netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód i ciąża

789 odpowiedzi77 400 wyświetleńzałożony przez lib, 08.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 391 do 455 z 790 ]

391

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

(...)
Mój Synek rozwija się w błyskawicznym tempie... ma dopiero 2 tygodnie a zachowuje się przynajmniej jak miesięczne baby... ciągle się uśmiecha... obserwuje wszystko co się wokół niego dzieje...uwielbia się kąpać i robi w wanience takie minki, że brak słów tylko buzia się śmieje... szkoda, że tego nie widzicie... a jak się do niego mówi to słucha patrząc się w oczy i nawet próbuje wydawać swoje dźwięki... czasem mu wychodzi smile
ostatnio słuchamy dużo muzyki - głośnej, rockowej i wiecie co - zasypia przy niej... genialne dziecko!
na spacerach jest taki spokojny, najczęściej sobie śpi smile a ja się relaksuję - mam czas dla siebie.... nie dość, że się dotleniam to jeszcze gubię kalorie (tak na marginesie - już tydzień po porodzie wróciłam do swojej wagi sprzed ciąży, ba nawet ważę mniej...)...
kilka dni temu pospacerowaliśmy trochę dłużej i... musiałam go nakarmić na dworze... nowe doświadczenie... przechodnie bardzo pozytywnie to odebrali... uśmiechali się, popierali,nawet policjanci się pozytywnie patrzyli i kiwali głową... totalne zrozumienie... bardzo miłe uczucie...

fantastycznie jest być mamą smile  i pomimo ciągłego zmęczenia nie zamieniłabym tego czasu na inny.... nie oddałabym tych wszystkich chwil spędzonych z Synkiem... uwielbiam obserwować małego i zawsze wychwycę coś nowego... a to jakiś inny układ warg, a to jakieś inne ruchy paluszków, a to szybszy oddech... cudowne! i przyzwyczaiłam się do nocnego wstawania... już powoli pracujemy nad wypracowaniem stałego harmonogramu dnia...

ci, którzy zrezygnowali z tego czasu niech żałują... tego nie można nadrobić niczym...

Buźka smile

lib = zachwycona mamusia.

Uściski smile

392

Odp: Rozwód i ciąża

Widzę, że podnosisz się powoli. Miło to czytać. Zgadzam się, że ten czas spędzony z maluszkiem nie da się porównać do niczego. Życzę Wam wszystkiego dobrego.

393

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

....

fantastycznie jest być mamą smile  i pomimo ciągłego zmęczenia nie zamieniłabym tego czasu na inny.... nie oddałabym tych wszystkich chwil spędzonych z Synkiem... uwielbiam obserwować małego i zawsze wychwycę coś nowego... a to jakiś inny układ warg, a to jakieś inne ruchy paluszków, a to szybszy oddech... cudowne! i przyzwyczaiłam się do nocnego wstawania... już powoli pracujemy nad wypracowaniem stałego harmonogramu dnia...

ci, którzy zrezygnowali z tego czasu niech żałują... tego nie można nadrobić niczym...

Buźka smile

....

i w ten sposób możesz nas tu pieścić lib smile , bo u pe całe towarzystwo odkopuje toporki ... jak tego nie powstrzymam to sami wymierzą sprawiedliwość mężowi pe smile Szok ! smile

394

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

fantastycznie jest być mamą smile  i pomimo ciągłego zmęczenia nie zamieniłabym tego czasu na inny.... nie oddałabym tych wszystkich chwil spędzonych z Synkiem... uwielbiam obserwować małego i zawsze wychwycę coś nowego... a to jakiś inny układ warg, a to jakieś inne ruchy paluszków, a to szybszy oddech... cudowne! i przyzwyczaiłam się do nocnego wstawania... już powoli pracujemy nad wypracowaniem stałego harmonogramu dnia...

Te chwile sa bezcenne, prawda?! smile Ciesze sie razem z Toba, stanowczo wole czytac cie szczesliwa smile Pozdrawam Was serdecznie.

395

Odp: Rozwód i ciąża

Jak ja Ci zazdroszcze tych chwil!!! Sa niezapomniane i jedyne. Moje dzieci sa juz "duze" i samodzielne i nie potrzebuja tak mamy. Co prawda mam teraz co innego: pierwsze milosci, pierwsze samodzielne zakupy, pierwsza jazda autobusem ( oczywiscie sam ) ale bardzo tesknie za tymi czasami kiedy byli tylko moi. To cudowne. Ciesze sie razem z toba.
Buziaki

396

Odp: Rozwód i ciąża

Lib kochana...nawet nie wiesz jak się cieszę i z jaką radością przeczytałam Twoj wpis!!!!! Ten mini człowieczek daje Ci tak wiele siły!!! I masz rację.....Twój mąż traci tak wiele...i trzeba mu tylko współczuć bo omijają go najpiękniejsze momenty które już...nie wrócą!!!
Delektuj się Lib tymi chwilami i pamiętaj że jesteś cudowną i ciepłą osobą...a do takich ludzi to ciepło i dobroć wracają.

Ściskam Cię bardzo mocno smile

397

Odp: Rozwód i ciąża

Młody dokazuje dzisiaj jak nigdy... chyba go wczoraj za bardzo pochwaliłam smile   ale i tak mi to nie przeszkadza... cieszę się, że jest ze mną smile i uwielbiam się nim zajmować... dzisiaj o 3 w nocy - po cycu - zasnęliśmy w łóżku... tak smacznie spał, że nie miałam sumienia przenosić go do łóżeczka...

jutro jadę do "tamtego" miasta... mam wizytę u lekarza... zamierzam zabrać Syna, odwiedzić przyjaciół za którymi się bardzo stęskniłam... i... pokazać się w dawnym mieszkaniu... aby sąsiedzi mnie widzieli... nie wiem tylko czy to dobry pomysł... na pewno emocje powrócą, tyle wspomnień tam jest, tyle moich rzeczy, tyle wspólnych lat...  ale z drugiej strony im szybciej to się zdarzy tym łatwiej będzie mi zapomnieć...
i tak muszę się kiedyś tam wybrać...

przed chwilą dzwonił mąż w tej sprawie... chciał się zapytać czy będę jutro tam... i czy mam transport... bo chciałby zobaczyć się z synem... o mnie nic nie mówił... przykre ale taka jest moja rzeczywistość... nie ma miejsca dla mnie w jego życiu sad

Wielokropku, Nikaa1982, The_Devilu, Bałałajko, Elefantko i Pe--- dziękuję... ja też bym chciała tylko takie fajne sytuacje opisywać, bo ona dają wiarę i nadzieję w lepsze jutro... bardzo się cieszę, że i Wy się ucieszyliście smile chociaż tyle mogłam Wam wczoraj dać w podziękowaniu za opiekę i ogromne wsparcie...

wielkie buziaki Wam przesyłamy smile smile smile smile smile

398

Odp: Rozwód i ciąża

Nikt i nic nie powstrzyma nawrotu emocji Lib. Oby trwało to krótko i szybko zostało zagłuszone przez radość, którą masz skąd czerpać.
Zabierz te rzeczy jak najszybciej, byś nie musiała tam wracać. Przyjaciele pomogą Ci z transportem. Wnoszę po tym, że sam bym pomógł w takiej sytuacji gdyby mnie poproszono. I nie przejmuj się ... będzie dobrze ... panta rhei

399

Odp: Rozwód i ciąża

Hej Sloneczka nasze DWA!!

Pewnie spicie!!

Wiec slodkich i kolorowych snow smile

400

Odp: Rozwód i ciąża

Dzień Dobry, robaczki big_smile
Co tam słychać u Was? Skrobnijcie choć krótki raporcik dla oczekującego tłumu....
Buziaki przesyłam...

401

Odp: Rozwód i ciąża

I ja czekam na newsy smile

402

Odp: Rozwód i ciąża

Ja też:)

403 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-07-24 16:31:02)

Odp: Rozwód i ciąża

...byc moze wizyta sie przeciagnela...jak wroci to pewnie zajrzy tutaj i zda relacje ... oby tylko pozytywne i optymistyczne...

ps. cos ciezkie mam dzis pisanie neutral poraz kolejny edytuje posta ...oj losie losie

404

Odp: Rozwód i ciąża

Hejka,

Wczorajszy wyjazd do tamtego miasta był ok. Najpierw lekarz (zaraz po wielkich korkach na drodze i 40 min. spóźnieniu smile ) potem spotkanie z przyjaciółmi - cudowne, uściski, uśmiechy, długie rozmowy (choć codziennie gadamy przez telefon), wspólny obiad,  zachwyt małym smile a potem... wizyta tam... u męża i jego rodziców...

w sumie muszę przyznać, że czułam się w swoim dawnym domu całkiem dobrze... oczywiście luknęłam w każdy kąt i wielkich zmian nie zauważyłam... doszło tylko kilka mebli i pierdółek... no i lokatorzy się wymienili...

mąż bardzo się ucieszył, że miał możliwość kontaktu z dzieckiem... był zachwycony jego ubiorem (wyglądał słodko smile ), potem jego minkami... i zachowaniem... nie omieszkałam wspomnieć, że to co oni teraz obserwują to nic w porównaniu z jego możliwościami - przecież oni widzą syna raz na kilka dni... i nie są na bieżąco z jego uśmiechami, gestami itp.

mężowi zrobiło się wtedy troszeczkę przykro... słuchał uważnie jak opowiadałam o Kacperku - a przekazywałam tylko szczątkowe informacje ponieważ po co mówić wszystko... zdecydowałam, że powiem tylko tyle by żałował... i chyba żałuje...

na sam koniec wizyty nie obyło się bez pytania: zabierzesz trochę rzeczy? no to spakowałam co popadło mi w ręce... mąż z teściem pomógł mi zanieść torby do auta - taki dobry był big_smile i... koniec spotkania... bez pożegnania... bez słowa... odjechałam...
gdyby nie to ostatnie zdarzenie to mogłabym napisać, że wizyta była udana... a tak, niestety... i teściowa też dodała swoje pięć groszy, przypominając mi, że ona musi chować swoje ubrania w kartonach za szafą... a moje są w szafie...

oczywiście było mi przykro... bo zamykam tamto życie... ale wiecie co... nie wzruszyłam się nawet...
podeszłam do tego pragmatycznie i starałam się wyłączyć emocje... wczoraj się udało...

był taki jeden moment, gdy karmiłam młodego, który obudził na chwilę we mnie wspomnienia... mąż usiadł koło mnie - bardzo blisko, stykaliśmy się ciałem... miałam wrażenie, że chce mnie objąć, pocałować... ciekawe, co by było gdybym odwróciła głowę w jego kierunku... ale nie zrobiłam tego, koncentrowałam się na dziecku i tym dałam mężowi do zrozumienia, że teraz on jest dla mnie najważniejszy a jego zagrywki na mnie nie działają...

zresztą na pewno to tylko moje wrażenie.... zapewne złudne to było...

a młody... zachwycony jazdą samochodem - spał przez cały czas ;D

dzisiaj udało mi się pospać trochę dłużej... nieoceniona pomoc rodziny...

buźki

405

Odp: Rozwód i ciąża

Jestem dumna z Ciebie. smile

406

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

a tak, niestety... i teściowa też dodała swoje pięć groszy, przypominając mi, że ona musi chować swoje ubrania w kartonach za szafą... a moje są w szafie...

Żeby nie było, że znów z grubej rury: #$%#$^$%^#$%^#&.

lib napisał/a:

był taki jeden moment, gdy karmiłam młodego, który obudził na chwilę we mnie wspomnienia... mąż usiadł koło mnie - bardzo blisko, stykaliśmy się ciałem... miałam wrażenie, że chce mnie objąć, pocałować... ciekawe, co by było gdybym odwróciła głowę w jego kierunku... ale nie zrobiłam tego, koncentrowałam się na dziecku i tym dałam mężowi do zrozumienia, że teraz on jest dla mnie najważniejszy a jego zagrywki na mnie nie działają...

zresztą na pewno to tylko moje wrażenie.... zapewne złudne to było...

Kochana, jesteś taka dzielna i mądra big_smile Pokazałaś klasę i niech się od Ciebie uczą big_smile
Ściskam Cię bardzo mocno. I Kacperka oczywiście też big_smile

407

Odp: Rozwód i ciąża

Gratuluję postawy.

"mężowi zrobiło się wtedy troszeczkę przykro... słuchał uważnie jak opowiadałam o Kacperku - a przekazywałam tylko szczątkowe informacje ponieważ po co mówić wszystko... zdecydowałam, że powiem tylko tyle by żałował... i chyba żałuje..."

... jego prawdziwej przykrości nigdy nie zobaczysz ... dopada go nocą ... i wtedy gdy nikt nie widzi ... przyjdzie czas ....




niekochana72 smile
"Żeby nie było, że znów z grubej rury: #$%#$^$%^#$%^#&. "

to widzę, że jest sposób, by wypowiedzieć wszystkie słowa z poza słownika i nie dostać bana smile smile smile ... muszę się tego nauczyć ...

408

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

niekochana72 smile
"Żeby nie było, że znów z grubej rury: #$%#$^$%^#$%^#&. "

to widzę, że jest sposób, by wypowiedzieć wszystkie słowa z poza słownika i nie dostać bana smile smile smile ... muszę się tego nauczyć ...

Trzeba jakoś sobie radzić big_smile I jak rozwija wyobraźnię wink Każdy czytający "widzi" to, co chce big_smile

409

Odp: Rozwód i ciąża

Znaczy ... mam rację ? Że zobaczyłem same bluzgi w stronę byłych teściów i męża ? smile smile smile ... czy zastępując słowa znakami, chciałaś powiedzieć ... że nie jestes az tak brutalna smile ?

410 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-24 19:55:55)

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Znaczy ... mam rację ? Że zobaczyłem same bluzgi w stronę byłych teściów i męża ? smile smile smile ... czy zastępując słowa znakami, chciałaś powiedzieć ... że nie jestes az tak brutalna smile ?

Wszystko TAK tongue
Ale po Tobie się nie spodziewałam... tongue

411

Odp: Rozwód i ciąża

Moja Droga Lib smile zachowalas sie nienagannie, chodz wyobrazam sobie, ze nie bylo łatwo...najwazniejsze, ze dalas rade smile mysle ze Twoja postawa da IM (szanownemu mezulkowi i jego rodzicom) do myslenia, o ile oni w ogole mysla tongue ... przepraszam, ale czasami nie moge sie powstrzymac z komentarzem na ich temat wink

Rowniez jestem z Ciebie dumna, bardzo dumna smile

Buziaki dla Ciebie i Małego Królewicza, dobrej i spokojnej nocy.

412

Odp: Rozwód i ciąża

#$%^&#$%&*$##%&^&... dobre, dobre. muszę zapamiętać smile

dziękuje Kochani za zrozumienie smile i ciepłe słowa - to mnie buduje a jak wiecie materiału do budowy u mnie czasami jest za mało smile dlatego wszystko od razu wykorzystuje by wspiąć się ponad to wszystko, co mnie spotkało ze strony męża...

na razie odczuwam spokój - oby jak najdłużej...

i lekkie zmęczenie bo syn dokazuje... ale poradzimy sobie z tym bez większych problemów bo przecież to same szczęście być tak zmęczonym...

wiecie, że moje słoneczko zaczyna się uśmiechać do mnie! ale tak na prawdę do mnie - nie mimowolnie bo mu akurat wyjdzie... jak do niego mówię i się uśmiecham to on odwdzięcza mi się tym samym smile jest niesamowity i taki mądry... kruszynka moja...

teraz jest przy cycu i co zrobił... oczywiście zasnął smile pewnie na 2-3 minuty by się potem obudzić i bawić...

jest cudowny smile i te jego zalotne spojrzenia...

sama RADOŚĆ

413

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

wiecie, że moje słoneczko zaczyna się uśmiechać do mnie! ale tak na prawdę do mnie - nie mimowolnie bo mu akurat wyjdzie... jak do niego mówię i się uśmiecham to on odwdzięcza mi się tym samym smile jest niesamowity i taki mądry... kruszynka moja...

Może jeszcze za wczesnie na eksperymenty. Ale ja uwielbiałem mówić do swojego jak spał. Mówiłem "misiu - kocham Cie", a on szybko wybełkotał coś po swojemu pod nosem smile smile smile .... tych eksperymentów nie zapomnę do konca życia ... Lib - polecam - smile ... niesamowite wrazenia.
Z uśmiechem było to samo. Mów do niego po cichutku na śpiąco ... zobaczysz jaka frajda smile

No i poklniemy sobie na tych złych .... #$%^&#$%&*$##%&^&    ......#$%^&#$%&*$##%&^&   ...... #$%^&#$%&*$##%&^& !!!!

414

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

wiecie, że moje słoneczko zaczyna się uśmiechać do mnie! ale tak na prawdę do mnie - nie mimowolnie bo mu akurat wyjdzie... jak do niego mówię i się uśmiecham to on odwdzięcza mi się tym samym smile jest niesamowity i taki mądry... kruszynka moja...

Z pewnością uśmiech jest wart grzechu big_smile Mądry - no z pewnością po mamie, ale też dokładają troszkę inteligencji liczne ciotki i wujek wink
P.S. Devil, Ty tak się nie rozkręcaj - to ja jestem ta ZŁA wink

415

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Hejka,

Wczorajszy wyjazd do tamtego miasta był ok. Najpierw lekarz (zaraz po wielkich korkach na drodze i 40 min. spóźnieniu smile ) potem spotkanie z przyjaciółmi - cudowne, uściski, uśmiechy, długie rozmowy (choć codziennie gadamy przez telefon), wspólny obiad,  zachwyt małym smile a potem... wizyta tam... u męża i jego rodziców...

w sumie muszę przyznać, że czułam się w swoim dawnym domu całkiem dobrze... oczywiście luknęłam w każdy kąt i wielkich zmian nie zauważyłam... doszło tylko kilka mebli i pierdółek... no i lokatorzy się wymienili...

mąż bardzo się ucieszył, że miał możliwość kontaktu z dzieckiem... był zachwycony jego ubiorem (wyglądał słodko smile ), potem jego minkami... i zachowaniem... nie omieszkałam wspomnieć, że to co oni teraz obserwują to nic w porównaniu z jego możliwościami - przecież oni widzą syna raz na kilka dni... i nie są na bieżąco z jego uśmiechami, gestami itp.

mężowi zrobiło się wtedy troszeczkę przykro... słuchał uważnie jak opowiadałam o Kacperku - a przekazywałam tylko szczątkowe informacje ponieważ po co mówić wszystko... zdecydowałam, że powiem tylko tyle by żałował... i chyba żałuje...

na sam koniec wizyty nie obyło się bez pytania: zabierzesz trochę rzeczy? no to spakowałam co popadło mi w ręce... mąż z teściem pomógł mi zanieść torby do auta - taki dobry był big_smile i... koniec spotkania... bez pożegnania... bez słowa... odjechałam...
gdyby nie to ostatnie zdarzenie to mogłabym napisać, że wizyta była udana... a tak, niestety... i teściowa też dodała swoje pięć groszy, przypominając mi, że ona musi chować swoje ubrania w kartonach za szafą... a moje są w szafie...

oczywiście było mi przykro... bo zamykam tamto życie... ale wiecie co... nie wzruszyłam się nawet...
podeszłam do tego pragmatycznie i starałam się wyłączyć emocje... wczoraj się udało...

był taki jeden moment, gdy karmiłam młodego, który obudził na chwilę we mnie wspomnienia... mąż usiadł koło mnie - bardzo blisko, stykaliśmy się ciałem... miałam wrażenie, że chce mnie objąć, pocałować... ciekawe, co by było gdybym odwróciła głowę w jego kierunku... ale nie zrobiłam tego, koncentrowałam się na dziecku i tym dałam mężowi do zrozumienia, że teraz on jest dla mnie najważniejszy a jego zagrywki na mnie nie działają...

zresztą na pewno to tylko moje wrażenie.... zapewne złudne to było...

a młody... zachwycony jazdą samochodem - spał przez cały czas ;D

dzisiaj udało mi się pospać trochę dłużej... nieoceniona pomoc rodziny...

buźki

Kochana wiedzialam ze masz ta sile. Emanowala z Ciebie w kazdym poscie. Pokazalas klase, nie dalas wyprowadzic sie z rownowagi i jestes spokojna. Bardzo sie ciesze

416

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

i lekkie zmęczenie bo syn dokazuje... ale poradzimy sobie z tym bez większych problemów bo przecież to same szczęście być tak zmęczonym...

Pociesze Cie ze Kacperki tak maja. To baaaaaaaaardzo energiczne dzieci. Kiedy moja pediatra dowiedzial sie jak dalam malemu na imie to sie kobita przezegnala. Mam tak do dzis. Jego dewiza to "wszedzie gdzie szedlem to bieglem" big_smile

417

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

jest cudowny smile i te jego zalotne spojrzenia...

sama RADOŚĆ

Lib, kochana musiałam tu przyjść, do Was. Pozwolisz, że tym razem ja skorzystam z Waszej energii? Tak sobie przysiądę na chwilę i nasiąknę Waszym szczęściem.

418

Odp: Rozwód i ciąża

Napisałam posta w wątku Lil (lustrzany problem jak Lib i Pe), gdzie zastanawiałam sie co robią i jak reagują rodzice tych "dawców spermy" i to co przeczytałam w poscie Lib odebrało mi siły- pomagają sie synowej pakowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!czy ktoś coś z tego rozumie??????????????????????????????

To, że ci faceci są tacy to tez wina ich rodziców, dają im przyzwolenie na bark odpowiedzialności, egoizm, bo gdybym ja miała syna który chciałby porzucic dziwczyne z którą miałby miec dziecko- to ja juz dałabym mu szkołe i nie wywyinąłby sie z tego tak łatwo.

419

Odp: Rozwód i ciąża

NiobeXXX powiem ci ze czesto sie nad tym zastanawiam. Dlaczego mamuski wrecz czesto utwierdzaja syneczka w przekonaniu ze robi dobrze?? Nie rozumiem tego za grosz i dziekuje bogu ze mojej siostrze trafi sie inny egzemplarz tesciowej. Zawsze sie martwi, dzwoni nie tylko do wnukow ale tez do mojej siostry i normalnie z nia rozmawia, o wszystkim. Dlaczego mamuski nie moga byc takie jak ona?? A przecie wystarczy byc czlowiekiem a nie wsciekla ... nawet nie wiem jak je nazwac. Mam tylko nadzieje ze nie stane taka zgorzniala stara torba.

420

Odp: Rozwód i ciąża
NiobeXXX napisał/a:

..... w poscie Lib odebrało mi siły- pomagają sie synowej pakowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!czy ktoś coś z tego rozumie??????????????????????????????

Tak. Ja rozumiem. Wychowali ciotę. Uczyli go jak trzymać sie trawki jak s....a za krzakami .... Stworzyli robokopa uzależnionego od nich w pełni.
Pasożyta. Zginie wkrótce po nich, bezradny i pozbawiony szans na przeżycie.

421

Odp: Rozwód i ciąża

Mnie się wydaje że takie zachowania faktycznie nie biora się znikąd. To co przede wszystkim kształtuje człowieka to rodzina i środowisko w którym obraca. Wartosci które się wpaja od najmłodszego. Rozróznianie dobrego od złego.
To wszystko nabywamy wraz z otoczeniem.

422 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 01:18:17)

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Tak. Ja rozumiem. Wychowali ciotę. Uczyli go jak trzymać sie trawki jak s....a za krzakami .... Stworzyli robokopa uzależnionego od nich w pełni.
Pasożyta. Zginie wkrótce po nich, bezradny i pozbawiony szans na przeżycie.

I to jest absolutna prawda. Dotyczy również mojego osobistego jeszczemęża. A ja już dopilnowałam, żeby był OSTATNIM ogniwem tego chorego łańcucha.

423

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Wychowali ciotę. Uczyli go jak trzymać sie trawki jak s....a za krzakami .... Stworzyli robokopa uzależnionego od nich w pełni.
Pasożyta. Zginie wkrótce po nich, bezradny i pozbawiony szans na przeżycie.

Lepiej bym tego nie ujęła. Niedawno opisywałam przykład mojego "wujka" ( wstydzę się przyznawać do niego) uzależnionego od mamuni, totalnie bez swojego zdania.

424

Odp: Rozwód i ciąża
NiobeXXX napisał/a:

Napisałam posta w wątku Lil (lustrzany problem jak Lib i Pe), gdzie zastanawiałam sie co robią i jak reagują rodzice tych "dawców spermy" i to co przeczytałam w poscie Lib odebrało mi siły- pomagają sie synowej pakowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

nic w przyrodzie nie ginie, a obiektywizm jest im obcy, wiec jak tylko moga tak mocno wspieraja synow, bronia, a przy tym oczerniaja synowe...jakie to one zle i wredne...

pozwole sobie na male osobiste zwierzenie nawiazujace to wypowiedzi NiobeXXX:

mnie pakowal jeszczemaz, dwa razy (zanim sama wyszlam bo juz mialam serdecznie dosyc), ale nie spakowal mnie i zaledwie 3 miesiecznej corki do konca, wiec po kilku miesiacach odebralam telefon od Pani tesciowej, abym przyjechala po swoje rzeczy, poniewaz chce po mnie POSPRZATAC - tego slowa dokladnie uzyla, wiec jakby mi ktos w twarz dal...wyszlo ze jestem smieciem...coz wymagac od meza skoro rodzice nielepsi sa i niewiele soba reprezentuja...

dlatego tez, zachowania tychze Panow biora sie ze zrodla, ktorym sa ich rodzice...na to bynajmniej wyglada...przykre ale prawdziwe.

425

Odp: Rozwód i ciąża

Gdyby to moją córkę takie coś spotkało, to: @#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.

Ale  odwiedzalibyście mnie, co? tongue

426

Odp: Rozwód i ciąża
bałałajka napisał/a:

mnie pakowal jeszczemaz, dwa razy (zanim sama wyszlam bo juz mialam serdecznie dosyc), ale nie spakowal mnie i zaledwie 3 miesiecznej corki do konca, wiec po kilku miesiacach odebralam telefon od Pani tesciowej, abym przyjechala po swoje rzeczy, poniewaz chce po mnie POSPRZATAC - tego slowa dokladnie uzyla, wiec jakby mi ktos w twarz dal...wyszlo ze jestem smieciem...coz wymagac od meza skoro rodzice nielepsi sa i niewiele soba reprezentuja...

Święta prawda. A ja zdecydowanie twierdzę, że jeżeli podejmie sie decyzje o wyprowadzce, lub zostanie sie do tego zmuszonym, to należy zabrać wszystko w ten sposób, by więcej nie wracac do miejsca złych wspomnien. Innymi słowy - posprzątać po sobie ... by już teściowe i inne zapatrzone maskotki partnera, nie musiały segregować naszych śmieci. Ogranicza to emocje do jednego dnia, a nie kilku kolejnych, łącznie z telefonami od teściowych.
SZOK ! @#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&. ....... i oczywiście     - ,@#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.

427

Odp: Rozwód i ciąża

Zgadzam się z The Devilem w 100 %. Zabrać rzeczy raz a porządnie to chyba najlepsze wyjście. Unikniesz Lib wtedy dodatkowych stresów, ponagleń...a może nawet pretensji które...no niestety...mogą się pojawić.

Widzisz Lib....ja póki co jestem w domu. Ale sama nie wiem jak długo. Staram się więc zmienić nastawienie do tego miejsca. Wytłumaczyć że jest przejściowe. Ludzie przecież wynajmują mieszkania czasem nawet przez całe życie...
To trochę odbiera poczucie bezpieczeństwa...no ale trzeba sobie jakoś radzić.
Na razie mieszkacie z małym u rodziców. Na pewno Was nie wygonią i są szczęśliwi że mają Ciebie i wnuczka przy sobie.

Lib ..tak się zastanawiam...czy twój jeszcze mąz łoży na Kacperka? Jak to rozwiązaliście?
Bo wiesz...on wyjedzie za granicę...może warto by bylo sądownie Was zabezpieczyć....
The devilu jak myślisz????

428

Odp: Rozwód i ciąża

Pewnie że dobrze jest się zabezpieczyć wcześniej. Ale mamy instrumenty, dzięki którym ucieczka przed alimentami zdaje się nieskuteczna.
Jeśli dłużnik jest w którymś kraju UE, jest łatwiej .... W innych przypadkach jednak też można uzyskać pieniądze z tytułu egzekucji.
Zajmuje sie tym Obrót Zagraniczny przy SO. Warunkiem jest znajomość miejsca pracy dłużnika, adresu i firmy.

Na tym etapie Lib, póki mąż jest jeszcze "miękki" ... otumaniony całą sytuacją, proponuje uzgodnić z nim, że zabezpieczenie sądowe jest najlepsze. Można zrobić to też w trakcie rozwodu, bez konieczności uzgadniania z nim. Ale co papier ... to papier ....

429

Odp: Rozwód i ciąża

Pomyśl o tym Lib. Chodzi tu o zabezpieczenie i spokój Twój i Synka. Alimenty mogą być ustalone nawet w sytuacji kiedy nie ma rozwodu czy nawet separacji.

430

Odp: Rozwód i ciąża

Pozwolę sobie wkleić we wszystkich trzech wątkach.
Jakiś czas temu postanowiłam zostać wojownikiem. Hmm... żeby się ratować...
Kochane - Wy też jesteście wojownikami big_smile Nie zapominajcie, że:

" Wojownik światła wybiera swoich wrogów. Wojownik zdaje sobie sprawę z tego, na co go stać. Nie musi otwierać się przed światem i opowiadać o swoich umiejętnościach i zaletach. Ale - podobnie jak na Dzikim Zachodzie - zawsze pojawia się ktoś, kto pragnie dowieść, że jest od niego lepszy. Wojownik wie, że że nie ma czegoś takiego jak "gorszy" bądź "lepszy". Każdy człowiek został obdarzony talentem, dzięki któremu będzie mógł przejść swą drogę. Ale niektórzy nalegają, prowokują, zachowują się w sposób obraźliwy i robią wszystko, by zirytować wojownika. Krytykują jego czyny i próbują udowodnić, że dokonał złych wyborów. W tym momencie serce wojownika mówi: "Nie reaguj na obraźliwe słowa, twoje umiejętności nie staną się dzięki temu lepsze. Będziesz zmęczony przez tak błahą rzecz"
Wojownik światła nie traci więc czasu na słuchanie prowokujących komentarzy, musi wypełnić swoje przeznaczenie".

My już wiemy, jakie jest nasze przeznaczenie big_smile I nic nam nie przeszkodzi w osiągnięciu celu. Już nie...

431

Odp: Rozwód i ciąża

Lib co u Was? Jak tam Kacperek, co nowego wymyslil smile czym Cie zaskoczyl ? a przede wszystkim jak sobie dajesz rade? jak Twoje samopoczucie?

432

Odp: Rozwód i ciąża

Lib....w wolnej chwili skrobni coś do nas....tęsknimy:)

433

Odp: Rozwód i ciąża
pe napisał/a:

Lib....w wolnej chwili skrobni coś do nas....tęsknimy:)

Ależ my jesteśmy paskudnie zaborczy i niecierpliwi... big_smile
Niezaspokojona potrzeba domaga się zaspokojenia.
Lib - naród prosi o informacje ze szczęścia rodzinnego big_smile

434

Odp: Rozwód i ciąża

Kochani, już spieszę z newsami...

Młody ma trochę katarku więc muszę co chwilę oczyszczać mu nosek... aby wydzielina nie dostała się do oskrzeli albo nie daj boże do płuc... oczyszczają mu się górne drogi oddechowe więc musimy trochę pocierpieć... przy okazji wizyty u lekarza syn miał przeprowadzony bilans i wyszło m. in., że przytył przez 2,5 tygodnia o prawie pół kilograma! cieszę się bardzo, bo to znak, że pokarm z cyca mu służy smile a cycki czasami bolą ;D

poza tym dużo się uśmiecha smile mało śpi i płacze, często się rusza (unosi ręce do góry, nogi podkurcza albo wyciąga - gimnastyka to podstawa smile ) tak jakby chciał pływać albo biegać... a podczas kąpieli, gdy myje mu plecki to staje na nogach jakby miał więcej dni niż w rzeczywistości - wczoraj skończył dopiero 3 tygodnie !!! silny z niego facet smile

tatuś Kacperka jest przeziębiony - biedaczysko - i nie odwiedzi nas w tym tygodniu - jaka szkoda ;D

Odpowiadając na Wasze wpisy to:
1----- też się zastanawiałam co się stało z moim mężem, dlaczego on się aż tak bardzo zmienił, dlaczego "przewartościował" całe swoje dotychczasowe życie, dlaczego z odpowiedzialnego, rozsądnego faceta przemienił się w gówniarza, który tylko koncentruje się na swoich potrzebach... przecież kiedyś dla niego ważne były takie wartości jak dom, rodzina, praca a teraz... woli być samotny, mobilny i wolny... wszystko mu się znudziło... nie tylko ja ale i praca, miasto, w którym mieszka... nie pojmuję tego i nie nadążam za nim - i nie chcę tego robić, już nie...

2----- mamisynek?... jest jedynakiem, matka nadopiekuńcza, nie odcięła jeszcze pępowiny, zazdrosna byłą o żonę... teraz ma swojego trzydziesto kilku letniego synka przy sobie... na wyłączność! a jemu to odpowiada, bo jest na utrzymaniu rodziców i swoje ciężko zarobione pieniądze może wydawać tylko na przyjemności... albo na nią (o ile jeszcze jest) albo inne...

3----- "Wychowali ciotę. Uczyli go jak trzymać sie trawki jak s....a za krzakami .... Stworzyli robokopa uzależnionego od nich w pełni. Pasożyta. Zginie wkrótce po nich, bezradny i pozbawiony szans na przeżycie." - The_Devilu - nie wiedziałam, że tak potrafisz... uśmiałam się do łez i popieram smile

4----- faktem jest, że mąż wylatuje do anglii -  na 2 tygodnie - dostał grant na kwerendę i musi tam pozbierać trochę materiałów do pracy... ale kto wie, może mu się tam spodoba i zostanie... co do alimentów to na syna dostanę bez problemów a na mnie to dopiero po rozwodzie, o którym na razie cisza... do tej pory tatuś kupił tylko łóżeczko i pieluchy...  w sierpniu ma przelać na moje konto pieniądze na małego... ciekawe na ile go wyceni...

5----- zastanawiałam się też kiedyś nad wynajmem mieszkania w tamtym mieście ale odrzuciłam ten pomysł, ponieważ stwierdziłam, że jak zamieszkam u rodziny to zaoszczędzę trochę kasiory aby kupić sobie coś swojego... po urlopie macierzyńskim zamierzam wrócić do pracy (w tamtym mieście) i młodego musiałabym oddać do żłobka...albo podrzucać go teściom i mężowi - NIEDOCZEKANIE!!! a tak moja mama będzie się nim zajmować - do czasu jak się w pełni nie usamodzielnię, ale myślę, że nastąpi to dopiero jak mały będzie miał roczek... zresztą po co teraz mam oddawać połowę swojego własnego domu mężowi...

Pe - qwoli przypomnienia - zamelduj się u swoich rodziców na pobyt tymczasowy np. na rok... Twój mąż wtedy nie będzie mógł Cię wymeldować ze swojego mieszkania - a przynajmniej będzie miał to bardzo utrudnione!!! i po porodzie zamieszkaj u rodziny! każda para rąk przy tak małym dziecku jest bardzo pomocna - zwłaszcza, jak będziesz chciała się wykąpać albo nawet skorzystać z kibelka smile

6----- jesteśmy Wojownikami światła smile fajnie i nie poddamy się - już nigdy i nikomu smile

7----- słucham muzyki Ennio Morricone - polecam! młody przy niej zasypia a ja zaspakajam Wasze potrzeby smile przynajmniej częściowo smile

Dziękuję, że nadal przy mnie jesteście...
Ściskam Was mocni o przesyłam mnóstwo cmoków smile

435

Odp: Rozwód i ciąża

Jakżeby inaczej. Jestem, czytam, trzymam kciuki.

Buziaki dla Ciebie, małego całuję w piętę. smile

436

Odp: Rozwód i ciąża

Dzięki Lib big_smile
Buziaki dla Ciebie i Kacperka.

437

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

...
tatuś Kacperka jest przeziębiony - biedaczysko - i nie odwiedzi nas w tym tygodniu - jaka szkoda ;D
...

Chyba zadziałało .... @#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.@#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.,   @#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.  i na koniec @#$@#$@#%$%^%$@^@%@%&$&&&.


lib napisał/a:

...
tatuś Kacperka jest przeziębiony - biedaczysko - i nie odwiedzi nas w tym tygodniu - jaka szkoda ;D
...

A tu zero współczucia .... smile .... nikt nie podsunął przepisów babuni .... syrop z cebuli ? herbatka z malinami .... bańki .......
i nikt nie chce przytulić by poczuł się lepiej smile

438

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:
lib napisał/a:

...
tatuś Kacperka jest przeziębiony - biedaczysko - i nie odwiedzi nas w tym tygodniu - jaka szkoda ;D
...

A tu zero współczucia .... smile .... nikt nie podsunął przepisów babuni .... syrop z cebuli ? herbatka z malinami .... bańki .......
i nikt nie chce przytulić by poczuł się lepiej smile

Ale i nikt nie chciał dobić tongue Niech się $%^&%$^&%^%^&%^*  cieszy tongue

439

Odp: Rozwód i ciąża
niekochana72 napisał/a:

Ale i nikt nie chciał dobić tongue Niech się $%^&%$^&%^%^&%^*  cieszy tongue

lol

440

Odp: Rozwód i ciąża

ale fajne wpisy................

smile smile smile

441

Odp: Rozwód i ciąża

nie żebym tatusiowi źle życzyła

he he big_smile

442

Odp: Rozwód i ciąża

Cudownie widzieć Cię opanowaną i spokojną smile

Gorące buziaki dla Ciebie i Kacperka

A tatuśkowi czosnek w nos. Nie będę do końca bezlitosna. Ostatnio postanowiłam być lepszym człowiekiem wink

443

Odp: Rozwód i ciąża

Hello,

Dzisiaj młody całą noc spał ze mną! wiem, że to niedobrze ale byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły walczyć z jego nocnymi humorami i położyłam go obok siebie - spał jak suseł - nawet na karmienie mu się nie chciało obudzić smile

teraz sobie miauczy jak mały kotek - cudownie smile smile smile

poza tym u mnie spokój!

tatuś napisał 1 smsa - więc mu odpowiedziałam - ale dwuznacznie - niech się domyśla o co mi tak naprawdę chodziło...
nadal charczy więc nie przyjechał nas odwiedzić... przepraszam ---- synka odwiedzić... bo mnie to on nie zauważa...

pada dzisiaj więc nici ze spaceru... szkoda, bo czeka nas kolejny dzień spędzony w domu...

całuski dla wszystkich smile

pa pa

444

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Dzisiaj młody całą noc spał ze mną! wiem, że to niedobrze ale byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły walczyć z jego nocnymi humorami i położyłam go obok siebie - spał jak suseł - nawet na karmienie mu się nie chciało obudzić smile

teraz sobie miauczy jak mały kotek - cudownie smile smile smile

poza tym u mnie spokój!

Nie bądź taka dla siebie rygorystyczna. Od czasu do czasu można sobie pozwolić na odrobinę luksusu wink wspólne spanie z dzieckiem jest takie miłe i przyjemne big_smile I wzmacnia więzi bliskości. Dziecko też lubi to poczucie bezpieczeństwa. Po co mu to odbierać?
Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze. Trzymajcie się cieplutko big_smile

445

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Hello,

Dzisiaj młody całą noc spał ze mną! wiem, że to niedobrze ale byłam już taka zmęczona, że nie miałam siły walczyć z jego nocnymi humorami i położyłam go obok siebie - spał jak suseł - nawet na karmienie mu się nie chciało obudzić smile

To nieprawda, kochana big_smile Dzieci, gdy mogą spać z rodzicami są dużo spokojniejsze. I Ty odpoczniesz - nie trzeba wstawać do karmienia. Poza tym podobno spanie z rodzicami pozwala uniknąć "nagłej śmierci łóżeczkowej". Dziecko słyszy rytm oddechu rodzica i "naśladuje", więc rzadziej wpada w bezdech.
Ja spałam z moją córką długo i nie narzekam. Trzeba później konsekwentnie dziecko "wyprowadzić" z łóżka - i tyle.

Zatem - jeśli to dla Ciebie PRZYJEMNOŚĆ i WYGODA - śpijcie razem. Teraz budują się najsilniejsze więzi pomiędzy Wami. Nie ma co się napinać - słuchaj INSTYNKTU.

Ściskam Ciebie i Kacperka mocno.

446

Odp: Rozwód i ciąża

Cudownie i wygodnie jest spać z małym ale obawiałam się powolutku tego "wyprowadzania" go z łóżeczka... nie chciałabym aby się zbytnio przyzwyczajał do spania ze mną... choć uwielbiam go czuć obok siebie - i on uwielbia jak śpi obok mnie smile to się czuje!!!!

Kochana i Anhedonia - skoro piszecie, że to nawet wskazane to wiem, że nie muszę się niczym przejmować - przynajmniej teraz... dziękuję smile

pa pa

447 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-31 11:06:18)

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Cudownie i wygodnie jest spać z małym ale obawiałam się powolutku tego "wyprowadzania" go z łóżeczka...

Kochana - w moim przypadku był to tydzień. Tylko tydzień konsekwencji z mojej strony i uporu ze strony córki. A to poczucie bezpieczeństwa, które dostała - bezcenne.

A tak w ogóle - polecam konsekwencję. Moim skromnym zdaniem - konsekwencja i własny, dobry przykład - to 90% wychowania dziecka.

P.S. Popatrz, jaka to trauma jest dla dziecka - 9 m-cy w mamie, 24/dobę. I nagle - SAM!  Nie zabieraj mu tego....
Kiedyś Ci podziękuje...

Bosze... instynkt macierzyński mi się ulewa wink

448

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Cudownie i wygodnie jest spać z małym ale ....

ale .... jak dorośnie to nie zawsze jest tak cudownie i wygodnie smile .... czasem tak potrafi kopnąć, że zaczynam marzyć o podłodze smile

449

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:
lib napisał/a:

Cudownie i wygodnie jest spać z małym ale ....

ale .... jak dorośnie to nie zawsze jest tak cudownie i wygodnie smile .... czasem tak potrafi kopnąć, że zaczynam marzyć o podłodze smile

Nie marudź, ja nieraz jestem cała opleciona nogami, które zdają się nie mieć końca smile

Poza tym - niedługo nam ich zabiorą sad Tobie jakaś laska, a mnie jakiś.... mężczyzna hmm

450

Odp: Rozwód i ciąża

Spanie z moja "gwiazda" rowniez jest bezcenne wink

Co prawda nieraz budzilam sie z pampersem na twarzy, i nie raz zostalam skopana, starmoszona, a wlosow co noc mam tyle wyrwanych wink ze Panie Boze polituj, ale to nic smile w porownaniu, z tym jak sie potrafi wtulic, obiac tymi malymi raczkami, ucalowac smile ... cudownie smile

...takze Lib, sama przyjemnosc, spanie ze swoja mala pociecha smile

451

Odp: Rozwód i ciąża
niekochana72 napisał/a:

Nie marudź, ja nieraz jestem cała opleciona nogami, które zdają się nie mieć końca smile

Hmmmmmmm ..... niech pomyślę ..... bo brzmi jak s/f smile

452

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Nie marudź, ja nieraz jestem cała opleciona nogami, które zdają się nie mieć końca smile

Hmmmmmmm ..... niech pomyślę ..... bo brzmi jak s/f smile

Ty już lepiej nie myśl za dużo big_smile

453

Odp: Rozwód i ciąża

Ale kicha........................
wiedziałam, że to kiedyś nastąpi.......... i jak zwykle człowiek nie jest przygotowany na pewne sytuacje................. tak jak ja dzisiaj..............
zadzwonił mąż z zapytaniem czy może przyjechać w odwiedziny... uprzedził, że ma jeszcze lekki katar ale nie będzie podchodził do syna, brał go na ręce, chciałby go tylko zobaczyć..................... zgodziłam się i................ teraz wiem, że to był błąd.................... uniknęłabym pewnej sytuacji albo............ przeniosłabym ją tylko w czasie............
gdy przyjechał mama nie wytrzymała i zapytała się tatusia czy dobrze mu się mieszka z rodzicami, lepiej niż z synkiem??? czy fajnie jest tak przyjeżdżać raz na jakiś czas w odwiedziny i nie widzieć jak syn się rozwija???  odpowiedział, że może zabrać syna i go wychować... mama odp., że w życiu nie oddamy dzieciaka, że to mój syn i ja go wychowam... wkurzył się, nie wytrzymał, wyszedł w biegu trzaskając drzwiami po niespełna 10 minutach pobytu u nas...
dlaczego to zrobiła? nie wytrzymała... w końcu dała upust swoim emocjom, wątpliwościom... w dużej mierze miał na to też wpływ moich ubrań (kolejnych bagaży) które mąż spakował i przywiózł...
masakra...
potem poprosiłam ją aby nie kontynuowała swoich wypowiedzi w mojej obecności (negatywnych nt. wiecie kogo), ponieważ spokój, który osiągnęłam został przez nią zburzony... rozryczałam się, ba nawet uniosłam głos...
po 30 minutach zadzwonił mąż z zapytaniem kiedy może odebrać torby bagażowe ponieważ będą mu potrzebne - w końcu wyjeżdża na stypendium... nie omieszkał wspomnieć o odbiorze mamy wypowiedzi... że albo zamieszka ze mną albo wara od syna!!! sugerował, że i ja tak myślę... że mama ma duży wpływ na mnie i mówimy jednym głosem...
zaprzeczyłam...
przyjechał po torby ale nie wszedł do domu... powiedział, że nie chce mieć z moją mamą już nic do czynienia, że nie wejdzie do jej mieszkania, a to oznacza, że wizyty u jego dziecka stoją pod znakiem zapytania... złośliwie dodał: u mojego dziecka! bo w końcu moja "mamuśka" powiedziała mu, że to moje a nie jego dziecko, bo to ja go wychowuję, bo to ja się nim ciągle zajmuję a on tylko jest dochodzący...
przykre...
pospacerował ze mną i synkiem... nie chciałam wracać do tego tematu ponieważ zostałam poniekąd postawiona w dziwnej sytuacji - między mamą a nim... ale on nie mógł mi i sobie tego darować i analizował... (każde wypowiedziane przez moją mamę zdanie)...wypominał (zalegające ubrania w szafach, meldunek syna w mieszkaniu ich rodziców - bez mojego wcześniejszego uzgodnienia z nimi - o prośbie nie wspomnę, o wygodzie mieszkania tam, pomocy w przeszłości, nie włożenia nic w małżeństwo, o braku szacunku do jego rodziców, nie odp. na ich telefony...)... krzyczał...
był taki bezwzględny... zły.... inny... nie ten sam człowiek...
nie chciałam się z nim kłócić na ulicy---w domu też bym tego nie robiła... powiedziałam tylko, że to on mnie wyrzucił z domu gdy byłam w 9 m-cu ciąży!, że to miało miejsce akurat wtedy, gdy bardzo bolało mnie krocze i podbrzusze, że nie mogłam siedzieć, stać, chodzić, leżeć... a on nawet nie zainteresował się moim stanem... że to nie ja jestem winna za obecne nasze relacje, że to jego decyzja, że nie wiem jak będzie dalej wyglądała kwestia odwiedzin - bo nie będę przecież jeździć tam!, że może robić co chce - zapytał się, czy ma sądownie ustalić wizyty u dziecka... i jeżeli raz, drugi, trzeci uniemożliwimy mu to to założy nam sprawę w sądzie...
powiedziałam to co kiedyś - że ja nie zamierzam utrudniać mu kontaktów z synem i wykorzystywać dziecka do naszych porachunków... ale jakoś nie przyjmował tego argumentu i brnął dalej w swoją bajkę... czyli wypominanie, obrażanie, grożenie!...
nie wytrzymałam... zawróciłam... powiedziałam, że nie ma sensu abyśmy dalej rozmawiali, że nie pozwolę się obrażać, poniżać itp. pojechał ze mną pod dom, zniosłam mu torby... i poszedł dalej ze mną... do lekarza z młodym... potem (po wizycie) rzekł, ja już jadę... i tyle... ani cześć ani pocałuj mnie w dupę...
a mama??? jest w pracy i na pewno cierpi... nie mam jej za złe, że powiedziała w końcu to co jej na wątrobie leżało, ale głupio wyszło...
teraz wiem, że straciłam męża... i straciłam też namiastkę poprawnych relacji między nami... ba nawet popsułam relacje między nim a dzieckiem...
czuje się fatalnie... wróciło wszystko to, o czym niedawno pisałam, że mam jakoś ustabilizowane... emocje... wspomnienia... płacz...
jest mi źle sad sad sad
a Kacperek jest zdrowy tylko ta wydzielina z nosa cały czas jest... i muszę uważać i dbać o niego aby nie dostała się niżej...

454 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-01 18:55:53)

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana, wiesz co powinnaś zrobić?

WYPIER**LIĆ mu te torby przez okno!

Z pozycji matki powiem, że Twoja i tak była spokojna. I powiedziała mu szczerą prawdę.

A jego zachowanie - DNO. Po prostu. ZERO.

Sorki Lib, ale tak właśnie jest.
CIOTA bez honoru, zasad i godności. I jak w ogóle śmie mieć jakiekolwiek pretensje? Odebrał sobie to prawo. I teraz widać, jaki z niego egoista. JEGO samopoczucie (zasłużone zresztą) ważniejsze, niż kontakty z synem. Powinien warować jak pies - na wycieraczce w oczekiwaniu na spotkanie z własnym dzieckiem.


Kochana - mówienie do niego, tłumaczenie mu cokolwiek - bez sensu. On już żyje w innym świecie. Szkoda Twoich nerwów - im szybciej to zrozumiesz i zaakceptujesz, tym lepiej.

P.S. No i mnie poniosło... Ale i tak długo wytrzymałam. Wiele razy już cisnęło mi się to na usta.

455

Odp: Rozwód i ciąża

Bardzo współczuję Tobie takiej sytuacji i przeżyć z nią związanych, mocno Cię przytulam.

Nie jestem tak spolegliwą osobą, jak Ty i uważam, że Twoja mama niepotrzebnie zabrała głos. Rozumiem, ulżyła sobie, ale znacznie pogorszyła Twoje układy z mężem. Wielka szkoda.

Może wrócisz do rozmowy z mężem na temat waszych dalszych relacji, gdy oboje (a zwłaszcza on) ochłoniecie. Jego niechęci do wizyt w mieszkaniu Twojej mamy, nie dziwię się. Wierzę jednak, że wspólnie dojdziecie do porozumienia w tym względzie.

Buziaki. smile

Posty [ 391 do 455 z 790 ]

Strony Poprzednia 1 … 5 6 7 8 9 … 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026