netkobietyWszystkie działy
Samotność

mysle o samobojstwie

134 odpowiedzi16 808 wyświetleńzałożony przez samosia, 02.11.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » mysle o samobojstwie

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 135 ]

66

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:
Ewcia $ napisał/a:
samotna niezapominajka... napisał/a:

Philosoph, a może Ty nie potrafisz prosić o pomoc. Wiesz, czasami wydaje nam się, że to jest naturalne, iż jeśli my widzimy problemy bliskich nam ludzi i pomagamy, wspieramy to i oni to widzą i nie jest konieczne wyraźne mówienie o tym. Ja właśnie tak myślałam. Ale po tym co się stało w moim życiu i po późniejszych rozmowach z ludźmi, którzy byli wówczas moimi przyjaciółmi (bynajmniej ja ich tym mianem wówczas określałam, oni siebie również) dowiedziałam się, że oni nie mieli pojęcia, że jest ze mną tak źle. Oczekiwali, że im powiem, że ich potrzebuję...

dokładnie.
Ludzie mają własne życie i często nie zdają sobie sparway z tego,że jestes obok i potrzebujesz ich.Trzeba im to powiedzieć

Tak, tylko jeśli uważasz kogoś za przyjaciela to wydaje się, że on wie, czuje, widzi że dzieje się coś złego. A proszenie o pomoc tych bliskich ludzi wydaje się dziwne, zbędne, bo jeśli są PRZYJACIÓŁMI to po prostu są głęboko zaangażowani w nasze sprawy i z łatwością wyczują że coś jest nie tak...
Czy ja zbyt wiele wymagam od kogoś, kogo nazwę przyjacielem???

Wyczują? Z pewnoscią jestes bardzo wrażliwą osobą,ale weź pod uwagę,że nie każdy tak ma.A prawdziwi przyjaciele ze sobą rozmawiają.To jest podstawa,taka sama jak w związku miedzy kobietą a mężczyzną.

67

Odp: mysle o samobojstwie

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

68

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

Wyglada na to,że Ty i Philosoph macie ze sobą wiele współnego.Może się dogadacie smile ?

69

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

Nie wierzę w to,że będąc taką wrazliwą osobą...nie masz obok siebie ludzi którzy są gotowi pomóc Ci kiedy tego potzrebujesz.Może odnosisz mylne wrażenie,że sie narzucasz.Ludzie nie musza wykazywać entuzjazmu w kwestii niesienia pomocy.Nie każdy jest wylewny.

70

Odp: mysle o samobojstwie

A ja wierzę... U mnie to bywało tak, że często prosząc o pomoc, zostałem boleśnie odrzucony, to po prostu boli. Nie chodzi tu o jakieś rękoczyny, ale tak czy siak, psychicznie jest to dość nie miłe uczucie. Przez lata to się kumuluje i wtedy powstaje podświadomy strach przed ponownym zranieniem w efekcie czego, nieświadomie boimy się prosić...

71

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:

A ja wierzę... U mnie to bywało tak, że często prosząc o pomoc, zostałem boleśnie odrzucony, to po prostu boli. Nie chodzi tu o jakieś rękoczyny, ale tak czy siak, psychicznie jest to dość nie miłe uczucie. Przez lata to się kumuluje i wtedy powstaje podświadomy strach przed ponownym zranieniem w efekcie czego, nieświadomie boimy się prosić...

To przykre. Ale myslę,że to jest kwestia waszej wrażliwosci, a raczej przewrazliwienia.Odnosze wrazenie,że jestescie osobami które łatwo się załamują.I dołuje was to nad czym inni przeszliby do porzadku dziennego.Wrażliwcy nie mają łatwo,trzeba to przyznać..

72

Odp: mysle o samobojstwie

Od wrażliwości do przewrażliwienia jest bardzo krótka droga. Ludzie, których dawniej spotkałem mieli dziwną zdolność do wyczuwania mojej wrażliwości i wykorzystywania tego, sam nie wiem z jakiego powodu i dlaczego musiałem na nich trafić.

73

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:

Od wrażliwości do przewrażliwienia jest bardzo krótka droga. Ludzie, których dawniej spotkałem mieli dziwną zdolność do wyczuwania mojej wrażliwości i wykorzystywania tego, sam nie wiem z jakiego powodu i dlaczego musiałem na nich trafić.

Nie obraź się ,ale jak ktos wczesniej zauważył ja też mam wrażenie,że użalasz się nad sobą.

74

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:

Od wrażliwości do przewrażliwienia jest bardzo krótka droga. Ludzie, których dawniej spotkałem mieli dziwną zdolność do wyczuwania mojej wrażliwości i wykorzystywania tego, sam nie wiem z jakiego powodu i dlaczego musiałem na nich trafić.

Piszesz o niedalekiej przeszłości czy o dniu "wczorajszym" ? Mozna wiedzieć ile masz lat?

75

Odp: mysle o samobojstwie
Lunka napisał/a:

Nie obraź się ,ale jak ktos wczesniej zauważył ja też mam wrażenie,że użalasz się nad sobą.

Pisał też, że to moja natura. Nie udzielaj się prosze jeśli nie chcesz poznać do końca sytuacji, dobrze?

Aguśka napisał/a:

Piszesz o niedalekiej przeszłości czy o dniu "wczorajszym" ? Mozna wiedzieć ile masz lat?

Wiek zachowam dla siebie, a pisze o niedalekiej przeszłości. Faktycznie nie uwzględniłem w jakim odstępie czasu przyszło mi spotkać się z takimi ludźmi i piszę ogólnikami. Było to jakieś pół roku do dwóch lat temu, taki wachlarz czasowy i ciągle to we mnie siedzi.

76

Odp: mysle o samobojstwie

stary , zgorzkniały kawaler jak nic.

77

Odp: mysle o samobojstwie
Ewcia $ napisał/a:
samotna niezapominajka... napisał/a:

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

Nie wierzę w to,że będąc taką wrazliwą osobą...nie masz obok siebie ludzi którzy są gotowi pomóc Ci kiedy tego potzrebujesz.Może odnosisz mylne wrażenie,że sie narzucasz.Ludzie nie musza wykazywać entuzjazmu w kwestii niesienia pomocy.Nie każdy jest wylewny.

Nie mam nikogo kto byłby gotów mi pomóc. Gdyby był ktoś taki z pewnością nie zaglądałabym na forum o samotności...

Ale to pewnie moja wina, że nikogo takiego nie ma.
Zazwyczaj czuję, że się narzucam prosząc o cokolwiek, ale złożyły się na to pewne zdarzenia; gdy ktoś nie chciał mnie wysłuchać do końca, bo miał inne ważne sprawy, bo nie miał czasu. Potrafię zrozumieć brak czasu i inne wytłumaczenia, ale takie podejście innych ludzi sprawia, że zamykam się i nie podejmuję więcej tematu. Ktoś mi niedawno powiedział, że nie potrafię brać, ale ja niestety nie czuję, by inni mieli ochotę na dawanie...


A teraz kiedy znów nie widzę sensu, nie ma nikogo..


Rzeczywiście, chyba jestem zbyt wrażliwa i zbytnio się przejmuję, ale nie potrafię inaczej postrzegać świata.

78

Odp: mysle o samobojstwie
Aguśka napisał/a:
samotna niezapominajka... napisał/a:

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

Wyglada na to,że Ty i Philosoph macie ze sobą wiele współnego.Może się dogadacie smile ?

Nie zgadzam się z tym.Niezapominajka podchodzi do tematu nieco inaczej.Zdrowo....normalnie.A Philosoph jest chyba nieco zagubiony.Bardziej poirytowany.

79 Ostatnio edytowany przez Philosoph (2008-12-22 22:19:53)

Odp: mysle o samobojstwie
Ewcia $ napisał/a:
Aguśka napisał/a:
samotna niezapominajka... napisał/a:

Oczywiście, rozmowa ma zasadnicze znaczenie. Ale jeśli masz przyjaciół, którzy wiedzą, że w twoim zyciu wydarzyło się coś z czym jest ci trudno, że chcesz porozmawiać (może nawet popłakać wspólnie) a czujesz, że się narzucasz ze swoimi problemami? Ja właśnie tak mam, potrafię pomagać, ale nie potrafię prosić o pomoc.

Wyglada na to,że Ty i Philosoph macie ze sobą wiele współnego.Może się dogadacie smile ?

Nie zgadzam się z tym.Niezapominajka podchodzi do tematu nieco inaczej.Zdrowo....normalnie.A Philosoph jest chyba nieco zagubiony.Bardziej poirytowany.

Fakt jestem poirytowany i zagubiony, nic nie mogę poradzić. Scenariusz z przed kilku chwil - proszę osobę, która uważa się za moją przyjaciółkę o rozmowę, o wyjaśnienie pewnych spraw wspólnymi siłami, bo sam nie mogę sobie poradzić. Twierdzi, że nie może mi pomóc, a ja wyraźnie odczuwam to iż nie chce, a potem przestaje się odzywać, dając jakieś rozwiązanie na "odwal się". Może to wyolbrzymiam, albo źle interpretuje i z pewnością tak jest - nie przeczę - ale jak potem kogoś prosić o pomoc, skoro jak proszę, to wychodzi zupełnie co innego?

Aczkolwiek myślę, że moglibyśmy się z Niezapominajką dogadać. wink

80

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:
Ewcia $ napisał/a:
Aguśka napisał/a:

Wyglada na to,że Ty i Philosoph macie ze sobą wiele współnego.Może się dogadacie smile ?

Nie zgadzam się z tym.Niezapominajka podchodzi do tematu nieco inaczej.Zdrowo....normalnie.A Philosoph jest chyba nieco zagubiony.Bardziej poirytowany.

Fakt jestem poirytowany i zagubiony, nic nie mogę poradzić. Scenariusz z przed kilku chwil - proszę osobę, która uważa się za moją przyjaciółkę o rozmowę, o wyjaśnienie pewnych spraw wspólnymi siłami, bo sam nie mogę sobie poradzić. Twierdzi, że nie może mi pomóc, a ja wyraźnie odczuwam to iż nie chce, a potem przestaje się odzywać, dając jakieś rozwiązanie na "odwal się". Może to wyolbrzymiam, albo źle interpretuje i z pewnością tak jest - nie przeczę - ale jak potem kogoś prosić o pomoc, skoro jak proszę, to wychodzi zupełnie co innego?

Aczkolwiek myślę, że moglibyśmy się z Niezapominajką dogadać. wink

Już się dogadaliśmy. Chociażby w sprawie braku umiejętności proszenia o pomoc wink

81

Odp: mysle o samobojstwie

Niezapominajko, Philosoph....A jak się układają wasze stosunki ze współpracownikami? Z najbliższą rodziną-rodzice,rodzeństwo? Mieszkacie z kimś czy sami?

82

Odp: mysle o samobojstwie

Współpracowników nie mam, bo obecnie nie pracuje, mam diametralnie odmienny pogląd na pracę, różniący się od standardowo przyjętego poglądu społecznego.

A z rodziną... Nie mieszkam sam, ale jestem "Samotny wśród tłumu", tylko tak to mogę nazwać.

83

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:

Współpracowników nie mam, bo obecnie nie pracuje, mam diametralnie odmienny pogląd na pracę, różniący się od standardowo przyjętego poglądu społecznego.

A z rodziną... Nie mieszkam sam, ale jestem "Samotny wśród tłumu", tylko tak to mogę nazwać.

Jestes ciekawą osobowoscią.Coraz bardziej mnie zdumiewasz smile

84

Odp: mysle o samobojstwie

tak jak myslałem.Stary kawaler mieszkajacy z rodzicami,i pewnie na ich utrzymaniu. Stary masz za dużo czasu. Gdybyś pracował żeby sie utrzymać nie myslałbys o duperelach.

85

Odp: mysle o samobojstwie
Igit napisał/a:

tak jak myslałem.Stary kawaler mieszkajacy z rodzicami,i pewnie na ich utrzymaniu. Stary masz za dużo czasu. Gdybyś pracował żeby sie utrzymać nie myslałbys o duperelach.

Posłuchaj - Ty nie wiesz ile ja mam lat i zapewniam Cię, że nie jestem starym kawalerem. Jeśli masz zamiar wysuwać jakieś tezy, nie popierając ich żadnymi sensownymi argumentami to łaskawie daruj sobie udzielanie się w tym temacie, a jeśli już musisz to proszę daruj sobie refleksje na temat mojej osoby.

86

Odp: mysle o samobojstwie

Nie irytuj sie już. Jeśli możesz wyjasnij swój poglad na pracę.

87

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:
Igit napisał/a:

tak jak myslałem.Stary kawaler mieszkajacy z rodzicami,i pewnie na ich utrzymaniu. Stary masz za dużo czasu. Gdybyś pracował żeby sie utrzymać nie myslałbys o duperelach.

Posłuchaj - Ty nie wiesz ile ja mam lat i zapewniam Cię, że nie jestem starym kawalerem. Jeśli masz zamiar wysuwać jakieś tezy, nie popierając ich żadnymi sensownymi argumentami to łaskawie daruj sobie udzielanie się w tym temacie, a jeśli już musisz to proszę daruj sobie refleksje na temat mojej osoby.

więcej pokory panie bezrobotny.Odmienny pogląd-czyli co? Praca dla frajerów tak? wiekszość ludzi pracuje po to by przeżyć w tym kraju i nie maja wyboru co do pogladów na ten temat. Tobie tez ktos musi dac jeść bo chyba powietrzem nie żyjesz.Ktos kto na to jedzenie musiał zarobić.

88

Odp: mysle o samobojstwie

Wyjaśnie rano, bo teraz nie mam siły się rozpisywać.

89

Odp: mysle o samobojstwie

ok.

90

Odp: mysle o samobojstwie

Mieszkam sama, w mieście które wciąz jest dla mnie obce... pewnie dlatego tak bardzo odczuwam moją samotność.
Stosunki ze współpracownikami są poprawne, ostatnio często zmieniałam pracę więc żadnych bliższych znajomości nie zdążyłam nawiązać. Aczkolwiek są w obecnej pracy osoby, z którymi można wyjść na kawę i pogadać (ale o "duperelach", bo  nie otwieram się przed nimi, są zbyt "obcy").
Rodzina... kocham ich jak są daleko, bo w nadmiarze szkodzą;) Zatem teraz jest w porządku, czasami tęsknię,  doceniam to, że są.


Philosoph,
piszesz o sobie, że jesteś  "marzycielem, romantykiem, artystą z wyobraźnią, którą doskonale potrafię obrazować, podobno pięknie pisze, pięknie opisuje swoje często mniej piękne emocje. Kiedyś widziałem piękno w najzwyklejszych rzeczach tego świata... A teraz? Teraz z powodu samotności, moje talenty mnie opuszczają, samotność wygryza we mnie wielką pustkę, nie tylko pustkę drugiego człowieka"
(nie obraź się za zdanie wyrwane z kontekstu)
Samotność, w której się znajdujesz możesz wykorzystać, to co boli zamienić w coś pięknego... Pisz...
Ja jakiś czas temu znów zaczęłam pisać i malować. Z poczucia bezsilności, osamotnienia.
Pewnie mnie wysmiejesz i powiesz, że to  nie pomaga... Ale masz poczucie, że nie marnujesz swojego życia, że nie tracisz nad nim kontroli...

91

Odp: mysle o samobojstwie

a ja sie zgadzam z Evą--mam dokładnie takie same mysli i uczucia, nie znacie bolu bycia przez wszystkie chwile niechcianą

92

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:

Samotność, w której się znajdujesz możesz wykorzystać, to co boli zamienić w coś pięknego... Pisz...
Ja jakiś czas temu znów zaczęłam pisać i malować. Z poczucia bezsilności, osamotnienia.
Pewnie mnie wysmiejesz i powiesz, że to  nie pomaga... Ale masz poczucie, że nie marnujesz swojego życia, że nie tracisz nad nim kontroli...

Nie wyśmieje, bo sam piszę, ale chwilowo nie mam weny i życie jeszcze bardziej mnie dogniotło.
Gdybyś mieszkała w okolicach Gdańska to moglibyśmy zaaranżować sobie jakieś spotkanie, ale znając moje szczęście, pewnie tak nie jest. Chociaż dla "przyjaźni" udało mi się przebyć pół polski, a teraz wszystko mi się rozlatuje... A przyznam, że jeśli umiesz malować, to chętnie bym to zobaczył - sam nie potrafię, a dużo obrazów mi w głowie powstaje. smile

Co do mojego nastawienia, do pracy. No cóż, ja szukam pracy, która przedewszystkim mnie zainteresuje, pewnie nie tylko ja, bo chyba wszyscy ludzie chcieliby robić to co ich pasjonuje. I w tej chwili staram się robić wszystko w stronę tego co sprawi mi więlką radość i być może przyniesie zysk, a jeśli nawet nie, to pozostanie mi nowa pasja. Ja nie wyznaje zasady pogoni za karierą i pieniądzem, szukanie jakiejkolwiek pracy u mnie kończy się jeszcze większym dołkiem, którego nie mogę się pozbyć. Muszę mieć inspirację do działania, a pierwsza lepsza praca, byleby mieć pieniądz jest dla mnie niczym - a miałem okazję zatrudnienia. Sam pieniądz nie jest dla mnie żadną motywacją, nie widzę jakiejkolwiek wartości w bezdusznym kawałku papieru. Rozumiem to, że za coś trzeba żyć, trzeba mieć co jeść i w co się ubrać i ktoś musi na to zarobić. Ja też mam swoje potrzeby, ale w ramach mojego nastawienia ograniczam je do absolutnego minimum i dalej działam w kierunku mojego marzenia - jeśli mogę to marzeniem nazwać. Moje marzenie to fotografia, od pewnego czasu żywo zainteresowałem się robieniem zdjęć, zauważyłem iż dzięki mojej wyobraźni potrafię zobaczyć przyszłe piękne ujęcia, a co ważniejsze myśle też, że potrafię takie ujęcie przenieść do rzeczywistości i uwiecznić na zdjęciu. Fotografia może mi też zastąpić malownictwo, bo malować nie umiem, a obrazy, które mam w głowie muszą znaleźć ujście. Mając motywację i przedewszystkim inspirację do fotografowania, uzyskam nie tylko satysfakcję z tego co robię, ale też ponad 100% wydajności. Jest to dosyć wysoka poprzeczka, jednym z problemów jest nauka, bo fotografia to nie jest tylko zwykły pstryk, ale z natury jestem samoukiem więc chyba podołam, lecz przydałoby się jakieś wsparcie, a do szkół nie wrócę z powodów własnych, przedewszystkim zdrowotnych, dzięki szkole mam wielką nerwice i inne dolegliwości na samą myśl o tej placówce. Może nie rozmawiam z ludźmi, ale ich obserwuję i z mojej perspektywy widze małe zabiegane mróweczki w pogoni za karierą i coraz większym pieniądzem, albo też by tylko związać koniec z końcem. Równa się to całkowitemu brakowi czasu na cokolwiek innego, na rodzinę, przyjaciół, samych siebie, ja tak to widzę z tego co obserwuję i dedukuję. Oczywiście nie potępiam tego, przedewszystkim współczuje tej drugiej grupie ludzi, że muszą tak harować, aby koniec z końcem związać, ale nie rozumiem tej pierwszej grupy... kariera, pieniądze, więcej, więcej, więcej, ciągle więcej, tego nie rozumiem, ale też nie potępiam.

Mimo iż ja nie potępiam, to pewnie zostane potępiony, ale cóż...

93

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:
samotna niezapominajka... napisał/a:

Samotność, w której się znajdujesz możesz wykorzystać, to co boli zamienić w coś pięknego... Pisz...
Ja jakiś czas temu znów zaczęłam pisać i malować. Z poczucia bezsilności, osamotnienia.
Pewnie mnie wysmiejesz i powiesz, że to  nie pomaga... Ale masz poczucie, że nie marnujesz swojego życia, że nie tracisz nad nim kontroli...

Nie wyśmieje, bo sam piszę, ale chwilowo nie mam weny i życie jeszcze bardziej mnie dogniotło.
Gdybyś mieszkała w okolicach Gdańska to moglibyśmy zaaranżować sobie jakieś spotkanie, ale znając moje szczęście, pewnie tak nie jest. Chociaż dla "przyjaźni" udało mi się przebyć pół polski, a teraz wszystko mi się rozlatuje... A przyznam, że jeśli umiesz malować, to chętnie bym to zobaczył - sam nie potrafię, a dużo obrazów mi w głowie powstaje. smile

Co do mojego nastawienia, do pracy. No cóż, ja szukam pracy, która przedewszystkim mnie zainteresuje, pewnie nie tylko ja, bo chyba wszyscy ludzie chcieliby robić to co ich pasjonuje. I w tej chwili staram się robić wszystko w stronę tego co sprawi mi więlką radość i być może przyniesie zysk, a jeśli nawet nie, to pozostanie mi nowa pasja. Ja nie wyznaje zasady pogoni za karierą i pieniądzem, szukanie jakiejkolwiek pracy u mnie kończy się jeszcze większym dołkiem, którego nie mogę się pozbyć. Muszę mieć inspirację do działania, a pierwsza lepsza praca, byleby mieć pieniądz jest dla mnie niczym - a miałem okazję zatrudnienia. Sam pieniądz nie jest dla mnie żadną motywacją, nie widzę jakiejkolwiek wartości w bezdusznym kawałku papieru. Rozumiem to, że za coś trzeba żyć, trzeba mieć co jeść i w co się ubrać i ktoś musi na to zarobić. Ja też mam swoje potrzeby, ale w ramach mojego nastawienia ograniczam je do absolutnego minimum i dalej działam w kierunku mojego marzenia - jeśli mogę to marzeniem nazwać. Moje marzenie to fotografia, od pewnego czasu żywo zainteresowałem się robieniem zdjęć, zauważyłem iż dzięki mojej wyobraźni potrafię zobaczyć przyszłe piękne ujęcia, a co ważniejsze myśle też, że potrafię takie ujęcie przenieść do rzeczywistości i uwiecznić na zdjęciu. Fotografia może mi też zastąpić malownictwo, bo malować nie umiem, a obrazy, które mam w głowie muszą znaleźć ujście. Mając motywację i przedewszystkim inspirację do fotografowania, uzyskam nie tylko satysfakcję z tego co robię, ale też ponad 100% wydajności. Jest to dosyć wysoka poprzeczka, jednym z problemów jest nauka, bo fotografia to nie jest tylko zwykły pstryk, ale z natury jestem samoukiem więc chyba podołam, lecz przydałoby się jakieś wsparcie, a do szkół nie wrócę z powodów własnych, przedewszystkim zdrowotnych, dzięki szkole mam wielką nerwice i inne dolegliwości na samą myśl o tej placówce. Może nie rozmawiam z ludźmi, ale ich obserwuję i z mojej perspektywy widze małe zabiegane mróweczki w pogoni za karierą i coraz większym pieniądzem, albo też by tylko związać koniec z końcem. Równa się to całkowitemu brakowi czasu na cokolwiek innego, na rodzinę, przyjaciół, samych siebie, ja tak to widzę z tego co obserwuję i dedukuję. Oczywiście nie potępiam tego, przedewszystkim współczuje tej drugiej grupie ludzi, że muszą tak harować, aby koniec z końcem związać, ale nie rozumiem tej pierwszej grupy... kariera, pieniądze, więcej, więcej, więcej, ciągle więcej, tego nie rozumiem, ale też nie potępiam.

Mimo iż ja nie potępiam, to pewnie zostane potępiony, ale cóż...

bujasz w obłokach.To jest życie a nie bajka która pieknie się układa. Ktos juz to napisał i ja podpisuje się pod tym obiema rekoma - aż trąci pesymizmem,w którym się poprostu pławisz.mamm wrażenie że uwielbiasz taki stan.

94

Odp: mysle o samobojstwie

Philosoph ma poprostu taka osobowość.Nic na to nie poradzisz.Mnie tez w pewnym sensie drażni takie podejscie- ja taki dobry,a wszyscy ludzie są źli.Ale akceptujmy ludzi jakimi są.Żeby ten świat był lepszy,w koncu życie jest takie krótkie.

aga3 napisał/a:

a ja sie zgadzam z Evą--mam dokładnie takie same mysli i uczucia, nie znacie bolu bycia przez wszystkie chwile niechcianą

aga3 powiedz cos wiecej o sobie.

95

Odp: mysle o samobojstwie

Igit ty poprostu nie potrafisz zrozumiec tego że na świecie żyją także inni ludzie niz ty i tobie podobni. Są to ludzie którzy odczuwają inaczej niż większosć.

96

Odp: mysle o samobojstwie
Igit napisał/a:

bujasz w obłokach.To jest życie a nie bajka która pieknie się układa. Ktos juz to napisał i ja podpisuje się pod tym obiema rekoma - aż trąci pesymizmem,w którym się poprostu pławisz.mamm wrażenie że uwielbiasz taki stan.

Wiesz , z niesmakiem czytam twoje posty.Mam wrażenie , że uważasz się za człowieka , który wszystko wie najlepiej , wszystko przeżył.Obce jest dla ciebie uczucia zrozumienia .Ciągle tylko krytykujesz , pouczasz , dogadujesz...Najpierw piszesz , że buja w obłokach , a zaraz póżniej , że trąca pesymizmem.Jak pesymista może bujać w obłokach ? Trudno mi to sobie wyobrazić.Każdy ma prawo do uczuć , czy to wzniosłych , czy dołujących.Jesteśmy tylko ludzmi...I nie pisz , że ktoś uwielbia taki stan jak przygnębienie , bezsilność czy niemoc...Wielu ludzi potrzebuje się wygadać , wyrzucić z siebie to co dręczy i boli.Poczytaj swoje posty z odrobina krytycyzmu , a zobaczysz , że to nie inni , ale właśnie Ty sprawiasz wrażenie takiego zgorzkniałego człowieka.

97

Odp: mysle o samobojstwie
aga3 napisał/a:

a ja sie zgadzam z Evą--mam dokładnie takie same mysli i uczucia, nie znacie bolu bycia przez wszystkie chwile niechcianą

Aga3, wiele osób doskonale zna ten ból, to piekło samotności, które chyba sami sobie tworzymy...
Nie potrafimy wyjść z jakiegoś zamkniętego kręgu, nie dostrzegamy ludzi, a może ich się boimy..
Ale pamiętaj, że oni są. Mi w pewnym momencie pomogli wrócić do życia zupełnie obcy ludzie, bo tych najbliższych zabrakło.

Opowiedz o swoim bólu...

Igit napisał/a:

[
bujasz w obłokach.To jest życie a nie bajka która pieknie się układa. Ktos juz to napisał i ja podpisuje się pod tym obiema rekoma - aż trąci pesymizmem,w którym się poprostu pławisz.mamm wrażenie że uwielbiasz taki stan.

Igit, niektórzy ludzie są zbyt wrażliwi, zbyt refleksyjni, za bardzo przejmują się wszystkim. Taką mają naturę. Czy to źle? Za to właśnie potępiasz takich ludzi?!
A Ty nie chciałabyś/chciałbyś aby Twoje życie było piękną bajką, nie tylko rutyną codzienności i szarością???
Pozwól innym marzyć, cierpieć, rozpamiętywać porażki, po prostu żyć... tak jak potrafią. Nie oceniaj, ale pomagaj w trudnych chwilach.


Philosoph, w okolicach Gdańska nie mieszkam, mój świat to również Pomorze, ale zachodnie - Szczecin.

Szykuję się do jutrzejszego wyjazdu do rodziny na święta. Znów będę musiała przykleić do twarzy uśmiech i udawać, że wszystko jest świetnie, że jestem szczęśliwa, bo nie chcę, by się martwili. Ciężko będzie udawać radość, gdy ból ściska... Ale może nastrój świąteczny i mi się udzieli i nie będzie tak źle:-)

Wpadłam na to forum w chwili, gdy czułam się strasznie samotna. Pewnie będę tu jeszcze zaglądać, bo widzę, że są tu ludzie pełni empatii i ciepła :-)
Dobrze, że tu jesteście...

98

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:

Szykuję się do jutrzejszego wyjazdu do rodziny na święta. Znów będę musiała przykleić do twarzy uśmiech i udawać, że wszystko jest świetnie, że jestem szczęśliwa, bo nie chcę, by się martwili. Ciężko będzie udawać radość, gdy ból ściska... Ale może nastrój świąteczny i mi się udzieli i nie będzie tak źle:-)

Ja niestety nie potrafię robić dobrej miny do złej gry, ale ktoś musi mieć taką zdolność, chociaż takie udawanie musi być pewnie bardzo trudne.
Chciałem zapytać, czy mógłbym Cię poprosić o przesłanie mi na maila jakiegoś prywatnego kontaktu? Gadu-Gadu, byłoby mi bardzo miło mogąc porozmawiać z Tobą "sam na sam". smile

Mam nadzieję, że chociaż trochę udzieli Ci się ten świąteczny nastrój, którego ja nie mogę wyczuć.

99

Odp: mysle o samobojstwie
Philosoph napisał/a:

Ja niestety nie potrafię robić dobrej miny do złej gry, ale ktoś musi mieć taką zdolność, chociaż takie udawanie musi być pewnie bardzo trudne.
Chciałem zapytać, czy mógłbym Cię poprosić o przesłanie mi na maila jakiegoś prywatnego kontaktu? Gadu-Gadu, byłoby mi bardzo miło mogąc porozmawiać z Tobą "sam na sam". smile

Mam nadzieję, że chociaż trochę udzieli Ci się ten świąteczny nastrój, którego ja nie mogę wyczuć.

Mógłbyś mnie poprosić smile

Ja też mam nadzieję, że wreszcie poczuję ten świąteczny nastrój, choć na krótką chwilę... Tobie również tego życzę.

100 Ostatnio edytowany przez luuuzna (2008-12-24 00:00:05)

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:

Szykuję się do jutrzejszego wyjazdu do rodziny na święta. Znów będę musiała przykleić do twarzy uśmiech i udawać, że wszystko jest świetnie, że jestem szczęśliwa, bo nie chcę, by się martwili. Ciężko będzie udawać radość, gdy ból ściska... Ale może nastrój świąteczny i mi się udzieli i nie będzie tak źle:-)

Dlatego spędzam święta u teściów i w domu xD najważniejsze, że z osobą z którą nie muszę udawać radości big_smile
A tą część rodziny za którą nie przepadam omijam xPP (chodzi o ciotki wszelkiej maści xD)

101

Odp: mysle o samobojstwie
samotna niezapominajka... napisał/a:
Philosoph napisał/a:

Ja niestety nie potrafię robić dobrej miny do złej gry, ale ktoś musi mieć taką zdolność, chociaż takie udawanie musi być pewnie bardzo trudne.
Chciałem zapytać, czy mógłbym Cię poprosić o przesłanie mi na maila jakiegoś prywatnego kontaktu? Gadu-Gadu, byłoby mi bardzo miło mogąc porozmawiać z Tobą "sam na sam". smile

Mam nadzieję, że chociaż trochę udzieli Ci się ten świąteczny nastrój, którego ja nie mogę wyczuć.

Mógłbyś mnie poprosić smile

Ja też mam nadzieję, że wreszcie poczuję ten świąteczny nastrój, choć na krótką chwilę... Tobie również tego życzę.

Wobec tego poproszę o przesłanie mi Twojego numeru Gadu-Gadu na maila, dobrze? smile
(mig25_radek@o2.pl)
Będę wdzięczny i miło będzie porozmawiać.

Myślę, że może też poczuję chociaż troszeczkę tego świątecznego nastroju. smile

102

Odp: mysle o samobojstwie

samotność odbiera chęć do wszytskiego, nie ma sie siły na zwykłe codzienne życie i to jest straszne. ze łzami w oczach wraca się do domu, patrzy na znajomych, którzy sie zaręczają, planyuja wspólne zycie. i na nic wydaje sie byc to ,że jest sie lubianym, ma sie znajomych, przyjaciela, konczy wymarzone studia. człowiek czuje sie niechciany, wybrakowany, odsuniety od najważniejszych spraw w życiu. a tym bardziej boli, jak sie nie uciekało od ludzi, nie unikało ich, a wręcz szukało ich towarzystwa.i tylko sie czeka i patrzy na szczęście innych. i w pewnym momencie słyszy sie tez , jak ludzie zastanawiaja sie jak mozna tak zyc ciagle bez chlopaka. nie wiedza jak to boli i jak człowiek bardzo tego nie chce. ale nie zawsze jest tak jak by sie chcialo i trzeba to akceptować, ale chwilami sił juz brak.

103

Odp: mysle o samobojstwie
aga3 napisał/a:

samotność odbiera chęć do wszytskiego, nie ma sie siły na zwykłe codzienne życie i to jest straszne. ze łzami w oczach wraca się do domu, patrzy na znajomych, którzy sie zaręczają, planyuja wspólne zycie. i na nic wydaje sie byc to ,że jest sie lubianym, ma sie znajomych, przyjaciela, konczy wymarzone studia. człowiek czuje sie niechciany, wybrakowany, odsuniety od najważniejszych spraw w życiu. a tym bardziej boli, jak sie nie uciekało od ludzi, nie unikało ich, a wręcz szukało ich towarzystwa.i tylko sie czeka i patrzy na szczęście innych. i w pewnym momencie słyszy sie tez , jak ludzie zastanawiaja sie jak mozna tak zyc ciagle bez chlopaka. nie wiedza jak to boli i jak człowiek bardzo tego nie chce. ale nie zawsze jest tak jak by sie chcialo i trzeba to akceptować, ale chwilami sił juz brak.

Aga3, masz rację, niestety tak to wygląda.
Gdy wszyscy wokół potrafia wyrażać jedynie swoje zdziwienie, nie próbują zrozumieć, ranią słowami..
Te czarne mysli, które pojawiają się w głowie tak trudno odpędzić...
A gdy nie ma tej najbliższej osoby obok... nie chce się NIC...

104

Odp: mysle o samobojstwie

Hej    aga3   . Napisałaś  dokładnie  to  co  ja  czuję  i  myślę. Jestem  bardzo  samotna  i  nie  wiem jak  dalej  życ .

105

Odp: mysle o samobojstwie

dziwny jest ten swiat, jedni mają nieustające powodzenie i mogą zmieniać chłopaków, prebierać, a inni nie mają nikogo. ale tak już jest--jedni głodują, inni sie przejadają. nie wiem sama już co mysleć o przyszłości---czy że w końcu kogoś znjadę czy że bedzie taka pustka do końca zycia. już nie raz miałam nadzieję, patrzyłam z optymizmem, a tu dalej było tak samo. ale z drugiej strony jak się człowiek wkręci na całego w myslenie że już tylko będzie beznadziejnie, to może jakoś tak podśwAIDOMIE zyciem pokierować , że tak się właśnie beznadziejnie ułoży. wiem jedno---samotne życie jest bardzo przykre i rady typu idz na imprezę są dołujące. bo ile to uz razy człowiek był na tej imprezie i NIC....

106

Odp: mysle o samobojstwie

Ja juz tego nie zniose. Chyba sie zdecyduje

107

Odp: mysle o samobojstwie

skrzywdzona........ polataj wokół bloku,domu- czy gdziekolwiek jesteś.Może to chociaż przyniesie opamiętanie.
"Uparcie i skrycie....... och życie kocham cię,kocham Cię nad życie".Jakim prawem Ty chcesz je sobie odbierać???????????????????????????????

108

Odp: mysle o samobojstwie

Samosiu nie daj się przez jakiegoś bałwana chcesz sobie zmarnować życie ja wiem że idealny mężczyzna to gatunek na wymarciu ale znajdziesz swoją połówkę.Trzymam kciuki

109

Odp: mysle o samobojstwie

Skrzywdzona i co Ci po tym, że sobie odbierzesz życie??? Komu udowodnisz to, że miałaś rację? Uwierz mi, że niektórzy mają wieksze problemy i nie odbieraja sobie życia!

110

Odp: mysle o samobojstwie

Samobójstwem niczego nie załatwisz myślisz że on się tym przejmie chcesz żeby miał satysfakcje chcesz żeby opowiadał że jedna go tak kochała że odebrała sobie życie z jego powodu

111

Odp: mysle o samobojstwie

mnie rowniez zostawil facet dla jakiej kobietki ktora bezczelnie mnie stale obraza i ma bardzo podly charakter a ja szukam sobie nowego faceta i tak moze bedzie dla mnie wtedy najlepiej

112

Odp: mysle o samobojstwie

Mój maż wykręcił mi dzisiaj taki numer że też mam ochotę skończyć ze sobą, gdyby odszedł to nie byłoby najgorsze, ale narobił na mnie długów i cały czas żeruje na mnie, zabrał mi również ostatnich moich znajomych. Nie mam z kim ani gdzie wyjść,nie mam gdzie mieszkać. Wyposazyłam jego mieszkanie,......... Na sylwestra przyniusł 1/3 butelki wódki i sam wypił, nawet nie pytałam czy mnie poczęstuje, codziennie mnie dręczy, ja po prostu już nie daję rady. Mamy 12-letniego syna i on tak bardzo cierpi, stara się mnie jakoś pocieszać, ale to jest małe dziecko które powinno mieć prawdziwego ojca a ten skinsyn robi wszystko żeby go zranić to wtedy ja najbardziej cierpię. Dbałam o dom, robiłam wszystko co chciał i co zostałam sama 12-letnim  dzieckiem (córka skończyła studia) i nie wiem co mam robić. Gdybym miała gdzie się wyprowadzić. Jestem pielęgniarką, skończyłam też socjologię, sprzedałabym firmę i mogłabym jakoś dalej żyć. Ale gzie mam się podziać z małym ( ja mogę pracować wszędzie), kto mnie zatrudni. Boże co ja mam robić. Gdyby nie mały mogłabym nawt zmywać gary w Jrlandii a tak co, no co.

113

Odp: mysle o samobojstwie

Hmmm, rzeczywiście trudna sytuacja. Zerwanie kontaktu z mężem byłoby rzeczywiście najlepszym wyjściem. Nie masz jakiś przyjaznych członków bliższej czy dalszej rodziny, którzy mogliby Tobie pomóc i zaopiekować się synem, jeśli jego osoba stanowi przeszkodę w znalezieniu pracy? Myślę, że on bardzo Ciebie potrzebuje i nie jest wcale taki mały. A córka nie mogłaby pomóc?

114

Odp: mysle o samobojstwie

Po pierwsze masz syna, więc bez urazy, ale samobójcze myslenie nie wchodzi w grę. Po drugie taki mąż, to nie mężczyzna - ba nawet nie jego cień - więc nie ma się nad czym zastanawiać, tylko pakować walizki, żądać (jak nie dobrowolnie, to przez sąd) pieniężnego odzwierciedlenia Twojego wkładu w to małżeństwo i gospodarstwo domowe. Syn nie może zyc w takich warunkach! Dopiero zaczyna życie i jaki ma wzór?? Niech ma inne wspomnienia z dzieciństwa, niż takie 'coś' czym jest jego ojciec. Nie daj się kochana, to sie nie godzi!! Przecież masz córkę, która chyba ma mieszkanie? No ja na jej miejscu, to bym nawet nie zastanawiała się ani sekundy - a nawet pomogłabym matce jak tylko bym mogła!! Niech skrwiel wie jak sie kończy brak odpowiedzialności za założona rodzinę. Ty robisz, co możesz, a on jest zwykłym pasożytem. Jeśli zaś chodzi o pracę, to zapewne wiesz jak ciężko teraz o nią. Nie rezygnuj z niej, bo tylko to wasze (Twoje i syna) jedyne żródło utrzymania. Wyjazd za granicę? W ciemno nie radziłabym. Sama wiem najlepiej, bo pracowałam w Anglii. Chyba, że Twój angielski jest na tyle dobry, że mogłabyś pracować jako pielęgniarka tam. Ale mówię nic na ślepo, bo może byc jeszcze gorzej! Może masz tam znajomych, albo rodzinę?
Naprawdę kochana warto z tym skończyć raz na zawsze. I proszę nie obwiniaj się i nie myśl o tym "zostawiłam go, jak on sobie poradzi?czy jestem winna??" NIE! Masz prawo byc szczęśliwa, Twój SYN ma prawo, a on swój limit wyczerpał. Pomyśl lepeij o przyszłości syna i swojej przyszłości, a kto wie, co sie może jeszcze przydazyć Tobie smile
Nie zwlekaj z decyzją i działaj rozsądnie. Nie daj się mu nabrać na gierki, bo zapewne jak mu oświadczysz, że się wyprowadzasz, zrobi wszystko żebys zoastała - jestes w końcu jego xródłem utrzymania. Ale bądź dzielna i stanowczo powiedz, że nie. Nie daj się zamydlić bajeczkami typu "zmienie się", jakby chciał, zrobiłby, to dawno temu.
Miarka sie przebrała, a Wy ucierpieliście najbardziej.
Życzę wszystkiego, co najlepsze

115

Odp: mysle o samobojstwie

mam 18 lat.. zginela moja siostra.. w wypadku samochodowym.. od dwoch lat mam mysli samoboojcze.. jedna nieudana probe.. probowalem sie utopic.. odratowal mnie ojciec.. zaprowadzil do psychiatry.. nic mi z tego.. biore psychotropy.. dalej mysle o samobojstwie... pomozcie..

116

Odp: mysle o samobojstwie

Jeżeli leki nie pomagają to może pomyśl o szpitalu.Piszę szczerze bez podtekstów. To,że prosisz o pomoc świadczy ,że chcesz żyć. Potrzebujesz opieki specjalistów.I nie ma w tym nic wstydliwego. Proszę poszukaj ratunku w leczeniu szpitalnym.

117

Odp: mysle o samobojstwie

Ja i tak sie zabije . Nikt i nic mnie od tego nie odwiedzie! Nie moge już zniesc tego upokarzania.

118

Odp: mysle o samobojstwie
skrzywdzona napisał/a:

Ja i tak sie zabije . Nikt i nic mnie od tego nie odwiedzie! Nie moge już zniesc tego upokarzania.

i po co wypisujesz takie glupoty? Coz za marna prowokacja.

119

Odp: mysle o samobojstwie

samobojstwo jest uciczka,najprostszym wyjsciem z sytuacji walcz o siebie i swoje szczescie popracuj nad soba walcz o swoje zycie

a tak wogole kazdy ma chwile zalamki kurcze moje zycie to jedna wielka lipa same niepowodzenia i klopoty od dziecinstwa ale wzielam sie w garsc powiedzialam sama sobie kurcze jezeli dostalam to zycie od Boga to musze je szanowac i cos z nim zrobic chce sie wziac w garsc i walcze o siebie mimo ze wiele ludzi mnie doluje to ide na przekor nim bo wierze ze moze nie teraz bd dobrze (mimo ze jest teraz bardzo zle)to  bd ok za 10 lat ale trzeba wierzyc w siebie..

120

Odp: mysle o samobojstwie
paulocoelho napisał/a:

mam 18 lat.. zginela moja siostra.. w wypadku samochodowym.. od dwoch lat mam mysli samoboojcze.. jedna nieudana probe.. probowalem sie utopic.. odratowal mnie ojciec.. zaprowadzil do psychiatry.. nic mi z tego.. biore psychotropy.. dalej mysle o samobojstwie... pomozcie..

Wiem jaką tragedię przeżyłaś,jaką czujesz pustkę po stracie siostry....ale proszę Cię nie myśl więcej o samobójstwie .....
Wiesz jaką tragedią była śmierć twojej siostry dla Twoich rodzicow,chcesz żeby jeszcze raz przechodzili to samo....
Zmień może lekarza,udaj się do psychologa...może same leki nie wystarczą,być może potrzebujesz psychoterapii,fachowej rozmowy o tym co się stało co czujesz,powinnaś wyrzucić to z siebie,samobójstwo jest najgorszym rozwiązaniem jakie tylko można sobie wyobrazić....Ty musisz żyć.

121

Odp: mysle o samobojstwie

paulocoelho  musisz zyc przede wszystki dla swoich rodzicow

122

Odp: mysle o samobojstwie

Nie rób tego przez kogoś,nie był ciebie wart.
Znajdziesz jeszcze kogoś.Zabijając się zachowasz się jak ostatnia egoistka,co z bliskimi?
Nie popieram tego co chcesz zrobić.
A pogadać zawsze możesz znami przecież(wiem to nie to samo,ale zawsze coś)

123

Odp: mysle o samobojstwie

Moja kochana Warto w tych chwilach samotnosci zwrócić sie ku sobie.
I wypełnic sobie zycie pasją. Na pewno masz ja w sobie. Skoro twoja dusza wybrała samotność to pomyśl jak ten stan mozesz wykożystać najlepiej.
Rozumiem Cię bo każdy z nas chce doświadczyć w życiu czegoś czego jeszcze nie zaznał. A miłość jest naszym chlebem.
Ale twoje życie jeszcze się nie kończy.  CZasem tak wielkie pragnienie powoduje blokadę i uczycie nie moze przyjść, jeżeli odpuścisz i dasz sobie czas to przyjdzie. To pragnienie moze też intuicyjnie odstraszać meszczyzn. pomyśl teraz co byś zrobiła jak ono przyjdzie??? czy będziesz mogła przyjąć je rozsądnie i mądrze czy zatracisz się w nim bez reszty???
Wypełnij zycie pasją odwróć uwagę od twojego problemu. To najrozsądniejsze co możesz zrobić.
Pozdrawiam 

Eva napisał/a:

Danusiu
może to nie zazdrość, ale ten ból zaciskający krtań, gdy widzę pary z dziećmi, pary na zakupach, gdziekolwiek, ludzi, którzy dla siebie żyją. A rodzina i znajomi tylko przy okazji świąt dopytują: no a ty kiedy? coraz trudniej o sensowną odpowiedź.

124

Odp: mysle o samobojstwie

Samosiu.wczulczuje ci ale mimo mojego wieku mam nadzieje ze jest gdzies moja druga polowka,choc jak mawiam napewno nadgryziona ale zawsze .Wiec napewno ty tez bedziesz szczesliwa ,czego ci z calego serca zycze ,pozdrawiam

125

Odp: mysle o samobojstwie

no  fajni jesteście.....jedyna rade jaką wyczytalam z Waszych postów.".to milcz i słuchaj.."  :-)...Ty nie masz racji  Ja mam racje....".ja Ci mówię   i proszę  mów samosiu.jaka jesteś nieszczęsliwa.......jak  Ci  żle ,jak czujesz się samotna i odtrącona...życie  to cykl....jest  noc...musi  przyjść dzień ..jest  słonce - nadchodzi księzyc... pada deszcz -  nadchodzi tęcza....nie ma w tym czarów  taki jest  świat..tu na Ziemi  jest smutek...-przyjdzie radość....i tak w nieskończoność....z tego  ja wyciągam wniosek  i czerpię siłe.....że jak jestem szczęsliwa....................cieszę  się  bardzo !!!.bo wiem  że nic  nie trwa wiecznie....jeśli  jestem  smutna.........lub  cierpię  wiem  że to minie....jest chwile...i zyję  żyje  tym  co teraz trwa......pozdrawiam wszystkich  cieplutko  i z  góry przepraszam.jeśli jakimś slowem .uraziłam....:-)

126 Ostatnio edytowany przez Tamara985 (2009-03-26 15:04:16)

Odp: mysle o samobojstwie

Jestem nowa ale nigdy nie targnęła bym się na swoje życie a wierzcie mi że są ludzie którzy naprawdę  przechodzą w życiu gehennę .W najtrudniejszych momentach   mojego życia mówię sobie tak:
Gdyby Pan Jezus był taki jak my nigdy by nie umarł za nas na krzyżu  bo by powiedział   A po co Ja mam umierać za takich grzeszników których nic nie obchodzę .....a jednak umarł wypełnił wolę swego Ojca i widział w tym sens mógł odmówić ale wierzył głęboko że warto bo my dzięki temu będziemy zbawieni
Popełniając samobójstwo  przyznamy się do swoich słabości jak Judasz(proszę żle nie zrozumieć )też był samolubny i wydał za 30 srebrników i jak na tym wyszedł jest potępiony po wsze czasy

Gdy wy to zrobicie jedni ludzie wam współczują  drudzy potępią a inni będą zachodzić w głowę co się stało i analizować  waszych bliskich czy aby nie zawinili itd.....Jak długo będą pamięta że istnieliście na tym świecie jedno pokolenie to i tak długo.......a tak naprawdę  zobaczcie ile ludzi skrzywdzicie po drodze
Paulocoelho zadaj sobie pytanie czy twoi rodzice też popełnią samobójstwo bo się załamią bo stracili swoje dzieci?
Was już nie będzie więc będziecie mieli już wszystko w d....ie a życie toczy się dalej....
Problemy są po to aby je rozwiązywać,depresje leczyć Jesteśmy tu po to by znaleźć sposób na nasze smutki
------------------------------------------
Całuski Tamara

127

Odp: mysle o samobojstwie

nie myśl nawet tak... mój świat też się powoli kończy jeżeli chodzi o to, ale nawet przez głowe mi nie przeszło, żeby posunąć się do samobójstwa. Jeżeli chcesz możemy porozmawiać na gg. Jeżeli tak to daj znać na maila.

128

Odp: mysle o samobojstwie

Często ostatnio słyszymy o samobójstwach...Myślą o nich osoby samotne,zagubione,bezradne.Często dają sygnał,ale otoczenie nie zauważa zbliżającej się tragedii.Warto rozejrzeć się wokół,zawsze pomagać potrzebującym,nie przechodzić obojętnie.Dobra rada,miła rozmowa-pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile.A dla bliskich zawsze miejmy czas...
Do tych ,którzy myślą o odebraniu sobie życia-nie warto!!!życie jest piękne i zawsze jesteśmy komuś potrzebni,zawsze komuś będzie nas brakować.

129

Odp: mysle o samobojstwie

POWIEM WAM COŚ SZCZEZE NIE MYSLCIE O SAMOBÓJSTWIE BO WY PÓJDZIECIE DO LEPSZEGO ŚWIATA A ŻYCIE WASZYCH BLISKICH ZMIENI SIE W CIĄGU JEDNEJ SEKUNDY...... OSZCZEDZICIE IM CIERPIENIA.... WASZE ZYCIE POPRAWI SIE NA LEPSZE ZA JAKIS CZAS BEDZIECIE SZCZESLIWI A BLISCY BEZ WAS NIGDY NIE ZAZNAJA SZCZĘŚCIA....

130

Odp: mysle o samobojstwie

to życie jednak naprawe jest beznadzejne

Pomóżcie mi bo sobie nie radze zaczynam sie juz bac samej siebie.... martwie sie ze przyjdzie taki dzien ze nie zapanuje nad tym co tak naprawde robie boje sie ze skonicze z tym zyciem szybciej niz  to jest mi pisane.........

Posty [ 66 do 130 z 135 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » mysle o samobojstwie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026