Mam 23 lata. 5 miesięcznego synka i wspaniałego mężą. Mimo to czuję się samotna.
Mam 156 cm wzrostu i ważę 74 kg. Nie umiem siebie zaakceptować, nienawidzę swojego ciała, nie mogę patrzeć na siebie w lustrze.
Mój mąż stale powtarza, że mnie kocha taką jaką jestem, ale ja nie umiem tego zaakceptować. Walczę ze swoją wagą, ale bezskutecznie.
Niespełna 3 lata temu ważyłam 56 kg. I nagle, nawet nie wiem kiedy okropnie dużo przytyłam.
Mam z tego powodu ogromne huśtawki nastroju, bardzo często płaczę, wstydzę się wychodzić z domu...
A czasami potrzebuję tylko rozmowy i zrozumienia.
Podobne tematy
Czy robiłas moze jakies badania zeby wykluczyc chorobe przez która tyjesz? Warto takie zrobić.
A nawet pójsc do dietetyka. Czasami wydaje sie nam, że dieta polecona przez dietetyka jest długa i wolno się chudnie, ogólnie najbardziej zniechęca w odchudzaniu to, że trzeba na to poświęcić dużo czasu. Ale przeciez "nie rezygnuj z marzen tylko dlatego, ze jego osiagniecie wymaga czasu - czas i tak upłynie".
Wiec jesli czujesz sie zle ze swoją waga, to powolutku zmieniaj nawyki zywieniowe, malymi kroczkami wszystko da sie zrobic ![]()
Miło, że wogóle ktoś się odezwał...
W poniedziałek idę do swojego lekarza rodzinnego i mam zamiar zrobić badania...
W ogóle to ja od dłuższego czasu jestem na diecie z powodu kamieni na woreczku, ale waga stoi... (dobrze że nie rośnie:)
Bardzo bym chciała schudnąć... nie tracę nadziei, ale mimo to i tak czuję się z tym wszystkim źle;/
Ja odchudzam sie od okolo 5 lat - ciagle waga rosla i malala. Ale od okolo pol roku mimo zwiekszonej motywacji w ogole nie chudlam, az poszlam do lekarza i okazalo sie, ze mam niedoczynnosc tarczycy. Ciesze sie, ze wkoncu sie zmobilizowalam i zrobilam te badania, bo jeszcze troche i zaczelabym tyc z predkoscia swiatla. No i obecnie jestem juz pozytywnie nastawiona co do tego.
Rozumiem, ze jesli nie akceptujesz swojego wyglądu, to czujesz sie z tym zle psychicznie - to normalne. Bo mimo, ze wszystko sie uklada, jest super itd. to w glowie masz tekst "jestem gruba". Tak jak pisalam - malymi kroczkami da sie schudnac, ale wazniejsze jest tutaj zaczac akceptowac siebie, myslec o sobie pozytywnie. Bo nawet jesli schudniesz, to w glowie zostanie nastepne cos, co wprawi cie w kompleksy...
Heh.. zgadzam się z Tobą w 100%. Zobaczymy co wykażą moje wyniki... tyle, że jeśli z nimi będzie wszystko ok, to zwątpię już we wszystko...
a ja tak bardzo chiałabym się czuć dobrze we własnym ciele...
A jak z Twoim samopoczuciem psychicznym?:)
Tez beznadziejnie. Czuje sie gruba, bo taka jestem, ale teraz kiedy juz wiem, ze teoretycznie nic nie stoi na drodze zeby schudnac, to jestem pozytywnie nastawiona. Bo to jest takie troche glupie, ale gdy przynajmniej jeden dzien jestem na diecie, to czuje sie znakomicie... ale wystarczy, ze troche popuszcze i juz czuje sie jak słoń. Jeszcze to myslenie mi zostalo, ale probuje zwalczyc!
A tobie zawsze pozostaje wizyta u dietetyka - chociazby na konsultacje ![]()
A mogę zapytać ile ważysz?
Ja przez długi czas bardzo uważałam na to co jadłam.. teraz mam tak, że po każdym posiłku czuję wyrzuty sumienia, że zjadłam i z chęcią wszystko bym zwróciła...
Moje życie zawsze było ciężkie, a teraz to cholernie pesymistyczne myślenie o sobie... nic kompletnie mnie nie cieszy...
Jedynie co pozytywnie nastraja to słoneczko, mój mały synek i uśmiech mojego męża.
I wlasnie dla tego synka i meza warto sie usmiechac!
Usmiech to polowa sukcesu, od razu zaczniesz pozytywniej myslec. Stawiaj sobie male cele i osiagaj je. Ja waze 72 kg /168 cm wzrostu. Moja waga od 5 lat chwieje sie od 50 do 80 kg. Mam calkowicie rozlegulowany metabolizm i teraz juz wiem, ze jesli sie odchudzac, to przede wszystkim z glowa!
Ja na początku ciąży schudłam 9 kg, podczas samej ciąży przytułam 11, a teraz moja waga niestety nie schodzi poniżej 70 kg. I to mnie przeraża... nie mam co na siebie założyć, nic nie mogę na siebie kupić...
i jeszcze do tego rozstępy na brzuchu.
Czasami mam takie dni, że wszystko wygląda inaczej.. nie myślę o nadmiarze kilogramów, o tym jak wyglądam, co myślą o mnie inni ( a muszę przyznać,że jestem bardzo wrażliwa na zdanie innych, każde słowo przy moich kompleksach boli podwójnie).
Cieszę się, że trafiłam na to forum i że od czasu do czasu będę się mogła komuś wyżalić:)
I pewnie nie myslisz o odchudzaniu i kilogramach przez to, ze spedzilas jakies mile chwile, ktos ci powiedzial cos innego, czy poprostu spedzilas milo dzien, nieprawdaz?
Ja tak mam... co chwile musze sie naladowywac pozytywna energia (impreza, koncert itd) i na jakis czas optymizmu wystarcza, a pozniej od nowa dolek i trzeba sie naladowywac... ![]()
minia23, niedawno byłaś w ciąży, więc na pewno zmieniłaś sposób odżywiania, a to może mieć duży wpływ na to jak organizm przetwarza i magazynuje dostarczane główne składniki. Istotne są proporcje spożywanego białka, tłuszczu i węglowodanów, jak również to, jaką masz grupę krwi i związany z tym np. poziom soków trawiennych. Spróbuj najpierw porównać to, co jesz teraz z tym, co jadłaś 3 lata temu.
Nemezys.. tak naprawdę to nie wiem czym to jest powodowane, może po części jest tak jak mówisz...
wiem, że powrót mojego męża na weekend do domu pozwala mi na chwilę zapomnieć o moich kompleksach..
ŻółtyRower... szczerze powiedziawszy to mogę stwierdzić, że moja dieta 3 lata temu była dużo gorsza niż teraz (czipsy, fast foody, napoje gazowane).. teraz tego unikam... kompletnie...
13 2011-04-12 16:58:12 Ostatnio edytowany przez ŻółtyRower (2011-04-12 17:01:04)
Dlaczego uważasz, że gorsza, skoro czułaś się lepiej? Dietetycy mówią różne rzeczy, często nawet sprzeczne ze sobą, a jeszcze częściej uważają, że ta sama dieta jest dobra dla każdego. Spróbuj się wczytać w to, co napisałem tutaj http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=549682#p549682
14 2011-04-12 17:08:29 Ostatnio edytowany przez minia23 (2011-04-12 17:17:34)
bo wydaje misię,że to było nie zdrowe..
a możesz coś więcej o tych grupach krwi a diecie?
bo wydaje misię,że to było nie zdrowe..
a możesz coś więcej o tych grupach krwi a diecie?
Pewne produkty są po prostu bardzo wskazane dla konkretnej grupy, a innych trzeba unikać. Zależy od Twojej grupy. W internecie znajdziesz i artykuły i książki na ten temat. Najciekawsze jest to, że ja z moją "0" mogę jeść tyle mięsa ile jestem w stanie, a i tak nie przytyję (oczywiście unikam pszenicy w każdej postaci - pieczywo odpada). Lubię moją grupę, bo ta ilość białka działa rewelacyjnie na moje mięśnie ![]()
Zainteresowałeś mnie tym... aż sobie wstukam w google...
eh.. właśnie łapie dołka...
17 2011-04-12 17:40:23 Ostatnio edytowany przez ŻółtyRower (2011-04-12 17:41:14)
Zainteresowałeś mnie tym... aż sobie wstukam w google...
eh.. właśnie łapie dołka...
Piszę o tym, bo sam to na sobie sprawdziłem. Moja była partnerka również. Poza tym ma to dla mnie sens. Jest tyle diet. Na niektórych działają rewelacyjnie, a inni po nich się źle czują. Dało mi to do myślenia. Moi znajomi, kótrzy jedzą głównie roślinki mają własnie tą grupę, dla której taka dieta jest korzystna, czyli A.
Ja mam B
Ja mam B
Zajrzałem do mojej książki i z głównych grup produktowych dla grupy B to:
Wskazane (działają pozytywnie): baranina, jagnięcina, dziczyzna, mięso z królika, mleko, jogurt, brokuł, brukselka, kalafior, marchew, buraczki, bataty, papryka
Dobre (neutralne): wołowina, indyk, jaja kurze... (tutaj lista jest spora)
Unikać (działają negatywnie): kurczak, kaczka, wieprzowina (też wędliny z wieprzowiny), kukurydza, gryka, soczewica, pszenica, orzeszki ziemne, nasiona sezamu, pomidory, oliwki, aloes, rabarbar, rzodkiewka.
To oczywiście tylko z części mięso, warzywa, nabiał.
Znalazłam podobne w necie..
co to za książka?
Żyj zgodnie ze swoją grupą krwi. Autor, to Dr Peter J.D'Adamo.
Dzięki:)
Ja wlasnie tez kiedys interesowalam sie dietami grup krwi, ale nigdy sie na taka nie zdecydowałam. Wlasciwie nie wiem czemu
A juz tyle wyprobowalam, no i jedynie co na mnie podzialala (mowie o dietach z internetu, a nie wlasnych ograniczeniach) to dieta kopenhaska.
A tak po krótce, to na czym ona polega?
Kopenhaska? Do mnie to pytanie?
Dieta 13-dniowa, glownie je sie szpinak, brokuly, jajka, naturalny jogurt, befsztyk, sałate... to wychodzi mniej niz 1000 kcal dziennie. Chudnie sie ok 4 kg, ale najbardziej dziala na rozruch metabolizmu. Ale jednak ciezka, ja po niej nie moglam patrzec na nic co sie jadlo w tej diecie ![]()
Sorki za brak skonkretyzowania, ale jedną ręką usypiam małego, a drugą piszę...
a jak z efektem jojo?
Ja wlasnie tez kiedys interesowalam sie dietami grup krwi, ale nigdy sie na taka nie zdecydowałam. Wlasciwie nie wiem czemu
A juz tyle wyprobowalam, no i jedynie co na mnie podzialala (mowie o dietach z internetu, a nie wlasnych ograniczeniach) to dieta kopenhaska.
Nie słyszałem, ale właśnie sprawdziłem. Istotne jest to, że ogranicza węglowodany do minimum. Każda promowana dieta, która w jakimś stopniu działała na osoby, które znam polega właśnie na zmniejszeniu ilości spożywanych węglowodanów. Tylko nie nazwałbym tego dietą. Dla mnie dieta zawsze znaczyła nie tymczasowy środek, tylko zmianę sposobu żywienia na stałe. Wtedy nie ma problemu z tym, czego się dziewczny obawiacie, czyli efektu jojo. W żywieniu zgodnym z moją grupą jedyne węglowodany jakie jem, to te z warzyw i owoców + raz na tydzień pozwalam sobie na wszystko, czyli pizza, ciasto, dowolna zachcianka, nawet niezgodna z dietą i jedyna waga jaka mi rośnie, to ta w mięśniach po siłowni, bo w pasku u spodni to niedługo dojdę do ostatniej dziurki ![]()
Jeeeju... obcykany jesteś w tym wszystkim (że się tak wyraże:)
Zazdroszczę Ci podejścia..
hehe...
Gdyby moje życie nie opierało się na tym jak wyglądam to o ileż byłabym szczęśliwsza... a tu święta na ramieniu i jak to my kobiety "nie mam się w co ubrać", bo w nic się nie mieszczę!!!
I do tego jeszcze moja mama : "Czy znowu nie przybyło Cię w boczkach?" Normalnie.... katastrofa!!!
Oj jak mnie wkurzaja uwagi innych ludzi, masakra... Bo nie dosc, ze sama nie znosze swojego wygladu, to jeszcze ktos dolozy swoje 3 grosze i wtedy dolek murowany... Co jak co, ale na uwagi dotyczace wygladu w ogole nie jestem odporna! W innych sprawach jestem ciut pewniejsza siebie.
A co do jo-jo po kopenhaskiej, to nie bylo i wlasnie dlatego ta dieta spodobala mi sie. No ale jak powiedzial ŻóltyRower - dieta to sposob zycia, a nie 13-dniowa katorga ![]()
Ja nienawidzę jak ktoś komentuje mój wygląd...
Dziś udało mi się kupić spodnie na mój wielki tyłek i zaopatrzyłam się w nową bluzkę...
hehe
Ja również borykałam się z problemem nadmiaru kg. Byłam tym bardziej przybita, że przed 4-ema laty byłam szczupła, po ciaży niestety nie wróciłam, tak jak większość kobiet do dawnej wagi, przez ponad 3 lata, usiłowałam wmówić w siebie, że akceptuję swoje ciało, docinki, nieliczne, ale zwłaszcza od osób które pamiętały mnie szczupła (co było dziwne, bo sami nie mieli nienagannej sylwetki, a nawet gorzej), bolały, ale nie robiłam nic.
W końcu przy wadze blisko 80kg powiedziałam sobie KONIEC i się zawzięłam, schudłam i okazało się że to była główna przyczyna mojego nieszczęścia, teraz jestem szczęśliwa, czuję się świetnie, pełna energii, mam gdzieś zachwyty (z nutka zazdrości) ludzi, którzy jeszcze nie tak dawno mnie krytykowali, zrobiłam to dla siebie.
Dotty twoj komentarz jest motywujacy
brawo, gratuluje!
Dotty, jak Ty to zrobiłaś?:)
Dzięki dziewczyny:)
Nie powiem trudno było zajęło mi to 4,5 miesiaca, ale się opłaciło. Od 2 miesięcy nie jestem na diecie a waga waha mi sie od 59kg do 60kg więc w normie.
Jak to zrobiłam? Byłam zdesperowana. Byłam na diecie TURBO, ta dieta nie ogranicza kalorii, eliminuje za to pieczywo, makaron, ziemniaki i ryż, jeśli chcecie mogę Wam przesłać, na mail.
Trzeba się zawziać i to mocno, choćby nie wiem co trzeba zacisnać zęby i to wszystko przetrwać. Trzeba ustanowić sobie cel wagowy, nie jakiś wielki 5kg na sam poczatek, a potem kolejne 5kg i tak dalej.
Ja własnie tak podchodzę do diety - kiedy np chcę schudnać 8kg, to najpierw zakładam sobie, że wystarczy, że schudnę 4-5kg i STOP, ale kiedy dojdę do tej wagi znów mówie sobie "ok, udalo mi się tyle schudnać, to czemu nie mogłabym dalej kontynuować diety?", i dalej zakładam, że schudnę kolejne 4kg i tak w kółko
u mnie to najabrdziej działa, bo kiedy z góry założe sobie, że chce schudnac tyle i tyle to nigdy do tej wagi nie dotrwam:) a tak to mówie sobie, ze schudnę do iluś tam i koniec, jednak potem stwiedzam, że to za malo i dalej i tak cały czas:) u mnie ta metoda się sprawdza.
Nie wiem czy dobrze wyjaśniłam i czy jest to zrozumiale
niestety ma to do siebie, ze nie potrafię zrezygnowac całkowicie ze słodyczy, więc jak przechodze na dietę, to normalnie ją stosuje, ale robie sobie takie 2-3 dni w tyg, kiedy jem cos słodkiego, inaczej bym nie wyrobiła hehe nie mam az tak silnej woli
ale dieta działa:)
Dotty, ja bym również prosiła o przesłanie tej diety mi na maila:) z góry dziękuje i gratuluje wytrwałości:) najważniejze, że już się dobrze czujesz, masz się świetnie i przede wszystkkim, że się sobie podobasz:)
Jesli sie chudnie, to mozna jesc slodycze nawet i codziennie. Niektorzy wola zamiast obiadu zjesc np. batona, bo nie potrafia zrezygnowac ze slodyczy. Ja mam najwieksze problemy ze zjedzeniem np. polowy, a pozniej drugiej polowy. Jak zaczne to nie moge skonczyc poprostu. A metoda malych kroczkow jest bardzo dobra. Ma sie wtedy to poczucie, ze jeszcze 3 kg i bede szczesliwa:) Zawsze to 3, a nie 10 ![]()
hej dziewczyny
też mam dziecko
6 latkę i mam przypadłość większości kobiet cellulit
i jedno wam powiem
nie męczcie się swoim wyglądem
bo to najgorsze co może być
myślcie pozytywnie
faceci z reguły nie lubią kobiet smutnych z kompleksami ,etc
jeśli coś się wam nie podoba w wyglądze można większość rzeczy zmienić
ja tez miałąm czas kilka mies temu użalania ,masakrą było przymierzać ciuchy
choć waże 52 kg a przed ciaża za dobrych lat tylko 45 kg
więć się smuciłąm wyłam etc
ale nie mam już 18 lat mam 32 l robię wszystko by czuć się dobrze
więć podstawa biegam codziennie
i to nie szybko powoli powoli ale codzinnie z butlą wody:))))
chodzę na basen
i zaczęłam chodzić na ściankę wspinaczkową
wszystko robię z rodziną z moim mężem i córeczką <wyjątek bieg>
oprócz tego gdy się ociepli i osuszy ponawiamy jazde na rolkach
takie wyjscia powoduja ze nie myślimy ze mamy cellulit tu i tam ze waga pokazuje za dużo
inaczej patrzymy na życie
wiecej się śmiejemy
jesteśmy razem z mężem
a to wszystko w połączniu da efekty!!!!!!!!!!!!!!!!!!
waga zacznie się normować
cellulit nie lubi aktywności i tez zacznie się redukować
nieraz jest mi smutno ,że musze biegać samą -mąż w pracy ale wtedy mam motywacje
że robięcoś dla siebie dla zdrowia
dla ładnego wyglądu
więc polecam każdemu
polubić ćwiczenia -kiedyś myślałąm że ćwiczenia to tylko na siłowni czy aerobiku koniecznie za kase!!!
nic mylnego biegac i jezdzić rolki rower można wszedzie a efekty naszego zaangażowania bedąwidoczne napewno
każda mama jest piękna musi tylko to piękno pokazać
)))
pozdrawiam każda mamę i kobietkę
Heh.. Wasze odpowiedzi są dość optymistyczne.Zobaczymy jak będzie z moimi wynikami i wtedy też biorę się poważnie za sibie.
Dotty ja też proszę o tę dietę na maila:).
Dzięki dziewczyny:)
Nie powiem trudno było zajęło mi to 4,5 miesiaca, ale się opłaciło. Od 2 miesięcy nie jestem na diecie a waga waha mi sie od 59kg do 60kg więc w normie.
Jak to zrobiłam? Byłam zdesperowana. Byłam na diecie TURBO, ta dieta nie ogranicza kalorii, eliminuje za to pieczywo, makaron, ziemniaki i ryż, jeśli chcecie mogę Wam przesłać, na mail.
Trzeba się zawziać i to mocno, choćby nie wiem co trzeba zacisnać zęby i to wszystko przetrwać. Trzeba ustanowić sobie cel wagowy, nie jakiś wielki 5kg na sam poczatek, a potem kolejne 5kg i tak dalej.
Moje najszczersze gratulacje!! ![]()
40 2011-04-16 01:03:00 Ostatnio edytowany przez Dotty (2011-04-16 01:08:16)
Ok prześlę Wam, w formacie PDF Tylko podajcie mi swoje maile w prywatnej wiadomości.
Nemezis. W mojej diecie miałam cukier zredukowany do niemalże zera, tyle co z owoców, ale to nie wystarczało obniżenie cukru powoduje osłabienie i bóle głowy, po tygodniu brania środków przeciwbólowych zaczęłam dziennie zjadać 2-3 kostki czekolady (dodawałam do kawy) i bóle przeszły, a chudłam dalej.
Ogólnie nie przepadam za słodyczami, ani fast foodami, co mnie wprowadzalo w poirytowanie zważywszy, że nie mogłam bez diety zrzucić ani kilograma.
Misiunia ma rację Przestańmy się smucić i zacznijmy nad soba pracować, ja zaczęłam jakiś czas temu i się powiodło, a skoro ja taki leń i użalacz (zajęło mi to badź co badź ponad 3 lata) potrafi to chyba każdy potrafi he he:)
Wiem, że teraz cały czas będę musiała się pilnować, taki już mój los niestety.
Trzymam kciuki za wszystkie, które postanawiaja zrobić coś dla siebie, nie ważne, zrzucić kg, poprawić sylwetkę, czy kondycję, najtrudniej jest zaczać, potem pozostaje tkwić w postanowieniu:)
Wysłałam ci mojego e-maila Dotty, dziekuje z gory ;*
jeeeeejjjkuuu....ale macie problem (sorka ale jestem facetem) Jeżeli jest ktoś, kto Was kocha i akceptuje to o co kaman?? Jestem w stanie zrozumieć jakieś nastolatki...one chcą wyglądać jak z tych chorych gazetek dla nastolatków "bo przecież nie znajdę chłopaka" ale zamężna kobieta, po ciąży zawsze będzie miała trochę więcej ciałka niż przed ciążą. Jeżeli mąż zaczyna dawać do zrozumienia że przez to stała się mniej atrakcyjna to natychmiast powinien udać się do odpowiedniej przychodni. Ja z moją żoną po porodzie naszej córeczki miałem to samo....to była prawdziwa batalia, którą zresztą wygrałem. Żonie ciężko było zrozumieć że jest kobietą, a nie dziewczynką, do tego tłumaczyłem jej że wygląd wieszaka na ubrania wcale nie jest zdrowy ani seksowny (bynajmniej nie dla mnie). Do dzisiaj powtarzam jej że jest moją żoną....kimś kogo kocham i będę zawsze. Parę kilo więcej to nie powód do deprechy....wystarczy przez palce spojrzeć na współcześnie kreowany przez media "ideał kobiety" płaski brzuch, nogi jak patyki itd Myślę że w wielu przypadkach dobry terapeuta więcej zdziała od jakiegoś nawiedzonego dietetyka....po co te wszystkie tortury? dla kilku kilogramów? chyba nie warto. Moja żoneczka na szczęście to zrozumiała, jest kochaną żoną, matką i wspaniałą panią domu mimo że dość intensywnie realizuje się zawodowo. Może warto przemyśleć celowość swoich uprzedzeń drogie Panie? Pozdrawiam gorąco
Nie wiem, co może czuć kobieta, która urodziła dziecko i przytyła. Nie wiem co może czuć dziewczyna, która jest akceptowana przez swojego chłopaka / męża taka jaka jest. Więc nie wiem... Ale jesli nie czujemy sie dobrze w swoim ciele, to dlaczego nie mozemy tego zmianiac? Tylko dlatego, ze podobamy sie tak komus... To sobie mamy się podobać!
Nie wiem, co może czuć kobieta, która urodziła dziecko i przytyła. Nie wiem co może czuć dziewczyna, która jest akceptowana przez swojego chłopaka / męża taka jaka jest. Więc nie wiem... Ale jesli nie czujemy sie dobrze w swoim ciele, to dlaczego nie mozemy tego zmianiac? Tylko dlatego, ze podobamy sie tak komus... To sobie mamy się podobać!
Hmmm.....ciekawe to co piszesz. Tylko czy to aby nie jest takie zamiatanie śmieci pod dywan?
Dokładnie. Najważniejsze to to, aby podobać się sobie. Wiadomo, chciałoby się być też atrakcyjną w oczach faceta czy też innych osób, ale na pierwszym miejscu stawiam siebie. Jeśli ja się źle czuje w swoim ciele, to choćby nie wiem co muszę to zmienić. Może na początku tylko takl gadam, że biorę się za siebie, biorę się za dietę, ale jak się naprawdę zaprę w sobie to koniec. Będę robić wszystko, aby wyglądać lepiej. I nie wiem czemu, ale po prostu nie wierze facetowi jeśli mówi, że mu się podobam, a komplementy może sobie schować do kieszeni i w ogóle ich nie prawić, bo nie umiem w to uwierzyć. W sumie to wina moich kompleksów i urazy z dzieciństwa. Przez to teraz jest jak jest i przez to mam zrytą psychę. Psycholog nie pomogł, sama muszę sobie z tym poradzić. Życie
dlatego ja rozumiem kobiety, które chcą dla siebie się zmienić, pozbyć się tych paru kg. Dla Was (facetów) może to są tylko głupie kg, ale dla nas (kobiet), to są aż kilogramy ![]()
46 2011-04-21 21:12:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-21 21:15:00)
El Torro ładnie napisałeś
Masz rację, że media kreują "ideał" wieszaka, a moim zdaniem lepiej mieć parę kg za dużo niż za mało. Na te wieszaki to aż patrzeć nie mogę, niedobrze mi się robi (za przeproszeniem ) i smutne co ze sobą takie osoby zrobiły. Tak samo mam jak widzę chudego faceta, także nie podoba mi się, ta chudość odrzuca i obrzydza kompletnie, nie ma na czym zawiesić nawet oka, że tak powiem.
Choć wiadomo, że chudym jak i grubszym można być też z natury.
Dużo osób niestety daje się manipulować mediom i dziewczyny nawet które są szczupłe lub bardzo szczupłe i niewiele im brakuje do niedowagi katują się drakońskimi dietami i są tylko coraz chudsze... A to facetom wcale się wbrew ich opinii nie podoba, nikt nie chce "szkieleta", każdy chyba woli kobietę, która ma jakieś kształty, bo bez kształtów, to chyba tylko gej preferuje, bo się poczuje jak z drugim facetem. Wybaczcie dosadność mojej wypowiedzi, ale to specjalnie, by dogłębnie problem sprecyzować
Nie po to , by kogokolwiek obrażać.
Oczywiście jak ktoś ma już duża nadwagę czy otyłość to już powinien coś z tym zrobić - dla swojego zdrowia, ale np tak jak ja mam 68 kg i 170 cm to niektórzy pewnie krzyknęliby , że dużo, ale to nawet nadwaga nie jest i ja dobrze się czuję w swoim ciele i jest ok
Dlatego nie podążam slepo za modą na bycie wieszakiem. Wiem, że to wcale nie jest ani ładne ani powabne, bo mam swój rozum i nie chciałabym wylądować kiedyś w szpitalu jako anorektyczna , która ma problemy z jedzeniem, bo obsesyjnie chciała dorównać modelkom - bo przecież one są często takie wychudzone .
No i fakt jak coś zmieniać np schudnąć to przede wszystkim dla siebie , a nie dla kogoś. No bo zakladajac, jestes szczupla babka, czujesz sie seksownie, a partner mówi, że masz schudnac, mimo ze poznal Cie taka jaka jesteś teraz i nie narzekał i teraz dla niego masz sie zmieniac ? No way ! Powiedzialabym "Taka mnie wzieles, nie narzekales, wiec albo dasz spokoj albo szukaj innej " .. Chyba mam rację, nie ?
Co innego zwykla troska, gdy ktos duzo przytyje, to rozumiem ![]()
To najwazniejsze, bysmy my dobrze się czuli w swojej skorze ![]()
truskaweczka19, ja chyba do takich dziewczyn należę
baaardzo podobają mi się modelki, ich figura i wiele bym dała, aby im dorównać. Niestety tak się nigdy nie stanie, bo mam dość dziwną budowę ciała, do tego grube kości, więc nawet drastyczne diety nic by nie dały. Wiem, bo próbowałam
a ja mam obsesję na punkcie wagi, zrezygnowałam już prawie ze wszystkiego - począwszy od pieczywa, po mięso, ziemniaki itp Już nawet nie wiem, jak smakuje normalny obiad. Efekt? w sumie żaden. Nie umiem schudnąć, a przy moim trybie życia, stylu jedzenia już dawno powinnam schudnąć kilka kg, no ale
ale że ja jestem uparta istotą, to brnę w to dalej i będzie tak dopóki nie osiągne zamierzonego celu ![]()
Ale nie ma co ukrywać -niektórzy faceci, jak nie większość, woli chude dziewczyny, co to właśnie budową przypominają a'la modelki. Dużo już widziałam, dużo już slyszałam i do takich wniosków doszłam. Oczywiście nie twierdzę, że każdy facet tak ma, bo jednak taki szkieletor to też nie dobrze, ale no jednak moim zdaniem chłopcy bardziej wolą mieć dziewczyna z mniejszą niż większą ilością kg:)
El Torro ładnie napisałeś
Masz rację, że media kreują "ideał" wieszaka, a moim zdaniem lepiej mieć parę kg za dużo niż za mało. Na te wieszaki to aż patrzeć nie mogę, niedobrze mi się robi (za przeproszeniem ) i smutne co ze sobą takie osoby zrobiły. Tak samo mam jak widzę chudego faceta, także nie podoba mi się, ta chudość odrzuca i obrzydza kompletnie, nie ma na czym zawiesić nawet oka, że tak powiem.
Choć wiadomo, że chudym jak i grubszym można być też z natury.
Dużo osób niestety daje się manipulować mediom i dziewczyny nawet które są szczupłe lub bardzo szczupłe i niewiele im brakuje do niedowagi katują się drakońskimi dietami i są tylko coraz chudsze... A to facetom wcale się wbrew ich opinii nie podoba, nikt nie chce "szkieleta", każdy chyba woli kobietę, która ma jakieś kształty, bo bez kształtów, to chyba tylko gej preferuje, bo się poczuje jak z drugim facetem. Wybaczcie dosadność mojej wypowiedzi, ale to specjalnie, by dogłębnie problem sprecyzowaćNie po to , by kogokolwiek obrażać.
Oczywiście jak ktoś ma już duża nadwagę czy otyłość to już powinien coś z tym zrobić - dla swojego zdrowia, ale np tak jak ja mam 68 kg i 170 cm to niektórzy pewnie krzyknęliby , że dużo, ale to nawet nadwaga nie jest i ja dobrze się czuję w swoim ciele i jest okDlatego nie podążam slepo za modą na bycie wieszakiem. Wiem, że to wcale nie jest ani ładne ani powabne, bo mam swój rozum i nie chciałabym wylądować kiedyś w szpitalu jako anorektyczna , która ma problemy z jedzeniem, bo obsesyjnie chciała dorównać modelkom - bo przecież one są często takie wychudzone .
No i fakt jak coś zmieniać np schudnąć to przede wszystkim dla siebie , a nie dla kogoś. No bo zakladajac, jestes szczupla babka, czujesz sie seksownie, a partner mówi, że masz schudnac, mimo ze poznal Cie taka jaka jesteś teraz i nie narzekał i teraz dla niego masz sie zmieniac ? No way ! Powiedzialabym "Taka mnie wzieles, nie narzekales, wiec albo dasz spokoj albo szukaj innej " .. Chyba mam rację, nie ?Co innego zwykla troska, gdy ktos duzo przytyje, to rozumiem
To najwazniejsze, bysmy my dobrze się czuli w swojej skorze
świetna myśli bardzo prawdziwa
truskaweczka19, ja chyba do takich dziewczyn należę
baaardzo podobają mi się modelki, ich figura i wiele bym dała, aby im dorównać. Niestety tak się nigdy nie stanie, bo mam dość dziwną budowę ciała, do tego grube kości, więc nawet drastyczne diety nic by nie dały. Wiem, bo próbowałam
a ja mam obsesję na punkcie wagi, zrezygnowałam już prawie ze wszystkiego - począwszy od pieczywa, po mięso, ziemniaki itp Już nawet nie wiem, jak smakuje normalny obiad. Efekt? w sumie żaden. Nie umiem schudnąć, a przy moim trybie życia, stylu jedzenia już dawno powinnam schudnąć kilka kg, no ale
ale że ja jestem uparta istotą, to brnę w to dalej i będzie tak dopóki nie osiągne zamierzonego celu
Ale nie ma co ukrywać -niektórzy faceci, jak nie większość, woli chude dziewczyny, co to właśnie budową przypominają a'la modelki. Dużo już widziałam, dużo już slyszałam i do takich wniosków doszłam. Oczywiście nie twierdzę, że każdy facet tak ma, bo jednak taki szkieletor to też nie dobrze, ale no jednak moim zdaniem chłopcy bardziej wolą mieć dziewczyna z mniejszą niż większą ilością kg:)
No widzisz, Tobie podoba się szalenie figura modelek, a mi wręcz obrzydza, nie podoba mi się. No, ale są gusta i guściki. Oczywiście Miko, możesz starać się im dorównać, skoro mówisz, że taka sylwetka tak Ci się podoba, skoro ma Ci to nastrój poprawić, ale nie przesadz z tym
abyś w anoreksje nie popadla
To prawda, że niektorzy maja takie kości, że np poniżej jakiejs tam wagi chyba nie spadna, to nie znaczy, ze sa grubi, ale np tak jak modelka nie beda wygladac, niektorzy sie tym przejmuja, inni nie, bo to zaakceptowali albo po prostu figura modelki to nie ich styl, więc nie jest im tego szkoda nic a nic. Jeżeli naprawdę wiesz, ze nie będziesz tak wygladac to ok mozesz dalej chudnac probowac, to Twoje cialo , Ty wiesz jak bedziesz sie czuć ok, ale nie oczekuj zbyt wiele, skoro wiesz, ze pewnych rzeczy nie osiagniesz. Skup sie na tym co chcesz zmienic i mozesz zmienic, a nie na tym czego nie możesz
I nie odmawiaj sobie wszystkiego za wszelka cene, nie wiem jaka masz diete, w jaki sposob sie odchudzasz, ale moze po prostu zamiast tak sobie wszystkiego odmawiac bedziesz jesc z 1200 - 1500 kalorii dziennie plus odpowiednia dawka ruchu i tez schudniesz, wierzę w to i to raczej zdrowy sposob . No i wtedy gdy masz np te ilosc kalorii , to mozesz jesc praktycznie wszystko , byleby zmiescic sie w granicy. No ajsne, ze jak odchudzasz się to lepiej tluste dania i slodycze odpuscic, ale np ziemniaki, to już nie rozumiem, bo wbrew obiegowej opinii nie są takie bardzo tuczaće ![]()
ElTorro co masz na mysli, ze chować smieci pod dywan? ![]()
ElTorro co masz na mysli, ze chować smieci pod dywan?
mam na myśli to że jak ktoś mówi " źle się czuję ze swoją wagą i chcę się sobie podobać" to najzwyczajniej w świecie maskuje swoje kompleksy i oszukuje samego siebie utwierdzając się wręcz w tych kompleksach...to zgubne
Kompleksy, to już zupełnie inna sprawa. Jeśli całkiem normalna dziewczyna mowi tak aby uslyszalo ja jak najwiecej osob "jestem taka gruba, musze schudnać" i w tym samym momencie je czekolade, to gotuje sie we mnie. Jest mnostwo takich dziewczyn, ktore rozpowiadaja wszystkim (zwlaszcza chlopakom), ze sie odchudzaja. One chca uslyszec, ze nie maja z czego sie odchudzac, ze sa ladne itd.
Ale jesli dziewczyna milczy, a w glowie caly czas ma obraz wagi, jedzenia, jesli naprawde cierpi z powodu obsesyjnego odchudzania, to juz jest problem, i takiej osobie nie mozna powiedziec "przestan, ludzie maja wieksze problemy" czy tez "mi sie podobasz taka jaka jestes". Bo jesli dziewczyna, ktora nienawidzi swojej wagi uslyszy "ja lubie takie", to bedzie to dla niej gwozdz do trumny. Bo przez te slowa uswiadomi sobie, ze: ok - podoba sie swojemu facetowi, ale on sam powiedzial, ze jednak jest gruba. Jemu sie podoba, ale calej reszcie swiata nie.
Odchudzanie (to obsesyjne) to temat rzeka, i wiele osob nawet nie zdaje sobie sprawy z powagi sytuacji...
53 2011-04-22 00:43:36 Ostatnio edytowany przez Dotty (2011-04-22 00:58:05)
jeeeeejjjkuuu....ale macie problem (sorka ale jestem facetem) Jeżeli jest ktoś, kto Was kocha i akceptuje to o co kaman?? Jestem w stanie zrozumieć jakieś nastolatki...one chcą wyglądać jak z tych chorych gazetek dla nastolatków "bo przecież nie znajdę chłopaka" ale zamężna kobieta, po ciąży zawsze będzie miała trochę więcej ciałka niż przed ciążą. Jeżeli mąż zaczyna dawać do zrozumienia że przez to stała się mniej atrakcyjna to natychmiast powinien udać się do odpowiedniej przychodni. Ja z moją żoną po porodzie naszej córeczki miałem to samo....to była prawdziwa batalia, którą zresztą wygrałem. Żonie ciężko było zrozumieć że jest kobietą, a nie dziewczynką, do tego tłumaczyłem jej że wygląd wieszaka na ubrania wcale nie jest zdrowy ani seksowny (bynajmniej nie dla mnie). Do dzisiaj powtarzam jej że jest moją żoną....kimś kogo kocham i będę zawsze. Parę kilo więcej to nie powód do deprechy....wystarczy przez palce spojrzeć na współcześnie kreowany przez media "ideał kobiety" płaski brzuch, nogi jak patyki itd Myślę że w wielu przypadkach dobry terapeuta więcej zdziała od jakiegoś nawiedzonego dietetyka....po co te wszystkie tortury? dla kilku kilogramów? chyba nie warto. Moja żoneczka na szczęście to zrozumiała, jest kochaną żoną, matką i wspaniałą panią domu mimo że dość intensywnie realizuje się zawodowo. Może warto przemyśleć celowość swoich uprzedzeń drogie Panie? Pozdrawiam gorąco
Wybacz, ale potraktuję Twój post personalnie, bo trochę odniosłam wrażenie, że to kpina z moich uczuć... Otóż mój partner w pełni mnie akceptował, zanim postanowiłam wrócić do wagi z przed ciaży i o ile byłabym w stanie zaakceptować te kilka kg więcej to raczej ciężko było mi stanać przed lustrem z 20-toma kilogramami na + w zasadzie to miałam 6kg nadwagi więc nie czułam się dobrze w swojej skórze, zdecydowanie NIE...
Zdaję sobie sprawę że mój wyglad po narodzinach dziecka się zmienił, już nigdy moja skóra na brzuchu nie będzie wygladać tak jak przedtem, piersi to samo, ale póki co wagę jeszcze mogę kontrolować więc to zrobiłam... I wierz mi również nie chcę powielać stereotypu wychudzenia jako kanonu współczesnego piękna, bo 60kg przy 170cm wzrostu to żadne tam wieszakowate straszydło, to zdrowo wygladajaca osoba, nawet gdyby przybyło mi te 5kg to nie zawaliłby mi się mój świat, ja się po prostu chciałam pozbyć nadwagi i teraz jestem o niebo szczęśliwsza, pewna siebie, nie zrobiłam tego dla mojego partnera, dla ludzi wytykajacych palcem moja nadwagę, zrobiłam to dla siebie, bo ciężko było mi zaakceptować swój wyglad zważywszy, że wcześniej nawet nie przypominałam tej osoby z nadwaga na która patrzyłam w lustrze w kilka lat po urodzeniu dziecka.
Dlatego Twoja wypowiedź nieco bagatelizuje problemy wielu kobiet, bo choćby Twoja żona...Ile ma tych kilogramów pozostałych po ciaży? 3-5-8? To jeszcze bym u siebie była w stanie zaakceptować, ale 18kg? Już nie.
Ps: Również uważam, że faceci strofujacy swoje kobiety za ich dodatkowe kilogramy, zwłaszcza jeśli urodziły dziecko, powinni zastanowić się co jest z nimi nie tak, bo takie zachowanie jest chamskie delikatnie rzecz ujmujac, sama nie zniosłabym gdyby mój partner powiedział do mnie że muszę coś z soba zrobić.
mam na myśli to że jak ktoś mówi " źle się czuję ze swoją wagą i chcę się sobie podobać" to najzwyczajniej w świecie maskuje swoje kompleksy i oszukuje samego siebie utwierdzając się wręcz w tych kompleksach...to zgubne
A jaki kompleks dana osoba chciała przedstawić wyrażajac się w ten sposób? Że ma kompleks na punkcie wagi? Więc właśnie o tym mówi i chce coś z tym zrobić właśnie. Bo jakoś wierzyć mi się nie chce że mogłaby to powiedzieć osoba, która ma kompleksy na punkcie swojego nosa, czy nieśmiałości.
Proszę wyjaśnij mi to bo chyba czegoś tu nie rozumiem, byłabym bardzo wdzięczna.
Droga Dotty
Nie chodziło mi o jakiekolwiek kpiny. Po prostu wyraziłem swoje zdumienie, niemożność zrozumienia , obawy i brak słów(właściwe podkreślić) w związku z tym "problemem". Oczywiście nie miałem na myśli skrajnych przypadków chorobliwej nadwagi. Sam znam dość młodą dziewczynę, która według mnie ma idealną budowę (czasem mi pozuje), jednak ona z uporem maniaka twierdzi że musi schudnąć bo ma "grube uda"....gruba to tam jest, ale tylko i wyłącznie przesada. Ona wygląda bardzo dobrze i proporcjonalnie, jedyny problem to jej psychika. Ona dość często wynajduje jakieś dziwaczne diety i uporczywie stosuje je na sobie samej bez żadnych widocznych efektów. Jest wieloletnią przyjaciółką moją i mojej żony, mimo to ze smutkiem muszę stwierdzić że przemawia przez nią jakaś taka próżność. Ona byłaby znacznie szczęśliwsza gdyby się wreszcie zaakceptowała. I myślę że taki problem ma większość z odchudzających się za wszelką cenę kobiet. Myślę że teraz przydałby się prawdziwy psycholog żeby rozważyć pewien mój dylemat; otóż gdy rozmawiamy o różnicach pomiędzy kobietami i mężczyznami często możemy usłyszeć "wy faceci skupiacie się na cielesności i doznaniach z nią związanych...dla nas, kobiet najważniejsze są uczucia" tymczasem gdy wstępujemy na kruchutki lód tematu odchudzania Wasze priorytety robią zwrot o 180 stopni; nie jest dla Was ważne że ten jedyny kocha i akceptuje każdy najmniejszy nawet skrawek Waszego ciała...uczucie zostaje gdzieś z tyłu, a cielesność to problem namber łan. Jako nieskomplikowany facet najzwyczajniej w świecie nie nadążam za tym i próbuję to jakoś zrozumieć...niestety nie mogę
Reasumując; nie kpina z Twoich uczuć mną kierowała, tylko chęć przeczytania konstruktywnego opisu Waszego punktu widzenia. Na koniec dodam że ja przy wzroście 204cm w ciągu roku potrafię ważyć tak 89kg jak i 122kg...jakoś nie robi to na mnie wrażenia i tym bardziej ja nic z tym nie robię; samo przyszło, samo pójdzie
Dopóki wiem że jestem dobrym i kochanym mężem, ojcem i głową rodziny guzik mnie obchodzi jak wielka jest moja czteroliterowa na pół przedzielona
Pozdrawiam!
truskaweczka19, tak właśnie robię:) po prostu ograniczyłam ilość tłuszczów i węglowodanów na rzecz białka. Ogólnie jestem na diecie dukana, ale nie takiej do końca, bo niestety nie mam az tak silnej woli, żeby zrezygnowac calkowicie ze słodyczy, więc podjadam ciastka. Nie cały czas, ale zdarza mi się, a tak to jem wszystko to co trzeba na tej diecie. Co prawda schudłam te 4kg czy tam 5kg, ale dla mnie to i tak za mało. Naooglądałam sie w TV za młodu tych modelek i spodobało mi się to. Uwielbiam się na nie patrzeć, lubię chude nogi, płaski brzuch i odstające kości. Może niektórym to się wydawac śmieszne, dziwne, a może nawet i chore, ale na to już nic nie poradzę, że tak mam
tak jak napisałaś - są gusta i guściki i to co mi się podoba, nie musi podobać się innej osobie. Niestety jestem dość niska (z tego powodu też mam głupie kompleks:/) i nawet jakbym ważyła mało, to po mnie tego nie będzie widac tym bardziej, że mam grube kości.
Ale jesli dziewczyna milczy, a w glowie caly czas ma obraz wagi, jedzenia, jesli naprawde cierpi z powodu obsesyjnego odchudzania, to juz jest problem, i takiej osobie nie mozna powiedziec "przestan, ludzie maja wieksze problemy" czy tez "mi sie podobasz taka jaka jestes". Bo jesli dziewczyna, ktora nienawidzi swojej wagi uslyszy "ja lubie takie", to bedzie to dla niej gwozdz do trumny. Bo przez te slowa uswiadomi sobie, ze: ok - podoba sie swojemu facetowi, ale on sam powiedzial, ze jednak jest gruba. Jemu sie podoba, ale calej reszcie swiata nie.
Święta racja. Ja np nie mówię przyjaciołom, rodzinie, znajomym, że jestem gruba i musze się odchudzać. Nie wspomnę tu o facecie, któremu już w ogóle staram się o tym nie wspominać. Duszę to wszystko w sobie i sama sobie z tym żyje, sama się odchudzam nikomu się nie chwaląc. Tutaj na forum jest inaczej, jestem anonimowa, więc niekiedy wpsomnę o odchudzaniu, diecie czy coś, ale na żywo prawie nigdy
I naprawdę, jak słyszę, jak facet mówi mi teraz jakies komplementy, czy że "lubi takie jak ja", to mnie krew zalewa
mam bardzo dużo kompleksów i nie wierzę w żadne komplementy, a jak już ktoś coś mi miłego powie, to po prostu wydaję mi się, że "mówi to, bo mówi", a nie że tak naprawdę jest. I jeśli ja uważam, że jestem gruba i właśnie chłopak powie, że lubi takie jak ja, to wtedy włącza mi się coś w mózgu i koduje sobie "aha, sam potwierdził to, że jestem gruba" mimo iż nie powiedział mi wprost, że jestem gruba i ja sama mu o tym nie powiedziałam. Takie jest moje myślenie, dziwne, ale trudno, tego zmienic nie umiem
mam też tak pewnie dlatego, bo niedawno facet sam mówil, że mam oponki, tłuszcz, sadło itp chociaż ja mu nic nie wspominałam o tym, że chce się odchudzać. Zabolało mnie to strasznie i przez to teraz mam więcej kompleksów i nie umiem sobie z tym poradzić.
ElTorro napadlysmy wszystkie na ciebie, bo serio twój pierwszy komentarz tutaj był troche obrażający dziewczyny odchudzające się i od razu wywnioskowałam, że nie masz pojęcia co czuje dziewczyna. No ale już zrozumiałam o co ci chodzi - o to, że wiele dziewczyn proboje sie odchudzac, a wcale nie musi. No i dokładnie o tym pisałam w poprzedniej notce - ze nienawidze, gdy chuda dziewczyna chwali sie, ze sie odchudza. Poprostu na szubienice dałabym od razu. Ale nie mozna tego generalizować...
Ja w internecie moge porozmawiac na te tematy, bo w zyciu nie przejdzie mi przez gardło nic na temat odchudzania. Za dużo kompleksów w tym kierunku... A już jak dziewczyny wymieniają się pogladami na temat odchudzania, to mnie krew zalewa, bo mogłabym je zagiąć na każdym polu w tej kwesti. Niewiedza ludzi mnie przeraża.
ElTorro napadlysmy wszystkie na ciebie, bo serio twój pierwszy komentarz tutaj był troche obrażający dziewczyny odchudzające się i od razu wywnioskowałam, że nie masz pojęcia co czuje dziewczyna. No ale już zrozumiałam o co ci chodzi - o to, że wiele dziewczyn proboje sie odchudzac, a wcale nie musi. No i dokładnie o tym pisałam w poprzedniej notce - ze nienawidze, gdy chuda dziewczyna chwali sie, ze sie odchudza. Poprostu na szubienice dałabym od razu. Ale nie mozna tego generalizować...
Ja w internecie moge porozmawiac na te tematy, bo w zyciu nie przejdzie mi przez gardło nic na temat odchudzania. Za dużo kompleksów w tym kierunku... A już jak dziewczyny wymieniają się pogladami na temat odchudzania, to mnie krew zalewa, bo mogłabym je zagiąć na każdym polu w tej kwesti. Niewiedza ludzi mnie przeraża.
lluuuzik
Jestem odporny na wszelkie ataki, mam też dość spory zapas stoickiego spokoju i cierpliwości. Cieszę się niezmiernie że udało nam się znaleźć jakiś kompromis. Za kilka dni sama będziesz wiedziała że nie jest w moim stylu obrażanie kogokolwiek...co najwyżej w dość kontrowersyjny sposób prowokuję dyskusję, tudzież wyrażam swoje opinie ![]()
58 2011-04-22 13:28:01 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-22 13:32:36)
No tak Mika, tak napisałam, że są gusta i guściki. Rozumiem, że Tobie to się podoba, mi co innego, jestem w takich kwestiach wyrozumiała.
Tylko pamiętaj, że taka nawet dieta Dunkana do końca zdrowa nie jest, dlatego warto robić wszystko z głową, odchudzać się też ;-)
mówisz, że niska jesteś a ile masz wzrostu?
El Torro , rozbawiłes mnie ciut
Napisałeś, że Twoja znajoma nie jest gruba, a zaraz potem grube uda, chyba, że zle zrozumiałam
Albo jest gruba w Twych oczach albo nie ![]()
Najważniejsze,żeby czuć sie dobrze samej ze sobą.JA np.lepiej sie czułam jak miałam więcej kg.Nie burczało mi wiecznie w brzuchu,byłam weselsza.Kiedy miałam ochotę to siegałam po lampkę wina,czy słone paluszki.No i biust mialam wiekszy.Teraz jak zaczęłam sie mniej jeść,troszkę kg spadlo.Biust zmalał i jestem jakaś wiecznie niezadowolona.Czuję sie jakoś nieswojo.Chyba będę dążyć do przybrania na wadze.
El Torro , rozbawiłes mnie ciut
Napisałeś, że Twoja znajoma nie jest gruba, a zaraz potem grube uda, chyba, że zle zrozumiałam
Albo jest gruba w Twych oczach albo nie
El Torro miał na myśli to, że jego koleżanka jest chuda, mimo że stale się odchudza i narzeka. I to ona cały czas marudzi, że ma grube uda, a wcale takie nie są... dobrze wytłumaczyłam? ![]()
Wiadome, że nikt tu nie chce się kłócić tylko spokojnie wyrażać opinie... ale ja i tak jeśli chodzi o kwestie odchudzania, to szybko wybucham...
No pewnie o to chodziło ![]()
No wiadomo, że niektórzy narzekają na wagę nie mając żadnych podstaw, a inne kobiety naprawdę się odchudzają dla zdrowia itp i to nie jest ich mrzonka. Te drugie wiadomo, żę inaczej się postrzega, zwłaszcza kobiety po ciąży, gdzie ciało zmieniło się w dużym stopniu.
Może mój pierwszy post np opisywał bardziej tę pierwszą grupę i post El Torro też , czyli te wiecznie niezadowolone i bez powodu, dlatego może generalizowaliśmy, bo rozpatrywaliśmy tylko jeden rodzaj przypadków i mogło to być niemile dla osob które naprawdę potrzebują schudnąć, ale teraz staram się być bardziej obiektywna
A liczycie kalorie ?;)
Ja za to mam psiapsiółkę już od czasów licealnych , która kiedyś była chuda, nawet jeszcze trochę w liceum i wtedy ( moim zdaniem ) nie wyglądała zbyt atrakcyjnie, gdybym była facetem nie przyciągnęłaby mojego oka na pewno
A teraz już przytyła, jest praktycznie mojego wzrostu i nabrała tych kobiecych kształtów. Kiedyś pdoobała się jej chyba taka chudość w przeciwieństwie do mnie , ale teraz raczej też nie podoba jej się to i obecne kształty bardziej i jest oczywiście szczupła, atrakcyjna obecnie i przy tym nie chudzinka,.
truskaweczka19 napisał/a:El Torro , rozbawiłes mnie ciut
Napisałeś, że Twoja znajoma nie jest gruba, a zaraz potem grube uda, chyba, że zle zrozumiałam
Albo jest gruba w Twych oczach albo nie
El Torro miał na myśli to, że jego koleżanka jest chuda, mimo że stale się odchudza i narzeka. I to ona cały czas marudzi, że ma grube uda, a wcale takie nie są... dobrze wytłumaczyłam?
Wiadome, że nikt tu nie chce się kłócić tylko spokojnie wyrażać opinie... ale ja i tak jeśli chodzi o kwestie odchudzania, to szybko wybucham...
Nemezys dziękóweczka <kłania się>
Proszę bardzo, lubię wybawiać ludzi z tarapatów ![]()
To oczywiście żart Truskaweczka ![]()
Ja byłam na milionach diet, ale kalori nie liczyłam. Tylko wtedy, gdy odchudzałam się zdrowo - liczyłam. Ale i tak ciągle wracałam do starych przyzwyczajeń, czyli zjadłam 10 kcal więcej niż sobie zaplanowałam i już cała diete szlak trafiał, bo się poddawałam. Więc wolałam nie wiedzieć dokładnie ile jem kcal. To samo z wagą - wolę się nie ważyc codziennie, bo każdy gram więcej juz się odbija na moim nastroju... Ale już jest lepiej, już mi ta obsesja powoli mija ![]()
No to prawda, liczenie kalorii może być stresujące.
Ja nigdy nie liczyłam, ale z ciekawości przeglądałam z kumpelą ile kalorii mają różne potrawy, przeróżne. W niektórych przypadkach byłam zaskoczona, bo wydawało mi się np, że coś ma o wiele mniej kalorii, a tu takie zdziwienie, załamać się można by jakby się tak restrykcyjnie tym przejmować hyh ^^
A kiedyś też znałam dziewczynę, ona naprawdę chudzina, boję się jak wyglądałaby bez ubrania ( ... bleee... ) i cały czas truła , że jest gruba. Miko dobrze, że Ty tak innym nie mówisz - to jest naprawdę wkurzające , gdy ktoś Ci tak w kółko gada, albo na serio sobie uroił, że gruby albo chce na siłę zapewniania, że jest inaczej w jego przypadku. Mi może kiedyś jak miałam kompleksy zdarzyło się takie gadanie, ale bardzo rzadkie. A i ta dziewczyna liczyła kalorie
bardzo dokładnie
ale to była taka różowa lady...i naprawdę okazała się pusta, jak ją więcej poznałam.. ma sa kra.
Pamiętam jak wcześniej pisaliście o diecie kopenhaskiej i ja też o niej czytałam i od razu przestrzegam przed stosowaniem. Podobno jest bardzo wyniszczająca dla organizmu, dużo negatywnych opinii, ludzie po niej często mdleją. Pamiętajcie, jak chudniecie to z głową, bo co Wam po takiej ostrej diecie jak przy takiej to są takie opcje np :
a/ schudniecie, ale co z tego , że albo będzie efekt jojo albo wyniszczycie swój organizm albo nic nie schudniecie, bo zapasy się odłożą czy coś
lepiej jakaś dieta, gdzie niby chudnie się może i wolniej, ale nie obciąża tak organizmu , rzadziej jest efekt jojo i jest ok ![]()
No to prawda, liczenie kalorii może być stresujące.
Fakt....ja proponuję liczyć orgazmy
więcej radości sprawia ![]()