Mia ... kiedyś i dla Ciebie zaświeci słońce ... cierpliwości ...
Bohater sie znajdzie ... Jestem o tym przekonany ....
Podobne tematy
Witam!Coś nikt się nie odzywa!To forum jeszcze egzystuje?
Nonii przeciez wlasnie piszemy ![]()
Mia nie wiem co ci poradzic... moglabym napisac ze "na kazdego przyjdzie pora", ale sama nie do konca jestem przekonana...
Ja sie ostatnio zastanawiam, czy czasami nie jestem stworzona do tego, zeby poprostu byc w zyciu singlem... nie samotna, a singlem...
Ja sie ostatnio zastanawiam, czy czasami nie jestem stworzona do tego, zeby poprostu byc w zyciu singlem... nie samotna, a singlem...
Nemezys ... przypomnę Ci tylko informacyjnie, że masz dopiero 20 lat. Cierpliwości kochana. Nie pchaj sie na siłę do takiego życia, które jest trudniejsze od tego, którym właśnie żyjesz.....
Tu nie chodzi o to, ze sie pcham do tego itd... Nie cierpie z tego powodu, nie czuje sie samotna. Poprostu uwazam, ze poki co nie nadaje sie chyba do zwiazkow i nie wyobrazam sobie zebym kiedys sie nadawala...
Tu nie chodzi o to, ze sie pcham do tego itd... Nie cierpie z tego powodu, nie czuje sie samotna. Poprostu uwazam, ze poki co nie nadaje sie chyba do zwiazkow i nie wyobrazam sobie zebym kiedys sie nadawala...
Podoba mi sie zwrot "póki co ..." poczekaj wiec. Jeszcze zmienisz zdanie. Lepiej mieć pewność niż się dojrzało do tego, jak komplikowac sobie zycie w trudnym związku. No i dochodzi ryzyko krzywdzenia dziecka, a o tym mozesz tu na forum sporo poczytać.
Wszyscy mi mowia, ze zmienie zdanie
No i ja tez coraz bardziej sie o tym przekonuje... a teraz moze poprostu mam jakis dol, kryzys emocjonalny i poprostu nie mam ochoty na nic - nawet na milosc ![]()
Przeczytaj sobie wątek "Gdzie są porządni faceci???" - post#72 i inne. Przyjrzyj się błędą młodości, które popełniły inne użytkowniczki forum. Zrozumiesz sama siebie ...
Przeczytalam ostatnia polowe watku, o ktorym piszesz... Ale nie rozumiem do konca co chciales mi przez to powiedziec... Mozesz wyjasnic?:)
Ha te nasze huśtawki to chyba najgorsze samotność czas kiedy nie widzimy nadziei
góra ,dół a potem w związku wydaje nam się że też powinno tak być raz dobrze raz lepiej nienormalne
ach wszystko takie nieuchwytne tylko cierpienie się panoszy i do rąk pcha
Nawiązując do związku z żonatym facetem uwaga uwaga -niebezpieczeństwo--------kobieto to co zakazane najlepiej smakuje a wcale nie wróży niczego dobrego wszystkie uczucia są wyolbrzymiane chemia zrozumienie itp.itd. ach jak to wszystko piękne
tylko gdybyś była z tym człowiekiem jako wolnym obrót o 360 stopni ma wady ,już ma wadę bo zdradza żonę nie ważne jaka ona jest złamał dane jej słowo to samo kotku zrobiłby z tobą
pamiętaj na przyszłość że to ty będziesz winna rozpadowi rodziny a nie on bo zawsze winny jest ktoś trzeci
a jeżeli są dzieci dla niego ważne to niech się rozwiedzie a nie żyje w kłamstwie jaki on przykład dzieciom daje?! Słaby facet nie umie rozwiązywać problemów tylko szuka pocieszenia jaki on to biedny -----uwaga na takich
Jak w poście #394 Nemezys. Niczym się nie martw.
Napisałaś:
"moze poprostu mam jakis dol, kryzys emocjonalny i poprostu nie mam ochoty na nic - nawet na milosc"
Eh ... to napewno jakiś dół, i Twoja młodość. Przejdzie, przejdzie ... tylko czym pózniej tym lepiej ![]()
Devilku, TY tez jesteś młody!!!!!!!!!! zastanawia mnie co prawda, co robisz w watku uzalajacych sie samotnic, ale znam Cie z innych wątków, gdzie radzisz sobie doskonale i cieszysz sie duzą sympatią internautek.
Co Cie przygnało do wątku "płaczących"?????
A jesli czytałeś moje posty udziel konstruktywnej rady, bo potrzebuje świeżego i męskiego look'u na moje sprawy (choc wiem, że moje sprawy w porównaniu z problemami innych są mniejszego kalibru).
Doradz Devilku!!!!!!!!!!!!!!!
Nie koniecznie płaczę, ale też mam te gorsze dni. Zajrzałem też kiedyś z ciekawości. Spodobało mi się to, co napisała Aga. Wcześniej zaglądałem czytając wypowiedzi interesujących mnie rozmówców ...
W niektórych fragmentach wątku poczułem się potrzebny (kate1234 post#307), i tak jakoś Wam towarzyszę ![]()
Nie czytałem Twoich wszystkich postów Niobe, ale ostatnio zapamiętałem z tego wątku coś co również mnie zajęło. Żonaci mężczyźni powinni zająć się swoimi rodzinami, dziećmi, żonami i tym co jest w domu a wymaga zainteresowania ze strony mężczyzny.
Żenujące są posty młodych kobiet, które opisują swoją tragicznie zakonczoną miłość z żonatym mężczyzną. 99% związków młodych kobiet z żonatymi mężczyznami - kończy sie porażką. W kilku przypadkach, niestety - krzywda dotyczy także dziecka.
Cieszę się więc, że przyszedł czas Niobe - kiedy sama sobie umiałaś powiedzieć STOP.
Jedna z moich znajomych - samotna kobieta - która związała się z żonatym meżczyzną, napisała: "Wszystko się skończyło, bo on wrócił do żony ... zastanawiam się tylko czy kiedykolwiek od niej odszedł ..." ![]()
Radzę Ci Niobe ... mniej czasu przy kompie, a więcej na zewnątrz. Z usmiechem w deszczu. I jeszcze troszkę cierpliwości ....
Co do romansu z żonatym masz 100% racje- osobiście też tak uważam, ale co do czasu spedzanego przy kompie......wiesz ja lubie to forum, nieraz łatwiej jest mi tu coś napisac niż powiedziec o tym znajomym i tu jestem szczera a w życiu realnym nie zawsze.
Devilku też mam nadzieje, że TO CZAS NIOBE ( miałam lata b.chude wiec czas na te tłuste- bo inaczej grozi mi anemia).
A co do cierpliwości, wiesz ???? tej cechy zawsze mi brakowało........
Miło że odpisałeś.
Cierpliwość jest cnotą ... Niobe ...
Co do żonatych... Nie pchałam sie w to - po prostu dwoje ludzi spotkało się przez przypadek absolutnie niczego nie planując. Żadne z nas nie zamierza ciągnąć tego przez lata, ja nie zamierzam stracić młodości i szansy na normalną rodzinę. Zdaję sobie jednak sprawę, że spotkałam kogoś wyjątkowego i dlatego to wszystko jest takie trudne. W wielu postach pisałam wielokrotnie, że ciężko jest mi się zakochać, że jestem wymagająca, mało tolerancyjna wobec wad... Każdy facet, z którym spotykałam się przez ostatnie 2 lata miał coś, co mi nie odpowiadało, miałam wrażenie że przyglądam nam się z boku krytycznie. Wyjątkiem był jeden facet, którego uwielbiałam, ale zdawałam sobie sprawę, że on nie jest dla mnie. Tutaj nie ma absolutnie żadnych wad, żadnego ale, jest idealny. Poza jednym... Życie jest dziwne, wystawia nas na takie próby, stawia na naszej drodze nieodpowiednich ludzi, albo w nieodpowiednim czasie...
Z uwagi na tytuł wątku zatrzymam się u was na chwilkę i pozwolę sobie na uronienie kilku słonych łez ...
Masz racje, życie jest dziwne; jak na przykład mam wrażenie, ze zyje spóźniona;
- fajna praca, zgłaszm swoja kandydature i słysze przed chwilą kogoś zatrudniliśmy
- fajny facet ale albo po cięzkim rozstaniu, albo wkrótce wyjeżdza i nie chce sie wiązac
albo sie związał i jest zachwycony (a ja tak długo o nim myślałam).
-fajny wyjazd z osobą na której mi zależy, nagle nieaktualne
cały czas mam wrażenie że jestem spóźniona.
A czasem mam wrażenie, ze na pewne rzeczy juz jest za późno i teraz z mózgu kołacze mi sie myśl że juz za późno by w]związac sie z fajnym facetem, bo ci fajni sa zajeci.
Niobe .. to projekcja wynikająca z samotności. Samotni mężczyzni myslą identycznie - że te fajne ... są zajęte.
Naprawde Niobe ... zaufaj Devilowi ... Problem w tym, że największa trudnośc polega na odszukaniu sie wzajemnym.
Dzieki Devil -wpisuje Cie na liste moich internetowych przyjaciół płci meskiej, może dzieki Tobie lepiej zrozumiem mężczyzn.
411 2011-07-24 20:02:04 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-07-24 20:03:23)
Ja z kolei mam wrażenie, że w moim życiu wszystko przychodzi w niewłaściwych momentach: gdy jest, to ja chcę czegoś innego, gdy nie ma - tęsknię za tym co było. I tak w kółko. Jednak od kilku dni czuję, że wszystko zmienia się mimo wszystko na lepsze. Bo ja się zmieniam. Jest dobrze
Mam nadzieję, że nie zepsuję tego i nie wpakuję się znów w jakąś historię bez happy endu
A fajni naprawdę są zajęci, a z pewnością jeden fajny ![]()
Dzięki Niobe, to prawdziwy zaszczyt ...
A ty Aga sie nie przejmuj. I napewno nie tylko jeden ... jest fajny i wolny ... Przyjdzie Twoj czas.
Dzisiaj mam spadek formy. Powinnam już nauczyć się żyć z taką huśtawką i w sumie dzisiejszy dół mnie nie zaskakuje... Ale w takich chwilach tak cięzko jest mi wierzyć, że wszystko się ułoży. Brakuje mi siły i konsekwencji w pozytywnym myśleniu i w podejmowaniu właściwych decyzji ![]()
Faktycznie Aga ... zauważalne huśtawki ... Aż nie chce się wierzyć. Różnica nastrojów między postami #411 a #413 jest ogromna ... Co powoduje, że tak się zmienia Twój nastrój ?
Nie wiem, zawsze tak miałam - od euforii do depresji w ciągu jednej chwili. I nie bawmy się w diagnozowanie mojego przypadku
Widać bardziej ciągnie mnie w dół, a optymizm to tylko momenty, do których się zmuszam...
Nie wiem, zawsze tak miałam - od euforii do depresji w ciągu jednej chwili. I nie bawmy się w diagnozowanie mojego przypadku
Widać bardziej ciągnie mnie w dół, a optymizm to tylko momenty, do których się zmuszam...
Odszukaj mnie na liście Aga, jeśli zdecydujesz się to diagnozować, a tymczasem zaakceptuję Twoją wolę. Zrób szybko coś by zmienić kolejność #411 z #413. Pozdrawiam serdecznie
Sprzątam - trochę pomaga
Po prostu chcę kogoś, kto nigdy nie będzie mój. A ze znalezieniem drugiej połówki zawsze miałam problemy...
Sprzątam - trochę pomaga
Po prostu chcę kogoś, kto nigdy nie będzie mój. A ze znalezieniem drugiej połówki zawsze miałam problemy...
Wyluzuj Aga ... nie można mieć wszystkiego i zawsze ... Z takich nierealnych pragnień bierze się fanatyzm ... Znajdziesz .... otwórz szerzej oczka ...
Aga iwyaj w kulbie zdołowanych. Ja dzis obudziłam sie juz w podłym humorze, przypisałam to pogodzie ale potem oglądała w internecie biżuterie jednego z salonów i licho złe mnie podkusiło by kliknąć w zakładke "ślub i zaręczyny" wyświeliły sie pierscionki zareczynowe. Zobaczyłam te diamenty i ogarneła mnie taka nostalgia i smutek, pomyślałam , ze taki pierscionek nigdy nie bedzie na miom palcu, że juz jest na wszystko za późno i nic mi nie pomogło, nawet plan "myślenie pozytywne za wszelka cene".
Widzisz jaki drobiazg nic nie zanczący potrafił mnie zdołować??????
Devil, pociesz mnie i prosze napisz że to tylko głupstwo, ok??
I tez mam problem ze znalezieniem odpowiedniego faceta, a cierpliwosc nie była moja mocna cecha, boje sie, że nic sie w moim zyciu nie zmieni i bede tak wegetowac do smierci, bez miłosci w samotnosci a wszyscy wokół beda w zwiazkach, zakładali rodziny a ja w ciągłej stagnacji ciągnącej sie jak guma do żucia.
421 2011-07-26 01:31:16 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-26 01:32:33)
Devil, pociesz mnie i prosze napisz że to tylko głupstwo, ok??
Głupota Niobe. Głupota.
Pierścionek kup sobie sama jutro u jubilera. Czym mniejszy tym lepszy. Malutki, delikatny .... Na 100 osób - tylko jedna rozpozna brylant od cyrkonii lub kryształu górskiego, lub nawet kryształu sztucznego. Gwarantuje Ci to .... ![]()
Na zareczynowy poczekaj. Bedzie albo nie bedzie. Ale zawsze bedziesz miała ten swój, co sobie kupiłaś za sprawą rady Devila ![]()
422 2011-07-26 09:45:28 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-07-26 09:47:42)
Niobe kurcze odbierasz mi nadzieję cholera no! Twój optymizm ostatni byl dla mnie światłem w tunelu, ze jednak można. Przypiszmy nasze nastroje hormonom ![]()
A tak poważnie: czy jesteś zafascynowana żonatym kolesiem, z którym nigdy nie będziesz, a przez którego nie interesujesz się żadnymi innymi facetami? Nie? No to pomyśl, że inni mają gorzej ![]()
Musimy przyjąć, że huśtawki, wątpliwości, utrata wiary i nadziei będą się zdarzały. Pytanie co robimy, by z nim walczyć. Ja np. wczoraj posprzątałam (pomogło), a dziś idę kupić sobie książkę (nie czytałam książek praktycznie od 2 lat!).
A co do pierścionka, to wizualizuj sobie swoje własne zaręczyny - podobno działa ![]()
I tez mam problem ze znalezieniem odpowiedniego faceta, a cierpliwosc nie była moja mocna cecha, boje sie, że nic sie w moim zyciu nie zmieni i bede tak wegetowac do smierci, bez miłosci w samotnosci a wszyscy wokół beda w zwiazkach, zakładali rodziny a ja w ciągłej stagnacji ciągnącej sie jak guma do żucia.
A co robisz żeby go znaleźć?
Może warto spróbować go poszukać? chodzi mi raczej o jakąś małą zmianę ale odważny krok, żeby pójść gdzieś gdzie można kogoś fajnego spotkać i nie czekać aż sam się zjawi, szczęściu trochę pomóc. I pamiętaj nigdy nie jest za późno ![]()
Aga ja tez wole wersje o hormonach, bo dzis mam juz lepszy nastrój i na dołku nie ma śladu. Zdarzają mi sie hustawki nastrojów; od euforii do depresji i albo aktywnie staram sie z nimi walczyć (sprzątanie to faktycznie dobry sposób) lub poddaje sie nim , użalam nad sobą, płacze co mnie oczyszcza i przywraca równowage psychiczną.
Wiem, że cierpisz z powodu tego faceta, nic Ci tu nie moge doradzic, bo nwaet nie wiem co miałabym napisać -tak by to brzmiało sensownie, poza tym , że wszystko wymaga czasu i że z pewnością predzej czy później o nim zapomnisz.
Pozostaje nam jedynie trzymac za siebie nawzajem kciuki by nasze życia sie jako - tako poukładały i abyśmy pozostały przy zdrowych zmysłach (to odnosi sie do mnie, bo jak mogły mnie zddołowac strony z biżuterią ślubną???????????????).
Niobe, ja Cię rozumiem z tą biżuterią, bo mnie ostatnio rozczulają dzieci. Wszędzie widzę dzieci i tych ojców zakochanych i wtedy czasami się zastanawiam czy mi będzie to dane. Dodatkowo wyobrażam sobie Jego jak zajmuje/zajmował się swoimi maluchami... On nie zniknie z mojego życia, dużo mi daje ta znajomość. W sensie zdobywania wiedzy i wymiany poglądów i nie ukrywam, że strasznie mi imponuje jego zainteresowanie. Ale to już nie jest to samo i myślę, że nie przekroczymy już granicy zwykłej przyjaźni. Teraz mam urlop, niedługo wyjeżdżam na wakacje i złapię potrzebny dystans. A dziś winko i książka ![]()
Cholera jasna... nic nie uklada sie tak jak powinno, nic mi sie nie chce, na nic nie mam ochoty, wszystko staje sie coraz ciemniejsze, coraz mniej radosne... Wszystko idzie w zla strone, nie w ta co powinno... Chce wracac do domu, chce znowu poczuc troche pozytywnej energi, chce przywrocic wszystko do pionu...
:( kuzwa, ale smutno, ale beznadziejnie....
dopadl mnie dol taki jak dawniej, gdy mialam depresje... nie czulam sie tak od hm... 2 lat? totalny bezsens...
Znów....
Czuję, że się zaczyna. Ta niemoc. Weekend. Zaczynam bać się ich jak zarazy. Kiedy w tygodniu chodzę do pracy jestem jakoś bardziej pozytywnie nastawiona do życia. A teraz? Przede mną 2 dni zamartwiania się i próby ułożenia sobie wszystkiego w głowie. Zaczynam czuć jak mnie wszysto uciska, dusi. Jak TO chce krzyczeć. Mówiąc TO mam na myśli frustrację, poczucie niesprawiedliwości.
Najlepsze wyjście - nie myśleć. Jeśli ktoś znajdzie sposób na "niemyślenie" to prosze bardzo dajcie mi znać.
Przepraszam za te głupoty - nawet ja mam wrażenie, że piszę bez sensu, ale co tam...
JustAnia tez tak wlasnie kiedys mialam - kiedy przychodzil weekend ja uswiadamialam sobie, ze nic nie znacze, ze bede plakac i cierpiec... Koniecznie musisz znalezc w swoim zyciu cos, co sprawi, ze kazdy weekend bedziesz dobze wspominac i bedziesz czekac na nie z usmiechem.... A jakis konkretny powod?
[b] A jakis konkretny powod?
Witam Nemezys...
U mnie każdy powód dobry do użalania. Moja straszna wada - ciągłe użalanie. Powód na ten weekend? Chyba tylko to, że wiem, iż nie uda mi się wyciągnąć znajomych na wyjście (nie udało się). Jedna przyjaciółka ma chłopaka, druga nie lubi wyjść na dyskotekę czy różnego rodzaju imprezy.
Nie potrafię zawierać znajomości, a więc moi znajomi opierają się głównie na tych dwóch dziewczynach. Nie narzekałabym na to, bo wiadomo, że lepiej mieć mniej przyjaciół za to prawdziwych, tylko kiedy ja chciałabym gdzieś wyjść się pobawić - to nie mam z kim.
"Trochę" mi smutno ostatnio. Wszystko mnie denerwuje. Mam skoki nastrojów. Tu jest dobrze, za moment mam ochotę uderzać głową o ścianę.
Cały weekend nie umiałam znaleźć sobie miejsca, tak też zaczął się ten tydzień. Podejrzewam, że kiedy wreszcie zaczną mi się studia to się skończy, bo będę pisać licencjat i nie będę miała czasu na myślenie o moim życiu. Czekam na to z niecierpliwością. Jak pomyślę sobie, że mam 21 lat i czekam aż wreszcie wakacje się skończą, to wiem, że ze mną jest coś nie tak. Jeszcze 5 lat temu było inaczej. Ale też wtedy miałam więcej przyjaciół, myślałam innymi kategoriami. Teraz? Teraz wszystko kręci się wokół braku tej jednej osoby w moim życiu. To pewnie też mi minie.:)
Dziękuję Nemezys za odpowiedź na mój post. Wiele to dla mnie znaczy.
Just, czyli dopadla cie zwyczajna handra... Musisz to w sobie zmienic, to narzekanie. Musisz zaczac patrzec na niektore sprawy w bardzniej optymistyczny sposob...
Ja sie tego troche nauczylam, juz nie narzekam tak jak kiedys...
A teraz jest mi zwyczajnie smutno, bo moi znajomi bawia sie, wyjezdzaja, wszyscy sa razem... i wydaje mi sie, ze totalnie o mnie zapomnieli... ![]()
Witam
Widzę, że dawno nikt tu nie wpadał. Czyżby nikt nie miał już gorszych dni????. Ja niestety mam, i to coraz częściej. Nie wiem czy to pogoda, czy mój mężczyzna powodują u mnie te dni..., jednak są i przychodzą coraz częściej ![]()
Oj gorszy dzień był wczoraj.....pierwszy tydzień listopada był oceanem łez. Wczoraj po raz pierwszy po kątach przed dziećmi płakałam z bezsilności jaką jest moja samotność.Dziś trochę lepiej ale święta nigdy był były moim ulubionym okresem tym bardziej teraz kiedy czekam na pozew.
Właśnie.... Świeta - czas radości, miłości, spokoju. Tego przecież sobie życzymy. Tak ciężko pozbyć się 'bagażu" by spokojnie i radośnie spędzić te swięta....
Mam nadzieję, ze Wam się uda, czego Wam z całego serca życzę....
hej,jestem tu od wczoraj i od wczoraj powódż Nie wiem nawet dlaczego.
Nie wiem czy znajdę tu bratnią duszę, czy ktoś kiedyś napisze, nie wiem jak tu jest?Nie lubię tego okresu jeszcze chyba bardziej niż Świąt. W Tv wssyscy tylko o Sylwestrze.Mieszkam na wsi, nie ma nawet gdzie pójść, do 2 stycznia mam urlop, jak pracuję to jeszcze jakoś muszę się ubrać, wyjść a teraz koszmar,wczoraj mialam bardzo zle myśli....
hej,jestem tu od wczoraj i od wczoraj powódż Nie wiem nawet dlaczego.
Nie wiem czy znajdę tu bratnią duszę, czy ktoś kiedyś napisze, nie wiem jak tu jest?Nie lubię tego okresu jeszcze chyba bardziej niż Świąt. W Tv wssyscy tylko o Sylwestrze.Mieszkam na wsi, nie ma nawet gdzie pójść, do 2 stycznia mam urlop, jak pracuję to jeszcze jakoś muszę się ubrać, wyjść a teraz koszmar,wczoraj mialam bardzo zle myśli....
Nie przejmuj się, nie tylko Ty siedzisz sama... Ja siedzę też w swoim wynajętym pokoiku, w Sylwestra też ale tym się akurat nie przejmuję bonie lubię zabaw sylwestrowych... Kupię sobie butelkę wina i będę się cieszyć że 1.01 nie trzeba iść do pracy... tv na szczęście nie posiadam więc nie wiem o czym tam gadają.
A gorsze dni mam od roku z kawałkiem kiedy to przekonałam się jakim beznadziejniakiem jestem w pracy i zupełnie straciłam grunt pod nogami.
Ja już od dłuższego czasu mam duży mętlik w głowie, chce mi się płakać. Nie jestem zadowolona ze swojego życia, ze swoich wyborów, ze studiów. I tak strasznie się boję, że życie mi ucieknie między palcami. Potrafię docenić dobre rzeczy w swoim życiu i nie mówię, że nie ma dobrych chwil, ale od ok 3 miesięcy, może więcej dzieje się ze mną coś niedobrego. Uśmiecham się, ale w oczach mam smutek. Czekam na moment kiedy będzie lepiej, zawsze po jakimś czasie mi to mija, ale co zrobić, żeby nie wracało ? Nie lubię końca roku
to niestety czas podsumowań i nowych postanowień, marzeń i nadziei na przyszły rok, ale teraz nawet tego się boję. Boję się, że znowu się rozczaruję.:(
hej,jestem tu od wczoraj i od wczoraj powódż Nie wiem nawet dlaczego.
Nie wiem czy znajdę tu bratnią duszę, czy ktoś kiedyś napisze, nie wiem jak tu jest?Nie lubię tego okresu jeszcze chyba bardziej niż Świąt. W Tv wssyscy tylko o Sylwestrze.Mieszkam na wsi, nie ma nawet gdzie pójść, do 2 stycznia mam urlop, jak pracuję to jeszcze jakoś muszę się ubrać, wyjść a teraz koszmar,wczoraj mialam bardzo zle myśli....
Hej ![]()
Mam nadzieję, że znajdziesz bratnią duszę
i to nie jedną...
Widzisz, ja nie jestem sama...., ale niestety
.... jest gorzej niż źle.... ten gorszy dzięń jest od kilku dni... nie widzę "słońca" ![]()
O jaki miły kącik widze ze nie jestem jedyna malkontentka.
myślalam,ze tylko ja tak mam.Czekam z utęsknieniem na lato lub chociaz wiosne bo depresji powoli dostaję
Oj też miałam takie chwile że tylko wyć ,polecam wykrzyczeć się w niebo głosy pomaga sprawdziłam
ja to przeczytałam to jakbym sama mówiła o sobie. Samotna ale nie sama. Ale ta samotność jest przeszywając. Chciałabym w końcu żeby facet mnie docenił, a nie tak jak teraz kolejny raz po 3 latach kopnął mnie ....
Witam ![]()
Wykrzyczeć się.... fajnie..., ale jak, gdzie, dookoła sąsiedzi...., ja tylko płaczę...., ostatnio nawet łzy poleciały mi na środku miasta....., ech..., życie czasem płata nam figle...., mi płacz pomaga, pomaga mi też bycie tu z Wami, pisanie, czytanie....
Mnie jakieś depresyjne nastroje dopadają już od roku. Dziś jest kolejny z takich dni - gdzie po dokonaniu bilansu minusów więcej niż plusów
( Mam 27 lat skończyłam studia - zrobiłam niedawno dodatkowy kurs a pracy i tak nie mogę znaleźć. Niedawno zakończył się mój związek. Jestem sama bez żadnych perspektyw!!! Mam grono sprawdzonych przyjaciół którzy martwią się o mnie wspierają mnie ale mają też swoje życie
a ja nie chce ich dodatkowo obciążać problemami. Najgorsze że już nie umiem udawać, wcześniej jak było mi źle to potrafiłam się głośno śmiać i mówić że życie singielki jest piękne. Teraz ciągle płaczę ja nie mam siły żyć!
Nikt się nie domyśla w okół że moje życie mnie zwyczajnie boli! Codziennie wstaje i zastanawiam się po co przecież to wszystko nie ma sensu - nie mam dla kogo ani dla czego żyć!
Obiecałam sobie, że w tym roku będzie lepiej że nie będę się dołować:( - a jak wyszło ? zadzwoniła dziś dawno niesłyszana koleżanka a ja na pytanie co tam u mnie??? wybuchłam histerycznym płaczem i nie mogłam nic z siebie wykrztusić! W końcu obiecałam, że napisze maila i przerwałam rozmowe.
Ja też mam tyle lat co ty i równiez nie mam sie czym pochwalić,nie mam nikogo i w ogóle jest nie ciekawie,ale jakoś trzeba przez to przebrnąc
Tak jutro znów pojawi się słońce - trzeba tylko nauczyć się patrzeć pod odpowiednim kątem
co by nas wszystkich nie poraziło optymizmem i gorącem ![]()
Mnie jakieś depresyjne nastroje dopadają już od roku. Dziś jest kolejny z takich dni - gdzie po dokonaniu bilansu minusów więcej niż plusów
( Mam 27 lat skończyłam studia - zrobiłam niedawno dodatkowy kurs a pracy i tak nie mogę znaleźć. Niedawno zakończył się mój związek. Jestem sama bez żadnych perspektyw!!! Mam grono sprawdzonych przyjaciół którzy martwią się o mnie wspierają mnie ale mają też swoje życie
a ja nie chce ich dodatkowo obciążać problemami. Najgorsze że już nie umiem udawać, wcześniej jak było mi źle to potrafiłam się głośno śmiać i mówić że życie singielki jest piękne. Teraz ciągle płaczę ja nie mam siły żyć!
Nikt się nie domyśla w okół że moje życie mnie zwyczajnie boli! Codziennie wstaje i zastanawiam się po co przecież to wszystko nie ma sensu - nie mam dla kogo ani dla czego żyć!
Obiecałam sobie, że w tym roku będzie lepiej że nie będę się dołować:( - a jak wyszło ? zadzwoniła dziś dawno niesłyszana koleżanka a ja na pytanie co tam u mnie??? wybuchłam histerycznym płaczem i nie mogłam nic z siebie wykrztusić! W końcu obiecałam, że napisze maila i przerwałam rozmowe.
Hej ![]()
A maila napisałaś?
. Oczywiście nie wnikam... Nie jesteś sama, skoro tu trafiłaś..., tu na forum zawsze możesz znaleźć wsparcie, możliwość wygadania się czy wypłakania...., mądre rady mądrych osób.... Poszukaj, poczytaj.... Skoro masz przyjaciół - ciesz się, nie obciążasz nikogo, jeśli ktoś chce Ci pomóc, wysłuchać.... Jesteś taka młoda i nie chcesz żyć????!!!! Chyba żartujesz!!! Wszystko przed Tobą, tylko się rozejrzyj dobrze.... Tak nowy rok - nowe nadzieje, szanse.... Zmień nastawienie do życia, a zobaczysz, że świat jest piękny! Dużo uśmiechu
![]()
Może to depresja?
Znowu wszystko idzie nie tak, a już myślałam, że wszystko zmierza ku lepszemu. Jest beznadziejnie, ja jestem beznadziejna
. Zawalam wszystkie egzaminy na studiach, w ogóle sobie nie radzę, uczę się, ale coś robię nie tak...
. Mam za dużo rzeczy na głowie, strasznie się wszystkim stresuję - praca, studia, prawko. Nie chcę nikogo zawieść, a czuję się coraz bardziej rozczarowana sobą.
U mnie gorsze dni od ponad roku... I robi się coraz gorzej - boję się wszystkiego: ludzi, wszystkiego co nowe, najlepiej się czuję w domu kiedy nie muszę spotykać żadnych ludzi. Każde wyjście z domu wywołuje u mnie niemal atak paniki. Nic mnie już nie cieszy, nawet moje dotychczasowe zainteresowania wywołują u mnie niechęć... Boję się przyszłości,boję się zycia, nie chcę już żyć, chcę spokojnie sobie zasnąć i nie musieć z niczym się już zmagać...
Tak - tak mail wysłałam i dostałam ochrzan za marudzenie ![]()
Wzięłam się troszkę za siebie - rozpoczęłam praktyki w zupełnie innej branży niż moje wykształcenie ale niezwykle ciekawe.
Wychodzę do pracy/mam ciągły kontakt z ludźmi i powoli uczę się od nowa uśmiechać.
Są gorsze i lepsze dni ale mam nadzieje, że od teraz będzie tylko lepiej.
I nie mam prawie w ogóle wolnego czasu ale jaka teraz jestem zorganizowana - ehhhhh jak ja kocham ten stan!
Wszystko świetnie poukładane - zmęczona ale zawsze chętna na wyjście z przyjaciółmi
))
Witam wszystkie ![]()
Oj dziewczyny..... Weźcie się w garść!!!!. Wiadomo, dopadają nas czasem "gorsze dni"..., ale bez przesady, przeczytajcie post bombki i zacznijcie działać
przede wszystkim usmiechnijcie się, nawet w ten gorszy dzień....
Tak - tak mail wysłałam i dostałam ochrzan za marudzenie
Wzięłam się troszkę za siebie - rozpoczęłam praktyki w zupełnie innej branży niż moje wykształcenie ale niezwykle ciekawe.
Wychodzę do pracy/mam ciągły kontakt z ludźmi i powoli uczę się od nowa uśmiechać.
Są gorsze i lepsze dni ale mam nadzieje, że od teraz będzie tylko lepiej.
I nie mam prawie w ogóle wolnego czasu ale jaka teraz jestem zorganizowana - ehhhhh jak ja kocham ten stan!
Wszystko świetnie poukładane - zmęczona ale zawsze chętna na wyjście z przyjaciółmi))
SUPER !!! I tak trzymaj
.Będzie lepiej, na pewno. Obrałaś dobry kierunek i tak trzymaj. A ja trzymam kciuki ![]()
Witam serdecznie .
Ja poszukuje kogoś z kim będę mogła porozmawiać na każdy temat.
Kogoś kto mnie wysłucha i będzie potrzebował abym to ja go wysłuchała .
Jestem osobą która nie potrafi bezinteresownie brać, czuje się wtedy delikatnie mówiąc głupio. Głęboko w sercu mam potrzebę niesienia pomocy tym którzy tego potrzebują. Nigdy nie przypuszczałam, ze sama będę potrzebowała troski i opieki. Wysłuchanie i zrozumienie - tak, to właśnie tego mi w ostatnim czasie potrzebowała brak.
Ktoś kto mnie zna mógłby powiedzieć, że oszalałam. W końcu mam córeczkę i cudownego narzeczonego. W tym roku zdaje maturę, do której za sprawa moich rodziców jestem perfekcyjnie przygotowana. W tym moim sterylnie czystym świecie brakuje przyjaciół.
Mam 20 lat i zero przyjaciół . Marze o kimś z kim mogłabym się dzielić swoim życiem. Marze o kimś komu będę mogła zaufać .
Mój asres e -mail dostepny jest na moim profilu. Pozdrawiam serdecznie :-D
453 2013-03-24 13:47:17 Ostatnio edytowany przez basia46 (2013-03-24 13:50:57)
kochane,ja płaczę,bo jestem do niczego,mąż mnie zostawił,ale najpierw zranił,mam jeszcze małoletnie dzieci,niemam za co żyć,ani popłacić rachunków,zima trzymie ostro ,palić w piecu trzeba,a tu niema opału,jestem osobą chorą,mam komornika za zerwanie umowy o tel.komórkowy,a moja najmłodsza córeczka ma 3 i pół latka,jeszcze matki potrzebuje,a starsze są w gimnazjum i średniej szkole,jest bardzo ciężko,ale musimy nie dać się tylko walczyć o jutro,życzę powodzenia wszystkim,a nasz płacz to nic nie pomoże ,a odwrotnie,bo bardzo boli głowa i oczy,może ktoś by mi coś doradził ,albo miał dla mnie jakąś pracę chałpniczą.pozdrawiam.czekam na odpowiedzi,a będe bardzo wdzięczna.
Dobrze, że jest takie miejsce w którym możemy się wyżlić
..ja też kiepsko funkcjonuję..właściwie to mam już tak około 9 lat, ale było nieporównywalnie gorzej, bo nawet miałam myśli samobójcze kobietki i tylko moja córeczka trzymała mnie przez wiele miesięcy ! przy życiu..dziś , gdyby nie samotność, której nie chcę a jest- byłoby całkiem nieźle..Basiu skąd jesteś? Nie ma tam u was jakiegoś urzędu, żeby mogli ci pomóc? acha kobietki- zapraszam was do poczytania mojego tematu,,szukam wartych szukania"-może i tam znajdziecie coś dla siebie ![]()
Witajcie ![]()
kochane,ja płaczę,bo jestem do niczego,mąż mnie zostawił,ale najpierw zranił,mam jeszcze małoletnie dzieci,niemam za co żyć,ani popłacić rachunków,zima trzymie ostro ,palić w piecu trzeba,a tu niema opału,jestem osobą chorą,mam komornika za zerwanie umowy o tel.komórkowy,a moja najmłodsza córeczka ma 3 i pół latka,jeszcze matki potrzebuje,a starsze są w gimnazjum i średniej szkole,jest bardzo ciężko,ale musimy nie dać się tylko walczyć o jutro,życzę powodzenia wszystkim,a nasz płacz to nic nie pomoże ,a odwrotnie,bo bardzo boli głowa i oczy,może ktoś by mi coś doradził ,albo miał dla mnie jakąś pracę chałpniczą.pozdrawiam.czekam na odpowiedzi,a będe bardzo wdzięczna.
basia46 nie jesteś do niczego!!!! Nie wolno Ci tak myśleć. To nie Twoja wina. Czasem życie nas tak doświadcza. Wiem, to nie jest miłe. Ja też od kilku dni płaczę
, nie jest mi przyjemnie, idą świeta, które niestety spędza sama z dziećmi, z dala od najbliższych mi osób, osób, które kocham i na których mi zależy, od najbliższych.... Czuję się okropnie. Niby nic takiego.... ale odzywa się we mnie tęsknota. Nie mogę żyć, tak jakbym chciała. Nie spełniam obietnic, danych moim dzieciom. One do konca pewnie nie rozumieją dlaczego, pomimo, że im mówię, tłumaczę - dlaczego tak jest, to nie z mojej winy....., ale przecież to ja im obiecałam, i ja ich nie spełniam.
Próbuję jakoś stanąć na nogi, nie myśleć, ale czas leci nieubłaganie.... To jest silniejsze ode mnie. Najgorsze jest to, że to nie jest mój wybór, że w jakiś sposób ktoś decyduje za mnie.... Nie mam z kim pogadać, wyżalić się, wypłakać, przytulić.... Każdy ma teraz swoje sprawy, zajęcia, problemy.
Tak zenna12, dobrze, że jest takie miejsce.... To miejsce pozwala nam myśleć, że nie jesteśmy same...., że inni mają gorzej, że możemy sobie pomóc i chociaż na chwilkę zapomnieć o swoich problemach. Twój wątek poczytam i się odezwę ![]()