PaniJulkaa napisał/a:Powiem Wam jak jest. Bo wiem dokładnie. A skąd wiem? Otóż zarejestrowałam się kiedyś na takim forum co się zowie garsoniera.(...) Tworzą tam swoiste rankingi, wymieniają się konkretnymi namiarami. .
Temat był już wiele razy wałkowany na różne sposoby, podsumowywany w punktach i z różnych stron dlatego dziwi mnie tak częste ponowne sprowadzanie tematu do powyższych kwestii.
Wspominane tu forum jest specyficzne, rzeczywiście sprowadza kobietę do bardzo przedmiotowej postaci. Jednak takie są reguły tego forum, tam każdy post wręcz powinien mieć taką numerkową ocenę, inne nie są raczej mile widziane, uważane są za niekonkretne. Faceci chcą tam szybko dowiedzieć o przedmiotowych cechach dziewczyn i dlatego tak to wygląda.Ale czy jest to pełny obraz tego jak faceci oceniaja prostytutki i dlaczego tam chodzą? Z pewnością nią. Olbrzymia większóść panów na pewno nie napisała tam nigdy postu.
PaniJulkaa napisał/a: Chodzą tam dlatego, że to jest proste i natychmiastowe rozwiązanie ich wciąż rozwijających się potrzeb. Mogą wymagać tego i owego i nie muszą się ani troszkę postarać.
Dziwią mnie wypowiedzi w powyższym stylu. Mogę pisać tylko o sobie, ale może mój przypadek nie jest jedyny. Otóż od wielu lat szukam dziewczyny która miałaby ochotę na seks ze mną i po prostu nie udaje się to. Bardzo się staram, bywam romantyczny, ale po prostu o ile kobiety uwielbiają ze mną rozmawiać, chodzić do kina, czy nawet skoczyć na wycieczkę, to nieprzekraczalną granicą jest jakikolwiek kontakt fizyczny. Choćby złapanie za rękę. Nie wspominając już o czymś więcej. Po prostu się nie podobam seksualnie. Dziewczyny interesuje tylko mój umysł a nie ciało. Co więcej, nie dopominam się o seks, zwłaszcza na pierwszych spotkaniach. Rozwijam znajomości, jedne miesiącami, inne dla odmiany (bo może za długo czekam) szybciej, ale tak czy tak po prostu żadna znana mi dziewczyna nie była tym zainteresowana. No, może raz na 5 - 7 lat były wyjątki, ale raczej wynikłe z chwilowego humoru dziewczyn (pocieszanie się mną po jej zdradzie przez faceta).
Czy można więc napisać, że chadzam do prostytutek bo interesuje mnie proste i natychmiastowe rozwiązanie? Uważam, że nie. Mam potrzebę taką jak seks i z braku innych możliwości co pewien czas realizuję go w jedyny możliwy dla mnie i znany m sposób. Czas leci, nie będę czekał lata (dzięsiątki lat?) aż kiedyś ktoś się zgodzi na seks ze mną. Bardzo lubię seks, dotyk, czy choćby przytulanie i po to chodżę do agencji a nie "bo ciągle chcę więcej i szybko". Po prostu w żadnych innych okolicznościach nie mogę sprawić by mieć taki kontakt.
Prezentowana na tym forum nierzadko wizja, jakoby (nawet w Warszawie) świat był pewien chętnych dziewczyn po które wystarczy tylko siegnąć i się postarać nie odpowiada moim zdaniem rzeczywistości.
Prezentowana też bywa opinia próbująca oceniać faceta po tym jak idzie mu z dziewczynami. Z tym też się nie zgodzę. Facet może mieć duże sukcesy zawodowe i naukowe, mieć wiele firm, wiele pasji, być szcześliwy a po prostu nie idzie mu z kobietami bo nie jest przystojny. Czy to oznacza, że nie jest życiowym nieudacznikiem? Zdecydowanie nie. Posiadanie lub nie partnera nie wpływa na to jak ktoś sobie radzi życiowo. Nie mam żadnego problemu by wszystko, od dalekich podróży po skok na imprezę robić samemu.
Tak więc wizja, że do agencji chodzą "zboki chcące coraz więcej" lub "Ci co chcą szybko i nie chcą się starać" uznaję zupełnie za nieprawdziwą. Tacy też są, ale to na pewno nie wszyscy.