netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 241 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 86 87 88 89 90 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 656 do 5 720 z 8 269 ]

5 656

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

.............
Pewnie masz wiele racji, jeśli chodzi o mnie to ja z pewnością nie byłam gotowa, by zamieszkać z pasierbem, gdyż nasz związek dopiero się kształtował. Nikt nawet zbytnio się mnie o zdanie nie pytał, był to chyba jedyny możliwy sposób byśmy mogli być razem, albo tak mi się wydawało. Podejrzewam, że M z młodym zamieszkał by u rodziców, w innym mieście, a ja czułabym się opuszczona. Teraz widzę w takim układzie plusy, ale tego musiałam się nauczyć. Obecnie mamy możliwość oboje dojrzeć i się usamodzielnić. Poza tym jakoś nie widzę, żeby zdrowy, młody facet wytrzymał długo bez kobiety, by się gruntownie odbudować psychicznie. Ilu jest panów, którzy w ogóle po rozwodzie nie są w stanie wejść w stały związek? Kiedy poznałam M, był praktycznie miesiąc po rozwodzie, który trwał 3 miesiące! Nawet mi M ostatnio zdradził, że [b]po tym jak pierwszy raz umówiliśmy się na randkę to miał jeszcze seks na pożegnanie ze swoją ex, zatem zdaję sobie sprawę, że stąd teraz ich problem ze wzajemna komunikacją, gdyż nie mieli czasu na wyzbycie się negatywnych emocji i wzajemne wybaczenie.[/b] Życie jest krótkie, a my chcemy czerpać z niego garściami, zamiast użalać się nad sobą, co nie do końca nam służy.
Kjim, doceniam wysiłki M, ostatnio naprawdę bardzo się stara, jest u mnie praktycznie codziennie, choć na chwilkę.To jest naprawdę korzystny układ, z pewnością więcej zyskuję niż poprzednio. No i ten brak stresu przed weekendem - nieoceniony smile))
Miłego, słonecznego wypoczynku macochy smile

Piękny poranek - słońce, cieplutko .... a ja od 6-tej na nogach. Teraz zrobiłam sobie przerwę w pracy bo głupieję od cyferek. No i co czytam???????

Po rozwodzie poszli do łóżka Rozumiem, iść na obiad pożegnalny ale do łóżka?
Z jakiego powodu się rozstał? Czym dla nich jest seks?!
Spotykał się z tobą a z byłą uprawiał seks?
Wg mnie ludzie zdrowi na ciele i umyśle potrafi kontrolować potrzeby fizjologiczne (dla mnie jego zachowanie to oznacza).
A teraz dra koty, kłócą się, szantażują dziećmi?
Przepraszam ale dla mnie to bezmózgowie. ZERO SZACUNKU DO SIEBIE, ZERO SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA, ZERO WARTOŚCI MORALNYCH.

Dziewczyny - nie tylko zazdrosna ale i chceuciekacstad :
Jakie macie priorytety życiowe? Umiecie ustawić je w kolejności wg ważności?

Widzę, że co niektóre z was, was i partnerzy właśnie z tym ma problem. Może dlatego też są te szarpaniny emocjonalne?
Zbyt szybkie decyzje na wspólne zamieszkanie, zbyt szybkie decyzje na współwłasność, zbyt szybkie decyzje na kolejny związek? Pytań nasuwa się sporo. Potem są konsekwencje - życie przerosła. Chciałyście być razem a nie dopuszczaliście do siebie że życie pisze scenariusze inne niż w bajkach no i nie udźwignęliście tego co dał wam los. Szkoda.
Chceuciekacstad - odnoszę się do ciebie bo ty też masz spore kłopoty w związku. Wasze relacje są fatalne. U was też dzieci są kulą u nogi.

Bawcie się dobrze w tą piękną słoneczną sobotę.
Liczę godziny do przyjazdu męża i patrzę na listę zadań jakie postanowiłam do jego przyjazdu wykonać.

Pewnie masz wiele racji w tym co piszesz , bo dla mnie i dla M wiele z sytuacji jakie nas spotykają są nowe i często nie po naszej myśli.
Nawet wczoraj mieliśmy taka rozmowę , że M widzi u siebie zmianę , a mianowicie że on "podciąga się " do moich standardów a ja "zniżam " niektóre wymagania.
Nie jest łatwo ... najbardziej chciałabym przestać podchodzić emocjonalnie do syna M i jego postawy.. chciałabym po prostu akceptować jego obecność i tyle.
Ale patrząc jak młody ma ciało pokryte krostami , prawie strupami od drapania .. nie jest smarowany "bo M dał maści ex.. ona nie smaruje ale i tez nie dała na weekend syna u ojca" więc nie było czym go posmarować.. to po prostu po ludzku , nie tylko jako matkę .. szlak mnie trafia na postawę i ex i M... wiem, wiem.. nie moja sprawa . I najbardziej marzę by to emocjonalnie nie było moją sprawą.
I nie reaguję już na sytuacje , gdy kolejny raz M ma zaplanowany weekend przez ex... znowu był wyjazd bo ona zapisała Młodego ... powiedziała ze to tylko godzinkę bo zaledwie 20km od nas... po czym okazało się że to 120 km od nas.. i szła w zaparte że powiedziała M prawdziwe miejsce... pozostawiłam to bez komentarza... bo co mi da wkurzanie się ????
Na takie sytuacje patrzę przez pryzmat : mam wolne  . Jeśli mi pasuje to jadę z nimi, jeśli nie to zostaję z synem, czy sama... i cieszę się tym.
Nic na siłę . M czasami jest w nerwach że nie jadę z nim .. ale twierdzę ze póki on nie potrafi normalnie załatwiać tych spraw .. to niestety musi się nastawić na to że tak będzie.
Co do kuli u nogi i priorytetów - mój syn jest dla mnie bardzo ważny, jego wychowanie, wykształcenie i dobre życie teraz  , w sensie żeby czuł się jak u siebie . M jest tez dla mnie ważny , ale nie ważniejszy .
Obaj są ważni , ale w konflikcie z M dotyczącego mojego syna staję po stronie syna , tłumacząc M że to jego dom również i ma prawo głosu i poczucia się jak u siebie.
Zawsze tłumaczę dlaczego , bywam nieustępliwa w tych tematach . Staram się pomóc M to zrozumieć .. choć nie zawsze to się udaje.

5 657

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, jeśli twoim celem było sponiewierać mnie tak bym poczuła się winna za to że żyje to ci się udało. Wybacz, ale zwiazek to nie tylko hodowla dzieci.

5 658

Odp: Być drugą i macochą

Wybaczcie, ale dla mnie zazdrość dorosłej osoby o dziecko jest nienormalna. Jest objawem niedojrzałości psychicznej... Chyba... Że dzieciak ma fochy i jest zazdrosny jestem w stanie zrozumieć to tylko dziecko, które ma porąbaną sytuację w życiu. Którego rodzice miotają się, nie są w stanie zapewnić mu spokojnego domu.

Ale u podobno dojrzałych ludzi to jest nieco dziwne. Jak ktoś nie jest w stanie zaakceptować dzieci partnera, to powinien się zastanowić czy taki związek ma sens.
A jesli wymarzona połówk wybierze was i ogrniczy kontakty z dziecmi?  Chcielibyściebyć z kimś takim? Ja nie...

5 659

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Wybaczcie, ale dla mnie zazdrość dorosłej osoby o dziecko jest nienormalna. Jest objawem niedojrzałości psychicznej... Chyba... Że dzieciak ma fochy i jest zazdrosny jestem w stanie zrozumieć to tylko dziecko, które ma porąbaną sytuację w życiu. Którego rodzice miotają się, nie są w stanie zapewnić mu spokojnego domu.

Ale u podobno dojrzałych ludzi to jest nieco dziwne. Jak ktoś nie jest w stanie zaakceptować dzieci partnera, to powinien się zastanowić czy taki związek ma sens.
A jesli wymarzona połówk wybierze was i ogrniczy kontakty z dziecmi?  Chcielibyściebyć z kimś takim? Ja nie...

Lily, a co Twoim zdaniem oznacza "akceptacja dzieci partnera "? Bo wiele osób rzuca takim hasłem, ale mało kto   precyzuje co ono ma oznaczać .

5 660

Odp: Być drugą i macochą

Moim zdaniem, to wypracowanie takich relacji żeby każdy miał swoje miejsce w nowej rodzinie, czuł się akceptowny i chciany. Nie musi być wielkiej miłości, ale dziecko ma zawsze wiedzieć ze rodzic będzie przy nim gdy tego będzie potrzebowało. Dziecko ma mieć dom stabilny i jasne zasady czego nie może, a co mu wolno. To nie piesek ze schroniska, że można go sobie podrzucać jak narobi na dywan.

5 661

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Moim zdaniem, to wypracowanie takich relacji żeby każdy miał swoje miejsce w nowej rodzinie, czuł się akceptowny i chciany. Nie musi być wielkiej miłości, ale dziecko ma zawsze wiedzieć ze rodzic będzie przy nim gdy tego będzie potrzebowało. Dziecko ma mieć dom stabilny i jasne zasady czego nie może, a co mu wolno. To nie piesek ze schroniska, że można go sobie podrzucać jak narobi na dywan.

Najważniejszą kwestię w Twoim poście wytłuściłam. Otóż to! Tylko niestety bardzo często w naszych patchworkowych rodzinach się  zdarza, że za destabilizację, brak zasad i granic odpowiadają rodzice dziecka. Nie MY MACOCHY , Lily89. Tylko rodzice!!! Wykorzystują dzieci do walki między sobą, rozpieszczają próbując wkupić się w łaski dzieciaka , rozpuszczają te dzieci jak dziadowski bicz, tylko dlatego żeby pokazać jaki to ze mnie super tata, jaka to ze mnie super waleczna mama i "wynagradzając" dziecku rozpad rodziny, w chory sposób. A potem od nas macoch wymaga się tolerancji dla rozpuszczonego dziadowskiego bicza. Od nas się oczekuje, że przyjmiemy do swojego domu , pod swój dach i otoczymy opieką i troską egoistę i roszczeniowca wychowanego przez walczących między sobą rodziców. To nie my powinnyśmy tolerować i się dostosować do sytuacji dziecka. To dziecko powinno zostać tak wychowane i taką troską otoczone przez własnych rozwiedzionych rodziców, ABY BYŁO PRZYGOTOWANE DO ŻYCIA W SPOŁECZEŃSTWIE .

5 662

Odp: Być drugą i macochą

Skoro matka jest niewydolna wychowawczo to jej obowiązki powinien przejąć ojciec.

5 663

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Skoro matka jest niewydolna wychowawczo to jej obowiązki powinien przejąć ojciec.

Gorzej jak oboje próbują się "wykazać", włożą w dupę dziecku, aby "mieć dziecko po swojej stronie" i tym samym hodują roszczeniowca nie poradnego życiowo i uważającego się za pępek świata.

5 664

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Skoro matka jest niewydolna wychowawczo to jej obowiązki powinien przejąć ojciec.

Gorzej jak oboje próbują się "wykazać", włożą w dupę dziecku, aby "mieć dziecko po swojej stronie" i tym samym hodują roszczeniowca nie poradnego życiowo i uważającego się za pępek świata.

Cóż, wtedy biedny dzieciak... Ma 2 niedojdy za rodziców.

5 665 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-27 17:43:56)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Cóż, wtedy biedny dzieciak... Ma 2 niedojdy za rodziców.

Zgadza się, biedny taki dzieciak, ale nie jest rolą macochy wyręczać nieporadnych niedojdów i wychowywać za nich dzieciaka.
Nie musi się godzić na traktowanie jej jak sprzątaczki, opiekunki, niańki i kucharki. Nie musi tolerować niechluja i przykładać ręki do hodowania pasożyta społecznego. Jeśli ojciec lub matka nie potrafią WYCHOWYWAĆ swoich dzieci, to tym bardziej macocha nie musi robić tego z Nich. I nie musi tolerować zachowania małego egoisty. Nie Jej rolą jest stwarzanie pasierbowi stabilnego domu.
Napisałaś też wyżej, że dziecko powinno się czuć akceptowane. Ale akceptacja nie polega na ślepym przytakiwaniu każdego złego zachowania. Zdarza się, że moje rodzone dziecko dostaje ode mnie kary za zachowanie nieakceptowalne w moim domu. Czy złe/niepoprawne/niemoralne zachowanie pasierba lub pasierbicy mam akceptować bez słowa?
NIE!

5 666

Odp: Być drugą i macochą

Skoro dziecko jest takim pasożytem to gdzieś się tego nuczyło. Najprawdopodobniej od rodziców. Toleruje dorosłego gamonia bo to wkład do łóżka.

5 667 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-04-27 19:17:13)

Odp: Być drugą i macochą

Pisałam nie raz i powtórzę : Uważam, że skoro ma się nieletnie dzieci i różne metody wychowawcze, to nie należy zamieszkiwać ze sobą, jeśli nie umie się dogadać lub metody odbijają się negatywnie na drugie dzieci. Trudno. Taka jest cena rozwodów i kolejnych związków.
Nikt od macochę nie oczekuje że dzieci będą przez macochę uwielbienie jednak należy je traktować jak członków rodziny bo nimi są . Tak jak są wasze dzieci tak i ich.
Jak napisała lily89 - jak jedno jest niedorajdą to drugie ma obowiązek a jak i drugie to lipa.
Po co się z nim męczyć? Po co szarpać sobie nerwy?
Należy trzymać się daleko od takich ludzi a nie kazać im usunąć z waszej drogi dzieci.
Nie mam poszanowania dla ludzi którzy nie umieją wywiązać się z obowiązku rodzicielskiego.
Miłość polega na wzajemnym poszanowaniu nie tylko na seksie i zainteresowaniu.

Dziewczyny, tu nie chodzi o to, że wy jesteście czegoś winne - to was i panowie nie umieją samodzielnie wykonać swoich obowiązków wobec dzieci.
Tak jak macochę tak i ojczym. Nie powinni wtrącać się w metody wychowawcze nie swoich dzieci. Nie powinny być zostawiane pod opieką osoby która ma z nimi problemy komunikacyjne, nie oczekiwać pomocy od partnera bo to nie jego dziecko.
Skoro to robią to są nieudacznikami.
Nie można oczekiwać że partnerowi pozbędą się dzieci dla nas i odwrotnie.
Można mieć pretensje do partnera kiedy jego dziecko źle odzywa się czy źle traktuje mnie a ten nie reaguje. Ale skazywać nieletniego na zagładę bo się go nie lubi.... przecięcie.

zazdrosna - jesteś zmienna jak chorągiewka na wietrze. Obrażasz się za prawdę.
Ty nie masz dorosłych dzieci. Nie tak dawno płakała, że nie możesz dogadać się z córką. To było nawet nie miesiąc temu. Już zapomniałaś?
Syn ma 16-lat - do dorosłości jeszcze mu trochę. Ale on nie mieszka z tobą. A gdyby on był tak traktowany przez partnerkę swojego ojca? Bolałoby się serce. Nie spotkałabyś się z nim gdyby M oczekiwał że weekend spędzicie we dwoje a syn był nastawiony że spędzi go z tobą?
I nie rozważajmy skrajności, patologii...


Rozumiem, że rodzice zrywają kontakt, raczej częściej robią to dorosłe dzieci. Są na swoim, żyją za swoje. Rodzica opieka już się skończyła.

kijm - ciężka droga przed wami. Jeśli chcecie być że sobą musicie nauczyć się akceptować rodzinę partnerów. Zarówno dzieci jak i rodziców, rodzeństwo. Nie musicie lubić ale nie należy źle wypowiadać się, krytykować. Robicie przykrości bliskimi sercu człowiekowi. A nie rani się kogoś kogo się kocha.

5 668 Ostatnio edytowany przez Lily89 (2015-04-27 19:40:21)

Odp: Być drugą i macochą

Obowiązki mają oboje rodzice, ale jak jedno jest niewydolne wychowawczo to obowiązkiem 2 jest przejąć opiekę nad dzieckiem. A ex małżona jakoś motywować do poprawy... Tylko co jeśli to nic nie da?

Moim zdaniem jeśli się z kimś wiążę to biorę jego zalety, ale i wady. Ja zawsze chciałam mieć rodzinę, może to kwestia wychowania, ale nigdy nie kazałabym wybierać facetowi ja albo dzieci. To dziecinne. Zreszta wiadomo, że każdy rodzic powinien wybrać dziecko...

5 669

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

kijm - ciężka droga przed wami. Jeśli chcecie być że sobą musicie nauczyć się akceptować rodzinę partnerów. Zarówno dzieci jak i rodziców, rodzeństwo. Nie musicie lubić ale nie należy źle wypowiadać się, krytykować. Robicie przykrości bliskimi sercu człowiekowi. A nie rani się kogoś kogo się kocha.

Nie wiem Ewarg czemu te słowa kierujesz do mnie?

5 670

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Obowiązki mają oboje rodzice, ale jak jedno jest niewydolne wychowawczo to obowiązkiem 2 jest przejąć opiekę nad dzieckiem. A ex małżona jakoś motywować do poprawy... Tylko co jeśli to nic nie da?

No właśnie Lily89.... Co jeśli motywowanie małżonka do poprawy nic nie daje? Co jeśli es małżonek=matka/ojciec dziecka wykorzystuje dziecko do walki z byłym/byłą? Co jeśli ani jedno , ani drugie tak naprawdę nie palą się do opieki  i wychowywania nieletnich? Lub wręcz odwrotnie: co jeśli oboje rodzice zaspokajają wszystkie fanaberie nieletniego, oby tylko wkupić się w Jego łaski? Co jeśli oboje się w tym pogubili i w ferworze walki nie zauważają, że pomijają dobro własnego dziecka? Co wtedy? Macocha ma przyjąć rolę rodzica? Macocha ma tolerować roszczeniową postawę pasierba w imię ogólnie pojętej "akceptacji dzieci partnera"?

5 671

Odp: Być drugą i macochą

Ktoś musi, jeśli nie rodzice to może ktoś z zewnątrz. Moim zdaniem macocha powina być wsparciem dla partnera skoro chcą coś stworzyc razem. Tak samo druga strona Bo dziecko trzeba wychowywać... Zresztą co rozumiesz jako faneberię, bo to indywidualna sprawa...

5 672 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-27 22:03:04)

Odp: Być drugą i macochą

Tyle mówicie dziewczyny o akceptacji, a gdzie wasza akceptacja wobec decyzji, czy postępowania drugiego człowieka? Wszyscy muszą tańczyć jak im zagracie chyba, że przyczepicie komuś etykietkę 'dysfunkcyjny' to już jest rozgrzeszony na całego. Zatem pytam jaką wiedzą i wykształceniem w tym kierunku posiadacie i na jakiej podstawie postawiłyście taką diagnozę w dodatku zaocznie? Nie dogadamy się kochane, bo każda z nas ma inne doświadczenia w dodatku różne diametralnie, ale szanujmy się wzajemnie. Żeby zrozumieć druga osobę trzeba 'przejść mile w cudzych butach', a nie krytykować, besztać i nakazywać. Trudno uwierzyć w wasze uznanie dla pasierbów skoro macie za nic odczucia drugiej osoby, która zwierza się wam ze swoich słabości i frustracji. Nikt was nie zmusza do czytania tych wypowiedzi, piszcie jeśli macie coś konstruktywnego do powiedzenia, bo z pewnością tolerancja nie jest wam bliska. Lily najpierw przygarnij psa ze schroniska, a później wypowiadaj się na temat wychowania trudnych dzieci.

Eward, odpowiadając na twoje zarzuty. Umiem pogodzić czas dla syna i M, ja ani mój syn nie mamy z tym problemu, szanujemy swoje potrzeby wzajemnie.
Nie mam pretensji do stwórcy, tylko do rodziny M, która widzi tylko potrzeby i zachcianki wnuków, a już dobro i wybór M mają za nic. M jedną niecałą dobę w weekend spędził ze mną, na może półtora roku gdzie sądownie bierze syna w co 2 cały weekend, a drugiego ma cały czas przy sobie. Faktycznie po co się czepiam? Gnojek zasłużył sobie na takie miano, dokonał łatwiejszego wyboru wzorując się na zachowaniu matki, już dostał miano 'biednego', później ktoś podobny do was przyczepi mu etykietkę 'dysfunkcyjnego, niewydolnego' i całe życie przehula na zasiłku, tak właśnie uczy obijania nasze społeczeństwo.

5 673

Odp: Być drugą i macochą

Miałam pasa ze schroniska i to nie jednego. Niestety po 15 latach zszedł. Zresztą wychowanie trudnych dzieci... Wychowujecie w końcu czy nie... Wymagacie, ale udziału w wychowaniu dziecka nie chcecie brać udziału.

Jak się z kimś człowiek wiąże to ze wszystkim. Jak ktoś nie może tego zaakceptować to moze powinien sobie poszukać innego partnera... Zresztą najpierw trzeba naprawić relację z włąsnymi dziećmi, a potem prostować cudze. Że są głupie, niewychowane, itp...

5 674 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-27 22:10:29)

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Miałam pasa ze schroniska i to nie jednego. Niestety po 15 latach zszedł.

Zatem faktycznie masz już poważne doświadczenie w kwestiach rodzicielskich tongue

Lily89 napisał/a:

Jak się z kimś człowiek wiąże to ze wszystkim. Jak ktoś nie może tego zaakceptować to moze powinien sobie poszukać innego partnera...

Przypomnij kiedy i jak długo pasierby gościły u ciebie? W zeszłym roku, czy dwa lata temu?

Lily89 napisał/a:

Zresztą najpierw trzeba naprawić relację z włąsnymi dziećmi, a potem prostować cudze.

Sama nie jesteś matką, a starasz się prostować takową!

5 675

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ktoś musi, jeśli nie rodzice to może ktoś z zewnątrz.

Zglaszasz sie na ochotnika? wink

"Ktos z zewnatrz" - rozumiem, ze chodzi Ci o placowki typu szkola, poprawczak, dom dziecka? Bo nie rozumiem, czemu to zadanie ma przypasc macosze tylko dlatego, ze ojciec i matka ma na dzieciaka wy*ebane?

Zreszta o czym w ogole mowa. Mowisz, jakbys miala lat 50+ i mega doswiadczenie w macochowaniu. W realu omijalabym Cie szerokim lukiem, na forum niestety musze te "mundrosci" czytac.

5 676

Odp: Być drugą i macochą

No cóż, mam doświadczenie jako matka (dwóch synów, obecnie mężów i ojców, macocha trzech chłopaków - dwóch mieszkających ze mną, i jestem w wieku 50+ a więc...

Zazdrosna - działasz impulsywnie. Nie chcę cię dołować. Sama sobie to robisz.

Chcesz aby wszyscy pomagali twojemu w opiece nad dziećmi. Czy o to nie poszło między innymi, że on na ciebie cedował opiekę nad dziećmi? Wyzwoliłaś się z tego (tak miało być) ale teraz, ponieważ on nie ma dla ciebie czasu (bo nadal nie ogarnia - miesiąc to za mało aby przestawić się, a wy mieszkacie osobno nawet nie tyle) to żądasz od jego rodziny.
Facet nie jest zaradnym ojcem. Jest dobrym człowiekiem ale sam nigdy nie zajmował się pracą, domem i dziećmi i potrzebuje na to sporo czasu. Ty odciągasz go od tego. Chciałaś za wszelką cenę mieć go dla siebie. Płacisz słono i zapłacisz więcej jeśli nie zrozumiesz, że do M należy wychowanie dzieci a nie do jego rodziców, itp. Cały czas zakładam, że na matkę nie można liczyć i nie ma co szarpać sobie nerwy bo jej ani M ani ty nie zmienisz. To walka z wiatrakami. A ty stajesz na stanowisku, że jego potrzeby, czyli TY mają być ważniejsze. Przecież ty dążysz do tego aby no olał swoich synów. Sorry, ale to nie ok. Daj mu czas. Ty nie musisz już zajmować się swoimi dziećmi ale on tak. Twoje są starsze o kilka lat. Zobacz, za kilka lat jego nie będą już go tak potrzebować jak teraz.
Zobacz, M nie zajmował się domem i dziećmi w małżeństwie. Nie nauczył się po rozwodzie żyć samodzielnie bo związał się z tobą. On nie dał sobie czasu na odnalezienie się w nowej sytuacji. On z jednego związku wszedł w drugi i automatem przeniósł zwyczaje. Daj mu czas. Nie dopatruj się winy w jego rodzinie. Oni nie są odpowiedzialni za jego dzieci. Ty nie jesteś.
Dlatego pytałam o wasze priorytety, pisałam o wzajemnym szacunku... zrozumieniu.
Tak jak dla ciebie twoje dzieci są ważne tak i dla niego i pozwól mu wypełnić ten obowiązek.
Musisz zrozumieć, że dla M teraz ma lub powinien mieć inne priorytety niż ty bo ma dzieci w innym wieku. Jako osoba dorosła powinnaś zrozumieć, że skoro zakochałaś się w facecie z małymi dziećmi to nie będziesz go miała dla siebie tyle ile byś chciała. A ty rozpaczasz i złościsz się że on musi odwieźć syna. Cholera - a kto ma odwieźć dziecko? Jesteś zła, że te dzieci są. Wyzywasz je od gnojków itp. Przepraszam, ale nie zachowujesz się ładnie. Pałasz nienawiścią do dziecka? Ono przeszkadza ci w układaniu sobie życia. To co wg ciebie ma zrobić facet? oddać dzieci do domu dziecka? Widzisz, młody jest w głupim wieku. Buntuje się, jest zazdrosny że ojciec nie ma dla siebie. On jest dzieckiem więc nie umie myśleć konstruktywnie ale przecież ty jako osoba dorosła nie umiesz tego zrozumieć? Albo inaczej rozumiesz tylko pojąć nie możesz.
Ty nie masz, ani żadna macocha nie ma obowiązku wobec dzieci partnera ale też nie możecie żądać aby "odstawili" swoje dzieci dla was.
Każdy wiek ma swoje prawa. Ponowne związki z "dorobkiem" są  bardzo, bardzo trudne i trzeba wielkiej dyplomacji, cierpliwości i wyrozumiałości aby przetrwać. Jeśli dorośli nie potrafią, nie dają rady to dlaczego żądają od dzieci? Dlaczego jeśli samemu się nie umie to inni mają temu podołać?

5 677 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-28 11:51:20)

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, mam do ciebie wiele szacunku i cenię sobie twoje wpisy, jednak mylisz się dostrzegam i doceniam to, co mam. M pomimo napiętego grafiku poświęca mi dużo czasu i uwagi, daje mi naprawdę odczuć, że jestem dla niego najważniejsza. Jest to na tyle mocny fundament, że nie mam powodu złościć się, gdy nie ma dla mnie czasu, albo musi odwołać spotkanie ze mną z powodu jakiś niespodziewanych sytuacji. Oboje robimy wiele, by nauczyć się funkcjonować i dostosowywać do zmian, by były najkorzystniejsze dla naszego związku. Nie wymagam i nigdy nie żądałam od niego, by porzucił własne dzieci, nie mam pojęcia skąd te spostrzeżenia? Tak, może oczekiwałabym więcej wsparcia matki M, gdyż ona zawsze wykazywała się dużym współczuciem i zainteresowaniem wnukami, jednak to, że ja zawsze mogę liczyć na moją mamę w kwestii moich dzieci nie oznacza, że M ma podobnie. Niektórzy kochają dając drogie prezenty, a nie są w stanie poświęcić swojego cennego czasu i musze w końcu dostrzec i zaakceptować tą obłudę.

Jeśli coś mnie zaniepokoi czy zdenerwuje to wylewam swoje żale, czy pretensje, wyzwiska na forum, a nie kieruję je do M, czy jego syna lub rodziny, by tutaj dać upust złym emocjom i podzielić się tym z wami, by poznać waszą obiektywną opinię, gdyż zdaję sobie sprawę, że mogę być w pewnych kwestiach przewrażliwiona, ale nie zrozpaczona! Wydawało mi się, że tutaj znajdę zrozumienie, wsparcie i pomoc osób, będących w podobnej sytuacji, ale grubo się pomyliłam. Wybaczcie, ale więcej empatii znajdę w pierwszej, lepszej napotkanej na ulicy osobie zatem wam podziękuję.

Ewarg, zawszę będę miała wobec ciebie dług wdzięczności za otworzenie mi oczu w stosunku do córki, mylić się, jest rzeczą ludzką, grunt to sobie to uświadomić i wyciągnąć wnioski na przyszłość, a to właśnie robię. Wszystko w moim życiu układa się pomyślnie, więc nie mam już powodów marnować swojego cennego czasu, by czytać jak ktoś wyolbrzymia moje odczucia, czy krytykuje moje postępowanie. Nie mam już ochoty wałkować w kółko to samo i przekonywać kogoś do swoich racji. Każdy ma prawo żyć jak chce, nie moim celem jest wyrządzenie komuś krzywdy.
3majcie się kochane macochy, życzę wam udanego, spokojnego, długiego weekendu smile

5 678

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Ktoś musi, jeśli nie rodzice to może ktoś z zewnątrz.

Zglaszasz sie na ochotnika? wink

"Ktos z zewnatrz" - rozumiem, ze chodzi Ci o placowki typu szkola, poprawczak, dom dziecka? Bo nie rozumiem, czemu to zadanie ma przypasc macosze tylko dlatego, ze ojciec i matka ma na dzieciaka wy*ebane?

Zreszta o czym w ogole mowa. Mowisz, jakbys miala lat 50+ i mega doswiadczenie w macochowaniu. W realu omijalabym Cie szerokim lukiem, na forum niestety musze te "mundrosci" czytac.

Ja omijam ludzi którzy mają fikasację na punkcie kotków, piesków i innych zwierzków, traktują je jak substytut człowika. No tak mam, że ludzie ze skrzywieniami psychicznymi tego typu mnie irytują. Więc moja kumpelą też raczej byś nie została.

Jako ktoś z zewnątrz rozmiałambym dalszą rodzinę, nawet macochę jeśli ma kompetencje i chęci. A jeśli nie ma nikogo takiego w rodzinie to dzieckiem fatycznie powinna zająć się jakaś intytucja, nie koniecznie dom dziecka. Może na początek wystrczy kurator.

5 679

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Miałam pasa ze schroniska i to nie jednego. Niestety po 15 latach zszedł.

Zatem faktycznie masz już poważne doświadczenie w kwestiach rodzicielskich tongue

Lily89 napisał/a:

Jak się z kimś człowiek wiąże to ze wszystkim. Jak ktoś nie może tego zaakceptować to moze powinien sobie poszukać innego partnera...

Przypomnij kiedy i jak długo pasierby gościły u ciebie? W zeszłym roku, czy dwa lata temu?

Lily89 napisał/a:

Zresztą najpierw trzeba naprawić relację z włąsnymi dziećmi, a potem prostować cudze.

Sama nie jesteś matką, a starasz się prostować takową!

Ale byłam córką i dla mojej matki my dzieci byłyśmy najważniejsze. Do głowy mi by nie przyszło jako nastolace, że mam pomieszkiwać u chłopaka bo w domu moich rodziców włąściwie nie jestem mile widziana. W moim domu nikt nie awanturował się nigdy o nuttelę ciastka czy komputer.

Gdybym miała dziecko to jego dobro byłoby dla mnie priorytetem, bo dziecko to moja rodzina. A facet... ( nawet nie mąż) to będzie, alebo i nie.

Trudno byłoby mi wybaczyć moim rodzicom, że przez pewin czas mieli na mnie wywalone.

5 680

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, mam do ciebie wiele szacunku i cenię sobie twoje wpisy, jednak mylisz się dostrzegam i doceniam to, co mam. M pomimo napiętego grafiku poświęca mi dużo czasu i uwagi, daje mi naprawdę odczuć, że jestem dla niego najważniejsza. Jest to na tyle mocny fundament, że nie mam powodu złościć się, gdy nie ma dla mnie czasu, albo musi odwołać spotkanie ze mną z powodu jakiś niespodziewanych sytuacji. Oboje robimy wiele, by nauczyć się funkcjonować i dostosowywać do zmian, by były najkorzystniejsze dla naszego związku. Nie wymagam i nigdy nie żądałam od niego, by porzucił własne dzieci, nie mam pojęcia skąd te spostrzeżenia? Tak, może oczekiwałabym więcej wsparcia matki M, gdyż ona zawsze wykazywała się dużym współczuciem i zainteresowaniem wnukami, jednak to, że ja zawsze mogę liczyć na moją mamę w kwestii moich dzieci nie oznacza, że M ma podobnie. Niektórzy kochają dając drogie prezenty, a nie są w stanie poświęcić swojego cennego czasu i musze w końcu dostrzec i zaakceptować tą obłudę.

Jeśli coś mnie zaniepokoi czy zdenerwuje to wylewam swoje żale, czy pretensje, wyzwiska na forum, a nie kieruję je do M, czy jego syna lub rodziny, by tutaj dać upust złym emocjom i podzielić się tym z wami, by poznać waszą obiektywną opinię, gdyż zdaję sobie sprawę, że mogę być w pewnych kwestiach przewrażliwiona, ale nie zrozpaczona! Wydawało mi się, że tutaj znajdę zrozumienie, wsparcie i pomoc osób, będących w podobnej sytuacji, ale grubo się pomyliłam. Wybaczcie, ale więcej empatii znajdę w pierwszej, lepszej napotkanej na ulicy osobie zatem wam podziękuję.

Ewarg, zawszę będę miała wobec ciebie dług wdzięczności za otworzenie mi oczu w stosunku do córki, mylić się, jest rzeczą ludzką, grunt to sobie to uświadomić i wyciągnąć wnioski na przyszłość, a to właśnie robię. Wszystko w moim życiu układa się pomyślnie, więc nie mam już powodów marnować swojego cennego czasu, by czytać jak ktoś wyolbrzymia moje odczucia, czy krytykuje moje postępowanie. Nie mam już ochoty wałkować w kółko to samo i przekonywać kogoś do swoich racji. Każdy ma prawo żyć jak chce, nie moim celem jest wyrządzenie komuś krzywdy.
3majcie się kochane macochy, życzę wam udanego, spokojnego, długiego weekendu smile

Wsparcie i zrozumienie - to znaczy współczucie i wzajemne użalanie się?!
No ode mnie tego nie dostaniesz. Nie umiem użalać się.

A.... czyli te wielokrotne Twoje wpisy, że PASIERB to i tamto, że rodzice M, ex itp.to gorycz nie mający nic wspólnego z tym co czujesz. Jesteś mega szczęśliwa.
No to super. Wprawdzie to dla mnie skomplikowany tok myślenia allen jeśli jesteś szczęśliwa i wszyscy bardzo się kochanie to tylko pogratulować.
Szkoda tylko, że wlewając tyle żalu nie napisałaś - tak sobie bazarze bo chcę poczuć się podle a tak naprawdę jest mi super!!!!
Zapamiętaj sobie i jak kolejny raz zobaczę twój wpis to nie potraktuje go poważnie.

Za przemyślenia w sprawie córki - pomogły to się cieszę.
Życzę szczęścia.

5 681

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Ja omijam ludzi którzy mają fikasację na punkcie kotków, piesków i innych zwierzków, traktują je jak substytut człowika. No tak mam, że ludzie ze skrzywieniami psychicznymi tego typu mnie irytują. Więc moja kumpelą też raczej byś nie została.

Po pierwsze primo, po czym wnosisz, ze mam fiksacje "na punkcie kotków, piesków i innych zwierzków"? Bo mam kota w awatarze? big_smile

A po drugie primo, z jakich pobudek adoptowalas te "pasy" ze schroniska ("i to nie jednego"). Rozumiem, ze lubisz psy, bo krotko sie gotuja? tongue

5 682

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, mam do ciebie wiele szacunku i cenię sobie twoje wpisy, jednak mylisz się dostrzegam i doceniam to, co mam. M pomimo napiętego grafiku poświęca mi dużo czasu i uwagi, daje mi naprawdę odczuć, że jestem dla niego najważniejsza. Jest to na tyle mocny fundament, że nie mam powodu złościć się, gdy nie ma dla mnie czasu, albo musi odwołać spotkanie ze mną z powodu jakiś niespodziewanych sytuacji. Oboje robimy wiele, by nauczyć się funkcjonować i dostosowywać do zmian, by były najkorzystniejsze dla naszego związku. Nie wymagam i nigdy nie żądałam od niego, by porzucił własne dzieci, nie mam pojęcia skąd te spostrzeżenia? Tak, może oczekiwałabym więcej wsparcia matki M, gdyż ona zawsze wykazywała się dużym współczuciem i zainteresowaniem wnukami, jednak to, że ja zawsze mogę liczyć na moją mamę w kwestii moich dzieci nie oznacza, że M ma podobnie. Niektórzy kochają dając drogie prezenty, a nie są w stanie poświęcić swojego cennego czasu i musze w końcu dostrzec i zaakceptować tą obłudę.

Jeśli coś mnie zaniepokoi czy zdenerwuje to wylewam swoje żale, czy pretensje, wyzwiska na forum, a nie kieruję je do M, czy jego syna lub rodziny, by tutaj dać upust złym emocjom i podzielić się tym z wami, by poznać waszą obiektywną opinię, gdyż zdaję sobie sprawę, że mogę być w pewnych kwestiach przewrażliwiona, ale nie zrozpaczona! Wydawało mi się, że tutaj znajdę zrozumienie, wsparcie i pomoc osób, będących w podobnej sytuacji, ale grubo się pomyliłam. Wybaczcie, ale więcej empatii znajdę w pierwszej, lepszej napotkanej na ulicy osobie zatem wam podziękuję.

Ewarg, zawszę będę miała wobec ciebie dług wdzięczności za otworzenie mi oczu w stosunku do córki, mylić się, jest rzeczą ludzką, grunt to sobie to uświadomić i wyciągnąć wnioski na przyszłość, a to właśnie robię. Wszystko w moim życiu układa się pomyślnie, więc nie mam już powodów marnować swojego cennego czasu, by czytać jak ktoś wyolbrzymia moje odczucia, czy krytykuje moje postępowanie. Nie mam już ochoty wałkować w kółko to samo i przekonywać kogoś do swoich racji. Każdy ma prawo żyć jak chce, nie moim celem jest wyrządzenie komuś krzywdy.
3majcie się kochane macochy, życzę wam udanego, spokojnego, długiego weekendu smile

Wsparcie i zrozumienie - to znaczy współczucie i wzajemne użalanie się?!
No ode mnie tego nie dostaniesz. Nie umiem użalać się.

A.... czyli te wielokrotne Twoje wpisy, że PASIERB to i tamto, że rodzice M, ex itp.to gorycz nie mający nic wspólnego z tym co czujesz. Jesteś mega szczęśliwa.
No to super. Wprawdzie to dla mnie skomplikowany tok myślenia allen jeśli jesteś szczęśliwa i wszyscy bardzo się kochanie to tylko pogratulować.
Szkoda tylko, że wlewając tyle żalu nie napisałaś - tak sobie bazarze bo chcę poczuć się podle a tak naprawdę jest mi super!!!!
Zapamiętaj sobie i jak kolejny raz zobaczę twój wpis to nie potraktuje go poważnie.

Za przemyślenia w sprawie córki - pomogły to się cieszę.
Życzę szczęścia.

Chyba mylisz mnie z ex twojego meża i stąd twoje uprzedzenia, a to też by świadczyło o tym że nie było ci tak różowo jak twierdzisz i z chęcią odegrałabyś się na tej babie.
Metaksa, szacun smile

5 683

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Chyba mylisz mnie z ex twojego meża i stąd twoje uprzedzenia, a to też by świadczyło o tym że nie było ci tak różowo jak twierdzisz i z chęcią odegrałabyś się na tej babie.
Metaksa, szacun smile

Oj, Zazdrosna, Zazdrosna ... ile w tobie jadu i nienawiści.

Nie jestem uprzedzona do ex bo i o co? Nie mamy kontaktu, nigdy nie miałyśmy. Mój mąż od zawsze umawiał się tylko i wyłącznie z dziećmi. Nie mam za co się na niej odgrywać. Ona mi nic nie zrobiła. Tak więc ta KOBIETA a nie jak nazwałaś ją BABA jest mi zupełnie obca i obojętna.  Nigdy nie pozwoliłabym sobie tak ją nazwać gdyż wyznaję zasadę NIE CZYŃ DRUGIEMU TEGO CO TOBIE NIEMIŁE.
No i jestem człowiekiem, który nigdy nie wyzywa drugiego dlatego tak bardzo razi mnie to u ciebie. A masz wyjątkowy dar "plucia" nawet na dzieci. Nie oczekuję też, że ktoś mi obcy dostosuje się do mnie, że rodzina mojego M będzie brała pod uwagę nasze potrzeby. Może dlatego, że zawsze byłam i jestem tą co daje radę sobie sama i pomaga innym?

Ale naprawdę, zapamiętam sobie, żeby nie reagować na twoje kłopoty bo potrzebujesz tylko i wyłącznie współczucia a nie pomocy w zrozumieniu i wyprostowaniu sytuacji. I nie jest to z mojej strony złośliwe. To nauczka która mi dałaś a ja zapamiętuję swoje błędy i nie powtarzam ich.
Życzę szczęścia, z całego serca i szczerze.

5 684

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:
Lily89 napisał/a:

Ja omijam ludzi którzy mają fikasację na punkcie kotków, piesków i innych zwierzków, traktują je jak substytut człowika. No tak mam, że ludzie ze skrzywieniami psychicznymi tego typu mnie irytują. Więc moja kumpelą też raczej byś nie została.

Po pierwsze primo, po czym wnosisz, ze mam fiksacje "na punkcie kotków, piesków i innych zwierzków"? Bo mam kota w awatarze? big_smile

A po drugie primo, z jakich pobudek adoptowalas te "pasy" ze schroniska ("i to nie jednego"). Rozumiem, ze lubisz psy, bo krotko sie gotuja? tongue

Tak i śliczne dywaniki się z nich robi. Uroczo wyglądają zwłasza w łazience.

5 685

Odp: Być drugą i macochą

Każdy ma taką rodzinę i takiego partnera na jakiego sobie zasłużył... Jakoś wszystkie negujecie roszczeniową postawę wszych pasierbów. Cóż zachowujecie się dokładnie tak samo.

5 686

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

. Jakoś wszystkie negujecie roszczeniową postawę wszych pasierbów. Cóż zachowujecie się dokładnie tak samo.

Nie generalizuj, bo z tego co sobie przypominam to też jesteś macochą ;-)

5 687

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:

Każdy ma taką rodzinę i takiego partnera na jakiego sobie zasłużył...

To tez srednio sie postaralas, skoro podstarzaly Rosjanin po x rozwodach to max Twoich mozliwosci wink

5 688

Odp: Być drugą i macochą

Nie wiem komu służy to odbijanie piłeczki z kąśliwymi uwagami. Z pewnością nie wnosi nic dobrego w nasze życie.
Życzę miłego weekendu wszystkim Wam , i większego dystansu do innych i siebie .. tolerancji smile.

Pozdrawiam

5 689

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, dawno tu nie zaglądałam
Ale powiem Ci jedno - Wielki Szacunek dla Ciebie - Twojej postawy, merytoryki i umiejętności akceptacji rzeczywistości, w której przychodzi każdemu żyć.

przeczytałam co prawda tylko dwie ostatnie strony i widze, że niewiele się zmieniło...
zazdrosna, chceuciecstąd, kijm, wy ciągle w trybie walki o??

Zazdrosna - twój facet daje ci odczuć i okazuje, że jesteś najważniejsza???
To straszne jest zazdrosna.. z punktu widzenia zwykłych ludzkich relacji - po kiego ci "byc dla niego najwazniejsza?" a jak będziesz na drugim miejscu, to co??
co to znaczy - najwazniejsza??
NAJBARDZIEJ cię kocha?? Znaczy ma skalę i porównywał miłośc do swojej matki, synów i ciebie i ciebie najbardzierj??
jakby miał do oddania nerkę matce, synowi, tobie, to oddałby Tobie, bo jesteś najwazniejsza??

Zazdrosna - czytałam ciebie tak długo - ale mam wrażenie, żeś się teraz zapętliła...
szkoda mi tego twojego M. postwiłaś go między wyborami, których on nie może dokonać, a ty nie masz prawa ich wymagać
Nie jestes najwazniejsza
ALBO NIE

jesteś najwazniejsza
jego starszy syn jest najważnieszjy
jego młodszy syn jest najwazniejszy
jego rodzice są najwazniejwsi
jego brat jest najwazniejszy

taka prawda...
ludzi się nie wartościuje, z ludzmi sie jest..

5 690 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-30 15:55:43)

Odp: Być drugą i macochą
End_aluzja napisał/a:

zazdrosna, chceuciecstąd, kijm, wy ciągle w trybie walki o??

KJIM? Nie walczę z nikim i niczym.

Chociaż nie :-) Od jakiegoś czas na forum walczę z... Lily89. Jakoś drażnią mnie Jej poglądy na temat akceptacji wszystkich i wszystkiego takim jakie jest.
Nie wszystko trzeba i nie wszystko należy (!) akceptować.
Szczególnie nie akceptuję chamstwa, ignorancji i społecznego pasożytnictwa :-)
Mało tego , że nie akceptuję. Uważam, że chamów, ignorantów i społecznych pasożytów należy eliminować (przynajmniej ze swojego otoczenia).
Ale Lily89 uważa, że trzeba akceptować WSZYSTKO i WSZYSTKICH. Bzdura i tyle.
Pozdrawiam wszystkie i życzę miłego , nie co wydłużonego weekendu.

5 691

Odp: Być drugą i macochą

Cześć Kochane:) Dawno mnie tu nie było;) Poczytam co tam u Was i się wypowiem...:)

5 692

Odp: Być drugą i macochą
Alutka131 napisał/a:

Cześć Kochane:) Dawno mnie tu nie było;) Poczytam co tam u Was i się wypowiem...:)

Witaj kochana:) Pisz co u ciebie? Pewnie jesteś z siebie dumna, że tak twój wątek się rozrósł? Niestety nie dowodzi to niczego korzystnego dla nas macoch. Do jakich wniosków doszłaś z szerszej perspektywy, biorąc pod uwagę nabyte doświadczenie od co najmniej 2010 roku?

5 693

Odp: Być drugą i macochą

Jasne, że jestem dumna:) Po pierwsze, mocno rozbudowany wątek świadczy o tym, że nie wymyśliłam sobie problemu...Po drugie, istnieje cały czas, od 2010 roku i ciągle toczy się dyskusja. Bywa to pomocne niekiedy - inne spojrzenie na to co się dzieje powoduje, że przychodzą nowe rozwiązania. I to jest good:)
Co u mnie...? Ciągle z tym samym M, raz góra, raz dół, ogólnie jest dobrze. Jesteśmy po zaręczynach, planujemy ślub, dziecko urosło i znienacka ma lat już 11 (a ja za to wciąż 18:P). Pojawił się nowy domownik, mały, futrzasty i uszaty. Życie się toczy.
Eksia niezmiennie - dogadać się nie można, na nic uzgodnienia, umowy, i tak robi co chce, a jak nie, to wyskakuje z awanturą. Dziecko łapie od niej fluidy i jak to nastolatka, kombinuje na swoje. Zmieniło się trochę moje podejście, zrozumiałam, że łbem muru nie przebiję, pewne rzeczy zaczęłam bardziej olewać. Nie, nie poddałam się, ambitnie pilnuję swojego poletka. Jedno jest pewne - stwierdziłam naukowo, że jak się kogoś lub czegoś szacunku nie nauczy od dziecka, to potem na nic starania, taka osoba będzie myśleć zawsze, że jest pępkiem świata i wszystko jej się należy. Może i się należy, ale ode mnie tego nie musi dostawać....
Do mojego M powoli dociera, że czasem trzeba walnąć pięścią w stół. Idzie opornie, ale coś tam dociera...

5 694

Odp: Być drugą i macochą

Wow, a ja już myślałam, że autorka wątku pod naporem złych doświadczeń, rzuciła wszystko w chol..ę  i wyprowadziła się do amazońskiego buszu .......

Cześć Alutka - dziękuję za założenie tego wątku. Dzięki temu, że znalazłam to w forum w necie czuję, że nie jestem sama z tego typu problemami. To bardzo pomaga. Przykre jednak jest to , że czas upływa, dzieci rosną a sytuacja nie staje się lepsza bo Exowej nie zmienisz, to dorosła babka już jest  :-(

5 695

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Wow, a ja już myślałam, że autorka wątku pod naporem złych doświadczeń, rzuciła wszystko w chol..ę  i wyprowadziła się do amazońskiego buszu .......

Cześć Alutka - dziękuję za założenie tego wątku. Dzięki temu, że znalazłam to w forum w necie czuję, że nie jestem sama z tego typu problemami. To bardzo pomaga. Przykre jednak jest to , że czas upływa, dzieci rosną a sytuacja nie staje się lepsza bo Exowej nie zmienisz, to dorosła babka już jest  :-(

A nie, jeszcze nie, chociaż ostatnio akurat nęci mnie myśl o amazońskim buszu. Wszystko jest oki, dopóki któraś (albo eksia, albo córcia już teraz) nie wywinie numeru pod tytułem: ja tu rządzę. Nikt nie rządzi, taka prawda, tylko dostosować się nie umie:P I jak ktoś wiecznie myśli, że jest pępkiem świata i wszystko mu wolno, to weź się nie wnerwiaj. I wtedy właśnie się kłania Amazonia - byle dalej:P
Fakt - dzieci rosną a sytuacja jakby w miejscu stoi...Może czas zmienić spojrzenie;) (Spoko, żartowałam:D)

5 696 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-05-08 17:36:50)

Odp: Być drugą i macochą

Alutka, szczerze mówiąc ja też obstawiałam, że poległaś. Zatem wytrwałości:) Walcz o swoje teraz, po ślubie już będzie za późno. Ja przeżywam swój kolejny miesiąc miodowy smile Jest lepiej niż mogłam sobie wymarzyć. Pozwolić odejść ukochanemu to najskuteczniejszy sposób by zrozumiał i zmienił swoje postępowanie.
Moje nowe spojrzenie:
Kiedy dorosły jest jak dziecko trzeba pozwolić mu dorosnąć. Nie zmienisz tego żeby wydoroślał, albo zrozumiał swój błąd. Zostaw go w spokoju i pozwól mu żyć jak chce. Odejdź jeśli trzeba i zajmij się własnym życiem i swoim zdrowiem. Beata Pawlikowska smile

5 697

Odp: Być drugą i macochą

Nie, nie poległam;) Ja się nie dam:P

5 698

Odp: Być drugą i macochą

Witam wszystkie ?
Jestem tutaj całkowicie nowa i nowa też w sytuacji ?macochy?? Może coś o sobie ? Nigdy nie byłam mężatką i nie mam dzieci, jestem związana z mężczyzną, który ma 11 letniego syna.  Dziecko najpierw się buntowało ?ok. rok temu, że Ojciec wiążąc się ze mną ?spierdol? Mu dzieciństwo? mimo, że poznałam Go kiedy był w trakcie rozwodu. W końcu się do mnie przekonał i mieliśmy w dosyć doby kontakt dopóki nie zaczął u nas bywać. Ja nie mam dzieci więc może nie słusznie dziwią mnie zachowania Dziecka i mojego Partnera. Kiedy chłopiec bywa u nas Ojciec kąpie Go i sypia z Nim. (Początkowo nawet w naszej sypialni a ja na kanapie). Mały jest ciągle utwierdzany w przekonaniu, że jest zupełnie wyjątkowy a mnie się wydaje, że zdecydowanie nie jest ale takie gadanie sprawia, że jest w moim odczuciu bezczelny i nie zachowuje zupełnie dystansu w trakcie rozmowy z kimś starszym. Uważa, że może brać udział w dyskusji na temat polityki z dorosłymi ciągle im przerywając i wyśmiewając Ich punkt widzenia. Nie robi nic!!! Nie potrafi zabrać z podłogi rzeczy, które zdjął przed kąpielą, na prośbę Ojca żeby pomógł Mu i zaniósł coś do śniadania na stół odpowiada ?nie jestem Twoim chłopcem na posyłki? ? No i coś co sprawia, że robi mi się nie dobrze ? przez pół dnia chodzi za Ojcem powtarzając ?kocham Cię Tatusiu? po czym dodaje ?a załatwisz mi ?? chodzi o zakupienie jakichś gadżetów w internetowej grze ? które kosztują nawet 180 zł! Płaci alimenty w wysokości 3000, a Młody co i rusz próbuje wyłudzić jeszcze coś ? myślę, że to podpowiedź mamy ? ?zobacz Tatusiu jakie mam ciasne spodnie? itd? Najgorsza jest w tym dla mnie postawa mojego partnera, który jeżeli odważę się zwrócić uwagę, że jakieś zachowanie wydaje mi się niestosowne stwierdza ?nie zauważyłem?. Kiedy Mały jest u nas zupełnie zapomina o mnie i to w takich sytuacjach, że przy przygotowaniu posiłków zapomina, że ja jestem wegetarianką, bez mojej zgody zainstalował na moim służbowym komputerze wspomnianą grę do gry przez Internet dla Małego, w Wigilię tak był przejęty obecnością Syna, że zapomniał o prezencie dla mnie ? Dziecko siedzi cały czas przy komputerze lub przed telewizorem, kiedy ja wychodzę do sypialni poczytać książkę mam później wykład że się ?alienuje? od Dziecka. Więc siedzę jak osioł na kapanie bo przecież jak ogląda czy gra to Mały ze mną nie nawiązuje rozmowy. Nawet nie próbuję już rozmawiać bo okazuje się, że to ja czepiam się biednego dziecka ? Chociaż ostatnio kiedy zwróciłam uwagę, że dziwne wydaje mi się częstowanie kawą i winem (mały łyk) 11 latka bo o to prosi też dowiedziałam się, że się czepiam bo to tylko ?dla celów poznawczych? ? Co myślicie czepiam się bo nie mam własnych dzieci i nie wiem jak to jest być Rodzicem ?

5 699

Odp: Być drugą i macochą
takżeten napisał/a:

Witam wszystkie ?
Kiedy chłopiec bywa u nas Ojciec kąpie Go i sypia z Nim. (Początkowo nawet w naszej sypialni a ja na kanapie)
Mały jest ciągle utwierdzany w przekonaniu, że jest zupełnie wyjątkowy a mnie się wydaje, że zdecydowanie nie jest
jest ...bezczelny i nie zachowuje zupełnie dystansu w trakcie rozmowy z kimś starszym.
uważa, że może brać udział w dyskusji na temat polityki z dorosłymi ciągle im przerywając i wyśmiewając Ich punkt widzenia.
Nie robi nic!!!
Nie potrafi zabrać z podłogi rzeczy, które zdjął przed kąpielą, na prośbę Ojca żeby pomógł Mu i zaniósł coś do śniadania na stół odpowiada ?nie jestem Twoim chłopcem na posyłki? ?
przez pół dnia chodzi za Ojcem powtarzając ?kocham Cię Tatusiu? po czym dodaje ?a załatwisz mi ?? chodzi o zakupienie jakichś gadżetów w internetowej grze ? które kosztują nawet 180 zł!
płaci alimenty w wysokości 3000, a Młody co i rusz próbuje wyłudzić jeszcze coś ? myślę, że to podpowiedź mamy ? ?zobacz Tatusiu jakie mam ciasne spodnie? itd?

NIE. To nie jest normalne zachowanie! To jest hodowanie następnego roszczeniowego snoba i społecznego pasożyta.
Sama mam syna w wieku 10 lat. Syn jest samodzielny (myje się sam, ubiera sam, sam sprząta swój pokój) ponadto: potrafi ułożyć ubrania w półkach, wrzuca brudne ubrania do kosza na brudną bieliznę, wyciera po sobie umywalkę jak ją pochlapie w czasie mycia, odwiesza ręcznik na swoje miejsce (zresztą to potrafią już dzieci w wieku przedszkolnym!!!), wynosi śmieci, rozpakowuje zmywarkę, zakupy, pomaga w szykowaniu zastawy do posiłku, odnosi swoje naczynia po skończonym posiłku, pomaga w tachaniu zakupów na 3 piętro, jeśli kończą mu się skarpety w szufladzie to przychodzi i mówi, że powycierały mu się już skarpety i zostało mu tylko tyle i tyle. Nigdy nie usłyszał ode mnie słów : "to niech Ci tata kupi". Dostaję alimenty od ojca i sama dbam o to, żeby dziecko miało wszystko czego potrzebuje, ale jak mnie czasem spyta czy mogłabym mu kupić coś do gry to siadam i tłumaczę Mu dlaczego mu tego nie kupię.   

takżeten napisał/a:

Najgorsza jest w tym dla mnie postawa mojego partnera, który jeżeli odważę się zwrócić uwagę, że jakieś zachowanie wydaje mi się niestosowne stwierdza ?nie zauważyłem?. Kiedy Mały jest u nas zupełnie zapomina o mnie i to w takich sytuacjach, że przy przygotowaniu posiłków zapomina, że ja jestem wegetarianką, bez mojej zgody zainstalował na moim służbowym komputerze wspomnianą grę do gry przez Internet dla Małego, w Wigilię tak był przejęty obecnością Syna, że zapomniał o prezencie dla mnie ? Dziecko siedzi cały czas przy komputerze lub przed telewizorem, kiedy ja wychodzę do sypialni poczytać książkę mam później wykład że się ?alienuje? od Dziecka. Więc siedzę jak osioł na kapanie bo przecież jak ogląda czy gra to Mały ze mną nie nawiązuje rozmowy. Nawet nie próbuję już rozmawiać bo okazuje się, że to ja czepiam się biednego dziecka ? Chociaż ostatnio kiedy zwróciłam uwagę, że dziwne wydaje mi się częstowanie kawą i winem (mały łyk) 11 latka bo o to prosi też dowiedziałam się, że się czepiam bo to tylko ?dla celów poznawczych? ? Co myślicie czepiam się bo nie mam własnych dzieci i nie wiem jak to jest być Rodzicem ?

Największy błąd , który teraz popełniasz do unikanie reakcji. Jeżeli już teraz pozwolisz sobie wejść na głowę, usuwasz się dla świętego spokoju, to nie zaznasz tego spokoju w przyszłości. Na każdym kroku agitowałabym na Twoim miejscu, że dziecko SIĘ WYCHOWUJE. Nie tylko rozpieszcza, ale również uczy współżycia społecznego, prawidłowych i grzecznych zachowań, uczy się szacunku do dorosłych i szacunku do pieniędzy. Jeśli już teraz nie jesteście z partnerem jednomyślni w tym temacie to ciężkie Cię czeka życie z takim facetem
To tyle ode mnie na przywitanie Ciebie.

5 700

Odp: Być drugą i macochą

Jezus Maria. Inny komentarz mi do głowy nie przychodzi:/ Dziecko musi znać granice, mieć zapewnione przyjemności ale obowiązki też. Oj tu widzę  coś podobnego do mojej sytuacji - też bywa tak, że to ja się czepiam biednego dziecka. Ale nie może dziecko robić co mu się  żywnie podoba... Otóż nie, nie czepiam się, nie można rekompensować dziecku własnych kompleksów rozpieszczaniem! Sytuacja jest z pewnością trudna, ale należy pamiętać, że dziecko po rozwodzie rodziców nie staje się nagle niepełnosprawne, a tak to jest, że niektórzy potem twierdzą: biedne dziecko, po rozwodzie rodziców, niech ma taryfę ulgową. Jestem ciekawa, czy Twój partner tak samo postępowałby z dzieckiem, gdyby nadal był ze swoją żoną? Jeżeli tak, szczerze współczuję. I dziecku, i jemu.
Należy postawić granice. I dziecku i partnerowi, bo jak widać, też potrzebuje.

5 701 Ostatnio edytowany przez Iris7 (2015-05-13 20:20:56)

Odp: Być drugą i macochą

Zmasowany atak na Lily89 i Ewarg. Zgadzam się z nimi.

metaksa napisał/a:

"Ktos z zewnatrz" - rozumiem, ze chodzi Ci o placowki typu szkola, poprawczak, dom dziecka? Bo nie rozumiem, czemu to zadanie ma przypasc macosze tylko dlatego, ze ojciec i matka ma na dzieciaka wy*ebane?

A ja nie rozumiem, jak można być w związku z mężczyzną, który "ma na dzieciaka wy*ebane". To świadczy o niedojrzałości tego człowieka, a nie o tym, że dziecko jest jakieś felerne (a jeśli jest, to jest to wina niewłaściwego wychowania, w którym uczestniczyć powinna matka i ojciec).

Kto każe być w takim związku? Kto każe?

5 702

Odp: Być drugą i macochą

daenerys7 - edytuj swoją wypowiedź! Słowa , które zacytowałaś nie należą do mnie. Napisał je metaksa
Co prawda absolutnie nie zgadzam się z Lily, która twierdzi , że skoro rodzice nie są wydolni wychowawczo, to obowiązki wobec dzieci powinna przejąc Macocha (niby z jakiej racji?), jednak  proszę uważać na to co i jak się cytuje.

5 703

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, już zgłoszone do poprawki. Wybacz, widocznie źle spojrzałam, będę bardziej uważać.

kjim napisał/a:

Co prawda absolutnie nie zgadzam się z Lily, która twierdzi , że skoro rodzice nie są wydolni wychowawczo, to obowiązki wobec dzieci powinna przejąc Macocha (niby z jakiej racji?), jednak  proszę uważać na to co i jak się cytuje.

Ja też całkowicie z Lily się nie zgadzam, jednak najbliżej mi do jej poglądów na sprawę. Uważam, że macocha z takiego układu powinna się po prostu wypisać. Jak można być z człowiekiem, który nie wykazuje chociażby chęci, by dobrze wychować dzieci? Dla mnie ktoś taki to (przepraszam za mocne słowo) zero. Człowiek, który kompletnie nie potrafi ponosić odpowiedzialności za swoje czyny. W tym wypadku jest to powołanie na świat dziecka. Dziecko to nie jest zabawka.

Chyba, że chodzi o to, że przez pewien określony czas (niedługi) matka i ojciec nie mogą się zajmować. Wtedy nie rozumiem problemu. Przecież nie chodzi o to, że ona ma niańczyć dzieci partnera, tylko bardziej go wesprzeć. Na tym chyba polega związek... Wiedziała, w co się pakuje.

Naprawdę rzadko sie zdarza, że w takich układach nie ma wzajemnych pretensji. A jeśli matka i ojciec byli w stanie tak wszystko zorganizować, by dogadywać się między sobą, współpracować, to duży szacunek dla nich. Niestety nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Wszędzie bezsensowne robienie sobie na złość i dziecinada (i zniżają się do tego dwie strony, nie wierzę, że ojciec dziecka jest idealny, a "eksia" cały czas mąci).

5 704

Odp: Być drugą i macochą
daenerys7 napisał/a:

Kjim, już zgłoszone do poprawki. Wybacz, widocznie źle spojrzałam, będę bardziej uważać.

Dziękuję za poprawkę.

daenerys7 napisał/a:

Ja też całkowicie z Lily się nie zgadzam, jednak najbliżej mi do jej poglądów na sprawę. Uważam, że macocha z takiego układu powinna się po prostu wypisać. Jak można być z człowiekiem, który nie wykazuje chociażby chęci, by dobrze wychować dzieci? Dla mnie ktoś taki to (przepraszam za mocne słowo) zero. Człowiek, który kompletnie nie potrafi ponosić odpowiedzialności za swoje czyny. W tym wypadku jest to powołanie na świat dziecka. Dziecko to nie jest zabawka.

Czasem chęć wychowywania swoich dzieci nie wystarczy. Między innymi z powodów, o których piszesz niżej:

daenerys7 napisał/a:

Wszędzie bezsensowne robienie sobie na złość i dziecinada (i zniżają się do tego dwie strony, nie wierzę, że ojciec dziecka jest idealny, a "eksia" cały czas mąci).

Poczytaj na forach mężczyzn ile jest przypadków, w których po rozwodzie Matki dostają "porażenia mózgu" i zaczynają nastawiać dzieci przeciwko ojcu, jątrzyć, manipulować, oskarżać o molestowanie dzieci, o bicie, agresywny stosunek do niej i dzieci. I uwierz mi, w większości, te oskarżenia mijają się z prawdą. Kobiety potrafią być wredne i dla chorej satysfakcji popsuć facetowi życie, przez swoje kłamstwa wtrącić Go nawet do więzienia. I chęć ojca do wychowywania własnych dzieci - w takich sytuacjach nie wystarcza. Jeśli ojciec po dzieci ma ciągle przyjeżdżać w asyście policji, jeśli dzieci mają być wyrywane przez Policjantów z rąk "lamentującej" matki, bo jest dzień wizyty u ojca, a matka nie chce "wydać"ojcu dzieci, to w pewnym momencie mądrzejszy musi ustąpić. Właśnie dla dobra dziecka. Podałam tu skrajne przypadki, ale takie i inne zdarzają się w naszym życiu. Jeśli matka ciągle pierze mózg małego dziecka, to moim zdaniem, lepiej żeby czasem ojciec odpuścił.

daenerys7 napisał/a:

Naprawdę rzadko sie zdarza, że w takich układach nie ma wzajemnych pretensji. A jeśli matka i ojciec byli w stanie tak wszystko zorganizować, by dogadywać się między sobą, współpracować, to duży szacunek dla nich. Niestety nie spotkałam się jeszcze z czymś takim.

Z własnego doświadczenia wiem, że mimo wzajemnych pretensji , mnie i Byłemu Mężowi udało się stworzyć takie relacje, żeby nasze dzieci umiały się w tym wszystkim odnaleźć. Żadne z nas nie pogrywa sobie kosztem, dzieci. Każde z nas spełnia się w roli rodzica. Chodzimy razem na zebrania do dzieci, dzielimy się obowiązkami związanymi z dziećmi itd. Mimo chłodnych (bądź raczej służbowych) relacji miedzy nami, potrafimy stanąć obok siebie i pobłogosławić wspólnie dziecko przystępujące do I Komunii Świętej. Dogadujemy się w sprawie spędzania z dziećmi wolnego czasu i nie próbujemy wyręczać się drugim.  Nie jest łatwo, czasem trzeba dumę schować do kieszeni i wbrew negatywnym emocjom, próbować się dogadać. Ale jest to możliwe!

Mimo , że wiem , że można się dogadać i że powinno się wychowywać dziecko mimo wszystko i na przekór wszystkiemu, to jednak daleka jestem od nazywania kogoś ZEREM, nie znając Jego historii, nie znając pobudek i przyczyn , dla których zachowuje się tak czy inaczej.  Zważywszy na to, że jesteś młodą osobą, zapewne taką, która nigdy nie znalazła się w podobnych relacjach - zadziwiająco prosto przyszło Ci ocenić kogoś i nazwać Zerem.

5 705

Odp: Być drugą i macochą

Witajcie moje kobiety kochane !!!

Mam MEGA dobrą wiadomość - córka mojego G wyprowadziła się - hurararararra!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wczoraj ją odwiózł do jej chłopaka i jestem taaaaaka szczęśliwa :-)
Mieliśmy z G cudowną noc i mam nadzieję, że teraz wszystko powolutku wróci do normy :-)
Dziękuję Wam za to, że tutaj jesteście i że mogłam troszkę popisać z Wami.

5 706

Odp: Być drugą i macochą
margarita83 napisał/a:

Witajcie moje kobiety kochane !!!

Mam MEGA dobrą wiadomość - córka mojego G wyprowadziła się - hurararararra!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wczoraj ją odwiózł do jej chłopaka i jestem taaaaaka szczęśliwa :-)
Mieliśmy z G cudowną noc i mam nadzieję, że teraz wszystko powolutku wróci do normy :-)
Dziękuję Wam za to, że tutaj jesteście i że mogłam troszkę popisać z Wami.

Gratulacje, zapowiada się miły weekend a i może takich dni  (i nocy )będzie więcej smile

smile

5 707

Odp: Być drugą i macochą

Co prawda miało być 2-3 tygodnie, zrobiło się z tego ponad miesiąc, ale ostatecznie sukces jest ;-)
I w końcu możesz zacząć swobodnie oddychać w swoim domu.

(chociaż zwolenniczki akceptowania za wszelką cenę i włażenia w dupę dzieciom partnera i tak powiedzą , że jesteś Zołza )

Pozdrawiam serdecznie.

5 708

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Co prawda miało być 2-3 tygodnie, zrobiło się z tego ponad miesiąc, ale ostatecznie sukces jest ;-)
I w końcu możesz zacząć swobodnie oddychać w swoim domu.

(chociaż zwolenniczki akceptowania za wszelką cenę i włażenia w dupę dzieciom partnera i tak powiedzą , że jesteś Zołza )

Pozdrawiam serdecznie.

Kjim, no i bądźmy zołzy smile przecież nawet książki piszą że faceci kochają zołzy ;p
hihi

5 709

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Co prawda miało być 2-3 tygodnie, zrobiło się z tego ponad miesiąc, ale ostatecznie sukces jest ;-)
I w końcu możesz zacząć swobodnie oddychać w swoim domu.

(chociaż zwolenniczki akceptowania za wszelką cenę i włażenia w dupę dzieciom partnera i tak powiedzą , że jesteś Zołza )

Pozdrawiam serdecznie.

No właśnie - najważniejszy spokój :-)

Jest tak miło i tak normalnie w domu :-)

Nawiasem mówiąc mam gdzieś, kto i co o mnie powie !!! G jeśli ma ochotę niech odwiedza córki, nigdy nie zabroniłam, nawet zaproponowałam młodej, że jak już wyremontują to mieszkanie to możemy im kupić jakąś pralkę czy coś w tym stylu :-)
Na więcej mnie nie stać...

5 710

Odp: Być drugą i macochą
margarita83 napisał/a:
kjim napisał/a:

Co prawda miało być 2-3 tygodnie, zrobiło się z tego ponad miesiąc, ale ostatecznie sukces jest ;-)
I w końcu możesz zacząć swobodnie oddychać w swoim domu.

(chociaż zwolenniczki akceptowania za wszelką cenę i włażenia w dupę dzieciom partnera i tak powiedzą , że jesteś Zołza )

Pozdrawiam serdecznie.

No właśnie - najważniejszy spokój :-)

Jest tak miło i tak normalnie w domu :-)

Nawiasem mówiąc mam gdzieś, kto i co o mnie powie !!! G jeśli ma ochotę niech odwiedza córki, nigdy nie zabroniłam, nawet zaproponowałam młodej, że jak już wyremontują to mieszkanie to możemy im kupić jakąś pralkę czy coś w tym stylu :-)
Na więcej mnie nie stać...

co ja widzę....zmiany,zmiany pozytywne.....

tylko po co sie wychylasz z tym kupnem pralki,dorośli są,nie ma pralki,tara i jadą z koksem,aż wióry leca,w ramach edukacji usamodzielniania sie dobra szkoła

5 711

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

tylko po co sie wychylasz z tym kupnem pralki,dorośli są,nie ma pralki,tara i jadą z koksem,aż wióry leca,w ramach edukacji usamodzielniania sie dobra szkoła

hehe może i racja, ale niech tam mają, jej matka nic jej nie da !!!

5 712

Odp: Być drugą i macochą
margarita83 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

tylko po co sie wychylasz z tym kupnem pralki,dorośli są,nie ma pralki,tara i jadą z koksem,aż wióry leca,w ramach edukacji usamodzielniania sie dobra szkoła

hehe może i racja, ale niech tam mają, jej matka nic jej nie da !!!

a widzisz,jej matka nie da,a ty CHCESZ DAWAC,obcej osobie?dlaczego?
moze bardziej wychowawcze bylo by odciąć pasożyta od zrodla zupelnie

5 713 Ostatnio edytowany przez EvEmama (2015-05-26 06:55:22)

Odp: Być drugą i macochą

Hej wszystkim smile dawno nie pisałam ale jestem na bieżąco bo jak chyba u nas wszystkich nie ma tak że nagle wszystkie problemy wyparowują i jest sielankowo:/ ja mam wzloty i upadki a te są coraz bardziej bolesne niestety . Zastanawiałam się ostatnio dlaczego we mnie tyle frustracji, ciągle chodze spięta, mała pierdoła doprowadz mnie do furii ... Nie chce się rozpisywać o corce mojego M ... jest zuuuo i chyba juz nie mam na to wpływu niestey bo ona ma w d co do niej mowie a potem przeprasza a potem znowu ma w d.. i tak to sie kreci. Oczywiscie to tylko poteguje moje zirytowanie bo mam chyba problem z umiejscowieniem się w tym całym bałaganie. Nie wiem kim jestem.
Matką ? - no tak dla mojej córy tak ale dla niej? obowiązki matki mam ale laurke na dzień matki zrobła nie dla mnie... brak wspolnego potomka i perspektyw dobija mnie okrutnie...
Żoną ? - obowiązki żony mam ale zeby sie zameldowac w "naszym" mieszkaniu potrzebuje zgody mojego M i upoważnienia do wszystkich spraw związanych z mieszkaniem
Partnerką ?- no niby tak do czasu az nie zaczne wspominać o swoich potrzebach i marzeniach...

Nie wiem jak z nim rozmawiać juz . Mowiłam mu o tym wszystkim tak jak wam tutaj. Jego reakcje zawsze sa dwie :
-po wysluchaniu wszystkiego obrazony mowi "dobrze jutro idziemy do notariusza jezeli tak ci na tym zalezy..."
- nie mowi nic  potakuje a na koniec rzuca "masz racje" i jak pytam co mam sobie z ta racją zrobić to pyta a co moim zdaniem powinnam ? noszszsz...

Założyłam wątek w innym dziale bo to taki troche mieszany problem : http://www.netkobiety.pl/t85128.html/

Prosze dziewczyny poradzcie co robic bo ja sie boje ze to sie rozsypie a tego nie chce..
Mam 30 lat i chce juz tego wszystkiego czego zawsze chciałam ... to nie są jakies bardzo wygorowane pragnienia chyba.... byłam Go strasznie pewna
Powiedziałam mu ostatnio ze gdyby mi powiedział te 4 lkata temu ze on juz nie zamieza zakładac nowej rodziny i tylko szuka zastepczej matki dla córki to by sie za mną tylko zakuzyło i ze mam do niego zal ze pozwolił mi zyc złudzeniami... wiecie co powiedział ? przepraszam ze tak to czujesz...  i to tyle ani słowa wiecej

5 714

Odp: Być drugą i macochą
EvEmama napisał/a:

Hej wszystkim smile dawno nie pisałam ale jestem na bieżąco bo jak chyba u nas wszystkich nie ma tak że nagle wszystkie problemy wyparowują i jest sielankowo:/ ja mam wzloty i upadki a te są coraz bardziej bolesne niestety . Zastanawiałam się ostatnio dlaczego we mnie tyle frustracji, ciągle chodze spięta, mała pierdoła doprowadz mnie do furii ... Nie chce się rozpisywać o corce mojego M ... jest zuuuo i chyba juz nie mam na to wpływu niestey bo ona ma w d co do niej mowie a potem przeprasza a potem znowu ma w d.. i tak to sie kreci. Oczywiscie to tylko poteguje moje zirytowanie bo mam chyba problem z umiejscowieniem się w tym całym bałaganie. Nie wiem kim jestem.
Matką ? - no tak dla mojej córy tak ale dla niej? obowiązki matki mam ale laurke na dzień matki zrobła nie dla mnie... brak wspolnego potomka i perspektyw dobija mnie okrutnie...
Żoną ? - obowiązki żony mam ale zeby sie zameldowac w "naszym" mieszkaniu potrzebuje zgody mojego M i upoważnienia do wszystkich spraw związanych z mieszkaniem
Partnerką ?- no niby tak do czasu az nie zaczne wspominać o swoich potrzebach i marzeniach...

Nie wiem jak z nim rozmawiać juz . Mowiłam mu o tym wszystkim tak jak wam tutaj. Jego reakcje zawsze sa dwie :
-po wysluchaniu wszystkiego obrazony mowi "dobrze jutro idziemy do notariusza jezeli tak ci na tym zalezy..."
- nie mowi nic  potakuje a na koniec rzuca "masz racje" i jak pytam co mam sobie z ta racją zrobić to pyta a co moim zdaniem powinnam ? noszszsz...

Założyłam wątek w innym dziale bo to taki troche mieszany problem : http://www.netkobiety.pl/t85128.html/

Prosze dziewczyny poradzcie co robic bo ja sie boje ze to sie rozsypie a tego nie chce..


Mam 30 lat i chce juz tego wszystkiego czego zawsze chciałam ... to nie są jakies bardzo wygorowane pragnienia chyba.... byłam Go strasznie pewna
Powiedziałam mu ostatnio ze gdyby mi powiedział te 4 lkata temu ze on juz nie zamieza zakładac nowej rodziny i tylko szuka zastepczej matki dla córki to by sie za mną tylko zakuzyło i ze mam do niego zal ze pozwolił mi zyc złudzeniami... wiecie co powiedział ? przepraszam ze tak to czujesz...  i to tyle ani słowa wiecej

Witaj Kochana , masz dopiero 30 lat , całe życie przed Toba , ja mam 40 na horyzoncie , i podobnie..
Jeśli czujesz że marnujesz choćby minutę .... to może warto dać sobie szansę na prawdziwy związek ? z parterem który chce dla siebie tego samego co Ty ? rodziny, wspólnoty ?
Może on zbyt mocno czuje że jesteś jego .. więc już więcej nie musi( małżeństwa, dzieci kolejnych )...
7 lat czekałam... chciałam też tego co Ty... i teraz już może być za późno.
Jeśli nie dostajesz tego co pragniesz.... idź dalej

5 715

Odp: Być drugą i macochą

EvEmama - pisałam Ci w drugim wątku odnoście potrzeby stabilizacji. Tu Ci napiszę coś, odnośnie matkowania córce Twojego faceta. Pisałaś, że facet jest praktycznie idealny. Przyjrzyj się waszemu wspólnemu życiu i zastanów się czy na pewno ON wychowuje swoją córkę? Czy wszystkich obowiązków związanych z dziećmi nie przerzucił na Ciebie? Owszem może i lata na mopie i dba o mieszkanie, ale czy lekcje z córkami też odrabia? Czy zrobił coś z tym , żeby Jego córka nie miała w dupie tego co do Niej mówisz? Czy tłumaczy swojej córce, że Tobie za Twój trud, poświęcony czas, opiekę należy się szacunek!!!! Patrzysz na faceta przez pryzmat swojego Byłego i w tym porównaniu ten wychodzi na ideał. Ale czy na pewno Nim jest?

5 716

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

EvEmama - pisałam Ci w drugim wątku odnoście potrzeby stabilizacji. Tu Ci napiszę coś, odnośnie matkowania córce Twojego faceta. Pisałaś, że facet jest praktycznie idealny. Przyjrzyj się waszemu wspólnemu życiu i zastanów się czy na pewno ON wychowuje swoją córkę? Czy wszystkich obowiązków związanych z dziećmi nie przerzucił na Ciebie? Owszem może i lata na mopie i dba o mieszkanie, ale czy lekcje z córkami też odrabia? Czy zrobił coś z tym , żeby Jego córka nie miała w dupie tego co do Niej mówisz? Czy tłumaczy swojej córce, że Tobie za Twój trud, poświęcony czas, opiekę należy się szacunek!!!! Patrzysz na faceta przez pryzmat swojego Byłego i w tym porównaniu ten wychodzi na ideał. Ale czy na pewno Nim jest?

to samo pomyslalam,jak ex był calkiem do bani to ten nowy ujął tym ze podlogi myje w domu...i wystarczy by trafił na piedestał.....ech.......
zaniżone wymagania....

5 717 Ostatnio edytowany przez EvEmama (2015-05-27 07:45:54)

Odp: Być drugą i macochą

Taaa... no cos w tym jest. Szacunek mowicie .. Ja nie wiem co sie porobiło u nas hmm zawsze było w miare ok, jasne ze były trudne dni bo mimo szczerych checi nie mam cierpliwości do jego córki tyle ile do mojej zwłaszcze ze sa bardzo rózne. Ostatnio jednak trace cały zapał i serce. Poprostu mnie denerwuje i to chyba jedyne emocje jakie we mnie wzbudza hmm Ja wiem ze to jest tylko dziecko i kiedyś zlinczowałabym kobiete za takie słowa ale nie umiem tego inaczej określić jak bezdenna głupota... i to mnie irytuje tak ze mam ochote wyjsc i nie wracac. Nie tylko ja kto widze ostatnio moja mama i moja siostra również (szwagier tez ale z nuta powątpiewania zapytał - ee nie ona sie wyglupia prawada ?? ! ) Zrozumcie ona ma 8 lat prawie a nie umie zrozumiec prostych poleceń. Przykłady:

my-Ubierz buty.
N- Które?
My-Adidasy
N- ale o co ci chodzi?
...
my-znajdz jakies ciemne skarpetki
N-co?
my-skarpetki ciemne ...
N-o co ci chodzi ?
....
zadanie domowe  z ktorym walczylismy prawie 3 godziny:
Trzy zdania typu:
   Ala gra na gitarze
   Tomek lubi grac w tenisa.
   Jacek gra z kolegami na konsoli
*czy znasz słowo które powtarza sie w kazdym zdaniu? czy wiesz co oznacza?

No i masakra.
N- gitara
ja- a jest w kazdym zdaniu ?
15 min płaczu i tupania
N- lubi
ja- prosze pomysl przeczytaj i sie zastanów
N- awantura ze ona nie rozumie
Tlumacze ze w kazdym zdaniu a ona patrzy na mnie i mowi - ale o co ci chodzi ?
noszszsz wrrrrrrrr masakra
nie na moje nerwy
*dla ciekawych nie zrobiła tego finalnie wink
Jest w 1 klasie a ma miec 3 na koniec roku z rytmiki (jak zapytalismy czy wiedziała powiedziała ze myslała ze bedzie 4... i 4 z solfeżu (szkoła muzyczna) a nie sa to trudne przedmioty hmm

Dla porownania . Są z moją córka w jednej klase i tu nie ma zadnych problemów(moze troche jest roztrzepana ale nie przeszkadza to w nauce) Na koniec piatki a w-w zadanie zroiła w minute...
Ja wiem ze nie powinnam ich porownywać ale one sa wychowywane razem od 4 lat , obie maja 100% naszej uwagi , jednak te róznice sa coraz wyraźniejsze.

Powiedziałam mojemu po tym ostatnim ze ja nie moge bo za nerwowam i ma sam to ogarnąć bo ja juz nie chce sie denerwowac a potem słysze od dziecka ze cyt"nic jej nie pomagam i jestem niemiła " tu wstaw jeb drzwiami. Zaznaczam ze jestem nie miła bo nie robie za nia tylko ją prosze żeby myslała lekko nakierowując...
Także ten...no...

5 718

Odp: Być drugą i macochą

Także ten, noo .... :-)
Nie zdziw się jak za jakiś czas zostaniesz winną tego, że pasierbica ma problemy z nauką. Bo to TY nie dopilnowałaś, bo to TY poświęcałaś za mało uwagi, bo to TY nie wystarczająco się do tego przyłożyłaś .............
A weź to zostaw. Dziewczyna ma ojca i matkę i to ONI są odpowiedzialni za Jej edukację. Jeśli coś zaniedbają, jeśli czegoś nie dopilnują lub jeśli dziecko jest genetycznie  "mniej zdolne" , to będą mogli mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie i ewentualnie do leserstwa córki. Ja wiem , wiem, wiem ....inne forumowiczki będą mnie zaraz gnębić i kolejny raz tłumaczyć, że decydując się na związek z dzieciatym partnerem powinno się być przygotowanym na dzielenie obowiązków związanych z Jego dzieckiem. Zgadzam się z tym oczywiście, ale pod warunkiem, że partner TEŻ bierze na siebie te obowiązki, a nie całkowicie zrzuca na macochę.
Jakoś nie widzę w wypowiedziach EvEmama , nic co by świadczyło, że współuczestniczy w wychowaniu WŁASNEGO DZIECKA!
Ja też chętnie zgodziłabym się na latanie na mopie, baaaa, nawet bym wzięła na siebie ogarnięcie całego bałaganu, prasowania i gotowania - pod warunkiem, że Partner w tym czasie będzie DOBRZE WYCHOWYWAŁ nasze dzieci: niech odrabia z nimi lekcje, niech tłumaczy, niech zorganizuje Im czas wolny, niech rozstrzyga sporo między dziećmi, niech przytula na dobranoc, niech czyta jeśli potrzeba bajki, niech uczy kulturalnego zachowania, szacunku, odpowiedzialności, umiejętności radzenia sobie w życiu... a ja w tym czasie ogarnę chałupę :-))))

5 719

Odp: Być drugą i macochą

EvEmama,

doskonale rozumiem twoją złość i frustrację na dzieciaka, nie umiem ci pomóc, bo sama nie potrafię zmienić swojego nastawienia do pasierba. Są dzieci, których chyba nie ma możliwości polubienia, a jakikolwiek kontakt z nimi powoduje zdenerwowanie, im chyba właśnie chodzi o wyprowadzenie człowieka z równowagi i święty spokój, by nic od nich nie wymagać. Dla mnie obecnie pasierb nie istnieje, nawet przestałam się do niego odzywać, przecież skoro on mnie nie słucha to nie ma takiej potrzeby. Możecie mnie linczować, ale przestałam się nim przejmować. Przykre jest to, że po trzech lat opieki nad nim M musiał się z nim wyprowadzić z mojego domu dla mojego świętego spokoju, ale wylałam się na chłopaka zupełnie, nie moje małpy nie mój cyrk. Odliczam czas do jego pełnoletniości, by znów być razem z M, nie wiem czy wytrwam, czasem nachodzą mnie zwątpienia i tęsknota.

Chce tylko dodać, że zupełnie inne mam nastawienie do młodszego syna M, który mieszka z matką. To prawda, że mniej go widuję, teraz nawet we troje z M byliśmy w górach i było całkiem fajnie. Może się mylę, ale wydaje mi się, że z tym chłopakiem byłabym w stanie nawet się zaprzyjaźnić i mieszkać razem, młody po prostu ma inny charakter.

5 720

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Także ten, noo .... :-)
Nie zdziw się jak za jakiś czas zostaniesz winną tego, że pasierbica ma problemy z nauką. Bo to TY nie dopilnowałaś, bo to TY poświęcałaś za mało uwagi, bo to TY nie wystarczająco się do tego przyłożyłaś .............
A weź to zostaw. Dziewczyna ma ojca i matkę i to ONI są odpowiedzialni za Jej edukację. Jeśli coś zaniedbają, jeśli czegoś nie dopilnują lub jeśli dziecko jest genetycznie  "mniej zdolne" , to będą mogli mieć pretensje tylko i wyłącznie do siebie i ewentualnie do leserstwa córki. Ja wiem , wiem, wiem ....inne forumowiczki będą mnie zaraz gnębić i kolejny raz tłumaczyć, że decydując się na związek z dzieciatym partnerem powinno się być przygotowanym na dzielenie obowiązków związanych z Jego dzieckiem. Zgadzam się z tym oczywiście, ale pod warunkiem, że partner TEŻ bierze na siebie te obowiązki, a nie całkowicie zrzuca na macochę.
Jakoś nie widzę w wypowiedziach EvEmama , nic co by świadczyło, że współuczestniczy w wychowaniu WŁASNEGO DZIECKA!
Ja też chętnie zgodziłabym się na latanie na mopie, baaaa, nawet bym wzięła na siebie ogarnięcie całego bałaganu, prasowania i gotowania - pod warunkiem, że Partner w tym czasie będzie DOBRZE WYCHOWYWAŁ nasze dzieci: niech odrabia z nimi lekcje, niech tłumaczy, niech zorganizuje Im czas wolny, niech rozstrzyga sporo między dziećmi, niech przytula na dobranoc, niech czyta jeśli potrzeba bajki, niech uczy kulturalnego zachowania, szacunku, odpowiedzialności, umiejętności radzenia sobie w życiu... a ja w tym czasie ogarnę chałupę :-))))

Ja z perspektywy 7 lat i różnicy w dzieciach sporej , dodam tylko.. że może dojść do zestawu codziennych problemów zazdrość.. zawiść ...partnera  - Mój M  wręcz nie jest w stanie ukryć swojej satysfakcji gdy mój syn prawie pełnoletni podzieli się ze mną swoimi obawami co do gorszej oceny z jakiegoś sprawdzianu.. .. Bardzo dziwne zachowanie , ale powstało na tle gdy są różnice między dziećmi. I jakaś chora rywalizacja : (moje lepsze, twoje gorsze).. dzieci zawsze będą i są różne , nawet w zestawie 2 rodzice i rodzeństwo .... to jest normalne.

Tak się zastanawiam, a może warto iść do psychologa / pedagoga z młodą ?? bo mnie jej zachowanie przypomina siostrzenicę- po czasie okazało się że ma jakieś dys... lekcję czy ortografię czy inne . Ma między innymi problem ze zrozumieniem  zadań z treścią smile
Ogólnie psychologa polecam... nie wiadomo co mała ma w głowie .
jeszcze taja moja historia :
Syn mojego M jakieś 4-5 lat temu wpadał w histeryczny płacz z byle powodu .. mojemu synowi się kiedyś zwierzył , że on to ma dobrze bo ma razem i mamę swoją(mnie  ) i jego tatę (młody z nami nie mieszka ).... tak więc czuł się źle bo w jego mniemaniu mój syn zabrał mu tatę ... A jeszcze u Was jest sytuacja że jedna grzeczna ... a druga mniej... ona może czuć się gorsza .. i to jej wyraz tego.
Siły życzę.

Posty [ 5 656 do 5 720 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 86 87 88 89 90 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026