netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Oceńcie ta sytuację.

205 odpowiedzi13 339 wyświetleńzałożony przez inna20, 09.08.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oceńcie ta sytuację.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 206 ]

66 Ostatnio edytowany przez BrunetkiSenOWarszawie (2011-08-10 13:24:57)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Inna20
Mam kilka hipotez dlaczego tak się stało, że wychowywaliście się bez mamy. Mam również parę hipotez dlaczego tak się dzieje, że chciałaby z Wami odnowić kontakt. Jednak ja w porównaniu do innych forumowiczek nie będę "gdybać", bo i po co? W tym przypadku masz "skarbnicę wiedzy" na przysłowiowe wyciągnięcie ręki. Możesz spotkać się z mamą, zadać jej kilka pytań i poznać "drugie dno". Uważam jednak, że do decyzji o takim spotkaniu musisz po prostu dojrzeć. Brat nie może Ci czegokolwiek narzucić. Jest dorosły, niech pojedzie sam. Ty nie jesteś jeszcze na to gotowa, aby usiąść z nią przy jednym stole i spojrzeć w oczy.

67 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2011-08-14 10:04:44)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

No właśnie! Po co gdybać?
Zrób tak jak Ci serce podpowiada, Inna.  Nie chcesz widzieć matki, to nie spotykaj się z nią. Nie jesteś jeszcze na to gotowa.  Może przyjdzie jeszcze taki czas, że będziesz chciała poznać jej prawdę.

Znam historię mężczyzny, którego porzuciła żona. Zostawiła go z maleńką córeczką, a sama znikła na rok z kochankiem.  On wychowywał córkę przy pomocy swojej matki. Po roku matka pojawiła się i chciała odebrac córkę. Sąd postanowił jednak przyznać prawo do wychowywania dziecka ojcu, a matce prawo do widywania sie z małą  dwa razy w m-cu, w weekendy. Po jednym z takich widzeń dziecko nie wróciło do ojca, za to po ojca przyszła policja, bo matka oskarżyła ojca o molestowanie córki (to było w tamtym czasie dość modne, jako radykalny środek na odzyskanie dziecka). Ojciec trafił do aresztu, a matka wywiozła córkę do swojej rodziny , w niewiadome miejsce. Młyny sprawiedliwości mielą powoli, więc parę lat minęło zanim sprawa sie wyjaśniła. Niestety, jego córka była juz tak zmanipulowana przez matkę i jej rodzinę, że nie było sensu sie z tym zmagać, a i sąd zmienił zdanie nie czekając na wynik oskarzenia o molestowanie. Cięzko było patrzeć na tragedię tego człowieka!
Ojciec postanowił poczekać az córka dorośnie. Teraz dziewczyna ma 20 lat, ojciec ma z nią kontakt przez internet. Póki co jest zbuntowana, odrzuca go, ale kontaktu nie przerywa. Ojciec czeka i ma nadzieję, że kiedyś przyjdzie czas na spotkanie. Ale jeszcze nie teraz, bo teraz dziewczyna nie jest na to gotowa. Jeszcze za młoda, jeszcze bezkrytycznie wierząca matce, jeszcze widząca świat czarno-biało. Ojciec nie pakował się w jej zycie, bo  nie chciał zaburzać jej dorastania. Pogodził się ze swoją krzywdą na rzecz swojej córki. I czeka, bo może przyjdzie czas, ze córka bedzie chciała poznać i jego historię, gdy juz sama będzie miała jakieś życiowe doświadczenie. Ojciec czeka na jej ruch. Może się doczeka, może nie. On się z tym godzi! Bo kocha córkę.

Więc jeśli Twoja matka naprawde chce Cie odzyskać Inna, to poczeka, przetrwa Twój bunt i odrzucenie i nawet Twoją....pogardę. Nie wiadomo jak było na poczatku, to wie tylko Twój ojciec i Twoja matka. Może Twoja matka powie Ci coś co zburzy w Twoich oczach obraz Twojego ojca, a Ty nie jestes jeszcze na to gotowa. A może jej intencje są brudne, a to tez może boleć? Może jest biednym, skrzywdzonym kopciuszkiem, a może wyrachowaną kobietą, która poczuła, że może skorzystać z Waszych zasobów? Nikt tego nie wie i Ty też nie wiesz. I nie dowiesz się jeśli nie będziesz chciała wysłuchac i zobaczyć. Masz prawo sama ocenić, ale masz tez prawo pozostać tylko z prawdą ojca. Sama musisz dokonac wyboru i zaryzykować.

Ortografia!

68

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Dlaczego wszyscy mnie krytykują za moją postawę- brat, mój chłopak jakoś wcześniej im ona nie przeszkadzała. Mój Fabian twierdzi, że powinnam się z nią spotkać  i porozmawiać itd. Mówi że jest po mojej stronie a tak naprawdę trzyma z Igorem. Obawiam sie jeszcze tego że tata wróci do tej rozmowy wieczorem a co zrobię jeśli jest inaczej niż on nam opowiadał?

69

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Dlaczego wszyscy mnie krytykują za moją postawę- brat, mój chłopak jakoś wcześniej im ona nie przeszkadzała. Mój Fabian twierdzi, że powinnam się z nią spotkać  i porozmawiać itd. Mówi że jest po mojej stronie a tak naprawdę trzyma z Igorem. Obawiam sie jeszcze tego że tata wróci do tej rozmowy wieczorem a co zrobię jeśli jest inaczej niż on nam opowiadał?

i w tym poście sama odpowiadasz sobie na nurtujące cię pytanie...
najbardziej boisz się tego,ze idealny tato może okazać się kimś innym niż jest,boisz się że twój idealny obraz domu nagle zniknie..
i chyba dopiero teraz zaczynam cię rozumieć.
boisz sie rozczarowania:(
powodzenia życzę podczas rozmowy i spotkania

70

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Tak jak myślałam tata wrócił do rozmowy i nie było miło. Powiedział że jest mu przykro, ale szanuje to. Mamy się sami przekonać jaka ona jest. Tylko potem on nie chce wysłuchiwać żali. Kazał mi pilnować Igora aby się zbytnio nie rozczulał. Nie możemy się jej dac omotać jego zdaniem. Napiszę jutro jak wkrótce z tego spotkania. Nie wiem jak to będzie.

71

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Myślę, że Twoje opory w spotkaniu z matką wynikają z tego, że czujesz się kimś lepszym, bo masz kasę ojca, ale tak nie jest. Jest biedna, bardzo biedna, bo nie masz swojego zdania, cały czas zastanawiasz się co tatuś powie i takie tam:( Żal mi Ciebie, bo dobrobyt w jakim żyjesz przysłonił Ci oczy:(
Myślę, że Twój ojciec i jego rodzin skutecznie przez te lata izolowali Ciebie i brata od matki, bo była kimś "gorszym". Przykre to ale takie jest moje zdanie.
Myślę, że jak będziesz kiedyś miała swoje dzieci, to zrozumiesz co to jest miłość matki do dziecka, może wtedy dojrzejesz do spotkania z rodzoną matką.
Życzę Ci abyś szybko do tego dojrzała i przestała pozwalać ojcu kierować  i decydować o Twoim życiu.
Jeśli chcesz dowiedzieć się całej prawdy o swojej matce musisz spotkać się z nią, ale to nie może być jednorazowe spotkanie, bo to nic nie da, Ty po prostu musisz ją poznać.
Żal mi Twojej matki, bo trafiła na taką patologiczną "rodzinę", która pozbawiła ją możliwości wychowania swoich dzieci, bo była "gorsza".

72

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Lady, dziwne, że ta "miłość matki" obudziła sie po 17 latach!  Inna nie pisze o tym, że przez 17 lat żyła z bratem pod kluczem izolowana od otoczenia. Nie pisze, że tatuś odprowadzał i przyprowadzał ze szkoły, że wynajęci ochroniarze pilnowali jej na każdym kroku. Matka miała tysiące okazji, żeby zobaczyc własne dzieci, porozmawiać z nimi, nawiązać kontakt, przypomnieć się, podac list wprost do ręki.
Nie zrobiła tego, więc nie pisz teraz o sile matczynej miłości!!!!

Może tez być tak, że gdy Inna będzie miała swoje dzieci, tym bardziej nie będzie rozumiała swojej matki, która ją PORZUCIŁA. Nie ważne z jakiego powodu, czy uległa naciskom, czy przestraszyła sie obowiązków, czy z biedy. Podjęła taką decyzję. Porzuciła!

73

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Witajcie. Właśnie wróciłam z tego "spotkania'. Tak jak myślałam nie było to łatwe spotkanie wręcz okropne.
Byliśmy na miejscu ok 10 bo to 2 h drogi od nas. Ona chyba myślała, że rzucimy jej się na szyję ale się przeliczyła. Minę miała jakby jej się chciało płakać. Przedstawiła nam swoje dzieci 3 córki  i syna są dużo młodsi od nas w wieku od 8 do 12 lat. Potem przedstawiła nam resztę rodziny czyli dziadków i swoją siostrę którzy z nią mieszkają. Żyją bardzo skromnie. Potem zaczęła się jakoś tam rozmowa ja nie mogłam wydusić z siebie nic odpowiadał mój brat, lecz tylko opowiadał. Pytała nas o to co studiujemy, czy mamy kogoś chciała udawać dobrą mamusię. Powiedziała że nasz ojciec zawsze miała wysokie ambicje i to ją do niego przyciągnęło, bo się wyróżniał. I teraz zaczęła się opowieść bo Igor zapytał ją dlaczego się nasz zrzekła i wtedy widziałam że łza mu się zakręciła w oku. Powiedziała że wiedziała iż ojciec powie nam że się nas zrzekła ale on niby tego nie chciała niby ją zmuszono i wtedy Igor nie wytrzymał mi powiedział jej w twarz że przyjechał bo chciał ją poznać jak to jest mieć mamę ale teraz wie że nie warto bo tłumaczy sie najbanalniejszym powodem i lepiej żeby całkiem wtedy umarła a nie teraz się odzywała. Mnie zamurowało bo myślałam, że on tam jedzie spokojny ale on wykrzyczał jej wszystko w twarz. Wszyscy na niego patrzeli i nie mogli uwierzyć. Ona sama powiedziała że zobaczyła w nim ojca przed 20 laty który też patrzył na nią z taką nienawiścią. Rozpłakała się że nie chciała tego zrobić a Igor nie przerywał tego co mówił, aż się w nim gotowało wtedy jedno z dzieci powiedziało żeby nie krzyczał na ich mamę i myślało że mają inne rodzeństwo  bo on a przedstawiła im nas w innym świetle. Wtedy jakoś sama wyparowałam że dobrze że jest ich a nie naszą matką. potem zaczęły padać zarzuty na naszego ojca, że to on kazał jej na siłę zrzec się dzieci jeszcze w szpitalu, podobno bała się bo oni ją zastraszali to już powiedział "dziadek". Rozmowa toczyła się dalej że nasz ojciec zawsze był egoistą i że 3 z nami zrobił to samo itd. Wiedziała że jak się do nas zbliży to ją zniszczą. Gdy ją zapytałam dlaczego tak w ogóle kiedyś związała się z naszym ojcem to odpowiedziała że jej imponował i nie zamierzała mieć dzieci a gdy się dowiedziała że jest w ciązy to chciała zamieszkać z ojcem ale coś się tam nie zgadzało. Niby ojciec nigdy nie traktował jej dobrze zawsze nią gardził. Mówiła że błagała go aby jej nas nie odbierał. Po prostu już nie mogłam tego słuchać jak ta kobieta może wygadywać takie bzdury i patrzeć w oczy. Musiałam wyjść zresztą ona też wyszła niby porozmawiać z nami na osobności. Ona nie rozumie bo twierdzi że nie znamy prawdziwej twarzy naszego ojca ale jak to możliwe skoro mieszkamy z nim 20 lat? A gdy ją zapytałam czy później próbowała się z nami skontaktować to powiedziała ze się bała a teraz jesteśmy dorośli więc możemy sami decydować, ale żałuje że nie było jej gdy dorastaliśmy bo jesteśmy przesiąknięci egoizmem i ojcem który zrobił z nas rozpieszczone dzieci. Zastrzegła że nie chcę od nas żadnych pieniędzy tylko nas poznać i nadrobić czas. Wtedy znów Igor się odezwał i powiedział zeby nie wygadywała bzdur bo on nie ma matki więc nie ma co nadrabiać. Znów się rozpłakała i pytała dlaczego tak jej nienawidzimy czemu nie chcemy poznać i uwierzyć w prawdę co nam ojciec o niej opowiadał ze nią gardzimy ja się już nic nie odzywała bo dla mnie to sytuacja była żałosna ale Igor nie przestawał i nadal mówił ze jest dla niego nikim bo prawdziwa matka nie zostawiła by małych dzieci że chciała uspokoić swoje sumienie to strzeliła sobie jeszcze 4 był w swych słowach tak ordynarny że mnie zatkało. Później wtrąciła się babcia z dziadkiem że nie mamy się prawa tak do niej odnosić bo to jest matka i należy jej się szacunek powiedziałam mu co myślę o takiej matce że dla mnie to ona może nie istnieć i nigdy nie dostanie pomocy z naszej strony. Trwało to dość długo padło wiele słów ale dla mnie  nadal on ani e jest ważna i nie chcę z nią więcej utrzymywać kontaktów i z jej rodziną tych dzieci nie uznaje za swoje rodzeństwo. Igor powiedział jej żeby się więcej do nas nie zbliżała po tym jak powiedziała ze nie zrezygnuje z nas bo już  i tak dużo przeleciało lat. I ona przetrzyma naszą pogardę i nienawiść bo nas kocha, ale jej nie doczekanie.  Ja już miałam dość Igi to zabrzmiało jak ostrzeżenie że może i jesteśmy dorośli ale nadal mamy ojca który dużo może i żeby dała nam spokój i że przyjechał jej tylko powiedzieć jak bardzo ją nienawidzi. Ja tez dołożyłam swoje że nigdy nie będzie naszą matką a niech nie waży się powiedzieć na naszego ojca złego słowa bo nie ma do tego prawa i że miał rację zabierając nas od niej bo teraz żylibyśmy tak jak ona. Na koniec usłyszeliśmy że to ją bardzo boli i że serce jej pęka jak patrzy na swoje dzieci które wyrosły na potworów którzy gardzą człowiekiem a takie oczy pełne nienawiści widzi drugi raz w życiu i jesteśmy podobni do ojca pod każdym kątem. No i pojechaliśmy tylko Igor powiedział zeby lepiej zapamiętała sobie jego słowa.

W drodze powrotnej nie mówiliśmy dużo tylko on powiedział ze w końcu to z siebie wyrzucił i nie chce jej znać i ojciec miał rację. Mnie strasznie zdziwiło to spotkanie było na nim więcej krzyku i łez. Nadal przystaję przy opcji że nasz ojciec  ma rację że takich ludzi powinno się tępić. A ta kobieta i jej rodzina to dla mnie nic nie znaczące pionki których nie chcę znać. Chcę się trzymać z dala od nich ich rodzinki, "rodzeństwa' biedy itd. Muszę porozmawiać z tatą jak wróci ale jedno wiem napewno nigdy więcej nie chcę jej widzieć a jeśli się do nas zbliży to na pewno pożałuje

74

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

75 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-11 18:19:41)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie mnie was oceniac.

Nie chcialam nic pisac, ale musze.

Nie macie serca ani wrazliwosci. Zaden nowy mercedes tego nie zrekompensuje.
I zal mi waszej matki.

76

Odp: Oceńcie ta sytuację.

a ja uważam zę co dasz do odbierzesz , kiedyś będziecie sami rodzicami i oby nie padły w waszym kierunku słowa od waszych dzieci podobne do tych jakie padły do waszej mamy..

a tk a propos.. ojciec nie będzie wieczny..

śmieszą mnie śłowa takie jak OJCIEC  DUŻO MOZE ,  smieszne , głupie , pełne obłudy i wyrachowani
Post edytowany z powodu zaniżania poziomu forum.
moderatorka-apoteoza

77

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Dobra, dobra, drodzy moraliści i ludzie szanujący człowieka. A może tak spojrzeć na tę sprawę z innej strony, a nie zaraz wyzywać od potworów i nieczułych kreatur?

1. Całe spotkanie i w ogóle ta rewelacja była źle zorganizowana. To wszystko powinno odbywać się bardzo powoli, spokojnie i nie za często. A tak wszystko zostało zrzucone do jednego worka i zamieszane i powstała katastrofa. To że dzieci bardziej wierzą ojcu niż kobiecie, która podaje się za ich matkę to mnie nie dziwi, bo to przecież on je wychowywał i do niego czują szacunek i zaufanie. No cóż, stało się, zostało powiedziane wiele słów, które nie powinny paść, ale czasu się nie cofnie.

2. Czy ktokolwiek zwrócił uwagę na fakt, że ta kobieta powiedziała dzieciom, że ich ojciec imponował jej niezależnością czyli był bogaty i mimo, że nią pomiatał to trzymała się go?
Ja to widzę tak: Dziewczynie wydawało się, że złapała szczęście za nogi i bogatego chłopaka w związku z tym zaszła z nim w ciąże, bo myślała, że tak go zatrzyma na amen, ale jak widać przeliczyła się no i się nie udało.

3. Oddała swoje dzieci, zrzekła ich się, a wy macie do nich pretensje, że jej nie szanują?! Na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Jak tak bardzo chciała tych dzieci to czemu nie walczyła? Jak matka nie zrzeknie się praw to przecież nic nie mogą jej zrobić? A gdzie byli jej rodzice? Nie pomogli córce? Bardziej wydaje mi się, że dostała odpowiednią sumkę za zrzeczenie się praw, dlatego nie walczyła za bardzo. Przecież mogło się to odbyć na milion różnych sposobów, a ona wybrała najłatwiejszy.

4. Jeszcze bym zrozumiała, gdyby powiedziała, że ciąża ją zaskoczyła, nie była w stanie wychować dzieci i oddała je dla ich dobra, bo chciała, żeby miały godne życie, ale ona wykręcała się jakimiś szantażami, zastraszaniem itp... no ludzie! Poza tym czy ta rodzina chciała sobie brać na głowe jakieś "błędy młodości" swojego syna?? Przecież skoro tak bardzo chciała je zatrzymać to wątpię, żeby tak strasznie protestowali, bo to problem z głowy. Jeszcze zrozumiałabym jakby ją szantażowali, żeby wyparła się ich ojca, ale żeby dzieci im oddała to trochę dziwne.

5. To, że dzieciaki są bogate i wychowane na ludzi o "twardej dupie" to nie znaczy, że trzeba tu wykrzykiwać i ich żałować! Mimo wszystko to młodzi ludzie postawieni w dość niecodziennej sytuacji, w której próbują się odnaleźć. Większość z tych rzeczy co powiedzieli, na pewno by nie padły, gdyby wszystko odbyło się na spokojnie. Noale cóż i tak bywa.

Należy im współczuć, że znaleźli się w takiej nieprzyjemniej sytuacji, a nie jeszcze ich oskarżać! Ta kobieta jest im OBCA. Nawet matką nie jest, bo się ich wyrzekła. Tylko je urodziła.

78

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

79 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-12 00:16:07)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

80

Odp: Oceńcie ta sytuację.
marena7 napisał/a:

A tutaj właśnie trzeba dużo cierpliwości.

Nie ma co wymagac od Innej obiektywnej oceny, bo ma ona takie a nie inne doswiadczenia. Wychował ja OJCIEC, matki nie było. Zostawiła ją, nie było jej przy niej gdy była małą dziewczynką. Przez 17 lat nie dała znaku zycia.  Inna wie tyle ile jej powiedziała rodzina. Czy mozna mieć o to do niej pretensje? Jakie można mieć uczucia do matki, która się zrzekła? Czy można wymagać zrozumienia i obiektywizmu od młodej kobiety, w której życiu własnie ta matka się nagle pojawiła i żąda by zrobić dla niej miejsce? Inna ma zrozumieć swoją matkę? Żeby to zrozumieć trzeba nabrać życiowego doświadczenia i poznać pokręcone ludzkie losy. Na to trzeba czasu i cierpliwości.

Witaj Mareno:)
Przeczytałam dokładnie wszystkie posty Innej.
W pierwszym poście napisała, że to rodzina Ojca, kazała jej matce zrzec się dzieci, gdyż uważali, ze jest zbyt młoda i nie pochodzi z ich sfery.
To był by mezalians i wstyd dla środowiska wielkopańskiego.
Jeżeli ojciec miał lat 18, to matka mogła być jeszcze młodsza.
Obydwoje w tym czasie podlegali kurateli swoich rodziców.
A mniemam, że rodzice byli w średnim wieku,ok.40 lat.
Byli jeszcze zdolni do wychowywania wnuków.
Rodzina mamy była na pewno biedna, więc córka na pomoc nie mogła liczyć.
Rodzice Ojca zajęli się wszystkim.
Nikt mi nie wmówi, że 18 letni chłopak, był wzorowym ojcem, do tego studiującym.
Na początku luksus zapewniali przez kilka dobrych lat Dziadkowie.
Ojciec zanim zaczął zarabiać na własne dzieci, te już dobrze podrosły.
A zresztą pieniądze miał zawsze, gdyż miał bogatych rodziców.
Inna zna wersję Ojca i jego rodziny, skąd wie, że Mama nie próbowała się kontaktować z nimi przez te lata?
Może skutecznie chroniono dzieci przed nią?
Może teraz, gdy dzieci są dorosłe, próbuje ponownie skontaktować się z nimi, gdyż teraz to One podejmą
decyzję, czy chcą znać Matkę i rodzeństwo?
Ale historia lubi się powtarzać.
Ojciec był wychowywany przez pryzmat pieniędzy, nie umiał postawić się rodzicom, gdyż dużo by stracił, gdyby ich nie posłuchał.
Córka jest identyczna.
Na wszystko patrzy przez pryzmat pieniędzy i stanu posiadania.
GARDZI SWOJĄ MATKĄ, BO JEST BIEDNA I MIESZKA W NIECIEKAWYM MIEJSCU.
Nie obchodzi jej , jaką jest kobietą, ona już ją oceniła i wyceniła.
Boi się teraz o brata, aby nie nawiązał bliższych stosunków z Matką i jej rodziną.
A ja trzymam kciuki, aby chociaż syn, dał szanse matce, aby poznał historię z drugiej strony.
A tak na marginesie, zastanawiam się, jaka reakcja była by, gdyby <Mama miała większe luksusy, niż ma Inna u Taty>
Inna, ani razu nie wspomniała, że kocha swojego Tatę. Pisze, że Go szanuje, za to, że zapewnił im dobra materialne, dobre szkoły i nianie.
Nie ma w Jej postach miejsca na miłość....;(

81 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-12 01:07:58)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A ja Ci powiem tak babciu - w tym kraju pozbawienie praw rodzicielskich nie oznacza zakazu kontaktów z dziećmi. Mogła iść do sądu, kiedy dzieci miały rok, 2 lata, 5 lat, 10 lat. Nie poszła, bo widocznie te dzieci jej potrzebne nie były. I nie nazywaj tej kobiety matką, bo to zaszczytne miano nie przysługuje kobiecie, której rola ograniczyła się do zajścia, urodzenia i porzucenia.

ps. Od kiedy to 18-latkowie podlegają kurateli rodziców? Chyba że za granicą mieszkasz, bo w Polsce 18 lat to własnie wiek, w którym uzyskuje sie tzw. pełnoletnośc.

Co do luksusów, to Inna20 już wyżej napisała, ale to trzeba 1. przeczytać, 2. zrozumieć. A po co? Łatwiej jadem strzykać.

Post edytowany z powodu zaniżania poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

82

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A jednak nie przeczytałam wszystkich postów.
Nie przeczytałam najważniejszego.
Tego z "udanej " wizyty u pani, która raczyła urodzić dzieci.
Przepraszam za nieuwagę:)
A ja teraz myślę, że Inna trochę koloryzuje na nasz użytek.
Brat był niby miękki, a nagle stał się bardziej hardy od Innej. Cudowna przemiana:):):)

83

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:

A ja Ci powiem tak babciu - w tym kraju pozbawienie praw rodzicielskich nie oznacza zakazu kontaktów z dziećmi. Mogła iść do sądu, kiedy dzieci miały rok, 2 lata, 5 lat, 10 lat. Nie poszła, bo widocznie te dzieci jej potrzebne nie były. I nie nazywaj tej kobiety matką, bo to zaszczytne miano nie przysługuje kobiecie, której rola ograniczyła się do zajścia, urodzenia i porzucenia.

ps. Od kiedy to 18-latkowie podlegają kurateli rodziców? Chyba że za granicą mieszkasz, bo w Polsce 18 lat to własnie wiek, w którym uzyskuje sie tzw. pełnoletnośc.

Co do luksusów, to Inna20 już wyżej napisała, ale to trzeba 1. przeczytać, 2. zrozumieć. A po co? Łatwiej jadem strzykać.

Lupusie, wiem, że Ty masz zawsze odmienne zdanie, niż niektórzy z nas, ale już przywykłam do tego.
A co do kurateli to miałam na myśli, że 20 lat temu, ludzie, którzy zostali w tak młodym wieku rodzicami, nie mogli
decydować np. o zawarciu związku małżeńskiego, nawet gdyby mocno tego pragnęli.
To rodzice musieli wyrazić zgodę na ślub takiej pary i zapewnić Sąd, że będą utrzymywać młodych podczas nauki lub studiów.
A pełnoletność nie zawsze oznacza dorosłość.
Pozdrawiam!

84 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2011-08-12 07:55:04)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:

(..)

Chyba ( tendencyjnie )zle zrozumiales.
Nie znamy sytuacji do konca, mamy tylko te strzepki , ktore podala nam Inna,z mojej strony dodam, ze gdyby to byl OJCIEC, moja odpowiedz bylaby taka sama. Razi mnie zawsze , jak ludzie przedkladaja pieniadze wyzej czlowieka.Gardze tym. Niczym tak nie gardze, jak tym .
Wiesz, sama mam takich przykladow codziennie dosc duzo i zawsze jest to taki moj maly "test na Czlowieka" (bo przeciez CZLOWIEK TO BRZMI DUMNIE  ) jak podjezdzam moim nowym Jeepem , albo na drugi dzien starym, rozklekotanym Polo ...

;-)

85

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Uważam, że to spotkanie było przeprowadzone "zbyt żywiołowo". Nie przygotowali się do tego i się nie dziwię, że dzieciakom puściły emocje. Jednak to ich nie usprawiedliwia.
Myślę, że za jakiś czas moglibyście się spotkać i jeszcze raz porozmawiać. Ona dzieci skrzywdziła zostawiając je, ale nie wiemy jakie były powody tak naprawdę. Życie układa się różnie, znam sytuację, w której dziecko będąc z matką było tak "podkradane" jej podczas wizyt kolejnych (zawsze przyprowadzane z widzenia z tatą dużo później i lekko już nabuntowane), że matka po jakimś czasie dla spokoju dziecka wolała, by zamieszkało z tatą - oby tylko nie prał mózgu dziecku. A, że mieszkali obok siebie nie było dużym problemem u kogo spało. Matka odwiedzała codziennie, ale nie buntowała, a ojciec mając to dziecko przy sobie przestał mieszać dziecku w głowie.
Wiec nie jest powiedziane, że Matka Innej zasługuje tylko na upodlenie. Były ku temu powody - być może, że tak postąpiła.

Poczekajcie - po jakimś czasie sami dojdziecie do wniosku, że trzeba wybaczyć i o wszystkim zapomnieć. Tak jest lepiej, niż pielęgnować w sobie nienawiść do końca życia.

86

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Moim zdaniem powinno się utrzymywać kontakty z matką- jaka by ona nie była. Nie musi być to wielka zażyłość, ale od czasu do czasu można się z nią spotkać i pogadać. I nie ma nic do rzeczy, że żyjecie w finansowo innych światach.

87

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie ja już nie chcę mieć takiej matki. Chyba wyrosłam.
Co do mojego brata to od początku coś mi nie pasowało bo był za spokojny przed spotkaniem. Wczoraj pierwszy poszedł do ojca przyznać mu rację i podziękować za to że nas chronił. Nie chcę się już z nią widywać. Niech ona żyje sobie tam a my tu i da nam spokój. Nie miała żadnego prawa nas oceniać niech ją to nie obchodzi jacy jesteśmy. Po prostu niech sobie o nas zapomni i niech brzmią jej te słowa które usłyszała

88

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A ja rozumiem Inną. Z rodziny wynosi się dużo - albo jest to wspaniały potencjał, albo trochę mniejszy, albo duże rany... To ludzie, z którymi jesteśmy najbliżej (albo powinniśmy być)potrafią skrzywdzić najbardziej. Dlatego śmieszą mnie głosy, że powinni się matce rzucić na szyję w imię jakiejś świętości, to jest po prostu bardzo typowe dla naszego kraju, gdzie szafuje się różnymi 'świętościami', to życia, to uczuć macierzyńskich, tylko wiele osób tak się wypowiadających osobiście nie było w takiej sytuacji. 

Widzę tu dwoje dzieci, które całe życie zastanawiały się, gdzie jest ich mama, najważniejsza osoba w życiu małego dziecka. Uważam, że na chwilę obecną naturalną reakcją jest złość i wręcz nienawiść, to są uczucia porzuconych małych dzieci, niech dojdą do głosu, mają do tego prawo. Jednak oboje muszą zrozumieć i opłakać fakt, że matki nie było i straconych chwil z dzieciństwa nikt im nie wróci. Jest jak jest, takie jest życie, nikt nie powiedział, że jest sprawiedliwe. Inni mają lepiej, inni z kolei mają o wiele gorzej.

Od nich teraz zależy, czy zatrzymają się na tej etapie nienawiści, poczuciu krzywdy i byciu ofiarą ( to jest o wiele łatwiejsze) czy też może kiedyś, może za parę lat, a może za kilkanaście, spróbują zastanowić się i zrozumieć, tak po ludzku, weść w skórę tej młodej dziewczyny, czemu tak postąpiła. Zrozumieć, że zostali skrzywdzeni, bo ludzie są omylni i zawsze będą popełniać błędy. To jest trudna i długa droga w stronę wybaczenia, odpuszczenia, pogodzenia się i życia dalej. Tą trudną drogą sama zmierzam od bodajże 8 lat i od razu mówię - nie jest łatwo. To długi i trudny proces, ale z doświadczenia mówię,że warto się pozbyć takiego "garba".

89

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Inna, nie możesz tak patrzeć, dlaczego gardzisz swoją matka i uważasz, że kłamie? Byłaś wtedy za mała, by pamiętać jak było naprawdę, skąd wiesz jaki był wasz ojciec dla niej?
Tez mam męża, który mnie źle traktuje, ignoruje, szantażuje, natomiast dzieciom by nieba przychylił. Żyjemy razem, obydwoje kochamy dzieci tak samo, nie mogę powiedzieć o nim, że jest złym tatą choć nie raz mówił w złości że mam zabierać dzieci i wypier....

Postaraj się pomyśleć jakie byłoby Twoje życie gdyby teraz zabrakło taty, a Ty nie miałabyś niczego, tylko musiałabyś zapracować na wszytko sama? Czy żyłabyś w luksusie? Raczej nie...bo dziś ciężko o dobrze płatna pracę. Ludzie z wyższym wykształceniem mają niskie zarobki...i ledwo starcza na czynsz i opłaty...a co dopiero na jedzenie, nie wspominając o tym by wyremontować dom, kupić meble itp.

Wiesz, myślę, że Twoje rodzeństwo (jakby nie było macie jedną matkę) wyrośnie na bardzo szlachetnych ludzi. Nie powiedzieli Wam złego słowa a Ty już ich przekresliłaś.
Czy sie Tobie to podoba, czy nie - to jest Twoje rodzeństwo.
I przypomnisz sobie o nich - gdy kiedyś zabraknie taty, brat ułozy sobie życie a Ty nie będziesz miała z kim usiąść do Wigilii.
Przemyśl to i postaraj się wybaczyć matce.

90

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A ja proponuje, ze aby wszystko do konca wyjanic..o ile cokolwiek jeszcze bedzie do wyjasniania po tym ieudanym spotkaniu - aby to matke zaprosic do domu i w 4 pary oczu uslyszec obie wersje: ojca i matki. bo tak to Inna i jej brat raz slysza jedna wersje wydarzen...a raz druga.

Wszystkie te bidne forumowiczki co tak o pomste do nieba wolaja, ze" to egoizm, biedna mama, pieniadze was oslepily, bogaty tatus was zmanipulowal itp." - prosze mi przytoczyc JEDNO zdanie, gdzie Inna pisze, ze nie chca takiej matki , BO JEST BIEDNA? Nie chca, bo ona ich nie chciala. O to sie chyba rozchodzi. Dlaczego ojciec jej nie chcial (znaczy sie mamusi) to juz inna sprawa. Pewnie wcale nie majatkowa..wiec Tredowatej, czesc druga  niie dopisujcie poki faktow nie znacie.


Jak to zawisc z ludzi wylazi, szczegolnie tych co sami nic nie maja a innym zazdroszcza..jakby Inna pominela stan majatkowy ojca i swoj w postach..juzby Was tak te pieniadze w oczy nie kluly, co? Moze i byscie sie ulitowaly nad losem pokrzywdzonego dzieciatka..och, placzki koscielne..z nozem za pazucha.

91 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-08-12 10:26:45)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Chcę się trzymać z dala od nich ich rodzinki, "rodzeństwa' biedy itd.

Tu jasno napisała, od czego chce się trzymać z dala...
To tyle.

92

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Dla niektórych wszystko jest proste i winien jest ojciec wraz z rodziną bo jest....BOGATY. Bogaty, ma pieniadze i to przesądza o tym, że jest PODŁY!
A matka jako ta BIEDNA jest skrzywdzonym niewiniątkiem. Tylko dlatego!
BOGATY = ZŁY, a BIEDNY = DOBRY???? Co to za myslenie?

Tu sie liczy tylko to, że matka porzuciła swoje dzieci! Dla dzieci niewazne jest DLACZEGO porzuciła. Poczucie odrzucenia jest takie samo bez względu na przyczyny! Nie ważne jest to czy sama podjęła taką decyzję, czy ją do tego zmuszono (?), czy jej za to zapłacono, czy była biedna czy bogata. Kochająca matka nie porzuca swoich dzieci!!!!!! Nie musi z nimi mieszkać, ale jest tysiąc sposobów na to by okazać miłość własnym dzieciom! Ta matka pojawiła się po 17 latach, z nikąd. Czego oczekiwała, że dzieci rzucą się w jej ramiona z okrzykiem kocham cię mamusiu? Jak w brazylijskim serialu? Obcej kobiecie, której na oczy nigdy nie widziały, której nie było, gdy były małe, która nie podcierała im tyłków i nosów, nie czytała bajeczek, nie kładła do łóżek, nie pocieszała? Kobiecie, która być może wybrała 50 tysięcy, jak pisze Lupus? Kobiecie, dla której "COŚ" było ważniejsze niż własne dzieci? Spróbujcie to sobie wyobrazić! Spróbujcie sobie wyobrazić, że to Was rodzona matka oddała, zrzekła się, albo "sprzedała" za 50 tysięcy! Co byscie czuły? Współczucie dla matki, zrozumienie, czy może żal i złość?
To nie dzieci mają rozumieć matkę, to matka ma rozumiec swoje dzieci i to co IM ZROBIŁA!!!! To ona ma sie ukorzyć przed nimi i prosic o przebaczenie. I przyjąć z pokorą wszystkie te złe słowa, które do niej mówią. Bo te słowa płyną z ich wewnętrznego bólu, z ich skrzętnie ukrywanego, wstydliwego poczucia nieistotności dla swojej matki!
Nic nie znaczyć dla MATKI, byc zostawionym przez MATKĘ - nie wiem, czy dla dziecka może byc coś straszniejszego, coś co może bardziej boleć?

Te dzieci miały tylko ojca, który im dał poczucie bezpieczeństwa, wpoił własne zasady, opiekował się, dbał i troszczył się o ich przyszłość. Został ojcem gdy miał 18 lat, własciwie był dzieckiem. Właściwie nikt by sie nie dziwił, gdyby on i jego rodzice odwrócili się od tego "błędu młodości" i zapomnieli o biednej dziewczynie, która urodziła ich synowi dzieci. Moglibi mieć spokój za cenę alimentów, które w ich sytuacji finansowej byłyby niczym. A jednak się nie odwrócili. Wychowali, zadbali, wyposażyli na przyszłość. To źle? Lepiej by było, gdyby dzieci wylądowały w domu dziecka, albo nie wiadomo gdzie i żyły w nędzy? Ktoś tu powie, że może być w nędzy, ale pełnej miłości! Tak, może tak być. Problem tylko w tym, że przez 17 lat tej miłości NIE BYŁO!!!! A przynajmniej nie było żadnych dowodów  matczynej miłości. I jeśli ta pani nie leżała w śpiączce przez 17 lat bądź przez te lata nie siedziała w ciężkim więzieniu bez prawa korespondencji to NIC JEJ NIE TŁUMACZY! Nic nie tłumaczy jej nieobecności w życiu swoich dzieci.

Co ma zrobić Inna i jej brat? NIC!
To ich matka ma coś zrobić jesli naprawdę jej zalezy na nich. To ona ma być blisko nich i dawać dowody swojej miłości, jeśli rzeczywiście ich kocha. To ona ma udowodnić, że ich kocha, bez względu na to co mówią i jak ją odtrącają. Bo zasłużyła na odtrącenie tym co zrobiła przed laty, w odczuciu swoich dzieci.
To spotkanie nie mogło sie udać. Zostało zaaranżowane tak, jakby miało to byś spotkanie z wujkiem, który po 20 latach przyjechał z Ameryki. A było to spotkanie z dziecmi, pełnymi żalu i innych tłumionych emocji, które wybuchły bez kontroli. Niepotrzebni byli przy tym inni ludzie, inne dzieci, dziadkowie i jeszcze jakieś inne osoby. A powinna być tylko matka i one.

Tak Inna, matka nie ma prawa Was oceniać i niech nie obchodzi jej jacy jesteście. 20 lat temu Was zostawiła, swoim czynem zakomunikowała, że jej nie obchodzicie. Tak to wygląda z perspektywy dziecka. Rozumiem Cię.

93

Odp: Oceńcie ta sytuację.
marena7 napisał/a:

Dla niektórych wszystko jest proste i winien jest ojciec wraz z rodziną bo jest....BOGATY. Bogaty, ma pieniadze i to przesądza o tym, że jest PODŁY!
A matka jako ta BIEDNA jest skrzywdzonym niewiniątkiem. Tylko dlatego!
BOGATY = ZŁY, a BIEDNY = DOBRY???? Co to za myslenie?

Tu sie liczy tylko to, że matka porzuciła swoje dzieci! Dla dzieci niewazne jest DLACZEGO porzuciła. Poczucie odrzucenia jest takie samo bez względu na przyczyny! Nie ważne jest to czy sama podjęła taką decyzję, czy ją do tego zmuszono (?), czy jej za to zapłacono, czy była biedna czy bogata. Kochająca matka nie porzuca swoich dzieci!!!!!! Nie musi z nimi mieszkać, ale jest tysiąc sposobów na to by okazać miłość własnym dzieciom! Ta matka pojawiła się po 17 latach, z nikąd. Czego oczekiwała, że dzieci rzucą się w jej ramiona z okrzykiem kocham cię mamusiu? Jak w brazylijskim serialu? Obcej kobiecie, której na oczy nigdy nie widziały, której nie było, gdy były małe, która nie podcierała im tyłków i nosów, nie czytała bajeczek, nie kładła do łóżek, nie pocieszała? Kobiecie, która być może wybrała 50 tysięcy, jak pisze Lupus? Kobiecie, dla której "COŚ" było ważniejsze niż własne dzieci? Spróbujcie to sobie wyobrazić! Spróbujcie sobie wyobrazić, że to Was rodzona matka oddała, zrzekła się, albo "sprzedała" za 50 tysięcy! Co byscie czuły? Współczucie dla matki, zrozumienie, czy może żal i złość?
To nie dzieci mają rozumieć matkę, to matka ma rozumiec swoje dzieci i to co IM ZROBIŁA!!!! To ona ma sie ukorzyć przed nimi i prosic o przebaczenie. I przyjąć z pokorą wszystkie te złe słowa, które do niej mówią. Bo te słowa płyną z ich wewnętrznego bólu, z ich skrzętnie ukrywanego, wstydliwego poczucia nieistotności dla swojej matki!
Nic nie znaczyć dla MATKI, byc zostawionym przez MATKĘ - nie wiem, czy dla dziecka może byc coś straszniejszego, coś co może bardziej boleć?

Te dzieci miały tylko ojca, który im dał poczucie bezpieczeństwa, wpoił własne zasady, opiekował się, dbał i troszczył się o ich przyszłość. Został ojcem gdy miał 18 lat, własciwie był dzieckiem. Właściwie nikt by sie nie dziwił, gdyby on i jego rodzice odwrócili się od tego "błędu młodości" i zapomnieli o biednej dziewczynie, która urodziła ich synowi dzieci. Moglibi mieć spokój za cenę alimentów, które w ich sytuacji finansowej byłyby niczym. A jednak się nie odwrócili. Wychowali, zadbali, wyposażyli na przyszłość. To źle? Lepiej by było, gdyby dzieci wylądowały w domu dziecka, albo nie wiadomo gdzie i żyły w nędzy? Ktoś tu powie, że może być w nędzy, ale pełnej miłości! Tak, może tak być. Problem tylko w tym, że przez 17 lat tej miłości NIE BYŁO!!!! A przynajmniej nie było żadnych dowodów  matczynej miłości. I jeśli ta pani nie leżała w śpiączce przez 17 lat bądź przez te lata nie siedziała w ciężkim więzieniu bez prawa korespondencji to NIC JEJ NIE TŁUMACZY! Nic nie tłumaczy jej nieobecności w życiu swoich dzieci.

Co ma zrobić Inna i jej brat? NIC!
To ich matka ma coś zrobić jesli naprawdę jej zalezy na nich. To ona ma być blisko nich i dawać dowody swojej miłości, jeśli rzeczywiście ich kocha. To ona ma udowodnić, że ich kocha, bez względu na to co mówią i jak ją odtrącają. Bo zasłużyła na odtrącenie tym co zrobiła przed laty, w odczuciu swoich dzieci.
To spotkanie nie mogło sie udać. Zostało zaaranżowane tak, jakby miało to byś spotkanie z wujkiem, który po 20 latach przyjechał z Ameryki. A było to spotkanie z dziecmi, pełnymi żalu i innych tłumionych emocji, które wybuchły bez kontroli. Niepotrzebni byli przy tym inni ludzie, inne dzieci, dziadkowie i jeszcze jakieś inne osoby. A powinna być tylko matka i one.

Tak Inna, matka nie ma prawa Was oceniać i niech nie obchodzi jej jacy jesteście. 20 lat temu Was zostawiła, swoim czynem zakomunikowała, że jej nie obchodzicie. Tak to wygląda z perspektywy dziecka. Rozumiem Cię.

Ja sie z tym wszystkim tez zgadzam ale poczekaj jak sie te wszstkie Rydzykowe mohery tu zleca..jak wrony beda krakac..one nie zaluja tej sytuacji i tej dziewczyny..czepnely sie jak rzep psiego ogona faktu, ze ojciec ma kase a matka gola d..a do dzis swieci (a czyja to psze Pan wina? ojca czy tej obrotnej w lozku pani? pracy mlodej kobiecie w Polsce broniono?) i dalejze ja na stos ciagna. A z matki to zaraz swieta zrobia, w ramki oprawia i na oltarzyk postawia.

94

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Tak Mussuka, już się tu obrończynie mitu o biednej, skrzywdzonej mateczce odezwały.
Wspaniała matka, skrzywdzona, bo biedna i ten obrzydliwy burżuj, podły kapitalista, dla którego tylko pieniądze się liczą! Ale gdyby dla burżuja liczyły się tylko pieniądze, to nie zawracałby sobie głowy dziećmi!
W tym kraju najwyraźniej trzeba być nędzarzem, nie skalać się pracą i mieszkac pod mostem, żeby zasłużyc na szacunek. A jeśli już "zły" los skarze nas na dobrobyt, to wyrzec sie go na rzec Pana Józka, codziennie żłopiącego pod sklepem mózgotrzepy i jego bezmyślnie spłodzone dzieci. Dzieci żal, ale to Pan Józek jest ich ojcem, to jego psi obowiązek zatroszczyc się o nie. Ci, którzy są za siebie odpowiedzialni płacą PODATKI, żeby było na zasiłki dla bezrobotnych i wsparcie dla biednych. Należy im się za to szacunek, że nie są obciążeniem dla kraju i nie siedzą w kieszeni innych, a nie ciągłe wytykanie im dobrobytu i posądzanie o najgorsze intencje.
Niektóre tu piszące maja za złe Innej, że pisze o pieniądzach. A na czym one same się skupiły jak nie na kasie?

95

Odp: Oceńcie ta sytuację.
marena7 napisał/a:

Tak Mussuka, już się tu obrończynie mitu o biednej, skrzywdzonej mateczce odezwały.
Wspaniała matka, skrzywdzona, bo biedna i ten obrzydliwy burżuj, podły kapitalista, dla którego tylko pieniądze się liczą! Ale gdyby dla burżuja liczyły się tylko pieniądze, to nie zawracałby sobie głowy dziećmi!
W tym kraju najwyraźniej trzeba być nędzarzem, nie skalać się pracą i mieszkac pod mostem, żeby zasłużyc na szacunek. A jeśli już "zły" los skarze nas na dobrobyt, to wyrzec sie go na rzec Pana Józka, codziennie żłopiącego pod sklepem mózgotrzepy i jego bezmyślnie spłodzone dzieci. Dzieci żal, ale to Pan Józek jest ich ojcem, to jego psi obowiązek zatroszczyc się o nie. Ci, którzy są za siebie odpowiedzialni płacą PODATKI, żeby było na zasiłki dla bezrobotnych i wsparcie dla biednych. Należy im się za to szacunek, że nie są obciążeniem dla kraju i nie siedzą w kieszeni innych, a nie ciągłe wytykanie im dobrobytu i posądzanie o najgorsze intencje.
Niektóre tu piszące maja za złe Innej, że pisze o pieniądzach. A na czym one same się skupiły jak nie na kasie?

Swiete slowa!:) zwlaszcza to ostatnie zdanie:)  "uderz w stol.. itd."

96

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Za co ja miałabym ja niby szanować?
Zrzekła się nas a i tak nie ma nic. Wczoraj odniosłam wrażenie  że to jakaś szopka. Ona nie potrafiła z nami rozmawiać. Uznała nas tylko za rozpieszczone dzieciaki.
Nie wiem czy moja babcia powiedziała mi prawdę dziś gdy z nią rozmawiałam ale podobno chciała usunąć ciąże a potem gdy urodziła to chciała nas zabrać z dala od ojca chyba do tej biedy.
Już teraz nie będę tęsknić wyobrażać jaka ona jest. Będę żyć swoim życiem. Ktoś napisał że nie będe miała kiedyś nikogo- są w błędzie będę miała bo my tworzymy rodzinę która jest silnie związana. Dlaczego wszyscy potępiają ojca? DLATEGO ŻE MA PIENIĄDZE? Gdyby nas nie kochał to nie wychował by nas. Może były momenty, że trzymał nas twardą ręką dużo wymagał ibył konsekwentny ale okazywał też soje uczucia do nas.

97

Odp: Oceńcie ta sytuację.
inna20 napisał/a:

Za co ja miałabym ja niby szanować?
Zrzekła się nas a i tak nie ma nic. Wczoraj odniosłam wrażenie  że to jakaś szopka. Ona nie potrafiła z nami rozmawiać. Uznała nas tylko za rozpieszczone dzieciaki.
Nie wiem czy moja babcia powiedziała mi prawdę dziś gdy z nią rozmawiałam ale podobno chciała usunąć ciąże a potem gdy urodziła to chciała nas zabrać z dala od ojca chyba do tej biedy.
Już teraz nie będę tęsknić wyobrażać jaka ona jest. Będę żyć swoim życiem. Ktoś napisał że nie będe miała kiedyś nikogo- są w błędzie będę miała bo my tworzymy rodzinę która jest silnie związana. Dlaczego wszyscy potępiają ojca? DLATEGO ŻE MA PIENIĄDZE? Gdyby nas nie kochał to nie wychował by nas. Może były momenty, że trzymał nas twardą ręką dużo wymagał ibył konsekwentny ale okazywał też soje uczucia do nas.

Ty juz lepiej dziewczyno nie wspominaj o tej biedzie u matki, bo Ci tu oczy wydziobia za chwile:)

Wiesz, slowa babci to jej  slowa..prawdy pewnie nigdy nie poznasz.

Radze Ci..skup sie na swoim zyciu i swoich bliskich..nie mialas tyle lat matki i zyjesz..dalej tez dasz rade.

98

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Taki właśnie mam zamiar, bo przez to wszystko to się tylko z facetem posprzeczałam.

99

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Inna20 nie przejmuj się. Jakos sobie wszystko ulożyć smile

Do krzykaczy:

To, że dziewczyna ma pieniądze powinna się tylko cieszyć. Bieda jest straszna i nikt nie lubi biedy i chciałabym widzieć tych wszystkich "człowieczych" jak przenoszą się do bidy z nedzą bo odnalazla się jakaś mamusia... Pieniadze sa dobre i potrzebne. koniec.

100

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:

(..).

Widze ze ktos tu sie strasznie oburzyl...no tak ...FACET!!!! Czlowieku to ty sie ogarnij bo masz jakis problem ze soba-w kazdym poscie cos ci nie pasuje-no tak bo tylko ty jestes tak idealny i inteligentny!A swoja droga-zauwazyles ze to jest FORUM - NETKOBIETY????????????
A tak na marginesie-inna20 sama chciala znac ,,NASZE,,zdanie-sama o nie poprosila-a twoim zdaniem mielismy wszyscy ,,poklepac,,po pleckach i przyznac ze dobrze robi?Kazdy ma swoje zdanie i to sprawa innej20 czy uwaza je za zenujace czy naladowane jadem-cos sie tak przejal....Wyluzuj facet!!!!!!!!!

101

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Juliette napisał/a:

Widzisz kochana, młoda jesteś, mało chyba przeszałaś i życia nie znasz.

Julliette, "Wiek: niecałe 20" lol

102

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

103

Odp: Oceńcie ta sytuację.

I jeszcze apropo innej20 -ja pasuje bo rece mi opadly a wiekszosc wypowiedzi DZIEWCZYN popieram w 100%!!!
Mam tylko nadzieje ze inna20 (niezaleznie od tego czy kiedys pozna matke blizej czy nie) zmieni swoje podejscie do ,,PATOLOGII,,!!!!!!!

No i pozdrawiam LUPUSA;-))))Ciekawe do czego sie w tym poscie czepi;-)))))))))))))))))

Nie pisz posta pod postem. Zapoznaj się z regulaminem forum.
Moderatorka-apoteoza

104 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-08-15 17:26:25)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie wiem też, czy czytasz inne posty kobiet bardziej doświadczonych i o wiele bardziej zrównoważonych (a przynajmniej nie nadużywających wykrzyknika), jak np. marena7 czy Mussuka, które mają podobne zdanie- "matka" innej20 porzuciła swoje dzieci. To jest fakt, którego nic nie zmieni, żaden żal, łzy i błagania. Widać, że temat porzucenia przez rodziców w ogóle Cię nie dotyczy i nie wiesz, jakie to uczucie być nieważnym dla własnej matki. Ale wiem jedno- na szacunek dla niej tu po prostu nie ma miejsca!

Powód edycji: obrażanie rozmówców.

105 Ostatnio edytowany przez jasmi1 (2011-08-13 14:07:08)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

....

Prosisz zeby ocenic sytuacje ale ja mysle ze brakuje tu bardzo waznej rzeczy...
Ile twoja mama miala lat jak was urodzila?

Skoro ojciec mial 18 to moze okazac sie , ze twoja mam byla dzieckiem..
Caly czas przewija sie tekst "mama nas zostawila" ale ty sama piszesz ze naklonili ja do tego twoi dziadkowie i zamozna rodzina..
Piszesz, ze to bieda, patologia , ktore nic nie ma..
Moze to byla biedna , zalekniona dziewczyna bez zadnego wsparcia u swoje rodziny bo twoj ojciec jej zapewne tez takiego nie dal.
Wiec wez troche emparii..
wyobraz sobie nastolatke z 2 narodzonych dzieci, z biedy jak piszesz bez wsparcia i ojcem jej dzieci , ktory jest w zasadzie przeciwko niej - bo rozumiem ze zaakceptowal decyzje swojej "zamoznej rodziny"
Moze tam byl zupelnie inny scenariusz?

Z tego co piszesz mozna wywnioskowac , ze ta kobieta czekala az skonczycie 18 lat zeby sie z wami skontaktowac.
Moze wczesniej skutecznie jej w tym przeszkadzano?
Zreszta skoro zrzekla sie praw to nie mogla chyba z wami sie kontaktowac bez zgody ojca - a tej jakos sobie nie wyobrazam...
Wiesz... kazdy kij ma dwa konce..
Moze ty i dostalas cos od ojca ale czy ty dostalas wlasnie "to co najlepsze?"
Wszystko dla ciebie ma jakas wartosc wymienna ?
I oczywiscie ojciec Bohater... bo mial 18 lat i was wychowywal przy pomocy dziadkow, niani i ciotek
A co to za facet ?
jaki to mezczyzna ktory zafundowal dzieciakowi 2 dzieci i razem z rodzinka namowili dziewczyne z "biedy" zeby dzieci im zostawila. No wielki facet!
A co ona was na smietniku zostawila?
Moze ona nawet nie miala sie gdzie podziac.
Nigdy nie interesowala cie jej wersja?
Mysle ze tak.. stad te twoje pytanie i prosba o ocene.

106

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Ona też miała 18 lat.  Ale to nic nie zmienia ja winię tylko ją i nikogo więcej.

107

Odp: Oceńcie ta sytuację.

A ja przegapilam Twoj post o wwizycie wlasnie go skonczylam...
jestem porazona....
Mozesz nazwac Ta kobiete jak chcesz matka , niematka ale ona ma racje..
Straszne mlode dwa egoistyczne potworki...
Koncze tu wizyte bo mi niedobrze sie zrobilo.

108

Odp: Oceńcie ta sytuację.
busiu napisał/a:

Nie wiem też, czy czytasz inne posty kobiet bardziej doświadczonych i o wiele bardziej zrównoważonych (a przynajmniej nie nadużywających wykrzyknika), jak np. marena7 czy Mussuka, które mają podobne zdanie- "matka" innej20 porzuciła swoje dzieci. To jest fakt, którego nic nie zmieni, żaden żal, łzy i błagania. Widać, że temat porzucenia przez rodziców w ogóle Cię nie dotyczy i nie wiesz, jakie to uczucie być nieważnym dla własnej matki. Ale wiem jedno- na szacunek dla niej tu po prostu nie ma miejsca!

busiu z gory PRZEPRASZAM za to ze nie jestem polonistka,ze robie bledy czy uzywam za duzo wykrzyknikow!!!!!!!;-)))) Ale mysle ze nie ja jedna robie bledy a jednak ,,mnie sie oberwalo,,;-(((( Jesli chodzi o Lupusa to moze faktycznie ,,czepienie,,sie ze jest FACETEM bylo nie na miejscu...ale zdenerwowal mnie tekstem gdzie stwierdzil ze MY KOBIETY BRONIMY MATKI innej20 BO KIERUJEMY SIE SOLIDARNOSIA JAJNIKOW.A uwaga o psie byla tylko dlatego ze LUPUS wlasnie taki watek zalozyl na naszym FORUM.(Sama kocham psy i nie bylo to w zlym znaczeniu)Chodzilo mi o to zeby zamiast kazdemu zwracac uwage i wytykac bledy skupil sie na samym problemie innej20 albo niech wroci do swojego watku o psach.
busiu uwazam tez ze nie powinnas mnie oceniac-inna20 prosila o nasze zdanie-czy musze miec takie jak inne dziewczyny?Uwierz ze mam w tym temacie ,,doswiadczenie,,i wiem jak to jest byc obojetnym swojej matce jak i ojcu;-( Nadal nie znamy ,,wersji ,,MATKI i bede sie trzymac swojego zdania-TEGO MI CHYBA NIE ZABRONISZ.Wolny kraj i kazdy ma do tego prawo-to co zrobi inna20 to tylko i wylacznie jej sprawa-juz wczesniej napisalam co o tym sadze.Najbardziej zdenerwowala mnie jej wypowiedz o biedze,patologi itp.Cala ta jej sytuacja jest jakas popaprana,i czy ja robie bledy ortograficzne-czy tez brak merytoryki w moich wypowiedziach-wyrazilam swoje zdanie i tyle.
POZDRAWIAM!!!!(Chyba swoj nick zmienie na wykrzyknik,bo faktycznie czesto go uzywam;-)

109

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Joasiu, zachowałaś się podle wobec autorki wątku, bo broniąc matki, która porzuciła dzieci, atakujesz - nie waham się tego napisać - po chamsku ojca, Inną i jej brata.

Żeby było łatwiej ogarnąć, fakty:
1. Pełnoletnia matka DOBROWOLNIE zrzeka się praw do dzieci.
2. Przez 20 lat nie łoży na ich utrzymanie (utrata praw rodzicielskich nie zwalnia z obowiązku alimentacji).
3. Nie występuje o widzenia z dziećmi (mimo utraty praw rodzicielskich, ma prawo do widzeń) ani jako 18 latka, ani jako 23 latka, ani jako 28 latka - dzieci jej po prostu nie interesują).
4. Przypomina sobie o dzieciach, gdy te dobiegaja dorosłości i niedługo będzie można coś z nich wydoić.
5. Na spotkaniu zero przeprosin, zero skruchy z jej strony, wręcz przeciwnie - atak.

To nie jest matka Innej i jej brata, to obca kobieta, która przypadkowo ich urodziła. Inna i jej brat nie mają wobec niej żadnych obowiązków.

110

Odp: Oceńcie ta sytuację.

,,Joasiu, zachowałaś się podle wobec autorki wątku, bo broniąc matki, która porzuciła dzieci, atakujesz - nie waham się tego napisać - po chamsku ojca, Inną i jej brata,,

Lupus cos ty sie nam mnie tak uwzial????Jestem tylko jedna z wielu ktore jak to nazwales,,atakuja po chamsku ojca,inna i jej brata,,A tak na marginesie-NIE BRONIE MATKI-aleeee wiem jakie zycie potrafi byc dziwne i nie bede jej z gory oskarzac(jak co niektorzy na tym forum)ze pojawila sie dla pieniedzy.Mysle ze nalezy kazdemu dac szanse-jesli inna20 nie chce to spoko-ALE SAMA NAPISALA-,,OCEŃCIE TA SYTUACJE,,-no to ocenilam.Dlaczego mnie krytykujesz za moje zdanie????
I jeszcze jedna sprawa-w zadnym poscie nie poruszylam tematu brata wiec chyba nie doczytales...
O ojcu tez malo-tylko sprawy oczywiste,a to ze nastawienie innej20 do tzw.PATOLOGI mnie tak poruszylo to chyba tez moja sprawa i moje zdanie-prawda???

I nie zebym sie czepiala ale LUPUS-czytales posty chociazby ciut wyzej jasmi1???Ona bardziej atakuje niz ja ale jednak ty postanowiles MI dogryzc???Nie ja jedna na tym forum mam odmienne zdanie od Twojego-wiec proponuje nie skupiac sie tylko na mojej osobie.

Ps.W jednym z postow napisalam ze nie ma co ,,wyjezdzac,,z MADRYMI SLOWAMI i radami bo cala sytuacja jest conajmniej nie jasna-a Ty LUPUS-ie juz z gory wiesz na 100% ze matka pojawila sie dla kasy,ze nie łożyła na dzieci itp.NIC NIE WIEMY NA TEN TEMAT-nie mamy takich informacji.Moze i inna20 pisala o kilku sprawach ale dalej nie mamy wersji MATKI i niewiemy czy ojciec mowi prawde-wiec po co to cale poruszenie?

Ach chyba jak jasmi1 koncze tu wizyte bo...jestem tu nie mile widziana-a myslalam ze na tym forum chodzi o to by wyrazac swoje zdanie,by dzielic sie opiniami-a czuje ze za swoje zdanie ,,dostaje po tylku,,;-(((((
POZDRAWIAM!

111

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Skąd w Tobie takie zacietrzewienie, taka ignorancja, taka pewność, że to wszystko wina Twojej matki?
Możesz mieć do niej żal, dopiero gdy wysłuchasz jej racji. Sama mówisz, że Twój ojciec jest notariuszem, dziadkowie też są związani z sądownictwem? To mogło mieć znaczący wpływ na tok sprawy dotyczącej praw rodzicielskich.
A skoro nie chcesz mieć do czynienia z matką, masz 'szacunek' do ojca = gardzisz matką z 'zacofaniem', to idź myć całować jego stopy i zapomnij, że urodziła Cię kobieta. I nie rozumiem wtedy, po co tu ten temat, skoro brniesz nadal w to, że matka jest dla Ciebie nikim.

112 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-13 17:48:54)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

113

Odp: Oceńcie ta sytuację.

ja nie rozumiem po co drążyć temat
INNA podjęła juz decyzję , chyba w postach szukała usprawiedliwienia dla swojej postawy i tyle..
skresliła matkę i juz..

LUPUS  po co te obelgi , każdy ma tutaj prawo wypowiedziec sie w  temacie..

dla jasności bo pisałes 18 lat i facet jest dorosły , według ustawy facet musi miec ukonczone 21 lat , przynajmniej kiedyś musiał..
ja tutaj widze pewną siebie rodzice bogaczy , dziadków , którzy na starcie skreslili dziewczynę , ale wczesniej nie powiedzieli synowi czym jest antykoncepcja i postanowili zamieść problem pod dywan ..

114 Ostatnio edytowany przez busiu (2011-08-13 19:42:42)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
ONA1977 napisał/a:

ja tutaj widze pewną siebie rodzice bogaczy , dziadków , którzy na starcie skreslili dziewczynę , ale wczesniej nie powiedzieli synowi czym jest antykoncepcja i postanowili zamieść problem pod dywan ..

I znowu powtarza się schemat: BOGATY = ZŁY, BIEDNY = DOBRY. Ja nie widzę tu żadnego zamiatania pod dywan ze strony dziadków innej- wręcz przeciwnie, dzieci wzięli, ojciec wychował, mają dzięki nim świetny start w życiu. To ich matka "pozbyła się problemu" zrzekając się praw do dzieci i zapominając o nich na 20 lat.

Dalej powtarzam- kobieta, która porzuca swoje dzieci nie zasługuje na tytułowanie jej "matką", tylko co najwyżej "rodzicielką". Rozprawianie o tym, że ta obca dla swoich dzieci kobieta zasługuje na szacunek i miłość... no abstrakcja! Sami przyznajcie, że wychowanie dwójki dzieciaków będąc samotnym rodzicem jest przedsięwzięciem nieporównanie bardziej wymagającym niż samo ich urodzenie.

115

Odp: Oceńcie ta sytuację.

busiu tak w ramach scislosci-piszesz ze ,,to ich matka pozbyla sie problemu,, a nizej udowadniasz wszystkim (nam nie majacym pojecia)ze kobiety tej nie mozna nazwac MATKA-no wiec okresl sie.Bo najlepiej jest wszystkich dookola uswiadamiac i czepiac sie szczegolow a samemu robic bledy...Jak sie domyslam jakos sie z tego ,,przejezyczenia,,wytlumaczysz i bedzie ok.ale to tylko swiadczy o tym ze kazdy pisze co chce,jak chce itp.
Nie pisze tego zeby cie urazic albo co,ale nie czepiaj sie innych wypowiedzi tak SZCZEGÓLOWO;-)
POZDRAWIAM.

116

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:

(..)

HA,HA,HA w koncu ktos mnie wyprzedzil;-)))) To swiadczy tylko o tym ze sa osoby myslace podobnie do mnie;-)
POZDRAWIAM!
Nie pisz posta pod postem.
Moderatorka-apoteoza

117 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2011-08-14 00:18:59)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Ktoś mi kiedyś powiedział, że światem rządzą: PIENIĄDZE, WŁADZA i SEKS.

Akurat SEKS, nie jest tematem niniejszego wątku, chociaż od niego się wszystko zaczęło,ale pieniądze i władza jak najbardziej.

inna20 napisał/a:

(...)Tata opowiedział nam że kiedy się dowiedział że będzie miał dzieci był zaskoczony miał 18 lat (...)

Normalnie szok...Pewnie myślał, że dzieci przynosi bocian, albo znajduje się je w kapuście.
Jak widać jego ?wysokie" pochodzenie społeczne, nie szło w parze ze świadomością seksualną.

inna20 napisał/a:

(...)teraz gdy ma 38 lat to mówi że jesteśmy najlepszym co mu się w życiu przydarzyło chociaż nie kochał naszej matki.?

To, tłumaczy całe jego postępowanie, dlaczego tak bardzo starał się wyłączyć ze swojego życia matkę swoich dzieci....zimny, wyrachowany młodzieniaszek, któremu przydarzyła się " wpadka "z niekochaną dziewczyną.

Mając 18 lat nie miał pieniędzy , ani władzy. Ale PIENIĄDZE, mieli jego rodzice, zatem przejęli WŁADZĘ nad jego życiem i jego dziećmi eliminując z ich życia matkę.

Ojciec studiował prawo, nie pracował, zatem de facto dzieci wychowywane były przez dziadków, niańki. Studia prawnicze są kilkuletnie, od razu też wiele nie zarabiał, zatem w dość dużym okresie czasu swój dobrobyt zawdzięczali rodzicom ojca .
Ojciec od zawsze był wzorem człowieka prawego, na jego wzorcu budowali swój świat.
Cała rodzina w złym świetle przedstawiała im matkę, która się ich zrzekła.
Ojciec okresowo miał/ma kobiety, ale żadnej na stałe...czyżby żadnej nie potrafił pokochać, żadna nie była godna zostać jego żoną?
Gdy AUTORKA miała 17 lat matka się odezwała. Doszło do pierwszego spotkania, po którym czuje dyskomfort psychiczny widząc w jakiej biedzie żyje ich matka..
( Tak, dla siebie w skrócie wypisałam powyższe, gwoli przypomnienia historii wątku)

Po trzech latach doszło do kolejnego spotkania.

inna20 napisał/a:

. Ona chyba myślała, że rzucimy jej się na szyję ale się przeliczyła. Minę miała jakby jej się chciało płakać.

Nie znasz jej , a potrafisz czytać w jej myślach? i już od progu jesteś do niej na NIE.

inna20 napisał/a:

Potem zaczęła się jakoś tam rozmowa ja nie mogłam wydusić z siebie nic odpowiadał mój brat, lecz tylko opowiadał. Pytała nas o to co studiujemy, czy mamy kogoś chciała udawać dobrą mamusię.

Czemu w normalnie zadawanych pytaniach doszukujesz się podtekstów? a, o czym na wstępie miała z Wami rozmawiać, o " gruszkach na wierzbie"?

inna20 napisał/a:

Powiedziała że nasz ojciec zawsze miała wysokie ambicje i to ją do niego przyciągnęło, bo się wyróżniał. I teraz zaczęła się opowieść bo [b]Igor zapytał ją dlaczego się nasz zrzekła i wtedy widziałam że łza mu się zakręciła w oku.[b]Powiedziała że wiedziała iż ojciec powie nam że się nas zrzekła ale on niby tego nie chciała niby ją zmuszono i wtedy Igor nie wytrzymał mi powiedział jej w twarz że przyjechał bo chciał ją poznać jak to jest mieć mamę ale teraz wie że nie warto bo tłumaczy sie najbanalniejszym powodem i lepiej żeby całkiem wtedy umarła a nie teraz się odzywała. Mnie zamurowało bo myślałam, że on tam jedzie spokojny ale on wykrzyczał jej wszystko w twarz. Wszyscy na niego patrzeli i nie mogli uwierzyć. Ona sama powiedziała że zobaczyła w nim ojca przed 20 laty który też patrzył na nią z taką nienawiścią(...)

Ja nie dziwię się , że Twój brat tak zareagował, bo to oznacza, że zrzucał nagromadzone w nim emocje: żalu, tęsknoty, bólu. Widział matkę w otoczeniu swojego przyrodniego rodzeństwa, obrazek, który nigdy nie był jego udziałem. Dlatego, wszystko jej to wykrzyczał, żeby wiedziała jak bardzo mu jej brakowało, jak został zraniony. Myślę, że on tak naprawdę nosi miłość w sercu do niej, ale jednocześnie buntuje się przeciwko temu , co zostało mu zabrane, że nie powinna dać sobie odebrać dzieci. Jego zachowanie jest całkiem inne, niż Twoje, on nie jest wyrachowany tylko do bólu szczery.

inna20 napisał/a:

(...)potem zaczęły padać zarzuty na naszego ojca, że to on kazał jej na siłę zrzec się dzieci jeszcze w szpitalu, podobno bała się bo oni ją zastraszali to już powiedział "dziadek". Rozmowa toczyła się dalej że nasz ojciec zawsze był egoistą i że 3 z nami zrobił to samo itd. Wiedziała że jak się do nas zbliży to ją zniszczą. Gdy ją zapytałam dlaczego tak w ogóle kiedyś związała się z naszym ojcem to odpowiedziała że jej imponował i nie zamierzała mieć dzieci a gdy się dowiedziała że jest w ciązy to chciała zamieszkać z ojcem ale coś się tam nie zgadzało. Niby [b]ojciec nigdy nie traktował jej dobrze zawsze nią gardził. Mówiła że błagała go aby jej nas nie odbierał. [b]Po prostu już nie mogłam tego słuchać jak ta kobieta może wygadywać takie bzdury i patrzeć w oczy(...) twierdzi że nie znamy prawdziwej twarzy naszego ojca ale jak to możliwe skoro mieszkamy z nim 20 lat?

Widzisz, ludzie to skomplikowane istoty, potrafią jednych kochać i nagradzać, a drugich nienawidzić i krzywdzić. To akurat dotyczy Twojego ojca i nie chcesz przyjąć do wiadomości, że może to okazać się prawdą. Tak bardzo tego nie chcesz, że trzymasz się wersji wydarzeń, które znasz od lat.

inna20 napisał/a:

Nadal przystaję przy opcji że nasz ojciec  ma rację że takich ludzi powinno się tępić. A ta kobieta i jej rodzina to dla mnie nic nie znaczące pionki których nie chcę znać. [b]Chcę się trzymać z dala od nich ich rodzinki, "rodzeństwa' biedy itd.[b] Muszę porozmawiać z tatą jak wróci ale jedno wiem napewno nigdy więcej nie chcę jej widzieć a jeśli się do nas zbliży to na pewno pożałuje

Amen.
Inna, wiesz ojciec zrobił Ci /Wam " pranie mózgu". Im więcej wiadomości do Ciebie dociera, tym bardziej się buntujesz i je odrzucasz.
Nie chcesz myśleć samodzielnie, Tobie jest tak dobrze jak jest i bronisz się przed poznaniem prawdy, bo i po co? boisz się, że Twój " baśniowy świat" z tatą w roli głównej runie?
Bardzo nie chcesz tego zranienia.
Myślę, że prędzej , czy później dojdzie do tego...że ją poznasz. Najlepiej, żeby doszło do konfrontacji...i najlepiej dla Ciebie, żeby prawdą okazała się wersja zdarzeń przedstawiona przez tatę. Czego Ci z całego serca życzę.

118 Ostatnio edytowany przez apoteoza (2011-08-15 17:33:32)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
żyworódka napisał/a:

Ktoś mi kiedyś powiedział, że światem rządzą: PIENIĄDZE, WŁADZA i SEKS.

Akurat SEKS, nie jest tematem niniejszego wątku, chociaż od niego się wszystko zaczęło,ale pieniądze i władza jak najbardziej.

inna20 napisał/a:

(...)Tata opowiedział nam że kiedy się dowiedział że będzie miał dzieci był zaskoczony miał 18 lat (...)

Normalnie szok...Pewnie myślał, że dzieci przynosi bocian, albo znajduje się je w kapuście.
Jak widać jego ?wysokie" pochodzenie społeczne, nie szło w parze ze świadomością seksualną.

inna20 napisał/a:

(...)teraz gdy ma 38 lat to mówi że jesteśmy najlepszym co mu się w życiu przydarzyło chociaż nie kochał naszej matki.?

To, tłumaczy całe jego postępowanie, dlaczego tak bardzo starał się wyłączyć ze swojego życia matkę swoich dzieci....zimny, wyrachowany młodzieniaszek, któremu przydarzyła się " wpadka "z niekochaną dziewczyną.

Mając 18 lat nie miał pieniędzy , ani władzy. Ale PIENIĄDZE, mieli jego rodzice, zatem przejęli WŁADZĘ nad jego życiem i jego dziećmi eliminując z ich życia matkę.

Ojciec studiował prawo, nie pracował, zatem de facto dzieci wychowywane były przez dziadków, niańki. Studia prawnicze są kilkuletnie, od razu też wiele nie zarabiał, zatem w dość dużym okresie czasu swój dobrobyt zawdzięczali rodzicom ojca .
Ojciec od zawsze był wzorem człowieka prawego, na jego wzorcu budowali swój świat.
Cała rodzina w złym świetle przedstawiała im matkę, która się ich zrzekła.
Ojciec okresowo miał/ma kobiety, ale żadnej na stałe...czyżby żadnej nie potrafił pokochać, żadna nie była godna zostać jego żoną?
Gdy AUTORKA miała 17 lat matka się odezwała. Doszło do pierwszego spotkania, po którym czuje dyskomfort psychiczny widząc w jakiej biedzie żyje ich matka..
( Tak, dla siebie w skrócie wypisałam powyższe, gwoli przypomnienia historii wątku)

Po trzech latach doszło do kolejnego spotkania.

inna20 napisał/a:

. Ona chyba myślała, że rzucimy jej się na szyję ale się przeliczyła. Minę miała jakby jej się chciało płakać.

Nie znasz jej , a potrafisz czytać w jej myślach? i już od progu jesteś do niej na NIE.

inna20 napisał/a:

Potem zaczęła się jakoś tam rozmowa ja nie mogłam wydusić z siebie nic odpowiadał mój brat, lecz tylko opowiadał. Pytała nas o to co studiujemy, czy mamy kogoś chciała udawać dobrą mamusię.

Czemu w normalnie zadawanych pytaniach doszukujesz się podtekstów? a, o czym na wstępie miała z Wami rozmawiać, o " gruszkach na wierzbie"?

inna20 napisał/a:

Powiedziała że nasz ojciec zawsze miała wysokie ambicje i to ją do niego przyciągnęło, bo się wyróżniał. I teraz zaczęła się opowieść bo Igor zapytał ją dlaczego się nasz zrzekła i wtedy widziałam że łza mu się zakręciła w oku. Powiedziała że wiedziała iż ojciec powie nam że się nas zrzekła ale on niby tego nie chciała niby ją zmuszono i wtedy Igor nie wytrzymał mi powiedział jej w twarz że przyjechał bo chciał ją poznać jak to jest mieć mamę ale teraz wie że nie warto bo tłumaczy sie najbanalniejszym powodem i lepiej żeby całkiem wtedy umarła a nie teraz się odzywała. Mnie zamurowało bo myślałam, że on tam jedzie spokojny ale on wykrzyczał jej wszystko w twarz. Wszyscy na niego patrzeli i nie mogli uwierzyć. Ona sama powiedziała że zobaczyła w nim ojca przed 20 laty który też patrzył na nią z taką nienawiścią(...)

Ja nie dziwię się , że Twój brat tak zareagował, bo to oznacza, że zrzucał nagromadzone w nim emocje: żalu, tęsknoty, bólu. Widział matkę w otoczeniu swojego przyrodniego rodzeństwa, obrazek, który nigdy nie był jego udziałem. Dlatego, wszystko jej to wykrzyczał, żeby wiedziała jak bardzo mu jej brakowało, jak został zraniony. Myślę, że on tak naprawdę nosi miłość w sercu do niej, ale jednocześnie buntuje się przeciwko temu , co zostało mu zabrane, że nie powinna dać sobie odebrać dzieci. Jego zachowanie jest całkiem inne, niż Twoje, on nie jest wyrachowany tylko do bólu szczery.

inna20 napisał/a:

(...)potem zaczęły padać zarzuty na naszego ojca, że to on kazał jej na siłę zrzec się dzieci jeszcze w szpitalu, podobno bała się bo oni ją zastraszali to już powiedział "dziadek". Rozmowa toczyła się dalej że nasz ojciec zawsze był egoistą i że 3 z nami zrobił to samo itd. Wiedziała że jak się do nas zbliży to ją zniszczą. Gdy ją zapytałam dlaczego tak w ogóle kiedyś związała się z naszym ojcem to odpowiedziała że jej imponował i nie zamierzała mieć dzieci a gdy się dowiedziała że jest w ciązy to chciała zamieszkać z ojcem ale coś się tam nie zgadzało. Niby ojciec nigdy nie traktował jej dobrze zawsze nią gardził. Mówiła że błagała go aby jej nas nie odbierał. Po prostu już nie mogłam tego słuchać jak ta kobieta może wygadywać takie bzdury i patrzeć w oczy(...) twierdzi że nie znamy prawdziwej twarzy naszego ojca ale jak to możliwe skoro mieszkamy z nim 20 lat?

Widzisz, ludzie to skomplikowane istoty, potrafią jednych kochać i nagradzać, a drugich nienawidzić i krzywdzić. To akurat dotyczy Twojego ojca i nie chcesz przyjąć do wiadomości, że może to okazać się prawdą. Tak bardzo tego nie chcesz, że trzymasz się wersji wydarzeń, które znasz od lat.

inna20 napisał/a:

Nadal przystaję przy opcji że nasz ojciec  ma rację że takich ludzi powinno się tępić. A ta kobieta i jej rodzina to dla mnie nic nie znaczące pionki których nie chcę znać. Chcę się trzymać z dala od nich ich rodzinki, "rodzeństwa' biedy itd. Muszę porozmawiać z tatą jak wróci ale jedno wiem napewno nigdy więcej nie chcę jej widzieć a jeśli się do nas zbliży to na pewno pożałuje

Amen.
Inna, wiesz ojciec zrobił Ci /Wam " pranie mózgu". Im więcej wiadomości do Ciebie dociera, tym bardziej się buntujesz i je odrzucasz.
Nie chcesz myśleć samodzielnie, Tobie jest tak dobrze jak jest i bronisz się przed poznaniem prawdy, bo i po co? boisz się, że Twój " baśniowy świat" z tatą w roli głównej runie?
Bardzo nie chcesz tego zranienia.
Myślę, że prędzej , czy później dojdzie do tego...że ją poznasz. Najlepiej, żeby doszło do konfrontacji...i najlepiej dla Ciebie, żeby prawdą okazała się wersja zdarzeń przedstawiona przez tatę. Czego Ci z całego serca życzę.

Ha,HA czuje żyworódko ze LUPUS lub busia ,,SKOMENTUJA,,twoj post...i juz sie nie moge doczekac tej wymiany zdan;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

A swoja droga zgadzam sie z twoja opinia w 100% !!!!
POZDRAWIAM.

Łamiesz punkt 11 naszego regulaminu!

119

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Rozumiem emocje Innej20 i całkowicie popieram Lupusa, Busię, Teo oraz podziwiam mądre wypowiedzi Mussuki i Mareny.

Inna...to spotkanie nie było potrzebne...jeszcze nie teraz. Właściwie uległaś namowom brata sądząc, ze chce kontaktu z matką oraz jej rodziną. Niestety, on chciał wykrzyczeć jej nagromadzony przez lata żal. Widocznie tego potrzebował...

Nie wierzę też w szlachetne intencje kobiety, która Was urodziła.
Doświadczenie mi to podpowiada...

Dziwię się, że można wygadywać takie nieprzemyślane zdania, jak to o samotnej Wigilii czy braku miłości w rodzinie Innej, a zwłaszcza głupie gadanie, ze ojciec się nie ożenił, bo pewno nie umie kochać......
Tam jest miłość i mądrość - a że przy okazji dobrobyt, to tylko dobrze o nich świadczy. Dobre zawody, nabyte nie "drogą kupna", a rozumem i pracą (studia, aplikacja).

Powodzenia Inna...Może kiedyś jeszcze nawiążesz kontakt z matką? Jako dorosła, rozsadna kobieta bedziesz mogła podejść do tego racjonalnie i rozsądnie, bo teraz rządzą Tobą emocje dziecka, porzuconego przez matkę, ktora nagle po 20 latach wyskakuje z kapelusza w Twoje zycie.

120

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

121

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:

(..)

mogles sobie podarowac-masz jakis uraz do kobiecych jajnikow czy jak?;-))))Juz drugi post gdzie ,,czepiasz,,sie KOBIET! Czyżby to przejaw SEKSIZMU???Ojjjj nie ładnie.

122 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-14 15:11:18)

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Nie obrażaj swoich rozmówców!
moderatorka-apoteoza

123

Odp: Oceńcie ta sytuację.
koma5 napisał/a:
Żyworódka napisał/a:
inna 20 napisał/a:

Tata wychowywał nas sam miał partnerki  teraz tez ma już od 2 lat, ale nie mieszka ona z nami to taki luźny związek.

Ojciec okresowo miał/ma kobiety, ale żadnej na stałe...czyżby żadnej nie potrafił pokochać, żadna nie była godna zostać jego żoną?

Dziwię się, że można wygadywać takie nieprzemyślane zdania, jak to o samotnej Wigilii czy braku miłości w rodzinie Innej, a zwłaszcza głupie gadanie, ze ojciec się nie ożenił, bo pewno nie umie kochać......

Czego się niedowidzi i nie doczyta, to się dopowie...nieuważna czytelniczko.  tongue
Wyraz ? czyżby? to partykuła wątpiąca, przysłówek ? pewno? używamy, gdy osoba wypowiadająca jest o czymś na 100% pewna. Poza tym jest to pytanie, ale skierowane nie do Ciebie tylko do AUTORKI, więc daruj sobie odpowiedzi, których nie znasz.

Busiu , serdecznie Ci współczuję i też tak uważam, że ? nie każda matka potrafi kochać?, nawet w sytuacji, gdy dziecko jest przez nią wychowywane. Ty, wypowiadasz się mając na uwadze swoje własne przeżycia i wolno Ci. Zauważ jednakże, że matka Innej jest inna od Twojej, ma dom i dzieci i nic nie wskazuje na to, aby w jej rodzinie była patologia. Twoja nie chce już utrzymywać z Tobą kontaktu, a Innej dopiero dąży do tego.

Co do Twoich uwag do Joasi, to też uważam , że Cię poniosło, a Ona przecież też ma prawo do wypowiedzi i prawo do innego poglądu w sprawie. Zobacz, w ilu wypowiedziach  brak jest znaków interpunkcyjnych, zaczynając od Autorki, bo też się ją źle czyta. Zatem, słusznie Joasia może być rozgoryczona tą częścią Twojej wypowiedzi, bo tylko jej zwróciłaś uwagę.
Jest porywcza, ale przyznała , że jej zachowanie było nie fair odnośnie odsyłania Lupusa do wątku o psach ? to jest plus dla niej.
Zatem, przestańmy tak na siebie naskakiwać...przecież można sobie podyskutować w formie choć "trochę" przyjaznej. Joasiu, może podejdź do wymiany zdań z net-facetem tak z przymrużeniem oka    wink , że po prostu wpadłaś mu w " oko" tzn. Twoje wypowiedzi. smile

Ten wątek , moim zdaniem podchodzi pod tytuł:? Nie chcę poznać prawdy o rodzicach, bo po co mi to? - jak dla mnie byłby on jak najbardziej adekwatny do zawartych w nim treści.

124 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-14 15:23:18)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
żyworódka napisał/a:

Ten wątek , moim zdaniem podchodzi pod tytuł:? Nie chcę poznać prawdy o rodzicach, bo po co mi to? - jak dla mnie byłby on jak najbardziej adekwatny do zawartych w nim treści.

Ale jakiej niby prawdy nie chce poznać? Podstawowa prawda jest świetnie znana - rodzicielka ich porzuciła i przez 17 lat nie chciała znać, nie dokładała się do utrzymania itd. Dla mnie to w zupełności wystarczające, żeby nie chcieć takiej kobiety znać. To nie brazylijska telenowela, gdzie don Miguel zmusił biedną służącą do rezygnacji z dzieci. To polskie realia - patologia nie chciała zajmować się dziećmi.

O własnie, Inna mam pomysła - powiedzcie tej pani, że studiujecie i miło by było, gdyby zaczęła płacić alimenty. Zobaczymy na ile wyceni swoją matczyną miłość. Ja stawiam, że na 0 (słownie: ZERO) tongue

125

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Lupus, ludzie to nie automaty, ani roboty. W swoim postępowaniu czymś się kierują, że taka, a nie inna decyzja została podjęta. W Sądzie wszystkie aspekty oskarżenia są badane, a na forum jest to osąd rzeczy nie udowodnionych, z uwagi na brak dowodów. Dlatego uważam, że tym bardziej powinniśmy być wyważeni w wypowiedziach- wydawania zaocznych "wyroków."

P.s.
Właśnie doczytałam Twój dopisek o alimentach. Przestań już być taki złośliwy, przecież Inna pisała, że tam " bieda". Nawet jeśli wystąpią to państwo będzie płacić.

126

Odp: Oceńcie ta sytuację.
żyworódka napisał/a:

P.s.
Właśnie doczytałam Twój dopisek o alimentach. Przestań już być taki złośliwy, przecież Inna pisała, że tam " bieda". Nawet jeśli wystąpią to państwo będzie płacić.

Równie wyrozumiała byłabyś gdyby to mężczyzna nie płacił na swoje dzieci?

127

Odp: Oceńcie ta sytuację.
Lupus napisał/a:
żyworódka napisał/a:

P.s.
Właśnie doczytałam Twój dopisek o alimentach. Przestań już być taki złośliwy, przecież Inna pisała, że tam " bieda". Nawet jeśli wystąpią to państwo będzie płacić.

Równie wyrozumiała byłabyś gdyby to mężczyzna nie płacił na swoje dzieci?

A, czy to jakaś ankieta i odpowiedzi tylko na : tak lub nie?

Nie określiłeś się, więc jeżeli byłaby podobna sytuacja jak u matki Innej, to tak.
Uzasadnienie :zawsze rozpatruję okoliczności towarzyszące.

128 Ostatnio edytowany przez koma5 (2011-08-14 16:30:42)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
żyworódka napisał/a:

Czego się niedowidzi i nie doczyta, to się dopowie

I kto to mówi?? Czy to ta sama osoba, która w kolejnym poście poucza innych: Zatem, przestańmy tak na siebie naskakiwać...przecież można sobie podyskutować w formie choć "trochę" przyjaznej.??

żyworódka napisał/a:

Wyraz ? czyżby? to partykuła wątpiąca, przysłówek ? pewno? używamy, gdy osoba wypowiadająca jest o czymś na 100% pewna.

Zmieniłam kwalifikację 'na pewno' na 'pewnie' - wymazując przyimek nie zamieniłam 'pewno' na 'pewnie'.
Skoro jednak chciałaś mnie zaskoczyć swoją wiedzą językową, to i ja coś dodam:
'pewnie' może być przysłówkiem, ale może być także partykułą, komunikującą prawdopodobieństwo, a nie pewność.

żyworódka napisał/a:

Poza tym jest to pytanie, ale skierowane nie do Ciebie tylko do AUTORKI, więc daruj sobie odpowiedzi, których nie znasz.

To nie jest pytanie, tylko zwykła złośliwość wobec Innej i jej ojca, o którego kontaktach męsko - damskich też nic nie wiesz. 

Zwróciłaś się do Busi:

żyworódka napisał/a:

Co do Twoich uwag do Joasi, to też uważam , że Cię poniosło, a Ona przecież też ma prawo do wypowiedzi i prawo do innego poglądu w sprawie.

a przeciez one też nie były skierowane do Ciebie. Znasz przysłowie o garnku i kotle?;)


Przepraszam autorkę wątku za ten OT.

129 Ostatnio edytowany przez Lupus (2011-08-14 16:44:24)

Odp: Oceńcie ta sytuację.
żyworódka napisał/a:

Nie określiłeś się, więc jeżeli byłaby podobna sytuacja jak u matki Innej, to tak.

Zapamiętam to na potrzeby przyszłych dyskusji.
Dobrze rozumuję: jeśli zdrowy facet jest w bidzie i przez 20 lat nie płaci alimentów, to uważasz, że płacić nie powinien? Pytam ponownie, nieco inaczej formułując zdanie, bo pojąć Twej logiki nie mogę.

żyworódka napisał/a:

Uzasadnienie :zawsze rozpatruję okoliczności towarzyszące.

Oczywiście. Już o tym rozmawialiśmy. Główną, przez Ciebie rozpatrywaną, okolicznością "towarzyszącą" jest zawartość majtek: pochwa - okoliczność łagodząca, penis - okoliczność obciążająca.

130

Odp: Oceńcie ta sytuację.

Post poniżej poziomu forum.
Moderatorka-apoteoza

Posty [ 66 do 130 z 206 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oceńcie ta sytuację.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026