Od kryzysu do kryzysu.Zawsze on powie,albo zrobi coś,co mnie dobija.Z wielu powodów wybucha złością,staje się wulgarny,agresywny-słowami,czynami.Nigdy nie rozmawialiśmy ze sobą,bo skoro tylko zacznę,zaraz wychodzi,albo mnie ucisza.Pracuje zawzięcie i nie pije.Jak mi powiedział ostatnio,potrzebuje tylko paczkę papierosów dziennie i nic więcej go nie obchodzi.Ode mnie oczekuje wszystkiego-żebym lepiej wydawała pieniądze,bo rozpiepszam(a ja chodzę do sklepu i wkładając coś najtańszego do koszyka zawsze odliczam czy mi wystarczy te parę złotych z portfela,czy nie),żebym sama zajmowała się rachunkami,domem,dziećmi,podejmowała sama decyzje i oczywiście zrobiła tak,żeby nie było żadnych problemów.A one są i będą,pracuję fizycznie na trzy zmiany,codziennie padam na twarz,a tu żadnego wsparcia.Dzieci przy nim nic nie mówią,a nawet jak już powiedzą,to on i tak nie odezwie się do nich-nigdy nie rozmawia.Tylko słowa i jego zachowanie,które wprowadzają mnie w takie stany,że nie mam siły wstać z łóżka.W Święta nie zdołałam pozbierać się nawet do kościoła,odmówiłam rodzinie spotkania,bo nie jestem w stanie rozmawiać z ludźmi i odpowiadać na te wszystkie pytania.Jak mieliśmy więcej pieniędzy,bywał w lepszym humorze,a jak mamy mało,wszystko to moja wina.Zawsze po takich kryzysach pierwsza wyciągam rękę,godzę się na seks,bo tylko tego ode mnie oczekuje,a potem czuję się jak szmata.Jestem psychicznym wrakiem człowieka.Czy Wy też tak macie?Bo może mi się wydaje,że mam źle...
1 2013-04-02 10:30:24 Ostatnio edytowany przez słaba kobietka (2013-04-02 10:33:05)
Podobne tematy
Słaba kobietka,
dlaczego pozostajesz w tym związku?
Nie ma co oceniać twojej sytuacji - typowa, jak w tysiącach rodziny ![]()
Typowa matka-polka, co to musi zająć się wszystkim, powiązać koniec z końcem, by przetrwać i pan-władca, co to przychodzi utrudzony do domu i jedyne czego pragnie to święty spokój.
Żal mi ciebie, bo masz trudną sytuację, trudno znaleźć dobre rozwiązanie.
wykończona fizycznie i psychicznie i Ty się zastanawiasz czy masz źle ??
bo nie mam dokąd odejść/aby moje dzieci miały dom,wzieliśmy kredyt
ciężko pracujesz zajmujesz się domem a on jeszcze zabrania Ci wydawać swoich pieniędzy? już nie mówie na jakieś widzi misie...ale na dom ? zakupy? dla was dla dzieci? czasem nie da się kupować najtańszych rzeczy... rozumiem...kredyt...oszczędności...ale z głową. Nie możesz się odizolowywać od znajomych rodziny bo oni właśnie są Ci teraz potrzebni... jesteś zmęczona fizycznie i psychicznie...pora to zmienić, wziąść się za siebie, odnaleźć sens. nie możesz być jak służąca, Tobie też się należy coś od życia...masz za mało wiary w siebie. Postaw się mężowi powiedz co Cie boli i jak ma być od dziś...jeśli pokażesz że jesteś twardą odważną a nie skryta nieśmiała myszką, może wtedy Cie doceni -kiedy pokażesz jak jesteś silną i stanowczą kobietą.
Dla mnie juz na wstepie jestes silna i niezalezna kobieta. O wszysko dbasz sama. Jestes silniejsza niz Ci sie wydaje. Fakt faktem powinnas odejsc, kwestia tylko pozostaje gdzie bo nie masz domu. Nie mozesz zamieszkaz z mama? albo z rodzenstwem? Tymczasowo?