Droga/drogi marzo2
1. poczytaj indywidualne historie kobiet, które się wypowiadały w tym wątku, a "niewinne dzieci" zaczną jawić ci się w inny sposób
2. ja ................ ja do dzisiaj się starałam być dobrą, przyzwoitą macochą - taką co ugotuje, przytuli, pogada z dzieckiem, uspokoi, zrobi lekcje. Nie wiem, czy po tym weekendzie mam na to siłę .............dzięki "niewinnej" 9 latce, która zaczyna się jawić mistrzynią manipulacji.
Ojciec owej dziewczynki, mój partner, jechał w piątek 700 km żeby zobaczyć się w weekend z dziećmi. Dzieci odebrała jego matka i pojechały do niej, gdzie miały się spotkać z dziadkami i kuzynką. W międzyczasie, jak mój M był w trasie, okazało się że w sobotę jego córki mają jakiś koncert. Miały w sobotę być u babci a potem wracać do nas uczyć się, ponieważ owa 9 latka (nazwijmy ją MM) ma w poniedziałek sprawdzian. Ojciec zadzwonił do córki i pyta co to za koncert, a ona że ona nie wie, ani kiedy, ani w ogóle o co chodzi, niech sobie zadzwoni do matki, na co mój M mówi, żeby mu dała babcię. Odpowiedź córki - sam sobie zadzwoń do babci.... i rozłączyła się. Niestety M nie miał telefonu do swojej matki, ani do młodszej córki, ponieważ zmienił telefon i na karcie sim nie były umieszczone wszystkie kontakty, a drugi telefon miał rozładowany. Dzwonił do córki kilka razy, a ta .... go za każdym razem kilowała - odrzucała rozmowę z nim. Kiedy M wrócił do domu, był w szewskiej pasji, doładował trochę drugi telefon, spisał numer i zadzwonił do swojej matki z pytaniem co się dzieje. (potem babcia puściła farbę, że MM tupała i darła się, że nienawidzi ojca). M kazał córce oddzwonić natychmiast, ta oddzwoniła i w rozmowie była tak bezczelna, że ojciec kazał jej się pakować, że za pół godziny przyjeżdża po nią i wracają do domu. Co się działo później to historia ... najważniejsze fakty to taki, że młoda powiedziała że nie pójdzie, czekaliśmy na nią ponad godzinę aż się uspokoi aż w końcu ojciec doprowadzony do ostateczności, próbował wziąć ją pod pachę i siłą zanieść do samochodu. Dodam, że była 23 wieczorem. Młoda robiła taką awanturę, tak się darła, że wrócił z nią do domu i kazał jej zadzwonić do matki. Po pewnych pertraktacjach wróciła do domu matki.....................
dzisiaj okazało się, że "dziecko jest obolałe i ma obrażenia" co jest ku...wa wierutnym kłamstwem ponieważ nic się nie stało jej złego. wyrywała się i szarpała, kiedy ojciec ją próbował wziąć na ręce i zanieść do samochodu. To była taka schiza, że babcia była kłębkiem nerwów, powiedziała że nigdy nie widziała, żeby dziecko tak odnosiło się do ojca. Co więcej dzisiaj też odwoziliśmy młodszą córkę do matki, która to napadła na mnie i wydarła się, że nie pozwala mi krzyczeć na córki itd. (przysięgam, jestem oazą spokoju, nakrzyczałam na nie w ciągu ostatniego pół roku może z 3 razy w bardzo konkretnych okolicznościach - jak chodziażby wtedy kiedy okładały się pięściami). Co karygodnego powiedziałam zatem w piątek - w jednym momencie po dwóch godzinach powiedziałam podniesionym głosem (ale nie krzykiem) "MM jak możesz tak traktować swojego ojca". Co się dowiedziałam od eks - że moje dziecko to bękart (już M słyszał o inseminacji, "złotym strzale" itd.), jeszcze zaserwowała w moim kierunku kilka uszczypliwych uwag, natomiast M został poinformowany, że "odpowiednie służby zostaną poinformowane o obrażeniach".
I co jest najtragiczniejsze? Gówniara, bo nie wiem jak nazwać pasierbicę, nocną akcję z przyjazdem matki uzasadniła prześladowaniem przez ojca i pewnie przeze mnie też. Bo przecież jeżeli matka jest wzywana o 23.00 do byłej teściowej, to jakoś się trzeba wytłumaczyć. Wytłumaczyła się.... pięknie.... obwiniając o to wszystko swojego ojca, co matce bardzo odpowiadało. I wiesz co ............. jestem doradcą podatkowym, pochodzę z bardzo tradycyjnej ultrakatolickiej rodziny, zawsze przez całe życie kierowałam się zasadami takimi, żeby być dobra, wielkoduszna, niemałostkowa ......... i wiesz .......... w obliczu tego, co widzę teraz na moim M, jak on przeżywa tą sytuację, jej potencjalne konsekwencje, z powodu manipulacji ........... sory, ale po prostu od wczoraj nie potrafię myśleć o niej inaczej jak "gówniara" to mnie skręca. Facet totalnie zakochany w swoich córkach, zbudował dla nich dom, żeby miały dobre warunki, na gwiazdkę gówniara dostała od ojca - komputer, globus gadający, jakieś ciuchy, drogą szczotkę do włosów itp., ojciec zabrał je na tygodniowe ferie do Zakopanego gdzie je rozpuszczał różnymi atrakcjami, jest na kazde ich zawołanie jak im potrzebne jakieś cholerne mundurki na występ (jeździ nocą do znajomych, żeby pożyczyć), to chce mi się wyć. I nazwanie mojego nienarodzonego dziecka przez eks "bękartem" mam w dupie, ale ........... ten facet, który teraz obok mnie leży i śpi, jest kłębkiem nerwów. I powiem Ci jedno - on ją kocha z całego serca, ja..... ja ją traktowałam jak swoją bratanicę - ze szczerą serdecznością. Dzisiaj .......... dzisiaj jej nie chcę widzieć na oczy, bo to podła manipulatorka, która nie szanuje swojego ojca, ustawia go jak smarkacza. Chce mi się płakać, kiedy widzę jego smutek, bo w niczym sobie nie zasłużył na to, niczym.....
Niewinne dzieci......... jeszcze miesiąc temu sprzeczałam się z kilkoma forumowiczkami, że te dzieci są biedne i zagubione. Z pewnością i takie też niektóre są. Moja pasierbica MM okazuje się cwaniarą. I wiesz ...... nie mam do niej sympatii ani krztyny. Młoda napluła mi w twarz za obiadki, deserki, pełną lodówkę, szufladę z łakociami. I wiesz - zamierzam ją zapytać wprost, kiedy na nią nakrzyczałam - niech mi powie. A kiedy powie, a ja znam odpowiedź na to pytanie, poślę to jej matce z żądaniem przeprosin. Na dzień dzisiejszy, cieszę się że jej nie zobaczę wcześniej niż do czwartku. I mam ją aktualnie w nosie, skończy się pytanie na co masz ochotę na obiad. Będę robiła to na co ja mam ochotę i nic mnie nie obchodzi, czy jej to smakuje czy nie. W czwartek zrobię łososia - ona nie lubi ryb, z sałatą (woli mizerię) i dzikim ryżem (pamiętam, że ostatnio jej nie smakował, a młodszej pasierbicy i owszem). Mam dość nadskakiwania - a co byście zjadły .... pierogi....a z czym ... a .... jedna ruskie, druga chce z mięsem ..... Kuź-wa nie...... nie.... i jeszcze raz nie......
To co natomiast najbardziej dosra ich matce, to sytuacja kiedy będziemy mieli tu szczęśliwy dom z naszym synem. Już powiedziałam M, że jak nasz syn się kiedykolwiek tak do niego odezwie, to ma prawo, a nawet obowiązek, przywołać go natychmiast do porządku. Jeżeli usłyszę od mojego syna "nienawidzę Cię" skierowane do ojca, to wierzcie mi w tym samym momencie pożałuje, że się odezwał. Nie wyobrażam sobie tego..... Nie wyobrażam sobie traktowania ojca jak smarka do spełniania życzeń/rozkazów, jak traktuje go MM.
Niewinne dzieci ... poczytaj na forum o pasierbach okradających "złe macochy".... poczytaj.... nie sądziłam nigdy, że ja będę patrzyła na dziecko szczęśliwa, że nie jest moje i przysięgała sobie, że nie wychowam takiej kanalii. Kiedy ojciec powiedział jej, że zabierze ją siłą do samochodu, ona powiedziała "nie, bo pójdziesz do więzienia"... spodziewam się, że ta młodociana kreatura tak się wyżaliła swojej matce, że M będzie miał mocne nieprzyjemności. Całej sytuacji przyglądałam się ja i matka M, która do dziś przeżywa to co zobaczyła. Ja to już widziałam kilka razy, bezczelna manipulatorka. No coż .... prawda jest taka, że to niestety gra, która obróci się przeciwko niej. Myślę że ojciec po pierwszym szoku dochodzi do siebie. Powiedziałam mu co myślę na temat jego córki, że to ona zmanipulowała eks, której szczerze mówiąc "w to mi graj". M czuje się tak zraniony, jak zbity pies..... nie potrafię przejść obok tego obojętnie. Cierpi facet, którego kocham, który kuź-wa za swoje córki dałby się 1000 razy pokroić. Widzę jak to przeżywa, jak jest skołowany, jak po prostu CIERPI jak zraniony rodzić, któremu nóż w plecy wbiła ukochana córka.
Ja niestety szybko zapominam......... ale wiesz ........... piszę to na forum, tego posta, specjalnie dla Ciebie i dla siebie ... żebym kiedy patrzę w te "niewinne oczęta" 9 latki, nie dała się zwieść, tylko wróciła do tego posta i przeczytała. Co manipulatorka i intrygantka zrobiła własnemu ojcu