netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 258 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 85 86 87 88 89 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 591 do 5 655 z 8 269 ]

5 591

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Poczekaj, poczekaj.
Mówisz, że dotychczas nie jeździł na te spotkania "bo Ona tam byla", a teraz sie wyłamał i jednak chce jechać?

dokładnie, kilkukrotnie mieliśmy jechać ..ale zawsze ex robiła jazdę przed... więc nie jeździliśmy, żeby jakiś scen dainteńskich nie było smile

A teraz twierdzi że jedzie sam... choć ona tez będzie .

Tak więc szczęścia życzę smile

5 592 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 11:16:41)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

dokładnie, kilkukrotnie mieliśmy jechać ..ale zawsze ex robiła jazdę przed... więc nie jeździliśmy, żeby jakiś scen danteńskich nie było smile

A teraz twierdzi że jedzie sam... choć ona tez będzie .

Tak więc szczęścia życzę smile

A czy On oby nie ma żalu, że Ty na weekend majowy wypuszczasz się w delegację? Może to odwet za to, że "zastawiasz misia samego"?
Spytałaś go w ogóle dlaczego chce tam jechać ? Bo co , bo Ciebie nie będzie i Ex nie będzie urządzała awantur? To on już może spokojnie oddychać i jedzie? Znaczy , że TY za mało awanturna jesteś. Ostrzeż Go , że możesz tam wjechać na imprezę i też Mu awanturę urządzić skoro taki bojaźliwy jest....

Ja bym postawiła sytuację jasno i nie bawiła się w podchody. Niech od razu z Byłą żoną wróci do Ich domu po imprezie. Bo do domu nie miałby po co wracać. I dla checy zmieniłabym zamki.
No ale to ja. Spokojnie bym na to nie patrzyła

5 593

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:

No tak, niby to rozsądne, ale...... nie zmieni to jednak  tego, że:
1. On pojedzie (bo nie zrozumie o co Ci tak naprawdę chodzi),
2. Tobie będzie przykro (bo On nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć i mimo wszystko pojechał)
3. po weekendzie Ty będziesz zła i smutna
4. On powie: "nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież to impreza jak każda inna"
Stanie na tym, że awanturę przełożycie na trochę później (pierwszą połowę maja) a weekend będziesz miała i tak zwalony, bo będziesz się zamartwiać czy oby do niczego tam nie doszło.

kjim, ale o to właśnie w tym chodzi - jeśli on nie widzi nic niewłaściwego w tym wyjeździe " jak po staremu ".. to ja nawet groźbami niczego nie zmienię. Bo sorry , ale nie wydaje mi się żeby ktoś kto nie ma w tym "projektu na przyszłość" i celu...chciał spędzić czas razem z ex i przyjaciółmi.... Co innego rozstać się w zgodzie i mieć poprawne relacje .. a co innego toczyć walkę i nagle "nie ma sprawy że ona tam będzie " ???
sorry , może i ja nadal naiwna jestem. Ale w brak intencji tutaj , nie wierzę smile
A może to ja właśnie postawiłam jakąś granicę ???

a jak wygladaja ich kontakty obecnie,dzwonia do siebie,nie wyczulas czegos?

5 594

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

dokładnie, kilkukrotnie mieliśmy jechać ..ale zawsze ex robiła jazdę przed... więc nie jeździliśmy, żeby jakiś scen danteńskich nie było smile

A teraz twierdzi że jedzie sam... choć ona tez będzie .

Tak więc szczęścia życzę smile

A czy On oby nie ma żalu, że Ty na weekend majowy wypuszczasz się w delegację? Może to odwet za to, że "zastawiasz misia samego"?
Spytałaś go w ogóle dlaczego chce tam jechać ? Bo co , bo Ciebie nie będzie i Ex nie będzie urządzała awantur? To on już może spokojnie oddychać i jedzie?
Ja bym postawiła sytuację jasno i nie bawiła się w podchody. Niech od razu z Byłą żoną wróci do Ich domu po imprezie. Bo do domu nie miałby po co wracać. I dla checy zmieniłabym zamki.

może i odwet, ale mam dość szczeniackich zagrywek. jak się będzie bawił jak gówniarz to wróci do mamusi , bo ex wątpię by go chciała z powrotem .. może tylko po to by "nas rozwalić " .. a później i tak by go .... tak myślę , ale kto to wie co pisane w gwiazdach
Ja nie blokuje go w niczym, a dom jest wspólny.

Jak pojedzie to się rozstaniemy i tyle. bez krzyków, nagadałam się już wystarczająco w tym związku..

5 595

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

dokładnie, kilkukrotnie mieliśmy jechać ..ale zawsze ex robiła jazdę przed... więc nie jeździliśmy, żeby jakiś scen danteńskich nie było smile

A teraz twierdzi że jedzie sam... choć ona tez będzie .

Tak więc szczęścia życzę smile

A czy On oby nie ma żalu, że Ty na weekend majowy wypuszczasz się w delegację? Może to odwet za to, że "zastawiasz misia samego"?
Spytałaś go w ogóle dlaczego chce tam jechać ? Bo co , bo Ciebie nie będzie i Ex nie będzie urządzała awantur? To on już może spokojnie oddychać i jedzie?
Ja bym postawiła sytuację jasno i nie bawiła się w podchody. Niech od razu z Byłą żoną wróci do Ich domu po imprezie. Bo do domu nie miałby po co wracać. I dla checy zmieniłabym zamki.

może i odwet, ale mam dość szczeniackich zagrywek. jak się będzie bawił jak gówniarz to wróci do mamusi , bo ex wątpię by go chciała z powrotem .. może tylko po to by "nas rozwalić " .. a później i tak by go .... tak myślę , ale kto to wie co pisane w gwiazdach
Ja nie blokuje go w niczym, a dom jest wspólny.

Jak pojedzie to się rozstaniemy i tyle. bez krzyków, nagadałam się już wystarczająco w tym związku..

a w trakcie waszego zwiazku  nie wracali już do siebie? jak cos pomyliłam to przepraszam

5 596

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:

No tak, niby to rozsądne, ale...... nie zmieni to jednak  tego, że:
1. On pojedzie (bo nie zrozumie o co Ci tak naprawdę chodzi),
2. Tobie będzie przykro (bo On nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć i mimo wszystko pojechał)
3. po weekendzie Ty będziesz zła i smutna
4. On powie: "nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież to impreza jak każda inna"
Stanie na tym, że awanturę przełożycie na trochę później (pierwszą połowę maja) a weekend będziesz miała i tak zwalony, bo będziesz się zamartwiać czy oby do niczego tam nie doszło.

kjim, ale o to właśnie w tym chodzi - jeśli on nie widzi nic niewłaściwego w tym wyjeździe " jak po staremu ".. to ja nawet groźbami niczego nie zmienię. Bo sorry , ale nie wydaje mi się żeby ktoś kto nie ma w tym "projektu na przyszłość" i celu...chciał spędzić czas razem z ex i przyjaciółmi.... Co innego rozstać się w zgodzie i mieć poprawne relacje .. a co innego toczyć walkę i nagle "nie ma sprawy że ona tam będzie " ???
sorry , może i ja nadal naiwna jestem. Ale w brak intencji tutaj , nie wierzę smile
A może to ja właśnie postawiłam jakąś granicę ???

a jak wygladaja ich kontakty obecnie,dzwonia do siebie,nie wyczulas czegos?

nie rozmawiamy na temat ex...znaczy ja nie pytam, on nie mówi . przy mnie nie dzwoni, tel. ma zablokowany, raczej przy dupie .. wiem wiem jak to wygląda . Ale my już po takich tornadach jesteśmy że tylko do rozstania się nadajemy.
więcej w nas robienia sobie na złość bo drugi czegoś nie zrobił, nie powiedział... albo zrobił , powiedział .
Ale jeździ , teraz np. był cała niedzielę niby turniej młodego .. czy była ex  nie wiem .
Powiem Wam tyle, mój były maż nigdy mi tak wielu przykrych i bolesnych rzeczy nie dał jak M... z tamtym się rozstałam, a z tym się męczę.
Nie wiem czy to starość już i strach, czy może ja uzależniona się zrobiłam od takich ekscesów smile

chodzę do psycho.. bo musze stanąć na nogach... co mogę to odpycham od siebie , unikam awantur...bo nienawidzę się jak daje się sprowokować do kłótni.. i awantur .
bezsilność mnie dopada czasami taka .. że ....
A M, potrafi być kochający , opiekuńczy by za chwilę wyskoczyć z czymś ... tak na prawdę to ja nie wiem który z nich jest prawdziwy.. ten miły miś.. czy ten skurwiel... bo obu znam za słabo smile

5 597

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Ja nie blokuje go w niczym, a dom jest wspólny.

Nie blokujesz, ale będąc w związku,  trzeba mieć jakieś poczucie przyzwoitości i lojalności i czuć, że pewne rzeczy wypada, a pewnych rzeczy po prostu NIE WYPADA ROBIĆ.
A Twój facet faktycznie chyba nie rozumie co to znaczy być w związku, nie rozumie znaczenia słowa "lojalność".
Z tego co pisałaś, to nie raz przerabialiście już temat Pani Exowej i On doskonale sobie zdaje sprawę co myślisz na temat Ich kontaktów i JEJ uczciwych zamiarów.

5 598

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:

A czy On oby nie ma żalu, że Ty na weekend majowy wypuszczasz się w delegację? Może to odwet za to, że "zastawiasz misia samego"?
Spytałaś go w ogóle dlaczego chce tam jechać ? Bo co , bo Ciebie nie będzie i Ex nie będzie urządzała awantur? To on już może spokojnie oddychać i jedzie?
Ja bym postawiła sytuację jasno i nie bawiła się w podchody. Niech od razu z Byłą żoną wróci do Ich domu po imprezie. Bo do domu nie miałby po co wracać. I dla checy zmieniłabym zamki.

może i odwet, ale mam dość szczeniackich zagrywek. jak się będzie bawił jak gówniarz to wróci do mamusi , bo ex wątpię by go chciała z powrotem .. może tylko po to by "nas rozwalić " .. a później i tak by go .... tak myślę , ale kto to wie co pisane w gwiazdach
Ja nie blokuje go w niczym, a dom jest wspólny.

Jak pojedzie to się rozstaniemy i tyle. bez krzyków, nagadałam się już wystarczająco w tym związku..

a w trakcie waszego zwiazku  nie wracali już do siebie? jak cos pomyliłam to przepraszam

w pierwszym roku jak byliśmy razem , M miał fazę że jednak spróbuje się z nią dogadać dla syna .
Młody był bardzo mały .. ona (ex) wykazywała zainteresowanie.. Rozstaliśmy się na rok.
Nigdy jednak się nie zeszli, mieszkali osobno .. ona podobno mówiła że teraz mu pokaże .. myślę że bolało ją że on chciał podobno tylko dla syna .. i myślała że ten syn jest jej asem , i ze m wytrzyma traktowanie jak szmatę .. ale jednak nie wytrzymał.
Co do m, myślę że gdyby jego ex inaczej by go potraktowała - w sensie "kochany wróciłeś " ... to by się zeszli . Tak więc , uważam ze to ona rządziła, i rządzi nadal.. haha

5 599

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

może i odwet, ale mam dość szczeniackich zagrywek. jak się będzie bawił jak gówniarz to wróci do mamusi , bo ex wątpię by go chciała z powrotem .. może tylko po to by "nas rozwalić " .. a później i tak by go .... tak myślę , ale kto to wie co pisane w gwiazdach
Ja nie blokuje go w niczym, a dom jest wspólny.

Jak pojedzie to się rozstaniemy i tyle. bez krzyków, nagadałam się już wystarczająco w tym związku..

a w trakcie waszego zwiazku  nie wracali już do siebie? jak cos pomyliłam to przepraszam

w pierwszym roku jak byliśmy razem , M miał fazę że jednak spróbuje się z nią dogadać dla syna .
Młody był bardzo mały .. ona (ex) wykazywała zainteresowanie.. Rozstaliśmy się na rok.
Nigdy jednak się nie zeszli, mieszkali osobno .. ona podobno mówiła że teraz mu pokaże .. myślę że bolało ją że on chciał podobno tylko dla syna .. i myślała że ten syn jest jej asem , i ze m wytrzyma traktowanie jak szmatę .. ale jednak nie wytrzymał.
Co do m, myślę że gdyby jego ex inaczej by go potraktowała - w sensie "kochany wróciłeś " ... to by się zeszli . Tak więc , uważam ze to ona rządziła, i rządzi nadal.. haha

święta jesteś ze go przyjelas po tym,

5 600

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

a w trakcie waszego zwiazku  nie wracali już do siebie? jak cos pomyliłam to przepraszam

w pierwszym roku jak byliśmy razem , M miał fazę że jednak spróbuje się z nią dogadać dla syna .
Młody był bardzo mały .. ona (ex) wykazywała zainteresowanie.. Rozstaliśmy się na rok.
Nigdy jednak się nie zeszli, mieszkali osobno .. ona podobno mówiła że teraz mu pokaże .. myślę że bolało ją że on chciał podobno tylko dla syna .. i myślała że ten syn jest jej asem , i ze m wytrzyma traktowanie jak szmatę .. ale jednak nie wytrzymał.
Co do m, myślę że gdyby jego ex inaczej by go potraktowała - w sensie "kochany wróciłeś " ... to by się zeszli . Tak więc , uważam ze to ona rządziła, i rządzi nadal.. haha

święta jesteś ze go przyjelas po tym,

jeśli świętość polega na byciu zaślepionym i głupim..to tak smile aaa wiem.. masochizm to chyba coś co mam wspólnego ze świętymi tongue

5 601

Odp: Być drugą i macochą

a tam,zaraz masochizm ,gdzie ty go poznalas ,przez neta?

5 602

Odp: Być drugą i macochą

nie , znaliśmy się wcześniej "z widzenia"  z pracy w korporacji.
Później ja odeszłam z pracy , i wpadliśmy na siebie w innych firmach. Nie mieszkał wtedy już z ex.

5 603

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

nie , znaliśmy się wcześniej "z widzenia"  z pracy w korporacji.
Później ja odeszłam z pracy , i wpadliśmy na siebie w innych firmach. Nie mieszkał wtedy już z ex.

aaaaa

a jakbys mu dala ultimatum na ten wyjazd,to jak myślisz,jaka bylaby reakcja??

5 604 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 12:02:58)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

a jakbys mu dala ultimatum na ten wyjazd,to jak myślisz,jaka bylaby reakcja??

Z doświadczenia powiem, że pierwsza reakcja faceta w takiej sytuacji, to: "najpierw próbujesz mi ograniczyć kontakty z dzieckiem , teraz chcesz mi ograniczyć znajomych!". Słowem nie wspomni, że wśród tych "znajomych" jest jego Była.

5 605

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

a jakbys mu dala ultimatum na ten wyjazd,to jak myślisz,jaka bylaby reakcja??

Z doświadczenia powiem, że pierwsza reakcja faceta w takiej sytuacji, to: "najpierw próbujesz mi ograniczyć kontakty z dzieckiem , teraz chcesz mi ograniczyć znajomych!". Słowem nie wspomni, że wśród tych "znajomych" jest jego Była.

dokładnie tak jak pisze Kjim..a dodatkowo fakt że mnie nie ma wtedy ..

próbowałam kiedyś wyjaśnić co czuję w związku z grupą razem z ex na  fb.. ale taki właśnie był komentarz ..

więc odpycham od siebie .

Zobaczymy co będzie .

5 606

Odp: Być drugą i macochą

Skończyłoby się to fochem i wyprowadzką (tak jak u mnie i u Zazdrosnej), tylko hehehe, Twój facet nie ma się dokąd wyprowadzić (no chyba, że do Ex, do ICH domu).
Zadziwiające jest to , jakie to wszystko do siebie podobne. . . . . czy Oni działają wg jakiegoś schematu? Może jest jakieś męskie forum - "jak manewrowac między byłą a obecną kobitą" - i oni sobie wzajemnie takie złote rady dają?

5 607

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Skończyłoby się to fochem i wyprowadzką (tak jak u mnie i u Zazdrosnej), tylko hehehe, Twój facet nie ma się dokąd wyprowadzić (no chyba, że do Ex, do ICH domu).
Zadziwiające jest to , jakie to wszystko do siebie podobne. . . . . czy Oni działają wg jakiegoś schematu? Może jest jakieś męskie forum - "jak manewrowac między byłą a obecną kobitą" - i oni sobie wzajemnie takie złote rady dają?

wiesz, ja mam teorię , że to są faceci którzy mają wpływowe matki , i są tak wychowani że zawsze muszą być pod wpływem kobiety... jakby inaczej nie potrafią .
Takie wzorce.. matki manipulowały nimi, i często nadal to robią - u mnie tak jest, u Ciebie Kjim, u Zazdrosnej tez są wywierane naciski - każda jej reakcja poddawana jest ocenie "teściowej " ... później była epoka  "EX "..  teraz jesteśmy my ... tak jak pisałam, oni własnych mózgów nie maja .. albo po prostu trudno nagle myśleć po swojemu , gdy człowiek 40 lat był uzależniony od decyzji mamusi, żony, ... teraz to już nawet chyba nie wiedzą co ich a co ze schematu.

Tak w oderwaniu od tego - popatrzcie jak tacy faceci mają przeje...bane . Matka, żona i obecna kobieta , a i córeczka często.. - wszystkie czegoś od nich chcą .. niby to samo ale inaczej smile haha
dobre..  ten wpis to nie choroba moja psychiczna.. ja taki wysoki poziom empatii mam.. hihi
choroba moja prywatna psychiczna .. z tym nie ma nic wspólnego tongue joke

5 608

Odp: Być drugą i macochą

Wg Twojej "teorii" to osiągnąwszy magiczny wiek 40-tu lat zaczyna do nich docierać, że mają tak przej...ne i próbują się wyrwać spod wpływów, kogo? Nas. Bo my właśnie w tym magicznym okresie stanęłyśmy Im na drodze i jako kolejne baby czegoś od Nich chcemy.
:-))))

5 609 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-17 13:49:32)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Wg Twojej "teorii" to osiągnąwszy magiczny wiek 40-tu lat zaczyna do nich docierać, że mają tak przej...ne i próbują się wyrwać spod wpływów, kogo? Nas. Bo my właśnie w tym magicznym okresie stanęłyśmy Im na drodze i jako kolejne baby czegoś od Nich chcemy.
:-))))

MOZE W NIEKTORYCH PRZYPADKAcH CHODZI O TO ZE Z EX MIELI SILNIEJSZA WIEZ? bo przeciez jakos to chyba można wytlumaczyc ta zaleznosc,jak tu czytam jak niektóre emki się cackaja z była to mi  przychodzi jedynie do glowy ze nie skończyli tego etapu,ze sa jeszcze emocjonalnie związani  z tamta kobieta,czasem nawet chyba bardziej niż z obecna partnerka

5 610 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 13:54:15)

Odp: Być drugą i macochą

Tez to brałam pod uwagę, kiedy M w magiczny sposób łykał wszystko czym go mamiła Była żona. Miałam wrażenie , że czasem działał jakby mu klosz na łeb nałożyła i  ślepo robił to, czego Ona chciała. Dlatego tak usilnie dążyłam, żeby Go spod Jej wpływów wyrwać i never, never, never nie pozwolę, żeby te kontakty w jakikolwiek sposób odnowił. I ma zapowiedziane, że jeśli się o takowych kontaktach dowiem, z miejsca się rozstajemy. Z Jej czarami nie będę walczyć.
Z powyższych powodów właśnie, nie dopuściłabym do wspólnej imprezy M z Jego Byłą-czarownicą.

5 611 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-04-17 14:36:10)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Tez to brałam pod uwagę, kiedy M w magiczny sposób łykał wszystko czym go mamiła Była żona. Miałam wrażenie , że czasem działał jakby mu klosz na łeb nałożyła i  ślepo robił to, czego Ona chciała. Dlatego tak usilnie dążyłam, żeby Go spod Jej wpływów wyrwać i never, never, never nie pozwolę, żeby te kontakty w jakikolwiek sposób odnowił. I ma zapowiedziane, że jeśli się o takowych kontaktach dowiem, z miejsca się rozstajemy. Z Jej czarami nie będę walczyć.
Z powyższych powodów właśnie, nie dopuściłabym do wspólnej imprezy M z Jego Byłą-czarownicą.

no ale przecież śledzić go nie będę .   Kjim..a jak się  nie dowiesz?  tongue
Nie ma mocy upilnować człowieka który sam się nie upilnuje..

ja coraz więcej odpuszczam, bo mi lepiej z niewiedzeniem i niewidzeniem.
Skupiam się na sobie i synu, może dzięki temu dojdę do momentu że bez żadnego żalu powiem " Addio" .
smile

5 612 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 15:00:26)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

no ale przecież śledzić go nie będę .   Kjim..a jak się  nie dowiesz?  tongue
Nie ma mocy upilnować człowieka który sam się nie upilnuje..

Po pierwsze wiem że M nie potrafi kłamać.
Wystarczy zadać pytanie wprost - jak odpowiada z marszu jest ok. Jak zaczyna coś ściemniać od razu wiem, że coś jest na rzeczy.
Po drugie , takich rzeczy nie da się ukryć. Może to wyjść przypadkiem w jakieś rozmowie, w rozmowie z jego rodziną , znajomymi.....
Po za tym , są pewne symptomy, świadczące o tym, że druga osoba może coś przed nami ukrywać, prawda? Nagłe chowanie telefonów lub wyłączanie ich w domu, robienie uników w pewnych tematach.
Wiem, że nie ma możliwości przypilnowania człowieka, który sam się nie upilnuje. Ale jeśli On się nie upilnuje, to ja będę o tym wiedziała.


Zazdrosna, a Ty jak się trzymasz kobieto? Wypiłaś już wszystkie tokaje z okolicznych sklepów?
Może już wystarczy? :-)
Wybierasz się w weekend do kina z synem? Jestem przekonana , że graja coś co On chciałby zobaczyć.
A może wzięłabyś się za wyburzanie ścianki i powiększenie swojego salonu?
Odezwij się , co tam u Ciebie?

5 613

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

Zazdrosna nie zapominaj, że to nie JA KAZAŁAM mu się "wyprzeć" swoich dzieci. Ja tylko powiedziałam, że nie zamierzam się Nimi zajmować i odciążać JEGO z Jego ojcowskich obowiązków. Decyzję o tym, że nie będzie zajmował się dziećmi podjął sam. Ja od niego tego nie wymagałam. A że teraz może coś Mu się w serduchu odzywa - to dla mnie oczywiste. Sama mówiłam M, że dla mnie Jego decyzja jest niezrozumiała, że ja bym tak nie potrafiła. Szukałabym tysiąca innych rozwiązań , ale nie zrezygnowałabym z widzenia się z dziećmi. To On szedł w zaparte, że to my kobiety jesteśmy tak bardzo związane z dziećmi, On - Facet nie jest do takich poświęceń stworzony. On nie umie i nie chce wychowywać (a najchętniej to by porozpieszczał, pobawił się w tatusia od czasu do czasu i kwita) )

Ok, Kjim on podjął decyzję, ale ma prawo ją zmienić. Ty z tego co widzę to stajesz okoniem i to cię może zgubić

kjim napisał/a:

Zazdrosna - nie wrócę do tego co było wcześniej. Za żadne skarby, obietnice, złote góry nie pozwolę aby było tak jak wcześniej. Wolę być sama , niż kolejny raz dać się udupić Ich dziećmi. Taka jest prawda.

margarita83 napisał/a:

Sprawy kasy są bardzo trudne. Powiem wam jak to u mnie wygląda...
Chcemy kupić działkę budowlaną i budować dom, mówię ok - ale wszystko jest na mnie z twoją dożywotnią służebnością !!! :

Pytanie czy wasze zarobki są porównywalne oraz w jakich proporcjach będziecie się składać na dom?

Cześć kobietki :-)
kjim - tak mamy bardzo podobne zarobki. Myślę, że nie dojdzie do tego zakupu i budowy. Ja nie ustąpię i on też nie będzie chciał. Nie wiem co wtedy będzie. Jeśli zechce się wyprowadzić to droga wolna, ale ja na jego dzieci robić nie będę !!!!!!!!

Zazdrosna - współczuję :-/
Ale rzeczywiście dziewczyny mają rację, musisz dbać o siebie. Twój M. sam zrozumie co stracił, a doceniamy właśnie wtedy kiedy stracimy. Więc zobaczysz, że będzie chciał wrócić, a kwestia tego czy tego chcesz to już inna bajka :-)
Sama teraz otworzysz oczy na to jakie może być życie :-) Trzymam kciuki za nowy lepszy model :-)

5 614 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-17 17:56:37)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Postawcie się w mojej sytuacji, jakbyście Wy zareagowały.
bo ja swoim odczuciom nie wierzę już.

Zaskoczę was, ale ja bym nie robiła wyrzutów. Po pierwsze on chce zobaczyć twoją reakcje i zazdrość. Kiedy jej nie będzie, nie będzie też frajdy i powodu by jechać. Po drugie sama jeżdżę na np integracje w pracy i doskonale wiem, co tam się dzieje. Co nie znaczy, że człowiek nie jest w stanie się opanować i kontrolować. Wszystko zależy od osoby, w końcu na zaufaniu opiera się związek. Jeśli do czegoś dojdzie to z pewnością się dowiesz, a w tedy znaczy to, że facet jest nic nie warty. Może cię zdradzić cię wszędzie, musiałabyś mieć go non stop pod nadzorem, co jest chore. Pomyślałaś o tym, że może nie chciał z tobą być na tych imprezach żeby ciebie nie narażać na dantejskie sceny? Ja bym zlała zupełnie i skupiła się na tym, żebym to ja się dobrze bawiła na tym weekendzie. Jego mina będzie niezapomniana i w dodatku udowodnisz mu, że mu ufasz.

Przestańcie mi współczuć, bo ja już dawno tak wspaniale się nie czułam. Mam humor od rana do wieczora, nadrabiam zaległości koleżeńskie, jestem non stop zajęta. Wspaniale się przystosowałam do nowych warunków, jestem radosna i zadowolona, on niezupełnie. Codziennie wpada na chwilkę pod różnymi pretekstami po 21 i przeważnie czeka pod drzwiami, aż ja się zjawię. Wczoraj odwalił numer na całego. Kazał mi oddać pierścionek zaręczynowy, co niezwłocznie uczyniłam, nie zatrzymywałam go gdy wychodził. Za kilka minut wrócił i w drzwiach zadaje mi pytanie- jak ja to widzę? Odpowiedziałam, że jest mi dobrze tak jak jest i na razie nie planuję żadnych zmian, on na to, że też nie zamierza na razie wdawać się w nowe związki. Po chwili znów założył mi pierścionek na rękę i nalał sobie % z tekstem - wierz, że teraz już nie pojadę do domu? Ja dochodzę do równowagi, on natomiast skupiony jest wciąż, na krzywdzie jaką wyrządziłam jego synowi, jak źle go traktowałam i o nim mówiłam. Powiedziałam, że to przez to, że nerwowo nie wytrzymywałam, nie radziłam sobie z tą sytuacją, a on nie reagował na moje potrzeby, a jeszcze bez skrupułów dorzucał mi drugiego syna na głowę. Fakt jest też taki, że ja bałam się naszej rozłąki. Teraz pasierb jest dla mnie jak każda obca osoba, jestem w stanie mieć do niego życzliwy lub obojętny stosunek. Wiem, że nie jestem na niego skazana i zawsze mogę wrócić do mojego cudownego, kochanego, przestrzennego domq. Boże jaka jestem szczęśliwa i nawet M mi nie jest do tego potrzebny. Wiem, że mnie kocha i na razie czekam na niego, choć powiem wam, że już trochę mnie kusi przekroczenie granicy i łapię się na myślach żeby się z kimś umówić na randkę. Z facetem bez dzieci i perspektywa, że pasierby znikną z mojego życia jest kusząca. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie jestem stabilna, dlatego wystrzegam się pasierbów, cieszę się odzyskaną wolnością. Dziś spontanicznie zarezerwowałam nocleg w górach na majówkę, jeśli M nie będzie chciał jechać pojadę z córką i synem. Nie mogę się już doczekać. Żyję nakręcona jak po jakimś spidzie, jakbym dostała druga szansę od życia, nie mam zbytnio apetytu i łapię życie całymi garściami. I wiecie co dzisiaj się stało?! Moja córcia zrobiła mi racuszki na obiad, aż ją uściskałam z radości. Kiedyś często lubiła gotować, ale to było dawno. Odbudowywujemy nasze dawne relacje pomału, ale widzę też jej inicjatywę. Jestem przeszczęśliwa. Nigdy nie dajcie się zatracić się żadnemu facetowi, życie jest zbyt piękne. I Kjim, piszę to na trzeźwo smile Miłego weekendu dziewczyny, jest cudowny jest bez pasierbów smile

5 615

Odp: Być drugą i macochą

Pięknie się czyta ten optymizm. TAK TRZYMAJ KOCHANA!!!!

5 616 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-18 22:27:13)

Odp: Być drugą i macochą

Wiecie z jakim tekstem zadzwonił i wypalił M?- Prosił mnie o rękę, kiedy jego syn z nami mieszkał, a w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne. Dziękuję ci Boże, za to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej i pozwoliłeś mi dostrzec, że mój związek był jedną wielką obłudą. Byłam potrzebna facetowi wyłącznie do niańczenia jego dzieciaka, a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. Po chwili pisze, że mnie kocha i byłam dla niego wszystkim. Ja już tego nie ogarniam.

5 617

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wczoraj odwalił numer na całego. Kazał mi oddać pierścionek zaręczynowy, co niezwłocznie uczyniłam, nie zatrzymywałam go gdy wychodził. Za kilka minut wrócił i w drzwiach zadaje mi pytanie- jak ja to widzę? Odpowiedziałam, że jest mi dobrze tak jak jest i na razie nie planuję żadnych zmian, on na to, że też nie zamierza na razie wdawać się w nowe związki. Po chwili znów założył mi pierścionek na rękę i nalał sobie % z tekstem - wierz, że teraz już nie pojadę do domu?

zazdrosna13 napisał/a:

w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne

I Ty piszesz, że na razie nie jesteś stabilna???
Nie stabilny to jest ten facet. Grunt Mu spaliłaś pod nogami swoim stanowczym zachowaniem. Jeszcze próbuje tych swoich szantażów emocjonalnych,  ale kiedy widzi , że to przestało robić na Tobie wrażenie to się gubi, mota i wygaduje takie skrajne głupoty. Widać, że się nie może odnaleźć w nowej rzeczywistości. I nie ogarniesz tego, póki on sam siebie nie ogarnie. Facet potrzebuje czasu. Dużo czasu, żeby cokolwiek do niego dotarło. Nie daj się zatem prowokować jakimkolwiek nędznym zachowaniem. Tylko spokój i konsekwencja Cię ratuje.

5 618

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wiecie z jakim tekstem zadzwonił i wypalił M?- Prosił mnie o rękę, kiedy jego syn z nami mieszkał, a w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne. Dziękuję ci Boże, za to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej i pozwoliłeś mi dostrzec, że mój związek był jedną wielką obłudą. Byłam potrzebna facetowi wyłącznie do niańczenia jego dzieciaka, a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. Po chwili pisze, że mnie kocha i byłam dla niego wszystkim. Ja już tego nie ogarniam.

Tego nie da się ogarnąć. Trzymaj się z dala od niego bardzo dłuuuuuuuuuugo aż ogarnie się.
Rozhisteryzowany jest niesamowicie.
Kjim pisze dobrze - on potrzebuje dużo czasu aby nauczyć się nowej sytuacji.
POTRZEBUJE DUŻO CZASU ABY NAUCZYĆ SIĘ, ŻE NA EMOCJACH SIĘ NIE GRA. FACET POJECHAŁ PO BANDZIE I TO PRZEOKROPNIE.

5 619

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wiecie z jakim tekstem zadzwonił i wypalił M?- Prosił mnie o rękę, kiedy jego syn z nami mieszkał, a w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne. Dziękuję ci Boże, za to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej i pozwoliłeś mi dostrzec, że mój związek był jedną wielką obłudą. Byłam potrzebna facetowi wyłącznie do niańczenia jego dzieciaka, a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. Po chwili pisze, że mnie kocha i byłam dla niego wszystkim. Ja już tego nie ogarniam.

hehe , Zazdrosna , no dzieciątko co to robi co mu do głowy przyjdzie.
heh , niby dorosły facet a takie jaja ! .I co się dziwić że jego syn nieogarnięty... jak tatuś sam nie ogarnia !

5 620

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. .

Ja wiem, że w takich sytuacjach nie ma co się wdawać w pyskówki, ale mnie by świerzbiło , żeby na to odpowiedzieć, że ja przynajmniej nie podrzuciłam Mu dzieciaka na wychowanie i nie ograbiłam Go z kasy. Roszczenie i pretensje proszę kierować do BYŁEJ.

5 621

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Postawcie się w mojej sytuacji, jakbyście Wy zareagowały.
bo ja swoim odczuciom nie wierzę już.

Zaskoczę was, ale ja bym nie robiła wyrzutów. Po pierwsze on chce zobaczyć twoją reakcje i zazdrość. Kiedy jej nie będzie, nie będzie też frajdy i powodu by jechać. Po drugie sama jeżdżę na np integracje w pracy i doskonale wiem, co tam się dzieje. Co nie znaczy, że człowiek nie jest w stanie się opanować i kontrolować. Wszystko zależy od osoby, w końcu na zaufaniu opiera się związek. Jeśli do czegoś dojdzie to z pewnością się dowiesz, a w tedy znaczy to, że facet jest nic nie warty. Może cię zdradzić cię wszędzie, musiałabyś mieć go non stop pod nadzorem, co jest chore. Pomyślałaś o tym, że może nie chciał z tobą być na tych imprezach żeby ciebie nie narażać na dantejskie sceny? Ja bym zlała zupełnie i skupiła się na tym, żebym to ja się dobrze bawiła na tym weekendzie. Jego mina będzie niezapomniana i w dodatku udowodnisz mu, że mu ufasz.

Przestańcie mi współczuć, bo ja już dawno tak wspaniale się nie czułam. Mam humor od rana do wieczora, nadrabiam zaległości koleżeńskie, jestem non stop zajęta. Wspaniale się przystosowałam do nowych warunków, jestem radosna i zadowolona, on niezupełnie. Codziennie wpada na chwilkę pod różnymi pretekstami po 21 i przeważnie czeka pod drzwiami, aż ja się zjawię. Wczoraj odwalił numer na całego. Kazał mi oddać pierścionek zaręczynowy, co niezwłocznie uczyniłam, nie zatrzymywałam go gdy wychodził. Za kilka minut wrócił i w drzwiach zadaje mi pytanie- jak ja to widzę? Odpowiedziałam, że jest mi dobrze tak jak jest i na razie nie planuję żadnych zmian, on na to, że też nie zamierza na razie wdawać się w nowe związki. Po chwili znów założył mi pierścionek na rękę i nalał sobie % z tekstem - wierz, że teraz już nie pojadę do domu? Ja dochodzę do równowagi, on natomiast skupiony jest wciąż, na krzywdzie jaką wyrządziłam jego synowi, jak źle go traktowałam i o nim mówiłam. Powiedziałam, że to przez to, że nerwowo nie wytrzymywałam, nie radziłam sobie z tą sytuacją, a on nie reagował na moje potrzeby, a jeszcze bez skrupułów dorzucał mi drugiego syna na głowę. Fakt jest też taki, że ja bałam się naszej rozłąki. Teraz pasierb jest dla mnie jak każda obca osoba, jestem w stanie mieć do niego życzliwy lub obojętny stosunek. Wiem, że nie jestem na niego skazana i zawsze mogę wrócić do mojego cudownego, kochanego, przestrzennego domq. Boże jaka jestem szczęśliwa i nawet M mi nie jest do tego potrzebny. Wiem, że mnie kocha i na razie czekam na niego, choć powiem wam, że już trochę mnie kusi przekroczenie granicy i łapię się na myślach żeby się z kimś umówić na randkę. Z facetem bez dzieci i perspektywa, że pasierby znikną z mojego życia jest kusząca. Zdaję sobie sprawę, że jeszcze nie jestem stabilna, dlatego wystrzegam się pasierbów, cieszę się odzyskaną wolnością. Dziś spontanicznie zarezerwowałam nocleg w górach na majówkę, jeśli M nie będzie chciał jechać pojadę z córką i synem. Nie mogę się już doczekać. Żyję nakręcona jak po jakimś spidzie, jakbym dostała druga szansę od życia, nie mam zbytnio apetytu i łapię życie całymi garściami. I wiecie co dzisiaj się stało?! Moja córcia zrobiła mi racuszki na obiad, aż ją uściskałam z radości. Kiedyś często lubiła gotować, ale to było dawno. Odbudowywujemy nasze dawne relacje pomału, ale widzę też jej inicjatywę. Jestem przeszczęśliwa. Nigdy nie dajcie się zatracić się żadnemu facetowi, życie jest zbyt piękne. I Kjim, piszę to na trzeźwo smile Miłego weekendu dziewczyny, jest cudowny jest bez pasierbów smile

ja tylko aktualizuję informacje o wyjeździe mojego M-okazało się, że chciał sprawdzić moją reakcję .. nigdzie się nie wybiera , ot głupi pomysł.. zachowanie jak u M Zazdrosnej...
M widzi że ja się od niego odsuwam, że spędzam coraz więcej czasu bez niego, boli go że nie pytam i nie uzgadniam z nim swoich planów... moje argumenty że zachowuję się tak jak on, nie do końca do niego trafiają. No ale cóż , panowie widzą dopiero z oddali.. jak coś stracą .

5 622

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

ja tylko aktualizuję informacje o wyjeździe mojego M-okazało się, że chciał sprawdzić moją reakcję .. nigdzie się nie wybiera , ot głupi pomysł.. zachowanie jak u M Zazdrosnej...
.

No ale jaka w końcu była ta Twoja reakcja? Usatysfakcjonowała Go? Dobrze zdałaś ten jego  "egzamin" ?

5 623

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

ja tylko aktualizuję informacje o wyjeździe mojego M-okazało się, że chciał sprawdzić moją reakcję .. nigdzie się nie wybiera , ot głupi pomysł.. zachowanie jak u M Zazdrosnej...
.

No ale jaka w końcu była ta Twoja reakcja? Usatysfakcjonowała Go? Dobrze zdałaś ten jego  "egzamin" ?

Powiedziałam, że nie podoba mi się ten pomysł. Ale że jest wolnym człowiekiem, i zrobi co chce .
I że jeśli nie rozumie moich odczuć , to niech zastanowi się co by czuł gdybym to ja postanowiła jechać z synem i jego ojcem na weekend.

I m pękł.. że on nigdzie nie jedzie .. że mu źle że ja zostawiam go na kilka dni samego.
Myślę że chciał mnie skłonić do wycofania się z mojego wyjazdu .. myślał że będę robić awanturę o jego wyjazd.. i on wtedy postawi warunek ..że  on nie jedzie ale ja też ...

Ale mu nie wyszło .

5 624 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-20 11:15:01)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

I m pękł.. że on nigdzie nie jedzie .. że mu źle że ja zostawiam go na kilka dni samego.
Myślę że chciał mnie skłonić do wycofania się z mojego wyjazdu .. myślał że będę robić awanturę o jego wyjazd.. i on wtedy postawi warunek ..że  on nie jedzie ale ja też ...

Hahaha, tak myślałam, że Misowi jest przykro, że Misia zostawiasz na weekend :-)))))

5 625 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-20 17:10:02)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Wiecie z jakim tekstem zadzwonił i wypalił M?- Prosił mnie o rękę, kiedy jego syn z nami mieszkał, a w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne. Dziękuję ci Boże, za to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej i pozwoliłeś mi dostrzec, że mój związek był jedną wielką obłudą. Byłam potrzebna facetowi wyłącznie do niańczenia jego dzieciaka, a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. Po chwili pisze, że mnie kocha i byłam dla niego wszystkim. Ja już tego nie ogarniam.

Tego nie da się ogarnąć. Trzymaj się z dala od niego bardzo dłuuuuuuuuuugo aż ogarnie się.
Rozhisteryzowany jest niesamowicie.
Kjim pisze dobrze - on potrzebuje dużo czasu aby nauczyć się nowej sytuacji.
POTRZEBUJE DUŻO CZASU ABY NAUCZYĆ SIĘ, ŻE NA EMOCJACH SIĘ NIE GRA. FACET POJECHAŁ PO BANDZIE I TO PRZEOKROPNIE.

Macie rację, widzę, że nie ogarnia. Ja dbam o siebie, nie podtrzymuję kontaktu choć on zaczyna o to zabiegać coraz mocniej. Najpierw ja muszę wrócić do równowagi, podbudować się by umieć się obronić przed brakiem szacunku i by nie dać się sprowokować. Zawiódł moje zaufanie bardzo i sprawił mi wiele przykrości, upłynie wiele czasu zanim zapomnę, a zarazem nie mam żalu i staram się uszanować jego decyzje. Na przemian targają nim złość i tęsknota, zobaczymy co wygra. Ja oczekuję tylko uczciwego układu, do niczego go nie przymuszam i tego oczekuje od niego. M wie, że w niedziele mamy zaproszenie na grilla u mojej znajomej, choć nie robię mu aluzji jest świadomy, że jeśli pójdę sama mogę tam spotkać jego konkurencje. To weekend dla jego synów, ciekawa jestem jakiego wyboru dokona. Zastanawiam się czy go poinformować, że na tą imprezę może zabrać synów? Hmm...

5 626

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Wiecie z jakim tekstem zadzwonił i wypalił M?- Prosił mnie o rękę, kiedy jego syn z nami mieszkał, a w związku z obecną sytuacją zaręczyny są nieaktualne. Dziękuję ci Boże, za to, że sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej i pozwoliłeś mi dostrzec, że mój związek był jedną wielką obłudą. Byłam potrzebna facetowi wyłącznie do niańczenia jego dzieciaka, a na do widzenia usłyszałam, że jestem taka sama jak jego ex. Po chwili pisze, że mnie kocha i byłam dla niego wszystkim. Ja już tego nie ogarniam.

Tego nie da się ogarnąć. Trzymaj się z dala od niego bardzo dłuuuuuuuuuugo aż ogarnie się.
Rozhisteryzowany jest niesamowicie.
Kjim pisze dobrze - on potrzebuje dużo czasu aby nauczyć się nowej sytuacji.
POTRZEBUJE DUŻO CZASU ABY NAUCZYĆ SIĘ, ŻE NA EMOCJACH SIĘ NIE GRA. FACET POJECHAŁ PO BANDZIE I TO PRZEOKROPNIE.

Macie rację, widzę, że nie ogarnia. Ja dbam o siebie, nie podtrzymuję kontaktu choć on zaczyna o to zabiegać coraz mocniej. Najpierw ja muszę wrócić do równowagi, podbudować się by umieć się obronić przed brakiem szacunku i by nie dać się sprowokować. Zawiódł moje zaufanie bardzo i sprawił mi wiele przykrości, upłynie wiele czasu zanim zapomnę, ale nie mam żalu i staram się uszanować jego decyzje. Na przemian targają nim złość i tęsknota, zobaczymy co wygra. Ja oczekuję tylko uczciwego układu, do niczego go nie przymuszam i tego oczekuje od niego. M wie, że w niedziele mamy zaproszenie na grilla u mojej znajomej, choć nie robię mu aluzji jest świadomy, że jeśli pójdę sama mogę tam spotkać jego konkurencje. To weekend dla jego synów, ciekawa jestem jakiego wyboru dokona. Zastanawiam się czy go poinformować, że na tą imprezę może zabrać synów? Hmm...

a chcesz żeby tam byli jego synowie ?? Po co robisz coś żeby ułatwić mu wybór ? po co ciągniesz go z dziećmi ??
Jakby mu zależało, to by sam dowiedział się od znajomych...lub zapytał Ciebie czy może zabrać młodych.
To jego wybór i problem.
nie wychodź przed szereg.

5 627

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

a chcesz żeby tam byli jego synowie ?? Po co robisz coś żeby ułatwić mu wybór ? po co ciągniesz go z dziećmi ??
Jakby mu zależało, to by sam dowiedział się od znajomych...lub zapytał Ciebie czy może zabrać młodych.
To jego wybór i problem.
nie wychodź przed szereg.

Święta racja, trzeba myśleć o sobie. Tylko czy jak już zdecyduje się pojechać bez synów czy nie wkurzy się widząc, że są tam inne dzieci? Moje raczej nie zechcą mi towarzyszyć, więc mnie ten problem nie dotyczy.

5 628 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-21 08:46:39)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Święta racja, trzeba myśleć o sobie. Tylko czy jak już zdecyduje się pojechać bez synów czy nie wkurzy się widząc, że są tam inne dzieci? Moje raczej nie zechcą mi towarzyszyć, więc mnie ten problem nie dotyczy.

A co Cię to obchodzi czy On się wkurzy czy nie?  Wylecz się w końcu z myślenia: Czy on będzie zadowolony, czy nie będzie mu przykro, smutno, źle....
Skup się na tym czego Ty byś oczekiwała. Czy Tobie nie będzie przykro jak On na imprezę do Twojej znajomej przytaszczy swoje dzieci? Czy nie będzie głupio przed Twoją znajomą , że nie ma tam Twoich dzieci, a będą jakieś obce dzieciaki? Czy nie byłoby Ci przyjemniej, jak na imprezie mogłabyś spędzić czas z M bez obciążeń w postaci jęczących dzieci?
Na te pytania sobie odpowiadaj. Po za tym, jeśli wybieracie się tam razem z M (jako para, czy znajomi?) to gdyby On zabrał tam swoich chłopaków czy nie zadziałał by z premedytacją przeciwko temu o co walczysz  - o nie spędzanie czasu z JEGO dziećmi? I odpowiedz sobie na pytanie co TY zrobisz jeśli on pojawi się tam jednak z chłopakami, a Ty wolna, bez swoich dzieci?

5 629

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

a chcesz żeby tam byli jego synowie ?? Po co robisz coś żeby ułatwić mu wybór ? po co ciągniesz go z dziećmi ??
Jakby mu zależało, to by sam dowiedział się od znajomych...lub zapytał Ciebie czy może zabrać młodych.
To jego wybór i problem.
nie wychodź przed szereg.

Święta racja, trzeba myśleć o sobie. Tylko czy jak już zdecyduje się pojechać bez synów czy nie wkurzy się widząc, że są tam inne dzieci? Moje raczej nie zechcą mi towarzyszyć, więc mnie ten problem nie dotyczy.

Moja droga, naturalnym jest że rodzice mając w planach jakieś wyjście dowiadują się np. czy można dzieci z sobą zabrać.
Ty nie planujesz, więc nawet nie masz pojęcia smile
A tatuś niech robi co uważa, zresztą Kjim ma rację.
M musi nauczyć się jak samemu wywiązywać się ze swoich obowiązków. :)no i to uwrażliwienie na jego samopoczucie .. Ty się skup na swoim dobrym samopoczuciu... i M tez na tym powinno zależeć smile

5 630 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-04-23 11:30:08)

Odp: Być drugą i macochą

Jak tam nastroje przed weekendem ? jak plany Zazdrosna ? M będzie ?
pozdrawiam słonecznie

A ii miałam jeszcze popytać Was dziewczyny.
Pisałam że mój syn ma dziewczynę , męczy mnie jedna kwestia z tym związana.
A mianowicie , do której godziny wieczorem "wypada" by dziewczyna siedziała u chłopaka i oczywiście chłopak u dziewczyny?
JA poprosiłam by gości przyjmował do 22 ... ale czasami gdy nas nie ma , lub wracamy później " młodzież" siedzi i do 1-2 w nocy. Ostatnio byliśmy na imprezie .. i "synowa" nocowała , wersja dla mnie od syna "bo zasnęli przed tv w salonie "... Laska ma 17 lat, to jej pierwszy chłopak. Pytałam syna czy jej rodzice nic nie mówią.. podobno nie.. no nie moja sprawa ale jakieś takie .. dziwne odczucia mam
No i nie wiem czy olać  , czy reagować..
Kto ma doświadczenia w tej materii ? porady ...

5 631

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

.......
A ii miałam jeszcze popytać Was dziewczyny.
Pisałam że mój syn ma dziewczynę , męczy mnie jedna kwestia z tym związana.
A mianowicie , do której godziny wieczorem "wypada" by dziewczyna siedziała u chłopaka i oczywiście chłopak u dziewczyny?
JA poprosiłam by gości przyjmował do 22 ... ale czasami gdy nas nie ma , lub wracamy później " młodzież" siedzi i do 1-2 w nocy. Ostatnio byliśmy na imprezie .. i "synowa" nocowała , wersja dla mnie od syna "bo zasnęli przed tv w salonie "... Laska ma 17 lat, to jej pierwszy chłopak. Pytałam syna czy jej rodzice nic nie mówią.. podobno nie.. no nie moja sprawa ale jakieś takie .. dziwne odczucia mam
No i nie wiem czy olać  , czy reagować..
Kto ma doświadczenia w tej materii ? porady ...

Popatrz na córkę Zazdrosnej - ma 18 lat i nocuje u chłopaka bardzo dużo.
moje doświadczenie?
Moje "synowe licealne" nie miały prawa nocować w moim domu w jednym pokoju z moim synem. Jeśli już to w drugim pokoju (chyba ze dwa razy były takie sytuacje). Moi synowe nie nocowali u dziewczyn. Wakacje jednak całe liceum dziewczyny spędzały z nimi i spali w jednym namiocie (na to wpływu nie miałam).
pasierbów obowiązywały te same zasady.
Jednakże siedzenie wieczorami? No do ostatniego autobusu a jak mieli prawko to i dłużej bo odwozili dziewczyny samochodem. Jednak było to sporadycznie. Dużo chodzili na imprezy.
W tygodniu nie mieli czasu na wieczorne randki. Takie jakieś "kujonowate" były i moje dzieciaki i dziewczyny.

5 632

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Jak tam nastroje przed weekendem ? jak plany Zazdrosna ? M będzie ?
pozdrawiam słonecznie

A ii miałam jeszcze popytać Was dziewczyny.
Pisałam że mój syn ma dziewczynę , męczy mnie jedna kwestia z tym związana.
A mianowicie , do której godziny wieczorem "wypada" by dziewczyna siedziała u chłopaka i oczywiście chłopak u dziewczyny?
JA poprosiłam by gości przyjmował do 22 ... ale czasami gdy nas nie ma , lub wracamy później " młodzież" siedzi i do 1-2 w nocy. Ostatnio byliśmy na imprezie .. i "synowa" nocowała , wersja dla mnie od syna "bo zasnęli przed tv w salonie "... Laska ma 17 lat, to jej pierwszy chłopak. Pytałam syna czy jej rodzice nic nie mówią.. podobno nie.. no nie moja sprawa ale jakieś takie .. dziwne odczucia mam
No i nie wiem czy olać  , czy reagować..
Kto ma doświadczenia w tej materii ? porady ...

Jak mają "coś" zrobić, to i tak zrobią... Nieważne czy o 22 czy o 13. Grunt, żeby odbyło to się świadomie. Moi rodzice jakoś nie kontrolowali ile kto u mnie siedzi.

5 633

Odp: Być drugą i macochą
Lily89 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Jak tam nastroje przed weekendem ? jak plany Zazdrosna ? M będzie ?
pozdrawiam słonecznie

A ii miałam jeszcze popytać Was dziewczyny.
Pisałam że mój syn ma dziewczynę , męczy mnie jedna kwestia z tym związana.
A mianowicie , do której godziny wieczorem "wypada" by dziewczyna siedziała u chłopaka i oczywiście chłopak u dziewczyny?
JA poprosiłam by gości przyjmował do 22 ... ale czasami gdy nas nie ma , lub wracamy później " młodzież" siedzi i do 1-2 w nocy. Ostatnio byliśmy na imprezie .. i "synowa" nocowała , wersja dla mnie od syna "bo zasnęli przed tv w salonie "... Laska ma 17 lat, to jej pierwszy chłopak. Pytałam syna czy jej rodzice nic nie mówią.. podobno nie.. no nie moja sprawa ale jakieś takie .. dziwne odczucia mam
No i nie wiem czy olać  , czy reagować..
Kto ma doświadczenia w tej materii ? porady ...

Jak mają "coś" zrobić, to i tak zrobią... Nieważne czy o 22 czy o 13. Grunt, żeby odbyło to się świadomie. Moi rodzice jakoś nie kontrolowali ile kto u mnie siedzi.

Wiem, wiem, i nie o to mnie chodzi .
Raczej o sam fakt ze bardzo często jest ktoś "obcy " w domu . i nie wypada być całkiem na luzie ... czy to odnośnie ubrania, zachowania itd... Ale chyba musze się przyzwyczaić:).
Mnie męczy jeszcze  świadomość tego, że syn jak ma gościa to się nie uczy .. a ma ciężką szkołę .. rano wstaje o 5:30 .. więc jest nie wyspany a i z nauką na minimum... heh

5 634 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-23 14:45:50)

Odp: Być drugą i macochą

M sam zadecydował, że w sobotę obu synów zawozi do rodziców, a mnie zaprasza do siebie. W niedzielę z tego, co się zorientowałam chce młodszego wcześniej odwieść do matki, by załapać się na ognicho. Nie wiem jak to ogarnie, nie wtrącam się. Ja na czas będę bawić się u znajomej z nim, czy bez niego. Jednak widzę, że facet zaczął myśleć, już planuje jakąś kolonie dla chłopaków. Zatem został niejako zmuszony do tego, o co zawsze go prosiłam, a co kończyło się fiaskiem. Jak jego ex nie bierze starszego młodego, to on go jej odwozi i jakoś nie ma wyrzutów, że pozbywa się młodego.

Ja ogólnie mam się dobrze, choć trochę mój zapał ostygł i energia opadła. Gdy czuję się samotna mam żal do M, że podjął się mieszkania z synem, że nie jest w stanie wypracować z ex poprawnych relacji i zmusić by oboje się wymieniali w swoich obowiązkach. Nie jestem w stanie znieść zachowania młodego i zaakceptować metod wychowawczych M. On jak zwykle dużo pracuje, twierdzi, że praca to jego hobby, a ja zajmuję się sobą.

Chodzi mi jeszcze coś po głowie, a mianowicie, by namówić M na badania ojcostwa w stosunku do młodszego chłopaka M. Oni fizycznie w ogóle nie są do siebie podobni, już kiedyś zasiałam w M nutę niepewności. Jednak boję się, że M nawet jak będzie pewny, że nie jest jego ojcem i tak nic z tym nie zrobi, wcale mnie to nie zdziwi, a moja irytacja urośnie. Co o tym sądzicie?



Chceuckekacstad, od kiedy moja młoda osiągnęła pełnoletniość, przestałam się mieszać o której wraca i czy zostaje na noc u chłopaka. Kiedyś jej mówiłam, że to nie stosowne, ale i tak mnie nie słuchała. Tłumaczyłam, że nie powinna być na każde zawołanie u niego, ale to jak grochem o ścianę, zatem musiałam zaakceptować ją taką jak jest. Nie chce być przecież jej wrogiem i świetnie ją rozumiem, niech zatem się bawi, a ja zapobiegliwie kupuje jej tabletki antykoncepcyjne, na nic innego wpływu nie mam. Myślę, że to nie twoja rola, by pouczać przyszłą synową, obróci się to tylko przeciwko tobie. To, że młody się nie uczy, bo randkuje do późna, to do póki kategorycznie nie zawala nauki nie mieszałabym się, takie są uroki młodości. Przynajmniej masz syna przy sobie, gdy zaczniesz robić problemy mogą przenosić się do niej i nie będziesz go widywać wcale. Co do ciągłej obecności gościa, cóż? masz szczęśliwego syna, mam nadzieję, że lubisz jego dziewczynę?

5 635

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M sam zadecydował, że w sobotę obu synów zawozi do rodziców, a mnie zaprasza do siebie. W niedzielę z tego, co się zorientowałam chce młodszego wcześniej odwieść do matki, by załapać się na ognicho. Nie wiem jak to ogarnie, nie wtrącam się. Ja na czas będę bawić się u znajomej z nim, czy bez niego. Jednak widzę, że facet zaczął myśleć, już planuje jakąś kolonie dla chłopaków. Zatem został niejako zmuszony do tego, o co zawsze go prosiłam, a co kończyło się fiaskiem. Jak jego ex nie bierze starszego młodego, to on go jej odwozi i jakoś nie ma wyrzutów, że pozbywa się młodego.

Ja ogólnie mam się dobrze, choć trochę mój zapał ostygł i energia opadła. Gdy czuję się samotna mam żal do M, że podjął się mieszkania z synem, że nie jest w stanie wypracować z ex poprawnych relacji i zmusić by oboje się wymieniali w swoich obowiązkach. Nie jestem w stanie znieść zachowania młodego i zaakceptować metod wychowawczych M. On jak zwykle dużo pracuje, twierdzi, że praca to jego hobby, a ja zajmuję się sobą.

Chodzi mi jeszcze coś po głowie, a mianowicie, by namówić M na badania ojcostwa w stosunku do młodszego chłopaka M. Oni fizycznie w ogóle nie są do siebie podobni, już kiedyś zasiałam w M nutę niepewności. Jednak boję się, że M nawet jak będzie pewny, że nie jest jego ojcem i tak nic z tym nie zrobi, wcale mnie to nie zdziwi, a moja irytacja urośnie. Co o tym sądzicie?



Chceuckekacstad, od kiedy moja młoda osiągnęła pełnoletniość, przestałam się mieszać o której wraca i czy zostaje na noc u chłopaka. Kiedyś jej mówiłam, że to nie stosowne, ale i tak mnie nie słuchała. Tłumaczyłam, że nie powinna być na każde zawołanie u niego, ale to jak grochem o ścianę, zatem musiałam zaakceptować ją taką jak jest. Nie chce być przecież jej wrogiem i świetnie ją rozumiem, niech zatem się bawi, a ja zapobiegliwie kupuje jej tabletki antykoncepcyjne, na nic innego wpływu nie mam. Myślę, że to nie twoja rola, by pouczać przyszłą synową, obróci się to tylko przeciwko tobie. To, że młody się nie uczy, bo randkuje do późna, to do póki kategorycznie nie zawala nauki nie mieszałabym się, takie są uroki młodości. Przynajmniej masz syna przy sobie, gdy zaczniesz robić problemy mogą przenosić się do niej i nie będziesz go widywać wcale. Co do ciągłej obecności gościa, cóż? masz szczęśliwego syna, mam nadzieję, że lubisz jego dziewczynę?

Tak, fajna dziewczyna .
Wiesz ja mam swoje odczucia i uwagi, ale jest jeszcze M .. który irytuje się prawie zawsze jak jest dziewczyna syna.. z jednej strony go rozumiem, mnie tez irytuje jak jest jego młody i do tego inne dzieci które przyprowadza:(
Ale musze też go uczyć (M ) że to również dom mojego syna, i że to normalna kolej rzeczy , i że tak jak piszesz - jak będzie się źle tu czuł..to będzie czas spędzał u dziewczyny.. i wtedy mogę go stracić.. za kilka miesięcy kończy 18 .
Człowiek przyzwyczaja się do spokoju ...

Uczymy się tolerancji..

Co do Twojego M - no szybciutko się chłopina ogarnia.... powinnaś być dumna... a swoje uwagi co do ojcostwa .. zostaw dla siebie.
Ucz się obojętności na te tematy .. jakby nie istniały. Wiem że trudno.. ale ćwicz mocno... ja tak robię i coraz lepiej mi to wychodzi.
To jego sprawy.. niech on się nimi zajmuje.
Będziesz zdrowsza . A.. i nie myśl o przeszłości - jej już nie zmienisz, pracuj nad dziś i jutro.. na to masz wpływ.

Tak wiem, wiem, łatwo się mówi..ale ja tez ciągle pracuję nad tym smile
Buzia

5 636

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny spały u mnie w drugim pokoju nie dlatego, że obawiałam się, że "coś zrobią" ale skoro ich matki nie pozwalały na nocowanie moim synom to nie chciałam być tą, która pozwala na wszystko. Po co mi wizyta oburzonej mamusi?
No, chyba młodzież ma tyle taktu że nie uprawia seksu jak za ścianą są rodzice?!

co do swobody we własnym domu jak goście są u dzieci?!
Młodzież drzwi miała do siebie zamknięte wiec tak jakby ich nie było. A mając synów nigdy nie chodziłam w bieliźnie przy nich więc jak mieli gości to nie byłam nigdy skrępowana.
Najmłodszy pasierb potrafi do dziś wpaść do domu około północy z kumplami i grać na kompie do rana i jakoś nie mam w związku z tym problemów.
Z dziewczynami zarówno synów jak i pasierbów dobrze żyłam więc bardzo szybko stały się domownikami a nie gośćmi.

Zazdrosna - a dlaczego ingerujesz w kwestie ojcostwa twojego M? Czy nie zapędzasz się?
Ładnie z jego strony, że próbuje ogarnąć się z dziećmi ale po tym co odstawiał w ostatnim czasie to chyba bym się go bała.

5 637

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

mam żal do M, że podjął się mieszkania z synem, że nie jest w stanie wypracować z ex poprawnych relacji i zmusić by oboje się wymieniali w swoich obowiązkach. Nie jestem w stanie znieść zachowania młodego i zaakceptować metod wychowawczych M.

Nie narzekaj, bo z tego co piszesz, to ja widzę w Jego zachowaniu postęp:

zazdrosna13 napisał/a:

M sam zadecydował, że w sobotę obu synów zawozi do rodziców, a mnie zaprasza do siebie. W niedzielę z tego, co się zorientowałam chce młodszego wcześniej odwieść do matki, by załapać się na ognicho. Nie wiem jak to ogarnie, nie wtrącam się. Ja na czas będę bawić się u znajomej z nim, czy bez niego. Jednak widzę, że facet zaczął myśleć, już planuje jakąś kolonie dla chłopaków. Zatem został niejako zmuszony do tego, o co zawsze go prosiłam, a co kończyło się fiaskiem. Jak jego ex nie bierze starszego młodego, to on go jej odwozi i jakoś nie ma wyrzutów, że pozbywa się młodego.

Co do koloni letnich to wstrzymałabym się z pochwałami, bo czas pokarze co z tego będzie..... Jednak co do pozostałych zachowań to nie wiem czemu Ty tego nie dostrzegasz, ale postęp jest :-)


zazdrosna13 napisał/a:

Chodzi mi jeszcze coś po głowie, a mianowicie, by namówić M na badania ojcostwa w stosunku do młodszego chłopaka M. Oni fizycznie w ogóle nie są do siebie podobni, już kiedyś zasiałam w M nutę niepewności. Jednak boję się, że M nawet jak będzie pewny, że nie jest jego ojcem i tak nic z tym nie zrobi, wcale mnie to nie zdziwi, a moja irytacja urośnie. Co o tym sądzicie?

Absolutnie NIE NAMAWIAĆ!!! Sam musi do tego dojrzeć!

5 638

Odp: Być drugą i macochą

Chceuckekacstad, tak jak powiedziaaś łatwo się mówi. Dziś podczas rozmowy telefonicznej w tle usłyszałam fochy młodego, już wiem że nie ma mowy, by ze wszystkimi chlopakami się gdzieś wybrać, bo już podniósł mi ciśnienie. Myślałam, że co z oczu to z serca.

5 639

Odp: Być drugą i macochą

Rodzicielstwo to nie tylko kwestia biologii, ale i uczuć...

5 640

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

....
Tak, fajna dziewczyna .
Wiesz ja mam swoje odczucia i uwagi, ale jest jeszcze M .. który irytuje się prawie zawsze jak jest dziewczyna syna.. z jednej strony go rozumiem, mnie tez irytuje jak jest jego młody i do tego inne dzieci które przyprowadza:(
Ale musze też go uczyć (M ) że to również dom mojego syna, i że to normalna kolej rzeczy , i że tak jak piszesz - jak będzie się źle tu czuł..to będzie czas spędzał u dziewczyny.. i wtedy mogę go stracić.. za kilka miesięcy kończy 18 .
Człowiek przyzwyczaja się do spokoju ...

Uczymy się tolerancji..

....

I to jak najszybciej

Irytacji waszej rozumiem -
a jak do was, dorosłych przychodzą znajomy to dobrze?
Dla mnie to normalne,  że każdy domownik ma prawo przyjmować gości. Ich forma spędzania czasu różni się od wieku. Najpierw przychodzą dzieci pograć, potem dziewczyny, potem narzeczone, potem zjawia się dziecko w pięciu osobach czyli z rodziną. Ot, życie....
No i to mnie teraz zastanowiło? jak wasze dzieci wyprowadzą się na swoje, założą rodzinę i przyjadą "całą bandą" na kilka dni na święta lub urlop to też będą irytować i przeszkadzać?

5 641

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziś podczas rozmowy telefonicznej w tle usłyszałam fochy młodego, już wiem że nie ma mowy, by ze wszystkimi chlopakami się gdzieś wybrać, bo już podniósł mi ciśnienie. Myślałam, że co z oczu to z serca.

Długo się nie wyleczysz z tych skoków ciśnienia. Ja wciąż mam "takie skoki". Czasem nawet na samą myśl przechodzi mnie dreszcz.

5 642

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

....
Tak, fajna dziewczyna .
Wiesz ja mam swoje odczucia i uwagi, ale jest jeszcze M .. który irytuje się prawie zawsze jak jest dziewczyna syna.. z jednej strony go rozumiem, mnie tez irytuje jak jest jego młody i do tego inne dzieci które przyprowadza:(
Ale musze też go uczyć (M ) że to również dom mojego syna, i że to normalna kolej rzeczy , i że tak jak piszesz - jak będzie się źle tu czuł..to będzie czas spędzał u dziewczyny.. i wtedy mogę go stracić.. za kilka miesięcy kończy 18 .
Człowiek przyzwyczaja się do spokoju ...

Uczymy się tolerancji..

....

I to jak najszybciej

Irytacji waszej rozumiem -
a jak do was, dorosłych przychodzą znajomy to dobrze?
Dla mnie to normalne,  że każdy domownik ma prawo przyjmować gości. Ich forma spędzania czasu różni się od wieku. Najpierw przychodzą dzieci pograć, potem dziewczyny, potem narzeczone, potem zjawia się dziecko w pięciu osobach czyli z rodziną. Ot, życie....
No i to mnie teraz zastanowiło? jak wasze dzieci wyprowadzą się na swoje, założą rodzinę i przyjadą "całą bandą" na kilka dni na święta lub urlop to też będą irytować i przeszkadzać?

Ewarg, mnie mniej irytuje.. nie wiem czy właśnie tylko nie dlatego że M jęczy i narzeka .. a ja  próbuję znaleźć złoty środek...
Bardziej martwi mnie spadek zainteresowania szkołą .. no ale wiem też że nie wygram zakazami nic.. raczej musza dogadać się z synem by znalazł miejsce i dla szkoły i "ich " przyszłości ewentualnej.. która o tę szkołę też się opiera .. i dla dziewczyny, tym  bardziej że ona tez się uczy i ma ambitne plany...

Chyba mnie ta przyszłość zaskakuje.. wydawało mi się że dalekoooo do takich scenariuszy .. synowa i tak dalej.
Ale to tez szkoła dla mnie. Przyglądam się swoim reakcjom, zastanawiam dlaczego tak albo inaczej reaguję..
Co do mojego faceta .. on ciągle jęczy że on się czuje obcy w składzie "ja ,on,  syn i jego dziewczyna ".. że nie ma o czym z nami rozmawiać .. że to że tamto... ja się staram, ale czasami już nie wiem co robić.
Później czuję się jak idiotka... gdy on przywozi młodego i nawet mnie nie poinformuje że "mają plany ".. tak jak ostatnio. O 20 wieczorem mi powiedział że rano jada na mecz... o którym wiedział i uzgodnił z ex przed tygodniem..
CZasami mam bunt w sobie.. że mam w nosie jego odczucia co do wizyt dziw czyny syna. Skoro on nie robi nic w druga stronę.
no to takie zabawy se urządzamy tongue

5 643 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-23 15:44:58)

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, boję się pomimo tego, że M zafundował mi drugie zaręczyny, naprawdę romantyczne i z nowym pierścionkiem. Z tego, co się zorientowałam to moje słowa dotyczące wolności (od obecności jego syna) on zrozumiał, że to do niego i chyba dopadło go piętno doświadczeń z przeszłości i stąd pewnie te porównania do ex.
Chceuciekacstad, ja w moim domu jeszcze z dziewczyną pasierba bym nie wyrobiła, zatem dobrze jest jak jest, sama się oszukuję...

5 644

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, boję się pomimo tego, że M zafundował mi drugie zaręczyny, naprawdę romantyczne i z nowym pierścionkiem. Z tego, co się zorientowałam to moje słowa dotyczące wolności (od obecności jego syna) on zrozumiał, że to do niego i chyba dopadło go piętno doświadczeń z przeszłości i stąd pewnie te porównania do ex.
Chceuciekacstad, ja w moim domu jeszcze z dziewczyną pasierba bym nie wyrobiła, zatem dobrze jest jak jest, sama się oszukuję...

Bo za długo szukałaś rozwiązania żeby być razem z M i jego dziećmi . Dopiero teraz znalazłaś , chyba najwłaściwsze .
Czasami pomimo starań nie udaje się tak jakbyśmy chcieli. Trzeba z czegoś zrezygnować.. a nie wszyscy chcą i potrafią .
Będzie dobrze ! trzymaj się

5 645

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Długo się nie wyleczysz z tych skoków ciśnienia. Ja wciąż mam "takie skoki". Czasem nawet na samą myśl przechodzi mnie dreszcz.

Czy nie tak właśnie rodzą się uprzedzenia? Dziś w sklepie rzucił mi się w oczy nadpobudliwie zachowywujący się, nastoletni chłopiec, był z obojętnie reagującą na to matką i też przeszły mnie ciarki. Ja już chyba mam uraz smile

5 646 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-04-23 21:17:47)

Odp: Być drugą i macochą

Tak mnie teraz naszło....
Dziewczyny jak długo byłyście w związku z waszymi facetami jak zamieszkaliście razem? Po jakim czasie zamieszkały z wami ich dzieci?
Może to było za wcześnie? Może nie znaliście się na tyle dobrze, żeby razem zamieszkać a co dopiero z ich dziećmi?

Nigdy nie miałam sytuacji, żeby mojego męża irytowały moje dzieci. To znaczy potrafią to zrobić ale on jeszcze nigdy tego nie okazał. Na ogół jest rozjemcą pomiędzy nami. No kiedy mnie moi wkurza i się kłócimy. Z synowymi i dziewczynami pasierbów nie wzajemny się W OGÓLE w dyskusję bo i po co? Akceptujemy je takie jakie są i tyle. Raz zmęczą a raz nie.
Uczcie się tolerancji, bo jak ta dziewczyna to będzie inna. No i pasierb też przeprowadzi. Jak dobrze potrzebujecie na swoich dzieciach to może dalej pójdzie łatwiej?
Ja już od tak dawna jestem przyzwyczajony do tych towarzyszek synów, pełnego domu...

zazdrosna - wg mnie za krótko od wyprowadzki aby zrozumiał i nauczył się radzić sam. Kilka dni temu szarpała nim emocje gorzej niż rozhisteryzowaną panna

5 647

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Tak mnie teraz naszło....
Dziewczyny jak długo byłyście w związku z waszymi facetami jak zamieszkaliście razem? Po jakim czasie zamieszkały z wami ich dzieci?
Może to było za wcześnie? Może nie znaliście się na tyle dobrze, żeby razem zamieszkać a co dopiero z ich dziećmi?

Nigdy nie miałam sytuacji, żeby mojego męża irytowały moje dzieci. To znaczy potrafią to zrobić ale on jeszcze nigdy tego nie okazał. Na ogół jest rozjemcą pomiędzy nami. No kiedy mnie moi wkurza i się kłócimy. Z synowymi i dziewczynami pasierbów nie wzajemny się W OGÓLE w dyskusję bo i po co? Akceptujemy je takie jakie są i tyle. Raz zmęczą a raz nie.
Uczcie się tolerancji, bo jak ta dziewczyna to będzie inna. No i pasierb też przeprowadzi. Jak dobrze potrzebujecie na swoich dzieciach to może dalej pójdzie łatwiej?
Ja już od tak dawna jestem przyzwyczajony do tych towarzyszek synów, pełnego domu...

zazdrosna - wg mnie za krótko od wyprowadzki aby zrozumiał i nauczył się radzić sam. Kilka dni temu szarpała nim emocje gorzej niż rozhisteryzowaną panna

Ewarg, my zamieszkaliśmy razem po bardzo długim okresie .
Syn M nigdy z nami nie mieszkał . Ja wiem że mnie irytuje z powodu postawy M , który strofował mnie za każdym razem gdy zwracałam normalnie uwagę młodemu.
Co do mojego syna i irytacji nim u M- on twierdzi że to z powodu iż jego syn z nim nie mieszka..i to taki objaw zazdrości.
Może i tak.
Inna sprawą jest fakt.. że my nie jesteśmy przyzwyczajeni do obecności dzieci .. M nie mieszkał  nigdy z synem , nie zna trosk i radości rodzicielstwa .. natomiast ja byłam raczej matką zapracowaną , robiącą karierę - moi rodzice najwięcej się zajmowali moim synem ..
I chyba oboje nie przeszliśmy takiego klasycznego rodzicielstwa od a do z- może się mylę ale wydaje mi się że takie doświadczenie uczy relacji z młodymi , dziećmi.. i oswaja z różnorodnością związaną z wiekiem :).

5 648

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

.............
Ewarg, my zamieszkaliśmy razem po bardzo długim okresie .
Syn M nigdy z nami nie mieszkał . Ja wiem że mnie irytuje z powodu postawy M , który strofował mnie za każdym razem gdy zwracałam normalnie uwagę młodemu.
Co do mojego syna i irytacji nim u M- on twierdzi że to z powodu iż jego syn z nim nie mieszka..i to taki objaw zazdrości.
Może i tak.
Inna sprawą jest fakt.. że my nie jesteśmy przyzwyczajeni do obecności dzieci .. M nie mieszkał  nigdy z synem , nie zna trosk i radości rodzicielstwa .. natomiast ja byłam raczej matką zapracowaną , robiącą karierę - moi rodzice najwięcej się zajmowali moim synem ..
I chyba oboje nie przeszliśmy takiego klasycznego rodzicielstwa od a do z- może się mylę ale wydaje mi się że takie doświadczenie uczy relacji z młodymi , dziećmi.. i oswaja z różnorodnością związaną z wiekiem smile.

No cóż, to się zgadza. Jak zaczyna się rodzicielstwo przy nastolatkach to wszystko irytuje.
Radzę wam jak najszybciej oswoić się z nimi i być przygotowanym na ich "inność" niż my czy oczekujemy oraz na pełen dom.

5 649 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-24 18:18:59)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Tak mnie teraz naszło....
Dziewczyny jak długo byłyście w związku z waszymi facetami jak zamieszkaliście razem? Po jakim czasie zamieszkały z wami ich dzieci?
Może to było za wcześnie? Może nie znaliście się na tyle dobrze, żeby razem zamieszkać a co dopiero z ich dziećmi?

Nigdy nie miałam sytuacji, żeby mojego męża irytowały moje dzieci. To znaczy potrafią to zrobić ale on jeszcze nigdy tego nie okazał. Na ogół jest rozjemcą pomiędzy nami. No kiedy mnie moi wkurza i się kłócimy. Z synowymi i dziewczynami pasierbów nie wzajemny się W OGÓLE w dyskusję bo i po co? Akceptujemy je takie jakie są i tyle. Raz zmęczą a raz nie.
Uczcie się tolerancji, bo jak ta dziewczyna to będzie inna. No i pasierb też przeprowadzi. Jak dobrze potrzebujecie na swoich dzieciach to może dalej pójdzie łatwiej?
Ja już od tak dawna jestem przyzwyczajony do tych towarzyszek synów, pełnego domu...

zazdrosna - wg mnie za krótko od wyprowadzki aby zrozumiał i nauczył się radzić sam. Kilka dni temu szarpała nim emocje gorzej niż rozhisteryzowaną panna

Pewnie masz wiele racji, jeśli chodzi o mnie to ja z pewnością nie byłam gotowa, by zamieszkać z pasierbem, gdyż nasz związek dopiero się kształtował. Nikt nawet zbytnio się mnie o zdanie nie pytał, był to chyba jedyny możliwy sposób byśmy mogli być razem, albo tak mi się wydawało. Podejrzewam, że M z młodym zamieszkał by u rodziców, w innym mieście, a ja czułabym się opuszczona. Teraz widzę w takim układzie plusy, ale tego musiałam się nauczyć. Obecnie mamy możliwość oboje dojrzeć i się usamodzielnić. Poza tym jakoś nie widzę, żeby zdrowy, młody facet wytrzymał długo bez kobiety, by się gruntownie odbudować psychicznie. Ilu jest panów, którzy w ogóle po rozwodzie nie są w stanie wejść w stały związek? Kiedy poznałam M, był praktycznie miesiąc po rozwodzie, który trwał 3 miesiące! Nawet mi M ostatnio zdradził, że po tym jak pierwszy raz umówiliśmy się na randkę to miał jeszcze seks na pożegnanie ze swoją ex, zatem zdaję sobie sprawę, że stąd teraz ich problem ze wzajemna komunikacją, gdyż nie mieli czasu na wyzbycie się negatywnych emocji i wzajemne wybaczenie. Życie jest krótkie, a my chcemy czerpać z niego garściami, zamiast użalać się nad sobą, co nie do końca nam służy.
Kjim, doceniam wysiłki M, ostatnio naprawdę bardzo się stara, jest u mnie praktycznie codziennie, choć na chwilkę.To jest naprawdę korzystny układ, z pewnością więcej zyskuję niż poprzednio. No i ten brak stresu przed weekendem - nieoceniony smile))
Miłego, słonecznego wypoczynku macochy smile

5 650

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

.............
Pewnie masz wiele racji, jeśli chodzi o mnie to ja z pewnością nie byłam gotowa, by zamieszkać z pasierbem, gdyż nasz związek dopiero się kształtował. Nikt nawet zbytnio się mnie o zdanie nie pytał, był to chyba jedyny możliwy sposób byśmy mogli być razem, albo tak mi się wydawało. Podejrzewam, że M z młodym zamieszkał by u rodziców, w innym mieście, a ja czułabym się opuszczona. Teraz widzę w takim układzie plusy, ale tego musiałam się nauczyć. Obecnie mamy możliwość oboje dojrzeć i się usamodzielnić. Poza tym jakoś nie widzę, żeby zdrowy, młody facet wytrzymał długo bez kobiety, by się gruntownie odbudować psychicznie. Ilu jest panów, którzy w ogóle po rozwodzie nie są w stanie wejść w stały związek? Kiedy poznałam M, był praktycznie miesiąc po rozwodzie, który trwał 3 miesiące! Nawet mi M ostatnio zdradził, że [b]po tym jak pierwszy raz umówiliśmy się na randkę to miał jeszcze seks na pożegnanie ze swoją ex, zatem zdaję sobie sprawę, że stąd teraz ich problem ze wzajemna komunikacją, gdyż nie mieli czasu na wyzbycie się negatywnych emocji i wzajemne wybaczenie.[/b] Życie jest krótkie, a my chcemy czerpać z niego garściami, zamiast użalać się nad sobą, co nie do końca nam służy.
Kjim, doceniam wysiłki M, ostatnio naprawdę bardzo się stara, jest u mnie praktycznie codziennie, choć na chwilkę.To jest naprawdę korzystny układ, z pewnością więcej zyskuję niż poprzednio. No i ten brak stresu przed weekendem - nieoceniony smile))
Miłego, słonecznego wypoczynku macochy smile

Piękny poranek - słońce, cieplutko .... a ja od 6-tej na nogach. Teraz zrobiłam sobie przerwę w pracy bo głupieję od cyferek. No i co czytam???????

Po rozwodzie poszli do łóżka Rozumiem, iść na obiad pożegnalny ale do łóżka?
Z jakiego powodu się rozstał? Czym dla nich jest seks?!
Spotykał się z tobą a z byłą uprawiał seks?
Wg mnie ludzie zdrowi na ciele i umyśle potrafi kontrolować potrzeby fizjologiczne (dla mnie jego zachowanie to oznacza).
A teraz dra koty, kłócą się, szantażują dziećmi?
Przepraszam ale dla mnie to bezmózgowie. ZERO SZACUNKU DO SIEBIE, ZERO SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA, ZERO WARTOŚCI MORALNYCH.

Dziewczyny - nie tylko zazdrosna ale i chceuciekacstad :
Jakie macie priorytety życiowe? Umiecie ustawić je w kolejności wg ważności?

Widzę, że co niektóre z was, was i partnerzy właśnie z tym ma problem. Może dlatego też są te szarpaniny emocjonalne?
Zbyt szybkie decyzje na wspólne zamieszkanie, zbyt szybkie decyzje na współwłasność, zbyt szybkie decyzje na kolejny związek? Pytań nasuwa się sporo. Potem są konsekwencje - życie przerosła. Chciałyście być razem a nie dopuszczaliście do siebie że życie pisze scenariusze inne niż w bajkach no i nie udźwignęliście tego co dał wam los. Szkoda.
Chceuciekacstad - odnoszę się do ciebie bo ty też masz spore kłopoty w związku. Wasze relacje są fatalne. U was też dzieci są kulą u nogi.

Bawcie się dobrze w tą piękną słoneczną sobotę.
Liczę godziny do przyjazdu męża i patrzę na listę zadań jakie postanowiłam do jego przyjazdu wykonać.

5 651 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-26 16:07:44)

Odp: Być drugą i macochą

Właśnie spędziłam wspaniałe chwile z M, było naprawdę cudownie. Nie mogę powiedzieć, że byłam z M cały weekend, bo nie mieliśmy możliwości być razem nawet pełnej doby i trochę żal, że weekend dla jego młodszego syna zaczyna się w piątek wieczorem i trwa do niedzieli wieczorem. Jednak ze względu na okoliczności o których napiszę nie będę narzekać, a cieszyć się tym co mam.
Chciałabym podzielić się z wami dwoma spostrzeżeniami o których powiedział mi M.

Po pierwsze odwożąc wczoraj na wieczór synów do dziadków, jego brat uderzył do niego z pretensjami, że w ogóle zostawia synów u rodziców, choć zdarza się to sporadycznie, że powinien też tam z nimi być. Zastanawiam się, czy to zazdrość? Po pierwsze brat M chodził ze swoją żoną 5 lat zanim urodziło się im pierwsze dziecko. Byli ze sobą od szczeniaka, czyli chodzili jeszcze do szkoły, nie pracowali i mieli mnóstwo czasu by cieszyć się sobą. My z M musimy od samego początku dzielić czas przeznaczony na dzieci, pracę i siebie. I nawet nie mamy prawa do tego, by czasem pobyć razem ze sobą? Bardzo zabolało mnie takie postrzeganie mojego związku i ignorowanie moich potrzeb, bardzo się cieszę, że M się z tym nie zgadza, jednak presja rodziny odbija się na nim.

Po drugie, byłam praktycznie w szoku jak M zwierzył mi się, że jego syn celowo grał mi na nerwach, gdyż chciał doprowadzić do tego, by jak powiedział M mieć ojca wyłącznie dla siebie. M zapewniał go, że zawsze, pomimo wszystko będą razem, będzie miał u niego własny pokój i jak przypuszczam nie będzie mieszkał z babą, która będzie mu mówić co ma robić. M otwarcie przyznał się, że młody go zmanipulował, nadal jestem pełna podziwu tej szczerości. Zawsze winy poszukiwałam w sobie, jednak faktycznie gnojek świetnie umie wyprowadzać z równowagi ojca, podobnie postąpił z matką, by mieszkać z ojcem i osiągnąć własne cele. Skoro M jest o tym przekonany to kamień z serca mi spadł. A mówicie mi, że to ja jestem egoistką, że nie potrafię zaakceptować tego dzieciaka.

M pojechał do rodziców, a ja znów zostałam sama w domu, znów potrwa chwilę zanim przestanę tęsknić. Zastanawiam się czy się do tego w końcu przyzwyczaję? Nigdy nie przechodziłam okresu randek, teraz się tego uczę dopiero. M nalegał bym z nim pojechała po jego dzieci, jednak ja nie mam ochoty widzieć się z jego matką, bratem i młodym. Na razie jest mi smutno, muszę się wziąć w garść.

Ewarg, M rozstał się, bo jego żona poznała kochanka, z którym wzięła ślub tak szybko jak tylko mogła. Jestem świadoma, że gdy poznałam M to on jeszcze pomimo wszystko pałał uczuciem do niej, był w stanie wiele poświęcić dla dobra dzieci. Miłość przerodziła się w nienawiść zawsze to jakieś uczucie, podobno to obojętność świadczy o tym, że między dwoma osobami nic nie ma. Kiedy ze sobą spali my nie byliśmy jeszcze na etapie chodzenia ze sobą, bo spotkaliśmy się na jednej randce, ja też widywałam się w tedy z innymi. Nie mam powodu być zazdrosną o niego, M często zapewnia mnie o swojej miłości i o tym, że jestem od niej dużo lepsza w wielu kwestiach. Z tego co pamiętam to opowiadał mi, że podczas rozwodu mieszkali ze sobą i uprawiali seks częściej niż podczas małżeństwa. Ona miała poczucie winy że go zdradza, a on jak mówił chciał być pierwszy przed jej kochankiem, by zaspokoić swoje potrzeby fizyczne. Może to i chore, ale tak właśnie było. Tak naprawdę to znajomość ze mną rozpętała zazdrość jego byłej żony, a jemu znaleźć oparcie, by móc przez to przejść. Jak M już mieszkał ze mną, był to czas komunii jego młodszego syna, zablokował numer ex w swoim telefonie, bo ta wysyłała mu lawiny bzdurnych smsów. Dopiero po dobrych kilku miesiącach zobaczył, że w spamie ma wiadomości od niej z tego okresu, że ta chce jeszcze wszystko naprawić. W tedy dla niego było już za późno, nie wiem, co byłoby gdyby odczytał te smsy wcześniej.

Co do priorytetów to moje dzieci są już duże, praktycznie wyleciały już z domu zatem dla mnie najważniejszy jest mężczyzna mojego życia i mój związek. Dla dzieci jestem w stanie dużo poświęcić, pragnę ich szczęścia, ale przede wszystkim myślę o sobie i o swojej przyszłości. Tak jak już wielokrotnie pisałam, moje małżeństwo rozsypało się, bo dzieci były dla mnie ważniejsze od męża, pewna starsza kobieta uświadomiła mi, że to był błąd, bo w rodzinie najważniejsi są partnerzy. Dzieci można mieć wiele, partnera ma się jednego do końca życia. Kocham moje dzieci, są moim szczęściem, ale tak naprawdę dzieci to obowiązek, przebywanie z M to przyjemność. Dlatego tak bolą jego wybory M, widzę jednak, że to zaczyna do niego docierać. Rodzina jednak ma na niego ogromny wpływ, ja nie zamierzam w to ingerować, sam musi do tego dojrzeć i obrać odpowiedni dla siebie kierunek, ja zaakceptuję jego wybór jakikolwiek on będzie.

Zbliża się długi weekend, biję się z myślami. Myślimy z M o wyprawie rowerowej, miałabym ochotę zabrać też syna, ale nie wiem jak zniosę również pasierba. Pewnie sytuacja sama się rozwiąże, bo mamy jeszcze tydzień na decyzje.

5 652

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Co do priorytetów to moje dzieci są już duże, praktycznie wyleciały już z domu zatem dla mnie najważniejszy jest mężczyzna mojego życia i mój związek. Dla dzieci jestem w stanie dużo poświęcić, pragnę ich szczęścia, ale przede wszystkim myślę o sobie i o swojej przyszłości. Tak jak już wielokrotnie pisałam, moje małżeństwo rozsypało się, bo dzieci były dla mnie ważniejsze od męża, pewna starsza kobieta uświadomiła mi, że to był błąd, bo w rodzinie najważniejsi są partnerzy. Dzieci można mieć wiele, partnera ma się jednego do końca życia. Kocham moje dzieci, są moim szczęściem, ale tak naprawdę dzieci to obowiązek, przebywanie z M to przyjemność

Nie dziwię się już teraz, dlaczego masz tak trudne relacje  z córką. Niewiele rzeczy w życiu tak boli jak bycie dla własnej matki przykrym obowiązkiem. Zazdrosna... oby był tego wart... szczerze Ci tego życzę...

5 653 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-26 16:03:00)

Odp: Być drugą i macochą
Volver napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Co do priorytetów to moje dzieci są już duże, praktycznie wyleciały już z domu zatem dla mnie najważniejszy jest mężczyzna mojego życia i mój związek. Dla dzieci jestem w stanie dużo poświęcić, pragnę ich szczęścia, ale przede wszystkim myślę o sobie i o swojej przyszłości. Tak jak już wielokrotnie pisałam, moje małżeństwo rozsypało się, bo dzieci były dla mnie ważniejsze od męża, pewna starsza kobieta uświadomiła mi, że to był błąd, bo w rodzinie najważniejsi są partnerzy. Dzieci można mieć wiele, partnera ma się jednego do końca życia. Kocham moje dzieci, są moim szczęściem, ale tak naprawdę dzieci to obowiązek, przebywanie z M to przyjemność

Nie dziwię się już teraz, dlaczego masz tak trudne relacje  z córką. Niewiele rzeczy w życiu tak boli jak bycie dla własnej matki przykrym obowiązkiem. Zazdrosna... oby był tego wart... szczerze Ci tego życzę...

Moje relacje z córką są dobre, to jej wybór, że całe dnie i weekendy spędza ze swoim chłopakiem, nie mam zamiaru uwieszać się na niej, niech się dziewczyna cieszy życiem. Na jutro jesteśmy umówione na wspólne zakupy i z pewnością fajnie spędzimy popołudnie.
Czy ja powiedziałam, że obowiązek jest przykry?! Wczoraj wybrałam się z synem na wycieczkę rowerową, było wprost cudownie. Cieszą mnie chwile spędzone z dziećmi, zdaję sobie sprawę, że będą one coraz rzadsze. Jednak po wszystkim syn wolał pograć z kolegami, a ja pojechałam do M. We wszystkim jest równowaga i wszyscy muszą zaakceptować zmiany.

5 654

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

.....
Moje relacje z córką są dobre, to jej wybór, że całe dnie i weekendy spędza ze swoim chłopakiem, nie mam zamiaru uwieszać się na niej, niech się dziewczyna cieszy życiem. Na jutro jesteśmy umówione na wspólne zakupy i z pewnością fajnie spędzimy popołudnie.
.......... We wszystkim jest równowaga i wszyscy muszą zaakceptować zmiany.

No to pogratulować!
Dłużej rozpaczałaś, nad tym, że córka źle odnosi się do ciebie niż zapominałaś o tych przykrościach.
A czy to przez złe relacje z córką, nie zabrałaś się za "wyprowadzkę" M z synem?
owszem, nie cierpisz jego syna. Ale czy to córka wyzywała cię od przeróżnych?
Czy nie było szukania pomocy u psychologa, mediatora, babci ....
Ale cieszę się, że macie teraz poprawne relacje i dziewczyna może cieszyć się życiem. Tylko  nie bardzo rozumiem "wszyscy muszą zaakceptować zmiany"

5 655

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

....
trochę żal, że weekend dla jego młodszego syna zaczyna się w piątek wieczorem i trwa do niedzieli wieczorem. ...
Po pierwsze odwożąc wczoraj na wieczór synów do dziadków, jego brat uderzył do niego z pretensjami, że w ogóle zostawia synów u rodziców, choć zdarza się to sporadycznie, że powinien też tam z nimi być. Zastanawiam się, czy to zazdrość? Po pierwsze brat M chodził ze swoją żoną 5 lat zanim urodziło się im pierwsze dziecko. Byli ze sobą od szczeniaka, czyli chodzili jeszcze do szkoły, nie pracowali i mieli mnóstwo czasu by cieszyć się sobą. My z M musimy od samego początku dzielić czas przeznaczony na dzieci, pracę i siebie. I nawet nie mamy prawa do tego, by czasem pobyć razem ze sobą? Bardzo zabolało mnie takie postrzeganie mojego związku i ignorowanie moich potrzeb, bardzo się cieszę, że M się z tym nie zgadza, jednak presja rodziny odbija się na nim.b

ktoś nie dorósł?
Dorosła kobieto - do kogo masz pretensje że macie już takie a nie inne lata, że macie dzieci, pracę i bagaż życiowy, że nie możecie wszyscy nie wychodzą na przeciw waszej miłości?
No ja uważam, że te pretensje to do stwórcy a nie do rodziców i brata M czy do córki....

zazdrosna13 napisał/a:

Po drugie, byłam praktycznie w szoku jak M zwierzył mi się, że jego syn celowo grał mi na nerwach, gdyż chciał doprowadzić do tego, by jak powiedział M mieć ojca wyłącznie dla siebie. M zapewniał go, że zawsze, pomimo wszystko będą razem, będzie miał u niego własny pokój i jak przypuszczam nie będzie mieszkał z babą, która będzie mu mówić co ma robić. M otwarcie przyznał się, że młody go zmanipulował, nadal jestem pełna podziwu tej szczerości. Zawsze winy poszukiwałam w sobie, jednak faktycznie gnojek świetnie umie wyprowadzać z równowagi ojca, podobnie postąpił z matką, by mieszkać z ojcem i osiągnąć własne cele. Skoro M jest o tym przekonany to kamień z serca mi spadł. A mówicie mi, że to ja jestem egoistką, że nie potrafię zaakceptować tego dzieciaka.

tego  nie skomentuję. Szkoda, że twój M, który jest tak cudownym człowiekiem jest jego ojcem. A ponoć dzieci dziedziczą po rodzicach cechy....

zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, M rozstał się, bo jego żona poznała kochanka, z którym wzięła ślub tak szybko jak tylko mogła. Jestem świadoma, że gdy poznałam M to on jeszcze pomimo wszystko pałał uczuciem do niej, był w stanie wiele poświęcić dla dobra dzieci. Miłość przerodziła się w nienawiść zawsze to jakieś uczucie, podobno to obojętność świadczy o tym, że między dwoma osobami nic nie ma. Kiedy ze sobą spali my nie byliśmy jeszcze na etapie chodzenia ze sobą, bo spotkaliśmy się na jednej randce, ja też widywałam się w tedy z innymi. Nie mam powodu być zazdrosną o niego, M często zapewnia mnie o swojej miłości i o tym, że jestem od niej dużo lepsza w wielu kwestiach. Z tego co pamiętam to opowiadał mi, że podczas rozwodu mieszkali ze sobą i uprawiali seks częściej niż podczas małżeństwa. Ona miała poczucie winy że go zdradza, a on jak mówił chciał być pierwszy przed jej kochankiem, by zaspokoić swoje potrzeby fizyczne. Może to i chore, ale tak właśnie było. Tak naprawdę to znajomość ze mną rozpętała zazdrość jego byłej żony, a jemu znaleźć oparcie, by móc przez to przejść. Jak M już mieszkał ze mną, był to czas komunii jego młodszego syna, zablokował numer ex w swoim telefonie, bo ta wysyłała mu lawiny bzdurnych smsów. Dopiero po dobrych kilku miesiącach zobaczył, że w spamie ma wiadomości od niej z tego okresu, że ta chce jeszcze wszystko naprawić. W tedy dla niego było już za późno, nie wiem, co byłoby gdyby odczytał te smsy wcześniej.

Ręce mi opadły. Czym ten człowiek myśli?
Ja zawsze powtarzam "za potrzebą fizjologiczną do toalety się chodzi".

zazdrosna13 napisał/a:

moje małżeństwo rozsypało się, bo dzieci były dla mnie ważniejsze od męża, pewna starsza kobieta uświadomiła mi, że to był błąd, bo w rodzinie najważniejsi są partnerzy. Dzieci można mieć wiele, partnera ma się jednego do końca życia. Kocham moje dzieci, są moim szczęściem, ale tak naprawdę dzieci to obowiązek, przebywanie z M to przyjemność. Dlatego tak bolą jego wybory M, widzę jednak, że to zaczyna do niego docierać. Rodzina jednak ma na niego ogromny wpływ, ja nie zamierzam w to ingerować, sam musi do tego dojrzeć i obrać odpowiedni dla siebie kierunek, ja zaakceptuję jego wybór jakikolwiek on będzie.

Czyli powinien kierować się tylko tym co jest przyjemne. Podstawowy obowiązek jaki ma wobec nieletnich synów - opieka nad nimi - ciebie boli.
Chyba nie nadaję się na dalsze dyskusje na temat dzieci, pasierbów...
Życzę powodzenia i zachowania równowagi życiowej i emocjonalnej.

Posty [ 5 591 do 5 655 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 85 86 87 88 89 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026