netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak tak dalej żyć?

103 odpowiedzi13 588 wyświetleńzałożony przez Frezja28, 04.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak tak dalej żyć?

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66

Odp: Jak tak dalej żyć?

Może to jakaś strategia z jego strony , a może sam niewie czego chce.? Wiesz trudno zrozumiec jego zachowanie. Chyba ,że jest pod tak dużym wpływem rodziców i nie umie się im przeciwstawic.?

67

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:

Może to jakaś strategia z jego strony , a może sam niewie czego chce.? Wiesz trudno zrozumiec jego zachowanie. Chyba ,że jest pod tak dużym wpływem rodziców i nie umie się im przeciwstawic.?

Też tak mi się wydaje, ze jest pod ogromnym wpływem rodziców swoich i on po prostu poświęcił swoje zycie i nasze małżeństwo dla nich... zerwał ze mną wszystkie kontakty....czyli...? "pokochał" mnie na pokaz a tym samym mnie oszukał, ożenił sie ze mną bo rodzice tak chcieli a teraz pewnie mu karzą, by się rozwiódł, tylko co oznacza to kombinowanie, bo ja nie wierzę w jego chorobę, zawsze był zdrowy, po prostu strach go obleciał, tak uważam...

68

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Może to jakaś strategia z jego strony , a może sam niewie czego chce.? Wiesz trudno zrozumiec jego zachowanie. Chyba ,że jest pod tak dużym wpływem rodziców i nie umie się im przeciwstawic.?

Też tak mi się wydaje, ze jest pod ogromnym wpływem rodziców swoich i on po prostu poświęcił swoje zycie i nasze małżeństwo dla nich... zerwał ze mną wszystkie kontakty....czyli...? "pokochał" mnie na pokaz a tym samym mnie oszukał, ożenił sie ze mną bo rodzice tak chcieli a teraz pewnie mu karzą, by się rozwiódł, tylko co oznacza to kombinowanie, bo ja nie wierzę w jego chorobę, zawsze był zdrowy, po prostu strach go obleciał, tak uważam...

Frezja28 Ja tylko jednego nie rozumię , a raczej nie jestem w stanie zrozumiec. Jak dorosły facet , który ma swój rozum słucha we wszystkim swoich rodziców. ? Przecież gdyby mu powiedzieli idź sie powieś co by zrobił, poszedł by wziąśc sznurek i powiesił się? Nie wiem nie rozumię tego , to zwykły mamin synek nic wiecej, człowiek zachwiany emocjonalnie. Niewiem jak go zdefinioewac. po co się żenił ,żeby miec papier czy żeby zrobic przyjemnośc rodzicom? Nie wiem nie mam pojęcia. A Ty jak się czujesz , jak przez to przechodzisz, czy masz jakiekolwiek wsparcie, czy jestes sama z tym wszystkim?Pozdrawiam, trzymaj się .

69

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Może to jakaś strategia z jego strony , a może sam niewie czego chce.? Wiesz trudno zrozumiec jego zachowanie. Chyba ,że jest pod tak dużym wpływem rodziców i nie umie się im przeciwstawic.?

Też tak mi się wydaje, ze jest pod ogromnym wpływem rodziców swoich i on po prostu poświęcił swoje zycie i nasze małżeństwo dla nich... zerwał ze mną wszystkie kontakty....czyli...? "pokochał" mnie na pokaz a tym samym mnie oszukał, ożenił sie ze mną bo rodzice tak chcieli a teraz pewnie mu karzą, by się rozwiódł, tylko co oznacza to kombinowanie, bo ja nie wierzę w jego chorobę, zawsze był zdrowy, po prostu strach go obleciał, tak uważam...

Frezja28 Ja tylko jednego nie rozumię , a raczej nie jestem w stanie zrozumiec. Jak dorosły facet , który ma swój rozum słucha we wszystkim swoich rodziców. ? Przecież gdyby mu powiedzieli idź sie powieś co by zrobił, poszedł by wziąśc sznurek i powiesił się? Nie wiem nie rozumię tego , to zwykły mamin synek nic wiecej, człowiek zachwiany emocjonalnie. Niewiem jak go zdefinioewac. po co się żenił ,żeby miec papier czy żeby zrobic przyjemnośc rodzicom? Nie wiem nie mam pojęcia. A Ty jak się czujesz , jak przez to przechodzisz, czy masz jakiekolwiek wsparcie, czy jestes sama z tym wszystkim?Pozdrawiam, trzymaj się .

Wiesz, ja powoli zaczynam rozumieć (nie chciałam w to wierzyć), że jest tak jak napisałam... dorosły facet, przystojny, wydawacby się mogło inteligentny ale kompletnie nie przystosowany do życia w rodzinie (nowej rodzinie, którą założył ze mną)
Dla niego po ślubie ze mną nic się nie zmieniło. Dalej mieszkał z rodzicami (u rodziców), którzy byli dla niego bóstwem. Ożenił się ze mną, bo ja chciałam, bo rodzice mu powiedzieli, że "dobra partia" jestem (mam studia, jestem jedynaczką, ładna) jak to się mówi, wszystko co moje, do niego będzie z czasem należało... no i zaślepiony zdaniem własnych rodziców ożenił się, mimo, że mnie nie kochał...wszystko się zmieniło, jak powiedziałam teściowi, ze nie pozwolę sobą rządzić.... wówczas teść skreśił mnie jako synową (na siłę wymeldował z domu) a mąż jako żonę, bo teść pewnie powiedział: po co Ci taka żona, ktora nie chce robić i stawia wymagania? Moimi wymaganiami było to, by mąż zechciał odejść od rodziców i zamieszkac tylko ze mną na stancji a poza tym by poszedł do lekarza i się przebadał... mąż jest chory a ja nawet nie wiem co mu jest, bo mąż ucieka i nie ma z nim żadnej dyskusji. Jak się temu bliżej przyglądam, to sama dostrzegam, że to paranoja jest.  Rodzice meża trzymają go siłą, bo on musi na nich robić, a mężowi się wydaje, że tatuś dobrze robi i nie ma w ogóle dyskusji...
Ja powoli dochodzę do siebie, już mogę stwierdzić, ze jest ok, pół roku się męczyłam, serce mi krwawiło ale teraz już sobie przetłumaczyłam, że to małżeństwo jest jednym wielkim oszustwem i pora je jak najszyciej zakończyć.

Dobrze, że nie jestem sama z tym wszystkim, mam znajomych, przyjaciół, rodzinę, którzy mi bardzo pomagają przez to przechodzić. Ludzie z netkobiety.pl też są super i dzielą się swoimi dświadczeniami, łatwiej się znosi takie sytuacje, jeśli się wie, ze ktoś jeszcze boryka się z takim ciężarem... dziękuję Wam bardzo za to i ciągle prosze o wsparcie

70

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Też tak mi się wydaje, ze jest pod ogromnym wpływem rodziców swoich i on po prostu poświęcił swoje zycie i nasze małżeństwo dla nich... zerwał ze mną wszystkie kontakty....czyli...? "pokochał" mnie na pokaz a tym samym mnie oszukał, ożenił sie ze mną bo rodzice tak chcieli a teraz pewnie mu karzą, by się rozwiódł, tylko co oznacza to kombinowanie, bo ja nie wierzę w jego chorobę, zawsze był zdrowy, po prostu strach go obleciał, tak uważam...

Frezja28 Ja tylko jednego nie rozumię , a raczej nie jestem w stanie zrozumiec. Jak dorosły facet , który ma swój rozum słucha we wszystkim swoich rodziców. ? Przecież gdyby mu powiedzieli idź sie powieś co by zrobił, poszedł by wziąśc sznurek i powiesił się? Nie wiem nie rozumię tego , to zwykły mamin synek nic wiecej, człowiek zachwiany emocjonalnie. Niewiem jak go zdefinioewac. po co się żenił ,żeby miec papier czy żeby zrobic przyjemnośc rodzicom? Nie wiem nie mam pojęcia. A Ty jak się czujesz , jak przez to przechodzisz, czy masz jakiekolwiek wsparcie, czy jestes sama z tym wszystkim?Pozdrawiam, trzymaj się .

Wiesz, ja powoli zaczynam rozumieć (nie chciałam w to wierzyć), że jest tak jak napisałam... dorosły facet, przystojny, wydawacby się mogło inteligentny ale kompletnie nie przystosowany do życia w rodzinie (nowej rodzinie, którą założył ze mną)
Dla niego po ślubie ze mną nic się nie zmieniło. Dalej mieszkał z rodzicami (u rodziców), którzy byli dla niego bóstwem. Ożenił się ze mną, bo ja chciałam, bo rodzice mu powiedzieli, że "dobra partia" jestem (mam studia, jestem jedynaczką, ładna) jak to się mówi, wszystko co moje, do niego będzie z czasem należało... no i zaślepiony zdaniem własnych rodziców ożenił się, mimo, że mnie nie kochał...wszystko się zmieniło, jak powiedziałam teściowi, ze nie pozwolę sobą rządzić.... wówczas teść skreśił mnie jako synową (na siłę wymeldował z domu) a mąż jako żonę, bo teść pewnie powiedział: po co Ci taka żona, ktora nie chce robić i stawia wymagania? Moimi wymaganiami było to, by mąż zechciał odejść od rodziców i zamieszkac tylko ze mną na stancji a poza tym by poszedł do lekarza i się przebadał... mąż jest chory a ja nawet nie wiem co mu jest, bo mąż ucieka i nie ma z nim żadnej dyskusji. Jak się temu bliżej przyglądam, to sama dostrzegam, że to paranoja jest.  Rodzice meża trzymają go siłą, bo on musi na nich robić, a mężowi się wydaje, że tatuś dobrze robi i nie ma w ogóle dyskusji...
Ja powoli dochodzę do siebie, już mogę stwierdzić, ze jest ok, pół roku się męczyłam, serce mi krwawiło ale teraz już sobie przetłumaczyłam, że to małżeństwo jest jednym wielkim oszustwem i pora je jak najszyciej zakończyć.

Dobrze, że nie jestem sama z tym wszystkim, mam znajomych, przyjaciół, rodzinę, którzy mi bardzo pomagają przez to przechodzić. Ludzie z netkobiety.pl też są super i dzielą się swoimi dświadczeniami, łatwiej się znosi takie sytuacje, jeśli się wie, ze ktoś jeszcze boryka się z takim ciężarem... dziękuję Wam bardzo za to i ciągle prosze o wsparcie

Dobrze , że nie jestes z Tym sama i masz wsparcie bliskich Ci ludzi.Może to i dobrze ,że tak się potoczyło to wasze małżeństwo bo gdyby przyszły na świat dzieci co byś wtedy zrobiła?Jestes młoda jeszcze ułożysz sobie życie i trafisz na odpowiedniego faceta.Masz całe życie przed sobą jak sama mówisz jestes ładna , zaradna i wogóle. Jak mógł Cię wymeldowac i wyrzucic z domu , potraktował Cię jak śmiecia. Przykro mi to mówic , ale on chyba nic do ciebie nie czuł i nie czuje bo jak się kogos kocha tak się nie postępuje, nawet jeżeli ktoś ma tak duży wpływ na nas jak jego rodzice na niego. To ,że chciałas mieszkac z nim sam ajest normalne , wiadomo ,że po ślubie młodzi chca byc razem a nie z rodzicami. Jednak on nie dorusł do bycia mężem. Przepraszam ,że pisze tak bezpośrednio.

71

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Frezja28 Ja tylko jednego nie rozumię , a raczej nie jestem w stanie zrozumiec. Jak dorosły facet , który ma swój rozum słucha we wszystkim swoich rodziców. ? Przecież gdyby mu powiedzieli idź sie powieś co by zrobił, poszedł by wziąśc sznurek i powiesił się? Nie wiem nie rozumię tego , to zwykły mamin synek nic wiecej, człowiek zachwiany emocjonalnie. Niewiem jak go zdefinioewac. po co się żenił ,żeby miec papier czy żeby zrobic przyjemnośc rodzicom? Nie wiem nie mam pojęcia. A Ty jak się czujesz , jak przez to przechodzisz, czy masz jakiekolwiek wsparcie, czy jestes sama z tym wszystkim?Pozdrawiam, trzymaj się .

Wiesz, ja powoli zaczynam rozumieć (nie chciałam w to wierzyć), że jest tak jak napisałam... dorosły facet, przystojny, wydawacby się mogło inteligentny ale kompletnie nie przystosowany do życia w rodzinie (nowej rodzinie, którą założył ze mną)
Dla niego po ślubie ze mną nic się nie zmieniło. Dalej mieszkał z rodzicami (u rodziców), którzy byli dla niego bóstwem. Ożenił się ze mną, bo ja chciałam, bo rodzice mu powiedzieli, że "dobra partia" jestem (mam studia, jestem jedynaczką, ładna) jak to się mówi, wszystko co moje, do niego będzie z czasem należało... no i zaślepiony zdaniem własnych rodziców ożenił się, mimo, że mnie nie kochał...wszystko się zmieniło, jak powiedziałam teściowi, ze nie pozwolę sobą rządzić.... wówczas teść skreśił mnie jako synową (na siłę wymeldował z domu) a mąż jako żonę, bo teść pewnie powiedział: po co Ci taka żona, ktora nie chce robić i stawia wymagania? Moimi wymaganiami było to, by mąż zechciał odejść od rodziców i zamieszkac tylko ze mną na stancji a poza tym by poszedł do lekarza i się przebadał... mąż jest chory a ja nawet nie wiem co mu jest, bo mąż ucieka i nie ma z nim żadnej dyskusji. Jak się temu bliżej przyglądam, to sama dostrzegam, że to paranoja jest.  Rodzice meża trzymają go siłą, bo on musi na nich robić, a mężowi się wydaje, że tatuś dobrze robi i nie ma w ogóle dyskusji...
Ja powoli dochodzę do siebie, już mogę stwierdzić, ze jest ok, pół roku się męczyłam, serce mi krwawiło ale teraz już sobie przetłumaczyłam, że to małżeństwo jest jednym wielkim oszustwem i pora je jak najszyciej zakończyć.

Dobrze, że nie jestem sama z tym wszystkim, mam znajomych, przyjaciół, rodzinę, którzy mi bardzo pomagają przez to przechodzić. Ludzie z netkobiety.pl też są super i dzielą się swoimi dświadczeniami, łatwiej się znosi takie sytuacje, jeśli się wie, ze ktoś jeszcze boryka się z takim ciężarem... dziękuję Wam bardzo za to i ciągle prosze o wsparcie

Dobrze , że nie jestes z Tym sama i masz wsparcie bliskich Ci ludzi.Może to i dobrze ,że tak się potoczyło to wasze małżeństwo bo gdyby przyszły na świat dzieci co byś wtedy zrobiła?Jestes młoda jeszcze ułożysz sobie życie i trafisz na odpowiedniego faceta.Masz całe życie przed sobą jak sama mówisz jestes ładna , zaradna i wogóle. Jak mógł Cię wymeldowac i wyrzucic z domu , potraktował Cię jak śmiecia. Przykro mi to mówic , ale on chyba nic do ciebie nie czuł i nie czuje bo jak się kogos kocha tak się nie postępuje, nawet jeżeli ktoś ma tak duży wpływ na nas jak jego rodzice na niego. To ,że chciałas mieszkac z nim sam ajest normalne , wiadomo ,że po ślubie młodzi chca byc razem a nie z rodzicami. Jednak on nie dorusł do bycia mężem. Przepraszam ,że pisze tak bezpośrednio.

dziękuję za każdą opinię a tymbardziej bezpośrednią smile

72

Odp: Jak tak dalej żyć?

Ile osób napisze tak każda opinia będzie inna. Teraz potrzebna jest Ci siła , aby przez to przejśc z głową podniesioną . Dlatego lepiej tak bezpośrednio bo po co głaskac po główce i robic złudne nadzieje? Pozdrawiam.

73

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:

Ile osób napisze tak każda opinia będzie inna. Teraz potrzebna jest Ci siła , aby przez to przejśc z głową podniesioną . Dlatego lepiej tak bezpośrednio bo po co głaskac po główce i robic złudne nadzieje? Pozdrawiam.

witam po dłuższej przerwie, mam wyznaczony następny termin rozprawy, z mężem nie utrzymuję żadnych kontaktów... czuję się taka zawieszona w próżni. Przyszła wiosna a ja czuję się bardzo samotna. Rok temu o tej porze były nasze przygotowania do slubu a teraz są także ale do rozwodu (nawet roku czasu małżeństwo nie przetrwało) boli mnie to wszystko....

74

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Ile osób napisze tak każda opinia będzie inna. Teraz potrzebna jest Ci siła , aby przez to przejśc z głową podniesioną . Dlatego lepiej tak bezpośrednio bo po co głaskac po główce i robic złudne nadzieje? Pozdrawiam.

witam po dłuższej przerwie, mam wyznaczony następny termin rozprawy, z mężem nie utrzymuję żadnych kontaktów... czuję się taka zawieszona w próżni. Przyszła wiosna a ja czuję się bardzo samotna. Rok temu o tej porze były nasze przygotowania do slubu a teraz są także ale do rozwodu (nawet roku czasu małżeństwo nie przetrwało) boli mnie to wszystko....

Witaj frezjo cóż naszły Cię wspomnienia z przed roku , były piękne , przygotowania do ślubu , miłośc i wasze szczęście. Szczęście , którego Ty u jego boku nie zaznałaś . A teraz znów wiosna i znów przygotowania , tylko ,że tym razem do rozwodu. To jest normalne ,że czujesz się tak źle z tym wszystkim. Wyszłąś za mąż chciałas byc szczęśliwa, kochana , miec rodzine i nic z tego. Z jednej strony może to i dobrze ,że tak krótko to wszystko trwało , a nie latami. Jak juz wcześniej mówiłam jesteś młoda jeszcze ułożysz sobie życie i będziesz szczęśliwa, bo na to zasługujesz. Życze Ci tego z całego serca. Co do terminu sprawy rozwodowej to pokaz klase , unies głowe i krocz dumnie przed siebie. powodzenia i pozdrawiam.

75

Odp: Jak tak dalej żyć?

Uważam, że człowiek jest tylko człowiekiem i każdy popełnia błedy. Również każdy zasługuje na drugą sząnsę. Warunke jest jeden - zarówno Ty i On bardzo tego chcecie.  Jak narazie  ztego co piszesz, tylko ty dalej chesz tego związku, chcesz być z nim z litości? STracić szacunek do samej siebie? Obudzić sie za 10 lat w tym samym bagnie?
Nie sądze, ponieważ każdy z NAs pragnie szczęścia. Kobieto - szukaj swojego, ale nie koniecznie przy jego boku.

76

Odp: Jak tak dalej żyć?
kamyk napisał/a:

Uważam, że człowiek jest tylko człowiekiem i każdy popełnia błedy. Również każdy zasługuje na drugą sząnsę. Warunke jest jeden - zarówno Ty i On bardzo tego chcecie.  Jak narazie  ztego co piszesz, tylko ty dalej chesz tego związku, chcesz być z nim z litości? STracić szacunek do samej siebie? Obudzić sie za 10 lat w tym samym bagnie?
Nie sądze, ponieważ każdy z NAs pragnie szczęścia. Kobieto - szukaj swojego, ale nie koniecznie przy jego boku.

Ja w ogóle nie rozumiem całego tego zamieszania!!! Kurcze, żeby nie można było z własnym mężem się spotkac i normalnie porozmawiac (nie mówiąc o mieszkaniu z nim razem albo planowaniu czegokolwiek), tylko trzeba było wnieść sprawę do sądu...Boże jakie to niedorzeczne!!!! To fakt, każdemu należy się druga szansa i ja wiem, że w każdym człowieku (nawet w tym najbardziej zatwardziałym) są jakieś uczucia. Może właśnie "spotkanie w sądzie" i "rozmowa" będzie czasem "nawrócenia"? Przecież było między nami uczucie i ja nie wierzę, że się po prostu wypaliło w tak krótkim czasie...to niemożliwe przecież!!! Dopiero teraz widzę, jaki mój mąż ma charakter, jest zawzięty na maxa i chce za wszelką cenę coś udowodnić albo sobie albo mi, po prostu tak jest wychowany w takiej mentalności, że kobieta jest tylko "dodatkiem" a nie partnerem do życia. Ja za wszelką cenę zawalczę o to, byśmy poszli na "osobno" - przynajmniej spróbowali i zobaczyli jak by było, bo jestem tego ciekawa...

Nie rozumiem jak facet może się tak bardzo zawziąć w sobie tylko dlatego, że chciałam, by poszedł do lekarza i sprawdził, co mu dolega... czyżby męska duma doprowadziła go do takiego stanu?? podejrzewam, że mąż był już u specjalisty i się dowiedział co mu jest... obawiam się, że są to niemiłe wiadomości... ale jako żona mam prawo wiedzieć i jedynym miejscem by to usłyszeć, jest właśnie sąd...w sądzie nie powie "a co Cię to obchodzi"? bardzo zależy mi na poznaniu prawdy....

77

Odp: Jak tak dalej żyć?

Witam Was ponownie, sprawa się odbyła, mąż przyszedł do sądu a obrońcą i całość trwała ok 5 min. Sąd odrzucił mój pozew, bo jeszcze mamy krótki staz małżeński, bo ja niezdecydowana jestem (raz cofam pozew, to znów przywracam bieg sparwy) no i za 3 m-ce mam znów składać pozew od nowa...czy ktoś wie, jak moge się od tego odwołać? mam czekac aż 3 m-ce??? co robisz, pomóżcie !!!!!!

78

Odp: Jak tak dalej żyć?

Frezja28 ----> co takiego powiedzialas ze Sad oddalil pozew? a moze on powiedzial? nie bardzo rozumiem ..... przeciez tu ewidentnie widac rozpad malzenstwa pod kazdym wzgledem...jest mnostwo argumentow, ktore przemawiaja za tym ze tego malzenstwa nie ma, i szczerze to nawet nie wiem czy kiedykolwiek bylo.
doradz sie prawnika, idz po porade, dziewczyno jak ci nie szkoda czasu ... tkwisz w zawieszeniu a moglabys ten czas wykorzystac na cos innego, na rozpoczecie nowego etapu w swoim zyciu.

79

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:

Bez urazy ale to głupota. A sąd was obojga wyśmieje. W takim przypadku potrzebna jest wam terapia małżeńska a nie rozwód. No chciałbym być na takiej rozprawie. Jak ty to powiesz co napisałaś. Opłaciłaś pozew 600zł. Na rozprawie powiesz słowa z których wynika że nie chcesz rozwodu. Sędzia odroczy rozprawę na bank byście się dogadali i na 100% nie będzie  następna rozprawa w przeciągu 2 miesięcy raczej pół roku. Potrzebne Ci to. Albo chcesz rozwodu i go przeprowadź ( pisałem Ci to wczoraj). Albo sobie to odpuść. Bo kochasz tego faceta tylko próbujesz go swoim zachowaniem złamać. A tego nie popieram.

Ostrzegał Cię Czerepach przed niepoważnym zachowaniem w Sądzie, mówiłam ja i amore.
Czy TY w końcu poszłaś do prawnika przed sprawą?
Bo wiesz, odwołać się można od postanowienia w terminie, który Sąd Ci podał w uzasadnieniu. Tylko trzeba mieć ARGUMENTY a nie przeciwne zdanie. Przeciwne zdanie jak widać na załączonym obrazku nie wystarcza. Jedynym sensownym krokiem jest udanie się do prawnika, żeby napisał to odwołanie, żeby tym razem "miało ręce i nogi" smile

80

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

Witam Was ponownie, sprawa się odbyła, mąż przyszedł do sądu a obrońcą i całość trwała ok 5 min. Sąd odrzucił mój pozew, bo jeszcze mamy krótki staz małżeński, bo ja niezdecydowana jestem (raz cofam pozew, to znów przywracam bieg sparwy) no i za 3 m-ce mam znów składać pozew od nowa...czy ktoś wie, jak moge się od tego odwołać? mam czekac aż 3 m-ce??? co robisz, pomóżcie !!!!!!

Witaj frezjo28. Co robic? Pójśc do prawnika tak jak radziliśmy Ci już wcześniej.Jeżeli jesteś nie zdecydowana ,to może i psycholog by się pzrydał.Ja nie rozumię waszego zachowania. Raz składasz pozew , raz go cofasz. Jeżeli chcesz życ w takim zawieszeniu to twoja sprawa, ale musisz wreszcie sie zdecydowac czego tak na prawde chcesz.Powodzenia.

81

Odp: Jak tak dalej żyć?

Witaj. Decyzja o złożeniu pozwu musiała być dla Ciebie bardzo trudna, bo serce podpowiadało inaczej. Tym bardziej gratuluję siły, a właściwie jej resztek, które w sobie znalazłaś. Ale teraz musisz już trwać przy swoim. Zrób sobie w głowie takie malutkie przemeblowanie. Przypomnij sobie jaką ten człowiek zrobił Ci krzywdę, i odpraw pogrzeb temu małżeństwu, bo jak sama wiesz z niewolnika nie ma pracownika, a Ty jak będziesz się wahać i żyć nadzieją że można to wszystko naprawić, to tak jak byś połowę dłoni trzymała we wrzątku. Ja rozumiem że poczucie krzywdy i niesprawiedliwości jest bardzo silne, ale ciągając się po sądach nie ułatwisz sobie życia. Więc albo będziesz miała dobrego prawnika, albo postaraj się załatwić to bez orzekania |chociaż wtedy też może być różnie bo jeśli mąż jest złośliwi, albo jego rodzice, co w tym przypadku to jedno i to samo, to w ramach złośliwości oni będą chcieli udowodnić winę Tobie|, ale na tych sprawach się nie znam. U mnie rozwód trwał 5minut. Najważniejsze jednak jest żebyś Ty chciała odejść. Żebyś TY sobie wytłumaczyła, że nie ma o kogo walczyć. Bo z tego, co piszesz, to facet nie ma jaj. A Ty masz przed sobą całe życie, po co Ci wykastrowany, niedojrzały emocjonalnie trol.

82

Odp: Jak tak dalej żyć?
gabrycha napisał/a:

Witaj. Decyzja o złożeniu pozwu musiała być dla Ciebie bardzo trudna, bo serce podpowiadało inaczej. Tym bardziej gratuluję siły, a właściwie jej resztek, które w sobie znalazłaś. Ale teraz musisz już trwać przy swoim. Zrób sobie w głowie takie malutkie przemeblowanie. Przypomnij sobie jaką ten człowiek zrobił Ci krzywdę, i odpraw pogrzeb temu małżeństwu, bo jak sama wiesz z niewolnika nie ma pracownika, a Ty jak będziesz się wahać i żyć nadzieją że można to wszystko naprawić, to tak jak byś połowę dłoni trzymała we wrzątku. Ja rozumiem że poczucie krzywdy i niesprawiedliwości jest bardzo silne, ale ciągając się po sądach nie ułatwisz sobie życia. Więc albo będziesz miała dobrego prawnika, albo postaraj się załatwić to bez orzekania |chociaż wtedy też może być różnie bo jeśli mąż jest złośliwi, albo jego rodzice, co w tym przypadku to jedno i to samo, to w ramach złośliwości oni będą chcieli udowodnić winę Tobie|, ale na tych sprawach się nie znam. U mnie rozwód trwał 5minut. Najważniejsze jednak jest żebyś Ty chciała odejść. Żebyś TY sobie wytłumaczyła, że nie ma o kogo walczyć. Bo z tego, co piszesz, to facet nie ma jaj. A Ty masz przed sobą całe życie, po co Ci wykastrowany, niedojrzały emocjonalnie trol.

Dzięki Gabrycha za tą wiadomość, koncówka mnie rozwaliła na łopatki ;P uśmiałam się hehe... cyt. [[A Ty masz przed sobą całe życie, po co Ci wykastrowany, niedojrzały emocjonalnie trol]] tak też zrobię, złożę pozew bez orzekania o winie i pozbędę się "dziada".  Bardzo dużo zdrowia mnie to kosztuje....nawet dzisiaj niedawno się popłakałam, bo wspomnienia powróciły i było mi bardzo żal tego wszystkiego a najbardzij tego, że się otworzyłam na tego człowieka całą sobą a on mnie tak upokorzyl i skazał na cierpienie. Kiedyś taka nie byłam ale teraz to jestem takim wrażliwcem, że szkoda gadac, byle co i płaczę. Tak bardzo chciałabym być znowu tą uśmiechniętą dziewczyną, którą byłam jeszcze nie tak dawno.
Pod koniec tego miesiąa mam 1 r.ślubu.Mąż nazywa ten dzień "pomyłką życiową". Dla mnie ten dzień był najpiękniejszym w życiu.... szkoda, że tylko dla mnie.... ;/ ech no nic życie, chciałabym, by mnie znów zaskoczyło pozytywnie smile

83

Odp: Jak tak dalej żyć?

Witam po dłuższej przerwie, Kochani moi proszę Was o pomoc.
złożyłam ponownie wniosek o odwiedzenie sprawy rozwodowej i teraz czekam na wezwanie. Dzwoniłam dziś do sądu i wiem, że nie ma jeszcze wyznaczonego terminu rozprawy. Ja ogólnie czuję sie dobrze ale....
od 12 m-cy nie pracuję, nie biorę żadnego zasiłku ani nic z tych rzeczy. "mąż" nie wspomógł mnie finansowo ani nawet groszem...odchodząc z domu teściów, jeszcze udało mi się odebrać 1/4 część kasy z prezentów ślubynych (a było to 4,5 tyś) minął rok a mi się pieniążki kończą i nie mam z czego żyć...mieszkam u rodziców ale głupio jest, by kobietę 28 letnią utrzymywali rodzice...przygarnęli mnie do siebie chociaż nie musieli..."maż" przywłaszczył sobie nasz wspólny majątek a jest to zboże, które zostało złożone u teściów, prosiłam "męża" by sprzedał je i oddał mi moją połowę, bym mogła wyjechac do pracy gdzieś dalej, bo niestety w moim rejonie jest straszne bezrobocie... ja chcę pracować i sie usamodzielić, wiem, że na "męża" nie mam co liczyć....co mogę zrobić w tej sytuacji?? "mąż" pracuje....czytałam o czymś takim, jak zabezpieczenie odnosnie kosztów utrzymania rodziny (bo jeszcze jesteśmy rodziną) czy jeśli złozyłam pozew o rozwód, to nie mogę złozyć takiego wniosku do sądu rodzinnego i spraw nieletnich? Prosze o pomoc....

84

Odp: Jak tak dalej żyć?

Proszę o rady co mam zrobic w tej sytuacji....  mąż nie mozę ot tak olac sobie żony, jesteśmy przecież rodziną a on w niczym mi nie pomaga....nie mamy zupełnie ze sobą kontaktu, jakie ja mam prawa? nie mamy rozdzielności majątkowej a mąz pracuje....

85

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

ale jako żona mam prawo wiedzieć ....

Kto Ci takich bzdur na opowiadał?

Frezja28 napisał/a:

jedynym miejscem by to usłyszeć, jest właśnie sąd...w sądzie nie powie "a co Cię to obchodzi"? bardzo zależy mi na poznaniu prawdy....

Akurat! Już to widzę jak Ci to opowiada.

86

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

ale jako żona mam prawo wiedzieć ....

Kto Ci takich bzdur na opowiadał?

Frezja28 napisał/a:

jedynym miejscem by to usłyszeć, jest właśnie sąd...w sądzie nie powie "a co Cię to obchodzi"? bardzo zależy mi na poznaniu prawdy....

Akurat! Już to widzę jak Ci to opowiada.

Ja juz chcę rozwodu!!!!!!  za dużo sie wyarzyło jeszcze nowych rzeczy od mojego ostatniego pisania na tym forum... Moje pytanie brzmi: jakie ja mam prawa???? chcę pracować ale muszę wyjechac gdzieś dalej ale nie mam za co wynająć stancji, "mąż" zabrał mi moją część majatku.... za co ja mam żyć...?

87

Odp: Jak tak dalej żyć?

Kochana - idź do prawnika. Tobie jest potrzebna fachowa pomoc prawna.

88

Odp: Jak tak dalej żyć?
niekochana72 napisał/a:

Kochana - idź do prawnika. Tobie jest potrzebna fachowa pomoc prawna.

Prawnik, u którego już byłam, jest na urlopie a moja sprawa nie moze czekać,( to taki bezpłatny mecenas)....wraca za 2 tyg...co robić?? sad

89 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-09-08 20:52:05)

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Kochana - idź do prawnika. Tobie jest potrzebna fachowa pomoc prawna.

Prawnik, u którego już byłam, jest na urlopie a moja sprawa nie moze czekać,( to taki bezpłatny mecenas)....wraca za 2 tyg...co robić?? sad

Poszukaj innego. Jak nie może czekać - nie ma rady.
Spróbuj tu na forum w dziale "Prawo"

90

Odp: Jak tak dalej żyć?
niekochana72 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Kochana - idź do prawnika. Tobie jest potrzebna fachowa pomoc prawna.

Prawnik, u którego już byłam, jest na urlopie a moja sprawa nie moze czekać,( to taki bezpłatny mecenas)....wraca za 2 tyg...co robić?? sad

Poszukaj innego. Jak nie może czekać - nie ma rady.
Spróbuj tu na forum w dziale "Prawo"

dzięki za podpowiedź niekochana72, pozdrawiam buziaki :*:*

91

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

ale jako żona mam prawo wiedzieć ....

Kto Ci takich bzdur na opowiadał?

Frezja28 napisał/a:

jedynym miejscem by to usłyszeć, jest właśnie sąd...w sądzie nie powie "a co Cię to obchodzi"? bardzo zależy mi na poznaniu prawdy....

Akurat! Już to widzę jak Ci to opowiada.

Ja juz chcę rozwodu!!!!!!  za dużo sie wyarzyło jeszcze nowych rzeczy od mojego ostatniego pisania na tym forum... Moje pytanie brzmi: jakie ja mam prawa???? chcę pracować ale muszę wyjechac gdzieś dalej ale nie mam za co wynająć stancji, "mąż" zabrał mi moją część majatku.... za co ja mam żyć...?

Bez urazy. Ale na rozprawy w sądzie czas nie ma wpływu. Znaczy niczym tam nie na spieszysz. Zdaję sobie sprawę, że masz trudna sytuacje. Ale z tego, co piszesz (mało szczegółów) to widzę, że nie szybko możesz liczyć na jakiekolwiek pieniądze od niego (męża). Powiedziałbym nawet, że to mogą być lata. Jak chcesz to napisz mail-a.

92

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

ale jako żona mam prawo wiedzieć ....

Kto Ci takich bzdur na opowiadał?


Akurat! Już to widzę jak Ci to opowiada.

Ja juz chcę rozwodu!!!!!!  za dużo sie wyarzyło jeszcze nowych rzeczy od mojego ostatniego pisania na tym forum... Moje pytanie brzmi: jakie ja mam prawa???? chcę pracować ale muszę wyjechac gdzieś dalej ale nie mam za co wynająć stancji, "mąż" zabrał mi moją część majatku.... za co ja mam żyć...?

Bez urazy. Ale na rozprawy w sądzie czas nie ma wpływu. Znaczy niczym tam nie na spieszysz. Zdaję sobie sprawę, że masz trudna sytuacje. Ale z tego, co piszesz (mało szczegółów) to widzę, że nie szybko możesz liczyć na jakiekolwiek pieniądze od niego (męża). Powiedziałbym nawet, że to mogą być lata. Jak chcesz to napisz mail-a.

Czerepachu przeczytaj moją całą historię od początku do końca, tam jest wszystko opisane ze szczegółami....pozdrawiam Cię

93

Odp: Jak tak dalej żyć?

ech sad

94

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Ja juz chcę rozwodu!!!!!!  za dużo sie wyarzyło jeszcze nowych rzeczy od mojego ostatniego pisania na tym forum... Moje pytanie brzmi: jakie ja mam prawa???? chcę pracować ale muszę wyjechac gdzieś dalej ale nie mam za co wynająć stancji, "mąż" zabrał mi moją część majatku.... za co ja mam żyć...?

Bez urazy. Ale na rozprawy w sądzie czas nie ma wpływu. Znaczy niczym tam nie na spieszysz. Zdaję sobie sprawę, że masz trudna sytuacje. Ale z tego, co piszesz (mało szczegółów) to widzę, że nie szybko możesz liczyć na jakiekolwiek pieniądze od niego (męża). Powiedziałbym nawet, że to mogą być lata. Jak chcesz to napisz mail-a.

Czerepachu przeczytaj moją całą historię od początku do końca, tam jest wszystko opisane ze szczegółami....pozdrawiam Cię

Już jest połowa stycznia a ja wciąż się ądzę i konca nie widać...Czerepach miał rację... niestety ;(

95

Odp: Jak tak dalej żyć?

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło smile

96

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Witam Was ponownie, sprawa się odbyła, mąż przyszedł do sądu a obrońcą i całość trwała ok 5 min. Sąd odrzucił mój pozew, bo jeszcze mamy krótki staz małżeński, bo ja niezdecydowana jestem (raz cofam pozew, to znów przywracam bieg sparwy) no i za 3 m-ce mam znów składać pozew od nowa...czy ktoś wie, jak moge się od tego odwołać? mam czekac aż 3 m-ce??? co robisz, pomóżcie !!!!!!

Witaj frezjo28. Co robic? Pójśc do prawnika tak jak radziliśmy Ci już wcześniej.Jeżeli jesteś nie zdecydowana ,to może i psycholog by się pzrydał.Ja nie rozumię waszego zachowania. Raz składasz pozew , raz go cofasz. Jeżeli chcesz życ w takim zawieszeniu to twoja sprawa, ale musisz wreszcie sie zdecydowac czego tak na prawde chcesz.Powodzenia.

Frezja28 napisał/a:

Proszę o rady co mam zrobic w tej sytuacji....  mąż nie mozę ot tak olac sobie żony, jesteśmy przecież rodziną a on w niczym mi nie pomaga....nie mamy zupełnie ze sobą kontaktu, jakie ja mam prawa? nie mamy rozdzielności majątkowej a mąz pracuje....

Wykończysz się jeżeli nie dojrzejesz do ZROZUMIENIA całej swojej sytuacji dokładnie. Bez pomocy prawnika tego nie widzę, skoro przez tyle miesięcy sama nie umiałaś tego "rozkminić" przez jakieś dokształcenie w tym konkretnym temacie. Zachowujesz się jak mała dziewczynka: "JA KCEM" i koniec. A tu zonk...
Spróbuj to ogarnąć.

97

Odp: Jak tak dalej żyć?
Anhedonia napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Witam Was ponownie, sprawa się odbyła, mąż przyszedł do sądu a obrońcą i całość trwała ok 5 min. Sąd odrzucił mój pozew, bo jeszcze mamy krótki staz małżeński, bo ja niezdecydowana jestem (raz cofam pozew, to znów przywracam bieg sparwy) no i za 3 m-ce mam znów składać pozew od nowa...czy ktoś wie, jak moge się od tego odwołać? mam czekac aż 3 m-ce??? co robisz, pomóżcie !!!!!!

Witaj frezjo28. Co robic? Pójśc do prawnika tak jak radziliśmy Ci już wcześniej.Jeżeli jesteś nie zdecydowana ,to może i psycholog by się pzrydał.Ja nie rozumię waszego zachowania. Raz składasz pozew , raz go cofasz. Jeżeli chcesz życ w takim zawieszeniu to twoja sprawa, ale musisz wreszcie sie zdecydowac czego tak na prawde chcesz.Powodzenia.

Frezja28 napisał/a:

Proszę o rady co mam zrobic w tej sytuacji....  mąż nie mozę ot tak olac sobie żony, jesteśmy przecież rodziną a on w niczym mi nie pomaga....nie mamy zupełnie ze sobą kontaktu, jakie ja mam prawa? nie mamy rozdzielności majątkowej a mąz pracuje....

Wykończysz się jeżeli nie dojrzejesz do ZROZUMIENIA całej swojej sytuacji dokładnie. Bez pomocy prawnika tego nie widzę, skoro przez tyle miesięcy sama nie umiałaś tego "rozkminić" przez jakieś dokształcenie w tym konkretnym temacie. Zachowujesz się jak mała dziewczynka: "JA KCEM" i koniec. A tu zonk...
Spróbuj to ogarnąć.

Ja już rozumiem swoją sytuację aczkolwiek nie potrafię zrozumieć tego, co się dzieje? bylam u adwokata bezpłatnie, opowiedziałam cała historię, to adwokat postukał sie w czoło i powiedział, że mój mąż i jego rodzice to wariaty i że mi nie przydzielą adwokata z urzędu, bo sama dam sobie świetnie z nim rade, bo jestem po studiach, mam gadane i poradzę sobie... co Wy na to?

98

Odp: Jak tak dalej żyć?
SadCryingWoman napisał/a:

Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło :)

SadCryingWoman a na jakiej podstawie tak twierdzisz? jest mi strasznie ciężko...

99

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Anhedonia napisał/a:
amore napisał/a:

Witaj frezjo28. Co robic? Pójśc do prawnika tak jak radziliśmy Ci już wcześniej.Jeżeli jesteś nie zdecydowana ,to może i psycholog by się pzrydał.Ja nie rozumię waszego zachowania. Raz składasz pozew , raz go cofasz. Jeżeli chcesz życ w takim zawieszeniu to twoja sprawa, ale musisz wreszcie sie zdecydowac czego tak na prawde chcesz.Powodzenia.

Frezja28 napisał/a:

Proszę o rady co mam zrobic w tej sytuacji....  mąż nie mozę ot tak olac sobie żony, jesteśmy przecież rodziną a on w niczym mi nie pomaga....nie mamy zupełnie ze sobą kontaktu, jakie ja mam prawa? nie mamy rozdzielności majątkowej a mąz pracuje....

Wykończysz się jeżeli nie dojrzejesz do ZROZUMIENIA całej swojej sytuacji dokładnie. Bez pomocy prawnika tego nie widzę, skoro przez tyle miesięcy sama nie umiałaś tego "rozkminić" przez jakieś dokształcenie w tym konkretnym temacie. Zachowujesz się jak mała dziewczynka: "JA KCEM" i koniec. A tu zonk...
Spróbuj to ogarnąć.

Ja już rozumiem swoją sytuację aczkolwiek nie potrafię zrozumieć tego, co się dzieje? bylam u adwokata bezpłatnie, opowiedziałam cała historię, to adwokat postukał sie w czoło i powiedział, że mój mąż i jego rodzice to wariaty i że mi nie przydzielą adwokata z urzędu, bo sama dam sobie świetnie z nim rade, bo jestem po studiach, mam gadane i poradzę sobie... co Wy na to?

Kochani co jeszcze byście zrobili na moim miejscu??

100

Odp: Jak tak dalej żyć?

Dlaczego to wszystko musi być takie skomplikowane???

101

Odp: Jak tak dalej żyć?

Juz jestem wolna i od 2 m-cy mam nowego faceta... jest dobrze smile

102

Odp: Jak tak dalej żyć?

Wow !!!
Gratulacje smile

103

Odp: Jak tak dalej żyć?
Obiektywna napisał/a:

Wow !!!
Gratulacje smile

Nie dziękuję aczkolwiek teraz potrzebuję dużo szczęścia smile

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak tak dalej żyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026