Kochani, już spieszę z newsami...
Młody ma trochę katarku więc muszę co chwilę oczyszczać mu nosek... aby wydzielina nie dostała się do oskrzeli albo nie daj boże do płuc... oczyszczają mu się górne drogi oddechowe więc musimy trochę pocierpieć... przy okazji wizyty u lekarza syn miał przeprowadzony bilans i wyszło m. in., że przytył przez 2,5 tygodnia o prawie pół kilograma! cieszę się bardzo, bo to znak, że pokarm z cyca mu służy
a cycki czasami bolą ;D
poza tym dużo się uśmiecha
mało śpi i płacze, często się rusza (unosi ręce do góry, nogi podkurcza albo wyciąga - gimnastyka to podstawa
) tak jakby chciał pływać albo biegać... a podczas kąpieli, gdy myje mu plecki to staje na nogach jakby miał więcej dni niż w rzeczywistości - wczoraj skończył dopiero 3 tygodnie !!! silny z niego facet 
tatuś Kacperka jest przeziębiony - biedaczysko - i nie odwiedzi nas w tym tygodniu - jaka szkoda ;D
Odpowiadając na Wasze wpisy to:
1----- też się zastanawiałam co się stało z moim mężem, dlaczego on się aż tak bardzo zmienił, dlaczego "przewartościował" całe swoje dotychczasowe życie, dlaczego z odpowiedzialnego, rozsądnego faceta przemienił się w gówniarza, który tylko koncentruje się na swoich potrzebach... przecież kiedyś dla niego ważne były takie wartości jak dom, rodzina, praca a teraz... woli być samotny, mobilny i wolny... wszystko mu się znudziło... nie tylko ja ale i praca, miasto, w którym mieszka... nie pojmuję tego i nie nadążam za nim - i nie chcę tego robić, już nie...
2----- mamisynek?... jest jedynakiem, matka nadopiekuńcza, nie odcięła jeszcze pępowiny, zazdrosna byłą o żonę... teraz ma swojego trzydziesto kilku letniego synka przy sobie... na wyłączność! a jemu to odpowiada, bo jest na utrzymaniu rodziców i swoje ciężko zarobione pieniądze może wydawać tylko na przyjemności... albo na nią (o ile jeszcze jest) albo inne...
3----- "Wychowali ciotę. Uczyli go jak trzymać sie trawki jak s....a za krzakami .... Stworzyli robokopa uzależnionego od nich w pełni. Pasożyta. Zginie wkrótce po nich, bezradny i pozbawiony szans na przeżycie." - The_Devilu - nie wiedziałam, że tak potrafisz... uśmiałam się do łez i popieram 
4----- faktem jest, że mąż wylatuje do anglii - na 2 tygodnie - dostał grant na kwerendę i musi tam pozbierać trochę materiałów do pracy... ale kto wie, może mu się tam spodoba i zostanie... co do alimentów to na syna dostanę bez problemów a na mnie to dopiero po rozwodzie, o którym na razie cisza... do tej pory tatuś kupił tylko łóżeczko i pieluchy... w sierpniu ma przelać na moje konto pieniądze na małego... ciekawe na ile go wyceni...
5----- zastanawiałam się też kiedyś nad wynajmem mieszkania w tamtym mieście ale odrzuciłam ten pomysł, ponieważ stwierdziłam, że jak zamieszkam u rodziny to zaoszczędzę trochę kasiory aby kupić sobie coś swojego... po urlopie macierzyńskim zamierzam wrócić do pracy (w tamtym mieście) i młodego musiałabym oddać do żłobka...albo podrzucać go teściom i mężowi - NIEDOCZEKANIE!!! a tak moja mama będzie się nim zajmować - do czasu jak się w pełni nie usamodzielnię, ale myślę, że nastąpi to dopiero jak mały będzie miał roczek... zresztą po co teraz mam oddawać połowę swojego własnego domu mężowi...
Pe - qwoli przypomnienia - zamelduj się u swoich rodziców na pobyt tymczasowy np. na rok... Twój mąż wtedy nie będzie mógł Cię wymeldować ze swojego mieszkania - a przynajmniej będzie miał to bardzo utrudnione!!! i po porodzie zamieszkaj u rodziny! każda para rąk przy tak małym dziecku jest bardzo pomocna - zwłaszcza, jak będziesz chciała się wykąpać albo nawet skorzystać z kibelka
6----- jesteśmy Wojownikami światła
fajnie i nie poddamy się - już nigdy i nikomu 
7----- słucham muzyki Ennio Morricone - polecam! młody przy niej zasypia a ja zaspakajam Wasze potrzeby
przynajmniej częściowo 
Dziękuję, że nadal przy mnie jesteście...
Ściskam Was mocni o przesyłam mnóstwo cmoków 