temat ojca, ani na temat matki, ani powodów ich postępowania.

A Ty zrób tak, byś to Ty nie żałowała.

18

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

ona ciebie urodziła , ojciec przez lata wkładał wam w głowy to co chciał zebyście wiedzieli
chyba faktycznie dorastałas w rodzinie która nie wie co to uczucia , bo dobra materialne nie zastapią miłości , zrozumienia ..

Ja jestem jednak zdania, że nie wystarczy urodzić, aby być prawdziwą matką. A to, że ojciec wkładał Wam do głowy to, co chciał nazwałabym wychowywaniem.
Nie rozumiem, jak Twoja matka może mówić, że jesteście egoistami. Dlatego, że nie rzuciłaś się Jej na szyję? Dlatego, że stając przed w zasadzie obcą kobietą zdecydowałaś, że chcesz wrócic do bezpiecznego domu? Fakt, dobra materialne nie zastapią miłości, nic jej nie zastąpi, podobnie jak nic nie zastąpi matki. Ale matczyna miłość, to coś innego, niz wyrzuty sumienia odczuwane po latach.
Mimo wszystko uważam, że razem z bratem chcecie tych spotkań (i między innymi dlatego nie wyglądacie mi na egoistów). Dużo czasu musi jednak minąć, aby zbudować Waszą relację z mamą, ale chyba warto to zrobić.

19

Odp: Oceńcie ta sytuację.

przepraszam, że to napisze ale takie było moje pierwsze skojarzenie "jesteś strasznie rozpuszczona" no tak przecież "wyższe sfery" nie będą się zadawać z plebsem nawet gdy jest to rodzina. Dobrze że ja nie miałam drogich prezentów, wycieczek, i wszystkiego co najlepsze i co można kupić, bo umiem dostrzegać ważniejsze aspekty niż pieniądze. Ważniejsze jest ciepło i miłość rodzinna a nie warunki w jakich mieszkasz (czy to zadupie, zacofanie czy nie ). A co jeśli tatuś straci nagle wszystkie pieniądze? Co z tego ze ukończyłaś najlepsze szkoły to nie czyni Cię lepszym człowiekiem... to tylko Ty masz takie mniemanie. I jesli Twoja mama chciała mieć z Tobą kontakt i cały czas Cię szukała, to współczuje bo dla Ciebie ważniejszą wartością jest pewien poziom społeczny a nie miłość matczyna no i miłość rodzeństwa. Wiem że to brutalny komentarz ale nie będę CI słodzić wbrew temu co czuje...
Kocham Cię mamo i tato i dziękuję za WASZA miłość choć często brakowało pieniędzy to i tak wolałam chleb z masłem i cukrem niż jakieś rarytasy bo to ciepło rodzinne które czuję do tej pory jest cenniejsze niż wszystkie luksusy tego świata.

20 Ostatnio edytowany przez inna20 (2011-08-09 19:31:49)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Uczucia w naszym domu były zawsze chociaż nie matki. Zawsze był tata i to nam w jakimś stopniu wystarczało. Zapewnił nam wszystko przyszłość. Zawsze mobilizował do działania i uczył postępować tak aby coś w świecie znaczyć. Pomagał rozwijać nasze hobbby (MOTOCYKLE) jeździł na zloty, rajdy, zawody.  A ona mogła się skontaktować wcześniej a nie po najpierw po 17 latach albo teraz gdy mamy 20. Ojciec na pewno miał powód aby nas odizolować. Nawet gdyby teraz stracił pieniądze co jest mało prawdopodobne to zawsze będzie moim ojcem i pomoc na pewno dostanie.
A jak ona może być dla mnie ważna skoro jej nie znam i co mnie obchodzą jej dzieci może gdyby miała okazję to i je by zostawiła. Ta kobieta jest u mnie póki co skreślona nawet gdy pojadę się z nią spotkać to na pewno nie będzie łzawych wyznań. Muszę przypilnować brata bo jemu chyba bardziej jej brakowało żeby zbytnio się nie rozczulał bo to do niego nie pasuje

21

Odp: Oceńcie ta sytuację.

powiedz mi która matka ot tak sobie wyrzeka sie swoich dzieci????
nie zastanowiło ciebie to???
co musiało sie stac aby matka  usunęła się z waszego zycia???

22

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Chanell_11 napisał/a:

dla Ciebie ważniejszą wartością jest pewien poziom społeczny a nie miłość matczyna (...)
Kocham Cię mamo i tato i dziękuję za WASZA miłość

Przede wszystkim inna20 nigdy miłości matczynej nie zaznała. Nie miała wyboru, tak Jej się ułożyło życie. Daję sobie rękę obciąć, żę oddałaby te wszystkie luksusy, byle tylko mieć mamę blisko. Niestety, Jej mama zostawiła dwoje malutkich dzieci, nie pytając, czy mają na to ochotę. Ojciec i dziadkowie włożyli całe serce w Ich wychowanie, starając sie zastąpić matkę (której jak wiemy nie zastąpi nic i nikt). Dlatego nie dziwi mnie, że to Oni są dla Niej prawdziwą rodziną.
Inna20 nie boi się, że Ojciec Ją wydziedziczy, albo zabierze kieszonkowe, Ona się boi, że Go zrani.

23

Odp: Oceńcie ta sytuację.

DOROTKA  wyciagasz pochopne wnioski.... nie wiesz czy matka zostawiła dzieci dobrowolnie

24 Ostatnio edytowany przez inna20 (2011-08-09 19:38:36)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

powiedz mi która matka ot tak sobie wyrzeka sie swoich dzieci????
nie zastanowiło ciebie to???
co musiało sie stac aby matka  usunęła się z waszego zycia???

Matka bez uczuć. Teraz to już nie ma znaczenia. Pewnie podły jakieś słowa które ją przekonały.
Ja po prostu liczę się ze zdaniem ojca i z jego uczuciami. Jemu też pewnie nie było łatwo. Inni na studiach mogli się bawić a on po zajęciach leciał do małych dzieci a potem jeszcze sie uczył. Gdy chciał się z kimś związać najpierw upewniał się czy takobieta akceptuje dzieci a my ją

25 Ostatnio edytowany przez dorotka (2011-08-09 19:51:25)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

DOROTKA  wyciagasz pochopne wnioski.... nie wiesz czy matka zostawiła dzieci dobrowolnie

Po prostu nie wierzę, że ktoś jest w stanie odebrać matce dzieci, a ona później idzie sobie dalej przez życie, ma kolejne dzieci. Gdyby zwariowała, popełniła samobójstwo z rozpaczy po odebraniu maleństw, to bym uwierzyła. Ale w tym przypadku, może jestem niesprawiedliwa, ale nie wierzę.

26

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

(...)
Ja po prostu liczę się ze zdaniem ojca i z jego uczuciami. Jemu też pewnie nie było łatwo. Inni na studiach mogli się bawić a on po zajęciach leciał do małych dzieci a potem jeszcze sie uczył. (...)

Już mam dosyć tego idealizowania ojca.
Rozumiem, że iks lat temu Twoja matka zgwałciła Twego ojca. On, biedactwo, nie wiedział skąd się biorą dzieci i co trzeba robić, by ich nie mieć. Widać szacowna, zamożna rodzina, nie uświadomiła.

Przepraszam, ale zastanów się co piszesz i co myślisz. OTWÓRZ OCZY.

Nie potępiam w czambuł ani zachowania Twojego ojca, ani Twojej matki, ale może zacznij myśleć, a nie łykać jak gęś tego, co ojciec ze swoją rodziną podtykają pod nos.

27

Odp: Oceńcie ta sytuację.

dokładnie popieram przedmówczynie...

28

Odp: Oceńcie ta sytuację.

widzisz tą sytuację tylko z jednej strony. Tylko z opowieści ojca. I Ty mu tak we wszystko wierzysz???
Widzisz kochana, młoda jesteś, mało chyba przeszałaś i życia nie znasz.
Każdy medal ma dwie strony.
Być może matka chciała być z Wami, ale to właśnie ojciec i jego rodzina zabronili jej kontaktów.
W końcu Twoja matka to tylko 'plebs' a tatusiek zamożny gość pełną gębą.

Weź się dziewczę ogarnij, myśl Ty, a nie tatuś za Ciebie. Masz swój rozum.
Spotkaj się z matką i chociaż pogadaj, wysłuchaj jej zdania.
Może dowiesz się czegoś 'ciekawego'.....

29

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie rób tajemnicy. Powiedz ojcu, że po prostu chcesz poznać swoja matkę. Jesteście z bratem juz dorosli i chcecie poznać swoje korzenie, macie do tego prawo.

I nie ma co przesadzac z negatywnym ocenianiem ojca Innej i jego rodziny, że egoiści i zarozumialcy. Znacie wielu 18-latków i ich rodziców, którzy biorą na siebie wychowanie dzieciaków z "wpadki" chłopaka? Bo ja nie, a w zasadzie pierwszy raz o czymś takim słyszę.
Matka Innej była młoda tak jak jej ojciec, ona się dzieci zrzekła, a on nie. Dlaczego uważacie, że matka została skrzywdzona? Może była zbyt młoda, może niedojrzała, może nie miała oparcia w rodzinie, może była biedna, ale.......się zrzekła!  To ją po części tłumaczy, ale NIC nie tłumaczy jej postawy przez 17 lat, jej braku starań o kontakt z dziećmi. W każdym bądź razie Ojciec Innej i jej brata wziął odpowiedzialność na siebie za swoją nieroztropność. Wychował dzieci jak potrafił i wcale nie uważam, że źle. Ich matka nie ma podstaw do tego, żeby nazywać ich egoistami, bo tak naprawdę wcale ich nie zna! Jej intencje wcale nie muszą byc czyste, tak jak pisze Busiu.

30

Odp: Oceńcie ta sytuację.
marena7 napisał/a:

Nie rób tajemnicy. Powiedz ojcu, że po prostu chcesz poznać swoja matkę. Jesteście z bratem juz dorosli i chcecie poznać swoje korzenie, macie do tego prawo.

I nie ma co przesadzac z negatywnym ocenianiem ojca Innej i jego rodziny, że egoiści i zarozumialcy. Znacie wielu 18-latków i ich rodziców, którzy biorą na siebie wychowanie dzieciaków z "wpadki" chłopaka? Bo ja nie, a w zasadzie pierwszy raz o czymś takim słyszę.
Matka Innej była młoda tak jak jej ojciec, ona się dzieci zrzekła, a on nie. Dlaczego uważacie, że matka została skrzywdzona? Może była zbyt młoda, może niedojrzała, może nie miała oparcia w rodzinie, może była biedna, ale.......się zrzekła!  To ją po części tłumaczy, ale NIC nie tłumaczy jej postawy przez 17 lat, jej braku starań o kontakt z dziećmi. W każdym bądź razie Ojciec Innej i jej brata wziął odpowiedzialność na siebie za swoją nieroztropność. Wychował dzieci jak potrafił i wcale nie uważam, że źle. Ich matka nie ma podstaw do tego, żeby nazywać ich egoistami, bo tak naprawdę wcale ich nie zna! Jej intencje wcale nie muszą byc czyste, tak jak pisze Busiu.

Dokładnie!

31 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-09 21:23:48)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

marena7, nie oceniam negatywnie ani ojca Innej, ani jego rodziny (pozytywnie tez nie). Nie znam motywów takiego, a nie innego postępowania.
Podobnie nie oceniam ani pozytywnie, ani negatywnie jej matki. Z tych samych powodów (a raczej takiego samego braku wiedzy).
Natomiast:
cierpliwości mi nie wystarcza, gdy spotykam się z pogardą dla innego człowieka;
cierpliwości mi nie wystarcza, gdy ktoś bez zastanowienia powtarza, po raz kolejny, czyjeś subiektywne zdanie;
cierpliwości mi nie wystarcza, gdy ktoś, z uporem godnym lepszej sprawy, widzi tylko w barwach biało-czarnych.
Taka mało cierpliwa ostatnio jestem.

32

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Może i mój ojciec idealny i nie wiem a może i nigdy się nie dowiem jak było naprawdę. Mój brat w jakiś tam sposób daje sygnały o tym spotkanie, że by chciał tylko po co. Jest dorosłym facetem i już mu mamusia nie jest potrzebna. Za miękki jest. Jak ja miałabym się zachowywać przy tamtej rodzinie ona by chciała żebyśmy ją całą poznali tylko po co nie zamierzam z nimi utrzymywać kontaktu. Mamy swoją rodzinę rodzinę od strony taty a tamta patologia do niczego potrzebna mi nie jest, ttylko namąci nam w życiu.

33

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A tutaj właśnie trzeba dużo cierpliwości.

Nie ma co wymagac od Innej obiektywnej oceny, bo ma ona takie a nie inne doswiadczenia. Wychował ja OJCIEC, matki nie było. Zostawiła ją, nie było jej przy niej gdy była małą dziewczynką. Przez 17 lat nie dała znaku zycia.  Inna wie tyle ile jej powiedziała rodzina. Czy mozna mieć o to do niej pretensje? Jakie można mieć uczucia do matki, która się zrzekła? Czy można wymagać zrozumienia i obiektywizmu od młodej kobiety, w której życiu własnie ta matka się nagle pojawiła i żąda by zrobić dla niej miejsce? Inna ma zrozumieć swoją matkę? Żeby to zrozumieć trzeba nabrać życiowego doświadczenia i poznać pokręcone ludzkie losy. Na to trzeba czasu i cierpliwości.

34

Odp: Oceńcie ta sytuację.

życzę ci z całego serca aby kiedyś ktoś o tobie nie powiedział "tamta patologia nie jest mi potrzebna"
każdy medal ma dwie strony ty znasz tylko jedną i kurczowo się jej trzymasz..
nie chcę was oceniać..ale może daj matce opowiedzieć jej wersję a dopiero później podejmij decyzję..
żebyś w przyszłości nie żałowała...
jestem w szoku czytając twoje wypowiedzi...i na prawdę staram się ciebie zrozumieć

35 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-09 21:37:59)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiasz się, czy możesz swojemu ojcu "zrobić takie świństwo". A nie zastanowiłaś się, jak on mógł zrobić Tobie i Twojemu bratu takie świństwo: odebrać matkę?

Chrzanisz i tyle. W tym kraju, 20 lat temu to nawet wariatka czy narkomanka-prostytutka miała większe szanse na opiekę nad dziećmi niż jej ex, choćby był ze szczerego złota. Jeśli ta kobieta nie wychowywała swoich dzieci i się z nimi nie kontaktowała, to tylko i wyłącznie z własnej i nieprzymuszonej woli.

36

Odp: Oceńcie ta sytuację.

marena7, zgadzam się z Tobą. Rozumiem też upór autorki wątku w idealizowaniu ojca. Rozumiem jej rozterki: poznać matkę czy też nie.

Nie rozumiem i nie zrozumiem (bo nie chcę) POGARDY.
Wg mnie nic takiej postawy nie usprawiedliwia: ani młody wiek, ani potencjalne porzucenie przez matkę, ani złość, ani rozczarowanie. Nic.

37

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiasz się, czy możesz swojemu ojcu "zrobić takie świństwo". A nie zastanowiłaś się, jak on mógł zrobić Tobie i Twojemu bratu takie świństwo: odebrać matkę?

Chrzanisz i tyle. W tym kraju, 20 lat temu to nawet wariatka czy narkomanka-prostytutka miała większe szanse na opiekę nad dziećmi niż jej ex, choćby był ze szczerego złota. Jeśli ta kobieta nie wychowywała swoich dzieci i się z nimi nie kontaktowała, to tylko i wyłącznie z własnej i nieprzymuszonej woli.

Może chrzanię, może solę.
W tym kraju, 20 lat temu człowiek z dużą kasą i do tego prawnik, mógł bardzo dużo.
Tak samo jest to prawdopodobne, jak to co napisałeś Ty.
I możemy sobie jeszcze pogdybać, tylko po co.

38 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-09 21:53:22)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nasz tata zaczął nasz wychowywać w wieku 18 lat a mimo to poszedł na studia.
To jak sądzisz, był już wówczas prezesem sądu okręgowego? No co najmniej, z takimi wpływami... Poza tym z tego:
Otóż rodzina mojego taty kazała się jej zrzec się praw do nas
wynika, że w ogóle żadnej sprawy sądowej o opiekę, kontakty itp. nie było - matka sama zrzekła się praw do dzieci.

Co do matki i szacunku do niej, to to, że ktoś przypadkowo jest rodzicem nie oznacza, że szacunek mu przysługuje z automatu. Na szacunek sobie trzeba zasłużyć, a ta pani niczym na szacunek swoich dzieci nie zapracowała.

39 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-09 22:02:01)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Tak, rzeczywiście. Ojciec miał 18 lat, więc nie mógł być wtedy prawnikiem. Napisałam to, co napisałam na podstawie tego:
Cała nasza rodzina jest zamożna. Teraz tata prowadzi kancelarię notarialną.
W tym kraju, 20 lat temu, prowadzenie kancelarii było tradycją rodzinną.

Niezależnie od naszych potyczek i jakiejkolwiek oceny rodziców autorki postu jestem przeciwniczką pogardzania ludźmi; za dużo pracowałam wśród osób, które autorka nazywa "tamtą patologią".

40

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Ja też widziałem wiele patologii i nazywam je patologiami. Tak jak pijaka pijakiem, a dziwkę dziwką. I nie ma to nic wspólnego z pogardą, ale też - naturalnie - z szacunkiem (bo i na jedno, i na drugie u mnie sobie trzeba zasłużyć).

W każdym razie byłbym bardzo ostrożny z litowaniem się nad matką, bo skoro zrzekła się praw do dzieci dobrowolnie (a nie straciła w sądzie), to sama jest sobie winna.

Z drugiej strony nie podoba mi się przywiązywanie przez autorkę wątku tak wielkiej wagi do spraw materialnych.

41

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Czytam te posty i falki mi sie wykrecaja w srodku.Po pierwsze-a kiedy ojciec spotkal sie z twoja matka kiedy cie ,,stworzyli,,to zadna PATOLOGIA mu nie przeszkadzala-pewnie ktos powie-mlody byl i glupi,nie wiedzial co robi-ble,ble,ble-Ona mogla byc tak samo mloda i glupia.Nie znamy calej sprawy wiec mozemy tylko rzucac ,,madre slowa,,.NAWET jesli matka kiedys sie was zrzekla (obojetnie z jakiej przyczyny-moze faktycznie nie mogla sobie dac rady,albo rodzina twojego ojca -bardzo wplywowa,,zalatwila,,swoje)to przeciez moze tego baaardzo zalowac i poprostu nie mogla dluzej zyc z takim bólem w sercu-MATKO moze byc milion powodow dlaczego sie odezwala.Póki z nia nie porozmawiasz to sie nie dowiesz.A to ze niby jak to nazwalas -PATOLOGIA ,brak pracy i wogole -DZIEWCZYNO OBUDZ SIE -TO TY ZYJESZ W ,,INNYM,,SWIECIE-A zaloze sie ze wiekszosc z naszych kolezanek na forum zyje w ,,normalnych,,rodzinach.Poczytaj troche innych tematow to sie dowiesz jakie ludzie maja problemy i jak zyja-w niejedna rodzine mozna by nazwac ,,twoimi oczami,,PATOLOGIA...chociazby ja-mieszkam w domku gdzie jest wilgoc,pracy nie mam,bywa ze ciezko starcza do wyplaty meza-I CO -MYSLISZ ZE JAKAS PATOLOGIA ZE MNIE????ZDZIWIE CIE ALE DUUUUZO ,,NAS ,,TAK ZYJE!!!!!!!!Twoje posty az bola,przesiakaja obrzydzeniem do matki i czczeniem ojca.Nie moja sprawa go oceniac ale jego zachowanie tez nie jest w porzadku-a co szkodzi zebys pogadala z matka,zebyscie sie poznaly????Ja juz sobie wyobrazam jak pojechalas do matki i ,,ucieklas,,od niej bo nie moglas tam wytrzymac-normalnie jak maly,rozkapryszony bachor!Ciesz sie ze masz w zyciu to co masz ale nie rob z innych ludzi PATOLOGII!!!!!Skoro tak ,,madrze ,,cie ojciec wychowywal to dlaczego nie nauczyl cie szacunku do innych ludzi?????Uwierz ze to baaardzo wazna cecha!!!
Moze lekko wyluzuje bo mnie na noc zlosc rozpiera;-(((((
Sama mam synka (i nie wyobrazam sobie zebym musiala sie go zrzec-ale nadal nie wiemy jak bylo z twoja matka)i co by sie w zyciu nie dzialo nie znioslabym jego pogardy w stosunku do mnie!!!!Co by sie nie stalo TO JEST TWOJA MATKA-mimo wpojonych przez ojca regol,dobrych manier-CHYBA-itp.wierze ze macie wspolne cechy,jestescie podobni do matki-NIE OBRONISZ SIE PRZED TYM.Jesli twoja matka ma jeszcze 4 dzieci to swiadczy tylko o tym ze jednak chciala dzieci-moze faktycznie byla przymuszona zeby was oddac-nie raz slyszalam taka historie.A pomysl sobie -jak by to bylo jak byscie zyli na tym samym ,,poziomie,,Zylabys gdzies na wsi w domku badz mieszkanku z dwoma pokojami,bez tych wszystkich nianiek i rarytasow,a ojciec by ciezko pracowal powiedzmy w kopalni zeby miec co da gara wlozyc...ZALOZE SIE ZE PODESZLABYS DO SPRAWY INACZEJ...
I JESZCZE inna sprawa-piszesz ze dzieci ktore mieszkaja z twoja matka chcialyby was poznac-DLACZEGO BY NIE SPROBOWAC-jesli nawet matka ,,jest winna,,to dlaczego twoje rodzenstwo ma na tym cierpiec-TAK,TAK-TO TWOJE(WASZE)RODZENSTWO I NIC TEGO NIE ZMIENI!!A swoja droga-twoj brat jak piszesz jest jakos bardziej sklonny poznac matke-A TY?????Chyba tatus mial wiekszy,,wplyw,,na ciebie niz na twojego brata!!!!
Normalnie rece mi opadly na sama noc.Co prawda nie przeczytalam wszystkich postow ale jutro z checia nadrobie (zeby znowu sie powkorzac)i zobacze co z tego wyjdzie!!!!Pozdrawiam wszystkie netkobietki ktore maja podobne zdanie do mojego;-)

42

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Może i mój ojciec idealny i nie wiem a może i nigdy się nie dowiem jak było naprawdę. Mój brat w jakiś tam sposób daje sygnały o tym spotkanie, że by chciał tylko po co. Jest dorosłym facetem i już mu mamusia nie jest potrzebna. Za miękki jest. Jak ja miałabym się zachowywać przy tamtej rodzinie ona by chciała żebyśmy ją całą poznali tylko po co nie zamierzam z nimi utrzymywać kontaktu. Mamy swoją rodzinę rodzinę od strony taty a tamta patologia do niczego potrzebna mi nie jest, ttylko namąci nam w życiu.

O BOZEEEE dopiero przeczytalam ta wiadomosc i nie moge-poprostu nie moge!Juz nawet pominac temat matki (mysle ze dziewczyno musisz dojrzec i ,,dostac kopa ,,od zycia zeby pare spraw zrozumiec....ale ty piszesz ze nie zamierzasz z nimi utrzymywac kontaktu-TO PO CO WOGOLE NAM GLOWE ZAWRACASZ JAKIMIS SWOIMI ROZTERKAMI SKORO WIESZ CO ZROBISZ)DZIEWCZYNO JAK TEN OJCIEC CIE WYCHOWAL??????,,tamta patologia do niczego potrzebna mi nie jest,,-MODLE SIE ZEBY TAKICH ,,LUDZI,,JAK TY NIE SPOTKAC NA SWOJEJ DRODZE W ZYCIU!!!!Moze i matka zrobila cos zlego w zyciu ale z twoim charakterkiem mysle sobie ze szczesliwa to ty nie bedziesz w zyciu;-((((((
SZCZERZE TO MI CIE STRASZNIE ZAL!!!!Licza sie dla ciebie tylko pieniadze...i wiesz co?Nigdy nie zycze NIKOMU zlych rzeczy ale ...jestem ciekawa co bys zrobila jakby ,,interes,,ojca sie z jakis powodow rozsypal i w koncu zostalibyscie z niczym.....CZY WTEDY TEZ BYS NA SIEBIE POWIEDZIALA-,,PATOLOGIA,,??????????????????????????????????????????????????????????????
DZIEWCZYNO-OBYS W ZYCIU ZMADRZALA BO CZUJE ZE NIERAZ BEDZIESZ PLAKAC W ZYCIU!!!!!!!
wspolczuje!!!!

i JESZCZE tak sobie pomyslalam-moze lepiej jakbys matki nie ,,poznawala,,-mogloby jej serce stanac gdyby sie dowiedziala ze jestes taka EGOISTKA I MATERIALISTKA!!!!!
SZOK,SZOK,SZOK!!!NIE PAMIETAM ZEBY JAKIKOLWIEK POST TAK MNIE WZBURZYL!!!!!!!

43

Odp: Oceńcie ta sytuację.

joasia2620- weź się ogarnij dziewczyno, co tak plujesz jadem na lewo i prawo? Twoje posty nie wniosły do tematu NIC poza złorzeczeniem, obelgami i capslockiem.

Fakty są takie, że mama innej zrzekła się praw do swoich dzieci, przez 20 lat nie istniała, a teraz nagle rości sobie prawa do obecności w ich życiu, bo...? No właśnie. Moim zdaniem, nadrobienie tylu lat jej nieobecności jest niemożliwością. Ja rozumiem inną i jej rozterki, jej strach- jej matka jest dla niej obcą kobietą, która w pewnym sensie zdradziła ją i jej brata, a fakt, że ich urodziła, przestaje mieć tu znaczenie! Samo wydanie na świat to jest nic, prawdziwym wyzwaniem jest wychowanie dziecka, którego podjął się przecież ojciec! Przyjęło się, że miłość matki jest bezwarunkowa i nieskończona (MIT!!)- a tu proszę, nie była nimi zainteresowana przez dwie dekady!

Mój ojciec też dla mnie nie istnieje od 20 lat- podobno sprawił mi w międzyczasie 3 siostry. I gdyby teraz sie odezwał, to jestem pewna, że nie chciałabym znać ani jego, ani moich "sióstr". I zgodzę się z Lupusem- to, że jest się przypadkowym (i beznadziejnym przy okazji) rodzicem nie oznacza, że z przydziału należy się szacunek. To ojciec innej20 poświęcił swoją młodość i kawalerstwo, by zająć się dziećmi, ofiarował im miłość, uwagę, start w życiu. To jemu tu należy się chapeau bas.

Wysnułabym też jeszcze jedną teorię, dość śmiałą: "mama" klepie biedę, i nagle przypomina sobie, że przecież jej dzieciaczki dziane i dobrze usytuowane są, może jakiś pożytek z nich w końcu będzie...

44

Odp: Oceńcie ta sytuację.

osobiscie spotkalabym sie z matka.
Niezaleznie od zaistnialych sytuacji, poswiecen ojca, dochodzenia w sprawie: " kto zawinil" itp...
Serce mowiloby mi : jedz.

A jego jak wiadomo sluchac trzeba. Bo nie zagluszysz go nigdy.

45

Odp: Oceńcie ta sytuację.
joasia2620 napisał/a:

Czytam te posty i falki mi sie wykrecaja w srodku.Po pierwsze-a kiedy ojciec spotkal sie z twoja matka kiedy cie ,,stworzyli,,to zadna PATOLOGIA mu nie przeszkadzala-pewnie ktos powie-mlody byl i glupi,nie wiedzial co robi-ble,ble,ble-Ona mogla byc tak samo mloda i glupia.Nie znamy calej sprawy wiec mozemy tylko rzucac ,,madre slowa,,.NAWET jesli matka kiedys sie was zrzekla (obojetnie z jakiej przyczyny-moze faktycznie nie mogla sobie dac rady,albo rodzina twojego ojca -bardzo wplywowa,,zalatwila,,swoje)to przeciez moze tego baaardzo zalowac i poprostu nie mogla dluzej zyc z takim bólem w sercu-MATKO moze byc milion powodow dlaczego sie odezwala.Póki z nia nie porozmawiasz to sie nie dowiesz.A to ze niby jak to nazwalas -PATOLOGIA ,brak pracy i wogole -DZIEWCZYNO OBUDZ SIE -TO TY ZYJESZ W ,,INNYM,,SWIECIE-A zaloze sie ze wiekszosc z naszych kolezanek na forum zyje w ,,normalnych,,rodzinach.Poczytaj troche innych tematow to sie dowiesz jakie ludzie maja problemy i jak zyja-w niejedna rodzine mozna by nazwac ,,twoimi oczami,,PATOLOGIA...chociazby ja-mieszkam w domku gdzie jest wilgoc,pracy nie mam,bywa ze ciezko starcza do wyplaty meza-I CO -MYSLISZ ZE JAKAS PATOLOGIA ZE MNIE????ZDZIWIE CIE ALE DUUUUZO ,,NAS ,,TAK ZYJE!!!!!!!!Twoje posty az bola,przesiakaja obrzydzeniem do matki i czczeniem ojca.Nie moja sprawa go oceniac ale jego zachowanie tez nie jest w porzadku-a co szkodzi zebys pogadala z matka,zebyscie sie poznaly????Ja juz sobie wyobrazam jak pojechalas do matki i ,,ucieklas,,od niej bo nie moglas tam wytrzymac-normalnie jak maly,rozkapryszony bachor!Ciesz sie ze masz w zyciu to co masz ale nie rob z innych ludzi PATOLOGII!!!!!Skoro tak ,,madrze ,,cie ojciec wychowywal to dlaczego nie nauczyl cie szacunku do innych ludzi?????Uwierz ze to baaardzo wazna cecha!!!
Moze lekko wyluzuje bo mnie na noc zlosc rozpiera;-(((((
Sama mam synka (i nie wyobrazam sobie zebym musiala sie go zrzec-ale nadal nie wiemy jak bylo z twoja matka)i co by sie w zyciu nie dzialo nie znioslabym jego pogardy w stosunku do mnie!!!!Co by sie nie stalo TO JEST TWOJA MATKA-mimo wpojonych przez ojca regol,dobrych manier-CHYBA-itp.wierze ze macie wspolne cechy,jestescie podobni do matki-NIE OBRONISZ SIE PRZED TYM.Jesli twoja matka ma jeszcze 4 dzieci to swiadczy tylko o tym ze jednak chciala dzieci-moze faktycznie byla przymuszona zeby was oddac-nie raz slyszalam taka historie.A pomysl sobie -jak by to bylo jak byscie zyli na tym samym ,,poziomie,,Zylabys gdzies na wsi w domku badz mieszkanku z dwoma pokojami,bez tych wszystkich nianiek i rarytasow,a ojciec by ciezko pracowal powiedzmy w kopalni zeby miec co da gara wlozyc...ZALOZE SIE ZE PODESZLABYS DO SPRAWY INACZEJ...
I JESZCZE inna sprawa-piszesz ze dzieci ktore mieszkaja z twoja matka chcialyby was poznac-DLACZEGO BY NIE SPROBOWAC-jesli nawet matka ,,jest winna,,to dlaczego twoje rodzenstwo ma na tym cierpiec-TAK,TAK-TO TWOJE(WASZE)RODZENSTWO I NIC TEGO NIE ZMIENI!!A swoja droga-twoj brat jak piszesz jest jakos bardziej sklonny poznac matke-A TY?????Chyba tatus mial wiekszy,,wplyw,,na ciebie niz na twojego brata!!!!
Normalnie rece mi opadly na sama noc.Co prawda nie przeczytalam wszystkich postow ale jutro z checia nadrobie (zeby znowu sie powkorzac)i zobacze co z tego wyjdzie!!!!Pozdrawiam wszystkie netkobietki ktore maja podobne zdanie do mojego;-)

BRAWO !!! 100 % POPIERAM
Zresztą dla mnie wystarczyło zdanie "On pracuje w kancelarii" Daj mi człowieka a znajdę paragraf i to mój komentarz "może na twoją mamę znaleźli paragraf" porozmawiaj z nią, nikt Ci nie karze jej kochać ale przynajmniej daj jej szanse wytłumaczenia czemu tak zrobiła. Ty sama pewnie za jakis czas bedziesz miała dziecko i na prawdę uważaj bo los bywa przewrotny i często powielamy błedy innych.... Nie oceniaj matki dopóki nie poznasz co sie stało. Gdy będziesz znała cała prawdę a nie tylko wersje ojca to wtedy będziesz mogła zadecydować czy chcesz miec kontakt czy nie.

46

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zastanawiasz się, czy możesz swojemu ojcu "zrobić takie świństwo". A nie zastanowiłaś się, jak on mógł zrobić Tobie i Twojemu bratu takie świństwo: odebrać matkę?

Chrzanisz i tyle. W tym kraju, 20 lat temu to nawet wariatka czy narkomanka-prostytutka miała większe szanse na opiekę nad dziećmi niż jej ex, choćby był ze szczerego złota. Jeśli ta kobieta nie wychowywała swoich dzieci i się z nimi nie kontaktowała, to tylko i wyłącznie z własnej i nieprzymuszonej woli.

Z bolem serca ale zgadzam sie tym razem z Lupusem.
Na gnoju jej za wies nie wywiezli, dobrowolnie cos tam podpisala, dobrowolnie zapomniala (bo ja bym pod oknami dzieciakow co noc stala az bym je w koncu zobaczyla a nie dupe w troki i jazda w drugi koniec kraju), dobrowolnie 4-ke (cholera .ale ma rozrzut kobieta) urodzila, nadal bezrobotna, nadal nic dzieciom dac nie moze.

Sek w tym, ze one jej juz wkrotce dac moga..tzw. alimenty dla rodzicow, choc jej sie pewnie nie naleza, albo z litosci ze biedna mamusia przygarna i zaopiekuja sie na starosc.I stad pewnie ta nagla milosc macierzynska sie wziela.
Setki takich "kochajacych" mamus jest na swiecie drodzy moi.
I powtarzam, jak nie wiadomo o co chodzi to zwykle o kase chodzi.

A kochajacej matki to ciagnikiem od dzieci nie oderwa a nie podtykanymi papierami do podpisu. Gola i wesola ale powinna przy nich i z nimi zostac, wbrew rodzinie i temu wrednemu facetowi, co to ja zgwalcil i dzieci jej wychowal.

47

Odp: Oceńcie ta sytuację.
busiu napisał/a:

joasia2620- weź się ogarnij dziewczyno, co tak plujesz jadem na lewo i prawo? Twoje posty nie wniosły do tematu NIC poza złorzeczeniem, obelgami i capslockiem.

Fakty są takie, że mama innej zrzekła się praw do swoich dzieci, przez 20 lat nie istniała, a teraz nagle rości sobie prawa do obecności w ich życiu, bo...? No właśnie. Moim zdaniem, nadrobienie tylu lat jej nieobecności jest niemożliwością. Ja rozumiem inną i jej rozterki, jej strach- jej matka jest dla niej obcą kobietą, która w pewnym sensie zdradziła ją i jej brata, a fakt, że ich urodziła, przestaje mieć tu znaczenie! Samo wydanie na świat to jest nic, prawdziwym wyzwaniem jest wychowanie dziecka, którego podjął się przecież ojciec! Przyjęło się, że miłość matki jest bezwarunkowa i nieskończona (MIT!!)- a tu proszę, nie była nimi zainteresowana przez dwie dekady!

Mój ojciec też dla mnie nie istnieje od 20 lat- podobno sprawił mi w międzyczasie 3 siostry. I gdyby teraz sie odezwał, to jestem pewna, że nie chciałabym znać ani jego, ani moich "sióstr". I zgodzę się z Lupusem- to, że jest się przypadkowym (i beznadziejnym przy okazji) rodzicem nie oznacza, że z przydziału należy się szacunek. To ojciec innej20 poświęcił swoją młodość i kawalerstwo, by zająć się dziećmi, ofiarował im miłość, uwagę, start w życiu. To jemu tu należy się chapeau bas.

Wysnułabym też jeszcze jedną teorię, dość śmiałą: "mama" klepie biedę, i nagle przypomina sobie, że przecież jej dzieciaczki dziane i dobrze usytuowane są, może jakiś pożytek z nich w końcu będzie...

wiesz co nie tylko Asi nerwy puściły, nikt nie lubi wywyższania i zarówno autorka tekstu jak i osoby które komentują mają prawo do wyrażania swoich opinii niezależnie czy uważasz ze cos wnosi do rozmowy czy nie. Ja uważam ze wnosi... a jadem wykazała się również autorka wątku, bo ta dziewczynka bo inaczej nie mogę jej nazwać wszystko co jest biedne albo odchodzi od jej standardu nazywa patologią!!

48

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Piszecie że ojciec miał większy wpływ na mnie , ale nie po prostu mój brat jest za miękki czasem. Wczoraj powiedział że jedziemy się z nią spotkać czy tego chce czy nie i to on podjął za nas decyzje chociaż raz i chyb a był z tego zadowolony a ojcu powiemy dziś tzn chyba on to powie bo ja mu na pewno tego nie zrobię. Jak ja mam  na nią spojrzeć, co jej powiedzieć albo tym dzieciom, reszcie rodziny? Bo nie wiem. Trapi mnie jeszcze to że Igor tak sie uparł żeby tam pojechać nie mogę go rozgryźć  a wcześniej nie miałam z tym problemy. Gadaliśmy wczoraj cały wieczór a ja nadal nie widzę w tym sensu.Napiszę potem jak ta sytuacj az ojcem bo pójdziemy z nim pogadać zanim wyjdzie z domu.

49

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Piszecie że ojciec miał większy wpływ na mnie , ale nie po prostu mój brat jest za miękki czasem. Wczoraj powiedział że jedziemy się z nią spotkać czy tego chce czy nie i to on podjął za nas decyzje chociaż raz i chyb a był z tego zadowolony a ojcu powiemy dziś tzn chyba on to powie bo ja mu na pewno tego nie zrobię. Jak ja mam  na nią spojrzeć, co jej powiedzieć albo tym dzieciom, reszcie rodziny? Bo nie wiem. Trapi mnie jeszcze to że Igor tak sie uparł żeby tam pojechać nie mogę go rozgryźć  a wcześniej nie miałam z tym problemy. Gadaliśmy wczoraj cały wieczór a ja nadal nie widzę w tym sensu.Napiszę potem jak ta sytuacj az ojcem bo pójdziemy z nim pogadać zanim wyjdzie z domu.

Ojciec madry to zrozumie i nie bedzie sie na was obrazal. Nawet jesli go troche zaboli ale on wie, ze wy musicie na wlasnej skorze sie przekonac co to jest z ta miloscia macierzynska.

Brat..chlopcom czasembardziej brakuje matki w zyciu niz dziewczynkom, one sa coreczkami tatusia, chlopcy synkami mamus. Twoj brat tego nir doswiadczyl..

Wybacz ale nie czytalam wszystkich odpowiedzi, bo mnie nagla krew by zalala, wiec moze przegapilam te informacje. Dlatego pytam:
1. czy wasz tata ozenil sie czy wychowal Was sam?
2. czy zabranial Wam i Waszej matce kontaktow przez te 17 lat..mam na mysli jakies grozby, policje itp.?
3. czy matka kiedykolwiek napisala do Was kartke na swieta, urodziny??? tego sie od ojca nie dowiesz..zapytajcie jej i skonfrontujcie odpowiedz z tata
4. czy tata tlumaczyl Wam, co rozumie przez slowo "patologia"? Alkoholizm, lekki styl zycia (o seks z innymi mi chodzi), brak checi do pracy..

Z gory dziekuje za odpowiedzi, nawet jesli je przeoczylam gdzies tam:)

50

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Dobrze by było gdyby autorka dowiedziała się jak to się stało,że jej zamożna rodzina kazała zrzec się ojcu praw rodzicielskich, a potem dopiero kontynuowała pisanie o mega żalach do matki, bo z tego co widzę, to kasa jednak potrafi przewrócić w głowie i niestety najbardziej razi w oczy tu egoizm.
Jest Ci wstyd spotkać się z mamą bo ojciec tyle dla Ciebie zrobił,spełniał każde życzenie,kupował drogie prezenty i boisz się,że jeśli się z nią spotkasz to czegoś Ci może nie kupić??Jak mamy to odbierać?
Nie wiesz jak to się naprawdę stało, że matka odeszła,ale napisałaś przecież,że zarzuciła Twojemu ojcu,że jest tyranem i potworem,może dlatego,że odebrał jej Was, bo czuł,że to nienajlepsza partia dla niego,bo niby czym na studiach miałby się pochwalić,takim "nikim"?
Gdybyś pisała o swoim ojcu,że jest kochający,troskliwy,wspaniały,dzięki niemu jesteś wspaniałym dobrym człowiekiem,ale przeczytaj sobie wszystko co o nim pisałaś,cyt.:
-Zawsze mobilizował do działania i uczył postępować tak aby coś w świecie znaczyć
-zapewnił nam wszystko-przyszłośc
-kupował nam wszystko czego zapragnęliśmy
-...Tata zabronił jej się do nas zbliżać i mącić nam w głowach bo to on nas wychował i chce abyśmy byli kiedyś kimś.
-zapewniał opiekę najlepszych niań najlepsze szkoły itd
-spełniał każde życzenie
-Nawet gdyby teraz stracił pieniądze co jest mało prawdopodobne to zawsze będzie moim ojcem
-Mamy swoją rodzinę rodzinę od strony taty a tamta patologia do niczego potrzebna mi nie jest
........
Się pytam gdzie tu mowa o uczuciach?
Być może one są, ale Twoimi priorytetami są inne cenniejsze rzeczy bo tylko o tym pisałaś.
Więc wnioskuję Twoją obecność tutaj,że mamy odpowiedzieć CI na pytanie czy nie będzie głupio wyglądało przed Twoim bogatym ojcem,szlachcicem jeśli spotkasz się ze swoją biedną mamą.
Ech..

51

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Chanell_11 napisał/a:

wiesz co nie tylko Asi nerwy puściły, nikt nie lubi wywyższania i zarówno autorka tekstu jak i osoby które komentują mają prawo do wyrażania swoich opinii niezależnie czy uważasz ze cos wnosi do rozmowy czy nie. Ja uważam ze wnosi... a jadem wykazała się również autorka wątku, bo ta dziewczynka bo inaczej nie mogę jej nazwać wszystko co jest biedne albo odchodzi od jej standardu nazywa patologią!!

A ja nie dostrzegłam w jej słowach wywyższania się. Wręcz przeciwinie- widzę strach, dystans, wątpliwości, które w moim odczuciu są całkowicie uzasadnione.

Może nie użyłabym słowa "patologia", ale skoro kobieta, która nie posiada odpowiednich warunków decyduje się na czwórkę (!!!) dzieci, a dwa pierwsze porzuca bez echa na wiele lat, to daleko tu jest do normalności.

Mam te same podejrzenia co Mussuka- że tu nie chodzi o matczyną miłość, a o kasę. I tyle.

52 Ostatnio edytowany przez inna20 (2011-08-10 09:36:40)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Mussuka napisał/a:
inna20 napisał/a:

Piszecie że ojciec miał większy wpływ na mnie , ale nie po prostu mój brat jest za miękki czasem. Wczoraj powiedział że jedziemy się z nią spotkać czy tego chce czy nie i to on podjął za nas decyzje chociaż raz i chyb a był z tego zadowolony a ojcu powiemy dziś tzn chyba on to powie bo ja mu na pewno tego nie zrobię. Jak ja mam  na nią spojrzeć, co jej powiedzieć albo tym dzieciom, reszcie rodziny? Bo nie wiem. Trapi mnie jeszcze to że Igor tak sie uparł żeby tam pojechać nie mogę go rozgryźć  a wcześniej nie miałam z tym problemy. Gadaliśmy wczoraj cały wieczór a ja nadal nie widzę w tym sensu.Napiszę potem jak ta sytuacj az ojcem bo pójdziemy z nim pogadać zanim wyjdzie z domu.

Ojciec madry to zrozumie i nie bedzie sie na was obrazal. Nawet jesli go troche zaboli ale on wie, ze wy musicie na wlasnej skorze sie przekonac co to jest z ta miloscia macierzynska.

Brat..chlopcom czasembardziej brakuje matki w zyciu niz dziewczynkom, one sa coreczkami tatusia, chlopcy synkami mamus. Twoj brat tego nir doswiadczyl..

Wybacz ale nie czytalam wszystkich odpowiedzi, bo mnie nagla krew by zalala, wiec moze przegapilam te informacje. Dlatego pytam:
1. czy wasz tata ozenil sie czy wychowal Was sam?
2. czy zabranial Wam i Waszej matce kontaktow przez te 17 lat..mam na mysli jakies grozby, policje itp.?
3. czy matka kiedykolwiek napisala do Was kartke na swieta, urodziny??? tego sie od ojca nie dowiesz..zapytajcie jej i skonfrontujcie odpowiedz z tata
4. czy tata tlumaczyl Wam, co rozumie przez slowo "patologia"? Alkoholizm, lekki styl zycia (o seks z innymi mi chodzi), brak checi do pracy..

Z gory dziekuje za odpowiedzi, nawet jesli je przeoczylam gdzies tam:)

Jasne że mogę Ci odpowiedzieć.
Tata wychowywał nas sam miał partnerki  teraz tez ma już od 2 lat, ale nie mieszka ona z nami to taki luźny związek. Do tych 17 lat nie było żadnego kontaktu przynajmniej my nic o tym nie wiemy a przy pierwszym spotkaniu gdy chcieliśmy od razu do domu powiedział jej tylko żeby się więcej do nas nie zbliżała jeśli nie chce kłopotów. Jasne że tłumaczył nam co to jest patologia itd. Mój dziadek był policjantem i zawsze nam opowiadał co to są za ludzie, oczywiście nie zawsze ale zazwyczaj są to ludzie którzy chcą żerować na innych, bo im się pracować nie chce.

Co do rozmowy to ni ebyło tak źle wiedział że kiedś będziemy chcieli to zrobić. Ale widać było że nie jest zadowolony.

53

Odp: Oceńcie ta sytuację.

no nie moge..
czyli bezrobotni to dla ciebie równiez patologia????ładnie was tatuś wychował echhhhhh

zastanawia mnie również jedna sprawa..

BUSIU nnie widzi wywyższania sie tutaj , ja widzę i wielu innych również..
i teraz tak sobie mysle
ciekawe czy jeśli twoja mama miałaby rezydencję , własną firmę i te 4 dzieci które ma , tą przeszlosć zwiazaną z wami którą ma nadal miałabyś ją w d...???
sądze że gdybyś poczuła mamone wtedy dużo szybciej byś się ugięła i z nia spotkała...

54

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

ciekawe czy jeśli twoja mama miałaby rezydencję , własną firmę i te 4 dzieci które ma , tą przeszlosć zwiazaną z wami którą ma nadal miałabyś ją w d...???
sądze że gdybyś poczuła mamone wtedy dużo szybciej byś się ugięła i z nia spotkała...

wtedy jej matka była by z "elity" a nie z Patologii..
dziwne to wszystko ale cóż..

ja wychodzę z założenia ,że każdy człowiek zasługuję na drugą szansę a w tym przypadku na wysłuchanie...

55

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

no nie moge..
czyli bezrobotni to dla ciebie równiez patologia????ładnie was tatuś wychował echhhhhh

zastanawia mnie również jedna sprawa..

BUSIU nnie widzi wywyższania sie tutaj , ja widzę i wielu innych również..
i teraz tak sobie mysle
ciekawe czy jeśli twoja mama miałaby rezydencję , własną firmę i te 4 dzieci które ma , tą przeszlosć zwiazaną z wami którą ma nadal miałabyś ją w d...???
sądze że gdybyś poczuła mamone wtedy dużo szybciej byś się ugięła i z nia spotkała...

Tak wtedy nadal nie chciałabym się z nią spotkać. Mój brat dzwonił doo niej że jednak się zgodziłam i przyjedziemy al ezapewne dla niej nie będzie to przyjemnie spotkanie. Było ki głupio kiedy Igor powiedział ojcu że chcemy się z nią spotkać jakoś nie mogłam patrzeć ojcu prosto w twarz. Pewnie wróci do tej rozmowy później gdy wróci. Igor chodzi dziwnie spokojny jakby go to nie ruszyło, jaby naprawdę chciał ją poznać. Ciekawe co kombinuje.

56

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20  napisał/a:

Igor chodzi dziwnie spokojny jakby go to nie ruszyło, jaby naprawdę chciał ją poznać. Ciekawe co kombinuje.

a może  chce ją poznać,wysłuchać...
może rozumie to inaczej niż ty.
nie możesz mieć tego za złe bratu..
oboje jesteście dorośli ty masz prawo podjąć swoją decyzję a on swoją...

57

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

no nie moge..
czyli bezrobotni to dla ciebie równiez patologia????ładnie was tatuś wychował echhhhhh

zastanawia mnie również jedna sprawa..

BUSIU nnie widzi wywyższania sie tutaj , ja widzę i wielu innych również..
i teraz tak sobie mysle
ciekawe czy jeśli twoja mama miałaby rezydencję , własną firmę i te 4 dzieci które ma , tą przeszlosć zwiazaną z wami którą ma nadal miałabyś ją w d...???
sądze że gdybyś poczuła mamone wtedy dużo szybciej byś się ugięła i z nia spotkała...

gdyby ta pseudo matka nawet z gola d..latala za nimi i na glowie stawala, zeby sie z nimi spotkac choc raz przez tyle lat to pewnie nie byloby calej tej dyskusji.

po 17 latach wyskoczyla bidula jak Filip z konopii wiec czemu sie dziwic..zwlaszca, ze nadal groszem nie smierdzi..za to gromadke sobie powiekszyla.

bezrobotnym to mozna byc ..od czasu do czasu..gorzej jak sie to nalogiem na cale zycie staje.

Co ONA, ta mamusia swoim dzieciom dala? NIC. Wiec czego teraz w zamian chce?

58

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Igor chodzi dziwnie spokojny jakby go to nie ruszyło, jaby naprawdę chciał ją poznać. Ciekawe co kombinuje.

A ja lubię tego Twojego brata. Myślę, że to taki ciepły, dobry chłopak, który chce, żeby ktoś mu w końcu wytłumaczyl to, czego nie potrafił zrozumieć przez tyle lat. To, co Ty nazywasz Jego słabością, ja nazwałabym siłą. Wiele z nas-obcych osób, nie mających z Waszą sytuacja nic wspólnego- skreśliło Waszą matkę na wstępie, a On nie. Postanowił dać szansę przede wszystkim sobie. Widocznie potrzebuje tego, aby kiedyś stworzyć własną rodzinę, aby nie stało się to, co kiedyś stało się z Wami.

59

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Tak wtedy nadal nie chciałabym się z nią spotkać. Mój brat dzwonił doo niej że jednak się zgodziłam i przyjedziemy al ezapewne dla niej nie będzie to przyjemnie spotkanie. Było ki głupio kiedy Igor powiedział ojcu że chcemy się z nią spotkać jakoś nie mogłam patrzeć ojcu prosto w twarz. Pewnie wróci do tej rozmowy później gdy wróci. Igor chodzi dziwnie spokojny jakby go to nie ruszyło, jaby naprawdę chciał ją poznać. Ciekawe co kombinuje.

Spokojnie..pojedzcie, pogadajcie, bez nerwow i wrzaskow..tylko moja rada jest taka..omijajcie wszelkie finanse szerokim lukiem. I wasze i jej. Szydlo, jak ma wyjsc, to samo z worka wylezie. Wtedy sprawa bedzie jasna o jaka matczyna milosc chodzi. A moze bedzie inaczej:)

60

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Igor zawsze był taki jak jaj albo tak mi się wydawało, staliśmy za ojcem murem a 3 lata temu nawet nie chciał na matkę spojrzeć a teraz chce się spotkać? Chyba boję się tego spotkania nie wiem dlaczego. Coraz bardziej nurtuje mnie to dlaczego ona nazwała ojca tyranem? To do niego nie podobne przecież nie mógłby się tak zachować kocha nas.

61

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Igor zawsze był taki jak jaj albo tak mi się wydawało, staliśmy za ojcem murem a 3 lata temu nawet nie chciał na matkę spojrzeć a teraz chce się spotkać? Chyba boję się tego spotkania nie wiem dlaczego. Coraz bardziej nurtuje mnie to dlaczego ona nazwała ojca tyranem? To do niego nie podobne przecież nie mógłby się tak zachować kocha nas.

KOCHA WAS..
gdyby kiedyś kochał waszą matkę to dziś sytuacja wyglądała by inaczej..
nie zawalczyli o siebie i o swój związek..
i jak teraz widac najbardziej cierpią na tym dzieci..
możesz mówić co chcesz ale nigdy nie uwierzę w to,że nie brakowało ci matki,że nie chciałaś jej poznać choćby z czystej ciekawości...

62

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Ojciec powiedział nam wprost że to była taka szczeniacka miłość.Matki jasne, że mi brakowało ale wtedy szybko zapominałam powiedzmy pomagano mi w tym żebym nie myślała o niej.

63

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Hej dziewczyny,
jestem tutaj nowa i bardzo potrzebuję Waszej pomocy... bardzo... już nie wiem co mam robić. Nikt nie umie mi pomóc, sama nie umiem sobie pomóc. Jestem mężatką od 3 lat mam 10-cio miesięcznego wspaniałego synka. Mamy z mężem ogromne problemy. Nie możemy się wogóle dogadać nic a nic. Byłam szczęśliwa tylko przez 6 miesięcy po ślubie a później się zaczęło. Najpierw o to, że nie chcę mieszkać z jego rodziną tylko oddzielnie. Dodam, że trzeba by było tam zrobić tam ogromny remont to jest to tzw. oficyna z przechodnimi pokojami, ogrzewanie w kuchni węglowej... nie zgodziłam się poszliśmy mieszkać do mojego mieszkania do miasta. Teraz chcemy wynająć to mieszkanie bo jestem na wychowawczym i nie zarabiam. Mieszkamy z moją siostrą w domku jednorodzinnym my na górze ona na dole... a kłótnie jak były tak są tylko że teraz o wszystko. Miesiąc temu powiedział mi że nie mam u nas emocji w sypialni a konkretnie chodziło mu o to, że najpierw się kłócimy a później ze sobą śpimy.. a jak ja chcę gdzieś wyjść to on ze mną nie pójdzie bo będzie musiał udawać, że się dobrze bawi! Wczoraj pokłóciliśmy się znowu, bo chciał jechać do swoich rodziców a ja zaproponowałam żebyśmy pojechali razem w niedzielę. Więc powiedział, że zabraniam mu kontaktów z rodzicami!! i w kłótni powiedział, że nie będzie więcej ze mną spał!! nie wiem co mam robić, rozważam to żeby od siebie odpocząć, dać sobie czas... i z jednej strony bardzo tego chcę bo mam po prostu dosyć!!! a z drugiej strony kocham go i boję się że nie wróci.. On był moim pierwszym chłopakiem a ja jego pierwszą dziewczyną przed ślubem byliśmy ze sobą ponad 4 lata...a no i oczywiście nie chce zostawać z synem w domu i broni mi wyjścia na zakupy bo jest strasznym sknerą. Nawet nic nie kupuję tylko chcę trochę odpocząć zobaczyć ludzi bo nie mam żadnych koleżanek.Proszę pomóżcie, poradźcie mi bo nie wiem jak mam żyć!!

64

Odp: Oceńcie ta sytuację.

MUSSUKA  piszesz ze bezrobocie od czasu do czasu jest oka  a gdy jest dłużej to patologia.. ok zgoda moze i tak do tego czesto to prowadzi , ale to inny temat..
ale skąd takie wnioski że matka jest do dzieci materialnie nastawiona??????????nigdzie nic takiego INNA nie pisała..

65

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

MUSSUKA  piszesz ze bezrobocie od czasu do czasu jest oka  a gdy jest dłużej to patologia.. ok zgoda moze i tak do tego czesto to prowadzi , ale to inny temat..
ale skąd takie wnioski że matka jest do dzieci materialnie nastawiona??????????nigdzie nic takiego INNA nie pisała..

moj wech mi to podpowiada:)) oraz kilka podobnych cudow znad Wisly, o ktorych slyszalam albo i widzialam. To przykre ale niestety, tak jak sa na swiecie zli ojcowie, zdradzajacy mezowie oraz egoistyczne dzieci..bywaja tez matki utracjusze.

Dziwi mnie, ze nie bylo zadnego kontaktu z jej strony..telefonu, kartki, telegramu (no chyba ten tata wszystkiego tak by nie przechwycil..spal przy skrzynce na listy?) a jest teraz nagle zainteresowanie kiedy dzieci sa dorosle..i wlasciwie maja obowiazek utrzymania bezrobotnego rodzica (tyle, ze chyba tej pani to nie dotyczy skoro sie zrzekla).

Dlaczego podczas ich pierwszego spotkania (jej i tej dwojki oddanych dzieci) oskarza ona ich ojca o tyranstwo? Czy to dobry wstep do dalszych relacji? Nawet jesli tak bylo (a on sie skrzetnie maskowal, bo przez 17 lat dzieci tego tyranstwa nie odczuly) to chyba nie tak nalezaloby budowac ew. wiezi z dziecmi niewidzianymi od wielu lat. Cos mi tu zwyczajnie smierdzi..

ale poczekajmy na ciag dalszy od Innej.

Posty [ 1 do 65 z 206 ]

Strony 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oceńcie ta sytuację.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026