samotna niezapominajka... napisał/a:Samotność, w której się znajdujesz możesz wykorzystać, to co boli zamienić w coś pięknego... Pisz...
Ja jakiś czas temu znów zaczęłam pisać i malować. Z poczucia bezsilności, osamotnienia.
Pewnie mnie wysmiejesz i powiesz, że to nie pomaga... Ale masz poczucie, że nie marnujesz swojego życia, że nie tracisz nad nim kontroli...
Nie wyśmieje, bo sam piszę, ale chwilowo nie mam weny i życie jeszcze bardziej mnie dogniotło.
Gdybyś mieszkała w okolicach Gdańska to moglibyśmy zaaranżować sobie jakieś spotkanie, ale znając moje szczęście, pewnie tak nie jest. Chociaż dla "przyjaźni" udało mi się przebyć pół polski, a teraz wszystko mi się rozlatuje... A przyznam, że jeśli umiesz malować, to chętnie bym to zobaczył - sam nie potrafię, a dużo obrazów mi w głowie powstaje. 
Co do mojego nastawienia, do pracy. No cóż, ja szukam pracy, która przedewszystkim mnie zainteresuje, pewnie nie tylko ja, bo chyba wszyscy ludzie chcieliby robić to co ich pasjonuje. I w tej chwili staram się robić wszystko w stronę tego co sprawi mi więlką radość i być może przyniesie zysk, a jeśli nawet nie, to pozostanie mi nowa pasja. Ja nie wyznaje zasady pogoni za karierą i pieniądzem, szukanie jakiejkolwiek pracy u mnie kończy się jeszcze większym dołkiem, którego nie mogę się pozbyć. Muszę mieć inspirację do działania, a pierwsza lepsza praca, byleby mieć pieniądz jest dla mnie niczym - a miałem okazję zatrudnienia. Sam pieniądz nie jest dla mnie żadną motywacją, nie widzę jakiejkolwiek wartości w bezdusznym kawałku papieru. Rozumiem to, że za coś trzeba żyć, trzeba mieć co jeść i w co się ubrać i ktoś musi na to zarobić. Ja też mam swoje potrzeby, ale w ramach mojego nastawienia ograniczam je do absolutnego minimum i dalej działam w kierunku mojego marzenia - jeśli mogę to marzeniem nazwać. Moje marzenie to fotografia, od pewnego czasu żywo zainteresowałem się robieniem zdjęć, zauważyłem iż dzięki mojej wyobraźni potrafię zobaczyć przyszłe piękne ujęcia, a co ważniejsze myśle też, że potrafię takie ujęcie przenieść do rzeczywistości i uwiecznić na zdjęciu. Fotografia może mi też zastąpić malownictwo, bo malować nie umiem, a obrazy, które mam w głowie muszą znaleźć ujście. Mając motywację i przedewszystkim inspirację do fotografowania, uzyskam nie tylko satysfakcję z tego co robię, ale też ponad 100% wydajności. Jest to dosyć wysoka poprzeczka, jednym z problemów jest nauka, bo fotografia to nie jest tylko zwykły pstryk, ale z natury jestem samoukiem więc chyba podołam, lecz przydałoby się jakieś wsparcie, a do szkół nie wrócę z powodów własnych, przedewszystkim zdrowotnych, dzięki szkole mam wielką nerwice i inne dolegliwości na samą myśl o tej placówce. Może nie rozmawiam z ludźmi, ale ich obserwuję i z mojej perspektywy widze małe zabiegane mróweczki w pogoni za karierą i coraz większym pieniądzem, albo też by tylko związać koniec z końcem. Równa się to całkowitemu brakowi czasu na cokolwiek innego, na rodzinę, przyjaciół, samych siebie, ja tak to widzę z tego co obserwuję i dedukuję. Oczywiście nie potępiam tego, przedewszystkim współczuje tej drugiej grupie ludzi, że muszą tak harować, aby koniec z końcem związać, ale nie rozumiem tej pierwszej grupy... kariera, pieniądze, więcej, więcej, więcej, ciągle więcej, tego nie rozumiem, ale też nie potępiam.
Mimo iż ja nie potępiam, to pewnie zostane potępiony, ale cóż...