Lib kochana jak się czujesz???? Jak przygotowania do przyjęcia maluszka???
Całuje mocno i myśle o Was:)))
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód i ciąża
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 13 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Lib kochana jak się czujesz???? Jak przygotowania do przyjęcia maluszka???
Całuje mocno i myśle o Was:)))
Podobne tematy
Lib ... nie było Cie trzy dni. Trzy całe dni czekamy na wiadomość ... Mam tylko nadzieję, że wszystko u Ciebie dobrze.
Ze to przez jakąś radość nie możesz nas tu odwiedzić.
Witajcie Kochani,
Faktycznie nie było mnie tutaj kilka dni ze względu na problemy z laptopem - ale wróciłam ![]()
Radość jest jeszcze we mnie i nie wiadomo kiedy będzie chciało ujrzeć świat własnymi oczkami
może to zrobić w każdej chwili
Łóżeczko złożone, pościelone, ubranka przygotowane - lokatora jeszcze brak ![]()
A co u mnie? Od wczoraj chyba nieciekawie - wspomnienia, łzy, sen (ostatnio mąż często mi się śni - a było w nim początkowo bardzo przyjemnie - jak dawniej, wspólna rozmowa, przytulanie, śmiech, szczęście i nagle pytanie - kiedy zabierzesz swoje rzeczy...)... Myślę, sobie to tylko sen... ale... wczoraj popołudniu dzwoni telefon... teściowa!!!...czyżby był proroczy...........
nie odebrałam... nie chciałam z nią rozmawiać po tym wszystkim co ostatnio zrobiła... i nie wiem co chciała... podejrzewam, że nie dzwoniła aby zapytać się o moje samopoczucie a tym bardziej o wnuka... mogę się tylko domyślać, że może interesuje ją to kiedy zabiorę swoje rzeczy albo załatwię kwestie meldunkowe...
Mąż nadal milczy... Ja również... nie wysłałam mu jeszcze e-maila ale jestem już prawie pewna, że go wyślę... może dzisiaj...
Słucham dużo muzyki, spaceruję (choć coraz wolniej i krócej...), rozmawiam z ludźmi... wczoraj miałam nawet niespodziewaną wizytę przyjaciółki - bardzo się ucieszyłam
Łatwo popadam w stany od radości do smutku, od uśmiechu do płaczu, mogę się rozpłakać na "zawołanie" gdy pomyślę o mężu... tyle uczuć się we mnie gromadzi... a już myślałam, że jestem na prostej... wczoraj oglądałam nasze wspólne zdjęcia - nie wiem czemu... po prostu tak mnie naszło i ... miałam bliskie spotkanie z chusteczkami... ale potem było już ok... to takie minutówki...
Jestem silniejsza - dzięki Wam również - ale nie jestem stabilna... i długo jeszcze pewnie nie będę...
Jestem silniejsza - dzięki Wam również - ale nie jestem stabilna... i długo jeszcze pewnie nie będę...
Z tym marzeniem o stabilności to już, wybacz, przesadziłaś. ![]()
Niektórzy jej nie osiągają, mimo braku tak trudnych przeżyć, do samej śmierci. ![]()
Ściskam Cię serdecznie, tego ociągającego się lokatora - również. ![]()
Serdecznie pozdrawiam Lib ...
Eh te mysli i prorocze sny ... ja myśle, że moment konca tego właśnie nadchodzi. Z chwilą pojawienia się malszuszka wszystko bedzie inaczej. Wierze, że i zmienią się sny i myśli i nastawienie ....
W telefonie powinnaś użyć jakiejś funkcji "Black List", "Filter Connection" i zablokować na stałe niepokojące Cie numery .... i ją i jego i wszystkich nieprzychylnych CI intruzów ... Ja w każdym razie trzymam kciuki coraz mocniej ....
Wielokropku - wiem ale marzyć zawsze można ![]()
The_devilu - my również Ciebie pozdrawiamy
Ściskam Was tak mocno jak tylko potrafię ![]()
Kochana Lib...dzielnie się trzymasz!!! To niesamowite że potrafiłaś wbrew wszystkiemu odnaleźć w sobie spokój, wyciszenie i tak cudownie przygotowałaś się do tego momentu jakim jest pojawienie się maluszka:)
Nie odebrałas telefonu od tesciowej...i bardzo dobrze!!! Po co ma Cię ktoś dekoncentrować. Teraz naprawdę jest Wasz czas!!!
Czas MAMY I JEJ SYNKA:)
Wszystko co złe zostaw za sobą...Na tą chwile naprawdę wszystko jest mniej ważne!!! Wiesz...ja do narodzin mojego synka podchodzę też w pewnym sensie jak do narodzin samej siebie. Pojawi się ON i zmieni się wszystko. To poczatek nowego życia:)...także mojego!!!! ![]()
Trzeba patrzeć pozytywnie Lib...uśmiechać się...bo wierzę że wtedy życie tez się do Nas uśmiechnie...
Co do huśtawek...i tych stanów...Mogą to być też hormony....Ja mam to samo...:)
Mimo że mam klarowną sytuacje jeżeli chodzi o mnie i męża....mimo tego co mi zrobił...NAM bo i synkowi...też czasem zatęsknię
To naprawde normalne!!!!!
Ważne że mocno stoisz na ziemi i koncentrujesz się na tym co najistotniejsze w życiu...NA SWOIM MALUCHU!!!!
Caluję Cię mocno....i główka do góry....wszystko będzie dobrze:)
Pogłaszcz od Nas brzuszek:))))
Moje kochane:)
Jesli chodzi o kwestie snow, tez je mialam, byly straszne...i dosc dlugi czas mi towarzyszyly
Pojawily sie jak zaczelam czuc obecnosc tej drugiej, a pozniej jak sie rozpoczal caly oficjalny moj koszmar, to miewalam je kazdej nocy jak tylko juz udalo mi sie usnac.
Przewaznie spadalam w przepasc, i budzilam sie na bezdechu cala mokra:|
Nie martwie sie one odejda jak tylko zaznacie troche spokoju i oswoicie sie z cala ta sytuacja.
Juz nie spadam w ciemna dziure, teraz miewam sny, po ktorych budze sie z usmiechem
hehe
Wszystko sie unormuje i ulozy, zobaczycie same
i mam nadzieje, ze w niedalekiej przyszlosci napiszecie: " bałałajko miałas racje" ![]()
Pozdrawiam Was bardzo goraco ciężaróweczki
:*
Ps. mam nadzieje ze nie poczujecie sie urazone...
Sny są często odzwierciedleniem naszej podświadomości, naszych trosk, obaw...
Pamietam że kiedy odszedł mój mąż...kompletnie nie mogłam spać... Jak juz zasnęłam to snił mi sie mąż i ten wieczór kiedy zamknął za sobą drzwi... Pamietam że długo budziłam sie z pytaniem dlaczego, i z wielkimi oczami że to się dzieje naprawde...
Pamiętam tez sen którego nie zapomnę....byl tak zwyczajny....jechalam z męzem autobusem, trzymalismy sie za ręce, świeciło slońce, usmiechalismy się do siebie......najgorsze było przebudzenie. Ze cos co było...juz nie wróci...
Lib kochana...teraz kiedy juz mineło sporo czasu...moje sny nie dotycza już mojego (jeszcze) męża....
U Ciebie to wszystko jeszcze jest zbyt świeze...
Ale zobaczysz że się unormuje, że uspokoisz swoje emocje, że maluszek zmieni wszystko. Że wszystko się cudownie przewartościuje:) Nie bedzie juz czasu żeby myslec o mężu...nie bedzie nawet czasu zeby myslec o sobie!!! Bedziecie dla siebie całym światem:))))
Całuje mocno!!!! i śpij dobrze:)))
ps. Bałałajko...to co prawda wątek Lib ale i ja bardzo dziękuję Ci za wsparcie!!!!!! ![]()
Masz racje bałałajko ... Ona śpi, i wierzę że dziś juz inaczej niż ostatnio ...
Spałam - inaczej niż ostatnio ![]()
Z rana włączyłam laptopa i czytam... mam teraz tyle pozytywnej energii, że zamówiłam kolejne komplety pościeli dla syna ![]()
Wysłałam też maila do męża - a niech stracę... przewidziałam wszystkie możliwości jego reakcji - od telefonu, sms, e-maila po sam przyjazd... i wiecie co - dam radę... (chyba
) znieść jego odpowiedź - bo wiem, że nie jestem sama i że Wy pomożecie mi w tym... i innych sprawach również ![]()
Zresztą co ma być to będzie - ale na moich warunkach bo to przecież ja wyznaczam zasady gry
![]()
Pozdrawiam cieplutko ![]()
Droga Lib!!!! Możesz na nas liczyć!!!Zawsze postaramy się Ci doradzić i podtrzymywać na duchu!!! (Kochany Wielokropku, The devil i pozostali....wybaczcie że piszę także w Waszym imieniu....:))))
Lib...jesteś wyjątkową osobą i zasługujesz w życiu na to co najlepsze i na ogromne szczeście...:)
Myśl o sobie i maluszku....koncentruj się na tym co już za moment:)
Zakup nowej pościeli jeszcze przede mną...ale ja mam jeszcze trochę czasu (rodzę za dwa miesiące...)
Póki co mam juz....wózeczek:)))) i od paru dni go wypróbowuje jezdżąc nim po mieszkaniu ...:)
Ostatnio też myśle jak ustawić meble żeby zmieściło się łóżeczko dla maluszka, gdzie będzie miejsce do przewijania...tak zeby Nam bylo wygodnie ![]()
lib....a jak się czujesz fizycznie????Cięzko jest już pod koniec utrzymac brzuszek???
U mnie kregosłup już po mału mówi...ratunku!!! Pozatym od dwóch tygodni mam okrutne skurcze nóg...dopadają mnie zazwyczaj w nocy i są bardzo bolesne....:///Piję duuużo magnezu ale...tylko trochę pomaga....
Całujemy Cię mocno Lib!!!!
Droga Pe,
Wiem, że mam w Was wsparcie i dziękuję z całego serca
nie wiem co by było gdyby nie Wy!!!
W naszym domku stoi już łóżeczko, ubranka są w szafach... przebywać będziemy w moim dawnym pokoju i nie jest tu dużo miejsca aby wstawić jeszcze cokolwiek - ale najważniejsze, że jest spokój
i wygodnie też ![]()
Co do mojego samopoczucia fizycznego to jest różnie - ale generalnie nie mogę narzekać... nie mam żadnych obrzęków nóg, bolą mnie tylko dłonie (i to strasznie!) - cierpną i drętwieją nie tylko w nocy ale i w dzień... uczucie podobne do odmrożeń... poza tym jak długo chodzę to mam ucisk na podbrzusze...ale to normalne bo dziecko jest już duże... jak długo leżę (na bokach albo na plecach) to wtedy przy wstawaniu odczuwam ból krocza... jednak jak się rozchodzę to mija... kręgosłup na razie nie przeszkadza... (pamiętam, że kilka miesięcy temu jak siedziałam długo przed kompem w pracy to nie mogłam z bólu wytrzymać...) no i mam nocne skurcze łydek (biorę również magnez)... o parciu na pęcherz nie wspomnę...
Był taki moment, w którym myślałam, że umieram - po tej ostatniej "rozmowie" z mężem - opisywałam ten stan... ale po konsultacji i odpoczynku przeszło...
Mąż zawsze mi powtarzał, że moja ciąża jest w ogóle nieodczuwalna i bezproblemowa... tylko ludzie się nią ekscytują i podniecają... gdyby nie ta cukrzyca to byłoby jak w bajce...
Być może dlatego aby urozmaicić mi ten okres zafundował mi takie "atrakcje"...
A po mailu cisza...
Buziaki ![]()
Witaj,
przeczytalam cały Twój wątek. Jestem w szoku jak mąż mógł się tak zachować, jestem przerażona jak postępują bliske nam osoby, a jednocześnie pelna podziwu dla Ciebie za siłę jaką posiadasz i to jak dzielnie znosisz te wszystkie wydarzenia. Ciekawi mnie co napisałaś mężowi w mailu i jak planujesz poród, chcesz, żeby przyjechał do szpitala i był obecny podczas narodzin maluszka?
Witaj Tisha,
Dziękuję za dobre słowa...
Wiesz, na początku było bardzo ciężko... zresztą teraz też jest różnie...
Cudowni ludzie stąd mnie tak wspierają... siłę mam dzięki Nim i mojej rodzinie, o której nie można zapomnieć ![]()
Nigdy nie zrozumie zachowania mojego męża (i innych typków również) i nie zaakceptuję jego decyzji... nigdy nie wybaczę ale nie zastanawiam się nad tym juz więcej bo nie ma sensu...
Co napisałam mężowi? starałam się pisać dyplomatycznie - nie był to długi mail, opisałam po krótce moje uczucia jakie mam po ostatniej naszej rozmowie - tak bardziej na chłodno... nie chciałam mu dokuczyć, niczego wypominać i zniżać się do poziomu jaki on wraz z mamą reprezentuje (bo nigdy nie wiadomo czy nie wykorzystałby tego w sądzie... dziwne, że o takich rzeczach muszę myśleć i je przewidywać..., dziwne, że w ogóle z własnym mężem muszę sie w ten sposób pozozumiewać... ale nieważne ), po przeczytaniu tej wiadomości być może udało mi się wzbudzić w nim poczucie winy za nieinteresowanie się dzieckiem... nie omieszkałam tego przemilczeć... ale nie to było moim celem... chciałam tylko aby wiedział, że dokonałam zakupów, które on zdeklarował się kupić (m. in. wózek)... no i w przekonaniu wielu ludzi to ja wyciągnęłam pierwsza rękę... choć na tym mi nie zależało wcale...
co do jego obecności podczas porodu to nie wiem... kiedyś chciałam aby był obecny, on też a teraz... może nie zdąży dojechać... poinformuję go o akcji - w końcu to jego dziecko i ma prawo wiedzieć - pomimo tych wszystkich cierpień... chyba, że do tego czasu wydarzy się coś niespodziewanego między nami i przeważy o moim milczeniu...
nie planuję za dużo bo "co człowiek planuje to Pan Bóg krzyżuje..."
Miłego dnia ![]()
Droga Lib codziennie śledzę twój wątek i trzymam za ciebie i maleństwo kciuki , twoje posty dużo mi pomagają. Chociaż postanowiłam że dam mężowi jeszcze szanse coraz częściej zastanawiam się czy warto ? Robię to dla mojego synka i maleństwa które siedzi w brzuszku. Próbuje być twarda choć często po kątach popłakuje, naprawdę nikomu nie życzę aby to co ja przeżywam teraz będąc w ciąży mu się przytrafiło a przecież miał to być najpiękniejszy okres w moim życiu.
Cieszę sie że chociarz tu mogę z kimś szczerze porozmawiac.
Trzymaj się cieplutko razem z synkiem.
Kasiuniamaja111,
Bardzo mi przykro, że musisz przechodzić przez ten koszmar... widzę, że jesteś odważna i dzielna ![]()
Ja też ten najpiękniejszy okres w życiu wspominać będę źle... albo wcale nie będę go wspominać...
Ja na początku mojej historii byłam skłonna wybaczyć mężowi to nowe "uczucie", którego się do dzisiaj wypiera... dla dobra naszej powiększającej się rodziny... chciałam zapomnieć, żyć jak dalej ale im dłużej do tego dążyłam tym bardziej mąż był dla mnie wrogi... aż stało się to co się stało... i nie ma już nas...
Teściowa powiedziała kiedyś, że dla dobra dziecka nie powinnam walczyć o męża tylko zostawić go i się wyprowadzić...
Oczywiście cierpię, boli cholernie i zdaję sobie sprawę z tego, że długo tak jeszcze będzie... ale nie poddaję się, skupiam na małym i czuje ogromną radość... bo niedługo będę go miałam przy sobie ![]()
A mąż - niech się goni...
Nie wiem czy warto na siłę tkwić w nieszczęśliwym związku - nie masz swobody, radości i oparcia - ale tego prawdziwego płynącego prosto z serca... zastanów się czy warto... podejmiesz decyzję jak będziesz gotowa... i pogłaskaj maluszka w brzuszku a syna ucałuj ![]()
pozdrawiam
Droga Lib
Bardzo się ciesze z Twojego powrotu
Czytam Twoje posty i podziwiam... ja chyba aż taka silna nie byłam, no w każdym razie nie taka świadoma ... Masz racje będzie jeszcze trochę bolało ale przyjście na świat Maluszka złagodzi ten ból a nawet na jakiś czas pozwoli całkiem zapomnieć ( tak było ze mną).
Pewnie nie możesz się doczekać przyjścia na świat Maluszka? Wiesz już jak dasz Mu na imię.
dasz sobie ze wszystkim rade
Pozdrawiam Ciebie i Maluszka
Wlasnie dziewczyny, jakie imiona beda "nosic" Wasze chłopaki
??
Dzis też nie mogłem sobie podarować by tutaj zaglądnąć. Przejechałem pół Polski, by sprawic synkowi wakacje. To za świadectwo z "czerwonym paskiem"
... ale radości czytania pe i lib, nie mogłem sobie darować.
Zobaczcie wszyscy na ich posty. Są pełne smile'ów
i przez to i ja czuję się lepiej.
Niby zwykła lista ... a taki niezwykły wątek. Tak cieszy ... tak dopinguje ... Wciąga bardziej niż Tibia.
Wysłałam mejla i odpisał... po całym dniu... nie pozostał mi dłużny, obwinił za wiele sytuacji.... odwrócił "kota ogonem"... wywołał we mnie mnóstwo emocji... odpisałam mu w nocy ponieważ i tak bym nie spała...zresztą nie mogłam pozostać obojętna wobec jego tez i chciałam wyjaśnić wszystkie poruszane kwestie by w końcu zamknąć ten rozdział... licytowanie się żalami, faktami, odpisywanie na zarzuty...
dał mi do zrozumienia, że chciał się ze mną wczoraj bezpośrednio spotkać - ale ja nie czytam w myślach i nie przewiduję reakcji innych osób - więc skąd mogłam wiedzieć o jego planach, w końcu przez ostatnie 3 tygodnie milczał...
napisał, że uszanował mój spokój i decyzję o wyjeździe ale tym samym odcięłam go od spraw związanych z synem... i dlatego się nie odzywał... chciał też dla swojego zdrowia psychicznego nie narzucać się mi...
znowu tyle przykrych słów... niepotrzebnych stresów (nasiliły mi się skurcze i strasznie boli mnie znowu krocze...) a Mały ewidentnie to przeżywa bo dokucza straszliwie...
dlaczego tak się dzieje... czy to musi tak wyglądać...
pewnie to moja wina bo nawiązałam z nim kontakt... i to w takiej formie...
może będzie chciał się dzisiaj spotkać... a może już nie... nie czekam bo to boli...
Lib ... Wielu z nas chciało Cie uchronić przed wysyłaniem tego maila. Nikt jednak nie może napisać Ci - Nie wysyłaj !
Wielu z nas spodziewało się właśnie takiego efektu. Obracanie kota ogonem to normalny objaw przepychanki, między rozwodzącym się małżeństwem. Teraz pomyśl, że niejednokrotnie w grę wciągane jest bezlitośnie dziecko, z jego słabą młodą psychiką.
Twojego nikt nie zabierze - więc nie przejmuj się tym mailem. Do kosza ! - i po sprawie.
Lib ... nie próbuj go zrozumieć. Już po wszystkim, to że napisał sugestię o wczorajszym spotkaniu, wcale nie znaczy, że taka była prawda. Może by się nigdy nie odezwał gdyby nie Twoj mail. Oszczędź sobie - jesteś w ciąży, a on gra na Twoich emocjach, tak jakby chciał coś ugrać. Może liczy na litość, może na ugodową formę rozstania, ale na pewno nie jest autentyczny - nie jest sobą.
Dziecko przeżywa takie chwile. To pewne - pisałem o tym wcześniej. Nie pozwól mu narażać się na stres. Całe życie przed nim - całe to w którym będziesz uczestniczyć, a później jeszcze okres kiedy chłopak będzie już samodzielny. Bez względu na nic - zobaczysz kiedyś stresy, które są w życiu nieuniknione ... pierwszy dzień w szkole, egzaminy, konkursy ... To wszystko powoduje w dzieciach stres ... Oszczędźmy więc małemu tego - co zupełnie go nie dotyczy. No i oszczędź sobie samej ... dla własnego zdrowia .. dla bałałajki, pe, delphine ...
To za świadectwo z "czerwonym paskiem"
.
Moja córka też!
Mądre te nasze dzieciaczki. Nawet wiem, po kim
Będę złośliwa- wiem, ale po jeszczemężu to moje dziecko ma tylko dysortografię
Ale i ta przeszkoda nie pokona zdesperowanych kobiet! ![]()
niekochana72 ... tylko z grzeczności ... jako iż nie związane jest to z wątkiem, oraz z szacunku dla kobiet, które przecież stanowią 99% tego forum, nie powiem co misiek ma po mamie
a w zasadzie miał ... bo prostowałem te błędy przez całe jego dotychczasowe życie ![]()
Lib.................prosze Cie, dla dobra maluszka i twojej psychiki : nie dodawaj sobie dodatkowych stresów!!!! Sama je sobie fundujesz teraz...Zostaw to!!! Na razie to naprawde nie ma sensu...te sprawy wymagają rozwiązania ale nie teraz a potem, już po porodzie i kiedy będziesz na to gotowa psychicznie. Lib ....masz dobre serduszko i mimo tego co Ci zrobił wyciągnęłaś rękę.... Dostałaś odpowiedź i sama widzisz że nie jesteś gotowa na konfrontację!!!!
Wiem że jest Ci ciężko bo jeszcze kochasz i pewnie byłabyś w stanie wybaczyć gdyby Twój mąż zaczął się starać...Ale on zachowuje się jednoznacznie!!!! I proszę Cię Lib...na tą chwilę...olej go!!!!
Maile, smsy...to też namacalne dowody które potem wykorzystuje się w sądzie. Ja bym nie pisała. Bo potem on może je interpretować w dowolny sposób i wypominać....i to może boleć a przeciez miałas dobre intencje...
Co do porodu....Lib zastanów się czy faktycznie chcesz aby Twój maż ----ten człowiek którego widzisz teraz! a nie w którym się zakochałaś (!!!) byl obecny przy porodzie. Czy potrafi uszanować stan w jakim jestes i wspierac Cię w tak trudnym momencie jakim jest poród...Czy bedzie potrafił dostarczyć Ci spokoju????? Szczerze Lib...odpowiedz sobie na te pytania!!!!!Bez oszukiwania samej siebie i myslenia o tym co było i jakie zamiary mial wcześniej Twój mąż....
Kochana Lib...przepraszam że tak szczerze...ale jestes cudowna osobą!!!! I wiesz że życze Ci jak najlepiej i że trzymam kciuki i mysle o Tobie!!!!
dał mi do zrozumienia, że chciał się ze mną wczoraj bezpośrednio spotkać - ale ja nie czytam w myślach i nie przewiduję reakcji innych osób - więc skąd mogłam wiedzieć o jego planach, w końcu przez ostatnie 3 tygodnie milczał....
Tiaaa.... z pewnością. Skąd ja to znam.
Lib, daj sobie z tym spokój, kochana. Manipulacja emocjami - mogę się w tym temacie doktoryzować
On się nad Tobą i Waszym dzieciątkiem po prostu pastwi - to świadczy najlepiej, kim jest. Jak to napisała mądra kobitka na forum: DNO I TRZY METRY MUŁU.
Kochana Lib strasznie mi przykro.... wiem ze cierpisz i wiem doskonale jak to boli, nie bede pisac nic wiecej bo moi przedmowcy napisali wszystko co napisane byc powinno...sciskam cie mocno i 3maj sie dziewczyno :*
Maile, smsy...to też namacalne dowody które potem wykorzystuje się w sądzie. Ja bym nie pisała. Bo potem on może je interpretować w dowolny sposób i wypominać....i to może boleć a przeciez miałas dobre intencje...
rzeczywiście ... to prawda której nie zauważyłem. Nie daj się prowokować. nawet nie wiesz czy on pisze to osobiście. Być może strona chce manipulować. Pisze ... i wie jak odpowiesz .... Wszystko po to by wygrzebać to przed sądem.
Tam nie ma skrupułów, tam nie ma litości ... Zacznie się bezwzględna walka, którą ktoś za niego zaplanował ...
Uważaj na to ...
Macie rację - próbowaliście mnie odwieść od kontaktu z mężem, ostrzegaliście że to nie jest dobry pomysł... ale ja byłam mądrzejsza... nie wiem dlaczego doprowadziłam do tego... może chciałam przerwać to milczenie, poinformować go o zakupach... może po prostu zatęskniłam... teraz to nieistotne... pozbierałam się już troszeczkę... jest lepiej...
The_devilu - piszę ostrożnie, ważę każde słowo by nie dać mu pretekstów podczas rozwodu... przewidziałam, że może ten mejl być przez niego kiedykolwiek wykorzystany - zresztą on odpowiadając na moje "tezy" również robił to dyplomatycznie... jakie to dziwne, że musimy tak postępować...
--------- gratuluję też Syna
cudowny ojciec i cudowny syn - coś wspaniałego
----------
Bałałajko, Niekochana 72 - wiem i dziękuję...
Pe - to było silniejsze ode mnie... teraz już wiem, że głupio zrobiłam bo miałam kolejne stresy... przygotowywałam się na atak z jego strony więc zaskoczenia nie było, ale emocje... zawsze są i na zawsze pozostaną... z czasem osłabną (już są inne)... tylko kiedy on nadejdzie....
Ojejku, może taki kopniak był mi potrzebny..., utwierdzenia o jego intencjach nie oczekiwałam, bo wiem jakie są - w końcu nie odzywał się przez tyle czasu... nie omieszkał mi również o tym wspomnieć (w sensie wypomnieć)...
to przykre, że ludzie po tylu wspólnie spędzonych cudownych latach są w stanie się tak krzywdzić... nagle mają do siebie tyle agresji, złości, żalu... dobre momenty zazwyczaj idą w niepamięć i liczy się "kogo jest na wierzchu..." coś strasznego...
gdy sobie tak dzisiaj przypominałam nasze dawne rozmowy z mężem to muszę przyznać, że pewne jego stwierdzenia, poglądy "puzzle" zaczęły pasować do całości sytuacji... niby opowiadał wszystko hipotetycznie ale teraz wiem, że robił już wtedy podchody - i był w związku z tym nieszczery w stosunku do mnie... ale wtedy byliśmy zakochani i szczęśliwi więc nie zastanawiałam się nad tym... teraz też nie będę tego analizować - nie czas ta to... po porodzie muszę sobie raz jeszcze wszystko dokładnie przemyśleć i zadziałać dla dobra dziecka i mojego także...
oooooooo
mały czuje, że o nim myślę i piszę - rusza się tak mocno... szkoda, że nie widzicie jego rączki, nóżki i pupy jak się wypina... że nie możecie pogłaskać go po ciałku - a uwielbia jak to robię... chociaż w wirtualnej przestrzeni wszystko jest możliwe... wystarczy tylko to sobie wyobrazić...
dziękuję raz jeszcze za ogromne wsparcie i przepraszam, że Was nie posłuchałam... następnym razem proszę o konkretne NIE!!!!!!!!!!!!!!!! - chociaż mam nadzieję, że nie będzie następnego razu...
buźka ![]()
lib,
w przeciwieństwie do pozostałych nie oponowałam, gdy napisałaś o swych pomysłach dot. kontaktu z mężem.
Reakcja Twego jeszcze-męża trudna dla Ciebie, ale też dająca Tobie kolejny dowód na to, że ten pan i człowiek, którego kochałaś to dwie różne osoby. Zaryzykowałaś sprawdzenie i masz dowód.
Nie wiem co lepsze, nie, bzdura. Wiem, że lepiej jest sprawdzić i wiedzieć, niż łudzić się i gdybać. Wiesz, po jakiej ziemi chodzisz. To, wbrew pozorom, dobre doświadczenie.
Ściskam Cię serdecznie. ![]()
lib,
w przeciwieństwie do pozostałych nie oponowałam, gdy napisałaś o swych pomysłach dot. kontaktu z mężem.
....
Ja też nie oponowałem, chociaż przewidziałem przebieg wydarzeń.
The_devilu - piszę ostrożnie, ważę każde słowo by nie dać mu pretekstów podczas rozwodu... przewidziałam, że może ten mejl być przez niego kiedykolwiek wykorzystany - zresztą on odpowiadając na moje "tezy" również robił to dyplomatycznie... jakie to dziwne, że musimy tak postępować...
--------- gratuluję też Syna smile cudowny ojciec i cudowny syn - coś wspaniałego smile ----------....
Wiem, że jesteś mądrą kobietą ... wypowiadam sie raczej "profilaktycznie", i dziękuję za ciepłe słowa
Dzisiaj miałam kolejny zapis ktg - serduszko małego bije zgodnie z normą... moje skurcze się trochę "wahają" ale to jeszcze nie teraz... młody jest twardy... przechodzi ze mną ten koszmar bardzo dzielnie... chociaż dzisiaj był trochę ospały i nie chciał się zbytnio ruszać... ale dał radę i lekarz puścił nas do home... kolejny zapis za parę dni...
Wielokropku i The_devilu - przepraszam za tą "generalizację" co do mojej wypowiedzi na temat ostrzeżenia w/s kontaktu z mężem... pisałam tak ogólnie nie zastanawiając się, że mogę tym kogoś urazić... wybaczcie jeśli poczuliście się źle
)
a tak na marginesie - po mojej odpowiedzi na mejla męża on milczy... albo nie ma kontrargumentów albo ... zresztą nieważne - niech się goni ![]()
pozdrawiam serdecznie ![]()
Dzisiaj miałam kolejny zapis ktg - serduszko małego bije zgodnie z normą... moje skurcze się trochę "wahają" ale to jeszcze nie teraz... młody jest twardy... przechodzi ze mną ten koszmar bardzo dzielnie... chociaż dzisiaj był trochę ospały i nie chciał się zbytnio ruszać... ale dał radę i lekarz puścił nas do home... kolejny zapis za parę dni...
Wielokropku i The_devilu - przepraszam za tą "generalizację" co do mojej wypowiedzi na temat ostrzeżenia w/s kontaktu z mężem... pisałam tak ogólnie nie zastanawiając się, że mogę tym kogoś urazić... wybaczcie jeśli poczuliście się źle
)
a tak na marginesie - po mojej odpowiedzi na mejla męża on milczy... albo nie ma kontrargumentów albo ... zresztą nieważne - niech się goni
pozdrawiam serdecznie
Gratuluję dobrych wieści! ![]()
A z tym generalizowaniem, daj spokój.
Naprawdę się tą uwagą wcale nie przejęłam (może powinnam?). Wówczas nawet zachęcałam Cię do tego, byś skontaktowała się z jeszcze-mężem, bo Twoja wyobraźnia zaczęła swoje robić, a lepiej zobaczyć rzeczywistość. Napisałam, co myślałam. Zresztą, jak zwykle.
Trzymam kciuki. ![]()
Wielokropku i The_devilu - przepraszam za tą "generalizację" co do mojej wypowiedzi na temat ostrzeżenia w/s kontaktu z mężem... pisałam tak ogólnie nie zastanawiając się, że mogę tym kogoś urazić... wybaczcie jeśli poczuliście się źle
)
Eh ! Nie poczułem się źle. Po prostu przewidziałem to co sie wydarzy, i wydarzyło się ... zgodnie z moją wyobraźnią.
Bardzo ostrożnie używam - stanowczego "tak" i stanowczego "nie" ...
Droga Lib!!! Twarda z Ciebie sztuka...:)))) Już to kiedyś pisałam ale cudownie wysoko unosisz głowę!!!!
Niczym się nie martw na zapas i żyj chwilą...bo tych chwil które są dla Ciebie i synka nikt Ci nie odbierze:)))
Twój maluch...ma cudowną mamusię Lib!!!! Zupełnie wyjatkową...:))))
witam jak długo moge czekać za rozwodem juz sie ciągnie 2 lata i wszystko stoi w miejscu.Odeszłam od swego męza dlatego ze był psychicznie chory umysłowo znęcał sie nademna i nie tylko byla interwencja policji i mialam dwie karty niebieskie .Mój eks jest osobą niepełnosprawna upośledzona umysłowo psychicznie w stopniu umiarkowanym .Ułożyłam sobie życie z innym partnerem i mam z nim dziecko i jestem szczęśliwa z nim .tylko zadaje sobie pytanie kiedy otrzymam rozwód i będzie po już .Proszę o porade
Nie tutaj ma34791
.... Nie tutaj ....
Tu rozmawiamy tylko o przyjemnościach ... O szczęsciu i nowym życiu .....
Ma34791...załóż swój (nowy) wątek i opisz swój problem szerzej. Pozdrawiam ciepło ![]()
Mąż odpisał na mojego mejla... i oczywiście zrobił to w taki sposób aby pokazać, że nasza ostatnia rozmowa była z mojej winy... Mam ochotę rozładować swoje napięcie w najbardziej wulgarny sposób... i napisać do męża kolejną wiadomość, w której znajdą się same żale!!! Mam ochotę wygarnąć mu, że to nie ja rozwaliłam nasze małżeństwo, że to nie ja uświadomiłam sobie, że go nie kocham, że to nie ja angażowałam się w nowe młodsze uczucie, że to nie ja go okłamywałam i udawałam, że wszystko jest między nami w porządku, że to nie ja odpychałam go od siebie w codziennym życiu (osobne łóżko, osobne spotkania ze znajomymi, osobne sprawy, zakupy, osobne święta, ale wspólne posiłki...), że to nie ja czepiałam się wszystkiego, robiłam z niego osobę niezrównoważoną emocjonalnie, i że to nie ja kazałam się mu wynosić z mieszkania bo blokuję wprowadzenie się rodziców, że to nie ja nie interesuję się małżonkiem i dzieckiem! i że to nie ja żałuję małżeństwa i cierpię z powodu popełnienia życiowego błędu...
ojejku, tyle negatywnych emocji się uaktywnia... a jego pamięć jest taka wybiórcza...
nie odpisałam mu jeszcze.... nie zrobię tego w wyżej opisany sposób bo nie mam ani ochoty ani sił się z nim licytować... jeżeli odpowiem to tylko krótko i na temat czyli... nie wiem jeszcze jak...
popiep....one to wszystko...
pomimo tej huśtawki to czuje się całkiem nieźle... dzisiaj miałam lekkie bóle krzyżowe... pewnie organizm przygotowuje się do porodu... do terminu pozostało niespełna 10 dni!!!
Kochana Lib....spokój to Twój sojusznik...pamiętaj o nim!!!!!
Nie daj się sprowokować bo to co napiszesz,choćby było nie wiem jak szczere i zgodne z prawdą, nie zostanie potraktowane poważnie. Twój mąż może to wykorzystać i dodatkowo czytać to swojej rodzinie (na zasadzie jaki to on jest biedny a to Ty wieszasz na nim przysłowiowe psy).
Twój mail jak widać...nie zmienił nic...a tylko podgrzał atmosferę. Kolejne przyniosą albo taki sam albo gorszy skutek.
Zastanów się co poprzez nie chcesz /możesz zyskać...Nastawienie swojego męza już znasz...I wierz mi...ono nie zmieni się w najbliższym czasie.
Lib....mogę Ci tylko radzić...decyzje są Twoje. Ja bym już nie pisała. Skupiłabym się teraz na zadaniu które jest najważniejsze: szcześliwie donosić i urodzić malucha!!!!
Całuję Cię mocno i przytulam !!!!
Mąż odpisał na mojego mejla... i oczywiście zrobił to w taki sposób aby pokazać, że nasza ostatnia rozmowa była z mojej winy... Mam ochotę rozładować swoje napięcie w najbardziej wulgarny sposób... i napisać do męża kolejną wiadomość, w której znajdą się same żale!!! Mam ochotę wygarnąć mu, że to nie ja rozwaliłam nasze małżeństwo, że to nie ja uświadomiłam sobie, że go nie kocham, że to nie ja angażowałam się w nowe młodsze uczucie, że to nie ja go okłamywałam i udawałam, że wszystko jest między nami w porządku, że to nie ja odpychałam go od siebie w codziennym życiu (osobne łóżko, osobne spotkania ze znajomymi, osobne sprawy, zakupy, osobne święta, ale wspólne posiłki...), że to nie ja czepiałam się wszystkiego, robiłam z niego osobę niezrównoważoną emocjonalnie, i że to nie ja kazałam się mu wynosić z mieszkania bo blokuję wprowadzenie się rodziców, że to nie ja nie interesuję się małżonkiem i dzieckiem! i że to nie ja żałuję małżeństwa i cierpię z powodu popełnienia życiowego błędu...
ojejku, tyle negatywnych emocji się uaktywnia... a jego pamięć jest taka wybiórcza...
nie odpisałam mu jeszcze.... nie zrobię tego w wyżej opisany sposób bo nie mam ani ochoty ani sił się z nim licytować... jeżeli odpowiem to tylko krótko i na temat czyli... nie wiem jeszcze jak...
popiep....one to wszystko...
pomimo tej huśtawki to czuje się całkiem nieźle... dzisiaj miałam lekkie bóle krzyżowe... pewnie organizm przygotowuje się do porodu... do terminu pozostało niespełna 10 dni!!!
Obawiam się lib że wszystko spadnie na Ciebie. Wszystko co brzmi "nie" - będzie brzmialo "tak". Cala wina spadnie na Ciebie. W taki czy inny sposób listę zarzutów którą przedstawiłaś - on przypnie tobą. Dostaniesz w promocji łatkę manipulanta, ponieważ wszystko zganiasz na tego biednego, nic nie winnego, porzuconego, pełnego żalu mężczyznę.
A zostaw to ! Po co Ci tego słuchac
Wykorzystaj jak najlepiej swoje 10 dni. Trzymaj sie jakoś i więcej uśmiechaj ...
Lib:)
Jak się czujesz z maluszkiem?
Calujemy mocno i wysyłamy mnóstwo ciepłych myśli!!!! ![]()
Wczorajszy dzień był dziwny...
najpierw wyrwanie się nad ranem ze snu... może go opiszę bo był taki realistyczny: byłam z mężem u mnie w pokoju, całowaliśmy się, rozmawialiśmy i pragnęliśmy się kochać... poszłam do łazienki aby się odświeżyć i nagle... wody mi odeszły ale nie miałam żadnych skurczy... postanowiłam, że dopóki nie czuję bólu do szpitala nie pojadę... gdy wracałam do pokoju nagle poczułam główkę dziecka między nogami, podłożyłam rękę i wpychałam baby do środka ponieważ nie chciałam aby się urodziło w domu... nie wiem jak ale udało mi się... mąż spakował moje rzeczy do szpitala, wsiedliśmy do samochodu aby pojechać na porodówkę i... nagle znaleźliśmy się u znajomych, o których ostatnio myślałam... akcja porodowa poszła w niepamięć i rozpoczęło się spotkanie towarzyskie... które nie wiem jak się skończyło ponieważ się wybudziłam... - nieźle co??? to był pierwszy sen o porodzie - ewidentnie psychika jest już tym przesiąknięta i szwankuje...
następnie natrafiłam w tvn na serial "Przepis na życie" i tam była scena, która wywołała we mnie nie tylko wspomnienia ale również wiele łez: mąż w 16 rocznicę ślubu mówi żonie, że odchodzi bo kocha inną kobietę!!! wiem, że w następnych odcinkach okaże się, że ona jest w ciąży - scenariusz podobny do mojego, do pe i wielu innych kobiet...
mnie mój mąż powiedział, że mnie nie kocha w walentynki! a potem to wiecie jak już było...
na szczęście siostra odnalazła mnie w tej smutnej sytuacji i zaproponowała zakupy dla zmiany nastroju, atmosfery itp... pojechałam i zapomniałam...
na drugiego mejla męża nie odpisałam i już chyba nie odpiszę!... pomimo tego, że prosił mnie w nim abym w miarę możliwości informowała go o naszym dziecku... jak będzie chciał się czegoś dowiedzieć to niech się sam odezwie!
a dzidziuś nadal się wierci i robi to z taką siłą
uaktywnia się wieczorem i po tym jak zjem coś słodkiego...
wczoraj kupiłam 4 superoskie ubranka/kompleciki dla małego - są takie malutkie i takie piękne... już nie mogę się doczekać jak go zobaczę...
The_devilu: masz rację, już odczuwam, że to ja jestem tą złą kobietą która porzuciła biednego, niewinnego męża samego w domu ![]()
Pe - my Ciebie też mocno ściskamy........ i innych oczywiście również
![]()
Buźki
Drga Lib.
Nie wiem czy moge, ale zaryzykuje
NAKAZUJE, abys sie nie kontaktowala z mezem do rozwiazania i przynajmiej przez 14 dni po porodzie...masz miec spokoj dziewczyno, spokoj, a nie szamotanine mailowa.
Nie przyjmuje zadnej argumentacji sprzeciwiajacej sie mojemu nakazowi ![]()
Buziaki slodziaki i przytulance dla Was :* ![]()
mnie mój mąż powiedział, że mnie nie kocha w walentynki! a potem to wiecie jak już było...
He ... popatrz jaki zbieg okoliczności
... ja też rozstałem się z żoną w walentynki. W noc walentynkową powiedziała mi, że ma kogoś innego, że on ją kocha, przyznała się do zdrady. Zrobiła to z taką satysfakcją, z uśmiechem, z taką radością, jakbym miał się z tego cieszyć ... zupełnie jakby dawała mi powód do szczęścia
Ach te walentynki ....
Droga Lib też wczoraj oglądałam ten film co prawda już go kiedyś oglądałam ale wtedy byłam w innej sytuacji a teraz moja sytuacja jest bardzo podobna i jak te życie potrafi się szybko schrzanić. Ten film ma w sobie pozytywną energie oglądając go myślę że jeszcze będzie dobrze.
"dupek dupek, cholerny dupek..."---to słowa z serialu...kultowe już w moim otoczeniu:))
Też oglądałam "Prosto w serce". Seria była pierwszy raz emitowana od lutego i pamiętam że nie mogłam uwierzyć ile było tam analogii do moich przezyć...przynajmniej na początku:)
Pamiętam taką scenę...kiedy główna bohaterka płakała po tym jak odszedł od niej mąż a przyjaciólka Pola pocieszała ją:
---Kochana moglo byc gorzej!!!Mogłabyś być w ciąży....
Pamiętam że popłakałam się i uśmiałam na raz:)))))
Drugi raz doznałam tego uczucia jak okazało sie że dzieczyna jednak jest w ciązy:)))
Jak widać w serialu (który powstał podobno na faktach) bohaterce całkiem fajnie się życie poukładało...To pocieszjące bardzo:)
Lib...dbaj o siebie!!!To końcówka już !!! Przed Tobą lato z wózeczkiem...jej jak Ci zazdroszcze:)
Ja muszę poczekać jeszcze trochę...
Bałałajko - dziękuje za nakaz - postaram się nie zawieść - tym razem... choć korci - oj korci...
The_devilu - oj te walentynki... - choć nigdy tak naprawdę ich szczególnie nie świętowałam ponieważ wychodziłam z założenia, że kochać i świętować miłość należy cały rok a nie tylko w ten jeden dzień... ale mimi wszystko było przykro, zwłaszcza, że miał to być początek czegoś nowego w naszym małżeństwie... pamiętam, że w ten dzień świeciło słońce, wstałam z uśmiechem na twarzy, nowy tydzień, nowy rozdział w życiu, chciałam zapomnieć, wybaczyć, a tu taki cios!!!
Kasiuniamaju111 - ja też myślę, że będzie dobrze - potrzeba tylko na to dużo czasu i sił!!! które de facto już posiadamy ![]()
Pe - "---Kochana mogło być gorzej!!!Mogłabyś być w ciąży...." - dobry tekst, oj dobry... sama się uśmiałam ze łzami w oczach...
Taaaaak - lato z wózeczkiem - właśnie czekam na niego (zamówiłam w ubiegłym tygodniu)...
Ty też dbaj o siebie - czas biegnie nieubłaganie (dla nas chyba dobrze, bo łatwiej zapominamy o naszych "hrabiach"
) i też nacieszysz się jeszcze spacerkami w lato
Pozdrawiam serdecznie - pewnie jeszcze dzisiaj tu zajrzę - siedzę sama w domu (wszyscy pozostali członkowie rodziny w pracy)... choć momencik - jest już po 16-tej - zaraz zaczną się schodzić do domu... i będzie nas więcej ![]()
Martwię się o Pe - chociaż wiem, że da sobie radę... nie z takimi huśtawkami miała do czynienia...
Ja dzisiaj zaczynam 40 tc! nie wierzyłam, że dotrwam do tego czasu - zawsze myślałam, że przez te wszystkie towarzyszące mi od kilku m-cy emocje, stresy i "niespodzianki" urodzę wcześniej... a tu proszę... bardzo się cieszę, bo baby przyjdzie na ten świat w terminie (nie będzie wcześniakiem)... tylko kiedy to będzie??? - pewnie w swoim czasie ![]()
witaj Lib
Pe jest tak samo silna jak Ty obie doskonale sobie poradzicie- choc nie zawsze pisze, zawsze staram sie byc obecna i czytam Wasze posty. Obie dajecie sobie wzajemnie bardzo duze wsparcie, a nikt nie rozumie Was tak bardzo jak Wy obie siebie wzajemnie. To co przezywacie jest dla wielu aktywnych tutaj forumowiczow nieznane- emocje jakie Wam towarzysza, strach, böl, ... rozczarowanie. Ja osobiscie z tego okresu pamietam jedynie moment kiedy polozna po porodzie polozyla mi cörcie na brzuchu i te slodkie lzy szczescia plynace mi po policzkach a to wszystko co bylo zle w tym momencie bylo na zawsze za mna i jestem przekonana ze i u Was tak bedzie.
Trzymajcie sie dziewczyny- wszytko co zle jest za Wami zaczyna sie dobry ten lepszy etap Waszego zycia!
Sciskam mocno
ja też rozstałem się z żoną w walentynki. W noc walentynkową powiedziała mi, że ma kogoś innego, że on ją kocha, przyznała się do zdrady. Zrobiła to z taką satysfakcją, z uśmiechem, z taką radością, jakbym miał się z tego cieszyć ... zupełnie jakby dawała mi powód do szczęścia
Ach te walentynki ....
Hmmm... powiem tak, z własnego doświadczenia: być może pewnego dnia zrozumiesz, ze to był najlepszy od niej prezent walentynkowy dla Ciebie.
Martwię się o Pe - chociaż wiem, że da sobie radę... nie z takimi huśtawkami miała do czynienia...
Wszyscy się martwimy. O Ciebie także ... Ja wierzę w przesądy, i gdy wokół mnie stanie się coś niecodziennego to lecę do komputera ...
niekochana72 ... ja to rozumiem ... rozumiałem już dawno. Dla dobra dziecka chciałem tylko utrzymać małżeństwo jak najdłużej. Ale decyzję o tym, że to małżeństwo jest skończone, podjąłem dużo, dużo wcześniej ....
Ja w ten dzień zabrałem ją do restauracji, nie po to by świętować, tylko by było inaczej ... i było inaczej ... zwłaszcza później w nocy ...
Mam ochotę rozładować swoje napięcie w najbardziej wulgarny sposób... i napisać do męża kolejną wiadomość, w której znajdą się same żale!!! Mam ochotę wygarnąć mu, że to nie ja rozwaliłam nasze małżeństwo, że to nie ja uświadomiłam sobie, że go nie kocham, że to nie ja angażowałam się w nowe młodsze uczucie, że to nie ja go okłamywałam i udawałam, że wszystko jest między nami w porządku, że to nie ja odpychałam go od siebie w codziennym życiu (osobne łóżko, osobne spotkania ze znajomymi, osobne sprawy, zakupy, osobne święta, ale wspólne posiłki...), że to nie ja czepiałam się wszystkiego, robiłam z niego osobę niezrównoważoną emocjonalnie, i że to nie ja kazałam się mu wynosić z mieszkania bo blokuję wprowadzenie się rodziców, że to nie ja nie interesuję się małżonkiem i dzieckiem! i że to nie ja żałuję małżeństwa i cierpię z powodu popełnienia życiowego błędu...!
jesli chcesz by Cie uslyszal... PRZESTAN MOWIC I PISAC.
jesli chcesz by Cie uslyszal... PRZESTAN MOWIC I PISAC.
Właśnie
.... już lepiej nie można było tego ująć
jestem pełen podziwu ... a mi brakuje nieraz słów ... ![]()
Lib !
rozładuj swoje napięcie głaskając sie po brzuszku. Poprzeklinaj pod nosem Włącz jakąś gierkę dla odmiany ...
Ale nie do niego. To jak grochem o ścianę ![]()
Lib!!!! jak dobrze że jesteś....:)
Pe, jestem, jeszcze jestem i długo jeszcze będę - nie wyobrażam sobie, abym stąd zniknęła... tyle wspaniałych ludzi jest tutaj, tyle cudownych chwil, mądrych rad, ciepłych słów - ach, nie można z tego zrezygnować...
Zazdrosc, "jesli chcesz by Cie uslyszal... PRZESTAN MOWIC I PISAC" - zrozumiałam!!!
The_devilu, "rozładuj swoje napięcie głaskając sie po brzuszku. Poprzeklinaj pod nosem Włącz jakąś gierkę dla odmiany ...
Ale nie do niego. To jak grochem o ścianę
" - oj głaszczę się po brzucholu, głaszczę i im częściej to robię tym więcej młody się wierci... , przeklinam ale to są tylko chwile... wczoraj chusteczki znowu były w użyciu ale potem wszystko wróciło do normy - i śmiałam się dużo
, i na spacer poszłam
...
ostatnimi dniami trochę słabiej się czuję - duszno mi, mam jakieś szybsze bicie serducha (choć ciśnienie jest ok), jestem senna więc wcześnie się kładę ale i też budzę się jak koguty pieją... o ile mogę w ogóle spać...
denerwuję się bo ten czas już nadchodzi... czekam i czekam i ...
Już niedługo.
Doczekasz się.
Cierpliwości.
Ściskam serdecznie acz ostrożnie. ![]()
Cierpliwości ...
... nie tylko ty czekasz ... Wszyscy czekamy
...
Droga Lib, narodziny dzieciaczka beda czyms wspanialym, czego nie da sie opisac słowami ![]()
Bedziesz zmeczona, niewyspana, ale to nic
to małe cudo wymagrodzi ci to wszystko spojzeniem, gestem, usmiechem ![]()
Zapewne beda chwile smutku, ale obecnosc synka spowoduje, ze pojawi sie dosc szybko radosc ![]()
Wspaniale chwile przed Toba dziewczyno, cudowne wierz mi na slowo ![]()
Jak wspominam moja "gwiazde" jak byla maluska i teraz jak rosnie, i co wyczynia, i wyprawia, i ile mi szczescia daje to, az sama mi sie micha cieszy ![]()
A jak jestem w pracy, czyli teraz
tesknie za nia, jak za nikim dotad, taka mala krejzolka z niej ![]()
Buziaki i przytulance ![]()
Myśle o Was kazdego dnia czy to juz czy jeszcze moment!!!!
Jeszcze chwila......i będziesz tulic maluszka!!!:)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
Kochani,
dzisiaj byłam na kolejnym ktg - z małym wszystko dobrze, serduszko bije tak miarowo że aż przyjemnie się go słucha...
za parę dni jest "wyliczona data" - jeżeli do tego czasu się nie rozsypię to mam przyjść na kolejny zapis i wtedy lekarz zdecyduje co robimy dalej - bo z 10 dni można przechodzić ciąże... ale nie więcej...
pojawił mi się malutki problem - jutro kończy mi się L4 - rozmawiałam telefonicznie z moją gin i niestety zaocznie nie wystawi mi kontynuacji zwolnienia. Kontaktowałam się z innymi lekarzami prywatnymi w mieście, w którym teraz przebywam i oni niestety odsyłają mnie do lekarza prowadzącego a to oznacza, że jutro z rana jadę do miasta, w którym przebywa mój mąż... on oczywiście nie wie nic co się u nas dzieje (nie dzwoni, nie pisze, nie przyjeżdża - mam podstawy twierdzić, że ma nas w d...), nie zamierzam też jechać do mieszkania jego rodziców po swoje rzeczy... pojadę tylko na wizytę, zaniosę kwitek do pracy i wracam z powrotem do rodziny... na pewno będzie to bardzo emocjonujący wyjazd ale niestety jest konieczny... chyba, że w nocy zacznę rodzić
![]()
dzisiaj przyszła kolejna zamówiona przeze mnie przesyłka - 2 komplety pościeli do łóżeczka (trochę ich już mam ale nie mogłam się oprzeć), są takie wesołe... od razu je poprałam, poprasowałam... choć sił brak...
czekam w dalszym ciągu na wózek - jeżeli jutro nie przywiozą go to zacznę się martwić... i na pewno skontaktuję się z nadawcą...
ach, jak przyjemnie że oprócz mnie (i rodziny ale tej mojej!) Wy też czekacie na małego
byliście dla manie zupełnie obcymi osobami a teraz jesteście mi najbliżsi
nie wiem co bym bez Was zrobiła
DZIĘKUJĘ
że jesteście...
buziaki
Czytam Wasze wątki już od dawna(Twój i pe). Bardzo Wam kibicuje, jesteście bardzo silne kobitki. Niedługo Wasze dzieciaczki Wam wszystko wynagrodzą a Ci palanci (tatusiowie) NAPEWNO kiedyś pożałują swych decyzji. Ściskam Was mocno.
(...)
ach, jak przyjemnie że oprócz mnie (i rodziny ale tej mojej!) Wy też czekacie na małego
![]()
![]()
![]()
byliście dla manie zupełnie obcymi osobami a teraz jesteście mi najbliżsinie wiem co bym bez Was zrobiła
DZIĘKUJĘ![]()
![]()
że jesteście...
buziaki
No, czekamy, czekamy (pluralis maiestaticus), jeszcze tylko kilka dni i już.
Bez nas też, wierzę, dałabyś sobie radę.
Wszak Twój syn ma mądrą mamę.
Gdybyś nie była mądra i rozumna, nasze tzw. dobre rady można byłoby wyrzucić do kosza, nie skorzystałabyś z nich.
To, że jesteś, mimo całej sytuacji, przytomną osobą, zawdzięczasz przede wszystkim SOBIE.
Buziaki ![]()
Ale miałam stresa jakieś 2 godziny temu... byłam na zakupach z siostrą i wchodząc do jakiegoś marketu zauważyłam, że teściowie też do niego wjeżdżają... nie sposób było udać, że ich nie widzę... oczywiście odruchowo kiwnęłam im ręką - teść mi odkiwnął a teściowa... nie koncentrowałam się na niej... chciałam się zatrzymać i poczekać na nich (pierwsza reakcja!) ale siostra sprowadziła mnie na ziemię i przypomniała, jak to m-c temu teściowa ją zrypała przez telefon więc poszłam dalej...
teraz pewnie mają kolejny pretekst do tego, że jestem złą kobietą bo ich olałam ale... niech się gonią...
oj, jak ich tylko ujrzałam to serce zaczęło mi tak szybko bić, stres nie wiedzieć czemu był ogromny... czego się bałam??? konfrontacji z nimi??? rozmowy??? spotkania???
jedno wiem - jeszcze się nie wprowadzili do swojego mieszkania, z którego kazali mi się wynosić... czyżby to był tylko pretekst?
idę coś zjeść bo mały się wierci... muszę go nakarmić!
Jedyne co moge Ci poradzic to odetnij siebie i "brzuch" od zlych emocji. Informuj ojca dziecka o minimum z minimum czyli np " zdrowy syn waga 3800 dlugi 58, 10 punktow Apgar" a tesciow zlej. A potem po kazdej wizycie u pediatry sms z wiadomoscia o stanie zdrowia malego " dzis bylo szczepienie WZW, maly troche plakal " i wszystko. Czytam wasze watki od jakiegos czasu i sama przebieram nogami jaki bedzie duzy TWOJ maly bak, ile dostanie punktow. Na Pe jeszcze musiomy troche poczekac ale cierpliwosc zawsze zostaje wynagrodzona.
Pozdrawiam Was goraco
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 … 13 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozwód i ciąża
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026