Bywa niestety i tak że ta druga jest od hotelu, a ta pierwsza-druga jest od prania, sprzątania i od czasu do czasu od .... Ale moim zdaniem jak się ma w domu za darmo wszystko co się chce to po co szukać.
5 396 2015-04-07 13:48:45
Podobne tematy
5 397 2015-04-08 08:42:45
arekmozer - człowieku spadaj z tego wątku.
Już po świętach. Bez żadnych fajerwerków , bez gonitwy, po prostu błogi odpoczynek :-)
Zazdrosna? Puk puk? Wyjechałaś do ciepłych krajów?
5 398 2015-04-08 10:23:01
Dziewczyny, nie mogę wchodzić na portal w pracy, w domu nie bardzo mam na to ochotę, ogólnie przez ostatnie dni trzymałam się tylko dla syna, który całe ferie świąteczne był ze mną, moje szczęście i najukochańszy chłopak na świecie. Córka spędziła całe Święta u swojej sympatii i nie dała się namówić, by zaprosić go do nas. My z M przygotowywaliśmy wszystko razem, było bardzo ciepło i sympatycznie. W sobotę młody M dużo nam pomógł, nawet dostał ode mnie smartfona w nagrodę na zajączka, później jednak przyłapałam go na używaniu mojego laptopa, byłam wnerwiona brakiem reakcji M, a ten wręcz wyjechał do mnie z pytaniem skąd u mnie tyle złości do chłopaka. Problem zaczął się jak syn M pojechał do matki, ogólnie nasuwa mi się jedynie fakt, iż M po pierwsze nie jest stanowczy, daje sobą manipulować, co świetnie wykorzystują jego synowie, czy ex. Brak jest jasno określonych reguł, co powoduje, chaos i próbę wymuszania czasu czy uwagi, nie powiem, że również przeze mnie. Po drugie M ma ogromne poczucie winy w stosunku do chłopaków, nie potrafi im odmówić, zwłaszcza młodszemu synowi nawet w tedy, gdy realnie nie jest w stanie podołać jego wymaganiom chociażby przez obowiązki związane z pracą. Po trzecie on po prostu boi się o starszego syna, gdy ten jest u matki, ten zamiast spędzać z nią czas to wypisuje smsy do ojca do późnej nocy. Po czwarte M trudno znosi nieliczne chwile, gdy mój syn z nami przebywa, a jego synowie są nieobecni. To wszystko składa się na całokształt niedojrzałego faceta, który nie potrafi pogodzić obowiązków związanych z dziećmi ze swoim związkiem. Jestem pewna, że gdybym z M tworzyła normalną rodzinę to by było nam ze sobą wspaniale.
Ex M w Święta namieszała równo, w rezultacie M podjął decyzję, że młodszego syna nie weźmie w tym okresie wcale, ja kompletnie się do tego nie mieszałam jednak on kipiał z nerwów. Słyszałam jak przez telefon mówił do ryczącego młodszego, że nie zawsze można mieć to, czego się chce, zamiast powiedzieć mu wprost, że we wtorek ma pracę i nie będzie mógł się nim zająć, gdyż exsowa chciała nam go wcisnąć do końca ferii świątecznych. Jestem rozgoryczona, gdyż wczoraj się dowiedziałam, że M nie potwierdził naszego wyjazdu w góry w czerwcu i wycieczka przepadła. Wiem doskonale, że M wahał się, bo nie wiedział co ma zrobić z synem w tym czasie, bał się poprosić o pomoc rodziców, czy wysłać młodego do matki. Poza tym nasz wyjazd obejmował, drugi weekend, gdy są odwiedziny jego młodszego syna i M nie wiedział jak z tego wybrnąć. Macie rację, to nie życie, gdy M wraca do domu późno wieczorem i mamy w tygodniu niewiele czasu dla siebie, a weekendy są zarezerwowane dla dzieci. Sam mówił niejednokrotnie, że pracę traktuje jako ucieczkę, bo nie chce mu się wracać do domu. Wczoraj musiałam sama oddać samochód do warsztatu, bo M musiał jechać do pracy, jestem zła, bo to przecież męskie zajęcie.
Nie wyjeżdżajcie na mnie, jestem słaba i ledwo się trzymam. Dochodzi do mnie, że to koniec mojego związku i źle mi z tym, posuwam się w takim tempie w jakim potrafię. Zdaję sobie sprawę, że M przeciąga wyprowadzkę syna, bo swoich rzeczy już u mnie w domu nie ma. Ewarg pisałam, że M pokrywa w większości koszty związane z mieszkaniem, wyżywieniem i innymi naszymi przyjemnościami, samej będzie mi trudniej się utrzymać z mojego wynagrodzenia. Nie oczekuję również, by M zapomniał o synach, po prostu nie chcę, by mnie nimi obarczał. Teraz w weekend będzie brał młodszego syna, więc pewnie pojedzie odwiedzić rodziców i nie mam zamiaru robić mu wyrzutów, po prostu nie mam ochoty w tym uczestniczyć, choć pewnie będę się wahać. Wierzę jednak, że kiedyś zaświeci słońce
5 399 2015-04-08 10:52:31
pisałam, że M pokrywa w większości koszty związane z mieszkaniem, wyżywieniem i innymi naszymi przyjemnościami, samej będzie mi trudniej się utrzymać z mojego wynagrodzenia. Nie oczekuję również, by M zapomniał o synach, po prostu nie chcę, by mnie nimi obarczał.
Hmmm... ale moze on tego od Ciebie oczekuje? Wiesz, przewaznie w zyciu nie ma nic za darmo, cos za cos...
5 400 2015-04-08 10:54:09
zazdrosna13 napisał/a:pisałam, że M pokrywa w większości koszty związane z mieszkaniem, wyżywieniem i innymi naszymi przyjemnościami, samej będzie mi trudniej się utrzymać z mojego wynagrodzenia. Nie oczekuję również, by M zapomniał o synach, po prostu nie chcę, by mnie nimi obarczał.
Hmmm... ale moze on tego od Ciebie oczekuje? Wiesz, przewaznie w zyciu nie ma nic za darmo, cos za cos...
Być może chłop ma takie myślenie - on daje kasę a Ty zajmujesz się domem - jego dziećmi zwłaszcza , bo z tego co piszesz twoje już mu się udało eksmitować.
5 401 2015-04-08 11:00:37
Być może chłop ma takie myślenie - on daje kasę a Ty zajmujesz się domem - jego dziećmi zwłaszcza , bo z tego co piszesz twoje już mu się udało eksmitować.
Tym bardziej, że poprzednio taki właśnie związek tworzył. On pracował, Ona siedziała z dziećmi. Teraz On do późna w pracy a Ty zajmuj się Jego dziećmi. Tylko, że chyba nie dostrzega, że po pierwsze Ty też pracujesz, a po drugie i najważniejsze to nie są Wasze wspólne dzieci, tylko Jej i Jego. Zazdrosna - a czemu tempo jego wyprowadzki jest wciąż takie ślimacze?
5 402 2015-04-08 11:23:14
Dziewczyny, nie mogę wchodzić na portal w pracy, w domu nie bardzo mam na to ochotę, ogólnie przez ostatnie dni trzymałam się tylko dla syna, który całe ferie świąteczne był ze mną, moje szczęście i najukochańszy chłopak na świecie. Córka spędziła całe Święta u swojej sympatii i nie dała się namówić, by zaprosić go do nas. My z M przygotowywaliśmy wszystko razem, było bardzo ciepło i sympatycznie. W sobotę młody M dużo nam pomógł, nawet dostał ode mnie smartfona w nagrodę na zajączka, później jednak przyłapałam go na używaniu mojego laptopa, byłam wnerwiona brakiem reakcji M, a ten wręcz wyjechał do mnie z pytaniem skąd u mnie tyle złości do chłopaka. Problem zaczął się jak syn M pojechał do matki, ogólnie nasuwa mi się jedynie fakt, iż M po pierwsze nie jest stanowczy, daje sobą manipulować, co świetnie wykorzystują jego synowie, czy ex. Brak jest jasno określonych reguł, co powoduje, chaos i próbę wymuszania czasu czy uwagi, nie powiem, że również przeze mnie. Po drugie M ma ogromne poczucie winy w stosunku do chłopaków, nie potrafi im odmówić, zwłaszcza młodszemu synowi nawet w tedy, gdy realnie nie jest w stanie podołać jego wymaganiom chociażby przez obowiązki związane z pracą. Po trzecie on po prostu boi się o starszego syna, gdy ten jest u matki, ten zamiast spędzać z nią czas to wypisuje smsy do ojca do późnej nocy. Po czwarte M trudno znosi nieliczne chwile, gdy mój syn z nami przebywa, a jego synowie są nieobecni. To wszystko składa się na całokształt niedojrzałego faceta, który nie potrafi pogodzić obowiązków związanych z dziećmi ze swoim związkiem. Jestem pewna, że gdybym z M tworzyła normalną rodzinę to by było nam ze sobą wspaniale.
Ex M w Święta namieszała równo, w rezultacie M podjął decyzję, że młodszego syna nie weźmie w tym okresie wcale, ja kompletnie się do tego nie mieszałam jednak on kipiał z nerwów. Słyszałam jak przez telefon mówił do ryczącego młodszego, że nie zawsze można mieć to, czego się chce, zamiast powiedzieć mu wprost, że we wtorek ma pracę i nie będzie mógł się nim zająć, gdyż exsowa chciała nam go wcisnąć do końca ferii świątecznych. Jestem rozgoryczona, gdyż wczoraj się dowiedziałam, że M nie potwierdził naszego wyjazdu w góry w czerwcu i wycieczka przepadła. Wiem doskonale, że M wahał się, bo nie wiedział co ma zrobić z synem w tym czasie, bał się poprosić o pomoc rodziców, czy wysłać młodego do matki. Poza tym nasz wyjazd obejmował, drugi weekend, gdy są odwiedziny jego młodszego syna i M nie wiedział jak z tego wybrnąć. Macie rację, to nie życie, gdy M wraca do domu późno wieczorem i mamy w tygodniu niewiele czasu dla siebie, a weekendy są zarezerwowane dla dzieci. Sam mówił niejednokrotnie, że pracę traktuje jako ucieczkę, bo nie chce mu się wracać do domu. Wczoraj musiałam sama oddać samochód do warsztatu, bo M musiał jechać do pracy, jestem zła, bo to przecież męskie zajęcie.
Nie wyjeżdżajcie na mnie, jestem słaba i ledwo się trzymam. Dochodzi do mnie, że to koniec mojego związku i źle mi z tym, posuwam się w takim tempie w jakim potrafię. Zdaję sobie sprawę, że M przeciąga wyprowadzkę syna, bo swoich rzeczy już u mnie w domu nie ma. Ewarg pisałam, że M pokrywa w większości koszty związane z mieszkaniem, wyżywieniem i innymi naszymi przyjemnościami, samej będzie mi trudniej się utrzymać z mojego wynagrodzenia. Nie oczekuję również, by M zapomniał o synach, po prostu nie chcę, by mnie nimi obarczał. Teraz w weekend będzie brał młodszego syna, więc pewnie pojedzie odwiedzić rodziców i nie mam zamiaru robić mu wyrzutów, po prostu nie mam ochoty w tym uczestniczyć, choć pewnie będę się wahać. Wierzę jednak, że kiedyś zaświeci słońce
nooooo NARESZCIE napisałaś
juz list gończy chcialam zamieścić tylko zastanawialam sie w którym dziale
poniewaz jestes słaba i widzę gonisz resztkami sil wciąż mając jednak nadzieje ze jakoś sie poukłada,to opierdo..e cię tylko raz,a właściwie zapytam,czy swoim dzieciom tez podarowalas na zająca SMARTFONA
i drugie pytanie czy twoje dzieci również od twego M dostaly takie gadżety z tej okazji(lub o zbliżonej wartości) pytanie jest chyba retoryczne........
5 403 2015-04-08 11:32:23
Macie rację, że M oczekuje, że mi się odwidzi i poproszę go żeby został. Wczoraj zapytałam się go kiedy w końcu ma zamiar się przeprowadzić, gdyż obiecał mi że zrobi to do końca Świąt, a on na to, że do końca tego tygodnia. Wiem, że w weekend znów będą zgrzyty, gdyż ja nie zgodzę się, by przywiózł do mnie jego młodszego syna i nie mam ochoty jechać z nimi do rodziców M, a wnuki nie mogą się doczekać na prezenty zajączkowe od dziadków. Nie ma złotego środka, który by uleczył nasz związek i nic się nie zmieni na lepsze, problemy są odkładane, nie rozwiązywanie i co jakiś czas wybuchają z impetem. Moje siły są na wyczerpaniu nie chcę już się szarpać, spinać, a w ręcz przeciwnie nie kryję swojej złości na pobłażliwe zachowanie M i jego butnego młodego. Zatem nasze rozstanie jest tylko kwestią czasu, dojrzewam do tego, myślę wyłącznie o sobie i staję się niezależna.Dla M liczy się jedynie jego stary model jego związku, a ja się do niego nie dostosuję.
Lusilju, nie ![]()
5 404 2015-04-08 11:37:18
Macie rację, że M oczekuje, że mi się odwidzi i poproszę go żeby został. Wczoraj zapytałam się go kiedy w końcu ma zamiar się przeprowadzić, gdyż obiecał mi że zrobi to do końca Świąt, a on na to, że do końca tego tygodnia. Wiem, że w weekend znów będą zgrzyty, gdyż ja nie zgodzę się, by przywiózł do mnie jego młodszego syna i nie mam ochoty jechać z nimi do rodziców M, a wnuki nie mogą się doczekać na prezenty zajączkowe od dziadków. Nie ma złotego środka, który by uleczył nasz związek i nic się nie zmieni na lepsze, problemy są odkładane, nie rozwiązywanie i co jakiś czas wybuchają z impetem. Moje siły są na wyczerpaniu nie chcę już się szarpać, spinać, a w ręcz przeciwnie nie kryję swojej złości na pobłażliwe zachowanie M i jego butnego młodego. Zatem nasze rozstanie jest tylko kwestią czasu, dojrzewam do tego, myślę wyłącznie o sobie i staję się niezależna.Dla M liczy się jedynie jego stary model jego związku, a ja się do niego nie dostosuję.
Lusilju, nie
no przecież dlatego pisałam ze retoryczne????
ech ty zakochana babo,zamiast kija twój Mdostaje marchewkę w postaci prezentu dla małolata.....
chociaz przekalkulowujac koszty kuchni dużo wyszlas na plus??
5 405 2015-04-08 11:47:42
Nie przesadzaj Lusilju to by mój stary telefon, może zrobiłam to z tego powodu że M chce mi kupić nowy aparat.
5 406 2015-04-08 11:49:06
chceuciekacstad napisał/a:Być może chłop ma takie myślenie - on daje kasę a Ty zajmujesz się domem - jego dziećmi zwłaszcza , bo z tego co piszesz twoje już mu się udało eksmitować.
Tym bardziej, że poprzednio taki właśnie związek tworzył. On pracował, Ona siedziała z dziećmi. Teraz On do późna w pracy a Ty zajmuj się Jego dziećmi. Tylko, że chyba nie dostrzega, że po pierwsze Ty też pracujesz, a po drugie i najważniejsze to nie są Wasze wspólne dzieci, tylko Jej i Jego. Zazdrosna - a czemu tempo jego wyprowadzki jest wciąż takie ślimacze?
taki model czasami się sprawdza , dziwi mnie tylko że facet oczekuje że Zazdrosna zajmie się jego potomstwem, a on sam nie potrafi zaakceptować dzieci Zazdrosnej.
Może boli go , że np. jej syn jest ok ? a jego nie i ta porażka wychowawcza jest jeszcze bardziej dotkliwa??
Ale masz rację Zazdrosna że z niego taki niedojrzały facet - ten cytat :
"Słyszałam jak przez telefon mówił do ryczącego młodszego, że nie zawsze można mieć to, czego się chce, zamiast powiedzieć mu wprost, że we wtorek ma pracę i nie będzie mógł się nim zająć"
Gooowno go obchodzi dziecko - mógł do dziadków zawieźć .. coś wymyśleć .
Zadziwiające jest to że on nie szuka rozwiązania - tak jak napisałaś -on oczekuje że Ty znów pękniesz i się dostosujesz .
a takie przedłużanie (mieszkanie razem ) to tylko grzebanie w Twojej ranie... bo przecież dla niego nic się nie zmieniło- dalej jest w Twoim domu tylko ma Cię bardziej w doopie ...ale synek przecież dalej jest ..a on dalej tylko praca.
Zadziewające jest, że to nie Ty stawiasz termin .. ale on dyktuje warunki.
A złotego środka na uleczenie nie będzie - bo M nie chce kompromisu na Wasze problemy .
5 407 2015-04-08 12:26:39
Witajcie kobiety.
Podczytuję was czasami, ale kompletnie nie mam siły ani ochoty na pisanie.
Córka (22 lata przypomnę) mojego G. straciła pracę i jest na zwolnieniu lekarskim.
Dało jej to chyba kopa w dupę i i wczoraj mi oznajmiła, że jeszcze 2-3 tyg i wyprowadza się do Kalisza do swojego chłopaka - o szczęście niepojęte, nawet nie wiecie jak się cieszę !!!!!!!!!!!!!!
To była zapowiedź nr jeden, nie wiem czy dojdzie do tego, dam wam znać.
Oczywiście jak straciła pracę, to kwas w domu jak cholera, G. żałował ją jak 5-cio letnie dziecko, masakra jakaś. Nie mogłam na to patrzeć, ale to ugryzłam się w język nic nie powiedziałam. Czekam cierpliwie końca, ale tej cierpliwości mi już brak powoli.
Święta przebiegły w miarę fajnie, Słodka w niedzielę po śniadaniu zapakowała się do mamusi i chłopaka i pojechała, wróciła w poniedziałek wieczorem i znowu popsuł mi się humor. Obie mijamy się, unikamy się i prawie w ogóle nie rozmawiamy, myślę że moje traktowanie jej też coś jej pokazało.
Powiedziałam jej, że mieszkanie pokątnie u mnie to nie życie i najwyższy czas żeby coś z tym zrobiła. Odważyłam się coś powiedzieć - sukces ...
5 408 2015-04-08 12:27:10
Nie przesadzaj Lusilju to by mój stary telefon, może zrobiłam to z tego powodu że M chce mi kupić nowy aparat.
aaaaaaaaaa to bylo tak od razu ,ze to transakcja wiązana byla,dobra nooo jestes usprawiedliwiona,jak tak to tak????
5 409 2015-04-08 12:29:56
"Słyszałam jak przez telefon mówił do ryczącego młodszego, że nie zawsze można mieć to, czego się chce, zamiast powiedzieć mu wprost, że we wtorek ma pracę i nie będzie mógł się nim zająć"
Gooowno go obchodzi dziecko - mógł do dziadków zawieźć .. coś wymyśleć .
Zadziwiające jest to że on nie szuka rozwiązania - tak jak napisałaś -on oczekuje że Ty znów pękniesz i się dostosujesz .
To akurat manipulacja ex, która chciała pozbyć się młodego i wysłać go do nas. Tylko, że ja wyczułam to prędzej niż M, a on jej nie uległ, dobrze wiedział, że z synami pojedzie spać do siebie.
5 410 2015-04-08 12:31:19
Witajcie kobiety.
Podczytuję was czasami, ale kompletnie nie mam siły ani ochoty na pisanie.
Córka (22 lata przypomnę) mojego G. straciła pracę i jest na zwolnieniu lekarskim.
Dało jej to chyba kopa w dupę i i wczoraj mi oznajmiła, że jeszcze 2-3 tyg i wyprowadza się do Kalisza do swojego chłopaka - o szczęście niepojęte, nawet nie wiecie jak się cieszę !!!!!!!!!!!!!!To była zapowiedź nr jeden, nie wiem czy dojdzie do tego, dam wam znać.
Oczywiście jak straciła pracę, to kwas w domu jak cholera, G. żałował ją jak 5-cio letnie dziecko, masakra jakaś. Nie mogłam na to patrzeć, ale to ugryzłam się w język nic nie powiedziałam. Czekam cierpliwie końca, ale tej cierpliwości mi już brak powoli.
Święta przebiegły w miarę fajnie, Słodka w niedzielę po śniadaniu zapakowała się do mamusi i chłopaka i pojechała, wróciła w poniedziałek wieczorem i znowu popsuł mi się humor. Obie mijamy się, unikamy się i prawie w ogóle nie rozmawiamy, myślę że moje traktowanie jej też coś jej pokazało.
Powiedziałam jej, że mieszkanie pokątnie u mnie to nie życie i najwyższy czas żeby coś z tym zrobiła. Odważyłam się coś powiedzieć - sukces ...
dam ci dobra,rade ,umow jeszcze dzisiaj malarzy ,czy inna ekipe remontowa ,do jej pokoju na termin za 3 tygodnie ,poinformuj męża i ja ,kup jeszcze dzisiaj materialy ,żeby sie wycofać nie mogla....
bo do usr....j śmierci sie nie wyprowadzi jak teraz nie zadzialasz
5 411 2015-04-08 12:36:18
kjim napisał/a:chceuciekacstad napisał/a:Być może chłop ma takie myślenie - on daje kasę a Ty zajmujesz się domem - jego dziećmi zwłaszcza , bo z tego co piszesz twoje już mu się udało eksmitować.
Tym bardziej, że poprzednio taki właśnie związek tworzył. On pracował, Ona siedziała z dziećmi. Teraz On do późna w pracy a Ty zajmuj się Jego dziećmi. Tylko, że chyba nie dostrzega, że po pierwsze Ty też pracujesz, a po drugie i najważniejsze to nie są Wasze wspólne dzieci, tylko Jej i Jego. Zazdrosna - a czemu tempo jego wyprowadzki jest wciąż takie ślimacze?
taki model czasami się sprawdza , dziwi mnie tylko że facet oczekuje że Zazdrosna zajmie się jego potomstwem, a on sam nie potrafi zaakceptować dzieci Zazdrosnej.
Może boli go , że np. jej syn jest ok ? a jego nie i ta porażka wychowawcza jest jeszcze bardziej dotkliwa??Ale masz rację Zazdrosna że z niego taki niedojrzały facet - ten cytat :
"Słyszałam jak przez telefon mówił do ryczącego młodszego, że nie zawsze można mieć to, czego się chce, zamiast powiedzieć mu wprost, że we wtorek ma pracę i nie będzie mógł się nim zająć"
Gooowno go obchodzi dziecko - mógł do dziadków zawieźć .. coś wymyśleć .
Zadziwiające jest to że on nie szuka rozwiązania - tak jak napisałaś -on oczekuje że Ty znów pękniesz i się dostosujesz .a takie przedłużanie (mieszkanie razem ) to tylko grzebanie w Twojej ranie... bo przecież dla niego nic się nie zmieniło- dalej jest w Twoim domu tylko ma Cię bardziej w doopie ...ale synek przecież dalej jest ..a on dalej tylko praca.
Zadziewające jest, że to nie Ty stawiasz termin .. ale on dyktuje warunki.
A złotego środka na uleczenie nie będzie - bo M nie chce kompromisu na Wasze problemy .
Ja doskonale ciebie rozumiem, wiem doskonale co znaczy w imię miłości znosić różne rzeczy!!! Jednocześnie zdaję sobie sprawę jakie to chore i głupie i jak bardzo wyniszczające nasz organizm. Nie wiem czy dla takiego spustoszenia warto się tak męczyć. Ja w ciągu miesiąca schudłam 10 kg, teraz ważę z pełnymi kieszeniami 50 kg i mam anemię - a mam moją małą córeczkę, która mnie potrzebuje i wzięłam się za siebie.
Olewam totalnie córkę swojego partnera. Nie pytam o nic, niczym się nie interesuję, nie wtrącam. Mam ją gdzieś. A G. sam też to na pewno widzi, pokłóciliśmy się też o to. Ale boje muszą zrozumieć ona że jest tu niepotrzebna, a on że to dorosła kobyła jest.
5 412 2015-04-08 12:37:34
margarita83 napisał/a:Witajcie kobiety.
Podczytuję was czasami, ale kompletnie nie mam siły ani ochoty na pisanie.
Córka (22 lata przypomnę) mojego G. straciła pracę i jest na zwolnieniu lekarskim.
Dało jej to chyba kopa w dupę i i wczoraj mi oznajmiła, że jeszcze 2-3 tyg i wyprowadza się do Kalisza do swojego chłopaka - o szczęście niepojęte, nawet nie wiecie jak się cieszę !!!!!!!!!!!!!!To była zapowiedź nr jeden, nie wiem czy dojdzie do tego, dam wam znać.
Oczywiście jak straciła pracę, to kwas w domu jak cholera, G. żałował ją jak 5-cio letnie dziecko, masakra jakaś. Nie mogłam na to patrzeć, ale to ugryzłam się w język nic nie powiedziałam. Czekam cierpliwie końca, ale tej cierpliwości mi już brak powoli.
Święta przebiegły w miarę fajnie, Słodka w niedzielę po śniadaniu zapakowała się do mamusi i chłopaka i pojechała, wróciła w poniedziałek wieczorem i znowu popsuł mi się humor. Obie mijamy się, unikamy się i prawie w ogóle nie rozmawiamy, myślę że moje traktowanie jej też coś jej pokazało.
Powiedziałam jej, że mieszkanie pokątnie u mnie to nie życie i najwyższy czas żeby coś z tym zrobiła. Odważyłam się coś powiedzieć - sukces ...dam ci dobra,rade ,umow jeszcze dzisiaj malarzy ,czy inna ekipe remontowa ,do jej pokoju na termin za 3 tygodnie ,poinformuj męża i ja ,kup jeszcze dzisiaj materialy ,żeby sie wycofać nie mogla....
bo do usr....j śmierci sie nie wyprowadzi jak teraz nie zadzialasz
hahah uśmiałam się
Pokój jest świeżo po remoncie, w ubiegłym roku był malowany tyle przed jej wprowadzką.
Ale rzeczywiście może coś przykombinuję :-)
5 413 2015-04-08 12:52:19 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-08 13:03:25)
LUSILJU napisał/a:margarita83 napisał/a:Witajcie kobiety.
Podczytuję was czasami, ale kompletnie nie mam siły ani ochoty na pisanie.
Córka (22 lata przypomnę) mojego G. straciła pracę i jest na zwolnieniu lekarskim.
Dało jej to chyba kopa w dupę i i wczoraj mi oznajmiła, że jeszcze 2-3 tyg i wyprowadza się do Kalisza do swojego chłopaka - o szczęście niepojęte, nawet nie wiecie jak się cieszę !!!!!!!!!!!!!!To była zapowiedź nr jeden, nie wiem czy dojdzie do tego, dam wam znać.
Oczywiście jak straciła pracę, to kwas w domu jak cholera, G. żałował ją jak 5-cio letnie dziecko, masakra jakaś. Nie mogłam na to patrzeć, ale to ugryzłam się w język nic nie powiedziałam. Czekam cierpliwie końca, ale tej cierpliwości mi już brak powoli.
Święta przebiegły w miarę fajnie, Słodka w niedzielę po śniadaniu zapakowała się do mamusi i chłopaka i pojechała, wróciła w poniedziałek wieczorem i znowu popsuł mi się humor. Obie mijamy się, unikamy się i prawie w ogóle nie rozmawiamy, myślę że moje traktowanie jej też coś jej pokazało.
Powiedziałam jej, że mieszkanie pokątnie u mnie to nie życie i najwyższy czas żeby coś z tym zrobiła. Odważyłam się coś powiedzieć - sukces ...dam ci dobra,rade ,umow jeszcze dzisiaj malarzy ,czy inna ekipe remontowa ,do jej pokoju na termin za 3 tygodnie ,poinformuj męża i ja ,kup jeszcze dzisiaj materialy ,żeby sie wycofać nie mogla....
bo do usr....j śmierci sie nie wyprowadzi jak teraz nie zadzialaszhahah uśmiałam się
Pokój jest świeżo po remoncie, w ubiegłym roku był malowany tyle przed jej wprowadzką.
Ale rzeczywiście może coś przykombinuję :-)
iii cooo ,chcesz koniecznie tapetę bo farba ci nie sluzy,alergie masz no i na gwalt pokoju potrzebujesz na pracownie ,gabinet,szwalnie domowa,prasowalnie co tam chcesz
ja bym jej to przed drzwiami pokoju postawila,żeby wejście miala utrudnione,a cos wniosla do pokoju,ze slodycza na falszywych ustach mówiąc,,kochana chyba ci nie będzie przeszkadzali jak to tutaj chwilke do twojej wyprowadzki postoi,sorry ze teraz kupilam ale wiesz jak to ze mna jest,jestem rozrzutna i wolalam kupić żeby w ciągu tych 3 tygodni pieniądze sie nie rozeszły ,,
doczytałam ile to cię kosztuje,kobieto masz swoje dziecko a wyniszczasz sie dla gowniary proszę sie zastosować do moich rad i zdać relacje,biegiemmmm
ja bym jeszcze ekipie zaliczkę dała żeby dotrzymali terminu,mężowi powiedz ze to ekipa bardzo dobra i z polecenia
5 414 2015-04-08 13:27:55
Lusilju, pełen szacun ![]()
5 415 2015-04-08 13:33:39 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-08 13:34:44)
A Ty Zazdrosna masz w swojej stopce: 'Życie jest zbyt krótkie na bycie jakkolwiek innym niż szczęśliwym"
Więc zacznij byc szczęśliwa!!!! I nie daj się robić w trąbę
5 416 2015-04-08 14:17:31
Lusilju, pełen szacun
po prostu geniusz????
5 417 2015-04-08 17:44:15
A Ty Zazdrosna masz w swojej stopce: 'Życie jest zbyt krótkie na bycie jakkolwiek innym niż szczęśliwym"
Więc zacznij byc szczęśliwa!!!! I nie daj się robić w trąbę
Jeszcze trochę, nie byłabym sobą gdyby pewne rzeczy spłynęły po mnie jak po kaczce.
5 418 2015-04-09 08:12:45
Jeszcze trochę, nie byłabym sobą gdyby pewne rzeczy spłynęły po mnie jak po kaczce.
Nie rozumiem. Pisz jaśniej.
5 419 2015-04-09 09:21:31
LUSILJU
Kochana obiecuję poprawę, ale z tym remontem to chyba nie da rady, nie wiem jak to ugryźć, zaczynamy budowę domku letniskowego na działce :-/
Rzeczywiście spróbuję coś z tym malowaniem pomyśleć, przy okazji przemeblowanie się przyda ;-)
Tak jak wam pisałam, olewam kobyłę i lekceważę. Traktuję ją tak jakby jej nie było. Wytrzymam jeszcze te 3 tygodnie i ani chwili dłużej !!!
Moja córcia jest najważniejsza, dzisiaj ma imieninki i idziemy na pizze. Liczę, że kobyła nie pójdzie, bo ona żyje fit !
Jeszcze bukiecik kwiatuszków zamówię dla mojej gwiazdeczki - niech się cieszy skarbeczek mój :-*
Jestem już nieco pogodzona z faktem, że G się wyprowadzi razem z nią, jeśli ja powiem że kobyła ma się wynieść. A nastąpi to jeśli za 3 tygodnie nadal będzie w moim mieszkaniu !!! I trudno, nie będę się wypalać.
5 420 2015-04-09 09:25:29
Jestem już nieco pogodzona z faktem, że G się wyprowadzi razem z nią, jeśli ja powiem że kobyła ma się wynieść. A nastąpi to jeśli za 3 tygodnie nadal będzie w moim mieszkaniu !!! I trudno, nie będę się wypalać.
A przepraszam bardzo, gdzie biedactwa się wtedy podzieją? W tym domku letniskowym na działce?
5 421 2015-04-09 09:36:11
LUSILJU
Kochana obiecuję poprawę, ale z tym remontem to chyba nie da rady, nie wiem jak to ugryźć, zaczynamy budowę domku letniskowego na działce :-/
Rzeczywiście spróbuję coś z tym malowaniem pomyśleć, przy okazji przemeblowanie się przyda ;-)Tak jak wam pisałam, olewam kobyłę i lekceważę. Traktuję ją tak jakby jej nie było. Wytrzymam jeszcze te 3 tygodnie i ani chwili dłużej !!!
Moja córcia jest najważniejsza, dzisiaj ma imieninki i idziemy na pizze. Liczę, że kobyła nie pójdzie, bo ona żyje fit !
Jeszcze bukiecik kwiatuszków zamówię dla mojej gwiazdeczki - niech się cieszy skarbeczek mój :-*Jestem już nieco pogodzona z faktem, że G się wyprowadzi razem z nią, jeśli ja powiem że kobyła ma się wynieść. A nastąpi to jeśli za 3 tygodnie nadal będzie w moim mieszkaniu !!! I trudno, nie będę się wypalać.
ŻE CO?? ŻE CO??
przewidujesz ze twój M może się solidarnie wyprowadzić?? ale ze niby czemu?? przecież ona podobno idzie mieszkac do chlopaka
5 422 2015-04-09 12:08:19
Znów mnie nosi dziewczyny, choć nie wiem dlaczego tak mnie to irytuje. Wczoraj młody M cały dzień spędził na necie z telefonu, bo na komputer ma karę. Ustalone przez M wtorkowe odkurzanie pokoju olał także w środę. M kazał mu wynieść śmieci to wyrzucił tylko butelki reszty nie zauważył. M wrócił jak zwykle po 20 i poszedł do młodego, a ten do niego z tekstem, że uczył się cały dzień i teraz właśnie film sobie ogląda. Tatuś szczęśliwy, że aż uszami zaklaskał, ja się nie wtrąciłam, nie mój biznes. Później M zajrzał w librusa i zobaczył, że synkowi nie chciało się wstać na pierwszą lekcje matematyki i ma nieobecność ? ostatnio notorycznie. No i znów było tłumaczenie, że to wina budzika. Mi już się nasuwało, żeby go kładł wcześniej spać, a nie do późna gierki i smsy, ale się wyłączyłam. Dziś wyjątkowo M rano był w domu, chłopak znów nie wstał na czas i zareagował dopiero po interwencji M obrażony na cały świat. A tatuś mu w dupkę z kanapeczką z sałatką i z pomidorkiem choć młody podniesionym głosem z pretensjami że woli z samą szynką. Na koniec dał mu jeszcze parę złotych na doładowanie do telefonu, bo to co dostał na Święta już dziwnym trafem się skończyło. Cos mnie tknęło i weszłam w pracy librusa, ze sprawdzianu oczywiście pała. Moja cierpliwość właśnie się skończyła. Nie wytrzymałam, kazałam M wyp? z domu z tym smarkaczem, nie mam ochoty być świadkiem wykorzystywania tej ciapy, a nie faceta. On oczywiście winę zwala na mnie, mam to gdzieś, wszystko mam gdzieś. Chcę się tylko od tego uwolnić.
5 423 2015-04-09 12:13:56
On oczywiście winę zwala na mnie,
Hahaha za co winę? Za pałę kolejną ze sprawdzianu? Za nie wyrzucone śmieci? Czy za to, że syn opryskliwy w stosunku do ojca? Za co tym razem jesteś winna wg niego?
Przepraszam Zazdrosna, rozumiem Twój ciężki stan, ale mnie to już zaczyna bawić. Bawią mnie te Jego wieczne pretensje do Ciebie :-)
5 424 2015-04-09 12:30:05 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-09 12:31:09)
Znów mnie nosi dziewczyny, choć nie wiem dlaczego tak mnie to irytuje. Wczoraj młody M cały dzień spędził na necie z telefonu, bo na komputer ma karę. Ustalone przez M wtorkowe odkurzanie pokoju olał także w środę. M kazał mu wynieść śmieci to wyrzucił tylko butelki reszty nie zauważył. M wrócił jak zwykle po 20 i poszedł do młodego, a ten do niego z tekstem, że uczył się cały dzień i teraz właśnie film sobie ogląda. Tatuś szczęśliwy, że aż uszami zaklaskał, ja się nie wtrąciłam, nie mój biznes. Później M zajrzał w librusa i zobaczył, że synkowi nie chciało się wstać na pierwszą lekcje matematyki i ma nieobecność ? ostatnio notorycznie. No i znów było tłumaczenie, że to wina budzika. Mi już się nasuwało, żeby go kładł wcześniej spać, a nie do późna gierki i smsy, ale się wyłączyłam. Dziś wyjątkowo M rano był w domu, chłopak znów nie wstał na czas i zareagował dopiero po interwencji M obrażony na cały świat. A tatuś mu w dupkę z kanapeczką z sałatką i z pomidorkiem choć młody podniesionym głosem z pretensjami że woli z samą szynką. Na koniec dał mu jeszcze parę złotych na doładowanie do telefonu, bo to co dostał na Święta już dziwnym trafem się skończyło. Cos mnie tknęło i weszłam w pracy librusa, ze sprawdzianu oczywiście pała. Moja cierpliwość właśnie się skończyła. Nie wytrzymałam, kazałam M wyp? z domu z tym smarkaczem, nie mam ochoty być świadkiem wykorzystywania tej ciapy, a nie faceta. On oczywiście winę zwala na mnie, mam to gdzieś, wszystko mam gdzieś. Chcę się tylko od tego uwolnić.
zazdrossssssnaaaaa a gdzie twoje ,,nie wtrącam sie,,napisze kolokwialnie pierd...l to czy on sie uczy czy nie idiotów do wożenia taczek raczej tez potrzeba ,tak ci zależy na jego nauce,czy raczej ze M nie reaguje a jeszcze w doope lizie gowniarzowi
5 425 2015-04-09 12:38:39
Zazdrosna napisała. że boli ją , że facet daje się tak wykorzystywać smarkaczowi.
nie mam ochoty być świadkiem wykorzystywania tej ciapy, a nie faceta. On oczywiście winę zwala na mnie, mam to gdzieś, wszystko mam gdzieś. Chcę się tylko od tego uwolnić.
Wiem coś o tym . Jak się patrzy na coś takiego to serce boli.
5 426 2015-04-09 13:26:04 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-09 13:33:14)
Lusilju, ja trace szacunek do M, że daje tak sobą pomiatać i nienawidze za to tego gowniarza choć wiem, że obraca się to przeciwko mnie.
5 427 2015-04-09 16:27:24 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-09 19:27:21)
Lusilju, ja trace szacunek do M, że daje tak sobą pomiatać i nienawidze za to tego gowniarza choć wiem, że obraca się to przeciwko mnie.
noooo tak,ale co mozesz z tym zrobić tak na prawde?
nie zmienisz swego Emka, wiem ze ty byś wolała by młodemu w doope nie wchodził,ale rady na to nie ma ,nawet ja nie mam pomysłu na to ????tzn na razie jeszcze nie mam......może mi coś przyjdzie do głowy kto wie.......
5 428 2015-04-09 17:05:14 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-09 17:10:57)
zazdrosna13 napisał/a:Lusilju, ja trace szacunek do M, że daje tak sobą pomiatać i nienawidze za to tego gowniarza choć wiem, że obraca się to przeciwko mnie.
noooo tak,ale co mozesz z tym zrobić tak na prawde?
nie zmienisz swego Emka, wiem ze ty byś wolała by młodemu w doope nie wchodził,ale rady na to nie ma ,nawet ja nie mam pomysłu na to ????tzn na razie jeszcze nie mam......miże mi coś przyjdzie do głowy kto wie.......
Rada jest tylko jedna - uwolnić się z tego związku. Tylko jak ja nawet zwyzywam M i zacznę kląć na jego syna to ten i tak się ode mnie nie odchrzani. Dziś robiliśmy przepychanki odnośnie urlopu, w związku z moimi wyrzutami dotyczącego tygodniowego, zaplanowanego przeze mnie nie przez M wyjazdu do Zakopanego. I Q... wyszło że w tym roku mam się cieszyć z majówki. W zeszłym roku M poświęcił mi wyłącznie zimny, trzy dniowy weekend sierpniowy nad morzem, szczyt marzeń! O lipcowym wyjeździe nad jezioro z synkami nie wspomnę. Ale to, ja narzekam i się czepam. Idę pakować rzeczy smarkacza i co widzę - powyciągane z szafek moje przybory, ale mnie nosi...
5 429 2015-04-09 18:17:41
Zwyzywanie M, czy przeklinanie jego syna to nie sposób na uwolnienie się z tego związku. Tu potrzeba stanowczości, jasno określonej granicy. A Twoje granice są bardzo elastyczne.
Zazdrosna, żaden facet nie jest wart, żeby dla niego niszczyć siebie. A to właśnie robisz.
5 430 2015-04-10 08:43:49
Niech żyje wolność?.Ptaszki odleciały z gniazdka.
Kjim, wyjaśniam, że spakowałam i wyrzuciłam smarkacza z domu. Z jego ojcem rozeszliśmy się w zgodzie, wczoraj M wrócił wcześniej, poprzenosiliśmy wspólne umowy, później zabrał wszystkie rzeczy.
Wieczór spędziłam z butelka tokaja, trochę poryczałam, ale dziś oddycham już pełną piersią i cieszę, się z wolności. Zapowiada się wspaniała pogoda na weekend, a ja dodatkowo bez żadnego bagażu, życie jest piękne ![]()
5 431 2015-04-10 08:51:30
No w koncu zazdrosna!
Ale to juz definitywnie tak, koniec zwiazku czy na dochodne poki co?
5 432 2015-04-10 09:03:02
Czas pokaże, zobaczę ile M jest w stanie zaoferować mi bez ciągania ze sobą swoich synków, na wiele nie liczę. Może ważna jest nie ilość ale jakość. Na razie nie myślę o dalekiej przyszłości, skupiam się na weekendzie.
5 433 2015-04-10 09:40:53
Czas pokaże, zobaczę ile M jest w stanie zaoferować mi bez ciągania ze sobą swoich synków, na wiele nie liczę. Może ważna jest nie ilość ale jakość. Na razie nie myślę o dalekiej przyszłości, skupiam się na weekendzie.
Życzę wytrwałości w decyzjach...i pamięci.
Bo z własnego doświadczenia wiem, że jak pierwsze nerwy mina to się człowiek zastanawia . . czy warto było rozstawać się przez kłótnie...
i zaczyna się idealizować .. tęsknić.
Zajmij się czymś - żebyś nie miła czasu na myśli i tęsknotę!
Trzymam kciuki za " better new life for You"
5 434 2015-04-10 10:14:06
Dziękuję, wiem kochana, w tym związku przechodziłam już nie jeden comeback, dlatego niczego się nie zarzekam. Uważam, że jestem teraz w komfortowej sytuacji, M zostawił mi klucze do swojego mieszkania więc jak zatęsknię mogę go odwiedzić, by czuć się tam jak gość. Jak jego młody mnie wnerwi zawsze mogę wrócić do siebie. I ta swoboda, przestrzeń w domq, żadnych niespodziewanych gości w postaci kolegów pasierba, wszystko pozostawione na swoim miejscu, no może nie zupełnie, ale wybryki mojej córki zniosę.
5 435 2015-04-10 11:25:33
Wieczór spędziłam z butelka tokaja, trochę poryczałam, ale dziś oddycham już pełną piersią i cieszę, się z wolności. Zapowiada się wspaniała pogoda na weekend, a ja dodatkowo bez żadnego bagażu, życie jest piękne
Hmmmm tokaj - dobry wybór :-))
Zazdrosna - teraz będzie tylko lepiej. Zobaczysz. Mimo tęsknoty i póki co samotnych wieczorów to i tak będzie lepiej. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka oceniać to będziesz jako błąd, to wierz mi, jak będziesz konsekwentna to wyjdzie wam to wszystkim na dobre.
M musi sobie przeorganizować życie i przewartościować priorytety. Ale musi to w końcu zrobić SAM. Bez Twojej pomocy. Niech spróbuje dźwignąć to, na co się porwał, bez twojego udziału. bo pamiętaj - to nie Twój wóz żebyś go musiała ciągnąć. Masz swój wóz w postaci córki i na tym polu spróbuj się teraz skupić. Wiesz co bym zrobiła na twoim miejscu teraz? Przemeblowała mieszkanie tak, żeby śladu po pasierbie nie było w Twoim domu. Pomyśl jak przemeblować ten kąt, który On zajmował. A może Twój syn będzie miał na to jakiś pomysł?
5 436 2015-04-10 11:52:28
Świetny pomysł Kjim, najpierw wywalę szafę młodego z pokoju uff. Jak nigdy mam ochotę na porządki w mieszkaniu i zarazem w życiu.
5 437 2015-04-10 17:54:25
Jestem z siebie dumna
Dzwonił M i pytał czy w niedziele może zabrać jeszcze kilka swoich rzeczy. Ja na to, że mam nadzieję, że przyjedzie nie tylko po te drobiazgi. I zasugerowałam (bo facet to istota mało domyślna), że jak odwiezie młodszego syna do matki po obiedzie (nie wieczorem) to możemy spędzić razem miło popołudnie, oj już ja go ugoszczę. Myślicie, że długo jego ex będzie grała pierwsze skrzypce? A facet będzie ganiał za synkami? Jestem bogiem
i do tego taka przestrzeń w domu, a w tv zapewnie żadnych filmów wojennych tylko same melodramaty
Świta jest piękny
) Miłego, słonecznego weekendu dziewczynki
5 438 2015-04-10 18:40:10 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-10 18:41:41)
Jestem z siebie dumna Ja z Ciebie też. :-) Tylko wiesz, nie przesadź z tym tokajem.
I nie ciesz się na zapas tym niedzielnym popołudniem, bo nie od razu Ci się facet naprawi. Trochę będzie go to kosztowało czasu, zanim zrozumie i zanim to wszystko ogarnie. I nie myśl sobie , że zmiana przyzwyczajeń i postępowania wobec Exowej nagle ulegnie diametralnej zmianie. Potrzeba na to czasu. Ale trzymam kciuki, żeby Ci się ten eksperyment udał (mnie się udał hihihihi)
A chwilowo też mam wolne popołudnie. Dzieciaki na treningu, M u chrześnicy na urodzinach. SAM. Trochę się bał, że znowu będą niewygodne i wścibskie pytania odnośnie dzieci i nie miał ochoty na spotkanie z rodzinką ale.... sama go namówiłam , żeby pojechał i stawił czoła wścibskim babciom.... Zobaczymy w jakim nastroju wróci.
5 439 2015-04-10 19:05:10 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-10 19:07:27)
Jestem z siebie dumna Ja z Ciebie też. :-) Tylko wiesz, nie przesadź z tym tokajem.
I nie ciesz się na zapas tym niedzielnym popołudniem, bo nie od razu Ci się facet naprawi. Trochę będzie go to kosztowało czasu, zanim zrozumie i zanim to wszystko ogarnie. I nie myśl sobie , że zmiana przyzwyczajeń i postępowania wobec Exowej nagle ulegnie diametralnej zmianie. Potrzeba na to czasu. Ale trzymam kciuki, żeby Ci się ten eksperyment udał (mnie się udał hihihihi)A chwilowo też mam wolne popołudnie. Dzieciaki na treningu, M u chrześnicy na urodzinach. SAM. Trochę się bał, że znowu będą niewygodne i wścibskie pytania odnośnie dzieci i nie miał ochoty na spotkanie z rodzinką ale.... sama go namówiłam , żeby pojechał i stawił czoła wścibskim babciom.... Zobaczymy w jakim nastroju wróci.
Spoko, jak nie teraz to za tydzień sam będzie o spotkanie prosił, już wie jakie mam wymagania. Sugeruję mu tylko to co sama exia robi w stosunku do starszego syna i nikt ją za to nie krytykuje. Co do chrześnicy to odważna decyzja, Emek nie chciał jechać z tobą?
5 440 2015-04-11 10:06:28
Co do chrześnicy to odważna decyzja, Emek nie chciał jechać z tobą?
Nie pytał czy z Nim pojadę ale oczywista odpowiedź wisiała w powietrzu , że ja nie chcę tam jechać. Więc nawet nie pytał. A okazało się , że nie tak do końca był tam sam ..... Jego mamusia przywiozła tam JEGO dzieci . Jak rozmawiał z rodzicami w tygodniu nawet nie bąknęli nic na temat dzieci (M nawet powiedział, że chyba dotarła do nich Jego decyzja i przestali naciskać) a tu proszę .... Nadal na siłę dążą do konfrontacji. Co prawda nie było pretensji i jakiś nacisków , że po imprezie MUSI zabrać dzieci do siebie, ale mimo wszystko, aluzję dało się wyczuć. Nikt z Jego rodziny nawet nie spytał dlaczego jest sam, nikt nie zapytał co U NAS słychać, nikt się nie zainteresował czy w ogóle żyjemy. Echhh. Powinno to po mnie spłynąć, ale było mi ogromnie żal. Wiedziałam, że Jego decyzję wszyscy odbiorą jako MOJĄ wolę i że ja będę w tym wszystkim czarną owcą, ale wcale mi się to nie podoba. I wiecie co mi wczoraj powiedział? Że zdarza mu się myśleć o tym, że jak mi się coś stanie (wypadek, choroba, śmierć) to On zostanie zupełnie sam. Wyczułam, że pojawiają się u Niego wątpliwości co do słuszności swoich decyzji. Zastanawiam się tylko na ile to są JEGO wątpliwości, a na ile w tych wątpliwościach maczała paluszki Jego mama. Odwróciłam piłeczkę i spytałam Go, jak mam się zachować w sytuacji gdyby Jemu się coś stało? Za niedługi czas czeka Go poważna operacja. Nikt z Jego rodziny nie przejmuje się stanem Jego zdrowia, nikt nie dopytuje jak wyniki badań, co powiedział lekarz itd. Ważniejsze jest to czy i kiedy zacznie zabierać do siebie dzieci. Spytałam Go czy po operacji, kiedy nie będzie mógł jeszcze rozmawiać, czy powinnam powiadomić Jego rodziców? Czy powinnam ich powiadomić kiedy operacja się skończy, czy się udała itd? Skoro Oni nawet nie chcą ze mną rozmawiać, czy w takim wypadku powinnam w ogóle do Nich dzwonić? Spytałam czy Jego mama zdaje sobie sprawę z tego , że postępując w ten sposób może doprowadzić do tego, że nie powiadomię Ich jeśli coś M się stanie. Spytałam czy Jego rodzice zdają sobie sprawę z tego , że są co raz starsi i że za parę lat będą potrzebować pomocy. (mają dwóch synów, a wiadomo chłop to chłop) Jeśli Jego mama będzie już niedołężną starą panią, to od której synowej będzie oczekiwać pomocy? Od poprzedniej czy obecnej? Bo póki co nawet nie próbuje nawiązać ze mną jakichkolwiek relacji.
W zasadzie wszystkie pytania pozostały bez odpowiedzi......
5 441 2015-04-11 11:25:27
Kjim, nic nie piszesz czy rozmawiał z dziećmi, jak one zareagowały? On z pewnością chciałby odzyskać relacje z nimi, może to spotkanie to pierwszy krok do tego? Exowa dostała już nauczkę, może da jej to do myślenia i przestanie nastawiać dzieci przeciwko ojcu. Czas leczy rany, wierzę, że wszystko da się poukładać jeśli będziecie tego chcieli.
5 442 2015-04-11 11:41:15
Kiedyś odwiedziłem hotel w białobrzegach, spotkałem tam pewną kobietę, która rozbiła małżeństwo. Nie wytrzymałbym tej presji ze strony rodziny tego faceta, zwłaszcza ze strony dzieci.
5 443 2015-04-11 12:13:37 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-11 12:17:10)
hal.alan - nie wiem do czego pijesz ale ja nie jestem TĄ, która rozbiła czyjekolwiek małżeństwo. Małżeństwo M rozpadło się, bo Jego Była ułożyła sobie życie na boku. Wniosek o rozwód złożył M , dopiero później się poznaliśmy. Więc bez insynuacji tu proszę. Chce Ci się z kimś pogadać to jest tu na Forum taki wątek "Chcę z kimś pogadać" - dołącz do tamtego wątku.
Zazdrosna M mówił, że spotkanie z dziećmi przebiegło jak zwykle . Dziewczyny przywitały się jak zawsze i pobiegły się bawić z pozostałymi dziećmi. I tyle. Piszesz o nauczce dla Ex - hahaha. Ta kobieta jest niereformowalna, więc cokolwiek by się nie wydarzyło pozostanie bezczelną manipulantką. Nie wierzę, żeby czegokolwiek się w życiu jeszcze nauczyła.
A co do zmian....... Zazdrosna - nie wrócę do tego co było wcześniej. Za żadne skarby, obietnice, złote góry nie pozwolę aby było tak jak wcześniej. Wolę być sama , niż kolejny raz dać się udupić Ich dziećmi. Taka jest prawda.
5 444 2015-04-11 12:36:34
hal.alan - nie wiem do czego pijesz ale ja nie jestem TĄ, która rozbiła czyjekolwiek małżeństwo. Małżeństwo M rozpadło się, bo Jego Była ułożyła sobie życie na boku. Wniosek o rozwód złożył M , dopiero później się poznaliśmy. Więc bez insynuacji tu proszę. Chce Ci się z kimś pogadać to jest tu na Forum taki wątek "Chcę z kimś pogadać" - dołącz do tamtego wątku.
Zazdrosna M mówił, że spotkanie z dziećmi przebiegło jak zwykle . Dziewczyny przywitały się jak zawsze i pobiegły się bawić z pozostałymi dziećmi. I tyle. Piszesz o nauczce dla Ex - hahaha. Ta kobieta jest niereformowalna, więc cokolwiek by się nie wydarzyło pozostanie bezczelną manipulantką. Nie wierzę, żeby czegokolwiek się w życiu jeszcze nauczyła.
A co do zmian....... Zazdrosna - nie wrócę do tego co było wcześniej. Za żadne skarby, obietnice, złote góry nie pozwolę aby było tak jak wcześniej. Wolę być sama , niż kolejny raz dać się udupić Ich dziećmi. Taka jest prawda.
i tak trzymaj,nie będzie żadnej przemiany ,sucz to sucz wiec nie liczyłabym ze nagle pokaże,, ludzka twarz czy tez ludzkie odruchy,,nie ma szans
Zazdrosna ,co ja czytam?????nie moze to byc,koniec zawodow w skoku przez łózko polowe,uraaa uraaa uraaa,nawet nie wiesz jak sie ciesze,teraz będzie tylko lepiej,nie będzie wymagań,przezucania winy,a powiem ci cos co ja przewiduje ,cos mi sie zdaje ze pasierb wroci pod opiekę mamusi gdyż tatus logistycznie nie jest w stanie tego ogarnąć ,bo ,,ni dy rydy, , a ty masz teraz zajac sie sobą ,namaluj sobie urodę ,kup megaseksowna sukienkę dodaj bieliznę i ciesz sie zyciem ,odzyskuj siebie,życie jest zbyt krótkie aby spędzić je na użeranie sie z cudzym nieukiem
5 445 2015-04-11 13:12:19
"namaluj sobie urodę" ....... rozbawiłaś mnie:-)
Kobity co Wy byście zrobiły na moim miejscu ? Operacja M tuż, tuż. Czy w sytuacji kiedy rodzice M "tak bardzo mnie lubią", a w zasadzie zakładają , że mnie nie ma, zadzwoniłybyście do nich z informacją o stanie zdrowia ICH syna? Zakładam oczywiście , że będę z M w szpitalu sama. Nie wiem jakbym się miała zachować w sytuacji, gdy do szpitala wkroczą Oni i jeszcze nie daj Bóg przyciągną tam ze sobą Jego dzieci. Chceuciekacstad - Ty masz podobną sytuację ze swoją teściową... Jakbyś się zachowała w takiej sytuacji?
5 446 2015-04-11 13:15:03
"namaluj sobie urodę" ....... rozbawiłaś mnie:-)
Kobity co Wy byście zrobiły na moim miejscu ? Operacja M tuż, tuż. Czy w sytuacji kiedy rodzice M "tak bardzo mnie lubią", a w zasadzie zakładają , że mnie nie ma, zadzwoniłybyście do nich z informacją o stanie zdrowia ICH syna? Zakładam oczywiście , że będę z M w szpitalu sama. Nie wiem jakbym się miała zachować w sytuacji, gdy do szpitala wkroczą Oni i jeszcze nie daj Bóg przyciągną tam ze sobą Jego dzieci. Chceuciekacstad - Ty masz podobną sytuację ze swoją teściową... Jakbyś się zachowała w takiej sytuacji?
nic nie rob,niech twój M napisze do nich smsa lub zadzwoni ze będzie tego i tato w szpitalu na operacji,jeśli go odwiedza rodzice z jego dziećmi nic nie mów,olej zero reakcji to najlepsza reakcja
5 447 2015-04-11 13:19:55
Zero reakcji? Nie da się. Trzeba się jakoś przywitać, zająć M. Powiem Wam, że w tej sytuacji nawet nie wiem czy chciałabym się z nimi witać :-( Na razie mam w sobie kupę negatywnych emocji. Nie mogę sobie dziś miejsca znaleźć....
5 448 2015-04-11 13:30:04
Zero reakcji? Nie da się. Trzeba się jakoś przywitać, zająć M. Powiem Wam, że w tej sytuacji nawet nie wiem czy chciałabym się z nimi witać :-( Na razie mam w sobie kupę negatywnych emocji. Nie mogę sobie dziś miejsca znaleźć....
DA SIE
nie panikuj na zapas,mówisz,,dzien dobry,,i to wszystko,zwracasz sie do M tylko ,na dzieci dajesz ignora,nie potrafisz???ja tam potrafie,???? ty chyba za bardzo sie przejmujesz,co sie takiego stanie ,przyjdą jego rodzice do szpitala,no niech nawet te dzieci przyprowadza.....no i .......czego sie boisz?ze zagra to na poczuciu winy Mze znów będzie chcial je widywać,czy ze będzie chcial je przywozić do ciebie,ze sie ugnie?
sprobuj nazwac swój ,,strach,, czego najbardziej sie obawiasz ze co sie stanie?
5 449 2015-04-11 13:53:35 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-11 13:55:12)
Widzisz ja jestem z tych co nie lubią owijać w bawełnę. Jak mi coś leży na serduchu, to nie zważając na okoliczności potrafię powiedzieć to głośno - obawiam się , że spotkanie z Jego rodzicami z tego powodu nie należałoby do "miłych". To po pierwsze. M mnie już zna i myślę, że między innymi z tego powodu do dnia dzisiejszego nie dopuścił do mojej z Nimi konfrontacji. Myślę , że wbiłabym tym gwóźdź do trumny relacji syn-rodzice. Po drugie - nie mam zupełnie ochoty na spotkanie (nawet w takich okolicznościach) z Jego dziećmi. Mam w sobie za dużo żalu, złości i negatywnych emocji z nimi związanych, żebym mogła się z Nimi beztrosko przywitać. Po za tym gardzę nieszczerością zachowań, brzydzę się tym, że ludzie udają miłych i życzliwych a tak naprawdę są gotowi Ci wbić nóż w plecy. A w tej sytuacji spotkanie z Nimi ( czy to z rodzicami, czy z dziećmi) byłoby jedną wielką odegraną groteską. Czy boję się , że będą pogrywać na uczuciach M i wzbudzać w Nim poczucie winy? Tak. tego też się boję, bo robią to regularnie od 7 miesięcy , myślę że Jego ciężką sytuację będą chcieli również wykorzystać do tego celu.
Czy boję się że M da się złamać? Tak. Bo wiele razy poddawał się manipulacjom Exowej i rodziców. Nie wiem czy da radę wytrwać, tym bardziej, że już mi mówi o swoich "wątpliwościach". A Jego złamanie w tej kwestii, wiązać się będzie z tym, że się rozstaniemy. Więc, jak widzisz , boję się teraz wszystkiego co związane jest z Jego dziećmi, rodzicami, Exową. :-((((
5 450 2015-04-11 15:06:57
Widzisz ja jestem z tych co nie lubią owijać w bawełnę. Jak mi coś leży na serduchu, to nie zważając na okoliczności potrafię powiedzieć to głośno - obawiam się , że spotkanie z Jego rodzicami z tego powodu nie należałoby do "miłych". To po pierwsze. M mnie już zna i myślę, że między innymi z tego powodu do dnia dzisiejszego nie dopuścił do mojej z Nimi konfrontacji. Myślę , że wbiłabym tym gwóźdź do trumny relacji syn-rodzice. Po drugie - nie mam zupełnie ochoty na spotkanie (nawet w takich okolicznościach) z Jego dziećmi. Mam w sobie za dużo żalu, złości i negatywnych emocji z nimi związanych, żebym mogła się z Nimi beztrosko przywitać. Po za tym gardzę nieszczerością zachowań, brzydzę się tym, że ludzie udają miłych i życzliwych a tak naprawdę są gotowi Ci wbić nóż w plecy. A w tej sytuacji spotkanie z Nimi ( czy to z rodzicami, czy z dziećmi) byłoby jedną wielką odegraną groteską. Czy boję się , że będą pogrywać na uczuciach M i wzbudzać w Nim poczucie winy? Tak. tego też się boję, bo robią to regularnie od 7 miesięcy , myślę że Jego ciężką sytuację będą chcieli również wykorzystać do tego celu.
Czy boję się że M da się złamać? Tak. Bo wiele razy poddawał się manipulacjom Exowej i rodziców. Nie wiem czy da radę wytrwać, tym bardziej, że już mi mówi o swoich "wątpliwościach". A Jego złamanie w tej kwestii, wiązać się będzie z tym, że się rozstaniemy. Więc, jak widzisz , boję się teraz wszystkiego co związane jest z Jego dziećmi, rodzicami, Exową. :-((((
noo wiem jak to jest,bowiem jak mój maz kiedyś wybierał się na spotkanie z pasierbica targały mna bardzo rozne emocje,wiedzialam ze przyjdzie rozstrojony,zastanawialam się czy mam udawac i wysluchiwac ,wbrew sobie jego realacji ,szybko wymiksowałam się z tego CAŁKOWICIE NIE REAGUJAC NA TO CO DOTYCZYLO PASIERBICY,ZMIENIALAM TEMAT to na początku potem powiedziałam wprost ze mnie to nie obchodzi i temat się skonczyl,coz jesteś w o tyle lepszej sytuacji ze u ciebie tych spotkan nie ma ,nie ma kontaktu,u mnie obecnie jest sporadyczny ,niemniej interygantka robila caly czas świńska robote,moze ci kiedyś napisze do czego była zdolna się posunąć,nie tu ,tylko na priw,jak dojrzeje do tego ,ale z butow można wyskoczyć od jej perfidii i pomyslowosci,
5 451 2015-04-11 15:20:49 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-11 15:22:57)
jesteś w o tyle lepszej sytuacji ze u ciebie tych spotkan nie ma ,nie ma kontaktu,
Miało nie być kontaktu, ale dzięki konsekwencji i przebiegłości teściowej , dochodzi do nich co raz częściej. Przez 7 miesięcy M unikał wizyt u swoich rodziców, żeby właśnie przypadkiem nie natknąć się na dzieci. Wcześniej matka potrafiła pod jakimś tam pretekstem ściągnąć go do siebie, on zajeżdżał, a tam dzieci. Potem, mówił Im wprost, że przyjedzie, jeśli nie ma u nich dzieci i matka nie będzie próbowała robić kolejnego spotkania na siłę. Unikał tych spotkań. Dziś , wiedząc, że są tam dzieci (bo wczoraj po imprezie dziadkowie zabrali je do siebie) , sam powiedział , że pojedzie do nich, bo potrzebuje zabrać jakieś narzędzia...... Śmierdzi mi to z daleka. Niecierpliwie czekam na rozwój wydarzeń.
5 452 2015-04-11 15:57:12 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-11 15:58:32)
LUSILJU napisał/a:jesteś w o tyle lepszej sytuacji ze u ciebie tych spotkan nie ma ,nie ma kontaktu,
Miało nie być kontaktu, ale dzięki konsekwencji i przebiegłości teściowej , dochodzi do nich co raz częściej. Przez 7 miesięcy M unikał wizyt u swoich rodziców, żeby właśnie przypadkiem nie natknąć się na dzieci. Wcześniej matka potrafiła pod jakimś tam pretekstem ściągnąć go do siebie, on zajeżdżał, a tam dzieci. Potem, mówił Im wprost, że przyjedzie, jeśli nie ma u nich dzieci i matka nie będzie próbowała robić kolejnego spotkania na siłę. Unikał tych spotkań. Dziś , wiedząc, że są tam dzieci (bo wczoraj po imprezie dziadkowie zabrali je do siebie) , sam powiedział , że pojedzie do nich, bo potrzebuje zabrać jakieś narzędzia...... Śmierdzi mi to z daleka. Niecierpliwie czekam na rozwój wydarzeń.
no raczej szuka kontaktuz dziecmi i nie to ze jestem prorokinią ale raczej będzie się z nimi widywał,nic nie poradzisz na to.....co możesz zrobić ,przecież nie dasz mu ultimatum ,one albo ty....
najważniejsze to nie dac się wkrecic w udział w tych kontaktach i znoszenie tego cyrku
5 453 2015-04-11 17:00:34
"namaluj sobie urodę" ....... rozbawiłaś mnie:-)
Kobity co Wy byście zrobiły na moim miejscu ? Operacja M tuż, tuż. Czy w sytuacji kiedy rodzice M "tak bardzo mnie lubią", a w zasadzie zakładają , że mnie nie ma, zadzwoniłybyście do nich z informacją o stanie zdrowia ICH syna? Zakładam oczywiście , że będę z M w szpitalu sama. Nie wiem jakbym się miała zachować w sytuacji, gdy do szpitala wkroczą Oni i jeszcze nie daj Bóg przyciągną tam ze sobą Jego dzieci. Chceuciekacstad - Ty masz podobną sytuację ze swoją teściową... Jakbyś się zachowała w takiej sytuacji?
hej Kjim,
mna też targaja uczucia za każdym razem gdy M jedzie zobaczyć się z rodzicami, rodzeństwem i wiem że oni maja swoje zdanie na temat ich rodziców .. z jednej strony sami ich krytykują i źle o nich mówią ..a z drugiej kwitują to "że to rodzice" . Mnie tez próbowali wmówić ich wyższość , bo to rodzice M- ale ja po prostu nie chcę z tymi ludźmi kontaktu. Bo tak jak napisałaś - nienawidzę fałszu . Moja opinia nie jest po jednorazowym incydencie ale to wynik kontaktu z nimi przez 6 lat.
W takiej sytuacji jak Tobie się może wydarzyć - powiedziałbym normalnie dzień dobry - tak jak każdym obcym ludziom.
I tyle .
Pewnie to co napiszę już zrobiliście - ale Kjim, Twój facet musi w szpitalu na każdą nawet tą najgorszą sytuację dać Ci upoważnienie - nie macie ślubu , więc rodzina M może próbować odsunąć Ciebie , np. może żądać zakazu wpuszczania do sali chorych, zakazu informowania o leczeniu, stanie chorego.
Co do informowania jego rodziców - jeśli nie wiedzą o planowanej operacji to powinien im powiedzieć teraz- pierwszy szum minie . Później jeśli będą chcieli wiedzieć co i jak mogą zadzwonić do szpitala...nic nie musisz. Chyba że Cie poproszą .
5 454 2015-04-11 17:02:21
LUSILJU napisał/a:jesteś w o tyle lepszej sytuacji ze u ciebie tych spotkan nie ma ,nie ma kontaktu,
Miało nie być kontaktu, ale dzięki konsekwencji i przebiegłości teściowej , dochodzi do nich co raz częściej. Przez 7 miesięcy M unikał wizyt u swoich rodziców, żeby właśnie przypadkiem nie natknąć się na dzieci. Wcześniej matka potrafiła pod jakimś tam pretekstem ściągnąć go do siebie, on zajeżdżał, a tam dzieci. Potem, mówił Im wprost, że przyjedzie, jeśli nie ma u nich dzieci i matka nie będzie próbowała robić kolejnego spotkania na siłę. Unikał tych spotkań. Dziś , wiedząc, że są tam dzieci (bo wczoraj po imprezie dziadkowie zabrali je do siebie) , sam powiedział , że pojedzie do nich, bo potrzebuje zabrać jakieś narzędzia...... Śmierdzi mi to z daleka. Niecierpliwie czekam na rozwój wydarzeń.
Kjim, Ty dopuszczasz scenariusz że M będzie widywał się ze swoimi dziećmi ? poza domem ?
5 455 2015-04-12 09:15:11
Kjim, Ty dopuszczasz scenariusz że M będzie widywał się ze swoimi dziećmi ? poza domem ?
Niestety ale chyba już nie. Wiem, że skończyło by się to ciągłym przesuwaniem granic. Najpierw byłyby to sporadyczne niedzielne spotkania. Potem byłoby spędzanie weekendów z dziećmi u dziadków, z czasem wymuszanie na M spędzania z dziećmi świąt i urlopów. Ostatecznie , jeśli będę chciała mieć odrobinę faceta w domu, będą musiała przygarnąć Go z dziećmi. Wiem, że jeśli teraz zaczną się sporadyczne spotkania, wróci kontakt z manipulantką Exową i...... jestem na przegranej pozycji. Nie dam się znów zepchnąć do roli trzeciej w tym związku. Prędzej się z niego wypiszę niż do tego dopuszczę.
5 456 2015-04-12 10:08:00 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-12 10:13:45)
chceuciekacstad napisał/a:Kjim, Ty dopuszczasz scenariusz że M będzie widywał się ze swoimi dziećmi ? poza domem ?
Niestety ale chyba już nie. Wiem, że skończyło by się to ciągłym przesuwaniem granic. Najpierw byłyby to sporadyczne niedzielne spotkania. Potem byłoby spędzanie weekendów z dziećmi u dziadków, z czasem wymuszanie na M spędzania z dziećmi świąt i urlopów. Ostatecznie , jeśli będę chciała mieć odrobinę faceta w domu, będą musiała przygarnąć Go z dziećmi. Wiem, że jeśli teraz zaczną się sporadyczne spotkania, wróci kontakt z manipulantką Exową i...... jestem na przegranej pozycji. Nie dam się znów zepchnąć do roli trzeciej w tym związku. Prędzej się z niego wypiszę niż do tego dopuszczę.
no niestety będzie ciężko,bo raczej nie unikniesz tego ze M będzie się chciał z nimi spotykać i wierz mi bo ja to tez przechodziłam ,madrzej ,lepiej (dla ciebie) będzie zaznaczyć ,ze spotkania te maja się odbywać bez twojego udziału i nie na twoim terytorium,jesli wywalczysz to wierz mi tak da się zyc, nie unikniesz spiec całkowicie,bedzie foch na swieta ale niestety nic tu się nie da zrobić,facet niestety tez zwierze rozumne i czasem nawet uczuciowe wiec nie da się tych uczuc w nim zabic,
co do jego kontaktow z ex,no to już on będzie musial naznaczyć nieprzekraczalne granice
kijm ja wiem ze ty najchętniej wymazalabys gumka jego przeszlosc ,jego była i te ich dzieci,że to cie drażni a nawet wqrwia ze one sa,ale co na to poradzisz ,niccc,on będzie do tych kontaktow dązyl tym bardziej ze te dzieci maja wspaniałych poplecznikow --dziadkow,oni będą robic wszystko by twój m nie zapomnial ze te dzieci sa, nielepiej ,,ugiąć się na tyle by się kontaktowal gdziestam,bylebys ty nie musiała tego ogladac,ja ci to mowie ........łatwo nie będzie .........i bezboleśnie tez nie..... no ale tu wyjścia nie ma takiego żeby każdy był zadowolony
5 457 2015-04-12 10:24:31 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-04-12 10:34:17)
Miało nie być kontaktu, ale dzięki konsekwencji i przebiegłości teściowej , dochodzi do nich co raz częściej. Przez 7 miesięcy M unikał wizyt u swoich rodziców, żeby właśnie przypadkiem nie natknąć się na dzieci. Wcześniej matka potrafiła pod jakimś tam pretekstem ściągnąć go do siebie, on zajeżdżał, a tam dzieci. Potem, mówił Im wprost, że przyjedzie, jeśli nie ma u nich dzieci i matka nie będzie próbowała robić kolejnego spotkania na siłę. Unikał tych spotkań.
Nie wiem.. nie jestem na bieżąco w twojej sytuacji kjim, ale bardzo dziwnie, wręcz nie smacznie to brzmi, ze ojciec stroni od własnych dzieci i wszystko robi, aby czasem nie naciąć się na ich towarzystwo tak jak w przypadku braku wizyt u rodzicow, z obawy ze na dzieci natrafi a jak już się wybierał do rodziców to pod warunkiem, żeby dzieci nie było. Przeciez jest ojcem!!!!!!
Łudze się ,ze jest drugie dno tej sytuacji , bo w moim mniemaniu to nie jest godna i pochwalna postawa ojca, wręcz żałosna zabawa w chowanego.
Ja takich zachowan rodzica wobec własnego dziecka (trędowatego?)w gole nie pojmuje , zaś mocno krytykuje a nawet gardzę
5 458 2015-04-12 12:41:01 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-12 13:07:24)
Widzisz mortisha, myślę że te uniki przed dziećmi były spowodowane Jego wewnętrzną walką. Chyba sam chciał uśpić swoje sumienie, wiedząc że jak zobaczy się z dziećmi to serducho będzie mocniej biło. 7 miesięcy temu powiedziałam Mu , że nie wierzę, że da się tak po prostu odciąć od dzieci, że nie da się tak po prostu odciąć od nich. Sam szedł w zaparte, że mu na tych kontaktach nie zależy, że jedyną szansą na odcięcie się od manipulacji Exowej jest zaprzestanie kontaktów z dziećmi. Nie znalazł innej możliwości żeby się uwolnić od jej wpływów. Zresztą sam przyznał, że nie umie z nią inaczej postępować. Nie wie jak się od niej uwolnić. Ja nawet mam wrażenie , że to była próba ucieczki od jakieś toksycznej relacji. To, że tęskni za dziećmi, jest dla mnie bardziej niż oczywiste, ale wiem też , że wznowienie tych kontaktów, nawet gdyby to miały być jedynie wspólne wizyty u dziadków, spowoduje nawrót kontaktów z Byłą. Znów zaczną się jej podchody, granie na emocjach, uczenie dzieci słodkich tekścików i ..... po facecie. A tym samym po nas. Dodam, że okazało się właśnie, że Exowa znów została sama!!! Podobnie jak w kilku poprzednich razach, w naszym życiu zaczyna się dziwnie dziać za każdym razem kiedy Ona zostaje sama. Dziwne zbiegi okoliczności?
Lusilju twierdzisz, że możliwe jest takie życie?
nie unikniesz tego ze M będzie się chciał z nimi spotykać i wierz mi bo ja to tez przechodziłam ,madrzej ,lepiej (dla ciebie) będzie zaznaczyć ,ze spotkania te maja się odbywać bez twojego udziału i nie na twoim terytorium,jesli wywalczysz to wierz mi tak da się zyc, nie unikniesz spiec całkowicie,bedzie foch na swieta ale niestety nic tu się nie da zrobić,facet niestety tez zwierze rozumne i czasem nawet uczuciowe wiec nie da się tych uczuc w nim zabic, co do jego kontaktow z ex,no to już on będzie musial naznaczyć nieprzekraczalne granice.
Być może Twój facet ma mocny kręgosłup i nie poddawał się presji i fanaberiom córeczki. Jednak ja zdążyłam poznać M na tyle, że wiem, że i mamusia i córeczki będą na nim grać jak na organach kościelnych. Dlatego już wiem, że odnowienie kontaktów skutkować będzie wiecznym przesuwaniem granic i to, że ja będę próbowała te granice określać, nie oznacza, że oni będą tych granic przestrzegać.
No cóż...... czuję, że zbliża się koniec mojego "miodowego miesiąca" .
5 459 2015-04-12 13:11:31
Widzisz mortisha, myślę że te uniki przed dziećmi były spowodowane Jego wewnętrzną walką. Chyba sam chciał uśpić swoje sumienie, wiedząc że jak zobaczy się z dziećmi to serducho będzie mocniej biło. 7 miesięcy temu powiedziałam Mu , że nie wierzę, że da się tak po prostu odciąć od dzieci, że nie da się tak po prostu odciąć od nich. Sam szedł w zaparte, że mu na tych kontaktach nie zależy, że jedyną szansą na odcięcie się od manipulacji Exowej jest zaprzestanie kontaktów z dziećmi. Nie znalazł innej możliwości żeby się uwolnić od jej wpływów. Zresztą sam przyznał, że nie umie z nią inaczej postępować. Nie wie jak się od niej uwolnić. Ja nawet mam wrażenie , że to była próba ucieczki od jakieś toksycznej relacji. To, że tęskni za dziećmi, jest dla mnie bardziej niż oczywiste, ale wiem też , że wznowienie tych kontaktów, nawet gdyby to miały być jedynie wspólne wizyty u dziadków, spowoduje nawrót kontaktów z Byłą. Znów zaczną się jej podchody, granie na emocjach, uczenie dzieci słodkich tekścików i ..... po facecie. A tym samym po nas.
Lusilju twierdzisz, ze to możliwe jest takie życie. nie unikniesz tego ze M będzie się chciał z nimi spotykać i wierz mi bo ja to tez przechodziłam ,madrzej ,lepiej (dla ciebie) będzie zaznaczyć ,ze spotkania te maja się odbywać bez twojego udziału i nie na twoim terytorium,jesli wywalczysz to wierz mi tak da się zyc, nie unikniesz spiec całkowicie,bedzie foch na swieta ale niestety nic tu się nie da zrobić,facet niestety tez zwierze rozumne i czasem nawet uczuciowe wiec nie da się tych uczuc w nim zabic,
co do jego kontaktow z ex,no to już on będzie musial naznaczyć nieprzekraczalne granice. Być może Twój facet ma mocny kręgosłup i nie poddawał się presji i fanaberiom córeczki. Jednak ja zdążyłam poznać M na tyle, że wiem, że i mamusia i córeczki będą na nim grac jak na organach kościelnych. Dlatego już wiem, że odnowienie kontaktów skutkować będzie wiecznym przesuwaniem granic i to, że ja będę próbowała te granice określać, nie oznacza, że oni będą tych granic przestrzegać.
No cóż...... czuję, że zbliża się koniec mojego "miodowego miesiąca" .
no co ci mam powiedzieć,lekko i rozowo nie było,intrygi były non stop ,ze strony bylej na początku,bo maz traktowal ja zawsze jako swoja zyciowa pomylke,zreszta on był nastolatkiem jak się pasierbica urodzila ,wiec tu jest insza inszość,ale z kolei pasierbica to manipulantka i robaczywy charakter,ktora posuwala się do takich rzeczy ze rzygac się chce ,ja z kolei zaznaczyłam bardzo wyraźnie swoje zdanie,jako ze jestem osoba z ,,charakterkiem,,nie pozwalam nikomu sobie wejść na glowe i jestem najbardziej nieustepliwa osoba jaka znam wiec to co dla innych jest niemożliwe dla mnie po prostu wykonalne,ja się nie zastanawiam co będzie,zakladam ze ma być tak i tak,nie robiąc zadnych ustępstw,wczesniej dokładnie przemyśle sobie co będzie dla mnie dobre,znosne i tak sobie radze,cudow nie ma zwłaszcza z ,,przechodzonym facetem,,w dodatku z obciążeniem ,nigdy nie będzie tak pięknie i bezproblemowo bo wlecze się za nim jego przeszlosc
5 460 2015-04-13 10:36:00
Zazdrosna, Kjim- i jak po weekendzie ?
Ja znów mam wqrwa... trochę było spokojniej, wydawało się że M coś przemyślał , zrozumiał i zaczął stosować.
Ale to złudzenie moje było.
Młody był u nas, w sobotę o 20 M mi mówi . . że zapomniał powiedzieć że młody ma mecz w niedzielę .. Mnie ciśnienie skoczyło.. bo to wymówka że zapomniał.
On się odgrywa że ja z nim nie konsultuję zakupów dla siebie i syna - to kara ![]()
Ale skoro zapomniał o poinformowaniu mnie że niedzielę spędza poza domem bo ex mecz uzgodniła.. To luz , ja mam wolne. On mnie w swoich planach nie uwzględnił ..
Nie było obiadu - bo zapomniałam zrobić
.
Jak M taki zaplanowany z ex to niech mu ona jeszcze obiad zaplanuje
Tak więc foch jest .
Powiem Wam że mi zołza jeszcze wyszła... kiedyś pisałam, że kupiłam sobie rower , M w nerwach (bo jemu nie kupiłam ) wystawił go na noc żeby może ktoś ukradł. Rower kupiłam na raty, które płacę sama . Ale M ostatnio sobie sprzęt przywłaszczył.. i jeździ.
Ale wczoraj mnie szlak trafił o to.. bo jak żyjemy każdy sobie - moje , twoje ... to od a do z . A nie on sobie będzie korzystał z czego uważa .. bez żadnych obciążeń.
Nawet ostatnio mnie zaprosił na wycieczkę rowerową - on na moim rowerze a ja mam na syna (taki miejski).. bo on na takim słabym (mojego syna) jeździł nie będzie .
zrobiłam się straszna! oko za oko ząb za ząb!@