Jestem ZA jesli chodzi o najbardziej potwierdzone okrutne zbrodnie,przy jakich juz nie ma wątpliwosci orzeczenia winy
Podobne tematy
Moim zdaniem kara śmierci zazwyczaj nie ma większego sensu. A dlaczego? Już wyjaśniam.
Po pierwsze - jest udowodnione że na przestępców lub tych którzy zamierzają popełnić przestępstwo i są tego świadomi ( pomińmy w tym momencie tzw 'psycholi' którzy też często psycholi udają ale to inna bajka i temat na inną dyskusję ) o wiele większy wpływ ma właśnie NIE wysokość kary jaka może ich spotkać a coś co w naszym kraju kuleje czyli nieuchronność i pewność tego że dopadną ich organa ścigania a co za tym idzie - będą gnić za kratami długie lata.
Po drugie - bardzo często ( zwłaszcza przy głośnych / obrzydliwych zbrodniach typu: zamachy, akcje terrorystyczne, przestępstwa zahaczające o pedofilię, znęcanie się nad rodziną, dzieciobójstwo i tym podobne ) taka kara jest tylko i wyłącznie przykrywką do wymierzania sprawiedliwości a tak naprawdę chodzi tylko o zakończenie sprawy, 'zlinczowanie' przestępcy, oko za oko - ząb za ząb, co się stało to się nie odstanie i TYLKO kara śmierci będzie najbardziej adekwatnym wyrokiem dla takiego zwyrodnialca ... Taaak jasne ...
Dla większości przestępców ( a nie dla najbardziej wykolejonej i zdeprawowanej garstki jak np: typy pokroju Teda Bundy'ego, Kuklinsky'ego czy Dahmera ) o wiele gorszą karą będzie konieczność dożywotniej izolatki lub w ogóle dożywocia niż szybka a często i mało bolesna śmierć przez zastrzyk śmierci czy powieszenie. Nie piszę o takich rzeczach jak gnojenie przez współwięźniów ( zwłaszcza pedofile - można się domyśleć co sądzą o nich współwięźniowie ) czy inne podobne typy. Takim ludziom już w dużej mierze jest wszystko obojętne bo wiedzą że normalnym trybem nie opuszczą więzienia więc konieczność życia w izolacji do końca życia będzie dla nich najlepszą karą - co prawda do ideału jej brakuje ale kara ma być właśnie karą - nie 'wolnością' jaką da się im poprzez zabicie.
No i chyba najprostszy argument przeciw - możliwość pomyłki - nawet po latach odsiadki może się okazać że skazano naprawdę niewinnego człowieka. W samych Stanach było co najmniej kilka takich przypadków.
Po piąte - dlaczego nie wprowadzimy czegoś na kształt systemu więziennictwa jak np: w USA? Żeby więzień mógł zjeść posiłek większy niż minimum potrzebne mu do przeżycia MUSIAŁBY wykonać jakąś pracę fizyczną, jakąkolwiek. Nawet przenoszenie sterty kamieni z jednego miejsca na drugie. Nie podoba się? To nie będzie większej racji żywnościowej. Kara ma być karą czyż nie? To nie ma być siedzenie w celi, spacerek po obiekcie, papu i znów sen, prawda? Dlaczego MY mamy łożyć na ich utrzymanie? Niech sami na siebie zarabiają - chociaż po części. Niech zajmują się czymkolwiek - zwłaszcza Ci z mniejszymi wyrokami / mniej groźni - wysłać w teren a przy okazji - można by zatrudnić ludzi z UP ( po odpowiednim przeszkoleniu ) do pilnowania ich na m-cu pracy. Czy to przy kopaniu rowów, karczowaniu lasy czy innych mało wymagających zajęciach.
To oczywiście wiąże się z pewnymi kosztami ale myślę że w nie tak długim okresie to by się mogło zwrócić.
Ciemnooki- wlasnie tutaj sie chyba prawie wszyscy wypowiedzieli ,ze są za karą smierci kiedy nie ma mozliwosci pomylki, kiedy przestepca sie przynaje i są mu odowodnione zniezbite przestepstwa juz takie bardzo brutalne,okrutne.
W takiej sytuacji na co wiecej czekac?
Wiesz ile osob by sie zgloslilo do dokonywania egzekucji?nie dziwi mnieto ![]()
Pomijając kwestie moralności / katolicyzmu i tym podobne - naprawdę uważasz ze pozbycie się tej osoby wszystko załatwia i jest cacy? I to ma być ta kara? Na co czekać? Jeżeli popełnił naprawdę obrzydliwe i paskudne przestępstwo to powinien cierpieć, gnić w pierdlu / izolatce aż po ostatni dni - dlatego właśnie nie podoba mi się obecny standard ( papu, spacerek, cela i tak w te i nazad przez x lat ) - niech na siebie i swoje utrzymania zarabia poprzez ciężką pracę fizyczną i izolację od społeczeństwa. Wtedy to można nazwać karą. Nie przywróci to życia jego ofiarom ani nie odda tego co straciły ofiary - tak bliskich jak i rzeczy stricte materialnych ale będzie właśnie karą. Po ostatnie jego dni.
Jestem przeciw.
........naprawdę uważasz ze pozbycie się tej osoby wszystko załatwia i jest cacy? I to ma być ta kara? Na co czekać? Jeżeli popełnił naprawdę obrzydliwe i paskudne przestępstwo to powinien cierpieć, gnić w pierdlu / izolatce aż po ostatni dni - dlatego właśnie nie podoba mi się obecny standard ( papu, spacerek, cela i tak w te i nazad przez x lat ) - niech na siebie i swoje utrzymania zarabia poprzez ciężką pracę fizyczną i izolację od społeczeństwa............
Wtych sytuacjach jestem bezlitosna ,i nie mam humanitarnosci.Było by pieknie jakby faktycznie skazany cierpial za kratami,wegetował w podlych warunkach (tak jak to bywa w Ekwadorze ,czy Meksyku,Syberi- jedne z najgorszych wiezien na swiecie) a nasze Zaklade Karny to nawet nie są wiezienia tylko jak sama nazwa wskazuje- Zakład Karny,i daleko mu do prawdziwego srogiego wiezienia z rezimem o zaotrzonym rygorze
No właśnie. Więc tym bardziej powinno się zaostrzyć rygor ( mniejsze racje żywnościowe - jak czasem oglądam filmy dokumentalne to mam wrażenie że nierzadko więźniowie dostają posiłki które są bardziej obszerne i bardziej kaloryczne niż obiady w niejednym polskim domu, poza tym obowiązkowa praca fizyczna - zwłaszcza dla tych z dożywociem, mniejsze przywileje w sprawie odwiedzin, tzw spacerniaka itp - kara to ma być kara, pomysłów można by jeszcze trochę namnożyć ).
I u nas to naprawdę można by było wprowadzić tylko wszystko się jak zwykle zapewne rozbija o chęci oraz pieniądze ...
No właśnie. Więc tym bardziej powinno się zaostrzyć rygor ( mniejsze racje żywnościowe - jak czasem oglądam filmy dokumentalne to mam wrażenie że nierzadko więźniowie dostają posiłki które są bardziej obszerne i bardziej kaloryczne niż obiady w niejednym polskim domu, poza tym obowiązkowa praca fizyczna - zwłaszcza dla tych z dożywociem, mniejsze przywileje w sprawie odwiedzin, tzw spacerniaka itp - kara to ma być kara, pomysłów można by jeszcze trochę namnożyć ).
I u nas to naprawdę można by było wprowadzić tylko wszystko się jak zwykle zapewne rozbija o chęci oraz pieniądze ...
Albo bo mamy podpisane ustrojstwo co sie nazywa Prawa Czlowieka i nijak tych gnoi sie nie da tknac.
Karta Praw Czlowieka gwarantuje wiezniom wszystkie te pierdoly ktorych czesto normalni szeregowi obywatele nie posiadaja.
Doskonale sobie zdaję z tego sprawę, poza tym to się łączy z obecnością naszego kraju w Unii i tym podobnych. Rosyjskie choćby więzienia coby daleko nie szukać mają zupełnie inne standardy ...
Poza tym taki więzień może się poskarżyć na warunki, odwołać do eee ... bodaj Strasburga etc etc. Co nie znaczy że nie można obecnego systemu w jakikolwiek sposób ulepszyć.
Jestem jak najbardziej za karą śmierci. Może to skłoniłoby do myślenia niektórych przestępców. Polskie prawo w niektórych kwestiach jest niesprawiedliwe. Wielu przestępców jest na wolności dzięki dobremu adwokatowi czy też łaskawości sądu. Nie wspomnę już o rewelacyjnych warunkach w więzieniach. Bardziej opowiadałabym się za starożytnym kodeksem Hammurabiego-w skrócie "oko za oko, ząb za ząb".
Może to skłoniłoby do myślenia niektórych przestępców.
Bardzo mało prawdopodobne. Jest udowodnione ( o czym już wcześniej pisałem ) że na przestępców nie działa wysokość kary tylko jej nieuchronność. Źle działające sądy i prokuratury, środowisko adwokacko-sądowe, poniekąd policyjne, chore przepisy i luki prawne - tu trzeba szukać rozwiązania a nie w tym by podnosić kary. Co by na Ciebie bardziej podziałało? To że dostaniesz 10 lat za przestępstwo X czy to że takie przestępstwa są w 80% wykrywalne? No właśnie ... \
Te rewelacyjne warunki w więzieniach to też bujda, większość jest przepełniona ( co powoduje tylko to że część tych rzekomo 'mało szkodliwych' jak choćby kibole i inne dziadostwo łazi sobie po ulicy bo nie ma gdzie ich osadzić - do pracy ich zagnać, przymusowej i za darmo oczywiście ) i nie są to warunki jak w Prison Break ...
Kategorycznie ZA! Dlaczego? Oto jeden z wielu argumentów:
2-letni Szymonek przed śmiercią był katowany... Jarosław R. uderzył dziecko w brzuch tak mocno, że pękły mu jelita! Stan małego pogarszał się bardzo szybko – gorączkował, wymiotował i nie jadł,wdało się zapalenie otrzewnej, do tego zapalenie płuc. Cierpiał przez 3 dni – tak bardzo, że z bólu odgryzł sobie wargę! Mimo to, po trzech dniach Jarosław R. znów uderzył go w brzuch! Tego dnia chłopczyk zmarł w męczarniach. Szymon konał przez wiele godzin, tymczasem jego matka i ojciec wykazali całkowitą obojętność wobec pogarszającego się stanu zdrowia dziecka.
Wyrok: 10 lat więzienia dla ojca, 5 lat dla matki.
Polska "sprawiedliwość" - skatuj dwulatka, dostaniesz wyrok jak za kradzież batonika!
Może to był Jarosław K
Ja jestem przeciw ponieważ zawsze może ktoś okazać się niewinny. Kraje gdzie jest akra śmierci mają największa przestępczość. Tam gdzie działa najlepiej resocjalizacja tam jest najmniejsza przestępczość np Norwegia. przestępcami są w 98% cudzoziemcy co chcą się szybko wzbogacić gł Ukraińcy oraz Polacy tak Polacy.
Nowoczesne wiezienia to nie tajemnica-jedno takie stoi w Radomiu-przykladowe. Tam wlasnie jest luksusowo. Kara smierci tak dla zwyrodnialcow, dla ludzi, ktorzy ewidentnie popenili zbrodnie nie tyle z premedytacja (bo taka moze popelnic matka na zabojcy dziecka) co wynikajacej z natury. Jezeli ktos krzywdzi dziecko to chyba nie ma o czym rozkminiac. Jesli zabija starsza osobe, bezbronna, dla kasy, tez chyba nie ma nad czym sie zastanawiac. Lub grupowe napady, czy w ogole napady na drugiego czlowieka. Tu jest mowa o zwyrodnialcach, ktorzy sa zagrozeniem. Taki zastrzyk to tez za lagodne potraktowanie. A tacy ssmani-za wszystkie tortury jakie zafundowali wiezniom nie powinni doznac choc po czesci takiego samego bolu?
jestem przeciwna, bo żaden człowiek nie ma prawa decydować o śmierci innych a jak zabójcę chce się ukarać tym samym to znaczy ze jesteśmy tacy sami jak on. dla gwałcicieli kastrację tak ale nie kare śmierci. w więzieniach natomiast powinni pracować żeby się utrzymać.
Ja jestem za. Może ktos zastanowi sie zanim odbierze drugiemu człowiekowi zycie. Póki co,wiedzą,że moga zabic nawet kilka osób i wyjdą po jakimś czasie np. za dobre sprawowanie.
Jestem przeciw. Nikt nie jest Panem życia i śmierci. Nie człowiek powinien decydować o śmierci drugiego człowieka.
Za, za, za wszystkimi kończynami! Zdegenerowane jednostki powinno się utylizować, żadna strata a sama korzyść dla społeczeństwa.
Dożywocie nigdy nie zapewnia 100% gwarancji, że taki seryjny morderca będzie odizolowany od świata do końca swego żywota. Może tak się stać, że będzie wolny, np. w obliczu wojny czy różnych kataklizmow naturalnych. Przykładem może tu być choćby trzęsienie ziemi na Haiti, w wyniku którego zniszczone zostało więzienie, gdzie odbywali długoletnie wyroki i dożywocia groźni bandyci. Ucieklo kilka tysięcy przestępców. Do dzisiaj nie udało się złapać wszystkich.
Weżmy takiego Breivika. Jaki jest sens utrzymywać go przy życiu? Tylko same koszty i ryzyko, że może kiedyś uciec i zabić kolejne kilkadziesiąt osób.
Spoleczeństwo musi się bronić przed degeneratami. Ważniejsze jest zdrowie i życie normalnych, uczciwych ludzi a nie istot człekokształtnych, którzy tylko dla porządku nazywani są ludżmi.
Nie wiem dlaczego niektórych przeraża tak śmierć. Są okoliczności, gdy zabijać trzeba. Podobnie jak na wojnie. Na wojnie nie ma sentymentów, nikt nie opowiada wzniosłych bajek o szlachetności i człowieczeństwie. Zasady są proste, zabijasz wroga albo wróg zabije ciebie. Tu jest podobnie. Życie jest brutalne, najwyższy czas dostosować się do warunków, zamiast snuć słodkie, wyidealizowane historie. Taaak, też bym chciała, żeby wszyscy byli dobrzy, mili, szlachetni... Ale nie są i nigdy nie będą. Bo wybrali taką drogę, jaką wybrali. Powinni więc ponieść konsekwencję swoich czynów.
Nie róbmy z morderców bezmózgich idiotów. Większosć doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich czynów i ŚWIADOMIE je popełnia. Jeśli więc zabijają, wiedząc, że czeka ich za to śmierć to jest to ich ryzyko. Nie zlapią jakiegoś, miał szczęście. Złapią, miał pecha i do piachu. Do kogo więc pretensje? Czyż nie proste zasady? Każdy sam decyduje. Życie na tym polega przecież, na wyborach. Są jasno określone zasady, nie przestrzegasz, zlapią cię, płacisz cenę, jaka obowiązuje.
Ale nawiedzeni obrońcy nie wiadomo czego, muszą komplikować proste rzeczy. Argumentow żadnych poza jakimś - bo tak nie należy, bo nie można zabijać, bo to nieludzkie...
Należy, można i jak najbardziej ludzkie. A nawet rzekłabym, humanitarne, bo kara śmierci jest dla morderców dzisiaj luksusem w porównaniu do cierpień, jakie przeżywaly ich ofiary przed śmiercią (zapewniam, nie chcielibyście wiedzieć, co niektórzy potrafili uczynić bliźniemu swemu, zanim skonał...)
Zdecydowanie przeciw.
I jeśli już chodzi o wybory własne, to jakim prawem mielibyśmy decydowac o czyjejś śmierci?
85 2016-01-31 03:33:09 Ostatnio edytowany przez lustro (2016-01-31 04:22:18)
DZIEN DOBRY WSZYSTKIM
adiaphora,piszesz:
Za, za, za wszystkimi kończynami! Zdegenerowane jednostki powinno się utylizować, żadna strata a sama korzyść dla społeczeństwa.
Rozumie,ze jesli ktos atakuje Twoje dziecko,aTy mu podazasz na pomoc i zabijesz napastnika,Twoje wlasne slowa:."ZA ,ZA WSZELKIMI KONCZYNAMI",dotycza rowniez Ciebie.Dobrowolnie zglosisz sie do organow scigania,zeby je powiadomic o Twojej zbrodni,, pewnie tez nie bedziesz chciala skorzystac z uslug adwokata.
I dalej:
Są okoliczności, gdy zabijać trzeba
Czy mialas do tego morderstwa prawo?
Potem piszesz:
Nie róbmy z morderców bezmózgich idiotów. Większosć doskonale zdaje sobie sprawę ze swoich czynów i ŚWIADOMIE je popełnia. Jeśli więc zabijają, wiedząc, że czeka ich za to śmierć to jest to ich ryzyko.
Czyli,sama stwierdzasz,ze na kare smierci zasluzylas...
Nie wiem,ile jeszcze pokolen musi przejsc przez to sito,zeby LUDZIE wreszcie zrozumieli,ze agresja,rodzi tylko agresje.
I dziekuje Losowi,ze nie przyjdzie mi nigdy zyc w kraju,w ktorym(opcjonalnie),Ty bylabys Prokuratorem Generalnym.
DOBRANOC WSZYSTKIM
86 2016-01-31 14:38:54 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-01-31 16:13:32)
zapominasz o najważniejszym - okolicznościach i motywie. Są zabójstwa za które sąd nie tylko nie skazuje na dożywocie, ale nawet ułaskawia.
Jak w ogóle można porównywać ludzi, którzy zabijają dla przyjemności a którzy w imię konieczności wyższej?
To Twoi przodkowie, którzy walczyli za ojczyznę i zabijali wroga są mordercami zasługującymi na śmierć?
Zastanów się trochę nad tym, co piszesz.
Zapewniam Cię, że jestem zdolna zabić człowieka i nie zawahalabym się, nie tylko w obronie własnego dziecka czy własnej ale nawet Twojej. Gdy widzę, że ktoś atakuje spokojnego, bezbronnego człowieka i chce mu zrobić krzywdę, to zakładam, że jest on agresorem i nie jemu a atakowanemu należy się wszelka pomoc i ochrona zdrowia oraz życia. Tak więc uratowałabym Ci życie kosztem życia jakiegoś psychola i wierz mi, spałabym spokojnie i nie zamierzałabym Cię za to przepraszać :-)
Wracając do kaesu. O jakiej agresji Ty prawisz? Uśmiercenie zwyrodnialca nie jest żadną agresją, jest pragmatycznym rozwiązaniem kwestii - co z takim osobnikiem, który stwarza pewne zagrożenie i nie rokuje na żadną resocjalizację, zrobić. Bo utrzymywanie go do końca życia kosztuje majątek i niczemu nie służy poza tym, żeby sobie żył. Nie wspominając o tym, ze zawsze może uciec i dalej zabijać. Nie jesteś w stanie podać żadnego, logicznego argumentu, dlaczego należy go karmić, przyodziewać, leczyć i zapewniać dach nad głową i inne rozrywki. To już życie mrówki jest cenniejsze i bardziej godne troski.
Zdegenerowana do szpiku kości jednostka jest jak śmiercionośny wirus. Można trzymać takiego wirusa w próbowce, w laboratorium, stosować szereg drogich zabezpieczeń. Ale po co? Rozsądek i logika mówi, aby go zniszczyć.
Nie wiem czy wiesz, ale nie każdego da się resocjalizować. Są osobowości tak psychopatyczne, że medycyna jest bezradna. Nie jestem za karą śmierci dla każdego. Jestem za taką karą dla zdegenerowanych jednostek, które muszą być izolowane do końca życia od społeczeństwa jak np. seryjni mordercy, którzy zabijają bo lubią, bo życie ludzkie nie przedstawia dla nich żadnej wartości, bo są wyzuci z ludzkich odruchow i uczuć, i obca jest im jakakolwiek wrażliwość. To oni są agresywni, to oni łamią zasadę "nie zabijaj" a nie społeczeństwo. Spoleczeństwo tylko broni i chroni siebie przed tą agresją. To jest niczym eutanazja, bo jaką karą jest śmierć dla takich zwyrodnialców? Kara w takich przypadkach powinna być długa i dotkliwa.
Zupełnie nie przekonują mnie Twoje argumenty, bo tak naprawdę one są żadne. One są na tej zasadzie - nie wolno, bo nie.
Tak więc pozostaję przy swoim zdaniu.
A co do Twojej radości, że nie mam władzy, uwierz, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Jestem tolerancyjnym i sprawiedliwym człowiekiem, włos z glowy spadłby tylko tym, którzy ciężko sobie na to zapracowali swoimi uczynkami. Dla nikczemnych, podłych i okrutnych ludzi nigdy nie miałam, nie mam i nie będę mieć wyrozumiałości. I uważam, że bardzo dobrze byloby, gdyby tacy drżeli cały czas w obawie o swój los. Na tym polega sprawiedliwość. Nie masz żadnych horrorów na sumieniu, śpisz spokojnie. Inaczej nie znasz dnia ani godziny, kiedy dopadnie cię karma, ręka sprawiedliwości czy jak tam każdy sobie zwie...
I dodam jeszcze, że tak, jak napisał niżej Snake, nieuzasadniona ochrona życia morderców, którzy świadome i z premedytacją odbierają życie innym, jest właśnie przejawem degeneracji społeczeństwa a nie ucywilizowania, jak myślicie.
Kiedyś ludzie byli rozsądniejsi i mądrzejsi, potrafili zatroszczyć się o swoje bezpieczeństwo bardziej, niż dzisiaj. Dzisiaj króluje poprawność polityczna i całkowite oderwanie od rzeczywistości.
Utrzymywanie przy życiu w wygodzie jakiej nie zaświadcza wiele osób na wolności ludzi, którzy mają na sumieniu świadomy mord jest przejawem degeneracji społeczeństwa. Dawniej kiedy społeczeństwa były bardziej racjonalne w swoich zachowaniach, a nie tzw. humanitarne osobniki takie, będące dla społeczeństwa zagrożeniem były po prostu usuwane raz, a dobrze. Niewielu ludziom wtedy przychodziła do głowy kuriozalna myśl aby np. wielokrotnego mordercę karmić przez 50 lat, zapewniać lekturę, tv i najnowsze gry komputerowe. Kary w różnych systemach prawnych mają za zadanie m.in. odstraszyć innych przykładem, swoją dotkliwością wskazać skazanemu niewłaściwość postępowania i zaspokoić społeczną potrzebę sprawiedliwości. Jest wina, to jest kara. Zakłada się, że po odbyciu kary skazany będzie mądrzejszy i wróci do społeczeństwa. Stąd idea resocjalizacji. Jednak są przestępstwa kiedy nie ma to najmniejszego sensu. Skazany się nie zresocjalizuje, nie będzie mądrzejszy, a zwykłe poczucie sprawiedliwości wobec ofiar oraz rozsądek każe wyłączyć go ze społeczeństwa do końca jego dni. Tylko dlaczego m.in. rodziny ich ofiar mają ze swoich podatków płacić przez wiele lat na ich wikt, opierunek i gry komputerowe?
Gothka - a widziałaś kiedyś te "luksusy" na żywo?
Były w historii przypadki egzekucji osób niewinnych. Należy pamiętać, że kara śmierci jest karą nieodwracalną. Nie można jej cofnąć kiedy zostanie już wykonana.
Nie uważacie, że "dożywocie" jest gorszą karą, tzn. bardziej dotkliwą psychicznie, bo przecież do końca życia taki skazany będzie siedział w zamknięciu.
Jeśli chodzi o względy ekonomiczne, to po pierwsze - pieniądze "zaoszczędzone" na więźniach i tak nie zostałyby przekazane na domy dziecka, po drugie - osób skazanych na "dożywocie" (czyli tych, które mogłyby zostać stracone) nie jest wcale tak dużo jak się ludziom powszechnie wydaje, więc i koszty ich utrzymania nie są tak wysokie w stosunku do ogólnej liczby osób przebywających za kratkami.
Jestem za kara smierci, ale tylko w przypadku pewnosci, ze oskarzony jest prawdziwym sprawca zbrodni. Zycie za zycie. Nie mowie tu oczywiscie o wszystkich zbrodniach, bo sa rozne przyczyny i rozne zbrodnie, ale w tych najdrastycznejszych przypadkach taka kara powinna byc stosowana. Przestepczosc w skali roku wzrasta w wielu krajach- jak widac wiec strach przed wiezieniem nie jest zadnym czynnikiem hamujacym popelnie czynu karalnego. W sumie to nie wiem, czy dla niewinnego czlowieka gorsza kara byloby dozywocie, czy kara smierci. Przeciez zyjesz ze swiadomoscia, ze odpowiadasz za cos, czego nie zrobilas. Mysle, ze to gorsza udreka. Moim zdaniem kara smierci jak najbardziej tak- ale w przypadku calkowitej pewnosci co do winy potencjalnego przestepcy.
Magda, myslisz, ze dozywocie to dla skazanego (oczywiscie winnego, a nie odsiadujacego wyrok przypadkowo) taka tragedia? Mysle, ze ludzie do wszystkiego potrafia sie przyzwyczaic- buduja swoj swiat na nowo, w takich warunkach, w jakich obecnie sie znajduja. Pokusze sie o stwierdzenie, ze w pewnym sensie przyzwyczajaja sie. Tak jak wiezniowie obozow koncentracyjnych potrafili przyzwyczaic sie do codziennego widoku trupow, komor gazowych, itd. Nawet czytalam o tym, ze to byl juz ich swiat, nauczyli sie w nim funkcjonowac. Ciekawym jest tez film ''Skazani na Shawshank''- tam skazany na wiele lat czlowiek wychodzi w koncu na wolnosc i...wiesza sie, bo nie potrafi zyc juz w normalnym swiecie, na wolnosci. W wiezieniu byl ''kims'', mial jakas tam swoja funkcje w spoleczenstwie wiezniow. Po wyjsciu z wiezienia okazuje sie, ze nie wie, co z soba zrobic, nie ma nic, musi zaczynac od zera... Wybiera smierc. Tak samo jest z wiezniami skazanymi na dozywotnie lub dlugoletnie wyroki. Buduja swoj swiat wewnatrz murow i krat. Kara smierci moglaby faktycznie odstraszyc co niektorych zbrodniarzy. Dla panstwa mniejsze koszta (miesieczne utrzymanie wieznia niemalo kosztuje), a i dla spoleczenstwa lepiej. Zawsze to o jednego psychola mniej.
Gothka - a widziałaś kiedyś te "luksusy" na żywo?
Były w historii przypadki egzekucji osób niewinnych. Należy pamiętać, że kara śmierci jest karą nieodwracalną. Nie można jej cofnąć kiedy zostanie już wykonana.
Nie uważacie, że "dożywocie" jest gorszą karą, tzn. bardziej dotkliwą psychicznie, bo przecież do końca życia taki skazany będzie siedział w zamknięciu.
Jeśli chodzi o względy ekonomiczne, to po pierwsze - pieniądze "zaoszczędzone" na więźniach i tak nie zostałyby przekazane na domy dziecka, po drugie - osób skazanych na "dożywocie" (czyli tych, które mogłyby zostać stracone) nie jest wcale tak dużo jak się ludziom powszechnie wydaje, więc i koszty ich utrzymania nie są tak wysokie w stosunku do ogólnej liczby osób przebywających za kratkami.
Jestem za kara smierci, ale tylko w przypadku pewnosci, ze oskarzony jest prawdziwym sprawca zbrodni. Zycie za zycie. Nie mowie tu oczywiscie o wszystkich zbrodniach, bo sa rozne przyczyny i rozne zbrodnie, ale w tych najdrastycznejszych przypadkach taka kara powinna byc stosowana. Przestepczosc w skali roku wzrasta w wielu krajach- jak widac wiec strach przed wiezieniem nie jest zadnym czynnikiem hamujacym popelnie czynu karalnego. W sumie to nie wiem, czy dla niewinnego czlowieka gorsza kara byloby dozywocie, czy kara smierci. Przeciez zyjesz ze swiadomoscia, ze odpowiadasz za cos, czego nie zrobilas. Mysle, ze to gorsza udreka. Moim zdaniem kara smierci jak najbardziej tak- ale w przypadku calkowitej pewnosci co do winy potencjalnego przestepcy.
Magda, myslisz, ze dozywocie to dla skazanego (oczywiscie winnego, a nie odsiadujacego wyrok przypadkowo) taka tragedia? Mysle, ze ludzie do wszystkiego potrafia sie przyzwyczaic- buduja swoj swiat na nowo, w takich warunkach, w jakich obecnie sie znajduja. Pokusze sie o stwierdzenie, ze w pewnym sensie przyzwyczajaja sie. Tak jak wiezniowie obozow koncentracyjnych potrafili przyzwyczaic sie do codziennego widoku trupow, komor gazowych, itd. Nawet czytalam o tym, ze to byl juz ich swiat, nauczyli sie w nim funkcjonowac. Ciekawym jest tez film ''Skazani na Shawshank''- tam skazany na wiele lat czlowiek wychodzi w koncu na wolnosc i...wiesza sie, bo nie potrafi zyc juz w normalnym swiecie, na wolnosci. W wiezieniu byl ''kims'', mial jakas tam swoja funkcje w spoleczenstwie wiezniow. Po wyjsciu z wiezienia okazuje sie, ze nie wie, co z soba zrobic, nie ma nic, musi zaczynac od zera... Wybiera smierc. Tak samo jest z wiezniami skazanymi na dozywotnie lub dlugoletnie wyroki. Buduja swoj swiat wewnatrz murow i krat. Kara smierci moglaby faktycznie odstraszyc co niektorych zbrodniarzy. Dla panstwa mniejsze koszta (miesieczne utrzymanie wieznia niemalo kosztuje), a i dla spoleczenstwa lepiej. Zawsze to o jednego psychola mniej.