Pytania do ekspertów!
Czy ktoś kto był przesadnie uległy nie może odczuwać frustracji i złości na kogoś wobec kogo był wbrew sobie uległym? Czy ujawnienie tej frustracji, co za tym idzie agresjii nie jest normalną reakcją? Czy uwolnienie złosci nagromadzonej, czyli agresjii tylko musi odnosić się do zachowań impulsywnych, agresywnych w borderline?
Z całą pewnością nie. W rozsądnych proporcjach uwalnianie nagromadzonej złości jest zjawiskiem nie tylko normalnym, ale i pożądanym.
Często też przy zaburzeniu borderline pisze się, że osoby z tym zaburzeniem mają: zaburzenia tożsamości: wyraźnie i uporczywie niestabilny obraz samego siebie lub poczucia wła-snego ja, zaburzenia w obrębie i niepewność co do obrazu ja oraz celów i wewnętrznych preferencji (włączając seksualne). Występuje też roszczepienie.
Proszę o wyjaśnienie, co to właściwe znaczy, jak to należy rozumieć? Jak to można przedstawić w taki najprostszy, przystępny sposób!!!?
.
Z tym "rozszczepieniem" to trochę przesada. Elementy rozszczepieniowe występują głównie w psychozach schizofrenicznych, zaś stwierdzone "rozszczepienie" jest już objawem psychotycznym, bardzo poważnym i niebezpiecznym, zwłaszcza, jeśli jest trwałe, a nie ostre i przemijające.
To, o czym Pani pisze, dotyczy obrazu własnej osoby. W normalnych warunkach każdy dojrzały człowiek ma określony obraz samego siebie. Wie, jakie są jego dobre, a jakie złe czy słabe strony. Wie, na co go stać, a czego nie jest w stanie zrobić. Wie, co lubi, a czego nie lubi. Akceptuje samego siebie z własnymi wadami i zaletami, zalety pielęgnuje, wad stara się pozbywać itd. Może być w danym momencie z siebie zadowolony albo nie, ale ma stabilny stosunek do samego siebie i zwykle stosunek ten jest umiarkowany, tzn. nie polega ani na uwielbieniu i samoadoracji, ani też na poniżaniu się i nienawiści do siebie. Po prostu świadom swoich dobrych i złych stron człowiek zdrowy żyje w zasadniczej zgodzie z samym sobą.
Cechy borderline obejmują natomiast ciągłe wahania stosunku do samego siebie - tzn. osoba raz uwielbia samą siebie, raz nienawidzi, jednego dnia uważa się za geniusza, innego za idiotę. Nie jest pewna, czego właściwie w życiu chce i ciągle zmieniają się jej preferencje (nawet, jak wspomniano, seksualne). Jednego dnia jest ekstrawertywna i pożąda towarzystwa, innego pragnie być sama i nienawidzi ludzi... itd. Można by wymieniać w nieskończoność.
Oczywiste, że każdemu z nas zdarza się miewać takie wahania. O zaburzeniach osobowości decyduje jednak rozmiar (natężenie) a także stopień utrwalenia takich objawów. Innymi słowy - takie objawy muszą mieć patologiczne, ponadnormatywne natężenie i występować trwale w życiu pacjenta. Naprawdę, sama siebie Pani nie zdiagnozuje.
Szanowna Pani,
niestety, zadaje Pani pytania, na które w każdym przypadku należałoby odpowiedzieć: "i tak, i nie" albo: "to zależy od wielu rzeczy".
Same, nawet jednoznacznie rozpoznane zaburzenia osobowości nie determinują całkowicie zachowania zaburzonej osoby. Człowiek to nie maszyna i nie można odpowiedzieć w sposób ścisły na pytanie - "czy osoba z borderline zachowałaby się tak albo tak?" albo "czy jeśli osoba podejrzewana o borderline zachowuje się... to...?".
Jeśli znamy obraz kliniczny występujących u kogoś zaburzeń, możemy z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że ta osoba ma wyjątkową skłonność do określonych zachowań - np. psychopata wykazuje tendencję do krzywdzenia osób, które w zasadzie są mu bliskie. Ale nie oznacza to, że w konkretnej sytuacji ów psychopata zapewne zacznie natychmiast krzywdzić bliską sobie osobę, kiedy tylko pojawi się ona pod ręką.
Z całą pewnością każda osoba może zachować się w każdy, dowolny sposób. I żadne pojedyncze a nawet powtarzające się zachowanie nie pozwala wykluczyć istnienia określonych zaburzeń. Podam Pani przykład - może się zdarzyć, że osoba o nawet skrajnie dyssocjalnych (psychopatycznych, mówiąc bardziej potocznie) cechach świetnie się sprawdza jako opiekun dziecka, osoby starszej czy cierpiącej. Wcale nie oznacza to jednak, że wyzbyła się swoich zasadniczych psychopatycznych cech i skłonności. Zachowywać się poprawnie w tej akurat sytuacji może z najróżniejszych względów. (Wracam wciąż do psychopatii, ponieważ jest to najbardziej popularne, znane i obrazowe zaburzenie osobowości).
Sprawą kolejną jest to, że niemal żaden człowiek zaburzony nie wykazuje wszystkich wymienianych w podręcznikach objawów. Jeśli więc podręcznik wymienia 10 cech borderline, można spodziewać się, że osoba z borderline będzie wykazywała ich 3 albo 4. Może nawet dwie. Ważne jest, jakie zachowanie u konkrentej osoby dominuje w przeważającej większości czasu. Innymi słowy, każdy z nas zachowuje się czasem, w pewnych okolicznościach jak osoba zaburzona, nie znaczy to jednak, że wszyscy jesteśmy zaburzeni.
Widzę, że usilnie stara się Pani znaleźć jakiekolwiek wskaźniki wykluczające borderline. Jeszcze raz podkreślam, że nie ma takich wskaźników. Jeśli martwi się Pani własnym stanem emocjonalnym, być może wskazane jest poddanie się stosownym badaniom psychologicznym.
Co do profilu wyników - jeżeli profil wyników uzyskanych w badaniu psychologicznym jest profilem odpowiadającym prawdzie, to oczywiście na podstawie badania można wykluczyć (lub potwierdzić) występowanie zaburzeń psychicznych czy emocjonalnych. "Odpowiadający prawdzie" to znaczy zgodny ze stanem faktycznym, nie przekłamany. Jest to często postulat trudny do spełnienia, ponieważ osoby badane zazwyczaj z najróżniejszych powodów (nie zawsze do końca świadomie) zniekształcają własny obraz w badaniu. Dla przykładu - jeżeli bardzo się Pani boi tego potwornego borderline, może Pani (niekoniecznie intencjonalnie i świadomie) odpowiadać na pytania tak, by profil wyników był jak najbardziej "normalny" czy też "zdrowy".
Oczywiście, doświadczony diagnosta zwykle nie ma problemu z wykryciem i odpowiednią interpretacją fałszowania wyników, ale to już zupełnie inny temat.
Czy przypadkiem ktoś nie usiłuje koniecznie wmówić Pani tego nieszczęsnego borderline?