Czasami chcę go widywać, brakuje mi go, rozmawiamy i jest super, zapominam że jest jak jest a potem jest mi źle, nie zawsze, wcześniej przez te 5lat byłam od niego uzależniona, działał na mnie jak narkotyk, zyłam jego zyciem, teraz tak już nie jest, ale trucizny zaszczepionej do serca cięzko się pozbyć, nie odzywałam się 2 m-ce, czułam się jak na detoksie i nie wytrzymałam, od grudnia kontakt jest częsty.
praktycznie to rozmowy na forum pozwoliły mi inaczej funkcjonować, bo było ze mną naprawdę źle, płakałam co noc, nie mogłam byc sama, wszyscy mnie wkurzali, teraz lubię swoją samotność dzięki dziewczynom, to one mówiły mi często zajmij się sobą, dostawałam takiego pozytywnego kopa i było dobrze, teraz znów jakaś chandra mnie dorwała, może to chwilowe.
No każdy z Nas miewa gorsze dni... nie ma się co łamać:)