Ja właśnie po przeczytaniu historii bezradnej zaczęłam się obawiać o wyniki badań w mojej sprawie, bo nie rozumiem tego, jak funkcjonują jednostki prawne w naszym kraju, że matka nie moze odzyskać swojego dziecka!!!!!
Jestem w bardzo podobnym wieku co bezradna i mam synka w podobnym wieku co córeczka bezradnej (ja mam 32 lata, a mój synek 5 lat) i nie wyobrażam sobie, co bym zrobiła na miejscu bezradnej, jaby mi mąż porwał synka!!!!!! Pisałabym wszędzie gdzie się da, do telewizji, radia, internetu, aby mi kroś pomógł!!!!
Kobietko trzymaj się twardao i nigdy się nie poddawaj. Koniecznie pisz na bieżąco, jak sytuacja wygląda u Ciebie, a ja trzymam mocno kciuki, żebyś w koncu miala córeczkę tylko dla siebie!!!!!.
No właśnie to jest najgorsze...że już nam się wydaje że mamy "wygraną" w garści i że przecież nie moze być inaczej a tu sąd postanawia jakąś paranoje:(Bezradna,możesz być z siebie dumna,twoja historia nadaje się na książkę o heroicznej walce z polskim prawem z nierównymi siłami:(
Ja jestem równo tydzien po przerpowadzonych badaniach, a poinformowano mnie w RODK, że na wystawienie opinii mają do 30 dni, ale zazwyczaj wystawiają ja wcześniej, więc ja już się strsuję, bo w przyszłym tygodniu będe dzwonić czy opinia została już wysłana do sądu. Jak opinia znajdzie się w sądzie, to w te pędy lecę tam od razu ją sprawdzić, ale chyba zawału serca dostanę
Czekanie na wyniki tych badań jest tak stresujące i bardziej mnie stresuje, niż czekanie na wyniki najgroszych egzaminów na studiach, bo tam też się człowiek się nastresował.
Witajcie
Dziękuję za słowa otuchy .Z tą heroiczną walką to troche przesadzone . Miewam chwile zwątpienia potem ryczę całymi nocami albo dniami w zalezności jaką mam zmiane w pracy. Jestem matką ktora targają różne sprzeczniści to chyba widać w moich postach. Ja też sobie nie wyobrażałam jak matce można zabrać dziecko ale teraz już wiem że to jest straszne . Chociaż teraz czasami się zastanawiam czy ze mną jest wszystko w porządku. Miewam takie dni w których spycham te okropne myśli i uczucia gdzieś daleko wypieram je z podświadomości i żyję jak każdy inny człowiek ale potem mam wyrzuty sumienia że nie myslę o mojej córeczce.
Od grudnia nie rozmawiałam z nią bo boję sie że za bardzo ją to stresuje rozmowa kontrolowana powiedz to mamusi a nie wolno mówic ci tego czy tamtego. Kiedys usłyszalam od niej takie slowa - NIE DZWOŃ DO MNIE WIĘCEJ BO NIE CHCE Z TOBĄ ROZMAWIAĆ jak zapytałam kto ci kazał tak mówic odpowiedziała bez zastanowienia że TATA.
Mam teraz nadzieje że w końcu ktoś mnie wysłucha a nie puści tego co mówię mimo uszu.
Bardzo tęsknię za moją córeczką ale muszę żyć normalnie dla niej .
Trzymam za Was wszystkich w kciuki aby się udało za pierwszym podejściem. By Wasze pociech zostały przy was.
Dlatego walcz o córkę. Masz termin spotkania z córką, zabierasz ją do siebie i budujesz więzi z córunią. Bez kontroli taty. Zobaczysz, że po pewnym czasie zacznie się wszystko układać. Najważniejsze abyś nie straciła kontaktu z córunia.
Płacz nic Ci nie pomoże. Masz być silna dla Twojego dziecka.
Bezradna79-ty jesteś taką matką jakiej moja podopieczna nie ma...Jej mama od grudnia 2010 się z nią nie widziała,i może z 3 razy rozmawiała z nią przez tel,a teraz,na dzień babci,zadzwoniła do swojej babci-czyli prababci mojej podopiecznej i powiedziała że strasznie tęskni za córką i oczywiście my jej ją zabraliśmy siłą...takie to wszystko smutne:(
I Informacja dla wszystkich którzy będą mieli badania w RODK w Bytomiu-ceny tych badań to między 600 a 1200 zł-wszystko zależy od długości i różnorodności tych badań:)Ja napewno będę pisać o zwolnienie z kosztów,wnioskowałam o te badania nie wiedząc że są płatne;p
kochani jestem tu pierwszy raz...chcialabym skims popisac......od kilku lat chodze po sadach...chcialabym zeby mi ktos pomogl psychicznie-i tak sie dziwie ze jeszcze to wszystko wytrzymuje...mam pewne obawy...moze cos poradzicie...pomozecie...pliska....bede jutro siedziec o godzinie 12 stej-dziekuje
kochani jestem tu pierwszy raz...chcialabym skims popisac......od kilku lat chodze po sadach...chcialabym zeby mi ktos pomogl psychicznie-i tak sie dziwie ze jeszcze to wszystko wytrzymuje...mam pewne obawy...moze cos poradzicie...pomozecie...pliska....bede jutro siedziec o godzinie 12 stej-dziekuje
ewentualnie dzisiaj o 19stej
Witam!
Czytałam ten wątek przez ponad 2godziny...
Bezradna- wcale nie jesteś bezradna;). Jesteś bardzo silną kobietą, która ma cel w życiu i nie traci go z zasięgu wzroku. Tym celem jest dobro Twojego dziecka! Uważam że bardzo dobrze sobie z tym wszystkim radzisz. Jak każdy w sinusoidzie życia masz lepsze i gorsze dni, tygodnie, ale walczysz i nie poddajesz sie mimo że tyle czasu już minęło. Twój wątek jest naprawde wyjątkowy i niepowtarzalny. Jeszcze kilka miesiecy temu mieszkałaś w malutkim mieszkanku a teraz juz budujesz dom.
Mam nadzieje że Rzecznik Praw Dziecka zrobi co trzeba w Twojej sprawie i wreszcie coś ruszy!!!
Red_hair- masz wielkie serce i jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Mimo absurdów polskiego prawa, sądów i RODK mocno wierze że wygrasz tę sprawę. Jak już wcześniej było pisane czas działa na Twoją korzyść w tym przypadku. To że mówi do Was mamo i tato nie oznacza nic złego, poza tym że pełnicie taką rolę na co dzień. Ponadto patrząc z perspektywy dziecka czy dobrze jest powiedzieć dziecku Twoja mamusia i tatuś są gdzieś tam... a my tylko ciocią i wujkiem.... czy dziecko nie poczułoby się wtedy niechciane przez swoich rodziców? Przeciez lepiej chyba dla dziecka ze jak inne dzieci w przedszkolu ma mamę i tatę.;)- to tylko moje osobiste zdanie. Ci rodzice sami nie wiedzą czego chcą. Sąd będzie zadawał konkretne pytania na które trzeba będzie udzielić rzeczowej odpowiedzi- kiedy ostatnio widział się pan z dzieckiem? Co pan zrobił aby utrzymać kontakt z dzieckiem. Jak chce Pan sprawować władze rodzicielska? - nie do przejscia dla osoby ktora nie chce wcale miec obowiązku zabezpieczenia dziecku bytu i stałej opieki.
Tak naprawde każda historia przytoczona tutaj jest wyjątkowa... niepowtarzalna... czytając płakałam jak małe dziecko i do teraz nie potrafie zrozumieć dlaczego niektóre sędziny/sędziowie nie wejda w rolę tego dziecka? Nie pomyślą co ono czuje?
Moja historia jest zupełnie inna.
Córeczka ma 3,5 roczku. Jej ojca biologicznego znam od 10 lat i na stopie koleżeńskiej dogadywaliśmy się idealnie. W związku było nieźle, ale jak zaszłam w ciąże wszystko się zmieniło. Koszmar trwał całą ciążę i pierwszy rok życia córeczki. Ojciec nadużywał alkoholu, mimo że warunkiem trwania związku była kompletna abstynencja z jego strony(ten czlowiek nie umie pic... jest potem albo agresywny albo natarczywy), czesto juz z pracy wracal w stanie nietrzezwym, po czym chciał kąpać kilkumiesięczne dziecko. Ja nie miałam życia w ogóle nie mówiąc o prywatności. Nawet do łazienki za mna chodził. Sprawdzał telefon, poczte, komunikator, portale społecznościowe wszystko pod nadzorem. Istny koszmar. To wszystko zbieralo sie powolutku ziarenko po ziarenku... nie bylo tego widac na codzień.
W którymś momencie sie obudziłam popatrzyłam na to wszystko i stwierdziłam że nie chce aby moje dziecko dorastało w patologi i awanturach o wszystko, nie chce żeby miała takie dzieciństwo jak ja. Postanowiłam odejść od niego. Rozmowa odbyła sie w miejscu publicznym. Stwierdzil ze chce dalej ze mna mieszkac bo chce widywać dziecko(mimo że dotad wcale sie nia nie zajmował), mi też zależało i dalej zależy żeby mieli kontakt, więc nie było to dla mnie problemem. Okazało się ze jednak niedużo sie zmieniło wiec po piekielnej awanturze o smsa a w zasadzie raport sie obudzilam kompletnie i musiał sie wyprowadzić.
Początkowo ustaliliśmy miedzy sobą że dziecko na stałe jest u mnie a weekendy spedza naprzemiennie... miała wtedy niecały roczek... w obawie o jej dobro zawsze ktos sprawdzal czy wszystko jest w porządku... starałam sie woziłam mu dziecko czekałam z nim w innym miescie niz miejsce mojego zamieszkania zeby mogl ja wziazc po pracy do siebie itp. Poprosił o spędzenie z nią świąt Bożego Narodzenia- z żalem sie zgodziłam i to był ostatni raz kiedy była u niego, bo jak sie okazało był kompletnie pijany, dziecko zabralam siła a rzeczy z policją.
Mam szczęście po ułożyłam sobie życie... czasami przyjaciel okazuje sie kimś więcej. Tworzymy rodzinę;). Ojciec dziecka odkąd zabroniłam mu brac córke do "siebie" odwiedzał ja tylko po wypłacie aby mi dać pieniądze za swoje rachunki i pieniądze na dziecko. Nie bylismy po ślubie więc też nie bylo rozprawy rozwodowej ustalenia alimentów czy czegokolwiek. Blagal mnie na kolanach aby nie wnosic wniosku do sadu. Sam zaproponowal kwote alimentów, jednak z czasem ja zmniejszal i zmniejszał. Dzieko widział w marcu i kwietniu 2009 roku, potem jeszcze w sierpniu i od tamtej pory nie widziałjej wcale czyli jakies 1,5 roku. od stycznia 2010 starałam sie dzwonić informowac o tym o tamtym, prosilam o pomoc w odebraniu ze żłobka, czy w podjeciu jakiejs decyzji, ale on traktował mnie jak kogos kto niepotrzebnie zawraca mu glowę i był bardzo niemiły, ordynarny itp. Wielokrotnie kłamał, umawiał sie ze przyjedzie do dziecka a potem w umowiony dzien po godzinie spóźnienia pisal smsa ze nie przyjedzie bo nie moze lub jak zadzwonilam odbierał na kacu zaspany ze nie da rady bo sie zle czuje;//. Żal mi córki... przykro mi że ją tak przedmiotowo traktuje... okazało sie potem że kobieta którą poznał podczas interwencji policji zaszła z nim w ciaze, wzieli slub i ma drugie dziecko stad tez nie interesuje sie wogole córka.
We wrześniu złożyłam pozew o alimenty i pozbawienie władzy rodzicielskiej, bo stwierdzil naszemu koledze ze nie bedzie na nia placil bo jej nie widuje. Nie chce dzwonić i sie go prosić o podpisanie sie na czymkolwiek... bo i tak tego nie zrobi. Nie przyjedzie, będzie utrudniał jak sie tylko da. MImo że córka do mojego partnera mówi tato- bo wychowuje ją już 2,5 roku to ma swiadomość że jest jeszcze jeden tata. Nie mam zamiaru jej oszukiwac i chce zeby miala z nim kontakt. Tylko nie jestem cudotwórcą i nie przyniose mu dziecka na tacy. On nie robi nic zeby sie znia zobaczyć, nawet nie zadzwonił na 3cie urodziny. Nowa żona też podobno pije i to nawet wiecej niz on wiec nie ma problemu z jego zachwianymi powrotami z pracy.
Rozprawa o alimenty szybko sie zakonczyla, gdyż przestraszył sie jak powiedziałam ze mam dowody ze wiecej zarabia i se zgodził na kwote zaproponowana przez Sąd.
Pozbawienie władzy rodzicielskiej juz tak łatwo nie poszło:(. Najpierw nasze przesluchanie, sędzina prostymi pytaniami dowiedziala sie ze nic nie robił... (ostatnio widział sie w sierpniu, nie odiwedzial bo sie przeprowadzilam i on nie znal adresu, nr telefonu ma wiec dzwonil w lutym ale nie wyslalam mu adresu smsem, i juz potem nie zadzwonił, prawa chce sprawowac poprzez kontakt z corka). Na kolejnej rozprawie przesluchanie powolanego przeze mnie bezstronnego świadka ktore jasno pokazało jego postawe wobec dziecka m.in. jego pytanie do świadka "jak czesto byłam w poblizu miejsca gdzie on mieszka z corką i go o tym nie poinformowałam" i sąd zarządził badania.
Mija miesiąc od rozprawy a ja dalej czekam na termin badań;/ w RODK. "na okolicznośc sprawdzenia czy odebranie praw rodzicielskich ojcu nie bedzie krzywdzace dla dziecka, sprawdzajace wieź miedzy rodzicami i dzieckiem" - czytając powyzsze posty nie wiem czego mam sie spodziewać. Czy moge ze sobą wziąć mojego partnera? Córeczka jest bardzo ruchliwa i sama myśl utrzymania jej w małym kąciku z zabawkami przez 4 albo 2,5 godziny mnie przeraża. Chyba że bedzie mogła biegać i bawić sie po całym ośrodku...
. Cały czas zastanawiam sie jak ja do tego przygotować. Jak jej wyjaśnić co sie będzie działo, ona nie widziala swojego ojca przez 1,5 roku i mimo ze wie ze on istnieje to nie ma pojecia kim on jest i jesli sie okaze ze mamy badania na ta sama godzine to nie wiem jak zareaguje ona i on.
Jeszcze jak teraz przeczytałam ze te badania sa platne, o czym na rozprawie nie bylo mowy;/ to przeraziłam sie strasznie;/ jestem studentem wynajmującym mieszkanie/ skad ja wezme 500zł na te badania? ;(
Najpierw sie ich bałam potem sie ucieszyłam ze są, biorąc to za kolejny etap do odebrania wladzy. Nie jestem idealną mamą i o tym wiem. Patrząc po Waszych historiach boje się że jeszcze stwierdzą że mnie trzeba pozbawić praw bo np. mam dla dziecka za mało czasu(studiuje dziennie 2 kierunki i pracuje).
NIestety link dodany przez kolegę już jest nieaktualny;/. Wiem że od tych badań bardzo wiele zależy. W zasadzie całe moje życie dalsze. Ponieważ niestety ale często jest wymagany podpis obojga rodziców. Nie wyobrażam sobie żeby on decydował o sposobie leczenia dziecka nie wiedzac jakie leki dziecko na stałe przyjmuje. On nie wie o niej nic... nawet nie pamieta tego jak do niego dzwonilam i mowilam ze ma AZS i tłumaczylam o co chodzi... ;/ jak zadzwonie zeby sie gdzies podpisal to powie jak rok wczesniej - nie mam czasu, albo nie podpisze Ci tego bo nie moge jej widziec.
Chce ją widzieć może nawet codziennie, jeśli sobie to ustanowi przed sądem. Wole miec wszystko na papierku, wtedy nie będzie zmiany zasad w trakcie gry(odwoływania terminów, obiecywania przyjade za tydzień i potem i nie odbiera telefonu), dziecko to nie jest zabawka która się ogląda od czasu do czasu jak wystawę sklepową przy okazji... Jego matka ma odebrane prawa i tez ma go w d... dlaczego on robi to samo swojemu dziecku?:(
Mam nadzieje że uda się jakoś to wszystko i te badania pomogą. Ja naprawdę chce tylko mu zabrać decyzyjność konieczność podpisywania się na papierkach, do tego żeby był ojcem go nie zmusze, bo sie nie da.
Powiedzcie cos o tych badaniach... jak wyglada badanie tak malego dziecka? Czy bedzie miedzy nami konfrontacja? Czy te Panie naprawde chodzą i obserwują? Czy można kogoś jeszcze zabrać na te badania? Czy jeśli badania zarządza sąd to trzeba za nie płacić? Czy pokrywa je strona przegrana?
Mi sąd powiedział że opinia przyjdzie od mnie do domu i mam czas na odwolanie sie od niej a potem bedzie rozprawa... Sędzina wydaje się być bezstronna i szczera, zobaczymy jaki będzie wyrok.
Witam!
Czytałam ten wątek przez ponad 2godziny...Bezradna- wcale nie jesteś bezradna;). Jesteś bardzo silną kobietą, która ma cel w życiu i nie traci go z zasięgu wzroku. Tym celem jest dobro Twojego dziecka! Uważam że bardzo dobrze sobie z tym wszystkim radzisz. Jak każdy w sinusoidzie życia masz lepsze i gorsze dni, tygodnie, ale walczysz i nie poddajesz sie mimo że tyle czasu już minęło. Twój wątek jest naprawde wyjątkowy i niepowtarzalny. Jeszcze kilka miesiecy temu mieszkałaś w malutkim mieszkanku a teraz juz budujesz dom.
![]()
Mam nadzieje że Rzecznik Praw Dziecka zrobi co trzeba w Twojej sprawie i wreszcie coś ruszy!!!Red_hair- masz wielkie serce i jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Mimo absurdów polskiego prawa, sądów i RODK mocno wierze że wygrasz tę sprawę. Jak już wcześniej było pisane czas działa na Twoją korzyść w tym przypadku. To że mówi do Was mamo i tato nie oznacza nic złego, poza tym że pełnicie taką rolę na co dzień. Ponadto patrząc z perspektywy dziecka czy dobrze jest powiedzieć dziecku Twoja mamusia i tatuś są gdzieś tam... a my tylko ciocią i wujkiem.... czy dziecko nie poczułoby się wtedy niechciane przez swoich rodziców? Przeciez lepiej chyba dla dziecka ze jak inne dzieci w przedszkolu ma mamę i tatę.;)- to tylko moje osobiste zdanie. Ci rodzice sami nie wiedzą czego chcą. Sąd będzie zadawał konkretne pytania na które trzeba będzie udzielić rzeczowej odpowiedzi- kiedy ostatnio widział się pan z dzieckiem? Co pan zrobił aby utrzymać kontakt z dzieckiem. Jak chce Pan sprawować władze rodzicielska? - nie do przejscia dla osoby ktora nie chce wcale miec obowiązku zabezpieczenia dziecku bytu i stałej opieki.
Tak naprawde każda historia przytoczona tutaj jest wyjątkowa... niepowtarzalna... czytając płakałam jak małe dziecko i do teraz nie potrafie zrozumieć dlaczego niektóre sędziny/sędziowie nie wejda w rolę tego dziecka? Nie pomyślą co ono czuje?
Moja historia jest zupełnie inna.
Córeczka ma 3,5 roczku. Jej ojca biologicznego znam od 10 lat i na stopie koleżeńskiej dogadywaliśmy się idealnie. W związku było nieźle, ale jak zaszłam w ciąże wszystko się zmieniło. Koszmar trwał całą ciążę i pierwszy rok życia córeczki. Ojciec nadużywał alkoholu, mimo że warunkiem trwania związku była kompletna abstynencja z jego strony(ten czlowiek nie umie pic... jest potem albo agresywny albo natarczywy), czesto juz z pracy wracal w stanie nietrzezwym, po czym chciał kąpać kilkumiesięczne dziecko. Ja nie miałam życia w ogóle nie mówiąc o prywatności. Nawet do łazienki za mna chodził. Sprawdzał telefon, poczte, komunikator, portale społecznościowe wszystko pod nadzorem. Istny koszmar. To wszystko zbieralo sie powolutku ziarenko po ziarenku... nie bylo tego widac na codzień.
W którymś momencie sie obudziłam popatrzyłam na to wszystko i stwierdziłam że nie chce aby moje dziecko dorastało w patologi i awanturach o wszystko, nie chce żeby miała takie dzieciństwo jak ja. Postanowiłam odejść od niego. Rozmowa odbyła sie w miejscu publicznym. Stwierdzil ze chce dalej ze mna mieszkac bo chce widywać dziecko(mimo że dotad wcale sie nia nie zajmował), mi też zależało i dalej zależy żeby mieli kontakt, więc nie było to dla mnie problemem. Okazało się ze jednak niedużo sie zmieniło wiec po piekielnej awanturze o smsa a w zasadzie raport sie obudzilam kompletnie i musiał sie wyprowadzić.
Początkowo ustaliliśmy miedzy sobą że dziecko na stałe jest u mnie a weekendy spedza naprzemiennie... miała wtedy niecały roczek... w obawie o jej dobro zawsze ktos sprawdzal czy wszystko jest w porządku... starałam sie woziłam mu dziecko czekałam z nim w innym miescie niz miejsce mojego zamieszkania zeby mogl ja wziazc po pracy do siebie itp. Poprosił o spędzenie z nią świąt Bożego Narodzenia- z żalem sie zgodziłam i to był ostatni raz kiedy była u niego, bo jak sie okazało był kompletnie pijany, dziecko zabralam siła a rzeczy z policją.
Mam szczęście po ułożyłam sobie życie... czasami przyjaciel okazuje sie kimś więcej. Tworzymy rodzinę;). Ojciec dziecka odkąd zabroniłam mu brac córke do "siebie" odwiedzał ja tylko po wypłacie aby mi dać pieniądze za swoje rachunki i pieniądze na dziecko. Nie bylismy po ślubie więc też nie bylo rozprawy rozwodowej ustalenia alimentów czy czegokolwiek. Blagal mnie na kolanach aby nie wnosic wniosku do sadu. Sam zaproponowal kwote alimentów, jednak z czasem ja zmniejszal i zmniejszał. Dzieko widział w marcu i kwietniu 2009 roku, potem jeszcze w sierpniu i od tamtej pory nie widziałjej wcale czyli jakies 1,5 roku. od stycznia 2010 starałam sie dzwonić informowac o tym o tamtym, prosilam o pomoc w odebraniu ze żłobka, czy w podjeciu jakiejs decyzji, ale on traktował mnie jak kogos kto niepotrzebnie zawraca mu glowę i był bardzo niemiły, ordynarny itp. Wielokrotnie kłamał, umawiał sie ze przyjedzie do dziecka a potem w umowiony dzien po godzinie spóźnienia pisal smsa ze nie przyjedzie bo nie moze lub jak zadzwonilam odbierał na kacu zaspany ze nie da rady bo sie zle czuje;//. Żal mi córki... przykro mi że ją tak przedmiotowo traktuje... okazało sie potem że kobieta którą poznał podczas interwencji policji zaszła z nim w ciaze, wzieli slub i ma drugie dziecko stad tez nie interesuje sie wogole córka.
We wrześniu złożyłam pozew o alimenty i pozbawienie władzy rodzicielskiej, bo stwierdzil naszemu koledze ze nie bedzie na nia placil bo jej nie widuje. Nie chce dzwonić i sie go prosić o podpisanie sie na czymkolwiek... bo i tak tego nie zrobi. Nie przyjedzie, będzie utrudniał jak sie tylko da. MImo że córka do mojego partnera mówi tato- bo wychowuje ją już 2,5 roku to ma swiadomość że jest jeszcze jeden tata. Nie mam zamiaru jej oszukiwac i chce zeby miala z nim kontakt. Tylko nie jestem cudotwórcą i nie przyniose mu dziecka na tacy. On nie robi nic zeby sie znia zobaczyć, nawet nie zadzwonił na 3cie urodziny. Nowa żona też podobno pije i to nawet wiecej niz on wiec nie ma problemu z jego zachwianymi powrotami z pracy.
Rozprawa o alimenty szybko sie zakonczyla, gdyż przestraszył sie jak powiedziałam ze mam dowody ze wiecej zarabia i se zgodził na kwote zaproponowana przez Sąd.
Pozbawienie władzy rodzicielskiej juz tak łatwo nie poszło:(. Najpierw nasze przesluchanie, sędzina prostymi pytaniami dowiedziala sie ze nic nie robił... (ostatnio widział sie w sierpniu, nie odiwedzial bo sie przeprowadzilam i on nie znal adresu, nr telefonu ma wiec dzwonil w lutym ale nie wyslalam mu adresu smsem, i juz potem nie zadzwonił, prawa chce sprawowac poprzez kontakt z corka). Na kolejnej rozprawie przesluchanie powolanego przeze mnie bezstronnego świadka ktore jasno pokazało jego postawe wobec dziecka m.in. jego pytanie do świadka "jak czesto byłam w poblizu miejsca gdzie on mieszka z corką i go o tym nie poinformowałam" i sąd zarządził badania.
Mija miesiąc od rozprawy a ja dalej czekam na termin badań;/ w RODK. "na okolicznośc sprawdzenia czy odebranie praw rodzicielskich ojcu nie bedzie krzywdzace dla dziecka, sprawdzajace wieź miedzy rodzicami i dzieckiem" - czytając powyzsze posty nie wiem czego mam sie spodziewać. Czy moge ze sobą wziąć mojego partnera? Córeczka jest bardzo ruchliwa i sama myśl utrzymania jej w małym kąciku z zabawkami przez 4 albo 2,5 godziny mnie przeraża. Chyba że bedzie mogła biegać i bawić sie po całym ośrodku.... Cały czas zastanawiam sie jak ja do tego przygotować. Jak jej wyjaśnić co sie będzie działo, ona nie widziala swojego ojca przez 1,5 roku i mimo ze wie ze on istnieje to nie ma pojecia kim on jest i jesli sie okaze ze mamy badania na ta sama godzine to nie wiem jak zareaguje ona i on.
Jeszcze jak teraz przeczytałam ze te badania sa platne, o czym na rozprawie nie bylo mowy;/ to przeraziłam sie strasznie;/ jestem studentem wynajmującym mieszkanie/ skad ja wezme 500zł na te badania? ;(
Najpierw sie ich bałam potem sie ucieszyłam ze są, biorąc to za kolejny etap do odebrania wladzy. Nie jestem idealną mamą i o tym wiem. Patrząc po Waszych historiach boje się że jeszcze stwierdzą że mnie trzeba pozbawić praw bo np. mam dla dziecka za mało czasu(studiuje dziennie 2 kierunki i pracuje).
NIestety link dodany przez kolegę już jest nieaktualny;/. Wiem że od tych badań bardzo wiele zależy. W zasadzie całe moje życie dalsze. Ponieważ niestety ale często jest wymagany podpis obojga rodziców. Nie wyobrażam sobie żeby on decydował o sposobie leczenia dziecka nie wiedzac jakie leki dziecko na stałe przyjmuje. On nie wie o niej nic... nawet nie pamieta tego jak do niego dzwonilam i mowilam ze ma AZS i tłumaczylam o co chodzi... ;/ jak zadzwonie zeby sie gdzies podpisal to powie jak rok wczesniej - nie mam czasu, albo nie podpisze Ci tego bo nie moge jej widziec.
Chce ją widzieć może nawet codziennie, jeśli sobie to ustanowi przed sądem. Wole miec wszystko na papierku, wtedy nie będzie zmiany zasad w trakcie gry(odwoływania terminów, obiecywania przyjade za tydzień i potem i nie odbiera telefonu), dziecko to nie jest zabawka która się ogląda od czasu do czasu jak wystawę sklepową przy okazji... Jego matka ma odebrane prawa i tez ma go w d... dlaczego on robi to samo swojemu dziecku?:(
Mam nadzieje że uda się jakoś to wszystko i te badania pomogą. Ja naprawdę chce tylko mu zabrać decyzyjność konieczność podpisywania się na papierkach, do tego żeby był ojcem go nie zmusze, bo sie nie da.Powiedzcie cos o tych badaniach... jak wyglada badanie tak malego dziecka? Czy bedzie miedzy nami konfrontacja? Czy te Panie naprawde chodzą i obserwują? Czy można kogoś jeszcze zabrać na te badania? Czy jeśli badania zarządza sąd to trzeba za nie płacić? Czy pokrywa je strona przegrana?
Mi sąd powiedział że opinia przyjdzie od mnie do domu i mam czas na odwolanie sie od niej a potem bedzie rozprawa... Sędzina wydaje się być bezstronna i szczera, zobaczymy jaki będzie wyrok.
kochana ja juz drugi raz bylam natych badaniach-napewno beda obserwowac relacje miedzy toba a dzieckiem i miedzy ojcem a dzieckiem-beda rozmawiac z toba.pozniej z ojcem a na koncu z dzieckiem-napewno moze byc zapytane kogo kocha jak umie rysowac napewno beda chcieli zeby narysowalo domek na tym podstawie maga duzo okreslic dam ci przykl. jak dziecko uzywa czarnej kredki i rysuja nia grubo to znaczy ze u dziecka dzieje sie zle......kochana 3,5 letnie dziecko jest jeszcze male-jesli ojciec jest zainteresowany dzieckiem i nie odpusci to kieruj sie tym ze; wzoruj sie na tym ze pije...ze mu nie zabraniasz i nie utrudniasz widzen z dzieckiem tylko ze on ich nie realizuje...ze pijac jest osoba nieodpowiedzialna-ze dziecko nie zdaje sobie z tego sprawy ze cos sie moze stac jest zamale...kazdy ojciec ma prawo do dziecko dlatego wywnioskuj ze np.chcesz by te kontakty odbywaly sie w miejscu zamieszkania i w twojej obecnosci-odrazu nie odbierzesz mu praw.....ja rownierz bylam kierowana na te badania przez sad i nie placilam-placil maz koszty sadu a za wniesienie sprawy wnosilam wniosek o zwolnienie od kosztow-maz placil bo przegral -wniosl mi sprawe ze mu utrudniam w kontaktach a ja chcialam zeby tylko przychodzil trzezwy to wszystko...jak bedziesz na forum to moze zdasz mi wieksze relacje z zycia moze akurat ci pomoge ja juz mialam duzo spraw i za kazdym razem wygrana-mam nadzieje ze teraz tz mi sie uda -wlasnie czekam na opinie z rodk-co chwilke wchodze na forum to napisz o ktorej bedziesz siedziec...
Kolciaczek napisał/a:Witam!
Czytałam ten wątek przez ponad 2godziny...Bezradna- wcale nie jesteś bezradna;). Jesteś bardzo silną kobietą, która ma cel w życiu i nie traci go z zasięgu wzroku. Tym celem jest dobro Twojego dziecka! Uważam że bardzo dobrze sobie z tym wszystkim radzisz. Jak każdy w sinusoidzie życia masz lepsze i gorsze dni, tygodnie, ale walczysz i nie poddajesz sie mimo że tyle czasu już minęło. Twój wątek jest naprawde wyjątkowy i niepowtarzalny. Jeszcze kilka miesiecy temu mieszkałaś w malutkim mieszkanku a teraz juz budujesz dom.
![]()
Mam nadzieje że Rzecznik Praw Dziecka zrobi co trzeba w Twojej sprawie i wreszcie coś ruszy!!!Red_hair- masz wielkie serce i jesteś bardzo dobrym człowiekiem. Mimo absurdów polskiego prawa, sądów i RODK mocno wierze że wygrasz tę sprawę. Jak już wcześniej było pisane czas działa na Twoją korzyść w tym przypadku. To że mówi do Was mamo i tato nie oznacza nic złego, poza tym że pełnicie taką rolę na co dzień. Ponadto patrząc z perspektywy dziecka czy dobrze jest powiedzieć dziecku Twoja mamusia i tatuś są gdzieś tam... a my tylko ciocią i wujkiem.... czy dziecko nie poczułoby się wtedy niechciane przez swoich rodziców? Przeciez lepiej chyba dla dziecka ze jak inne dzieci w przedszkolu ma mamę i tatę.;)- to tylko moje osobiste zdanie. Ci rodzice sami nie wiedzą czego chcą. Sąd będzie zadawał konkretne pytania na które trzeba będzie udzielić rzeczowej odpowiedzi- kiedy ostatnio widział się pan z dzieckiem? Co pan zrobił aby utrzymać kontakt z dzieckiem. Jak chce Pan sprawować władze rodzicielska? - nie do przejscia dla osoby ktora nie chce wcale miec obowiązku zabezpieczenia dziecku bytu i stałej opieki.
Tak naprawde każda historia przytoczona tutaj jest wyjątkowa... niepowtarzalna... czytając płakałam jak małe dziecko i do teraz nie potrafie zrozumieć dlaczego niektóre sędziny/sędziowie nie wejda w rolę tego dziecka? Nie pomyślą co ono czuje?
Moja historia jest zupełnie inna.
Córeczka ma 3,5 roczku. Jej ojca biologicznego znam od 10 lat i na stopie koleżeńskiej dogadywaliśmy się idealnie. W związku było nieźle, ale jak zaszłam w ciąże wszystko się zmieniło. Koszmar trwał całą ciążę i pierwszy rok życia córeczki. Ojciec nadużywał alkoholu, mimo że warunkiem trwania związku była kompletna abstynencja z jego strony(ten czlowiek nie umie pic... jest potem albo agresywny albo natarczywy), czesto juz z pracy wracal w stanie nietrzezwym, po czym chciał kąpać kilkumiesięczne dziecko. Ja nie miałam życia w ogóle nie mówiąc o prywatności. Nawet do łazienki za mna chodził. Sprawdzał telefon, poczte, komunikator, portale społecznościowe wszystko pod nadzorem. Istny koszmar. To wszystko zbieralo sie powolutku ziarenko po ziarenku... nie bylo tego widac na codzień.
W którymś momencie sie obudziłam popatrzyłam na to wszystko i stwierdziłam że nie chce aby moje dziecko dorastało w patologi i awanturach o wszystko, nie chce żeby miała takie dzieciństwo jak ja. Postanowiłam odejść od niego. Rozmowa odbyła sie w miejscu publicznym. Stwierdzil ze chce dalej ze mna mieszkac bo chce widywać dziecko(mimo że dotad wcale sie nia nie zajmował), mi też zależało i dalej zależy żeby mieli kontakt, więc nie było to dla mnie problemem. Okazało się ze jednak niedużo sie zmieniło wiec po piekielnej awanturze o smsa a w zasadzie raport sie obudzilam kompletnie i musiał sie wyprowadzić.
Początkowo ustaliliśmy miedzy sobą że dziecko na stałe jest u mnie a weekendy spedza naprzemiennie... miała wtedy niecały roczek... w obawie o jej dobro zawsze ktos sprawdzal czy wszystko jest w porządku... starałam sie woziłam mu dziecko czekałam z nim w innym miescie niz miejsce mojego zamieszkania zeby mogl ja wziazc po pracy do siebie itp. Poprosił o spędzenie z nią świąt Bożego Narodzenia- z żalem sie zgodziłam i to był ostatni raz kiedy była u niego, bo jak sie okazało był kompletnie pijany, dziecko zabralam siła a rzeczy z policją.
Mam szczęście po ułożyłam sobie życie... czasami przyjaciel okazuje sie kimś więcej. Tworzymy rodzinę;). Ojciec dziecka odkąd zabroniłam mu brac córke do "siebie" odwiedzał ja tylko po wypłacie aby mi dać pieniądze za swoje rachunki i pieniądze na dziecko. Nie bylismy po ślubie więc też nie bylo rozprawy rozwodowej ustalenia alimentów czy czegokolwiek. Blagal mnie na kolanach aby nie wnosic wniosku do sadu. Sam zaproponowal kwote alimentów, jednak z czasem ja zmniejszal i zmniejszał. Dzieko widział w marcu i kwietniu 2009 roku, potem jeszcze w sierpniu i od tamtej pory nie widziałjej wcale czyli jakies 1,5 roku. od stycznia 2010 starałam sie dzwonić informowac o tym o tamtym, prosilam o pomoc w odebraniu ze żłobka, czy w podjeciu jakiejs decyzji, ale on traktował mnie jak kogos kto niepotrzebnie zawraca mu glowę i był bardzo niemiły, ordynarny itp. Wielokrotnie kłamał, umawiał sie ze przyjedzie do dziecka a potem w umowiony dzien po godzinie spóźnienia pisal smsa ze nie przyjedzie bo nie moze lub jak zadzwonilam odbierał na kacu zaspany ze nie da rady bo sie zle czuje;//. Żal mi córki... przykro mi że ją tak przedmiotowo traktuje... okazało sie potem że kobieta którą poznał podczas interwencji policji zaszła z nim w ciaze, wzieli slub i ma drugie dziecko stad tez nie interesuje sie wogole córka.
We wrześniu złożyłam pozew o alimenty i pozbawienie władzy rodzicielskiej, bo stwierdzil naszemu koledze ze nie bedzie na nia placil bo jej nie widuje. Nie chce dzwonić i sie go prosić o podpisanie sie na czymkolwiek... bo i tak tego nie zrobi. Nie przyjedzie, będzie utrudniał jak sie tylko da. MImo że córka do mojego partnera mówi tato- bo wychowuje ją już 2,5 roku to ma swiadomość że jest jeszcze jeden tata. Nie mam zamiaru jej oszukiwac i chce zeby miala z nim kontakt. Tylko nie jestem cudotwórcą i nie przyniose mu dziecka na tacy. On nie robi nic zeby sie znia zobaczyć, nawet nie zadzwonił na 3cie urodziny. Nowa żona też podobno pije i to nawet wiecej niz on wiec nie ma problemu z jego zachwianymi powrotami z pracy.
Rozprawa o alimenty szybko sie zakonczyla, gdyż przestraszył sie jak powiedziałam ze mam dowody ze wiecej zarabia i se zgodził na kwote zaproponowana przez Sąd.
Pozbawienie władzy rodzicielskiej juz tak łatwo nie poszło:(. Najpierw nasze przesluchanie, sędzina prostymi pytaniami dowiedziala sie ze nic nie robił... (ostatnio widział sie w sierpniu, nie odiwedzial bo sie przeprowadzilam i on nie znal adresu, nr telefonu ma wiec dzwonil w lutym ale nie wyslalam mu adresu smsem, i juz potem nie zadzwonił, prawa chce sprawowac poprzez kontakt z corka). Na kolejnej rozprawie przesluchanie powolanego przeze mnie bezstronnego świadka ktore jasno pokazało jego postawe wobec dziecka m.in. jego pytanie do świadka "jak czesto byłam w poblizu miejsca gdzie on mieszka z corką i go o tym nie poinformowałam" i sąd zarządził badania.
Mija miesiąc od rozprawy a ja dalej czekam na termin badań;/ w RODK. "na okolicznośc sprawdzenia czy odebranie praw rodzicielskich ojcu nie bedzie krzywdzace dla dziecka, sprawdzajace wieź miedzy rodzicami i dzieckiem" - czytając powyzsze posty nie wiem czego mam sie spodziewać. Czy moge ze sobą wziąć mojego partnera? Córeczka jest bardzo ruchliwa i sama myśl utrzymania jej w małym kąciku z zabawkami przez 4 albo 2,5 godziny mnie przeraża. Chyba że bedzie mogła biegać i bawić sie po całym ośrodku.... Cały czas zastanawiam sie jak ja do tego przygotować. Jak jej wyjaśnić co sie będzie działo, ona nie widziala swojego ojca przez 1,5 roku i mimo ze wie ze on istnieje to nie ma pojecia kim on jest i jesli sie okaze ze mamy badania na ta sama godzine to nie wiem jak zareaguje ona i on.
Jeszcze jak teraz przeczytałam ze te badania sa platne, o czym na rozprawie nie bylo mowy;/ to przeraziłam sie strasznie;/ jestem studentem wynajmującym mieszkanie/ skad ja wezme 500zł na te badania? ;(
Najpierw sie ich bałam potem sie ucieszyłam ze są, biorąc to za kolejny etap do odebrania wladzy. Nie jestem idealną mamą i o tym wiem. Patrząc po Waszych historiach boje się że jeszcze stwierdzą że mnie trzeba pozbawić praw bo np. mam dla dziecka za mało czasu(studiuje dziennie 2 kierunki i pracuje).
NIestety link dodany przez kolegę już jest nieaktualny;/. Wiem że od tych badań bardzo wiele zależy. W zasadzie całe moje życie dalsze. Ponieważ niestety ale często jest wymagany podpis obojga rodziców. Nie wyobrażam sobie żeby on decydował o sposobie leczenia dziecka nie wiedzac jakie leki dziecko na stałe przyjmuje. On nie wie o niej nic... nawet nie pamieta tego jak do niego dzwonilam i mowilam ze ma AZS i tłumaczylam o co chodzi... ;/ jak zadzwonie zeby sie gdzies podpisal to powie jak rok wczesniej - nie mam czasu, albo nie podpisze Ci tego bo nie moge jej widziec.
Chce ją widzieć może nawet codziennie, jeśli sobie to ustanowi przed sądem. Wole miec wszystko na papierku, wtedy nie będzie zmiany zasad w trakcie gry(odwoływania terminów, obiecywania przyjade za tydzień i potem i nie odbiera telefonu), dziecko to nie jest zabawka która się ogląda od czasu do czasu jak wystawę sklepową przy okazji... Jego matka ma odebrane prawa i tez ma go w d... dlaczego on robi to samo swojemu dziecku?:(
Mam nadzieje że uda się jakoś to wszystko i te badania pomogą. Ja naprawdę chce tylko mu zabrać decyzyjność konieczność podpisywania się na papierkach, do tego żeby był ojcem go nie zmusze, bo sie nie da.Powiedzcie cos o tych badaniach... jak wyglada badanie tak malego dziecka? Czy bedzie miedzy nami konfrontacja? Czy te Panie naprawde chodzą i obserwują? Czy można kogoś jeszcze zabrać na te badania? Czy jeśli badania zarządza sąd to trzeba za nie płacić? Czy pokrywa je strona przegrana?
Mi sąd powiedział że opinia przyjdzie od mnie do domu i mam czas na odwolanie sie od niej a potem bedzie rozprawa... Sędzina wydaje się być bezstronna i szczera, zobaczymy jaki będzie wyrok.
kochana ja juz drugi raz bylam natych badaniach-napewno beda obserwowac relacje miedzy toba a dzieckiem i miedzy ojcem a dzieckiem-beda rozmawiac z toba.pozniej z ojcem a na koncu z dzieckiem-napewno moze byc zapytane kogo kocha jak umie rysowac napewno beda chcieli zeby narysowalo domek na tym podstawie maga duzo okreslic dam ci przykl. jak dziecko uzywa czarnej kredki i rysuja nia grubo to znaczy ze u dziecka dzieje sie zle......kochana 3,5 letnie dziecko jest jeszcze male-jesli ojciec jest zainteresowany dzieckiem i nie odpusci to kieruj sie tym ze; wzoruj sie na tym ze pije...ze mu nie zabraniasz i nie utrudniasz widzen z dzieckiem tylko ze on ich nie realizuje...ze pijac jest osoba nieodpowiedzialna-ze dziecko nie zdaje sobie z tego sprawy ze cos sie moze stac jest zamale...kazdy ojciec ma prawo do dziecko dlatego wywnioskuj ze np.chcesz by te kontakty odbywaly sie w miejscu zamieszkania i w twojej obecnosci-odrazu nie odbierzesz mu praw.....ja rownierz bylam kierowana na te badania przez sad i nie placilam-placil maz koszty sadu a za wniesienie sprawy wnosilam wniosek o zwolnienie od kosztow-maz placil bo przegral -wniosl mi sprawe ze mu utrudniam w kontaktach a ja chcialam zeby tylko przychodzil trzezwy to wszystko...jak bedziesz na forum to moze zdasz mi wieksze relacje z zycia moze akurat ci pomoge ja juz mialam duzo spraw i za kazdym razem wygrana-mam nadzieje ze teraz tz mi sie uda -wlasnie czekam na opinie z rodk-co chwilke wchodze na forum to napisz o ktorej bedziesz siedziec...
przepraszam bede jutro bo wyjezdzam do mamy....jutro bede napewno
Hej Wszystkim
Ja za badania RODK nie płaciłam ani za sprawę w sądzie. Badania są platne tylko wtedy jak sama o nie występujesz.
Nie wiem co pisać Wam o swojej sprawie bo nagle zaległa cisza z sądu ani odpisu wyroku ani nic traktują mnie jak bym w ogóle nie istniała . Cala moja nadzieja w Rzeczniku Praw Dziecka.
Sąd w Nysie działa jakoś tak nie standardowo po swojemu chyba .We wrześniu miałam orzeczony wyrok a papieru żadnego nie dostałam wystąpiłam z prośbą o wydanie dokumentu i też nic. Dobrze że wysyłałam zawsze wszystkie pisma za zwrotnym potwierdzeniem odbioru przy najmniej mam jakąś podkładkę w razie wojny.
Hej Wszystkim
Ja za badania RODK nie płaciłam ani za sprawę w sądzie. Badania są platne tylko wtedy jak sama o nie występujesz.
Nie wiem co pisać Wam o swojej sprawie bo nagle zaległa cisza z sądu ani odpisu wyroku ani nic traktują mnie jak bym w ogóle nie istniała . Cala moja nadzieja w Rzeczniku Praw Dziecka.
Sąd w Nysie działa jakoś tak nie standardowo po swojemu chyba .We wrześniu miałam orzeczony wyrok a papieru żadnego nie dostałam wystąpiłam z prośbą o wydanie dokumentu i też nic. Dobrze że wysyłałam zawsze wszystkie pisma za zwrotnym potwierdzeniem odbioru przy najmniej mam jakąś podkładkę w razie wojny.
kochana do domu ci nie przysla orzeczenia-tez tak myslalam i czekalam bardzo dlugo...musisz byc osobiscie -pomoga ci napisac zaswiadczenie -pozniej kupisz znaczek ktory musisz przykleic na tym zaswiadczeniu i zostawisz w sadzie i albo po dwoch tygodniach zglosisz sie po to albo wysylaja ci do domu ale musisz im to podkreslic ze tak chcesz,,-kochana teraz za wszystko sie ploaci
Koleżanko to jakiś absurd chyba gdzie ja pojadę 500 km po to by napisać jakieś oświadczenie i znaczek skarbowy .Oni chyba powinni odpisać na pismo z tym co trzeba zrobić a nie milczeć. Bo skąd ja zwykły człowieczek mam się znac na dziwnych przepisach.
monalisa22222- bardzo dziekuje! Chętnie z Tobą porozmawiam!:) bardzo mi miło że odpisalas... będę miała czas w czwartek będziesz? ulżyło mi że te badania sa bezpłatne...:D
Koleżanko to jakiś absurd chyba gdzie ja pojadę 500 km po to by napisać jakieś oświadczenie i znaczek skarbowy .Oni chyba powinni odpisać na pismo z tym co trzeba zrobić a nie milczeć. Bo skąd ja zwykły człowieczek mam się znac na dziwnych przepisach.
nikt nie zna wszystkich przepisow ani swoich praw-ja tez nie .... wiem ze to jest glupie...przepraszam cie ale napisalam ci jak ja mialam i tez nie wiedzialam - ja mialam tyle dobrze ze mialam blisko-wiem ze trzeba wykupic znaczek....i to ze ci nie daja znac to nic im nie zrobisz co innego jakbys zaniosla to osobiscie i dostala pieczatke ja kiedys tez popelnilam taki blad a adwokatka m i mowila zebym nie wysylala...bo to to nie jest dowod........przepraszam cie jak najmocniej - niechce dla ciebie zle ale takie jest nasze zasrane prawo....tez to przeszlam....
monalisa22222- bardzo dziekuje! Chętnie z Tobą porozmawiam!:) bardzo mi miło że odpisalas... będę miała czas w czwartek będziesz? ulżyło mi że te badania sa bezpłatne...:D
oczywiscie ze bede...miedzy czasie jak bedziesz na forum to napisz o ktorej godzinie....mamy podobna sytuacje...mysle ze ci pomoge
monalisa22222- da sie tu jakos napisac na prv? albo może przejdziemy na gg?
monalisa22222- da sie tu jakos napisac na prv? albo może przejdziemy na gg?
to jest moj nr. gg 41450898
wszystko stoi w miejscu...miała przyjść do nas kuratorka w ciągu dwóch tygodni-czyli do końca stycznia...niop i nikogo nie było...Co gorsza nie zdawałam sobie sprawy jakie jest ciężkie wychowanie dziecka...a na dodatek ma pierwszy okres jakiegoś buntu i ciagle o wszystko wrzeszczy-jak kuratorka by się o coś pytała sąsiadów to jak Boga kocham zabiorą nam ją bo tak krzyczy choćbym ją ze skóry obdzierałą a ja jej tylko mówię żeby posprzątała swoje zabawki...Już sama nie wiem co mam robić wobec małej:(
wszystko stoi w miejscu...miała przyjść do nas kuratorka w ciągu dwóch tygodni-czyli do końca stycznia...niop i nikogo nie było...Co gorsza nie zdawałam sobie sprawy jakie jest ciężkie wychowanie dziecka...a na dodatek ma pierwszy okres jakiegoś buntu i ciagle o wszystko wrzeszczy-jak kuratorka by się o coś pytała sąsiadów to jak Boga kocham zabiorą nam ją bo tak krzyczy choćbym ją ze skóry obdzierałą a ja jej tylko mówię żeby posprzątała swoje zabawki...Już sama nie wiem co mam robić wobec małej:(
Wszystkie dzieci tak maja... nie jestem psychologiem, ale to jest ćwiczenie granic, mała sprawdza kiedy sie poddasz i wyjdzie na jej. Ona teraz dorasta i zaczyna miec swoje zdanie, które jest zupelnie inne niż Twoje:).
Wydaje mi sie ze jedyne co mozesz zrobić to poprostu ja zachecic do tego co chcesz aby zrobiła. Np. sprzatać zabawki możecie bawiąc sie w pociąg;) Wtedy bedzie mniej krzyku:).
Witam
U mnie zaczyna coś się dziać borę to za dobrą kartę RPD zaczął działać ostatnio miałam wizytę pań z MOPS'u byłam zaskoczona bo przez prawie dwa lata trwania walki o moją córunię nie było nikogo by sprawdzić moje warunki . Ucieszyłam się jak gwizdek nawet nie macie pojęcia . Coraz jaśniejsze światełko w moim ciemnym tunelu. Pozdrawiam
bezradna79
nigdzie nie moge znales kwesti rozwodu jakiego typu jest,co jest w nim zawarte kto go złozył mysle ze kwestia tego typu tez jest brana pod uwage,przeanalizowałem ten teram dogłebnie i powiem ze duzo madrosci tutaj jest zawarte,faktycznie twoja sytuacja jest kiepska nie ukrywam podtrzymam i podpisze sie pod słowami-dopuki sie walczy jest sie zwyciesca,i ze polskie prawo jest chore obłudnie!
Witam
U mnie zaczyna coś się dziać borę to za dobrą kartę RPD zaczął działać ostatnio miałam wizytę pań z MOPS'u byłam zaskoczona bo przez prawie dwa lata trwania walki o moją córunię nie było nikogo by sprawdzić moje warunki . Ucieszyłam się jak gwizdek nawet nie macie pojęcia . Coraz jaśniejsze światełko w moim ciemnym tunelu. Pozdrawiam
... i kilka promyczków światełka ode mnie dla Ciebie bezradna ... wiara czyni cuda
Napisałaś o tym i aż się ucieszyłam:)Może i jedną bitwę przegrałaś ale wojna jeszcze jest nie rozstrzygnięta:*Coś ruszyło i to na pewno dobry znak:)
A ja doczekałam się w końcu opinii RODK i całe szczęście jest pozytywna dla mnie.
Najważniejsze dla mnie zdanie z opinii przedstawiam poniżej:
"Biorąd pod uwagę preferencje dziecka - pragnienie w sytuacji koniecznego wyboru pozostania z matką, proponujemy powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej nad małoletnim Marcie M.......".- czyli mi
Jestem dumna z tego zdania, gdyż wynika z niego, że to mój synek powiedział, że jakby miał wybierać, to chce zostać z mamą!
A ja się strasznie bałam, że powie, że woli tatę
Tata jest od rozrywek, zabawy, jak mama czegoś nie pozwoli, to tata za plecami mamy specjalnie pozwoli itp.
Mama natomiast jest od pielęgnacji, jest tą "niedobrą", bo każe myć zęby, każe myć rączki przed jedzeniem, chodzi do lekarza na zastrzyki, daje niedobre antybiotyki, nie pozwala wychodzić na dwór jak jest dziecko chore, każe iśc spać po dobranocce, każe zjeść wszystko, nie daje słodyczy przed obiadem, czyli wszystkei złe rzeczy, a tata na to pozwala. Jak mama nie widzi, to wcina z dzieckiem czekolade przed obiadem, jedzie z dzieckiem na ulubiony basen, jak mały jest chory, czyli tatuś jest super.
Mimo tego wszystkiego mój synek wybrał mnie, tak jakby zrozumiał, że te wszystkie mamy poczynania są dla jego dobra.
Jestem z tego dumna i kamień z serca mi spadł po otrzymaniu opinii z RODK.
Życzę wszystkim samych takich pozytywnych sytuacji.
Pięknie to napisałaś...:)Dziś się właśnie powiedziałam Jess że idziemy do takiej Pani co zapyta się czy jej się u nas podoba i czy chce z nami zostać-idziemy do kuratora...I mówi "Dawid (jej tata,ale nie wiadomo z jakiego powodu mówi o nim Dawid) ma tyle słodyczy w domu i powiedział ze mi je wszystkie da", a jak się zapytałam co zrobi jak się słodycze skończą to mi pado "wrócę do was"
:):)Ale boję się tej wizyty u kuratora....Że kuratorka pomyśli, że to co napisał ojciec małej-że niby ją bijemy itd-jest prawdą,zapyta się o coś Jess na co odpowie pozytywnie i będzie koniec...No bo wiadomo że nie dajemy sobie wchodzić na głowę i też ma kary,a jak krzyczy to ma iść do swojego pokoju i się wykrzyczeć a potem do nas przychodzi...
Pięknie to napisałaś...:)Dziś się właśnie powiedziałam Jess że idziemy do takiej Pani co zapyta się czy jej się u nas podoba i czy chce z nami zostać-idziemy do kuratora...I mówi "Dawid (jej tata,ale nie wiadomo z jakiego powodu mówi o nim Dawid) ma tyle słodyczy w domu i powiedział ze mi je wszystkie da", a jak się zapytałam co zrobi jak się słodycze skończą to mi pado "wrócę do was"
:):)Ale boję się tej wizyty u kuratora....Że kuratorka pomyśli, że to co napisał ojciec małej-że niby ją bijemy itd-jest prawdą,zapyta się o coś Jess na co odpowie pozytywnie i będzie koniec...No bo wiadomo że nie dajemy sobie wchodzić na głowę i też ma kary,a jak krzyczy to ma iść do swojego pokoju i się wykrzyczeć a potem do nas przychodzi...
Nie masz sie czego bać;). Kurator zadaje dość proste pytania.... przynajmniej tak to wyglądało jak do mnie przyszła Pani kurator;). Kiedy ostatni raz dziecko widziało się z biologicznymi rodzicami. Jaki jest powód że dziecko jest z Wami. Będzie opowiadać o swojej w prostych pytaniach(tak mi sie wydaje). Czym sie zajmujecie na codzień(zawód), gdzie lub z kim jest dziecko jak jesteście w pracy itd. Będzie się starała rozpoznać waszą sytuację rodzinną. Zapyta jak dziecko radzi sobie w przedszkolu i jakie ma relacje z dziećmi.
Jak zapyta o coś Jess a ona odpowie pozytywnie to padna następne pytania, ktore potwierdza lub wyklucza jej odpowiedz na pytanie. Wiem czego się boisz..., bo moje dziecko czasami odpowiada zupełnie inaczej niż jest faktycznie. Psycholog dziecięcy powiedział że taki jest etap rozwoju, że dzieci poprostu nie mają rozwiniętej na tyle pamięci żeby odpowiedzieć np. na pytanie co było dziś w przedszkolu na obiad. Poprostu nie pamietaja, wiec czasami wymyślają;). Moim zdaniem kurator nie jest w stanie takim wywiadem rzetelnie sprawdzić czy to co napisał ojciec dziecka jest prawdą a w związku z tym nie będzie tego sprawdzał.;)
Osoby które chcą podstępem zdobyć władze rodzicielską często oskarżają drugą stronę o co tylko mogą aby pokazać że dziecku będzie lepiej u nich. Myślę że kurator a tym bardziej sąd przy takich sprawach baaardzo wnikliwie to bada. To nie Ty musisz udowodnić że nie bijesz dziecka, tylko ojciec musi udowodnić że je bijesz. W Polsce jest domniemanie niewinności;). Wiem że to stresujące jak ktoś Cie ocenia jako rodzica, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i mimo że się staramy z całego serca popełniamy błędy wychowawcze. Niestety ojciec(z tego co pisałaś) nie wykazuje się zbytnią inicjatywą wychowawczą i nie może z Wami konkurować w kwestii warunków i kontaktów, więc stara się stworzyć wizję w której jesteście gorsi od niego, żeby się usprawiedliwić.
Mam nadzieje że Twoja kuratorka będzie tak samo ludzka jak moja;) i jeszcze Ci doradzi co zrobić żeby ojciec nie mieszał małej w głowie...:). Poza tym myślę że fakt karania dziecka jest na + dla Was bo na tym polega wychowanie. Dziecko uczy się w ten sposób co jest dobre a co złe. Co wolno a czego nie, uczy sie zasad panujących w jego otoczeniu, domu i kontaktach z ludźmi.
Jestem przekonana że jesteś dla niej najlepszą mamą jaką tylko mogła sobie wymarzyć. Dla mnie jesteś wzorem do naśladowania, uratowałaś tą dziewczynkę dając jej dom o jakim marzy wiele dzieciaków z domów dziecka. Oby kuratorka na ta sprawe popatrzyła właśnie pod tym kątem:). Wizyta na pewno skończy sie pomyślnie dla Ciebie bo kochasz Jess i robisz wszystko co w Twojej mocy aby była szczęśliwym dzieckiem. Takie rzeczy widać gołym okiem.
Koniecznie daj znać jak przebiegła wizyta!!!!;) 3mam kciuki!!
Bezradna- Ciesze się bardzo
machina ruszyła teraz może być tylko lepiej!!
Martamarta- gratuluję opini!:) mam nadzieje że moja też taka będzie, mimo że do tej pory dalej nie przyszlo nawet wezwanie z terminem... to juz 1.5 miesiąca...
Ile czekaliście na wyznaczenie terminu badań???
224 2012-02-28 19:59:54 Ostatnio edytowany przez bezradna79 (2012-02-28 20:04:46)
martamaarta bardzo się cieszę że u Ciebie tak fajnie i pozytywnie wyszla opinia. Naprawdę bardzo się ciesze .
Kolciaczek ja miałam badanie po miesiącu a wiedziałam już następnego dnia po rozprawie na której zapadła taka decyzja po prostu zadzwoniłam do RODK i tam mi powiedzieli.
Dla wyjaśnienia kwestii rozwodu u mnie go nie było bo nie byliśmy małżeństwem.
Pozdrawiam
Dziękuje Bezradna! Zmobilizowałaś mnie do zadzwonienia do sądu... juz myślałam że poczta coś pomyliła, ale jednak nie... wczoraj przyszedl do sądu termin na.... połowe MAJA. Biorąc pod uwagę że ostatnia rozprawa była w połowie stycznia to tylko 4 miesiące;/. Cóż taki kraj...
Ile w końcu sie potem czeka na opinie? Nie ukrywam że zależy mi na jak najszybszym zakończeniu tej sprawy- jak chyba wszystkim...
Bezradna - dalej podziwiam Twoją wytrwałość;).
Bezradna pisej co się u Ciebie dzieje:)
co do mojej wizyty u kuratora to nie bałam się tej babeczki i ogólnie pytań bo już u nas była-a teraz do niej jechałyśmy bo walnięty ojciec Jess napisał takie pierdoły:/ale na szczęscie wszystko poszło znakomicie,Jessi zasnęła w połowie spotkania,zresztą ogólnie ma już taki wiek że się trochę zaczyna wstydzić obcych osób więc nie można się było z nią za bardzo dogadać. Ja sobie od serca porozmawiałam z kuratorką, która jest po naszej stronie, i powiedziła że mimo że napewno męczy nas już czas w jakim się to ciągnie to będzie wnioskować o badania w rodku-i uwaga,za badania w takich sprawach rodzinnych (nie dotyczących opieki nad dzieckiem po rozwodzie rodziców) się NIE PŁACI:):):)także mam nadzieję że badania też wyjdą w porządku,ja nie mam nic do ukrycia więc ostatnio napisałam pismo do sądu że wnioskuję o udostępnienie bilingów tel od ojca Jess bo twierdzi że niby utrudniamy mu kontakt-więc wyjdzie jak często dzwoni i pisze...jestem już trochę zmęczona tymi przepychankami no i najgorsze to jest to o co on nas oskarżył...:(
Kolciaczek, a gdzie ty będziesz miała te badania robione że się zapytam??Kurcze,bo ja tak liczyłam że do maja to już u nas się wszystko rozwiąże a ty dopiero na wtedy masz termin:(A potem to już chyba mają 30 dni na odpowiedź nie?
227 2012-03-02 15:40:11 Ostatnio edytowany przez bacha4215 (2012-03-02 15:42:21)
Kolciaczek ja tez mam termin na 7 maja a sprawę rozwodowa miałam 17 stycznia.
Byłam pewna , że mój mąz zacznie wydzwaniać, wypytywać sie co słychac u córki. Bo wiadomo przed badaniami trzeba trochę się wykazać. No i się rozczarowałam. Cisza jak makiem zasiał. Nie moge w to uwierzyć , że facet może być pozbawiony wszelkich uczuć, nie tęsknić za swoją córką. Zanim dojdzie do badań upłynie pół roku jak tata nie widział dziecka.
Koszmar.
Witajcie
U mnie znowu cisza . Czekam teraz na papiery z sądu i zbieram siły na następną walkę o to bym mogła widywać córeczke . Czekam tez teraz na pismo od RPD z jakimiś wiadomościami.
Ja czekałam na opinię od badań czyli 25 maja do 18 sierpnia przyszło razem z wezwaniem na sprawę. Ale musisz na pisac pismo do sądu o wydanie tej opinii. Tak samo o wszystkie inne wyroki między innymi o alimenty, Ja właśnie czekam na odpis wyroku o alimenty ciekawe ile dostane do płacenia. Zabrał mi dziecko dom życie i dalej zabiera wszystko co mi jest najdroższe.
Pozdrawiam
bacha4215 - Kochana nie zmusisz nikogo żeby był Rodzicem... wiem że Cie to boli... bo dziecko cierpi, ale lepiej że od razu wyszło szydło z worka... Wierze że dasz rade to wytłumaczyć córce tak aby nie cierpiała i nie czuła się odrzucona... Badania masz jeszcze przede mna:) mam nadzieje że zdasz szczegółowe relacje. Ciekawa jestem jak ojciec będzie sie tam na miejscu w RODK interesował dzieckiem i jak sie zachowa... Ile Twoja córeczka ma lat?
bezradna- o odpis musi poprosic strona przegrana... czyli ten kto płaci alimenty, druga strona dostaje pocztą wraz z klauzulą wykonalnośći. Sędzina mi powiedziała na rozprawie tak: " teraz sąd wniesie do RODK o ustalenie terminu, potem przyjdzie wezwanie na badania, po badaniach w ciągu XX (wydaje mi sie ze 30 dni) przyjdzie do "nas" opinia do której mamy prawo się ustosunkować w terminie 14 dni. Po upływie tego terminu zostaje ustalony termin rozprawy i wysłane wezwanie" Mniej wiecej to tak było... bardzo się skupiałam jak Sędzina to mówiła, ponieważ ważne jest dla mnie psychicznie wiedziec co sie będzie działo w jakiej kolejności. Mam wrazenie ze w polskim prawie wiele sie zmienia... w zwiazku z organizacja.
Myślę że Twoja walka nie pójdzie na marne! Nie wiem czy Cie to pocieszy ale znam osobę, której ojciec zabrał dziecko siłą mimo że miala przyznane prawa, nie posłał do szkoły żeby jej nie znalazła(raz już sie prawie udało) i ukrywał ją przez długie lata. Matka chodziła po sądach, wzywała policje i nic, nikt sie tym nie zainteresował. Po latach córka sama znalazła matke przez naszą-klase i do teraz mają kontakt... wyjasniły sobie wszystko... - kiedys było inaczej w tym kraju, jeszcze gorzej niż teraz.
Bądź dobrej myśli dopóki walczysz- żyjesz, masz cel i wiesz gdzie chcesz dojść. Najważniejsze żeby po drodze nie zgubić w tym dobra dziecka... Boję się trochę że oni tam zrobią małej pranie mózgu i że będzie sie bała z Tobą rozmawiać bo ją będą czymś straszyć. Z tego co piszesz Ci ludzie są poprostu chorzy....:(, dlatego uważam że wygrasz tą sprawę... !!!:) RPD ma wielką moc, na pewno Ci pomoże! Tylko Kochana on ma takich spraw "kilka" dlatego tryb nie będzie expresowy, ale na pewno szybszy od tego w sądzie... 3mam kciucki
red_hair- cieszę się że wizyta wypadła pomyślnie:). Miło mieć po swojej stronie kogoś po tamtej, formalnej stronie barykady.:) Niestety w tym kraju chyba wszyscy się "biją" o dzieci, albo RODK nie radzi sobie z wyżem demograficznym. Tez myślałam składając wniosek we wrześniu ze sprawy sie szybko zamkną... a tu końca nie widać. Badania będę miała chyba(na pewno) w Katowicach, to najbliższe duże miasto od mojego miejsca zamieszkania;). Mam nadzieje że Tobie termin szybciej wypadnie... wiem że jesteś zmęczona tym wszystkim i Cie rozumiem, ale trwanie ciągłe takiej sprawy w sumie to jest nawet dobre dla Ciebie. Ty nie zwątpisz, ale ojciec może stwierdzić że to już za długo i odpuści i zrzeknie się sam praw... taka optymistyczna wersja:).
POwiem szczerze że kilka miesięcy temu sie strasznie bałam tych badań w RODK, teraz uważam je za błogosławieństwo dla ludzi którym trudno jest udowodnić "prawdę". Czyli stan faktyczny:), szkoda tylko ze w niektórych przypadkach CI lekarze kierują się jakimiś dziwnymi i niezrozumiałymi kryteriami;/ jak np. w przypadku Bezradnej.
Jak myślicie jeżeli badania wypadną pomyślnie dla mnie(raczej nei ma innej możliwości bo córka nawet nie pamięta swojego ojca) to w ilu rozprawach zamknie się sprawa?
Wpadła mi do głowy teraz taka sentencja, która w tym temacie i w powyższych sprawach ma GŁĘBSZY sens: "dzieci uczą cierpliwości" ![]()
231 2012-03-05 03:48:45 Ostatnio edytowany przez bacha4215 (2012-03-05 03:50:25)
Kolciaczek moja córka ma 5,5 lat. Temat taty w domu nie istnieje. Ona sobie nie wyobraża życia z tatą. Napatrzyło się dziecko co tatuś potrafi. Ja nie biorę po uwage takiej ewentualności, ze opieka nad córką moze być powierzona ojcu. On jej po prostu nie chce. A takie ciaganie po ośrodkach to tylko gra na zwłokę a może się kobicie znudzi i da sobie sopkój.
Boli i to bardzo, że odrzucił własne dziecko ale nic na to nie mogę poradzić. Córka jak dorośnie to mu podziękuje a jest mądrą dziewczynką. Małżonek nie może przeżyć, że nie dałam mu się wyrzucić z Niemiec. To on wrócił do Polski bo po 6 latach oszukiwania pokazałam mu w końcu gdzie jest jego miejsce. Moje małżeństwo to było jedno wielkie kłamstwo, okradł mnie ze wszystkich pieniędzy i siedzi w Polsce udając bezrobotnego. Mam nadzieję , że po badaniach na 4 sprawie to wszystko się zakończy. Oczywiście relację zdam jak przebiegły badania. Pozdrawiam.
Hyh,no ja będę miała badania w Bytomiu bo rejonówka w Chorzowie do Bytomia należy-kolciaczek,ty będziesz miała tam badania gdzie twój sąd należy:)A teraz jeszcze mam szansę wyjechać do Niemiec na staż 9 tyg z urzędu pracy i muszę napisać żeby mi termin badania dali kajś na czerwiec:/ jak u mnie sprawa się we wrześniu zamknie to będę szczęśliwa:)Choć też mam w kij problemów,długi, być może będziemy musieli się przeprowadzić,walczenie z tym-za przeproszeniem-dupkiem...ale sił mi dodaje to że jest taka malutka istotka, która nic w życiu nie zawiniła i zasługuje na wszystko co najlepsze:)
Bacha,moja przyjaciółka ma teraz 22 lata,jej tata nigdy się nią nie interesował ajak miała 16 lat to jego kochanka zaszła w ciążę i odszedł od mamy mojej przyjaciółki....Minęły te wszystkie lata kiedy on nie płacił alimentów,kiedy wpadły w długi-bo jej mama była na jego utrzymaniu-kiedy ona nawet nie wiedziała czy jej tata żyje a tu bach-i w jej 22 urodziny mu się przypomniało...Myślałam tak jak ty,że ona nie będzie chciała mieć z nim kontaktów,że go nienawidzi,a ona przyszła do mnie zapłakana że tak się cieszy że on wrócił...Bez względu co rodzi zrobi w dzieciństwie dziecku czasem-w dużej ilosci przypadków-ze dziecko i tak uważa tego rodzica za najlepszego i tęskni za nim:/ Tego się obawiam,ze nawet jeśli uda nam się adoptowac Jess to kiedyś jak dorośnie może nam coś wyrzucić albo po prostu utrzymywać kontakty ze swoimi rodzicami-którzy teraz nie pamiętają że mają córkę:(
Przeczytałam cały ten wątek i... stwierdziłam, że tym wszystkim ludziom, przy których pozostawiono dziecko, (dzieci)-i nie mówię tu o mądrych rodzicach, którym należy przyznać opiekę, brakuje dobrej woli i umiejętności postawienia się w czyjejś sytuacji, wydaję się im , że ich jest na wierzchu,i że tak będzie że mają rację, mają "prawo" do decydowania o wszystkim i o wszystkich dookoła i są nie do ruszenia z powodu właśnie posiadania pieczy,na zasadzie -"przecież to przy mnie jest dziecko", niestety, życie czasami wystawia rachunek, tylko płaci go potem przeważnie dziecko... Jestem tutaj przypadkiem, ale można powiedzieć że w pewnym sensie jestem weteranką,jeśli idzie o takie doświadczenia jak Państwa tutaj, sama kiedyś rozpaczliwie poszukiwałam odpowiedzi -dlaczego, także w internecie, nie będę się rozpisywać na temat mojej historii, ale chętnie odpowiem na pytania, pomogę coś zrozumieć, podtrzymujmy taki wątek, bo widać jest takich ludzi bardzo dużo i to zarówno kobiet jak mężczyzn, nie ma znaczenia,a trzeba wesprzeć choćby dobrym słowem, także zapraszam.
Witajcie
Dzisiaj w końcu otrzymałam wyrok w sprawie o alimenty które muszę płacić - więc muszę co miesiąc płacić 350 zł i do tego nadpłacić za cały zeszły rok czyli od lutego 2011 do lutego 2012 to jest 3.700 zł. Jestem zaskoczona nie tym że mam zasądzone alimenty ale tym że mam je nadpłacić a tym bardziej że dostarczyłam do sądu mój dochód a jest on nie wysoki z ledwością sama się z niego utrzymuje bo to zaledwie 800 zł no i nie uchylalam się od obowiązku utrzymywania dziecka. Dobrze że od jakiegoś czasu mieszkam z ciocią w jej domu i sie nią opiekuję bo inaczej kiepsko to by było.
Zastanawiam się jak długo i co jeszcze wymyśli ojciec naszej córeczki żeby mnie zniszczyć????? Jak wiele jeszcze udźwignę zanim nie będę wstanie funkcjonować bo się załamię na amen? Brakuje mi już sił i pomysłow na walkę .
Zabrał mi już wszystko córunię moją kochaną , dom w ktorym razem mieszkaliśmy, godność , środki do życia , nadzieję na odzyskanie mojej małej księżniczki i na to że ją jeszcze kiedyś zobaczę.
Jak dalej żyć???????????
hyhy tez tak miałęm ze do tyłu musiałem zapłacic ale to jest teraz norma poniewaz
na moim przykładzie
zona załozyła mi alimenty 2 miesiece przed tym jak wniosłęm pozew o rozwód obecnie mam wyrok czastkowy czyli zostały zawiszone na czas trwania postepowania rozwodowego i tez mysze zapłacic do tyłu z tym ze jak sie zawisiły to nie musze płacic ale mozna wnioskowac o zabespieczenie alimentów na rozwodzie wtdy trzeba juz całos zapłacic od momenty wniesienia sprawy
jest jeden myk na te alimenty bezradna wpłac to co masz wpłacic a pozniej załuz sprawe o to ze twój nie daje na dziecko i wtedy bedzie musiał przedstawic rachunki za nim 3 ostatnie miesiace co mu kopował i wogóle bo to jest tak ze twoje pieniadze i jego tyle samo co daje 700zł i musi to wykazac ze daje na dziecko w ten sposub bardzo łatwo jest go pozbawic alimentów radz sie prawnika co dokłądnie robic
dodam jeszcze ze ja mam 200 zł alimentów jest jeden myk zeby tyle dostac jak sie nie da pogodzic z 2 osoba
a mam takie pytanie czy ktos wie ile czeka sie na termin do RODK na krakowie?
kto go wyznacza ?i czy trzeba sobie samemu ustalic?
z kazdej prawnej sytuacji jest jakies wyjscie takie to nasze polskie prawo jest chore
Hej kolego rodk wyznacza sąd wysyłając dokumenty do ośrodka a termin już ośrodek wyznacza jeśli u ciebie juz się tak stało to po prostu zadzwoń do ośrodka a oni Ci powiedzą kiedy będziesz miał termin. Dzieki za rade.
dzieki nie jescze sie nie stało ale tak zapewne bedzie narazie zbieram informacje
ten temat jest bardzo dobry
Witam,
"jest jeden myk na te alimenty bezradna wpłac to co masz wpłacic a pozniej załuz sprawe o to ze twój nie daje na dziecko i wtedy bedzie musiał przedstawic rachunki za nim 3 ostatnie miesiace co mu kopował i wogóle bo to jest tak ze twoje pieniadze i jego tyle samo co daje 700zł i musi to wykazac ze daje na dziecko w ten sposub bardzo łatwo jest go pozbawic alimentów radz sie prawnika co dokłądnie robic"
Alimentów na dziecko nie można się wyzbyć, w większości przypadków sąd nie może ich także znieść,to są prawnie należne pieniądze na dziecko, więc nawet udowodnienie , że ojciec nie płaci na dziecko takiej samej sumy jaką ma zasądzoną bezradna nic nie da w postaci, że tych alimentów będzie go można pozbawić, jedyne co to zawsze można wnosić o obniżenie alimentów w takim przypadku także, ale to kolejna potyczka w sądzie, papierki, udowadnianie itd.Na badania w rodk czeka się około 3-4 miesiące od daty zobligowania stron przez sąd na rozprawie. Ja także miałabym płacić do tyłu , ale zabezpieczyłam się w ten sposób, że płaciłam drobne kwoty regularnie co miesiąc na czas trwania procesu, procesów, bo tego było kilka i sąd nie rozkazał mi płacić za zaległości w tym temacie.A jak dalej żyć z tym wszystkim, jakoś trzeba życie czasami zmienia się jak kalejdoskopie i oprócz tego ciężaru zawsze będą jakieś jaśniejsze chwile w tym naszym życiu
oczywiscie ze nie da sie ich iniknac ale moza je przeciagac i nie płacic
i mozna bardzo łatwo je zmiejszyc do 200zł tylko trzeba miec głowe na karku i dobrego pracodawce co sie idzie z nim dogadac
Hej
Ja nie chce się uchylać od swojego obowiązku ale moim obowiązkiem jest też opieka nad moją córeczką ktora ewidentnie jest mi uniemożliwiona.
No cóż dostalam dzisiaj pismo od RPD i co ? Nie stwierdzono żadnych zaniedbań i sprawa została dobrze przeprowadzona . Opinia RODK i wyrok sądu jest bez zastrzeżeń . Chociaż RPD stwierdza że faktycznie utrudnia mi sie kontakt z córeczką . Mam złożyć sprawę do sądu o ustalenie kontaktów bo nie można zabronić i utrudniać kontaktow rodziców i dzieci ze sobą.
RPD nie będzie się więc dalej zajmował moją sprawą bo nie ma takiej potrzeby.
Wychodzi na to że jestem paranoiczka? Naprawdę złą matką i należy mi się taka kara? kto mi na to odpowie?
Była już w Kancelarii Adwokackiej przed wczoraj i piszą już dla mnie ten wniosek. Może w wakacje chociaż przez parę dni będę mogła zająć się moim skarbem?
Chociaż straciłam juz na to nadzieję .
241 2012-03-16 18:12:26 Ostatnio edytowany przez melaaaia (2012-03-16 18:22:58)
Witajcie,
Bezradna ja to przerabiałam parę razy, również zgłaszałam swoją sprawę do Rzecznika, otrzymywałam odpowiedź jak nie pocztą tradycyjną to na mejla, w którym sugerowano również złożenie stosownego wniosku do sądu o egzekucję już ustalonych kontaktów ( w przypadku gdy do nich nie dochodzi z przyczyn drugiej strony), jak i o zmianę tych kontaktów lub uregulowanie ich w ten sposób, aby na takich spotkaniach uczestniczyła osoba z sądu, w przypadkach ciężkich, tzn. kiedy matka lub ojciec przychodzi na spotkania, ale drugi rodzic bardzo utrudnia mu swobodny kontakt z dzieckiem lub z dziećmi. U mnie to trwało ...parę lat
W przypadkach , gdzie sąd z urzędu wysyła nadzór w postaci kuratora, oboje rodzice nie płacą, w innych gdzie prawa mają obydwoje i nie ma patologii ( picie, przemoc, ograniczenie władzy, itp.jak w pierwszym przypadku) sąd nakłada obowiązek płacenia za te spotkania, co w przypadku nawet jednego spotkania na tydzień nie wychodzi tanio.Można też odwołać się, aby za te spotkania płacił sąd , w sytuacji oczywiście trudności finansowych. Także pisać wniosek, domagać się swoich praw i cierpliwie czekać. Tutaj jest córka, więc tym bardziej dziwię się ( chociaż ja już chyba niczemu się nie powinnam dziwić po swoich rewelacjach), że ojciec uważa, że podoła wychowaniu dziewczynki, kiedy tym bardziej potrzebuje mamy.. eh co za s...ństwo
A jak z tymi alimentami zrobić?, chętnie się dowiem, bo i tak wiem, że u mnie nie idą w całości na dziecko, czy jest w ogóle możliwe aby zapłacić za ileś tam z góry, bo tego akurat nie wiem, uchylać się nie chcę, problemy byłyby gotowe za jeden dzień zwłoki .
242 2012-03-16 18:50:44 Ostatnio edytowany przez bezradna79 (2012-03-16 18:51:20)
melaaania to jest jakaś masakra gdzie tu dobro dziecka . Jak tak dalej pojdzie to nie dlugo skończa sie moje oszczędności a co sie z tym wiąże nie bedę mogła dalej walczyć . Tak czy siak i tak TATUSIEK jest góra. Czy jest w tym wszystkim jakis sens?
A ja tylko marze o tym by przytulić moja córeczkę i powiedzieć jej że bardzo ale to bardzo ją kocham. W tej chwili to jedyne i największe marzenie moje.
"łzy matki nigdy nie spadają na ziemię" chce mi się płakać mimo, iż zdystansowałam się do wielu tego typu spraw z upływu czasu bezsilności i faktu pogodzenia się z pewnymi rzeczami, chociaż u każdego historia wygląda i zaczyna się inaczej
to przykre,że kiedy ten rodzic dobija się drzwiami i oknami do swego skarbu, to ten drugi tak rani i karze nas za swe frustracje, a tak naprawdę uderza w dziecko.
Ja już czasami wątpiłam w to czy jestem matką w ogóle czy tylko formalnie już nie wiem, teraz już o tym nie myślę,
wiem, że jestem i koniec ! A działanie z niskich pobudek i podłe zachowania z drugiej strony nie zmienią tego i już.
Jakiś czas mnie nie było bo się dużo u mnie zmienia,przeprowadzka,wyjazd za granicę,pojawiła się matka mojej podopiecznej...od 3 rano nie śpię i sprzątam bo nie umiałam spać,przychodzi dzisiaj:(Jestem ciekawa czy w ogóle przyjdzie...Może i jestem bezwzględna-tak pewno pomyśli bezradna, której się utrudnia kontakty z dzieckiem, ale ja najzwyczajniej w świecie chciałabym,marzę o tym żeby rodzice Jess po prostu zapomnieli że mają dziecko...Jej ojciec założył sprawę w sądzie że to on chce się opiekować małą a od 8 stycznia jak przez godzinę się z nią widział nawet sms nie napisał jak mała....Natomiast jej mama teraz po półtora roku chce się z nią zobaczyć-na szczęście sama stwierdziła że nie chce się nią opiekować i przychodzi jako ciocia-bo Jess jej nie pamięta:(Mój mąż chce z nią pogadać żeby przynajmniej tyle sama zrobiła że się zrzecze praw rodzicielskich...Bo i tak ją szukała juz policja w 3 miastach,ona teraz podobno ma meldunek więc prędzej czy później ją postawią przed sądem za porzucenie dziecka i tak ją pozbawią praw:(Najgorsze jest to że wszystkim naokoło opowiadała cały czas że tak tęskni za córką,że jest dobrą matką,że w życiu tak się czasem układa że nie miała chwilowo mozliwości się małą opiekować...JAK MOŻNA NIE MIEĆ MOŻLIWOŚCI SIĘ WŁASNYM DZIECKIEM OPIEKOWAĆ...Jess nie jest moim dzieckiem i czy ktoś się martwi tym że nie mamy pieniędzy?Że nie mogę znaleźć pracy bo ciągle choruje?Nie,sąd jeszcze przedłuża sprawę a nam naprawdę by pomogły te pieniążki na rodzinę zastępczą-młoda rośnie,trzeba jej kupić teraz adidaski,spodnie,kurtkę,bo wszystko z tamtego roku ma już za małe...i tak już kombinuje,bo dużo rzeczy ma ze szmateksu,ale to i tak nie wszystko:(
A nie chce iść do OPS po pomoc bo potem mi w sądzie zarzucą że nie stać mnie żeby Jess była z nami, a mnie chyba serce pęknie i naprawdę nie wiem co bym zrobiła gdyby ją zabrali...
Bezradna,ja jednego nie potrafię zrozumieć-jak to się stało że twoja córeczka wogóle trafiła pod opiekę twojego eks?
Co do badań w rodku w każdym ośrodku się inaczej czeka,dzwoniła do bytomia to 2,3 miesiące ale powiedziała że jeśli sąd zarządzi żeby był szybszy termin to możliwe jest przyspieszenie ale moim zdaniem to się chyba rzadko zdarza:(Niop i moze się zwolnić termin i też można wskoczyć na badania szybciej:)
Witam, miałam kolejne po kilku latach badanie w ....rodk i myślałam, że tak dużo już wiem i potrafię sobie to wszystko wyjaśnić, że spokojnie choć zraniona podejdę do tej sprawy po raz któryś... myliłam się okrutnie, los zakpił po raz kolejny...no i teraz to już nic nie wiem , myślę że część z Was doświadcza czegoś takiego jak alienacja rodzicielska. Szacunek dla tych, którzy samotnie chowają te dzieciaki , to ogrom pracy, ale my też jesteśmy rodzicami i opiekunami , też kochamy nasze dzieci i siłą rzeczy nie będziemy przy nich tak jak wy, skoro sobie tego nie życzycie i robicie wszystko, żeby doszło do tego, że będziecie mieli z nami święty spokój,sorry nie piszę tu o wszystkich przypadkach rzecz jasna,zresztą widzę też czasami, jak się można w takich sprawach dogadać. Na mnie niestety to dobrodziejstwo nie spłynęło. Dzięki za wszelakie rady z wnioskami i alimentami itd. Pozdrawiam.
Ja bym bardzo chciała jeszcze pół roku temu zanim założyliśmy sprawę w sądzie żeby Jess wróciła do swoich rodziców....Ale my w końcu też chcemy sobie ułożyć życie, więc chcieliśmy uregulować tą sprawę prawnie a tu nagle bach-ktoś sobie rości jakieś prawa do tego biednego dziecka choć przez półtora roku widział się z nią z 5 razy...To boli, a do tego nikt się nie zastanawia że temu dziecku też będzie trzeba to wytłumaczyć:/Wiem, że jak dorośnie to będzie-a może nie będzie?-chciała się widywać z biologicznymi rodzicami i wolę żeby sama podjęła decyzję czy na to zasługują czy nie,ja nie zamierzam przed nią niczego ukrywać w każdym razie:(A teraz stoi przy mnie i aż mnie zatyka jak można takiego słodziaka zostawić...
I chciałam jeszcze dodać że mam dość jasne wrażenie, że ty Melaaaia, miałaś akurat odwrotną sytuację jak my z mężem i może dlatego nie podoba Ci się to co robimy...Ale piszesz o stawianiu się w czyjeś sytuacji więc postaw się w naszej-NIE JESTEŚMY PRZECHOWALNIĄ i biorąc młodą do siebie,zakładając sprawę w sądzie o rodzinę zastępczą na początek a docelowo o adopcję,nie czekaliśmy aż pojawią się wielmożni rodzice-bo dla mnie to nie są rodzice, jeśli zostawiają własne dziecko,a jej tata ma wyrok za znęcanie się nad jej mamą....To jest dom??Jeśli dzieci się nie pyta czy chcą być chrzczone w wierze katolickiej,nie mają prawa wyboru to uważam, że jeśli dajemy jej wszystko co możemy materialnie i całą naszą uwagę i miłość to chyba nie robimy nic złego...-no chyba że według Ciebie,Melaaaia,mała powinna trafić do Domu Dziecka-tam napewno byłoby jej lepiej:/A to że ja marzę żeby jej rodzice zniknęli z naszego życia to nie znaczy że im utradniam kontakty-oni sami nie dążą do kontaktu z małą i robią jej wodę z mózgu pojawiając się raz na kilka miesięcy:/
248 2012-03-23 10:23:10 Ostatnio edytowany przez melaaaia (2012-03-23 10:27:17)
Cyt."....i nie mówię tu o mądrych rodzicach, którym należy przyznać opiekę...", "....Szacunek dla tych, którzy samotnie chowają te dzieciaki .." ,"..sorry nie piszę tu o wszystkich przypadkach rzecz jasna,zresztą widzę też czasami, jak się można w takich sprawach dogadać.."
Red Hair to nie muszą być biologiczni rodzice, również opiekunowie , którzy szczerze i bez pychy zajmują się czyimiś niechcianymi do końca jak w twoim przypadku(dzieckiem) dziećmi i takich podziwiam, nic takiego nie pisałam ,że mi się nie podoba to co robicie. Wyobraź sobie , że sama kiedyś chciałam zająć się dzieciaczkiem z Domu Dziecka, ale to u mnie by przepadło, mam w rodzinie małe dzieci, które kocham jak własne, także błagam tylko bez bezpodstawnych stwierdzeń, co myślę, może w związku z odwrotną sytuacją nie powinno mnie tutaj być, może nie trafiłam w temat dla siebie, także przepraszam za zamieszanie i pozdrawiam.
Nie no,to ja Cię przepraszam,w takim razie się nie zrozumiałyśmy:(Każdy trafił na ten temat z jakiegoś powodu więc proszę Cię,nie pisz że nie powinno Cię tu być:)A ja szybko się na takie rzeczy denerwuję bo bardzo wiele kosztuje mnie to wszystko,mam dopiero 21 lat,moje koleżanki imprezują na studiach a ja....chowam nie swoje dziecko...choć kocham je nad wszystko:*
Jestem chora ...
Choruje mój umysł , dusza , serce i ciało . Dopada mnie depresja nie mam siły wstać z łóżka a w nocy nie mogę spać. Straciłam już nadzieję na chociażby to że będę mogla widywać córeczkę. Ostatnie pieniądze wydałam na zmianę prawnika ale czy to cos zmieni coraz częściej wątpię w to. Pytam się gdzie w tym wszystkim jest dobro naszych dzieci. Mam prawo widywac się z dzieckiem a jednocześnie go nie mam . Nie wiem co sie u niej dzieje , czy jest szczęśliwa , zdrowa i czy jeszcze pamieta żę jestem jej matka tyle czasu minęło.
Coraz częściej myślę o przyszłości o tym że kiedys będzie chciała mnie poznać i jak bardzo mnie będzie obwiniać i jakich głupstw jej na opowiadają przez wszystkie te lata zanim dorosnie i będzie mogła sama decydować. Czy ja dam radę ułozyć sobie zycie z myslą że jej nie ma przy mnie. Jak ja Jej wytłumaczę co się stało i czy Ona mi kiedys wybaczy??????????
Witaj Bezradna, przeczytałam to forum od początku i jest mi strasznie smutno. Jestem w trakcie rozwodu, ustalenia kontaktów i w związku z tym różnych nieprzyjemnosci itd. Myśle , że nie musisz sie martwic o to ze córka kiedys będzie miala Ci cos za złe. Wystarczy, że kiedys dasz jej do przeczytania to forum. Będzie wiedziała co czułaś. Będzie wiedziała, że się starałaś. Twoja córeczka ma teraz 4-5 lat, niedługo zacznie myslec samodzielnie, sytuacja będzie sie zmieniac
A matka to matka i nawet jak ktoś będzie nastawial ją przeciw Tobie to wystarczy jeden dzień, pare godzin zeby dziecko wiedziało i poczuło milośc
Musicie miec kontakt, chocbys miała zabrac ją mimo jej oporów. Czy byłoby to możliwe?
Witam serdecznie,
bezradna_79 - przeczytałam całą Twoją historię. Jestem nią bardzo poruszona.. Będę się o Was modlić.
Czy mogłabym Ciebie prosić o jakiś adres mailowy? Chciałabym się z Tobą skontaktować, ja również walczę o swoją córeczkę od 1,5 roku. Ma 2 latka. Niebawem mamy badanie w RODK.
Będę wdzięczna za Twoją pomoc,
Witam bezradna.... Przeczytałam uważnie wszystkie posty i nie zazdroszczę i mam nadzieje ze ja tak długo nie będę musiała walczyć o swoje dziecko... Moja sytuacja przedstawia się nastepująco...
Ojciec moich dzieci wyprowadził się z nimi na odległość 700km, bez uprzedniego poinformowania mnie nawet o tym, zrobił to gdy byłam w pracy w sierpniu 2011. Złożył tam wniosek o alimenty na dwójkę dzieci (4 i 2lata). Przed sprawą niby doszliśmy do porozumienia mieliśmy sobie dać kolejną szanse ale... nie wyszło. Zabrałam córkę i wyjechałam z powrotem do swojego miejsca zamieszkania na Pomorzu. Niestety syna nie chciał mi oddać. Gdy tylko wyjechałam zaraz tego samego dnia złożył wniosek o ustalenie miejsca pobytu dzieci przy nim. Ze względu na prace i ciąże nie pojechałam na żadną rozprawę o ustalenie miejsca zamieszkania dzieci tylko zeznawałam w swoim miejscu zamieszkania. Sąd orzekł o tym iż córka ma mieszkać ze mną a syn z ojcem. Jakim prawem rodzeństwo ma wychowywać się osobno???... Postanowienie sądu zapadło 20 marca i czekam teraz na uzasadnienie postanowienia gdyż mam zamiar złożyć apelacje do sądu okręgowego w Zamościu. ojciec dzieci nie pracuje zamieszkuje u matki która go utrzymuje. Ponadto utrudnia mi od listopada kontakt z Synkiem. nie odbiera tel, pisze smsy ze "Oskarek nie ma matki" czy takie smsy mogą być dowodem podczas apelacji tzn. dowód że robi dziecku "pranie mózgu". Czy sąd bierze pod uwagę przy wydawaniu takiego postanowienia to iż nie widziałam się z synem od listopada (nie z własnej woli ale z tego ze ojciec dziecka zabrania mi tego a nie chce na darmo wydać 200zł na podróż po to by pocałować klamkę). W jaki sposób mam napisać taką apelację??
Z góry przepraszam za chaos w moim poście ale nerwy robią swoje a tym bardziej że teraz święta a ojciec dzieci nie chce mam(mi, synkowi i córce) pozwolić nawet na spędzenie ich razem.
Pozdrawiam
To już siódme moje święta bez dziecka............ pozdrawiam wszystkie matki i ojców , którzy chcieli , ale nie było im dane być przy swoich dzieciach oraz wszystkich walczących o godność przy spotkanaich i odrobinę swobody w decydowaniu o swoich dzieciach, mi już nic nie zostało, tylko wieczne oskarżenia, zarzuty, a to drugie dno, którego nie widać - to tak właśnie ten ojciec chciał, tego sobie życzył i jest mu super ...k...wa dobrze, że j jestem przegrana i skończona, i te pytania : dlaczego tak? a tak, właśnie jak się chce zniszczyć kogoś bo niewygodny to się zniszczy ..proste. Bezradna mysl o życiu i o sobie , jesteś młodą osobą i musisz żyć jakoś, nie myśl o tym tak często, bo po prostu zwariujesz na pocieszenie dla byłego i osób mu sprzyjających, a to też jest twoje życie, kiedyś córka jeśli będzie taka okoliczność zobaczy jaką jesteś wspaniałą kobietą i , że zawsze na nią czekałaś, dzieciom można wszystko wmówić nawet że matka czy ojciec czy ktoś inny to smok ziejący ogniem. To jest post skierowany wyłącznie do matek lub ojców, którzy mają taką samą sytuację jak ja.
melaaania dziękuję za radę . To moje drugie święta wielkanocne bez córeczki staram się żyć jakoś normalnie ale nie ma godziny żebym o niej nie myślała. Zaczynam się przyzwyczajać do myśli że dopóki mala nie dorośnie i sama będzie mogła decydować o sobie to zechce ze mną porozmawiać i odnajdzie mnie albo ja ją.
natalia... przykro mi że i Ciebie to spotkało . moja rada zbieraj wszystko smsy , listy itp. wszystko to może być dowodem w sprawie . Nie daj się tylko sprowokować . Napisz może do Rzecznika Praw Dziecka , zgłoś się do Centrum Pomocy Kryzysowej a jak Ciebie stac znajdź dobrego prawnika . Nie wiem co Ci doradzić bo jak czytałaś moje posty to wiesz że mnie się nie udało a moje chodzenie pisanie też nic nie dało .
MOJA CÓRECZKA PRZEZ PARĘ DNI BYŁA BLISKO MOJEGO MIEJSCA ZAMIESZKANIA A TEN TATUŚ NAWET NIE DAŁ ZNAĆ ŻE SĄ- jak myslicie wcale nie utrudnia mi kontaktów z Zuzią?
Życzę Wam i sobie spokojnych i "wesołych" świat Wielkiejnocy . Pozdrawiam
melaaaia masz w 100% racje mi matka nie pozwala sie spotykac z dzieckiem 7 miesiac ,wiec ja tez juz zaczołem powaznie mysles o tym co piszesz i działac w tym kierunku,trzeba zyc dalej radzic sobie nie mozna sie obwiniac za dobroc,coz wiecej bede pisał jak wiecie co jest grane
bezradna79 moja córka tez ma na imie zuza ![]()
Powodzenia i głowa do góry
Zdrowych i spokojnych Świąt Wam Życze!!!
Hej Wszystkim po świętach
Moje święta na pozór były udane byłam u rodziców więc jakoś to poszlo.
Witajcie. Moje badania w RODK miały sie odbyc 7 maja ale przyspieszono mi termin i miałam je dzisiaj. HORROR.
Nigdy więcej. Jak się uspokoję opisze wszystko ze szczegółami. Pozdrawiam serdecznie.
Hej bacha4215 nie jest to mile . Człowiek czuję się jak by popełnił zbrodnie. Czekam na twoja relację.
260 2012-04-13 10:00:34 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2012-04-13 10:02:16)
Coraz częściej myślę o przyszłości o tym że kiedys będzie chciała mnie poznać i jak bardzo mnie będzie obwiniać i jakich głupstw jej na opowiadają przez wszystkie te lata zanim dorosnie i będzie mogła sama decydować. Czy ja dam radę ułozyć sobie zycie z myslą że jej nie ma przy mnie. Jak ja Jej wytłumaczę co się stało i czy Ona mi kiedys wybaczy??????????
Bezradna, podczytuję Cię od początku. Nie tylko Ciebie, inne osoby też.
To bardzo przykre, że 2 dorosłe osoby mają problem, żeby dogadać się w sprawie spotkań z dzieckiem. Gdyby ów tatuś kochał córeczkę, sam by Cię prosił o to, bys choć 2 razy w roku wzięła dziecko do siebie.
Sam "tatuś" jest dorosły i siedzi u mamusi, prawda???
Ale my to wiemy, on tego nie rozumie.
Mnie wychowywała babcia. Mama była, czasami jej nie było [to czasami trwało nawet miesiącami].
Mama miała odebrane prawa. Nikt jej nie zabraniał mnie widywać, mogła ze mną mieszkać. Jednak też chciala sobie ułożyć życie, nawet wyszła za mąż, wyprowadziła się.
Wtedy byłam na nią o to zła - że beze mnie.
Jak zaczęłam dorastać, coraz więcej o tym rozmawiałam, dużo osób mi tłumaczyło...
że decyzja mamy nie zależała tylko od niej, że był sąd, babcie, ciocie...inni ludzie, którzy wpłynęli na taki tok wydarzeń. Że mama - żeby nie pogorszyć sytuacji - być może usunęła się z codziennego życia...
Generalnie - te tłumaczenia wybielały mamę i ja w to wierzyłam.
I wierzę nadal, że mama nie chciała źle, że tak naprawdę nikt jej nie dał szansy się do mnie zbliżyć...
Mam z mamą kontakt stały, często kłócimy się...
Jeśli mam żal do mamy - to nie o to, że nie bylo jej wtedy - bo zrozumialam, że to nie zależało tylko od niej. Przecież jest prawo, jest sąd...
Największy żal mam o to, że na chwilę obecną ona jest nadal gdzieś z boku, nie pomaga mi, nie próbuje zrekompensować "czegokolwiek", nie jest moją przyjaciółką.
Jednak - gdy nie rozmawiamy o "tamtych tematach" - to jest OK.
Generalizując - chodzi mi o to, żebyś - gdy córka dorośnie - nei stała z boku, żebyś powiedziała i pokazała, że jesteś dla niej...na zawsze i wciąż.
Teraz nie masz tej możliwości, ale gdy ona dorośnie - ty nadal będziesz matką i BĄDŹ NIĄ w 100%. Ona zrozumie przeszłość...