netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

przegrywam

1 126 odpowiedzi45 342 wyświetleniazałożony przez ot taka sobie, 08.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 1 127 ]

1

Temat: przegrywam

od 3 tygodni nie spotykam się z nim,nawet nie dzwonimy do siebie,na początku było jakoś lżej,teraz z dnia na dzień jest coraz gorzej.On codziennie jest pierwszą myślą gdy się budze i ostatnią gdy zasypiam.Wiem że nie upłyneło dużo czasu,ale zaczynam przegrywać,robi się coraz gorzej.Wiem że lepiej dla nas abyśmy się nie spotykali...ale tak bardzo mi go brakuje.
Boje się,boje się tego co się ze mną dzieje,boje się i jest mi z tym bardzo ciężko.

2

Odp: przegrywam

to co teraz przeżywasz jest normalne, ja dałam radę to i ty dasz smile

3

Odp: przegrywam

Każde rozstanie boli. Tym bardziej, ze naprawdę kochało się to osobę. Ale z pewnością będzie jeszcze nie jeden smile Poza tym, przecierpisz kilka miesięcy i Ci przejdzie. Utrzymywanie kontaktów po rozstaniu, nie zawsze kończy się dobrze, bo wciąż tkwimy w nadziei, że może się zejdziemy, nie?

Trzymaj się smile

4

Odp: przegrywam

To fakt raczej niezmienny,Każde rozstanie boli. Po moim związku kilkuketnim,bolało bardzo,i kochałam bardzo,ale po rozstaniu urwał kontakt,choć ja jeszcze próbowalam... Tak teraz z perspektywy czasu,to było jednak dobre,brak kontaktu. NAJWAŻNIEJSZE  jest moim zdaniem,postarać się czymś odwrócić swoje myśli od tej osoby,{wiem,trudne bardzo} - jeśli nie spróbujesz,to tylko będziesz dokładać sobie sama zmartwien i nie ruszysz do przodu,a tego Ci potrzeba. Głowa do góry,i nie patrz za siebie. A się ułoży.Powodzenia:)

5

Odp: przegrywam

OT TAKA SOBIE skąd ja to znam...mineło wiele miesiecy a ja...widze go każdego dnia ,slysze,czuje jego dotyk....kazdy nowo rozpoczety dzien poświecam jemu.
Na poczatku rozstania poczulam ulge i w jakims stopniu radośc ze uwolnilam sie od tego zwiazku,ze nie będziemy sie juz musieli ukrywac,nie będzie wyrzutow sumienia...bylam nawet u spowiedzi,tak...poczulam sie oczyszczona,znowu ulga a poźniej coraz wiekszy dol!
Teraz gdy minelo wiele miesiecy...jest wcale nie jest lepiej...sa chwile że można oszalec...
VCały czas sobie powtarzam -daj sobie czas...no i go daję...i co z tego...!?
Ciekawa jestem tylko co u niego,jak żyje,jak sobie poradzil z ta całą sytuacja ...bo tak sobie mysle jeśli ja to wszystko tak mocno przeżywam to jak daje sobie rade on,bo on zdradzil swoja rodzine a ja ostatecznie tylko swoje morale...

6

Odp: przegrywam

śmieszne/dziwne ... że czuję to co wy jeszcze z nim "będąc". zachowuję się jakby każdy dzień był tym naszym ostatnim ... straszne uczucie wiedzieć że trzeba komus dać odejść, a raczej zwrócić mu jego normalne życie sad(

7

Odp: przegrywam

AMERAH mialam takie odczucia jak Ty na krotko przed rozstaniem...dalam mu nawet coś na pamiątke...więc uważaj bo podswiadomosc dziala i byc może wkrotce sie rozstaniecie...

8

Odp: przegrywam

Ja z moim P.rozstaliśmy się albo i nie??powiedział,że musi wszystko przemyśleć:(-dwa tygodnie temu.Tęsknie bardzo,piszę do Niego,dzwonie i wiem,że robię z siebie idiotkę ale nie potrafię inaczej.Jest mi bardzo ciężko.Zadałam mu pytanie czy My jeszcze jesteśmy razem czy już nie i usłyszałam,żebym go nie ponaglała.Gabi napisała,że każde rozstanie boli i to jest prawda......ja nie mogę sobie znaleźć sobie miejsca ,wszystko mnie denerwuje.....

9

Odp: przegrywam
kasandra1234 napisał/a:

AMERAH mialam takie odczucia jak Ty na krotko przed rozstaniem...dalam mu nawet coś na pamiątke...więc uważaj bo podswiadomosc dziala i byc może wkrotce sie rozstaniecie...

tak czuje, że koniec zbliża się ....straszne uczucie. To zwyczajnie boli sad nie wiem czy może ja powinnam to skończyć? może fakt nie stać go na to? ale czy dla swojego serca nie powinnam brać tego co narazie on chce mi dawać? chociaż to, tak niewiele, a tak wiele ...

10

Odp: przegrywam

To wszystko sie łatwo mówi ale na codzien nie jest tak rózowo gdy idziemy spac z mysla o nim i wstajemy z mysla o nim.....ja z moim byłym mam kontakt ale normalnie,smsy typu co u Ciebie,i spotkaniu na kawie,rozmowach o wszystkim,a gdy zapytałam dlaczego ostatnio napisał czy idziemy na kawe po prawie 3 miesiącach niewidzenia to napisał ze mnie lubi i ze ja sie nim bardziej interesuje niz jego partnerka....ale jakos nie potrafie zyc tak zeby całkowicie wyrzucic go ze swojego życia,mam jakby wrazenie ze on sie pojawił w moim poukładanym zyciu z jakiegos powodu i nadal jest,i wiem ze ma mnóstwo problemów a ja chce mu pomóc,chocby samym dobrym słowem albo tym ze jestem i moze na mnie liczyc...to wszystko.Nigdy nie opisywałam tu swojej historii chyba nie jestem gotowa ale jesli cos pisze daje rady to tylko z własnego doswiadczenia...

11

Odp: przegrywam

No to stworzyłyśmy tutaj "klan pomiesięczne rozstanie". ja czekam na wiadomośc od niego ponad trzy tygodnie. Milczy od czasu jak mu powiedziałam o swoim uczuciu...tchórz jeden!!!!!

12

Odp: przegrywam

tak, coraz częściej myślę że mężczyźni to tchórze ... wiadomo, nie wszyscy ale chyba duuża ich część. Dlaczego to kobiety muszą mieć "jaja" ?!?!

13

Odp: przegrywam

tylko,ze ja taką huśtawkę to przechodze z nim już od ponad 2 lat.....i powiem szczerze,że zawsze mi brakowało tej siły aby "zakończyć"? do czasu,kiedy zrozumiałam ,że problem nie tkwi we mnie tylko w nim( syndrom Piotrusia Pana) i teraz nie ustąpię...niech sie deklaruje albo w tę albo poszedł.....!!!!

14

Odp: przegrywam

a najgorsze jest to ,że zawsze myślałam ,że facet moze być niedojrzały jak ma dwadzieścia pare lat...Ale im starszych spotykam tym jest kurde corac gorzej...he he!!!

15

Odp: przegrywam

cześć Wszystkim,
Pewnie moja wypowiedź powieli setki myśli każdej / każdego z Was - ale człowiek czasami tak ma, że przypływa chęć wyrzucenia "brudnych myśli" przed osobami niezależnymi ( o dzięki Stwórco internetowych forum! big_smile ). Jestem jakiś czas po "tym wielkim rozstaniu" nigdy nie przeżyłam takiego bólu.... dlatego też nie umiem sobie  ztym zupelnie poradzić. Zranił mnie po raz drugi, więc jakby może  troche mniej boli? może nawet się cieszę, że tak się stało.... tylko mam jeden problem: jak nauczyć się żyć z tą niespełnioną miłością? jak nauczyć się akceptować jego w moich snach, które wywołują łzy ( to pewnie przez wspomnienia) ogólnie przeszłam do normlanego trybu życia... praca, dom itd.... pracowaliśmy w jendej firmie i chyba mój Anioł Stróż zechciał inaczej - moja szefowa postanowila się mnie pozbyć. Więc w ciągu 2 miesiecy mój świat wywrócił się do góry nogami straciłam ukochanego i wymarzoną prace.... myślę o Nim niby rzadziej, ale nie jestem pewna czy to powoduje osłabnięcie destrukcyjnego uczucia jakim jest miłość. Wiem, że ma inną... nie znoszę tych myśli... czy ona jest lepsza? że obejmuje ją tak jak mnie, że jest dla niej dobry i jedyne co mnie trzyma w optymistycznym akcencie, że On potrafi dać w kość.... ale za chwile myśle sobie: a jak on dla  Niej pozstanie już taki wyjątkowy? przeciez taki miał być dla mnie?
Ostatnie dni spedziłamw  szpitalu ( takie tam babskie sprawy ) napisałam do niego maila ogólnie co u Niego odpisał, że był na dnie i że wypłynął - to taki dzieciaczek - myślę że jeszcze nigdy nei dosięgnął prawdziwego dna - no chyba że bycie na dnie to znalezienie sobie pocieszenia.... w postaci przecietnej brunetki z duzym nochalem big_smile przepraszam musiałam sobie ulżyć big_smile wymieniliśmy kilka maili, napisał, że chce mnie odwiedzić w szpitalu - to było w zeszłym tygodniu, nie odpisałam mu.... nie mam siły jakoś.... wyszłam już ze szpitala czy powinnam kontynuować tą korespondencję? Dodam nie pragnę jego powrotu, nie chcę tego. Jedyne o czym marzę to żeby pożałował..... i zrozumiał że jest okrutnym mordercą.... moich uczuć.

16

Odp: przegrywam

Podziwiam Cie za tą siłę , kiedy nie odpisałaś mu jak chciał Cie odwiedzić w szpitalu. Rozumiem ile Cie to kosztowało...

17

Odp: przegrywam

anet74 ... powiem Tobie dla pocieszenia, że poprostu z czasem coraz mnie potrzebujesz respiratora w postaci kontaktu z Nim. Niestety czasami przychodzi atak duszności i wtedy najczęściej popełniamy błąd i się oddzywamy. Wybacz terminologię  właściwie analogie medyczną big_smile zboczenie zawodowe chyba:D a ogólnie to chodziło mi o metafore dotyczącą tego, że ja miałam wrażenie, że kontakt z Nim jest mi potrzebny jak tlen, jak podtrzymanie do życia.... to głupie ale czas naprawde pomaga. Boję sie tylko tych " duszności" - tych słabych chwil.

18

Odp: przegrywam

KGB...ale ja to rozumiem...od dłuższego czasu chodze z maską tlenową. Tylko z biegiem czasu okazuje sie ,ze i tam sięgają jego macki i przykręcaja kurek z dostępem do tlenu. I wtedy lipa...

19

Odp: przegrywam

Dla Ciebie pocieszające jest to ,że potrafi dać w kość a dla mnie to,że nie potrafi być z żadna kobietą! Obserwuje to jego "marne" życie i to daje mi energie....A pożałować może tylko wtedy...kiedy zobaczy ,że jesteś szczęśliwa

20 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-09 16:53:18)

Odp: przegrywam

Mój było to też taki Piotruś Pan, gdy coraz bardziej zaczynałam się angażować, on uciekł do innej. Po dość krótkim czasie ta dziewczyna go zostawiła. Kurcze, też bym chciała żeby pożałował, tylko że nas dzieli odległość. Odzywałam się do niego pierwsza, jednak on nie odpisywał. Raz chyba tylko napisał, że każde rozstanie bym tak przeżywała. Wiecie co, poczułam się wtedy jakby nawet nie potraktował poważnie mojego smutku, bo przecież jego zdaniem przeżywałabym tak każde rozstanie. Zabolało, bo poczułam, że nie rozumie mnie w ogóle. Chciałabym żeby pożałował, jednak on pewnie nigdy nawet przez chwile nie żałował:( Najgorsze jest to, że czasem mam ochotę się odezwać, bo on raczej pierwszy tego nie zrobi, jednak i tak już z dużo się poniżyłam

21

Odp: przegrywam

wiesz, to zdanie jego, że przeżywałabyś tak każde rozstanie świadczy o tym jak bardzo powinnaś się cieszyć, że nie masz z nim nic wspólnego....
wiem o czym mówisz pisząc, że czasami masz ochotę się odezwać pomimo tego, że i tak już się poniżyłaś.... wiesz ja nawet  w pewnym etapie mówiłam tzn tłumaczyłam siebie przed sobą a nawet czasami przed Nim, że ja juz się tak "upodliłam tym związkiem" że  bardziej się nie da i jak jakaś uzależniona brnęłam dalej.............. wiesz jak przyjdzie Ci ochota napisać do niego to zadaj sobie pytanie po co? co chcesz przez to uzyskać?  dowiedzieć się co u Niego? a po co Ci ta informacja? naprawdę interesuję Cie kolejne nie wykluczone upokorzenie? .... wiem jakie to trudne.... przecież sama to przeżywam, ale jak pisałam w poście powyżej jest już coraz lepiej.
Nie wiem jaki jest sposób na to aby żałowali swoich czynów.... anet74 ma pewnie sporo racji, że on pożałuje jak zobaczy że jestem szczęśliwa.... ale na to chyba jeszcze potrzebuję sporo czasu. A wiecie co mnie wkurza? że my płaczemy, rozmyślamy, walczymy często ze sobą.... a Oni często gęsto w tym momencie są już w ramionach innej ehh .. bolesne

22 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-09 17:31:43)

Odp: przegrywam

Boję się, że zawsze będę już każdego porównywała do niego,że będę szukała jego cech, że będę tęsknić za tą niespełnioną miłością. Nie wiem czy kiedykolwiek kogoś jeszcze pokocham.. I wiecie co, mojego byłego chyba nic by nie ruszyło, ani to że jestem szczęśliwa, ani że nieszczęśliwa. Ot, takie zobojętnienie:(

23

Odp: przegrywam
Loona84 napisał/a:

Boję się, że zawsze będę już każdego porównywała do niego,że będę szukała jego cech, że będę tęsknić za tą niespełnioną miłością. Nie wiem czy kiedykolwiek kogoś jeszcze pokocham.. I wiecie co, mojego byłego chyba nic by nie ruszyło, ani to że jestem szczęśliwa, ani że nieszczęśliwa. Ot, takie zobojętnienie:(

...  też się tego boję, przeraża mnie to, że wiążąc sie z kimś będę myślała wciąż o eks.... to mało pozytywna perspektywa. często słyszę, że napewno się ktos trafi..... przy kim zapomnę.... heh problem jednak w tym czy ten ktoś będzie umiał spowodować takie uczucie szczęście kiedy budzę się przy Nim i jest tak szczęśliwa, że aż się tego boję...... bo ja poprostu nie chcę już sobie nigdy na takie uczucie pozowlić.... zbyt wysoka cena.

24

Odp: przegrywam

No to powiem Wam coś dziewczyny...Loona84 i KGB. ja borykam sie z tym chorym "układem" ( bo nie można nazwać wg mnie tego związkiem) ponad dwa lata. Przez niego rozwaliłam swoj wieloletni związek ( na tyle poważny że ustalona była data ślubu a ja to wszystko odwołałam) i ciagnę to "nieszczęście" do tej pory ...a właściwie ciągnęłam. Nigdy nie zrobiłam dla żadnego faceta tyle co dla niego....nigdy nikomu nie pokazałam ze tak mi zależy ( bo i chyba nie zależało mi nigdy) nigdy do żadnego faceta nie napisałam tyle smsów...itp itd....a uchodzę raczej za "twardziela" Ale dobra przecież nie będe pisała całej historii....bo ona jest podobna do Waszych....KGB ma racje...za każdym razem kiedy "musze" sie do niego odezwać ,napisać- zadaję sobie pytanie-Po co ci to wiedzieć? albo ja napisze smsa a z drugiej strony będzie cisza...I powiem Wam że to właśnie pomaga i temperuje - przynajmniej mnie. Boże jak ja dobrze rozumiem o czym piszesz-KGB!

25

Odp: przegrywam

Aaaaa Loona84 w między czasie próbowałam układac sobie życie i byc z kimś. Myślałąm ze uda mi sie zapomnieć . Ale wiesz co....kiedy siedziałam w towarzystwie i dobrze sie bawiłam to potrafiłam zostawić ich i iść pogadać z Nim ...bo akurat napisał czy zadzwonił. Nic sie nie liczyło. Teraz zresztą "rozwalił" mi świeta...znowu zaczął swoje opowieści ale nie dałam sie i nie byłam na pstryknięcie palcem -jak myślał. Zaproponował śylwestra- nie dziekuje -mam inne plany. No i teraz żyjemy w swoich oddzielnych światach. Ale jak znam życie to znowu wróci by przewrócić mi świat. Ale będe juz silniejsza>>>>

26 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-09 18:36:29)

Odp: przegrywam

Dziewczyny jesteście w moich klimatach, dobrze wiedzieć, że ktoś mnie rozumie. Ja już nie raz bym napisała, ale wiem, że on by nie odpisał, albo znów by mi jakoś dokopał, co jeszcze bardziej by mnie dobiło. Dlatego milczę. Ja tylko obawiam się, że zawsze on będzie na pierwszym miejscu, zawsze będę myśleć "a co by było gdyby". A on niczym nie przejmujący się, brnie w dalsze życie jednocześnie zamazując swoją przeszłość.
Piszecie, że macie, czy miałyście kontakt. A mój eks nigdy sam się do mnie nie odezwał, jakbym nic dla niego nie znaczyła, jakbym nic sobą nie dała. Widocznie nigdy mnie nie kochał. Z resztą powiedział mi na koniec że nic dobrego ode mnie nie miał. Choć, to ja...a, z resztą, nie watro o tym wspominać.

27

Odp: przegrywam

Loona84 mysle,ze fajnie iz sie tutaj spotkałyśmy...Ja lubie gadać...ale nie zawsze mogę o tym rozmawiać i nie zawsze mam z kim. A to cholernie pomaga wytrwać...

28

Odp: przegrywam
anet74 napisał/a:

Loona84 mysle,ze fajnie iz sie tutaj spotkałyśmy...Ja lubie gadać...ale nie zawsze mogę o tym rozmawiać i nie zawsze mam z kim. A to cholernie pomaga wytrwać...

To prawda, z resztą nie każdy chce po raz setny o tym słuchać:) A ja bym tam mówiła i mówiła:)

29

Odp: przegrywam

no z tymi milczącymi telefonami...znam to! a ile razy "dostał" ode mnie ( słownie) oczywiście! A potem przepraszałam bo przecież on jest WYJĄTKOWY!!!!! Dupa ...a nie wyjątkowy! Ja też cały czas myślałam co by było gdyby....gdybym tego nie powiedziała albo tego nie zrobiła a zrobiła inaczej....Te myśli ----myślałam ze mnie zabiją  dopóki nie zrozumiałąm ze problem jest w nim. A Ty Loona myslisz ,że dlaczego byliśmy w kontakcie przez taki okres czasu he he....bo ja ten kontakt podtrzymywałam.

30 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-09 18:50:42)

Odp: przegrywam
anet74 napisał/a:

no z tymi milczącymi telefonami...znam to! a ile razy "dostał" ode mnie ( słownie) oczywiście! A potem przepraszałam bo przecież on jest WYJĄTKOWY!!!!! Dupa ...a nie wyjątkowy! Ja też cały czas myślałam co by było gdyby....gdybym tego nie powiedziała albo tego nie zrobiła a zrobiła inaczej....Te myśli ----myślałam ze mnie zabiją  dopóki nie zrozumiałąm ze problem jest w nim. A Ty Loona myslisz ,że dlaczego byliśmy w kontakcie przez taki okres czasu he he....bo ja ten kontakt podtrzymywałam.

Oj,a ile gorzkich słów ode mnie usłyszał na koniec, za wszystkie kłamstwa i niewierność. A najgorsze jest to, że to ja mam wrzuty sumienia, zwłaszcza, że tyle mu nabluzgałam, a on umiał się powstrzymać.
Dowiedziałam się z pewnego portalu społ. że jest z kimś, i on mi na to, że nie spodziewał się po mnie, że wejdę na jego konto i znajdę coś. Dziwne, on się nie spodziewał takiego czegoś po mnie, a ja miałam się podziewać, że on kłamie i zdradza?

31

Odp: przegrywam

Nie wiem jaki jest sposób na to aby żałowali swoich czynów.... anet74 ma pewnie sporo racji, że on pożałuje jak zobaczy że jestem szczęśliwa.... ale na to chyba jeszcze potrzebuję sporo czasu. A wiecie co mnie wkurza? że my płaczemy, rozmyślamy, walczymy często ze sobą.... a Oni często gęsto w tym momencie są już w ramionach innej eh .. bolesne

Nie jestem aż taka pewna czy oni tego pożałują,zastanawiam się czy oni w ogóle myślą czy zdają sobie sprawę z tego co robią.Ktoś dobrze napisałam że są niedojrzali i są tchórzami. Uciekają przed odpowiedzialnością najczęściej właśnie w ramiona innej.Najlepiej jest odejść zostawić i nic nie mówić...bo po co?
Mnie też nie raz kusiło żeby zadzwonić,nawet próbowałam...ale ile można się poniżać przed facetem?
A może on siedzi z nią i śmieją się oboje ze mnie?
Chyba warto jednak zachować choć odrobinę godności.Wiem mi też jest trudno tak zrobić

32

Odp: przegrywam

No dobra...jest nas sporo więc pomyślmy co zrobic i jak im "dokopać?"

33

Odp: przegrywam

Loona spoko.....nie miej żadnych wyrzutów,że sobie weszłaś i sprawdziłaś. Wierzyć ..znaczy sprawdzać! I trzeba wiedziec na czym sie stoi....

34

Odp: przegrywam

a z tym powstrzymywaniem sie....też to znam. Ja sie wykrzycze i wybluzgam a on: i tak wiem ,ze tak o mnie nie myslisz. Albo zamyka sie w skorupie i karze mnie milczeniem....

35

Odp: przegrywam

... no nieustannie się zastanawiam jak mu dokopać?... ale dziewczyny tak szczerze czy na faceta który dowiaduję się o nowotworze u swojej kobiety i który pomimo jej bólu i tym, że ona się skupia na ich związku a raczej wraku związku, doszukuje się  tego że ona siedzi zapłakana i wystraszona że najgorsze wiadomości się potwierdzą a on tymczasem flirtuje z przypadkowymi damami z pracy? dziewczyny myślałam że nawet najgorszy łajdak w takim momencie byłby przy kobiecie z którą coś go łączy..... ale nie On, on się poddał. dowiedziałam sie o nowotworze, chwile później on mi oznajmił że nigdy ze mną nie będzie a chwile później straciłam prace .... - u mnie  w pracy nie można chorować...  więc zastanawiam się co na takiego sku**** mogłoby zadziałać, czy takiemu człowiekowi da sie jakoś dokopać?

36

Odp: przegrywam

upsss...musze pomyśleć

37

Odp: przegrywam

Faceta takie problemy chyba tylko przytłaczają (tzn wiadomo, nie wszystkich). Myślę, że tylko samo życie może im się w jakiś sposób odpłacić. Mnie eks powiedział, że przeżyłam piekło na ziemi przez niego, za to on będzie w piekle kiedyś. Jednak szkoda, że nie wie tego, że ja nadal przeżywam to piekło, a nie przeżyłam.

38

Odp: przegrywam

Hej....nie poddawajcie sie!!!! Takie tam pierdoły jak: nie zasługuje na Ciebie,będę w piekle, jestem dupkiem itp...oni to wszystko mowia po to abyśmy ich dowartościowały zaprzeczajac. Musi byc sposób...zawsze jest i na wszystkich! A może "załatwić " ich własną dobrocią???? sama nie wiem....przecież każdy ma sumienie. Wiem ,że na pewno nie agresją i złością.... Co o tym myślicie?

39

Odp: przegrywam

Co zrobić, aby mu dokopać ???

Jako weteranka i koleżnaka po fachu zagoszczę tu na moment big_smile

- on nie będzie czuł się skopany, jeśli będziecie płakały, rozpaczały i całe dnie o nim myślały
- nie będzie miał siniaków, jeśli będzie wiedział o tym, że jesteście smutne i wam źle i tesknicie.. no niestety, ale każdy jest    trochę egoistą i prawdą jest, ze jak komuś jest źle, gorzej niż nam, to jakimś cudem, to przykre, ale robi nam się lepiej i tak też to działa na waszych eks, wasz ból nie robi na nich wrażenia, niestety, ale nie są litościwi
- z pewnością nie będzie eks czuł się skopany, wiedząc, ze o niego zabiegacie, o nie, może czuć się zły, albo będzie jeszcze bardziej obrastał w piórka ..

a więc kiedy możemy dokopać eks ???

A no jest sposób, nalezy eksa zrzucić z piedestału i postawić siebie na samej górze swoich celów i priorytetów. Pierwszy krok, przestać o nim myśleć, non stop, zacząć oddychać, bo jest to możliwe i przestać umierać z miłości do eksa. Napisać na kartce wszystkie jego wady i czytać kartkę kiedy tylko jest potrzeba... następnie zająć się sobą, a jestem przekonana, że macie dużo do roboty wokół własnej osoby, kobiety sa próżne wink i uwielbiaja sprawiać sobie przyjemność, jak już będziecie silne, piekne, mądrzejsze i zrobicie kilka fajnych rzeczy, to całkiem przypadkiem, tak zupełnie przypadkowo spotkajcie eksa
i sprawcie aby opadła mu szczęka.

ps. wszelkie czyny związane z zemstą na eks, są nie na miejscu i czynią nas gorszymi ludźmi i wcale nie poprawiają nastroju big_smile

40

Odp: przegrywam
Kaja83 napisał/a:

A no jest sposób, nalezy eksa zrzucić z piedestału i postawić siebie na samej górze swoich celów i priorytetów. Pierwszy krok, przestać o nim myśleć, non stop, zacząć oddychać, bo jest to możliwe i przestać umierać z miłości do eksa. Napisać na kartce wszystkie jego wady i czytać kartkę kiedy tylko jest potrzeba... następnie zająć się sobą, a jestem przekonana, że macie dużo do roboty wokół własnej osoby, kobiety sa próżne wink i uwielbiaja sprawiać sobie przyjemność, jak już będziecie silne, piekne, mądrzejsze i zrobicie kilka fajnych rzeczy, to całkiem przypadkiem, tak zupełnie przypadkowo spotkajcie eksa
i sprawcie aby opadła mu szczęka.

ps. wszelkie czyny związane z zemstą na eks, są nie na miejscu i czynią nas gorszymi ludźmi i wcale nie poprawiają nastroju big_smile

Prawda smile
Moj eks sledzi mnie na NK wink bo zastosowalam na sobie wszystkie przytoczone tu rady smile
Ciekawe ze nadal to robi po roku smile
A ja - jego piedestal zburzylam i nie umieram juz z milosci smile
Ledwie choruje wink
Nie docenil tego co mial to niech spada na szyszki smile
Ja mam w czym wybierac - i wy na pewno tez smile

41

Odp: przegrywam

KAJA podała Swietna recepte -jak mu dokopac!Mysle żo to napewno dziala,bo uzalanie sie nad soba na jego oczach sprawia że budzimy tylko litośc.A tu trzeba zacisnąc z zęby...choc boli i naprawde zrobic cos tylko dla siebie.Zlekcewazyc "dziada",pokazac że jestem silna ,przestawic opcje i udowocnic ze możemy bez niego życ(choc i tak nie możemy)To go napewno zaintryguje i znowu zwroci uwage w nasza strone.
Przydalaby sie jeszcze spowiedz i slowa do niego cos w stylu-"przykro mi ale posatanowilam zrobic cos dla siebie,życ w celibacie przynajmniej przez jakis czas"...to ma oznaczac-brak dostępu-spadaj!

42

Odp: przegrywam

macie zupełną rację dziewczyny.... ja się zgadzam, niemniej w przypadku typa z którym miałam do czynienia to chyba nie robi wrażenia smile mam pytanie z uwagi na to, że jestem bardzo stabilna uczuciowo ( coby nie powiedzieć kochliwa , uczuciowa big_smile ) i w ciągu swojego 28letniego życia miałam 2 związki jeden 9 lat .... ale to przeszłość a może kiedyś przyszłość... no i ten... z wielkim rozstaniem  - trwał 2 lata i teraz tak myślę, czy dużo kobiet ma podobne myśli, że planowało się z tym człowiekiem rodzine, uprawiało seks, mówiło najintymniejsze pod słońcem rzeczy, często znajdowało się w krępujących sytuacjach etc... a teraz co? spotykam go przypadkiem w sklepie i wymieniamy koleżeńskie "cześć co słychać"? podajemy sobie rękę? kosmos dla mnie kosmos nie do ogarnięcia.... też tak macie?

43

Odp: przegrywam

KGB to faktycznie kosmos!Ja tak nie mialam a gdybym miala to pewnie jak bym go spotkala to zaraz bym wszystko miala przed oczami i...spieklabym raczka...

44

Odp: przegrywam

AMERAH kilka slów do Ciebie...czy rozmawialas z Nim kiedykolwiek o rozstaniu?

45

Odp: przegrywam
Kaja83 napisał/a:

Co zrobić, aby mu dokopać ???


a więc kiedy możemy dokopać eks ???

A no jest sposób, nalezy eksa zrzucić z piedestału i postawić siebie na samej górze swoich celów i priorytetów. Pierwszy krok, przestać o nim myśleć, non stop, zacząć oddychać, bo jest to możliwe i przestać umierać z miłości do eksa. Napisać na kartce wszystkie jego wady i czytać kartkę kiedy tylko jest potrzeba... następnie zająć się sobą, a jestem przekonana, że macie dużo do roboty wokół własnej osoby, kobiety sa próżne wink i uwielbiaja sprawiać sobie przyjemność, jak już będziecie silne, piekne, mądrzejsze i zrobicie kilka fajnych rzeczy, to całkiem przypadkiem, tak zupełnie przypadkowo spotkajcie eksa
i sprawcie aby opadła mu szczęka.

ps. wszelkie czyny związane z zemstą na eks, są nie na miejscu i czynią nas gorszymi ludźmi i wcale nie poprawiają nastroju big_smile

'
Dziewczyny,ja myślę że Kaja83 ma racje.Wiem że nie będzie nam łatwo...ale może zacznijmy się starać,przestańmy płakać i myśleć tylko o nich.Oni chyba naprawdę nie byli nas warci!!! Teraz niech spadają !!!!!!

NIE DZWONIMY!!!!!!!!!!!!!!
NIE PISZEMY !!!!!!!!!!!!!!!!

46

Odp: przegrywam

i co dziewczyny macie jakąś rade jak nie myśleć? ja jutro na mały urlop się wybieram może tam nie będę sie budzić i zasypiać z myślą o nim może nie będzie mnie prześladować w snach i nie będę się budziła w środku nocy cała mokra z wielkim rozczarowaniem, że to niestety był sen chodź tak bardzo realistyczny.
Czuję, że już wszyscy maja dość wysłuchiwać o tym jak mi źle ja też mam tego dość i nie chcę tego czuję teraz jakby to miało trwać wiecznie i nigdy się nie skończyć.
Mam dość ciągłej walki ze sobą, żeby nie pisać nie dzwonić nie zajechać do niego, nie chce czekac na odp na esa o spotkaniu już tydzień nie chce nie powinnam a to robię ...
Tak bardzo mi go brak ! A wiecie co jest najgorsze, że ja czuję, że mu mnie też tylko się boi szkoda, że nie potrafi wyjść swego uczuciu naprzeciw...

47

Odp: przegrywam
malaiduzy napisał/a:

i co dziewczyny macie jakąś rade jak nie myśleć? ja jutro na mały urlop się wybieram może tam nie będę sie budzić i zasypiać z myślą o nim może nie będzie mnie prześladować w snach i nie będę się budziła w środku nocy cała mokra z wielkim rozczarowaniem, że to niestety był sen chodź tak bardzo realistyczny.
Czuję, że już wszyscy maja dość wysłuchiwać o tym jak mi źle ja też mam tego dość i nie chcę tego czuję teraz jakby to miało trwać wiecznie i nigdy się nie skończyć.
Mam dość ciągłej walki ze sobą, żeby nie pisać nie dzwonić nie zajechać do niego, nie chce czekac na odp na esa o spotkaniu już tydzień nie chce nie powinnam a to robię ...
Tak bardzo mi go brak ! A wiecie co jest najgorsze, że ja czuję, że mu mnie też tylko się boi szkoda, że nie potrafi wyjść swego uczuciu naprzeciw...

Malaiduzy-fajnie że masz urlop,zajmij się sobą,jak gdzieś wyjeżdżasz to korzystaj z tego i nie dzwoń do niego,nie poniżaj się już

48

Odp: przegrywam

A może umowmy sie że bycie singielka tez jest fajne...heh

<MALAIDUZA a wiesz co ja robie podczas takich urlopkow,i wtedy gdy mam więcej czasu dla siebie?
Nie chce Cie dolowac ale ja..."umieram" sobie wtedy po troszeczku...uwielbiam ten czas...samounicestwianie sie...jestem dla siebie taka masochistyczna...ha

49

Odp: przegrywam

To jest chore jak miłość może nas tak ranić jak szczęście może się przerodzić w takie ogromne cierpienie czy nie powinno byc tak, że wraz z moim byłym ukochanym powinny odejść wszystkie uczucia? Włąśnie czemu sama sobie zadaje ból czemu wspomnienia bolą a rzeczywistość przytłacza.

Mam nadzieję, że uda mi sie o nim nie myśleć zbyt mocno a przynajmniej napewno się do niego nie odezwe może on to zrobi? Albo jak wrócę to już tego nie będę chciała? Mam nadzieję... Bo niestety ustaliłam już sobie plan działania taki mały podstęp żeby się z nim zoabczyć wiem, że to żałosne ale wiem że gdy się spotkamy to wszytsko będzie jasne przynajmniej dla mnie może juz dla niego jest... ale skoro pisze ze mu mnie brakuje i ze chciałaby mnie zoabczyc? Ale czemu nie odp kiedy proponuje mu spotkanie? Co robic mam metlik w głowie czuje sie jak mała dziewzynka która się zgubiła w lesie i błądzi... i zrobiłabym juz wszytsko zeby sie znależć w swoim domku...

Bycie singielką było fajne było mi dobrze nie chciałam miłości nie chciałam faceta dopóki nie spotkałam go a teraz chce swego życia z nim !

50

Odp: przegrywam

Właśnie...tak piwinno byc...rozstajemy sie ...zamykamy drzwi...i jestemy gotowi na nowe.Ale nie...musimy swoje wycierpiec!
Ja czesto jestem juz sama na siebie wsciekla,chce sie pozbyc tego"dziada"(tak go nazwalam,zeby mi szybciej przeszlo,ale wcale tak nie mysle)a wtedy co?...śni mi sie tak normalnie,niewinnie,JELOP jeden! I znowu wszystko wraca.Tak więc pozbyc sie go nie moge,byc z nim nie moge w sumie nic nie moge!

51

Odp: przegrywam

MALAIDUZY a czy masz chociaż cien nadziei że możesz z nim byc?

52

Odp: przegrywam

no niestety jak pisałam wcześniej on mi go dał mówił, że nie potrafi wybaczyć, że to dla niego za wiele a tu sam się odezwał i pisze że chciałaby mnie zozbaczyć... tylko jak ja zaproponowałam spotaknie to on nic nie odp i nie wiem o co chodzi ... i nie wiem czy kiedykolwiek się dowiem ... a nadzieja ona umiera ostatnia ...
Znów mi się przyśnił ehh znów się zbudziłam i o nim myślałam...

53

Odp: przegrywam

Własnie masz nadzieje że może chociaz trochę zapomnisz...a tu bach ...śni się jak gdyby nigdy nic...i weź tu czlowieku zyj normalnie!
MALAIDUZY zazdroszcze ci troche bo przynajmnie masz z nim jakis kontakt...a ja nic...nawet nie wiem co u niego slychac...tylko ta cholerna nadzieja,ktora nie wiem skąd się bierze...

54

Odp: przegrywam

.. ja dziś miałam spokojny sen, bez jego daremnej obecności....
kasandra1234 powiedz a może to lepiej, że go nie widzisz, może gdybyś się z Nim spotkała ta nadzieja byłaby jeszcze większa, albo doznałabyś kolejnego rozczarowania?  to takia niezrozumiała potrzeba, bo ktoś nas skrzywdził a my sie zastanawiamy jak On się ma.... coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że miłość to niezłe zaburzenie emocjonalne... big_smile przysięgam jakby tak zdrowo rozsądkowo pomyśleć to dokładnie jest to zbaurzenie, z reguły jak ktoś nas skrzywdzi włączają sie mechanizmy obronne jakieś a w przypadku miłości.... nic  , a każdy facet który tego nie dostrzega, że poniekąd ta miłość jest prawdziwa no bo jest bezwarunkowa to nie ma pojęcia co traci....  i chyba szkoda naszego czasu na typa który nie widzi tak istotnych dla nas rzeczy.
Dziewczyny bierzemy się w garść!!!! szukamy wyzwań i realizujemy cele!!! Oni to przeszłość - jesteśmy bogatsze w doświadczenia i silniejsze - jestem przekonana, że żadna z nas nie da się już uwikłać w chore układy a co za tym idzie? teraz my dyktujemy warunki! to my teraz decydujemy co chcemy i kiedy chcemy.
No taka werwa z samego rana, chyba przez temperaturę - zaś mnie coś dopadło:D
smacznej porannej kawy obecnym życzę;)

55

Odp: przegrywam

KGB skąd w tobie tyle entuzjazmu!?
Moge chciec... to ja chcę!Dyktujemy warunki? Dobra...to ja chce...JEGO!!!
Kuźwa nic mi chyba juz nie pomoże...

Bosze ,a jak bym teraz w tej chwili zadzwonila i powiedziala ze ja chce...chyba by sie chlop zalamał...

56

Odp: przegrywam

Co do kontaktow to masz racje KGB,może lepiej jak ich nie ma w ogole bo jeszcze bardziej bym sie meczyla...a tak to ciągle daję sobie terminy że sie do niego odezwe...ale tego nie robie i może powoli,powoli się uwolnie od tego uczucia...

57

Odp: przegrywam

wiesz o tym napewno, że ja doskonale Cie rozumiem....!!! może ja juz poprostu jestem na innym etapie rozstania, bo ja już go nie chce.... chce tylko o nim nie śnić nie myślec i wogóle go nie kochać.... ale musze zaakceptować jakoś to podłe uczucie, no i do tego tęsknota.... ale wiesz co kasandra? może u Ciebie jest jak u mnie, bo ja wiem, że pokochałam kogoś - kogo de fakto nie ma....... to wytwór mojej wyobraźni i jego sztuki kamuflarzu..... łatwiej mi tak myśleć.  Może Tobie również pomoże?
Powiedz Kasandra a co byś mu powiedziała jakbyś zadzwoniła? "cześć co u ciebie?" - naprawde chcesz to wiedzieć? czy chcesz poprostu na chwile go usłyszeć? właściwie tylko po to aby sie bardziej dobić. a co jeśli uslyszysz : dziekuję mamMY się dobrze..... znowu odświeżysz ranę.... to jest bardzo trudne ale pomyśl co Cie bardziej boli ... milczenie.... czy świadomość, ze znowu się poniżysz a moze to nei przynieść efektu....

58

Odp: przegrywam

Hej dziewczyny!!!!! Ale dzisiaj piękny dzień..( przynajmniej u mnie na Mazurach)chociaż do niedawna nie lubiłam takiej pogody...wkurzała mnie. Ale dzisiaj jest inaczej ha ha!!! I to wcale nie z powodu ,że on zadzwonił czy coś tam..... Odkąd mogę sobie tutaj z Wami pogadać...jakoś wszystko sie zmienia. to naprawdę pomaga. Wczoraj dużo myślałam...szczególnie o tym co napisała KGB. teraz musze lecieć ale potem sie rozpisze.... Pozdrawiam

59

Odp: przegrywam

No i nastepna "nawiedzona"...pogoda jej sie podoba...hahaha...slonko...haha a ja na nizinach w mazowieckim...
ANET a zadzwonil!? no to się nie dziwie ze Ci się tak wszystko podoba!

KGB masz rację a może ja sobie wbije do tej łepetyny ze jego wcale nie ma i nie bylo że to mi się śnilo  czy coś...
Masz racje gdybym teraz go spotkala,usluszala bolalo by mnie serce ...tak jak On mi to ostatnio powiedzial...Zeby juz nie dzwonic bo serce go boli...tak odświezylabym ranę...

Dobra spadam do pracy.
Udanego dzionka Wam życze!

60

Odp: przegrywam

Kasandra- nie żartuj!!!! Dupek sie nie odzywa prawie od miesiąca...i ja tez! Bo twardziel ze mnie...ha ha!!!

61

Odp: przegrywam

anet74 tak trzymaj!!! a po co Nam Oni!!! zresztą terapia forum jest doskonała.... ilekroć bedziesz bedziecie miały ochote na coś głupiego lepiej napisać to tutaj.... może wtedy uświadomimy sobie, że to jednak bez sensu. Ja czesto tak mam, że coś wydaje mi sie problemem a jak zaczynam komuś opowiadać to okazuje się ze tego probelmu nie ma albo jest minimalny! 
Pogoda faktycznie wspaniała ... poszłabym pobiegać ale utrzymuje mi sie 38 stopni C ....  eh więc gnije w łożu:D

62

Odp: przegrywam

Dobra...muszę Wam coś dopowiedzieć i chyba poradzić sie, wysłuchac Waszych opinii. Zresztą poczułam sie jakbym Was znała od dawna...tak problemy łaczą "ludzi" ale nie facetów!!!! Jak pisałam wcześniej zanim "styknęłam" si z moim Piotrusiem Panem ( znaliśmy sie jako koledzy wcześniej ładnych pare lat) byłam w długoletnim,poważnym związku. Prowadziliśmy działalnośc gosp (pub) i zaplanowany był ślub. On jednak musiał wyjechać za granice i tam odwalił mi pare brzydkich numerów( nie zdrada) - po prostu jest notorycznym kłamcą!!! No i kiedy ja płakałam pojawił sie PP i ocierał mi łzy ( dosłownie i w przenośni) i tak sie zaczęło - z koleżeństwa i przyjaźni zrodziło sie we mnie uczucie. Ślub odwołany, kłotnie z byłym a ja...szczęsliwa i unosząca sie ponad problemami. Dziewczyny ja nigdy nie byłam tak szcześliwa jak wtedy kiedy był przy mnie PP!!!!No ale szczeście nie trwa długo....zaczą ode mnie jakoś uciekać i trzymać sie na dystans. Nie pozwolił o sobie zapomniec( choć próbowałam ) o nie!!! Żyliśmy swoimi życiami ale zawsze wiedział co robie ,z kim jak itp..I teraz na Świeta, kiedy wydawało mi sie ze zniknął z mojego życia na dobre....znowu zaczął swoje. Byc może dlatego ze odnowiłam kontakt ze swoim "byłym" i próbujemy coś skleic na nowo. Nie jest łatwo wrócić na ziemię kiedy pływało sie w chmurach....ale próbuję. podejrzewam ,że nigdy nie zapomnę PP ale zyc przecież sie z nim nie da!!!Boje sie tylko,że znowu pojawi sie ,kiedy uporządkuje swoje sprawy na dobre...zawsze tak robi!!! To jakiś piep.... pies ogrodnika! Czasami mam wrażenie ,że jestem podła i nienormalna. Nie dopuszczam do siebie faceta, który (mimo tych wad) zawsze jest kiedy go potrzebuje, moge na niego liczyć....a wracam do tego tchórza,który miesza mi w życiorysie! Z PP unikam wszelkiego kontaktu ( ale co z tego kiedy on jest w mojej głowie) a ile razy nr. tel. kasowałam ( ale przecież znam go na pamięć!) z byłym spotykamy sie na wekeendy( pracuje i mieszka 200km ode mnie) i moze dlatego taki układ mi pasuje bo na co dzień pewnie bym nie wytrzymała. Czy jeden facet jest lekarstwem na drugiego? ....sama nie wiem. Byłego ciągle traktuje jak królika i testuje na nim zachowania PP....( PP zawsze przegrwa) a mimo to...eh! Jestem pokręcona ,podła moze -ale trochę lżej żyć. Tylko jak tu nie skrzywdzić tego,ktory na to nie zasługuje......????

63

Odp: przegrywam

a może KRZYWDZIC????????

64

Odp: przegrywam

KGB- wiesz ,kiedy wczoraj napisałaś o chorobie i o tym Jego zachowaniu coś mi sie przypomniało. Ja też przeżywałam chorobe siostry z rozpoznaniem nowotwora ( jesteśmy bardzo zżyte) i kto był wtedy z nami cały czas???....mój były! Opiekował sie moją siostra jakby to ona była "jego kobietą" I tak sobie pomyślałam wczoraj ,że ja chyba szukam w dupie mózgu ( za przeproszeniem) skoro nie doceniam gościa ....a za takim dupkiem i egoista nie widze świata. Myśle ,że chyba ja go sobie wyimaginowałam...

65

Odp: przegrywam

A i jeszcze coś .Jedno z ostatnich słow mojego PP : Ty to potrzebujesz dominującego faceta!!!!! No i myśli chyba ze teraz dominuje ha ha !!!!Ale mam dzisiaj jakąś głupawkę i czarny humor!!!!!

Posty [ 1 do 65 z 1 127 ]

Strony 1 2 3 … 18 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026