netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

153 odpowiedzi19 220 wyświetleńzałożony przez sara23, 06.05.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 154 z 154 ]

131

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Widzę ze posty były juz dawno dodane ale mam podobny problem i nie umiem sobie z nim poradzić .
Jestem z partnerem ponad dwa lata on ma 2 dzieci ja 1 jedno wszystko było by ok gdyby nie to ze jego gowniara rujnuje nasze życie każdy dzien zamienia w piekło Stara sie wymuszać wrzaskiem szantażem i niszczeniem rożnych życzy wszystko  czego akurat w danym monecie sobie życzy ostatnio kopie w drzwi żuca przedmiotami otwiera okno i grozi ze wyskoczy gryzie kopie obraza nas . Najgorsze jest to ze dwoje pozostałych dzieci nie wytrzymuje tego psychicznie partnera i jedno jego dziecko i moje dziecko kocham ponad życie nie chce zeby któregoś dnia ta gowniara coś im zrobiła albo przez jej zachowanie zabrali Wszystkoe dzieci do domu dziecka zapomniałam wcześniej napisać ze ona nam grozi ze zadzwoni na policję ze ja bijemy (czego oczywiście nie robimy ) i zabiorą nam wszystkie dzieci. Wiec juz nie wytrzymuje tego jestem na lekach na uspokojenie moja kochana dwójka dzieci siedzi spokojnie w pokoju gdy ona robi histerie . W związku z powyższym dałam partnerowi ultimatum ze albo oddaje to dziecko do domu dziecka albo ja i córka odchodzimy wiem ze przez to skrzywdzę jego dziecko (nie moje biologicznie ale które pokochałam jak swoje i gdyby nie on go juz dawno bym sie rozstała z partnerem ) i mojego partnera ale nie mogę pozwolić na to zeby mała córeczka uczyła sie nawyków od tamtej gowniary. Nie ma w tym związku nawet miejsca na nas po szkole ta robi sceny i histerie a jak juz w końcu śpi to my godzinami sie kłócimy a ostatnio nawet chce ona mnie pobić bo jestem jedyna osoba która pilnowała regulaminu w domu ale partner zrobił błąd i kilka razy w jej obecności nie uwierzył mi ze ona kłami i ze ona go i nas wszystkich okrada , od tego czasu jest terror w domu Moze ktoś ma jakiś pomysł


Ja mam.

Odejdź,odetchniesz psychicznie.
Będziesz miała więcej czasu np.na czytanie słownika.Wtedy będziesz mogła wychowywać resztę "gowniarzy".Wychowywać...nie chować.

Powodzenia.

132

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

albo oddaje to dziecko do domu dziecka albo ja i córka odchodzimy

Odejdź, daj facetowi święty spokój.

Wcale się nie dziwię, że jego córka Cię nie lubi, skoro mówisz o niej per ''gówniara'' i planujesz oddać do Domu Dziecka.
Uważam też, że takich ludzi jak Ty powinno się kastrować, ponieważ ani dziecka nie wychowają (tresura to nie wychowanie) ani też nie dadzą mu dobrego przykładu.

Bardzo współczuję Twojemu najbliższemu otoczeniu.

P.S Mój syn jest nadpobudliwy i podejrzewają u niego ADHD, często zachowuje się b. źle, ale NIGDY mi do głowy nie przyszło, żeby go oddać.
Rusz trochę głową i pomyśl, jakbyś się czuła, gdyby mąż nienawidził Twojego dziecka i chciał je oddać do Domu Dziecka?! Bo wychodzę z założenia, że jak ludzie się wiążą ze sobą z miłości, to dzieci są WSPÓLNE i nie stosuje się jakichś podziałów na MOJE, TWOJE, GORSZE, LEPSZE!

Niedobrze mi się robi, jak czytam coś takiego, naprawdę. Jakim trzeba być człowiekiem...?

133

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

rzeczywiście okropny człowiek to napisał
tu się nie da nawet nic doradzić

ciekawe czy dziecko autorki ma jeszcze innego tate czy jest nim rzeczony PARTNER

134 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2016-05-23 19:17:49)

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Pomyłka.

135

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Wydaje mi sie ze zbyt surowo zostałam przez panie potraktaktowana . Z nią był zawsze problem również zanim ja sie pojawiłam w ich życiu Starałam sie zastąpić jej matkę bo ta odeszła traktowałam ja jak rodzona córkę wybaczałam histerie rozmawiałam z nią ona mówiła do mnie mamo i przez jakiś czas byliśmy szczęśliwa rodzina ale niestety od roku nie da sie z nią rozmawiać .  Rodzina partnera tez uważa ze powinnismy ja oddać starszy syn nie chce wracać do domu po szkole a na weekend jedzie do babci lub wujka , młodsza córka tez po przedszkolu lub wizycie u koleżanki nie chce wracać do domu płacze ze znowu bedą krzyki i stres . Rodzeństwo nie radzi sobie z emocjami płaczą . Ta dziewczyna nie jest chora nie ma ADHD lub innej nadpobudliwości byliśmy juz u kilku specjalistów psychologów oraz psychiatry niestety nic to nie daje . Poza domem ona zachowuje sie jak normalne dziecko a w domu jak tyran mamy połamane krzesła , zniszczone drzwi i musimy chować noże ( juz kilka razy groziła synowi i mojemu partnerowi ) , bije młodsza córkę niszczy jej zabawki . Ma 10 lat wychodzi z domu kiedy chce a jak jej zabroniony to demoluje mieszkanie gryzie i kopie partnera jak rownież rożnymi przedmiotami uderza w drzwi chce tylko dopiąć swego a gdy sie uderzy krzyczy ze my ja bijemy . To jest istny horror sąsiedzi z nami nie rozmawiają mój partner juz nie daje rady psychicznie i czasem nie ma siły aby reagować . Rodzina sie od nas odsunęła powiedziała ze juz więcej nam nie pomogą bo to juz za długo trwa .Próbowaliśmy chwaleniem za dobre zachowanie , rozmowa i prośba ale to nic nie dało było tylko gorzej . Pani psycholog powiedziała ze tylko twardym regulaminem w domu i karami zdziałamy coś ale to tez nie pomogło bo ona stwierdza ze jej sie nie chce ze ona niczego nie będzie robić i nie obchodzi jej to ze niszczy wszystko Sama mówi ze zrobi to co chce a my nic na to nie możemy bo nic jej nie zrobimy a jak będziemy  chcieli  ja ukarać to powie na policji ze ja bijemy . Zabiorą nam dzieci a ona będzie miała od nas spokój i weźmie ja inna rodzina która będzie na wszystko jej pozwalała .Próbowaliśmy juz wszystkiego łącznie z wizyta w ośrodku pomocy społecznej i tam nam powiedzieli ze jesli ona sobie coś zrobi to zabiorą nam wszystkie dzieci .

136

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Wydaje mi sie ze zbyt surowo zostałam przez panie potraktaktowana . Z nią był zawsze problem również zanim ja sie pojawiłam w ich życiu Starałam sie zastąpić jej matkę bo ta odeszła traktowałam ja jak rodzona córkę wybaczałam histerie rozmawiałam z nią ona mówiła do mnie mamo i przez jakiś czas byliśmy szczęśliwa rodzina ale niestety od roku nie da sie z nią rozmawiać .  Rodzina partnera tez uważa ze powinnismy ja oddać starszy syn nie chce wracać do domu po szkole a na weekend jedzie do babci lub wujka , młodsza córka tez po przedszkolu lub wizycie u koleżanki nie chce wracać do domu płacze ze znowu bedą krzyki i stres . Rodzeństwo nie radzi sobie z emocjami płaczą . Ta dziewczyna nie jest chora nie ma ADHD lub innej nadpobudliwości byliśmy juz u kilku specjalistów psychologów oraz psychiatry niestety nic to nie daje . Poza domem ona zachowuje sie jak normalne dziecko a w domu jak tyran mamy połamane krzesła , zniszczone drzwi i musimy chować noże ( juz kilka razy groziła synowi i mojemu partnerowi ) , bije młodsza córkę niszczy jej zabawki . Ma 10 lat wychodzi z domu kiedy chce a jak jej zabroniony to demoluje mieszkanie gryzie i kopie partnera jak rownież rożnymi przedmiotami uderza w drzwi chce tylko dopiąć swego a gdy sie uderzy krzyczy ze my ja bijemy . To jest istny horror sąsiedzi z nami nie rozmawiają mój partner juz nie daje rady psychicznie i czasem nie ma siły aby reagować . Rodzina sie od nas odsunęła powiedziała ze juz więcej nam nie pomogą bo to juz za długo trwa .Próbowaliśmy chwaleniem za dobre zachowanie , rozmowa i prośba ale to nic nie dało było tylko gorzej . Pani psycholog powiedziała ze tylko twardym regulaminem w domu i karami zdziałamy coś ale to tez nie pomogło bo ona stwierdza ze jej sie nie chce ze ona niczego nie będzie robić i nie obchodzi jej to ze niszczy wszystko Sama mówi ze zrobi to co chce a my nic na to nie możemy bo nic jej nie zrobimy a jak będziemy  chcieli  ja ukarać to powie na policji ze ja bijemy . Zabiorą nam dzieci a ona będzie miała od nas spokój i weźmie ja inna rodzina która będzie na wszystko jej pozwalała .Próbowaliśmy juz wszystkiego łącznie z wizyta w ośrodku pomocy społecznej i tam nam powiedzieli ze jesli ona sobie coś zrobi to zabiorą nam wszystkie dzieci .

Jeżeli nie jest na nic chora, to winę i odpowiedzialność za jej zachowanie ponoszą RODZICE i OPIEKUNOWIE, którzy ją tak wychowali. Również Ty i partner.
To nie jest wina dziecka, że źle je wychowano.

Co do Twojej osoby - zdania nie zmieniłam. Dalej się brzydzę takim typem ''rodzica''.

137

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Dziecko wychowywał sam i on wie ze źle to zrobił . Gdy jestem z nią w domu a partnera nie ma wszystko jest ok wystarczy ze on jest obok ona juz robi co chce . Pani pisze ze sie brzydzi takimi ludźmi jak ja ale nie wie Pani jakie to uczucie jak patrzy sie na cierpienie partnera i pozostałych dzieci które nie wytrzymują tego psychicznie Ja napisałam na forum bo miałam nadzieje ze ktoś mi coś jeszcze doradzi nie mogę odejść bo nie wyobrażam sobie zostawić syna i rozdzielić zgodne i kochające sie rodzeństwo Partnera tez kocham ponad wszystko jest miłością mojego życia . Według Pani najlepszym rozwiązaniem jest abym skrzywdziła trzy najbliższe mi osoby i odeszła i wtem sposób pozwoliła aby 10 letnie dziecko dalej niszczyło psychicznie syna i partnera a co będzie jak ona będzie starsza  ? Wejdzie w wiek dojrzewania ?

138

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Jedno pytanie. Czy gdyby to było pani dziecko też zastanawiałaby się pani nad oddaniem do domu dziecka?

139

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Sara23 nie chce Cię moralizowac ale pracując w formacji takiej jak policja , uważaj na to co robisz 1 0 razy bardziej niż zwykla kobieta. Ty jesteś na początku tej drogi a już Ci powiem, że gdy będziesz za szybko szła do łóżka z kolegami , to nie myśl sobie ze to nie będzie tematem  nr 1 w męskiej szatni. Szacunek i jeszcze raz szacunek do siebie dziewczyno.  Unikaj kontaktów z kolegami z pracy ,tzn na jedna noc ,chyba ze będzie to coś poważnego i łóżko to będzie ostatni element. Sama wielokrotnie słyszałam która z kim i jak. Jak nie chcesz mieć takiej opini to naprawdę szanuj się w tej firmie.

140 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2016-05-24 17:47:17)

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Według Pani najlepszym rozwiązaniem jest abym skrzywdziła trzy najbliższe mi osoby i odeszła i wtem sposób pozwoliła aby 10 letnie dziecko dalej niszczyło psychicznie syna i partnera a co będzie jak ona będzie starsza  ? Wejdzie w wiek dojrzewania ?

Czyli lepiej problematyczne dziecko oddać do bidula, mniejsze zło, tak?
To jest chore, patologiczne myślenie.

Piszesz, że nie wiem, co to znaczy, jak cierpi parę osób przez zachowanie dziecka - otóż wiem, bo jak już wspomniałam, mój syn ma problem z zachowaniem.
Odbija się to na KAŻDEJ dziedzinie naszego rodzinnego i towarzyskiego życia, cierpią na tym wszyscy, ja, mąż, rodzice męża, moja rodzina, KAŻDY, kto ma jakikolwiek kontakt z moim synem. Mieszkam w małym miasteczku, syn pośrednio przez swoje problemy nie dostał się znowu do przedszkola, tu nie ma innej specjalistycznej placówki, więc muszę siedzieć w domu, nie mogę iść do normalnej pracy poza domem, z synem nikt poza mną i mężem nie chce zostać, bo się boją odpowiedzialności, że coś sobie zrobi, albo komuś. Przez to mój mąż zaharowuje się na śmierć, byle nam zapewnić godne warunki, a ja nie mogę mu w tym pomóc, choćbym chciała.
Do tego ciągłe krzywe spojrzenia w sklepie/na ulicy/w parku... ciągłe zwracanie uwagi na placu zabaw, złośliwe komentarze o ''niewychowanym bachorze''.
Myślisz, że to jest miłe? Myślisz, że to wina mojego dziecka? NIE. I co, żeby sobie życie ułatwić, mam go teraz oddać do rodziny zastępczej, niech się inni ludzie z nim męczą? To jest mój ukochany synek, krew z mojej krwi, NIGDY W ŻYCIU bym go nie oddała, a nawet by mi to przez myśl nie przeszło!

Co mają powiedzieć rodzice dzieci niepełnosprawnych, którzy życie swoje poświęcają dla swoich dzieci?

Nie chcesz męża wspierać w walce, to odejdź, a nie namawiasz go na to, by się wyrzekł własnej córki, oddał ją obcym ludziom i żył dalej jak gdyby nigdy nic!
Serca nie masz i sumienia! Tak Ci ciężko, to weź swoją dziatwę i idź żyć sama... Lepiej się pozbyć córki męża, kłopot z głowy i będziecie sobie szczęśliwą rodzinką... NIE POJMUJĘ TAKIEGO MYŚLENIA...

Dziecko to nie jest rzecz, którą można oddać, jak się zepsuje, czy jak się znudzi.

141

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Cyngli napisał/a:

Dziecko to nie jest rzecz, którą można oddać, jak się zepsuje, czy jak się znudzi.

I to jest sedno sprawy.

Wiktoria, czy ty w ogóle próbowałaś ten problem rozwiązać? Poszukać pomocy z zewnątrz, skoro ty i partner sobie nie radzicie? Czy też twoją pierwszą reakcją na sytuację, której nie jesteś w stanie sama opanować jest usunąć źródło problemu - czyli córkę parnera?

Rozumiem, że sobie nie radzisz. Nikt ci tu nie każe skakać z radości, nikt nie mówi, że pasierbica zachowuje się wzorowo a ty robisz z igły widły. Ale zamiast traktować ją jak lalkę, która się zepsuła, więc do kosza z nią - potraktuj ją jak człowieka. Poszukaj dla niej pomocy i dla siebie też. Byłaś z nią u psychologa dziecięcego? Może dziewczyna ma faktycznie jakieś zaburzenia albo inne problemy, które prowadzą do takiego zachowania.

142

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

NIE ISTNIEJE dziecko, do którego się NIE DA trafić.
Trzeba tylko znaleźć sposób.

Nie pomógł jeden psycholog, idź do innego.

143

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Byliśmy juz u kilku psychologów Ona chodzi juz do poradni prawe 4 lata Każdy specjalista mówi to samo ze problem tkwi w moim partnerze bo to on sobie nie radzi w roli rodzica . Gdy pojawiłam sie w ich domu porażka pierwszy dwa lata temu nie wiedziałam ze tak histerycznie może sie dziecko zachowywać pracowałam z nią długo tłumaczyłam chwaliłam i okazywalam szacunek serce i zaufanie ale niestety gdy tylko w domu pojawiał sie partner ona zmieniała sie w kogoś zupełnie innego i po jego 3 tygodniowej obecności w domu z powodu choroby wszystko nad czym pracowałyśmy 1,5 roku legło w gruzach do tego stopnia ze ona w jego obecności mówi ze ja nie mam w jej kwesti nic do powiedzenia a on ma robić co ona chce . Napisałam na tym forum bo miałam nadzieje ze ktoś miał może podobny problem o znalaz rozwiazanie

144

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Jestes pewna ze twój facet nie krzywdzi tej dziewczynki? Poza tym powinniscie zrobić wszystko żeby odnaleźć jej matkę.
Pytalam czy macie wspólne dziecko?

145

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Byliśmy juz u kilku psychologów Ona chodzi juz do poradni prawe 4 lata Każdy specjalista mówi to samo ze problem tkwi w moim partnerze bo to on sobie nie radzi w roli rodzica . Gdy pojawiłam sie w ich domu porażka pierwszy dwa lata temu nie wiedziałam ze tak histerycznie może sie dziecko zachowywać pracowałam z nią długo tłumaczyłam chwaliłam i okazywalam szacunek serce i zaufanie ale niestety gdy tylko w domu pojawiał sie partner ona zmieniała sie w kogoś zupełnie innego i po jego 3 tygodniowej obecności w domu z powodu choroby wszystko nad czym pracowałyśmy 1,5 roku legło w gruzach do tego stopnia ze ona w jego obecności mówi ze ja nie mam w jej kwesti nic do powiedzenia a on ma robić co ona chce . Napisałam na tym forum bo miałam nadzieje ze ktoś miał może podobny problem o znalaz rozwiazanie


To może Twojego partnera-ojca dziecka,należy oddać do jakiejś instytucji,"poprawczaka"?

146 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2016-05-25 16:59:43)

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

W ten sposób może on zacząć zachwowywac się także wobec ciebie i wobec pozostałych dzieci jak zaczniecie mu się stawiac albo nie będziecie spelniac jego oczekiwan. Dziewczynka zapewne ma problemy emocjonalne z powodu odejścia matki, potem ty się wprowadzilas z dzieckiem albo pojawilo się wasze wspólne dziecko (nie chcesz powiedzieć) a ona dorasta do tego i wy zamiast jej pomoc fundujecie jej kolejna traumę. Cos krótkie te twoje starania skoro już ci się znudzilo.

Jesteście razem tylko dwa lata i cos mi się wydaje ze ty jesteś największym problemem w tej rodzinie skoro o dziecku mówisz ,,gowniara,,. Nie wiem podobna jest do bylej twojego faceta? Nie wierze ze jej rodzina, czyli zapewne babcia dziadek kaza ja oddac.
Odpowiadajac na twoje pytanie to ty odejdź i może się polepszy w tej rodziny.
Brakuje ci determinacji i mądrości na przykład jak u Cyngli żeby poradzić sobie w takiej trudnej sytuacji życiowej. Zycie to nie bajka że można robic sobie co chce, wkraczać w zycie innej rodziny i podejmowac takie decyzje jak o oddaniu dziecka. Masz do niej jakieś prawa? Adoptowałaś ja?
Nie mogę ze takie kobiety chodzą po świecie. Współczuje twojemu dziecku.

147

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Byliśmy juz u kilku psychologów Ona chodzi juz do poradni prawe 4 lata Każdy specjalista mówi to samo ze problem tkwi w moim partnerze bo to on sobie nie radzi w roli rodzica .

W takim razie to z partnerem masz problem, a nie z dzieckiem. Proste i logiczne. Niech on się nauczy być dobrym ojcem, a nie próbuje pozbyć się problemu         (= dziecka!!)!

148

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

Byliśmy juz u kilku psychologów Ona chodzi juz do poradni prawe 4 lata Każdy specjalista mówi to samo ze problem tkwi w moim partnerze bo to on sobie nie radzi w roli rodzica . Gdy pojawiłam sie w ich domu porażka pierwszy dwa lata temu nie wiedziałam ze tak histerycznie może sie dziecko zachowywać pracowałam z nią długo tłumaczyłam chwaliłam i okazywalam szacunek serce i zaufanie ale niestety gdy tylko w domu pojawiał sie partner ona zmieniała sie w kogoś zupełnie innego i po jego 3 tygodniowej obecności w domu z powodu choroby wszystko nad czym pracowałyśmy 1,5 roku legło w gruzach do tego stopnia ze ona w jego obecności mówi ze ja nie mam w jej kwesti nic do powiedzenia a on ma robić co ona chce . Napisałam na tym forum bo miałam nadzieje ze ktoś miał może podobny problem o znalaz rozwiazanie

Ja nie mogę sobie wyobrazić co musi ten ojciec wyprawiać ze córka reaguje histerią na jego obecność. Jaki to musi być człowiek ze najpierw odeszla zona nawet i od dziecka a teraz sa takie problemy z corka. Na tym skup się a nie na tym jak pozbyć się dziecka z domu. To nie ona jest problemem a on.

149

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Najmłodszych córka jest z mojego pierwszego małżeństwa mój mąż był alkoholikiem i odeszłam od niego nie ma i nie chce mieć kontaktu z córka . Wczoraj dostałam telefon ze szkoły i byliśmy wezwani została przyłapana na kradzieży pieniędzy i zegarka koleżance z klasy Problem mojego partnera polega na tym ze chce zawsze dobrze i zawsze próbował wynagrodzić córce ze jej matka odeszła gdy miała kilka miesięcy , nie reagował nigdy na histerie córki w sposób który mógłby ja nauczyć ze tak sie nie powinna zachowywać a ona w ten sposób od łóżeczka wymuszała wszystko co chciała i nadal uważa ze skoro ona czegoś chce to ojciec ma jej dać a gdy tego nie dostanie wpada w furię i to może być np sytuacja kupił szynkę podobna do jej ulubionej ale innej marki Wtedy zaczyna sie od szynki a kończy na dużej awanturze
Pozno psycholog powiedziała ze w takim monecie ma być stanowczy i opanowany a on dyskutuje z nią ona na niego krzyczy i tak do kilku godzin 
Wiem ze trudno to zrozumieć ale każdego dnia każde z nas boi sie co sie dzis wydarzy
Dodam ze ona nie jest dzieckiem poniżanym bitym czy w jaki kolejek sposób krzywdzonym tylko brak jest od strony partnera konsekwencji i nie potrafi do niej dotrzeć ja sama nie jestem w stanie nic zrobić
Potrzebujemy pomocy z zewnątrz a wszędzie gdzie sie dowiadywałam czy można ja posłać na obóz dla dzieci mówią mi ze jak nie bedzie sie stosowała do reguł to bedziemy musieli ja zabrać przed zakończeniem obozu a myśle ze w ten sposób możemy tylko pogorszyć sprawę pokazując jej ze co kolwiek nie zrobi to i tak  w życiu nie bedzie miała konsekwencji MoZe robić co chce a i tak rodzice za nią wezmą na siebie każda winę

150

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Czyli ma twoja córka się zajmować a swoja oddać? W imie czego? Bo z nim jesteś?
I on taka ukochana swoja corke odda bo ty mu kazesz?

151

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.
Wiktoria1919 napisał/a:

ja sama nie jestem w stanie nic zrobić

za skromna jesteś bo jak widać duza masz moc skoro namowilas jego i cala rodzine żeby pozbyć się dziecka z JEJ domu

152

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Wiktoria ale to nie dziewczynke trzeba wysylac na oboz tylko twojego partnera. Bo z tego Co piszesz to on jest problemem. To on nie jest konsekwentny i krzywdzi dziecko.  To on sie musi nauczyc jak byc rodzicem.

153

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Dziecko zostało źle przez Was wychowane i tyle.

Wasza wina, nie dziecka. Jako rozwiązanie proponujesz oddanie dziecka do bidula.
Współczuję, naprawdę. Ale nie Tobie, tylko dziecku.

154

Odp: Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Co za tępa laska z Ciebie (dla modów - to taki sam epitet jak głupie poglądy) i to mi się rzuciło po przeczytaniu twojej wypowiedzi

MOże nie powinnaś szukać opinii innych kobiet a mężczyzn, którzy taką sytuację mają? Jestem przekonany, że oni (my w zasadzie) potrafią dać Ci odpowiedź...chyba, że nie interesuje Cię to jak Twój facet może to odbierać...

Pomyśl (cenna umiejętność)  co chcesz dać swojemu facetowi a co odbierać.

Posty [ 131 do 154 z 154 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Postawiłam mu ultimatum albo ja albo spotkania z dzieckiem.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026