Cóż dziewczyny nie wiem czy bede mogła tu dłużej pisac .Mój były znalazł to forum i mnie przesladuje znowu i zamierza przesladowac tutaj.Nie mam zamiaru wam i sobie fundować kolejnego stresu.Jak zacznie wypisywac bzdury zrobi sie niemiła atmosfera.Pozdrawiam was serdecznie i mam nadzieje ze sie uporacie ze wszystkim i ja też.
Podobne tematy
hej dziewczyny...poźniej sie odezwę !!! Ale żyje ....jest trochę lepiej...
Nie ma chyba nic gorszego jak zostawić kgoś kogo się kocha dla własnego dobra ![]()
Też to przerabiałam jakieś 5 lat temu. Nie mogłam się pozbierać bardzo długo. Sama nie wiem skąd wziełam na to siłę. Usunełam go wszędzie gdzie się dało żeby nie widzieć co robi i co u niego słychać chociaż z drugiej strony bardzo pragnęałam to wszystko wiedzieć, ale wmawiałam sobie że to przecież dla mojego dobra, ze tyle przez niego wycierpialam i ze podjęlam sluszna decyzje. Fakt podejmujac ta decyzje zostalam sama jak palec i bez niczego
. Jego znajomi byli moimi znajomymi wiec kontakty sie urwaly. zabral auto na ktore pracowalismy razem. Zostalam sama bez pracy i pieniedzy. To było straszne
, ale udało się i jestem z tego dumna że miałam w sobie tyle tej dziwnej siły. Znalazłam pracę w której czułam się świetnie i którą uwielbiałam w niej poznalam super kolezankę , a obecnie moge powiedzieć przyjaciółkę, ale niestety nie wszystko jest rózowe i wszystko co piekne szybko sie konczy. Obecnie znowu przechodze to co 5 lat temu
. we wrzesniu zostawiłam chłopaka znowu z tego samego powodu. poprostu znudziło mi sie ciągłe dawanie i nic w zamian, tylko w tej chwili już nie jest tak jak kiedyś, chociaż bardzo za nim tęsknie. On pisze do mnie czasami. spotkaliśmy się pare razy. On chce się przyjażnic, ale to nie jest możliwe przecież bo co ja mam mu opowiedac- jak bardzo jestem szczesliwa, albo i nie, jak to siwetnie imprezuje choc nawet tak nie jest. Ja sama nie chcialabym o tym slyszeć bo mi bardzo przykro, a przecież przyjazn polega na wzajemnym zaufaniu i opowiadanu sobie wszystkiego. powiedziałam mu to wszystko i poprosilam ze nie chce mieć z nim kontaktu i żeby sie do mnie nie odzywał
. Bardzo mi jest cięzko i smutno ![]()
sandra - s-ce
A ja K-ce ![]()
Sandra wobec tego mam nadzieję, że uda Nam się umówić na babskie pogaduchy przy winku:)
No jasne
Ja jestem jak najbardziej za ![]()
No to ja wam powiem coś na rozweselenie: otóż jakiś czas temu jak byliśmy razem pokazał mi maila, sam z siebie, a tam było kocham cię, całuję twoje uszka, obruszyłam się i oburzyłam bardzo a on na to ze to jego kuzynka i mają taką formę pozdrowień, he he, potem jak byłam u niego w domu wypytałam się jego matki o tą osobę a ona że żadnej takiej kuzynki nie mają, a on przy matce oburzył się i stwierdził że mama to już ma demencję starczą i nic nie pamięta, he he dziewczyny jak kochamy i mamy klapki na oczach, to każdą głupią wymówkę damy sobie wmówić jako prawdę bo w głowie nam się nie mieści ze faceci tak potrafią kłamać, teraz z tego się śmieję ale jak mi tak wmawiał i wmawiał to łyknełam, zobaczcie jak byłam głupia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ja jak kiedyś przyjechałam do niego n weekend , to znalazłam włos na jego koszulce- przez przypadek oczywiście bo nie jestem taka. Jak w żartach trochę spytałam czyj to jest włos, to on oczywiście powiedział że jego mamy. Tylko szkoda że jego mam ma krótkie i siwe włosy, a ten to chyba miał z 50 cm i był blond
Może to był włos jego mamy z czasów młodości ![]()
A ja kochane moje ostatnio dostałam porządnego kopa na ochłodę- czasami musi sie wydarzyć coś złego aby móc coś zrozumieć! I rzeczywiście czasami decydujący krok naprzód ..jest wynikiem solidnego kopniaka w tyłek! Po prostu przeszło mi wszystko....Nie chce mieć nic wspólnego już z nim....Jak pisałam wcześniej-napisał do mnie po prawie 2 msc milczenia...nawet ręka mi nie drgnęła aby zadzwonic czy napisać. chyba nareszcie coś do mnie dotarło. I jeszcze coś....nie ma we mnie już nienawiści...nie chce sie mścić. Po prostu nie ma nic....obojętność! I teraz to naprawdę dla mnie świetny stan! Bo nie ma dla nich już nic gorszego niż obojętność! KGB...odezwij sie jak będziesz miała chwile.....
789 2011-02-26 20:08:34 Ostatnio edytowany przez maxi (2011-02-26 20:09:40)
Anet super zazdroszczę Ci, też bym tak chciała, ja mam bardzo bardzo różnie ale dziś powiedział: kłamałem, kłamię i będę kłamał i to chyba sedno sprawy, dlaczego z takim typkiem nie warto byc.
Sandra 80 świetne, usmiałam się bardzo, nasi ex są beznadziejni!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Bo nie ma dla nich już nic gorszego niż obojętność!
Prawda, i trochę wody musi upłynąć, zanim do nas to dotrze. Niestety te słabsze chwile jeszcze się pojawiają ale bądźmy twarde jak stonki.
Wczoraj ucięłam rozmowę z koleżanką:
-"A jak tam P....?"
- "P...? Nie znam takiego...
"
dziewczyny???? jakiś abstynencję mamy? ![]()
ehh spotkaliśmy się było miło nawet bardzo już tesknie, tęskniłam będąc w jego objeciach i całujac Go a co usłyszałam? Nie wiem... I co z tego, że nadal do siebie cos czujemy? dzis chyba nie zasne...
malaiduzy....... jest takie amerykańskie przysłowie ( może nieco wulgarne) które może pasuje do jego niezdecydowania,mawiają " sraj, albo złaź z nocnika" ...:) on powinien sie zdecydować.... skoro już sie gdzisz na to aby przedłużać ten proces czegos czego on nie wie....
hehe dobre ![]()
wiem... wszystko, wiem ale takze rozumiem, że On potrzebuje czasu nie chce Go do niczego namawiać musi sam zajrzeć w głąb swojego sreca i przestać się wzbraniać przed uczuciami, widać co czuje ale chyba sam się boi do tego przynać
po spotkaniu jeszcze dlugo rozmawialismy, oboje nie mogliśmy zasnąć...
malaiduzy kobicuję Twojemu szczęściu i wytrwalości w pokorze....!!! niepokoi mnie jeden fakt o który chciałabym Ciebie zapytać bo nie wiem czy w analizie sytuacji wzięłaś to pod uwagę. Pisałaś, że pod wpływem alkoholu "nawymyślałaś mu" dlaczego? ( nie oczekuję, że mi odpowiesz być może to zbyt intymna sprawa - niemniej intersuję mnie czy zadałaś sobie to pytanie) co takiego się stało, że poczułaś złość i źle Go potraktowałaś? skądś się to wzięło prawda? nie usprawiedliwa to nigdy człowieka oczywiście.... ale warto sobie odpowiedzieć na takie pytania... tym bardziej, ze pragniesz wszytsko naprawić....
wiem, to we mnie narastało bo pod koniec naszego związku nie czułam się zbyt dobrze i pewnie wiele spraw się na to nałożyło ale wiem teraz, że przesadzałam on się strał jak mógł a ja i tak tego nie doceniałam, nie wiem co się ze mną działo chyba wtedy wpadłam w jakąś depresję... i rozpętałam burzę z byle pretekstu i dlatego to z siebie wyrzuciłam. Teraz widzę, że źle do tego wszystkiego podchodziłam, że w dużej mierze ja się do tego przyczyniłam. i wiem, że to było potrzebne naszemu związkowi... abyśmy teraz mogli zbudować coś lepszego o ile będzie na to szansa...
ehh... czemu to wszystko jest takie trudne, przecież miłość powinna być prosta...
.. no niestety.... wiesz tak sobie pomyślałam, że wszystko jest prostsze kiedy ktoś nas wspiera, umacnia, współpracuje.... i tak dokładnie jest pewnie z miłością... jeśli to prawdziwe uczucie to myślę, że bywają trudne chwile ale ludzie wzajemnie się uzupełniają i jest łatwiej. Analizuje Twoją sytuację, rozumiem - przesadziłaś - ale dlaczego odrazu rozstanie? kurcze malaiduzy jesteś w stanie na chłodno podejść do sytuacji? .... chodzi mi o to abyś nie wpakowała się świadomie w coś co może nie mieć przyszłości.
Wiesz ja tylko patrzę ze swojego punktu widzenia. Pamiętam, kiedy mój eks mnie zostawił po raz pierwszy. Tłumaczyłam mu, że przecież to da się naprawić, że pewne zachowania da sie korygować - nie zmienimy charakteru, ale możemy pracować nad cechami, które irytują drugą osobę- oczywiście dziś wiem, że facetowi broń boże nie ma co takich myśli przedstawiać - bo przeciez nie zrozumie - oczywiście nie generalizuję i głeboko wierzę, że na mojej drodze spotkam takiego, który będzie mnie raczyl takimi głebokimi przemyśleniami. Ale do czego zmierzam? zmierzam moja Droga do tego, albyś zastanowiła się nad faktem, że Twój facet uciekł od problemu..... błachego tak naprawdę... bo to było nieporozumienie , Twoje zachowanie które być może było karygodne.... ale żeby odrazu tak zgrubej rury? tym bardziej, że prosiłaś o wybaczenie, że wytłumaczyłaś.... napewno On ma swoje racje, ale chodzi mi o fakt, że w życiu wciąż się spotykamy z przeszkodami... on bedzie uciekał cały czas? czego oczekujesz od partnera do życia?
Żeby była jasność... ja nie neguję absolutnie Twojej chęci powrotu, patrzę tylko obiektywnie na historię, którą tutaj przedstawiłaś.... i może moje sugestie utwierdzą Cie w przekonaniu , że to ten jedyny a to wzmocni Twoją wolę walki, albo uświadomią coś czego być może nie dostrzegasz poprzez przysłaniające uczucie.
798 2011-02-28 20:08:13 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-02-28 20:08:42)
KGB, czytam Twój post już po raz enty i myślę... zastanawiam się..., też na początku nie rozumiałam czemu mnie zostawił wiem, że Go zraniłam a on starał się siebie chronić wiem, że to mogło wyglądać na brak szacunku z mojej strony w stosunku do jego osoby, pomimo, że bardzo Go szanuje.
Naprawdę nie wiem czy dobrze robię, nie mam zielonego pojęcia lecz bardzo mocno Go kocham to wiem.
I gdybym nie wierzyła,ja nie tylko wierzę ja to wiem, że uda nam się zbudować nowy lepszy związek, jeśli tylko tego będziemy chcieli.
Ryzykuje dużo ale wiem, że mogę otrzymać znacznie więcej. Boję się i to bardzo ale chce wyjść temu naprzeciw bo wiem, że jeżeli to przejdziemy będzie tylko lepiej a strach zniknie...
Jestem pewna, że na pewno nie potrafię na to spojrzeć obiektywnie bo uczuć do Niego nie potrafię opisać w żaden sposób i przysłaniają mi obiektywne spojrzenie na nasz związek ale wiem także jak było wcześniej nie zawsze dobrze ale udawało nam się z tego wyjść i mam nadzieję, że i tym razem tak będzie a to wszystko pokarze nam jak wiele dla siebie znaczymy i jak bardzo silne uczucie nas łączy...
malaiduzy... skoro tak czujesz to ja osobiście kibicuję Twojej wytrwałości... jeśli to prawdziwe to napewno się uda!!!!!!
Dziewczyny jadę jutro na ostatni etap rozmowy kwalif. trzymajcie kciuki!!!!
Dziękuje i Tobie również, życzę powodzenia na rozmowie na pewno uda Ci się pokonać konkurencję ![]()
powiem szczerze, że mam nadzieję!!! dość wysoko już doszłam w tych idiotycznych etapach kwalifikacji i wkurzyłabym się gdyby teraz była lipa:D
Jestem tu nowa, jednakże postanowiłam napisać. Ja byłam w toksycznym związku ostatnie 4 lata, teraz od pół roku jestem sama, ale z perspektywy czasu widzę iż nie potrafię zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie. Chyba stworzyło to we mnie jakiś uraz psychiczny, chodzę od chwili zerwania do psychologa i mam nadzieję wyjść z tego co mnie doświadczyło.
KGB i jak poszło?
hejka! mam tą prace!!!!!!!!!!! pijemy:):D..... za lepszy czas... dzięuję za wsparcie;*
to gratulacje
to zdrówko, tak za lepszy czas i za Twoją nową pracę ![]()
806 2011-03-01 22:36:28 Ostatnio edytowany przez KGB (2011-03-01 22:37:23)
dziękuję, mam przystojnego szefa!!!!
:D ale zaobrączkowany więc wykluczony;) w każdym razie oko mogę nacieszyć:D
malaiduzy jakieś newsy masz?
Gratulacje...no i uważaj na szefa ![]()
Nie podpadnij mu...no chyba że chcesz ![]()
Bardzo dziękuje!!!
będę uważać....
a swe oczy będe cieszyć dyskretnie........:D coby losu nie kusić:D
KGB gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
KGB gratuluję:)
Gratulacje
Pewne poza szefem też jakiś przystojniak się znajdzie ![]()
812 2011-03-02 09:06:37 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-03-02 09:16:10)
KGB
nasz kontakt trochę słabnie... ehh... i nie wiem co powinnam zrobić? czy jakoś sie starać czy dac mu działać?
Nie wiem co to wszytsko ma znaczyć ! powiedziałam mu, że nie chce się z nim spotykać jako przyjaciółka na pewno nie teraz powiedziałam, że może w jakiejs odległej przyszłości On powiedział, że mu też nie jest łatwo...
Czy dawałaby mi nadzieję jeżeli sam by niczego nie chciał?
Dawałby........ bo faceci to tchórze.... zresztą jak już wiesz napewno z innych historii uwielbiaja zostawiać sobie otwarte furtki. malaiduzy........ co to jest? jakas choelrna rekrutacja? siedzisz i czekasz aż Ktoś podejmie decyzje, malaiduzy jesteś mądra kobietką i wiem jak bardzo Tobie na Nim zależy, wiem również, że obwiniasz siebie za pewne okoliczności, ale kochana..... rozumiem jego, że potrzebuje czasu ale chyba miał ten czas i wiesz odpowiedz sobie na pytanie czy dobrze się czujesz w roli kobiety z która facet aby był musi się zastanawiac? chcesz takiego związku?
Popełniłaś błąd - ok... zrozumiałaś, powiedziałaś, pokazałaś - on napewno też nie jest nieskazitelny; Więc kochana wóz albo przewóz. Nie cackaj się z chłopem. Nie szkoda Ci czasu?
pewnie masz rację...
tylko, że ja nie wiem co mam robić... co mam myśleć ale nie chce żyć jakimiś pieprzonymi złudzeniami i nadzieją na szczęśliwe zakończenie. Nie potrafię zakończyć samego tego przed sobą... tym bardziej po naszym spotkaniu ;/ a może ja sama tego nie chce? i nie chce otworzyć oczu? Bo boję się ujrzeć prawdę.
to bardzo prawdopodbne.... rozumiem Twój stan jak najabardziej, ale to jest destrukcyjne, to poprostu może człowieka wykończyć..... ale decyzja należy do Ciebie czy Ty masz ochotę wciąż czekać i rozmyślać i analizować a tymczasem z jego strony co? wydaje mi się, że jeżeli człowiekowi zależy na czymś a tym bardziej na kimś to nie odpiernicza szopek pt: muszę pomyśleć. Dojrzałe zachowanie w takiej sytuacji to jest wspólna rozmowa, wyciagnięcie wniosków, kompromis tudzież konsensus albo powiedzenie sobie koniec kropka. A Ty tkwisz teraz sama nie wiem w czym i nie dziwię Ci się, że jest Ci trudno, ale troche też na swoje życzenie.... także głowa do góry, spacer w pogodny dzień i przemyśl czy Ty naprawdę chcesz tak żyć???? zastanawiając sie...... każdy z nas pragnie drugiej osoby zwłaszcza jeśli mamy to szczęście i kochamy nad zycie, ale poza tym pięknym uczuciem musi być nić porozumienia.... zauważasz ją gdzieś teraz między wami? tylko nie mów, że tak ponieważ sobie wyjaśnialiście. Gdyby była On byłby obok Ciebie.
Trzymaj sie mocno i trzymam kciuki za dobre decyzje Twoje!!!!
byłoby by mi łatwiej, żeby to spotkanie okazało się kompletną klapą, żebym zrozumiała, że nic do mnie nie czuje, pewnie to głupie ale pomimo tego, że nie wyjawił mi swoich uczuć, ja to czułam, że nadal jest coś między nami i to nie skończyło się tamtego dnia, że oboje pragniemy być blisko siebie, tylko, że On się przed tym wzbrania - niestety to boli kiedy osoba która kochasz w ten sposób się zachowuje, tym bardziej tego nie rozumiem...
tak zaraz jadę na uczelnie więc może chodź na chwilę uwolnię się od tych myśli...
Dzięki KGB, może to jest tak, że to ja nie daje mu odejść ?
witajcie! Malaiduzy...nie wydaje mi sie ,że nie pozwalasz mu odejść. Wiem jedno...jeżeli ktoś chce odejść -to nie ma siły! To jest silniejsze od człowieka. Bardziej skłaniam sie ku przekonaniu,że kiedy ktoś czegoś nie dopowiada,nie mówi...to tak,jakby chciał mieć ciągle tę otwartą furtkę..nie wiem ale ja właśnie tak myślę i wiele razy przekonałam sie ,że tak właśnie jest ( jeśli chodzi o facetów). Ile razy słyszałam - "przecież ja nie powiedziałem ,że nie chce,ja nie powiedziałem tego- tamtego, gdybym chciał ( nie chciał) to bym to powiedział. Myśle ,że to taka gra z ich strony...
ale powiem Ci tak....jeśli bardzo w Was wierzysz ( a tak to odebrałam) to wierz mi - nikt ani nic Ci nie jest w stanie przetłumaczyć ,że jest inaczej! Ja też do niedawna to przerabiałam- wg mnie bylismy dla siebie stworzeni,wyjątkowi i nie było mowy o tym ,że ja bedę wierzyć w to ,że nie bedziemy razem. To było niemozliwe! I cóż ...przyszedł taki moment,kiedy zaczęłam go wyjątkowo potrzebować - i okazało sie,że jestem sama! I to był ten kubeł zimnej wody na łeb!
ehh... tak niestety właśnie jest... ![]()
a co u Ciebie Anet?
no wiesz ...jak mówiłam- wszystko zwaliło mi sie na głowę! Wszystko dosłownie posypało....problem za problemem! Ale jak mówiłam to mi uświadomiło coś...i przez to nie mam czasu myśleć o żadnym z NICH! I wcale mi sie nie chce....choć jak wiesz myśli nie są uzależnione od naszego chcenia> i pewnie nie raz jeszcze powrócą. Ale jak mówiłam...gdzieś uleciał mój gniew i żal i pretensje....i jestem sobie teraz w takim błogim stanie zobojetnienia ( tak jakbym patrzyła na te swoje sytuacje z boku). Nie wiem ...może już sama wybudowałam sobie JAKIŚ MUR? Taki przed nimi......?????
No właśnie tak myśle,że chyba nawet nieświadomie buduję jakiś mur...nie wiem ,czy to dobrze- to się dzieje mimowolnie. A ,że ja nic z tym nie robie to druga sprawa! Boje sie tylko tego ....żeby to jednak nie był MUR CHIŃSKI!
też bym tak chciała...
na razie robię pierwszy krok wychodzę na disco i mam nadzieję, że nie będzie Go w moich myślach ![]()
jak mija poranek? u mnie ciężko... ale nie z Jego powodu
heh
no i się odezwał jakby wyczuł, że gdzieś wyszłam... a odp. dopiero po powrocie ![]()
hej hej, poranek dobrze. wyspałam sie!!!
malaiduzy odezwał, ale coś poszło do przodu? opowiedz jak na disko:D
teraz napisał co robiłam do 4 rano heh czy do przodu to się okaże
zresztą jak sobie chce
a na disco dobrze nawet bardzo dobrze wybawiłam się za wszystkie czasy i śmiałam się tak prawdziwie, już nie pamiętam kiedy to robiłam, na prawdę cudowne uczucie ![]()
malaiduzy........ czyli cały czas jesteś w stagnacji????
tak, bez zmian
i nie wiem czemu ale czuje, że wszystko między nami się ułoży
liczę na to, że kiedy się spotkamy to wszystko się wyjaśni
powinien wiedzieć czego chce, jeżeli nie będzie wiedział to ja wiem, czego ja chce, chce żeby był przy mnie był ze mną ale jeżeli nie będzie mógł tego mi dać to będzie oznaczało dla mnie koniec
mam nadzieję, że będę wstanie to zrobić...
małaiduzy ważne abyś Ty wiedziała czego chcesz ![]()
a teraz muzycznie, moja ukochana Ania D.
http://www.youtube.com/watch?v=7IfKnSVPbS8
no tak, postanowiłam, że nie będę już do niego nic pisać ani mu odpisywać może to Go zmobilizuje do spotkania się, przecież w poniedziałek jeszcze proponował spotkanie więc jeżeli zechce jeszcze raz to zrobi...
tylko to czekanie jest nie do zniesienia... chciałabym już wszystko wiedzieć...
Przyszła kolej na mnie. Przegrywam....
Minął miesiąc, a Ja, twarda jak stonka, uparty i zawzięty Byk miewam chwile w których psycha klęka. Wczoraj miałam fajny wieczór. Po basenie pojechałam na noc do przyjaciółki na babskie ploty do drugiej w nocy, oczywiście przy winie. Na początku było OK, ale z każdą minutą zaczynałam robić się nieobecna i myślami byłam przy Nim. Zaczęło mi go brakować, kusiło mnie żeby do niego napisać sms-a, zaczęłam tęsknić za jego obecnością, przytulaniem, za tym, że po prostu jest. Nie mogę uwolnić się od tych myśli, nie chcę żeby zaprzątał mi głowę myślami o Nim. I choć wiem że to Dupek który na mnie nie zasługuje ja łamię się w sobie samą myślą o tym że tęsknie... ![]()
Mirella jeszcze niedawno tak samo myślałam... W sumie do tej pory mam takie chwile, że tęsknię i chciałabym żeby przyjechał. Ale potem sobie myślę, że co z tego jak napiszę czy zadzwonię, jak on albo nie odpisze, albo napisze coś takiego po czym będę się czuła jak w dniu rozstania... Myślę, że najlepiej nie mieć kontaktu, tak łatwiej jest sobie wszystko poukładać.
Mirella nie przegrywasz, wygrywasz siebie z czasem zobaczysz to coraz wyraźniej, po alkoholu tez miaewałam takie jazdy ze chciałam zadzwonić, napisać smska, teskniłam, takie emocje wyzwala alko i nic więcej.
Silesia Zerwałam z nim kontakt, nie widzę go na żadnych portalach, nie mam nr gg nawet skasowałam nr telefonu - szkoda że nie mogę skasować go z mojej głowy... Kilka dni temu moja siostra powiedziała mi że miał opis na gg "Ach! Żyję!!!" co dla mnie było równoznacze "mam cię w dupie, zaczynam od nowa". Od razu podniosło mi to ciśnienie.
maxiWiem, że po alkoholu emocje wygrywają ale na szczęście mam na tyle siły aby się powstrzymać ale boję się tego. Zaraz idę do baru ale obiecuję że tylko na jedno piwo! ![]()
Skąd w Was tyle siły dziewczyny? Podziwiam Was.. Nie mam tyle siły...Po prostu nie mam....
Skąd w Was tyle siły dziewczyny? Podziwiam Was.. Nie mam tyle siły...Po prostu nie mam....
Witaj Miło, na co konkretnie nie masz siły? wiesz siła przychodzi z czasem, początkowo masz wrażenie, że nie podołasz a z dnia na dzień jest lżej. Napisz coś więcej ulży
Droga KGB cała moją historię już przelałam..Jest na poście pt.Jak żyć?..
przeczytałam. Doskonale Ciebie rozumiem. Im szybciej to zamkniesz tym lepiej dla Ciebie. Boli ale przestanie. Masz córkę nie trać energii na Niego...... Nie walcz. o co chcesz walczyć? zdradził żone z Tobą później Ciebie z żoną..... co to ma być!!!! a w Tym wszystkim są dzieci. Weź się w garść i zaoszczedź tego swojemu dziecku.
Mirella podziwiam Cię bo ja nadal mam Jego tel, smsy i gg. I przez dzisiejszy opis po prostu wszystko wróciło... A i tak go nie skasowałam. Z każdym dniem jednak pokazuje mi jakim jest dupkiem i nie wierzę, że to jest ten sam facet, który jeszcze miesiąc temu nie chciał beze mnie na imprezę wyjść, bo "nie lubię się bez Ciebie bawić" "Tylko z Tobą chcę tańczyć", a wczoraj się super bawił wśród naszych wspólnych znajomych. To boli.
Lavida kobieta jest silna... I choć czasem o tym zapominamy, to w gruncie rzeczy tak jest. Nie jest mi łatwo to pisać, bo sama do końca nie uważam tak, ale wierzę, że wszystkim nam się uda.
Dziewczyny mam prośbę, czy możecie odpowiedzieć na moje pytanie zadane pod moim postem "3 lata mnie okłamywał. Miał inną." Potrzebuję porady
Kobieta zawsze musi być silna... Tylko nie zawsze jest...Przez tchórzliwych facetów cierpimy..A najgorsze jest to, że często się obwiniamy tym co się stało..
Silesia Ja skasowałam to ze względu na siebie. Za dużo mnie to kosztuje ale karce siebie żeby czasem nie zobaczyć co "nowego" napisał. Znam jego hasła na maila, na gg a On głupek nawet tego nie zmienił, więc wyobraź sobie jaka czasem dżemie we mnie ciekawość by tam zaglądnąć. Tydzień temu był u mnie, mówił że z nikim się nie spotyka, przedtem pisał że kocha tylko mnie a na drugi dzień dostał wiadomość od jakiejś panny która dziękuje mu za miło spędzoną noc. Wtedy powiedziałam sobie dość. Nie jest mi łatwo ale ten kto mało wie lepiej śpi.
A tak wracając do tematu, to jest mi dzisiaj bardzo ciężko. Czuję że wypalam się od środka, że nic tam nie ma tylko pustka. Uświadamiam sobie że te wszystkie związki w których byłam zabierały jakąś część mnie, że wyżarły wszystko to co było we mnie dobre. Staje się zgorzkniała i to mnie przeraża.
każda rana się goi... droga Mirello. Owszem zostaje blizna, ale ona nam przypomina: czego nie wolno!!!!! kiedy już sie wszystko wygoi.... czas na odrodzenie. Kiedy już jest tak źle, że gorzej być nie może...... buduje nas myśl, że w końcy coś wydarzy się pozytywnego.
Ja określiłam na początku samą siebie: owszem tęsknie czasami tak , że aż dech zapiera - ale już tak nie boli. Postanowiłam zająć się realizacją siebie ..... zawsze siebie realizowałam, ale wiecie co? okazało się że droga do realizacji była gdzie indziej, wiecie co sie okazało jak zaczęłam myśleć o tym czego ja chcę od siebie do czego zmierzam..... okazało się że droga do realizacji była gdzie indziej i do tego było mi potrzebne to rozstanie..... znalazłam realizację zawodową - do ktorej dążyłam i której nie uzyskałabym napewno w związku z Nim...... zostały uczucia, ból....... ale zaczynam od siebie. Wiem, że lada moment nie będe już tak dużo pamiętać
Dzisiaj przemawiają do mnie słowa tej piosenki. Przez łzy, ale tak właśnie jest...
"Jestem kim jestem
Nie zmienię się nie chcę
Choć już rozumiem dziś coraz więcej
Uczę się żyć tak by dać sobie szczęście
By widząc całe zło tu czuć się bezpiecznie"
wcale nie jestem silna.. myslę, ze nie raz jeszcze zmoczę poduchę:( oczy opuchnięte od wczoraj a tu nowe łezki się ciśną, co nas nie zabije nas wzmocni
Ja od czwartku znów jestem w gorszej formie. Jeszcze wczoraj dowiedziałam się, że zrobił imprezę i zaprosił tylu naszych wspólnych znajomych... Jak mógł mówić, że on też to przeżywa, że też Go boli ta sytuacja, jak on się dobrze bawi? Gdyby to przeżywał to by nie latał na imprezy.
Silesia..ja tez bylam na imprezie w piatek swietowalysmy dzien kobiet, moze robi to zeby zagluszyc uczucie tesknoty