to są te tzw. dwie strony medalu:)
Podobne tematy
no właśnie ![]()
Aganitka, nie przejmuj się zbędnymi kg. Faceci lubią pulchne dziewczyny ja jestem chuda jak szczapa i walcze o każdy kg.Kochanego ciałka nigdy za wiele:)
cześć ![]()
Tu zgadzam się ze wszystkimi
-kochanego ciała nigdy za wiele;
-uwierz w siebie a będzie inaczej;
-są mężczyźni, którzy wolą pulchniejsze...., itd.
Ja czuję się atrakcyjna, wierzę w siebie tylko wciąż nie mogę trafić na tego faceta, który lubi pulchniejsze.....
I naprawdę ciężko jest zainteresować sobą drugą osobę gdy jest mnie więcej....:/
ale wiecie co wierzę że kiedyś spotkam takiego człowieka......:) (pytanie tylko kiedy...)
Ja mysle dziewczyny, ze niektore kobiety sa piekne, bo sa szczuple. A niektore sa piekne, bo sa puszyste. Wszystko zalezy od rodzaju urody. Mam kolezanke, ktora jest okraglutka, ale wyglada zawsze zjawiskowo. Piekna cera, cudowne rude wlosy, piekna twarz.. No i najwazniejszy atut: piekny duzy biust. Ona umie podkreslac swoje atuty i nie ma problemow z podobaniem sie. Wrecz przeciwnie.. Akceptuje siebie i to widac! Bo kto powiedzial, ze mamy wszystkie wygladac jak patyki?!!
Jak wcześniej wspomniałam zaczęłam się odchudzać. Teraz jest 18 kg mniej, jeszcze sporo przede mną ale czuję że teraz jestem bardziej zauważalna...no chyba że moja wiara w siebie rośnie i wydaje mi się że faceci częściej zerkają na mnie:)
Dziękuję ślicznie za wszystkie odpowiedzi. Jesteście KOCHANE!
Faceci nie lubia dziewczyn za chudych (anorektyczek) ani grubasek. Najbardziej lubia takie w normie, nie za chude i nie za grube. Pare kg nadwagi albo niedowagi to nie tragedia, ale nie lubia przegiec ani w jedna ani w druga strone. Slyszalam to bardzo czesto od moich od kolegow, i nie od jednego czy 2, wiec uwazam, ze to standard.
Jak facet woli gruba zamiast normalnej kobiety to widocznie sam musi miec jakies kompleksy.
Mowie tez na moim przykladzie- jak bylam szczupla i normalna, a nawet mialam pare kg nadwagi zainteresowanie zawsze bylo bardzo duze. Przed 5 laty przytylam masakrycznie duzo i dla facetow przestalam istniec, ba: zdarzalo sie, ze byli dla mnie niemili.
Taka jest prawda. ze bez facetow swiat bylby pelen szczesliwych grubych kobiet i mowcie co chcecie, ale gruba raczej nigdy nie bedzie miec takiego powodzenia, jakie mialaby, gdyby miala wage w normie. Smutne, ale prawdziwe i nie oszukujcie sie dziewczynki, ze jest inaczej!
Witaj:) zadbana to jedno, ale równie ważne a może najważniejsze, to pewność siebie i szeroki uśmiech:), puszyste Pani mają wielu adoratorów. Głowa do góry, każda Kobieta jest wyjątkowa-tylko mało która naprawdę w to wierzy. Pozdrawiam serdecznie:)
moim zdaniem każdy może się podobać każdmu tylko kwestia poczucia piękna.
Ja jestem szczupłą dziewczyną i powiem ze nie raz słyszalam od chlopaka bym troszke przytyla bo nie lubi heh " kościstych " niestety nie moze zrozumiec ze ja chocbym nie wiem jak bardzi sie starala zawsze mialam problem by przytyc
/
nie kazdy facet woli szczupla doskonala dziewczyne
))
Są dziewczyny, które zupełnie nic nie robią, aby sie podobać - i nie mówię tutaj o stosowaniu coraz to innej diety. Przede wszystkim nie potrafią sie ubrać!! Stosowanie przebojów mody jednego sezonu to główny ich grzech. Powinny zdecydowanie wyrzucić wszelkiego rodzaju bluzki na ramiączkach, spodnie biodrówki, krótkie bluzeczki odkrywajace pępek, obcisłe bluzeczki, dwucęściowe kostiumy kapielowe, krótkie kurteczki....Do tego nieodpowiednie fryzury i makijaże.
Tymczasem widzimy na ulicach takie kluseczki, którym wydaje się, że powinny byc "modne".
Mam znajomą "słusznej tuszy", za która oglądaja sie faceci - tyle w niej sexapilu i uroku mimo nieco za dużej wagi.
Faceci nie lubią chudych, bezbiustnych dziewczyn! Odchudzacie sie dla kolezanek!
Oczywiście wywalcie te chipsy, frytki i cole, bo uroku one Wan nie dodają, ale tyczki nie sa w modzie!!
Są dziewczyny, które zupełnie nic nie robią, aby sie podobać - i nie mówię tutaj o stosowaniu coraz to innej diety. Przede wszystkim nie potrafią sie ubrać!! Stosowanie przebojów mody jednego sezonu to główny ich grzech. Powinny zdecydowanie wyrzucić wszelkiego rodzaju bluzki na ramiączkach, spodnie biodrówki, krótkie bluzeczki odkrywajace pępek, obcisłe bluzeczki, dwucęściowe kostiumy kapielowe, krótkie kurteczki....Do tego nieodpowiednie fryzury i makijaże.
Tymczasem widzimy na ulicach takie kluseczki, którym wydaje się, że powinny byc "modne".
Mam znajomą "słusznej tuszy", za która oglądaja sie faceci - tyle w niej sexapilu i uroku mimo nieco za dużej wagi.
Faceci nie lubią chudych, bezbiustnych dziewczyn! Odchudzacie sie dla kolezanek!
Oczywiście wywalcie te chipsy, frytki i cole, bo uroku one Wan nie dodają, ale tyczki nie sa w modzie!!
jasne faceci nie lubią chudych bezbiustnych dziewczyn....ale za wylewającymi się fałdami tłuszczu raczej też nie przepadają.
Oczywiście, że nie przepadają - dlatego napisałam o tych chipsach i frytkach;)
Mam różne gusta, fetysze. Zobacz na figurki sprzed 10 tys. lat. Wtedy kobieta z nadwagą była najbardziej oblegana. Na tzw. barbi nikt by się nie obejrzał! Naprwade liczy sie poczucie humoru i dystans !
Mam różne gusta, fetysze. Zobacz na figurki sprzed 10 tys. lat. Wtedy kobieta z nadwagą była najbardziej oblegana. Na tzw. barbi nikt by się nie obejrzał! Naprwade liczy sie poczucie humoru i dystans !
racja,ale to było 10 tys lat wstecz.A teraz mamy 21 wiek i kanony piękna nieco się zmieniły. jEST JESZCZE COŚ TAKIEGO JAK POCZUCIE ESTETYKI.
Faceci nie lubia dziewczyn za chudych (anorektyczek) ani grubasek. Najbardziej lubia takie w normie, nie za chude i nie za grube. Pare kg nadwagi albo niedowagi to nie tragedia, ale nie lubia przegiec ani w jedna ani w druga strone. Slyszalam to bardzo czesto od moich od kolegow, i nie od jednego czy 2, wiec uwazam, ze to standard.
Jak facet woli gruba zamiast normalnej kobiety to widocznie sam musi miec jakies kompleksy.
Mowie tez na moim przykladzie- jak bylam szczupla i normalna, a nawet mialam pare kg nadwagi zainteresowanie zawsze bylo bardzo duze. Przed 5 laty przytylam masakrycznie duzo i dla facetow przestalam istniec, ba: zdarzalo sie, ze byli dla mnie niemili.
Taka jest prawda. ze bez facetow swiat bylby pelen szczesliwych grubych kobiet i mowcie co chcecie, ale gruba raczej nigdy nie bedzie miec takiego powodzenia, jakie mialaby, gdyby miala wage w normie. Smutne, ale prawdziwe i nie oszukujcie sie dziewczynki, ze jest inaczej!
r
Święta prawda. Proponuje by zamiast rozpowszechniania propagandy pro-ana i pro-nadwaga przyjac podejscie zdroworozsadkowe i polegac na podstawowym poczuciu estetyki. Zreszta , nawet w kategoriach biologiczno-medycznych odpowiedz staje sie oczywista. Otyle kobiety maja z tego tytulu same problemy zdrowotne (od szybkiego zwyrodnienia stawow przez nadcisnienie po raka sutka/endometrium) , a anorektyczki nie miesiaczkuja, o braku libido nie mowiac. Zreszta podobnie, facet z "miesniem piwnym" nie moze byc postrzegany jako atrakcyjny i nigdy nie bedzie konkurencja wobec zadbanego , zdyscyplinowanego wspolczesnego mezczyzny uprawiajacego sport.
Niewatpliwie kobieta musi byc zadbana i swiadoma swojego seksappealu (ktory kazda kobieta przeciez musi miec) ,ktory odpowiednio eksponuje, bo przeciez glownie na to sie "łapiemy" ![]()
Kobieta z nadwagą sama w sobie jest piękna... Moim zdaniem wielu Facetów uwielbia puszyste kobietki jak to mowia jest wieceej ciałka do kochania.
Zbytnio nie nalezy sie tym przejmowac, trzeba to stopniowo zwalczac.
)
... każda kobieta ma w sobie coś pięknego
![]()
Powiem Wam, że przy Waszych odpowiedziach zdecydowanie milej idzie mi odchudzanie:)nigdzie się nie śpieszę...robię to powoli, stopniowo ale bardzo systematycznie. I mimo,że jeszcze daleka droga przede mną to już teraz czuję się piękniejszą, pewniejszą siebie i seksowną kobietą:)Myślę, że to w dużej części również Wasza zasługa:)
wiesz, ze mną też było tak, że ważyłam za dużo i widziałam w oczach facetów, że się im nie podobam. wzięłam się za siebie i schudłam. i w tym momencie jakby zły czar prysł - zaroiło się wokół mnie od facetów. czułam się bardzo atrakcyjna... ale wiesz, z czasem zrozumiałam, że to jest bezsensowne podejście do sprawy, bo tak naprawdę ci wszyscy faceci, którzy zaczęli się za mną oglądać nie są dla mnie. bo fajnie jest mieć przy boku przystojnego faceta, ale jeśli ma on IQ przedszkolaka, to to już jest inna sprawa...
kontynuując... jak już zdałam sobie sprawę z tego, że uroda nie idzie w parze z inteligencją, to wreszcie znalazłam sobie odpowiedniego faceta. nie był przystojny, co wszystkie przyjaciółki stwierdziły (i mają rację;)), ale był tak inteligentny i błyskotliwy...mówiono na nas piękna i bestia
niestety już nie jesteśmy razem, ale to inna historia.
zmierzam do tego, że w tym momencie, gdy już nie ważę tyle co słoń i moja samoocena jest już ustabilizowana, to bardzo dużą uwagę zwracam na to jaki chłopak jest. i może to jest złe, ale znajduję przyjemność w tym, że mogę sobie wybrać z kim chcę iść do kina, na imprezę... i zawsze wybieram tego mądrzejszego, niekoniecznie ładniejszegodlatego jeśli już szukać faceta, to w momencie kiedy się jest przed odchudzaniem, bo ma się pewność, że zaakceptuje nas takimi jakimi jesteśmy. a resztę można spławiać z uśmiechem na ustach
przepraszam, że tak chaotycznie to opisałam
ze mna bylo i jest identycznie...kiedys bylam kluseczka, za ktora sie pies z kulawa noga nie ogladal...ale ja zawsze wierzylam, ze jestem piekna...i wiedzialam, ze ludzie tego nie dostrzegaja...jakis czas temu schudlam, znalazlam tez swoj styl...i jestem uznawana za atrakcyjna kobiete...ale ja wiem, jak bylo kiedys i wiem tez ,ze moze to kiedys wrocic...tak podswiadomie to mam...i tez nie lubie jak faceci zwracaja uwage na moj wyglad...czasem specjalnie to robie, ze sie nie stroje, nie wywalam biustu na wierzch ani nic z tych rzeczy bo nie chce aby to widzieli najpierw...jak sie koles zainteresuje mimo to, to pozniej moge sie dla niego stroic i naprawde nie pozaluje...to tez pewnie w jakis sposob wynika z niesmialosci, nie lubie jak sie ludzie na mnie gapia ale przede wszystkim dlatego, ze nie chce przyciagac napalonych samcow tylko kogos kto zainteresuje sie mna jako czlowiekiem, bo uwazam,ze to wlasnie pod wzgledem osobowosci mam najwiecej do zaoferowania...jak ktos tego nie widzi, to nie rokuje jak dla mnie
a poza tym, o czym zapomnialam wspomniec, ciesze sie , ze nie jestem idealna laska,cokolwiek to znaczy, nadal mam "kobiece" ksztalty, ktore inni by okreslili jako bycie pulchnym...w kazdym razie ciesze sie z tego, ze mialam takie doswiadczenie niedoceniania prze facetow, przez to twardo stapam po ziemi i wiem jakie sa priorytety...nawet to lepiej, bo zdaje sobie sprawe tak czy siak z niestabilnosci atrakcyjnosci zewnetrznej i moze nie obudze sie ktoregos dnia z reka w nocniku...
nie wiem czy zrozumieliscie moje nieuczesnane mysli:P?
oczywiście, każda z nas powinna czuć się piękna!!!!!trzeba siebie zaakceptowac, ja własnie nad tym pracuję :-)
153 2009-09-23 23:40:03 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2009-09-23 23:41:31)
każdy może się podobać bo liczy się to coś, błysk w oku, każdy szuka najpierw swojego ideału a potem wybiera jego przeciwieństwo bądż znajduje w kimś innym coś dla niego ważnego
trzeba zacząć akceptować siebie chodź to nie łatwe czasami, tak na marginesie, czasem faceci szukaja kobiet z nadwagą, wolą takie mówiąc kochanego ciała nigdy nie za wile i ze przynajmniej jest za co złapać ![]()
Nie przeczytałam wszystkiego co pisałyście bo jest tego mnóstwo. Natomiast pozwolę sobie wypowiedzieć moje zdanie.
Uważam, że jest wiele kobiet pulchniejszych, o większych kształtach, które wyglądają atrakcyjnie w swoim ciele. Jednakże... Ja należe do tych osób raczej NIE szczupłych a raczej bardziej pulchniejszych. Od ZAWSZE nienawidzę swojego ciała i słowo nienawidzę jest to celowe. Nie czuję się atrakcyjna i nie uważam abym mogła takowo się czuć.
Jednak jest wiele kobiet, które nie zwracają uwagi na swój wygląd i idą z wywalonymi tłustymi brzuchami za przeproszeniem i mają głęboko w swoich dość dużych czterech literach czy ktoś je widzi czy nie i co myślą. Z jednej strony je podziwiam, że mają tyle odwagi i że akceptują siebie ale z drugiej strony im współczuję bo wiem co myślą ludzie.
Dążę do tego, że kobieta nie ważne ile warząca czuje się atrakcyjna dopiero wtedy, kiedy czuje się atrakcyjna DLA SIEBIE. I uważam, że to jest właśnie najważniejsze.
walka z nadwagą trwa od wieków, nie jedna z nas zapewne o tym wie, ale by nie przypominać potwora człowiek o siebie dba. Czy uważacie że kobieta z nadwagą może być postrzegana jako piękna, kusząca, uwodzicielska?jak podkreślacie swoje atuty by się podobać?czy to się udaje?
kochana, uważam, że jak najbardziej może podobać się mężczyznom kobieta o krąglejszych kształtach. Przede wszystkim Ty musisz czuć się atrakcyjna, piekna i manifestować to.
Ja jestem typowym chudzielcem, chudłam z róznych powodów, choroba troszkę ukradła mi kilogramów
W pracy ciągle słyszałam komentarze : "jaka ona chuda, niech coś zrobi bo zaraz zniknie", albo "o idziesz na obiad? a co zamówisz, połowę porcji płatków na mleku beztłuszczowym" ale nikt nie zwracał uwagi na to, że zamawiałam spory obiad bogaty w witaminy których potrzebowałam, albo potrafili nawet śpiewać "tańcowała igła z nitką...". Nie było to miłe, przecież nie będę się opowiadac o tym, dlaczego wciąż chudnę, nie mam sił i jestem blada. I wielu znajomych facetów stwierdziło, że takie szkielety jak ja nie są atrakcyjne, jak to jeden rzekł : " ja bym się bał, ze złamię Ciebie na pół, przeciez Ty jesteś chudsza od swojego cienia". I nawet usłyszałam, że w oczach nikne i całkiem zniknę z firmy. I faktycznie, nie pracuje już tam, choroba odpusciła i troszkę przytyłam, wreszcie moge kupic ubrania na siebie, choć i tak ciężko, najlepiej chyba w dziecięcym...
także piekne jestesmy wtedy kiedy czujemy się takie, pokazujemy to na każdym kroku, podkreslamy figurę i tuszujemy jej wady ubiorem, uśmiechamy się i myślimy o sobie że jestesmy piekne ( coś w rodzaju afirmacji). Byłam kiedyś krągłych kształtów, ale czułam się atrakcyjna ![]()
Widzisz, ja gdybym była chudzielcem i mówiliby mi takie teksty nie przejmowałabym się tym ponieważ częściej śmieją się z grubych niż z chudych. Ale za pewne mówię tak tylko dlatego, ze jestem gruba i dlatego się śmieli.
Ale jak już wcześniej napisałam - zgadzam się z Tobą. wszystko zależy od akceptacji swojego ciała przez nas same.
Oczywiście,że może być piękna. Najpiękniej wyglądają osoby, które, niezależnie od swojego wyglądu czują się dobrze ze sobą. To naprawdę widać na zawnątrz. Moja mama prowadzi sklep z ubraniami dla puszystych kobiet i jest całe mnóstwo tych pięknych i kobiecych nie tyko w rozmiarze 36.
zgadzam się , jeszcze raz potwierdze, ze piękne kobiety to te które same czuja się piękne.
ja miałam znów problemy na zakupach, tzn przytyłam już troszkę, ale mimo to ciężko mi coś kupic. Kupowałam dzinsy, najmniejsze były na rozmiar 26, wisiały na mnie, wkoncu znalazłam jakies na 25 i jest ok, ale przeszłam cały sklep, owszem moge sobie isc do terranovy, tam maja na mnie xxs, ale jednak za odrobine wiecej kasy niz w tanszym sklepie, i tak mam ze wszystkim.
Wczoraj mialam debate z kolegą, czy przespałby się z kobieta która jest otyła.
Otóż, powiedział tak: "...przespać się, a podniecić/pragnąć jej to dwie rózne sprawy, gdyby była otyła, ale pewna siebie, atrakcyjna i rozkoszna, zainteresowałaby mnie pod względem erotycznym to pewnie, ze tak. Może być gruba, ale jesli potrafi zakrecic facetem to dlaczego nie?..."
myślę, że nie to ładne co promują media tylko to co się komu podoba ![]()
Byłam niedawno na weselu. Po kościele goście pojawili się na sali, trochę spóźniona wbiegła niewysoka dziewczyna. Nie było osoby która nie zwróciłaby na nią uwagi. miała może 1,60 cm i rozmiar jak przypuszczam ok. 46. Była poprostu pulchniutka. ubrana w sukienkę w kolorze wina, zabawny szal i buty na wysokim obcasie. ładny makijaż, świetnie ufarbowane włosy. Miała 28 lat i wyglądała zjawiskowo. gdy z nią potem rozmawiałam, to wiedziałam, że nie jej wygląd przykuł uwagę ale blask jaki ją otaczał. Była szczerze uśmiechnięta, oczy aż błyszczały i dla każdego miała czas. przyszła sama, narzeczony dojechał dopiero koło 22., ale przez ten czas ani jednego tańca nie spędziła za stołem. Była kolejka panów, którzy chcieli z nią zatańczyć mimo, że w drugim kącie siedziały wystrojone 'modelki", ale wyraz ich twarzy i ciągłe biadolenie że coś nie tak z ich ubiorem odstraszały każdego. Dziewczyna o której mówię kochała życie, akceptowała siebie i swoją energią i optymizmem zarażała wszystkich. Do tej pory często o niej myślę i już nie mogę się doczekać jej odwiedzin za dwa tygodnie.
Zapytałam ją dlaczego jest szczęśliwa, a ona powiedziała dlaczego nie. Żyję i co zrobię ze swoim życiem zależy ode mnie. Nie odchudza się bo jej, jak twierdzi to niepotrzebne. Je z wdziękiem, kocha dobrą kuchnie a jej waga pozostaje bez zmian od kilku lat. Sama mówi, że widocznie taka ma być, i nie będzie z tym walczyc. Skupia swoją energię na czerpaniu radości z życia!!!
i takie kobiety właśnie podziwiam ![]()
nie bez przyczyny mówi się, że aby naprawić świat trzeba zacząć od siebie, czyli zacznijmy kochac siebie a nas zaczną kochać. Ta dziewczyna z wesela musiała mieć w sobie duzo siły, energii i to tej pozytywnej. Obysmy wszystkie mogły tak jak ona żyć w zgodzie z samą soba ![]()
Mowicie o osobach otyłych,ubieraniu się itd,ale moim kompleksem jest to ,ze zawsze bylam szczupła osobą,teraz po 15 latach bycia mama moje rozmiary zmieniły sie z 36 na 44.Nie chodzi tu o ciuchy,bo zawsze coś tam mozna kupić,ale dręczą mnie sytuacje intymne z moim mężem.Najbardziej stresuje mnie to ,ze mam brzuch tzw oponę,brzydzę się siebie kiedy mąż mnie dotyka,jestem wtedy rozdrażniona i ogólnie zła na cały świat.Nie umiem zaakceptować siebie.Boje się:(i dodam,że odkąd mam ten brzuch to nie potrafię sie normalnie przebierać,chowam się...krępuje mnie to,że on patrzy.Wiem,że to szczeniackie zachowanie,ale nie potrafię sie złamac.....:(:(
Ja znam kobiety przy kości, które przede wszystkim są tak sympatyczne, wesołe, że przyciągają do siebie prawie wszystkich
mam koleżanki, które są przy kości i chłopacy za nimi szleją, są naprawdę bardzo atrakcyjne
myślę, że przede wszystkim trzeba dobrać stój do swojej figury, to naprawdę dużo daje
znam też mężczyzn którzy często powtarzają, że po co im "wieszak", na który boją się położyć, żeby kości sobie nie połamać
raz w rozmowach w toku, wypowiadał się mężczyzna, którego żonie po ciąży zostało trochę kilo nadwagi i pamiętam jego słowa "jak będę chciał się przytulić do żeberek to mam w domu kaloryfery" ;] POZDRAWIAM
Hej,to moj pierwszy post na tym forum
Przeczytalam caly temat. Trafilam tu z google,probujac znalezc cos pocieszajacego,albo po prostu poczytac wyznania zadowolonych z siebie, nie-szczuplych kobiet.
Otoz ja nigdy nie wierzylam,ze moge sie komukolwiek podobac, mimo ze bylam raczej normalna i chyba ladna. Mowie,ze jestem ladna,bo moja mama pare razy mi to mowila i chyba tym 'uratowala' moje mniemanie o sobie. (Dzieki temu zawsze,mniej lub bardziej,lubilam swoja twarz.) Z czasem,w liceum,przytylam. Nosilam tylko luzne ubrania i zle sie czulam ze soba (wazylam wtedy 75 kg,teraz 70..ale mam wrazenie,ze to niebo a ziemia). Znow schudlam dzieki regularnym cwiczeniom,ale co z tego,skoro nadal nie jestem pewna,czy w ogole wygladam jak kobieta. No i bede cwiczyc dalej,bo mialam przerwe.
Waze 70 kg przy 1,7m wzrostu, moje wymiary to cos kolo 95-77-97,nosze rozmiar 42. Obawiam sie,ze przez porownywanie sie do atrakcyjnych kobiet wpadlam w jakas depresje. Czesto placze, mam ochote spac w ciagu dnia. Moja samoocena rowna sie zeru. Nigdy nie mialam jakiegos szalowego powodzenia,chociaz pamietam,ze w gimnazjum,jak jeszcze bylam chyba szczupla..nie no,normalna.. (ale i tak bylam niezadowolona i chcialam sie odchudzac z powodu oponki na brzuchu) to paru chlopakow zwracalo na mnie uwage.. Teraz prawie wchodze w spodnie z tamtego okresu,ale czasem po prostu nienawidze tego mojego brzucha. WHR mam 0,8,a tak naprawde seksowny jest 0,7 - watpie czy WHR sie zmienia po nawet po schudnieciu. Wydaje mi sie,ze przez to nie spelnie marzen zadnego chlopaka, nikt nie bedzie mnie pragnal. Zazdroszcze dziewczynom kobiecych sylwetek, zazdroszcze tego,ze ktos ich pozada i ze maja pewnosc,ze komus sie podobaja.
Ogladam zdjecia niektorych aktorek czy piosenkarek i po prostu wspolczuje mojemu chlopakowi (tak,jakims cudem go mam,moj peirwszy w zyciu w wieku 19 lat) ze nie ma takiej kobiety,ktorej moglby pragnac. Nawet nie wiecie,jak ja juz na to nie mam sily
Ile juz razy przegladalam sie w lustrze w nadziei,ze ujrze tam kogos innego, ile razy juz plakalam i histeryzowalam. Przez krotki okres mialam wrecz nerwice na tym tle: przyjechalam do chlopaka na weekend,bo odwiedzily go kuzynki i mialam je poznac. Okazalo sie,ze obie sa bardzo zgrabne.. Caly weekend przeplakalam,to byla trauma. Nie moglam z nimi za dlugo przebywac,bo za kazdym razem,gdy na nie patrzylam, mialam lzy w oczach. Uciekalam do pokoju i ryczalam. Czulam sie taka do niczego.
To tyle moich smutnych wyznan. Trzymajcie sie i zycze Wam nienabawienia sie tego,co ja mam,tylko pewnosci siebie i wiary we wlasna atrakcyjnosc.
Mowie tez na moim przykladzie- jak bylam szczupla i normalna, a nawet mialam pare kg nadwagi zainteresowanie zawsze bylo bardzo duze. Przed 5 laty przytylam masakrycznie duzo i dla facetow przestalam istniec, ba: zdarzalo sie, ze byli dla mnie niemili.
Zainteresowalo mnie to,ze nawet jak mialas nadwage to mialas TAKIE powodzenie. Jestes cicha i zamknieta w sobie,czy raczej wygadana,pewna siebie? Ciekawi mnie,czy to jest tez jakis czynnik.
Mowicie o osobach otyłych,ubieraniu się itd,ale moim kompleksem jest to ,ze zawsze bylam szczupła osobą,teraz po 15 latach bycia mama moje rozmiary zmieniły sie z 36 na 44.Nie chodzi tu o ciuchy,bo zawsze coś tam mozna kupić,ale dręczą mnie sytuacje intymne z moim mężem.Najbardziej stresuje mnie to ,ze mam brzuch tzw oponę,brzydzę się siebie kiedy mąż mnie dotyka,jestem wtedy rozdrażniona i ogólnie zła na cały świat.Nie umiem zaakceptować siebie.Boje się:(i dodam,że odkąd mam ten brzuch to nie potrafię sie normalnie przebierać,chowam się...krępuje mnie to,że on patrzy.Wiem,że to szczeniackie zachowanie,ale nie potrafię sie złamac.....:(:(
Nie martw sie malinko00,mam to samo
Ten wstyd mnie czasami zjada,z kolei czasami wcale go nei odczuwam. W kazdym razie,wiem jak to jest. Trzeba uwierzyc w siebie i porozmawiac z partnerem, ale ja jeszcze nie odkrylam,jak to zrobic (uwierzyc),wiec ci nie pomoge..
a ja noszę rozmiar 36 i się sobie nie podobam. nie, nie jestem gruba. podobam się facetom, jestem dla nich atrakcyjna. nie dla siebie...
chciałabym schudnąć dla siebie, nawet jeśli oznaczałoby to, że przestałabym się podobać płci przeciwnej. i już nie wiem co mam robić... wcześniej schudłam z 7 kg, by znaleźć się w obecnym stanie rzeczy. zaczęłam jeść zdrowo, małe porcje itd. ale chciałabym ważyć mniej! i chyba już zdrowe odchudzanie mi w tym nie pomoże
nie wiem, co mam jeść, by waga znowu ruszyła w dół.
ale i tak uważam, że grubsze kobiety mogą się podobać mężczyznom, sama mam przyjaciółkę, która ma parę kg więcej, sama na to narzeka, ale uwierzcie, to wulkan seksu. każdy się za nią ugania
przy okazji ma śliczną twarz.
Paulino, przecież masz idealną figurę do której dąży wiele kobiet - jesteś idealną klepsydrą! Czym się martwić, zawsze będziesz wyglądać bardzo kobieco i możesz śmiało podkreślać swoje atuty, nie ważne czy w rozmiarze 34 czy 44, klepsydra, to klepsydra ![]()
Paulino, przecież masz idealną figurę do której dąży wiele kobiet - jesteś idealną klepsydrą! Czym się martwić, zawsze będziesz wyglądać bardzo kobieco i możesz śmiało podkreślać swoje atuty, nie ważne czy w rozmiarze 34 czy 44, klepsydra, to klepsydra
Heh,ale ja.. nie mam idealnej figury i nie jestem zadna klepsydra,niestety
Jak juz,to jakas tuba,jablkiem czy innym shitem. Mam tylko 20 cm roznicy miedzy talia a biodrami (ideal to 30), do tego brzuch (jego dolna czesc) jest raczej wiekszy niz pupa..
Takze atutow nie mam zadnych,a ''podkreslanie'' sobie daruje,bo nie chce i sie bawic w oszukiwanie... :<
czy 1.73cm wzrostu i waga 75 to bardzo duza nadwaga? ( nie chce sie tu opierac na BMI)
Ostatnio kolega powiedzial mi, ze do szczuplej figury to mi brakuje jak stad w kosmos i ze talii to ja nigdy nie bede miala...
wiecie jak mnie to zabolalo?
Dbam o siebie, staram sie jesc zdrowo, znalazlam swoj wlasny styl jesli chodzi o ubior...a on mnie tak podsumowal... i on niby nazywal siebie moim przyjacielem...
płakalam 2 noce. dzis jest juz lepiej.
168 2009-12-26 21:43:55 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2009-12-26 21:44:58)
Helen,wydaje mi sie,ze nie (to nawet chyba jeszcze jest prawidlowe bmi). Ale takie kg i wzrost malo mowia, dopiero wymairy beda dawaly jakies wyobrazenie (takze podaj je).
Takie cos jest bardzo przykre. Moze bylas ubrana jakos tak,ze cie to 'znieksztalcalo'. Bo jakas talie na pewno powinnas miec ![]()
I w ogole,czy on tego nie mowil w zartach? Bo nie sadze,zeby czlowiek z jakas tam wrazliwoscia,i do tego jeszcze przyjaciel,byl do tego zdolny.
wymiary tak mniej wiecej to biust 90, talia 80, w tyłku 105
mowil to na powaznie... niestety. Tez na poczatku wzielam to za zart, ale zartem to nie bylo.
a mnie ostatnio zabolało, ze facet którego kocham zawsze twierdził ze mam rewelacyjny charakter, że jestem super i że nigdy kogoś takiego nie znał...tylko kurcze, czemu ja mam teraz przekonanie że on znalazł nową...bo była piękniejsza,szczuplejsza. G...prawda, że wygląd nie ma znaczenia!to piękne ciało wzbudza pożądanie, pragnienie...fascynacja moim charakterem, zaufanie w 100% nie mają nic do gadania w miłości!!!Jesteś gruba=nie masz szans na miłość!!!taka jest rzeczywistość!!:(
Dla mnie 20 cm roznicy miedzy talia a pasem to naprawde duzo, sama mam 13...... naprawde jak facet wygladam, ale coz. Nawet nie wiedzialam ze 'trzeba' miec az 30....
No i nie powiem, zazdroszcze tych 95 cm w biuscie ![]()
wymiary tak mniej wiecej to biust 90, talia 80, w tyłku 105
mowil to na powaznie... niestety. Tez na poczatku wzielam to za zart, ale zartem to nie bylo.
No to masz wyraznie zarysowana talie o.O Skad pewnosc,ze to nie zart? Z drugiej strony, mozesz miec bardziej plaski brzuch,a za to talie szersza,to juz troche zalezy od anatomii. Tak czy siak, jakas powinnas miec,wiec po prostu grubo przesadzil. Moze mu dalas kosza,czy cos,i dlatego tak chcial sie odegrac ;>
a mnie ostatnio zabolało, ze facet którego kocham zawsze twierdził ze mam rewelacyjny charakter, że jestem super i że nigdy kogoś takiego nie znał...tylko kurcze, czemu ja mam teraz przekonanie że on znalazł nową...bo była piękniejsza,szczuplejsza. G...prawda, że wygląd nie ma znaczenia!to piękne ciało wzbudza pożądanie, pragnienie...fascynacja moim charakterem, zaufanie w 100% nie mają nic do gadania w miłości!!!Jesteś gruba=nie masz szans na miłość!!!taka jest rzeczywistość!!:(
Ale czy ty WIESZ ze kogos znalazl czy 'masz wrazenie'?
Wiesz, ja wlasnie tez najbardziej pragne tego,by odczuc jakies pozadanie,pragnienie. Zawsze mi tego brakowalo. Ale chyba w takiej 'idealnej milosci' wyglad powinien miec tu malo albo nic do rzeczy..heh..
Jest tez opcja, ze sie mu naprawde podobasz,pragnie cie,a tylko 'masz wrazenie' ze woli inna.
Dla mnie 20 cm roznicy miedzy talia a pasem to naprawde duzo, sama mam 13...... naprawde jak facet wygladam, ale coz. Nawet nie wiedzialam ze 'trzeba' miec az 30....
No i nie powiem, zazdroszcze tych 95 cm w biuscie
To jest miedzy talia a biodrami ;p jesli przez ''pas'' rozumiesz wysokosc pepka,to to jest jeszcze nizej. A te 95 cm.. hm,no nie wiem,czego tu zazdroscic ;D Kupuje staniki 80 D,w takich sie najwygodniej czuje.
A skoro juz mowimy o mankamentach figury, to nawet cycki mam slabe - bo nierowne. Jeden jest wlasnie D,a drugi co najmneij o rozmiar mniejszy.. Cale szczescie,ze w sztywnym biustonoszu tego nie widac ;/
173 2009-12-26 22:31:21 Ostatnio edytowany przez Szczurunia (2009-12-26 22:32:31)
Boze co ja napisalam
jak widac niedosc ze brzydka to i glupia
oczywiscie ze miedzy talia a biodrami, ale ze mnie geniusz ![]()
a co do piersi - przy najmniej widac ze je masz ![]()
Moja droga, oczywiscie, ze się spodobasz innemu ^^ jeśli jesteś pewna siebie, wiesz czego chcesz i jak mowia inni, zadbana, spokojnie sobie znajdziesz faceta. Takie rzeczy widac a juz nie raz po znajomych sie przekonalam ze tak mozna, wiec sie nie przejmuj kochana. Pozdrawiam
Boze co ja napisalam
jak widac niedosc ze brzydka to i glupia
oczywiscie ze miedzy talia a biodrami, ale ze mnie geniusz
a co do piersi - przy najmniej widac ze je masz
No tak,widac
Ale glupia na pewno nie jestes,wrecz przeciwnie. No i podziwiam cie za optymizm jaki ''siejesz'' na forum (troche sie zdazylam na nim rozejrzec). Nie mow o sobie ''brzydka'', na pewno masz w sobie wiele pieknych rzeczy ![]()
W sumie przykro mi, jak patrze,jak inne dziewczyny sie tym wygladem zadreczaja,podczas gdy inni na pewno oceniaja je o wiele lagodniej. Podobnie jest zreszta ze mna.
Optymizm? jej milo to slyszec
zawsze wszyscy mnie o pesymizm oskarzaja, ja nazywam to umiarkowanym racjonalizmem ![]()
Dobra, to w takim razie proponuję drogie panie, że po świętach każda robi coś dla siebie. Ja zobowiązuję się odświeżyć kolor włosów i elegancko pomalować pazury
To tak w ramach oderwania się od wagi i wymiarów.
To ja sprobuje sie ladnie ubrac i pochodzic tak po miescie ;D
Ale nie,odpada,bo zima..
Wiesz/wiecie, mam ochote zrobic cos takiego, zeby dodac sobie pewnosci siebie i poczuc sie inaczej. Mam takie wiazane buty na obcasie w domu, chcialabym ubrac je i cos fajnego jak moj chlopak przyjedzie.. ale ogolnie to mam malo fajnych rzeczy i slabo znam sie na modzie,nie wiem,co do czego pasuje. Najgorszy problem ze spodniami - wszystkie,ktore mam,sa jakies niedobrane, najczesciej za duze. Spodniczek ladnych nie mam zadnych. Chyba zrobie 'sobie' taki prezent - spodniczke - przed jego przyjazdem ;P
A z innych rzeczy dla siebie - przez reszte wolnego (pozniej zreszta tez) zamierzam codziennie lub co 2 dni cwiczyc
Dzis mam przez te cwiczenia zakwasy,wiec sobie odpuscilam.
Szczuruniu,tak wgl to ile ty masz lat? Ja 20
Wczoraj wpadlam na to forum kompeltnie zdolowana,dzisiaj jakby 'wrocilam do siebie'. Jest lepiej. Co jakis czas mam takie napady..
19, jeszcze ![]()
a do wysokich wiazanych kozakow to cieple rajstopy (teraz takie grube sa modne chyba nawet) i do tego sukienka (troche krotsza a co) z dzianiny, tak na moj gust, moze ktos ma inne pomysly ?:)
Tyle ze to nie kozaki,takie sandaly raczej ;p Ja chcialam w tym chodzic tylko w domu. A wlasciwie to ubrac tylko w pewnej chwili..
No coz,niewazne,zobacze jeszcze jak to bedzie.
Troche z innej beczki - Szczuruniu, jak czesto chodzisz do psychologa i czy cos placisz za wizyte (i ile)? Ja sie do tego zbieram ale koszty mnie przerazaja..;p
A ON na pewno znalazł, wyznał mi że jest szczęśliwy. Poznałam ją, jest naprawdę śliczna.
A ja pomalowałam pazurki, zaraz zakręcę sobie włoski, przygotuję ciuszki na jutro - coś podkreślającego moje kobiece atuty:) Nie pokażę światu, że jestem nieszczęśliwa!
A ON na pewno znalazł, wyznał mi że jest szczęśliwy. Poznałam ją, jest naprawdę śliczna.
A ja pomalowałam pazurki, zaraz zakręcę sobie włoski, przygotuję ciuszki na jutro - coś podkreślającego moje kobiece atuty:) Nie pokażę światu, że jestem nieszczęśliwa!
Aganitko,czy to ten, ktorego opisywalas w innych postach - ktory co jakis czas,pod wplywem alko, ci byl dla ciebie mily,czuly,a potem cisza?
I dobrze,ze sie nie dloujesz tym,to jakos podnosi na duchu ![]()
dziewczyny, ja znam wielu mężczyzn, którzy gardzą szczapami. poważnie. nie lubią wystających kości biodrowych i obojczyków, lubią gdy kobieta ma kształt. znam bardzo obfitą kobietę, która jest kobieca, ciepła, delikatna, subtelna i z ładną buzią i faceci ją uwielbiają. i wcale nie przeszkadza im, ze ma sporą nadwagę!
nie dołuję się??hmm...nie chcę pokazywać światu jak jest mi trudno.Dwie porażki sercowe i śmierć babci tuż przed wigilią. Powiem Wam że te dwa ostatnie miesiące zwaliły mnie z nóg.
Aganitko,wspolczuje,chociaz mnie samej trudno sobie wyobrazic,jak sie mozna wtedy czuc. I prosze,odpowiedz na pytanie,bo jestem bardzo ciekawa konca tamtej historii (ktora poznalam czytajac twoje psoty w innym temacie). Pozdrawiam Cie.
dziewczyny, ja znam wielu mężczyzn, którzy gardzą szczapami. poważnie. nie lubią wystających kości biodrowych i obojczyków, lubią gdy kobieta ma kształt. znam bardzo obfitą kobietę, która jest kobieca, ciepła, delikatna, subtelna i z ładną buzią i faceci ją uwielbiają. i wcale nie przeszkadza im, ze ma sporą nadwagę!
No ale widocznie ona tez ma kobiece ksztalty, duze piersi,wyrazne wciecie w talii.. I nie wiem,co rozumiesz przez ''uwielbiaja''
Sa dla niej mili?
Paulino20 napisałam jak to się zakończyło. Przeczytaj mój ostatnio wpis w tamtym poście. Teraz wykrzykuje mi, że dla niego wciąż jestem przyjaciółką i z tego powodu opowiada mi o tamtej lasce i o problemach z nią związanych. Nie wiem czemu to ma służyć bo mam wrażenie że tylko upadlaniu mnie. Chyba nie ma za grosz honoru co więcej szacunku do mojej osoby i uczuć. Zresztą teraz to i tak nie mam już siły tego przeżywać. Widzę go codziennie, codziennie mnie odwiedza w biurze i na prawdę utrudnia mi zapominanie:(składając mi życzenia świąteczne nawet mnie przytulił i powiedział, że chce bym była szczęśliwa.
Oczywiscie, że grubaska moze się podobać. Zadbana, uczesana, fajnie ubrana. Miałam szefową o baaaaardzo okrągłych kształtach. Wierzcie mi faceci się za nia oglądali i zaczepiali. Ona nie wdawała sie z nimi w dyskusje, każdemu mówiła, że jest mężatką:). Odpowiedz mężczyzn brzmiała: szkoda lub szczęściarz z męża.
hmm...ja za to mam "szczęście" podobać się zajętym/żonatym. Ostatnio to standard...tylko ciekawe czemu:)
Oczywiscie, że grubaska moze się podobać. Zadbana, uczesana, fajnie ubrana. Miałam szefową o baaaaardzo okrągłych kształtach. Wierzcie mi faceci się za nia oglądali i zaczepiali. Ona nie wdawała sie z nimi w dyskusje, każdemu mówiła, że jest mężatką:). Odpowiedz mężczyzn brzmiała: szkoda lub szczęściarz z męża.
Jakos w to nie wierze. Ja nawet nie widzialam,zeby szczuple tak zaczepiali. To bylo w pracy..?
tak naprawde nie ma brzydkich kobiet sa tylko zadbene i niezadbane. Do zadbanych mozna przydzielic kategorie tych kobiet ktore
-nie wiedza co zrobic by byc piękniejszą
-wiedza co ubrac i jak sie umalować
-przesadzają z jednym i drugim i sa zbyt wyzywające
w kategorii niezadbanych mozna by bylo obstac na jednym ale
-w ogole maja gdzies co inni o nich mowia wiec sie ubieraja jak popadnie
-nie dbaja o to czy czasem nie odstraszają
lecz ogolnie czy to otyla czy szpilka to kazda jest ladna tylko kazda musi to wyrazić inaczej to samo ma sie do makijażu twarzy, niektóre wymagają większego nakładu i wyostrzenia (bezprzesadnie) ważnych rys a inne znowu tylko drobnej korekty zas niektore prawie w ogole nie musza bo maja taka nature ze wystarczy tylko odpowiednio poukładać sie lekko zapudrować i to wszystko a czy to wiek 40 czy 20 nie ma roznicy
No to i ja sie dolacze...do szczuplych nie naleze ale zawsze pelno obok mnie krecacych sie facetow. Moj narzeczony mowi mi ze mezczyzni tak naprawde w pulchniejszej kobiecie widza matke dla swoich dzieci...podswiadomie oczywiscie:)...podobno przyjemniej przytulic dotknac sie do ciala gdzie kosc nie obija. Nigdy nie lubilam siebie, wydawalo mi sie ze mam za duzo przy sobie tegobalastu. I to trwa caly czas...odchudzam sie od zawsze. Ale ja juz taka jestem. Musze miec za duzo kilogramow zeby byc:)
Oczywiscie, ze sie moze podobac! Nie wiem skad przekonanie, ze podobac sie moga tylko chudzielce. W pelni sie zgadzam z klastrem. Jesli kobieta potrafi o siebie zadbac i sie ubrac, to automatycznie zyskuje na atrakcyjnosci. Ja wole kobiety, ktorym nie wystaja kosci, bo o wiele przyjemniej sie do takiej przytulic, a gorsza wg mnie na pewno nie jest.. Dzisiejszy swiat jest coraz bardziej zepsuty i pogon za wszelka cene za zrzuceniem kilogramow tez uwazam za niezle zepsucie spoleczenstwa. Co z tego, ze rozwalam sobie zdrowie, skoro bede chuda? Bede schorowana na starosc, umre szybciej niz powinnam, ale wazne ze schudlam na diecie 200 kcal.. 100 lat temu nikt sie tak nie przejmowal kilogramami.. Rozwijamy sie technologicznie, ale mentalnie cofamy.
Odkad pamietam to sie odchudzam,jak policzylam to 15 lat,musze powiedziec,ze chudziznie mi nie do twarzy,zaraz doszedl celulit,masakra a z pierwszych czesci ciala to mi chudna cycki i twarz,wielkie dzieki,wole troche wiecej ciala bo i tak sie podobam komu trzeba....Pozdrawiam
193 2010-02-19 17:18:06 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2010-02-19 17:19:24)
Mi chude tez sie nie podobaja,ale szczuple tak. Nie wiem, czemu zaraz mowa o niezdrowych dietach,glodzeniu.. No, chociaz zwykle usilna chec schudniecia i brak wiedzy tak sie zwykle konczy
Ale raczej mozna zdrowo sie odzywiajac i uprawiajac sport miec szczupla sylwetke,tylko malo kto moze sobie na to pozwolic (i mam tu na mysli nie tylko silna wole,ale rowniez brak czasu,pieneidzy,itp.) Chociaz 15-20 minut sportu dziennie naprawde duzo daje (ja mniej wiecej tak schudlam),a tyle czasu chyba akzdy moglby znalezc.
Co do nadwagi i atrakcyjnosci,samopoczucia.. Ja jak mialam rozm 44 to sie w tym naprawde zle czulam,ale tez nie rozmyslalam nad tym za duzo (bo bym sie zalamala). Po prostu uwazalam,ze jestem niegodna uwagi plci przeciwnej w takiej postaci. Jesli ktos na mnie (jakims cudem) zwracal uwage,to tylko modlilam sie w duchu, zeby mnie nie podrywal,bo sie bede czula glupio. No,moze ''podrywanie'' to zbyt szumne slowo,ale 1 czy 2 chlopakom sie calkiem podobalam,bo mam ladna twarz. Poiza tym ubieralam sie w luzne ubrania, dzinsy i t-shirty albo polary, czasem jakies swetry. Nie malowalam sie (to zreszta wciaz rzadko robie). Izolowalam sie od innych, a od chlopakow w szczegolnosci (ale przyczyna NIE byla tylko nadwaga,ale tez zranienie przez przyjaciolke). To pewnie odebralo mi resztki atrakcyjnosci. Nie wygladalam za ciekawie, bo mam figure lekko 'jablkowa', duzo idzie w brzuch. Potem stopniowo przez rok schudlam 8 kg (bez diety,po prostu wiecej sportu - wczesniej przez 2 lata siedzialam na dupie). Jeszcze przed schudnieciem poznalam chlopaka, i mimo, ze akceptowal mnie taka, jaka jestem,zaczelam czuc sie bardziej nieszczesliwa,gorsza (bo uwazalam,ze zasluguje na zgrabna dziewczyne). Wtedy to bardzo zaczelam skupiac sie na wygladzie. Teraz stopniowo dochodze do akceptacji tego, jaka jestem, tyle ze gdy mam rozmiar 40-42 (uwierzcie,w moim wypadku to naprawde duuza roznica - wczesniej ledwo wchdozilam w 44,teraz 42 zwykle jest za duzy) to o wiele latwiejsze, bo mieszcze sie w 'przecietnej'. Wokol siebie widze podobne dziewczyny i to pozwala mi uwierzyc,ze przeciez mzoemy sie komus podobac. Gdy sie od takiej normy odstaje i mimo to akceptuje (ale tak naprawde akceptuje) siebie to znaczy,ze czlowiek jest naprawde silny, ma 'moc' w sobie
Mam nadzieje,ze nie wszystkie dziewczyny sa tak nadwrazliwe jak ja i beda siebie akceptowac nawet noszac rozmiar o wiele wiekszy.
A jesli macie jakies przyklady,ze grubsze kobiety sie komus podobaja/podobaly,to opisujcie, na pewno fajnie cos takiego przeczytac.
Pozdraiwam ![]()
walka z nadwagą trwa od wieków, nie jedna z nas zapewne o tym wie, ale by nie przypominać potwora człowiek o siebie dba. Czy uważacie że kobieta z nadwagą może być postrzegana jako piękna, kusząca, uwodzicielska?jak podkreślacie swoje atuty by się podobać?czy to się udaje?
Powiem tak, każda potwora znajdzie swojego amatora. Taka jest odwieczna prawda. Sama to wiem najlepiej. Jestem pulchna od zawsze i nigdy na siłę nie szukałam męskich spojrzeń. Po prostu byłam sobą, a i tak mogłam w facetach przebierać ja w ulęgałkach. Myślę, że każda z nas niezależnie gruba czy patyczak trafi na odpowiednią osobę. Nic na silę a się przekonasz że to działa ale nie od razu. Ja na taką odpowiednią osobę już trafiłam, i mogę powiedzieć że to on mnie znalazł i wybrał z pośród tłumów na pewno bardziej atrakcyjnych dziewczyn.
Wiec nie ma co zmuszać losu, szczęście samo przyjdzie. Powodzenia
:):)
Jeśli taka kobieta jest zadbana, to napewno zwróci na siebie uwagę.
Mam parę takich koleżanek i wiecie, zauważyłam, ze takie osoby, pomimo tego, że są otyłe i wiedzą o tym jednak nie mogą sobie z tym poradzić, ale za to baardzo nadrabiają to wspaniałą osobowością i charakterem.
Mają duże poczucie humoru, przynajmniej ja się z takimi przypadkami spotkałam. ![]()