netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Zaburzenie osobowości borderline

135 odpowiedzi59 228 wyświetleńzałożony przez JustynaPiatkowska, 30.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaburzenie osobowości borderline

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

66 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-06-25 18:27:03)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
enya napisał/a:

Pytania do ekspertów!

Czy ktoś kto był przesadnie uległy nie może odczuwać frustracji i złości na kogoś wobec kogo był wbrew sobie uległym? Czy ujawnienie tej frustracji, co za tym idzie agresjii nie jest normalną reakcją?  Czy uwolnienie złosci nagromadzonej, czyli agresjii tylko musi odnosić się do zachowań impulsywnych, agresywnych w  borderline?

Z całą pewnością nie. W rozsądnych proporcjach uwalnianie nagromadzonej złości jest zjawiskiem nie tylko normalnym, ale i pożądanym.

enya napisał/a:

Często też przy zaburzeniu borderline pisze się, że osoby z tym zaburzeniem mają: zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia wła-snego ja, zaburzenia w obrębie i niepewność co do obrazu ja oraz celów i wewnętrznych preferencji (włączając seksualne). Występuje też roszczepienie.
Proszę o wyjaśnienie, co to właściwe znaczy, jak to należy rozumieć? Jak to można przedstawić w taki najprostszy, przystępny sposób!!!?

.

Z tym "rozszczepieniem" to trochę przesada. Elementy rozszczepieniowe występują głównie w psychozach schizofrenicznych, zaś stwierdzone "rozszczepienie" jest już objawem psychotycznym, bardzo poważnym i niebezpiecznym, zwłaszcza, jeśli jest trwałe, a nie ostre i przemijające.
To, o czym Pani pisze, dotyczy obrazu własnej osoby. W normalnych warunkach każdy dojrzały człowiek ma określony obraz samego siebie. Wie, jakie są jego dobre, a jakie złe czy słabe strony. Wie, na co go stać, a czego nie jest w stanie zrobić. Wie, co lubi, a czego nie lubi. Akceptuje samego siebie z własnymi wadami i zaletami, zalety pielęgnuje, wad stara się pozbywać itd. Może być w danym momencie z siebie zadowolony albo nie, ale ma stabilny stosunek do samego siebie i zwykle stosunek ten jest umiarkowany, tzn. nie polega ani na uwielbieniu i samoadoracji, ani też na poniżaniu się i nienawiści do siebie. Po prostu świadom swoich dobrych i złych stron człowiek zdrowy żyje w zasadniczej zgodzie z samym sobą.
Cechy borderline obejmują natomiast ciągłe wahania stosunku do samego siebie - tzn. osoba raz uwielbia samą siebie, raz nienawidzi, jednego dnia uważa się za geniusza, innego za idiotę. Nie jest pewna, czego właściwie w życiu chce i ciągle zmieniają się jej preferencje (nawet, jak wspomniano, seksualne). Jednego dnia jest ekstrawertywna i pożąda towarzystwa, innego pragnie być sama i nienawidzi ludzi... itd. Można by wymieniać w nieskończoność.

Oczywiste, że każdemu z nas zdarza się miewać takie wahania. O zaburzeniach osobowości decyduje jednak rozmiar (natężenie) a także stopień utrwalenia takich objawów. Innymi słowy - takie objawy muszą mieć patologiczne, ponadnormatywne natężenie i występować trwale w życiu pacjenta. Naprawdę, sama siebie Pani nie zdiagnozuje.

Szanowna Pani,
niestety, zadaje Pani pytania, na które w każdym przypadku należałoby odpowiedzieć: "i tak, i nie" albo: "to zależy od wielu rzeczy".
Same, nawet jednoznacznie rozpoznane zaburzenia osobowości nie determinują całkowicie zachowania zaburzonej osoby. Człowiek to nie maszyna i nie można odpowiedzieć w sposób ścisły na pytanie - "czy osoba z borderline zachowałaby się tak albo tak?" albo "czy jeśli osoba podejrzewana o borderline zachowuje się... to...?".

Jeśli znamy obraz kliniczny występujących u kogoś zaburzeń, możemy z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że ta osoba ma wyjątkową skłonność do określonych zachowań - np. psychopata wykazuje tendencję do krzywdzenia osób, które w zasadzie są mu bliskie. Ale nie oznacza to, że w konkretnej sytuacji ów psychopata zapewne zacznie natychmiast krzywdzić bliską sobie osobę, kiedy tylko pojawi się ona pod ręką.

Z całą pewnością każda osoba może zachować się w każdy, dowolny sposób. I żadne pojedyncze a nawet powtarzające się zachowanie nie pozwala wykluczyć istnienia określonych zaburzeń. Podam Pani przykład - może się zdarzyć, że osoba o nawet skrajnie dyssocjalnych (psychopatycznych, mówiąc bardziej potocznie) cechach świetnie się sprawdza jako opiekun dziecka, osoby starszej czy cierpiącej. Wcale nie oznacza to jednak, że wyzbyła się swoich zasadniczych psychopatycznych cech i skłonności. Zachowywać się poprawnie w tej akurat sytuacji może z najróżniejszych względów. (Wracam wciąż do psychopatii, ponieważ jest to najbardziej popularne, znane i obrazowe zaburzenie osobowości).

Sprawą kolejną jest to, że niemal żaden człowiek zaburzony nie wykazuje wszystkich wymienianych w podręcznikach objawów. Jeśli więc podręcznik wymienia 10 cech borderline, można spodziewać się, że osoba z borderline będzie wykazywała ich 3 albo 4. Może nawet dwie. Ważne jest, jakie zachowanie u konkrentej osoby dominuje w przeważającej większości czasu. Innymi słowy, każdy z nas zachowuje się czasem, w pewnych okolicznościach jak osoba zaburzona, nie znaczy to jednak, że wszyscy jesteśmy zaburzeni.

Widzę, że usilnie stara się Pani znaleźć jakiekolwiek wskaźniki wykluczające borderline. Jeszcze raz podkreślam, że nie ma takich wskaźników. Jeśli martwi się Pani własnym stanem emocjonalnym, być może wskazane jest poddanie się stosownym badaniom psychologicznym.

Co do profilu wyników - jeżeli profil wyników uzyskanych w badaniu psychologicznym jest profilem odpowiadającym prawdzie, to oczywiście na podstawie badania można wykluczyć (lub potwierdzić) występowanie zaburzeń psychicznych czy emocjonalnych. "Odpowiadający prawdzie" to znaczy zgodny ze stanem faktycznym, nie przekłamany. Jest to często postulat trudny do spełnienia, ponieważ osoby badane zazwyczaj z najróżniejszych powodów (nie zawsze do końca świadomie) zniekształcają własny obraz w badaniu. Dla przykładu - jeżeli bardzo się Pani boi tego potwornego borderline, może Pani (niekoniecznie intencjonalnie i świadomie) odpowiadać na pytania tak, by profil wyników był jak najbardziej "normalny" czy też "zdrowy".
Oczywiście, doświadczony diagnosta zwykle nie ma problemu z wykryciem i odpowiednią interpretacją fałszowania wyników, ale to już zupełnie inny temat.

Czy przypadkiem ktoś nie usiłuje koniecznie wmówić Pani tego nieszczęsnego borderline?

67

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zasugerowano mi, że mogę mieć borderline. Jednak ja totalnie się z tym nie utożsamiam. I przyznaję, że czuję się tym "obciążona".

68

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

To tym bardziej proszę się wybrać do specialisty. Niczym Pani nie ryzykuje.

69 Ostatnio edytowany przez enya (2011-06-26 00:34:49)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Ale jak to miałoby wyglądać? Mam pójść do psychologa i powiedzieć, że podejrzewam borderline, czy może sprawdzić, czy faktycznie tak jest? Przecież psycholog na samo takie stwierdzenie by prawdopodobnie się zjeżył, nikt nie będzie mnie przecież terapeutyzował tylko po to aby przykładowo stwierdzić, że nie mam borderline? Psychologa przecież nie interesuje moja własna diagnoza, czy kogoś sugestia. Psycholog nie będzie sprawdzał, czy mam borderline tylko będzie chciał poznać mnie i moje ewentualne problemy jakie mogą ujawnić się albo i nie w czasie spotkań itp. Ile czasu musiałby psycholog ze mną spędzić aby mieć jakiś w miarę konkretny obraz kliniczny mojej osoby? Czy odbyłoby się to wyłącznie poprzez zastosowanie testów?

70

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowna Pani,
ma Pani prawo zwrócić się do psychologa z dręczącymi Panią wątpliwościami co do własnego stanu psychicznego. Jeśli psycholog się "zjeży", to proszę natychmiast znaleźć innego specjalistę.

Sugerowanie określonej diagnozy może być z Pani strony faktycznie trochę niecodzienne, ale może Pani śmiało powiedzieć, że ma Pani takie obawy i już. To naprawdę nic niestosownego.

Nikt (rozsądny) nie będzie Pani "terapeutyzował" bez postawienia przynajmniej wstępnej diagnozy. Postępowanie diagnostyczne może zająć nawet kilka pierwszych spotkań. Poza tym, diagnozę stale się weryfikuje podczas całego procesu terapeutycznego.
Dobór metod badawczych zależy od konkretnego specjalisty, trudno więc powiedzieć, czy będą to kwestionariusze czy po prostu rozmowa. Ja na przykład nigdy nie miałem zwyczaju dręczyć pacjentów kwestionariuszami, chyba, że było to z jakichś względów konieczne.

Sama wizyta i rozmowa ma określone walory terapeutyczne, m. in. trochę się Pani pewnie wyciszy i zrelaksuje. Badanie psychologiczne tak czy inaczej należy do kategorii badań nieinwazyjnych - nie będzie więc bolało, proszę się nie bać wink wink wink

71

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Przeszperałam dziś nieźle cały internet, żeby znaleźć informacje na w/w temat. Mam 32 lata mój mąż 46. Jest rozwodnikiem. Niestety na dzień dzisiejszy po naszym 5 letnim małżeństwie zostały ruiny. Tamtą rodzinę zniszczył w ten sam sposób jak zniszczył naszą. Mamy 4 letniego synka, który patrzy na to wszystko...Kiedy to ja wylądowałam u psychiatry w kwietniu (nie pierwszy raz) miałam już depresję i obecnie biorę antydepresanty...Każdy lekarz u którego byłam prosić o pomoc mówił, że mój mąż ma zaburzenia osobowości, ale do dziś nie zdawałam sobie do końca sprawy z czym to się je...BPD mojego męża wykończyło mnie totalnie. Nie pamięta nic co mówił 5 minut wcześniej, poniża mnie, traktuje z góry, poucza, ignoruje, dręczy, dziecko straszy pasem z miną jakby miał go rozszarpać...a z ust mało mu piana nie cieknie...Wszyscy do okoła są beznadziejni tylko on jeden super, każdemu daje rady wedle swoich upodobań jak ktoś nie stosuje się - jest głupi. Wszystkich wyklina, ledwo wyjedzie z garażu już trąbi na innych kierowców. Przykładów można podawać miliony. Oczywiście to on mnie wysyła na leczenie, bo reaguję na niego agresją (po 5 latach dręczenia to raczej normalne, że nie daję rady i się bronię...). Nie widzi nic, że coś jest nie tak...nie wiem nawet jak mu to przetłumaczyć, bo zapamieta na minutę, a potem znów nie będzie wiedział o co chodzi...Ja już w tej chwili się ewakuuję i dzięki rodzicom zamieszkam osobno...on już oczywiście jak przystało na BPD rozwodzi się ze mną...Zostawiłam dla niego całą rodzinę i pracę w innym mieście. Teraz jestem w obcym miejscu całkiem sama, ledwo otworzyłam swoją małą firmę...cały czas siedziałam na bombie, nie miałam swojego miejsca na ziemi...może jak będę w swoim mały m to dramat powoli zacznie mijać... Ciężko jest żyć u boku takiej osoby. Człowiek nie zna dnia ani godziny. Musi znosić niezadowolenie i poniżanie...jak długo???

72

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Mam pytania do ekspertów.

Jak to jest z tymi zaburzeniami emocjonalnymi tak naprwdę?

Czy zawsze jak ktoś ma jakieś problemy emocjonalne to znaczy, że jest zaburzony? Czy każdy kto wykazuje w emocjach jakieś zamieszanie musi od razu mieć borderline, albo zaburznia chwiejne emocjonalnie typu impulsywny?

Czy np. osoba, która ma problem z wyrażaniem emocji. Jest przesadną inowertyczką, o skłonnościach depresyjnych od razu musi być emocjonalnie zaburzona? Osoba, która tylko w bezpiecznym dla siebie środowisku potrafi ujawnić emocje, czy nawet zareagować w sposób wybuchowy? Pierwszą jej np. reakcją na bezsilnośc jest złość, a w ostateczności płacz. Na codzień powścigliwa, spokojna.

Większość kobiet jest zmienna i nastrojowa, kiedy to jest czymś normalnym, a kiedy zaczyna już być czymś niepokojącym?

Wiele osób obawia się gniewu. Jakie reakcje w człowieku może wywołać skrupulatne, trwające latami wypieranie gniewu? Czy to też może wywoływać później problemy emocjonalne? I czy to może być przyczyną borderline?

Jeszcze jedna kwestia.
Co z ludźmi, którzy np. w swoim życiu mieli czesto do czynienia z osobami zmiennymi, raz czułymi, troskliwymi, a za chwilę gwałtownymi? Co z osobami np. wychowywanymi przez kogoś kto faktycznie miał borderline, czy takie osoby prawdopodobnie też będą mieć borderline? Czy może takie osoby siłą rzeczy nauczyły się pewnych "zmienych reakcji"  jednak źródłem tych zachowań wcale nie musi być zaburzenie emcojonalne?

Wyczytalam też, że często osoby o osobowości zaleznej mają też problemy, czy też zaburzenia emocjonalne. Czy autorowi takiego stwierdzenia mogło chodzić o współistnienie borderline przy osobowości zależnej?
Jeżeli faktycznie osobowość zależna często łączy się z problemami emocjonanymi to dokładnie o jakie problemy może tu chodzić?

73

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Pytania do Net-ekspertów

Czy istnieje taka możliwość aby posiadać takie cechy osobowości, które przyciągają osoby z borderline lub osoby z jakimś tam problemami emocjonalnymi? Czyli, że w życiu często się wchodzi w relacje z osobami, które po jakiś czasie (albo dopiero po jakmś czasie to się zauważa) okazują się być starsznie emocjonalnie zachwiane? Czy jest jakiś typ osobowści, który będzie przyciągać tego typu osoby?

74

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Justyno, proszę odezwij się do mnie... bo chciałbym z Tobą porozmawiać prywatnie...

75

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Jessik,
mój adres e-mail dobre-rozmowy@wp.pl.

76

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Ja mam potwierdzony u lekarza problem zwany borderline właśnie. Jesli chodzi o związki, każdy zakonczył się fiaskiem, niszczyłąm swoich mężczyzn, będąc despotyczna, nieraz czuła, nieraz najgorsza żmija. Przyjmowałam wszystko zbytnio do siebie i nie radziłam sobie z tym. A w sumie to nie wiem dlaczego pisze o tym w czasie przeszłym... nadal tak jest, tylko żyje sama. Podpisuje się pod pytaniem, czy jest jakis określony typ osobowości, który przyciąga ludzi z BPD.

77

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowni Państwo,
najprawdopodobniej niebawem ukaże się wartościowa publikacja dot. borderline, co zapowiadam, a poinformuję Państwa, jeśli już będzie.

78 Ostatnio edytowany przez enya (2011-07-29 17:47:44)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Nie mogę się doczekać. Mam nadzieję, że ta publikacja ukaże się stosunkowo szybko.

Obawiam sie tylko, że i tak nie znajdę tam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Gdyż czasem tylko mozliwość rozmowy i zadawanie nurtujących pytań może pozwolić znaleźć wiadomości, które mogą w pełni uspokoić.

Wielekrotnie odnośnie zaburzeń osobowości była w tym wątku poruszana kwestia, iż wiele podobnych cech wystepuje tak naprawdę w różnych zaburzeniach. Czyli dostrzegamy pewne podobieństwa u dwóch przykładowo osób, co wcale nie musi oznaczać, iż cierpią na to samo. Czyli pomimo pewnych podobieństw może sie  okazać, iż jednak każda z nich boryka się z zupełnie innym zaburzeniem.

Zdaje sobie sprawę, że jestem namolna i moje pytania są tak naprawdę w pewnym sensie ciągle takie same.

Ale mam pytanie, czy istnieje możliwość pomylić borderline z jakimś innym zaburzeniem. A jeśłi tak, to z jakim innym zaburzeniem najczęściej mylone jest borderline?

Czy istnieje jakieś zaburzenie, które w swoim opisie diagnostycznym najbardziej jest zbliżone do borderline, jednak nim nie jest?

Wyczytałam, że osoby z borderline odczuwają silną potrzebę akceptacji i niemalże ciągle o tą akceptację zabiegają. Chcą też być podziwiane. Czują silną potrzebę spędzania każdej wolnej chwili z bliską im osobą (np. nowym partnerem), mają potrzebę dzielenia się intymnymi przeżyciami z tym partnerem.

Czy osoba tak postępująca jak ww. wykazuje zachowania typowe dla borderline, czy może jednak taka osoba wykazywać zupełnie inne zaburzenia niż borderline, gdyż źródło tych zachowań może być inne w przypadku borderline i inne w przypadku innego zaburzenia?

Czy np. osoba z borderline faktycznie będzie pragnąć akceptacji, jednak będzie ją rozumiała i dochodziła do niej inaczej niż inna osoba również chcąca akceptacji jednak nie mająca borderline?
Czy osoba z borderilne będzie poznawała nowe osoby z potrzebą ich akceptacji, a dokładniej z potrzebą udowodnienia sobie  swojej "normalności, wyjątkowości"? Czy  będzie ona żądała tej akceptacji, co pozwoli się jej dowartościować? A w przypadku braku tej ackepatcji będzie te osoby porzucać?
Czy wręcz przeciwnie będzie na akceptację innych próbowała zasłużyć?

79

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Enya,
diagnoza różnicująca borderline z innymi zaburzeniami osobowości jest zawsze kwestią indywidualnego przypadku. Mimo iż kryteria diagnostyczne są szczegółowe, pacjenci (zarówno z borderline, jak i innymi stwierdzonymi zaburzeniami życia psychicznego) prezentują różne objawy, w różnym nasileniu. Zaburzenie psychiczne nie determinuje całkowicie osobowości i postępowania człowieka. W grupie osób cierpiących na identyczne (z punktu widzenia kryteriów medycznych) zaburzenie również zauważa się dużą różnorodność zachowania, cechy specyficzne.

Na podstawie zebranego wywiadu, obserwacji pacjenta, badań medycznych decyzja o postawieniu diagnozy należy do zespołu psychiatrów oraz psychologów klinicznych o ponadprzeciętnej wiedzy i doświadczeniu. Oczywiście, zdarzają się pomyłki (diagnozy, które z czasem okazują się niepełne lub nietrafne), jednak wyjaśnienie, jak ich uniknąć opisują tomy literatury i niemożliwe jest streszczenie ich na forum.

Rozważając zjawisko czysto teoretycznie, warto poszukiwać wiedzy w relacjach osób pozostających w bliskich relacjach z osobami cierpiącymi na dane zaburzenia, literaturze, telewizyjnych programach popularnonaukowych. Uzyskanie jednoznacznych odpowiedzi jest trudne (a często w ogóle takie nie istnieją), można jednak uzyskać szersze, ogólne pojęcie dotyczące interesujące nas tematu. Jeśli jednak pytania dotyczą konkretnych przypadków, rozjaśnienie wątpliwości możliwe jest jedynie podczas bezpośredniego kontaktu pacjenta z lekarzem.

80

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Justyna mówi się o tym, że osoby z borderline są impuslywne, mniewają ryzykowne zachowania, a czasem są nadmiernie kontrolujące. Czego dotyczy ta kontrola i jak się objawia? Czy tu chodzi o to, że osoby z borderline bywają też sztywne, nadmiernie kontrolujące swoje reakcje, zachowania itp.? Czy chodzi tu jeszcze o coś innego, inny rodzaj kontroli?

81

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam,jestem tutaj zupelnie nowa osoba.Od trzech lat w zwiazku z bpd...przeczytalam wszystko cokolwiek znalazlam w internecie a takze w bibliotekach i ksiegarniach polskich i zagranicznych(mieszkam w NYC)i co...i nic jestem teoretycznie wybitnie madra...ale tak samo jak piszace tu osoby sponiewierana psychiczne,wypluta  calkiem z emocji,zastanawiajaca sie nad sensem naprostszych czynnosci.Moj bpd oczywiscie nie wierzy w terapie(zadna)a swoje emocje topi w alkoholu...i oczywiscie jest fantastycznym facetem i jest jak w scenariuszu:raz niebo raz pieklo ostatnio tego drugiego wiecej.Pragne dodac/ze facet ma ponad 50 lat i kompletnie nic ze swoim zaburzeniem nie robi...dlaczego pisze?po prostu z samotnosci,bezradnosci,kompletnej niemocy...moze ktos z was potrafi dac mi choc odrobine nadziei?pozdrawiam wszystkich aghathadagmara

82

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Jestem mamą 26 latki. Wiele lat szła "jak burza", świetna szkoła średnia, języki, zainteresowanie światem.. Na studiach się zaczęło psuć, potem nieudana miłość.. i to początek końca.  Zamykanie się na bliskich, przyjaciół, skłócenie, ciągłe pretensje, agresja. 2 lata pisze pracę mgr. Jej znajomi dawno pracują, żyją w innym świecie. Pewnie nie ma z nimi wspólnych tematów, są znacznie dalej w swej życiowej drodze.  Nie wychodzi z pokoju, nie spotyka się z nikim, nie myje się po kilka dni, nie dba o siebie. Obwinia mnie i męża za swoje skończone i nieudane życie. Dziś był policjant, ktoś znalazł w necie jej zapiski i uznał, że to osoba zagrożona samobójstwem. Stąd interwencja. Nie mam siły przebicia - jako osoba winna wszystkich nieszczęść  cokolwiek powiem - jest beznadziejne i głupie. Nie chce podjąć jakiejkolwiek pracy - bo nie wie jeszcze co chce robić. Była u psychiatry - nie chce przyjmować leków. Psychologów kilku. Nie mam już nadziei na dobre relacje między nami - marzę by odskoczyła, zajęła się szukaniem pracy, wyszła z domu, do ludzi, układała sobie życie.. piszę do Was, podobnie cierpiących - może od Was się dowiem, jakie macie oczekiwania od bliskich..? co byście chcieli otrzymać.. nie piszcie o miłości - trudno ją okazywać osobie, której najczęstsze słowa skierowane do mnie - to język przekleństw, nienawiści i krzyk.

83

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Mam pytanie do ekspertów, czy osoby z borderline boją się wymagać od przyjaciół, partnerów? Czy boją się, że niechcący naruszą czyjeś granice? Chodzi mi o to, czy jest możliwe aby osoba z borderline jednak miała takie obawy jak wyżej, wykazywała nadmierną powściągliwość?

Czy osoba długo przebywająca pod wpływem kogoś z borderline może w pewnym momencie zachowywać się podobnie? Czy taki ktoś wciągnięty w problemy osoby z borderline, będący pod wpływem jej emocji  może sam też w końcu poczuć się zagubiony i zdezorientowany co będzie owocować poczuciem braku stabilności, brakiem bezpieczeństwa, poczuciem chaosu i zagubieniem? Czy taki ktoś może w pewnym momencie uświadomić sobie, że sam już też nie wie kim jest i czego chce? Zagubić w tym wszytskim siebie?

84

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam wszystkich. Jestem tu nowy, ale przeczytałem cały wątek, więc jestem w temacie. Aha, i nie mam BPD. Ale ma to ktoś, kogo kocham. Nie tworzymy trwałego związku, a raczej tworzymy jego fragmenty wtedy, gdy Ona znajduje się u góry swojej sinusoidy nastroju wobec mnie. Chętnie poznam osoby, które są w podobnym położeniu, oraz te, które same mają zaburzenie.
Chciałbym też zaapelować, aby nikt do osób w moim położeniu nie pisał w stylu "stary, uciekaj, gdzie pieprz rośnie". My to już dawno wiemy, że tak byłoby najlepiej. Gdybyśmy mogli/chcieli, dawno byśmy już uciekli, bo nikt od nas lepiej nie wie, czym jest życie i uczucia w konfrontacji z osobą z BPD. Tak się jednak nieszczęśliwie składa, że osoby z tym zaburzeniem też czasem się kocha...

85

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
enya napisał/a:

Mam pytanie do ekspertów, czy osoby z borderline boją się wymagać od przyjaciół, partnerów? Czy boją się, że niechcący naruszą czyjeś granice? Chodzi mi o to, czy jest możliwe aby osoba z borderline jednak miała takie obawy jak wyżej, wykazywała nadmierną powściągliwość?

Czy osoba długo przebywająca pod wpływem kogoś z borderline może w pewnym momencie zachowywać się podobnie? Czy taki ktoś wciągnięty w problemy osoby z borderline, będący pod wpływem jej emocji  może sam też w końcu poczuć się zagubiony i zdezorientowany co będzie owocować poczuciem braku stabilności, brakiem bezpieczeństwa, poczuciem chaosu i zagubieniem? Czy taki ktoś może w pewnym momencie uświadomić sobie, że sam już też nie wie kim jest i czego chce? Zagubić w tym wszytskim siebie?

Tak.

86

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Mam pytanie do Pana Wojciecha czy zechciałby przeprowadzić ze mną terapię przez emaila?Nie mam odwagi na forum pisać o sobie.....a wiem,że mam problem ze sobą.Jeżeli tak to proszę o kontakt ale nie wiem jaki bo nie mogę podać emaila ze względu na to,że dziś się zarejestrowałam na forum.
Oczywiście leczyłam się u psychiatry i rozpoczęlam terapię,którą musiałam zakonczyć.Mam 32 lata.Na imię mam Anna.....

87

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Psycholka),
pod nieobecność Pana Wojciecha nie pozwolę sobie na występowanie w jego imieniu. Zapewniam jednak, że prowadzenie terapii, czy jakiejkolwiek innej formy głębszej pomocy, za pośrednictwem poczty e-mail nie jest możliwe.

Z jakich powodów musiała Pani zakończyć pracę terapeutyczną (rozumiem, że z psychologiem)? Czy wciąż ma kontakt z lekarzem psychiatrą? Jakie są jego zalecenia co do dalszego postępowania?

88

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Żyłem 6 lat z niezdiagnozowaną borderline. Wszystkie jednak opisywane w literaturze symptomy kobieta ta ma. Wielka inteligencja, towarzyskość, ale zarazem kłamstwa oszustwa, ukrywane związki - zdrady, zycie na granicy ryzyka (szybka jazda samochodem), próby samobójstwa na pokaz, nadużycie alkoholu, środków farmaceutycznych i przede wszystkim silnych przeciwbólowych (ketanol), zrywanie związków, huśtawki nastroju od euforii do nienawiści, raz przyjaciółka dla innych za chwilę obgaduje i deprecjonuje, obwinianie innych a przede wszystkich tych którzy jąkochają za niepowodzenia, prowokowanie i wybuchy kłótni z byle powodu, wyrzucanie z domu (rozstania) a potem przeprosiny i prośby o powrót, nadmierne zainteresowanie seksem, idealizowanie otoczenia a nie osób bezpośrednio z nią związanych i kochających, napady frustracji, niskiej samooceny, a za chwilę wskazywanie na swe niebywałe umiejętności, konfabulowanie rzeczywistości, ataki agresji i niebywałej złości ot tak z byle powodu, niebywałe projekcje zdrad, oszustw i kłamstw, doskonałe odgrywanie roli ofiary dla otoczenia, której jej nie zna i łączy się w bólu....

Jak się to kończy.... Jako jej partner jestem podejrzanym w prokuraturze o przemoc domową, znęcanie się psychiczne i fizyczne, pobicie (obrona przed ogromnym atakiem, prośby o uspokojenie się, samookaleczenie się) i próby gwałtu!

Tylko dlatego że kochałem bezgranicznie borderline i kiedy zabrakło już mi sił chciałem się rozstać, odejść.

Dzisiaj nie mam pojęcia co mam robić, jak się wybronić z zarzutów, które nie popełniłem. Prokurator to nie psycholog, krótkie badanie nie określi - sądzę - osobowości pogranicza. Pochodzę z małego miasteczka, w którym nie ma specjalistów z powyższego tematu.

Co robić?

89 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-09-25 23:19:02)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
psycholka) napisał/a:

Mam pytanie do Pana Wojciecha czy zechciałby przeprowadzić ze mną terapię przez emaila?Nie mam odwagi na forum pisać o sobie.....a wiem,że mam problem ze sobą.Jeżeli tak to proszę o kontakt ale nie wiem jaki bo nie mogę podać emaila ze względu na to,że dziś się zarejestrowałam na forum.
Oczywiście leczyłam się u psychiatry i rozpoczęlam terapię,którą musiałam zakonczyć.Mam 32 lata.Na imię mam Anna.....

Szanowna Pani, bardzo dziękuję za zaufanie,
niestety - nie jestem psychoterapeutą i nie prowadzę psychoterapii.

Tak czy inaczej jednak zgadzam się w pełni z opinią wyrażoną przez Panią Justynę - nie można mówić o psychoterapii w drodze kontaktu e - mailowego, ani nawet telefonicznego. Jestem zwolennikiem i przedstawicielem psychologii humanistycznej - profesjonalna psychoterapia to proces bardzo ścisłej współpracy dwóch zaangażowanych osób. Wymaga bliskiego, intymnego wręcz kontaktu emocjonalnego - niemożliwe do uzyskania bez bezpośrednich spotkań w sprzyjającym klimacie.

W dzisiejszych czasach powstają inicjatywy w rodzaju "e - gabinetów" i obawiam się nawet, że w niedalekiej przyszłości mogą one stać się powszechnie praktykowaną formą kontaktu z pacjentem. Jednak w mojej zarówno prywatnej, jak i profesjonalnej ocenie tego typu propozycje są w dużym stopniu nieporozumieniem (podobnie jak np. studia przez Internet).

Zalecam więc Pani bezpośredni kontakt z dobrym specjalistą.

90

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
ja1973 napisał/a:

Żyłem 6 lat z niezdiagnozowaną borderline. Wszystkie jednak opisywane w literaturze symptomy kobieta ta ma. Wielka inteligencja, towarzyskość, ale zarazem kłamstwa oszustwa, ukrywane związki - zdrady, zycie na granicy ryzyka (szybka jazda samochodem), próby samobójstwa na pokaz, nadużycie alkoholu, środków farmaceutycznych i przede wszystkim silnych przeciwbólowych (ketanol), zrywanie związków, huśtawki nastroju od euforii do nienawiści, raz przyjaciółka dla innych za chwilę obgaduje i deprecjonuje, obwinianie innych a przede wszystkich tych którzy jąkochają za niepowodzenia, prowokowanie i wybuchy kłótni z byle powodu, wyrzucanie z domu (rozstania) a potem przeprosiny i prośby o powrót, nadmierne zainteresowanie seksem, idealizowanie otoczenia a nie osób bezpośrednio z nią związanych i kochających, napady frustracji, niskiej samooceny, a za chwilę wskazywanie na swe niebywałe umiejętności, konfabulowanie rzeczywistości, ataki agresji i niebywałej złości ot tak z byle powodu, niebywałe projekcje zdrad, oszustw i kłamstw, doskonałe odgrywanie roli ofiary dla otoczenia, której jej nie zna i łączy się w bólu....

Jak się to kończy.... Jako jej partner jestem podejrzanym w prokuraturze o przemoc domową, znęcanie się psychiczne i fizyczne, pobicie (obrona przed ogromnym atakiem, prośby o uspokojenie się, samookaleczenie się) i próby gwałtu!

Tylko dlatego że kochałem bezgranicznie borderline i kiedy zabrakło już mi sił chciałem się rozstać, odejść.

Dzisiaj nie mam pojęcia co mam robić, jak się wybronić z zarzutów, które nie popełniłem. Prokurator to nie psycholog, krótkie badanie nie określi - sądzę - osobowości pogranicza. Pochodzę z małego miasteczka, w którym nie ma specjalistów z powyższego tematu.

Co robić?

Szanowny Panie,
problem zasadniczy dotyczy tego, że zostały Panu, jak zrozumiałem, postawione zarzuty.
Jeśli tak, to badanie osobowości Pańskiej partnerki ma tutaj mniejsze (lub nawet żadne) znaczenie - po stronie prokuratury leży obowiązek wyjaśnienia, czy popełnił Pan czyny będące przedmiotem zarzutów, czy nie.
Jeśli np. uderzył Pan pokrzywdzoną, to nie ma znaczenia, czy i jakie zaburzenia osobowości ewentualnie ona prezentuje. Bo pobicie jest czynem karalnym, niezależnie od tego, kogo się bije.
Proszę poradzić się dobrego adwokata - być może wskazane jest wystosowanie wniosku o badania psychologiczne/psychiatryczne partnerki, proszę jednak pamiętać, że jej stan psychiczny nie zdejmuje z Pana odpowiedzialności za ewentualną wobec niej przemoc.

91

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Korzystając z "kryminalnego" wątku i ja mam kilka pytań do Pana Wojciecha jako eksperta. Przede wszystkim chciałabym się dowiedzieć, jak Pana zdaniem należy odnosić nazwijmy to "schorzenie" borderline  do treści art. 31 par 1 lub 2 k.k. (mam tu na myśli kwestię niepoczytalności lub poczytalności ograniczonej)? Z tego co zdążyłam się zorientować nie jest ono klasyfikowane jako choroba psychiczna, lecz jako zaburzenie osobowości (odpada jedna z ustawowych przesłanek - choroba psychiczna).  Co w takim razie z inną przyczyną wyłączającą lub ograniczającą poczytalność - innym zakłóceniem czynności psychicznych, o którym również mowa w art. 31 k.k. ? Chodzi mi o to, czy zaburzenia emocjonalne mogą rzutować na przebieg procesów psychicznych, których uzewnętrznieniem są zachowania (działania lub zaniechania) człowieka? Czy w swojej praktyce biegłego sądowego spotkał się Pan z przypadkiem, kiedy stwierdzona u oskarżonego osobowość pogranicza miała wpływ na prawnokarną ocenę jego zachowania jako przestępstwa lub nie (z braku winy) właśnie w kontekście wspomnianego art. 31 par 1 lub 2 k.k.
Uffffff, sporo tego wyszło...., liczę na wyrozumiałość i pomoc. Z góry dziękuję. :-)

92 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-09-27 22:18:39)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

W swojej praktyce nie spotkałem takiego przypadku, proszę jednak pamiętać o następujących sprawach:
- teoria nader często rozmija się z praktyką
- opiniowanie w kwestii poczytalności należy do lekarzy psychiatrów (psycholog czasami występuje pomocniczo), dlatego nie mogę wypowiadać się autorytatywnie
- w literaturze przedmiotu zaburzenie osobowości borderline to jednostka diagnostyczna o określonych objawach, wielokrotnie wymienianych w tym wątku na Forum. Jednak w praktyce klinicznej często przyjmuje się po prostu, że stan z pogranicza to stan pomiędzy nerwicą a psychozą, albo pomiędzy zaburzeniem osobowości a chorobą psychiczną. Jeśli dostępne dane obserwacyjne nie pozwalają na postawienie zdecydowanego rozpoznania (psychoza czy nerwica? zaburzenie osobowości czy choroba?) to stawia się diagnozę zaburzeń z pogranicza. W moim przekonaniu możliwe jest, by skrajnie nasilone zaburzenia tego rodzaju wpływały na stan psychiczny na tyle silnie, by zniesiona została zdolność do rozpoznania znaczenia czynu... itd.  w myśl cytowanej Ustawy, jednak podejrzewam, że opiniujący rozpoznaliby wówczas stan psychotyczny i tyle.

Tak naprawdę w praktyce raczej rzadko się zdarza rozpoznanie osobowości borderline - kryteria diagnostyczne tego zaburzenia są dosyć mętne i właściwie, patrząc krytycznie, można powiedzieć, że niemal każdego, przy odrobinie inwencji, można by do nich zaklasyfikować. Ja np. uważam, że ta jednostka diagnostyczna do praktyki psychologicznej wnosi niewiele (głównie zamieszanie).

Problem, który Pani podnosi, jest ciekawy i ważny, jednak z mojego punktu widzenia bardziej teoretyczny, niż praktyczny.

Polecam świetne artykuły prof. A. Jakubika, np. w portalu psychologia.net.pl.

93

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witajcie

Ostatnimi czasy coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że mam zaburzenia osobowości. Jestem nastolatką także myślę, że im wcześniej usłyszę opinię tym lepiej. Według mnie przejawiam cechy osobowości dyssocjalnej, paranoicznej i schizoidalnej. Zacznę od początku. Wychowywałam się w domu, w którym jeden z moich rodziców był alkoholikiem. Codzienne zdarzenia bardzo odcisnęły się na mojej psychice. Powodowało to, że zaczynałam schodzić na złą drogę. Używałam przemocy wobec zwierząt, a także próbowałam dokonywać kradzieży drobnych rzeczy, takie jak gumy do życiu (2 razy zostałam na tym przyłapana, raz uszło mi płazem). W wieku 12 lat z dnia na dzień przeprowadziłam się do innego miasta. Moi rodzice wzięli rozwód. Przez 3 lata wychowywałam się u dziadków. Moja babcia strasznie denerwowała mnie swoim zachowaniem, ale tłumiłam w sobie agresję i gniew. Jednakże wtedy zaznałam względnego spokoju dzięki czemu zaczęłam normalnie żyć. Dobrze się uczyłam, miałam znajomych. Po 4 latach od przeprowadzki ponownie zmieniłam miasto. Moja mama związała się z nowym facetem. Mieszkam razem z nimi. Parę miesięcy temu zdarzały się sytuację, że jej facet nadużywał alkoholu i zaczynało robić się nieprzyjemnie (myślę, że to coś w stylu reguły popeya - osoba tkwi w związku bojąc podjąć się decyzję co zrobić w tej sytuacji, czy porozmawiać, czy zakończyć znajomość. Żyje w nadziei, że wszystko jakoś samo się ułoży. Takie zwlekanie, które w szczególności szkodzi dziecku, czyli w tym przypadku mi). W końcu wzięłam sprawy w swoje ręce, bo miałam tego szczerze dość. Porozmawiałam z jej facetem, wysłuchał mnie, obiecał poprawę. I faktycznie teraz jest całkowicie normalnie już od jakiś 3 miesięcy. Mam nadzieję, że nic się nie zmieni. Nadzieja matką głupich, ale umiera ostatnia.

To można powiedzieć taki epilog. Teraz chciałabym skupić się na opisaniu dlaczego uważam, że mam zaburzenia osobowości.
Często prześladuje mnie poczucie, że ludzie spiskują za moimi plecami. Podczas zwykłych rozmów zdarza mi się, że mam poczucie, że rozmówca ze mnie drwi i że chce mnie poniżyć. Jestem na tym punkcie przewrażliwiona. Poza tym straszny ze mnie zazdrośnik. Kiedy nawiążę kontakt z nową osobą obawiam się, że ją stracę dlatego przyjęłam postawę, w której się wycofuję. Wydaje mi się że jestem dosyć chłodną osobą, tłumię emocje, nie pozwalam innym na poznanie siebie.
Zawsze oczekuję aprobaty ze strony innych, pochwał, chcę być we wszystkim najlepsza i podziwiana. Ciągle wyznaczam sobie nowe cele, szukam osób, którym mogłabym być pomocna i które mówiłby mi, że mnie potrzebują. Znalazłam sobie takie zajęcie. Zyskałam szacunek ze strony wielu osób, słyszę wyrazy uznania. Szybko spełniam się w swojej robocie. Może dzięki temu zachowuję względną równowagę. Kiedy się za coś biorę chciałabym mieć wszystko na pstryknięcie palcami, ale mam siłę na to, żeby starać się o coś dłużej, oczekuję na efekty w przyszłości. Czyli tutaj cechy typowe dla paranoika.

Jestem samotnikiem, który walczy o samospełnienie. Unikam kontaktów towarzyskich. Rozmowy z innymi mnie męczą choć staram się być w nie w 100% zaangażowana. Nie okazuję zanadto emocji. Mam jedną koleżankę, która zawsze mi mówiła rzeczy typu : ,,Ty to się nawet nigdy przytulić nie chcesz, na wszystko patrzysz z dystansem. Jednak lubię cię za to, bo udzielasz dobrych rad i będąc moim przeciwieństwem jesteś dla mnie wsparciem". Tutaj mamy cechy osoby schizoidalnej.

Pozostała jeszcze osobowość dyssocjalna, do której należy około 2% mężczyzn i 1% kobiet. Jak pisałam na początku miałam skłonności do agresji wobec zwierząt, a także do tłumienia gniewu. Nie ukrywam, że jeżeli chcę to bardzo łatwo potrafię zdobywać przyjaźnie. Mogę być duszą towarzystwa, rozśmieszać innych, być tym, kogo potrzebują. Jednak wtedy to jest taka moja gra. Tak jakby uzależniam od siebie ludzi. I kiedy już to zrobię ranię ich, nierozmyślnie. Chodzi mi o ranienie psychiczne. Kiedy uzyskam już wszystko co chciałam (tzn uważam, że kontakt z daną osobą rozwinęłam na oczekiwanym przez siebie poziomie) z moich ust padają słowa, których tak na prawdę nie chcę powiedzieć, ale wtedy jest już za późno. Chcę podkreślić, że to są pojedyncze przypadki. Mam deficyt lęku. Kiedyś znalazłam się w takiej sytuacji, że szłam późnym wieczorem do domu i za mną szedł jakiś młody chłopak. Szedł cały czas za mną i kiedy już byłam blisko swojego domu próbował użyć wobec mnie przemocy. Zdawałam sobie sprawę, że nie mam z nim szans więc wycofałam mu umknęłam. Mimo to wcale mnie to nie przestraszyło, wręcz zaciekawiło. Lubię oglądać thrillery gdzie jest stałe napięcie, które i tak w większości słabo na mnie działa. Bardzo interesuję się sprawami seryjnych morderców. Miewam fantazje co do zbrodni.

Chyba trochę przerażające jest to co napisałam.
Mimo tego wszystkiego na co dzień jestem postrzegana jako całkowicie normalna, inteligentna, pomocna osoba z dużym doświadczeniem życiowym mimo młodego wieku. To co opisałam powyżej siedzi tak jakby we mnie. W moim umyśle i tylko ja tak dobrze zdaję sobie z tego sprawę.     
Kontroluję wszystkie te emocje. Wygląda jakby to wszystko było ze sobą sprzeczne. Jestem gniewnym człowiekiem, ale kiedy ktoś w moim towarzystwie denerwuje się to podchodzę do sytuacji ze stoickim spokojem. Chciałabym być na szczycie w zakresie wyznaczanych przez siebie celów, ale mimo to chcę także pomagać innym. Nie cierpię antyspołecznych zachowań choć sama w przeszłości takich dokonywałam.

Czy ktoś mi może doradzić jak nad tym wszystkim zapanować. Czasami mam wrażenie jakby siedziało we mnie obce ciało podpowiadające złe rzeczy, którym zawsze się opieram i jednak działam w imię dobra. Ogólnie dobrze sobie z tym wszystkim radzę, ale wiem, że to jest niezdrowe. Liczę na opinię jakiegoś eksperta.

94

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Mam pytanie do Net-ekspertów.

Dużo się pisze o borderline, że jest to zaburzenie z pogranicza psychozy i nerwicy, gdzie trudno jednoznacznie stwierdzić czy pacjent boryka się z nerwicą, czy jednak jest to już psychoza - choroba itp.

Pacjent jest pomiędzy, na pograniczu...

I tu pojawia się moje pytanie, które objawy borderline wskazują na nerwicę? Jak to jest, że często u osób z borderline diagnozuje się wpierw nerwicę, a później okazuje się, że to prawdopodobnie coś więcej?

Wiem mniej wiecej czym charakteryzuje się np. nerwica lękowa, fobia społeczna, newrica natręctw (to co ogólnie zalicza się do nerwic) i jakoś trudno mi u osób z borderline dostrzec te typowe dla nerwic objawy.

Wiem, że moja opinia jest subiektywna i daleka od profesjonalnej ale na tyle na ile miałam okazję poznać wypowiedzi osób cierpiących na borderline to jakoś totalnie nie dostrzegam w nich zachowań nerwicowych np. typowych dla nerwicy lękowej, czy nerwicy natręctw.

Zatem co psychiatrzy, psycholodzy mają na mysli używając terminu NERWICA w odniesieniu do borderline?

95

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Wiem, że temat dotyczy borderline jednak mam zapytanie odnośnie zaburzeń osobowości.

Jaki rodzaj zaburzeń osobowości predysponuje daną osobę do pojawienia się ZOK?

Oczywiście twierdzi się, że osobowość anankastyczna jest taką osobowością obsesyjno-kompulsywną, ale oprócz tej osobowości co może wywoływać ZOK?

Przy jakiej innej osobowości niż ta anankastyczna najczęsciej występuje, może pojawić się ZOK?

96

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Wojciech Imielski napisał/a:

Dlatego proszę zostawić diagnozowanie specjalistom. To, że opisywane w podręcznikach objawy zaburzeń brzmią znajomo nie oznacza, że wszyscy wokół nas cierpią na jakieś zaburzenia psychiczne czy emocjonalne.

a ja znam osobę, która przeczytała pana książkę i w kolezance wykryła paranoję, tylko jak z takim paranoikiem postępować ?
Jej wersja była bardzo logiczna i składna. Miała przyjaciół i przyjaciółki. Podczas rozmów na tzw. tematy luźne nie była w stanie lub nie chciała się wypowiedzieć, widac było, że w swoim umyśle przetwarza treści zupełnie inaczej niż inni. Nie mniej jednak doskonale chwyta temat pracy. Występuje u niej całkowity brak samokrytycyzmu i gdy padają tematy psychologiczne odwraca się, zajmuje się czymś innym.
Jak taką osobę skłonić do wizyty u specjalisty jeśli na każdą najbardziej delikatną sugestię odpowiada, że to sugerujący powinien się leczyć ?

97 Ostatnio edytowany przez aniazwiazek (2011-11-27 19:18:25)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam
Mam pewne pytania dotyczące związków z osobami z BDP.
Jestem z moim chłopakiem ponad rok,jednak dopiero teraz zauważyliśmy ,że jest coś nie tak.
Zawsze było normalnie,dobrze.Nie kłóciliśmy się,nie miał objawów żadnych chociaż spędzaliśmy ze sobą każdy dzień w miare możliwości.
Niedawno,dokładniej 7 listopada mój chłopak który poprzedniego dnia był we mnie po uszy zakochany,oczko w głowie powiedział mi,że potrzebuje przerwy.
Od tego się wszystko zaczęło.Zrobił się nieczuły,arogancki,egoistyczny.Chodził do psychologa,jednak ten zlecił wizytę u psychiatry(zauważył zamknięcie na świat,swój własny pogląd itp. więc powiedział,ze sobie nie poradzi).
Partner 1 grudnia wybiera się do psychiatry..Ciężko mi powiedzieć,czy on ma BDP bo z tego co czytam jest to bardzo poważne jednak troszkę się zgadza stąd moje zmartwienie.
Jest on dość zmienny,ale nie przesadnie,nie jest tak jak mówią inni.Nie miał on podczas związków żadnych wybryków (zdrad,romansów) był mi wierny jak pies.Ja sama kiedyś zarządziłam podobną przerwę na ok 2 miesiące,którą on przetrwał i potem było znwou jak w bajce.Nie bywał agresywny,nigdy nawet nie krzyknął.Wrażliwy,zawsze czuły,miły.Czy możliwe jest to,że mój ukochany ma coś innego niż BDP?Być może ma coś lżejszego,łatwiejszego?Pytam,gdyż jak mówię tylko niektóre (nieliczne) objawy się zgadzają.Dodam,że jego rodzice są po rozwodzie więc biedny żył tylko z matką w okresie dorastania.Ojciec sporadycznie się pojawiał,teraz ma z nim dobry kontakt.
Sam chce jechać do psychiatry,chce się leczyć,chce się zmienić.
Proszę o pomoc,bo sama nie wiem co robić.

98

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
kandafer napisał/a:

Jak taką osobę skłonić do wizyty u specjalisty jeśli na każdą najbardziej delikatną sugestię odpowiada, że to sugerujący powinien się leczyć ?

Niestety, nie znam żadnego uniwersalnego sposobu. Zwykle takie osoby trafiają do szpitala czy poradni dopiero wtedy, kiedy stan jest bardzo poważny, stwarzają już jakieś zagrożenie dla siebie i/lub innych itp.
I tak zazwyczaj rozpoczyna się wieloletnia gehenna remisji i nawrotów, hospitalizacji i prób nakłonienia do niej, bo jeśli w ogóle można mówić o leczeniu, to jest ono bardzo trudne (m. in. ze względu na brak motywacji pacjenta, który przecież czuje się zdrowy).

99

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Jak tak czytam, zastanawiam się czy mój facet przypadkiem czegoś nie ma...albo czy może nie opasujemy do siebie. Przeważnie wesoły, wygląda na luzaka, a jednocześnie tak nerwowy... Napady złości , niekontrolowane i dość mocne, tygodniowa cisza (mówi, że to go leczy), rozluźnienie i poczucie zadowolenia tylko pod wpływem alkoholu (pije z kumplami co tydzień w weekend)...To dobry kochający człowiek, ale zagubiony i jakby skrzywiony przez dzieciństwo. Zawsze się zastanawiam, czy on mnie w ogóle kocha, czy raczej chce kochać i stąd to wszystko...ech, co tu robić...

100

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Pogadaj z nim (może zechce Cię wysłuchać?!) i zaproponuj wizytę u psychiatry - spróbować nie zaszkodzi.

101 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2011-12-28 01:39:54)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
kakasylwia napisał/a:

Jak tak czytam, zastanawiam się czy mój facet przypadkiem czegoś nie ma... albo czy może nie opasujemy do siebie. Przeważnie wesoły, wygląda na luzaka, a jednocześnie tak nerwowy... Napady złości , niekontrolowane i dość mocne, tygodniowa cisza (mówi, że to go leczy), rozluźnienie i poczucie zadowolenia tylko pod wpływem alkoholu (pije z kumplami co tydzień w weekend)...

To pewnie "coś" ma... Być może zespół uzależnienia od alkoholu?
Alkoholicy nader często są na co dzień fajnymi, dobrymi i kochającymi ludźmi.

102

Odp: Zaburzenie osobowości borderline
Wojciech Imielski napisał/a:
enya napisał/a:

Pytania do ekspertów!

Czy ktoś kto był przesadnie uległy nie może odczuwać frustracji i złości na kogoś wobec kogo był wbrew sobie uległym? Czy ujawnienie tej frustracji, co za tym idzie agresjii nie jest normalną reakcją?  Czy uwolnienie złosci nagromadzonej, czyli agresjii tylko musi odnosić się do zachowań impulsywnych, agresywnych w  borderline?

Z całą pewnością nie. W rozsądnych proporcjach uwalnianie nagromadzonej złości jest zjawiskiem nie tylko normalnym, ale i pożądanym.

enya napisał/a:

Często też przy zaburzeniu borderline pisze się, że osoby z tym zaburzeniem mają: zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia wła-snego ja, zaburzenia w obrębie i niepewność co do obrazu ja oraz celów i wewnętrznych preferencji (włączając seksualne). Występuje też roszczepienie.
Proszę o wyjaśnienie, co to właściwe znaczy, jak to należy rozumieć? Jak to można przedstawić w taki najprostszy, przystępny sposób!!!?

.

Z tym "rozszczepieniem" to trochę przesada. Elementy rozszczepieniowe występują głównie w psychozach schizofrenicznych, zaś stwierdzone "rozszczepienie" jest już objawem psychotycznym, bardzo poważnym i niebezpiecznym, zwłaszcza, jeśli jest trwałe, a nie ostre i przemijające.
To, o czym Pani pisze, dotyczy obrazu własnej osoby. W normalnych warunkach każdy dojrzały człowiek ma określony obraz samego siebie. Wie, jakie są jego dobre, a jakie złe czy słabe strony. Wie, na co go stać, a czego nie jest w stanie zrobić. Wie, co lubi, a czego nie lubi. Akceptuje samego siebie z własnymi wadami i zaletami, zalety pielęgnuje, wad stara się pozbywać itd. Może być w danym momencie z siebie zadowolony albo nie, ale ma stabilny stosunek do samego siebie i zwykle stosunek ten jest umiarkowany, tzn. nie polega ani na uwielbieniu i samoadoracji, ani też na poniżaniu się i nienawiści do siebie. Po prostu świadom swoich dobrych i złych stron człowiek zdrowy żyje w zasadniczej zgodzie z samym sobą.
Cechy borderline obejmują natomiast ciągłe wahania stosunku do samego siebie - tzn. osoba raz uwielbia samą siebie, raz nienawidzi, jednego dnia uważa się za geniusza, innego za idiotę. Nie jest pewna, czego właściwie w życiu chce i ciągle zmieniają się jej preferencje (nawet, jak wspomniano, seksualne). Jednego dnia jest ekstrawertywna i pożąda towarzystwa, innego pragnie być sama i nienawidzi ludzi... itd. Można by wymieniać w nieskończoność.

Oczywiste, że każdemu z nas zdarza się miewać takie wahania. O zaburzeniach osobowości decyduje jednak rozmiar (natężenie) a także stopień utrwalenia takich objawów. Innymi słowy - takie objawy muszą mieć patologiczne, ponadnormatywne natężenie i występować trwale w życiu pacjenta. Naprawdę, sama siebie Pani nie zdiagnozuje.

Szanowna Pani,
niestety, zadaje Pani pytania, na które w każdym przypadku należałoby odpowiedzieć: "i tak, i nie" albo: "to zależy od wielu rzeczy".
Same, nawet jednoznacznie rozpoznane zaburzenia osobowości nie determinują całkowicie zachowania zaburzonej osoby. Człowiek to nie maszyna i nie można odpowiedzieć w sposób ścisły na pytanie - "czy osoba z borderline zachowałaby się tak albo tak?" albo "czy jeśli osoba podejrzewana o borderline zachowuje się... to...?".

Jeśli znamy obraz kliniczny występujących u kogoś zaburzeń, możemy z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że ta osoba ma wyjątkową skłonność do określonych zachowań - np. psychopata wykazuje tendencję do krzywdzenia osób, które w zasadzie są mu bliskie. Ale nie oznacza to, że w konkretnej sytuacji ów psychopata zapewne zacznie natychmiast krzywdzić bliską sobie osobę, kiedy tylko pojawi się ona pod ręką.

Z całą pewnością każda osoba może zachować się w każdy, dowolny sposób. I żadne pojedyncze a nawet powtarzające się zachowanie nie pozwala wykluczyć istnienia określonych zaburzeń. Podam Pani przykład - może się zdarzyć, że osoba o nawet skrajnie dyssocjalnych (psychopatycznych, mówiąc bardziej potocznie) cechach świetnie się sprawdza jako opiekun dziecka, osoby starszej czy cierpiącej. Wcale nie oznacza to jednak, że wyzbyła się swoich zasadniczych psychopatycznych cech i skłonności. Zachowywać się poprawnie w tej akurat sytuacji może z najróżniejszych względów. (Wracam wciąż do psychopatii, ponieważ jest to najbardziej popularne, znane i obrazowe zaburzenie osobowości).

Sprawą kolejną jest to, że niemal żaden człowiek zaburzony nie wykazuje wszystkich wymienianych w podręcznikach objawów. Jeśli więc podręcznik wymienia 10 cech borderline, można spodziewać się, że osoba z borderline będzie wykazywała ich 3 albo 4. Może nawet dwie. Ważne jest, jakie zachowanie u konkrentej osoby dominuje w przeważającej większości czasu. Innymi słowy, każdy z nas zachowuje się czasem, w pewnych okolicznościach jak osoba zaburzona, nie znaczy to jednak, że wszyscy jesteśmy zaburzeni.

Widzę, że usilnie stara się Pani znaleźć jakiekolwiek wskaźniki wykluczające borderline. Jeszcze raz podkreślam, że nie ma takich wskaźników. Jeśli martwi się Pani własnym stanem emocjonalnym, być może wskazane jest poddanie się stosownym badaniom psychologicznym.

Co do profilu wyników - jeżeli profil wyników uzyskanych w badaniu psychologicznym jest profilem odpowiadającym prawdzie, to oczywiście na podstawie badania można wykluczyć (lub potwierdzić) występowanie zaburzeń psychicznych czy emocjonalnych. "Odpowiadający prawdzie" to znaczy zgodny ze stanem faktycznym, nie przekłamany. Jest to często postulat trudny do spełnienia, ponieważ osoby badane zazwyczaj z najróżniejszych powodów (nie zawsze do końca świadomie) zniekształcają własny obraz w badaniu. Dla przykładu - jeżeli bardzo się Pani boi tego potwornego borderline, może Pani (niekoniecznie intencjonalnie i świadomie) odpowiadać na pytania tak, by profil wyników był jak najbardziej "normalny" czy też "zdrowy".
Oczywiście, doświadczony diagnosta zwykle nie ma problemu z wykryciem i odpowiednią interpretacją fałszowania wyników, ale to już zupełnie inny temat.

Czy przypadkiem ktoś nie usiłuje koniecznie wmówić Pani tego nieszczęsnego borderline?

Swój post kieruje do Pana Wojciecha Imielskiego!

W swoim czasie bardzo dużo się udzilełam tu na forum w temacie borderline, były to z mojej strony głównie pytania!

Co jeśli faktycznie ktoś próbuje mi wmówić to nieszczęsne borderline?

Czy mogę prosić o kontakt e-mailowy?

103

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowna Pani,
mój e-mail jest ogólnodostępny i podany pod moim zdjęciem (jest link).
Podaję jednak: wojciechimielski@wojciechimielski.pl

Pozdrawiam serdecznie.

104

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam
Mam przyjaciela, którego przez jakiś czas traktowałam jak osobę nawet bliższą, z którą mogłabym zbudować związek. Niestety w trakcie poznawania się nawzajem odkryłam, że ma on problemy emocjonalne. Doświadczyliśmy niesamowitej bliskości i zarazem nienawiści. Były momenty kiedy wydawał mi się najwspanialszym człowiekiem na ziemi, wesołym, z ogromnym poczuciem humoru, oddanym, honorowym lubiącym dzielić się ze mną wszystkim. W innych dniach nagle ogarniał go gniew który próbował w sobie tłumić. Starając się nie pokazywać swojego złego nastroju zamykał się w sobie i nie mogłam wydobyć z niego żadnej informacji co tym razem mnie wprowadzało w nerwy. Nie raz próbowałam z nim o tym rozmawiać ale zawsze kończyło się na obietnicach zmiany, bez pokrycia.  Za każdym razem widziałam, że chce się zmienić jednak silne emocje w momentach kryzysu nie pozwalały mu na to. Ciągłe powtarzające się zachowania, zwroty, reakcje tylko pogarszały naszą sytuację. Muszę wspomnieć że jest to człowiek niezwykle ambitny, pracowity, bardzo energiczny, czuły, lubiący ryzyko, ekstremalne życie ale zarazem bardzo poukładany; przy nim nie można się nudzić. Nieustannie zmienia miejsce pobytu tłumacząc się wyjazdami służbowymi( pracuje w turystyce). Wystarczą mu 4 h snu na dobę. Dla innych jest osobą niezwykle pewną siebie, rozbawiającą wszystkich, jednakże mam wrażenie że tylko ja znam jego prawdziwe oblicze. Ciągle przewijają się w naszych rozmowach  zdania typu ?ja nic złego nie zrobiłem?; ? nie jestem złym człowiekiem?; ?ja nie krzyczałem?. Gdy nasza relacja świetnie się układa ja już myślę co będzie za kolejnych parę dni ( cykl powtarza się mniej więcej co 3 dni ciągle o tym samym scenariuszu). Zaczęłam zastanawiać się nad zerwaniem tej znajomości ponieważ mnie też  z tego wszystkiego dopadła depresja ale to jest jak narkotyk. Nie potrafię żyć wrogo nastawiona do niego i takie sytuacje całkowicie stawiają moje życie do góry nogami. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że założyliśmy razem firmę która zaczyna dobrze prosperować. Jednakże mam wrażenie że sukces jej jest uzależniony od jego humoru.
Myślę że powodem może być jego silne uczucie do mnie jednakże ja po tym wszystkim zaczęłam się zrażać i nie wyobrażam sobie związku z nim. Chciałabym się dowiedzieć czy symptomy o których wspomniałam ( tak silne wahania nastroju powtarzające się co 3 dzień, ekspresja uczuciowa, ekstremalne reakcje, groźby autoagresji ( mi nigdy nie groził), życie w ciągłym pędzie- high.. ) mogą wskazywać na zaburzenia osobowości borderline, i jeśli tak czy mogę mu jakoś w tym pomóc?
Bardzo proszę o radę jeśli ktoś ma jakiś pomysł.. sad

105

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

witam nie jestem psychologiem ale u mnie stwierdzili ten typ zaburzenia.. jak sie okazalo mam ptsd tzn zespul stresu pourazowego..bardzo latwo pomylic sie w diagnozie.

106

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Proszę się nie zdziwić, jeśli za chwilę ktoś zdiagnozuje Pani depresję albo zaburzenie dysforyczne fazy lutealnej.
Tak to jest z tymi diagnozami.

107

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

jesli chodzi o depresje tez ja stwierdzono.. mam duzo obiawow roznych chorob. Co to znaczy?

108

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zapewne świadczy to przede wszystkim o nieudolności badających Panią specjalistów.
A poza tym - pewnie, swoją drogą, niemało ma Pani problemów z samą sobą, prawda?

109

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

tak to prawda.. mam problemow mnustwo miedzy innymi 8 lat gwaltu uzaleznienie...wiec mam powzne problemy.

110

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

... i pewnie przy okazji trochę skłonności do mitomanii...
14 piw dziennie szybko by Panią zabiło, chyba, że ma Pani 210 cm wzrostu i waży 150 kg.
Poza tym - w jednym wątku pisze Pani, że jest Pani po terapii, w drugim pyta, jak walczyć z piciem - trochę to wszystko ściemą pachnie.

Oczywiście nie mam prawa twierdzić, że to nie jest prawda, ale szczerze wątpię w te opowieści.

111

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

tak jak napisalam w soim zyciu przeszlam wiele i nie mam zamiaru klamac.. pare watkow pisalam. probuje zrobic cos ze soba a jesli chodzi o terapie to przeszlam ja na temat uzaleznienia.. jak widac nic nie dala pije tyle bo musze inaczej nie funkcjonuje moja historia jest strasznie pokrecona..

112

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zauważyłem.
Może opowie Pani coś więcej o tej terapii?
Czy liczyła Pani, że terapia sama pomoże? Czy przyłożyła się Pani sumiennie do trzeźwienia?

113

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

nie. niestety wygodniej jest mi pic mialam nadzieje ze z czasem to sie zmieni.. nie radze sobie z tym wszystkim sam. nie mam nikogo komu moge zaufac moja rodzina to patologia..

114

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Bo pewnie z czasem się zmieni.
Niestety, pewnie dopiero wtedy, kiedy przepije Pani już wszystko, co można przepić. Bo tak jest zazwyczaj.
A próbowała Pani chodzić na mityngi AA?
Przy okazji zwracam uwagę, że ten wątek nie dotyczy alkoholizmu, proszę więc ewentualną odpowiedź umieścić w stosownym miejscu (w wątku na temat alkoholu, w którym już Pani pisała).

115

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

ok to opowiem panu od poczatku. przez 8 lat bylam gwalcona przez ojca i jego kolegow  miesiac temu ucieklam z domu ukrywam sie. ojciec jest alkocholikiem i narkomanem matka zostawila mnienz nim po urodzeniu. mam 3 corki z nim kazda jest jego.. jestem uzalezniona od spa. oprucz tego mam pare poronien leczona bylam setki razy psychiatrycznie mysli ,,s" takie mam w tej chwili.

116

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

nie chodzilam na aa nie ruszam sie z domu non stop siedze sama tylko ruszam do sklepu po alko i wracam

117

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

musialabym opowiedziec dokladnie od opoczatku ale to za duzo pisania..tak przez neta sie nie da pisalabym przez miesiac

118

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

potrzebuje pomocy dlatego pisze na roznych postach.nie daje sobie sama rady z tym co sie dzieje.oklamuje sama siebie ze moge przestac pic a tak naprawde nie moge.dobija mnie cala przeszlosc to co sie dzialo nie umiem z tym zyc moze jak sie zabije to nktos to zrozumie..

119

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Szanowna Pani,
to nie jest gadu - gadu, proszę nie dodawać postów jednego pod drugim, bo Panią zbanują.
Poza tym - już wspominałem, że to nie jest odpowiedni wątek.

120

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam, proszę o poradę...

Nie umiem sobie ze sobą poradzić. Nie umiem panować nad emocjami. Moje życie to internet. Boję się wszystkiego, boję się nawet wysłać głupie cv. Kiedy mam coś zrobić pocą mi się ręce, serce wali, nie mogę oddychać, paniczny strach co będzie jak wyślę. Wyładowuję się na osobie, która jest mi bliska ale to i tak za mało to tylko 1/100 moich frustracji. Robię co innego i myślę co innego. Mówię jej coś innego a myślę inaczej i najgorsze jest to, że w to wierze i wydaje mi się prawdą. A tak naprawdę często nie wiem co powiedzieć i wymyślam żeby dała mi spokój. Wiem, że to złe i przykre ale ja tego nie kontroluję. Nie umiem kontrolować złości, emocji, niczego. To wszystko kontroluje mnie, przychodzi kiedy ono chce. A ja po prostu płacze w środku bo nie potrafię przestać krzyczeć, ranić, bić. Mówię jej te przykre rzeczy i nie zważam na to co będzie gdy to powiem. Jeśli mnie krytykuje, ja nie przyjmę czegoś takiego, uważam że mnie nie można krytykować. Czuje pustkę. Nie radzę sobie z tym wszystkim. Nigdy nie wiem jak będę się czuć... To się zmienia, jeden stan trwa godzinę, drugi 3 godziny albo pół dnia, różnie to bywa. Panicznie bałam się, że bliska mi osoba zostawi mnie, boję się bliskości. Nie czuję tego gdy ją ranię, krytykuję, obwiniam, podejrzewam wydaję mi się to prawdą. Mam straszne huśtawki nastrojów, okropne to jest, już nie mogę nie mam siły. Nie chce jej tym obarczać. Jednocześnie czuję że potrzebuję drugiej osoby i nie chce. Chce bliskości i nie chce. Ciągle wszystkich krytykuję, często moje zachowanie jest niestosowne, prowokuje, testuje jej i innych limit cierpliwości, chce ją i odpycham jak najdalej. Kilkanaście razy zrywałam z nią z byle powodu. Sama nie wiedząc czego chce. Czy ja mam borderline? Wiem że może być to dziwne ale nie umiem inaczej tego nazwać. Stany depresyjne hmm nie wiem do czego odnieść może, że lubie leżeć w łóżku nie wiem... Pewnie wszystko się ze sobą łączy. Nigdy nie umiałam tworzyć i zawszę się bałam związku. Z nią sie nie bałam na początku ale za daleko to zaszło i chciałam uciec, wycofać się ze strachu przed tym co nas łączy i dzieli. Zawsze uważałam, że lepiej być samemu. Chce jej oszczędzić takiego życia. To na prawdę boli, boli bycie w takim związku ja bym nie wytrzymała psychicznie. Sama ze sobą nie wytrzymuje, a ona ze mną ledwo co daje radę. Ona zasługuje na dobrego człowieka, kogoś zdrowego psychicznie, ja taka nie jestem i nigdy nie będę. Dodam, że mam 20lat. Te stany mam od około 1-2lat dokładnie nie pamiętam a teraz się pogłębiają.

Pomóżcie.....

121

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Ponieważ nikt Ci nie odpowiada to ja Ci odpowiem Karo77, żebyś nie czuła się samotna. Nie wiem, co masz zrobić. W żaden sposób nie mogłabym Ci doradzić. Sama czytam poradniki psychologiczne (zwłaszcza nurt CBT) albo piszę o swoich problemach jak coś mnie gnębi. Słucham spokojnej muzyki klasycznej albo medytuję. To moje sposoby. Ty na pewno znajdziesz swoje. Ważne żebyś ich szukała.

122

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

boże, jak to czytam za mi sie włos jeży na głowie czy nie ma dla nas ratunku?

123

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Wprawdzie nie mam bordera (przynajmniej zdiagnozowanego;-) ale uważam Marioleczka, że niepotrzebnie dramatyzujesz. Zamiast się umartwiać i rozpaczać trza się wziąć za siebie. Próbować. Pracować. Nie odpuszczać. To na pewno trudniejsze niż żałosne rozpaczanie nad losem swym, ale wierzę, że lepsze w ostatecznym rozrachunku.

124 Ostatnio edytowany przez proy0311 (2012-11-04 13:34:36)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Z tą diagnozą to chyba nie takie proste sad Podobno można pomylić z ....( i tutaj długa lista)
podczytuje ten wątek, bo bardzo chciałabym wiedzieć jak i czy w ogóle osoba obok może pomóc...
przecież wiadomo że za nikogo życia nie przeżyje...jeśli  jeszcze osoba z tą diagnozą jest apodyktyczna...a pewnie często jest....to co można ?

125 Ostatnio edytowany przez majlogin (2012-11-25 15:17:20)

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Do Pana Wojciecha:

Niepokojące są dla mnie Pańskie wypowiedzi, które ni mniej ni więcej, ale zachęcają do ogólnego nieufania: nie ufajmy internetowi, bo niekontrolowany (w tym chyba słowom Pana też, bo są wypowiadane via internet), nie ufajmy bliskim, którzy coś obserwują u nas (ważne skądinąd źródło wiedzy, szczególnie w przypadku chorób, w których osoba cierpiąca traci krytycyzm), nie ufajmy samym sobie, bo nie jesteśmy specjalistami (a przecież psychologia, wie, że pacjent jest ekspertem w swojej sprawie, nawet często osoby z chorobami psychicznymi, a nie wyłącznie zaburzeniami), wreszcie mówi Pan - zostawmy diagnozowanie specjalistom, którzy, jak Pan w innym miejscu twierdzi, będą się nawzajem odsądzać od czci i wiary, jeżeli zmienimy jednego specjalistę na drugiego. Jednym słowem komu ufać?

Nie zachęcam też Pana do pisania komuś, kto na forum mówi o swoim problemie, że to "trąci ściemą" jak również nie zachęcam do diagnozowania skłonności do mitomanii. Alkoholik potrafi wypić 14 piw dziennie, nie mając 210 cm wysokości, bo między innymi na tym polega ta choroba, że organizm toleruje ilości alkoholu, które innego człowieka by zabiły.

z poważaniem
Kasia

126

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Pytanie i opis sytuacji głównie do wytrwałych ekspertów ale i tych z doświadczeniem własnym w tej kwestii:
Czy border umie się tak kontrolować jak ja?

Ostatnio po raz kolejny po zasugerowano mi, że mogę mieć zaburzenie jakim jest osobowość chwiejna. Po paru latach nie wgłębiania się w temat postanowiłam znów trzeźwo przeanalizować siebie i swoje zachowania. Kryteria ICD-10 spełniam w większości mi się wydaje. No, bo:
1) niejasny lub zaburzony obraz samego siebie, własnych
celów i wewnętrznych preferencji (w tym również
seksualnych); - zdecydowanie tak, czasami uważam się za Boga, innym znów razem jestem "do tyłka. czasami mam się za maksymalną ekstrawertyczkę, to znów zamykam się przed światem w pełnej introwersji etc. kiedyś, gdy miałam opisać siebie to koniec końców stwierdziłam, że to stek oksymoronów wyszedł. Do tego preferencje seksualne się nakładają - nie odpowiem jasno czy jestem bi czy hetero. Z racji stwierdzenia, że homo to zło nie biorę tego pod uwagę, choć może właściwie to z kobietą byłabym bardziej spełniona.

No ale właśnie, tu już zaczyna się problem, z którego wynika moje pytanie - czy border potrafi się tak kontrolować? Po kilku burzliwych i bardzo intensywnych relacjach z osobami tej samej płci, nabrałam przekonania, że każda z homoseksualnych osób jest jakaś zaburzona [a może w cale nie jest tylko to jakiś rodzaj "przerzucenia" moich cech na napotkane w moim życiu osoby?] i poucinałam takowe kontakty po tym jak kobita mojego życia wybrała dziewczynę z ChADem "bo z nią było łatwiej i lepiej tworzyć porządną relacje niż ze mną" stwierdzając, że jestem "normalna" i wolę płeć przeciwną.

2) często występujące stałe uczucie pustki wewnętrznej; - wręcz nieustanne. ostatnio doszłam do wniosku, że przyczyną owej pustki jest fakt kontrolowania na własną rękę swoich destrukcyjnych zachowań - to w ogóle możliwe?


3) skłonność do wchodzenia w intensywne niestabilne
związki, prowadząca często do kryzysów emocjonalnych; - właściwie w swoim życiu tylko takie miałam relacje, przynajmniej jeśli chodzi o partnerów życiowych. Ciągłe rozstania i powroty, od miłości do nienawiści po miłość na nowo. w kółko 2 lata z jednym chłopakiem, 6 lat z innym - a tu na relacje z nim nałożyła się wielka 2 letnia miłość z kobietą i nowa relacja, obecnie trwająca 3 lata z innym mężczyzną. [tak, zdarzało mi się zdradzać, zwykle mężczyznę z kobietami, a jak tylko relacja z kobietą zagrażała "normalnemu związku z facetem" to ją ukrócałam, by potem znów wrócić. bardzo charakterystyczne było też bycie raz z jednym raz z drugim mężczyzną w zależności od tego, który był bardziej w stanie mnie znieść i kochać.] - gdy te zawirowania zauważyłam przeszłam w etap kontroli - nie zdradzam, nie wchodzę w jedną głęboką relacje, gdy jestem w innej,nawet jeśli wydaje mi się, że ta osoba za chwile mnie porzuci [zwykle wcale nie chce mnie porzucać, tylko tak mi się wydaje]. od dłuższego czasu staram się trwać w stabilnym obrazie obecnego partnera, ale za to mój wydaje się być przez to zniekształconym, to znów kiedy myślę, że ze mną jest "ok" to on wydaje mi się być jakiś zaburzony z tą niestabilnością - a to jesteśmy, a to nie jesteśmy razem.

4) usilne próby uniknięcia porzucenia - nie ma co tłumaczyć, bo jak wyżej wspomniałam, mam ten ciągły lęk przed porzuceniem i nieustannie walczę, zwykle poprzez wcześniejszą ucieczkę od danej osoby, z tym by mnie nie porzuciła. Jednak, gdy i to zauważyłam to często staram się sobie wmawiać, że tak nie jest i trwać w relacji - niestety nad tym aż tak dobrze mi nie idzie, jak nad kontrolą relacji z kobietami czy szczerością i monogamią albo też ryzykownymi zachowaniami - kontroluje [zwykle] spożywanie używek, nie idę w wir igraszek i nie stawiam sobie za celu głównego rozkochać w sobie świat [byłam jak pijawka, najpierw urocza, a potem wysysająca wszelkie siły witalne wielu osobą na raz], choć bardzo mam ochotę i panowanie nad tym, by wpasować się w tłum normalnych ludzi bardzo mnie męczy i smuci. Zauważyłam też, że wymieniam trochę jakby te bardzo nie tolerowane przez społeczeństwo zachowania na inne - i tak oto mam np problem z kompulsywnym jedzeniem obecnie, zamiast seksem z każdą kobietą, która wyda mi się bliska i wykaże wobec mnie uczucia.

5) powtarzające się groźby samobójstwa lub samouszko-
dzenia (chociaż mogą występować bez uchwytnych
czynników wyzwalających) - przez pewien okres w życiu cięłam się, ale tu kolejny raz włączył mi się moduł kontrolera. "Ludzie normalni tak nie robią, ja też nie będę" i choć czasem jeszcze kusi, to im dłużej nie robię sobie krzywdy tym trudniej byłoby złamać się i po przypalać sobie pół brzucha, nawet gdy jakaś siła ciągnie do ognia. Zauważyłam za to ostatnio, że niebezpiecznie często zaczynam "żartować", że targnę się na swoje życia albo myśleć, że "fajnie by było, gdyby mnie ten samochód tak lekko walnął, żebym do szpitala trafiła, ale żebym ostatecznie bez szwanku wyszła ze wszystkiego" - dobrze jednak wiem, że kontrola własnej osoby nie pozwoli mi wskoczyć pod auto czy zjeść 20 paracetamoli [10g mogłoby zgnieść moją wątrobę na miazgę!] i czasami też zdążę skontrolować się i nie wysłać sms z samobójczą groźbą komuś kto nie chce ze mną rozmawiać, mimo iż uważam, że to najłatwiejszy sposób, żeby przekonać go [przymusić po prostu] do poświęcenia mi uwagi.

Jak widać z jednej strony spełniam podstawowe kryteria ICD10 dla osobowości chwiejnej, z drugiej strony usilnie kontroluje wszelkie "wybryki" mimo własnego poczucia tęsknoty do czasów, gdy beztrosko oddawałam się uciechą [oczywiście teraz mówię "beztrosko" i "uciechy", ale wtedy byłam potwornie nieszczęśliwa]. Czy border by tak mógł "odciąć" się? Co może być ze mną w takim razie?

Gdy miałam 18 lat mama wysłała mnie do psychiatry po przeczytaniu artykułu o ChAD dopatrując się tego schorzenia u mnie, ale ja nie mam ChADu - ostatnio spotkałam kilka osób w prawdziwej manii i zdecydowanie, aż tak ze mną nigdy nie było! Ja sama jako 18stka ewentualnie mówiłam, że może cyklotymia, ale przecież w tym wieku to w ogóle może tylko swoisty opóźniony okres buntu być chyba. W ogóle w życiu może i depresja raz dość ciężka [leżałam w łóżku, nie jadłam, spałam, wymiotowałam i płakałam] mi się zdarzyła ale ogólnie to bywam chwiejna bez takich atrakcji jak "zakup mieszkań na kredyty nie do spłacenia, urojeń, że zjednoczę świat czy jestem uzdrowicielem. Ewentualnie przed maturą miałam nadzieję, że zostanę twórcą nowego nurtu w literaturze, że pociągnę tłumy i stworzę nowy typ "powieści szufladkowej" czy tam odkryje "liryczne Ty", ale to raczej nie kwestia urojeń wielkościowych, a po prostu przerost ambicji. Depresyjna też poza tym jednym razem nie bywam, a tamto miało swój start w fakcie, że odszedł ode mnie chłopak, gdy dowiedział się, że jednocześnie byłam w relacji z kobietą, o większości pojedynczych imprezowych szaleństw i pocałunków wiedział i mimo to był ze mną. Z racji tego, że ta sytuacja niepogodzenia się z odejściem partnera trwała ponad 4 miesiące, gdy trafiłam do psychiatry to ten stwierdził "zaburzenia adaptacyjne" i skierował do psychologa, do którego nigdy nie poszłam. W gabinecie psychiatry nie wspomniałam o cięciu, czy innych ryzykownych działaniach, poza tą relacją z kobietą przy jednoczesnym związku z chłopakiem, który mnie zostawił.

Oj, rozpisałam się nie samowicie i dalej bym mogła tak ględzić, ale lepiej już skończę, bo nikt nie będzie miał sił mnie czytać i odpisywać na te moje wypociny. Podsumowując tylko - moje wypowiedź - co powinnam ze sobą zrobić? Czy border może się tak kontrolować? Czy mogę być borderem a może coś innego mnie "dopadło"? Co to może być?

127

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Witam!
Piszę, żeby się wygadać. I żeby bardzo poprosić o kontakt osoby które były lub są w związkach z ludźmi z borderline.
Myślę, że mój partner ma to zaburzenie - choć nie jest to diagnoza psychiatry. Od sześciu lat leczy się na depresję (pierwszy silny epizod w wieku 20 lat, z psychozą, wcześniej działy się z nim róże trudne rzeczy - samookaleczanie, ucieczki z domu itp, ale "wiek dojrzewania"). Ostatnio (kolejny) psychiatra stwierdził, że to zaburzenia osobowości, ale nie sprecyzował jakie (albo mój partner nie przekazał mi informacji w całości).
Jesteśmy razem od ponad 8 lat. A właściwie w tej chwili nie jesteśmy - zerwał ze mną po raz trzeci w ciągu ostatnich 2 lat. Twierdzi, że "kocha mnie, ale nie jest ze mną szczęśliwy". Po ostatnim rozstaniu nie widzieliśmy się 4 miesiące, byłam przekonana że to rozstanie jest ostateczne. A potem zaczął szukać ze mną kontaktu, pisać listy, że jeszcze możemy być szczęśliwi, że bez przerwy o mnie myśli, że codziennie za mną płacze... A ja nie potrafiłam (a po spotkaniu nie chciałam już ) postawić ostrej granicy i powiedzieć "nie".
Nie pasują do niego wszystkie objawy z "kryteriów diagnostycznych". Ale niektóre tak: chroniczne uczucie pustki, przechodzenie od idealizacji do dostrzegania samych wad, agresja do środka i na zewnątrz, nagłe przypływy empatii (zdarzyło mu się np. oddać bezdomnemu czapkę) przy całkowitym braku empatii i zrozumienia w innych, trudność w utrzymaniu jakichkolwiek relacji. Gdziekolwiek i z kimkolwiek nie przebywa jest mu źle (nie zawsze - ale przy każdym dłuższym kontakcie). Ma niesamowicie wysokie wymagania w stosunku do samego siebie, poprzeczkę na wysokości drapacza chmur - nie jest w stanie jej przeskoczyć i uważa, że jest do niczego. Albo że to, że nie może jej przeskoczyć to wina naszego związku. Albo jego rodziny.
I teraz część zasadnicza - mam pełną świadomość, że ten związek mnie niszczy. Że wyżera ze mnie energię i chęć do życia. W tej chwili nie jesteśmy razem, ale nie myślę o tym w ten sposób, jestem przekonana, że zaraz się to zmieni, więc chronię się nie biorąc tego do siebie. Kocham go. Oprócz tego wszystkiego co napisałam powyżej jest niezwykle inteligentnym człowiekiem. Potrafi być niezwykle czuły, wrażliwy. Umie znaleźć wyjście z różnych trudnych sytuacji (gdy opisuje mu się problem, bo gdy dotyczy jego  - to nie). Ma wspaniałą wyobraźnię. Zna mnie jak nikt inny. Jeździł ze mną na wycieczki rowerowe i czytał mi bajki na dobranoc. Był przy mnie w najważniejszych i najtrudniejszych chwilach w moim życiu.
On mówi, że beze mnie jest mu łatwiej, że przy mnie emocje go przytłaczają. Ale jednocześnie ma pretensje, że o niego nie walczę. Np. realizując jego fantazje seksualne.
Strasznie jestem pogubiona w tym wszystkim. Wiem, że powinnam się z nim rozstać. I nie chcę i nie potrafię tego zrobić.
Bardzo Was proszę o wsparcie. Jeśli ktoś z Was przechodził lub przechodzi przez coś podobnego  - niech się proszę do mnie odezwie.
(Jeśli komuś udało się przeczytać do końca)

128

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Zielona wstążko.... sądze że też byłąm w podobnym związku , który zakończył się ponad 3 tygodnie temu . Mój wspaniały idealny mężczyzna nigdy nie był w związku dłużej niż 6 mieisęcy , ze mną ponad 11miesięcy ...rozstawaliśmy się kilkadziesiąt razy , łapał fochy z głupot, raz biegłam za nim ja raz on, zakompleksiony , odczuwał strach przed wystąpieniami publicznymi , wg mnie przy mnie nabrał nieco większej pewności siebie ale ogólnie stroni od ludzi , własciwie nie ma bliskich przyjaciół a znajomych można wyliczyć na palcach jednej ręki  i to z pracy , ze skrajności w skrajność, z wielką łatwością przechodził z jednej emocji w drugą ,kochał mnie a za chwilę był złośliwy tak , że bolało do krwi. nigdy mnie nie uderzył , nie , ale raz pamiętam taki wybuch jego złości że rzucił z całym impetem czymś o podłogę i wbijał mnie w poczucie winy ze to moja wina , często to robił , gasił we mnie światełko życia , rzeczy które mnie cieszyły sprowadzał do takich które są konfliktowe ,s szukał dziury w całym , zaczał rozliczac mnie z kazdej rzeczy , każdej chwili , nieodebranego telefonu , chcoiał aby cała uwaga była skupiona na nim , nawet był zazdrosny o moje dziecko , bardzo ambitny , pracowity , jednoczesnie niepewny swoich poczynań , za kazdym razem pytał mnie o zdanie , dla innych chciał być postacią z innego świata - zadasy wartości , tak można tak nie "bułkę przez bibułkę " a w domu ...kiedy był sobą trudno było z nim wytrzymać , ostatnio mówił że jest idealny , że nie pasujemy do siebie bo ja jestem z innego świata , dziś mnie rzucał a następnego dnia dzwonił jak gdyby nigdy nic, albo tego samego dnia zanim dotarłam do domu..sprawdzał czy już jestem , pedantyczny i przedokładny ,w domu ...można było jeść z podłogi , a na kanapę nie można było usiąść w spodniach , koszule wyprasowane a w jego garderobie wszystko ładnie złożone ,bardzo dużo wymaga od siebie i od innych , ale niechętny by dawać innym od siebie , ostry w poglądach , często niemiły jak coś ktoś zrobił nie po jego myśli , ostatnio wsyztsko co złe to moja wina , ja jestem winna temu temu temu , to ja musze się zmienić bo on nie musi.Ale lubił jak nim kierować , zrób to zrób tamto.Jesli chodzi o seksualne preferencje- na poczatku związku musiał "odczekać " 3 miesiace przed zbliżeniem ...docelowo zamiast mogłabym go zaspokajać oralnie albo on mnie - analnie ,na drugie nigdy się nie zgodziłam , na pierwsze dopiero po stosunku -takie ja mama podejście . Potem zawsze skoncentrowany na sobie , rzadko na mnie , chciał spelnienia kilka razy dziennie oralnie.Ja mogłam czekać "kiedy Pan bedize miał ochotę " a jakiekolwiek żadania z mojej strony były traktowane jako naciski.Egoista, w dziwnej relacji z siostrą ...tyle pamiętam teraz...

129

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Olaaaa - dzięki za odpowiedź. Wiele z tego co opisałaś brzmi bardzo znajomo. Brak znajomych, ataki złości. Mój partner kiedyś w takim ataku rozwalił kwiatka, którego wcześniej dał mi na urodziny - niby drobiazg i głupota, ale zabolało mocno. Zdarzyło mu się stłuc kubek, rozwalić swój telefon rzucając nim o podłogę, walić głową w ścianę. Od jakiegoś czasu jest z tym dużo lepiej - wydaje mi się że to efekt terapii psychologicznej. Chodzi regularnie już trzy lata, strasznie powoli, ale idzie to jakoś do przodu. Pytanie, jak duża zmiana jest w ogóle możliwa - pewnie tak samo jak ja trafiliście na skrajnie różne informacje na ten temat.

130

Odp: Zaburzenie osobowości borderline

Tak sobie czytałam wczoraj cały ten topic i aż mnie trzepie. W ogóle widzę, że topic umarł smile  Raczej się nie wypowiadam na forach, ale pewne rzeczy muszę jednak powiedzieć. Zacznę od tego, że sama jestem BPD i opiszę jedynie swój przypadek. Borykam się z moim zaburzeniem chyba od zawsze, bo w moim rozumowaniu Borderlinem po prostu jesteśmy i żadne "leczenie" tego zasadniczo nie zmieni, jedynie nauczy nas rozumieć siebie i swoje poczynania, a przede wszystkim emocje. Zauważyłam, że borderliny bardzo często po diagnozie po prostu pozwalają sobie na różnego rodzaju niekontrolowane zachowania, bo mają już przecież wytłumaczenie - "Przecież jestem BPD, mam eFkę, to wszystko tłumaczy".

Prawda jest taka, że mamy wolną wolę i mamy świadomość tego co robimy, i jakie to będzie miało konsekwencje. Nie do końca tak jest z ChADowcami, oni często nie mają tej świadomości, równie często nie pamiętają swoich uczynków. W zależności od tego jak bardzo sobie pozwalamy na nasze wybryki, takimi jesteśmy. Prawdą też jest to, że osoby w naszym najbliższym otoczeniu zaczynają przyzwalać na nasze zachowania - "Bo przecież to BPD!". Zauważyłam również to, że BPDowcy, popadają w użalanie się nad sobą: "Już taki jestem, nie umiem inaczej, jestem beznadziejnym przypadkiem". Bzdura kompletna, jesteśmy tacy, jakimi chcemy być. Mamy świadomość, musimy po prostu zrozumieć swoje zachowania. Dla mnie BPD to tak naprawdę mieszanina różnych rzeczy z różnych źródełek - dysfunkcyjna rodzina, nademocjonalność, DDA i po trochu z różnych innych zaburzeń, czasem antysocjalnych, czasem lękowych... I jak już mamy taki śmietniczek to sobie go nazwaliśmy borderline. A do czego to wszystko się sprowadza? W Polsce i tak wszystkie zaburzenia leczy się psychoanalizą, bo np. terapie behawioralne nie są refundowane w szpitalach.
Ruszyły mnie trochę posty Enyi. A raczej już zdrowo poirytowały... W pewnym momencie już je omijałam. BPD to nie wyrok!!! Nie jesteśmy trucizną. Można z nami żyć, jeśli BPD chce się zmienić to się zmieni. Psychoterapia, niekiedy leki, czasem szpital, ale w końcu jest lepiej. Poza tym zauważyłam, że BPDowcy wiążą się zwykle z osobami, które też są zaburzone, więc skoro byliście w związku z nimi, to jest pewna szansa na to, że nawet nie wiecie, że też macie jakieś niezdrowe odchyły. Z resztą po postach tutaj, to chyba widać.

I teraz odnośnie tego wszystkiego patrzę na siebie. Większość moich wyskoków to była heroiczna próba zwrócenia na siebie uwagi. Praktycznie każde działanie ma podtekst: "Ja jestem najważniejsza, doceń mnie, kochaj mnie, tylko ja ja ja" Jak również "Jestem beznadziejna, z niczym sobie nie radzę, pomóż!!!"
Przeszłam 3 szpitale. Teraz czekam na mam nadzieję moją ostatnią hospitalizację, 6 miesięcy na oddziale leczenia zaburzeń osobowości. Nauczyłam się żyć z moimi odchyłami. Znalazłam na nie sposób. Znalazłam sposób by zarabiać, by mieć partnera. Mam swoją firmę, od 4 lat jestem w związku. Owszem bywa ciężko, zwłaszcza, że wiecznie nie jestem usatysfakcjonowana. Nic mnie nie cieszy, a za chwilę uważam, że mogę wszystko. Dlatego się leczę, i szczerze, może moje otoczenie trochę oberwało. Ale prawda jest taka, że mam wolną wolę i gdy przeginam moje otoczenie nauczyło się włączać mi taką lampkę kontrolną. I jakoś to idzie powoli do przodu. Jednak nie zmienię zdania, BPD to po prostu taki charakterek drapieżny, można wilka oswoić ale zawsze będzie go ciągnęło do lasu... Ale nawet najgorszy, oswojony wilk może być najlepszym przyjacielem, więc warto w niego wierzyć. Ehhhh smile

Posty [ 66 do 130 z 136 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Zaburzenie osobowości borderline

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026