netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

309 odpowiedzi22 917 wyświetleńzałożony przez martyrs, 14.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 310 z 310 ]

261

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

juz nie czekam bellew juz wiem ze to koniec i musze przyznac ze po czesci tez byla to moja wina ale nie zaniedbalem jej w milosci tylko w interesie pozdrawiam, juz nie mam zludzen czas teraz tylko wyleczy moje rany

Czyli rozmowa się odbyła.Cóż szkoda bardzo.Nie doceniła tego co miała i co w życiu naważniejsze.
Interes może paść.Ale zdrowie i uczucie (druga osoba) to są naważniejsze rzeczy.

Trzymam kciuki

Pozdrawiam

262

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

no tez tak mysle ale jest tez moja w tym wina odnosnie interesu czasami bylem nie mily do klientow jakos nie umialem sie znalesc w tym dzialalem w innej branzy,choc to byly odosobnione przypadki mojego zachowania ale niestety wyryly sie jej w pamieci co uwazam tez za swoja wine . wiec moge sobie pluc w brode ze moglem byc milszy poza tym powiedziale mze ja kocham ale i tak to nic nie pomoglo juz nie cche byc ze mna wiec ja przeprosilem jak sie wylaczylem coz jak kobieta sie rozplakalem ,zlamala mi serce i juz go nie mam teraz musze sie podzwignac ze tego bo juz nadziei nie mam niestety pozdrawiam

263

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Wiesz co, nie tłumacz żony interesem ok ? bo Ty dla niej zły nie byłeś.Z tego wszystkiego wynika
że dla niej najważniejszy jest syn i ona NIE ty,więc matrys wbij sobie to do głowy,że się pomyliłeś,
zainwestowałeś NIE KASE a uczucia w kimś kto tego nie docenił wogóle.I wiesz co zostanie z tym
swoim sklepikiem sama samotna i pewnie zacznie więcej pić.Weź chłopie pomyśl ....
i weź to co twoje tam było !!!!!

264

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

nic nie biore wszystko co tam wlozylem pieniadze cz yprace za ktora tez nie bralem kasy nic juz nie chce musze pozwolic jej odejsc ze wzgledu na to ze ja kocham i niech zyje jak chce  a ja musze sie z tej milosci otrzasnac i juz nigdy wiecej jej nie chce (milosc) przysparza ona tylko problemy nic wiecej pozdrawiam

265 Ostatnio edytowany przez estymasiwy (2011-06-02 20:36:52)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

rzeczywiscie mi wydaje ze twoja zona byla z toba tylko dla tych pieniedzy ,a gdy cos zaczelo walic w interesie zostawila .to nie byla milosc a raczej sponsoring moze chyba ze zle zrozumialem twoje posty ..wiesz co daj se juz spokoj  znajdziesz taka ktora cie pokocha takiego jakim jestes nawet biednego bez zlotowki ..czlowieka poznaje sie w biedzie a ona w takiej chwili cie zostawila .. niech teraz radzi sobie sama zobaczymy jak na tym wyjdzie ,a ty zajmnij sie tym co lubisz i rob wszystko nawet po trupach bys byl szczesliwy w koncu .czego pragniesz walcz do upadlego i nigdy nie mow ze nie dasz rady

266

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

nie do konca sie z tona zgodze nie byla materialistka ale coz bez kasy milosci tez nie ma ehhhh juz nie chce mi sie rozmawiac na ten temat,byla cudowna kobieta i w sumie byla tez w tym moja wina spieprz...em to

267

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

nie idealizuj jej skoro wywaliła Cię,i ma to w d .... co z Toba to nie jest tak jak piszesz
zostaw to ! ten wraca kto odchodzi nigdy na odwrót musisz się szanować smile

268

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

bellew ogolnie dziwnie sie czuje bez nadziei, i ta nuda i brak checi na wszystko mam nadzieje ze to po jakims czasie przejdzie

269 Ostatnio edytowany przez estymasiwy (2011-06-03 15:32:19)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

martyrs  dam ci ostatnia rade chlopaczyno bo sie wykonczysz ..wez wyjdz z domu pochodz sobie troche ,przemysl co lubisz robic lub dawniej lubiles co bylo twoja pasja i zacznij to robic ,zobaczysz ze bedziesz dawal z siebie wiecej niz kiedykolwieki bedziesz mial dobre rezultaty bo wiem ze nie poddasz i wiesz co dostaniesz taka wole walki stwierdzisz ze nic nie jest w stanie ci przeszkodzic w dazeniu do celu .wyznacz sobie z dwa, trzy cele i rob wszystko jak juz wczesniej napisalem nawet po trupach zeby osiagnac je .. zycie nie skonczylo stajesz sie bardziej silny i odporny na kazde niepowodzenie i wiesz kazde niepowodzenie zrobi z ciebie silnijeszego i madrzejszego faceta ..sprobuj a zobaczysz ze nie warto stac w miejscu i zalamywac ..chlopie jestes facet to trzeba zachowywac jak facet ..pozdrawiam i skorzystaj z tej rady

270

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

a czy drodzy koledzy i kolezanki maja jakis namiar na prace zagranica lub jakas agencje posredniczaca i sprawdzona ?? bo juz szukalem i najlepiej bym wyjechal w tym mc zeby nie myslec i zeby sie odbic od dna pozdrawiam, a poza tym durna glowa i tak w srodku mysli o jakiejs nadziei gdzie jej nie ma

271

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

ja niestety żadnych namiarów nie mam sad

272

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

u mnie dzis 2 miesiace minely... tez bez zmian...odeszla i tyle... boli jak cholera nadal...ale coraz latwiej zyc z tym bolem...
sila z nami Panie i Panowie ;]

273

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

wiesz ja p owczoorajszym telefonie to juz dalem sobie spokoj i juz wie mze z nia nie bede ja kochalem tamta zone ta stara ,ta nowa to demon z piekla rodem straszacy ,nienawidzacy i wyolbrzymiajacy wszytsko nawet sie dowiedzialem ze udawalem ze kocham ja to jje powiedzialem czy napisalem bo nie dal mi dojsc do glosu ze 4 tyg rycze za nia tesknie i bylem u niej i ona mysl ize ja udawale mze ja kocham i w ogole takie bzdury opowiadala ze doslownie przejrzalem na oczy,i wszystkie zle chwile sobie przypomnialem i mysle ze problemem jest alkohol ktory pija codzinnie wieczoremi nie umie racjonalnie podejsc do temtu, tak samo na poczatku p odwoch tygodniach od slubu ona wywala mnie mowiac zebym wyjechal ze to moja wina itd gdzie w zwiazk udwoch dojrzalych niby kochajacych sie osob cos takiego wystepuje chyba ze ze po zdradzie ale nie po klopotach finasnowych,nie wiem jakie sa utargi teraz ale jesli ona jest w takim nastroju czyli musza byc podobne , a mnie tam nie ma i ona sobie nei radzi ale tez mnie nie widzi u swojego boku bo jestem obrazem jej porazki masakra,osobe ktora kochalem ktora we wszystkim wyreczalem,kochalem sie do szalenstwa zeby byla szczesliwa mowi mi takie rzeczy i na konic ze jak zadzwonie to poda mnie na policje ze ja nagabuje a ja glupek pisze ze ja kocham tesknie ,placze zero nienawisci tylko milosc itd takei cos robi ,po tym wszystkim nie chce juz pamietac tej "nowej" zony jej nie lubie kochalem ta :stara" zone kochana cudowna ciepla empatyczna dlatego dalem sobie juz spokoj teraz czas na podniesienie sie  nadziei juz nie mam i bardzo dobrze, na koniec jej napisalem ze przyjdzie taki dzien ze bedzie jeszcze tego zalowac i zoabczy co to jest prawdziwa milosc,kochalem ja do szalenstwa pozdrawiam ps arbi u mnie juz troche lepiej

274 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2011-06-05 12:44:30)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

powodzenia martyrs, wylizania ran...:)
arbi...Tobie również...i wszystkim cierpiącym po rozstaniu...

275 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-06-08 12:08:49)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

miesiac minal coz ,a ja caly czas rozmyslam ,efekty rozmowy z moja zona sa takie same jak na poczatku czyli zadne,juz powiedzialem jej ze w sklep sie jej nie bede wtracal tylko zajme sie sam czyms a tutaj ta sama spiewka chyba rzeczywiscie juz nie mam szansim dłuzej to trwa tym mam chyba coraz bardziej nikle szanse na powrot do nieji jakos nie moge sie z tym pogodzic taktyka przeze mnie obrana nic nie daje moze naprawde zerwac z nia kontakt na jakis czas ale czy to cos mi daje ,pytanie do kobiet pojakim czasie od nie komunikowania sie z partnerem tesknicie ?? pozdrawiam
ps. ja caly czas kocham i tesknie za moja zona wie mze to jest nie powazne bo zostalem wywalony przez nia ale milosc nie wybiera czy warto powalczyc czy juz dac sobie spokoj dzieki

276

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Sam dzis sobie odpowiem na to pytanie he, nie warto walczyc o sobe ktora juz Ciebie wywalila ze swojego zycia,coz moja zona zablokowal mi dzis telefon etc,poprostu usunela juz mnie ze swojego zycia nic od mc nie zmienilo jej decyzji,jakis czas temu trafilem na pewien blog i musze sie zgodzic ze jesli kobieta Ciebei rzuca z roznych pobodek to jak moiw nie tzn nie i nie ma sensu tworzyc cuda wianki ,afery pieczarkowe poprostu trzeba sie z tym pogodzic, po dzisiejszej rozmowie i dzialaniu mojej jeszcze zony stwierdzam ze to jest bez sensu nawet i nadzieja umarla choc ostatnia le umarla ,teraz biore sie za siebie za nowe zycie noi najwazniejsze musze sie odkochac ale nie wiem ile to potrwa ile jeszcze łęz przede mna,drogie kobiety a gdzie temat mezczyzni kochajacy za bardzo,wlasnie taki ja jestem i juz nigdy wiecej nie moge sobie pozwolic zeby tak kochac ,ufac,angazowac sie w zwiazek na 100% pozdrawiam

277

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

jak sobie poradzic z tesknota?? macie jakies sprawdzone sposoby?? bo ja juz nie daje rady,wiem ze nie bede juz z moja zona ale caly zcas zasypuje ja sms albo telefonami a ona caly czas mi krzyczy to samo lub mowi ze nie (wskrocie) pozdrawiam

278

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Jak chcesz sobie poradzić z tęsknotą skoro cały czas zasypujesz ją sms-ami. Działasz obsesyjnie, tym sam kierujesz swoje myśli wokół jej. Chcesz zapomnieć - to zero kontaktu. A Ty sam się nakręcasz: myślą, mową i czynem!
Cóż za brak instynktu samozachowawczego. Bez Twojego udziału (silnej woli) samo nie przejdzie.

Nie można iść w dwóch przeciwległych kierunkach jednocześnie.

279 Ostatnio edytowany przez estymasiwy (2011-06-15 20:01:31)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

martyrs  przestan do niej pisac .odzywac sie niech odpocznie od Ciebie moze sama zadzwoni w jakies sprawie ,albo zateskni ale nie  zateskni gdy ty bedziesz non stop dawal znac co u ciebie ..zajmnij sie czyms moze masz samochod to pomajsterkuj zawsze jest cos do zrobieniia ,pobiegaj sobie wymysl jakies zajecie ktore sprawia ci satysfakcjie .a ty siedziesz i ciagle myslisz i na leb dostaniesz niepotrzebnie sie zadreczasz ..to nic ci nie da tylko oglupia czlowieka ..odpusc staraj nie myslec zobaczysz bedzie lepiej ..wiesz jak cie nie kocha ciezko by znow pokochala taka prawda .daj spokoj jesli ma wrocic sama wroci ,a ty ja kochasz wiec niczego nie pragniesz jak jej..

280

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

mialem samochod wszystko zona ma a tak kocham zapie...c autem pozdrawiam a co do dzwonienia ona raczej nie zadzwoni.....

281

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

martyrs dajcie czas .sa jeszcze emocjie po rozstaniu a ty je ciagle podkrecasz co wychodzi ci na gorsze ..spokojnie badz zrownowazony ,zachowuj jak dorosly facet ..ty zachowaniem zrazasz ja bardziej daj jej zatesknic ,pomyslec w spokoju

282

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

martyrs czesc .przepraszam ze odzywam ,ciekawi mnie jak twoja historia dalej potoczyla ,czy nadal walczysz o swoja zone ,macie z soba jakis kontakt .co tam u Ciebie ?

283

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Często zaglądam na to forum, odkąd i ja sam zacząłem miewać problemy w związku, którego w zasadzie już dziś nie ma...

Mam kilka wybranych postów w tym dziale, które staram się na bieżąco śledzić. Może dlatego, że zauważam pewne cechy wspólne z autorami, którzy podobnie jak ja przeżywają swoje małe "piekło". Martyrs szczerze życzę Ci powrotu do tak bardzo upragnionego spokoju i szczęścia.

Mnie dziewczyna rzuciła po 7 latach. Jeszcze nie żona, jeszcze nie narzeczona. Choć plany były... Miałem się z nią zaręczyć rok temu, nie zdążyłem - uciekła. Podobna sytuacja w tym roku. A żeby było śmiesznie, to między czasie, miedzy tymi dwoma rozstaniami byliśmy ze sobą przez pół roku. Zarzekała się że kocha, że chce założyć ze mną rodzinę i takie sraty taty.

Dzwoniłem do niej 3 dni temu. Nie mieliśmy kontaktu ze sobą blisko miesiąc! I co? I nic. Zapytała co u mnie itp. Krótka rozmowa. I nic. Cisza. Ja już nie wiem nic. Zgłupiałem już w czerwcu. Teraz próbuje się ratować przed psychiatrykiem...

284

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Nie nie walcze ,bo nie ma o co, zachowanie mojej zony nic sie nie zmienilo od samego poczatku,jest takie samo,wiec walczylem z wiatrakami,ale jakos zycie sobie ukladam,moze nie z kobieta -ami, najsmieszniejsze jest to ze na poczatku szukasz rozwiazania,zeby tylko wrocic do siebie ,pozniej jak juz nie masz nadzieji i widzisz ze twoje dzialania nie przynosza żadnych skutków, poddajesz sie,choć Twój mózg wysyła sprzeczne informacje ,ona mowi nie ty interpretujesz ze taki tak sie zapetlasz w swojej walce o kobiete, po pewnym czasie stajesz sie dla niej ciezarem,(stalkerem),którego ona już usuneła ze swojego życia a ty nadal widzisz cien szansy na powrót .Happy endu nie bylo i nie ma ,zostal jedynie żal i smutek ale i tak juz jest lepiej niz na poczatku w sumie to pierwszy raz w zyciu ktos mnie tak zalatwil zebym byl k na zerze. POZDRAWIAM

285

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Nie nie walcze ,bo nie ma o co, zachowanie mojej zony nic sie nie zmienilo od samego poczatku,jest takie samo,wiec walczylem z wiatrakami,ale jakos zycie sobie ukladam,moze nie z kobieta -ami, najsmieszniejsze jest to ze na poczatku szukasz rozwiazania,zeby tylko wrocic do siebie ,pozniej jak juz nie masz nadzieji i widzisz ze twoje dzialania nie przynosza żadnych skutków, poddajesz sie,choć Twój mózg wysyła sprzeczne informacje ,ona mowi nie ty interpretujesz ze taki tak sie zapetlasz w swojej walce o kobiete, po pewnym czasie stajesz sie dla niej ciezarem,(stalkerem),którego ona już usuneła ze swojego życia a ty nadal widzisz cien szansy na powrót .Happy endu nie bylo i nie ma ,zostal jedynie żal i smutek ale i tak juz jest lepiej niz na poczatku w sumie to pierwszy raz w zyciu ktos mnie tak zalatwil zebym byl k na zerze. POZDRAWIAM

No mam wrażenie, że w końcu wskoczyłeś na właściwe "tory".
Jakieś postanowienia, decyzje?

286 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-07-16 12:18:32)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Coz droga kochana ,decyzji jest kilka,pierwsza wracam do Wrocławia tam sie gdzieś zatrudnie wynajme stancje a pozniej heja do fatherlandu ,w poniedzialek ide złozyc wniosek o paszport biometryczny i kilka spraw załatwic,zaczynam życie od nowachoć patrze w przyszlosc z niepewnością,ale trzeba zaryzykowac,nie chcę życ przeszłością i ile straciłem itd,nic to mi nie da. Na początek musze siebei odbudować swoje ego,porzyc troche sam,pokochać siebie a pózniej z kims stworzyc zdrowy zwiazek i zdrowe relacje, bo jak do tej pory wchodzilem w zwiazku w zwiazek (miałem zawsze asa w rękawie),w tym obeznym ktory jest tylko na papierze niestety,dałem siebie za wiele,otrzymujac tylko słowne deklaracje ,nawet małżeństwo nic nie dało.Tylko jest jedno małe ale ,mam nadzieje ze moja choroba się nie odezwie bo to juz by było dla mnie za wiele.......
PS. Leonie ,niestety jak kobieta podejmuje decyzje o rozstaniu ,jets ona ostateczna w 90% nie ma juz powrotow itd, z nam ifacetami jest inaczej my nie kierujemy sie emocjami jak kobiety, my myslimy racjonalnie ,wiec jak coś nam sie nie udaje to rozważamy powrót do byłej ,ale nie kobiety,one sie zaglebiaja w swoich emocjach przmysleniach a uwierz mi ze u kobiet dziala to na zasadzie spirali one sie zaglebiaja w siebie w swoje "ja" dlatego wiekszosc rozstan ,gdy sie rozstaje kobieta z mezczyzna z obojetnie jakiego powodu jest nie do uratowania ,wiec głowa do góry,życie mamy tylko jedno i nei marnuj go na oczekiwanie na cud ze jak zadzwonisz po mc to cos sie zmieni,bo nic takiego sie nie stanie ,wszystkie poradniki "jak odzyskac kobiete" etc to raczej suche statystyki i rozwazania dla nastolatkow,pamietaj nie mozna kochac za dwoje,tak samo jak nie mozna na siłe kogoś pozbawiac decyzji o rozstaniu i pchać sie w jej czy jego życie ,każdy z nas ma wolny wybór,musze cI NAPISAĆ że tez nie bylem w życiu krysztalowy,też pierwszą zone zostawilem dla innej,choć uważam że byla to dobra decyzja ale nie bede wchodzil w szczegóły a na najsmieszniejsze jestt o ze jak sie z nia rozwodzilem w zime kilka lat temu to juz wiedzialem ze i tak nie bede z tą kobietą dla ktorej ja rzucilem i c osie okazalo ze mialem racje  i to na tyle trzymaj sie ramy i nie daj sie pozdrawiam

287 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-16 12:21:28)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Coz droga kochana ,decyzji jest kilka,pierwsza wracam do Wrocławia tam sie gdzieś zatrudnie wynajme stancje a pozniej heja do fatherlandu ,w poniedzialek ide złozyc wniosek o paszport biometryczny i kilka spraw załatwic,zaczynam życie od nowachoć patrze w przyszlosc z niepewnością,ale trzeba zaryzykowac,nie chcę życ przeszłością i ile straciłem itd,nic to mi nie da. Na początek musze siebei odbudować swoje ego,porzyc troche sam,pokochać siebie a pózniej z kims stworzyc zdrowy zwiazek i zdrowe relacje, bo jak do tej pory wchodzilem w zwiazku w zwiazek (miałem zawsze asa w rękawie),w tym obeznym ktory jest tylko na papierze niestety,dałem siebie za wiele,otrzymujac tylko słowne deklaracje ,nawet małżeństwo nic nie dało.Tylko jest jedno małe ale ,mam nadzieje ze moja choroba się nie odezwie bo to juz by było dla mnie za wiele.......

No proszę - nowy martyrs się narodził big_smile
Chryste, weź wypieprz tego "asa" wink Wiesz, jak się nazywa to, co my robiliśmy? Tak, tak, ja też. "Przechodzenie z rąk do rąk" - dość paskudna nazwa na takie "romantyczne' uniesienia, prawda? tongue
Odnośnie choroby - trzeba odbudować psyche, bo działa na somę, niestety sad

288 Ostatnio edytowany przez martyrs (2011-07-16 12:28:50)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Ja pisze o chorobie mojej a jest to złsliwiec mam go juz ponad 5 lat wiesz 3 chemie mialem i zdrowy w sumie to mnie jak pamietam dobilo tylko dwa tygodnie ,pozniej tk bez przzutow , 3 tyg temu bylem na kontroli , co prawda mialem zadzwonic o wynik markerow ale jakos mnie sie nie chce a na reemisje nie mam czasu :)pozdrawiam

289 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-16 12:48:51)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Ja pisze o chorobie mojej a jest to złsliwiec mam go juz ponad 5 lat wiesz 3 chemie mialem i zdrowy w sumie to mnie jak pamietam dobilo tylko dwa tygodnie ,pozniej tk bez przzutow , 3 tyg temu bylem na kontroli , co prawda mialem zadzwonic o wynik markerow ale jakos mnie sie nie chce a na reemisje nie mam czasu :)pozdrawiam

Kopnąć Cię w dupę? Takie sympatyczne Panie jak ja męczą się, żeby je na cito wykonać, a Ty co?
Które? CEA, AFP, CA-15,3; CA-19,9, PSA? Czy coś innego?

P.S. Reemisji sobie nie życzymy, ale jak to jedno, zbędne "e" wywalimy, to... Chyba o to chodzi, nie? big_smile:D:D

290

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

bhcg i afp pozdrawiam kochana hehe

291

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

bhcg i afp pozdrawiam kochana hehe

No to w poniedziałek dzwonisz, oki? Bo będziesz miał ze mną do czynienia big_smile A ja zła kobieta jestem.
Będę trzymać kciuki za dobre wyniki.

292

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Kochana w środe ok??? Bo wtedy wiem że moj onkolog,jest od 8.00

293

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Kochana w środe ok??? Bo wtedy wiem że moj onkolog,jest od 8.00

OK. I daj znać big_smile

294

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

ok,ok ale nie martw sie , to tylko rak,są gorsze choroby np s m zanikowe boczne ,2 lata i człowieka nie ma a z tym to wszystko  zależy od genó danego człowieka pozdrawiam kochana

295

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

ok,ok ale nie martw sie , to tylko rak,są gorsze choroby

Nigdy nie martwię się na zapas big_smile Z pewnością wszystko będzie OK.

296

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

hello, dawno mnie tu nie bylo
martyrs ciesze sie chlopie ze sie pozbierales i dzialasz... poniewaz jestem troszke dalej niz Ty (wczesniej sie rozstalem z zona niz Ty) chcialem napisac zebys parl do przodu, bo ja tak zrobilem i dzis jestem w totalnie dobrym stanie. Baa malo tego , gdyby moja ex nawet chciala budowac nowy zwiazek dla mnie nie ma takiej mozliwosci... w glowie poukladane, cele wyznaczone nawet ktos bardzo interesujacy pojawil sie na horyzoncie.... zycie sie zmienilo to prawda, ale z kazdym dniem widze jego jesniejsze strony w takiej wersji...i w sumie po zrobieniu takiego rachunku mojego bylego zwiazku zaczynam byc wdzieczny ze moja ex znalazla sobie innego partnera...zycie jest przewrotne a trauma w naszych glowach tylko istnieje...to wiem na pewno....
Trzymaj sie chlopie i napieraj do przodu!
Pzdr
.

297

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Kochaniutki, nie żebym była upierdliwa, ale: jak wyniki?

298

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Witaj Kochanie , a więc
BHCG-MNIEJ 0.1
AFP-2.48
Więc,jestem zdrowy jak ryba,chociaż to w moim obecnym stanie jest pozytywne , oczywiscie moja pani doktor nie omieszkała zapytać się jak tam moje sprawy sercowe .hehehe.Pozdrawiam

299 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-20 10:50:09)

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Witaj Kochanie , a więc
BHCG-MNIEJ 0.1
AFP-2.48
Więc,jestem zdrowy jak ryba,chociaż to w moim obecnym stanie jest pozytywne , oczywiscie moja pani doktor nie omieszkała zapytać się jak tam moje sprawy sercowe .hehehe.Pozdrawiam

No przecież mówiłam big_smile Super big_smile

Ale nadal nalegam na zachowanie formy:
"kochana" - nie ma sprawy
"kochanie" - nie ma mowy.

300

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Chyba zrobilem najglupsza rzecz dzisiaj, pojechalem sie zobaczyc z moja zona pod pretekstem zeby mi cos tam oddala, ona nawet nie chciala ze mna rozmawiac, straszyla policja etc a moje uczucia do niej znowu narastaja, juz 6 mc minelo a ja caly czas cos do niej czuje i tesknie jak glupek macie jakies lekarstwo na to bo alkohol pomaga ale chwilowo, ludze sie ze jeszcze bedziemy razem ale ona w swoich wypowiedziach niestety koryguje wszystko, chyba jestem chory na głowe

301

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Chyba zrobilem najglupsza rzecz dzisiaj, pojechalem sie zobaczyc z moja zona pod pretekstem zeby mi cos tam oddala, ona nawet nie chciala ze mna rozmawiac, straszyla policja etc a moje uczucia do niej znowu narastaja, juz 6 mc minelo a ja caly czas cos do niej czuje i tesknie jak glupek macie jakies lekarstwo na to bo alkohol pomaga ale chwilowo, ludze sie ze jeszcze bedziemy razem ale ona w swoich wypowiedziach niestety koryguje wszystko, chyba jestem chory na głowe

Nie jesteś chory, ja też żyję nadzieją...
ponoc on - ta nadzieja - umiera w koncu i na koncu - czekajmy na ten pogrzeb, bo on daje wyzwolenie.

302

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć
martyrs napisał/a:

Chyba zrobilem najglupsza rzecz dzisiaj, pojechalem sie zobaczyc z moja zona pod pretekstem zeby mi cos tam oddala, ona nawet nie chciala ze mna rozmawiac, straszyla policja etc a moje uczucia do niej znowu narastaja, juz 6 mc minelo a ja caly czas cos do niej czuje i tesknie jak glupek macie jakies lekarstwo na to bo alkohol pomaga ale chwilowo, ludze sie ze jeszcze bedziemy razem ale ona w swoich wypowiedziach niestety koryguje wszystko, chyba jestem chory na głowe

Podobno na starą miłość najlepsza jest nowa...jak to się sprawdza w praktyce nie wiem,nigdy nie próbowałam...
Nic nowego nie wymyślę,ale prawda jest taka,że na to potrzeba wiele czasu...
A może właśnie dzięki temu,że Twoja żona się tak zachowała zobaczysz,że tak naprawdę nie warto wracać...

303

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

"nie bylem w życiu krysztalowy,też pierwszą zone zostawilem dla innej,choć uważam że byla to dobra decyzja ale nie bede wchodzil w szczegóły a na najsmieszniejsze jestt o ze jak sie z nia rozwodzilem w zime kilka lat temu to juz wiedzialem ze i tak nie bede z tą kobietą dla ktorej ja rzucilem i c osie okazalo ze mialem racje  i to na tyle trzymaj sie ramy i nie daj sie pozdrawiam"

Nie chcę się tu bardzo wymądrzać, ale jeśli zostawiłeś swoją pierwszą żonę dla innej kobiety, to może pomyśl, że teraz doświadczasz takiego samego cierpienia jakie zafundowałeś jej. Zawsze zło które wyrządzamy innym wraca kiedyś do nas.

304

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

A teraz cos dla pokrzepienie serc dla porzuconych mezczyzn

Niekochany mężczyzna ? Wiktor Jerofiejew.






O miłości napisano tyle bzdur, że tak naprawdę to jakby nic o niej nie napisano. Być może miłość do kobiety to tylko reszta z większej sumy, takie drobniaki, które zostają mężczyźnie z jego miłości do Boga. O ile jednak zanik religijności jest faktem powszechnie znanym, to grube banknoty miłości są dziś powszechnie trwonione na uczucia do (głównie) płci przeciwnej.



W autorytatywnej francuskiej encyklopedii Larousse'a, wydanej na początku XX wieku, słowo l'amour kojarzy się wyłącznie z Bogiem i ojczyzną, o innych formach miłości po prostu się nie mówi, bo to, po pierwsze, rzeczy najwyraźniej niegodne, nieistotne, a po drugie, bo panowała wówczas powszechna hipokryzja. Cały sens XX wieku sprowadza się do zmiany nurtu miłości. Są tego konkretne przyczyny. Świat wyzbył się wiary w Boga. Patriotyzm został podporządkowany ordynarnej ideologii. Miłość do kobiety, zredukowana czy też podniesiona do rangi wzajemnego uzależnienia, stała się miłością przez duże M i zyskała całkowity monopol.



Świat przekształcił się w fabrykę miłości. Piosenki, filmy, balety, sztuki teatralne, seriale telewizyjne, powieści, wiersze - krótko mówiąc, cała twórczość mówi prawie wyłącznie o niej. Co jest najważniejsze w życiu? A miliony rozdziawionych gardeł odpowiadają: Miłość!



Pisma dla kobiet, dla mężczyzn - walcząc o nakład, rozpuściły miłość jak dziadowski bicz. Na miłości świetnie się zarabia, miłość jako temat została rozgrzana do czerwoności i już nie wiadomo, gdzie się schronić przed jej żarem; a fakt, że żadna religia świata jej nie kocha, upatrując w niej przeszkodę na drodze do poznania życia, został całkowicie zignorowany, faktycznie zakazany przez cenzurę rynkową. Wiarę zastąpiło uczucie jeszcze z czasów Odrodzenia, inicjujące rewolucję miłosną, może najskuteczniejszą i najdłuższą w historii; rewolucję, która swój logiczny koniec znalazła już w naszych czasach, i dała kobiecie status społeczny i życiowy, o jakim ta wcześniej nawet nie marzyła.



W światowym łóżku kobieta okazała się silniejsza od mężczyzny, nawet w sensie czysto fizjologicznym. Najpierw położyła się: Anioł! Zaczęła się poruszać, oddychać: lubieżna, podstępna dziwka! Kapryśność, zmienność, lekkomyślność miłości, jej zależność od zmian nastroju, cudownych okamgnień, romeo-juliowych przeszkód, które są niezbędne dla jej sublimacji, a nierzadko z nią tożsame, brudnych, śmierdzących skarpetek, seksualnych fantazji, a wreszcie upływu czasu - czyli to, co budowało jej wątek przygodowy i o czym trzeźwo i rozsądnie pisali starzy, nieczytani już dziś poeci - wszystko to się nie zmieniło. Zmieniło się za to coś innego - taka miłość przedstawiana jest jako jedyna godziwa postać miłości i podstawa, na której trzymają się: małżeństwo, rodzina, sukces, dzieci, relaks, wszystko.



Kiedy na dyskotekach ludzie wesoło podrygują przy piosence o nieszczęśliwej miłości, mamy do czynienia z komicznym widowiskiem. Ale kiedy mężczyzna znajduje się w położeniu niekochanego człowieka, jest to rzecz gorsza od trzęsienia ziemi. Porzucona kobieta to przyswojone i opłakane przez kulturę zjawisko, fenomen godny współczucia, ale przewidywalny, do którego z odruchową sympatią (choć nie bez dozy mściwej satysfakcji) odnosi się społeczeństwo i przyjaciele. Porzucony mężczyzna jest sprzecznością samą w sobie, sprzecznością, która budzi uczucia wyłącznie negatywne.



Zadanie zaczyna się od końca. "Jak być niekochanym" (w odróżnieniu od niekochanej) stwarza niejasność językową, możliwość ucieczki w liczbę mnogą, gdzie łatwo się schować. Ale tutaj mowa będzie wyłącznie o tobie.



Pokochałeś wielką miłością. Powiedziałeś o niej: kobieta mego życia. Od tego momentu możesz mieć pewność: wpadłeś. Miłość to wspólny krwiobieg. Całkowicie się odsłoniłeś. Jesteś bezbronny. Na tle ogólnego szczęścia bywają oczywiście jakieś nieporozumienia. Trochę cię to niepokoi, ale przecież wszystko jest w porządku. Ktoś jest o ciebie zazdrosny. Mówi, że cię kocha. Ktoś cię delikatnie obwąchuje, ktoś wspólnie z tobą planuje przyszłość. Ktoś cię nazywa zdrobniałymi słowami. Jesteś w nich pomniejszony do rozmiaru robaczka. Jakkolwiek by cię nazywano, jesteś malutki. Nie, w porównaniu ze światem jesteś wielki, jesteś większy niż kiedykolwiek, macie zdwojoną energię, jesteście niepokonani. Ale sam w sobie jesteś maleńki, jesteś raptem połówką.



No i nagle ona cię rzuca. I to nie po prostu rzuca, tylko odchodzi do innego, kochanego mężczyzny.



Powoli zalewa cię krew.



Instrukcje hotelowe informują, jak się zachować w przypadku pożaru. Pożar to błahostka w porównaniu z tym, że porzuciła cię kobieta twego życia. Najpierw przejdziesz przez okres wielkiego fałszu. Najpierw czeka cię wysłuchiwanie niewiarygodnej ilości kłamstw. Zmieni się jej stosunek do czasu. Będzie gdzieś znikać, telefon nabierze dla niej innego znaczenia, pogrąży się w niewytłumaczalnej zadumie. Jej krok stanie się dziwnie regularny. W oczach zabłyśnie stosunek wyczekiwania wobec własnego życia. A ty nic z tego nie będziesz rozumiał. Będziesz zaskoczony. Jeśli czujesz, że zaczynasz się miotać - to znaczy, że jest już za późno. Już jesteś trupem. To znaczy: albo zabij kochaną kobietę, albo odejdź. Nie biegnij za nią, nie rzucaj się jej tropem. To nic nie pomoże.



Ale, stary, jeszcześ do tego nie dojrzał.



Degradacja



- A co ty się tak miotasz? - zapyta i przygląda ci się, mrużąc oczy, jakbyś był obiektem badań.



- Ja? Nic. Tak sobie palę.



- No to pal.



Mężczyzna nie powinien się miotać. Kodeks honorowy zabrania mu się obrażać, patrzeć wilkiem, denerwować się, przeżywać - we wszystkich tych sytuacjach jest śmieszny (dla porównania "ona jest śmieszna" po rosyjsku w ogóle nie da się wymówić).



Ona będzie się oddalać, a ty będziesz myślał, że stoi obok. Potem nadejdzie dzień, w którym jej kłamstwo wyjdzie na jaw, i w jakikolwiek sposób wyjdzie, sposób ten będzie odrażający. Jeśli dla ciebie będzie to najpotworniejszy dzień twego życia, to dla niej - szczęśliwy. Tak też ci powie. Już nie musi więcej kłamać. I cała będzie promienieć z miłości do innego mężczyzny, będzie taka piękna, jakiej ty, być może, w ogóle nie widziałeś. Może nawet nie powstrzyma się i ze szczególną intonacją opowie, jaki on jest wspaniały. Powie, że jest jej "bratnią duszą", że są "dla siebie stworzeni". Dlatego że jeszcze z przyzwyczajenia chce się z tobą podzielić. Ale tylko z przyzwyczajenia.



W taką noc zwykle leje się po mordzie i wychodzą na jaw interesujące szczegóły. Okazuje się, że ona cię już wszystkim sprzedała. Ty nie wiesz, a wszyscy wkoło wiedzą. Wiedzą jej przyjaciółki (i już się z nim widziały), wiedzą koledzy z pracy, wiedzą jej krewni. Prócz tego dowiesz się, że przyprowadzała go do waszego mieszkania i że spała z nim w waszym łóżku. Stary, ty też oczywiście nieraz rżnąłeś się w łóżkach okłamywanych mężów (kiedy byli w pracy albo w delegacji), ale jakoś tego nie zauważyłeś. A jak cię kobieta zaciąga do łóżka, głupio byłoby pytać, kto w nim sypia. To po prostu łóżko twojego triumfu.



Pierwszy cios dostaniesz prosto w jaja. Taki, że ci zdrętwieją, no zupełnie jakby ci je odjęło. Aha, będą jak sparaliżowane, będziesz miał takie wrażenie, że cię wykastrowano, że są puste i została sama moszna. Nie bolą i nie ćmią, tylko bez sensu się majtają. Razem z nimi klęskę poniesie twoja męska ambicja. Szybko staniesz się żałosny. Ona to zobaczy i niesamowicie się z tego ucieszy. W niczym nie będziesz miał racji.



W tym momencie twoja miłość sama się zapętli: pamiętasz, w pierwszą noc miłosną pieszczotliwie nazywała ciebie, takiego niecierpliwego - głuptasem, a teraz będziesz dla niej kutasem. Tak też ci prosto w oczy powie. Jeśli przejawiasz skłonności filozoficzne, to możesz nawet dzięki temu zyskać nową wiedzę, ale na początku będziesz popełniać straszliwe błędy.



Będziesz chciał spotkać się z nim, z "bratnią duszą". Nie jest to zgodne z zasadami współczesnej etyki, ponieważ ona dokonała wyboru. On jest nikim. A ona zacznie cię stopniowo degradować. To, że nazajutrz rano po mordobiciu zechce wzywać milicję, żeby cię wsadzili za chuligaństwo, to okrutne, niezrozumiałe dla ciebie, ale jako tako wytłumaczalne. To, że jakiś czas później powie ci, że jej ukochany bardzo się hamował, żeby cię nie pobić, też cię zaboli, ale i z tym na pewno sobie poradzisz. To jednak, że zacznie cię degradować, będzie już nie do zniesienia. Stanie się nieludzka. Stworzy twój obraz, zupełnie do ciebie niepodobny i bardzo krzywdzący. Zaczniesz krzyczeć:



- To nie ja!



Ona cię zniszczy tym, co powie:



- Wyszłam za ciebie bez miłości.



Już dawno się co do ciebie rozczarowałam.



Dawno!



I jeszcze powie:



- Masz obrzydliwe zęby.



Uderzy w twoje rzeczywiste fizyczne defekty, które są już nienaprawialne. Wstrętne dla niej będą twoje usta, szorstkość twojej twarzy, uszy, nogi, brzuch. Zakomunikuje ci o tym zupełnie bez skrępowania. Nie zawstydzi się rozebrać przy tobie, nawet wręcz przeciwnie, z dziwną satysfakcją to zrobi, wejdzie ci do łazienki, przyjmie bezwstydną pozę, ale ty - goły ze swoim idiotycznym chujem - będziesz w niej wzbudzał tylko obrzydzenie. Znajdzie w tobie milion wad, twój wizerunek ulegnie trupiemu rozkładowi.



Dowiesz się, że w ogóle nie jesteś w jej typie, a będzie to mówić spokojnie, podrzucając w powietrzu papierki od cukierków. I dalej podrzucając kolorowe papierki, powie, że nigdy seks z tobą nie sprawiał jej przyjemności, i jeszcze zapyta, dlaczego jesteś taki beznadziejny. A jeśli między wami jest różnica wieku, powie, że jesteś stary i już mało zostało ci życia. I cokolwiek jej na to odpowiesz, znowu okażesz się kutasem.



Polina Susłowa, mistrzyni Rosji w porzucaniu wybitnych osobistości typu Dostojewski i Rozanow [Wasilij, 1856-1919, rosyjski filozof i krytyk literacki - red.], w krótkim liściku napisała temu ostatniemu, zaraz po tym, jak go rzuciła: "Tysiące ludzi są w pańskim położeniu - i nie wyją. Ludzie to nie psy".



Jeśli miałeś szczęście i okazała się porządną kobietą, to dość szybko zacznie się nad tobą litować i nawet trochę martwić, że zostałeś sam. Jeśli nie miałeś szczęścia i nie jest porządna, przejdziesz przez piekło, w porównaniu z którym takie dręczenie litością będzie niczym. Najpewniej zresztą nawiąże do naszych narodowych tradycji i rozdwoi się na przyzwoitą i nieprzyzwoitą jednocześnie, więc oberwiesz na całej linii.



Stracisz kontrolę nad swoim życiem. Nic takiego jeszcze ci się nie przydarzyło? To nowe obrzydliwe uczucie: nie panować nad sytuacją. Twoja przyszłość zależy od niej. Wytrącono ci ster z rąk. Popatrz, lecisz z mostu do rzeki. Jeśli od razu nie zginiesz, to popłyniesz i długo będziesz płynąć.



Faktycznie zbrzydniesz. Potem kiedyś popatrzysz na zdjęcia z tego okresu i zrozumiesz, o czym mówię. Zwisną ci policzki, usta staną się bezwolne, twarz babska. Włosy będą się zlepiać, choćbyś je mył codziennie. Natomiast oczy - porzuconego faceta poznaje się po oczach - będą jakby przemyte nieszczęściem. Nigdy więcej nie będziesz miał takich jasnych, rozpromienionych oczu.



Ciężko ci patrzeć na jej zdjęcia. Na wasze ślubne fotografie. Stary, możesz się nawet popłakać. Położysz się na kanapie, odwrócisz plecami do ludzkości, podkulisz nogi jak embrion; plecy zaczną ci drżeć, zaczniesz wydawać niemiłe dźwięki. Widziałem swojego przyjaciela w takiej sytuacji. Podszedłem, poklepałem go po ramieniu. Nie wiedziałem, co mu powiedzieć. Postałem, popatrzyłem na trzęsące się plecy. Budził we mnie współczucie i wstręt jednocześnie. Szkoda, że nie umarła. Gdyby umarła mu żona, znalazłbym słowa pocieszenia.



Zaczniesz miewać wizje erotyczne. Zaczniesz bezradnie pytać ją, jakże ona może mu się cała oddawać. Będziesz sugestywnie wyobrażał sobie, jak ona mu obciąga, jak on ją władczo, po pańsku obraca, wypina, a jej się to wszystko cholernie podoba. Od tego na początku normalnie można ześwirować. Stary, sam się będziesz unicestwiał. Zaczniesz tracić rozum, o ile go masz.



A przy tym nie będziesz brać pod uwagę tej prostej prawdy, że walka jest nierówna. Jesteś sam, a ich jest dwoje. Stary, oni tam mają sztab. Ty się najarałeś fajek, aż cię zamroczyło, a oni jedzą lody w czekoladzie, ona mu wszystko opowiada i to w taki sposób, że wyglądasz już zupełnie na złamanego kutasa. Przecież pobiłeś ją w kuchni, zabryzgałeś podłogę krwią; ty tego nie pamiętasz, ale ona - tak. Ona się ciebie boi i z coraz większą przyjemnością bawi się w to, że się ciebie boi. Interesujesz się jakimiś peryferyjnymi stronami jej intymnego życia, ale jej nowa miłość nie sprowadza się do rżnięcia, to wielkie promienne uczucie, a ty się miotasz, próbujesz coś udowodnić.



Najlepiej od razu daj spokój i odejdź. Rozstawać się należy krótko, w jednym monologu, jak w popularnej powieści [pisarza japońskiego] Haruki Murakami "Przygoda z owcą", którą ona tak lubi, ale ty zrobisz się wielosłowny jak Dostojewski w "Braciach Karamazow". Stopień jej zainteresowania tobą mocno spadnie, prawie do zera. Będziesz pamiętać i zapamiętywać, powtarzać każde jej słowo, a ona nie będzie tego robić. Ty rozpoczniesz z nią niekończący się dialog, którego fragmenty wejdą do waszych zasadniczych rozmów, a ona będzie unosić brwi i dziwić się, że mówisz jak z książki. Będziesz chciał z nią rozmawiać bez końca, a ona będzie znajdować najróżniejsze przyczyny, żeby z tym skończyć, będzie ziewać, mówić, że rano musi iść do pracy, a nazajutrz przypadkowo dowiesz się od kogoś, że całą noc przetańczyła ze swoim ukochanym.



Będziesz nie więcej niż drugi i, w najlepszym wypadku, mniej niż pierwszy.



Karma



Nacierpisz się i pokochasz ją czystą miłością, i to żywe uczucie będzie miało metafizyczny sens, mistyczną więź, jakbyś ujrzał swoją aurę. Spróbujesz jej to wyjaśnić. Powiesz, że wszystko można wybaczyć, prócz jednego: rozstając się, oboje zniszczycie wspólną karmę życia. Wasze spotkanie nie było przypadkowe, było magiczne, zapisane w niebie, więc musicie pozostać parą. Odpowie ci, że nie jesteście parą. I wtedy wymierzy cios w karmę. To jej cios i już zawsze będzie ponosić za to odpowiedzialność. Jeśli rzeczywiście byliście sobie pisani. A może nie byliście parą. Może się to wam przyśniło.



Zaczniesz urządzać spotkania, na które będziesz pędzić tak, jak jeszcze nigdy nie pędziłeś. Wyszczuplała. Straciła dziesięć kilo. Ty również schudłeś dziesięć kilo. Powie:



- A może to AIDS?



Czasem wątpi, czy dobrze postępuje, ale to wątpliwości po dokonaniu zdrady. Nie zdradziła cię przez to, że się pieprzy czy tam liże ze swoim nowym facetem. Zdradziła cię, kiedy zerwała wewnętrzny dialog z tobą. To jest ten próg miłości-braku miłości, kiedy energia zostaje skierowana gdzie indziej i ty już nie jesteś połówką, tylko kikutem, chlusta z ciebie krew. Ona może być w szoku po zdradzie, ale to jej własny stan, następstwo czynu dokonanego bez twego współudziału. Wy to już nie "my". Możliwe, że spotkacie się kiedyś, w innym wymiarze życia. Nie będziesz wiedział, o co zapytać. Przecież znasz jej odpowiedź. Co u ciebie? Powie ci:



- Wspaniale.



W każdym przypadku. Albo posługując się pierwszym wyrażeniem, zatwierdzonym w języku rosyjskim nowego stulecia: normalnie. Tobie normalnie ta odpowiedź nie jest potrzebna.



W miłosnej, emocjonalnej sferze życia zbliżamy się mimo wszystko do Wschodu. Jakiekolwiek wybrane przez nas poczynania w zachodnim stylu do niczego dobrego nie prowadzą. Zasady współzawodnictwa, instynkt myśliwego, kategoryczność, wyrazistość, męskie triumfy (analogicznie też w przypadku kobiet) - wszystko to, co określa parametry zachodniego aktywizmu, u nas nie tylko nie działa, ale rozbija i niszczy możliwości. Lepiej usiądź i czekaj, kiedy pod drzwi przyniosą ci trup twojego wroga. Tu nie działa zachodnia idea: dogonić, przekonać i przegonić. Europejskość w stosunkach rosyjskich jest powierzchowna i głupkowata.



Ale ty nie usiądziesz na progu.



Jeśli masz twardy kark, stłumisz męskie ambicje. To nie takie trudne. Jeśli nie jesteś sztuczny, jesteś prawdziwy, stłumisz też poczucie własności jej ciała. To trudniejsze, ale stłumisz. Natomiast zakatuje cię nadzieja. Trzeba trafić do więzienia albo być porzuconym, żeby zrozumieć, że nadzieja może być najbardziej zawziętym wrogiem. Zadzwonisz kiedyś do niej do pracy, będzie miała smutny głos. Jakże cię to ucieszy!:



- Dlaczego masz taki smutny głos?



Miłość lubi wyłożyć sprawę w prymitywnej formie. Odpowie:



- Tęsknię za naszym wspólnym życiem. Mimo wszystko dużo w nim było pozytywnych stron.



- No to wróć do mnie - powiesz bezmyślnie.



Ona głęboko westchnie. Będzie miała cały okres głębokich westchnień w rozmowach z tobą. Nie ciesz się za szybko. To zły znak. To śmierć kliniczna miłości. Może ona chce ci nadać nową jakość, zostawić przy sobie, jest zaradna, przydasz się jej w gospodarstwie życiowym, znajdzie się jakaś rola dla ciebie, przecież mimo wszystko "nie jesteś obcy" (kiedy ci to powie, zawyjesz). Uciekaj, stary, czego stoisz, uciekaj, a ona wymiata okruszki, jak Lili Brik wymiotła Majakowskiego, który pozostał w historii jako "najbardziej" porzucony mężczyzna XX wieku. I choćbyś był generałem, studentem drugiego roku czy wydawcą najnowszej francuskiej filozofii, prawda jest niezmienna: nie jesteś jej potrzebny.



Nie bądź Majakowskim. Nie pisz przed śmiercią, że ona należy do twojej rodziny, nie przywoź jej z Francji renaulta, niech jej Brik wozi. Albo zostań i przywieź renaulta, i pisz, że należy do rodziny. Ale Tatiana Jakowlewa też cię rzuciła, Majakowski. Pamiętam, jak w Connecticut rozmawiałem z nią o Majakowskim. Oczywiście, była dumna, że kochał ją Majakowski, chociaż, wedle jej słów, nie był tak utalentowany jak Brodski, ale za to bardzo dowcipny, bardzo, bardzo dowcipny, i to nieprawda, że miał coś nie tak z męskimi sprawami. Wszystko było jak trzeba. Ale mówiła w taki sposób, że było jasne: nie kochała go. No i proszę, taki geniusz - a nie kochała. Jakowlewa z zainteresowaniem spojrzała na mnie.



- No, niech się pan rozbierze i popływa. Mamy w basenie wodę z oceanu.



Rozebrałem się i pływałem. A ona siedziała i patrzyła. Była wysoką, chudą i według mnie piękną staruchą. Spokojnie można było ją zerżnąć, stając w szeregu z Majakowskim, ale cóż, podpierała się laską i skrzeczała, poza tym obok stał mąż, Liberman. O miłości można pisać tylko zwykłymi słowami, a nie tak, jak pisał Majakowski, ?męcząc rękawiczek zamsz? [z poematu ?Obłok w spodniach?: ?Weszłaś ty, opryskliwa jak ?na, masz! ?/ Męcząc rękawiczek zamsz/ rzekłaś: ?Wiesz wychodzę za mąż ?/ Ano cóż... wychodź...?, przekład Juliana Tuwima - przyp. tłum.].



Opowie ci swoje sny. Śniłeś się jej. Będziecie mieli różne sny. Tobie będą się śniły koszmary, będzie cię we śnie dręczyć jakaś siła nieczysta, będzie dużo krwi, a jej się przyśni, jak na wózku inwalidzkim ucieka z domu, w którym z tobą mieszkała.



- Pomyśl tylko, co ci się śni! Wózek inwalidzki!



Ona ciężko, głośno westchnie.



- No, opowiadaj - powie - jak ci źle beze mnie.



I wtedy nie wiadomo z jakiej kręgielni wytoczy ci kulę z napisem:



- Czekaj na mnie, jeśli chcesz.



Masz jeszcze jedną gębę. I kiedy minie trochę czasu, powie ci:



- Jak ty się narzucałeś! Przecież wszystko było jasne.



- Chciałem cię odzyskać.



O, to dobrze powiedziane. Nie będzie wiedziała, co odrzec. Bo napaskudziła i odeszła równie paskudnie, zalewając wszystko moczem i gównem. Lubiła brudzić i brud miał w niej sojuszniczkę.



Stary, masz coś nie tak z głową. Będziesz chciał napisać do niej list, przy czym niezawodnie w mściwej tonacji. I zamiast spać, będziesz po nocach pisał go w myślach. Ona twoje starania uzna za męską słabość, zacznie być przy tobie kapryśna, rozdrażniona, będzie dyktować swoje warunki, w rozmowach zawsze do niej będzie należało ostatnie słowo. Jeśli cię już kompletnie pojebie, będziesz ją odprowadzał do domu, gdzie mieszka ze swoim kochankiem, i zadziwi cię jej bezinteresowność: odeszła od ciebie po drabinie społecznej nie w górę, tylko w dół. Mieszka w cudzym kącie, z cudzymi kotami - żeby tylko nie mieszkać z tobą.



"Baby - powiedziała mi moja trzydziestoletnia gosposia, Ukrainka z Winnicy - są jak te psy, pan wybaczy niefortunne porównanie. Gotuje im człowiek żarcie, karmi - to nawet do miski nie podejdą. Ale wystarczy odebrać im miskę i udawać, że się odchodzi, a one już biegną za człowiekiem i chcą żreć".



Potem ogarnie cię panika: co dalej z tobą będzie? Jak tu żyć samotnie? Jak szalony zaczniesz poznawać jakieś baby i przekonywać samego siebie, że tak trzeba, że Katia jest całkiem całkiem i Swietka też niczego sobie, ale od Katii będzie zalatywało pastą do butów, a na Swietkę zaczniesz mieć alergię. Znajdziesz się w położeniu człowieka, któremu noga utkwiła w strzemieniu i koń wlecze go po ziemi. Ona nigdy do ciebie nie wróci. Od znajomych dowiesz się, że jest szczęśliwa, że jeździli gdzieś na koniec świata, kupili mieszkanie. Zaczniesz pić. Zachorujesz. Wpadniesz w depresję. Nie będziesz miał sił do pracy. Będziesz siedzieć i patrzeć w jeden punkt. Picasso po zerwaniu z Olgą Chochłową nie mógł malować przez cały rok. Jacy wrażliwi są artyści! Ale za to Bóg zesłał im dar sublimacji. Gorzej mają księgowi. Zresztą w przypadku tępych ludzi wszystko ostatecznie się zabliźnia.



A na koniec powie ci: gdybyś przy rozstaniu zachowywał się normalnie, tobym nie odeszła.



A ty zaczniesz myśleć: jak to - normalnie? No i rana pozostanie na całe życie. Nie będziesz już, nigdy nie będziesz taki radosny jak kiedyś. Staniesz się podejrzliwy jak prawie wszyscy Rosjanie. I wszystko - całe miasto, cały świat, wszystkie anioły - będą mówić, że ona cię porzuciła. Będą cię wytykać palcami. Zapytasz wtedy: a jak należało się zachować?



A ja ci powiem, że tak właśnie należało się zachować, jak się zachowałeś, może tylko mniej za nią biegać i rzadziej myśleć, że nikomu innemu takie rzeczy się nie zdarzają.



Po prostu taki twój los - być porzuconym, i to jeszcze przez kobietę swojego życia.



Jeśli zaś powiesz: ale to nie była kobieta mojego życia - nie uwierzę, nie zbieraj na nią kwitów, i nie mów, że ją sobie wymyśliłeś, że ona nie potrafi kochać. Była twoim metafizycznym odbiciem, byliście do siebie strasznie podobni, ale pokochała innego, choć kiedyś kochała ciebie. I nigdy nie mów o niej źle. Za to chyba dostaniesz wielki bonus. Zachowuj się godnie. Nie narzekaj na swój los i nie pal za dużo, i nigdy więcej nie ufaj kobietom. Kochaj Boga i państwo. Niezdecydowany, żałosny, samotny będziesz czekał całe lata, zanim znów odważysz się pokochać.



Może to dobrze: przejść przez doświadczenie porzucenia, poznać swoje granice i słabości, nie być wyniosłym idiotą. Zresztą nie jestem pewien. To zależy od człowieka. Inni wylatują w powietrze na minie, a ty - na miłości. Nie trzeba było oddawać się całkowicie, nie trzeba było wymyślać wspólnego krwiobiegu? No co ty! Po prostu taki twój los. Być opuszczonym. Nic na to nie poradzisz.



Trzymaj się, kutasie.



Trzymaj się, stary.



Do zobaczenia, bracie, w raju.

305

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Twój post podoba mi się tak bardzo że postawiłbym Ci piwo smile

306

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Tak dla pokrzepienia serc, dojscie do rownowagi zajelo mi niecale 7 mc, wyleczylem sie kompletnie, otworzylem nowy biznes, poznaje kobiety, bawie sie choc na horyzoncie mam aniola 41 letniego cudo. Reasumujac i patrzac w przeszlosc szkoda bylo czasu na uzalanie sie ,zycie jest piekne jestem Bogiem sam dla siebie i tyle a reszta niech sie nie placze i bierze zycie za rogi bo szkoda czasu.........................................

307

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Mam nadzieję, że za jakis czas też tak będę potrafiła sie cieszyć znowu z życia. Bo teraz to tylko płacz i ból serce rozdziera. Cieszę się, że ludziom znów udaję się być szcześliwymi.

308

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Desperacja nie zna granic, jestem 4 tygodnie po... nie odzywam się (wykonałem 1 telefon tydzień po i dowiedziałem się jedynie, że jak będę dzwonił to będzie zmiana numeru) ona też się nie odzywa zostawiła mnie, tak będzie lepiej dla mnie i dla niej... a ja konam weekendy są najgorsze.. trochę poimprezowałem ale co z tego jak dalej w weekendy boli najbardziej w piątki... jeździ teraz do innego dowiedziałem się o tym, że coś jest na rzeczy 3 mieś temu  wywaliłem ją prawie z domu aleee...   serce powiedziało niech zostanie, a sytuacja byłaby inna gdyby była konsekwencja a powinna być ... i została nie było zdrady ale były smsiki... pogawędki... mówiłem to nic złego ale 0 zaufania przez te 3 mieś dostawałem do głowy, że ją tracę.... aż się skończyło zostawiła mniee w tej pustce.... sam piorę sobie mózg, że to już koniec nigdy więcej ale te 5,5 lat siedziii na psychice i do tego miałem pierścionek....... cóż oszukała mnie poprostu oszukała - ale ta samotność, samotność jest najgorsza sam w tym mieszkaniu sad ............

309

Odp: co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

jakby ktoś chciał pogadać nie wachać się pisać na mój mejl który jest z lewej strony pod nickiem! bardzo chętnie pogadamm.........

Posty [ 261 do 310 z 310 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » co mam zrobic po rozstaniu nie chce mi sie żyć

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026