Moja mama nigdy ze mną nie przeprowadziła takiej rozmowy. Natomiast jeżeli chodzi o pierwszą wizytę u ginekologa moja starsza siostra bardzo naciskała i wtedy moja mam się zorientowała, że można by pójść. Natomiast jak ja np. nie mam czasu czy coś, pójdzie i wykupi mi bez problemu receptę na tabletki. cz jak jest u lekarza to weźmie dla mnie receptę. Interesuje ją czy mam tabletki, ale o metodach antykoncepcji uświadomiła mnie pani ginekolog. Z jednej strony mam pewien zal, że mama nie przeprowadziła takiej rozmowy, ale z drugiej strony dalej jestem wyedukowana w tej kwestii. Natomiast nie wyobrażam sobie mieć takiego kontaktu z moją mamą, ze rozmawiamy nie wiem o pozycjach w łóżku, o orgazmie itd. Ona zdaje sobie sprawę z tego, ze mam życie seksualne, ale ja czułabym się niezręcznie opowiadając jej o takich rzeczach. Chociaż moja znajoma ma przesadnie dobry kontakt ze swoją mamą. Przynajmniej jak dla mnie przesadny. Bo Ona i jej ówczesny chłopak powiedzieli obydwojgu rodzicom kiedy planują swój pierwszy raz i tak jakby te dwie rodziny tym żyły. Dla mnie to trochę nienormalne...
A co do pytania Catwoman to jakoś nigdy mnie to nie interesowało ![]()
66 2012-06-15 19:00:56 Ostatnio edytowany przez agnes91 (2012-06-15 19:04:23)
Podobne tematy
67 2012-06-15 20:39:00 Ostatnio edytowany przez Branson (2012-06-15 20:47:02)
Moi rodzice niczego mi nie tłumaczyli. Wybrali metodę "na tchórza" otrzymałem odpowiednie książki
Nie pamiętam już dokładnie tytułu, ale były to takie ilustrowane książki z tomami wg podziału wiekowego. Dziś z doświadczenia powiem, że były zbyt ogólnikowe. Później we własnym zakresie z bardziej rozbudowanych lektur, z biologii, później internetu i praktycznych "eksperymentów na żywym ciele". Tak czy siak zanim się zabrałem za praktykę miałem podstawowe pojęcie o antykoncepcji tzn. nie wierzyłem w "zdążę wyjąć" i "dzisiaj mogę". Dodam, że ogólnie nie problemów z rozmowami o seksie, ale jeśli się kiedyś, jakimś cudem dzieci dorobię to czuję, że będę miał spory problem żeby z nimi na ten temat rozmawiać.
68 2012-06-16 14:14:00 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-06-16 14:15:09)
Branson a czemu sądzisz, że będziesz miał problem z rozmowami z dzieckiem nt.seksu? Jest to dla ciebie tabu?
rodzice dają ciała na całej linii, uważam, że gdyby mieli odwagę rozmawiać na temat seksu, zyskaliby większy autorytet i wzbudzili zaufanie. Bo tak: 1.sami uprawiają seks 2.nie chcą zostać dziadkami gdy mają dziecko nastoletnie, a jednocześnie nie robią NIC by temu zapobiec. Za to jak pociecha zaciąży to drą paszczę.
A potrafią dyrygować dziecku, że ma nosić czapkę i szalik, żeby nie dotykać gorącego pieca -chociaż konsekwencje tych tematów są akurat nieporównywalne z ciążą u nastolatki.
Seks ogólnie nie jest dla mnie żadnym tabu. Wręcz świntuch ze mnie jak się patrzy
. Pierwsze pytania do rodziców padają jak chłopiec zaczyna się zastanawiać czemu dziewczynki są "wybrakowane" w stosunku do chłopców. Mnie już od tego momentu zbywano. Do czasów podstawówki próbowałem jeszcze pytać, ale bezskutecznie. W wyniku tego dałem sobie spokój i wyrobiłem poczucie, że robiłem coś nie tak. Obecnie czułbym się mocno skrępowany mając rozmawiać o seksie w gronie najbliższej rodziny, stąd moje przeczucie.
Ja ze swoją mama mam super kontakt... Jak z przyjaciółką.. rozmawiałam z nią o seksie.. Nawet gdy przespałam się z chłopakiem pierwszy raz to jej o tym powiedziałam to umówiła mnie na wizite u ginekologa..
Moja mama jest świetna. O wszystkim ze mną rozmawiała. Z niektórymi przyjaciółkami do tej pory nie mogę tak porozmawiać o seksie jak z moją mamą. Tłumaczyła, podsuwała fachową literaturę. Mogłam przyjść zawsze i ze wszystkim.
Moja mama jest świetna. O wszystkim ze mną rozmawiała. Z niektórymi przyjaciółkami do tej pory nie mogę tak porozmawiać o seksie jak z moją mamą. Tłumaczyła, podsuwała fachową literaturę. Mogłam przyjść zawsze i ze wszystkim.
Zazdroszcze. Taka mama to marzenie. U nas bylo kiepsko pod tym wzgledem - zdaje sie, ze juz jako nastolatka moglabym raczej "uswiadamiac" mame.. Teraz rozwazam powoli, jak to rozwiazac u swoich corek - do tej pory myslalam, ze luzik, a tu im blizej... czuje niepokoj czy cos
. Staram sie przewidziec, jakimi pytaniami moga mnie zaskoczyc.
Moja mama również o wszystkim ze mną rozmawiała i do tej pory tak jest.
Mogę jej powiedzieć wszystko, nawet najintymniejsze rzeczy, a Ona najlepiej jak potrafi poradzi, pomoże i wesprze.
Nie musiałam słuchać bajkowych opowieści koleżanek na temat seksu, bo doskonale wiedziałam, że w razie wątpliwości mogę pójść i zapytać mamę.
Wraz z mężem, jesteśmy w stu procentach zdecydowani na to, aby rozmawiać i uświadamiać Naszą córkę, aby wyrobić w Niej poczucie zaufania i bezpieczeństwa do swoich rodziców, także w sferze seksualnej, która jest czymś zupełnie normalnym, a traktowanym (niesłusznie) jak temat tabu czy zło konieczne.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Niektórym rodzicom jest wstyd poruszać temat seksu ze swoimi dziećmi. One z kolei to widzą i same potem wstydzą się zwrócić z jakimkolwiek problemem dotyczącym seksu do rodziców, bo uważają to za coś niestosownego.
Tak być nie powinno. Zwłaszcza jeśli chodzi o relację rodzic-dziecko.
.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Niektórym rodzicom jest wstyd poruszać temat seksu ze swoimi dziećmi. One z kolei to widzą i same potem wstydzą się zwrócić z jakimkolwiek problemem dotyczącym seksu do rodziców, bo uważają to za coś niestosownego.
Tak być nie powinno. Zwłaszcza jeśli chodzi o relację rodzic-dziecko.
Masz racje, nataluszek. Ja wlasnie spogladam. I zauwazam, ze łatwiej mi rozmawiac o seksie z obcymi ludzmi niz z corką. A widze, ze corka zaczyna sie interesowac.
Ja, jako dziecko, które mogło zwrócić się do rodziców ze wszystkim (dosłownie) wiem, że to baaardzo ułatwia dziecku wchodzenie w życie dorosłe i jest niezwykle fantastycznym uczuciem.
Wiem, że gdy coś mnie trapi czy chcę się czegoś dowiedzieć, nie muszę szukać politowania w przyjaciółkach, które mają to w nosie tylko mogę zadzwonić do mamy (kiedy tylko chcę) i wiem, że Ona mi pomoże.
Jest to coś niezwykłego i jestem jej wdzięczna za to, że podjęła decyzję, iż to Ona będzie mnie uświadamiała w sprawach seksu i seksualności.
Myślę, że z czasem i Twoja córka będzie Ci za to wdzięczna i że Ty dla Niej będziesz taką samą ostoją, jaką jest dla mnie moja mama. ![]()
Moja mama, kobieta cudowna i cierpliwa w temacie uświadomienia mnie dała trochę ciała... Jak dostałam okresu to mnie wzięła na rozmowę o dojrzewaniu (bardzo skromną) ale o samym seksie i antykoncepcji to nic. CISZA. Już babcia chciała mi książeczkę o antykoncepcji kupić jak miałam 12 lat ale jakoś głupio mi było potwierdzić że mnie to interesuje. Mam dwóch starszych braci i rodzice wyszli z założenia że oni już mi wszystko powiedzieli. No jakoś nie powiedzieli, ale że mnie temat interesował to szukałam jak mogłam... Wydaje mi się że duża w tym wina ojca który uważał że mniej świadoma będę się bała albo będzie mnie mniej ciągnęło... Od niego bym słowa nie wydusiła a mama była posłuszną mu kobietą.
Teraz nie potrafię z nią rozmawiać na temat seksu i antykoncepcji.
Co do metod antykoncepcji mojej mamy to chyba prezerwatywa była bo w kalendarzyk nie wierzyła a tabletek się bała jak ognia. Oczywiście słowa od niej na ten temat nie usłyszałam. Do ginekologa zapisała mnie bratowa. Pojechałam z mamą co prawda bo i ona była zapisana ale to już z 20 lat miałam i wiedziała że współżyłam. Nie wiedziała jednak kiedy to było a trochę czasu minęło.
Nie mam do niej żalu o to bo w innych kwestiach była i jest super ale brakowało mi bardzo kogoś kto rozwieje moje wątpliwości, wyjaśni to czego nie rozumiałam i po prostu powie że mogę zapytać o to czy tamto. Wydaje mi się jednak że sama w kwestii antykoncepcji niewiele wiedziała.
Teraz jestem już mężatką, spodziewam się dziecka. Będzie syn. Wiem że i z nim będziemy musieli rozmawiać a jeśli kiedyś się córeczka trafi to nie chcę jej zawieźć. Na pewno jednak będzie to dla mnie trudne bo sama z domu otwartości na ten temat nie wyniosłam...