Hmmm... Niestety to była tylko kwestia czasu. ![]()
Ja usłyszałam pytanie "Czy P. jest moim dzieckiem?" gdy #$%@$#^@$&^@$% przechodził obok mnie - ot, tak rzucone w przelocie. Bez zastanowienia odpowiedziałam "Niestety jest" - i była to jak najbardziej szczera odpowiedź
I zaproponowałam, ze jak ma wątpliwości - niech sobie zrobi badania. Dupki - i tyle.
Mówiąc szczerze - mnie to już zupełnie nie rusza - Ty też kochana dojdziesz do takiego momentu. To OBOJĘTNOŚĆ. Trzeba na osiągnięcie tego stanu CZASU. Ale w końcu nadchodzi - wtedy NIC Cię nie będzie zaskakiwać i NIC nie będzie Cię już w stanie zranić. No i jeszcze jedno - to właśnie OBOJĘTNOŚĆ jest dla nich najtrudniejsza do zniesienia.
NIC tak nie boli, jak zranione EGO.
Podobne tematy
mam już wyznaczony termin rozprawy o alimenty... zostało trochę czasu ale muszę się już powoli do niej przygotowywać (rachunki, faktury, zaświadczenie o moich dochodach...) nie ma odwrotu - i nawet nie chcę aby był...
niedługo wracam do pracy - tak naprawdę to jestem tam już jedną nogą... Mały zostanie z mamą... ja będę dojeżdżać do tamtego miasta (strata czasu na dojazd ale trudno)... nie wiem jak sobie poradzę bez Młodego! przecież tyle czasu z nim spędzam (całe dnie) a tu takie kilkugodzinne rozstanie... wiem, że nie jestem pierwszą i nie ostatnią mamą, która zostawia w domu tak małe dziecko... ale przykro mi, że i ja muszę tak uczynić
Maluda pozostanie w dobrych rękach ale mimo to jakoś smutno mi się robi gdy o tym myślę... na razie cieszę się ostatnimi chwilami spędzanymi w domu z moim Słoneczkiem...
a on???... nie ma go... ani u syna na widzeniach, ani w mojej głowie... nawet nie wspominam... ta złość na niego wypiera wszystko co było dobre między nami... zobaczymy się pewnie na badaniach dna bo przypuszczam, że będą szybciej niż sprawa alimentacyjna...
przez co mi przyszło w życiu przechodzić... gdybym wiedziała co mnie czeka wcześniej to nigdy bym się nie pisała na taki żywot, no ale nie mam takiej mocy przewidywania przyszłości i dzieje się tak jak się dzieje... kiedyś koleżanka napisała mi, że zawsze coś się po coś dzieje - nawet to przez to teraz przechodzę... ach... no to zobaczymy co mi będzie pisane ![]()
i piosenki, które jeszcze kilka miesięcy temu wywoływały u mnie lawinę łez mogę - jak na razie - słuchać bez większych emocji... nie płaczę - chyba że z radości
uzbrajam się mocno w siłę, bo wiem, że będzie mi bardzo potrzebna!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a gdy się to wszystko już zakończy - oby po mojej stronie! - to będę w końcu wolna... od myśli, od wspomnień, od niego formalnie...
dzisiaj mija pół roku jak mnie już tam nie ma... zleciało...
buziaki
Lib, trafic w zyciu na wlasciwego faceta, ktory przejdzie najtrudniejsze proby i momenty i pokusy i pozostanie przy kobiecie mimo mijajacego nieublagalnie czasu to mniej prawdopodobne niz milion w loterii. Czytam Twoj watek, jak powiesc obyczajowa .... Chcialabym, aby zycie dopisalo Ci dobre zakonczenie :-)
Lib...napiszę tylko że jesteś wspaniała !!!
Badanie DNA....aż mnie coś trafiło....##%)(%)(@$%)@
ale spokojnie...karma wraca Lib ![]()
Uściski dla Ciebie i Kacperka
Lib,co słychać? Jak się trzymasz?
Właśnie przeczytałam wpis Ani... brak mi słów...
muszę przestać płakać aby cokolwiek napisać...
tak mi przykro ;(
Kochana Lib!
Napisz w wolnej chwili co słychać? Jak wygląda sytuacja? Jak się trzymasz ?
Ściskam mocno !
Lib nie bede ukrywac ze ja tez czekam na nowe, dobre wiesci od Ciebie.
Droga Pe i Lib.Co u Was Wspaniałe Kobietki?Jestem z Wami całym sercem.