sorki, że dopiero teraz, ale dochodzę do siebie po operacji..
ja naprawdę nie należę do tych "suchych"... mam 156 cm i ważę 74 kg...
i to jest mój wielki problem...
Podobne tematy
Dotty podziwiam Cię. Ja też mam problem ze schudnięciem.Moim marzeniem jest założyć strój kąpielowy i bez skrępowania się kąpać. Moim zdaniem sa osoby które mają predyspozycje do tycia i nie zrobią z siebie patyczaków, ale mogą starać się poprawić figurę
Skądś to znam. I ja walczę z kilogramami. Wielokrotnie byłam na różnych dietach, ale z moim słomianym zapałem najdłużej udało mi się wytrwać 3 miesiące... owszem, zrzuciłam 8kg, ale potem wróciłam do normalnego jedzenia i część tych kilogramów wróciła. Sam fakt, że nie potrafię sobie poradzić z głupim odchudzaniem wpływa na mnie źle. Poza tym jak dorastałam rodzinka lubiła mi serwować różnego rodzaju komentarze na temat mojego wyglądu. Ojciec, babcia, wszystkie kochane cioteczki, przy każdej nadarzającej się okazji: 'nie jedz tyle, wystarczy, już się najadłaś', 'ile można jeść?' Momentami nienawidzę siebie, staje przed lustrem i zaczynam płakać. Jestem w związku od 2,5 roku. Mój facet jest nieziemsko chudy... nawet nie szczupły... chudy! A ja? pączuszek. 74kg przy 166 cm wzrostu. Nie mam ochoty nigdzie wychodzić, seks to tylko w ciemnościach, a najlepiej żeby nie było go w ogóle, no bo przecież on mnie zobaczy nago. W niedzielę przynajmniej zaczęłam ćwiczyć. Zabrałam się za a6w, ściągnęłam jakiś aerobik i poszukuję optymalnej diety. I w sumie... wmówiłam sobie, że mój facet zaczął oglądać porno i gołe panienki, bo nie ma tego w domu...
Dotty podziwiam Cię. Ja też mam problem ze schudnięciem.Moim marzeniem jest założyć strój kąpielowy i bez skrępowania się kąpać. Moim zdaniem sa osoby które mają predyspozycje do tycia i nie zrobią z siebie patyczaków, ale mogą starać się poprawić figurę
no ja chyba należe do tych osób właśnie...
żadna dieta nie pomaga...
Przeglądając te fora zauważyłam, że nas "ładniejszych':)))jest więcej... nie jestem sama..
Pewno będzie to głupie, ale ten fakt mni epociesza... przynajmniej mogę się wygadać i (PRAWIE) nikt nie ocenia tylko doradza...
meggie..
mój mąż to też taka sucha szkapa:) i zseksem jest coraz gorzej... nie mam ochoty, bo nienawidzę swojego ciała...
dieta to naprawdę nic złego. wystarczy lekko zmienić nawyki żywieniowe. napisałam o tym w mojej historii... dziewczyny! damy radę!
Jasne, że dieta to nic złego, ale niestety zmiana nawyków żywieniowych jest właśnie tym najtrudniejszym krokiem. I wydaje mi się, że ważniejsza jest psychika - podejście do siebie, do swojego ciała i stylu życia. Gdy zaakceptujemy choć odrobinę siebie, to i dieta łatwiej idzie, bo nie czujemy tej presji... ![]()
Boshe... jak ja siebie nie nawidzę..
znowu dołek...
już nie daję rady...
piękna pogoda, a ja muszę ukrywać moje fałdy tuszczu..
źle mi z tym...
ja też niestety ostatnio trochę nabrałam ciała ,nie dużo ale jednak...najgorsze jest to że widzę że znów się nie zdrowo odżywiam i nic z tym nie robię:( u mnie to wynika chyba z niedoboru emocji,tylko praca,powrót do domu,pogadam z moim menem,obejrzymy coś w tv potem kąpiel i kładę się bo zmęczona jestem i nic mi się nie chce i tak w kółko i chyba stad się bierze u mnie chęć na pojadanie,nie jem dużych ilości ale pozwalam sobie na słodkie i to mnie przeraża ,zjem coś potem mam wyrzuty sumienia i czuje się fatalnie ze sobą ,czas to skończyć!!! zacząć znów regularnie ćwiczyć,chyba wyjdę dziś na rolki:)wypowiadam wojnę moim kilogramom kto się przyłącza???
minia, a byłas u lekarza? dietetyka? jeśli tak, to na pewno coś Ci pomogli. Może masz problemy z hormonami lub z czyms innym skoro zadne diety nie pomagaja? jakis powód musi byc.
huanita, ja swego czasu mialam tak, ze moglam jeść same słodycze cały dzien i zadnego normalnego jedzenia. To było chore. Teraz wprowadziłam diete dukana i jem wszystko, co trzeba tylko niestety nie mam tyle woli, zeby zrezgynowac ze slodyczy i tak jem 2-3 razy w tyg ciastka albo chipsy
no ale schudlam 5kg dzieki temu, ze zrezygnowalam calkowicie z ziemniakow, rzeczy smazonych, miesa itp na rzecz warzyw, owoców, nabiału
wprowadz sobie naprawdę jakąś dietę, zacznij ćwiczyc i mysle, ze efekty przyjda
tylko oczywiscie nie nalezy od razu spodziewac sie cudow, bo na wszystko trzeba czasu.
Mika...
wybieram się do dietetyka, chyba że wcześniej wyląduje u psychiatry... z ćwiczeniami na razie mam przerwe, bo jestem po operacji...
ja już sama nie wiem co mam z tym wszystkim robić...
a to że diety nie dają żadnego rezultatu zniechęca mnie do wszystkiego i to takie błedne koło się z tego robi!!!!
tragedia jednym słowem.
minia, to jak najszybciej udaj się najpierw do lekarza na badania podstawowe, a potem ewentualnie trzeba szukac gdzie indziej przyczyn i pomocy. Jeśli to są sprawy hormonalne, to dostaniesz pewnie jakies tabletki, po ktorych moze Ci sie wszystko unormuje. A jesli ze zdrowiem jest wszystko w porzadku, to idz do dietetyka i pogadaj z nim o tym, niech on Ci ustali moze jakis jadłospis, powie Ci jakie produkty mozesz jesc, a jakich powinnas unikac.
Z cwiczeniami rzeczywiscie daj sobie spokoj na razie skoro jestes po operacji.
ja wogóle dopatruje się przyczyn genetycznych (tata jest otyły), ale ja juz sama nie wiem co robić...
niby mój mąż mnie wspiera i nigdy mi nie powiedział, że mu się nie podobam czy coś, ale to sie zawsze może zmienić...
buuu... nic tylko płakać mi się chce;/
minia, nie załamuj się tylko szukaj przyczyn i do dzieła! nic nie robiąc, nic nie wskurasz. Możliwe, ze to genetyczne skoro Twój tato też tak ma. Najwazniejze zeby znalezc przyczyne i znalezc sposob na pozbycie sie tych kg
ehh... dzięki za wsparcie:*
gorszy dzień... dużo bardziej gorszy dzień...
czuję się tłusta, gruba, brzydka, nieatrakcyjna, nie seksowna...
normalnie dół po całości..
i jeszcze to, że dziś tyle zjadłam...
i kto mi pomoże? kto mnie powspiera?
źleee miii!!!! (tłusta świnia)
Tłusta świno czy chcesz być nadal tłusta i użalać się nad swoim losem czy w końcu wezmiesz się za siebie i przestaniesz biadolić? Jeżeli sama tego nie zrozumiesz to nikt ci nie pomoże ,zwróć uwagę także na swój sposób postrzegania siebie samej a innych ludzi...Zwracają się do Ciebie tak jak sama siebie nazywasz.Chyba nie fajnie co?
nieżle mi pojechałaś,
ale widzę, że mnie nie rozumiesz...
to nie jest tak, że nic nie robię, każdy ma chwilę słabości i ja też takie miewam...
mój problem jest chyba trochę bardziej skomplikowany niż Ci się wydaję...
i nie polega on na tym jak inni mnie spostrzegają...
a poza tym to chyba jest miejsce gdzie można sobie pobiadolić!
no widzisz 'pobiadolić' albo w końcu zrobisz coś dla siebie albo tkwij w tym niezdecydowaniu. Rozumie cie bardzo dobrze bo sama miałam probelmy z wagą i wiem po sobie ze jak ktoś ci nie nagada to nic nie zrobisz!
Biadolić sobie będę dalej!
ALe Ty dalej nie przyjmujesz do wiadomości tego, że to nie jest tak, że nic nie robię!
nie umiem sobie poradzić ze swoją psychiką...
prosze bardzo biadol sobie dalej tylko nie licz na wsparcie!
wiesz co... dziwi mnie Twoje podejście...
skoro piszesz, że byłaś w podobnej sytuacji to chyba wiesz jak ważne jest to by móc z kimś porozmawiać o tym wszystkim... a Ty wychodzisz z jakiegoś dziwnego założenia, że najlepiej to zjeździć daną osobę...
no ale dobrze to jest forum na którym każdy może wyrażać swoje zdanie...
dziękuję za Twoją opinie co do mojego dzisiejszego stanu ducha!
minia, a do tej pory było ok? tzn przez czas, kiedy się tutaj nie udzielalas? wiesz, kazdy może mieć gorsze chwile, dni i pewnie Ty na taki dzien dzisiaj natrafilas. Może pogaaj o tym z facetem? na pewno juz rozmawialas i on widzi co sie z Tobą dzieje, ale mysle, ze dzieki jego oparciu powinnas lepiej się poczuć. Byłaśu tego lekarza? jeśli nie, to leć szybko szukaj przyczyn, bo cos jest nie tak skoro robisz co mozesz, a efektow brak! moze tez jakis psychilog by Ci się przydałm bo widze, ze to raczej z psychika jest zwiazane niz z samyjm stanem rzeczy. Ja juz powoli wychodze z tego, ale powiem Ci, ze mi ciezko bylo, ale wlasnie dzieki chlopakowi zaczelam inaczej siebie spostrzegac, doceniac, to co mam., bo inni nie maja rak/nog, a ja sie przejmuje takimi rzeczami:)
155 2011-06-21 16:50:30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-06-21 16:51:20)
Tłusta świno czy chcesz być nadal tłusta i użalać się nad swoim losem czy w końcu wezmiesz się za siebie i przestaniesz biadolić? Jeżeli sama tego nie zrozumiesz to nikt ci nie pomoże ,zwróć uwagę także na swój sposób postrzegania siebie samej a innych ludzi...Zwracają się do Ciebie tak jak sama siebie nazywasz.Chyba nie fajnie co?
Dziewczyno, nie przesadzasz ?
Nie uważam nikogo za tłustej świni i nie powinnaś nikomu tak pisać. To żadna motywacja. Człowiek przez takie słowa może wręcz zamknąć się w sobie.
truskaweczka, również uwazam, ze kolezanka trochę się zagalopowała i przesadziła. Nawet nie chciało mi się komentować jej podejscia. Jakby była tak uprzejma, to by przeczytala wszystkie posty mini i wiedziałaby, jaka jest jej sytuacja. Dlatego pozostawię bez komentarza jej wypowiedzi i te puste słowa.
Witam
Ja zawsze byłam chuda...do 20 roku życia. Potem zaczęłam palić papierosy, potem je rzuciłam i dostałam duża ochotę na słodkie...Przytyłam z 57 do 70 kg. Potem dwie ciąże (83 kg), potem znów spadłam do 70, ale szybko utyłam do 80.
Potem woreczek żółciowy. Dieta (jadłam tylko chleb, bez masła i szynke drobiową oraz twaróg, ze słodkich rzeczy to tylko babkę piaskową i drożdżówkę. Nie jadłam słodkiego serów, jajek, PARÓWEK, sosów i wszystko gotowane). Waga 64 kg. Utrzymałam wagę 8 miesięcy. W końcu byłam szczęśliwa. W końcu mogłam ubierać ciuchy takie, jakie chciałam. Ale wróciłam do poprzedniego stylu jedzenia i znów mam 80 kg.
Ostatnio wyrzekłam się smażonego, słodkiego, ale waga rośnie. Jednak nie umiem sobie wyobrazić, że mam nie jeść sera żółtego już nigdy w życiu...Mogę nie jeść smażonego, słodyczy, wędlin ale ser uwielbiam.
Tez już ktoś mi podpowiedział, żebym się zainteresowała jeść zgodnie z grupą krwi.
Namawiacie na zrobienie badań. Ale to nie takie proste (bynajmniej u mnie) bo idąc do lekarza i rozmawiając o tym dowiedziałam się, żeby jeść mniej i nie jeść batoników, kremów, skórki od kurczaka. Odpowiedziałam, że właśnie tego nie jem. No i lekarz na to "to nie wiem, może ćwiczenia".
Więc skoro lekarz nie wie, to ja sama sobie skierowania nie wypisze. Tarczyce mam zdrową, choruję na nerwice, biorę Seroxat, ale po pół tabletki (ponoć może być przyczyną tycia, ale czy w tej ilości to wątpię, aczkolwiek by się zgadzało, bo waga zaczęła wzrastać pod koniec lipca, a od końca czerwca brałam leki).
Mika... moje huśtawki nastroju są bardzo częste, a trwa to od szkoły średniej... do tego mam nerwice...
sandra.sandra...
jakbym czytała historię o sobie... tyle, że ja przytyłam z niewiadomych mi przyczyn... na studiach ciągutki do słodkeigo nie miałam wogóle, do tego dość aktywna byłam...
później ciąża... przytyłam nie wiele, ale też nie wiele zrzuciłam, później woreczek, dieta, ale waga stoi...
normalnie buczeć już się chcę...
gorszy dzień... dużo bardziej gorszy dzień...
czuję się tłusta, gruba, brzydka, nieatrakcyjna, nie seksowna...
normalnie dół po całości..
i jeszcze to, że dziś tyle zjadłam...
i kto mi pomoże? kto mnie powspiera?
źleee miii!!!! (tłusta świnia)
Sama autorka postu tak się nazywa,poprzez nazwanie jej 'Tłustą świnią' nie miałam zamiaru jej urazić tylko dać do myslenia ze poprzez swoje postrzeganie siebie tak widzą ją inny ludzie i tak widze ją Ja. Jeżeli oczekiwała porady w stylu 'ojojo jak ja Ciebie rozumie'to faktycznie głosu nie powinnam zabierać bo mam zupełnie odmienne poglądy ale jeżeli odpowiada jej forma kółka wzajemnej adoracji które i tak nic nie wnosi a ona tkwi w tym samym momencie życia co 4 strony prędzej to przepraszam bardzo za mój jakże okropny komentarz.
kółko wzajemnej adoracji? interesujące! dziewczyny zakładamy?
ja tylko oczekiwałam ZROZUMIENIA i jakiegoś ciepłego słowa!
Dziewczyny, bardzo polecam wam dietę Turbo. Są dobre efekty i nie chodzi się głodnym, uczysz się jak poziom cukru we krwi wpływa na twój organizm.
Powiem Wam coś. Moja mama i siostra mają niedoczynność tarczycy i są, jak to się mówi, "przy kości". Czują się nie raz z tym źle. Obydwie mają wiele talentów, m.in. plastyczne, interesują się medycyną i odżywianiem, mają bardzo dużą wiedzę, są ciepłe, uczynne i mają cudowne charaktery. Obydwie są pięknymi kobietami, które dosłownie błyszczą, kiedy ubiorą się w ładne ciuchy, zrobią sobie makijaż, fryzurę i się uśmiechną.
Niestety bardzo często chcą kupować szerokie ubrania w ciemnych kolorach, żeby się wyszczuplić i żeby nie widać było brzucha, ud, czy pupy, ale wyglądają wtedy ponuro i czują się gorzej. My z tata namawiamy je do tego, żeby ubierały się w kolorowe rzeczy, dbały o siebie. Kiedy nas słuchają, czują się lepiej. Mój tata uwielbia mamę w czerwonym kolorze i nie ważne, że w sukience dopasowanej widać jakąś fałdkę to tu to tam, ważne, że taki fajny kolorowy ciuszek może zdziałać cuda (tj. dodać pewności siebie)!!! ![]()
Osoba puszysta, która dba o siebie i uśmiecha się, mająca wokoło siebie bliskich, którzy ją wspierają, czuje się lepiej sama ze sobą i rzeczywiście jest odbierana o wiele lepiej niż osoby w czarnym chowające się po kątach. Rozumiem, że jest im trudno, bo kiedyś też miałam problemy z wagą, ale trzeba się przełamać. Bardzo dużo zależy od nastawienia. Pozytywne myślenie i docenianie tego, że ma się bliskich, którzy nas kochają, że ma się wiele darów, których inni zazdroszczą, że jest się na tym świecie, że świeci słońce, że kwiatki pachną. ![]()
Przestańmy się tak bardzo skupiać na tym, jak wyglądamy, a doceńmy to, co nas otacza, kim jesteśmy, co potrafimy zrobić. Kiedy spoglądamy w lustro, skupmy się na ładnych oczach, które można wyeksponować, a nie na tym, że może policzki mogłyby być szczuplejsze.
Nasze podejście do wyglądu kształtują poprawiane pod każdym względem zdjęcia modelek. Zdaje Ci się, że nie mają wad, bo tak kreuje się ich wizerunek...
A ja myślę, że niejedna uśmiechnięta "puszysta" dziewczyna czy kobieta, która założy ładny ciuch, zrobi sobie makijaż i zrobi sobie twarzową fryzurkę jest dla facetów bardziej ponętna i przez ludzi lepiej odebrana niż wychudzony wieszak z podkrążonymi oczami, który nie ma radości w życiu. Ich życie to niekończąca się dieta, która ma im "pomóc" dorównać wymyślonym standardom, które przeciętnemu facetowi i tak się nie podobają. Zapytajcie facetów, czy wolą wieszak bez chęci do życia czy może trochę kochanego uśmiechniętego ciałka, które można złapać tu i tam... ![]()
Bardzo pozytywny post, nad którym warto się zastanowić:)
dziękuję za nutkę uśmiechu, który wplotłaś dziś w mój dzień:)
Minia ty dziewczyno narzekasz? A co maja powiedzieć dziewczyny które ważą powyżej setki zakopać się w ziemi bo wstyd takim chodzić?
Uwierz mi dała bym wszystko za twoje kg powaga. Zresztą nie tylko ja.
Powiedz mi kochana co tobie najgorzej przeszkadza w diecie? Z czym sobie nie radzisz? Pomogę chętnie.
Jakich produktów nie możesz rzucić?
Ja jestem na diecie MM i w 3 miesiące schudłam 10kg. Dieta ta opiera się na 4 posiłkach, jesz do woli i do syta określone potrawy.
Gdybyś była zainteresowana to napisz mi na e-mail podam ci więcej szczegółów. Jak sobie człowiek ułoży plan działania to zaraz poczujesz się lepiej.
Pozdrawiam Róża