Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 325 z 437 ]

261

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie, jestem nowy na forum i przeżywam strach przed tym co mnie czeka... Złozyłem pozew o rozwód i walczę o córkę, z którą mam kontakt, ale matka postanowiła mnie oskubać, bo przecież Pani matka okazała się zbyt wielka aby kochac kogoś takiego jak ja. Odeszła a teraz chce zabrać mi córkę! Bardzo sie boję bo kacham córkę. Wiem też, że córka potrzebuje i matki i ojca a nie tylko jednego z nas, tymczasem matka aby dostac alimenty chce odebrać mi dziecko pomimo, że mieszkamy kilka minut drogi od siebie!

Zobacz podobne tematy :

262

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie.

Opiszę teraz badania w RODK.

Wchodzę z córką. Jest mąż. Córka po chwili zastanowienia podchodzi do taty i się z nim wita. Weszła pani, która dała nam testy do wypełnienia a córce kartkę i kredki aby narysowała rodzinę. Córka została poproszona z gotowym rysunkiem na rozmowę. Wróciła po 6 może 7 minutach.

O czym pani z nią rozmawiała, córka powiedziała mi w domu.

Córka nie wiedziała nic o badaniach bo nie rozmawiałam z nią na ten temat.

W trakcie wypełniania testów poproszono mnie na rozmowę.

Pytają o wszystko. 3 osoby a ja jak ten zbrodniarz.
Potem przychodzi mąż. Następnie znowu ja i tutaj zaczynają się kabarety.

Pan pedagog stwierdza, że z naszych wypowiedzi można wywnioskować , ze my nigdy nie byliśmy małżeństwem.
Dwie różne opinie.
Ze strony męża padają zarzuty w moim kierunku.

2 razy leżałam w szpitalu psychiatrycznym , o czym on dowiedział się po ślubie.

Psychiatra pyta się czy to prawda. Odpowiadam , że nie i nigdy nawet nie leczyłam się psychiatrycznie. Psychiatra patrzy na mnie dłuższą chwile i pyta się , to jakie są adresy tych szpitali. Więc ja odpowiadam ,że ja nie wiem czy w Sosnowcu są w ogóle jakieś szpitale psychiatryczne.

Poprosiłam o rozmowę z mężem.

Podczas moich pytań wyszło , że tatuś ma wątpliowści czy córka jest jego, według męża córka urodziła się jako wcześniak.

Według mojej opinii córka urodziła się 4 tygodnie wcześniej ale na skutek mojego upadku.

Ślub bralismy 15 pażdziernika, córka urodziła się w następnym roku 20 września. Termin miałam na 24 pażdziernika.

Dziewczyny, mówię Wam horror. Ty im swoje a oni swoje.
Zaświadczenie ze szpitala po pobiciu mnie przez męża, jak by mogli to by prześwietlili rentgenem, czy przypadkiem nie jest sfałszowane.

Na pierwszej sprawie rozwodowej mąż zaprzeczył moim słowom, jakoby zarzucał  mi zdrady , obrażał, wyzywał i krzyczał, ze będzie robił badania DNA.

Natomiast na badaniach w RODK , podczas badania więzi miedzy nim a dzieckiem poddaje w wątpliwość swoje ojcostwo.
Przecież on chce , żeby dziecko mieszkało z nim a mnie ograniczyć władzę rodzicielską.

To jest tylko namiastka tego co , przeszłam bo zajęło by mi ze 3 strony , żeby wszystko opisać.

Pani psycholog, pani psychiatra i pan pedagog zachowywali się dokładnie tak, jak mój mąż przez 5 lat. Prali mi mózg.
Następnego dnia , musiałam wrócić tam z powrotem, ponieważ zapomniałam zaświadczenia , że zgłosiłam się do nich. Jak zobaczyłam pana pedagoga, to nogi się pode mną ugięły.

W domu córka przedstawiła rozmowę z panią pedagog.

Gdzie mieszkasz?
W Niemczech.
A tata?
W Polsce.
Dlaczego?
Tata wyprowadził się bo biła mamę i krzyczał na nią.
A z kim jest lepiej mieszkać, z tatą i mamą czy tylko z mamą?
Tylko z mamą.

Więcej nikt dziecka nigdzie nie zabierał i o nic nie pytał.

Może opisałam to w chaotyczny sposób ale tego nie da się inaczej opowiedzieć. Opinia będzie za 2 tygodnie. Już mi przestało zależeć na tej ich opinii. Ja wywnioskowałam , ze to nie było badanie na stwierdzenie więzi, tylko na potwierdzenie winy za rozkład małżeństwa.
Wiem jedno. Dziecka mi nie zabiorą, bo mąż nie pracuje, nie jest zarejestrowany w PUP, gospodarstwo ma oddane w dzierżawę i mieszka u kuzyna , robiąc za parobka. Tatuś jest bezrobotny od 10 miesięcy.

Byłam tydzień w Polsce. Tatuś widział się z dzieckiem tylko w RODK - 3 godziny. Przed badaniami nie widział córki 5 miesięcy. Po badaniach nie interesowało , go już nic. Kiedy wyjeżdżamy, czy córka będzie w wakacje w Polsce? Pełna obojętność.

263 Ostatnio edytowany przez Maniuś (2012-04-17 09:28:06)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

ja boje się jednego, że dzieki takim ośrodkom jak RODK realizuje sie zupełnie inne cele niz powinno sie realizować. W moim wypadku zona sie wyprowadziła bo miała dosyć życia z facetem, którego nie kocha. Nie chciała nic robic - sprzątać, prać, gotować. Sam sprzatałem, bo przeciez w chlewie życ nie będę z dzieckiem. Pranie niewyprasowane lezało latami! Nawet moja córka pytała się - czemu nie dasz tatusiowi jeść? Odpowiadała - ma dwie ręce nich sobie zrobi. Nie szkodziło to jednak aby jeździć na wczasy, brać z życia pełnymi garściami i naciagac mnie na prezenty... Do tego kłamstwa i kombinowanie non stop. Dziecko miała na górnej półce. Bywało tak, ze córka nie widywała jej po 3 dni. Potem dobra mama. Szczególnie teraz. Chce mi udowodnic, że jestem zły. Jak siedziała i malowała paznokcie a córke trzeba było okąpać - to wrzeszczała (bluzgi leciały codziennie) ale sie nie ruszyła. Teraz nawet jej koleżanki boja sie (powiedziały mi o tym) kontaktu ze mna, aby ona nie zrobiła im jakiejś jazdy! No cóz kasy nie ma nawet na chleb dla siebie! A ja mam zapewnić wszystko? Dlaczego? Powiedziałem jej na córke zawsze - zreszta płacę i jak wzięła wszystkie rzeczy z pokoiku małej to kupiłem na nowo. Ale dlaczego matka ma życ z moich pieniedzy skoro sama doprowadziła sie do ruiny a mnie wykańczała swoim wulgarnym jestetstwem. Ona ma takie skoki nastroju jak nie wiem co! Boje sie nawet odbierac od niej telefonów, bo przecież nigdy nie wiem co moge sie spodziewać! Na razie dziecko mamy na przemian. Ja chodze z małą na tańce - ona nawet sie tym nie interesuje, nie wie kiedy sa zajęcia i o której. Jak dziecko powiedziało, że wolało Pania od baletu niz Pana to od razu jest pretekst aby dziecka na balet nie puścić! MASAKRA. Dlatego boje się, że nagle sie okaże że moja żona to osoba której moja córka potrzebuje najbardziej na świecie, a ja moge byc jedynie dla niej bankomatem!

264

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam,
Przeczytałam watek i w koncu zebrałam sie, zeby opisac swoja historie. Bardzo podobna do Waszych... Jednak ja nie walcze z ojcem dziecka a z własna matka...
Otóz 12.2010 sad przyznał mojej matce prawo do opieki nad moja wtedy 4,5 letnia córka i ustanowił ja rodzina zastepcza, na podstawie znajomosci pani sedzi z adwokatem matki... dobre, nie? Cała sytuacja przedstawiała sie tak, ze babka dziecka oskarzała mnie i ojca małej o zaniedbywanie. Fakt, ze ojciec interesował sie dzieckiem mniej wiecej raz na 2 miesiace (o ile był wogle w kraju) i czasem łaskawie dał 200zł na dziecko (nie ma zasadzonych alimentów). Warto dodac, ze od kilku lat pozostaje z matka w konflikcie, nasze rozmowy ograniczaja sie do prostych zdan o sprawy biezace, mimo, ze ciagle niestety z nia mieszkam. Ona sama nigdy nie była dobra matka, wyrzucała mnie z domu, chowała przedemna jedzenie, gdy jeszcze sama nie mogłam go kupic, terror psychiczny od kiedy tylko pamietam, a oczywiscie przy osobach trzecich wspaniała kobieta, pani pedagog, której trafił sie cyt. wredny bachor...Nie bede tu przytaczac całej genezy konfliktu, kto, z kim i po co?, moze w pózniejszych postach.

Babka twierdziła, ze nie ma mnie całymi dniami w domu, przychodze tylko na noce, nie mam kontaktu z dzieckiem, a jak mam to tylko sie na nie wydzieram, ona utrzymuje dziecko i od samego poczatku sie nim zajmuje. Były to wierutne bzdury, ale nie bede sie rozpiswac zanadto. Ja pracowałam, całkowicie urzmywałam dziecko, nawet bez wsparca ojca, moja matka w okresie 4 lat zycia córki, przez łacznie ok 2 lata przebywała za granica, wiec nie mogła sie zajmowac dzieckiem cały czas od urodzenia. płaciła jedynie za mieszkanie w którym takze mieszkała. Swoja droga, babka jest osoba, która jesli czegos nie widziała na własne oczy to znaczy ze to sie nie wydarzyło. Na czas mojej pracy to ona zostawała z dzieckiem , ale trwało to kilka miesiecy, dopóki córka nie poszła do przedszkola.

Do rzeczy! Na drugiej sprawie, sedzia, uznała ze nie ma podstaw do ograniczenia mi i ojcu dziecka praw, ale na moja prosbe skieruje nas do rodk. Byłam przekonana, ze wszystko bedzie ok, nie miałam nic do ukrycia. Domylałam sie, ze moga wyjsc jakies nieprawidłowosci w mojej psychice, no bo jak miałabym byc normalna, zyjac z moja matka, ale to co mnie tam spotkało przeszło ludzkie pojecie.
Juz na samym wejsciu, babka została powitana szczerym usmiechem, a ja prawie opluta jadem. Najpierw wzieły na rozmowe mnie i babke. Trwało to ok 3h. W tym czasie panie doprowadziły mnie kilkukrotnie do płaczu, gdzie raczej nie jest to łatwe. Wcinały mi sie w zdania, przerywały, nie dawały mówic, wysmiewały. Podawały mi tak nielogiczne rozwiazania naszych problemów, ze zaczynałam sie zastanawiac jakim cudem siedza na tych stołkach. Np, zebym wypisała dziecko z przedszkola, i siedziała w domu (nie byłam juz w zwiazku z ojcem), a pracowac moge od 16 (jestem kosmetyczka, wiec klient jest albo go nie ma i co mozna zarobic pracujac 2h dziennie?). No to ja na to, ze nie zarobie nic tak mało pracujac, a one na to, ze zawsze moge klatki sprzatac (widac, to ich zdaniem nie zajmuje czasu), wiec mówie, ze mam dobry zawód, lubie go wykonywac, tym samym nie przychodze do domu sflustrowana, zła, zmeczona swoja praca, takze i dziecko jest szczesliwe, gdy rodzic nie ma problemów. To powiedziały, ze jestem straszna egoistka, zyjaca w swoim wyimaginowanym swiecie i koniec tematu... Przez cały czas trwania tej farsy, byłam prawie, ze mieszana z błotem, a moja matka niemalze głaskana po głowie.
Nastepnie, wzieła mnie na rozmowe psychiatra, stara baba, niezbyt miła, pytała o samopoczucie psychiczne itp Na koniec dali do rozwiazywania testy i tyle. W miedzyczasie, odbyła sie rozmowa z babka sam na sam, z ojcem dziecka sam na sam, z dzieckiem sam na sam, i widac ze mna sam na sam nie było trzeba rozmawiac, bo i po co.. skoro opia była z góry przesadzona. Co ciekawsze nie zostawii mnie z córka ani na pooł minuty samej.
Po jakims czasie przyszła opinia, druzgocaca. Ogólnie to napisali, ze mam nieprawidłowa osobowosc-typ dysscjalny, dziecko nie jest dla mnie nikim waznym, nie mamy zadnej wiezi, uczucia  powierzchowne, egocentryzm i cos dziwnego: ze mam tatuaz za prawym uchem, choc nie mam. Tatus dziecka niby juz normalniejszy niz ja, ale tak niedojrzały psychicznie, ze i tak sie nie nadaje na ojca, ale za to babcia!!! jest autorytetem, silna wiez emocjonlna, wydolna wychowawczo, powinna sprawowac opieke.
Widzac to myslałam, ze wyjde z siebie. Wynajełam adwokata. Babka zaraz  zrobiła to samo, z ta róznia ze jej adwkat kosztował ok 4000, mój 500zł. Znalazła swiadków, których ja nawet na oczy nie widziałam, zreszta oni mnie tez, którzy cała historie znali tylko z opowiesci babki, nic naocznie. Znów przełozono termin. na ostatniej sprawie moja adwokat sie nie pojawiła, tłumaczac sie sprawam i osobistymi. Babki adwokat, wchodzac na sale wiedziała jaki bedzie wyrok. Delikatne usmieszki, pare zdan które sie wymskneły... (zreszta po sprawie w dou podsłuchałam rozmowe tel, jak mówiła, ze było załatwione po znajomosci)
Uzasadnienie sedzia tak jakos zamotała, ze nic a nic nie zrozumiałam, w kazdym badz razie, powiedziała tez, ze z pewnoscia, zadna z nas nie chce dla małej zle i cała ta sprawa wynika z konfliktu miedzy matka a mna, ale zobaczmy jak dziecko bedzie sie chowało u babki........... A ubiegac sie o przywrócenie praw moge dopiero po pół roku, co było kłamstwem i ze matka napewno nie dostanie pieniedzy z MOPRu jako rodzina zastepcza (był argument, ze babka robi to dla kasy), bo ma wysokie zarobki, co równiez było bzdura.

Po pół roku złozyłam wniosek o przywrócenie praw. Na sprawe czekałam kilka miesiecy, chyba z 5, sedzia na szczescie inna. Babka absolutnie nie zgadza si na oddanie mi praw, no i znowu wysyłaja nas do rodk, juz w przyszły czwartek. Poprosiłam o wysłanie do rodk w innym miescie, poniewaz pedagogowie z branzy sie przeciez znaja, a jak nie obiscie to znajomy znajomego, wiec miałam podejrzenie ze za pierwszym razem opinia była po znajomosci.

Przez czas od kiedy mam ograniczone prawa, babka stawia mnie w negatywnym swietle (widzisz, mama ma cie w dupie, twoja mama nogdy nie sprzata, to mnie masz sie słuchac), dziecko bardzo sie zmieniło, w sensie negatywnym, dosłownie dziczała, ciagle sie obraza, wstydzi sie, nie chce rozmawac, stała sie interesowna. Poprostu nie poznaje własnego dziecka. Zawsze była grzeczna, usmiechieta, radosna, a teraz... Płakac mi sie chce, jak widze, jak moja matka, po raz kolejny próbuje zaspokoic swoje chore ambicje wychowawcze i po raz kolejny nie jest w stanie temu sprostac. Co gorsza, próbuje je zaspokoic na niczemu nie winnym dziecku. Spie*rzy jej psychike tak samo, jak i mi.

Mam nowego partnera, wszystko jest ok, bardzo sie lubia z mała, mam prace, ok 6h dziennie, zarabiam 1300-1600 miesiacznie, planuje niedługo wynajac mieszkanie, a jak tylko odzyskam prawa, chce brac córe pod pache i wy*****alac z tego chorego kraju.
Ha! Zapomniałabym! 08.2011 babka, w mieszkaniu w którym razem mieszkamy zaczeła remont, który trwa po dzis dzien. Na czas remontu wyprowadziła sie do swoego ojca, który mieszka w tej samej kletce. Remont miał trwac ze 2 miechy i na ten czas wzieła dziecko ze soba, zeby nie mieszkało w syfie (tylko pokój który zajmuje ja nie był robiony), a do tej pory mała spała ze mna w pokoju. To tyle trwa, ze skutecznie udaje ej sie manipulowc dzieckiem, nastawia je przeciwko mi, utrudniac kontakt. Dopiero jak zabiore dziecko na kilka godzin, i skutki prania mózgu odwracaja sie, juz spowrotem jestem ukochana mamusia i chce byc tylko ze mna. Ostatnio dostałam wezwanie na kolejna sprawe, tym razem o wyeksimtowanie mnie z mieszkania, bo jej krótko mówiac przeszkadzam. Data złozenia wniosku pokrywa sie mniej wiecej z czasem kiedy dostała wezwanie na sprawe o przywrócenie praw. Taka złosliwa.

Nie wiem czy opisałam to w miare przejrzyscie, chyba nie, ale w tej mojej historii jest tyle rzeczy, które chciałambym opisac, ze poprostu nie wiem które wazniejsze. To wszystko juz troche trwa i emocje juz mi troche opadły, takze sparałam sie zdac chłodna relacje. Co Wy o tym myslicie? Mam jakies sznse na odzyskanie córki??? Kocham ja nad zycie i serce mi sie kraje jak widze jak babka ja niszczy.

Pozdrawiam

265

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Nie wiem jakie masz szansę. Najgorsze to walczyc z uprzedzonym sądem. Wtedy walka jest bardzo ciężka i wymaga wiele poświęceń ze strony walczącej osoby. Jak wiesz w takiej sytuacji sa często faceci, chociaż jak czytam forum to oczy mi wychodzą na wierzch ze strachu co sie wyprawia. Nie wiem co w tej sytuacji maja począć dzieci takich ludzi... są w sytuacji wręcz dramatycznej. Ja tak jak ty walcze o dziecko, ja oczywiscie bez adwokata a moja nie mająca pieniedzy żona z pełnomocnikiem... ona śmieje sie w oczy wszystkim, chodzi sobie na kawusie z koleżankami, do kina i cieszy życiem, a ja jak żebrak czekam na każdą chwilę z moją córką... Jestem załamany! Córka wie, że ja kocham i sama też mnie kocha ale ja boje sie utraty kontaktu z nią i tego, ze mamusia zrobi z niej dojną krowę a ja zdechne w roli żebraka!

266

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?
Maniuś napisał/a:

Nie wiem jakie masz szansę. Najgorsze to walczyc z uprzedzonym sądem. Wtedy walka jest bardzo ciężka i wymaga wiele poświęceń ze strony walczącej osoby. Jak wiesz w takiej sytuacji sa często faceci, chociaż jak czytam forum to oczy mi wychodzą na wierzch ze strachu co sie wyprawia. Nie wiem co w tej sytuacji maja począć dzieci takich ludzi... są w sytuacji wręcz dramatycznej. Ja tak jak ty walcze o dziecko, ja oczywiscie bez adwokata a moja nie mająca pieniedzy żona z pełnomocnikiem... ona śmieje sie w oczy wszystkim, chodzi sobie na kawusie z koleżankami, do kina i cieszy życiem, a ja jak żebrak czekam na każdą chwilę z moją córką... Jestem załamany! Córka wie, że ja kocham i sama też mnie kocha ale ja boje sie utraty kontaktu z nią i tego, ze mamusia zrobi z niej dojną krowę a ja zdechne w roli żebraka!

wiem co przezywaz ja mam to samoo ciezki rozwód i ciagłe kłamstwa i smiech prosto w oczy zoany jesli chesz pomocy wal smiało ja mam 3 adwokatów jestem juz po 7 sprawach i około 15 rozprawach sadowych nie liczac jeszce licznych wniosków z kazdej sytuacji jest wyjscie o ile jestes prawym człowiekiem i sibie nie nagrabiłes

jak by co to pw

sady i urzednicy czasami sami kreca na siebie i bardzo prosto jest ich podwazyc cie głowa do góry licza sie fakty niepodwazalne a nie kłamstwa bo tak czy tak prawda wyjdzie tylko trzeba pomóc samemu sobie

267

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

wiec tak jak pisałam wczesniej,przyszła i od jakiegoś czasu regularnie gości w naszym życiu matka Jess...nie chce sie nią zajmować,jest w ciąży z jakimś facetem i mimo że moje pierwsze wrażenie było że trochę wydoroślała to niestety...jest z trzecim dzieckiem w ciąży z trzecim facetem i to po 3 misiącach znajomości...Świadomie zaszła w ciąże...Jak sie o tym dowiedziałam od niej to myślałam że z względu na Jess pęknie mi serce...Ja teraz jestem w  Niemczech na stażu do 3 czerwca,mam nadzieję że w miedzyczasi nie będzie rozprawy albo badań w rodk,choć mimo że wnioskowałam o badania to nikt ich narazie nie zlecił. Jest mi cholernie ciężko,jutro mija 3 tydzień od wyjazdu i nie wiem co ze sobą zrobić...Tęsknie za młodą i mężem...Ale skreślam dni do przyjazdu i mam nadzieje że akurat na rozprawę zdąże:)a co do ojca małej to po 4 miesiącach łaskawie napisał że przyjdzie i nie przyszedł i dziś też miał przyjsć i też nie przyszedł:):):):):)mąż mi mówił,więc napewno ma kredki i się w sądzie nie wybroni sadysta:/
Do wszystkich walczących o swoje prawa do dzieci-będzie dobrze,co prawda czekanie zabija ale warto,później się nie żałuje żadnej minuty cierpliwości i walki gdy dziecko jest przy tobie....
Powodzenia!!!!!!!!!!:*:*:*

268 Ostatnio edytowany przez melaaaia (2012-04-23 10:09:38)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Red hair, strasznie ci zazdroszczę , że masz taki pozytywny kontakt z dzieckiem i że mimo bardzo młodego wieku zajęłaś się dzieckiem i to nie swoim, to bardzo nieodpowiedzialne zachodzić w kolejne ciąże lub płodzić dzieci, jeśli nie jest się w stanie otoczyć właściwą opieką swoich poprzednich latorośli. To przykre, ale jakie to niesprawiedliwe czasem, ze ktoś długo wyczekuje dziecka, a rokuje na dobrą matkę lub ojca, a temu komu nie powinno się powierzać nawet własnych dzieci to bardzo szybko rozmnażają się , ile takich przypadków.. Też trzymam kciuki za was.

269

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

22 maj rozprawa!!!!!!ah,ale sie stresuje,musze wrocic z tych niemiec na 3 dni ale mam nadzieje ze juz sie cos wyjasni....i tesknie za moim malenstwem:(
bezradna,ty wogole zyjesz??

270

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

red_hair żyje chyba jeszcze dycham ale coraz mniej mi się chce żyć. Niby układa mi się w życiu osobistym , niby poznałam fajnego kochanego faceta który w niczym nie przypomina mojego psychodelicznego ex... , który oddal by za mnie życie a dla odzyskania mojej coreczki wszystkie pieniądze nie czuję się w pełni szczęśliwa . Walka z wiatrakami mnie wykańcza , kladę się spać z myślą o dziecku budzę się z tą samą myślą. Mój nowy prawnik też ma to wszystko gdzieś , bo miesza kręci mam wrażenie że mi nie wierzy. Wogóle mam wrażenie że nie mam już żadnych szans . córeczki nie widuje w cale .
Trzymam za Was w kciuki za powodzenie sprawy.

271

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam ponownie. czytam tutaj od czasu do czasu co przynosi Wam drogie forumowiczki kolejny dzień i WALKA.
Córka mieszka ze mna, syn z ojcem. Sąd Rejonowy orzekł że syn ma mieszkać z nim a córka ze mną. Oczywiście złożyłam apelację do Sądu Okręgowego. Złożyłam dowód w postaci smsów o jego świadomą alienację rodzicielska (mówi dziecku że nie ma matki, że go nie kocha). Sąd odroczył sprawę bezterminowo i badania w RODK. Nie widzę synka już od listopada. Kontaktu telefonicznego nie mam z nim od dnia 20 marca. Ciekawe ile będę czekać na badania w RODK i jaki wpływ na te badania będzie mieć ta długa rozłąka. Dziecko ma 2 latka. Córka która jest ze mna prosi mnie abym zadzwoniła do jej brata a mąż jak na złość nie odbiera. Nawet jeśli uprzedzam go smsem że Magda będzie dzwonić. Miałam nadzieję że Sąd Okręgowy ustali miejsce pobytu syna przy mnie a tutaj taka niespodzianka. Chciałam złożyć o ustalenie kontaktów z synem na co odpowiedzieeli mi żę sami nie wiedzą gdzie mam go złożyć skoro chce w jednym uregulować kontakty moje z synem i męża z córką. A najlepiej poczekać nakoniec sprawy apelacyjnej. Boję się coraz bardziej. Nie wiadomo kiedy badania w RODK i kolejny miesiąc czekania jak nie więcej. Ostatnia rozmowa z ojcem dzieci odbyła się w marcu gdzie poinformował mnie że jak chcę przyjechać do syna to i tak klamkę pocałuję a jest to odległość przeszło 700 km. Może któraś z Was wie coś w tym temacie?

272

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

i znow historia o walce....oby ci sie powiodlo...
ja natomiast po rozprawie,i....nie mam juz sily...ojciec i matka malej powiedzieli na rozprawie ze zgadzaja sie na nas jako na rodzine zastepcza a sad i tak wyznaczyl na 19 czerwca i do tego wtedy dowiemy sie na kiedy bedziemy mieli wyznaczone...badania w rodku....ja juz z tego nic nie rozumiem:(bedziemy rozmawiac z mama od Jess czy nie chce sie nia opiekowac bo ona i tak chce o nia walczyc ale za rok albo dwa....wszystko sie pokielbasilo:(
a tobie bezradna zycze zeby sie wszystko udalo...zeby bylo coraz lepiej...

273

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Dzieki za zyczenia ale nie wierze już w to że odzyskam córeczkę . Nie mam już pieniędzy .

274

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie.
Mam pytanie odnośnie RODK. Czy podczas takiego badania może oprócz mnie ojca i dziecka być obecna babcia dziecka?
Ojciec dziecka nigdy nie potrafił się nim zająć, a z tego co się dowiadywałam, panie pracujące tam nie zawsze zwracają uwagę na to co się dzieje, gdy ojciec zostaje sam na sam z dzieckiem a matka jest badana i wypełnia testy.

275

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Hej koleżanko panie w RODKU dobrze obserwują pozornie się niczym nie interesują one wszystko widzą to jest ich zadanie. A to że ojciec dziecka nie potrafi sie zająć dzieckiem będzie tylko działać na Twoją korzyść.

276

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Bezradna79 dziękuję za pocieszenie - oby było właśnie tak jak mówisz, bo boję się o córkę. Powiedziałam, jej o wyjeździe na te badania i już widzę, że to spory stres dla niej - wcale nie chce tam jechać a już na pewno widzieć się z ojcem. Boi się, że ją ode mnie zabiorą, choć tłumaczę, że panie chcą tylko z nią porozmawiać, na pewno porysuje sobie troszkę obrazków i wrócimy do domu.
Dlatego też i z tego powodu chciałabym wiedzieć, czy babcia córki może być w trakcie tych wszystkich badań, żeby córce było raźniej, żeby czuła się pewniej podczas tych badań.
Czytałam że długo trwają, więc babcia miała by przy sobie soczek i jakąś przegryzkę.
Boję się, też że ojciec córki będzie chciał ją wtedy przekupić zabawkami, choć nie wykazywał ochoty kontaktu z nią od ponad 10 miesięcy.

277

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam,
Do Artika: Jeśli babcia dziecka nie jest osobą wskazaną we wniosku o przeprowadzenie badań w RODK-u to istnieje opcja, że będzie wyproszona z terenu ośrodka. Pozdrawiam.

278

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witaj. Ja mam problem bardzo podobny. Mam dzieci,ale nie mam ich przy sobie. Były oczywiście postarał się o to,żeby dzieci miały o mnie zdanie jak najgorsze. W skrócie może napiszę,bo temat rzeka. Byłam razem z dziećmi bita,znęcanie psychiczne też. Dopóki pracowałam i dawałam pieniądze do domu,był względny spokój,zaczęło się,gdy straciłam pracę. Piekło. Spałam na podłodze w malutkim pokoiku z dziećmi. W mieszkaniu nie ma drzwi do pomieszczeń,prócz wejściowych i do łazienki. Ciągła kontrola więc była. Wyzywanie,wulgaryzmy. Zgłosiłam na policję,założyli kartę,sprawa w prokuraturze była. UMORZONO. Ja ubłagałam sąd o badanie dzieci w RODK. Była badana cała rodzina. Po wyjściu z budynku,młodsza córka,(wtedy4-letnia) powiedziała " Mamo,nie gniewaj się ale mówiłam jak tato kazał,bo nas straszył,że odda nas do Domu Dziecka". Myślałam,że mnie krew zaleje. Miałam nadzieję,że wyjdzie to w badaniach,że dzieci się go boją. Ale nie wyszło. Tatuś kocha,tatuś się opiekuje,tatuś ugotował zupkę,tatuś kupił rower. A mama? Mama nic nie daje,bo nie pracuje. Za czas jakiś zgłosiłam go na odwykowe leczenie (alkoholik). Poszedł na jakiś test,a ja otrzymałam wiadomość,że sprawę UMORZONO. Po raz kolejny. Były ma taki talent do przekonywania,że jeśli opowiada bajkę o Czerwonym Kapturku,to osoba słuchająca zobaczy Kapturka. Może brzmi niedorzecznie,ale tak jest. Ja miałam zakaz jedzenia chleba,który on kupił,używania gazu,(bo płacił,a ja nie),nie mogłam prać,bo proszek on kupił. Nawet psycholożka była po jego stronie i pytała czego ja chcę od tak wspaniałego człowieka? Myślałam,że się przesłyszałam. Na policji usłyszałam od policjantki cytuję :" Pani nie wygra tej sprawy". Postanowiłam wystąpić o ponowne badanie dzieci. Były badane już jako starsze. Niestety,miały już mózgi wyprane i były tak zastraszone,że w badaniu go broniły. Podał mnie o alimenty. Nie wiem co mam robić,mieszkam gdzie indziej,bo sama jego obecność,to moja nerwica. Kierował mną jak chciał,a ja dla świętego spokoju,lub spokoju dzieci ulegałam.Dzieci są kartą przetargową. Zabrał mi mieszkanie po mamie,z dziećmi rzadko się widuję. Mam przeciw sobie jego i teścia. Ja jestem sama,nie mam rodziców. Kiedyś razem z dziećmi chciałyśmy,aby zniknął z naszego życia,ale kiedy widziały jak ja się poddawałam,to przeszły na stronę mocniejszego. Wiadomo...lepsze znajome zło niż Dom Dziecka. A do mnie pisze smsy,że mnie wykończy,wciąż żąda pieniędzy i tak to wygląda. W skrócie oczywiście. Bo można by było książkę napisać,ale o smutnych sprawach nikt nie lubi czytać. Pozdrawiam.

279

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

wuzetka nie jest łatwo niestety. Na wariatów nie ma rady a tacy maja większe poszanowanie w oczach sądu i biegłych.Wiem z własnego doświadczenia. Nie wiem co Ci napisać bo nie ma dobrej rady na nasze potyczki. Trzymaj się

280

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie Wszyscy,
jestem tu nowa, przeczytałam ten wątek i włos się jeży na głowie co musicie przechodzić i jak to w ogóle możliwe że w imię prawa takie rzeczy są dopuszczalne. Za wszystkie dziewczyny a zdarzają się i panowie mocno trzymam kciuki. Szczególnie za bezradną i inne osoby które od wielu miesięcy a czasem nawet dłużej są pozbawione kontaktu z najukochańszymi osobami pod słońcem, czyli z dziećmi. Mnie tez na pewno czekają badania w RODK i jestem tym faktem mocno przerażona. Teraz dzieci są ze mną ale mąż a za chwile już ex wnioskuje o orzeczenie mojej winy przy rozwodzie  choć to on jest sprawcą rozbicia rodziny i o miejsce stałego pobytu dzieci przy nim.
Cała ciężka batalia dopiero się zacznie a już psychicznie leżę i kwiczę bo sam rozpad rodziny jest dla mnie mega dołujący.
Pozdrawiam Was baardzo ciepło

281

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Dlaczego dwie osoby, które w pewnym momencie zycia były sobie bliskie zmieniają się i robią wszystko by "dokopać" tej drugiej stronie. Realizują tylko swój cel i idą do niego po trupach - nawet własnych dzieci.....

282

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Właśnie to jest niezrozumiałe i okropnie smutne, najbardziej cierpią dzieci nic nie winne temu, a dlaczego partnerzy zatruwają sobie na wzajem życie choć przecież rozeszli sie po to by zacząć "nowe lepsze życie" przynajmniej w teorii. A najdziwniejsze jest to że często to osoba która odchodzi i rezygnuje z rodziny, porzuca, nie dość  że już zadała wiele cierpienia nadal stara się "dokopać leżącemu", zastanawiam się dlaczego, może po to by zagłuszyć własne wyrzuty sumienia i udowodnić że tej "paskudnej '  np żonie to wszystko się po prostu należy sad .....

283 Ostatnio edytowany przez Konwaliowa2012 (2012-06-13 23:31:51)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam.
Jestem nową użytkowniczką.
Czytam ten temat od 2 godzin... I na przemian z płaczem, słanianiem się i przejściem "po ścianach" (z braku sił) do kuchni po coś do jedzenia robię się co raz bardziej przerażona.

Moja sytuacja jest inna niż Bezradnej. W zasadzie całkiem inna. Znając specyfikę internetu nie napiszę tu ze szczegółami. Ale wiem jedno - potrzebuję wsparcia. A psycholog? Na NFZ? To kpina. Mam wizytę na październik. No tak, bo wsparcia mi przecież potrzeba JUŻ...

Ale może od początku...
Związek w tym roku miałby 10 lat, małżeństwo 5 lat. Porozumienia między nami nie było od jakiś 6 lat... Ciąża nieplanowana. Ślub zawarty, bo.... Nagle taka myśl nam wpadła do głów... Formalności załatwione w ciągu tygodnia, ślub zawarty miesiąc później. "Na szybcika". Bez przemyślenia. Po szczeniacku, jak tak teraz na to patrzę.
Odnośnie porozumienia - przez całe małżeństwo mój mąż widział tylko komputer, później też konsolę, a w ciągu ostatniego roku motor i oczywiście kolegów, z którymi się regularnie spotykał. Jedyne co robił dla nas - pracował i zarabiał na utrzymanie. Nie mieliśmy ŻADNEGO wspólnego tematu. Po kilku kłótniach i moich zarzutach, że się nami nie interesuje, zaczął dzwonić z pracy co u nas - swoją drogą przeważnie trafiał jak nie miałam czasu z nim gadać (karmienie, przewijanie, środek zabawy, ubieranie - trzeba przyznać koślawe szczęście miał).
Szara codzienność - on praca, powrót: stos pretensji, że to i tamto nie zrobione, że obiad nie czeka już na niego, albo że nie dobry, siadanie przed kompem i tak do 23, 24 a niekiedy do późniejszej pory. I tak przez 3 lata małżeństwa. Ja - z dzieckiem, wiecznie z dzieckiem, zajmowanie się domem (sprzątałam co 2 dni, rano więc wieczorem nie było już widać efektu), w ciągu ostatniego roku: po jego powrocie do domu sama też siadałam do kompa (o naiwności - myślałam, że jak ja wszystko oleję, to on się zmobilizuję, bo jak prosiłam tłumaczyłam, płakałam, krzyczałam, nie docierało), mogłam sobie na to pozwolić, bo syn (obecnie 4 lata, wtedy 3 i 3,5 roku) i tak garnął do taty i siedział mu na kolanach i grali razem (w strzelanki z krwią, zombi i innymi takimi - odpowiednie gry, prawda?). Ja się zajmowałam dzieckiem, ubierałam, kąpałam, zabierałam do lekarza, na spacery, place zabaw, na lody, do biblioteki, z Synem wybrałam przedszkole, odwiedzałam rodzinę, robiłam laurki, prezenty własnoręcznie wykonane, i wszelkie inne takie rzeczy... Jak wyjeżdżałam (a zdarzało się to niezmiernie rzadko... ostatni raz we wrześniu) to przeważnie dzieckiem zajmowali się teściowie, bo Tatuś MUSI odpocząć, bo on pracuje na codzień (i raz na kilka miesięcy nie może w weekend zająć się dzieckiem). To była oczywiście opinia mojego jeszcze męża i jego rodziny. Podczas spotkań ze znajomymi mąż potrafił mi tak dopiekać, że płakałam w łazience, słyszałam, że do niczego się nie nadaję, że nic nie robię, że na nic mi moje wykształcenie... A zaznaczyć muszę, że pomocy od męża nie miałam wcale. No może z 5 razy sprzątnął w domu. Ja wyraźnie powiedziałam, że jak zaprosiłeś gości to teraz się rusz, bo ja mam inne zajęcie.
I tak mijały dni, a mnie ta codzienność zaczęła przytłaczać. Doszło do tego, że lepiej mi było jak jeszcze męża w domu nie było. Źle się czułam jak był w domu, przeniosłam się spać do pokoju dziecka, a rozmawiać wolałam ze znajomymi internetowymi niż z mężem. Od dobrych 2 lat nie kocham męża. A może i dłużej.
Aż doszło do sytuacji, która zaważyła na wszystkim i rozpętała burzę. Nie mogę tu napisać co i jak konkretnie. W każdym razie tego dnia mąż się wyprowadził, na moje żądanie. W najbliższy weekend przyjechał po swoje rzeczy. Poprosił, żeby zabrać Syna na WEEKEND, bo się z nim nie widział kilka dni i tęskni. A ja naiwna... Zgodziłam się. Jak to teraz jest obrócone? Że mąż wyprowadzając się z domu zabrał ze sobą dziecko. Szczegół, że to nie było tak... Moją mamę nastawił prawie przeciwko mnie, załatwiała do mnie specjalistę do spraw uzależnień, który potwierdził, że mi nic nie jest. Bardzo ładnie moją mamą zmanipulował - o mało nie straciłyśmy kontaktu.
A weekend zmienił się w poniedziałek, środę, piątek, sobotę... A w piątek się okazało, że NIE ODDA mi dziecka.
Poszłam na policję. I co się dowiedziałam? Że on ma prawo mieć dziecko, bo nie ma sądownie uregulowanego. I oboje mamy władzę rodzicielską. Przez 2 miesiące Syn nie był przywożony do swojego domu. Z moją rodziną się nie widywał wcale. Ja łaskawie miałam pozwolenie na widzenia (wiem, byłam w dobrej sytuacji). Było mówione, że jak syn powie, że chce wrócić ze mną do domu, to mu pozwolą. Doczekałam się. Powiedział. I tu dopiero były cyrki... Wypięłam dziecko z fotelika. Teść mnie zaczął unieruchamiać, teściowa wyrywać dziecko. Teścia pogryzłam, żeby uwolnić ręce. Ale nie udało mi się utrzymać dziecka. A dziecko słyszało kierowane do mnie "Ty K...wo, Zabiję cię Ku...wo, Ale Ku...wę sobie wzięliśmy..." A jak teściowa mi zabrała z rąk Syna, wyciągał rączki do mnie i płakał, że chce do mamusi. Koszmar. Nadal mam tę scenę przed oczami. I nadal na mnie tak działa, jak tamtego dnia. Zadzwoniłam do prawnika wtedy, poszłam zgłosić sytuację na policję. Oczywiście nikt nic nie może.
Pierwsza sprawa odbyła się 2 miesiące po wyprowadzce jeszcze męża. Zabezpieczenie wydane na korzyść pozwanego. Uzasadnienie: dziecko przebywa tam już 2 miesiące i żeby nie przerzucać to tu to tam, więc zostaje z ojcem do czasu badań w RODK. Nie wiem czemu tak sad Nie rozumiem... Ale ok, czekam. Dostałam widzenia z dzieckiem, 2x w tygodniu i co drugi weekend. Teraz, kiedy znalazłam pracę, zostaje mi co 2 weekend i szczątkowo w tygodniu sad
Minęły 2 miesiące od rozprawy. Skierowania do RODK nie ma. Cicho i głucho. Będę dzwonić chyba tam. Bo czas leci i leci na moją niekorzyść. Dziecko tam od teściowej słyszy, że u mnie nie ma domu sad nie wiem co jeszcze... Ta kobieta na prawdę potrafi manipulować. Mąż jest tak zmanipulowany, że sam nie potrafi myśleć. Jest owładnięty zemstą. Szkoda, że wysługuje się do niej dzieckiem. Ostatnio powiedział mi, że dziecko do mnie nie wróci.
Boję się tych badań w RODK.

Pozdrawiam każdego rodzica walczącego o swoje dziecko. Każdego, który robi to z myślą o dziecku a nie o swoich pobudkach. Jesteście niezwykle silnymi ludźmi.

ach zapomniałam dodać. Ja nie zamierzam utrudniać mu kontaktów. Wręcz przeciwnie - cieszę się, że teraz zmądrzał i zaczyna być ojcem na jakiego dziecko zasługuje. Bo, że dla nas nie ma nadziei to jedno. A że Syn potrzebuje obojga rodziców to drugie.

284

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

a ja mam inne pytanie:
ile alimentów można zasądzić matce, niepracującej ?

285

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

bezradna79
przeczytalam wszystie twoje wpisy...
zaczelam czytac i zauwazylam ze wypowiedzi sa z 2011r, wiec se pomyslalam przeskocze dalej zobacze co u niej wyszlo...
a tu przechodze na kolejne strony i ciagle to samo i teraz sytulacja nie ruszyla z miejsca.
dlaczego nie jezdzisz do corki?? mysle ze dajesz swemu ex argument dla corki typu"widzisz mama cie nie kocha bo nie przyjezdza"
on tez w sadzie powie ze nie jezdzisz wiec nic nie utrudnia, ja bym jezdzila w kazda chwile i nie wazne jak reaguje, wazne ze cie widzi, ze bedzie zawsze pamietac, ze mimo co mowi ojciec to jednak to co bedzie widziec ze waczyczh o nia nie bedzie sie zgadzac z tym co slyszy.
wiem co mowie, nawet jesli dziecko krzyczy to musisz ja zabierac, musisz z nia byc(to jest zdanie psychologa z RODKu)
masz takie prawo a z niego nie kozystasz, na poczatek stoj chodzby 1-2 dni aby ja zobaczec, aby z nia pobyc, powiedz ze bedziesz za tydzien i badz.
uwazam ze powiannas ciagle probowac a tym samym nie dac ex satysfakcji ze cie dobil.
wes swego faceta na wsparcie

286 Ostatnio edytowany przez iskra10p (2012-06-18 12:56:34)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie,

Byliśmy niedawno na takim badaniu w RODK w Krakowie - byliśmy czyli moja partnerka i ja oraz jej czteroletni syn. Sprawa polega na tym, że ojciec biologiczny dziecka złożył wniosek w sądzie o pełnienie bezpośredniej opieki nad małoletnim, synem partnerki. Ja w sumie jako osoba postronna chodź nie do końca, bowiem zostałem także wezwany na to badanie gdyż obecnie małoletni przebywa u mnie razem z partnerką.
Także opiszę to ze swojej strony, gdyż partnerka obecnie jest zajęta sprawami rodzinnymi i ma zbyt mało czasu by spędzać go przed komputerem.

Czytałem wiele opinii na temat tego badania i muszę przyznać że albo mieliśmy szczęście albo nie wiem, ale nie było tak źle jak się nastawialiśmy.
Wszystkie badania potrwały około 1,5h, i poza dość prostym i dziwnym testem wyboru który każdy dostał, nic więcej nie wypełnialiśmy. Każdy został także poproszony na rozmowę z osobna, z psychologiem, która trwała po około 20-30min.
Z relacji małoletniego wynika że dostał dwa obrazki - dwa domy oraz drzewo. Na jednym miał wybrać dom, a na drzewie narysować rodzinę.

Bałem się że spotkamy się z nieuprzejmością i złośliwością, a także że będą próbowali podważyć sens naszego obecnego związku, jednak ku naszemu zdziwieniu spotkaliśmy się z przychylnością. Także nie było tak źle jak nam się wydawało że będzie.
Badania zostały zlecone przez sąd, który nie mogąc jednoznacznie określić kto zapewni lepsze warunki rozwojowe dla dziecka skierował nas na takie badanie. Jak czytałem wiele relacji na różnych forach tak chyba nie znalazłem żadnych relacji by ktoś z 'nowego związku' był wzywany na takie badania.

Wiem że w polskich realiach ojcowie dzieci są dyskryminowani, jednak uważam że nie można powierzyć dziecka komuś kto nawet nie ma warunków by dziecko wykąpać czy położyć spać we własnym łóżku, a nie mówiąc już o higienie panującej w domu. Niestety jednak ta osoba nie chce odpuścić. A ja może nie jestem jego prawdziwym ojcem, jednak bardzo mi na nim zależy i traktuje go jak własnego syna. Z drugiej strony nie chcemy utrudniać ojcu kontaktów z dzieckiem, jednak on o to nie wnosi, a partnerka ma potwierdzone obawy co do tego czy dziecko do niej wróci.
Zaplanowaliśmy że weźmiemy ślub w tym roku, bowiem znamy się dość długo i mamy wspólne dziecko. Chcielibyśmy by oboje wychowywali się u nas razem, jak rodzina, bez przemocy i alkoholu.
Niestety ex partner nie skumał jeszcze że jego związek legł w gruzach dawno temu i wciąż próbuje szantażować i rozkazywać partnerce. Oboje mamy tego dość, i mam nadzieję że sprawa w sądzie która odbędzie się niebawem ostatecznie rozwieje możliwość pełnienia przez niego opieki nad dzieckiem.

Na koniec pozostaje mi pozdrowić wszystkich rodziców którzy mają podobne problemy w imieniu mojej partnerki - oby Wam sprawy potoczyły się jak najlepiej i jak najszybciej.

287

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

syla135 łatwo się pisze gorzej z wykonaniem . Masz 800 zł. wypłaty 300 zł alimentów i 500 km do swojego dziecka? Bo ja tak - nierealne jest dla mnie w tej chwili to o czym Ty piszesz.

288

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Zapaliło się światełko w tunelu, oby nie przedwcześnie....
Badania w RODK w nieokreślonym terminie ok 4-5 miesięcy bo sezon urlopowy. Synka już nie widzę od listopada. Pani w Sądzie w podpowiedziała aby teraz już złożyć wniosek rozwodowy i w nim wszystko ująć. Plus jest taki że nie muszę jeździć już 700km na sprawę na drugi koniec Polski tylko załatwię wszystko w Gdańsku a drugie co ważne to nie muszę wspominać nawet o tym że już w sądzie okręgowym jest sprawa bo i tak zostanie zawieszona na czas trwania sprawy rozwodowej więc postanowienie sądu rejonowego nie będzie brane pod uwagę (że corka ma mieszkać ze mną i syn z jeszcze "mężem") Świeże spojrzenie na sprawę może w końcu wyda sprawiedliwy wyrok. Tylko znowu to czekanie na termin sprawy... Smutne ale walczyć o dzieci należny każdymi dostępnymi środkami... WYTRWAŁOŚCI w walce życzę wszystkim

289

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witajcie Drogie Forumowiczki i zarazem walczące matki ( i ojcowie:))
Ojej,znalazłam się w tak komfortowej sytuacji o jakiej nawet nie marzyłam...22 maja była rozprawa-na której dostaliśmy termin na kolejną 19 czerwca,na której mielismy się dowiedzieć o terminie badania w RODK . Myślałam że szlag mnie trafi na miejscu bo już oboje rodzice małej stwerdzili że mamy być rodziną zastępczą a i tak nas skierowli na badania....Na nasze szczęście,ojciec młodej nie widział się z nią od 8 stycznia a jej matka miała przebłysk i regularnie co tydzień przychodziła przez dwa miechy i znów jej nie widać:)
19 czerwca była rozprawa na której nie mogłam być bo wreszcie dostałam pracę i to był mój pierwszy dzień w pracy...Sędzina krzyczała że mnie nie ma aż w końcu mój mąż jej powiedział że jest hipokrytką bo najpierw nam nie chcą przyznać prawa do opieki nad Jess a potem jak już znajduję pracę to jest źle bo przecież rozprawa na której mamy tylko się dowiedzieć terminu badania jest ważniejsza...zrobiła się milutka potem:)
I teraz uwaga uwaga,werble proszę....
termin dostaliśmy na 18 lipca.....tak tak,tego roku:):):):):)
Także sędzina powiedziała matce Jess że sprawa toczy się o pozbawienie jej praw rodzicielskich,natomiast na rozprawie nie było ojca małej...jemu chyba ograniczą tylko prawa bo nie ma podstawy prawnej żeby mu je odebrać...Choć moim zdaniem stwierdzenie matki młodej na rozprawie że ona teraz musi sobie ułożyć życie nei pomogło jej-no bo z jakiej racji ona ma sobie ukłądać życie-przy czym ma już normalnego faceta,jest w ciąży i ma pracę i nie chce opiekować się swoim dzieckiem-a ja mam jej córkę wychowywac bo ona UKŁADA SOBIE SWOJE ŻYCIE??a ja z  dnia na dzień zostałąm matką i nie miałam czasu żeby sobie j poukłądać:/
A co u Ciebie bezradna?Coś się ruszyło w twojej sprawie czy nadal echo?Smutne to jest że to już tyle u Ciebie trwa:(:(:(:(
Serdecznie wszystkich pozdrawiam:)

290

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

wydaje mi się , że tu wszystkim przedłuża się sprawa o dziecko i co u niektórych trwa to dużo dłużej niż u bezradnej, wszystkie przypadki są naprawdę pokręcone..system sądowy jest ...sami wiecie jaki, co najmniej niesprawny,tym którym nie dane będzie spędzić wakacji ze swymi dziećmi, życzę znalezienia chwili wytchnienia i nabrania sił do następnych potyczek, jeśli jest szansa

291

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Hej,
jestem w trakcie rozwodu bez orzekania o winie,zgodzilam sie na takie
rozwiazanie ze wzgledu na 20 miesiecznego syna,ale mam co do tej decyzji
watpilowsci,
w tej chwili czekam na badanie wiezi,poeniewaz moj maz poprosil o nie
sad,gdyz chce brac syna raz w miesiacu od 11 do 18 beze mnie,a dziecko widzi kilka godzin raz na 2 miesiace....)nawet nie probowal ze mna ustalic kontaktow z dzieckiem)
Dodam ze mieszkamy od siebie 400km,zainteresowanie meza synem konczy sie na
smsie jak maly i placeniu zabezpieczenia....
Maz mnie wyrzucil z nowowybudowanego domu...ale niestety,ja jako przyjezdna
nie mam swiadkow na owe traktowanie i pastwienie sie psychiczne meza....
Moj adwokat-sprawa 400km od mojego miejsca zamieszkania,niestety nie sprawdza sie.....
Mam pytanie,czy ja moge zmienic w trakcie rozwodu ,by rozwod byl z
orzekaniem o winie?i jakie mam szanse jezeli tylko jako dowod mam np
nagrania z dyktafonu,smsy,
sasiedzi pewnie slyszeli awantury,ale ja nie bylam z tego miasta,nikt nie
zezna na moja korzysc,maz do dnia dzisiejszego,ubliza mi i mojej rodzinie w
smsach,
prosze o porade:)
Dla mnie to jest trudna sytuacja,poniewaz ja wrocilam z dzieckiem do rodzicow,jestem juz tu prawie 7 miesiecy
maz zas zostal w domu.


pzdr

292

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Hej co do sprawy rozwodu to musisz spytać się prawnika . Wnioskuj o to by miejscem pobytu dziecka było przy Tobie a najlepiej ogranicz ojcu prawa rodzicielskie. Ja tego nie zrobiłam i pewnego dnia tatuś zabrał mi dziecko. Udaj sie do fundacji PARASOL oni Ci tam doradzą.

293 Ostatnio edytowany przez aniunia1982 (2012-07-10 23:49:28)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Hej Bezradna...czytalam Twoj post...przykro mi brdzo,jakbym mogla pomoglabym CI....ale jak?
Mojemu mezowi tak zalezy na dziecku,ze sam jak zlozyl wniosek o rozwod,w pkt 3 napisal-kazdorazowe miejsce meldunku matki jest miejscem meldunku dziecka:)Malutki jest ze mna:)choc nie raz maz mnie straszyl,i straszy ze zabierze mi go,nie bede go widziala,bede jezdzila pod dom i plakala by mi go choc przez okno pokazal...co ja przezylam?nie chce wracac nawet mysla,dlatego wole by jego wizyty byly w mojej obecnosci....Takie zachowanie mozna zaliczyc do znecania sie psychicznego..,chcial ze mnie zrobic wariatke,by miec dziecko przy sobie,mielismy isc na terapie...psycholog prawdopodobnie przekupiony...dobrze ze przyjaciele mi oczy otwarli,i zabralam malego i wrocilam do rodzicow,nie jest mi latwo,ale dla syna stane na nogi....mam dla kogo:)
O Ograniczenie praw walcze...maz przez 7 mies zadzw do mnie 3 razy...moich tel nie odbieral przez ok 4,teraz tez nie odb,ale po kilku godz odzwania,ale po co?ja nie dzwonie na pogawedke..tylko w waznej sprawie dotyczacej syna!
Nie dzwoni-stwierdzil ze smsy mi udowodni rozmowy nie:)-czyli wszystko na pokaz,Badanie wiezi mam za 9 dni...jjuz dopada mnie stres....

294

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Więęęęęc...miałam dziś badania w RODK Bytom:)poza tym że jestem mega zmęczona psychicznie to muszę powiedzieć że bałam się strasznie a nie było czego:)ludzie spoko,przyszli rodzice Jess ale wydaje mi się że już mamy wygraną sprawę choć może się to okazać na wyrost stwierdzenie...Było tak jak już czytałam,najpierw niby każą czekać ale siedzisz w pokoju z lustrem weneckim więc myślę że wciąż byliśmy pod obserwacją. Potem rozdali nam bezsensowne wg mnie testy a następnie wzieli jakiś czas później Jess na jakieś badanie. Potem poszłam ja z mężem i wtedy już nas puścili do domu ale rodzice Jess jeszcze zostali. W sumie przyszliśmy na 13 a wyszliśmy o 17 godzinie,niby nie aż tak długo ale jednak męczące był oto przesłuchanie:(
Nie ma się czego bać:)Choć ciekawa jestem opinii:)

295

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Read hair- badz dobrej mysli:)
Ja badania mam jutro,dzis maz zrobil mi niespodzianke i napisal ze jest pod moim blokiem i czy moze wejsc,a ja ze tak,ale maly spi,jak wstane to wychodze,a swoje wizyty mogldby zapowiadac?cwaniak co?chcial dzisiaj sie pobawic z dzieckiem by jutro do niego poszlo...
Powiem tak,spodziewalam sie jego wizyty odkad dostalam termin badan,wiedzialam ze przyjedzie dzien wczesniej:)dlatego wczesniej juz mialam zaplanowany wyjazd z domu..
Trzymajcie za nas kciuki....:)

296

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Jacy ci ludzie są mściwi i kombinują, żeby tylko dziecko jak najmniej widywało drugiego rodzica, bazują na ich nieudolności, czy co, mężczyźni porzucani przez zony nie mogą widzieć dzieciaków , bo byłe żony się obrażają, a potem pretensje, to niedojrzałość w takich matkach. Ojciec chce , a mama ma gdzieś to, a potem pretensje wielkie, myślcie co chcecie, ale jeszcze dużo brakuje w Polsce takiego normalnego podejścia do osobnego rodzicielstwa, tylko zemsty jakieś i intrygi. Dzieci wyrosną i nie będą już tak łatwymi celami do manipulacji rodziców.

297

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

KORFANTY-ja nie jestem msciwa,i nie wiem dlaczego osadzasz bezpodstawnie ludzi,ojciec mojego syna,jeszcze moj maz wyrzucil nas z domu,jak dziecko bylo chore,i nigdy mu z nim nie utrudnialam kontaktu,wrecz przecwinie zapraszalam nawet na swieta majowke...dzieli na 400km,wiec moglby przyjechac na kilka dni?no ale po po co...jak wazniejsze wykonczenie domu,akumulator,instalacja gazowa....w samochodzie,wszystko tylko nie syn,dam Ci przyklad w kwietniu pytalam wielokrtonie kiedy przyjedzie,nie ma czasu,urlopu,kasy,dostal termin sprawy-to kasa czas sie znalazy,po sprawie znow przyjechal a ja z pytaniem co sie stalo ze przyjechal a on ze sedzina mu kazala,i jak sie tu nie smiac:P
Przyjezdza co dwa miesiace na 6 godz,nawet proponowalam ze podjade do domu bo w nim mam wszystkie swoje rzeczy a on bedzie mial okazje pobyc z malym-odpowiedz ze jestem cwana,wymienil zamki w domu!naszym wspolnym domu.
a jaki ma sens badanie wiezi jak caly dzien by spedzil z malym?zaden,bedzie zawsze przyjezdzal do dziecka najpierw sie oswoic,a na drugi dzien go samemu brac?prosze bardzo i na badaniu tak rowniez powiedzialam.

Do wszystkich co sie stresujecia badaniami,nie ma czym:)u mnie trwaly z 4-5 godz.
Oczywiscie czekalisy w poczekalni gdzie byly zabawki dla dzieci,no i podstawione Panie psycholog..co nas obserwowaly,ja sama pokazalam malemu jak puszczac autka do taty,po czym poszlam na krotka rozmowe,musialam narysowac drzewko:)wiadomo o co chodzi....pozniej zostalam poproszona na rozmowe z 2 Panimi psycholog,malutki nie plakal jak mnie nie bylo,bo mial tone nowych zabawek,a tatus zrobil pare wtop...to znaczy mielismy testy niedokonczonych zdan robic przy dziecku,a on zabral test i siadl tylem do malego,dopiero po kilku minutach od mojego wyjscia przesiadl sie by moc go widziec...
Ja na samej rozmowie bylam ponad 2 godziny,na badanie zabralam swoja mame,gdyby byla potrzebna opieka dla syna:)
Po rozmowie moglam juz z synem isc,a maz zostal poproszony do Pan psycholog....

Powiem tak,moj maz nigdy mnie nie poprosil o wziecie malego na spacer(nie ma mowy o braniu do siebie dzieckoa nie ma nawet 2 latek) z wszystkim idzie do sadu,sam wnioskowal o te badanie.Nawarzyl sobie piwa niech je wypije....Chcialabym aby nie mogl brac malego sam ne  te 8 godz....dla zasady,ze lepiej moze najpierw sprobowac komprosmisu,ale po takim wyniku sprawy....i tak mu dam syna na spacer,
ale mam nadzieje ze ta sytuacja go czegos nauczy,a nastepnym razem nie bedzie nas i co najwazniejsze syna narazal na stres.

To co jest miedzy mna a nim z mojej strony nie ma wplywu na konatakty ojca z synem,po sprawie rozwodowej wyjdzie jak bardzo mu na dziecku zalezy....

298

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

witam. mama taka sama sytuacje. doslownie taka sama. corka teraz jest u  mnie w anglii. przegralismy jeden proces. jest teraz na wakacjach. moj  byly ma bratowa w sadzie. przecza wszystkiemu. w rodk bylismy przesluchiwani razem nie osobno. calkiem co inneog napisane bylo w opini jak mowione. choruje na luszczyce i biore leki hormonalne i sterydowe. dosc silne. nigdynie pilam i nie pije a pomimo to napisano w opinie ze spozywam alkohol. corka ma 6 lat. niechce wracac do ojca. placze wyrywa sie krzyczy za mna a on na sile mi ja z rak wyrywa. strasyz  mnie policja i mowi dziecku ze zamknie mnie w wiezieniu to odechce jej sie mieskzania ze mna. dwie opinie niezaleznych psychologw mowia ze dziecko panicznie sie boji ojca ze jest prze zniego bita pasem, kapciem reka ze ja straszy i zamyk w pokoju. dziecko zeznalo ze niema swojego pokoju ani lozka tylko musi spac z babcia. jego konkubina to potwierdzila ale oni temu przecza. ( nagralam rozmowe z nia i jak dziecko plakalo z eniechce wracac i blagala ze chce mieszkac ze mna. ) przeraza mnie fakt ze ona bedzie musiala tam wrocic i ze on ma bratow w sadzie i rodzice jego znajomych lekarzy. czuje sie bezrdna i boje sie o stan psychiczny dziecka. tak samo psycholodzy boja sie o jej stan psychiczny. w dwoch roznych opiniach jest napisane ze powrot corki do ojca jest powaznym ryzykiem jej zdrowia psychicznego. corka wpada w depresje. na slowo tata wybuch aplaczem i zaczyna sie nerwowo drapac po rekach i mowi ze ona niechce isc do niego. NIE WIEM CO MAM ROBIC. nasz adwokat robi co moze. zbiera dowody i wszelkie mozliwosci jednak nic nie jest uznawane za dowod. nawet wyciagi rozmow nie sa uznawane jako dowod. pomocy.

299

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

monikakent a nie da sie sie postepowania toczyc w sadzie w ktorym nie pracuje bratowa?musza byc na to jakies regulaminy....
sprawe macie w pl ?

300

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

tak sprawa jest w polsce. w tym jest problem ze nie mozna. ze musi byc w miescie w ktorym dziecko jest zameldowane. a zglaszajac skarge do sadu uslyszelismy ze bratowa nie jest rodzina. cala szopka zaczyn sie na nowo. dla prokuratury nie wystarczajaco dowodow. moj byly juz wystapil o kuratora i nas straszy. corka nie chce wracac. nie spi po nocach. wstaje z placzem mowiac ze snil jej sie tata goniacy ja ze ma wracac aona nie chciala. powiedziala ze w snie sie zdenerwowal i ja wrzucil do wody z rekinami. u psychologa wyszlo ze ponoc dziecko jest tak strraszone przed pojsciem spac. ze podloga to woda z rekinami itp itd. zastanawiam sie kiedy dla prokuratury i wielmoznego rzecznika praw dziecka bedzie wystarczajco dowod. skoro zeznania dziecka, opinie psychologiczne, nagrania glosowe nie sa wystarczajace. moze dowodem bedzie to co spotkalo niektore dzieci kiedy znaleziono ich zwloki badz zostaly kalekami. nie wiem juz co robic i gdzie szukac pomocy. myslalam zawsze ze sadu i obrona praw dziecka oraz prokuratura s od wymierzania sprawiedliwosci i bronienia nicego winnych dzieci. jednak mylilam sie. skoro sady i rzecznik praw dziecka uznaje jako dobro maloletniego miesjce gdzie sie dziecko urodzilo i bylo dluzej, nie zwazajac na ryzyko psychiczne i fizyczne dziecka.

301

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

witam. U mnie sprawa też wygląda nie ciekawie. Jesteśmy z mężem po pierwszej rozprawie rozwodowej, na mój wniosek z orzeczeniem o winie, na której było rozpatrywane zabezpieczenie powództwa w sprawie opieki nad dziećmi na czas trwania procesu. Sąd przyznał opiekę nad 10 letnim synem ojcu. Udokumentował tylko ty ,że syn związany jest ze środowiskiem w którym będzie mieszkał z ojcem i w trybie pilnym zlecił badanie w rodk.Dodam że mamy dwójkę dzieci. Zeznawałam i przedstawiałam dowody,że mąż nas separuje od syna, że znęcał się na córką psychiczne, że córka od 3 lat leczy się u psychologa, że miała początki choroby wrzodowej żołądka, że bardzo tęskni za bratem.Sąd nie wziął w ogóle pod uwagę córki.Dodam ,że mąż wniósł o opiekę nad synem z ograniczeniem władzy dla mnie i o ograniczeniem sobie praw do córki i opiekę dla córki dla mnie!?!? szok. Ja wniosłam o opieke nad obydwojgiem dzieci. Mam udostępnione mieszkanie o ciotki która wyjechała na stałe zagranicę, pracuje no niby zarobki najniższe, także nie rozumiem decyzji sądu. Wniosła sprawe o znęcanie nad rodziną w sądzie. Boje się badania bo syn jest odsuwany ode mnie i córki, mieszkałyśmy ciągle do lipca w spólnym mieszkaniu.Ale mąż i tak przez ten czas odsuwał syna.Kupował drogie zabawki, gry komputerowe na ktore ja nie zezwalała(bijatyki, strzelanki ) Wyrzucił mnie z naszego pokoju do pokoju dzieci, do córki sam "wprowadził " sie do naszego pokoju. Kontrolował i kontroluje syna na każdym kroku, nawet gdy syn idzie do Wc mąż maszeruje za nim, zamyka w pokoju itp.Od lipca rzadko pomieszkujemy z córką w domu, bo córka tam się źle czuje, ma problemy z ciśnieniem, jest wyśmiewana przez ojca, który jej dokucza. W stosunku do nie jest jeszcze gorszy , wyszydza mnie, obraża . Wmawia synowi , że się mnie boi, prościej mówiąc robi mu pranie mózgu. I gdzie sprawiedliwość?!?! Nie wiem co dalej robić . sad

302

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witaj Bezradna..
Mam podobną sytuację jak Ty. W październiku czeka mnie badanie RODK..Też bardzo boję się o wynik wszak sądy są po stronie pieniędzy a nie prawdy o człowieku. Ja mieszkam z moją córeczką i nie wyobrażam sobie że może stać się inaczej. Napisz proszę jak się skończyło u Ciebie.. Czy wyniki zmieniły Twoje życie i masz szansę na odzyskanie córeczki czy może jesteście już razem. Bardzo mnie Twoja sytuacja zmartwiła, od teraz jestem myślami z Tobą. Odpisz. Czekam na Ciebie.. Agula

303

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

No Bezradna,żyjesz?
Ja już dostałam wyniki z badań z RODK, tak jak myślałam są pozytywne dla mnie i dla męża,nie będę zagłębiać się w szczegóły ale napisano m.in. że matka biologiczna małej jest infantylna i nie nadaje się w żadnym razie na matkę,natomiast ojcu być może by przyznali dziecko ale on sam tego nie chce-paranoja psychologów,face ma wyrok w sądzie za przemoc w rodzinie a oni stwierdzają, że dziecko mogłoby być u niego;/
Jestem w szoku wogóle bo badania nam wyznaczono już w miesiąc po rozprawie i wyniki przyszły w niecały miesiąc po badaniach:)Akta u sędziny także nic tylko czekanie;/
Natomiast Bezradna pisej co u Ciebie,czy coś się zmieniło bo już widzę nie dajesz długo znaku życia:*
Powodzenia dla wszystkich co walczą o te małe istotki, które nie cisnęły się na ten podły świat a najbardziej ze wszystkich stworzeń ponosza tego konsekwencje;/

304 Ostatnio edytowany przez feniksa (2012-10-10 23:49:48)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Moje drogie i moi drodzy, jako poszkodowani rodzice - nigdy nie poddawajcie sie w walce o kontakt z dzieckiem, mimo wszystko i wszystkich. Dzieci często dziwią się czemu rodzice nie walczyli naocznie o te kontakty.
Już trochę nabyłam tego gorzkiego doświadczenia w walce o spokój i dobro dziecka.

Badania w RODK to był koszmar, dręczyli mnie pytaniami nie związanymi z dzieckiem czy małżeństwem, ogólnie jakaś pomyłka i bardzo dużo agresji słownej. Modliłam się by wyszło prawdziwie i tak też było.
Opinia pokazała że "tatuś" gra rolę spokojnego, stanowczego człowieka oraz udaje że jest ojcem dla dziecka, chcąc zmylić obserwatorów.

Ze zanętami psychicznymi i ekonomicznymi zgłosiłam się do MOPSu - interwencja kryzysowa, gdzie uzyskałam bezpłatną pomoc psychologiczną, prawniczą i wsparcie finansowe. Polecam wszystkim zagubionym i zastraszonym.

Na wszystko jest sposób, rozwiązanie, tylko ten czas wlecze się jak żółw...

Poruszyły mnie Wasze historie.
Moja jest gdzieś pomiędzy szaleństwem złości a despotyzmem i chorobliwym uleczaniem traum z dzieciństwa kosztem dziecka... ech tak to tatuś chce dostąpić zadośćuczynienia za swoje krzywdy.


Wiecie co (do matek) ja od jakiegoś czasu powtarzam sobie mantrę MATKĄ JESTEM I NIE POZWALAM i wszem i wobec zwłaszcza do "tatusia" stosuję to często. Efekty powolne są, ale są.

Ps. korzystajcie też z darmowych usług prawniczych, stron prawa ojca (tak, tam też są ważne informacje, nie tylko dla tatusiów, ale ogólnie dla tych normalnych rodziców,a nie tych chcących zemsty), psychologia.net i wszelkie artykuły uświadamiające, odwołujcie się od opini-orzeczeń itp., wnoście o ponowne rozparzenie, zbierajcie dowody wszelkie możliwe i najważniejsze - MÓWCIE SWOIM DZIECIOM ŻE BARDZO JE KOCHACIE.
Utrzymujcie kontakty z dziećmi - osobiste, telefoniczne, skype, listy - ze zwrotnym poleceniem odbioru.
A jak są wciąż niemożliwe lub utrudniane widzenia - proście policję by pomogli wam wejść do mieszkania, nie ma wstydu ani lęku, tu chodzi o dziecko.

305

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam, założyłam byłemu mężowi sprawę o zakaz kontaktów z dzieckiem. Uważam że dziecko nie jest z nim bezpieczne dlatego że nie dość że bardzo żadko go zabiera to spożywa przy nim alkohol, po pijanemu wozi go rowerem a dopuścił się nawet tego że latem pijany na rowerku wodnym wypłynął z synem na środek jeziora, na Komunię Św syna przyszedł też pod wpływem, wciąż buntuje syna przeciwko mnie nawet mówi mu że mój partner to frajer i pajac czy nawet pyta go kto jest dla niego lepszy tata czy mamy facet itd...( jest alkoholikiem, rozwiedliśmy się dlatego że znęcał się psychicznie i fizycznie chociaż rozwód bez orzekania o winie). Sąd skierował jego i syna do RODK i chciałabym wiedzieć czy jeśli skierował ich czy ja też będę tam o coś pytana? na czym w ogóle takie badania polegają? Ile się czeka na odbycie  się takich badań na pomorzu? Z góry dziękuję za odpowiedzi..Syn ma 9 lat.

306

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Jako nowej forumowiczce pozwolę sobie wyjaśnić: na 10 stronach tego wątku szukaliśmy odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule, które i TY ponownie zadajesz. Proponuję zadać sobie troszeczkę trudu i poczytać, być może będzie tam odpowiedź jak znalazł

307

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

witaj, Anhedonia z całym szacunkiem czytałam bardzo dużo postów w tej sprawie i nie znalazłam odpowiedzi na to czy jeśli sąd nakazał że ojciec i dziecko mają być w RODK to czy ja też bede w jakiś sposób badana a co do terminu oczekiwania to było podane różnie ale nigdzie że na Pomorzu.. pozdrawiam

308

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Cóż, wydawało mi się, że WSZĘDZIE było pisane, że badaniu PODLEGA cała rodzina i więzi w niej panujące.Wątpię, by pomorze stanowiło wyjątek - jeśli ktoś ma inne doświadczenia, niech się odezwie smile
A co do terminu, może warto zadzwonić miejscowego do RODK i się spytać ile to u Was mniej więcej trwa? Najprostsza droga

309

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

świetny pomysł z tym żeby zadzwonić i zapytać.. dzięki bardzo (nie wpadłam na to smile )

310

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam! Jestem tutaj nowa. Dzisiaj miałam pierwszą rozprawę rozwodową. Ponieważ nie ma zgodności co do opieki nad córka  /16 lat ukończone/ zostanie skierowana na przesłuchanie do kuratora. Może ktoś miał podobną sytuację i mi naświetli cokolwiek sprawę. Czytałam posty, ale dotyczyły małych dzieci. Jestem zielona w tej sprawie i bardzo przerażona . Nie wiem czego się mam spodziewać. W ciągu 14 dnia mam wnieść do sądu nowe dowody. Czy jest możliwość cofnięcia tego przesłuchania? Proszę o pomoc.

311

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?
babala napisał/a:

...Czytałam posty, ale dotyczyły małych dzieci. Jestem zielona w tej sprawie i bardzo przerażona . Nie wiem czego się mam spodziewać. W ciągu 14 dnia mam wnieść do sądu nowe dowody. Czy jest możliwość cofnięcia tego przesłuchania? Proszę o pomoc.

O tyle jest różnica, że 16 letnia pannica ma prawo wyrazić SAMA opinię na temat tego z kim chce mieszkać i jakie ma zdanie odnośnie dotychczasowej opieki matki czy ojca.
Można się odwoływać od postanowień sądu - tylko PO CO? (takie odwołanie sąd TEŻ może odrzucić, jako bezzasadne - w braku porozumienia rodziców chyba nie ma INNEGO wyjścia jak posłuchać najbardziej zainteresowanej, której losy się ważą a DOTĄD nie miała nic do powiedzenia).
TAKA duża dziewczyna chyba wie co jest grane. Mam nadzieję tylko, że nie grane NIĄ (że nie jest pionkiem w nieczystej grze rodziców).

312

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam. Ja byłam wczoraj na badaniach w RODEK-u w Gdańsku. Jestem bardzo zadowolona. W razie pytań proszę napisać smile

313

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam was wszytskich,
jestem tu nowa...siedze i cczytam wasze posty....
czytam...a lzy plyna mi po polikach....
myslalam, ze tylko ja mam takie problemy,ktore sa sla mnie chyba juz dalej nie do przejscia....
i pytalam siebie...,,dlaczego ja?,,
mieszkam, zyje bez moich coreczek....odebrano mi je i oddano ojcu, poniewaz ucieklam z nimi od ojca,ktory ygotowal nam pieklo w domu....uciekalam z nimi do rodziny...a potem oskarzono mnie o uprowadzenie!!!
ucieklam z szukaniem pomocy a odebrano mi wszystko co mialam i dla kogo uciekalam....
teraz zostalam sama....i czekam...na RODK....
brak mi sil....

314

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Sam fakt, że dzieci mieszkają z ojcem wtrakcie procesu, źle wróży dla Ciebie, ponieważ biegli niechętnie zmieniają srodowisko dziecka - a to bedzie przez najblizsze kilka miesiecy środowisko "przy ojcu". Poza tym nie mogłaś zostać oskarżona o uprowadzenie gdy sytuacja dzieci i wasze małżeństwo nie były prawnie uregulowane. Nie ma takiego przepisu. Nie ma takiego prawa ...

315

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Dziewczynki mieszkaja tam od pazdziernika. od 19 pazdziernika 2010 do pazdziernika 2011 mieszkaly ze mna w berlinie, gdzie ucieklam z nimi do mojej mamy...a przepis taki niestety jest, jest to tzw. konwencja haska....
to ze dzieci sa teraz z nim, to wiem, ze zle dla mnie wrozy....
i trace nadzieje i sily na walke....

316

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

A to jak mysle chodzi o niemieckie prawo ? Bo w Polsce porwania nie ma. Napisz coś wiecej o swojej sprawie, bo byc moze problem miedzynarodowy ... lub niemiecki moze zainteresowac innych sylwia_31

317

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

niewiem czy to co mnie dotyczy moze zainteresowac kogos innego, poniewaz moja sprawa si toczy i niemoge tak naprawde nikomu pomoc....
ale chetnie opisze wam po trochu moja historie....
w 2003 roku wyjechalam wtedy jeszcze y moim chlopakiem do berlina, gdzie mieszkala moja rodzina...w grudniu 2003 roku wzielismy slub,aby on dostal vise i mogl zostac tutaj ze mna....
znalezlismy mieszkanie, chodzilismy do szkoly i wszytsko ukladalo sie dobrze...
skonczylismy kursy niemieckiego i byl czas szukac pracy....
ja zaszlam w ciaze.przyszedl czas zeby maz szedl do pracy,ale powiedzial, ze nie. ze nie bedzie pracowal dla niemcow...zostalismy na zasilku i tak mijal czas....
urodzilam pierwsza corka...minely  4 miesiace i dowiedzialam sie ze jestem znowu w ciazy....
w 2007 urodzila sie nam druga coreczka. maz lezal w domu,ja bylam na wychowawczym i dorabialam na boku....
moj maz mial w polsce matke i siostre,ktora zaczela sie tam budowac....
on zrobil sie zazdrosny i stwierdzil, ze ona mieszkajac w polsce ma wiecej, a my mieszkajac w niemczech mamy tylko 3 pokojowe mieszkanie....ale jak cos miec, jesli siedzi sie na zasilku....i tu zaczely sie rozmowy, ze on chce wracac do polski....postawil ultimatum, ze albo jedziemy razem,albbo on wraca sam....
kochalam go, bardzo! i zdecydowalam, ze wracamy razem...ze jak sie tam nie uda, to mozemy wrocic tu spowrotem...
w 2009 wyjechalismy powrotem do polski. wynajelismy 2 pokojowe mieszkanie w malej miejscowosci, skad on pochodzi...mieszka tam 20 tys ludzi i bardzo ciezko znalezc prace bez znajomosci. ja bylam tam obca...po 2 miesiacach znalazlam prace. pracowalam jako barmanka.zmiany 12 godzinne, 2 razy dzien, noc, raz wolne...on pracowal w filmie rementowej...dzieci zapisalam do przedszkola. pomagala nam jego mama, kiedy ja rano musialam juz byc w pracy i wracalam po godzinie 19. maz z czasem zaczal swirowac....ze to nie jest praca dla mnie, ze mam sie zwolnic itd... zrobilam to, nie chcialam miec stresu w domu o glpia prace....
odeszlam z pracy, poszlam na wychowawcze, a moj maz zalozyl wlana dzialanosc...pomogla mu jego mama ksiegowa..zalatwila mu dofinansowanie z urzedu pracy i byli zadowoleni...
moj maz byl szczesliwy i dumny sam z siebie....byl wlasnym szefem.....
OD TEGO MOMENTU ZACZELO SIE PSUC....
wracal do domu kiedy chcial i w domu wprowaadzil zasady z pracy, ze teraz to on jest szefem....
poczul sie pewny i nieograniczony....
jezdzil gdzie chcial, wracal i wychodzil kiedy mu sie podobalo.
dzieci widywaly go w weekendy....ja bylam tylko po to, by mu rano wstac zrobic mu sniadanie do pracy i przygotowac kolacje, kiedy wrocil....nasze malzenstwo stalo sie fikcja....mieszkalismy razem,ale zylismy sowim zyciem....ja dziecmi, on swoja firma....
dlugo sie na to godzilam...az w koncu zdecydowalam sie na rozmowe, wiec byla jedna, druga,trzecia...kolejna za kolejna.....bez rezultatu...ciagle slyszalam ze chce gor....a ja chialam miec tylko znowu meza i ojca dla dzieci w domu...nasze rozmowy nic nie dawaly....w marcu 2010 wiedzialam juz ze niemam o co walczyc, bo on nie daje sobie nic powiedziec...pojechalam na kilka dni do mojej mamy do berlina z dziewczynkami, bo potrzebowalam rozmowy...mama przekonywala mnie, ze moze sie zmieni, ze moze tylko trzeba przeczekac...ze mam jeszcze probowac....wiec wrocilam i probowalam dalej....bez rezultatu....bylo coraz gorzej....przestaw zostawiac nam w domu pieniadze na jedzenie, mielismy stracsze dlugi...zadluzenia w przedzkolu, za cznsz, rachunki itd....lodowka byla pusta. niedaleko mialam ciocie i jedna przyjaciolke, iwec pozyczalam penizki na jedzenie....dostawalam od nich najpotrzebniejsze rzeczy zeby dziewczynki mialy co jesc....chcialam odejsc....w lipcu owiedzialam mu ze chce odejsc....byl w szoku....ale nic nie mial zamiaru zmienic....w sierpniu napisalam do mojego brata,ktory mieszkal w berlinie czy moze po nas przyjechac, ze chcialabym do nich jechac i pogadac, odpoczac....on sie zgodzil. rozmawialam o tym z mezem....on raz mi zabronil, potem powiedzial, ze mu wszytsko jedno....przyjechal moj brat, spakowalam jedna torbe i pojechalam z nim. zostawilam mu kartke na stole...,,pojechalam do brata, uwarzaj na siebie, zadzwonimy,,.....wrocil z pracy, przeczytal i zadzwonil do nas...powiedzialam mu gdzie jestem i narazie tam zostaje.
powiedzialam tez ze nie wiem jak dlugo, ze miedzy nami to juz koniec....on dzwonil...blagal...prosil....ze sie zmieni, ze bedzie inny, ze nas odbierze, potem, ze jak hce to on sie wyprowadzi....ze zalezy mu tylko zebym bylo bliko niego....po 10 dniach wrocilam...warunkiem bylo, ze on wyprowadzi sie z domu....zgodzil sie. ja wrocilam, on sie wyprowadzil. mowil ze mieszka u kumpla i nieglugo bedzie mial swoje mieszkanie...trwalo to 8 dni. codziennie przychodzil do domu, kapal sie,jadl,przebieral i wychodzil. 9 dnia przyszel i powiedzial, ze sie nie wyprowadzi, ze jak chce to ja moge spier....  z domu. stanelam jak wryta....on zostal w domu....nastepnego dnia poszlam do MOPS-u z zapytaniem co moge zrobic....powiedziano mi ze musze prowadzic oddzielen gospodarstwo domowe, by oni mi pomogli...szukalam mieszaknia, bez pieniedzy, bez pomyslu ,ale szukalam....byl juz wrzesien....on wracal codziennie do domu miedzy 20 a 23....dzieci nie widywal.....powiedzialam mu, ze chce zlozyc pozew rozdowy, on sie zglodzil....napisal go sama i wyslalam do sadu...on znalazl w domu kopie.....zaczal sie moj koszmar....
spalam u dzieci w pokoju...on wracal nocami, wchodzil do pokoju dzieci i wyzywal...rzucaal we mnie rzeczami z drugiego pokoju...plul na mnie, kopal mnie na podlodze po brzuchu,szarpal....
dzieci sie budzily,plakaly , go to nie ineteresowalo....
nerwami bylam u kresu....nikt nie potrafil mi pomoc....ja przerzywalam pieklo, probowalam zasnac zanim wroci do domu....jak spalam to mnie budzil i wyciagal z lozka....wyzywal....
robil zakupy dla dzieci, liczyl kromki chleba, kupowal dzieciom prezenciki, ja nie moglam nic jesc....zabronil mi cokolwiek ruszac....nie mialam juz sil....
on potem zmienil taktyke, zaczal pic w domu i prosil, bysmy dalej sprowali....dla mnie to byl juk koniec, wiedzialam, ze to juz koniec...
napisalam do mojej may,ktora tez mieszkala w berlinie zeby mi pomogla i po mnie przyjechala....
przyjechala po 2 dniach rano i nas zabraala.spakowalam siatke rzeczy dla ddzieci, siatke dla siebie i pojechalismy....
na granicy zadzwonila do niego ze jade do mamy...
wtedy wpadl w szal.pozedl na policje i zglosil, ze uprowadzilam dzieci.
dzwonil do mnie i chodzil do mojej przyjechal, powtarzal ze jak nie wroce, to mnie zabbije, ze mnie zniszczy, ze wynajmie ludzi, ktorzy posadza mnie na wozku inwalidzkim i wtedy do niego wroce....ze jak bedzie trzeba to pojedzie do niemiec,porwie dzieci i wyjedzie z nimi ,zmieni nazwisko i wtedy ja zatesknie za nim i wroce do niego....
ja wiedzialam, ze juz nie wroce....po kilku dniach przyjechal do berlina, ja sie ukrylam, balam sie go panicznie, powiedzialam mu ze nas nie zobaczy, ze sie go boje, i ze jak mi oswiadcza ze nam nic nie zrobi, to sie spotkamy. on sie nie zgodzil....zalozylam sprawe w sadzie o zakaz wyworzenia dzieci za granice niemiec....otrzymalam to,ale tylko na 2 tygodnie....w litopadzie odbyla sie sprawa sadowa, gdzie sie okazalo, ze sad nie jest sadem wlasciwam, i ze wszytsko musi uregulowac sad polski, poniewaz tam jest nasze ostatnie miejsce zamieszkania....sad w polsce wyznaczyl nam termin rozprawy rozwodowej....termin byl na styczen....w styczniu pojechalam na sprawe do polski z dziecmi. bylismy tam 10 dni, w sadzie on opowiadal, ze kocha zone i nie zgadza sie na rozwod...sprawa zosstala odroczona....po  3 dniach napisalam do sadu, ze wracam z dziecmi do berlina do domu i ze zobowiazuje sie stawiac na kazdy kolejny termin...przez te 10 przebywalam z dziecmi w gdansku. on tam przyjezdzal, widywal dzieci, a mnie dlaje trakotwal jak szmaate....jego wyzwiska i zachowanie nagrywalam. robil to przy dziewczynkach....bylo ciezko....ale wyrtrzymywalam, bo wiedzialam, ze mam dzieci,ktore to przezywaja ......
wyjechal spowrotem do domu.
dziewczynki chodzily do przedszkola i zycie sie toczylo....ja pracowalam, mielismy mieszkanie, dzieci chodzily do przedszkola i bylo spokojnie.....
do dnia 23 lutego. tego dnia ptrzymalam postanowienie sadu, ze miejce zamieszkania dzieci jest przy ojcu.....ze maja byc z nim....podtanowienie jest dlugie i dyskrymitujace mnie jako matke. nic tam o mnie niema innego, niz to ze uciekalam dla wlasnego dobra, ze wzgledow materialnych, ze ojciec ma w polsce prace, mieszkanie i zarabia duze pieniadze i ze tam bedzie lepiej, a ja jesli chce to mohge mieszkac dlaje z ojcem w domu, ze on sie zgadza i ze to jest dobro dzieci.....
moj swiat sie zawalil....
pogubilam sie calkowicie....zaczelam szukac dlaje pomocy....
dniami i nocami czytalam kodeksy....linki.....historie innych......
balam sie co bedzie....
nie dotrzymaalam postanowienia sadu.....
zalozylam sprawe tutaj, w sadzie okazalo sie , ze na istnieje cos takiego jak konwencja haska i ona nakazuje powrot dzieci do kraju,gdzie mieszkaly......
ja dalej bylam z dziecmi tutaj...ojciec nie odwiedzal dzieci.....
tak plynal czas, w stresie, w strachu ale z dziecmi....
starszaa corka poszla w sierpniu do szkoly, mlodsza chodzila do przedszkola i byly szczesliwe, ja tez.....
przysszedl pazdziernik.....
minelo 10 miesiecy jak ojciec nas nie odwiedzil...dzwonil, widzial dzieci na skypie,aale nie przyjezdzal, ciagle powtarzal dzieciom ze strasze go policja jak przyjedzie,ale to nie byla prawda....powiedzialam mu tylko, ze jak mnie ruszy, to juz nie bede siedzial cicho i wezwe policje....to byla miedzy nami jedyna wzmianka o policji....
sstarsza corka chodzila do szkoly....w ktoryms momencie zostalam wewana na rozmowe do dyrekcji szkoly....
okazalo sie ze corka opowiedziala swojej pani wychowawczyni, co dzialo sie w domu w polsce, ze tatus wyzawal i bil mamusie....otrzymali wyrok z polskiego sadu, ze dzieci maja wrocic....ludzie byli w szoku...probowali nam pomoc...pilnowali corke w szkole na kazdym kroku, zeby nikt jej nie zabral....sztukali insytucji jakie moglyby nam pomoc,ale bez rezeltatu....wyrok byl tym, co nie pozwalo i walczy tutaj dalej....
4 pazdziernika siedzialam z dziewzynkami i gralismy w gre....zadzwonil dzwonek do drzwwi...otworzyylam i ......
stalo tam 4 policjantow, komornik sadowy, dwie panie z osrodka, ojciec dzieci i jego siostra.
wpuscilam ich do srodka, komornik trzymal w reku wyrok z polski i powiedzial ze mam kilka minut na spakowanie dzieci i prrzekazanie ich ojcu....
dziewczynki zaczely krzyczec, plakac.....
dramat......
ja nie wiedzilalm co sie dzieje.....
w domu stalo kilka obcych mi ludzi i czekali zebym spakowala i ubrala dzieci....
bylam w amoku, nie wiedzialam do konca co sie dzieje...zadzwonila do brata...on przyjechal.....
wiedzialam, ze nie moge nic zrobic.....bylam calkowicie bezradna...dzieci wissialy mi na sszyi i plakaly ze mna....brat sspakowal najpotrzebniejsze rzeczy.....zaaprowadzilam dziewczynki na dol...nawet sama nie wiem jak tam doszlam...on wyszarpal mi je w rak ,wsadzil do samochodu i pojechal......
ja stracilam przytomnosc.....obok przchodzili ludzie.....obcy lidzie...gdy sie ocknelam siedzialam na trawniku i wszytscy stali wokolo ....ja bylam w amoku....
moje zycie skonczylo sie dla mnie w tym momencie......
teraz zyje, jestem sama i nie wiem co robic......

opisalam troche, wiem ze bez konkretow.
jesli ktos zechce znac szczegoly moze sie ze mna skontaktowac......
niemam tajemnic....

teraz zbieram sily na walke....nadzieje mam, lecz kazdego dnia coraz mniejsza......

318

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

awiec witam ponownie. ja juz 3/4 za soba. byly wkoncu sie poddal. 3 lata studiowania na wlasna reke sie oplacaly. sylwiu jestem z toba. dziekuje ze sie odezwalas. trzymam kciuki. jesli reszta tez ma pytania to zapraszam . probuje teraz zalozyc organizacje kta pomaga kobieta w konwencji haskiej I przemocy w rodzinie. na wlasnych doswiadczeniach pracuje nad ksiazka. oh bylo ciezko. uwierzcie. nerwowka depresja... ale wkoncu corcia jest ze mna. szybkosc I zawalone nocki uchronily mnie przed konwencja haska I jej skutkami.

319 Ostatnio edytowany przez The_devil (2013-01-11 21:18:20)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Monikakent jesli mozesz przyjrzyj sie bardziej sprawie sylwi. A ja proszę by częśc dotycząca konwencji haskiej byla przedyskutowana na forum. Sylwia, uwikłała sie w idiotę liczącego kromki chleba ... Koszmar.

RODK jest instytuacją stronniczą która bezwzględnie broni wiezi matka-dziecko i trzym stronę matki. Ale .. RODK nie decyduje a przedstawia sugestię. Wg mnie, nawet tak powstałe sugestie są niczym, jeśli wyrrok ogłasza stronniczy sąd. A ten ... trzyma strone tatusia. Znów koszmar ...

Nie odwiedzałem forum od miesięcy, ale ta sprawa jest naprawde wyjątkowa, i nadaje sie na nagłówki gazet, pod warunkiem, że sylwia zapoznała nas ze wszystkimi faktami.

Rzadko zdarza sie by dobro dziecka dyktowane było sytuacją materialną. Zwłaszca gdy lepsze warunki zapewnia ojciec.

Koszmar jakiś ....

Co zamierzasz sylwio ? Bo przecież wszyscy wiemy, że samo zbieranie sił nie wystarcza ... Mnie natomiast interesuje jeszcze czy macie w tej sprawie pełnomocników. Zapytam wiec wprost, bo moje wnioski mogą być niesłuszne.

320

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

moja sytuacja ulozyla sie calkowicie inaczej niz przypuszczano....
nikt nie wierzyl w to, ze dla dobra dzieci sad zdecyduje tak jak zdecydowal.....
szkoda tylko,ze nie mozna tu daj zalacznika....
pokazalabym wam jak ocenil syrucje sad....
to byl dla mnie szok i zarowno dla moich znajomych, rodziny i adwokatow....
ale.....
stalo sie...i nie wiem czy mam szanse na odwrot....
tatus ma wielkie zdolnosci manipulacji i dwulicowosci...
tak ja nabieralam sie przez 12 lat tak i nabral sie sad....
a co do rodk to czekam juz od zeszlego roku na przekazanie akt sadowych do RODK i zostaly one przekazane dopiero teraz...w ciagu ostanich dni...dzwonilam tam i poinformowano mnie, ze najszybszy mozliwy termin to lipiec\sierpien....
to jakis koszmar!!!!!
bylam glupia jak wiekszosc kobiet, ktore ukrywaja prawde i przezywaja dramat w samotnosci....w czterech scianach....
wstyd i strach towarzyszyl mi kazego dnia...
siedzialam jak mysz pod miotla by tylko nikt z sasiadow nie zorietowal sie co tak naprawde dzieje sie u nas w domu...
i to obrucilo sie przeciwko mnie....
ale teraz juz tylko moge zalowac wlasnej glupoty....
szukalam pomocy i rozwiazania dla spokoju dla dziewczynek i siebie....i los mi odplacil, ze stracilam caly sens zycia...

The_Devil pyta co zamierzam dalej
tak naprawde to mam wiele mieszanych mysli,ale niestety zadnego konkretnego planu...
adwokatka sadzie, ze musimy poprostu czekac na RODK....ale czas dziala na moja niekorzysc....
cierpia dzieci, cierpie ja a on upaja sie zemsta!

The_Devil napisal cytuje ,,....pod warunkiem, że sylwia zapoznała nas ze wszystkimi faktami...
NIEMAM NIC DO UKRYCIA ANI TYMARDZIEJ POWODU DO WYMYSLANIA NIESTWORZONYCH HISTORII...

probuje jak moge udowodnic w sadzie wszystkie jego sztuczki i krzywoprzysiestwo,ale jest to cholernie trudne.
do tej pory sad przesluchal jednego ze swiadkow-moja przyjaciolke,ktora powiedziala sporo...rzeczy o ktorych ja juz zapomnialam...napisal tylko raport i zostalo bez echa!

psycholog, gdzie byl ojciec dzieci z dziewczynkami stwierdzil, ze ojciec jest bezbledny i zadnego dobrego slowa o mnie...tylko pytam jak?
mnie nawet na oczy nie widzial...a wystawil opinie!!!!
MASAKRA

321

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Sylwia, spróbuj jeszcze sie zastanowić czy psychologo o którym mówisz nie jest znajomym, znajomych Twojego męża. Domyslam sie, że opinia pochodzi z wizyty prywatnej. Pomysl, lub dowiedz sie ile bylo wizyt  i jakie badania. To ma duże znaczenie.

Kiedyś słyszalem, że adwokata i psychologa w Polsce nie można przekupić. Dziś już wiem, że to nie jest prawda, bo o przypadkach przekupiania adwokatów - słyszałem.

Napisałaś: "psycholog, gdzie byl ojciec dzieci z dziewczynkami stwierdzil ..." - a ja na to, że opinii na podstawie jednorazowego badania - NIE MOŻNA WYSTAWIĆ

Terminy w RODK są niestety długie, ale jeśli są aż tak długie to może wskazywać na przeprowadzanie przez ośrodek innych czynności. Na przykład, jeśli wykazałaś w przeszlości męża lub on w Twojej, jakieś przypadki mogące wpłynąć na wychowoanie dzieci, to ośrodek to sprawdza. Np. sprawy karne ... pobyty w izbie wytrzeźwień, leczenie psychiatryczne ... etc etc

322

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Witam. Jestem tu nowa, ale wątek przeczytałam praktycznie cały. Dzisiaj miałam pierwszą sprawę o zmianę wyroku rozwodowego, konkretnie o sprawowanie władzy rodzicielskiej nad starszą córką. W 2011 roku (z własnej głupoty) zgodziłam się na rozdzielenie córek. Chciałam szybkiego rozwodu, a mąż nie chciał się na niego zgodzić. To był jego warunek-on będzie sprawował opiekę nad starszą córką. Kończył mi się urlop wychowawczy na młodszą córkę, nie miałam pewności co do moich warunków, nie chciałam być zależna od alimentów. Może tylko się tłumaczę,ale chciałam,żeby M. tez miał trochę obowiązków poza pracą. W końcu ja potrafiłam zająć się praniem,sprzątaniem, dorabianiem i jeszcze 2-ką dzieci. On nie interesował się za bardzo rodziną. Jego wolny czas zajmowały wypady na rajdy offroadowe, polowania i ryby. Córka ma 8 lat i chce mieszkać wraz ze mną i młodszą córeczką (4l). Sąd skierował nas do RODK na badania. Spodziewam się,że jak w przypadku bezradnej, przyjedzie na badania wraz ze swoją mamusią, która właściwie wychowuje Madzię. Nie bardzo wiem, czego się spodziewać. Jestem pewna,że ona chce być ze mną. Często jak u mnie jest (mieszkam z rodzicami) rozmawiamy o tym. Boję się tylko,że bedzie jak u bezradnej hmm... Kocham swoje dzieci i zrobię wszystko,żeby były znowu razem. W listopadzie mój ex nawet zgodził się polubownie oddać mi mała...ale "się rozmyślił".... nie wiem co mam zrobić...Nie zamierzam niczego udawać w RODK-u. Z drugiej strony nie chcę też udawać,że on jest święty. Ma wyrok w zawieszeniu za paserkę, nie jestem wredna,ale przeszło mi przez myśl wykorzystać to. A wiem duuuużo rzeczy, które mogłyby go wsadzić ;] i to na długo. Nie wiem co jeszcze napisać.
Nie wiem po co w ogóle to piszę...może wreszcie znajdę ulgę i pomoc psychiczną neutral

323

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

lilijka85 . Jedyne co przyszlo mi na mysl w pierwszej chwili, to to - że w RODK nie wykorzystasz faktu iż były mąż był karany wyrokiem w zawieszeniu. Biegłych nie interesuje to w żaden sposób, zwłaszcza jeśli artykuł z którego został ukarany nie pokrywa sie z artykułami przeciwko wolności lub za przemoc domową. Ponadto paserka nie jest przestępstwem za które może grozić długoletnie więzienie. Nie pamietam dokładnie ale to przestępstwo zagrożone jest chyba karą do 5 lat. Stracisz swój czas jeśli zaczniesz próbować zainteresowoać biegłych tą sprawą. Bardziej zaciekawił by ich np.: jego pobyt w izbie wytrzeźwien ... nawet jesli to bylo 10 lat temu, albo leczenie psychiatryczne ... także odległe w czasie.

324

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Takiego lecenia nie było. Oboje jestesmy abstynentami. A czy sędzina nie powinna się interesować tym,że z młosza córką ex nie ma żadnego kontaktu? Od rozwodu nigdy nie zadzwonił o nią spytać, wziął ją do siebie 4 razy i to po moim nacisku. Muszę sobie przygotować listę pytań na następną rozprawę. Pytania do niego i jego świadków. Tylko nie wiem,czy będą one właściwe.... Nie chcę się skompromitować przed sędziną. W sumie to już część wypisałam. Nie chcę na niego nasyłać Policji czy coś. Chcę żeby moje córki miały ojca na wolności, nie za kratkami,ale chcę,żeby wychowywały się wspólnie. Wiem,że źle zrobiłam zgadzając się na rozdzielenie dziewczynek...bardzo tego żałuję,ale niestety czasu nie cofnę, a żal nie wystarczy...

325 Ostatnio edytowany przez The_devil (2013-02-25 21:57:02)

Odp: Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Oczywiscie bardzo źle zrobilaś rozdzielając dziewczynki. Nie wiem skąd taki pomysł i dlaczego mógł przyjść Ci do głowy. Zdziwiony tez jestem, że sąd postanowił o rozdzieleniu rodzeństwa bo prawo Polskie przemawia za spójnością rodzeństw. Inaczej jest w Anglii i krajach skandynawskich, ale to już inna para kaloszy.
To, że były mąż nie interesuje sie młodszą córką oczywiście rzuca na niego mroczne światło w oczach sądu. Teoretycznie moogłabyś na tej podstawie odebrać mu prawa rodzicielskie w stosunku do młodszej córki ... ale ... sama zabiegałaś o spotkania, które pod przymusem odbyły sie ok 4 razy w roku, a to już jest podstawa do zachowania praw rodzicielskich.
Taki mój wniosek lilijka85 , że jesteś " w gorącej wodzie kąpana ". Z jednej strony chcesz o wszystko zadbać, tym samym sama sobie utrudniając. Moja rada: przemyśl 10 razy zanim coś postanowisz. Przemyśl i popytaj. Porozmawiaj ... z najbliższą przyjaciółką, z rodziną ... lub tutaj ....

W RODK nie wspominaj o wyroku byłego męża. Jeśli jest to w aktach ... dopatrzą sie. Jeśli nie ma ... proponuje raz, krótko wspomnieć, ale nie robić z tego afery ... nie wyolbrzymiać.
Nie musisz sie bać tego, że na badania przyjdzie z mamusią. Taki numer nie przejdzie. Zrobił by z siebie ofiarę losu na "dzień dobry".



************
A co u Ciebie sylvia_31 .... sledziłem wątek, ale cos przestalas pisać.

Posty [ 261 do 325 z 437 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Badania w RODK jak one wyglądają? Na co mam się przygotować?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024