dziewczyny.. możecie mi odpowiedzieć na pytanie....po co nam facet?????
Podobne tematy
KGB kochana! ....daj znać koniecznie jak po rozmowach w sprawie pracy....!!!!!
właśnie dostalam sma..od PP! cyt : Bardzo Cie szanuję....! koniec. ha ha ha.....! Mam gdzieś jego szacunek.....wisi mi to .....! I lepiej niech juz zamilknie....bo nie ręcze za siebie....
dziewczyny...spotkało mnie coś naprawdę złego ...i przykrego ! Siedze i wyję...jeśli nie bedzie mnie tutaj przez jakiś czas ...tzn,ze sie zbieram i cierpię
i to nie ma nic wspólnego z NIMI!!!!!
Anet co się dzieje?
Dupek jeden nie powinien nic już pisać !
3maj się ! Wszystko się ułoży, musi !
mam nieodpartą ochotę się do niego odezwać tym bardziej gdy widzę, że jest dostępny na gadu i ten jego opis po prostu mnie dobija... już nic na prawdę nic nie rozumiem
ale nie zrobię tego nie mogę bo i po co?
czekam ... ale na co?
A jaki ma opis? Ja nawet nie mam ochoty zagadać na gg, jedynie ciekawi mnie, czemu całe wieczory,od kiedy wróci do domu spędza na gg. 3 dni tak siedział...
724 2011-02-24 20:43:26 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-02-24 20:45:05)
poukładaj mój bałagan, mała błagam
ma go od czasu kiedy zaczął się do mnie odzywać...
a ja dziś siebie trochę pognębiłam... zaczełam czytac stare esy... nie wiem jak mozna byc takim kłamcą !
Mój mi powiedział że mnie nie kochał od dwóch trzech lat
Koszmar jakiś. Kłuciliśmy się to prawda. on nigdy nie przepraszał. Zawsze to ja wyciągałam rękę. Był i jest chamem. Dlaczego ja go kocham? Nie chce!!! Dlaczego tak cierpie skoro powinno mi ulżyć? Moja historia w wielkim skrócie dla zainteresowanych- http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=450506#p450506 .Ostatnio jak się widzimy to ciągle mi dgryza. Za co?! Ja mu nic nie zrobiłam! To on przestał kochac! Widziałam go pare dni temu z dziewczyną. Bolało:( Oczywiście powiedział że to koleżanka i żebym sobie nie myślała że zostawił mnie dla niej bo to moja wina że był nie szczęśliwy! Jego zawsze na wierzchu. A to ta sama z którą kiedyś się "przyjaźnił"! Koszmar
Malaiduzy- "mój" też sobie robił opisy do mnie jak się nie odzywałam... Też mi na psychikę działały...A jakie piękne były..
Ja wczoraj wieczorem czytałam stare smsy. We wszystko wierzyłam, a one pewnie kłamliwe były...
Oj:( jak tak was czytam to nie moge uwierzyć że to się tak często zdaża. Ja mam wrażenie że wszedzie w okół mnie są same szcześliwe pary:(
evemama
przykro mi, że coś takiego Cię spotkało ale teraz trzeba myśleć, że może byc tylko lepiej, musi być!
ja też widze wszędzie zakochanych, szczęśliwych dlatego może wole nie wychodzić...
Silesia
ja już chyba nigdy nie uwierze w ani jedno słowo faceta z ich ust sączą się jedynie parszywe kłamstwa... a to co nas spotyka jest tylko na to dowodem
Ale musimy sie przecież jakoś trzymać !
Hej Kobietki!!!! Ja juz po rozmowach, pół dnia spędziłam na robieniu "cyrków" nie wiek keidy odp. i jaka będzie.... ale zdobyłam doświadczenie i poznałam fajnych ludzi:)
Anet........ jestem bardzo zaniepokojona i czekam jak dasz znać.
Malaiduzy mam nadzieję, że nie skomentowałaś jego opisu bo jak sama zaznczayłas - bo i po co? czekasz na co czekasz? czekasz na uwolnienie się z tych emocji.. jak każda z Nas....
Myślę, że już wiemy wszytskie, że kontakt z Nimi to samobójstwo dla naszej wytrwałości.... ale my jesteśmy silne!!! nie zrobimy tego, bo przecież nie chcemy byc facetami........:)
Ja się dziś kompletnie nie trzymam. Mija tydzień od kiedy Go nie widziałam, od kiedy ode mnie wyszedł zostawiając pustkę i żal... Jestem tak rozbita
Silessia, czuje to samo;/ Jest mi strasznie zle. Kocham go calym sercem i nie rozumiem dlaczego tak zrobil. Chcialabym cofnac czas i napawic swoje bledy;/ ciagle mam nadzieje ;( Kocham kocham kocham... tesknie i jest mi stasznie ze.
Zaraz jade do Warszawy, mam zjazd na uczelni i nadzieje ze nie bede myslec o tym co mnie spotkalo
Dziewczyny złapał mnie ogromny dół:( Stwierdziłam, że chyba z wyboru zostanę sama, boję się, że kiedyś znów się zaangażuję a potem zostanę zraniona. Jestem bardzo wrażliwą osobą, ja chyba się nie nadaje do facetów, jestem za słaba psychicznie:( Nie umiem zaufać, mam wrażenie, że "ten" był jedynym przed którym umiałam się otworzyć. Mam wrażenie, że cała reszta jest mi daleko obca i że nie umiałabym się zbliżyć do innego faceta, oni są dla mnie obcy, odpycha mnie od nich:( Naprawdę chyba pozostanę sama, nie pokocham innego, boję się ich:(
733 2011-02-25 11:09:08 Ostatnio edytowany przez malaiduzy (2011-02-25 11:11:33)
ehh.. ja dziś mam to samo wspominam dzień naszego rozstania i nie wiem dlaczego tak wyszło... widziałam, że jakaś częśc Go na prawdę chce zostać przy mnie a ta druga mu nie dała..
Może żebym to ja okazała zrozumienie i nie chciała wszytskiego usłyszeć tak szybko... bo wiecie co to ja zaczęłam ta rozmowę... pół dnia trzymał mnie w niepewności a potem i tak to ja musiałam z niego wydusić...
KGB
3mamy kciuki ![]()
nie pisałam nic tlyko denerwuje mnie starsznie bo bardzo długo ma już taki status ustawiony... i po co? chyba skasuje go z listy kontaktów...
Loona
też tak myślę, że lepiej nie kochać bo i po co? żeby potem siedzieć i płakać? rozpamietywac to co było? zastanawiać się dlaczego? jak widac nawet największe miłości upadają...
tylko najgorsze jest to, że ja nie wiem czy potrafię sie z tego otrząsnąć 2 miesiąc i co? nic sie nie zmieniło, chyba tylko tyle, że jestem spokojniesza i już sie przyzwyczajam powoli do tej mysli, że Go nie ma przy mnie ale co z Tego jak zawsze będzie w moim sercu?
Loona84, tak teraz czujesz bo Cię zranił, Ty dalaś całe serce a on się wypiął, masz prawo tak się czuć bo ból jest ogromny, niestety musisz wszystkie emocje przeżyć sama, to banał ale z czasem poczujesz się lepiej, wiem co teraz czujesz i rozumiem Cię doskonale. Ja też jestem wrażliwą osobą i boję się zranienia w przyszłości, chciałabym się opancerzyć i być taką zimną suką ale nie potrafię. Pisz jak Ci źle nie jesteś sama kochana.
oj ja wiem, że potrafię nałozyć ten pancerz ochronny tylko, że jedynie z zewnątrz a w środku i tak będę wszytsko przeżywać...
Dziękuję dziewczyny, czytam tutaj Wasze posty i pomagają mi w jakiś sposób. Dowiedziałam się o zdradzie około lipca, czyli minęło ponad pół roku, jest lepiej, ale chyba jestem za słaba na dzisiejszy świat. Czuję się jakbym była z epoki kamienia łupanego, mam swoje zasady, jestem jakby to określić chyba za delikatna na dzisiejszy świat i wymagania jakie niesie:(
Ja bym chciała chociaż założyć ten pancerz ochronny z zewnatrz - ale nawet to mi nie wychodzi. Bo wszyscy wiedzą co jest grane . Okropność....... Chciałbym chyba zasnąć i obudzić się za 3 lata. Albo za 50 jak będę już stara i będzie mi wszystko jedno .
widzę, że dziś cieżki poranek...... tez nie mialam dobrego - przyśnił mi się.... w śnie znowu poczułam smak jego ust..... nienawidzę tego!!!! wczoraj jadąć pociągiem jakoś tak samo z siebie przyszło mi na myśl, że w gruncie rzeczy to beznadziejny facet, ani nie jest zabójczo inteligętny, ani nie jest zabójczo przystojny, ani nie jest zabójczo opeartywny, nie potrafi dać poczucia bezpieczeństwa bo jest dzieckiem - no i że właściwie to ja nie rozumiem nad czym ja ubolewam? miłość jest ślepa i zgadzam się z poprzednimi postami, ze miłość jest jak choroba psychiczna.
Dziewczyny, jeśłi chodzi o Wasze obawy, miewam podobne, ale mam tez przekonanie, że z naszym doświadczeniem jeśli teraz kogoś spotkamy na swojej drodze to będzie tym razem prawdziwie, bo mamy za sobą trudne cierpieni ei żadna z nas nie pozowli sobie na to drugi raz - ostrożność -ale jest za to szansa, że człowiek któremu zaufamy to będzie tym razem naprawdę godny zaufania, bo o to zadba
dzisiaj chyba będzie ciężki cały dzień - tak myślę. Ja rzadko kiedy pamiętam moje sny. Ale kurde jak on mi się śni to zawsze musze pamiętać. To chyba już jakaś paranoja . I w sumie ten mój też nie był aż taki naj - ale miał to coś - kurde właśnie to coś ![]()
właśnie, że nie może być ciężki... ja bynajmniej nie zamierzam aby taki był i Wam kobietki proponuję tak samo..... planuję zajać się porządkami, czytaniem.... ostatnio bardzo mi to pomaga... to już jest ten etap kiedy mogę czytać i to pozowala mi nie myśleć o niczym innym.... a wieczorem... chyba wyskoczę na jakąś potańcówkę!!! ruch dobrze robi!!!
Wiesz kochana - ja chyba przez ostatni tydzień przeczytałam 3 książki - i jestem normalnie w szoku . Nie pamiętam kiedy tyle czytałam. Ale masz rację to pomaga i to bardzo. No i może będę mądrzejsza ![]()
A ja nie potrafię zająć się czytaniem,kiedy mam taki humor. Nie potrafię się uczyć, dlatego przed jakąś godziną oddałam prawie pustą kartkę na zaliczeniu. Wszystko zawalam. I jeszcze ten choler* weekend, gdzie zawsze byliśmy razem... Już jak wracałam z uczelni to płakałam, a teraz to już...
hej Silesia...... znam to.... ja też zawalałam wszystko..... wyłam jak porąbana...... ale to przechodzi... może umów się dziś z przyjaciółmi? możesz iść dziś ze mną jak chcesz i jesteś z okolic ślaska
KGB skąd jesteś ? Ja jestem ze śląska ![]()
KGB niestety nie jestem ze Śląska. Właśnie dziś mam problem, bo jest piątek i niektórzy jadą do domu, a inni znowu spędzają czas ze swoimi połówkami. Nawet nie chce myśleć o wieczorze...
też chętnie bym gdzieś wyszła ale w sumie jakoś ochoty nie mam... może żeby ktoś zaproponował? a tak zajmę się nauką, przynajmniej spróbuje ![]()
Ja też powinnam się uczyć. Ale dziś jest dzień,kiedy po prostu NIC, ale to NIC mi się nie chce. Kiedy skończy się odliczanie godzin, nawet nie wiem do czego...?
otwórz ksiązki i spróbj cos poczytać... wiem, że cieżko tez po kilka razy do tego podchodzę... czas szybciej mija a i tka trzeba pozaliczac koła
wiec do roboty ![]()
sandra - s-ce ![]()
Nie, dziś na pewno nie. Po prostu nie mogę się na niczym skupić. Uwierz, dziś jest dzień kiedy nawet nie wiem czego chce, co by mi sprawiło choć odrobinę radości, albo dało spokój...
no czasem tak jest... trzeba to przetrwać... przeczekać... jutro będzie nowy dzień ![]()
Tylko czemu ja nie umiem Go przeżywać bez Niego? Czemu tak za Nim tęsknię...
No to ja wam powiem coś na rozweselenie: otóż jakiś czas temu jak byliśmy razem pokazał mi maila, sam z siebie, a tam było kocham cię, całuję twoje uszka, obruszyłam się i oburzyłam bardzo a on na to ze to jego kuzynka i mają taką formę pozdrowień, he he, potem jak byłam u niego w domu wypytałam się jego matki o tą osobę a ona że żadnej takiej kuzynki nie mają, a on przy matce oburzył się i stwierdził że mama to już ma demencję starczą i nic nie pamięta, he he dziewczyny jak kochamy i mamy klapki na oczach, to każdą głupią wymówkę damy sobie wmówić jako prawdę bo w głowie nam się nie mieści ze faceci tak potrafią kłamać, teraz z tego się śmieję ale jak mi tak wmawiał i wmawiał to łyknełam, zobaczcie jak byłam głupia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
ja też strasznie tęsknie, bo kocham... i nie sądzę, że kiedyś przestane... moim zdaniem to piękne, że potrafię darzyć kogoś tak wielkim uczuciem, przynajmniej wiem, że żyję i nie jestem jedynie 165cm kupą mięsa i kości niezdolną do jakichkolwiek uczuć, bo to by było straszne, nie czuć nic... wtedy bym umarła...
No to ja wam powiem coś na rozweselenie: otóż jakiś czas temu jak byliśmy razem pokazał mi maila, sam z siebie, a tam było kocham cię, całuję twoje uszka, obruszyłam się i oburzyłam bardzo a on na to ze to jego kuzynka i mają taką formę pozdrowień, he he, potem jak byłam u niego w domu wypytałam się jego matki o tą osobę a ona że żadnej takiej kuzynki nie mają, a on przy matce oburzył się i stwierdził że mama to już ma demencję starczą i nic nie pamięta, he he dziewczyny jak kochamy i mamy klapki na oczach, to każdą głupią wymówkę damy sobie wmówić jako prawdę bo w głowie nam się nie mieści ze faceci tak potrafią kłamać, teraz z tego się śmieję ale jak mi tak wmawiał i wmawiał to łyknełam, zobaczcie jak byłam głupia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
bo nam się wydaje, że jeżeli my jesteśmy szczere i zdolne do szczerości i prawdziwych uczuć to zakładamy, że ta osoba też jest taka sama i tak powinno być
wcale nie jesteś głupia tylko po prostu uczciwa a, że nie wszyscy potrafią być tacy to już ich sprawa, nie nasza oni muszą żyć z tymi swoimi kłamstwami i wyrzutami sumienia, a jeżeli ich nie mają to cóż są warci? powiem tylko tyle NIC i to jedynie ich problem, ja bym nigdy nie chciała być takim bezwartościowym człowiekiem.
Dziewczyny. właśnie mija miesiac od kiedy mi powiedział żde mnie nie kocha i takie tam inne... Wiecie co? jest lepiej! Nie moge powiedzieć że go nie kocham ale juz wiem że go nie chce! dotarło do nie że prze te wszystkie dni byłam w jakimś cholernym szoku! Ja w ogóle chyba nie słyszałam co on do mnie mówi! Nie kocham, o dawna się męczyłem, nie pasujemy do siebie, nie jesteśmy sobie pisani, teraz jestem szczęsliwy...! A ja jak w malignie powtarzałam wróć, kocham! Jak mozna chcieć kogoś kto po tylu latach jest wstanie patrzeć tylko na siebie i zdeptac Ci serce?! Po tym ile mu się dało i z jak wielu rzeczy sie dla niego zrezygnowało. jak chowało sie uszy po soie za kazdym razem jak miał zły dzień i się wyzywał. Jak bało sie wrócić z pracy bo znowu kłutnia o byle co. Mam go dość! Niech sobie "uszczęśliwi" swoją zajefajną osobą jakąś inną. Może będzie mądrzejsza ode mnie i szybko go kopnie w tyłek albo go utemperuje ! Ja nie umiałam choć z początku próbowałam. Zmienił mnie w rozlazłą zakompleksioną kurę domową a potem miał do mnie o to pretensje. A jak sie zaczynałam wybijac to mi podcinał skrzydła. NO POPROSTU DUPEK! I niech spieprza na drzewo! Musze sie jeszcze tylko odkochac...
EvEmama nie łam sie nie jestes sama.
Ja właśnie zakończyłam mój związek który trwał 2,5 roku.Za soba tez mam rozwód.Myślałam że za drugim razem uda mi sie ułożyć życie jakoś.Niestety trafiłam na psychola co pił,wyzywał przeklinał.Bawił sie jak zabawka.Szkalował przed ludzmi i manipulował nimi mówiąc swoje kłamstwa na mój temat.Odeszłam to mnie straszył,mówił ze jestem nikim,byle kim.Ja teraz też musze sie tylko odkochać
34134680 to mój nr gg,jakby któras z was miała ochote pogadac to zapraszam,podołujemy się razem.
Dziewczyny. właśnie mija miesiac od kiedy mi powiedział żde mnie nie kocha i takie tam inne... Wiecie co? jest lepiej! Nie moge powiedzieć że go nie kocham ale juz wiem że go nie chce! dotarło do nie że prze te wszystkie dni byłam w jakimś cholernym szoku! Ja w ogóle chyba nie słyszałam co on do mnie mówi! Nie kocham, o dawna się męczyłem, nie pasujemy do siebie, nie jesteśmy sobie pisani, teraz jestem szczęsliwy...! A ja jak w malignie powtarzałam wróć, kocham! Jak mozna chcieć kogoś kto po tylu latach jest wstanie patrzeć tylko na siebie i zdeptac Ci serce?! Po tym ile mu się dało i z jak wielu rzeczy sie dla niego zrezygnowało. jak chowało sie uszy po soie za kazdym razem jak miał zły dzień i się wyzywał. Jak bało sie wrócić z pracy bo znowu kłutnia o byle co. Mam go dość! Niech sobie "uszczęśliwi" swoją zajefajną osobą jakąś inną. Może będzie mądrzejsza ode mnie i szybko go kopnie w tyłek albo go utemperuje ! Ja nie umiałam choć z początku próbowałam. Zmienił mnie w rozlazłą zakompleksioną kurę domową a potem miał do mnie o to pretensje. A jak sie zaczynałam wybijac to mi podcinał skrzydła. NO POPROSTU DUPEK! I niech spieprza na drzewo! Musze sie jeszcze tylko odkochac...
EveEmama ja też tak robiłam jak Ty, on mi mówił, że nie chce, że jak będzie ze mną to będę go mieć na sumieniu i takie tam, a ja jakby nie docierało to do mnie, prosiłam i robiłam wszystko żeby wrócił. Wstyd mi za siebie:(
Ja znosiłam wyzwiska,upokożenia kłamstwa.Babram sie w tym rozstaniu juz miesiąc i wtedy był mój pierwszy post tutaj.On cały czas mnie gnębi wyzywa,mówi ze nie chce mnie już to po co to robi?Cięzko mi sie uwolnić mimo wszystko od niego bo go kochałam i wiązałam nadzieje na przyszłość.Pomóżcie mi przezwać ten toksyczny związek wreszcie
Czemu my potrafimy się nawet poniżyć,byle tylko z nami byli? Jak czytam co piszecie, jak myślę, co ja robiłam to aż wstyd, że tracimy swoją wartość dziewczyny! Tylko, że łatwo mówić, a trudniej powiedzieć sobie "od dziś koniec, niech spada, a ja zaczynam żyć bez niego"
Bo ja myśle że najbardziej bolą nas właśnie te podeptane nadzieje. Wiekszość z nas tutaj nie była szczęśliwa w swoim związku ale cały czas miała nadzieje że coś się zmieni, że on zrozumie, dojrzeje... TA NAPEWNO! Mój się zmienił jak dostał prace w zawodzie(logistyk) i poczuł się ważny. kasa mu poprzestawiała w głowie. W pewnym momęcie to tylko ona była ważna. Ja nawet butów na zime nie dosałam a on miał całą szawke. EH.... Zero szacunku i jakieokolwiek samokrytycyzmu. W ogóle nie widział co robi chociaż juz potem mówiłam już wprost. EGOCENTRYK PIEP......On też się śmiał jak płakałam. To dziwne ale zakochałam się w romantycznym nieśmiałym chłopaku a potem byłam z chamem. Mnie chyba najbardziej boli urażona duma. To że on mnie krzywdził ,jato znosiłam ale to ON powedział KONIEC NIE KOCHAM. Bolą wspomnienia., 9 lat to sporo czasu. Dorastaliśmy razem. Byłam jego pierwszą. No a teraz mam za swoje. Nie umiem tylko myśleć o nim z nią. A wiem że jest jakaś:ONA" chociaz on się wypiera. Musi być tak jak on powie nawet teraz. Żal mi tych wszystkich ludzi z jgego rodziny których bardzo lubie. Mieliśmy iść na ślub jego kuzynki w kwietniu... Żal mi naszego dziecka. Na szczęście na razie nie bardzo rozumie...
No własnie te nadzieje,ja po rozwodzie liczyłam ze spędze z nim reszte zycia.Mam prawie 34 lata.Byliśmy z dala od siebie a on obiecał przeniesć sie do fili koncernu blizej.Zwodził mnie ponad rok.Cos ciągle mu nie grało.Do tego jego rodzice którzy mnie nigdy nie poznali ale szczerze wprost nienawidzili tylko za to ze jestem.Upił sie raz i bez powodu wyzywał mnie pod moim oknem od kurw i szmat.Wybaczyłam,wstyd prawda? gdzie moja godność.Wyzywał mnie z reszta tak nie raz.Straciłam prace przez niego bo straszył mojego współpracownika i stała sie nieprzyjemna atmosfera wiec sie mnie pozbyto.Mam 2 dzieci na utrzymaniu.Wiecie jak sie czuje, jak idiotka.A ja wszystko wybaczałam.Był chorobliwie zazdrosny sprawdzał bilingi,historie stron komputera ale i tak stale mnie oskarżał o brak otwartości i szczerości.W końcu nie wytrzymałam i zerwałam to sie na mnie wytrząsa i straszy,kłami przed ludżmi na mój temat
Gdy ja poznałam swojego byłego był zwykłym a nawet poniżej poziomu zwykłego, chłopakiem. Kupiłam mu (choć sama nie pracowałam) buty bo chodził w przemoczonych, szmacianych trampkach, dawałam za każdym razem reklamówki jedzenia żeby nie musiał kupować (był w ciężkiej sytuacji) daleko od rodziny. Jego rodzice nie pomagali mu tak jak moi. Potem powoli wyszedł na prostą, zmienił pracę, kupił samochód i od tego czasu chyba trochę się zmienił. Poczuł się pewniejszy i niezależny. Teraz bardzo dobrze zarabia i chyba to prawda, że woda sodowa do głowy mu uderzyła, a tych gorszych czasów, gdy ja byłam przy nim w ogóle nie pamięta. Nie docenił nic:(
Wiecie co dziewczyny bo faceci są beznadziejni bez nich źle ale z nimi też nie lepiej, damy sobie radę, wszystkie, bo kto jak nie my ...
wiecie co jest najgorsze? że ja nic złego na jego temat nie moge powiedzieć... wiem, że bardzo mnie kochał i mam nadzieję, że nadal kocha... bo to ja dałam dupy ja Go poniżyłam... ja Go wyzwałam chodź sama nie wiem dlaczego, wiem, że było za dużo % i za dużo złości emocji na którymi nie potrafiłam zapanować...wiem, że już nigdy się nie upije brzydzę się teraz alkoholem nie wiem co on ze mnie robi...
ehh... czuję, że on mi już wybaczył ale czy zechce wrócić? na pewno się boi, wiem o tym bardzo dobrze
szkoda gadać,ja chciałam mieś dom i mówił ze on tez a okazało sie ze byłam lekiem na samotność i zabawka do sexu.Teraz mi żal bo wiem ze to koniec ale dłużej nie mogłam być kimś w rodzaju zapychacza czasu bez planów na przyszłośc
Mimo ze tak mnie skrzywdził tęsknie karzdego dnia i jestem bliska obłędu.To juz miesiąc a nie radze sobie kompletnie.Miała być rodzina ciepły dom,czuły mąż a jest pustka a pozostał niesmak i rozczarowanie.Powiem szczerze że myśle o nim co robi i co u niego ale wiem ze on tak żle ze mna postępował.Jak usolnić sie od tego wszystkiego?
biedronko - Ja też tak mam, czasem mam ochotę odezwać się do niego, ale nie zrobię tego bo na pewno albo nie odpisze, albo odpisze ale coś głupiego, a wtedy cierpiałabym jeszcze bardziej. Dlatego stwierdziłam, że nigdy nie odezwę się do niego pierwsza.
A ja wiem,co mój ex robi. Jest teraz u niej i siedzą sobie razem tak jak my jeszcze kilka tygodni temu... I czuję się strasznie z tą myślą. Ja też nic nie piszę do Niego, bo wiem, że nie odpisze. Odciął się kompletnie po raz pierwszy w życiu tak ode mnie, że nawet nic nie napisze, o nic nie spyta. Jeszcze nigdy tak nie było. To dla mnie nowa sytuacja.
770 2011-02-25 21:25:58 Ostatnio edytowany przez Loona84 (2011-02-25 21:26:19)
Silesia - mój były też odciął się całkowicie, podziwiam jak tak umiał, chyba nic dla niego nie znaczyłam:(
I wiesz co, to mnie najbardziej boli. Że czułam, że "wchodzi" w nasz związek całkowicie, że nie jest obojętny. Mimo, że nie mieszkaliśmy razem czasem tak się czułam. Wspólne gotowanie, wspólne kąpiele, często u mnie spał. Jak on mógł o tym wszystkim zapomnieć? Dlaczego nie tęskni za tym wszystkim?
Moj pisze, odzywa sie ale co z tego jak są tam tylko grozby wymówki i wyzwiska.A nie słowa kochanie przepraszam,bede bliżej ,pójde na terapie(ma problemy psychiczne ze sobą),nie chce sie teraz nawet po zerwaniu leczyć jednak i wyzywa sie na mnie.Teraz to ja sie odciełam bo cały miesiac prawie mam gnojenie kazdego dnia .
Mój też gadał, żebym poszła z nim do psychologa.Teraz żałuję, że nie poszłam. Cały styczeń o tym mi mówił. A teraz, gdy wszystko wyszło na jaw,tylko raz poprosił, żebym z nim poszła, a potem nic, żadnej walki o mnie, żadnego leczenia.Po prostu nic...
I wiesz co, to mnie najbardziej boli. Że czułam, że "wchodzi" w nasz związek całkowicie, że nie jest obojętny. Mimo, że nie mieszkaliśmy razem czasem tak się czułam. Wspólne gotowanie, wspólne kąpiele, często u mnie spał. Jak on mógł o tym wszystkim zapomnieć? Dlaczego nie tęskni za tym wszystkim?
Rozumiem o czym piszesz bo ja mam to samo, jak umiał?Czy każdy facet jest taki, czy oni są jakimiś wyjątkami? Czuje się jakbym była nic niewarta, jakbym nic dobrego nie dała z siebie, jakbym była do niczego. Zniszczył mnie psychicznie...Często po rozstaniu jest jakiś kontakt, u mnie zero, potrafił odciąć się od razu.Wymazał mnie ze swojej pamięci. Przez 5 lat nie skarżył się, nie mówił że coś mu nie pasuje, dopiero na koniec dowiedziałam się co o mnie myślał. Tyle razy pytałam czego oczekuje od dziewczyny, a on bez słowa. Dziewczyny, może Wasi faceci rozmawiali z Wami, mogłyście dość do czegoś, mój na poważniejsze tematy NIGDY nie rozmawiał. Czasem miewaliśmy ciche dni, jak sam na końcu przyznał, przez niego, bo on jest uparty, ale my się nie kłóciliśmy, nie było wymiany zdań. On po prostu nie rozmawia, przyznał, że nie umie, że ciężko mu rozmawiać:( Czy to jest normalne?:(
Mysmy rozmawiali każdego dnia ale co z tego,on nie chciał miec rodziny(był rozwodnikiem z i miał 2 dzieci).Jdybym wiedziała na początku że kłamie z ta rodziną ze mówi co chce usłyszeć nigdy bym sie nie angazowała w ten związek.A tak zostałam z palcem w d.i do tego zraniona pocharatana
Są faceci, którzy nie potrafią rozmawiać z kobietami. Twój do takich należał, a ciężko z takim żyć, jak już się założy rodzinę. U mnie było troszkę inaczej, jeśli chcesz to przeczytaj mój pierwszy post, to zrozumiesz:)
Powiem wam że jestem zmęczona tą walka tłumaczeniami ze go kocham że jest dobrze ze nie zdradzam i nie zdradze(przeczytajcie o zespole otella).Takie tłumaczenia kazdego dnia,biling historia,wyrzuty ze rozmawiałam z kolezanką na ulicy że trace czas a nie poświęcam go jemu.Wymagał duzo a dawaał odwiedziny raz w miesiącu na 3 dni prze 2lata ponad.Kiedys doładował mi telefon 5 zł,nie prosiłam,chciał i zadzwonił .akurat miałam zajęte bo załatwiałam ważna sprawe,musiałam oddać te pieniądze bo na kochankopw mi dawał nie będzie.Przelałam mu 5 zł.Powiedzcie czemu jestem taka kretynka za czym tęsknie za czym
Wiecie, to że oni się nieodzywają nie znaczy, że nie myślą, nie wspominają. Myślą. Tylko, że bez kontaktu jest chyba łatwiej, przynajmniej mi. Moj były powiedział, że chciałby abysmy byli przyjaciółmi bo nadal jestem wazną osoba w jego zyciu. Kontakt między nami zalęzy więc ode mnie ale ja tak nie potrafię. Mam się z nim spotykać, patrzeć w jego oczy i za każdym razem przeżywać to od początku? W moim przypadku czego oczy nie widzą, sercu nie żal( nie tak bardzo żal ). Może kiedyś, napewno teraz nie chce tego kontaku. Bo ja jeszcze jestem zmęczona tym związkiem, tym staraniem się jednostronnym, tymi kłotniami jak prowadze auto, chamskimi tekstami, zimnymi spojrzeniami. Boli mnie rozstanie, przerważa samotność, tesknie za bliskością.
" Jest taka cierpienia granica,
Za którą się uśmiech pogodny zaczyna,
I mija tak człowiek, i już zapomina,
O co miał walczyć i po co."
bardzo ciężko jest opisać na forum, każdą chwile, którą się pamieta, która jest ważna, istostna itd.... cieszę się, bo wiem, że nawet bez szczególowego opisu większość z Was zrozumie.
"zawsze będziesz dla mnie ważna" - dla mnie to oznaczało - "będę z Tobą na zawsze" dla niego : " zrobiłaś na mnie ogromne wrażenie - trudno o tym zapomnieć" ( ale da się jedenak) dla niego " nigdy nikogo tak nie pokocham jak Ciebie" - ale pokocham kogoś inaczej, dla mnie : nigdy już nikogo nie pokochasz, bo tak naprawdę kocha się tylko jeden raz.
to są ogromne różnice emocjonalne, które niestety występują bardziej niż często ....... bardzo pragnę aby mój eks doznał podobnego cierpienia i w tym wypadku uświadamiam sobie, że ja wcale Go nie kocham - bo przecież miłość łaskawa jest.... a ja wcale nie życzę mu szczęścia .. naprawdę... chcę aby płacił za każdą moją łze, za każdą nieprzespaną noc - zadaję sobie pytanie czy jeśli go kocham dlaczego życzę mu źle? Mam syna , nie musze wspominać o mojej miłości do mohjego dziecka- czy jeśli kiedyś mnie zawiedzie, rozczaruje, będe życzyła mu źle? NIE!!! zawsze będe kochać moje dziecko - to miłość bezwarunkowa.... taką tez obdarzyłam swojego esk... ale nie docenił tego... dlaczego? Bo tego nie zauważył!!!! Tak bardzo pragnę, aby znikną z mojej podświadomości.... bo ze świadomości ulotnił się już na dobre. Mam straszną nienawiść do niego za to, że skrzywdził mnie i moje dziecko..... że sam okazał się dzieciakiem... że nie pozowlił sobie pomóc.... mam nienawiść!!! wydaje mi się, że Go nadal kocham.... ale coraz częściej mam wąstpliwości..... denewruwje mnie to, że ma inną, że jest szczęśliwy a ja nie...... pragnę aby los się odwrócił... chcę żeby cierpiał tak jak ja cierpiałam przez niego.. nie jestem mściwa... ale wyrządził mi krzywdę.... sponiwierał moje uczucia, moją kobiecość, moją osobe....... nie umiem o tym zapomnieć, nie umiem wybaczyć......
Pisze o tym 5 miesięcy po rozstaniu - może dla jakieś części z Was będzie to wyznacznikiem co czeka wasze emocjonale przeżycia
A ja mogę jedynie siebie znienawidzić, bo to moja wina ;/ tylko jak z tym dalej żyć...