netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 257 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 526 do 5 590 z 8 269 ]

5 526

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny - mam mało czasu ale postaram się odpowiedzieć :
DZIEDZICZENIE :
po śmierci jednego małżonka dziedziczą w równych częściach : drugi małżonek i dzieci.
Na pewno w równych (jestem świeżo po takiej sprawie po ojcu)
Dotyczy to zarówno majątku nabytego przed ślubem jak i po nim.
Tylko wiadomo - to co kupi się po ślubie jest własnością obojga małżonków i dziedziczeniu podlega tylko połówka zmarłego i jego majątek pozamałżeński.
Aby majątek pozamałżeński odziedziczyły tylko dzieci trzeba mieć zrzeczenie się dziedziczenia. Intercyza nie dotyczy spadków.
Intercyza gwarantuje tylko odrębność nabywania majątku w trakcie trwania małżeństwa.
przerobiliśmy to z mężem i prawnikami na wskroś.

5 527

Odp: Być drugą i macochą

W przypadku testamentu może się okazać , że moje dzieci będą musiały wypłacać jego dzieciom zachowek.
Zrobiłam sobie małą symulację w Exelu i wyszło mi , że najbezpieczniej ( nie myśląc o tym , że ktoś się będzie bogacił kosztem moich dzieci) będzie nie brać ślubu przynajmniej do czasu, póki moje dzieci nie będą pełnoletnie i bezpieczne (zabezpieczone). Jak już będą dorośli przepisze Im to co będę uważała za słuszne darowizną, a potem mogę brać ślub :-)

5 528 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-14 14:01:15)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

po śmierci jednego małżonka dziedziczą w równych częściach : drugi małżonek i dzieci.
Na pewno w równych (jestem świeżo po takiej sprawie po ojcu)
Dotyczy to zarówno majątku nabytego przed ślubem jak i po nim.
Tylko wiadomo - to co kupi się po ślubie jest własnością obojga małżonków i dziedziczeniu podlega tylko połówka zmarłego i jego majątek pozamałżeński.
Aby majątek pozamałżeński odziedziczyły tylko dzieci trzeba mieć zrzeczenie się dziedziczenia. Intercyza nie dotyczy spadków.
Intercyza gwarantuje tylko odrębność nabywania majątku w trakcie trwania małżeństwa.
przerobiliśmy to z mężem i prawnikami na wskroś.

Czyli wg takiej opcji, musiałabym zrzec się dziedziczenia po mężu Jego przedmałżeńskiego majątku, a on, zrzec się dziedziczenia mojego przedmałżeńskiego majątku. TAK?
To by trochę ułatwiło te przyszłe roszczenia. Pozostanie potomnym walka o to co nasze.

Zabrnęłam jednak w tych rozważaniach dalej. Zakładając , że pozrzekaliśmy się dziedziczenia tego co przed , pozostaje kwestia dziedziczenia tego co wspólnie zgromadzone. Zatem co się stanie gdy:
Pobudowaliśmy wspólnie dom o wartości 600.000,00 (dla uproszczenia rachunków)
Po śmierci M: mi pozostaje moja połowa (300000) i połowa Jego połowy(150000) Razem : 450.000. Jego dzieci. dziedziczą połowę Jego połowy co daje: 150.000 .
Kiedy w końcu ja umrę: Dzieciom M pozostaje tylko te Ich 150.000 a moje dzieci dziedziczą po mnie 450.000?

Analogicznie: gdy ja umrę pierwsza, moje dzieci dostaną łącznie 150.000 (połowę mojej połowy). A po późniejszej śmierci M , Jego dzieci podzielą między siebie 450.000?

5 529

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

W przypadku testamentu może się okazać , że moje dzieci będą musiały wypłacać jego dzieciom zachowek.
Zrobiłam sobie małą symulację w Exelu i wyszło mi , że najbezpieczniej ( nie myśląc o tym , że ktoś się będzie bogacił kosztem moich dzieci) będzie nie brać ślubu przynajmniej do czasu, póki moje dzieci nie będą pełnoletnie i bezpieczne (zabezpieczone). Jak już będą dorośli przepisze Im to co będę uważała za słuszne darowizną, a potem mogę brać ślub :-)

i utrudnisz im zakup mieszkania i kredytu dla młodych.
Cieszę się, że nie zrobiłam tego ze swoim mieszkaniem a miałam taki zamiar. Wtedy nie mogli by skorzystać z żadnych pomocy przy zakupie swojego mieszkania bo już są właścicielami/współwłaścicielami mieszkania/domu.
Możesz zrobić testament w którym mężowi zostawisz ciut a dzieciom resztę. Ale musisz ująć męża bo inaczej ma prawo wystąpić o zachowek.
Dzieci dzieciom nie płacą zachowku tylko małżonkowi dziedziczącemu lub odwrotnie.
my mamy zrzeczenie się dziedziczenia. Po mojej śmierci dziedziczą tylko moje dzieci i odwrotnie.
Mieszkanie - klauzula, że po mojej śmierci mój mąż może w nim mieszkać ale sam i musi pozostać po jego śmierci w takim samym stanie w jakim było gdy umierałam. W przypadku gdyby ożenił się kolejny raz lub miał przyjaciółkę - musi opuścić mieszkanie. Moje dzieci nie będą miały prawa ani wprowadzić się do niego. ani w jakikolwiek sposób utrudniać mu mieszkanie. Stosowne pisma już dostały i musiały mi podpisać w obecności prawników.
Jeśli kupimy lub pobudujemy wspólny dom, to pomyślimy o kolejnym zabezpieczeniu zarówno siebie jak i dzieci.

5 530

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję Ewrag, widże , że Wy przez te wszystki formalności już przebrnęliście. Gdzie sporządza sie takie pismo, o zrzeczeniu dziedziczenia, i takie cyt.: klauzula, że po mojej śmierci mój mąż może w nim mieszkać ale sam i musi pozostać po jego śmierci w takim samym stanie w jakim było gdy umierałam. W przypadku gdyby ożenił się kolejny raz lub miał przyjaciółkę - musi opuścić mieszkanie. Moje dzieci nie będą miały prawa ani wprowadzić się do niego. ani w jakikolwiek sposób utrudniać mu mieszkanie. Czy takie zapisy macie sporządzone w formie aktu notarialnego czy zwykłego oświadczenia podpisanego przez oboje? czy taki wpis znajduje odzwierciedlenie w Księdze wieczystej?

5 531

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
kjim napisał/a:

W przypadku testamentu może się okazać , że moje dzieci będą musiały wypłacać jego dzieciom zachowek.
Zrobiłam sobie małą symulację w Exelu i wyszło mi , że najbezpieczniej ( nie myśląc o tym , że ktoś się będzie bogacił kosztem moich dzieci) będzie nie brać ślubu przynajmniej do czasu, póki moje dzieci nie będą pełnoletnie i bezpieczne (zabezpieczone). Jak już będą dorośli przepisze Im to co będę uważała za słuszne darowizną, a potem mogę brać ślub :-)

i utrudnisz im zakup mieszkania i kredytu dla młodych.
Cieszę się, że nie zrobiłam tego ze swoim mieszkaniem a miałam taki zamiar. Wtedy nie mogli by skorzystać z żadnych pomocy przy zakupie swojego mieszkania bo już są właścicielami/współwłaścicielami mieszkania/domu.
Możesz zrobić testament w którym mężowi zostawisz ciut a dzieciom resztę. Ale musisz ująć męża bo inaczej ma prawo wystąpić o zachowek.
Dzieci dzieciom nie płacą zachowku tylko małżonkowi dziedziczącemu lub odwrotnie.
my mamy zrzeczenie się dziedziczenia. Po mojej śmierci dziedziczą tylko moje dzieci i odwrotnie.
Mieszkanie - klauzula, że po mojej śmierci mój mąż może w nim mieszkać ale sam i musi pozostać po jego śmierci w takim samym stanie w jakim było gdy umierałam. W przypadku gdyby ożenił się kolejny raz lub miał przyjaciółkę - musi opuścić mieszkanie. Moje dzieci nie będą miały prawa ani wprowadzić się do niego. ani w jakikolwiek sposób utrudniać mu mieszkanie. Stosowne pisma już dostały i musiały mi podpisać w obecności prawników.
Jeśli kupimy lub pobudujemy wspólny dom, to pomyślimy o kolejnym zabezpieczeniu zarówno siebie jak i dzieci.

bożeeeee... to bardziej zawiłe niż mi się wydawało... brrrrrrrrrrrrrr
heh

5 532

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

po śmierci jednego małżonka dziedziczą w równych częściach : drugi małżonek i dzieci.
Na pewno w równych (jestem świeżo po takiej sprawie po ojcu)
Dotyczy to zarówno majątku nabytego przed ślubem jak i po nim.
Tylko wiadomo - to co kupi się po ślubie jest własnością obojga małżonków i dziedziczeniu podlega tylko połówka zmarłego i jego majątek pozamałżeński.
Aby majątek pozamałżeński odziedziczyły tylko dzieci trzeba mieć zrzeczenie się dziedziczenia. Intercyza nie dotyczy spadków.
Intercyza gwarantuje tylko odrębność nabywania majątku w trakcie trwania małżeństwa.
przerobiliśmy to z mężem i prawnikami na wskroś.

Czyli wg takiej opcji, musiałabym zrzec się dziedziczenia po mężu Jego przedmałżeńskiego majątku, a on, zrzec się dziedziczenia mojego przedmałżeńskiego majątku. TAK?
To by trochę ułatwiło te przyszłe roszczenia. Pozostanie potomnym walka o to co nasze.

Zabrnęłam jednak w tych rozważaniach dalej. Zakładając , że pozrzekaliśmy się dziedziczenia tego co przed , pozostaje kwestia dziedziczenia tego co wspólnie zgromadzone. Zatem co się stanie gdy:
Pobudowaliśmy wspólnie dom o wartości 600.000,00 (dla uproszczenia rachunków)
Po śmierci M: mi pozostaje moja połowa (300000) i połowa Jego połowy(150000) Razem : 450.000. Jego dzieci. dziedziczą połowę Jego połowy co daje: 150.000 .
Kiedy w końcu ja umrę: Dzieciom M pozostaje tylko te Ich 150.000 a moje dzieci dziedziczą po mnie 450.000?

Analogicznie: gdy ja umrę pierwsza, moje dzieci dostaną łącznie 150.000 (połowę mojej połowy). A po późniejszej śmierci M , Jego dzieci podzielą między siebie 450.000?

tak, tak to wychodzi.
My mamy tak, że w ogóle mamy zrzeczenie się dziedziczenia po sobie. czyli po naszej śmierci dziedziczą tylko nasze dzieci. A majątek zakupiony wspólnie jest do razu do podziału po połowie. Z tym, że dzieci nie mają prawa tknąć odziedziczonej części póki żyje drugi małżonek.
Nie chcemy aby drugie pozostało bez dachu nad głową, lodówki, pralki, mebli czy samochodu.
Dzieci musiały podpisać nam stosowne zobowiązania.

I nie dziedziczysz po małżonku połowę a taka samą część jak jego każde dziecko. Wszyscy spadkobiercy dziedziczą po równo.

5 533

Odp: Być drugą i macochą

A pewnie, że trudne ale do rozwiązania.

5 534

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

My mamy tak, że w ogóle mamy zrzeczenie się dziedziczenia po sobie. czyli po naszej śmierci dziedziczą tylko nasze dzieci. A majątek zakupiony wspólnie jest do razu do podziału po połowie. Z tym, że dzieci nie mają prawa tknąć odziedziczonej części póki żyje drugi małżonek.
Nie chcemy aby drugie pozostało bez dachu nad głową, lodówki, pralki, mebli czy samochodu.
Dzieci musiały podpisać nam stosowne zobowiązania.

I nie dziedziczysz po małżonku połowę a taka samą część jak jego każde dziecko. Wszyscy spadkobiercy dziedziczą po równo.

Ale czy to jest do załatwienia, jeśli dzieci są jeszcze niepełnoletnie i nie mogą takich oświadczeń podpisać?
Co w wypadku, gdy któreś dziecko (no i oczywiście zakładam, że któreś Jego dziecko) nie zechce nam takiego oświadczenia podpisać?
I rozumiem , że te zrzeczenia, obostrzenia i klauzule muszą być spisane notarialnie?

5 535 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-04-14 14:53:13)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

My mamy tak, że w ogóle mamy zrzeczenie się dziedziczenia po sobie. czyli po naszej śmierci dziedziczą tylko nasze dzieci. A majątek zakupiony wspólnie jest do razu do podziału po połowie. Z tym, że dzieci nie mają prawa tknąć odziedziczonej części póki żyje drugi małżonek.
Nie chcemy aby drugie pozostało bez dachu nad głową, lodówki, pralki, mebli czy samochodu.
Dzieci musiały podpisać nam stosowne zobowiązania.

I nie dziedziczysz po małżonku połowę a taka samą część jak jego każde dziecko. Wszyscy spadkobiercy dziedziczą po równo.

Ale czy to jest do załatwienia, jeśli dzieci są jeszcze niepełnoletnie i nie mogą takich oświadczeń podpisać?
Co w wypadku, gdy któreś dziecko (no i oczywiście zakładam, że któreś Jego dziecko) nie zechce nam takiego oświadczenia podpisać?
I rozumiem , że te zrzeczenia, obostrzenia i klauzule muszą być spisane notarialnie?

Tak, my mamy notarialnie.
Nieletnim można w testamencie narzucić taką klauzulę. przyjmując spadek jednocześnie zobowiązują się do przestrzegania zasady. To tak jak dziadek zostawia wnukowi w spadku firmę ale pod warunkiem że ten do któregoś roku życia się ożeni albo będzie mieć dziecko... No i odziedziczy to dopiero wtedy. Czyli ktoś umiera gdy spadkobierca ma np 15 lat. Majątek otrzyma dopiero jak będzie miał np 30 lat. Przez ten czas wyznacza się osobę która majątkiem zarządza i zyski odkłada do spadku.
Myśmy dali dzieciom do podpisania dlatego, że są już dorosłe i żeby oswoiły się z sytuacją.
W sumie starczyło zastrzec to w testamencie. Ale po co maja sobie za w czasu ostrzyć zęby na coś czego nie dostaną? (hi, hi)

5 536

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Ale taki podział jest pod warunkiem że to co macie jest wspólne .. wszystko to co zostało nabyte przed ślubem należy do jednego .. i pamiętajcie że to samo tyczy się darowizn - należą tylko do obdarowanego, nie zależnie od więzi małżeńskich.

No właśnie. Ale czy mój majątek z przed ślubu również odziedziczy częściowo mąż, czy tylko i wyłącznie dzieci ( w tym przypadku moje)?

Właśnie doczytałam na jakimś forum prawnym, że majątek zgromadzony przed  ślubem małżonek również dziedziczy (1/2), pozostałe pół mojego majątku osobistego odziedziczyłyby dzieci w częściach równych. Czyli jeśli oboje zginiemy w nagłym wypadku samochodowym, to część mojego majątku osobistego (zgromadzonego przed ślubem odziedziczą również dzieci M z pierwszego małżeństwa????? Jako jego następni spadkobiercy. Szit.

Więc, co za tym idzie z małżeństwa nawet z intercyzą włśnie się chyba wyleczyłam. :-)

Chceuciekacstad - gdzie , jak i w jakiej formie należałoby załatwić jakieś oświadczenia/upoważnienia/pełnomocnictwa dotyczące partnera, a związane np z Jego zdrowiem. Wiem , że przy przyjęciu do szpitala (takim planowanym) to takie zaświadczenia i pełnomocnictwa dają do wypełnienia, można tam wskazać kto może a kto nie może mieć wglądu do dokumentacji. Jednak w chwili jakiegoś wypadku lub utraty świadomości chciałabym żeby M był powiadomiony o tym i żeby miał możliwość wglądu w moją dokumentację i mógł współdecydować np o moim leczeniu (kiedy ja nie będę mogła). Czy takie pełnomocnictwa należy podpisywać notarialnie?

Najlepiej pełnomocnictwo notarialne. Ale to w przypadku podpisywania za nieprzytomnego partnera. A do informowania o stanie zdrowia starczy informacja ustna albo odręczne pełnomocnictwo partnera.

5 537

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuję.

Wiele mnie dziś doinformowałyście.

5 538

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Zazdrosna nie zapominaj, że to nie JA KAZAŁAM mu się "wyprzeć" swoich dzieci. Ja tylko powiedziałam, że nie zamierzam się Nimi zajmować i odciążać JEGO z Jego ojcowskich obowiązków. Decyzję o tym, że nie będzie zajmował się dziećmi podjął sam. Ja od niego tego nie wymagałam. A że teraz może coś Mu się w serduchu odzywa - to dla mnie oczywiste. Sama mówiłam M, że dla mnie Jego decyzja jest niezrozumiała, że ja bym tak nie potrafiła. Szukałabym tysiąca innych rozwiązań , ale nie zrezygnowałabym z widzenia się z dziećmi. To On szedł w zaparte, że to my kobiety jesteśmy tak bardzo związane z dziećmi, On - Facet nie jest do takich poświęceń stworzony. On nie umie i nie chce wychowywać (a najchętniej to by porozpieszczał, pobawił się w tatusia od czasu do czasu i kwita) )

Ok, Kjim on podjął decyzję, ale ma prawo ją zmienić. Ty z tego co widzę to stajesz okoniem i to cię może zgubić

kjim napisał/a:

Zazdrosna - nie wrócę do tego co było wcześniej. Za żadne skarby, obietnice, złote góry nie pozwolę aby było tak jak wcześniej. Wolę być sama , niż kolejny raz dać się udupić Ich dziećmi. Taka jest prawda.

margarita83 napisał/a:

Sprawy kasy są bardzo trudne. Powiem wam jak to u mnie wygląda...
Chcemy kupić działkę budowlaną i budować dom, mówię ok - ale wszystko jest na mnie z twoją dożywotnią służebnością !!! :

Pytanie czy wasze zarobki są porównywalne oraz w jakich proporcjach będziecie się składać na dom?

5 539

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ok, Kjim on podjął decyzję, ale ma prawo ją zmienić. Ty z tego co widzę to stajesz okoniem i to cię może zgubić

Nie zarzekam się , nie postawiłam ostatecznych granic i wiem , że życie czasem weryfikuje nasze postanowienia, ale wiem też na co już się nie zgodzę i jaka konfiguracja działała na mnie wyniszczająco. Dlatego mówię, że nie będę żyć tak jak przez poprzednie dwa lata. Więc jeśli któregoś dnia M stanie w drzwiach mojego domu ze swoimi dziećmi , to ich po prostu nie wpuszczę. Mam do tego prawo i nie zawaham się go użyć. Póki będą dziećmi i póki była żona będzie miała na nich znaczący wpływ ja nie będę ich gościć w swoim domu. A kiedy będą już dorosłe?.........hmmm po tym co pisze Margerita i Lusilju zastanawiam się czy nie być konsekwentną do końca życia.

5 540 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-14 20:51:36)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim, ja naprawdę świetnie Cię rozumiem, mam podobne myśli o pasierbach, ja też już nie chcę ich odwiedzać w mieszkaniu M. Dziś zadzwonił rano do mnie pytając czy moja mama nie dała by/ sprzedała biurko jego synowi, bo jakiś czas temu chciała dać je mojej córce, ale ta się nie zdecydowała to ja M pogoniłam gdzie pieprz rośnie. Dlaczego moja mama miałaby robić cokolwiek dla jego syna, skoro jego rodzina nie uznaje moich dzieci? No i poniosło mnie, niepotrzebnie. Ogólnie nie narzekam i nawet jest mi dobrze, ciesze się z wolności. Czasem tylko jakiś impuls, lub telefon M rozwala mnie na łopatki. Zdarza się, że M wpadnie wieczorem na chwilę, bardzo bym chciała, żeby został na noc, ale już mu tego nawet nie proponuję, bo znam odpowiedź.

LUSILJU napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

ZAZDROSNA MASZ NIE ROZMAWIAC Z M NA TEMAT DZIECI,

pojechaliście do niego-BŁĄD

spedzilas czas z jego synami-BŁĄD

dalas się sprowokować w swoim domu-BLAD

poniosły cie nerwy,dalas się wciagnac w klotnie o jego przychówek -BLAD

ALE JAK WIADOMO CZLOWIEK UCZY SIE NA BLEDACH.......

Teraz to wiem, ale wyciągam wnioski na przyszłość smile

wbij sobie w podswiadomosc,ze wszystko co dotyczy tamtych dzieci jest dla ciebie,,niewidzialne,,choćby nie wiem jak cie nosilo to zlej temat,co cie obchodzą prezenty cudzych dzieci,co cie obchodzi konsekwencja lub jej brak w wychowaniu,wez przejdź na swój wlasny tryb NIE WTRACAM SIE, NO TO TAKI PIEKNY PATENT JEST ,SZKODA ZMARNOWAC.....

omijaj temat szerokim lukiem,nawet jak on zaczyna ty przeskakuj na inny,jakbys nie slyszala co do ciebie mowi TO MOJ PATENT,po jakims czasie odzwyczai się od uszczęśliwiania cie tym tematem,to skutkuje serio,on  mowi,a ty nagle wynajdujesz temat,nawet w pol słowa przerywasz boooo nagle sobie przypomnialas co mu masz powiedzieć,nie ma co kruszyć kopii,szargac nerwow,bo tak jak już ci CHCEUCIEKACSTAD napisala,on ma zatesknic do pięknej kobiety,radosnej a nie marudy,zaszlochanej

LUSILJU, bardziej przestrzegam wytycznych, choć sensu wszystkich nawet nie rozumiem. Znaczy się nie mam brać w ogóle pod uwagi wyjazdu, odwiedzin u rodziny z dzieciakami? Nie żebym teraz miała na to ochotę, ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie takiego życia, chyba nie wyobrażam. U was tak właśnie jest? Każdy sobie rzepkę skrobie i żadnego wsparcia w kwestii dzieci? Tak ma wyglądać związek, to smutne, choć może to jedyna możliwość naszego bycia razem....

5 541

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, ja naprawdę świetnie Cię rozumiem, mam podobne myśli o pasierbach, ja też już nie chcę ich odwiedzać w mieszkaniu M. Dziś zadzwonił rano do mnie pytając czy moja mama nie dała by/ sprzedała biurko jego synowi, bo jakiś czas temu chciała dać je mojej córce, ale ta się nie zdecydowała to ja M pogoniłam gdzie pieprz rośnie. Dlaczego moja mama miałaby robić cokolwiek dla jego syna, skoro jego rodzina nie uznaje moich dzieci? No i poniosło mnie, niepotrzebnie. Ogólnie nie narzekam i nawet jest mi dobrze, ciesze się z wolności. Czasem tylko jakiś impuls, lub telefon M rozwala mnie na łopatki. Zdarza się, że M wpadnie wieczorem na chwilę, bardzo bym chciała, żeby został na noc, ale już mu tego nawet nie proponuję, bo znam odpowiedź.

LUSILJU napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Teraz to wiem, ale wyciągam wnioski na przyszłość smile

wbij sobie w podswiadomosc,ze wszystko co dotyczy tamtych dzieci jest dla ciebie,,niewidzialne,,choćby nie wiem jak cie nosilo to zlej temat,co cie obchodzą prezenty cudzych dzieci,co cie obchodzi konsekwencja lub jej brak w wychowaniu,wez przejdź na swój wlasny tryb NIE WTRACAM SIE, NO TO TAKI PIEKNY PATENT JEST ,SZKODA ZMARNOWAC.....

omijaj temat szerokim lukiem,nawet jak on zaczyna ty przeskakuj na inny,jakbys nie slyszala co do ciebie mowi TO MOJ PATENT,po jakims czasie odzwyczai się od uszczęśliwiania cie tym tematem,to skutkuje serio,on  mowi,a ty nagle wynajdujesz temat,nawet w pol słowa przerywasz boooo nagle sobie przypomnialas co mu masz powiedzieć,nie ma co kruszyć kopii,szargac nerwow,bo tak jak już ci CHCEUCIEKACSTAD napisala,on ma zatesknic do pięknej kobiety,radosnej a nie marudy,zaszlochanej

LUSILJU, bardziej przestrzegam wytycznych, choć sensu wszystkich nawet nie rozumiem. Znaczy się nie mam brać w ogóle pod uwagi wyjazdu, odwiedzin u rodziny z dzieciakami? Nie żebym teraz miała na to ochotę, ale na dłuższą metę nie wyobrażam sobie takiego życia, chyba nie wyobrażam. U was tak właśnie jest? Każdy sobie rzepkę skrobie i żadnego wsparcia w kwestii dzieci? Tak ma wyglądać związek, to smutne, choć może to jedyna możliwość naszego bycia razem....

tak wlasnie u mnie jest,temat nie istniał,nie było wizyt,rozmow,nic,nie podejmowałam tematu,absolutnie,z czasem temat anikl,nie,nie klocilam się,nie stawiałam na ostrzu noza,nic z tych rzeczy,powiedzialam raz, nie obylo się bez knucia młodej,robienia syfu,gnoju ale ignor to najlepsza rekcja.......

no bo przecież można,,sie nie wtracac,,to sa obcy ludzie wiec ..............nie rozumiem problemu
tzn chyba rozumiem za bardzo  wsiaklas w CUDZE PROBLEMY ,W CUDZE DZIECI,CUDE ZYCIE STALO SIE TWOIM,jak widać nie wyszlo ci to na dobre

5 542

Odp: Być drugą i macochą

My z M wyznaczamy granice. M przyjeżdża często późnym wieczorem, przeważnie w jakimś celu,  bywa, że nawet butów nie ściągnie tylko stoi w przedpokoju. Twierdzi, że źle się u mnie czuje i nie chce zobaczyć się z moją córką/ ewentualnie z synem ? ale to jego problem. Jak chce iść do łóżka to mu mówię, że ma zostać na noc, bo chcę przy nim zasnąć. On zasłania się moją córką, której praktycznie nie ma w domu. I M zaraz ucieka, bo musi młodemu obiad ugotować, jakby chłopak nie mógł go wyręczyć w tym i zakupy zrobić, ale to nie moja sprawa. Fatalnie radzi sobie z ogarnięciem młodego, bo nadal całe dnie pracuje, ale to było do przewidzenia. On nalega bym to ja przyjeżdżała do niego, mówię, że nie ma sprawy jak będzie sam. No i sytuacja jest patowa. M, że robi się ciepło i plener wchodzi w grę, jeszcze nie wiem jak z tego wybrnę. Ciągle powtarza, że znajdę sobie kogoś innego, widzę, że nie chce ustępstw, napiera na spędzanie czasu ze mną plus jego dzieci. Jak tak dalej pójdzie to faktycznie jego proroctwa się sprawdzą. Tematy dzieci nawet ogólne i bardzo błahe są bardzo drażliwe z obydwóch stron. Nie wiem, czy coś się zmieni, czy da radę cos wypracować w takim układzie?

5 543 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-15 08:32:04)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

bywa, że nawet butów nie ściągnie tylko stoi w przedpokoju. Twierdzi, że źle się u mnie czuje

Śmieszny jest! Przez dwa lata czuł się u Ciebie dobrze, teraz mu się odwidziało?

zazdrosna13 napisał/a:

i nie chce zobaczyć się z moją córką/ ewentualnie z synem ? ale to jego problem.

Masz rację , to Jego problem. Ty nie masz ochoty na spotkania z jego dziećmi , więc On odgrywa się tym samym. Liczy na to, że w końcu odpuścisz :-)

zazdrosna13 napisał/a:

Jak chce iść do łóżka to mu mówię, że ma zostać na noc, bo chcę przy nim zasnąć.

I tak trzymaj :-) A wieczorem zrób się na bóstwo, poczaruj Go trochę, rozpal, a potem z obojętnością powiedz: "szkoda ,że już musisz wracać" i wystaw go za drzwi!

zazdrosna13 napisał/a:

M zaraz ucieka, bo musi młodemu obiad ugotować, jakby chłopak nie mógł go wyręczyć w tym i zakupy zrobić, ale to nie moja sprawa. Fatalnie radzi sobie z ogarnięciem młodego, bo nadal całe dnie pracuje, ale to było do przewidzenia.

Oczywiście, że było do przewidzenia. Poczekaj aż im się nazbiera sterta brudnego prania, sterta prasowania i trzeba będzie samemu kupić proszek do prania (bo ten od Ciebie niedługo się skończy).

zazdrosna13 napisał/a:

On nalega bym to ja przyjeżdżała do niego, mówię, że nie ma sprawy jak będzie sam. No i sytuacja jest patowa. M, że robi się ciepło i plener wchodzi w grę, jeszcze nie wiem jak z tego wybrnę.

Tak trzymaj. Nie daj się traktować jak Panienkę z doskoku.

zazdrosna13 napisał/a:

Ciągle powtarza, że znajdę sobie kogoś innego, widzę, że nie chce ustępstw, napiera na spędzanie czasu ze mną plus jego dzieci.

Potwierdź zatem, że zasługujesz na kogoś, dla kogo będziesz najważniejsza i nie będzie Cię traktował jak niańkę, tylko jak dojrzałą kobietę. kogos kto rozumie na czym polega związek dwojga dorosłych, dojrzałych ludzi. Przy okazji powiedz jakbyś chciała , żeby wyglądał Twój związek. Że oczekujesz od faceta wspólnie spędzanego czasu, że oczekujesz , że spędzacie ze sobą wieczory, gotujecie wspólnie kolację, że wychodzicie wieczorem razem na spacer, ze facet zajmie sie Twoim zepsutym samochodem i nie będziesz musiała prosić obcych ludzi o pomoc itd. I że jeśli M nie będzie Ci w stanie tego dać , to może faktycznie znajdzie się taki, który będzie potrafił Ci dać taki związek jakiego pragniesz. Może to potrwać długo, ale może w końcu do M dotrze co źle robił.
Trzymam kciuki. Bądź twarda. Pamiętaj, że facet nie chce mieć króliczka, On chce gonić króliczka.

5 544

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

My z M wyznaczamy granice. M przyjeżdża często późnym wieczorem, przeważnie w jakimś celu,  bywa, że nawet butów nie ściągnie tylko stoi w przedpokoju. Twierdzi, że źle się u mnie czuje i nie chce zobaczyć się z moją córką/ ewentualnie z synem ? ale to jego problem. Jak chce iść do łóżka to mu mówię, że ma zostać na noc, bo chcę przy nim zasnąć. On zasłania się moją córką, której praktycznie nie ma w domu. I M zaraz ucieka, bo musi młodemu obiad ugotować, jakby chłopak nie mógł go wyręczyć w tym i zakupy zrobić, ale to nie moja sprawa. Fatalnie radzi sobie z ogarnięciem młodego, bo nadal całe dnie pracuje, ale to było do przewidzenia. On nalega bym to ja przyjeżdżała do niego, mówię, że nie ma sprawy jak będzie sam. No i sytuacja jest patowa. M, że robi się ciepło i plener wchodzi w grę, jeszcze nie wiem jak z tego wybrnę. Ciągle powtarza, że znajdę sobie kogoś innego, widzę, że nie chce ustępstw, napiera na spędzanie czasu ze mną plus jego dzieci. Jak tak dalej pójdzie to faktycznie jego proroctwa się sprawdzą. Tematy dzieci nawet ogólne i bardzo błahe są bardzo drażliwe z obydwóch stron. Nie wiem, czy coś się zmieni, czy da radę cos wypracować w takim układzie?

czy się da cos wypracować a takim układzie?? zależy komu..... ja ani bym nie chciała ,ani bym umiała cos takiego wypracować,taki układ jest decydowanie nie dla mnie,ale jeśli chodzi o Ciebie to nie wiem.....ZA BARDZO WROSŁAS W RODZINE M,UTOŻSAMIASZ SIE Z TA RODZINA,A WIESZ CO TO ZNACZY??ZE POWOLI TRACIŁAS WLASNA TOŻSAMOSC, tu chyba tkwi problem, ty caly cas mowis i myślisz o tym jak on sobie radzi z dzieciakiem,jak oni funkcjonują itp. itd.,nawet teraz gdy mieszkasz osobno i powinnas się skupic na czym innym ,,rozkminiasz te rodzine i te wspolzaleznosci..........

slabo to wszystko widze,w dodatku facet ewidentnie sobie pogrywa ,znowu podburza ciebie na twoje dzieci,kurrrr.... powiedz mu wreszcie żeby się odpi.... od twoich dzieci ,bo gdybys to ty tak pogrywala to by ci skoczyl do szyi jak rotwailer ,a ty polozysz uszy po sobie i nic........... a przez kompa to razi......


co do PROROCTW ze ty sobie znajdziesz innego,TO OBY SIE SPEŁNIŁO JAK NAJSZYBCIEJ.....to nie jest związek który buduje to związek który cie niszczy,popatrz z boku ,jak się szarpiesz,zero wsparcia tylko szczucie,on dalej napiera bys z jego przychówkiem spedzala czas ,potem ty się uginasz..... wiesz jak dalej to będzie wygladalo???? ZACZNIESZ PILNOWAC ZNOWU GOWNIARZA,BEDZIE SIE POWOLI TOBA WYSŁUGIWAŁ I WROCISZ DO PUNKTU WYJSCIA....
wiec wiesz powoli i z duza doza rozsądku rozglądaj się za nowym M  i jak mogę cos radzic to albo bezdzietnym albo jak już to nie mieszkającym z dziecmi

5 545

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna zasługujesz  na pochwałę.
Ciężko ci pewnie teraz ale ucz się być twardą. Wobec M i jego dzieci masz tyle samo obowiązku co on względem ciebie i twoich. A właściwie nie - on miał więcej bo mieszkał u ciebie, doprowadził do problemów córki i zniszczył z synkiem mieszkanie (normalna eksploatacja). Remont kuchni za jego pieniądze to rekompensata za użytkowanie mieszkania.

Przecież dlatego wyprowadził się, że nie miałaś już siły zajmować się jego synem. Dlaczego więc teraz masz jeździć do nich?

Wspólne wypady w plener - z dziećmi - a pewnie - jak zaplanujecie rodzinny wypad to wtedy dzieci ale wszystkie, dziadkowie, może jakieś ciocie i wujki.... ale nie on z dziećmi i ty bo przecież od tego chciałaś się uwolnić.

kjim dobrze radzi - niech on zacznie machać jęzorem na twój widok.

Owszem da radę żyć pod jednym dachem z pasierbami ale ten dach musi być na tyle duży, że nie ogranicza przestrzeni żadnemu domownikowi. No i druga zasada - nie wychowuje się cudzych dzieci jeśli mają oboje zdrowych rodziców.
Pasierb mieszkał u ciebie - ok, ty gotujesz a jego ojciec robi dla całej rodziny zakupy, ty pierzesz a on sprząta całe mieszkanie. Podział pomocy dzieci w obowiązkach po równo. Sorry ale 14-latek może umyć okno i wyprasować np pościel...a nie tylko wynieść śmieci. Karzesz ty swoje, on swoje. Bo każdy wychowuje swoje dziecko.
Nie trzeba odwracać się jak partner mówi o spotkaniu z dzieckiem, nawet tym nielubianym.
Dzieci nie da się wykreślić z życia i nie powinno się zabraniać kontaktów z nimi - nikomu.
Nie lubię, nie muszę uczestniczyć.
Potwierdzam, że stojąc z boku widzi się błędy wychowawcze drugiego człowieka, widzi się jak obce dziecko manipuluje rodzicami... ale wiem z doświadczenia, że im więcej będzie się zwracało uwagi tym gorzej będzie dla nas. Facet chyba już tak ma, że broni się atakiem.

Dziewczyny, trzymajcie się.
Dobrze, że mnie, nam się udało. Ale ja też ma za męża dyplomatę........

5 546

Odp: Być drugą i macochą

Dzięki Ewarg, dziękuję Kjim,

nie zgadzam się tylko z jednym. Nie będę M sugerować, że mogę znaleźć sobie kogoś innego, bo to jest oczywiste. Jeśli facet dostanie potwierdzenie, że nie jest w stanie podołać moim wymaganiom to po prostu się wycofa. Ja muszę wierzyć w niego, że jest w stanie mnie zadowolić, wtedy i on będzie chciał temu podołać.

Mam jedno pytanie, bo właśnie jestem po rozmowie telefonicznej z M i nie wiem jak z tego wybrnąć.

Postawił mi warunek, że on spędza w miarę możliwości noc u mnie, ale oczekuje tego też ode mnie. Obiecał, że zapewni mi komfort i brak towarzystwa młodego w pokoju, ale nie w mieszkaniu. Dla mnie to chore, ale on się upiera. Uważa, że u mnie nawet jak moich dzieci nie ma w domu, to nie można ich powrotu wykluczyć.

5 547

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dzięki Ewarg, dziękuję Kjim,

nie zgadzam się tylko z jednym. Nie będę M sugerować, że mogę znaleźć sobie kogoś innego, bo to jest oczywiste. Jeśli facet dostanie potwierdzenie, że nie jest w stanie podołać moim wymaganiom to po prostu się wycofa. Ja muszę wierzyć w niego, że jest w stanie mnie zadowolić, wtedy i on będzie chciał temu podołać.

Mam jedno pytanie, bo właśnie jestem po rozmowie telefonicznej z M i nie wiem jak z tego wybrnąć.

Postawił mi warunek, że on spędza w miarę możliwości noc u mnie, ale oczekuje tego też ode mnie. Obiecał, że zapewni mi komfort i brak towarzystwa młodego w pokoju, ale nie w mieszkaniu. Dla mnie to chore, ale on się upiera. Uważa, że u mnie nawet jak moich dzieci nie ma w domu, to nie można ich powrotu wykluczyć.

no ale twój M meszka w kawalerce,to jak chce zapewnić wam intymność,ze niby młody ma być w domu ale nie w  pokoju,to gdzie? w kuchni czy łazience będzie spal?

i Ty bys tak chciała zyc?

5 548

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Postawił mi warunek, że on spędza w miarę możliwości noc u mnie, ale oczekuje tego też ode mnie.

NIE DAJ SOBIE STAWIAĆ ŻADNYCH WARUNKÓW!  kropka. Powiedziałaś, że nie pojedziesz do niego jeśli będzie tam dzieciak!  Bądź konsekwentna, bo On kolejny raz próbuje Cię przekabacić. Nie daj mu tej satysfakcji.

5 549

Odp: Być drugą i macochą

M dzieli pokój w mieszkaniu, by zrobić młodemu własny kąt z osobnym wyjściem. Obawiam się, że nic nie ugram nie idąc na kompromisy. Uważam, że u mnie w domu jest teraz więcej przestrzeni, ale M upiera się, że oboje powinniśmy się odwiedzać i zostawać na noc, a widzę, że nie przewiduje przechować w tym czasie młodego u ex, czy dziadków. Może faktycznie to wszystko nie ma racji bytu.

5 550 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-04-15 12:14:46)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dzięki Ewarg, dziękuję Kjim,

nie zgadzam się tylko z jednym. Nie będę M sugerować, że mogę znaleźć sobie kogoś innego, bo to jest oczywiste. Jeśli facet dostanie potwierdzenie, że nie jest w stanie podołać moim wymaganiom to po prostu się wycofa. Ja muszę wierzyć w niego, że jest w stanie mnie zadowolić, wtedy i on będzie chciał temu podołać.

Mam jedno pytanie, bo właśnie jestem po rozmowie telefonicznej z M i nie wiem jak z tego wybrnąć.

Postawił mi warunek, że on spędza w miarę możliwości noc u mnie, ale oczekuje tego też ode mnie. Obiecał, że zapewni mi komfort i brak towarzystwa młodego w pokoju, ale nie w mieszkaniu. Dla mnie to chore, ale on się upiera. Uważa, że u mnie nawet jak moich dzieci nie ma w domu, to nie można ich powrotu wykluczyć.

Moja babcia odpowiedziała by szanująca się kobieta nie sypia u mężczyzny w obecności jego dzieci
a ja zadam ci pytanie - a gdzie jego synek będzie wtedy? Ma telewizor w swoim pokoju? A kolację to sam sobie zrobi i sam dopilnuje się, że ma iść spać? A wy zabierzecie się za amory dopiero jak zaśnie czy nie zważając na jego 'urzędowanie"? A będziesz gościem - podstawi ci kolację, posprząta po tobie?
Owszem, twoja córka :
1/ Może ale nie musi wrócić
2/ jest dorosłą osobą i rozumie co oznaczają zamknięte drzwi do mamy pokoju
3/ jej nie trzeba dopilnowywać aby zjadła czy umyła się.


A poza tym to cholernie wkurza mnie to ciągłe stawianie ci warunków.
Albo będzie tak jak ty chcesz - teraz, na początku albo wcale. Albo na nowo uczycie się żyć w nowych warunkach albo wracacie do starego tyle, że teraz u niego (a on do tego dąży).
Przecież powiedziałaś, że chcesz odpocząć od jego dzieci a on dalej swoje. Ja to bym się dobrze zastanowiła nad jego uczuciami do ciebie.....On nie próbuje zabiegać o ciebie, on wciąż cię szantażuje.

Facet łaskę ci zrobi, że się z tobą prześpi!

No więc nie nie nocowałby u niego i miała w nosie czy zostanie u mnie. Nawet celowo oburzyłabym się jakby wpadł do mnie bez zapowiedzi. MACIE UMAWIAĆ SIĘ NA RANDKI a nie siedzisz i on wie, że zawsze czekasz na niego.
Czytaj w nieskończoność co pisze kjjm aż nauczysz się stosować we własnym życiu.

POWIEDZ, ŻE MOŻE KIEDYŚ BĘDZIESZ CHODZIĆ DO NIEGO, ALE NA TEN CZAS NIE WCHODZI TO W RACHUBĘ. A KIEDY TO NIE WIESZ BO NIE UMIESZ PRZEWIDYWAĆ PRZYSZŁOŚCI

5 551

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Obawiam się, że nic nie ugram nie idąc na kompromisy. Uważam, że u mnie w domu jest teraz więcej przestrzeni, ale M upiera się, że oboje powinniśmy się odwiedzać i zostawać na noc, a widzę, że nie przewiduje przechować w tym czasie młodego u ex, czy dziadków. Może faktycznie to wszystko nie ma racji bytu.

To jest Jego kolejna próba forsowania granic , które ty stawiasz. Nie dostrzegasz tego? To przecież właśnie Mu powiedziałaś, że nie będziesz dzielić się Waszym czasem z Jego dzieciakiem. Jeśli powiedziałaś , że nie będziesz u niego bywać jak jest u niego syn, to dałaś Mu jasny komunikat, że ma zacząć dzielić się opieką nad synem z Jego matką/babką z kim sobie chce ale NIE Z TOBĄ!!!. I niech zacznie w końcu od Matki dzieciaka egzekwować postanowienie sądu a przestanie warunki stawiać Tobie. Zobaczysz - będziesz konsekwentna, to facet nie będzie miał wyboru. Niech sobie stawia warunki Matce dzieciaka a nie Tobie.

5 552

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

A poza tym to cholernie wkurza mnie to ciągłe stawianie ci warunków.
Albo będzie tak jak ty chcesz - teraz, na początku albo wcale. Albo na nowo uczycie się żyć w nowych warunkach albo wracacie do starego tyle, że teraz u niego (a on do tego dąży).
Przecież powiedziałaś, że chcesz odpocząć od jego dzieci a on dalej swoje. Ja to bym się dobrze zastanowiła nad jego uczuciami do ciebie.....On nie próbuje zabiegać o ciebie, on wciąż cię szantażuje.
Facet łaskę ci zrobi, że się z tobą prześpi!
No więc nie nie nocowałby u niego i miała w nosie czy zostanie u mnie. Nawet celowo oburzyłabym się jakby wpadł do mnie bez zapowiedzi. MACIE UMAWIAĆ SIĘ NA RANDKI a nie siedzisz i on wie, że zawsze czekasz na niego.

Z naszego punktu widzenia tak własnie to wygląda. Popieram wszystko co napisał Ewarg. Szanuj sie!!!

5 553

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

A poza tym to cholernie wkurza mnie to ciągłe stawianie ci warunków.
Albo będzie tak jak ty chcesz - teraz, na początku albo wcale. Albo na nowo uczycie się żyć w nowych warunkach albo wracacie do starego tyle, że teraz u niego (a on do tego dąży).
Przecież powiedziałaś, że chcesz odpocząć od jego dzieci a on dalej swoje. Ja to bym się dobrze zastanowiła nad jego uczuciami do ciebie.....On nie próbuje zabiegać o ciebie, on wciąż cię szantażuje.
Facet łaskę ci zrobi, że się z tobą prześpi!
No więc nie nie nocowałby u niego i miała w nosie czy zostanie u mnie. Nawet celowo oburzyłabym się jakby wpadł do mnie bez zapowiedzi. MACIE UMAWIAĆ SIĘ NA RANDKI a nie siedzisz i on wie, że zawsze czekasz na niego.

Z naszego punktu widzenia tak własnie to wygląda. Popieram wszystko co napisał Ewarg. Szanuj sie!!!

tak jest ,Zazdrosna widzisz ja się prawie nigdy nie zgadzam z Ewarg ale tu mysle podobnie....

chcialas cos zmienić,niechcialas brac udziału w tej ,,sielance,,teraz znowu powolutku będzie to samo,czemu pozwalasz mu stawiac warunki,do sexu jest pelno facetow,czesto w lepszej sytuacji ,bez dzieci i bardzo chętnie przybiegli by do twojego domu,w dodatku bylyby kwaiatki,czekoladki,czy romantyczne kolacje............

5 554

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

A poza tym to cholernie wkurza mnie to ciągłe stawianie ci warunków.
Albo będzie tak jak ty chcesz - teraz, na początku albo wcale. Albo na nowo uczycie się żyć w nowych warunkach albo wracacie do starego tyle, że teraz u niego (a on do tego dąży).
Przecież powiedziałaś, że chcesz odpocząć od jego dzieci a on dalej swoje. Ja to bym się dobrze zastanowiła nad jego uczuciami do ciebie.....On nie próbuje zabiegać o ciebie, on wciąż cię szantażuje.
Facet łaskę ci zrobi, że się z tobą prześpi!
No więc nie nie nocowałby u niego i miała w nosie czy zostanie u mnie. Nawet celowo oburzyłabym się jakby wpadł do mnie bez zapowiedzi. MACIE UMAWIAĆ SIĘ NA RANDKI a nie siedzisz i on wie, że zawsze czekasz na niego.

Z naszego punktu widzenia tak własnie to wygląda. Popieram wszystko co napisał Ewarg. Szanuj sie!!!

tak jest ,Zazdrosna widzisz ja się prawie nigdy nie zgadzam z Ewarg ale tu mysle podobnie....

chcialas cos zmienić,niechcialas brac udziału w tej ,,sielance,,teraz znowu powolutku będzie to samo,czemu pozwalasz mu stawiac warunki,do sexu jest pelno facetow,czesto w lepszej sytuacji ,bez dzieci i bardzo chętnie przybiegli by do twojego domu,w dodatku bylyby kwaiatki,czekoladki,czy romantyczne kolacje............

przeczytałam wszystko... Zazdrosna ! słuchaj się dziewczyn! on dopiero kilka dni nie mieszka ... a Ty już zaczynasz mięknąć !
skoro dzwoni , przyłazi .. znaczy że mu zależy .
Ale trzeba sprawdzić czy mu zależy na kobiecie czy na ekipie sprzątająco - gotującej z opiekunka w zestawie.
Daj mu czas ... bo na razie facet jest w letargu... leci z roboty do domu ..zakupy .. gotowanie... zobacz jak się poświęca ??? dla Ciebie / was kiedyś leciał tak po pracy i gotował ???
daj mu czas niech pożyje nowym i zobaczy jaki to miód. Sam będzie chciał jak najczęściej młodego eksmitować... bo wszystkie obowiązki będzie miała na swojej głowie .. ale daj mu się o tym przekonać

5 555

Odp: Być drugą i macochą

Macie racje, jesteście jak zwykle niezawodne, dziękuje. Dałam mu czas na przemyślenia. Żadna kobieta nie powinna usłyszeć, ze facet nie chce u niej nocować.

5 556

Odp: Być drugą i macochą

Kobity. Są Apelacyjny odrzucił pozew o podniesienie o alimentów W CAŁOŚCI!!!!!

Jest jednak sprawiedliwość na tym świecie:-) Wyrok jest prawomocny od razu bez prawa do jakiegokolwiek odwołania :-)

5 557

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Kobity. Są Apelacyjny odrzucił pozew o podniesienie o alimentów W CAŁOŚCI!!!!!

Jest jednak sprawiedliwość na tym świecie:-) Wyrok jest prawomocny od razu bez prawa do jakiegokolwiek odwołania :-)

nie bardzo jestem w temacie - czyli ex Twojego faceta nie dostała podwyżki ??
czy chciała większą niż ostatnio ?

5 558 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-15 17:18:53)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Kobity. Są Apelacyjny odrzucił pozew o podniesienie o alimentów W CAŁOŚCI!!!!!

Jest jednak sprawiedliwość na tym świecie:-) Wyrok jest prawomocny od razu bez prawa do jakiegokolwiek odwołania :-)

Fantastycznie Kjim, przyznaj się jakich argumentów w pozwie użyłaś? Co teraz z nadpłatą? Exowa dostała termin zwrotu nienależnie pobranej kwoty alimentów? Coś marnie widzę szanse na odzyskanie pieniędzy, chyba że można rozliczyć bieżące zobowiązania na poczet nadpłaty? Liczy się satysfakcja z wygranej sprawy:)))

Chceuciekacstad dostała podwyżkę, którą podważył sąd apelacyjny.

5 559 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-15 19:55:33)

Odp: Być drugą i macochą

I stało się, dziś przyjechał M zrobić ostatnie poprawki w kuchni. Zastał moją córkę, a ja zawahałam się, czy przy niej dać mu całusa na przywitanie i tego nie zrobiłam. Młoda jednak po chwili wyszła. Byłam taka jak mi mówiłyście nawet na dowcip mi się zebrało, a przy pożegnaniu niewzruszona tym faktem mu podziękowałam. On dał mi bukiet kwiatów i śliczny prezent. Po czym przytulił mnie czule a ja, zauważyłam że on cały drży. Potem pośpiesznie wyszedł mówiąc, że 'zrozumiem'. Po chwili zauważyłam, że oddał mi swoje klucze od mojego mieszkania. Dyskretnie w pudełku zostawił mi wszystkie moje rzeczy, które były u niego w mieszkaniu. Po kilku minutach dostałam smsa, że podjął decyzje o odejściu ode mnie, bo nasz związek nie ma szans na przetrwanie, a sprawę przesądził mój brak czułości na przywitanie przy córce. Jedyne co mogę zrobić to uszanować jego wybór. Zatem ogłaszam wszem i wobec, że NIE JESTEM już DRUGĄ I MACOCHĄ. Po 3,5 letnim związku przegrałam z jego synami. Na razie źle mi z tym.

5 560 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-15 20:00:06)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

I stało się, dziś przyjechał M zrobić ostatnie poprawki w kuchni. Zastał moją córkę, a ja zawahałam się, czy przy niej dać mu całusa na przywitanie i tego nie zrobiłam. Młoda jednak po chwili wyszła. Byłam taka jak mi mówiłyście nawet na dowcip mi się zebrało, a przy pożegnaniu niewzruszona tym faktem mu podziękowałam. On dał mi bukiet kwiatów i śliczny prezent. Po czym przytulił mnie czule a ja, zauważyłam że on cały drży. Potem pośpiesznie wyszedł mówiąc, że 'zrozumiem'. Po chwili zauważyłam, że oddał mi swoje klucze od mojego mieszkania. Dyskretnie w pudełku zostawił mi wszystkie moje rzeczy, które były u niego w mieszkaniu. Po kilku minutach dostałam smsa, że podjął decyzje o odejściu ode mnie, bo nasz związek nie ma szans na przetrwanie, a sprawę przesądził mój brak czułości na przywitanie przy córce. Jedyne co mogę zrobić to uszanować jego wybór.

ten całus to pretekst ,co on wie szybciej co się wydarzy,ze twoje rzeczy spakowal w pudelk i ci je przywiozl...................dla mnie to ciag dalszy manipulacji....nie przejmuj się nic,niedlugo się odezwie ,on już stawia na ostrzu noza i rozstaje się z toba jak wszystko zawodzi......

no ,tylko nie dzwon do niego,spokoj i nic nie rob,przylezie jak przemysli,daj mu czas przywyknąć do nowej Zazdrosnej ,już nie naiwnej,twardej ,nie wierze e to koniec

5 561 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-15 20:04:02)

Odp: Być drugą i macochą

LUSILJU, dziękuje za wsparcie, ale ja już nie chcę. On nigdy nie zaakceptuje mnie takiej jaka jestem, tylko będzie się starał mnie zmienić. Przecież zaczęłam być szczęśliwa i cieszyć się życiem, jemu na tym nie zależało. To nie zmienia faktu, że serce mi pęka. Tak wiem, że on już to zaplanował wcześniej. Dotrzymał słowa, zrobił remont i odszedł. Już nie chce jego powrotu, nie jestem pieskiem z bumerangiem.

5 562 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-15 20:06:18)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

LUSILJU, dziękuje za wsparcie, ale ja już nie chcę. On nigdy nie zaakceptuje mnie takiej jaka jestem, tylko będzie się starał mnie zmienić. Przecież zaczęłam być szczęśliwa i cieszyć się życiem, jemu na tym nie zależało. To nie zmienia faktu, że serce mi pęka. Tak wiem, że on już to zaplanował wcześniej. Dotrzymał słowa, zrobił remont i odszedł.

ale on cie zna jedynie taka ulegla,dajaca się ugiąć i teraz przezyl szok ,nie spodziewalsie tego,on myslal ze posiedzi tam i zaraz wroci bo ty się ugniesz,nic nie rob,na razie jesteś,,cala w emocjach,,nie pisz durnych smsów,nie dzwon,uspokoj sie,chociaz to trudne,co ma być to będzie,ja i tak czuje ze to nie koniec ,ale czy ty go zechcesz to inna sprawa

5 563 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-15 20:33:45)

Odp: Być drugą i macochą

Nie obawiaj się, ostatnia rzecz która mi przychodzi do głowy to pisanie smsów do niego. Teraz dopiero będę niedostępna. Idę poszukać Tokaja, jak tak dalej pójdzie to popadnę w alkoholizm. Wiem, że to nie rozwiąże problemów, ale teraz walczę o przeżycie dzisiejszego wieczora. Dziękuję, że jesteś, twoje słowa są jak balsam na moje rany.

5 564 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-15 22:04:42)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Nie obawiaj się, ostatnia rzecz która mi przychodzi do głowy to pisanie smsów do niego. Teraz dopiero będę niedostępna. Idę poszukać Tokaja, jak tak dalej pójdzie to popadnę w alkoholizm. Wiem, że to nie rozwiąże problemów, ale teraz walczę o przeżycie dzisiejszego wieczora. Dziękuję, że jesteś, twoje słowa są jak balsam na moje rany.

nie ma za co,bedzie dobrze,musi być gorzej żeby moglo być lepiej,

mi się i tak wydaje ze to będzie miało ciag dalszy,zwyczajniie M się takiego obrotu sprawy nie spodziewal,przypomina mi to sytuacje kijm ,kiedyś tez się rozstala ze swoim m ,pisala tu ze koniec itp. ,potem na jakas chwile  zniknela i tez chyba napisala ze nie jest już druga i macocha,zycie jest nieprzewidywalne

wtrace jeszcze odnośnie twojego emka,on się czasem zachowywal tak jakby łaske robil,ze z toba jest,te warunki ,stawianie pod sciana,fochy,wymuszanie...
a tymczasem to partia żadna,kawalerka i dzieciak na glowie,no szansa na sukces ,facet pod tytulem ,,marzenie każdej kobiety,,
a na drugiego dzeciaka pewno jeszcze alimenty

5 565

Odp: Być drugą i macochą

Facet szantażuje cię.
No popatrz Lusilju - znowu się zgadzamy!
Specjalnie przyszedł z resztą rzeczy, prezentem, kwiatami... żeby ci dokona. Myślał, że rzucisz się z płaczem a tu .... No to wymyślił, że to twoja wina (robił tak zawsze) bo to na ciebie działało - wbijanie cię w poczucie winy.
No, może nie przesadzać z tym tokajem bo jutro jest kolejny dzień i praca. Poręcze, pomoże. Ja mogę popłakać z tobą, tak da towarzystwa.
Zasługujesz na kogoś lepszego, on nie zasłużył na ciebie. Głowa do góry. Dasz radę!

5 566

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

I stało się, dziś przyjechał M zrobić ostatnie poprawki w kuchni. Zastał moją córkę, a ja zawahałam się, czy przy niej dać mu całusa na przywitanie i tego nie zrobiłam. Młoda jednak po chwili wyszła. Byłam taka jak mi mówiłyście nawet na dowcip mi się zebrało, a przy pożegnaniu niewzruszona tym faktem mu podziękowałam. On dał mi bukiet kwiatów i śliczny prezent. Po czym przytulił mnie czule a ja, zauważyłam że on cały drży. Potem pośpiesznie wyszedł mówiąc, że 'zrozumiem'. Po chwili zauważyłam, że oddał mi swoje klucze od mojego mieszkania. Dyskretnie w pudełku zostawił mi wszystkie moje rzeczy, które były u niego w mieszkaniu. Po kilku minutach dostałam smsa, że podjął decyzje o odejściu ode mnie, bo nasz związek nie ma szans na przetrwanie, a sprawę przesądził mój brak czułości na przywitanie przy córce. Jedyne co mogę zrobić to uszanować jego wybór. Zatem ogłaszam wszem i wobec, że NIE JESTEM już DRUGĄ I MACOCHĄ. Po 3,5 letnim związku przegrałam z jego synami. Na razie źle mi z tym.

Zazdrosna, nie łam się kobieto. Jestem przekonana , że to kolejna próba sił z Jego strony. Nie dało się po prośbie i na litość, to próbuje w inny sposób. I co najgorsze nadal winą próbuje obarczać Ciebie (bo nie okazałaś mu czułości.... hahaha śmieszny jest po prostu) i nadal robi z siebie ofiarę. Biedny poszkodowany tatuś. Najpierw Była Mu na kopała i oskubała, potem został wrolowany w niańkę nastolatka (bidny tatuś z synkiem) a teraz jeszcze Ty nie okazujesz Mu czułości. No myślałby kto, jaka ofiara z Niego - wszyscy Go krzywdzą.  No on przecież bardzo chciał tylko, że to wszytko Twoja wina :-).. Nawet nie próbuj tego brać do siebie. Toksyczny manipulant z Niego. Lusilju dobrze pamięta. Ja też usłyszałam, że ze względu na moją postawę i że tak bardzo nienawidzę Jego dzieci, ON musi odejść ( by dalej spełniać swoją misję bycia ojcem) , że nigdy o mnie nie zapomni, ale niestety nie możemy być razem, bo mur w postaci dzieci jest nie do przeskoczenia. TEREFERE. Górnolotne gadki, by wpędzić kobietę w poczucie winy. A potem szybciuto sam zburzył mur, popalił mosty i wrócił do domu z pokulonym ogonem.  Wczoraj cieszył się jak dziecko , że przytemperował w końcu Exową. Słowem nie wspomniał, że wyższe alimenty, to przecież dla dobra dzieci, dla Ich komfortu, że może tą apelacją zabrał coś dzieciom.... itd. Zaprosił mnie na kolację,  bo jak teraz mówił, jest co świętować. Jaki wniosek----> facet próbuje na siłę wzbudzić Twoje poczucie winy, gra na Twoich emocjach i daj wiarę dziewczynom, za chwile będą kolejne smsy z wyrzutami, potem ze słowami jak bardzo Cię kocha, tylko Ty nie możesz zaakceptować pewnych rzeczy, że to Ty nie chcesz iść na kompromis.... a potem znowu z wyrzutami i obwinianiem Cię. Nie daj się wciągnąć w te gierki.  Jeśli już najdzie Cię ochota na rozmowę z Nim to nie daj się sprowokować i powtarzaj mu jak mantrę , że to był Jego wybór, jego decyzja i niech nie próbuje Cię za to obwiniać.
Trzymaj się, bo wiem , że targać będą teraz Tobą emocje. Ale nie daj się wciągnąć w tę Jego grę.

5 567

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

I stało się, dziś przyjechał M zrobić ostatnie poprawki w kuchni. Zastał moją córkę, a ja zawahałam się, czy przy niej dać mu całusa na przywitanie i tego nie zrobiłam. Młoda jednak po chwili wyszła. Byłam taka jak mi mówiłyście nawet na dowcip mi się zebrało, a przy pożegnaniu niewzruszona tym faktem mu podziękowałam. On dał mi bukiet kwiatów i śliczny prezent. Po czym przytulił mnie czule a ja, zauważyłam że on cały drży. Potem pośpiesznie wyszedł mówiąc, że 'zrozumiem'. Po chwili zauważyłam, że oddał mi swoje klucze od mojego mieszkania. Dyskretnie w pudełku zostawił mi wszystkie moje rzeczy, które były u niego w mieszkaniu. Po kilku minutach dostałam smsa, że podjął decyzje o odejściu ode mnie, bo nasz związek nie ma szans na przetrwanie, a sprawę przesądził mój brak czułości na przywitanie przy córce. Jedyne co mogę zrobić to uszanować jego wybór. Zatem ogłaszam wszem i wobec, że NIE JESTEM już DRUGĄ I MACOCHĄ. Po 3,5 letnim związku przegrałam z jego synami. Na razie źle mi z tym.

Zazdrosna, nie łam się kobieto. Jestem przekonana , że to kolejna próba sił z Jego strony. Nie dało się po prośbie i na litość, to próbuje w inny sposób. I co najgorsze nadal winą próbuje obarczać Ciebie (bo nie okazałaś mu czułości.... hahaha śmieszny jest po prostu) i nadal robi z siebie ofiarę. Biedny poszkodowany tatuś. Najpierw Była Mu na kopała i oskubała, potem został wrolowany w niańkę nastolatka (bidny tatuś z synkiem) a teraz jeszcze Ty nie okazujesz Mu czułości. No myślałby kto, jaka ofiara z Niego - wszyscy Go krzywdzą.  No on przecież bardzo chciał tylko, że to wszytko Twoja wina :-).. Nawet nie próbuj tego brać do siebie. Toksyczny manipulant z Niego. Lusilju dobrze pamięta. Ja też usłyszałam, że ze względu na moją postawę i że tak bardzo nienawidzę Jego dzieci, ON musi odejść ( by dalej spełniać swoją misję bycia ojcem) , że nigdy o mnie nie zapomni, ale niestety nie możemy być razem, bo mur w postaci dzieci jest nie do przeskoczenia. TEREFERE. Górnolotne gadki, by wpędzić kobietę w poczucie winy. A potem szybciuto sam zburzył mur, popalił mosty i wrócił do domu z pokulonym ogonem.  Wczoraj cieszył się jak dziecko , że przytemperował w końcu Exową. Słowem nie wspomniał, że wyższe alimenty, to przecież dla dobra dzieci, dla Ich komfortu, że może tą apelacją zabrał coś dzieciom.... itd. Zaprosił mnie na kolację,  bo jak teraz mówił, jest co świętować. Jaki wniosek----> facet próbuje na siłę wzbudzić Twoje poczucie winy, gra na Twoich emocjach i daj wiarę dziewczynom, za chwile będą kolejne smsy z wyrzutami, potem ze słowami jak bardzo Cię kocha, tylko Ty nie możesz zaakceptować pewnych rzeczy, że to Ty nie chcesz iść na kompromis.... a potem znowu z wyrzutami i obwinianiem Cię. Nie daj się wciągnąć w te gierki.  Jeśli już najdzie Cię ochota na rozmowę z Nim to nie daj się sprowokować i powtarzaj mu jak mantrę , że to był Jego wybór, jego decyzja i niech nie próbuje Cię za to obwiniać.
Trzymaj się, bo wiem , że targać będą teraz Tobą emocje. Ale nie daj się wciągnąć w tę Jego grę.

Zazdrosna, kochana, zajmij się sobą ! sport jest najlepszy na wszystko ! Nie ma to jak się zmęczyć porządnie .. a do tego jeszcze figura ładniejsza, i cera zdrowsza!

Tez uważam że to kolejna gra ze strony M ..swoją droga zachował się jak gówniarz kończąc smsem...
A Ty teraz jesteś wolna... i broń Cię przed kontaktem z nim...roztocz urok... ciesz się życiem..
wypłacz się jeśli potrzebujesz, skop drzewo , porwij poduszkę ..idź potańczyć .. powrzeszcz ale nie dzwoń do niego !
i powtarzaj jak mantra - że jestem szczęśliwa !

5 568 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-16 08:44:12)

Odp: Być drugą i macochą

Powiem wam, że szybciutko się otrząsnęłam, mam już chyba wprawę i jestem już zmęczona tym szarpaniem się. M już późnym wieczorem inicjował kontakt i nawet próbował się już umówić na spotkanie dzisiaj pod byle pretekstem. Cóż życie toczy się dalej, ja mojej wolności (od pasierba) nie oddam za żadne skarby. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa, jesteście cudowne:)

5 569 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-16 09:08:55)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Fantastycznie Kjim, przyznaj się jakich argumentów w pozwie użyłaś? Co teraz z nadpłatą? Exowa dostała termin zwrotu nienależnie pobranej kwoty alimentów? Coś marnie widzę szanse na odzyskanie pieniędzy, chyba że można rozliczyć bieżące zobowiązania na poczet nadpłaty? Liczy się satysfakcja z wygranej sprawy:)))

Argumentów używał prawnik, nie ja. Sprawa w sądzie apelacyjnym miała za zadanie wykazać, że sąd okręgowy popełnił błędy w czasie rozprawy i ostatecznie  wydał zły wyrok podwyższając alimenty mimo , że nie było ku temu przesłanek. Prawnik wskazał szereg błędów w interpretacji dokumentów. NP.: z dokumentów wynikało, że od rozwodu zarobki M nie uległy podwyższeniu, sąd okręgowy jednak stwierdził, że uległy podwyższeniu ( nie wiadomo skąd taki wniosek?). Z chaotycznych zeznań Exowej wynikało, że wydaje na dzieci ponad 3500 miesięcznie, na co nie przedstawiła żadnych dowodów, ponadto nie mogła wydawać tyle, skoro wykazywała dużo mniejszy dochód. Ponadto Sąd okręgowy źle zinterpretował Jej zaświadczenie o zarobkach i w uzasadnieniu wyroku BARDZO te dochody zaniżył (mimo, że z dokumentów i Jej zeznań wynikało, ze dochód miała jednak wyższy). Ponadto Sąd Okręgowy stwierdził, że skoro dzieci są starsze to i ich potrzeby wzrosły, wbrew temu co wynikało z zeznań i logiki, że dotychczas chodziły do prywatnego, płatnego przedszkola a teraz chodzą do publicznej podstawówki, w której nawet podręczniki są za darmo (w związku z tym utrzymanie dzieci kosztuje ją mniej o 1000 zł miesięcznie). Mimo to , sąd okręgowy orzekł, że ich utrzymanie wzrosło.
Wszystkie te błędne interpretacje i naciągane uzasadnienie sądu okręgowego wyhaczył i poważył sąd apelacyjny i ostatecznie uchylił wyrok w całości :-)
Jeśli chodzi o nadpłatę, sąd apelacyjny nie orzeka w tej sprawie. Zwrotu nienależnie pobranych przez nią alimentów przez ten czas, można dochodzić przed sądem cywilnym. Na pewno ryzykiem byłoby potrącanie sobie tej nadwyżki z aktualnie płaconych alimentów. Te powinny być płacone bez żadnych potrąceń. Spróbujemy odzyskać te pieniądze w inny sposób. I masz racje Zazdrosna, bardziej niż te pieniądze cieszy satysfakcja z wygranej i .... miejmy nadzieję przytemperuje to Exową w Jej zapędach :-)

5 570

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M już późnym wieczorem inicjował kontakt i nawet próbował się już umówić na spotkanie dzisiaj pod byle pretekstem.

A widzisz :-)))) I będzie to robił ciągle. Zobaczysz.

zazdrosna13 napisał/a:

Cóż życie toczy się dalej, ja mojej wolności (od pasierba) nie oddam za żadne skarby. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa, jesteście cudowne:)

I tak trzymaj . Nie daj sobą manipulować.

5 571 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-16 11:47:30)

Odp: Być drugą i macochą

Patrzcie co znalazłam:
http://img7.demotywatoryfb.pl//uploads/201504/1429014192_bbihrv_600.jpg

5 572

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Powiem wam, że szybciutko się otrząsnęłam, mam już chyba wprawę i jestem już zmęczona tym szarpaniem się. M już późnym wieczorem inicjował kontakt i nawet próbował się już umówić na spotkanie dzisiaj pod byle pretekstem. Cóż życie toczy się dalej, ja mojej wolności (od pasierba) nie oddam za żadne skarby. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa, jesteście cudowne:)

czy ja mogę napisac?  a nie mówiłam.....

5 573

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Powiem wam, że szybciutko się otrząsnęłam, mam już chyba wprawę i jestem już zmęczona tym szarpaniem się. M już późnym wieczorem inicjował kontakt i nawet próbował się już umówić na spotkanie dzisiaj pod byle pretekstem. Cóż życie toczy się dalej, ja mojej wolności (od pasierba) nie oddam za żadne skarby. Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa, jesteście cudowne:)

czy ja mogę napisac?  a nie mówiłam.....

dzwonił bo chciał zobaczyć efekt...kuje żelazo ... chce na emocjach Zazdrosnej pojeździć.. i myśli że kobieta odpuści.. jak on powie Żegnaj...
heh
jakby chciał skończyć to po prostu by rzucił klucze i w nosie miał... a ten szopki urządza... romantyk ze hohoh

5 574

Odp: Być drugą i macochą

Ja osobiście nie mam takiego problemu, ale moja najlepsza przyjaciółka jest z mężczyzną, który ma córkę. Dziecko jest małe, póki co mówi na nią ciocia, ale gdy okazują sobie trochę czułości, ona ich od siebie próbuje odciągnąć. Ona też martwi się, jak to będzie dalej.

5 575

Odp: Być drugą i macochą

jak plany weekendowe dziewczyny ?

Mam pewien temat , nie wiem jak go ugryźć .
Na koniec miesiąca wyjeżdżam w delegację , która niestety obejmuje wolne dni majowe.
M w tym czasie postanowił jechać na spotkanie ze znajomymi , niby ok. Tyle że na tym zjeździe znajomych będzie tez jego ex żona z jego synem .. znajomi jadą z rodzinami. Wiadomo, alkohol.. imprezy do białego rana .. ekipa zna się ponad 20 lat...
Rozum mi mówi że tu cos nie gra... ale z drugiej strony pytam się sama siebie czy mam prawo nie pozwalać???

powiedzcie mi dziewczyny , bo ja mam gonitwę myśli.
Wewnętrznie jestem wściekła , bo to jakbym ja pojechała na wyjazd 2 dniowy z moim byłym mężem , co z tego że będą inni ludzie.
Czy Wy byłyście w takiej sytuacji ?

5 576

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

jak plany weekendowe dziewczyny ?

Mam pewien temat , nie wiem jak go ugryźć .
Na koniec miesiąca wyjeżdżam w delegację , która niestety obejmuje wolne dni majowe.
M w tym czasie postanowił jechać na spotkanie ze znajomymi , niby ok. Tyle że na tym zjeździe znajomych będzie tez jego ex żona z jego synem .. znajomi jadą z rodzinami. Wiadomo, alkohol.. imprezy do białego rana .. ekipa zna się ponad 20 lat...
Rozum mi mówi że tu cos nie gra... ale z drugiej strony pytam się sama siebie czy mam prawo nie pozwalać???

powiedzcie mi dziewczyny , bo ja mam gonitwę myśli.
Wewnętrznie jestem wściekła , bo to jakbym ja pojechała na wyjazd 2 dniowy z moim byłym mężem , co z tego że będą inni ludzie.
Czy Wy byłyście w takiej sytuacji ?

spytam wprost- sadzisz ze istnieje możliwość ,,czegos,,miedzy nimi na tym wyjedzie integracyjnym?
obawiasz się trochę tego?

5 577

Odp: Być drugą i macochą

Pewnie znowu się okaże , że jestem heterą, ale ja w takiej sytuacji powiedziałabym M, że jeśli będzie tam Exowa, to Jego tam być nie powinno. Jeśli mimo wszystko pojedzie, może do domu nie wracać.
No cóż, nie ufam Jego Exowej za grosz. Po alkoholu wszyscy mogą stracić głowę. Po co kusić los i dawać Exowej szansę na jakikolwiek z nim kontakt?
Czy na tą delegację nie masz szansy zabrać ze sobą M? Może po godzinach (po szkoleniach) - nie wiem w jakim celu jedziesz, ale może byłby czas wolny , który moglibyście spędzić w delegacji razem?
A jeśli nie masz takiej możliwości, to ile byś nie gadała, nie protestowała, to w czasie Twoje nieobecności i tak On zrobi co zechce. Może wyjść z domu , nie informując Cię gdzie i z kim się wybiera.

5 578

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

jak plany weekendowe dziewczyny ?

Mam pewien temat , nie wiem jak go ugryźć .
Na koniec miesiąca wyjeżdżam w delegację , która niestety obejmuje wolne dni majowe.
M w tym czasie postanowił jechać na spotkanie ze znajomymi , niby ok. Tyle że na tym zjeździe znajomych będzie tez jego ex żona z jego synem .. znajomi jadą z rodzinami. Wiadomo, alkohol.. imprezy do białego rana .. ekipa zna się ponad 20 lat...
Rozum mi mówi że tu cos nie gra... ale z drugiej strony pytam się sama siebie czy mam prawo nie pozwalać???

powiedzcie mi dziewczyny , bo ja mam gonitwę myśli.
Wewnętrznie jestem wściekła , bo to jakbym ja pojechała na wyjazd 2 dniowy z moim byłym mężem , co z tego że będą inni ludzie.
Czy Wy byłyście w takiej sytuacji ?

spytam wprost- sadzisz ze istnieje możliwość ,,czegos,,miedzy nimi na tym wyjedzie integracyjnym?
obawiasz się trochę tego?

a można być pewnym drugiego człowieka ? jest coś takiego jak wspomnienia- kiedyś jeździli razem tam , z tymi ludźmi .. to imprezowi ludzie (cała ekipa ) , do tego alkohol.
Myślę że zawsze istnieje taka możliwość - mają dziecko , a i kiedyś były miedzy nimi pozytywne emocje. Teraz są negatywne.. kiedyś słyszałam opinię , że emocje , nie ważne jakie są zawsze między ludźmi którzy coś tam do siebie jeszcze mają .
Jak myślę o sobie i moim byłym mężu - to nie ma między nami ani złych ani dobrych relacji, nie kontaktujemy się wcale .

Pewnie tego się obawiam z jednej strony , dziwi mnie że chce jechać , kiedyś mieliśmy jechać razem ale ze względu na właśnie ex nie byliśmy, żeby ona afery nie robiła. Nie chcieliśmy by młody był tego świadkiem, jak matka po alko sceny urządza .
No i właśnie, co sobie młody pomyśli ? mamusia i tatuś razem ? mnie nie ma .. więc co ?

wiem tez że jeśli ma coś zrobić to mu żaden wyjazd nie potrzebny, ale dla mnie to jakiś zły sygnał że on chce jechać.

Postawcie się w mojej sytuacji, jakbyście Wy zareagowały.
bo ja swoim odczuciom nie wierzę już.

5 579

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Pewnie znowu się okaże , że jestem heterą, ale ja w takiej sytuacji powiedziałabym M, że jeśli będzie tam Exowa, to Jego tam być nie powinno. Jeśli mimo wszystko pojedzie, może do domu nie wracać.
No cóż, nie ufam Jego Exowej za grosz. Po alkoholu wszyscy mogą stracić głowę. Po co kusić los i dawać Exowej szansę na jakikolwiek z nim kontakt?
Czy na tą delegację nie masz szansy zabrać ze sobą M? Może po godzinach (po szkoleniach) - nie wiem w jakim celu jedziesz, ale może byłby czas wolny , który moglibyście spędzić w delegacji razem?
A jeśli nie masz takiej możliwości, to ile byś nie gadała, nie protestowała, to w czasie Twoje nieobecności i tak On zrobi co zechce. Może wyjść z domu , nie informując Cię gdzie i z kim się wybiera.

e tam zaraz hetera....
ja na szczęście problemów tego typu nie miałam ,bo maz wspólnych znajomych ,nawet przyjaciela z rodziny exowej się   ,,wyzbyl,,.nie powiem ze nie pod wpływem moich skromnych naciskow,chociaz sam uznal  ze ma dość tematu exowej w ichrozmowach i chce ten epizod wymazac ze swojego zycia

5 580

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Pewnie znowu się okaże , że jestem heterą, ale ja w takiej sytuacji powiedziałabym M, że jeśli będzie tam Exowa, to Jego tam być nie powinno. Jeśli mimo wszystko pojedzie, może do domu nie wracać.
No cóż, nie ufam Jego Exowej za grosz. Po alkoholu wszyscy mogą stracić głowę. Po co kusić los i dawać Exowej szansę na jakikolwiek z nim kontakt?
Czy na tą delegację nie masz szansy zabrać ze sobą M? Może po godzinach (po szkoleniach) - nie wiem w jakim celu jedziesz, ale może byłby czas wolny , który moglibyście spędzić w delegacji razem?
A jeśli nie masz takiej możliwości, to ile byś nie gadała, nie protestowała, to w czasie Twoje nieobecności i tak On zrobi co zechce. Może wyjść z domu , nie informując Cię gdzie i z kim się wybiera.

Wiem to , dlatego na jego newsa nic nie powiedziałam.
chyba się kończymy .

Mam podobne zdanie co Ty Kjim, ale nie w sensie że nie ma co szansy dawać exowej..ale raczej M nie ufam.
Rozumiem spotkanie z kolegami, na którym zresztą był cały weekend miesiąc temu... ale w takiej konfiguracji to dla mnie jasny sygnał.. że on drobne kroki robi w tamtym kierunku.
Przez ostatnie lata nie zdecydował się jechać ze mną , bo obawiał się scen ex ..a teraz nagle jedzie sam ??? heh

no cóż .niczego sobie nie obiecywaliśmy. Każdy idzie tam gdzie mu lepiej smile

5 581

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

jak plany weekendowe dziewczyny ?

Mam pewien temat , nie wiem jak go ugryźć .
Na koniec miesiąca wyjeżdżam w delegację , która niestety obejmuje wolne dni majowe.
M w tym czasie postanowił jechać na spotkanie ze znajomymi , niby ok. Tyle że na tym zjeździe znajomych będzie tez jego ex żona z jego synem .. znajomi jadą z rodzinami. Wiadomo, alkohol.. imprezy do białego rana .. ekipa zna się ponad 20 lat...
Rozum mi mówi że tu cos nie gra... ale z drugiej strony pytam się sama siebie czy mam prawo nie pozwalać???

powiedzcie mi dziewczyny , bo ja mam gonitwę myśli.
Wewnętrznie jestem wściekła , bo to jakbym ja pojechała na wyjazd 2 dniowy z moim byłym mężem , co z tego że będą inni ludzie.
Czy Wy byłyście w takiej sytuacji ?

spytam wprost- sadzisz ze istnieje możliwość ,,czegos,,miedzy nimi na tym wyjedzie integracyjnym?
obawiasz się trochę tego?

a można być pewnym drugiego człowieka ? jest coś takiego jak wspomnienia- kiedyś jeździli razem tam , z tymi ludźmi .. to imprezowi ludzie (cała ekipa ) , do tego alkohol.
Myślę że zawsze istnieje taka możliwość - mają dziecko , a i kiedyś były miedzy nimi pozytywne emocje. Teraz są negatywne.. kiedyś słyszałam opinię , że emocje , nie ważne jakie są zawsze między ludźmi którzy coś tam do siebie jeszcze mają .
Jak myślę o sobie i moim byłym mężu - to nie ma między nami ani złych ani dobrych relacji, nie kontaktujemy się wcale .

Pewnie tego się obawiam z jednej strony , dziwi mnie że chce jechać , kiedyś mieliśmy jechać razem ale ze względu na właśnie ex nie byliśmy, żeby ona afery nie robiła. Nie chcieliśmy by młody był tego świadkiem, jak matka po alko sceny urządza .
No i właśnie, co sobie młody pomyśli ? mamusia i tatuś razem ? mnie nie ma .. więc co ?

wiem tez że jeśli ma coś zrobić to mu żaden wyjazd nie potrzebny, ale dla mnie to jakiś zły sygnał że on chce jechać.

Postawcie się w mojej sytuacji, jakbyście Wy zareagowały.
bo ja swoim odczuciom nie wierzę już.

powiedziałabym mu ze bardzo się dziwie ze chce jechać i ze jestem z tego powodu niezadowolona.....a jak zależy mu na twoim komforcie psychicnym to nie powinien jechac..........
i tak,wiem ze to manipulacja ale miałabym to w doopie,cel uswieca srodki

5 582

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:
kjim napisał/a:

Pewnie znowu się okaże , że jestem heterą, ale ja w takiej sytuacji powiedziałabym M, że jeśli będzie tam Exowa, to Jego tam być nie powinno. Jeśli mimo wszystko pojedzie, może do domu nie wracać.
No cóż, nie ufam Jego Exowej za grosz. Po alkoholu wszyscy mogą stracić głowę. Po co kusić los i dawać Exowej szansę na jakikolwiek z nim kontakt?
Czy na tą delegację nie masz szansy zabrać ze sobą M? Może po godzinach (po szkoleniach) - nie wiem w jakim celu jedziesz, ale może byłby czas wolny , który moglibyście spędzić w delegacji razem?
A jeśli nie masz takiej możliwości, to ile byś nie gadała, nie protestowała, to w czasie Twoje nieobecności i tak On zrobi co zechce. Może wyjść z domu , nie informując Cię gdzie i z kim się wybiera.

e tam zaraz hetera....
ja na szczęście problemów tego typu nie miałam ,bo maz wspólnych znajomych ,nawet przyjaciela z rodziny exowej się   ,,wyzbyl,,.nie powiem ze nie pod wpływem moich skromnych naciskow,chociaz sam uznal  ze ma dość tematu exowej w ichrozmowach i chce ten epizod wymazac ze swojego zycia

no widzisz kochana, a mój M nawet koleżanki ex ma w znajomych na fb ... które po nim jak po psie jeżdżą .. za zostawienie kobiety z dzieckiem.. jest w grupie zamkniętej z ex i tymi znajomymi... ja nie wiem co oni tam piszą ... nie wiem czy on tam czasami ex nie śledzi... haha
noooo .
Masz rację Kjim, jeśli pojedzie to oczywista deklaracja z jego strony.
Chce być blisko syna to ok, chce się dogadywać z ex.. jego sprawa - ale niech te starania nie na mój koszt będą .
Najpierw niech skończy ze mną epizod:)

5 583 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 10:12:52)

Odp: Być drugą i macochą

Pisałam już kiedyś tu o tym. facet póki sam czegoś nie doświadczy na swojej skórze to "ni zrozumi".
Kiedy w czasie wizyty u Jego rodziny lub znajomych pojawiał się temat Exowej (wszyscy mieli coś do powiedzenia w temacie , tylko nie ja) , to szybko sprowokowałam analogiczną sytuację podczas naszej wizyty u mojej rodziny i moich znajomych. Dopiero wtedy do Niego dotarło jak podle się człowiek czuje kiedy nawija się ciągle w temacie Exa/Exowej wykluczając jednocześnie nowego partnera z rozmowy. Podobnie zrobiłabym w sytuacji powtarzających się wspólnych wypadów z Byłą. Zainscenizowałabym wspólny wypad/imprezę z moim byłym mężem i powiedziałabym M , że idę sama! Oj zabolałoby....... :-)
Twój M czuje się bezkarny (i nie wie co to znaczy) bo Ty kontaktów ze swoim Byłym nie masz. Ale może wymyśl coś, że syn nie długo pełnoletni będzie, że musisz się spotkać z byłym na kawie i omówić co nie co??? Nie mówię żebyś organizowała takie spotkanie, a jedynie powiedziała, że macie się spotkać.... Może to zadziała na wyobraźnię Twojego faceta. A jeśli Mu odrobine na Tobie zależy zazdrość przysłoni zdrowy rozsądek i zacznie Ci odradzać to spotkanie. Wtedy odwróć piłeczkę. powiedz , że nie będziesz spotykac się z Byłym pod warunkiem , że On przestanie spotykać się z Byłą.

5 584 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-17 10:14:26)

Odp: Być drugą i macochą

a

chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:
kjim napisał/a:

Pewnie znowu się okaże , że jestem heterą, ale ja w takiej sytuacji powiedziałabym M, że jeśli będzie tam Exowa, to Jego tam być nie powinno. Jeśli mimo wszystko pojedzie, może do domu nie wracać.
No cóż, nie ufam Jego Exowej za grosz. Po alkoholu wszyscy mogą stracić głowę. Po co kusić los i dawać Exowej szansę na jakikolwiek z nim kontakt?
Czy na tą delegację nie masz szansy zabrać ze sobą M? Może po godzinach (po szkoleniach) - nie wiem w jakim celu jedziesz, ale może byłby czas wolny , który moglibyście spędzić w delegacji razem?
A jeśli nie masz takiej możliwości, to ile byś nie gadała, nie protestowała, to w czasie Twoje nieobecności i tak On zrobi co zechce. Może wyjść z domu , nie informując Cię gdzie i z kim się wybiera.

e tam zaraz hetera....
ja na szczęście problemów tego typu nie miałam ,bo maz wspólnych znajomych ,nawet przyjaciela z rodziny exowej się   ,,wyzbyl,,.nie powiem ze nie pod wpływem moich skromnych naciskow,chociaz sam uznal  ze ma dość tematu exowej w ichrozmowach i chce ten epizod wymazac ze swojego zycia

no widzisz kochana, a mój M nawet koleżanki ex ma w znajomych na fb ... które po nim jak po psie jeżdżą .. za zostawienie kobiety z dzieckiem.. jest w grupie zamkniętej z ex i tymi znajomymi... ja nie wiem co oni tam piszą ... nie wiem czy on tam czasami ex nie śledzi... haha
noooo .
Masz rację Kjim, jeśli pojedzie to oczywista deklaracja z jego strony.
Chce być blisko syna to ok, chce się dogadywać z ex.. jego sprawa - ale niech te starania nie na mój koszt będą .
Najpierw niech skończy ze mną epizod:)

a zapytalas go kiedyś co tam wypisują,moze dalby poczytac,dziwie ci się ,bo jak to jest jakas grupa tematyczna to ja już bym dawno w niej była,co ci zalezalo zaintersowac się tymi pierdolami co oni,ja bym się wkrecila i udawala jak mnie to strasznie jara i jeszcze by miał poczucie ze mnie czyms zainteresowal i w to wciagnal,trzeba sprytu....

5 585 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-17 10:21:41)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Masz rację Kjim, jeśli pojedzie to oczywista deklaracja z jego strony.
Chce być blisko syna to ok, chce się dogadywać z ex.. jego sprawa - ale niech te starania nie na mój koszt będą .
Najpierw niech skończy ze mną epizod:)

Ale nie będzie tego wiedział póki Mu tego jasno nie zakomunikujesz. Nie rób wyrzutów potem, jak jednak pojedzie. Ty powiedz Mu to teraz, jasno, czego oczekujesz i z jakiego powodu nie chcesz by tam jechał. A może to jest też zagrywka z Jego strony. Mów Ci, ze jedzie bawić się w towarzystwie Byłej, żeby wzbudzić w tobie zazdrość i żeby dowiedzieć się czy Tobie jeszcze zależy? To Mu powiedz, że Ci zależy, że jesteś zazdrosna i niepewna, że JEJ nie ufasz, a jeśli mimo wszystko On pojedzie to kolejny raz pokaże ....... czy i jak liczy się z Twoim zdaniem.

Sytuacja troche się komplikuje , bo Ty w tym czasie też wyjeżdżasz, a co za tym idzie zostawiasz Go samego. Może zaproponuj, ze jest to szansa żeby zabrał Młodego do siebie, matka niech się bawi bez obciążeń , a On miałby szansę pobyć z synem???

Ale coś czuję , że kontrargument będzie taki, że najpierw ograniczasz mu/krzywisz się na spotkania Jego z synem, a teraz próbujesz mu ograniczać znajomych.

5 586

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

a

chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

e tam zaraz hetera....
ja na szczęście problemów tego typu nie miałam ,bo maz wspólnych znajomych ,nawet przyjaciela z rodziny exowej się   ,,wyzbyl,,.nie powiem ze nie pod wpływem moich skromnych naciskow,chociaz sam uznal  ze ma dość tematu exowej w ichrozmowach i chce ten epizod wymazac ze swojego zycia

no widzisz kochana, a mój M nawet koleżanki ex ma w znajomych na fb ... które po nim jak po psie jeżdżą .. za zostawienie kobiety z dzieckiem.. jest w grupie zamkniętej z ex i tymi znajomymi... ja nie wiem co oni tam piszą ... nie wiem czy on tam czasami ex nie śledzi... haha
noooo .
Masz rację Kjim, jeśli pojedzie to oczywista deklaracja z jego strony.
Chce być blisko syna to ok, chce się dogadywać z ex.. jego sprawa - ale niech te starania nie na mój koszt będą .
Najpierw niech skończy ze mną epizod:)

a zapytalas go kiedyś co tam wypisują,moze dalby poczytac,dziwie ci się ,bo jak to jest jakas grupa tematyczna to ja już bym dawno w niej była,co ci zalezalo zaintersowac się tymi pierdolami co oni,ja bym się wkrecila i udawala jak mnie to strasznie jara i jeszcze by miał poczucie ze mnie czyms zainteresowal i w to wciagnal,trzeba sprytu....

sęk w tym że to nie grupa tematyczna.. to grupa znajomych ze szkoły - dokładnie facetów. Ale i ich zon . ..a ex jest przez zasiedzenie:)

5 587

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Masz rację Kjim, jeśli pojedzie to oczywista deklaracja z jego strony.
Chce być blisko syna to ok, chce się dogadywać z ex.. jego sprawa - ale niech te starania nie na mój koszt będą .
Najpierw niech skończy ze mną epizod:)

Ale nie będzie tego wiedział póki Mu tego jasno nie zakomunikujesz. Nie rób wyrzutów potem, jak jednak pojedzie. Ty powiedz Mu to teraz, jasno, czego oczekujesz i z jakiego powodu nie chcesz by tam jechał. A może to jest też zagrywka z Jego strony. Mów Ci, ze jedzie bawić się w towarzystwie Byłej, żeby wzbudzić w tobie zazdrość i żeby dowiedzieć się czy Tobie jeszcze zależy? To Mu powiedz, że Ci zależy, że jesteś zazdrosna i niepewna, że JEJ nie ufasz, a jeśli mimo wszystko On pojedzie to kolejny raz pokaże ....... czy i jak liczy się z Twoim zdaniem.

Sytuacja troche się komplikuje , bo Ty w tym czasie też wyjeżdżasz, a co za tym idzie zostawiasz Go samego. Może zaproponuj, ze jest to szansa żeby zabrał Młodego do siebie, matka niech się bawi bez obciążeń , a On miałby szansę pobyć z synem???

Ale coś czuję , że kontrargument będzie taki, że najpierw ograniczasz mu/krzywisz się na spotkania Jego z synem, a teraz próbujesz mu ograniczać znajomych.

no właśnie, chcę tego uniknąć.
Powiem tylko jak to widzę i co czuję , zapytam czy ja na podobne wyjazdy również mam wolną rękę.
Nie będę stawiać warunków.

Jest wolny , jego decyzja i jego konsekwencje.

5 588

Odp: Być drugą i macochą

No tak, niby to rozsądne, ale...... nie zmieni to jednak  tego, że:
1. On pojedzie (bo nie zrozumie o co Ci tak naprawdę chodzi),
2. Tobie będzie przykro (bo On nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć i mimo wszystko pojechał)
3. po weekendzie Ty będziesz zła i smutna
4. On powie: "nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież to impreza jak każda inna"
Stanie na tym, że awanturę przełożycie na trochę później (pierwszą połowę maja) a weekend będziesz miała i tak zwalony, bo będziesz się zamartwiać czy oby do niczego tam nie doszło.

5 589

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

No tak, niby to rozsądne, ale...... nie zmieni to jednak  tego, że:
1. On pojedzie (bo nie zrozumie o co Ci tak naprawdę chodzi),
2. Tobie będzie przykro (bo On nie zrozumiał, albo nie chciał zrozumieć i mimo wszystko pojechał)
3. po weekendzie Ty będziesz zła i smutna
4. On powie: "nie rozumiem o co Ci chodzi, przecież to impreza jak każda inna"
Stanie na tym, że awanturę przełożycie na trochę później (pierwszą połowę maja) a weekend będziesz miała i tak zwalony, bo będziesz się zamartwiać czy oby do niczego tam nie doszło.

kjim, ale o to właśnie w tym chodzi - jeśli on nie widzi nic niewłaściwego w tym wyjeździe " jak po staremu ".. to ja nawet groźbami niczego nie zmienię. Bo sorry , ale nie wydaje mi się żeby ktoś kto nie ma w tym "projektu na przyszłość" i celu...chciał spędzić czas razem z ex i przyjaciółmi.... Co innego rozstać się w zgodzie i mieć poprawne relacje .. a co innego toczyć walkę i nagle "nie ma sprawy że ona tam będzie " ???
sorry , może i ja nadal naiwna jestem. Ale w brak intencji tutaj , nie wierzę smile
A może to ja właśnie postawiłam jakąś granicę ???

5 590

Odp: Być drugą i macochą

Poczekaj, poczekaj.
Mówisz, że dotychczas nie jeździł na te spotkania "bo Ona tam byla", a teraz sie wyłamał i jednak chce jechać?

Posty [ 5 526 do 5 590 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 84 85 86 87 88 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026