netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód i ciąża

789 odpowiedzi77 403 wyświetleniazałożony przez lib, 08.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 790 ]

586

Odp: Rozwód i ciąża

Lib  są sytuacje że zachowanie trzeba dostosowac do rozmówcy.  Bez wulgaryzmów   ale spokojnie i stanowczo wyłożyć "kawe na ławe" i  powiedziec, ze nie życzysz sobie takiego zachowania w trakcie odwiedzin Kacperka.

587

Odp: Rozwód i ciąża

I nie jesteś głupia, tylko niestety kochasz kogoś kto na to nie zasługuje.

588

Odp: Rozwód i ciąża

Do nich to jak do słupa!!! można mówić, że się czegoś nie życzy a oni swoje... najpierw udają, że wszystko jest ok, chcą się ściskać na przywitanie, spacerować, normalnie rozmawiać a potem wylewają gorzkie żale! dwubiegunowi!!!

589

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Do nich to jak do słupa!!! można mówić, że się czegoś nie życzy a oni swoje... najpierw udają, że wszystko jest ok, chcą się ściskać na przywitanie, spacerować, normalnie rozmawiać a potem wylewają gorzkie żale! dwubiegunowi!!!

Kochana - to postaw sprawę jasno: jak nie będą się zachowywać odpowiednio - nie będą widywać wnuka. Tyle. I konsekwentnie tego przestrzegaj.

590

Odp: Rozwód i ciąża

I tutaj jest problem... bo mąż zdaje sobie doskonale sprawę ze swoich praw rodzicielskich!!!
przypomina mi o tym na każdym prawie spotkaniu!
jak mu utrudnię kontakty z synem to nie omieszka wejść na drogę sądową!
dlatego muszę być chyba pierwsza
---- przypomina, że ja nie chcę ograniczać mu kontaktów---

591

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

I tutaj jest problem... bo mąż zdaje sobie doskonale sprawę ze swoich praw rodzicielskich!!!
przypomina mi o tym na każdym prawie spotkaniu!
jak mu utrudnię kontakty z synem to nie omieszka wejść na drogę sądową!
dlatego muszę być chyba pierwsza
---- przypomina, że ja nie chcę ograniczać mu kontaktów---

Ja mówiłam o dziadkach - bo rozumiem, że to głównie teściowa zachowuje się nie tak, jak powinna.

Ale rzeczywiście - powinnaś się kochana zabrać za uregulowanie Waszej sytuacji, Choćby po to, aby nie być na łasce jego decyzji w trudnych momentach.
Do wielu rzeczy potrzebna jest zgoda obojga rodziców - warto żebyś o tym pamiętała...

592

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Niobexxx
bo ja kulturalna jestem... i nie zniżam się do ich poziomu... przypłacając to oczywiście swoim zdrowiem psychicznym...
zdaję sobie sprawę z tego, że długo pewnie tak nie pociągnę... a to wszystko z miłości...

----- ale ja głupia jestem ------

Ja bym się jednak zniżyła do ich poziomu( chociaż uważam, że  większych nizin już nie ma) i bym ich wywaliła na zbity pysk. Kochana koniec z tym ciągłym poniżaniem Ciebie. Masz prawo być zła, masz prawo im twardo i stanowczo WYTŁUMACZYĆ, że nie życzysz sobie tego typu przedstawienia.

593

Odp: Rozwód i ciąża

Wiem, ze mąż ma takie prawa i nie o nim pisałam, ale nie wiem czy to dotyczny teściowej, po co  ci ona ma dodatkowo zatruwać życie???????
Jej możesz postawić ulitmatum a jeśli postraszy cie sądem, ty powiesz, że zneca sie nad tobą psychicznie ( jest cała masa sposobów by ja troszke poskromić, na meża zdecydowanie mniej- niestety).
Nie pozwól sie ranić - jego rodzinka już dosć cie skrzywdziła. CHROŃ SIEBIE!!!!!!!!!!!!

594 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-08-28 21:13:58)

Odp: Rozwód i ciąża

lib.
protestuję!

Protestuję przeciw temu, coś tutaj napisała w kilku ostatnich postach.

NIE ZGADZAM SIĘ, byś nazywała się zniewoloną, głupią, z klapkami na oczach. Nie, nie, i jeszcze raz nie.


Jesteś osobą wolną. To, że masz jeszczemęża nic nie znaczy. No, źle napisałam. Masz trochę formalności do załatwienia, ale jesteś osobą wolną,chyba że sama ją sobie odbierzesz.

Jesteś osobą mądrą, a to że czasami zdarza się tobie palnąć jakąś głupotę? Aureola Cię nie uciska.

To, że przejmujesz się, gdy ktoś jeszcze do niedawna bliski jest, delikatnie mówiąc, chamski, oznacza jedynie fakt posiadania przez Ciebie uczuć. Jesteś człowiekiem, nie robotem. Przeżywasz, gdy ktoś wyrządza Ci przykrość.
Że łudzisz się? Bo oceniasz innych swoją miarą i zapominasz (to jedynie możesz sobie zarzucić), że jeszczemąż zmienił się o 180 stopni.

Bądź kulturalną w kontaktach z jeszczerodziną (jeśli musisz), lecz zdecydowaną, stanowczą i wymagającą.


Jak zwykle przesyłam w pakiecie stos smarkatek i worek. smile


Literówki mnie zabiją. hmm

595 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-08-30 00:26:25)

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

----- ale ja głupia jestem ------

Lib co ty piszesz...niech cie reka boska broni jeszcze raz cos podobnego napisac...jestes bardzo madra kobieta, a to co sie z Toba dzieje to wyobrazenie o Nim, o Was, o Waszej rodzinie...to plany, marzenia, wspomnienia, ktorych Ci zal, ze nie bylo ci dane wlasnie z nim zrealizowac...On teraz jest zupelnie innym czlowiekiem, gdyby bylo Ci dane dzis go poznac daje sobie reke uciac, ze nie zainteresowalabys sie Nim, nie pokochala go, nie chcialabys miec z nim dziecka, to ktos zupelnie inny, ktos kto cie skrzywdzil, i pozwala swojej rodzinie robic to samo, to ktos kto powoduje ze placzesz, martwisz sie, ktos kto cie "niszczy" psychicznie, wysysa  z ciebie to co najpiekniejsze, nie pozwol mu wiecej tego robic, powiedz STOP, naprawde zrob to, skroc sobie droge, ratuj siebie Lib, dla Kacperka, zrob to dla niego, skoro tak trudno przychodzi Ci myslec teraz o sobie...i nie zyj zludzeniami, i nie czekaj juz dluzej, ze sie zmieni, ze zrozumie...nie czekaj, juz nie...wystarczy juz tego zlego, naprawde wystarczy Lib.

Sciskam cie bardzo mocno.

596

Odp: Rozwód i ciąża

Witam serdecznie!

Czytam Twój wątek Lib już od kilku dni...
To samo mnie spotkało:( Od trzech tygodni jestem sama z dwumiesięcznym synkiem:( Mąż zostawił mnie dla młodziutkiej stażystki z pracy. Banał, prawda? Zakochał się jak wariat, nigdy go takiego nie znałam. Kiedy odchodziłam z jego domu, powiedział, że nigdy mnie nie kochał...(skąd Ty to znasz), że kocha inną i nie może bez niej żyć i że teraz tak naprawdę wie czym jest miłość i zazdrość o drugą osobę.
Byliśmy 12 lat razem - w tym 4 lata w małżeństwie...
Nie mieliśmy żadnego kryzysu, byliśmy w miarę fajną parą, rozumieliśmy się na wielu płaszczyznach, a tu taka "niespodzianka".
Twierdził,że byłam dla niego za dobra, że zapomniałam w tym związku o sobie i że nie potrafiłam go docenić. Zgadzam się z tym wszystkim i już nigdy nie popełnię tych samych błędów. nie warto zatracać się dla kogoś.
Lib, wiem, że to marne pocieszenie, tym bardziej, że jestem w nielepszym stanie, podobnie jak Ty, to różnica między nami jest taka, że Twój mąż nie chce i nie ma z Tobą dobrych relacji. Dziwnie się zachowuje, nie zależy mu na Twoim szczęściu. U mnie jest zupełnie odwrotnie. Mąż bardziej myśli o mnie niż o dziecku, chce mi w jakiś sposób zrekompensować swoje odejście, jest dobry i miły jak nigdy. W końcu zaczął słuchać moich słów i potrzeb.  Pewnie ma to swoje ukryte cele - choćby wyrzuty sumienia, z którymi mu ciężko. Lib Ty możesz znienawidzić swojego męża, a mój nie daje mi na to żadnej szansy, wręcz przeciwnie chce być moim dobrym kolegą, a może nawet przyjacielem. Bardzo dba abyśmy mieli dobre relacje i wspólnie wychowali synka. Widzę, ze cierpi, ale wybrał wg niego prawdziwą miłość, a nie rodzinę i pewnie dlatego nigdy nie będzie dobrych relacji między nami, bo ja tego nigdy nie zrozumiem. Kim trzeba być, by zostawić maleńkie dziecko...

Trzymaj się cieplutko.

597

Odp: Rozwód i ciąża

Chyba mnie szlag jasny zaraz trafi!!!
Odebrałam mejla od męża!!! czy to będzie teraz nasz sposób porozumiewania się???
prosi o konkretne precyzyjne informacje nt. szczepień naszego dziecka - kiedy będą (harmonogram z podaniem konkretnych dat), co dostał, w jaki sposób i jaki jest koszt poszczególnych szczepionek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
w co on gra? co chce osiągnąć? czy on zamierza mnie nadal dręczyć jak du*** Tonki?
ja pierdzielę - ale kicha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

598

Odp: Rozwód i ciąża

Taki widać "urok"tych jeszczemężów. tongue

Twój z kolei kontroluje jakość sprawowanej opieki, na razie medycznej.


Gdyby to nie było takie straszne dla Ciebie,byłoby bardzo śmieszne. Spójrz z tej strony. Oto Twój jeszcze mąż zamiast po ludzku (no tak,trzeba byłoby być ludziem) zagadać z Tobą, dopytać, bo np. ciekawy, zaniepokojony, to ten ... śle maile i żąda harmonogramu.
Czy potrzebny mu też jest dokładny czas wejścia do gabinetu, a później z dokładnością co do sekundy czas wykonania szczepienia? Przecież to komedia!


Trzymaj się ciepło.:)

599

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

I tutaj jest problem... bo mąż zdaje sobie doskonale sprawę ze swoich praw rodzicielskich!!!
przypomina mi o tym na każdym prawie spotkaniu!
jak mu utrudnię kontakty z synem to nie omieszka wejść na drogę sądową!
dlatego muszę być chyba pierwsza
---- przypomina, że ja nie chcę ograniczać mu kontaktów---

Już kiedyś na ten temat napisałam... Tak, powinnaś pierwsza wystąpić do sądu rodzinnego aby jasno określić formę i czas spotkań "tatusia" z synkiem. Nie chcesz ograniczać kontaktów ? Dlaczego ? Przecież sam swoim zachowaniem  się o to prosił . Takie uregulowane kontakty (plus określona wysokość alimentów)  sprawiłyby , że byłabyś spokojniejsza. Nie można udawać, że wszystko jest po staremu i "tatuś" zaangażuje się bez reszty w wychowanie (gdyby tego chciał naprawdę to nie wyrzuciłby Was z domu...).  A "teściów"  zwyczajnie olej - to już nie jest Twoja rodzina (na szczęście), oni nie mają żadnych praw w stosunku do Twojego dziecka. Ty nie musisz znosić ich głupiego gadania, wizyt, itp.  Ciągłe utrzymywanie kontaktów sprawia, że rany nie chcą się zagoić, nie możesz żyć inaczej, bez nich. A Tobie należy się dobre życie,  trochę spokoju i radości , zwłaszcza po tym co przeszłaś ...
Pozdrawiam.

600

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Chyba mnie szlag jasny zaraz trafi!!!
Odebrałam mejla od męża!!! czy to będzie teraz nasz sposób porozumiewania się???
prosi o konkretne precyzyjne informacje nt. szczepień naszego dziecka - kiedy będą (harmonogram z podaniem konkretnych dat), co dostał, w jaki sposób i jaki jest koszt poszczególnych szczepionek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
w co on gra? co chce osiągnąć? czy on zamierza mnie nadal dręczyć jak du*** Tonki?
ja pierdzielę - ale kicha!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Poziom wkur**nia już chyba wystarczający, żeby wziąć się za sformalizowanie kontaktów, co kochana?
Skarbie - nie ma na co czekać. On dokładnie wie, co robić, żeby rozwalać Cię na kawałeczki. Nie pozwól na to.

601

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

prosi o konkretne precyzyjne informacje nt. szczepień naszego dziecka - kiedy będą (harmonogram z podaniem konkretnych dat), co dostał, w jaki sposób i jaki jest koszt poszczególnych szczepionek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kochana - nie daj się zwariować i zmanipulować! Mam w rodzinie podobną historię - d***, manipulant i przemocowiec  po rozwodzie kontroluje byłą żonę za pomocą dziecka,w podobny sposób.
Na pewno trzeba jak najszybciej wszystko uregulować, Ale poza tym spokojnie, nie daj się wmanipulować! Te "precyzyjne informacje" na temat szczepień nie są tajne - może je mieć z tego samego źródła, co Ty - z przychodni. To jego dziecko? Jego. Ma władzę rodzicielską? Ma.  Znaczy - może się udać, zapytać i dowiedzieć.
Bo w przeciwnym razie za kilka lat zażąda od Ciebie dostarczenia precyzyjnych informacji na temat, jakie stopnie dziecko dostaje w szkole, za co, z czego odpowiadało, co wiedziało,  a czego nie i dlaczego. Oraz na temat kolegów - z kim się bawi, w co i w jaki sposób. Oczywiście to wszystko z podaniem konkretnych dat.:)
A że pisze maile? Wie, co robi. Mogą stanowić dowód - np. na to, jakim jest dobrym ojcem. Ale to broń obosieczna, więc waż każde słowo, gdy mu odpisujesz, a jednocześnie ważne rzeczy pisz mu też tylko mailowo, żadne telefony. Sorry za krakanie, ale to też z rodzinnego doświadczenia i przydało się w sądzie.
Trzymaj się!

602

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana Lib

Wiem że Ci ciężko...Z jednej strony jest tesknota za tym co było...może jeszcze głupia nadzieja że to się zmieni...Z drugiej tak bezwzględne zachowanie twojego jeszcze męża.
I tu LIb masz wybór...albo żyjesz tą własnie przeszłoscią, złudzeniami... Albo spojrzysz na sytuacje realnie...
Zachowanie Twojego jeszcze męża jest bezwzględne i zimne... On czuje że wciąz jeszcze przeżywasz rozstanie, on czuje że wciąz jeszcze darzysz go uczuciem...i niestety...wykorzystuje to baaaardzo!!!!
Nie tylko z resztą on ale też jego "fantastyczna' rodzina...

Lib...wiem że to nie łatwa decyzja...ale sama siebie ranisz....Przemyśl to co napisały dziewczyny, to co radziły wcześniej. To naprawdę niegłupie abyś zabezpieczyła siebie i dziecko prawnie. Skoro twój jeszcze mąz potrzebuje konkretów to daj mu je. Potrzebujesz tyle i tyle na szczepionki a tyle i tyle MA ci dać na życie. Z góry ustalasz wizyty i on MA CIĘ INFORMOWAĆ jeżeli zechce przyjść z mamusia, wujkiem czy ciocia krysią. I ustalasz że widzicie się godzinę, albo dwie...bo TAK TOBIE JEST WYGODNIE!!!
Lib...dziewczyny mają rację tez co do jednego. Maile....waż słowa...bo on może je potem wykorzystać w sądzie. To są już słowa pisane, deklaracje, dowody...To że on wymaga nagle od Ciebie takiej formy komunikacji jest poprostu podejrzane...

Lib...wysyłam do Ciebie pozytywne myśli....TRZYMAJ SIE MOCNO!!!

ściskam Cię jak zawsze bardzo bardzo mocno!!!!!!!

Uciekam do mojego malucha bo własnie się budzi...pora na kąpiel smile))))

603

Odp: Rozwód i ciąża

"Umowa wychowawcza"!!!!!!!!! wymyślił sobie, że dla dobra dziecka mamy takową podpisać... ustala tam m.in. terminy i godziny spotkań z synem (2 x w tyg. po 2 godz.!!!!!!!!!!!!), kwotę jałmużnej (300 zł) bo inaczej tego nazwać nie można, zasady wizyt (1 godz. sam na sam z dzieckiem), informowanie go o kwestiach medycznych z 7 dniowym wyprzedzeniem... i inne takie kwiatki!!! oczywiście taka forma jest dla mnie nie do przyjęcia... aha! dowiedziałam się też, że pozostajemy w faktycznej separacji... zranił mnie i zasmucił ogromnie...

604

Odp: Rozwód i ciąża

Nie wiem, czy to jest tylko projekt, czy te przepisy weszły już w życie. Podejrzewam, że już obowiązują. Nowe przepisy dotyczące udzielania rodzicom osobom mającym dzieci.
W ich świetle, sąd nie będzie mógł udzielić rozwodu dopóty, dopóki małżonkowie nie ustalą miedzy sobą spraw dotyczących opieki i wychowywania dzieci, i nie przedstawią sądowi takiej pisemnej umowy. Umowę taką mogą sporządzić sami lub przy pomocy mediatora.

605

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

"Umowa wychowawcza"!!!!!!!!! wymyślił sobie, że dla dobra dziecka mamy takową podpisać... ustala tam m.in. terminy i godziny spotkań z synem (2 x w tyg. po 2 godz.!!!!!!!!!!!!), kwotę jałmużnej (300 zł) bo inaczej tego nazwać nie można, zasady wizyt (1 godz. sam na sam z dzieckiem), informowanie go o kwestiach medycznych z 7 dniowym wyprzedzeniem... i inne takie kwiatki!!! oczywiście taka forma jest dla mnie nie do przyjęcia... aha! dowiedziałam się też, że pozostajemy w faktycznej separacji... zranił mnie i zasmucił ogromnie...

Kochana - po raz kolejny to powiem: Masz jasność, że skończyły się jakiekolwiek niedopowiedzenia.
Pora zadbać o formalności - widzisz, że mąż niczego Ci nie ułatwi - wręcz przeciwnie.
Powodzenia kochana i buziaki dla Kacperka big_smile

606

Odp: Rozwód i ciąża

Znalazłam takie coś:

Anna Hejnar-Zawisza napisał/a:

Kiedy rodzice rozstają się, orzeczenie rozwiązania małżeństwa stron przez rozwód, jest tylko jednym z elementów wyroku. Kwestie nie mniej istotne, o których jest zobowiązany rozstrzygnąć skład orzekający, dotyczą spraw związanych z władzą rodzicielską, alimentacją, sposobem kontaktów oraz opieką nad małoletnim dzieckiem rozwodzących się małżonków.
Wyrok rozwodowy kształtuje na nowo sposób wykonywania władzy rodzicielskiej względem wspólnych małoletnich dzieci. Na sąd nałożony został obowiązek rozstrzygnięcia w wyroku rozwodowym nie tylko o władzy rodzicielskiej, ale też o kontaktach z dzieckiem. Rozstrzygnięcie o władzy rodzicielskiej nad wspólnymi małoletnimi dziećmi małżonków należy do podstawowych obowiązków sądu orzekającego rozwód, a w związku z tym potrzebny do tego materiał dowodowy należy szczególnie wnikliwie rozpatrywać i dbać o jego gromadzenie.
Artykuł 58 § 1 i § 1a kodeksu rodzinnego i opiekuńczego odnosi się do wspólnych małoletnich dzieci obojga małżonków. Obecnie dopuszczalne jest między innymi pozostawienie pełni władzy rodzicielskiej obojgu rozwiedzionym małżonkom. Takie rozstrzygnięcie dochodzi do skutku, kiedy małżonkowie przedstawią porozumienie wychowawcze, które obejmuje najbardziej istotne elementy dotyczące wspólnego wykonywania władzy rodzicielskiej.
Porozumienie to musi zaakceptować sąd, który rozważa je przede wszystkim pod kątem dobra małoletnich dziecka stron. Wymaga to ustalenia, że stosunek wzajemny rodziców, ich relacje, oraz inne okoliczności, a przede wszystkim dotychczasowy stosunek do dzieci, dają rękojmię zgodnego wykonywania przez oboje rodziców władzy rodzicielskiej, w sposób odpowiadający dobru dziecka. Sąd będzie mógł postanowić tak wówczas, gdy uzna, że rodzice będą współdziałali w sprawach dziecka. Rodzice zobligowani są przedstawić sądowi porozumienia o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej, sporządzają je działając wspólnie i w porozumieniu.
Dotyczy ono wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem po rozwodzie: obowiązki alimentacyjne, zasady i termin płatności, koszty podróży dzieci związane z odwiedzinami u ojca, zasady kontaktów z ojcem lub z matką, sposób spędzania ferii zimowych i wakacji, świąt, kontakty telefoniczne z drugim rodzicem, kontakty z dziadkami, kształcenie, np. zapewnianie lekcji języka niemieckiego, zasady informowania o postępach w nauce, wydarzeniach w szkole.

607

Odp: Rozwód i ciąża

Czas działać lib...on już zaczął. Musisz zabezpieczyć siebie i syna.

Caluję mocno

608 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-04 10:30:25)

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

"Umowa wychowawcza"!!!!!!!!! wymyślił sobie, że dla dobra dziecka mamy takową podpisać... ustala tam m.in. terminy i godziny spotkań z synem (2 x w tyg. po 2 godz.!!!!!!!!!!!!), kwotę jałmużnej (300 zł) bo inaczej tego nazwać nie można, zasady wizyt (1 godz. sam na sam z dzieckiem), informowanie go o kwestiach medycznych z 7 dniowym wyprzedzeniem... i inne takie kwiatki!!! oczywiście taka forma jest dla mnie nie do przyjęcia... aha! dowiedziałam się też, że pozostajemy w faktycznej separacji... zranił mnie i zasmucił ogromnie...

No i zapukały realia do twoich drzwi. Chyba już złudna nadzieja umarła śmiercią naturalną?
Skoro on działa zgodnie z literą prawa, jedyne co Ci zostaje to stawić temu godnie czoła. Spróbuj opanować emocje i "na zimno", bez sentymentów ustosunkuj się do jego propozycji.
Życzę sił  w tym trudnym zadaniu...  smile

609

Odp: Rozwód i ciąża

Odpisałam na jego mejle (odnośnie umowy i szczepień). Przemyślałam każde słowo...(napisałam mu m. in., że nie będę z nim porozumiewać się za pomocą poczty elektronicznej, że jestem jego żoną i ma mnie traktować w należyty sposób, że nie pozwolę siebie i dziecka dłużej krzywdzić, bo czytając jego mejle poczułam się bardzo zraniona i zasmucona, że brakuje mi męża i ojca dla dziecka ale na pełen etat - odważyłam się w końcu to wyznać! - nie oczekując jego pozytywnych reakcji)
Dzisiaj zadzwonił i rozmawialiśmy godzinę... najpierw było niemiło. Miał pretensje, że niczego nie podpiszę co on zaproponował, że działam na szkodę dziecka, że utrudniam mu kontakty z synem bo przenoszę nasz spór na jego relacje z nim...
--- To ja jestem otwarta na jego wizyty, pozwalam aby przyjeżdżał kiedy chce, spędzał z dzieckiem tyle czasu ile potrzebuje, godzę się na niezapowiedziane wizyty jego rodziców a on mi wyskakuje z tekstem, że działam na szkodę dziecka i utrudniam mu relacje z nim...
To on widział dziecko w ubiegłą niedzielę... To on ogranicza sobie kontakty z nim... syn skończy pojutrze 2 miesiące a on spotkał się z nim raptem 9 razy!---
Pozostajemy w faktycznej separacji bo jego zdaniem sama tak postanowiłam wyprowadzając się z domu... przecież on (jego zdaniem) mnie nie wyrzucił z mieszkania ponieważ nie miał do tego prawa bo to lokum jego rodziców!
--- Wykorzystał tą sytuację aby siebie bronić! że taki dobry jest, że został postawiony przed faktem i co miał zrobić? odwodzić mnie od podjętej decyzji... rzygać się chce!---
Nalega abym zaproponowała mu swoje warunki i abyśmy je jak najszybciej sfinalizowali i przypieczętowali własnymi podpisami bo chce mieć jasność sytuacji!
--- Jutro wybieram się do adwokata - muszę to skonsultować aby nie wciągnąć się w jakieś bagno. Chce umowy - dostanie ją ale jedynie na moich warunkach, w przeciwnym razie niech sąd decyduje co dalej---
BOJĘ SIĘ! Tak bardzo jestem tym wszystkim przerażona a wiem, że to dopiero początek nowego koszmaru...
Ostrzegaliście mnie przed tym wiele razy ale jakaś zaślepiona byłam, żyłam złudzeniami i nadzieją, że może ten kryzys minie, że może czas będzie dla mnie łaskawy, że może mąż się zmieni i znowu będzie taki jak dawniej...
Rozczarowanie ogromne, żal do niego wielki i strach o jutro!!!

610

Odp: Rozwód i ciąża

Lib pomyśl o pełnomocniku. Dzięki temu bedziesz miała spokój. W kwestiach prawnych twój mąż kontaktowal by się z nim a nie z tobą. Koniecznie znajdź dobrego adwokata. Ustal sądownie alimenty. Co do spotkań indywidualnych z dzieckiem to chyba się przeliczył bo jeżeli karmisz piersią to przy takim maluchu to nie ma takiej opcji. Koniecznie zbieraj rachunki nawet za lek na katar z apteki. Jeżeli do niego piszesz smsa czy maila waz każde slowo. Wiem że to ciężkie ale tak Jak doradzają dziewczyny ,,,nie podchodz do tego emocjonalnie. To już nie jest osoba w której się zakochałas...
Sciskam raz jeszcze.

611

Odp: Rozwód i ciąża

Witaj Pe...
Trudno mi odsunąć emocje ale muszę się w końcu ich wyzbyć!!! choć płacze sobie teraz pisząc o tym wszystkim...
Mam nadzieje, że adwokat podpowie mi jak działać, że wskaże  odpowiedni kierunek i pomoże to wszystko tak rozegrać, aby dziecko na tym nie straciło i abym ja jakoś dalej funkcjonowała bo na dzień dzisiejszy jestem strasznie rozbita!!!
Zbieram rachunki więc mam podkładkę pod wysokość alimentów...

612

Odp: Rozwód i ciąża

Ja wiem że to cięzkie...Sama podejmując prawne działania czuję się czasem tak jakbym robiła coś wbrew sobie...Ale najważniejsze jest teraz dziecko. I to malucha trzeba zabezpieczyć.
Twój jeszcze mąż widać że już sprawę przemyślał i skonsultował. Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak obrona.
Zastanow się też Lib czy faktycznie chcesz separacji...Czy jednak nie rozwód byłby lepszy.
Przemyśl to wszystko na spokojnie....i z analizą co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego Synka.
Nie warto żyć przeszłością Lib...warto natomiast patrzeć do przodu. I nie bój się. Jesteś dzielna. Masz wsparcie w rodzinie i w przyjaciołach. No i masz Kacperka dla którego warto walczyć !!!!!

Całuje mocno i wysyłam moc ciepłych myśli !!!

613

Odp: Rozwód i ciąża
pe napisał/a:

Ja wiem że to cięzkie...Sama podejmując prawne działania czuję się czasem tak jakbym robiła coś wbrew sobie...Ale najważniejsze jest teraz dziecko. I to malucha trzeba zabezpieczyć.
Twój jeszcze mąż widać że już sprawę przemyślał i skonsultował. Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak obrona.
Zastanow się też Lib czy faktycznie chcesz separacji...Czy jednak nie rozwód byłby lepszy.
Przemyśl to wszystko na spokojnie....i z analizą co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego Synka.
Nie warto żyć przeszłością Lib...warto natomiast patrzeć do przodu. I nie bój się. Jesteś dzielna. Masz wsparcie w rodzinie i w przyjaciołach. No i masz Kacperka dla którego warto walczyć !!!!!

Całuje mocno i wysyłam moc ciepłych myśli !!!

Wiem, że to wybieganie w przyszłość, ale napiszę....
Pomyśl, że kiedyś stworzysz z innym mężczyzną szczęśliwa rodzinę. A Twój mąż - bez względu na to jak beznadziejnie teraz i wcześniej zachował - będzie decydował o wielu aspektach Waszego życia. Tego chyba nie chcesz?

614

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

Odpisałam na jego mejle (odnośnie umowy i szczepień). Przemyślałam każde słowo...(napisałam mu m. in., że nie będę z nim porozumiewać się za pomocą poczty elektronicznej, że jestem jego żoną i ma mnie traktować w należyty sposób, że nie pozwolę siebie i dziecka dłużej krzywdzić, bo czytając jego mejle poczułam się bardzo zraniona i zasmucona, że brakuje mi męża i ojca dla dziecka ale na pełen etat - odważyłam się w końcu to wyznać! - nie oczekując jego pozytywnych reakcji)
Dzisiaj zadzwonił i rozmawialiśmy godzinę... najpierw było niemiło. Miał pretensje, że niczego nie podpiszę co on zaproponuje...
To on widział dziecko w ubiegłą niedzielę... To on ogranicza sobie kontakty z nim... syn skończy pojutrze 2 miesiące a on spotkał się z nim raptem 9 razy!---
(...) Chce umowy - dostanie ją ale jedynie na moich warunkach, w przeciwnym razie niech sąd decyduje co dalej---
BOJĘ SIĘ! Tak bardzo jestem tym wszystkim przerażona a wiem, że to dopiero początek nowego koszmaru...
Ostrzegaliście mnie przed tym wiele razy ale jakaś zaślepiona byłam, żyłam złudzeniami i nadzieją, że może ten kryzys minie, że może czas będzie dla mnie łaskawy, że może mąż się zmieni i znowu będzie taki jak dawniej...
Rozczarowanie ogromne, żal do niego wielki i strach o jutro!!!

Lib, ja wiem, że ten zawód jaki Ci sprawił mąż jest jeszcze świeży i bolesny - ale proszę Cię nie wymieniaj z nim maili - dopóki nie skonsultujesz się z prawnikiem. Dla własnego dobra.
Pamiętaj, że teraz stoicie po 2 stronach barykady i każde twoje słowo, może być użyte przeciwko Tobie... Chociażby to, że napisałaś iż niczego nie podpiszesz, co on zaproponuje. Interpretacja może być taka, ze sprzeciwiasz się wszelkim próbom uregulowania stanu prawnego dziecka, bezzasadnie. Wydrukuje twoje słowa i pokaże sądowi, a Ty będziesz musiała tłumaczyć skąd twój upór. To już jest rozgrywka, bez pardonu sad I tak sąd będzie to rozstrzygał, bo nie ma wyboru w Waszej sytuacji. Uwierz mi, że 9 wizyt w ciągu 2 miesięcy to w sądzie będzie AŻ a nie tylko. Bo nie mieszkacie razem, bo on dokłada starań, inni widzą dzieci 1 raz na miesiąc i sąd ma TAKIE porównanie.
Przykro mi, że cierpisz i bardzo współczuję, ale musisz teraz ważyć każde słowo - szczególnie to pisane...

615

Odp: Rozwód i ciąża
niekochana72 napisał/a:
pe napisał/a:

Ja wiem że to cięzkie...Sama podejmując prawne działania czuję się czasem tak jakbym robiła coś wbrew sobie...Ale najważniejsze jest teraz dziecko. I to malucha trzeba zabezpieczyć.
Twój jeszcze mąż widać że już sprawę przemyślał i skonsultował. Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak obrona.
Zastanow się też Lib czy faktycznie chcesz separacji...Czy jednak nie rozwód byłby lepszy.
Przemyśl to wszystko na spokojnie....i z analizą co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego Synka.
Nie warto żyć przeszłością Lib...warto natomiast patrzeć do przodu. I nie bój się. Jesteś dzielna. Masz wsparcie w rodzinie i w przyjaciołach. No i masz Kacperka dla którego warto walczyć !!!!!

Całuje mocno i wysyłam moc ciepłych myśli !!!

Wiem, że to wybieganie w przyszłość, ale napiszę....
Pomyśl, że kiedyś stworzysz z innym mężczyzną szczęśliwa rodzinę. A Twój mąż - bez względu na to jak beznadziejnie teraz i wcześniej zachował - będzie decydował o wielu aspektach Waszego życia. Tego chyba nie chcesz?

To chyba jeszcze za wcześnie dla Lib na takie wybieganie w przyszłość ...:)
Ale...wszyscy jesteśmy pewni że dasz radę i że wszystko  będzie dobrze !!!!!! Teraz trzeba tylko powalczyć o własne szczęscie i mu trochę dopomóc.
Koniecznie napisz jak się czujesz i jak rozmowa z prawnikiem.

ściskam mocno i buziaki dla Kacperka !!!!

616

Odp: Rozwód i ciąża

Witajcie. Witaj Lib. Dawno was nie odwiedzałem, ale jakoś zawsze wyczuję na odległość kiedy jestem potrzebny. Chociażby po to by wtrącić swoje "trzy grosze"

Podzielam zdanie Anhedonii. Bądź ostrożna. Przed sądem zostanie Ci wywleczone wszystko aż do czwartego pokolenia wstecz, a z miłych nic nie znaczących wypowiedzi buchnie żar. Urosną rangą do gróźb karalnych pełnych złości i nienawiści. Przeszedłem przez to - wierz mi.



Anhedonia napisał/a:

Lib, ja wiem, że ten zawód jaki Ci sprawił mąż jest jeszcze świeży i bolesny - ale proszę Cię nie wymieniaj z nim maili - dopóki nie skonsultujesz się z prawnikiem. Dla własnego dobra.

617

Odp: Rozwód i ciąża

Przepraszam że tak w wątku Lib...ale tęsknimy za Tobą The Devil...:)

618 Ostatnio edytowany przez mala_gdynia (2011-09-06 16:31:15)

Odp: Rozwód i ciąża
pe napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
pe napisał/a:

Ja wiem że to cięzkie...Sama podejmując prawne działania czuję się czasem tak jakbym robiła coś wbrew sobie...Ale najważniejsze jest teraz dziecko. I to malucha trzeba zabezpieczyć.
Twój jeszcze mąż widać że już sprawę przemyślał i skonsultował. Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak obrona.
Zastanow się też Lib czy faktycznie chcesz separacji...Czy jednak nie rozwód byłby lepszy.
Przemyśl to wszystko na spokojnie....i z analizą co będzie najlepsze dla Ciebie i dla Twojego Synka.
Nie warto żyć przeszłością Lib...warto natomiast patrzeć do przodu. I nie bój się. Jesteś dzielna. Masz wsparcie w rodzinie i w przyjaciołach. No i masz Kacperka dla którego warto walczyć !!!!!

Całuje mocno i wysyłam moc ciepłych myśli !!!

Wiem, że to wybieganie w przyszłość, ale napiszę....
Pomyśl, że kiedyś stworzysz z innym mężczyzną szczęśliwa rodzinę. A Twój mąż - bez względu na to jak beznadziejnie teraz i wcześniej zachował - będzie decydował o wielu aspektach Waszego życia. Tego chyba nie chcesz?

To chyba jeszcze za wcześnie dla Lib na takie wybieganie w przyszłość ...:)
Ale...wszyscy jesteśmy pewni że dasz radę i że wszystko  będzie dobrze !!!!!! Teraz trzeba tylko powalczyć o własne szczęscie i mu trochę dopomóc.
Koniecznie napisz jak się czujesz i jak rozmowa z prawnikiem.

ściskam mocno i buziaki dla Kacperka !!!!

Wiesz niby wybieganie w przyszłość, ale patrzcie na to z tej strony, że to jest jakby "zabezpieczenie" z tej strony. Kto by chciał żeby "mąż" wtrącał się do Twojego życia skoro z Tobą nie mieszka i nie żyje na co dzień, lepiej się rozwieść i mieć spokój. Nie jest to miłe, ale życie toczy się dalej i lepiej sobie wszystko z tyłu pozamykać na dobry nowy start. Pozdrawiam.

619 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-09-07 08:38:12)

Odp: Rozwód i ciąża
pe napisał/a:

Przepraszam że tak w wątku Lib...ale tęsknimy za Tobą The Devil...:)

Jestem z Wami i nigdy nie przestałem być. Czytam co dwa - trzy dni ... Moje plany są teraz bardzo napięte.
Obiecuję, że wrócę do codziennych komentarzy, gdy tylko coś u mnie się zmieni. Cieszę sie pe ... że o mnie pamiętacie ...

620

Odp: Rozwód i ciąża

Witajcie. Witaj Lib wink
Bardzo przykro jest mi czytać przez co przechodzisz, co za ludzie i to ich wyrachowanie ... brrryyyy okropności. Zgadzam się z innymi musisz się zabezpieczyć musisz zacząć działać. Przykro mi to pisać ale z tego co dotychczas przeczytałam obawiam się ze możesz mieć naprawdę ciężką przeprawę z jeszczemężem i jego mamuśką. Wszystko musisz konsultować z prawnikiem i nie podpisywać niczego bez konsultacji z nim. W sprawach spornych kontaktuje się z jeszczemezem listem poleconym nie SMS-em czy mailem , w mojej sprawie tego typu dowody zostały przez Sad zakwestionowane ( niestety wszystko zależy od podejścia Sadu czy uzna SMS-a za dowód czy tez nie) . Zycze Tobie z całego serca wytrwałości i siły .

621

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Cieszę sie pe ... że o mnie pamiętacie ...

Pamiętamy, pamiętamy...

622

Odp: Rozwód i ciąża

Dziękuję Wam Kochani za wszystkie słowa prawdy, za okazywanie mi wsparcia i dużo ciepła! Bardzo tego potrzebuję aby odbudować w sobie to, co zostało "zabite" przez mojego męża... Musze odbudować w sobie siłę, którą miałam a którą znowu zatraciłam...
Co u mnie? Odważyłam się w końcu i porozmawiałam z prawnikiem - byłam z 1 strony z siebie dumna, że zrobiłam ten krok - a z 2 oczywiście czułam się z tym bardzo źle - pojawiły się wyrzuty sumienia, że może działam nieodpowiednio... Na szczęście ta 2 strona szybko została przyćmiona zachowaniem mojego męża...
Co powiedział adwokat? Był w szoku, że można się tak zachowywać, że można być tak niedojrzałym emocjonalnie człowiekiem i sprawować jednocześnie tak odpowiedzialną funkcję zawodową w życiu... mój mąż to syndrom Piotrusia Pana... przerosło go bycie mężem, ojcem, nie dał rady stawić czoła dorosłemu i odpowiedzialnemu życiu... wolał zawinąć ogon i zwiać...tchórz... i to w czasie narodzin dziecka!!!
Co do merytoryki to prawnik poradził, że mam podpisać umowę wychowawczą z mężem ale na swoich warunkach... mam podnieść kwotę utrzymania dziecka, mam zmienić godziny wizyt ojca (zwłaszcza te przedpołudniowe, ponieważ kiedy wrócę do pracy nie będzie możliwe aby ojciec widywał się z synem pod obecność babci czy opiekunki), no i oczywiście przebywanie z dzieckiem sam na sam poza domem jest niemożliwe - do czasu, aż Kacperek zapamięta i zaakceptuje go jako kogoś "powtarzalnego",kogoś, kto pojawia się w jego życiu i jest mu znany...
Kwestia rozwodu leży w gestii mojego męża... ja nie mam się tym zajmować - chyba, że bardzo chcę... Skoro mąż zawalił to powinien zająć się tym formalnie i ponieść wszystkie koszty finansowe i moralne również... Standardowo - mam trzymać w tajemnicy wszystkie zebrane dowody przeciw niemu, zbierać nowe o ile się da itp. i nabierać siły, bo dużo emocji przede mną...
W przypadku, kiedy mój mąż nie zaakceptuje moich warunków napiszemy pismo do sądu o ustalenie alimentów i wizyt... może się obędzie bez tego, chociaż znając pogląd mojego męża do jego "ciężko" zarobionych pieniędzy wątpię aby zgodził się na to...
Wczoraj mieliśmy o tym podczas jego wizyty u syna porozmawiać ale jakoś nie było okazji... Tak, był wczoraj u Kaperka (zgodnie z terminem zaproponowanym w umowie)... ale wcześniej (koło południa) zadzwonił by upewnić się czy nic się nie zmieniło... no i koszmaru ciąg dalszy...
Mąż chciał wyjaśnić, że jak przyjeżdża do dziecka to przyjeżdża do niego a nie do mnie, i co za tym idzie nie chciałby w tym czasie rozmawiać o naszych problemach----zrozumiałe dla mnie----
więc rozmawialiśmy przez telefon - usłyszałam wiele krzywdzących i raniących mnie słów: że on mnie nie kocha i nigdy nie kochał, że męczył się ze mną przez te 14 lat, że trułam go, że i ja się męczyłam bo przecież oczekiwałam wiele razy od niego więcej czułości, że nie byliśmy szczęśliwi razem, że jeszcze ułożę sobie życie z kimś, kto będzie zaspakajał moje potrzeby, że jestem atrakcyjna i podobam się mężczyzną, że on jest otwarty na współpracę, że może mi jeszcze wiele w życiu pomóc... Boże, najgorsze usłyszeć to wszystko od swojego ukochanego, od swojego męża!!!
Na koniec zaproponował, abyśmy rozstali się w przyjaźni, abyśmy nie darli kotów i pokazali ludziom, że nie jesteśmy tacy jak inni, że nie pierzemy publicznie swoich brudów i potrafimy rozmawiać, że umiemy zakończyć nasze wspólne życie w cywilizowany sposób!!!
Na co on liczy? Po tylu krzywdach jakie mi zapodał, po tym całym bólu jakim mi zadał ja mam być mu jeszcze wdzięczna, że chce być dla mnie przyjacielem? Ja mam o tym wszystkimi zapomnieć? W imię czego? Jego dobrego imienia? Aby społeczeństwo go nie wyklęło? Aby czuł się niewinnym całej sytuacji? Aby mógł normalnie funkcjonować nie bojąc się oceny innych?
Przecież dopuścił się najgorszego świństwa jakie można wyrządzić kobiecie --- w ciąży!!! No przepraszam, nie pobił mnie jeszcze... O czym on myśli? Mam wrażenie, że bardzo źle się z tym czuje  i chce się społecznie usprawiedliwić, chce mojej akceptacji i zgody aby nie narobić sobie syfu np. w pracy... zbliża się rozpoczęcie roku akademickiego więc ma obawy jak inni to przyjmą... przecież uchodziliśmy za dobraną parę, pojawiło się dziecko i co? rozwód? jak to? z czyjej winy?
Drań, cholerny egoista...@#$%^&*&^%%$$%&*(()
a ta panienka połechtała jego ego i pomyślał: szaleństwo, życie bez zobowiązań czy pieluchy!!! wybór jest jasny... no i wybrał ale musi przyjąć wszystkie konsekwencje podjętej decyzji... z wszystkimi niedogodnościami, ocenami i zachowaniami... nie będzie łatwo... nawet jeśli będzie to z moje strony czysta złośliwość i zemsta... nie po tym co usłyszałam, doświadczyłam...
Jak można żyć z osobą przez wszystkie lata i udawać, że się kogoś kocha, planować wspólne życie, planować potomka!!! a potem porzucić!!!
bo się nagle uświadamia, że miłości nie ma, że liczą się inne priorytety i ot tak zmienić wszystko... Może to ja jestem jakaś inna, ułomna i nie potrafię tego zrozumieć...
Boli, to mnie tak bardzo boli...
Wczoraj (po rozmowie telefonicznej) poczułam się tak jak w chwili odkrycia zdrady mojego męża - tej emocjonalnej, w sumie gorszej od fizycznej... Jakbym dostała w ryj!!! Wpadłam w taki stan psychiczny jak wtedy, płakałam, nie ja wyłam z bólu, szlochałam, życie po raz kolejny straciło na chwilę sens... Na szczęście w samą porę synek się obudził i pokazał swoją obecność więc wzięłam się w garść... Jak przyjechał mąż to oczywiście widział w jakim jestem stanie, że mam zapłakane i bardzo smutne oczy, że cierpię... ale potrafiłam zachować się z klasą... nie wróciłam do tego tematu, oddałam w jego ręce synka, udzielałam rad, jak ma go trzymać (bo to już duży chłopak jest, nie trzeba np. podtrzymywać mu główki), jak z nim rozmawiać, jak przewijać, zostawiałam ich samych w pokoju, dałam im szansę bycia sam na sam (chociaż syn jest za mały aby zapamiętał to spotkanie, aby zapamiętał jego twarz, głos... bez codziennej kilkurazodziennej przypominajki to nie jest w stanie zakodować nowych osób) itp. potem był obecny podczas kąpieli Kacpra (pierwszy raz!!!) ---- taka namiastka wspólnego rodzicielstwa... Myślę, że mąż był mi za to wdzięczny... ale nie podziękował, pożegnał się tylko z synem dając mu całusa a mi mówiąc cześć...
Wspomnę tylko jeszcze to, że to była jego pierwsza wizyta na nowych warunkach i spóźnił się bo akurat miał kolizję samochodową!!! Czyżby pasmo nieszczęść się rozpoczęło??? Kolejne odwiedziny w piątek - i co??? uprzedził mnie, że też się spóźni bo ma akurat jakieś spotkanie na którym jego obecność jest obowiązkowa!!! Podejrzewam, że zawsze będzie jakaś wymówka, zmiana terminów, godzin... więc po co taki formalizm??? Z czasem z 2 czy 3 spotkań w tygodniu pozostaną 2 razy w miesiącu...
Jestem już zmęczona tym wszystkim, gubię przez stresy rozum i kilogramy, "zapadam się", mam dość ale boję się przyszłości, nie potrafię też zapomnieć o przeszłości (przecież to połowa mojego życia) i chociaż wiem, że z nim już nie będę to nie potrafię go wykasować...przykro mi, cierpię okrutnie, niejedni by napisali, że uprawiam swego rodzaju "masochizm"... Wierzę jednak, że z czasem będzie lepiej, że uda mi się powoli zapominać i koncentrować na sobie (bo dziecko to inna bajka). Nic nie poradzę na to, że zostałam wychowana na osobę wrażliwą, kochliwą i altruistyczną...
Ale się rozpisałam... a to nie wszystko z czym chciałam się z Wami podzielić... Mam takie potrzeby pisania ale niestety czasu brak!
Bardzo się cieszę, że nasz Diabełek się pojawił? Mam nadzieję, że u Niego wszystko dobrze się układa... Zresztą nie może być inaczej...
Bardzo się cieszę, że Pe jest taka silna i szczęśliwa! Że w końcu odnalazła swoją drogę i nią podąża, że jest stanowcza, że wie czego chce i jest taką wspaniała Mamusią dla swojego ukochanego synka...
Dziękuję Anhedoni, Delphine, Niekochanej, Wielokropkowi i pozostałym za perfekcyjne rady... obym się tylko Was słuchała to byłabym o wiele dalej... ale niestety emocje jeszcze mną targają i przez to moje cierpienie jest większe... Zdaję sobie sprawę z tego, że robię 2 kroki do przodu ale 1 zawsze do tyłu... i tak wolno to wszystko się toczy...
Aha! Pisząc do niego sms (choć dawno nie pisałam) czy mejle to ważę każde słowo, tak ich używam aby nie było do końca jasne o co mi tak naprawdę chodzi, bo wiem, że wykorzystałby je przeciw mnie...
Buziaki...

623 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-07 14:18:37)

Odp: Rozwód i ciąża

Lib, kochana.
No jassssssneeeeee....... Tak by mężowi pasowało - żebyś TY zachowała klasę. Wtedy JEGO kure**ko beznadziejne zachowanie nie ujrzałoby światła dziennego. No super, po prostu....
Innego wyjścia kochana nie ma - przejdź na rozmowy formalne i tyle. Serdecho poboli i przestanie - zapewniam.
Trzeba Ci czasu. Prorokuję, że zachowanie Twojego męża ułatwi Ci powrót na prawidłowe tory emocjonalne big_smile

P.S. Ale dupek - naprawdę. No elita intelektualna - bez dwóch zdań tongue

624

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

że jeszcze ułożę sobie życie z kimś, kto będzie zaspakajał moje potrzeby, że jestem atrakcyjna i podobam się mężczyzną, że on jest otwarty na współpracę, że może mi jeszcze wiele w życiu pomóc... Boże, najgorsze usłyszeć to wszystko od swojego ukochanego, od swojego męża!!!
Na koniec zaproponował, abyśmy rozstali się w przyjaźni, abyśmy nie darli kotów i pokazali ludziom, że nie jesteśmy tacy jak inni, że nie pierzemy publicznie swoich brudów i potrafimy rozmawiać, że umiemy zakończyć nasze wspólne życie w cywilizowany sposób!!!

Dobry pan.
Taki czuły, taktowny, zainteresowany i dobrze życzący. Altruista po prostu. I święty człowiek. I jaki myślący! Sam miód.

lib napisał/a:

obym się tylko Was słuchała to byłabym o wiele dalej... ale niestety emocje jeszcze mną targają i przez to moje cierpienie jest większe... Zdaję sobie sprawę z tego, że robię 2 kroki do przodu ale 1 zawsze do tyłu... i tak wolno to wszystko się toczy...

Czy Ty, aby, nie przesadzasz?
Chciałabyś, by bolała Cię głowa od aureoli?

Nam jest łatwo doradzać, stoimy z boku, Ty jesteś w samym oku cyklonu, a Twym przeciwnikiem (niestety tak jest) jest, do niedawna ukochany przez Ciebie, człowiek. Więc (wiem, nie rozpoczyna się od tego zdania), więc może porzuć zbytnie ambicje i bądź dalej tylko/aż człowiekiem ze wszelkimi emocjami włącznie.
Albo inaczej. Wyobraź sobie, że możesz pozbyć się tych niechcianych emocji, nic Tobą już nie targa. Ale pozbywając się tych "złych" emocji, eliminujesz wszystkie pozostałe również. I już nie kochasz nikogo (z dzieckiem włącznie), niczym się nie zachwycasz, niczego nie przeżywasz, itd. Naprawdę tego byś chciała?


Przytulam Cię mocno. smile

625

Odp: Rozwód i ciąża

Lib...spotkania z adwokatem nie są i nie będą łatwe. Ja za każdym razem się stresuję i mam jakieś glupie wyrzuty sumienia.
Ale wierz mi...to jest konieczne w tej sytuacji !!!!

Ustal co możesz. Zasady muszą być konkretne i precyzyjne. Dzięki nim Ty też osiągniesz spokój bo twój (jeszcze) mąż nie będzie mógł robić Ci niespodzianek (a przynajmniej będziesz miała ich mniej).
I za żadne skarby nie gódź sie na tzw "rozstanie po ludzku". Tu nie chodzi o "darcie kotów" ale o sprawiedliwość.
Nie jestes winna sytuacji w jakiej się znalazłaś. Nie zrobiłaś nic złego....I nie mniej wyrzutów sumienia !!!! Tu nie chodzi o jakaś zemstę ale dogodne warunki dla Ciebie i Kacperka

I dziękuję Ci z całego serca za to co napisalaś....to daje mi tą siłę smile Ale wierz mi....ja też mam chwile zwątpienia....
Też jeszcze zdarza mi się zatęsknić...tez czasem mam gorszy dzien....też jeszcze gdzieś tam w środku kocham dawnego męża...na swój sposób. Nie jestem z kamienia...
Tylko że moze mnie jest latwiej....ja się z nim nie widuję !!!!
Krew mnie natomiast zalewa jak pomyśle o nim i jego "dziewczynie". Jak pomyśle, ze chodzi z nią za rękę, całuję, sypia....to aż mnie w środku trzęsie. Nie jest mi to obojetne....

Ale trzeba iść do przodu i dbać o własny spokój i o to żeby po tych wszystkich krzywdach w końcu poczuć że się oddycha.
Mamy czyste sumienia Lib. Możemy śmiało spojrzeć w oczy naszych dzieci i powiedzieć : to nie my zawiniłyśmy !!!!
I to jest ważne !!!!

Lib...ja może jestem o tyle do przodu że już podjęlam pewne kroki prawne. Ale mnie tez czeka przeprawa przez to wszystko. I podobnie jak Ty...czasem się boję. Ale też gdzieś w srodku czuję że będzie dobrze....MUSI...ZOBACZYSZ!!!!!


Ściskam Cię bardzo mocno !!!!!

626

Odp: Rozwód i ciąża

No!
Nie ma to jak sobie dziewczyny w podobnej sytuacji pogadają smile
Ściskam Was obie, kochane.
Będzie dobrze, Z czasem, ale będzie. Jestem tego pewna. A oni... cóż wcześniej czy później zapłacą.

627

Odp: Rozwód i ciąża

Przedstawiłam mu swoje warunki... zgodził się co do terminów i godzin spotkań z synem (oczywiście jak wrócę do pracy godziny ulegną zmianie i to też zaakceptował)... rozumie moje obawy dotyczące jego pozostawania z synem sam na sam i jest w stanie to zaakceptować... nie wyraził natomiast zgody na przesyłanie mi więcej pieniędzy niż sam zaproponował... dodał, że we wszystkich dodatkowych kosztach utrzymania dziecka jest w stanie partycypować w 50%, że może też kupować pieluchy, ciuchy itp. - przecież to dla niego będzie "radość"!!!

szkoda tylko, że ograniczył sobie tą "radość" albo zamienił ją na nowszy model!

usprawiedliwiał się też, że czasem może się tak stać, że się spóźni na spotkanie ponieważ: 1) ma nienormowany czas pracy (pracuje przecież 24 godz. na dobę przez 7 dni  w tygodniu big_smile), 2) będą korki przy wyjeździe z tamtego miasta, 3) zawsze może mu coś wyskoczyć ... itp.
i tak jutro zamiast rano przyjedzie popołudniu!

wracając do "polubownego uregulowania naszych spraw" to wiem, że ma w tym interes - jaki pisałam wczoraj ale mogę przypomnieć - obawia się pytań swoich współpracowników i studentów o syna, o żonę... przecież wiedzą o moim istnieniu, o naszym małżeństwie, o tym że byłam w ciąży i urodziłam dziecko... gdybyśmy rozstali się za porozumieniem to mógłby przecież opowiadać, że trudno, nie wyszło ale nie mamy do siebie żalu i nie kryjemy urazy, że nie udało się przetrwać kryzysu ale pozostajemy przyjaciółmi!!!

śmiech na sali big_smile big_smile big_smile

628

Odp: Rozwód i ciąża

a teraz może coś o moim Słoneczku smile
jest cudowny, fantastyczny, wspaniały... to moje największe szczęście w życiu...
skończył 2 miesiące
urósł, ciągle się śmieje, poznaje świat, obserwuje, jest ruchliwy (chyba aż za bardzo smile )podnosi i utrzymuje sam główkę, sprawia wrażenie, że chciałby już chodzić...
mało śpi
ale jest taki kochany - pomimo permanentnego zmęczenia mam dla niego mnóstwo sił, cierpliwości i miłości
nie zamieniłabym tego czasu jaki spędzam z synem na nic...i za nic...
kocham go tak bardzo!!!!!!!!!!!!!!

629

Odp: Rozwód i ciąża

Kacperek jest twoim akumlatorem, paliwem, najważniejszą istotką w życiu. Cieszysz  sie jego dziecińswem, tym jak sie rozwija, jak wsztstko jest dla niego nowe- to jest wspaniałe.
Szkoda tylko, że w tym wszystkim przeszkadza jeszczemąż ze swoim "polubowynym rozstaniem". Ja też nie opowiadam sie za publicznym praniem brudów, ale on jest ci cos winien i tak powinnaś negocjować warunki by były dla ciebie i małego najkorzystniejsze.
I najważniejsza rzecz; nie pozwól mu sie ranic, jeśli nastepnym razem zacznie wylewac swoje żale; jaki był nieszczesliwy itp...rozłącz sie lub każ mu sie zamknąc....tego już nie musisz wysłuchiwać, nie bedzie Cie emocjonalnie kopał.

630

Odp: Rozwód i ciąża

lib,
co u Ciebie i maleństwa? Jak żyjesz?

Ściskam Cię serdecznie smile

631

Odp: Rozwód i ciąża

nasze Mamy są skupione na swoich Skarbach wink a my tutaj usychamy z tęsknoty za nimi i zamartwiamy się czy u nich wszystko ok wink Kochane Mamy odezwijcie się i napiszcie czy wszystko ok
ściskam Was i pozdrawiam

632

Odp: Rozwód i ciąża

Witajcie,

To prawda, że nasze Skarby absorbują całą naszą uwagę (podejrzewam, że Pe i LiL mają tak samo) ale ja tu zaglądam smile Przyznaję się bez bicia big_smile, że nie zawsze mam czas aby odpisać - co zrobić... można się tylko cieszyć, że powodem tego są nasze Dzieci!

Co u nas?

Otóż przed nami chrzest Małego. Nie obyło się bez problemów mojego męża - w sumie to nadal nie wiem, czy podczas uroczystości z czymś nie wyskoczy - w końcu jest nieprzewidywalny. To wydarzenie będzie bardzo przykre... dla mnie i przede wszystkim dla dziecka... czysta fikcja!
Jedynie matka chrzestna będzie prawdziwa bo ojciec (kuzyn tatusia) to chyba przypadek... żałuję, że się na to zgodziłam! Skrzywdziłam dziecko?
Być może... obym się myliła i oby okazało się, że wybór ojca chrzestnego nie był przypadkowy i okaże się, że będzie spełniał swój "obowiązek" z korzyścią dla wszystkich...

Kilka dni temu byłam w tamtym mieście... Musiałam pojawić się w pracy bo już niedługo chcę tam wrócić... ale aby to się stało muszę wykazać, że mi na niej zależy...zarząd jest mi przychylny i powiedział, że moje stanowisko czeka ale nigdy nie wiadomo czy zdanie raz powiedziane nie ulegnie zmianie... w końcu ludzie zdania zmieniają...

c.d.n.

633

Odp: Rozwód i ciąża

Jak dobrze, że skrobnęłaś choć kilka słów.
Od czasu do czasu widziałam Cię buszującą po forum i rozumiem, że czasu na pisanie masz niewiele lub brak.

Uściski wielkie. smile

634

Odp: Rozwód i ciąża

Na czym to ja skończyłam... aha! Wyjazd do tamtego miasta...
Zrobiłam przysługę mojemu mężowi i umożliwiłam mu spotkanie z synem (zaoszczędził czas i pieniądze na dojazd do nas!)... najpierw był spacer a potem musieliśmy wejść do domu, tamtego mojego dawnego domu... ponieważ syn płakał a wiał wtedy silny wiatr i nie chciałam aby nałykał się powietrza... początkowo byliśmy sami ale dołączyła do nas matka mojego męża (wróciła z zakupów) i... zaczęli rozmawiać o - nazwijmy to - relacjach damsko - męskich... żenada!!! oczywiście przytyk był do mnie... a o czym konkretnie mówili: otóż moja teściowa stwierdziła, że gdyby była mężczyzną to na pewno by się nie ożeniła bo dzisiejsze kobiety są głupie, lecą tylko na kasę, status społeczny męża a same dbają tylko o paznokcie, makijaż nic nie wnoszą a tylko oczekują że im się da mieszkanie, pieniądze, pracę itp.
działania i zachowania mojego męża rozstały usprawiedliwione... i najgorsze, że zaakceptowane!!! przynajmniej przez czarownicę...
ale to było wiadome, że rodzice zawsze staną murem za swoim dzieckiem... choćby robił najgorsze rzeczy... i tak też się stało w jego przypadku
---- już więcej tam nie pojadę---- i kto tu kogo torturuje psychicznie!!!!!!!!!!!!!!

po tym "przyjemnym" spotkaniu pojechałam do pracy a następnie do przyjaciół - fajnie było się z nimi spotkać, pogadać w kilka oczu (bo przez telefon to co innego, pomimo prawie codziennych dyskusji wink ), napić się herbaty czy zjeść wspólnie obiad...  jejku, jak mi ich brakuje sad

wróciłam do domu i następnego dnia odbyłam rozmowę z mężem nt. warunków chrztu! - a konkretnie o pójściu do spowiedzi (byłam w ten dzień na konsultacji u księdza) ... mój mąż orzekł, że nigdzie nie pójdzie bo jest niewierzący!!! --- w końcu się określił!!! zaskoczenie!
w między czasie było kilka przykrych słów odnośnie mojej osoby... ale nie dałam się i powiedziałam stanowczo, że ma się dostosować do podyktowanych przeze mnie warunków albo niech spada!!! (nie dosłownie to powiedziałam ale taka była puenta)

to smutne, że człowiek tak bardzo potrafi się zmienić, z dobrego stać się złym... z kochanego stać się znienawidzonym...
tak, mogę to teraz napisać - mój mąż jest właśnie takim człowiekiem - złym człowiekiem ;( potrafi tylko krzywdzić, ubliżać i dbać o swój interes... a podobno chce się dogadać i rozstać w przyjaźni ze względu chociażby na szacunek do tego, co między nami było...
jest nieszczery w swoich intencjach... i to nadal boli!!! serce wciąż pęka...

nie wiem jak przeżyje następne kilka dni... najpierw uroczystość synka (kontakt z mężem i jego familią - na szczęście tylko formalnie w kościele), w przyszłym tygodniu mija kolejna rocznica naszego ślubu (ja zawsze przywiązywałam wagę to takich dni ;( ) no i wizyty tatusia u nas... jak dobrze, że będzie obecna moja rodzina bo sama bym chyba sfiksowała...

straszny czas nastał u mnie...
pamiętam, że jak składałam sobie życzenia noworoczne z mężem to powiedziałam, że ten nadchodzący rok będzie przełomowy dla mnie ponieważ: miałam satysfakcjonującą pozycję zawodową i czekał mnie awans, będę obchodzić okrągłe urodziny (30) no i urodzę nasze dziecko!!!
i co... praca pozostała... urodziny były... dziecko się urodziło... a moje małżeństwo roztrzaskało się.... i to nieważne, że z jego winy... po prostu nas już nie ma sad
przełom totalny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
smutek ogromny! a żal... długo pozostanie...
żałuję...

635

Odp: Rozwód i ciąża

Uffff...
już po chrzcinach - synek był podczas uroczystości kościelnej bardzo dzielny - jestem z niego dumna ponieważ całą mszę przesiedział na kolanach (u tatusia), słuchał, obserwował i ani razu nie zapłakał!
a spotkanie z familią mojego męża... no cóż... teściowa zachowała się gorzej niż źle... była niemiła nie tylko wobec mnie ale również wobec mojej mamy... te jej "przytyki", dwuznaczne komentarze... ach... nawet pisać mi się nie chce... jedynie teść zachował jeszcze człowieczeństwo i był w porządku... wydarzeniem było to, że po raz pierwszy wziął swojego pierwszego wnuka na ręce (wcześniej bał się że go upuści)... ojciec chrzestny był również ok. nie dał po sobie poznać, że źle się czuje w tej sytuacji i warunkach... był miły, naturalny...
szkoda, że ten dzień wyglądał tak jak wyglądał ale niestety cena za zachowanie i decyzje mojego męża jest wysoka i nie tylko on musi za to wszystko płacić!!!
szkoda mi mojej mamy bo ona tak bardzo to wszystko przeżywa... cały czas mi mówi, że jeszcze nigdy nie słyszała o czymś takim co jest między mną a nim... że żyje już trochę lat i nie przeżyła takiego koszmaru w jakim teraz musi uczestniczyć... że co to się dzieje z ludźmi, że potrafią się tak drastycznie przemienić... ale niestety to jest "zagadka", której my zwykli śmiertelnicy nie potrafimy objąć rozumem i jej rozwiązać...
dzisiaj tatuś miał już wizytę u Kacperka (całe 120minut)... kolejna za 3 dni... przykre są te jego przyjazdy, ponieważ posiedzi chwilkę z dzieckiem... zmieni mu pampersa (jak mu o tym powiem), ponosi go na rękach, poopowiada coś tam, pośmieje się, czasami go uśpi... ale co to za relacje, co to za kontakt... dojezdny ojciec nigdy nie będzie w pełni rozpoznawał i zaspakajał potrzeb swojego dziecka... przecież baby go nie zna, nie pamięta, jest dla niego zupełnie obcym człowiekiem, jednym z wielu... smutne
umowy wychowawczej jeszcze nie podpisałam, ale jestem skłonna to zrobić ponieważ po konsultacji u prawnika wniosłam kilka poprawek (na moją korzyść oczywiście), które oboje z mężem zaakceptowaliśmy... tez mi się w głowie nie mieści, że taki formalizm nastał między nami...
jak byłam ostatnio u przyjaciół to wspominaliśmy stare dobre czasy... w pewnym momencie przyjaciółka rzekła, że jeszcze 2 lata temu jakby jej ktoś powiedział, że stanie się to co teraz jest to by tego kogoś wyśmiała, bo to niedorzeczne jest... dałaby sobie ręce obciąć, że takie sytuacje nigdy nie miałyby miejsca... i co... byłaby biedna bez rąk...
mnie już w życiu chyba nic nie zdziwi i nie zaskoczy, po tym wszystkim czego doświadczyłam sama, co czytam z relacji Pe, LiL, Tonki i wielu innych osób... świat jest okrutny a ludzie zamiast być dla siebie przyjaźni i dobrzy są źli... why??? life is brutal...
młody się obudził więc pędzę do niego smile
w tą deszczową aurę życzę wszystkim przyjemnego i spokojnego dnia
buziaki

636

Odp: Rozwód i ciąża

Kochana cieszę że u Was ( Ciebie i synka) wszystko ok. Natomiast ciągle nie umiem zrozumieć, dlaczego znosisz przytyki tego babska. Wiem, że jesteś po prostu dobrze wychowana ale ile można. Czasem człowiek żeby móc normalnie funkcjonować i iść dalej do przodu musi wyrzucić wszytko co mu leży na wątrobie. Ja bym nie mówiła twojemu jeszcze mężowi co mi przeszkadza w jego mamuśce. Powiedziałabym to JEJ, że nie życzysz sobie takich zachowań. Jeśli przyjeżdża do swojego wnuka to TYLKO na nim ma się koncentrować a jak jej to nie pasuje to niech sobie daruje te wizyty. Zachowania Twojego męża nie komentuje bo myślę, że to jest zupełnie inny człowiek niż był kiedyś. Kochana Ty zasługujesz na coś więcej. Nawet gdyby teraz on się zmienił jak za dotknięciem czarodziejskiej różki, to Ty NIGDY nie zapomnisz tego co Wam zrobił.

Pozdrawiam Was serdecznie

637

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

dzisiaj tatuś miał już wizytę u Kacperka (całe 120minut)... kolejna za 3 dni... przykre są te jego przyjazdy, ponieważ posiedzi chwilkę z dzieckiem... zmieni mu pampersa (jak mu o tym powiem), ponosi go na rękach, poopowiada coś tam, pośmieje się, czasami go uśpi... ale co to za relacje, co to za kontakt... dojezdny ojciec nigdy nie będzie w pełni rozpoznawał i zaspakajał potrzeb swojego dziecka...

Ciesz sie Lib, chociaż z takich kontaktów. Wiele ojców i wiele matek "pali po sobie mosty" i wypiera się swoich dzieci. Zastanów się czasami nad moim synkiem, którego matka - bedąc 6 km dalej złożyła mu życzenia na święta Bożego Narodzenia przez Skypa.
Od stycznia wysłała tylko kilka wiadomości SMS. I to jest cały ich kontakt. Pomimo tego, że z jednej strony jest mi z tym dobrze, to z drugiej zastanawiam sie co dzieje sie w psychice mojego dziecka, gdy czasami w TV lub szkole ... padnie słowo "mama".
A Ciebie pozdrawiam serdecznie, i także synka. Rośnijcie zdrowi smile

638

Odp: Rozwód i ciąża

Nikaa1982 - gdybym wiedziała co teściowa do mnie powie to bym unikała jej jak ognia ale niestety nie posiadam takich mocy- wiem już natomiast, że też jest nieprzewidywalna jak jej syn... raz jest miła, proponuje różne rzeczy a potem bum... ale hugo mnie to obchodzi...
The_Devilu - nawet nie wiesz ile radości wywołało we mnie Twoje pojawienie się smile smile smile Co do Twojego wpisu to masz racje - powinnam się cieszyć, że tatuś chociaż trochę swojego cennego czasu poświęca synkowi... ale kurcze jakoś nie potrafię się z tym pogodzić... bo cały czas wracają wspomnienia o wspólnym wychowywaniu dziecka - ale tak razem a nie osobno! Bardzo mi przykro, że matka Twojego Synka jest taką złą kobietą i traktuje swoje dziecko w tak nieludzki sposób... Twój Syn jest mądrym człowiekiem, dużo rozumie, trafnie ocenia sytuacje więc na pewno to sobie wszystko racjonalizuje i  radzi z tym bałaganem... Podejrzewam, że są i przykre momenty ale Ty wtedy stajesz na wysokości zadania i wynagradzasz mu wszystko smile Ściskam Was mocno
Buziaki

639

Odp: Rozwód i ciąża

Nawet jesli podwoił by te kontakty, potroił lub powielił wielokrotnie .... to i tak bedziesz ciągle miała poczucie winy za syna, że nie ma go zawsze przy nim. Takie skutki dla dziecka ma małżeństwo, które sie rozpadło. Nie bedzie tatusia, gdy syn bedzie plakal w nocy, nie bedzie go przy szczepieniu, kiedy powie pierwszy raz "mama". Wtedy zawsze kochana Lib o nim pomyslisz .... z żalem ...
Pojawiam sie tu czasami, i wracam do Was z sympatią. Cieszę sie, że wszystko sie układa, a sam mam niewiele czasu na pisanie. Wiec tylko czasami sie odezwę, ale przysięgam .... że jestem tu zawsze.

640

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Nie bedzie tatusia, gdy syn bedzie plakal w nocy, nie bedzie go przy szczepieniu, kiedy powie pierwszy raz "mama". Wtedy zawsze kochana Lib o nim pomyslisz .... z żalem ....

Pięknie to napisałeś. Szkoda, że "oni/one" tak tego nie postrzegają.

641

Odp: Rozwód i ciąża

Znam to z tego, że nigdy jej nie ma gdy zaczyna sie rok szkolny a on cieszy się bo jest ze mną. Także wtedy, gdy rok szkolny się kończy i idziemy odebrać wyróżnienie. O swoich pierwszych miłostkach smile opowiada tacie. Smutne ... ale radosne ... to jest właśnie paradoks w szcześciu samotnego wychowywania ... I Lib bedzie to znosiła, i każda/y inna/y ... których dotknie nasz los.

642 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-19 19:24:37)

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Znam to z tego, że nigdy jej nie ma gdy zaczyna sie rok szkolny a on cieszy się bo jest ze mną. Także wtedy, gdy rok szkolny się kończy i idziemy odebrać wyróżnienie. O swoich pierwszych miłostkach smile opowiada tacie. Smutne ... ale radosne ... to jest właśnie paradoks w szcześciu samotnego wychowywania ... I Lib bedzie to znosiła, i każda/y inna/y ... których dotknie nasz los.

Nie napiszę tego, co bym chciała. Ale Ty wiesz big_smile
Cieszcie się sobą chłopaki smile Mały i duży Devil - to brzmi dumnie.

643

Odp: Rozwód i ciąża

He, he, he ... "Mały Devil" smile ... lepiej jak mu o tym nigdy nie powiem smile i bede udawał .... że nie czytałem tego postu smile ...
A Ty udawaj niekochana, że nic nie pisałaś smile

644 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-19 20:04:38)

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

He, he, he ... "Mały Devil" smile ... lepiej jak mu o tym nigdy nie powiem smile i bede udawał .... że nie czytałem tego postu smile ...
A Ty udawaj niekochana, że nic nie pisałaś smile

Ale osssoooo choziiii?  tongue
Przecież ja nic.... nie pisałam...

645

Odp: Rozwód i ciąża
niekochana72 napisał/a:
The_devil napisał/a:

He, he, he ... "Mały Devil" smile ... lepiej jak mu o tym nigdy nie powiem smile i bede udawał .... że nie czytałem tego postu smile ...
A Ty udawaj niekochana, że nic nie pisałaś smile

Ale osssoooo choziiii?  tongue
Przecież ja nic.... nie pisałam...

Jak ja Was lubię....:))) Czytam i się uśmiecham smile)))
Swoją drogą zaglądam ostatnio do innych wątków (ojcapiotra, pani co kocha złych panów, sokratesa) i stwierdzam a właściewie wciąż się utwierdzam jakich mam tutaj mądrych przyjaciół !!!!
Niekochana, Wielokropku, The Devil, Nika jesteście niesamowici i przytulam Was wirtualnie smile))

A teraz do Lib...
Kochana...podziwiam za cierpliwość niesamowitą i niezwykłą dojrzałość. To ciężka niesamowicie sytuacja a Ty wychodzisz z niej z twarzą i klasą.
Teściowa i jeszcze mąż....no cóż....już wiesz czego można się po nich spodziewać. Nie matrw się ich "gadaniną" i psztyczkami. To jest zupełnie bez znaczenia. I nie mniej wyrzutów sumienia podpisując i ustalając warunki. To nie Ty dąrzylaś do zalatwienia sprawy w ten sposob. Co pocieszające to to że te konkretne zasady pozwolą uniknąć Ci przykrych niespodzianek.To jest naprawdę ogromny plus ...

Odwiedziny jeszczemęża będą chyba bolesne zawsze.... Wydaje mi się że potem szczególnie kiedy to maly zacznie już pewne sprawy rozumieć i dopytywać się. Zarówno i Ty jak i ja musimy mieć pancerzyk żeby aż tak tego nie przeżywać a zarazem umieć odpowiedzić dziecku na pytania aby nie zaważyło to na jego poczuciu bezpieczeństwa i wartości. Aby czuło się kochane i ważne...

Ściskam mocno!!! Pogłaszcz ode mnie Kacperka smile

646

Odp: Rozwód i ciąża

Wiecie co... po 5 latach odezwała się do mnie dawna znajoma, z która miałam super dobre relacje... tak - mogę to napisać, to była moja przyjaciółka! głupia sprawa nas rozdzieliła... teraz to nawet nie pamiętam tak do końca o co poszło... nieważne...
pamiętam, że długo nie mogłam się podnieść po jej stracie - ale mój chłopak (dzisiejszy mąż) mi w tym pomógł...
napisała do mnie na nk gratulacje z powodu narodzin syna... podziękowałam jej i zapytałam co u niej... odpisała smile
to może dziwnie ale jak pisałam do niej to czułam się tak jakby tych kilku lat naszego milczenia w ogóle nie było, tak jak byśmy dalej się przyjaźniły i ze wszystkimi sprawami były na bieżąco (ona też tak czuła)... czułam radość, swobodę, fajne odczucia smile
teraz z perspektywy czasu inaczej bym podeszła do tamtej różniącej nas kwestii i wiem, że nie pozwoliłabym na takie samo zakończenie... obie żałujemy, że się tak to wszytko potoczyło, obu nam brakowało naszych kontaktów, spotkań, rozmów ale żadna z nas nie odważyła się na pierwszy krok - do teraz... kto wie co z tego wyjdzie...
sprawdza się tutaj przysłowie, że nie docenia się czegoś/kogoś dopóki się tego/kogoś nie straci...
poza tym nic ciekawego u mnie...
data kolejnej rocznicy ślubu już jest za mną, jakoś przeżyłam ten dzień choć był smutny!
dziecko mi rośnie smile dużo "mówi", szybko się rozwija, jest bystry, ciekawy świata - nic dziwnego, przebywa w domu pełnym ludzi...
uwielbiam patrzeć na niego, bawić się z nim, mówić do niego (czasami opowiadam takie głupoty a on słucha i uśmiecha się do mnie - cudowne) i nawet gdy jestem bardzo zmęczona i mam wszystkiego dość to dla niego nigdy nie zabraknie mi czasu i sił... sama radość smile
a najpiękniejsze uczucie jest wtedy, gdy się rano obudzi, spojrzy się na mnie, ja mu powiem <dzień dobry> a on uśmiecha się od ucha do ucha
to jest coś pięknego, czego nie da się opisać... to trzeba przeżyć!!!
Devilu i Niekochana - ja już wiem o czym piszecie i co chcecie mi/nam przekazać... ja już doświadczam tego... smutne ale prawdziwe sad
Pe Kochana - tak się cieszę z Twojego wpisu... a pancerzyk już mamy smile
3majcie się Kochani i do następnego pisania...
kolorowych snów
buziaki

647

Odp: Rozwód i ciąża
lib napisał/a:

dziecko mi rośnie smile dużo "mówi", szybko się rozwija, jest bystry, ciekawy świata - nic dziwnego, przebywa w domu pełnym ludzi...
uwielbiam patrzeć na niego, bawić się z nim, mówić do niego (czasami opowiadam takie głupoty a on słucha i uśmiecha się do mnie - cudowne) i nawet gdy jestem bardzo zmęczona i mam wszystkiego dość to dla niego nigdy nie zabraknie mi czasu i sił... sama radość smile
a najpiękniejsze uczucie jest wtedy, gdy się rano obudzi, spojrzy się na mnie, ja mu powiem <dzień dobry> a on uśmiecha się od ucha do ucha
to jest coś pięknego, czego nie da się opisać... to trzeba przeżyć!!!

Takie wpisy mnie cieszą, kochana smile Tylko to się liczy, tak na prawdę. lol

lib napisał/a:

Devilu i Niekochana - ja już wiem o czym piszecie i co chcecie mi/nam przekazać... ja już doświadczam tego... smutne ale prawdziwe sad

Wiesz, że chcielibyśmy pisać co innego, prawda? Ale takie jest życie.
Ale to nie powód, żebyś nie patrzyła z nadzieją w przyszłość. Ja uważam, że trzeba. Wszystko jeszcze przed Wami  - Tobą i Kacperkiem smile

648

Odp: Rozwód i ciąża

Lib ... ja i niekochana nie chcemy byc przyczyną smutku w Twoim wątku. Ba ! Jestesmy tu oboje po to, by i wiecej i cześciej wywoływać Twoj uśmiech. Ale niektórych rzeczy nie da sie pominąć. Chcemy byc prawdziwi - przewidziec co bedzie, uprzedzić i uodpornić Cie.

Cieszę się, że znów jest jakaś radość. Zadnej przyjaźni nie należy odrzucać. Tym bardziej, że była wartościowa. Samo to, że jest "dawna" dobrz o niej świadczy. Teraz zajmie Ci trochę czasu odnawianie starych więzi ... moze długie opowieści ... no i najważniejsze - ktoś komu się ufało. Dni będą wiec "lecieć" szybciej ... a maluch wkrótce zacznie wołać "mamusiu" i biegać po domu.
A my ciągle będziemy tu pisać i wspierać sie słowami ... Chociaż tyle ....

Niekochana, mam nadzieję, że nie przekroczyłem swoich kompetencji wypowiadając się także w Twoim imieniu na wstępie ... "z góry" wyjasniam, że to akt pokojowy i zgodny z prawdą w moim rozumieniu Twoich intencji.

649

Odp: Rozwód i ciąża
The_devil napisał/a:

Lib ... ja i niekochana nie chcemy byc przyczyną smutku w Twoim wątku. Ba ! Jestesmy tu oboje po to, by i wiecej i cześciej wywoływać Twoj uśmiech. Ale niektórych rzeczy nie da sie pominąć. Chcemy byc prawdziwi - przewidziec co bedzie, uprzedzić i uodpornić Cie.

Dokładnie tak. Niekochana i Devil: spece od czarnej roboty cool

The_devil napisał/a:

Niekochana, mam nadzieję, że nie przekroczyłem swoich kompetencji wypowiadając się także w Twoim imieniu na wstępie ... "z góry" wyjasniam, że to akt pokojowy i zgodny z prawdą w moim rozumieniu Twoich intencji.

Jestem dziś łaskawa i pobłażliwa. Nawet dla Diabła, a może zwłaszcza dla Diabła?
Ale... żeby nie było tak łatwo - poproszę coś w zamian, dobrze? Balon. Tego chcę w zamian. tongue

650

Odp: Rozwód i ciąża

Ze niby taki prawdziwy ?  Miotła sie znudziła ? smile
Czy moze te kolorowe bo zbliza sie jakieś święto .... ?

Posty [ 586 do 650 z 790 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 13 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026