To nie wszystko co chciałam napisać - było tego więcej ale jakoś myśli mi się kotłują i nie jestem w stanie logicznie myśleć...
przed chwilą dzwoniła przyjaciółka z tamtego miasta - chciała mi zrobić niespodziankę i kupić coś dla małego (złożyła się ze swoją rodziną!) --- wyczuła, że jest coś nie tak i zadzwoni później - jak położy dziecko spać... uprzedziłam, że jak nie będe odbierac telefonu to znaczy, że nie jestem w stanie o tym jeszcze rozmawiać... będzie próbować...
od drugiej przyjaciółki dostałam sms z zapytaniem czy jutro wybierzemy się na spacer z pociechami... oczywiście zgodziłam się bo bardzo teraz potrzebuje ramienia...
patrze sobie teraz na obrączkę - wybieraliśmy je z mężem długo i starannie... są szerokie, z białego złota, miały symbolizować nasze wielkie uczucie, miały być też widoczne dla innych! aby ci inni wiedzieli, że w końcu nasz związek został sformalizowany... ja ja noszę (od kilkunastu dni bo została mi przywieziona), on już nie...
i po co to było???