problemy psychiczne żony - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemy psychiczne żony

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

1

Temat: problemy psychiczne żony

Witam,
problem dotyczy mojej zony i pośrednio naszego małżeństwa.
Jesteśmy nim od 2 lat, wiek około 30tki obydwoje. Znamy się 5,5 roku.
Trochę o mojej żonie - osoba, która potrafi być harda, pyskata (zwłaszcza w stosunku do mnie), w środku słaba psychicznie, niedowartościowana z niskim poczuciem własnej wartości. Przewrażliwiona trochę na swoim punkcie. Od jakichś kilku tygodni wróciły jej jakieś demony przeszłości.Od tej izolacji i nadmiaru czasu przez koronawirusa rozpamiętuje jakieś rzeczy sprzed 8-10 lat. Niestety to rozpamiętywanie spowodowało, że coś jej się poprzestawiało w głowie. Chodzi o jakieś błędy młodości, przelotne znajomości czy związki. Ja wiem, że miała kilku przede mną, ale nigdy nie robiłem z tego wyrzutów. Ja też święty nie byłem. Po to jest młodość, żeby spróbować życia - będzie co na starość wspominać. Przezywa silny stres, który objawia się wymiotami. Zaczęło się od bombardowania mnie pytaniami "a co byś zrobił, gdybyś sie dowiedział, że...". Na początku odpowiadałem na te pytania. Potem po 10 czy którymś pytaniu opieprzyłem ją, że męczą mnie te pytania. Powiedziałem jasno, że nie mam nic do jej przeszłości i pora uciąć te pierdoły. W między czasie powiedziałem jej, że ma coś ze sobą zrobić bo to jest jakiś głębszy problem z wewnętrznymi konfliktami i to będzie po prostu wracać. Zapisała się na spotkania on-line z terapeutą, gdzie po 2 wizytach poczuła się lepiej. I dziś znów to samo. Ledwo otworzyłem rano oczy i już widziałem, że coś jest nie tak. I znów mi gada, że coś jej się przypomniało i czy może mnie o coś spytać. Nie ukrywam, że czara goryczy się przelała. Powiedziałem, że za grosz nie ma do mnie szacunku jako męża. Wygarnąłem jej parę rzeczy. Że budowa jest na mojej głowie (cała papierologie, procedury, urzędy ogarnąłem ja. został jeszcze kredyt), że mam też ciężki okres bo w marcu po burzliwej współpracy musiałem się rozstać z firmą i musiałem szukać innej pracy. Dodatkowo sam swoimi rękami stawiam ogrodzenie na naszej działce. A ona po prostu chyba z nudów zamiast myśleć nad tym co będzie, traci czas na jakieś durne wspominki. Po tym słyszałem jak poszła "haftować" do łazienki. Oczywiście wsparcie moje ma, mówie że ją kocham itp. Ale ile można tak mówić? 100 razy dziennie? To słowo kocham już czuję, że się wytarło jak stary napis na płocie. Pojawiły się w mojej głowie wątpliwości, czy aby jakaś opatrzność nade mną nie wysyła mi sygnałów alarmowych, że to może nie jest dla mnie odpowiednia kobieta. Że może jeszcze jest czas, żeby wziąć rozwód póki nie ma wspólnych zobowiązań, kredytu. Swoim zachowaniem żona sprawia, że ciągnie to wszystko w dół. Co będzie, jak budowa ruszy, kredyt ruszy a ona nagle stwierdzi że nie jest w stanie pracować i zostawi mnie z tym wszystkim samego? Co się stanie jak pojawi się dziecko i też bede musiał być zdany na siebie tylko i wyłącznie?Nie pomaga nam fakt, że tymczasowo mieszkamy u jej rodziców. U mnie swojego czasu też były delikatne problemy z własną wartością, ale poradziłem sobie z tym bo wiem, że jestem wartościowym człowiekiem a gorsze/lepsze dni zawsze będą a jestem tylko człowiekiem. Natomiast nie analizuję przeszłości w sposób jak robi to moja żona. Bardziej na zasadzie co zrobiłem źle i co moge poprawić na przyszłość, żeby nie popełnić tego samego błędu. Co o tym sądzicie? Macie jakieś rady? Jeżeli macie jakieś pytania, z chęcia odpowiem.

Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: problemy psychiczne żony

A może Twoja żona w ciąży jest i tak jej się poprzestawiało, no i te wymioty?

3

Odp: problemy psychiczne żony
Teufel napisał/a:

A może Twoja żona w ciąży jest i tak jej się poprzestawiało, no i te wymioty?

Wymioty mogą być z nerwów,  wiem po sobie
A Autor chyba by raczej wiedział,  że żona w ciąży.

4

Odp: problemy psychiczne żony
Teufel napisał/a:

A może Twoja żona w ciąży jest i tak jej się poprzestawiało, no i te wymioty?

Nie jest i może narazie niech nie będzie w takim stanie..

5 Ostatnio edytowany przez Karina 36 (2020-04-26 13:36:14)

Odp: problemy psychiczne żony

Witam Cię drogi Autorze. Niewiem tak do końca co Ci doradzić, bo to jest żona. Nie napiszę Ci przecież- zerwij z nią. Ale znam taką osobę bardzo z opisu podobną do charakteru Twojej żony. Też wspomina rzeczy sprzed dwudziestu lat i nimi ciągle żyje i dręczy wszystkich dookoła swoimi psychicznymi problemami( bo chyba można to tak nazwać) Masakra, koszmar. Już od rana wszystkich wyzywa i strofuje, wypomina każdą rzecz z przeszłości. Taka osoba potrafi całkowicie zniszczyć drugiego człowieka. Sam przemyśl sprawę i podejmij odpowiednią decyzję. Ładnie to opisałeś. Na pozór harda  a wewnątrz słaba psychicznie i o niskim poczuciu własnej wartości. Znam taką osobę. Naprawdę horror.

6 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-04-26 13:53:03)

Odp: problemy psychiczne żony

Jedno mnie uderza w Twoim opisie zony. Same jej wady. Harda, pyskata, z niskim poczuciem wartości i jeszcze teraz jej sie w glowie poprzestawialo. Nie widze tu cienia troski, martwienia sie o nia tylko wrecz pogarde i zniecierpliwienie ze Ci "duperelami" zawraca d.. e zamiast sie budowa zajac.
Pomyslales ze moze zona ma naprawde problemy psychiczne i potrzebuje pomocy i wsparcia? Nie takiego opartego na klepaniu kocham Cie i i juz mi tu nie gadaj co bylo kiedys tylko opartej na trosce rozmowie z nia, byc moze wspolnej konsultacji z lekarzem psychiatra.
Ja mialam trudny epizod w swoim życiu. Silna nerwica dala znac o sobie z roznymi tego przykrymi objawami. Pol roku bylam "nie sobą" i  nie pracowalam ale moj maz ani razu nie uczynil mi wyrzutow tylko ze spokojem i troska opiekowal sie mna. Dzieki temu wyszlam z tego bez sladu. Oczywiscie przyjmuje leki i chodze na wizyty kontrolne ale normalnie funkcjonuje i pracuje. Gdyby maz podobnie jak Ty po 2 mscach choroby okazywal mi irytacje ze mi sie popier...o w glowie z nudow chyba i ze pewnie zaraz rzuce robote i bede mu ciazyla jak kamien u nogi to jestem pewna ze jeszcze bardziej poglebilby moj zly stan.. Mysle ze Ty to wlasnie robisz swojej zonie. Z przerazeniem obserwuje ile jest takich par, w ktorych partnerzy "kochaja" warunkowo czyli dopoki sie wszystko ladnie uklada, jest praca, zdrowie i realizacja planow. Jak tylko jednemu sie podwija noga (i to nie z jego winy bo choroby, rowniez tej o podlozu psychicznym sie nie wybiera) to szybko zaczynaja planowac ewakuację jak szczur z tonącego statku. Ty juz swoją rozpocząles. Szybciutko, zanim kredyt, zanim dziecko, a niech sie baba meczy sama, Ty sie na takie malzenstwo nie pisales. Przykre. Gdzie ta milosc?? Tylko czysty uklad.

7

Odp: problemy psychiczne żony

A ja bym się zastanowił co takiego się stało, co było wyzwalaczem jej zachowania. Wyrzuty sumienia i strach przed Twoją reakcją z powodu przeszłych wydarzeń, czy raczej czegoś bieżącego.

8

Odp: problemy psychiczne żony
feniks35 napisał/a:

Jedno mnie uderza w Twoim opisie zony. Same jej wady. Harda, pyskata, z niskim poczuciem wartości i jeszcze teraz jej sie w glowie poprzestawialo. Nie widze tu cienia troski, martwienia sie o nia tylko wrecz pogarde i zniecierpliwienie ze Ci "duperelami" zawraca d.. e zamiast sie budowa zajac.
Pomyslales ze moze zona ma naprawde problemy psychiczne i potrzebuje pomocy i wsparcia? Nie takiego opartego na klepaniu kocham Cie i i juz mi tu nie gadaj co bylo kiedys tylko opartej na trosce rozmowie z nia, byc moze wspolnej konsultacji z lekarzem psychiatra.
Ja mialam trudny epizod w swoim życiu. Silna nerwica dala znac o sobie z roznymi tego przykrymi objawami. Pol roku bylam "nie sobą" i  nie pracowalam ale moj maz ani razu nie uczynil mi wyrzutow tylko ze spokojem i troska opiekowal sie mna. Dzieki temu wyszlam z tego bez sladu. Oczywiscie przyjmuje leki i chodze na wizyty kontrolne ale normalnie funkcjonuje i pracuje. Gdyby maz podobnie jak Ty po 2 mscach choroby okazywal mi irytacje ze mi sie popier...o w glowie z nudow chyba i ze pewnie zaraz rzuce robote i bede mu ciazyla jak kamien u nogi to jestem pewna ze jeszcze bardziej poglebilby moj zly stan.. Mysle ze Ty to wlasnie robisz swojej zonie. Z przerazeniem obserwuje ile jest takich par, w ktorych partnerzy "kochaja" warunkowo czyli dopoki sie wszystko ladnie uklada, jest praca, zdrowie i realizacja planow. Jak tylko jednemu sie podwija noga (i to nie z jego winy bo choroby, rowniez tej o podlozu psychicznym sie nie wybiera) to szybko zaczynaja planowac ewakuację jak szczur z tonącego statku. Ty juz swoją rozpocząles. Szybciutko, zanim kredyt, zanim dziecko, a niech sie baba meczy sama, Ty sie na takie malzenstwo nie pisales. Przykre. Gdzie ta milosc?? Tylko czysty uklad.

Mylisz się. Tak jak wcześniej napisałem, sam miałem problemy. Nie będe wdawał się w szczegóły. Więc wiem co oznacza "ten stan". Tylko on był spowodowany bieżącymi wydarzeniami, a nie sprzed 10 lat. Tak samo z wsparciem, było go bardzo dużo, bo zalążki tego trwają już od paru miesięcy. To ja poradziłem, zeby poszła do specjalisty a jeżeli nerwica dodatkowo się przyplatała, psychiatra powinien przepisać coś na uspokojenie. Może mój ton wypowiedzi tak zabrzmiał, natomiast przekaz jest zupełnie inny. Rozumiem, że jak się jest w małżeństwie to trzeba ślepo akceptować wszystko jak leci?

9 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-04-26 15:36:25)

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:
feniks35 napisał/a:

Jedno mnie uderza w Twoim opisie zony. Same jej wady. Harda, pyskata, z niskim poczuciem wartości i jeszcze teraz jej sie w glowie poprzestawialo. Nie widze tu cienia troski, martwienia sie o nia tylko wrecz pogarde i zniecierpliwienie ze Ci "duperelami" zawraca d.. e zamiast sie budowa zajac.
Pomyslales ze moze zona ma naprawde problemy psychiczne i potrzebuje pomocy i wsparcia? Nie takiego opartego na klepaniu kocham Cie i i juz mi tu nie gadaj co bylo kiedys tylko opartej na trosce rozmowie z nia, byc moze wspolnej konsultacji z lekarzem psychiatra.
Ja mialam trudny epizod w swoim życiu. Silna nerwica dala znac o sobie z roznymi tego przykrymi objawami. Pol roku bylam "nie sobą" i  nie pracowalam ale moj maz ani razu nie uczynil mi wyrzutow tylko ze spokojem i troska opiekowal sie mna. Dzieki temu wyszlam z tego bez sladu. Oczywiscie przyjmuje leki i chodze na wizyty kontrolne ale normalnie funkcjonuje i pracuje. Gdyby maz podobnie jak Ty po 2 mscach choroby okazywal mi irytacje ze mi sie popier...o w glowie z nudow chyba i ze pewnie zaraz rzuce robote i bede mu ciazyla jak kamien u nogi to jestem pewna ze jeszcze bardziej poglebilby moj zly stan.. Mysle ze Ty to wlasnie robisz swojej zonie. Z przerazeniem obserwuje ile jest takich par, w ktorych partnerzy "kochaja" warunkowo czyli dopoki sie wszystko ladnie uklada, jest praca, zdrowie i realizacja planow. Jak tylko jednemu sie podwija noga (i to nie z jego winy bo choroby, rowniez tej o podlozu psychicznym sie nie wybiera) to szybko zaczynaja planowac ewakuację jak szczur z tonącego statku. Ty juz swoją rozpocząles. Szybciutko, zanim kredyt, zanim dziecko, a niech sie baba meczy sama, Ty sie na takie malzenstwo nie pisales. Przykre. Gdzie ta milosc?? Tylko czysty uklad.

Mylisz się. Tak jak wcześniej napisałem, sam miałem problemy. Nie będe wdawał się w szczegóły. Więc wiem co oznacza "ten stan". Tylko on był spowodowany bieżącymi wydarzeniami, a nie sprzed 10 lat. Tak samo z wsparciem, było go bardzo dużo, bo zalążki tego trwają już od paru miesięcy. To ja poradziłem, zeby poszła do specjalisty a jeżeli nerwica dodatkowo się przyplatała, psychiatra powinien przepisać coś na uspokojenie. Może mój ton wypowiedzi tak zabrzmiał, natomiast przekaz jest zupełnie inny. Rozumiem, że jak się jest w małżeństwie to trzeba ślepo akceptować wszystko jak leci?

Nie, nie trzeba akceptowac wszystkiego, dlatego sie szuka rozwiazan, leczenia, terapii. Moj maz nie powiedzial, ze moja nerwica jest cudowna i nic z nia nie robmy. Szukal wraz ze mna wyjscia z sytuacji, obserwowal moje zachowania, dzialanie lekow, rozmawial z moim lekarzem. Ty poradziles zonie zeby poszukala specjalisty, zeby jej psychiatra dal cos na uspokojenie i odfajkowane. A skoro nie ma rezultatow szybkich to juz myslisz o rozwodzie i kalkulujesz co sie oplaca i kiedy. Od akceptacji danego stanu do porzucania kogos jest dluuga droga a Ty wybrales ta na skroty. Bo Ty tez miales problemy. A kto ich nie ma? Myslisz ze moj maz w tym czasie nie mial swoich? Firmie, w ktorej pracowal grozila plajta, mielismy spore zobowiazania kredytowe a ja prawie co nocy mialam silne stany lekowe, przez ktore on nie spal a potem wstawal o 6 i lecial do pracy. Na dodatek okazalo sie ze moge miec stwardnienie rozsiane. Kiedy plakalam przerazona co bedzie jak przestane chodzic odpowiedzial: nic, bede Cie wtedy nosil. Nigdy nie zapomne mu tych slow. Dzięki temu wsparciu nawet najczarniejszy scenariusz przestal wydawac mi sie taki straszny. Przestalam sie tak bardzo bac a w raz z tym uspokoila sie nerwica, ustaly leki a stwardnienie dzieki Bogu nie potwierdzilo.
Co Ty natomiast rzekles zonie? Ano ze Cie nie szanuje (bo co bo choruje???) Dostala sterte wyrzutow ze sam sie uzerasz z budowa i papierami a ona se z nudow wymysla bzdury. Ty serio myslisz ze ona sie z tym dobrze czuje? Ze jej pasuje taki stan? Nawet nie wiesz jak psychicznie ja sie zle czulam sama ze soba, ze jestem taka slaba, ze jestem ciezarem dla najblizszych. Gdybym dodatkowo dostala potwierdzenie tych mysli z ust kochanej osoby to chyba bym sie rozpadla.
Zastanow sie uczciwie czy Ty ta kobiete kochasz. Przeczytaj swojego posta jeszcze raz i zobacz co w nim jest. Same wyrzuty. Zero slow ze masz kochana zone, ze byla cudowna kobieta, ze byliscie szczesliwi ale cos zlego sie z nia zadzialo i martwisz sie o nia plus sytuacja zaczyna Cie przerastac. Sa tylko wyrzuty i pretensje oraz podkreslenie ze taka harda a wsrodku slaba i przewrazliwiona. Irytacja i lekka pogarda.
Nie pisze Ci tego wszystkiego zeby Cie atakowac ale zebys uczciwie sie zastanowil jaka jest prawda. Jesli to nie jest milosc to faktycznie lepiej ja zostaw. Byc moze Twoje zachowanie od dawna Cie zdradza i to moze byc tez powodem jej lękow ze jej nie kochasz bo moze masz do niej o cos zal, ze nie akceptujesz jej przeszlosci wbrew temu co mowisz.
Jesli natomiast prawdziwie ja kochasz to zewrzyj poslady i ratuj kochana osobe. Nie gadaniem o kochaniu ale realnym dzialaniem. Szukaj innego lekarza, pytaj go jak mozesz zonie pomoc, jesli trzeba uczestnicz z nia w terapii. Budowa nie jest teraz najwazniejsza bo za chwile moze sie okazac ze nie ma dla kogo budowac tego domu.

10

Odp: problemy psychiczne żony

Umknęło mi może - żona nie pracuje teraz? Być może z racji wolnego czasu, zaczęła przeszukiwać internety, szukać dawnych znajomych, analizować co by było gdyby itp.

11

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

Trochę o mojej żonie - osoba, która potrafi być harda, pyskata (zwłaszcza w stosunku do mnie)

Nie ma znaczenia zdrowa czy chora, żona nie może wytrząsać się nad mężem bo to jest przemoc psychiczna. Nie daj sobie wmówić że musisz to znosić.

12

Odp: problemy psychiczne żony
HardBreaker napisał/a:
berrad napisał/a:

Trochę o mojej żonie - osoba, która potrafi być harda, pyskata (zwłaszcza w stosunku do mnie)

Nie ma znaczenia zdrowa czy chora, żona nie może wytrząsać się nad mężem bo to jest przemoc psychiczna. Nie daj sobie wmówić że musisz to znosić.

Harda i pyskata oznacza dla Ciebie z automatu przemoc psychiczna? A Ty nigdy nie podniosles glosu na partnerke? Nie klociliscie sie? Nie krzyczales? Bo mam wrazenie ze na sile probujesz zrobic z Autora biednego misia maltretowanego przez zla zone potwora.
A tymczasem dla mnie Autor z ironia podkresla ze zona mocna w gebie umie byc ale jak przychodzi do nien samej to okazuje sie miekka faja.

13 Ostatnio edytowany przez HardBreaker (2020-04-26 16:05:29)

Odp: problemy psychiczne żony
feniks35 napisał/a:
HardBreaker napisał/a:
berrad napisał/a:

Trochę o mojej żonie - osoba, która potrafi być harda, pyskata (zwłaszcza w stosunku do mnie)

Nie ma znaczenia zdrowa czy chora, żona nie może wytrząsać się nad mężem bo to jest przemoc psychiczna. Nie daj sobie wmówić że musisz to znosić.

Harda i pyskata oznacza dla Ciebie z automatu przemoc psychiczna? A Ty nigdy nie podniosles glosu na partnerke? Nie klociliscie sie? Nie krzyczales? Bo mam wrazenie ze na sile probujesz zrobic z Autora biednego misia maltretowanego przez zla zone potwora.
A tymczasem dla mnie Autor z ironia podkresla ze zona mocna w gebie umie byc ale jak przychodzi do nien samej to okazuje sie miekka faja.

Krzyk nie jest rozwiązaniem, jak jest problem należy używać argumentów albo się z nim przespać.
Ja mam wrażenie, że na siłę próbujesz wmówić że kobietom wolno więcej.

14

Odp: problemy psychiczne żony

Jeśli nawet Autor czuję się przytłoczony zachowaniem żony lub odczuwa, że ta stosuje wobec niego przemoc psychiczną, to i tak powinien próbować rozwiązać ten problem, chociażby poprzez rozmowę czy ewentualną wizytę su specjalisty i leczenie, jeśli to będzie wymagane.
Pytanie rzeczywiście, czy jesteś Autorze w stanie to zrobić, czy zależy Ci na żonie na tyle, aby próbować jej pomóc?

15 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-04-26 16:30:04)

Odp: problemy psychiczne żony
HardBreaker napisał/a:
feniks35 napisał/a:
HardBreaker napisał/a:

Nie ma znaczenia zdrowa czy chora, żona nie może wytrząsać się nad mężem bo to jest przemoc psychiczna. Nie daj sobie wmówić że musisz to znosić.

Harda i pyskata oznacza dla Ciebie z automatu przemoc psychiczna? A Ty nigdy nie podniosles glosu na partnerke? Nie klociliscie sie? Nie krzyczales? Bo mam wrazenie ze na sile probujesz zrobic z Autora biednego misia maltretowanego przez zla zone potwora.
A tymczasem dla mnie Autor z ironia podkresla ze zona mocna w gebie umie byc ale jak przychodzi do nien samej to okazuje sie miekka faja.

Krzyk nie jest rozwiązaniem, jak jest problem należy używać argumentów albo się z nim przespać.
Ja mam wrażenie, że na siłę próbujesz wmówić że kobietom wolno więcej.

A gdzie ja napisalam ze kobietom wolno wiecej? Przeciez Ciebie nawet zapytalam (a zakladalam ze jestes facetem) czy nigdy nie zdarzylo Ci sie podniesc glosu na partnerke? Bo mnie sie zdarzylo podniesc na partnera, jemu tez. Jak sie klocimy to pyskujemy czasem oboje ale to nie oznacza od razu przemocy psychicznej. Miedzy klotnia z krzykiem a przemoca na ktora sklada sie ublizanie, zastraszanie i podwazanie wartosci drugiej osoby jest roznica. I tak oczywiście krzyk nie jest rozwiazaniem, najlepszym jest spokojna rzeczowa rozmowa ale niech sie odezwie ten ktorego nigdy nie poniosly emocje i nie zdarzylo mu sie krzyknac nawet w placzu i bezsilnosci. Ja w istnienie takich idealow nie wierze.

16

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

(...) Co o tym sądzicie? Macie jakieś rady? (...)

Trudny czas nastał. Przymusowa i niespodziewana izolacja daje się we znaki: u niektórych nagła utrata poczucia bezpieczeństwa wywołuje strach, z którym nie każdy radzi sobie. Dla niektórych jest pożywką do odgrzania starych, wydawałoby się przeszłych, upiorów. Tak jest z Twoją żoną. Komu oceniać, czy jej zachowanie jest właściwe czy niewłaściwe, czy jej obawy są słuszne czy niesłuszne? Przeżywa to, co przeżywa.
Niektórzy usiłują nie kontaktować się ze swym lękiem i - nie wiedzieć czemu  - są bardziej drażliwi, mniej wyrozumiali i szybciej się denerwują sprawami, które w dotychczasowych warunkach puszczali mimo uszu.

Współczuję Wam obojgu.
Oboje potrzebujecie wsparcia. Żona - ma kontakt on-line z psychologiem, a Ty? Po raz kolejny zaciśniesz zęby?
Napisałeś, że wspierasz żonę. Nie przeczę Twemu punktowi widzenia. Ale czy żona Twe zachowanie też odbiera jako wsparcie? A może potrzebuje od Ciebie czegoś innego? Zapytaj ją. Zapytaj też o to, jak możesz jej pomóc. I powiedz jej, w jaki sposób ona może pomóc Tobie.

To co pomaga w trudnych sytuacjach, to bliskość, i fizyczna, i psychiczna.

17

Odp: problemy psychiczne żony
feniks35 napisał/a:

A gdzie ja napisalam ze kobietom wolno wiecej?

Cały czas to pokazujesz poprzez bagatelizowanie zachowania żony która zatruwa autorowi życie.

feniks35 napisał/a:

Przeciez Ciebie nawet zapytalam (a zakladalam ze jestes facetem) czy nigdy nie zdarzylo Ci sie podniesc glosu na partnerke?

No przecież odpowiedziałem jakie mam do tego podejście.

feniks35 napisał/a:

Bo mnie sie zdarzylo podniesc na partnera, jemu tez. Jak sie klocimy to pyskujemy czasem oboje ale to nie oznacza od razu przemocy psychicznej. Miedzy klotnia z krzykiem a przemoca na ktora sklada sie ublizanie, zastraszanie i podwazanie wartosci drugiej osoby jest roznica. I tak oczywiście krzyk nie jest rozwiazaniem, najlepszym jest spokojna rzeczowa rozmowa ale niech sie odezwie ten ktorego nigdy nie poniosly emocje i nie zdarzylo mu sie krzyknac nawet w placzu i bezsilnosci. Ja w istnienie takich idealow nie wierze.

Ty chyba nie odróżniasz sytuacji w której komuś coś się zdarzy, a ktoś ma taki charakter i urządza takie sceny na codzień.

18 Ostatnio edytowany przez marakujka (2020-04-26 17:20:43)

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

Witam,
problem dotyczy mojej zony i pośrednio naszego małżeństwa.
Jesteśmy nim od 2 lat, wiek około 30tki obydwoje. Znamy się 5,5 roku.
Trochę o mojej żonie - osoba, która potrafi być harda, pyskata (zwłaszcza w stosunku do mnie), w środku słaba psychicznie, niedowartościowana z niskim poczuciem własnej wartości. Przewrażliwiona trochę na swoim punkcie. Od jakichś kilku tygodni wróciły jej jakieś demony przeszłości.Od tej izolacji i nadmiaru czasu przez koronawirusa rozpamiętuje jakieś rzeczy sprzed 8-10 lat. Niestety to rozpamiętywanie spowodowało, że coś jej się poprzestawiało w głowie. Chodzi o jakieś błędy młodości, przelotne znajomości czy związki. Ja wiem, że miała kilku przede mną, ale nigdy nie robiłem z tego wyrzutów. Ja też święty nie byłem. Po to jest młodość, żeby spróbować życia - będzie co na starość wspominać. Przezywa silny stres, który objawia się wymiotami. Zaczęło się od bombardowania mnie pytaniami "a co byś zrobił, gdybyś sie dowiedział, że...". Na początku odpowiadałem na te pytania. Potem po 10 czy którymś pytaniu opieprzyłem ją, że męczą mnie te pytania. Powiedziałem jasno, że nie mam nic do jej przeszłości i pora uciąć te pierdoły. W między czasie powiedziałem jej, że ma coś ze sobą zrobić bo to jest jakiś głębszy problem z wewnętrznymi konfliktami i to będzie po prostu wracać. Zapisała się na spotkania on-line z terapeutą, gdzie po 2 wizytach poczuła się lepiej. I dziś znów to samo. Ledwo otworzyłem rano oczy i już widziałem, że coś jest nie tak. I znów mi gada, że coś jej się przypomniało i czy może mnie o coś spytać. Nie ukrywam, że czara goryczy się przelała. Powiedziałem, że za grosz nie ma do mnie szacunku jako męża. Wygarnąłem jej parę rzeczy. Że budowa jest na mojej głowie (cała papierologie, procedury, urzędy ogarnąłem ja. został jeszcze kredyt), że mam też ciężki okres bo w marcu po burzliwej współpracy musiałem się rozstać z firmą i musiałem szukać innej pracy. Dodatkowo sam swoimi rękami stawiam ogrodzenie na naszej działce. A ona po prostu chyba z nudów zamiast myśleć nad tym co będzie, traci czas na jakieś durne wspominki. Po tym słyszałem jak poszła "haftować" do łazienki. Oczywiście wsparcie moje ma, mówie że ją kocham itp. Ale ile można tak mówić? 100 razy dziennie? To słowo kocham już czuję, że się wytarło jak stary napis na płocie. Pojawiły się w mojej głowie wątpliwości, czy aby jakaś opatrzność nade mną nie wysyła mi sygnałów alarmowych, że to może nie jest dla mnie odpowiednia kobieta. Że może jeszcze jest czas, żeby wziąć rozwód póki nie ma wspólnych zobowiązań, kredytu. Swoim zachowaniem żona sprawia, że ciągnie to wszystko w dół. Co będzie, jak budowa ruszy, kredyt ruszy a ona nagle stwierdzi że nie jest w stanie pracować i zostawi mnie z tym wszystkim samego? Co się stanie jak pojawi się dziecko i też bede musiał być zdany na siebie tylko i wyłącznie?Nie pomaga nam fakt, że tymczasowo mieszkamy u jej rodziców. U mnie swojego czasu też były delikatne problemy z własną wartością, ale poradziłem sobie z tym bo wiem, że jestem wartościowym człowiekiem a gorsze/lepsze dni zawsze będą a jestem tylko człowiekiem. Natomiast nie analizuję przeszłości w sposób jak robi to moja żona. Bardziej na zasadzie co zrobiłem źle i co moge poprawić na przyszłość, żeby nie popełnić tego samego błędu. Co o tym sądzicie? Macie jakieś rady? Jeżeli macie jakieś pytania, z chęcia odpowiem.

Pozdrawiam

Ojej, ależ negatywny opis o niej dałeś.
Wnerwia cię - rozwiedź się. I voila.

Chcesz dalej być - sam ją poumawiaj na jakieś wizyty do psychologów dla własnego świętego spokoju.

19

Odp: problemy psychiczne żony

Z opisu wyłaniasz się Ty - surowy, zimny, opanowany despota który oczekuje od żony, że na już się zmieni. Który z byle powodu chce się rozwieść oraz potrzebującą wsparcia psychicznego kobieta. A z tego co piszesz  to Twoje wsparcie wygląda tak, zw dodatkowo ja jeszcze gnębisz. Zastanów się nad swoim postępowaniem...bo jeśli faktycznie tak ma wyglądać Twoje wsparcie to daj jej spokój. Ona zasługuje na wrażliwszego faceta.

20

Odp: problemy psychiczne żony
HardBreaker napisał/a:
feniks35 napisał/a:

A gdzie ja napisalam ze kobietom wolno wiecej?

Cały czas to pokazujesz poprzez bagatelizowanie zachowania żony która zatruwa autorowi życie.

feniks35 napisał/a:

Przeciez Ciebie nawet zapytalam (a zakladalam ze jestes facetem) czy nigdy nie zdarzylo Ci sie podniesc glosu na partnerke?

No przecież odpowiedziałem jakie mam do tego podejście.

feniks35 napisał/a:

Bo mnie sie zdarzylo podniesc na partnera, jemu tez. Jak sie klocimy to pyskujemy czasem oboje ale to nie oznacza od razu przemocy psychicznej. Miedzy klotnia z krzykiem a przemoca na ktora sklada sie ublizanie, zastraszanie i podwazanie wartosci drugiej osoby jest roznica. I tak oczywiście krzyk nie jest rozwiazaniem, najlepszym jest spokojna rzeczowa rozmowa ale niech sie odezwie ten ktorego nigdy nie poniosly emocje i nie zdarzylo mu sie krzyknac nawet w placzu i bezsilnosci. Ja w istnienie takich idealow nie wierze.

Ty chyba nie odróżniasz sytuacji w której komuś coś się zdarzy, a ktoś ma taki charakter i urządza takie sceny na codzień.

Wskaz mi prosze gdzie Autor napisal ze zona mu urzadza takie sceny na codzien. Bo po raz kolejny probujesz mi wmowic cos co nie padlo w poscie Autora a co Ty probujesz sobie na sile dointerpretowac. Autor napisal ze zona potrafu byc pyskata i harda. Potrafi a nie jest na codzien. Kumasz roznice? Ja tez potrafie byc harda i pyskata co nie oznacza ze taka jestem non stop. To oznacza tylko tyle ze potrafie bronic swego zdania i nie siedze potulnie gdy uwazam ze dzieje mi sie krzywda lub mam racje. Odnosi sie to zarowno do meza jak i innych osob i nie oznacza, ze sie nad kims znecam psychicznie. Zaczynam podejrzewac ze Ciebie spotkala taka trauma i probujesz na sile projektowac swoje przezycia na innych, obecnie na Autora.
Ja w postach Autora nie widze irytacji na pyskatosc zony tylko wrecz przeciwnie na jej obwinanie sie i zadreczanie sytuacjami z przeszlosci, ktorych Autor wcale nie ma jej za zle. Badz wiec tak łaskaw nie offtopowac dluzej wokol tezy, ktora sam sobie postawiles i ktora nie ma potwierdzenia w tym co pisze Autor.

21

Odp: problemy psychiczne żony

Istnieje zasadnicza różnica między regularnie okazywaną złością, robieniem awantur, nie mówiąc o psychicznej przemocy a sporadycznymi kłótniami. Nie ma chyba związku ani żadnej relacji, gdzie ludzie od czasu do czasu podnoszą głos i krzyczą na siebie. Choć kłótnia nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, to ciężko nieraz powstrzymać emocje. Bardziej niepokojące wydaje się kiedy takie awantury wszczynane są z naprawdę błahych powodów lub tez odgrzebywane bywają problemy sprzed iluś lat wstecz.
Tutaj żona Autora ewidentnie przeżywa jakieś nieprzepracowane traumy z przeszłości a sam Autor, jeśli ją kocha powinien starać się jej jakoś pomóc, droga długa i szeroka smile

22

Odp: problemy psychiczne żony

Ja współczuję Autorowi, bo miałam kontakt z osobą o podobnych cechach do jego Żony. I po tych kontaktach to czułam się jakby mnie ktoś uderzył cegłą w głowę. Takie osoby potrafią zadręczyć partnera i jeszcze potem obwiniają. Jeśli tylko to jest możliwe to trzymam się od takich ludzi najdalej jak się da, żeby nie wylądować w wariatkowie.

23

Odp: problemy psychiczne żony

Spokojnie, wyluzujcie. smile
Nie jestem żadnym despotą. Tak jak napisałem, ja ostatnie miesiące też miałem mega ciężkie. Było tak gęsto służbowo, że z dnia na dzień położyłem papier bez gwarancji drugiej pracy. Na szczęście udało się ją ogarnąć i niedługo zaczynam. Dlatego też może tak reaguję jak reaguję. Żona pracuje w trybie home office. W sumie gnieździmy się w jednym pokoju 24h/dobę więc może po prostu jakieś zmęczenie materiału. Z nudów po prostu zacząłem robić jakieś rzeczy poza domem. Musi być jakiś balans. Niestety zostałem lekko zaatakowany przez jedną użytkowniczkę - nie mam pretensji bo kilkanaście zdań nigdy nie odda całego poglądu sytuacji. Tak, chce jej pomóc ale ona musi też się ogarnąć. Powiedzieć mi, że miała np znów głupie myśli ale z tym walczy. A ja nic takiego nie słyszę. Niestety jest harda i czasem potrafi mnie zj**** za pierdołę jak bura sukę, udawadniać że czasem lubie się po prostu poopieprzać zamiast np odkurzyć. Dlatego też poniekąd to napisałem, że co do czego mocna w gębie a potem jakieś bzdury sprzed 10 lat powodują, że dostaję korby.

24 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2020-04-26 21:38:19)

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

Spokojnie, wyluzujcie. smile
Nie jestem żadnym despotą. Tak jak napisałem, ja ostatnie miesiące też miałem mega ciężkie. Było tak gęsto służbowo, że z dnia na dzień położyłem papier bez gwarancji drugiej pracy. Na szczęście udało się ją ogarnąć i niedługo zaczynam. Dlatego też może tak reaguję jak reaguję. Żona pracuje w trybie home office. W sumie gnieździmy się w jednym pokoju 24h/dobę więc może po prostu jakieś zmęczenie materiału. Z nudów po prostu zacząłem robić jakieś rzeczy poza domem. Musi być jakiś balans. Niestety zostałem lekko zaatakowany przez jedną użytkowniczkę - nie mam pretensji bo kilkanaście zdań nigdy nie odda całego poglądu sytuacji. Tak, chce jej pomóc ale ona musi też się ogarnąć. Powiedzieć mi, że miała np znów głupie myśli ale z tym walczy. A ja nic takiego nie słyszę. Niestety jest harda i czasem potrafi mnie zj**** za pierdołę jak bura sukę, udawadniać że czasem lubie się po prostu poopieprzać zamiast np odkurzyć. Dlatego też poniekąd to napisałem, że co do czego mocna w gębie a potem jakieś bzdury sprzed 10 lat powodują, że dostaję korby.

Domyslam się, że tą atakującą uzytkowniczką mam byc ja. To co napisalam to nawet koło ataku nie stało drogi Autorze. Ja tylko przedstawilam swoją opinię że Twoje wsparcie dla zony jest znikome a wrecz dobijajace i tej opinii nie zmieniam. To co nawet tu teraz napisales dobitnie swiadczy o Twoim "zaangazowaniu" w problemy zony. Bo dla mnie cos co powoduje ze kochana i najblizsza mi osoba wymiotuje, ma jakies dziwne zachowania i generalnie przestaje sobic radzic psychicznie tak ze sama zaczyna juz szukac pomocy specjalisty nigdy nie byloby jakas pierdola. Nawet gdybym tego nie rozumiala to podeszlabym do tego z szacunkiem. Ty natomiast nazywasz to duperelami, bzdurami sprzed 10lat, glupimi myslami i kazesz sie zonie "ogarnac" jakby chodzilo o poprawienie makijazu i fryzury. Jesli Ty naprawde wierzysz ze tak traktujac nawet chore i wymyslone (ale niestety dla Twej zony realne) traumy, ktore ja wykanczaja, jestes w stanie udzielic jej prawdziwego wsparcia to nie mam nic wiecej do dodania. Pozostaje mi tylko jej wspolczuc i tymbardziej dziekowac Bogu ze dal mi za meza czlowieka empatycznego i naprawde szanujacego moje uczucia i slabosci. Bo i mi sie zdarzy wkurzyc i "madrowac" o niesprzatniete brudne skarpety a mimo to maz z pogarda nie kwituje ze taka jestem odwazna i wygadana a dostaje "korby" od jakis pierdol. Tak jestem slaba i jestem kochana mimo tych slabosci. Zyczę Twojej zonie aby kiedys tez doswiadczyla tego pieknego uczucia, chociaz watpie ze nastapi to w tym zwiazku.

25

Odp: problemy psychiczne żony

Wydaje mi się, że Twoja żona przechodzi załamanie nerwowe. Rozumiem to, bo przez izolację we mnie też odzywają się dawne „demony”.
Żona, mimo, że z opisu twarda, harda babka, okazuje się być bardziej wrażliwą, niż się spodziewałeś. Wiem, że to czasem daje w kość, ale rozmawiaj z nią, bo ewidentnie tej rozmowy potrzebuje, bądź cierpliwy. Oczywiście niech dalej korzysta z pomocy psychologa.

26 Ostatnio edytowany przez HardBreaker (2020-04-26 21:56:17)

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

Niestety jest harda i czasem potrafi mnie zj**** za pierdołę jak bura sukę,

Jest taka bo jej na to pozwalasz. Zacznij stawiać granice bo w przyszłości jak naprawdę będzie źle zacznie jeździć po tobie jak po łysej kobyle.

27 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2020-04-26 22:06:24)

Odp: problemy psychiczne żony

Oooo! Zrezygnowałeś z pracy. To były trudne dni nie tylko dla Ciebie, żonie też zachwiał się grunt pod nogami.

Podsumujmy przyczyny obecnego zachowania żony:
- niska samoocena
- izolacja i brak pracy ze względu na pandemię
- bycie razem w jednym pokoju 24h/dobę
- Twoje kłopoty w pracy i Twa reakcja na nie
- wymówienie złożone przez Ciebie bez żadnej gwarancji innej pracy i jego reakcja na to
- przeżycia, które według Ciebie są bzdurami, związane z jej dawnymi trudnymi sytuacjami.
Niezły koktajl; niejedną, nawet silną osobę zwaliłby z nóg.

Rada?
Ogarnij się. Tak. Ty.

28

Odp: problemy psychiczne żony
HardBreaker napisał/a:
berrad napisał/a:

Niestety jest harda i czasem potrafi mnie zj**** za pierdołę jak bura sukę,

Jest taka bo jej na to pozwalasz. Zacznij stawiać granice bo w przyszłości jak naprawdę będzie źle zacznie jeździć po tobie jak po łysej kobyle.

Nie, spokojnie. to nie jest tak, że ja spuszczam głowę wtedy i nic.
Oczywiście będę żone wspierdał, bo to mój obowiązek.

29

Odp: problemy psychiczne żony
Wielokropek napisał/a:

Oooo! Zrezygnowałeś z pracy. To były trudne dni nie tylko dla Ciebie, żonie też zachwiał się grunt pod nogami.

Podsumujmy przyczyny obecnego zachowania żony:
- niska samoocena
- izolacja i brak pracy ze względu na pandemię
- bycie razem w jednym pokoju 24h/dobę
- Twoje kłopoty w pracy i Twa reakcja na nie
- wymówienie złożone przez Ciebie bez żadnej gwarancji innej pracy i jego reakcja na to
- przeżycia, które według Ciebie są bzdurami, związane z jej dawnymi trudnymi sytuacjami.
Niezły koktajl; niejedną, nawet silną osobę zwaliłby z nóg.

Rada?
Ogarnij się. Tak. Ty.

Jak żonie mógł się zachwiać grunt pod nogami? wprost przeciwnie. To była przemyślana decyzja nasza wspólna. Zapewniłem żonę, że zaraz znajdę pracę i żeby napewno się nie martwiła. to już bardziej moja teściowa się tym przejęła niż moja żona...moja żona ma prace cały czas, tak jak pisałem wcześniej. Mnie znalezienie nowej znalazło jakieś 2 tyg.

30

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

(...) Zapewniłem żonę, że zaraz znajdę pracę i żeby napewno się nie martwiła. (...)

Jasne. Zapewnienie i polecenie likwiduje lęk.

31 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2020-04-26 22:28:55)

Odp: problemy psychiczne żony

Prawda jest zapewne gdzieś pośrodku.
Jednak nie każda osoba reaguje w taki sposób nawet na chwilowe problemy w życiu czy to swoje, czy swojego partnera. Zbyt częste napady agresji, awantury, kłótnie i zbędne emocje nie są pożądanym zjawiskiem a osoba przodująca w nich rzadko sobie zdaje sprawę, zę i tak w ten sposób celu nie osiąga. Zresztą Jeśli ktoś tutaj pisze o tego typu problemie, to wygląda na to, że sprawa jest poważniejsza, bo pewnie spokojna rozmowa i rzeczowe argumenty niezbyt pomagają komuś takiemu i potrzebna jest pomoc specjalistyczna.
EDIT: Znalazłeś nową w krótkim okresie czasu i to już jakiś krok do przodu.

32

Odp: problemy psychiczne żony

Jeżeli żona ma problemy psychiczne to powinien zając się nimi odpowiedni specjalista ty możesz jedynie zrobić jej herbatkę i poklepać po pleckach. Jak złamie nogę to też wyślesz ją do ortopedy a nie będziesz sam nastawiał.
I nie daj sobie wmówić że musisz znosić wszystko, wyraźnie zaznacz gdzie jest granica i z którymi problemami przychodzi do ciebie a z którymi to lekarza.

Nie każdy jest mistrzem empatii i zrozumienia, jak widzę że nie potrafię pomóc to kieruję osobę tam gdzie tą pomoc odnajdzie a nie wysłuchuje o czymś czego i tak nie rozumiem. Mnie to drażni, drugą osobę też drażni mój brak zrozumienia i to do niczego to nie prowadzi.

33

Odp: problemy psychiczne żony

2 lata małżeństwa, bez dzieci, zdrowi, miesiąc siedzenia razem i już problemy... mąż ma zadyniać ostro, a żona może mieć globus itp. Jakieś to niedojrzałe. Coraz więcej czytam takich kwiatków, więc to powszechne w obecnej sytuacji - gwoli pocieszenia.

34

Odp: problemy psychiczne żony
perydot napisał/a:

2 lata małżeństwa, bez dzieci, zdrowi, miesiąc siedzenia razem i już problemy... mąż ma zadyniać ostro, a żona może mieć globus itp. Jakieś to niedojrzałe. Coraz więcej czytam takich kwiatków, więc to powszechne w obecnej sytuacji - gwoli pocieszenia.

No pewnie. Lepiej patrzec tylko na to co mi sie nalezy od zycia a partnera miec w d.. e. Chory? To niech spier... a. Se wymysla psychiczne problemy cwaniara jedna. Ci co sie powiesili to tez z lenistwa i nudow a nie dlatego, ze naprawde podzialo sie z nimi cos z czym nie potrafili sobie poradzic. Zona czy maz ma byc jak robot kuchenny, zawsze sprawny. Wedle tej zasady ja mojego meza powinnas kopnac w tylek 12 lat temu jak przez prawie 9 mscy byl w domu po operacji nogi a ja ogarnialam wszystko, prace, zakupy, obiady, a on mnie powinien 2 lata temu bo tez mi sie w glowie poprzestawialo i zachcialo mi sie miec problemy psychiczne. Aaale zaraz zaraz, nie kopnalby mnie w tylek bo juz od 10 lat nie bylibysmy razem przeciez.
Wspolczuje naprawde ludziom ktorzy obecnie zaczynaja zwiazki, bo to maja byc tylko uklady "na dobre".

35

Odp: problemy psychiczne żony

A ja myślę, że to, co dzieje się obecnie z Twoją żoną, stanie się sprawdzianem dla Waszego związku.

Do osoby z problemami psychicznymi trzeba podchodzić z dużą dozą cierpliwości. Oczywiście nikt nie każe znosić nie wiadomo czego kosztem własnego zdrowia - ale póki co, żona jedynie pragnie rozmowy i zapewnienia, że mąż ją akceptuje. To chyba nie jest niesamowicie trudne udzielić jej tego? To nie jest schizofreniczka rzucająca talerzami i jedząca własne odchody (sorry, jeśli ktoś akurat je), a kobieta prawdopodobnie w trakcie załamania nerwowego z powodu kłopotów, które się nawarstwiły, a izolacja w trakcie pandemii postawiła kropkę nad i.

Dać jej czas, opiekę i pomoc psychologa - niedlugo wróci do normy.

36

Odp: problemy psychiczne żony

Ja rozumiem, że ktoś może mieć depresję, choroby psychiczne...ja sama jestem w tym umoczona. Ale autor wspomina coś o jakimś rozpamiętywaniu przeszłości, analizowaniu, gdzie tu psychiatra potrzebny? Były rozmowy z psychologiem i to jest bardzo OK i właściwe w tej sytuacji.

37

Odp: problemy psychiczne żony
perydot napisał/a:

Ja rozumiem, że ktoś może mieć depresję, choroby psychiczne...ja sama jestem w tym umoczona. Ale autor wspomina coś o jakimś rozpamiętywaniu przeszłości, analizowaniu, gdzie tu psychiatra potrzebny? Były rozmowy z psychologiem i to jest bardzo OK i właściwe w tej sytuacji.

Nie wiemy tak naprawdę, co dolega żonie Autora. W momencie, jeśli psycholog stwierdzi, że potrzebne będzie wdrożenie farmakologii, trzeba będzie udać się do psychiatry.

38

Odp: problemy psychiczne żony
perydot napisał/a:

Ja rozumiem, że ktoś może mieć depresję, choroby psychiczne...ja sama jestem w tym umoczona. Ale autor wspomina coś o jakimś rozpamiętywaniu przeszłości, analizowaniu, gdzie tu psychiatra potrzebny? Były rozmowy z psychologiem i to jest bardzo OK i właściwe w tej sytuacji.

A jestes psychiatra zeby to oceniac? Bo ja akurat znam osobe u ktorej ciezka depresja rozpoczela sie od rozpamietywania wlasnie przeszlosci, jakis spraw jeszcze z liceum i ze studiow, poczucia winy odnosnie jakis błahych spraw i strachu przed wiecznym potepieniem. Ta osoba spedzila wiele mscy w szpitalach psychiatrycznych, przyjmowala leki grubego kalibru i caly czas musi byc pod opieka psychologa i psychiatry. Zona Autora moze miec zalażek czegos podobnego i jesli teraz sie to zbagatelizuje to moze byc dopiero jazda bez trzymanki. Tymbardziej jesli tym analizom i lekom towarzysza objawy somatyczne typu wymioty.

39

Odp: problemy psychiczne żony

Wiesz, że nawet jakbym była, to nie wystawiam diagnozy on-line. Żona jest pod obserwacją męża i psychologa, to oni czuwają i podejmą kroki. Nie jest tu nic bagatelizowane.

40

Odp: problemy psychiczne żony
perydot napisał/a:

Wiesz, że nawet jakbym była, to nie wystawiam diagnozy on-line. Żona jest pod obserwacją męża i psychologa, to oni czuwają i podejmą kroki. Nie jest tu nic bagatelizowane.

Ja tez nie stawiam diagnozy ale to Ty piszesz z  pogarda ze maz ma zapitalac a zone se moze miec "globusa" a przeciez mlodzi, bez dzieci (w domysle nie maja wiec prawa miec problemow).

41

Odp: problemy psychiczne żony
feniks35 napisał/a:

e to Ty piszesz z  pogarda ].

Nie zrozumiałaś, może przez te nerwy.

42

Odp: problemy psychiczne żony
perydot napisał/a:
feniks35 napisał/a:

e to Ty piszesz z  pogarda ].

Nie zrozumiałaś, może przez te nerwy.

A ja zrozumiałam Twój post podobnie jak Feniks.
Myślę, że po prostu niefortunnie się wyraziłaś.

43

Odp: problemy psychiczne żony

Ciągłe rozpamiętywanie czyichś przewinień lub błędów, jak również wracanie do spraw z przeszłości jest zwykle irytujące. Jednak w tym przypadku może być jedynie początkiem i objawem czegoś poważniejszego. Być może w pewnym momencie przyszedł jakiś impuls, który obudził w niej lęki i "demony przeszłości", z którymi sama sobie nie może poradzić. Pierwszym krokiem mysi być chyba przyznanie się przed sobą, że ma się poważny problem i dać sobie pomóc.

44

Odp: problemy psychiczne żony

Ja mam wrażenie że dużo osób tak jak autor wątku boi się chorób psychicznych i chce uciekać bo poniekąd społecznie oczekuje się od partnera że będzie nam robił za terapeutę. Tak jak pisałam wcześniej, zrób jej herbatki, poklep po pleckach i jeżeli drażni cię jej rozpamiętywanie błędów z przeszłości to jej to powiedz i postaw granicę że te tematy zostawia dla swojego psychologa. To jest jasne że nie każdy chce codziennie podejmować ciężkie tematy z życia partnera.
Autorze, nie czuj się winny, że nie bierzesz udziały w tych rozpamiętywaniach, nie musisz być niczyim lekarzem. Możesz pomóc na wiele sposobów, które nie będą ci robiły sieczki z mózgu i nastroju. Zabierz ja na spacer, postaraj się o zdrową dawkę ruchu, o zdrowe i wartościowe posiłki albo o to żeby nie opuszczała konsultacji ze specjalistą. To leży w zakresie twoich partnerskich kompetencji, resztę zostaw w rękach osób, które wiedzą co z tym zrobić. Cierpliwie czekaj na efekty i nie miej wyrzutów sumienia że robisz zbyt mało.

45

Odp: problemy psychiczne żony

Jako osoba niegdyś chodząca na terapię, nie wyobrażam sobie nie móc potem o niej rozmawiać z mężem/partnerem. W związku należy rozmawiać o WSZYSTKIM i szukanie rozmowy u osoby, z którą dzielimy życie, nie jest robieniem z tej osoby psychologa, tylko zwykłą komunikacją w związku... próbą otrzymania zrozumienia, wsparcia.

46

Odp: problemy psychiczne żony
Cyngli napisał/a:

Jako osoba niegdyś chodząca na terapię, nie wyobrażam sobie nie móc potem o niej rozmawiać z mężem/partnerem. W związku należy rozmawiać o WSZYSTKIM i szukanie rozmowy u osoby, z którą dzielimy życie, nie jest robieniem z tej osoby psychologa, tylko zwykłą komunikacją w związku... próbą otrzymania zrozumienia, wsparcia.

Jasne, ale rozmawianie o terapii jest powiedzmy w jakiś sposób konstruktywne bo już nakierowane na rozwiązanie problemu. Nie znam się na problemach psychicznych ale chyba pozwalanie choremu na dane chore zachowania (jak na przykład ciągłe katowanie sie złymi wspomnieniami) czy wręcz branie w nich udziału na przykład poprzez włączenie się do rozmowy miało by słaby skutek. Ja bym się bała że to się będzie samo nakręcać i będzie tylko gorzej. Choroba psychiczna to po prostu .... choroba. Mogę wrócić do domu od ortopedy i opowiedzieć jak będzie przebiegać leczenie chorego kolana ale i tak leczyć powinien lekarz a nie babcia z domowym okładem z octu. To na tej samej zasadzie.
Dla mnie to oczywiste że problem jednego członka rodziny wpływa na całość, partner może posłuchać jak było u lekarza, jakie masz zalecenia, byc może będzie miał również jakieś zalecenia ale partner nie może cie magicznie uzdrowić swoją miłością.

47

Odp: problemy psychiczne żony

To już lekarz musi ocenić, czy chęć rozmowy z partnerem o tym, co mnie gryzie, jest „chore” czy „zdrowe”.

48

Odp: problemy psychiczne żony

Choroba psychiczna bohaterki jest tylko/aż domysłem co poniektórych, u żadnego lekarza nie była, więc i żaden lekarz nie postawił diagnozy.

49

Odp: problemy psychiczne żony
Wielokropek napisał/a:

Choroba psychiczna bohaterki jest tylko/aż domysłem co poniektórych, u żadnego lekarza nie była, więc i żaden lekarz nie postawił diagnozy.

Zgadza się. Żadnej choroby psychicznej nie zdiagnozowano. Wygląda to troszkę na załamanie nerwowe, powinien ocenić psychiatra.

50

Odp: problemy psychiczne żony

A może, skoro daje pozytywne rezultaty, kontakt z psychologiem?

51

Odp: problemy psychiczne żony
Wielokropek napisał/a:

A może, skoro daje pozytywne rezultaty, kontakt z psychologiem?

Jak najbardziej. Jednak psychiatra też powinien się wypowiedzieć, w celach postawienia diagnozy.

52

Odp: problemy psychiczne żony

Pozostanę przy swoim zdaniu. smile

53

Odp: problemy psychiczne żony
Wielokropek napisał/a:

Pozostanę przy swoim zdaniu. smile

Ależ ja podzielam Twoje zdanie.
Psycholog jak najbardziej, porozmawiać o problemie zawsze warto.
Jednak z doświadczenia wiem, że warto również się zdiagnozować psychiatrycznie, by wykluczyć poważniejsze schorzenia, w razie potrzeby wdrożenia leczenia farmakologicznego i tak byłoby to konieczne smile

54

Odp: problemy psychiczne żony

Trwa pandemia. Żaden przytomny psychiatra nie postawi on-line diagnozy.
Mam wrażenie, że spieramy się o..., no właśnie. smile


Autorowi wątku i jego żonie potrzebne jest wsparcie. Każde z nich wie (?), jakiego wsparcia oczekuje od partnera. I nikt tu na forum, tak mi się zdaje, nie nakazywał autorowi bycia dla żony domowym terapeutą.

55

Odp: problemy psychiczne żony

Autor pewnie próbował na własną rękę dowiedzieć się od żony, co jej dolega czy też, co jest powodem jej zachowania. Zdarza się pewnie niestety tak, że w żaden sposób nie można do takiej osoby dotrzeć ani jej nawet do czegokolwiek zachęcić. Nie mówiąc o pójściu na terapię.

56

Odp: problemy psychiczne żony

Wielokropku, nie spieramy się, dyskutujemy.
Oczywiście, że na chwilę obecną ciężko będzie o poprawną diagnozę. Ale pandemia kiedyś się skończy.

57

Odp: problemy psychiczne żony
berrad napisał/a:

"Zaczęło się od bombardowania mnie pytaniami "a co byś zrobił, gdybyś sie dowiedział, że...". Na początku odpowiadałem na te pytania. Potem po 10 czy którymś pytaniu opieprzyłem ją, że męczą mnie te pytania. Powiedziałem jasno, że nie mam nic do jej przeszłości i pora uciąć te pierdoły.

Z jakiegoś powodu ta twoja żona zadaje te pytania. Nie podałeś dokładnie ich treści więc trudno mi ocenić co chce przez to osiągnąć. Może być kilka przyczyn jedno to to że może to nie gdybanie tylko faktycznie ma wyrzuty sumienia i oczekuje twojego wybaczenia. Albo pyta bo całe lata się tym zadręcza i chce w końcu uporać się ze swoją przeszłością aby teraz było lepiej. Te pytania mogą też z pozoru dotyczyć przeszłości a faktycznie chodzi o teraźniejsze sprawy.
Zastanawiające jest że ona Ciebie tak bardzo tymi pytaniami irytuje. Czemu po prostu cierpliwie nie odpowiadasz na jej ciekawość skoro to takie głupoty z przeszłości? Czemu nie założysz że to takie gdybanie i wspólna rozrywka intelektualna? Tylko od razu tak emocjonalnie ?
Ona tym coś chce osiągnąć może poczucie bezpieczeństwa. Może czuje się bardzo zagrożona przez tą izolację i twoją zmianę pracy i być może podejrzewa że rozważasz rozwód. Pyta  co byś zrobił np. jak byś się dowiedział że przespała się z kimś tam i oczekuje twojego zapewnienia że mimo to byś jej nie opuścił.

58 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2020-04-28 10:29:24)

Odp: problemy psychiczne żony
uleshe napisał/a:

Zastanawiające jest że ona Ciebie tak bardzo tymi pytaniami irytuje. Czemu po prostu cierpliwie nie odpowiadasz na jej ciekawość skoro to takie głupoty z przeszłości? Czemu nie założysz że to takie gdybanie i wspólna rozrywka intelektualna? Tylko od razu tak emocjonalnie ?

A Ty chciał byś po raz 100 odpowiadać na te same pytania. Znam to z autopsji. Ja przestawałem wdawać się w dyskusje gdy zaczynałem słyszeć: A pamiętasz jak 10 lat temu...Też prośby aby zostawić przeszłość nie pomagały. Po czasie okazało się że miała okres w którym bardzo lubiła wbijać szpile a jednocześnie lubiła jak ktoś wspólnie z nią użalał się nad nią " jaka ja biedna". Samo przyszło i samo minęło. W moim wypadku żadne wsparcia z mojej strony nie sprawdzały się a było nawet wprost przeciwnie. O żadnej chorobie psychicznej nie było mowy.

59 Ostatnio edytowany przez Winter.Kween (2020-04-28 12:49:18)

Odp: problemy psychiczne żony

Zona ma wewnetrzny konflikt. Zrobila cos co wywoluje w niej bardzo silne podzielenie, to o co ona Ciebie pyta to nie jest to o czym mysli.
Jej mysli wywoluja wymioty.
Z mojej perspektywy? BARDZO dobrze, ze tak sie stalo. Dlaczego? Bo umysl czlowieka jest jak dom caly w ciemnosciach z tylko jednym malym swiatlem.
To co jest w ciemnosciach to rzeczy w podswiadomosci, one tam sa zawsze, caly czas. To, ze wczesniej udawala, ze ich nie widzi to bylo zle.
To jest odwracanie uwagi od problemu, ktory tak czy inaczej chodzi w jej glowie i robi rozne rzeczy. Jej zachowanie jest takie, a nie inne bo teraz nie ma latwej ucieczki, nastepuje konfrontacja.
Potrzebuje terapii, co tu duzo gadac.

Tu nie chodzi o zadne 'za duzo czasu' czy 'rozpamietywanie'. Ludzie nie rozumieja, ze to rozpamietywanie wychodzi z tego, ze zawsze cos jest z nami tylko nie zawsze temu patrzymy w twarz.
Ona pewnie zrobila cos strasznego, cos wedle niej strasznego.
To wszystko nie ma nic wspolnego z Toba, ale z nia. Ona nie szuka Twojego wybaczenia, ale jakiegos wybaczenia.
Mysli, ze to co zrobila bylo takie straszne przez to jak rodzice ja wychowali lub czego nauczyla sie za mlodu. To sprawia, ze potepia swoje akcje i szuka rozgrzeszenia w Tobie bo sie 'napatoczyles'.
Moja rada?
Przestan gadac jej te wszystkie glupoty, ktore mowisz. To, ze Ciebie nie obchodzi przeszlosc jest bez sensu. To, ze sam masz problemy jest totalnie bez sensu bo ona nie jest w normalnym stanie umyslu. Ona wymiotuje bo ma takie wyrzuty, a Ty jej robisz wieksze? Daj spokoj.
Powiedz jej tak nastepnym razem: Ja tobie nie mam nic do wybaczenia, to ty musisz sobie wybaczyc.

Ktos powyzej mowi, ze ona szuka bezpieczenstwa. Tak, szuka. Jednak jest to powierzchowny problem i symptom jej problemu, a nie problem.

Janix2, w jej wypadku jest problem psychiczny bo jej organizm reaguje wymiotami. Ogranizm reaguje wymiotami z powodu silnego stresu.

Wiesz co? Ja nie prowadze terapii, bo moje zajecie to jest research. Jednak zal mi Twojej zony, wiec jezeli chcesz to mozesz jej powiedziec, ze ja z nia tak po ludzku porozmawiam o jej problemie. Znam sie na rzeczy bo konflikty wewnetrzne byly na poczatku jednym z moim glownych zainteresowan. Takich zachowan i gorszych widzialam mase, niektorych nawet wyginalo fizycznie od tego (poza wymiotami)
Za darmo, oczywiscie i pod pelna tajemnica.
Mozesz powiedziec, ze mnie znasz z jakiegos innego miejsca jezeli ten watek jest z kolei Twoja tajemnica.

EDIT: Ok, nie bierz tego na 100% za prawde bo ja nie jestem pewna tego wniosku. Wydaje mi sie, tylko na podstawie tego co opisujesz, ze jest tak:
Ona ma konflikt na temat czegos co zrobila, to w niej siedzi i teraz to wychodzi bo ma miejsce by wychodzic. To jak cisnienie wody zamknietej gdzies, wycieka.
To, ze ona tyle sie zapytuje i tyle gada wynika z tego, ze ona chce powiedziec co zrobila, ale nie moze. To jest w niej tak zduszone, ze nie moze. Stad zapytuje, a pozniej wymiotuje. Ma kompulsje by zadawac te pytania bo chce powiedziec prawde. Stad wymioty wylewaja sie z niej, ale nie slowa, a pozniej kompulsja zaczyna sie od nowa. Ona byc moze sprawdza tez reakcje Twoja, ale jest to nadal kompulsywne. Tutaj nie chodzi, ze ona wiele rzeczy pamieta, tutaj chodzi o jedna rzecz.
To jest moja teoria, na podstawie tego co mowisz. Jednak nie jest to pewne bo z nia nie rozmawialam i moge tylko sie kierowac objawami opisanymi przez kogos innego.

60

Odp: problemy psychiczne żony
Winter.Kween napisał/a:

Zona ma wewnetrzny konflikt. Zrobila cos co wywoluje w niej bardzo silne podzielenie, to o co ona Ciebie pyta to nie jest to o czym mysli.
Jej mysli wywoluja wymioty.
Z mojej perspektywy? BARDZO dobrze, ze tak sie stalo. Dlaczego? Bo umysl czlowieka jest jak dom caly w ciemnosciach z tylko jednym malym swiatlem.
To co jest w ciemnosciach to rzeczy w podswiadomosci, one tam sa zawsze, caly czas. To, ze wczesniej udawala, ze ich nie widzi to bylo zle.
To jest odwracanie uwagi od problemu, ktory tak czy inaczej chodzi w jej glowie i robi rozne rzeczy. Jej zachowanie jest takie, a nie inne bo teraz nie ma latwej ucieczki, nastepuje konfrontacja.
Potrzebuje terapii, co tu duzo gadac.

Tu nie chodzi o zadne 'za duzo czasu' czy 'rozpamietywanie'. Ludzie nie rozumieja, ze to rozpamietywanie wychodzi z tego, ze zawsze cos jest z nami tylko nie zawsze temu patrzymy w twarz.
Ona pewnie zrobila cos strasznego, cos wedle niej strasznego.
To wszystko nie ma nic wspolnego z Toba, ale z nia. Ona nie szuka Twojego wybaczenia, ale jakiegos wybaczenia.
Mysli, ze to co zrobila bylo takie straszne przez to jak rodzice ja wychowali lub czego nauczyla sie za mlodu. To sprawia, ze potepia swoje akcje i szuka rozgrzeszenia w Tobie bo sie 'napatoczyles'.
Moja rada?
Przestan gadac jej te wszystkie glupoty, ktore mowisz. To, ze Ciebie nie obchodzi przeszlosc jest bez sensu. To, ze sam masz problemy jest totalnie bez sensu bo ona nie jest w normalnym stanie umyslu. Ona wymiotuje bo ma takie wyrzuty, a Ty jej robisz wieksze? Daj spokoj.
Powiedz jej tak nastepnym razem: Ja tobie nie mam nic do wybaczenia, to ty musisz sobie wybaczyc.

Ktos powyzej mowi, ze ona szuka bezpieczenstwa. Tak, szuka. Jednak jest to powierzchowny problem i symptom jej problemu, a nie problem.

Janix2, w jej wypadku jest problem psychiczny bo jej organizm reaguje wymiotami. Ogranizm reaguje wymiotami z powodu silnego stresu.

Wiesz co? Ja nie prowadze terapii, bo moje zajecie to jest research. Jednak zal mi Twojej zony, wiec jezeli chcesz to mozesz jej powiedziec, ze ja z nia tak po ludzku porozmawiam o jej problemie. Znam sie na rzeczy bo konflikty wewnetrzne byly na poczatku jednym z moim glownych zainteresowan. Takich zachowan i gorszych widzialam mase, niektorych nawet wyginalo fizycznie od tego (poza wymiotami)
Za darmo, oczywiscie i pod pelna tajemnica.
Mozesz powiedziec, ze mnie znasz z jakiegos innego miejsca jezeli ten watek jest z kolei Twoja tajemnica.

EDIT: Ok, nie bierz tego na 100% za prawde bo ja nie jestem pewna tego wniosku. Wydaje mi sie, tylko na podstawie tego co opisujesz, ze jest tak:
Ona ma konflikt na temat czegos co zrobila, to w niej siedzi i teraz to wychodzi bo ma miejsce by wychodzic. To jak cisnienie wody zamknietej gdzies, wycieka.
To, ze ona tyle sie zapytuje i tyle gada wynika z tego, ze ona chce powiedziec co zrobila, ale nie moze. To jest w niej tak zduszone, ze nie moze. Stad zapytuje, a pozniej wymiotuje. Ma kompulsje by zadawac te pytania bo chce powiedziec prawde. Stad wymioty wylewaja sie z niej, ale nie slowa, a pozniej kompulsja zaczyna sie od nowa. Ona byc moze sprawdza tez reakcje Twoja, ale jest to nadal kompulsywne. Tutaj nie chodzi, ze ona wiele rzeczy pamieta, tutaj chodzi o jedna rzecz.
To jest moja teoria, na podstawie tego co mowisz. Jednak nie jest to pewne bo z nia nie rozmawialam i moge tylko sie kierowac objawami opisanymi przez kogos innego.

Dziękuję za wypowiedzi. Zapewne każdy ma jakąś rację, mniejsza lub większa. Nie wiem czy żonie mogę zaproponować taką pomoc, bo to jest dość osobiste, trzeba sie otworzyć a nie każdy umie to zrobić przed obcym. Generalnie ostatnio jest lepiej ale dalej problem jest. dodatkowo poteguję problem fakt, że mieszkamy tymczasowo z jej rodzicami i też nie ma do końca pewnego komfortu. Natomiast ze swojej strony wygoniłem ją do pracy do biura. Powiedziałem, że dość siedzenia w domu. Zaczęła jeździć do pustego biura. Trochę to pomogło ale co z tego jeżeli o 19 się myję i kładzie sie do łóżka. Niestety taka bezproduktywna marnacja czasu przed komputerem to pretekst do rozmyślania różnego rodzaju bzdur. Miłośc miłością, ale ja to chyba mam pecha w zyciu jednym słowem...a  co jeżeli się pogorszy i będzie nas to ciągnęło w dół? Tego się boję. Zostałem tu lekko napastowany przez niektórych, że jestem znieczulica, że chce uciec jak jest problem. Rozumiem, że te kobiety które zyją z destrukcyjnym alkoholikiem też tak mówią? Większość prędzej czy później ucieka i układa sobie zycie z kimś normalnym.

61

Odp: problemy psychiczne żony

Berrad

To weźcie sobie wymyślcie jakiś inny nowy sposób na marnowanie czasu - idźcie do wesołego miasteczka czy nad rzekę na bulwar, na rowery, czy do kawiarni. Zajmij ją czymś po tej nudnej pracy, przynajmniej raz na jakiś czas i przez jakiś czas sam możesz inicjować takie wyjścia. Albo nawet w domu, pograć w jakąś planszówkę czy coś. Jakoś, rozwesel kobitę, w końcu to twoja żona. Trza sobie pomagać, nie ma lekko.

62

Odp: problemy psychiczne żony

Berrad - w zasadzie to Cię rozumiem, można się nieźle wkurzyć w takiej sytuacji nawet jak bardzo się kocha tą drugą osobę. W zasadzie każda choroba pogrąża także najbliższych.
Ale z drugiej strony to co napisała Winter.Kween ma sens, sytuacja w jakiej ostatnio się znaleźliście wywołała ten stan lękowy Twojej żony i takie nękanie otoczenia (Ciebie) jest swoistym wołaniem o pomoc, próbą wyrzucenia czegoś co być może tkwi wyparte w jej psychice od wielu lat. Fakt że używasz na tym forum dość sztywnych i oficjalnych sformułowań - określasz ją raczej nie jak kochający mąż a raczej jak wkurzony szef może też świadczyć o Waszych relacjach - może tez niezbyt ciepłe i bliskie. Myślę że sam nie zrobisz nic a próbując cokolwiek robić raczej zaszkodzisz. Jedyne co możesz zrobić to polecić lekarza, terapię itp.
I tyle albo aż tyle ....

63

Odp: problemy psychiczne żony

Berrat, Twój opis zachowania żony, może sugerować stosowanie przez nią przemocy psychicznej - „twarda, harda w pysku szczególnie do mnie”. Atakowanie Ciebie niemiłymi faktami z jej życia również. Agresja często wynika z problemów ze samym sobą, poczucia niskiej wartości , a poniżenie drugiej osoby daje komfort poczucia wyższości przez kilka sekund. Niestety ofiara nie może być terapeuta , bo łatwo może zmienić się w oprawcę . To zajęcie dla fachowej osoby postronnej. A z iduzymi inwestycjami .... lepiej poczekać. Budowa domu to duże przedsięwzięcie , wymagające dużego zaangażowania czasu, środków i sił. A w obecnej sytuacji żony , może to być ponad jej siły, a Ty zamiast bohaterem zostaniesz okrzyknięty zimnym draniem który woli zająć się swoimi sprawami niż jej problemami. Poza tym inwestycja w małżeństwo w którym pojawia się przemoc, nie jest zbyt perspektywiczna.

64

Odp: problemy psychiczne żony
Bill.Garret napisał/a:

Berrat, Twój opis zachowania żony, może sugerować stosowanie przez nią przemocy psychicznej - „twarda, harda w pysku szczególnie do mnie”. Atakowanie Ciebie niemiłymi faktami z jej życia również. Agresja często wynika z problemów ze samym sobą, poczucia niskiej wartości , a poniżenie drugiej osoby daje komfort poczucia wyższości przez kilka sekund. Niestety ofiara nie może być terapeuta , bo łatwo może zmienić się w oprawcę . To zajęcie dla fachowej osoby postronnej. A z iduzymi inwestycjami .... lepiej poczekać. Budowa domu to duże przedsięwzięcie , wymagające dużego zaangażowania czasu, środków i sił. A w obecnej sytuacji żony , może to być ponad jej siły, a Ty zamiast bohaterem zostaniesz okrzyknięty zimnym draniem który woli zająć się swoimi sprawami niż jej problemami. Poza tym inwestycja w małżeństwo w którym pojawia się przemoc, nie jest zbyt perspektywiczna.


Nie chciałem tego pisać wprost, ale poniekąd diagnoza słuszna. Ma problemy ze sobą, które były maskowane przez te lata które się znamy. W przeszłości miała jakieś epizody samookaleczania. Pozostały jej drobne blizny na rękach...

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemy psychiczne żony

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024