netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Jak tak dalej żyć?

103 odpowiedzi13 587 wyświetleńzałożony przez Frezja28, 04.03.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak tak dalej żyć?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

1

Temat: Jak tak dalej żyć?

witam wszystkie netkobiety, jestem tu po raz pierwszy i chciałabym się podzielić z Wami moimi doświadczeniami w małżeństwie. otóż jestem żoną 10 miesiąc w tym, 6 m-cy mieszkam bez męża ( mąż za namową swoich rodziców wygonił mnie z domu) ale moze od początku.
Po ślubie zamieszkałam u teściów z mężem i jego młodszym bratem. Układało sie różnie, raz lepiej, raz gorzej ale prawdziwy koszmar zaczął sie jak straciłam pracę, wtedy zaczęły się kłótnie na całego, teście podjudzali męża, teście prowadzą gosp rolne, mąż przed ślubem twierdził, zę jak bede chciała to bede pomagała w gospodrrstwie, po slubie miał mi za złe ze nie pomagam a jeśli już, to robię za mało, no i pojawił się pierwszy szantaż: Cutuję męża: "jak nie bedziesz robić, to nie bede z Tobą spał" nie wiedziałam jak sie zachować, czy to odebrać jako żart czy prawdę? przez cały czas mąż nie miał dla mnie czasu, nie rozmawiał ze mną, kiedy wracał z pracy, zjadł obiad i pytał gdzie jego ojciec i zaraz za nim leciał i mu pomagał, ja sie nie liczyłam zupełnie Czułam sie zniechęcona i rozżalona, chciałam wyjechać do pracy za granicę razem z mężem, to teście mówili że on nigdzie nie pojedzie, że ma być w domu... mąż w obecności swoich rodziców mówił coś innego a mi na osobności co innego, czuł respekt przed rodzicami, mi nie podobało się wiele spraw w domu teściów ale nie miałam się komu wyżalić, coraz częściej jeździłam do swoich rodziców, w końcu mąż wygonił mnie z domu(za namową rodziców) i już 6 ty miesiąc mieszkam z rodzicami swoimi, mąż ani razu mnie nie odwiedził, nie dzwini, nie pisze, teście nasyłali na mnie policję, kiedy odwiedzałam męża w ich domu, wygadywali cuda na mój temat aż mi uszy więdły, podejrzewam, że maż sie ze mną ożenił nie z miłości a za namową rodziców, bo jestem jedynaczką (wszystko moje) jestem wykształcona, ładna itp. no i kiedy nie chciałam sie im zupełnie podporządkowac, wygonili mnie...
mąż straszy mnie złożeniem pozwu już 4 miesiąc ale tego nie robi, ja natomiast już nie mogłam dłuzej żyć w takim "rozpierdzielu uczuciowym" i sama złozyłam pozew....
dochodzę do wniosku, ze mąż nie kochał mnie wcale, to była tylko taka zasłona dymna by ukryć coś przed rodziną (podejrzewam męża o to, że jest gejem) skarżył się swojemu ojcu że chciałam go gwałcić, teść przy osobach trzecich mi to wyrzucił, mąż jest maminsynkiem i nie umie przeciwstawić się rodzicom, rodzice jego kierowali nim i kierują cały czas, a mąż ma skończone 27 lat  sad to teściowa twierdzi, że mąż mnie już nie kocha, mąż sam na sam twierdzi, że kocha ale nie tak jak na początku, poza tym ucieka, nie chc rozmawiac, ucieka w pracę, chce rozwodu ale pozwu nie składa...czy miałyście moze takie sytuacje podobne do moich i jak wyszłyście z tego? ja naprawdę kocham tego człowieka ale on najwyraźniej nie ale nie potrafi mi tego powiedziec... czy sądzicie, ze w sądzie wszystko się wyjaśni i mą zpowie dlaczego tak sie zachowuje?

2

Odp: Jak tak dalej żyć?

Frezjo, przede wszystkim to ściskam Cię za to, że złożyłaś pozew. Twój mąż jest strasznym typem... Jeśli on sam nie wie, czemu zachowuje się tak, jak się zachowuje, to w sądzie też niczego nowego się nie dowiesz... Jeśli "mamusia" kieruje całym jego życiem to nie licz na jakąkolwiek szczerość z jego strony... A czemu podejrzewasz, że jest gejem ?

3

Odp: Jak tak dalej żyć?

Forever_Alone
wiesz mąż powiedział mi przy swoich i moich rodzicach, że nie czuje do mnie pociągu, często przebywał z facetami, wyjeżdżał w nocy do pracy na godzinkę (praca na telefon) a potem wracał i nic nie tłumaczył, chował przede mną laptop i komórkę, kazał golić wzgórek łonowy, namawiał do sexu analnego, kiedy chciałam go dotknąć groził pobiciem, nie przytulał, uciekał w pracę a po pracy w sen (zawsze musiałam go so sexu namawiac) zawsze był zmęczony, a to ze rodzice usłyszą, bo cienkie ściany w domu są a to że rano musi wstać do pracy, ja leżąc bok niego płakałam w nocy-co go bardzoi drażniło i twierdził, że robię to specjalnie i ze to przynosi odwrotny skutek do zamierzonego... zamast mnie przytulić i pocałowac...
Twierdził, że ślub ze mną był pomyłką i że go oszukałam. Kiedy zapytałam czym go odzukałam, to odp a przypomnij sobie...zawsze tak było, wszytsko musiałam sobie przypominac... obecnie toczy się walka o moje wymeldowanie z pobytu stałego od tesciów... ojciec męża jest perfidnym cha..m i teraz robi wszystko, by rozbić nasze małzeństwo... 4 m-ce po ślubie teść spotkał moją mamę i powiedział jej, że ja chciałam męża w dziecko wrobić sad szok normalnie!!!  ja wyszłam za mąz z miłości a mąż się ozenił by polepszyć sobie sytuację, bym robiła na teściów i męza braci a ja chciałam wynająć stancję i zamieszkac z mężem tylko we dwoje, teść wymyślił, że ok ale jak się najpierw wymelduję od nich i wezmę umowę wynajmu na siebie, a mą zbedzie tylko jedzenie dowoził... szczęka mi opadła....co to za ludzie!!!!!! sad:(:(

4

Odp: Jak tak dalej żyć?

Uciekaj od takiego faceta jak najdalej. W mojej rodzinie był podobny przypadek dawno temu, tyle, że ta kobieta miała z facetem córkę więc było gorzej. ale zdecydowała się rozwieść i sama dziecko wychować ,  potem poznała swojego obecnego męża wyszła za niego, urodziła mu syna i teraz są szczęśliwymi staruszkami (ten syn to Ja)

5

Odp: Jak tak dalej żyć?

Nie musiałam uciekać, za to stworzyli mi takie warunki (mąż i teście) że czułam się w ich domu jak piąte koło u wozu, nie liczyli się z moim zdaniem ani trochę, ciągle patrzyli wilkiem a ja się błąkałam po domu i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, w końcu to był obcy dom i obcy ludzie... nie zrobili nic, bym poczuła się z nimi jak w rodzinie, mam do nich ogromny żal a zwłaszcza do męża, który przecież ślubował mi porzed Bogiem miłość i ze mnie nigdy nie zostawi.... zostawił....

już pół roku mieszkam bez męża, najgrosze są wieczory, kiedy to wspomnienia wracają a ja płaczę i zasypiam na mokrej poduszce - pytając siebie, czemu spotkało to właśnie mnie?? przed slubem nic nie zapowiadało tej tragedii... nie sądziłam, że człowiek, z którym planuję przyszłość tak mnie zrani i nawet nie powie słowa przepraszam... że zmarnował mi życie... sad zastanawiam sie tylko jak można być tak zimnym i okrutnym człowiekiem? co moze być powodem takiego zachowania męża? on nie rozumie tego jak ja cierpię!!! dodam, że mąż ma problemy zdrowotne natury intymnej i wcale nie chce się leczyć. Kiedy powiedział o tym swoim rodzicom i rodzicom męża, wtedy zaczęła sie prawdziwa walka i nienawiść z męza strony!! podejrzewam, że mąż może być bezpłodnym ale czy to powód by się zozwodzić? ja już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć...!!! sad:(:(

chciałabym kochac i być kochaną, wydawało mi się że tak jest ale to były tylko pozory
teraz kiedy widzę zakochane pary z dzidziusiem w wózku, serce mi się kraje i pytam sama siebie, dlaczego ja nie mogę tak mieć, dlaczego los mnie tak doświadczył, że o cudownym człowieku i dziecku mogę tylko pomorzyć!!! sad   jaki jest powód zachowania mojego męża, co o tym sądzicie na podstawie moich wywodów... proszę o rady, byłam też u psychologa, to powiedziała mi pani, bym spokojnie czekała na krok od meża, ja już czekam pół roku i chyba sie nie doczekam... sad:(:(

6

Odp: Jak tak dalej żyć?

moj mąż też mi stawia warunek, jak znajdę pracę, to bedziemy rozmawiać co dalej ale póki co to sobie mieszkaj gdzie chcesz i rób sobie co chcesz i jedź do pracy gdzie chcesz i z kim chcesz.... ta postępuje mąż 10 m-cy po ślubie?

7

Odp: Jak tak dalej żyć?

Frezja
lepiej sobie daj z nim luz. Ciesz się, że nie macie dzieci i bierz rozwód

8

Odp: Jak tak dalej żyć?
Lupus napisał/a:

Frezja
lepiej sobie daj z nim luz. Ciesz się, że nie macie dzieci i bierz rozwód

Chodzi o to, że ja meża nadal kocham... sad

9

Odp: Jak tak dalej żyć?

To się z tego wylecz, bo z tym Twoim małżem zawsze będziesz mieć jakieś problemy, zresztą maminsynek i aseksualny, to już chyba wystarczające... Pomyśl, czy lepiej odchorować pół roku, a nawet rok, czy męczyć się całe życie?

10

Odp: Jak tak dalej żyć?
Lupus napisał/a:

To się z tego wylecz, bo z tym Twoim małżem zawsze będziesz mieć jakieś problemy, zresztą maminsynek i aseksualny, to już chyba wystarczające... Pomyśl, czy lepiej odchorować pół roku, a nawet rok, czy męczyć się całe życie?

Chciałabym się jakoś uleczyć z tego ale nie potrafię, ponieważ to jest za 'świeża" sprawa i nie potrafię tak na zawołanie się odkochać. Wychodziłam za mąż z miłości a nie tylko dla papierka, że mam męża! już pół roku się męczę sama i teraz czekam na rozprawę w sądzie...co mam odpowiedzić, kiedy w sądzie zapytają mnie czy pani kocha męża? mam kłamać? czy naprawdę nie da się uratowac naszego małzęństwa?? nie wiem, czy mężowi na mnie jeszcze zależy czy już nie, bo straszył mnie rozwodem już ok 4 m-cy jednak pozwu nie złozył, dlaczego? przeciez to on chc rozwodu nie ja!! ja bym zrobiła wszystko by jakoś ratowac ten związek... prosze o rady

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-03-05 18:43:16)

Odp: Jak tak dalej żyć?

"że o prawdziwą miłosć walczyć nie trzeba a o fałszywą nie warto..." czyż to nie twoje słowa? smile Myślę, że wiesz co zrobić - nie marnować sobie życia smile trzeba się pogodzić z rzeczywistością - więc jeżeli twój mąż Cię nie kocha... to po co walczyć z wiatrakami? A do związku - jak do tanga - trzeba dwojga.

12

Odp: Jak tak dalej żyć?

Boże, co okropne co Ciebie Frezjo spotkało. sad Nie mam słów na postepek rodziny twojego męża. A tym bardziej Jego.
Na początek to bardzo dobrze zrobiłaś wyprowadzając się do swoich rodziców bo gdybyś została tam dłużej - Oni by tak zryli tobie psychike, że nie wiem. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czułaś, co obecnie czujesz, mogę się jedynie domyslać. 
Z tego co napisałaś myślę, że Twój mąż nie ma własnego zdania, nie umie postawić na swoim, nie umie postawić się rodzicom. Bo widzisz tobie mówi jedno, rodzicom co innego.. to jakieś niedorzeczne! Nie chcę Tobie pisać czy dobrze zrobiłaś składając pozew czy też źle ale może uznałaś, że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy by ratować wasze małżeństwo..
Sercem jestem przy Tobie mimo iż się nie znamy ale wierze, że wszystko się ułoży, że będziesz jeszcze szczęśliwa.
Jakbyś chciała to pisz e-maila, a chętnie porozmawiam z Tobą :*

13

Odp: Jak tak dalej żyć?

Dziękuję wszystkim za to, że otwieracie mi oczy i pomagacie zrozumieć moj życiowy dramat.... ja pół roku robię wszystko, dosłownie wszystko, by ratowac małzęństwo... mój mąż nie robi nic.... jeszcze mnie zniechęca do wszystkiego....mówi tylko, że jak naważyłam piwa, to musze teraz je pić... czuję się jak zbity pies, taka przybłęda nikomu nie potrzebna... powiem tylko, że dzięki takim wspaniałym ludziom jak Wy, mogę na nowo uwierzyć w siebie i zacząć żyć na nowo...

Pozew złozyłam i czekam na rozprawę...skoro to jest jedyne rozwiązanie? ja wiem, że dałoby się uratowac moje małzeństwo, gdyby nie męża rodzice... do nich nic nie dociera. Oni chcą za wszelką cenę zatrzymać syna przy sobie, nawet kosztem jego małzeństwa...mąż ufa rodzicom bezgraniczne... jak mu otworzyć oczy i sprawić, by rozumiał swój błąd??

14 Ostatnio edytowany przez Czerepach (2011-03-05 20:18:52)

Odp: Jak tak dalej żyć?

Tak, to już jest w tym życiu. Mojej byłej żonie postawiłem ultimatum. Albo mamusia albo ja. Wybrała mamusię i się do niej wypowiedział. I to właśnie był początek "nowego". Po 2 latach okazało się że nawet z mamusią nie spożyli razem Wigilie Bożego Narodzenia ( nie oddzywają się). Ale ja byłem be jak byliśmy jeszcze rodziną . Bo to ja złożyłem pozew rozwodowy. Teraz mam to już za sobą. I bardzo się cieszę z tego spokoju jaki mam. U mnie było troszkę gorzej bo musiałem walczyć o dzieci. Ale Ty. Masz drogę otwartą. Ja wiem że możesz męża kochać barrrrddddzo. Ale o miłość nie można żebrać. Bo wtedy nie jest to miłość, tylko uzależnienie. Według mnie dobrze zrobiłaś składając pozew rozwodowy. Na góra 2 rozprawach sprawa będzie zakończona. Wiem że składa się przysięgę małżeńska. Ale nie można przekreślać sobie życia. Wiem że spokojnie uzyskasz nawet unieważnienie małżeńska kościelnego. Bo to co opisujesz, to wystarczające przesłanki do tego. Decyzja należy do Ciebie. Ale im dużej będziesz się wachlować tym dużej będziesz marzyć o normalnej rodzinie i dzieciach.

15

Odp: Jak tak dalej żyć?

To naprawdę jest bardzo trudne... czasem mam takie chwile, że łzy same płyną po policzkach a w głowie pojawiają się te dobre chwile spędzone razem z nim... ech.. sad(((

16

Odp: Jak tak dalej żyć?

To wszystko minie. I będzie lepiej. Rozmowa pomaga.

17

Odp: Jak tak dalej żyć?

tak naprawdę to boję się rozprawy rozwodowej w sądzie, tego wzajemnego obrzucania się błotem (nie wiem, czy bede potrafiła tak) skoro wciąż czuję do niego miłosć... wciąż widzę jego oczy, kiedy składał mi przysięgę... to boli... sad

18

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

ja wiem, że dałoby się uratowac moje małzeństwo, gdyby nie męża rodzice... do nich nic nie dociera. Oni chcą za wszelką cenę zatrzymać syna przy sobie, nawet kosztem jego małzeństwa...mąż ufa rodzicom bezgraniczne... jak mu otworzyć oczy i sprawić, by rozumiał swój błąd??

No tak, tylko maminsyństwo Twojego męża to niejedyny problem. Sama piszesz, że nie za bardzo daje Ci czułość i seks. Przestanie być maminsynkiem, ale to nie znaczy, że nagle będzie czułym demonem seksu smile Jesteś gotowa na cale życie bez czułości i bez seksu?

Co do rozwodu - nie macie dzieci, on chce się rozejść, a rozwód bez ustalania winy to 15 minut...

19

Odp: Jak tak dalej żyć?

Uciekłabym od tego faceta i rodziny bez zastanowienia.

20

Odp: Jak tak dalej żyć?

Uciekaj...jesteś młoda. Zobacz, ja jestem juz po 30 stce i kiedys bylam o krok od slubu, ale odeszlam i jestem dumna z tego. Ten facet i rodzina z ktorym mialam sie zwiazac zniszczylby mnie. problemy byly inne niz Twoje, ale rownie wyniszczajace. Jak odeszlam odzyskalam radosc zycia i spokoj. Ja tez kochalam, ale powiedzialm "nie". Owszem odchorowalam to, ale wyleczylam sie i nie zmarnowalam sobie zycia. Dostalam sznase na poszukiwania kogos innego. Nie przejmuj sie tym, ze kolezanki maja mezow, dzieci i widzisz je szczesliwe....Ciebie spotkalo narazie rozczarowanie, ale takie jest Twoje zycie, Twoje doswiadczenie. Podejmij dobra decyzje i mysl o sobie przede wszystkim. a potem idz dalej......

21

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

tak naprawdę to boję się rozprawy rozwodowej w sądzie, tego wzajemnego obrzucania się błotem (nie wiem, czy bede potrafiła tak) skoro wciąż czuję do niego miłosć... wciąż widzę jego oczy, kiedy składał mi przysięgę... to boli... sad

Nie masz czego. Wydaje mi się że nie oczekujesz rozwodu z jego winy. Tak więc nie będzie obrzucaniem się błotem. Sąd wysłucha najpierw twojego stanowiska potem jego zapyta wcześniej czy nie ma szans na zejście się. Ty odpowiesz że nie. I tyle. No chyba że chodzi o podział majątku. To tak w tym zakresie sprawa na pewno jedna nie wystarczy. I dochodzenie swoich racji/praw może prowadzić do tego typu zagrywek z jego strony. Ale jeżeli nie chodzi Ci o wasz/jego majątek. To odpuść mu to. I sprawę zakończycie na pierwszej góra drugiej rozprawie. A Ty się niczego nie bój. Tylko bądź opanowana i stanowcza. Nie daj się prowokować i nie bądź chwiejna. Wierze że dasz radę. Bo ten związek według mnie nie ma przyszłości kolorowej.

22

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

tak naprawdę to boję się rozprawy rozwodowej w sądzie, tego wzajemnego obrzucania się błotem (nie wiem, czy bede potrafiła tak) skoro wciąż czuję do niego miłosć... wciąż widzę jego oczy, kiedy składał mi przysięgę... to boli... sad

Nie masz czego. Wydaje mi się że nie oczekujesz rozwodu z jego winy. Tak więc nie będzie obrzucaniem się błotem. Sąd wysłucha najpierw twojego stanowiska potem jego zapyta wcześniej czy nie ma szans na zejście się. Ty odpowiesz że nie. I tyle. No chyba że chodzi o podział majątku. To tak w tym zakresie sprawa na pewno jedna nie wystarczy. I dochodzenie swoich racji/praw może prowadzić do tego typu zagrywek z jego strony. Ale jeżeli nie chodzi Ci o wasz/jego majątek. To odpuść mu to. I sprawę zakończycie na pierwszej góra drugiej rozprawie. A Ty się niczego nie bój. Tylko bądź opanowana i stanowcza. Nie daj się prowokować i nie bądź chwiejna. Wierze że dasz radę. Bo ten związek według mnie nie ma przyszłości kolorowej.

chodzi o to, że złożyłam pozew z orzekaniem o jego winie...bo to on mi zniszczył życie, oszukał a teraz zachowuje się jak gówniarz, on chce się rozstać na spokojnie, bez prania brudów, widocznie ma coś do ukrycia, mi na czasie nie zależy, chcę tylko dowieść swojej racji, nie chcę pozwolić na to, by się cieszył, że wyszło na jego... pobawił sie moimi uczuciami, potem zostawił i ma wszystko w nosie, nie mogę zgodzić się na spokojnie, niech się facet życia nauczy, nie może to przejśc bezkarnie, niech wie, że za błędy się płaci... nie mogę postąpić inaczej...

23

Odp: Jak tak dalej żyć?
motylek79 napisał/a:

Uciekaj...jesteś młoda. Zobacz, ja jestem juz po 30 stce i kiedys bylam o krok od slubu, ale odeszlam i jestem dumna z tego. Ten facet i rodzina z ktorym mialam sie zwiazac zniszczylby mnie. problemy byly inne niz Twoje, ale rownie wyniszczajace. Jak odeszlam odzyskalam radosc zycia i spokoj. Ja tez kochalam, ale powiedzialm "nie". Owszem odchorowalam to, ale wyleczylam sie i nie zmarnowalam sobie zycia. Dostalam sznase na poszukiwania kogos innego. Nie przejmuj sie tym, ze kolezanki maja mezow, dzieci i widzisz je szczesliwe....Ciebie spotkalo narazie rozczarowanie, ale takie jest Twoje zycie, Twoje doswiadczenie. Podejmij dobra decyzje i mysl o sobie przede wszystkim. a potem idz dalej......

motylku79 wiesz ja doskonale rozumiem swoją sytuację, ze tak naprawdę nie znam swojego męża, ciągle mam w głowie jego obraz sprzed slubu, jak się spotykalismy, jak było dobrze między nami... nie mogę zrozumieć, jak on mógł sie tak nagle po slubie zmienić? czy możliwe jest takie założenie, że skoro nie chciałam się podporządkowac jemu i rodzicom, to się mnie pozbył i nawet nie interesuje go, co się za mną dzieje... ja nigdy bym tak nie postąpiła. Rodzice męża i on są bardzo pobozni, co niedziela do koscioła chodzą a tak niegodziwie postępują...dla mnie to totalny kosmos... muszę być silna i dac radę, innego wyjścia nie ma... niestety...

24

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

chodzi o to, że złożyłam pozew z orzekaniem o jego winie...bo to on mi zniszczył życie, oszukał a teraz zachowuje się jak gówniarz, on chce się rozstać na spokojnie, bez prania brudów, widocznie ma coś do ukrycia, mi na czasie nie zależy, chcę tylko dowieść swojej racji, nie chcę pozwolić na to, by się cieszył, że wyszło na jego... pobawił sie moimi uczuciami, potem zostawił i ma wszystko w nosie, nie mogę zgodzić się na spokojnie, niech się facet życia nauczy, nie może to przejśc bezkarnie, niech wie, że za błędy się płaci... nie mogę postąpić inaczej...

No to na pewno na 2 rozprawach się nie zakończy. Ciekaw jestem jakie masz argumenty na tą okoliczność, że to z jego winy. Co powiesz, że cię wygonił do twoich rodziców? Masz an to świadków? Jak nie masz, to jest twoje słowo przeciw jego. I tak można by w nieskończoność. Wiem coś na ten temat. To nie takie proste jak się wydaję. Nie odradzam ci takiego działania tylko po sobie wiem że to jest wręcz bardzo trudne. Jak nie masz mocnych dowodów, to sobie odpuść. Bo każda rozprawa będzie cie kosztować wiele emocji. Zastanów się czy to mam sens.  A im bardziej będziesz chciała udowodnić jemu winę tym bardziej będziesz sama siebie pogrzać. Tak było z moja byłą. Masz rozwód trwał prawie 5 lat. Czy twoja psychika jest gotowa na to? Jak by nie dzieci to na pewno bym nie szarpał się z ex o majątek. Święty spokój jest wart o wiele więcej niż udowadnianie komuś że jest gorszy. Życzę powodzenia.

25

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

chodzi o to, że złożyłam pozew z orzekaniem o jego winie...bo to on mi zniszczył życie, oszukał a teraz zachowuje się jak gówniarz, on chce się rozstać na spokojnie, bez prania brudów, widocznie ma coś do ukrycia, mi na czasie nie zależy, chcę tylko dowieść swojej racji, nie chcę pozwolić na to, by się cieszył, że wyszło na jego... pobawił sie moimi uczuciami, potem zostawił i ma wszystko w nosie, nie mogę zgodzić się na spokojnie, niech się facet życia nauczy, nie może to przejśc bezkarnie, niech wie, że za błędy się płaci... nie mogę postąpić inaczej...

No to na pewno na 2 rozprawach się nie zakończy. Ciekaw jestem jakie masz argumenty na tą okoliczność, że to z jego winy. Co powiesz, że cię wygonił do twoich rodziców? Masz an to świadków? Jak nie masz, to jest twoje słowo przeciw jego. I tak można by w nieskończoność. Wiem coś na ten temat. To nie takie proste jak się wydaję. Nie odradzam ci takiego działania tylko po sobie wiem że to jest wręcz bardzo trudne. Jak nie masz mocnych dowodów, to sobie odpuść. Bo każda rozprawa będzie cie kosztować wiele emocji. Zastanów się czy to mam sens.  A im bardziej będziesz chciała udowodnić jemu winę tym bardziej będziesz sama siebie pogrzać. Tak było z moja byłą. Masz rozwód trwał prawie 5 lat. Czy twoja psychika jest gotowa na to? Jak by nie dzieci to na pewno bym nie szarpał się z ex o majątek. Święty spokój jest wart o wiele więcej niż udowadnianie komuś że jest gorszy. Życzę powodzenia.

mam świadków na to jego zachowanie wobec mnie, ja powiem w sądzie, że jeśli on chce rozwodu, to niech weźmie winę na siebie a jak nie, to niech siedzi z żoną i nie robi cyrków, bo ja tego rozwodu nie chcę a złozyłam pozew, by z mężem normalnie porozmawiac, bo inaczej dotrzec do niego się nie da... nie sądzę, by to trwało 5 lat, bez przesady...

26

Odp: Jak tak dalej żyć?

Bez urazy ale to głupota. A sąd was obojga wyśmieje. W takim przypadku potrzebna jest wam terapia małżeńska a nie rozwód. No chciałbym być na takiej rozprawie. Jak ty to powiesz co napisałaś. Opłaciłaś pozew 600zł. Na rozprawie powiesz słowa z których wynika że nie chcesz rozwodu. Sędzia odroczy rozprawę na bank byście się dogadali i na 100% nie będzie  następna rozprawa w przeciągu 2 miesięcy raczej pół roku. Potrzebne Ci to. Albo chcesz rozwodu i go przeprowadź ( pisałem Ci to wczoraj). Albo sobie to odpuść. Bo kochasz tego faceta tylko próbujesz go swoim zachowaniem złamać. A tego nie popieram.

27

Odp: Jak tak dalej żyć?

Frezja - niestety Czerepach ma rację. Sąd to nie miejsce na tego typu zagrywki. Może to zostać bardzo źle przyjęte, jako kpiny z Sądu. Primo sąd może odrzucić twój wniosek, skoro występujesz o coś a wcale tego nie chcesz (brzmi prześmiewczo?). Ewentualnie sprawa może być zawieszona - nawet na okres 3 lat. Albo przeciwnie - sąd orzeknie rozwód "szast-prast" z winy OBU stron - jako niedojrzałych do związku małżeńskiego. Ja bym Ci radziła wizytę u jakiegoś prawnika przed rozprawą.

28

Odp: Jak tak dalej żyć?

frezjo.. wypisz się to pomaga.. kazda z nas ma piękne wspomnienia.. pewnie, ze boli  moj blisko mieszka, dzis slyszalam jego glos.. stal na klatce .. sciskalo dalej sciska i nieprędko zapomnę ale bardziej bolało to ze oczekiwalam milosci a jej nei bylo.. byly czule gesty piekne slowa piękny seks ale chyba gdzies po drodze przestal mnei kochac (a moze i z mojej winy) ja nadal kocham ale wolę się nie łudzić i nie oszukiwac.. zmienil sięczy pokazal prawdziwą naturę?

29

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:

Bez urazy ale to głupota. A sąd was obojga wyśmieje. W takim przypadku potrzebna jest wam terapia małżeńska a nie rozwód. No chciałbym być na takiej rozprawie. Jak ty to powiesz co napisałaś. Opłaciłaś pozew 600zł. Na rozprawie powiesz słowa z których wynika że nie chcesz rozwodu. Sędzia odroczy rozprawę na bank byście się dogadali i na 100% nie będzie  następna rozprawa w przeciągu 2 miesięcy raczej pół roku. Potrzebne Ci to. Albo chcesz rozwodu i go przeprowadź ( pisałem Ci to wczoraj). Albo sobie to odpuść. Bo kochasz tego faceta tylko próbujesz go swoim zachowaniem złamać. A tego nie popieram.

Czerepach
Odnośnie terapi małżeńskiej to ja bym z niej skorzystała bardzo chętnie ale mąż nie chce nawet o tym słyszeć, gdyż uważa, że on wszystko robi dobrze... jak sąd moze odroczyć sprawę, jak mąż pół roku się mną zupełnie nie interesuje, zapomniał o moim istnieniu... w dodatku twierdził, że ślub był pomyłką jego życia i że on się ozenił ze mną tylko dlatego, bo ja tak chciałam (i pewnie rodzice też mu tym głowę suszyli), jadyną opcją na rozwiązanie tej sprawy jest postawienie męża przed śądem, gdyż moze to go ruszy i zobaczy jak on się zachowuje?

Terapia małżeńska jest potrzebna ludzim, którzy chcą mieć ze sobą do czynienia, ale nie w moim przypadku, kiedy to ja do męża jeździłam, dzwoniłam, pisałam a on nie robił żadnego kroku w moim kierunku...
Także jedynym rozwiązaniem jest "postawienie męża przezd faktem dokonanym" niech zobaczy, że ja nie żartuję i chcę zacząć żyć albo z nim, po znianie jego zachowania w stosunku do mnie albo niech powie przy sądzie z emnie nie kocha, ze nigdy nie kochał i że ozenił sie tylko dlatego bym była siłą robocza dla niego i jego rodziców...
Nie opłaciłam pozwu, bo jestem niepracująca i zostałam zwolniona z kosztów sądowych, przynajmniej na tym etapie...
Ja nie chcę rozwodu ale moj mąż nie chce żyć ze mną....mimo to, nie składa pozwu, bo mu szkoda kasy po prostu a w rodzinie ma teraz dużo wydatków (musi pomóc swojemu ojcu, by ten mógł męża brata ozenić) kolejny ślub w rodzinie...

Terapia odpada, ja rozwodu nie chcę, co zrobić? trzeba tylko być stanowczą i mówić prawdę. Sąd sam zadecyduje co bedzie dalej...tak uważam...bo cóż innego mogę zrobić?

30

Odp: Jak tak dalej żyć?
ona32 napisał/a:

frezjo.. wypisz się to pomaga.. kazda z nas ma piękne wspomnienia.. pewnie, ze boli  moj blisko mieszka, dzis slyszalam jego glos.. stal na klatce .. sciskalo dalej sciska i nieprędko zapomnę ale bardziej bolało to ze oczekiwalam milosci a jej nei bylo.. byly czule gesty piekne slowa piękny seks ale chyba gdzies po drodze przestal mnei kochac (a moze i z mojej winy) ja nadal kocham ale wolę się nie łudzić i nie oszukiwac.. zmienil sięczy pokazal prawdziwą naturę?

Ona32
hmmm....mąż sie zmienił nie do poznania 3 m-ce po ślubie....zaczął być zimny, obojętny, uciekał w pracę, nie przytulał, nie całował, nie było nic....jak chciałam czegoś wiecej, to poskarżył się własnemu ojcu, że chciałam go zgwałcić...

Mąż ma jakieś prolemy natury intymno-zdrowotnej ale nic mi o tym nie mówił... na moje zapytanie o to, odpowiada, a co Cię to obchodzi, moja sprawa itp... czy tak się zachowuje mąż??

Obawiam się, że mąż po prosu nie dorósł do bycia mężem i przerosły go małżeńskie obowiązki, bał się że nie podoła...

31

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
ona32 napisał/a:

frezjo.. wypisz się to pomaga.. kazda z nas ma piękne wspomnienia.. pewnie, ze boli  moj blisko mieszka, dzis slyszalam jego glos.. stal na klatce .. sciskalo dalej sciska i nieprędko zapomnę ale bardziej bolało to ze oczekiwalam milosci a jej nei bylo.. byly czule gesty piekne slowa piękny seks ale chyba gdzies po drodze przestal mnei kochac (a moze i z mojej winy) ja nadal kocham ale wolę się nie łudzić i nie oszukiwac.. zmienil sięczy pokazal prawdziwą naturę?

Ona32
hmmm....mąż sie zmienił nie do poznania 3 m-ce po ślubie....zaczął być zimny, obojętny, uciekał w pracę, nie przytulał, nie całował, nie było nic....jak chciałam czegoś wiecej, to poskarżył się własnemu ojcu, że chciałam go zgwałcić...

Mąż ma jakieś prolemy natury intymno-zdrowotnej ale nic mi o tym nie mówił... na moje zapytanie o to, odpowiada, a co Cię to obchodzi, moja sprawa itp... czy tak się zachowuje mąż??

Obawiam się, że mąż po prosu nie dorósł do bycia mężem i przerosły go małżeńskie obowiązki, bał się że nie podoła...

Frezja28 tak się nie zachowuje mąż, tak sie zachowuje zwykły dupek. Dziewczyno o co ty chcesz walczyc ? Przeciez Was juz niema , jestes Ty, On i jego rodzice. W czwartek mój brat uzyskał rozwód , którego nigdy nie chciał i na pierwszej sprawie o tym powiedział , a sąd uznał ,że potrzebna jest poradnia małżeńska , na co mój brat się zgodził ale jego żona powiedziała,,Ja z tą osobą nie chcę miec nic wspólnego,, sąd ją wyśmiał. W czwartek tak jak mówiłam odbyła się sprawa , która miała byc z orzekaniem o winie jego żony , zostali powołani świadkowie i co . ? Sprawa się zakończyła bez orzekania o winie a tylko dlatego ,że mój brat niechciał wyciągac brudów na wierzch. Jeżeli złożyłaś pozew do sądu o rozwód to albo wóz albo przewóz. Nie możesz pujśc do sądu po złożeniu pozwu i powiedziec ja go nie chcę . Zostaniesz ukarana kara grzywny więcej niż pewne. Zastanów się ,przeciez Twój mąż już zdecydował za was oboje on nie chce byc z Toba . Nie łudx się już go nie zmienisz przykro mi ale taka prawda. Powodzenia.

32

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
ona32 napisał/a:

frezjo.. wypisz się to pomaga.. kazda z nas ma piękne wspomnienia.. pewnie, ze boli  moj blisko mieszka, dzis slyszalam jego glos.. stal na klatce .. sciskalo dalej sciska i nieprędko zapomnę ale bardziej bolało to ze oczekiwalam milosci a jej nei bylo.. byly czule gesty piekne slowa piękny seks ale chyba gdzies po drodze przestal mnei kochac (a moze i z mojej winy) ja nadal kocham ale wolę się nie łudzić i nie oszukiwac.. zmienil sięczy pokazal prawdziwą naturę?

Ona32
hmmm....mąż sie zmienił nie do poznania 3 m-ce po ślubie....zaczął być zimny, obojętny, uciekał w pracę, nie przytulał, nie całował, nie było nic....jak chciałam czegoś wiecej, to poskarżył się własnemu ojcu, że chciałam go zgwałcić...

Mąż ma jakieś prolemy natury intymno-zdrowotnej ale nic mi o tym nie mówił... na moje zapytanie o to, odpowiada, a co Cię to obchodzi, moja sprawa itp... czy tak się zachowuje mąż??

Obawiam się, że mąż po prosu nie dorósł do bycia mężem i przerosły go małżeńskie obowiązki, bał się że nie podoła...

Frezja28 tak się nie zachowuje mąż, tak sie zachowuje zwykły dupek. Dziewczyno o co ty chcesz walczyc ? Przeciez Was juz niema , jestes Ty, On i jego rodzice. W czwartek mój brat uzyskał rozwód , którego nigdy nie chciał i na pierwszej sprawie o tym powiedział , a sąd uznał ,że potrzebna jest poradnia małżeńska , na co mój brat się zgodził ale jego żona powiedziała,,Ja z tą osobą nie chcę miec nic wspólnego,, sąd ją wyśmiał. W czwartek tak jak mówiłam odbyła się sprawa , która miała byc z orzekaniem o winie jego żony , zostali powołani świadkowie i co . ? Sprawa się zakończyła bez orzekania o winie a tylko dlatego ,że mój brat niechciał wyciągac brudów na wierzch. Jeżeli złożyłaś pozew do sądu o rozwód to albo wóz albo przewóz. Nie możesz pujśc do sądu po złożeniu pozwu i powiedziec ja go nie chcę . Zostaniesz ukarana kara grzywny więcej niż pewne. Zastanów się ,przeciez Twój mąż już zdecydował za was oboje on nie chce byc z Toba . Nie łudx się już go nie zmienisz przykro mi ale taka prawda. Powodzenia.

To po co było to całe zamieszanie zwane ślubem, skoro mąż nie dorósł do roli męża a tymbardziej ojca (twierdził, że dzieci mieć ze mną nie chce). Dlaczego mnie okłamał, po co to wszystko??? nie zrozumiem tego... jak można się odkochac w ciągu 4 m-cy? Najwyraźniej nie było z jego strony żadnego uczucia do mnie... pobawił sie mną i porzucił... sad:(:(

Powoli zaczynam rozumieć, że nie można kochac za dwoje... czuję żal....

33

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

jadyną opcją na rozwiązanie tej sprawy jest postawienie męża przed śądem, gdyż moze to go ruszy i zobaczy jak on się zachowuje?

Najgłupszym działaniem kobiet jest próba wymuszenia na facecie miłości. Skoro się tobą nie interesuje, to ma cię gdzieś. Nie liczysz się dla niego. A ty jak głupia pchasz mu się w jego życie. Ty masz już chyba obsesje. Zaczynam się zastanawiać które z wasz jest bardziej nie dojrzałe do związku.
Przecież nawet jak by się zgodził na życie razem to ty i tak  będziesz dla niego nikim. Chcesz takiego związku???

34

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

jadyną opcją na rozwiązanie tej sprawy jest postawienie męża przed śądem, gdyż moze to go ruszy i zobaczy jak on się zachowuje?

Najgłupszym działaniem kobiet jest próba wymuszenia na facecie miłości. Skoro się tobą nie interesuje, to ma cię gdzieś. Nie liczysz się dla niego. A ty jak głupia pchasz mu się w jego życie. Ty masz już chyba obsesje. Zaczynam się zastanawiać które z wasz jest bardziej nie dojrzałe do związku.
Przecież nawet jak by się zgodził na życie razem to ty i tak  będziesz dla niego nikim. Chcesz takiego związku???

Oczywiście, że nie chcę takiego związku... obsesji jeszcze nie mam ale jest bliżej niż dalej, musze coś z tym zrobić... dzięki Czerepach  za otworzenie oczu...

35

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

jadyną opcją na rozwiązanie tej sprawy jest postawienie męża przed śądem, gdyż moze to go ruszy i zobaczy jak on się zachowuje?

Najgłupszym działaniem kobiet jest próba wymuszenia na facecie miłości. Skoro się tobą nie interesuje, to ma cię gdzieś. Nie liczysz się dla niego. A ty jak głupia pchasz mu się w jego życie. Ty masz już chyba obsesje. Zaczynam się zastanawiać które z wasz jest bardziej nie dojrzałe do związku.
Przecież nawet jak by się zgodził na życie razem to ty i tak  będziesz dla niego nikim. Chcesz takiego związku???

Oczywiście, że nie chcę takiego związku... obsesji jeszcze nie mam ale jest bliżej niż dalej, musze coś z tym zrobić... dzięki Czerepach  za otworzenie oczu...

dobra a jeśli mąż w sądzie powiedziałby, że chce byśmy do siebie wrócili to jak miałabym się wówczas zachowac...?

36

Odp: Jak tak dalej żyć?

Powiedzieć że ty takiego zwiazku nie chcesz. Mąż ma być z żoną a nie z rodzicami. W moim przypadku sędzina bardzo potępiła takie zachowanie ex. Uznała że ex uciekała od rozwiązywania problemów do mamusi. A to utwierdzało męża że nie dorosła do roli matki i żony.

37 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-03-06 19:15:18)

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

dobra a jeśli mąż w sądzie powiedziałby, że chce byśmy do siebie wrócili to jak miałabym się wówczas zachowac...?

Właśnie - słuszne spostrzeżenie - co zrobisz z tym fantem jako powódka?

38

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:

Powiedzieć że ty takiego zwiazku nie chcesz. Mąż ma być z żoną a nie z rodzicami. W moim przypadku sędzina bardzo potępiła takie zachowanie ex. Uznała że ex uciekała od rozwiązywania problemów do mamusi. A to utwierdzało męża że nie dorosła do roli matki i żony.

Jestem pewna w 100% -ach, że w męża przypadku tak właśnie jest, że boi się wziąć odpowiedzialność za siebie i żonę, on po prostu od zawsze był z rodzicami i żaniąc się ze mną uważał, że tak już pozostanie, że nic się nie zmieni w relacjach mąż----jego rodzice, ja nieraz mu mówiłam, żeby zainteresował sie rodzną, którą założył ale żadne argumenty do niego nie przemawiały, bo skoro ja przyszłam za synowę, to miałam się im podporządkować i robić tak jak u nich przyjęte są różne sprawy(przyzwyczajenia, nawyki itp) nie docierało do męża to, że pojawienie się w domu nowej osoby (żony) miało zburzyć ich sposób myślenia i działania.

Prosze o radę jaką mam udzielić odpowiedź sądowi na pytanie, czy jeszcze kocham męża? wiem, że takie pytanie na bank się pojawi a ja chciałabym nie wyjść na idiotkę i wybrnąć z tego mądrze... Skoro złozyłam pozew ja, to ja pierwsza będę o to pytana... nie mogę powiedzieć, że go kocham, bo by mnie sąd wyśmiał i obciążył karą grzywny...zatem jak odpowiedzieć, by wilk był syty i owca cała?

39

Odp: Jak tak dalej żyć?
Anhedonia napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

dobra a jeśli mąż w sądzie powiedziałby, że chce byśmy do siebie wrócili to jak miałabym się wówczas zachowac...?

Właśnie - słuszne spostrzeżenie - co zrobisz z tym fantem jako powódka?

Maż musiałby wybrać albo ja albo jego rodzice...innej opcji nie ma... tylko znając życie, maminsynek wybierze rodziców zamiast zony, bo rodziców ma się jednych a żon można mieć wiele... ;P

Najchętniej to mąż ożeniłby się z własną matką, jeśli by tylko było możliwe... ;P smutne to ale niestety prawdziwe...

40

Odp: Jak tak dalej żyć?

nie Ty jedna, ja jestem po rozwodzie, zwariowanym chorym związku z obcokrajowcem i teraz byla trzecia proba.. prosilam blagalam zeby mnei tylko nie klamal ze zniose wszystko - spotkania mialy byc dla seksu i tez mu chyba bylo lepiej mnei klamac, juz mu wybaczylam, co mam zrobić ostatni raz widzialam go w srodę.. swieze..  to leć na rozprawę zalatw to szybko i coż zycie toczy się dalej.. nie czeka na nas.. najwazniejsze to jak mi ktos doradzil nie zadawac pytan "dlaczego.." "dlaczego on.."  pogodz sie z tym czego naprawdę nei mozna zmienic .. pogodz sie i wybacz bo sie mozna zadreczac w kołko

41

Odp: Jak tak dalej żyć?

Proszę o jakieś rady odnośnie mojego zachowania się w sądzie.... jak tą sprawę racjonalnie rozegrać...?

42

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

Proszę o jakieś rady odnośnie mojego zachowania się w sądzie.... jak tą sprawę racjonalnie rozegrać...?

Najpierw wyznacz sobie co chcesz ta rozprawą osiągnąć?
I nie pisz jak wyżej że nakłonić męża.

43

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Proszę o jakieś rady odnośnie mojego zachowania się w sądzie.... jak tą sprawę racjonalnie rozegrać...?

Najpierw wyznacz sobie co chcesz ta rozprawą osiągnąć?
I nie pisz jak wyżej że nakłonić męża.

Czerepach ja chciałabym osiągnąć jeden cel, oczywiście wiadomo jaki, tylko naprawdę nie wiem w jaki sposób? a to co zaproponowałam, że chałabym nakłonić męża, to może faktycznie nie jest najlepszym pomysłem, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy...
Chcę po prostu w cztery oczy zapytac męża o co mu chodzi i dlaczego tak się zachowuje, żaden inny sposób nie przniesie rezultatu, a w sądzie będzie musiał się wypowiedzieć...uważam, że to jest jedyny i najlepszy sposób do zwykłej rozmowy, bo innej opcji nie ma...
Jak pojadę do męża, to on ucieknie, jak napisze wiadomość, to nie odpisze, jak zadzwonię, to nie odbierze, to co w takim razie mam zrobić? już nawet chcę zakończyć tą tragikomedie zwaną małzęństwem ale do męża nic nie dociera, on po prostu się zaciął i tkwi w tymzacięciu pół roku już i nie ma żadnej poprawy, mąż nie chce rozwodu, bo jemu jest dobrze tak, jak jest teraz, bo ma żone na papierku a nie mieszka z nią, bo nie chciała robić i uciekła do rodziców i taką wersję pewnie przedstwił swojej rodzinie i sąsiadom, oczernił mnie równo... a jak ja chce rozwodu, to powinnam sobie składac papiery, co mu do tego...czuję, że wpadłam w pułapkę!dlaczego to ja mam załatwiać wszystkie papiery odnośnie rozwodu a potem pewnie jeszcze  odnośnie unieważnienia kościelnego a on nie kiwnie palcem? mówił mi kiedyś, że i tak już drugi raz sie żenić nie bedzie, co to oznacza? Czyżby dotarło do niego, że już nie chce niszczyć innej dziewczynie życia, bo się do związku nie nadaje? to dlaczego wybrał mnie na żonę a teraz tak chamsko ze mną postępuję? Moze kolejna dziewczyna byłaby lepsza niż ja, chociaż uważam, ze lepszej nie znajdzie a to, co teraz wyprawia, bedzie tego bardzo żałował ale będzie już za późno... co robić?

44

Odp: Jak tak dalej żyć?

No, no! Właśnie najlepiej pojedź do niego i porozmawiaj z nim. Co znaczy ucieknie? Dokąd?. Nie rozumiem tego. Rozwodem nie nakłonisz go do powrotu. Jedyne czym, to rozmową. Skoro ty chcesz mieć życie poukładane, to ty złożyłaś pozew. On w sądzie może nic nie powiedzieć. Nikt go do tego nie zmusi. A może właśnie powiedzieć że ty uciekłaś od niego bo nie chciało ci się pracować w gospodarstwie. I to akurat jest plus dla niego a nie ciebie. Tym bardziej że nigdzie nie pracujesz. Nie chce się żenić bo wie jakie kobiety potrafią być. Bez urazy. Ale jak bym miała drugi raz żenić się z moją ex też bym nie chciał. Ja walczyłem o miłość prawie 3 lata ( nie o ex). I odpuściłem. Bo wiem że o miłość nie można żebrać. Bo wtedy nie jest, to miłość tylko jałmużna. Ja na twoim miejscu przeprowadził bym stanowczo rozwód. Tak jak zresztą zrobiłem u siebie. Na początku ex myślała że żartuje. przez 3 lata chciała bym wycofał pozew. Że się zmieni, unikała rozpraw itp. A ja nie! właśnie tak się zawziąłem jak być może twój mąż. Ale rozwód uzyskałem. I teraz mam ją gdzieś ,niech sobie siedzi z mamusią. Jak ona była dla niej ważniejsza ode mnie. Powinnaś powiedzieć:  Chcę tego rozwodu! Bo go nie kocham, nie łączy nas żadna więź ani emocjonalna ani materialna! Koniec kropka! i tego się trzymaj w sądzie. Na resztę machnij rękom. Nie walcz o majątek. Bo możesz więcej stracić niż zyskać. Skończ to i ułóż sobie życie na nowo.

45

Odp: Jak tak dalej żyć?
Czerepach napisał/a:

No, no! Właśnie najlepiej pojedź do niego i porozmawiaj z nim. Co znaczy ucieknie? Dokąd?. Nie rozumiem tego. Rozwodem nie nakłonisz go do powrotu. Jedyne czym, to rozmową. Skoro ty chcesz mieć życie poukładane, to ty złożyłaś pozew. On w sądzie może nic nie powiedzieć. Nikt go do tego nie zmusi. A może właśnie powiedzieć że ty uciekłaś od niego bo nie chciało ci się pracować w gospodarstwie. I to akurat jest plus dla niego a nie ciebie. Tym bardziej że nigdzie nie pracujesz. Nie chce się żenić bo wie jakie kobiety potrafią być. Bez urazy. Ale jak bym miała drugi raz żenić się z moją ex też bym nie chciał. Ja walczyłem o miłość prawie 3 lata ( nie o ex). I odpuściłem. Bo wiem że o miłość nie można żebrać. Bo wtedy nie jest, to miłość tylko jałmużna. Ja na twoim miejscu przeprowadził bym stanowczo rozwód. Tak jak zresztą zrobiłem u siebie. Na początku ex myślała że żartuje. przez 3 lata chciała bym wycofał pozew. Że się zmieni, unikała rozpraw itp. A ja nie! właśnie tak się zawziąłem jak być może twój mąż. Ale rozwód uzyskałem. I teraz mam ją gdzieś ,niech sobie siedzi z mamusią. Jak ona była dla niej ważniejsza ode mnie. Powinnaś powiedzieć:  Chcę tego rozwodu! Bo go nie kocham, nie łączy nas żadna więź ani emocjonalna ani materialna! Koniec kropka! i tego się trzymaj w sądzie. Na resztę machnij rękom. Nie walcz o majątek. Bo możesz więcej stracić niż zyskać. Skończ to i ułóż sobie życie na nowo.

Pojechać do neigo i porozmawiac sie nie da, ponieważ tak jak napisałam, mąż uciaknie od rozmowy (wsiądzie w samochód i sobie gdzieś pojedzie albo schowa się w oborze), po pierwsze to nie jest jego gospodarstwo, zatem nie mam obowiązku w nim robić, zwłaszcza, że mąż zapewniał przed ślubem: cyt: "jak będziesz chciała, to pomożesz" a po ślubie, "jak nie bedziesz robić, to nie będę z Tobą spał" i to nie o mnie źle świadczy tylko o nim... jakby to było wszystko jego, to już inna sprawa.... bym wiedziała na co się decyduję a tak zwyczajnie mnie oszukał, gdyż doskonale wiedział (mówiłam mu), że ja robić w gospodarce nie będę i to zaakceptował a potem takie teksty, no wybacz, mówił też, że chciałaby zasnąć i się nie obudzić, że jest do niczego...nie wiem co znaczyły jego słowa... powiedział, też ze nigdy nie da mi tego, czego chcę (domyślam się, że chodzi o dziecko)
Mam wrażenie, że mąż jest zastraszany przez swojego ojca i tak jest wychowany, że słowa ojca są niemalze święte... i że po prostu nie potrafi się mu przeciwstawić...
jakiś czas temu rozmawiałam z mężem (kilka m-cy temu) to była mowa o rozwodzie (na gg pisaliśmy) to zapytałam go czy mnie kocha, odpisał, że tak...a jak potem dalej ciągneliśmy temat, to pisał, że wciąż myśli co zrobić, że nic nie jest proste...

Mąż nigdy w oczy nie powiedział mi, że mnie nie kocha. To jego matka mi mówiła, że on nie kocha a on siedział cicho obok i milczał... potem, kiedy matka wyszła z pokoju, powiedział, że kocha ale nie tak jak na początku... i jak to rozumiesz Czerepachu?

za dużo jest pytań bez odpowiedzi...
odnośnie pracy, to mąż mi nie pomógł nawet jej szukać, ba, chował laptop bym nie mogła z niego skorzystać...
może ma tam coś do ukrycia? 

podejrzewam, że zachowanie męża jest spowodowane tym, że ja się mu postawiłam, że powiedziałam mu i jego ojcowi, że nie będą mną rządzić (co im się na pewno nie spodobało)

Jeszcze do niedawno była taka opcja, że jak znajdę pracę, to bede mogła wrócić do męża i teściów ale teraz mąż by mną rządził (słowa teścia)

46

Odp: Jak tak dalej żyć?

no i cisza, prosze o jakieś rady dla mnie... sad

47

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

no i cisza, prosze o jakieś rady dla mnie... sad

Jakich rad oczekujesz?Nikt nie może Ci powiedziec co masz mówic w sądzie Ty sama powinnaś to wiedziec. zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka , której ktoś zabrał zabawke. Niewiem któro z Was jest bardziej niedojrzałe,.

48

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

no i cisza, prosze o jakieś rady dla mnie... sad

Jakich rad oczekujesz?Nikt nie może Ci powiedziec co masz mówic w sądzie Ty sama powinnaś to wiedziec. zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka , której ktoś zabrał zabawke. Niewiem któro z Was jest bardziej niedojrzałe,.

Njabardziej niedojrzała jesteś Ty amore, bo zamiast mądrze doradzić, to tylko potrafisz komentować.... skoro masz niewiele do powiedzenia, to po co w ogóle zabierasz głos? Mądrych ludzi pytałam o rady...

49

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

no i cisza, prosze o jakieś rady dla mnie... sad

Jakich rad oczekujesz?Nikt nie może Ci powiedziec co masz mówic w sądzie Ty sama powinnaś to wiedziec. zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka , której ktoś zabrał zabawke. Niewiem któro z Was jest bardziej niedojrzałe,.

Njabardziej niedojrzała jesteś Ty amore, bo zamiast mądrze doradzić, to tylko potrafisz komentować.... skoro masz niewiele do powiedzenia, to po co w ogóle zabierasz głos? Mądrych ludzi pytałam o rady...

Moja droga Ja Cię nie obrażam . Na tym forum każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie czy Ci się to podoba czy nie. Ja zadałam Ci pytanie jakich rad oczekujesz? Nie potrafisz odpowiedziec kulturalnie to twój problem. Gdzie ty tu widzisz krytyke? Myślisz ,że ktoś pujdzie za ciebie do sądu i powie co czujesz do męża. Sama musisz wiedziec co do niego czujesz. Jeżeli Ja jestem taka głupia a Ty taka mądra to po co prosisz o rady? Sama wiesz najlepiej co masz robic i nadal uważam ,że jestes rozkapryszoną dziewczynka nie umiejącą zaakceptowac krytyki. Czego oczekujesz głaskania po główce? Jestes nie dojżała emocjonalnie i to jest moja opinia.

50

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Jakich rad oczekujesz?Nikt nie może Ci powiedziec co masz mówic w sądzie Ty sama powinnaś to wiedziec. zachowujesz się jak rozkapryszona dziewczynka , której ktoś zabrał zabawke. Niewiem któro z Was jest bardziej niedojrzałe,.

Njabardziej niedojrzała jesteś Ty amore, bo zamiast mądrze doradzić, to tylko potrafisz komentować.... skoro masz niewiele do powiedzenia, to po co w ogóle zabierasz głos? Mądrych ludzi pytałam o rady...

Moja droga Ja Cię nie obrażam . Na tym forum każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie czy Ci się to podoba czy nie. Ja zadałam Ci pytanie jakich rad oczekujesz? Nie potrafisz odpowiedziec kulturalnie to twój problem. Gdzie ty tu widzisz krytyke? Myślisz ,że ktoś pujdzie za ciebie do sądu i powie co czujesz do męża. Sama musisz wiedziec co do niego czujesz. Jeżeli Ja jestem taka głupia a Ty taka mądra to po co prosisz o rady? Sama wiesz najlepiej co masz robic i nadal uważam ,że jestes rozkapryszoną dziewczynka nie umiejącą zaakceptowac krytyki. Czego oczekujesz głaskania po główce? Jestes nie dojżała emocjonalnie i to jest moja opinia.

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

51

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Njabardziej niedojrzała jesteś Ty amore, bo zamiast mądrze doradzić, to tylko potrafisz komentować.... skoro masz niewiele do powiedzenia, to po co w ogóle zabierasz głos? Mądrych ludzi pytałam o rady...

Moja droga Ja Cię nie obrażam . Na tym forum każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie czy Ci się to podoba czy nie. Ja zadałam Ci pytanie jakich rad oczekujesz? Nie potrafisz odpowiedziec kulturalnie to twój problem. Gdzie ty tu widzisz krytyke? Myślisz ,że ktoś pujdzie za ciebie do sądu i powie co czujesz do męża. Sama musisz wiedziec co do niego czujesz. Jeżeli Ja jestem taka głupia a Ty taka mądra to po co prosisz o rady? Sama wiesz najlepiej co masz robic i nadal uważam ,że jestes rozkapryszoną dziewczynka nie umiejącą zaakceptowac krytyki. Czego oczekujesz głaskania po główce? Jestes nie dojżała emocjonalnie i to jest moja opinia.

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

Dziękuję za porade napewno skorzystam z twej rady,pozdrawiam.

52

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Njabardziej niedojrzała jesteś Ty amore, bo zamiast mądrze doradzić, to tylko potrafisz komentować.... skoro masz niewiele do powiedzenia, to po co w ogóle zabierasz głos? Mądrych ludzi pytałam o rady...

Moja droga Ja Cię nie obrażam . Na tym forum każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie czy Ci się to podoba czy nie. Ja zadałam Ci pytanie jakich rad oczekujesz? Nie potrafisz odpowiedziec kulturalnie to twój problem. Gdzie ty tu widzisz krytyke? Myślisz ,że ktoś pujdzie za ciebie do sądu i powie co czujesz do męża. Sama musisz wiedziec co do niego czujesz. Jeżeli Ja jestem taka głupia a Ty taka mądra to po co prosisz o rady? Sama wiesz najlepiej co masz robic i nadal uważam ,że jestes rozkapryszoną dziewczynka nie umiejącą zaakceptowac krytyki. Czego oczekujesz głaskania po główce? Jestes nie dojżała emocjonalnie i to jest moja opinia.

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

53

Odp: Jak tak dalej żyć?
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

Moja droga Ja Cię nie obrażam . Na tym forum każdy ma prawo wyrazic swoje zdanie czy Ci się to podoba czy nie. Ja zadałam Ci pytanie jakich rad oczekujesz? Nie potrafisz odpowiedziec kulturalnie to twój problem. Gdzie ty tu widzisz krytyke? Myślisz ,że ktoś pujdzie za ciebie do sądu i powie co czujesz do męża. Sama musisz wiedziec co do niego czujesz. Jeżeli Ja jestem taka głupia a Ty taka mądra to po co prosisz o rady? Sama wiesz najlepiej co masz robic i nadal uważam ,że jestes rozkapryszoną dziewczynka nie umiejącą zaakceptowac krytyki. Czego oczekujesz głaskania po główce? Jestes nie dojżała emocjonalnie i to jest moja opinia.

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

Dziękuję Doris2727 a Ciebie Amore po prostu przepraszam, faktycznie czepiam się głupot i niepotrzebnie napisałam te słowa hmm

dobrze wiemy wszystkie, jak jest i czasem nie radzimy sobie za stresem, jaki wokół panuje...zatem bardzo mi przykro i dziękuję za każde słowo skierowane w moją stonę, pozdrawiam

P.S mam w sobie siłę i będę walczyć o swoje szczęście, za wszystkie zranione kobiety i mężczyzn trzymam mocno kciuki!!!!!!!

54

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

Dziękuję Doris2727 a Ciebie Amore po prostu przepraszam, faktycznie czepiam się głupot i niepotrzebnie napisałam te słowa hmm

dobrze wiemy wszystkie, jak jest i czasem nie radzimy sobie za stresem, jaki wokół panuje...zatem bardzo mi przykro i dziękuję za każde słowo skierowane w moją stonę, pozdrawiam

P.S mam w sobie siłę i będę walczyć o swoje szczęście, za wszystkie zranione kobiety i mężczyzn trzymam mocno kciuki!!!!!!!

mam nadzieję iż Ci sie uda!!!!
życzę ci tego

55

Odp: Jak tak dalej żyć?
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
Doris2727 napisał/a:

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

Dziękuję Doris2727 a Ciebie Amore po prostu przepraszam, faktycznie czepiam się głupot i niepotrzebnie napisałam te słowa hmm

dobrze wiemy wszystkie, jak jest i czasem nie radzimy sobie za stresem, jaki wokół panuje...zatem bardzo mi przykro i dziękuję za każde słowo skierowane w moją stonę, pozdrawiam

P.S mam w sobie siłę i będę walczyć o swoje szczęście, za wszystkie zranione kobiety i mężczyzn trzymam mocno kciuki!!!!!!!

mam nadzieję iż Ci sie uda!!!!
życzę ci tego

Dzięki Doris2727 pozdrawiam serdecznie :*

56

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

amore
dziękuję za cenne uwagi skierowane w moją stronę, pozwolisz, że ja udzielę Ci dobrej rady, naucz się ortografii, to wtedy pogadamy
pozdrawiam Cię ciepło ;P

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

Dziękuję Doris2727 a Ciebie Amore po prostu przepraszam, faktycznie czepiam się głupot i niepotrzebnie napisałam te słowa hmm

dobrze wiemy wszystkie, jak jest i czasem nie radzimy sobie za stresem, jaki wokół panuje...zatem bardzo mi przykro i dziękuję za każde słowo skierowane w moją stonę, pozdrawiam

P.S mam w sobie siłę i będę walczyć o swoje szczęście, za wszystkie zranione kobiety i mężczyzn trzymam mocno kciuki!!!!!!!

Nie przepraszaj mnie ,  każdy coś w życiu przeszadł,byc może miałaś gorszy dzień , dużo stresu. Ja również Cię pozdrawiam.

57

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
Doris2727 napisał/a:

frezja...jesteś zraniona i napewno jest Ci cieżko...ale proszę nie obrażaj innych...
Amore też swoje przezyła...
i jak wiesz każdy z nas popełnia błędy ortograficzne, zdarza się...ale to chyba nie jest najwazniejsze..
życzę ci powodzenia i siły

Dziękuję Doris2727 a Ciebie Amore po prostu przepraszam, faktycznie czepiam się głupot i niepotrzebnie napisałam te słowa hmm

dobrze wiemy wszystkie, jak jest i czasem nie radzimy sobie za stresem, jaki wokół panuje...zatem bardzo mi przykro i dziękuję za każde słowo skierowane w moją stonę, pozdrawiam

P.S mam w sobie siłę i będę walczyć o swoje szczęście, za wszystkie zranione kobiety i mężczyzn trzymam mocno kciuki!!!!!!!

Nie przepraszaj mnie ,  każdy coś w życiu przeszadł,byc może miałaś gorszy dzień , dużo stresu. Ja również Cię pozdrawiam.

Dzięki za wyrozumiałość, w końcu jesteśmy tutaj, by sobie nawzajem pomagać a nie, by się wzajemnie jeszcze obwiniać, tak więc sorki raz jeszcze i czekam na następne  dobre słowa, wszystko wezmę po męsku, czyli na klatę ;P

58 Ostatnio edytowany przez Doris2727 (2011-03-08 23:38:34)

Odp: Jak tak dalej żyć?

a jaka jest teraz twoja syutacja frezjo?
to prawda- jesteśmy tutaj by sobie pomagać...ja tez mam załamanie ...nie chce żyć czasami...

dziewczyny jak możecie to wypowiedzcie sie w moim wątku  na tym temacie...
powiedziec czy nie o zdradzie

59

Odp: Jak tak dalej żyć?
Doris2727 napisał/a:

a jaka jest teraz twoja syutacja frezjo?
to prawda- jesteśmy tutaj by sobie pomagać...ja tez mam załamanie ...nie chce żyć czasami...

dziewczyny jak możecie to wypowiedzcie sie w moim wątku  na tym temacie...
powiedziec czy nie o zdradzie

Doris2727 moja obecna sytuacja jest beznadziejna, wyszłam za mąż za nieodpowiedniego mężczyznę i teraz musze ponieśc konsekwencje swojego czynu... skąd mogłam przewidzieć, że ten człowiek widział we mnie nie osobę najbliższą swojemu sercu a jako swoją własność i niewolnicę dla swoich rodziców sad mój mały rozumek tego nie ogarnia, gdyż ja każdego mierzyłam swoją miarą i myślałam, że mąż zaangażował sie w taki sam sposób jak ja w nasze małzeństwo. Okazało sie, że jest chytry, cwany, wyrachowany i bez serca... wciąż nie mogę w to uwierzyć, co się stało, jeszcze to do mnie nie dociera, że jego zachowanie i "uczucia" były tylko grą sad  Powiem, że jednak czas robi swoje i że bardzo powoli zaczynam się przyzwyczajać do nowej sytuacji... tłumaczę sobie, że "ten z góry" tak właśnie zaplanował moją przyszłość, ponieważ ma w tym jakiś cel. Ja tego jeszcze na razie nie rozumiem ale w za jakiś czas, to wszystko się poukłada i jeszcze będę szczęśliwą... to wszystko, co nas spotyka, zawsze dzieję się w jakimś celu... po prostu należy zaufać losowi i wszystko znosić pokornie...

Odnośnie zdrady, czy powiedzieć o niej czy nie? hmmm...moim zdaniem nie, bo jakby na to nie patrzeć, temat niewierności nigdy nie należał do łatwych i przyjemnych i czasem lepiej zachować to dla siebie... tak uważam.

60

Odp: Jak tak dalej żyć?

no i mam wyznaczony termin rozprawy....czuję się dziwnie, bo jest gdzieś we mnie w środku chęć walki o...Nas...

61

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:

no i mam wyznaczony termin rozprawy....czuję się dziwnie, bo jest gdzieś we mnie w środku chęć walki o...Nas...

frezja28 kochana , przykro mi to mówic , ale Was już nie ma. Smutne , ale w momencie kiedy Twój mąż Cię wygnał z domu jesteście Już tylko Ty i On niema Was. Dziewczyno trzymaj się zobaczysz ,że jakoś Ci się jeszcze ułoży i będziesz szczęśliwa. Powodzenia.

62

Odp: Jak tak dalej żyć?
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

no i mam wyznaczony termin rozprawy....czuję się dziwnie, bo jest gdzieś we mnie w środku chęć walki o...Nas...

frezja28 kochana , przykro mi to mówic , ale Was już nie ma. Smutne , ale w momencie kiedy Twój mąż Cię wygnał z domu jesteście Już tylko Ty i On niema Was. Dziewczyno trzymaj się zobaczysz ,że jakoś Ci się jeszcze ułoży i będziesz szczęśliwa. Powodzenia.

Amore
Powoli to do mnie zaczyna docierać i jest mi niesamowicie przykro... w sądzie będzie dużo emocji, nie wiem jak sobie z tym poradzę.... obawiam się tego...

63 Ostatnio edytowany przez Doris2727 (2011-03-11 18:13:18)

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

no i mam wyznaczony termin rozprawy....czuję się dziwnie, bo jest gdzieś we mnie w środku chęć walki o...Nas...

frezja28 kochana , przykro mi to mówic , ale Was już nie ma. Smutne , ale w momencie kiedy Twój mąż Cię wygnał z domu jesteście Już tylko Ty i On niema Was. Dziewczyno trzymaj się zobaczysz ,że jakoś Ci się jeszcze ułoży i będziesz szczęśliwa. Powodzenia.

Amore
Powoli to do mnie zaczyna docierać i jest mi niesamowicie przykro... w sądzie będzie dużo emocji, nie wiem jak sobie z tym poradzę.... obawiam się tego...

witaj
czeka cię bardzo trudny okres ale ja uważam iż najwazniejszy krok na tej drodze / Drodze- walki o siebie i swoje szczęście/ zrobiłaś !!

64

Odp: Jak tak dalej żyć?
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:
amore napisał/a:

frezja28 kochana , przykro mi to mówic , ale Was już nie ma. Smutne , ale w momencie kiedy Twój mąż Cię wygnał z domu jesteście Już tylko Ty i On niema Was. Dziewczyno trzymaj się zobaczysz ,że jakoś Ci się jeszcze ułoży i będziesz szczęśliwa. Powodzenia.

Amore
Powoli to do mnie zaczyna docierać i jest mi niesamowicie przykro... w sądzie będzie dużo emocji, nie wiem jak sobie z tym poradzę.... obawiam się tego...

witaj
czeka cię bardzo trudny okres ale ja uważam iż najwazniejszy krok na tej drodze / Drodze- walki o siebie i swoje szczęście/ zrobiłaś !!

Witam po dłuższej przerwie...dziś miala mieć pierwszą rozprawę o rozwód....no i mój mąż się na nią nie stawił.... zadzwonił i powiedział sądowi, że L4 przyśle pocztą...co ja mam o tym myśleć??

65

Odp: Jak tak dalej żyć?
Frezja28 napisał/a:
Doris2727 napisał/a:
Frezja28 napisał/a:

Amore
Powoli to do mnie zaczyna docierać i jest mi niesamowicie przykro... w sądzie będzie dużo emocji, nie wiem jak sobie z tym poradzę.... obawiam się tego...

witaj
czeka cię bardzo trudny okres ale ja uważam iż najwazniejszy krok na tej drodze / Drodze- walki o siebie i swoje szczęście/ zrobiłaś !!

Witam po dłuższej przerwie...dziś miala mieć pierwszą rozprawę o rozwód....no i mój mąż się na nią nie stawił.... zadzwonił i powiedział sądowi, że L4 przyśle pocztą...co ja mam o tym myśleć??

co ja mam o tym wszystkim myśleć, jak sądzicie?

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Jak tak dalej żyć?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026