Hej Kobietki ![]()
Piszę z nadzieją, że po raz kolejny okażecie mi trochę pomocy - zapewne weteranki forum kojarzą mój post, który napisałam miesiąc temu - http://www.netkobiety.pl/t27054.html , a te z Was, które zechciałyby mi udzielić rad proszę o chociaż wstępne zapoznanie się z sytuacją.
Kontynuując moją historię - po tamtej akcji nieco się podłamałam faktem, że ktoś mnie wykorzystał. Po pewnym czasie zapomniałam. Przedwczoraj byłam na imprezie plenerowej z moją przyjaciółką. Było bardzo dużo ludzi, ale spośród tych wszystkich moja przyjaciółka poznała pana X (o to nietrudno, bo wyróżnia się wysokim wzrostem). Był z dwiema dziewczynami. W pierwszej chwili załamałam się, praktycznie łzy mi cisnęły do oczu, że to "KOLEJNE". Oddaliłam się jak najdalej mogłam. Kilkanaście minut po tym musiałam iść do toalety i w drodze powrotnej poprzez moją nieuwagę (pisałam smsa) wpadłam na pana X. Pierwszy moment chyba zarówno dla niego jak i dla mnie był co najmniej traumatyczny. Przez dobre 3 minuty tylko patrzyliśmy się na siebie. Po czym grzecznie się z nim przywitałam. Rozmawialiśmy. Koleżanki stwierdziły, że chyba nie będą nam przeszkadzać i poszły. My natomiast zajęliśmy się sobą, poszliśmy usiąść w jakieś spokojne miejsce, po czym wprost spytałam się go, dlaczego tak zrobił. On - nieco zmieszany (chyba dlatego, że mnie nie oczekiwał:) ) odpowiedział, że sam nie wie dlaczego. Że to pierwsza sytuacja tego typu. Przeprosił mnie i przepraszał przez cały czas. Powiedziałam mu o moich uczuciach z związku z tą sytuacją. Wszystko pomiędzy nami się wyjaśniło i jest okej. Poprosił mnie o numer (bo zmieniłam) - oczywiście jak się pewnie domyślacie, dostał bez żadnego "ale"
. Koleżanki okazały się jedynie siostrami jego przyjaciela. Imprezowaliśmy do 4 nad ranem, po czym odprowadził mnie do domu przyjaciółki, w którym się zadomowiłam na jedną noc, gdyż do swojego miałam ponad 6km a o tej godzinie z transportem ciężko
. Przytulił mnie i dał buziaka. Później napisał sms'a i przepisaliśmy prawie godzinę. Umówiliśmy się na następny dzień (dwudniowy plener). Przez praktycznie cały czas pisaliśmy, mimo tego, że jesteśmy z różnych sieci i w zasadzie on ma do mnie drogo, a ja do niego nie (w międzyczasie musiał chodzić 1km do sklepu po doładowania
).
Wieczorkiem, kiedy już byłam na miejscu (poszłam wcześniej z przyjaciółką bo mnie o to prosiła) spytał czy idę do domu, czy do przyjaciółki. Odpowiedziałam, że niestety do domciu i będę musiała wyjść nieco wcześniej - na co zdeklarował się, że bez problemu mnie podwiezie (czyli jednocześnie zrezygnował z picia alkoholu). Miło mi się zrobiło, bo nie każdy facet byłby do tego zdolny. W trakcie plenerowej imprezy zaczęło strasznie padać, więc poszliśmy do auta i rozmawialiśmy, przytulaliśmy się. Spotkanie zakończyliśmy przed 5 - mimo tego, że rano musiał załatwić kilka ważnych spraw i wcześniej nie spał. Dodam, że cały czas pisze SMSy, pieszczotliwie mnie nazywa, flirtuje. Pisał, że tęskni, że jestem dla niego bardzo ważna, prawi multum komplementów i tak dalej...
Reasumując - bardzo się cieszę, że tak wyszło, bo się w nim zauroczyłam, ale z drugiej strony włączyła się czerwona lampka, że może coś kombinuje. Nie mam pojęcia jak to wszystko zrozumieć.
Co o tym sądzicie Drogie Panie - potrzebuję szczerych opinii i punktu widzenia trzeciej osoby ![]()
Pozdrawiam!