netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 274 wyświetleniazałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 81 82 83 84 85 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 331 do 5 395 z 8 269 ]

5 331

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Przykre jest ze smiesza cie takie slowa bo moim zdaniem tak byc powinno.
A nie na zasadzie jak ktos mnie oplul to ja tez tak zrobie.

Śmieszą mnie takie słowa nie dlatego, że nie są ważne. Śmieszą mnie, bo nie przeczytawszy poprzednich 140 stron wypalasz tu z jakąś prawdą objawioną, tak jakbyśmy tego nie wiedziały. Ależ oczywiście, że każda z nas uważa, że TAK POWINNO BYć, że MUSIMY to, a tamto POWINNIŚMY itd itd. Tylko co z tego, że MY to wiemy, jak w konfrontacji z popapranymi priorytetami szanownych Pań Exowych, My przegrywamy! One wykorzystują to nasze poczucie obowiązku, to że My Macochy uważamy, że dzieciom należy się poczucie bezpieczeństwa, że powinny być zadbane, że nie powinno się pogrywać dziećmi. Baaaaaa zdarza się , że nawet nasz partner wykorzystuję te nasze wpojone "muszę", "powinnam", "powinno się". A One (szanowne Exowe) moją w dupie to czy Ich dziecko jest zadbane i bezpieczne. Więc kiedy nam już się ulewa to wylewamy to ten swój "jad" (jak to nazwałaś) tutaj.
I z tego co piszesz pięknie o teorii związanej z dzieckiem z rodziny rozwiedzionej to widze , ze Twoja teori nijak się ma do tego czego doświadcza Twój partner, cyt.:"ma dwoje dzieci prawie doroslych, ktore sa tak napuszczone przez matke ze nie utrzymuja ze mna kontaktu.
No i sama widzisz?!

5 332

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

I dodam jeszcze jedno: tak dziele czas partnera między nas a jego dzieci. Nie jestem w komfortowej sytuacji ze wzgledu na to ze dzieci nie chca kontaktu ze mna. Tak dla scislosci.

Paradoks polega na tym ze tak jest dla ciebie lepiej,nie przychodza,nie widzisz ich ,nie masz kontaktu-nie masz problemu,wierz mi wiem co mowie,nie bierzesz udzialu w ,,widzeniach,,ex nie wie nic o Was o waszych problemach,jego dzieci sie nie ,,wtryniaja,,w wasze życie ty sie ciesz a nie narzekaj!!
twój m ma z nimi kontakt ,a tobie czemu źle?bo nie mozesz im pokazać jaka z ciebie Superbabka,jak to sie kochacie z partnerem,czy ze co?

5 333

Odp: Być drugą i macochą

Tak Lucylu ale forum jest tez zdradliwe. Troche poczytalam i stwierdzilam ze na problemy z partnerem jest proste rozwiazanie: zostawic go i szukac lepszego. Owszem sa przypadki kiedy tak jest najrozsadniej ale nie zawsze. Więc do niektorych porad podchodze z przymruzeniem oka.
Natomiast uwazam ze moj wyidealizowany obraz to tak jak byc powinno.
Wiem jak okrutne potrafia byc dzieci.
I rozumiem ze trzeba się gdzies wygadac.
Ale moze lepsza bylaby rozmowa z partnerem.
I tu powiem dlaczego: ex mojego partnera kiedy przestalo się im ukladac miala wiele przyjaciolek ktore doradzaly jej: on nie jest wart, zostaw go itd. Kiedy doprowadzila do tego ze odszedl - w czym również pomogly przyjaciolki, nagle zostala sama. Mam wrazenie ze jedynym jej celem jest zemsta. Dziś nie ma już tych przyjaciolek - jakoś żadna już nie podpowiada co dalej. Wydaje mi się ze mieliby szanse gdyby w odpowiednim czasie zaczela kierowac się swoim rozumem. Nie mnie to osadzac. Ale to nie znaczy ze musze byc taka sama prawda?
Czy mam problemy z ex? Oczywiscie ze tak. Jest wiele spraw na ktore nie umiem przymknac oka, ale o tym rozmawiam z partnerem. Bo on jest po to zeby mnie wspierac a ja jego. A to ze mamy zgrzyty? A kto ich nie ma?

5 334

Odp: Być drugą i macochą

Nie wiem czy lepiej. Bo po pierwsze widze jaki rozdarty jest moj partner - ma jakby dwa zycia. Haha tak marze o tym zeby zobaczyly jaka jestem superbabka. Ludzie!!! Po prostu chcialbym zyc normalnie w nienormalnym swiecie

5 335 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-02 13:23:20)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Nie wiem czy lepiej. Bo po pierwsze widze jaki rozdarty jest moj partner - ma jakby dwa zycia. Haha tak marze o tym zeby zobaczyly jaka jestem superbabka. Ludzie!!! Po prostu chcialbym zyc normalnie w nienormalnym swiecie

nie oglądaj tyle hamerykanskich telenoweli ,będziesz zdrowsza i będziesz miala bardziej realistyczne podejście do swiata,teraz piszesz ze są zgrzyty finansowe,no to wprowadź dzieciaki obcej frustratki do swojego domu,będziesz miala lepiej........w dodatku frustratka pała chęciom odzyskania męża,nieeeer no to bardzo dobrze rokuje...


piszesz ze twój partner jest rozdarty..hmmmm wolisz byc rozdarta ty???

5 336 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-02 13:23:18)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

. Troche poczytalam i stwierdzilam ze na problemy z partnerem jest proste rozwiazanie: zostawic go i szukac lepszego.

To poczytaj wiecej, bo sposobów na rozwiązanie różnych sytuacji, to opisywałyśmy tu tysiące. Czasem jednak faktycznie lepiej się rozstać, niż brnąć dalej w to, czego za cholerę poprawić się nie da. Sama tego doświadczyłaś, prawda? W końcu jesteś po rozwodzie. A to , że aktualnie spierasz się z partnerem jedynie o pierdoły , kto komu podpala fajki, świadczy jedynie o tym, że mimo napuszczania przez Exową dzieci na Ciebie, partner doskonale Cię przed tymi napuszczonymi dziećmi chroni. I trzymaj lepiej kciuki, żeby swoją kąśliwością, jadem i napuszczaniem nie zmanipulowała Ci partnera. Bo to , że nagle zaczęło mu sporo rzeczy w Tobie przeszkadzać i zaczął się czepiać, świadczyć może nie tylko o tym, że wkracza w wiek średni, ale może też świadczyć o tym, że manipulacje i gierki byłej zony zaczynają przynosić zamierzony przez nią skutek. Zastanów się nad tym.

5 337

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
gosia232909 napisał/a:

. Troche poczytalam i stwierdzilam ze na problemy z partnerem jest proste rozwiazanie: zostawic go i szukac lepszego.

To poczytaj wiecej, bo sposobów na rozwiązanie różnych sytuacji, to opisywałyśmy tu tysiące. Czasem jednak faktycznie lepiej się rozstać, niż brnąć dalej w to, czego za cholerę poprawić się nie da. Sama tego doświadczyłaś, prawda? W końcu jesteś po rozwodzie. A to , że aktualnie spierasz się z partnerem jedynie o pierdoły , kto komu podpala fajki, świadczy jedynie o tym, że mimo napuszczania przez Exową dzieci na Ciebie, partner doskonale Cię przed tymi napuszczonymi dziećmi chroni. I trzymaj lepiej kciuki, żeby swoją kąśliwością, jadem i napuszczaniem nie zmanipulowała Ci partnera. Bo to , że nagle zaczęło mu sporo rzeczy w Tobie przeszkadzać i zaczął się czepiać, świadczyć może nie tylko o tym, że wkracza w wiek średni, ale może też świadczyć o tym, że manipulacje i gierki byłej zony zaczynają przynosić zamierzony przez nią skutek. Zastanów się nad tym.

sama prawda,moze i plujemy jadem,moze i mamy gruba skore ale to doświadczenie przez nas przemawia

5 338

Odp: Być drugą i macochą

Nie ogladam hamerykanskich roamnsidel ani zadnych innych. Wychowalam się w domu gdzie obce byly problemy (rodzice nigdy o tym przy nas nie rozmawiali). Taki obraz wynioslam. Sa malzenstwem od prawie 40 lat i ciagle się wspieraja i kochaja. Tez tak chce.
Czy dazenie do swoich idealow jest zle? Nie!
Zawsze sa jakies przeszkody. Ex partnera tez probowala go odzyskac. Mialam nawet watlipwa przyjemnosc z nia rozmawiac. Dziwna to byla rozmowa ktora rozpoczela się atakiem na moja osobe. Po czym kiedy nie dalam jej powodow do zrobienia ze mnie sciery spuscila z tonu i opowiadala mi swoj zyciorys jak dobra znajoma. (Nie znaczy ze utrzymuje ta przyjazn).
Gdybym wtedy w rozmowie zaatakowala ja w obronie wlasnej skonczyloby się wielka awantura. Podeszlam do tego spokojnie i nie miala pretekstu zeby się uruchomic.
A zastanawialyscie się moze nad rozmowa z ex waszych partnerow? Tak spokojnie, bez nerwow,wyrzutow?

5 339

Odp: Być drugą i macochą

Raczej nie ex - tak mysle - bo skutecznie się od niej odcial. Postepuje tak jak powinien. Takie jest moje zdanie.
Laski/Kobiety/Panie nie zlinczujcie mnie tylko.
Zauwazcie tylko ze kiedy ktos na was krzyczy (dziecko, sasiadka, pan ze sklepu) to wtedy uruchamiacie się i tez zaczyancie krzyczec. Efektem tego jest to ze powstaje jedna wielka awantura.
Kiedy reagujecie spokojnie - druga strona się wscieka, czasem glupieje ale jest lepiej dla was.
Moze to jest metoda?

5 340

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Nie ogladam hamerykanskich roamnsidel ani zadnych innych. Wychowalam się w domu gdzie obce byly problemy (rodzice nigdy o tym przy nas nie rozmawiali). Taki obraz wynioslam. Sa malzenstwem od prawie 40 lat i ciagle się wspieraja i kochaja. Tez tak chce.
Czy dazenie do swoich idealow jest zle? Nie!
Zawsze sa jakies przeszkody. Ex partnera tez probowala go odzyskac. Mialam nawet watlipwa przyjemnosc z nia rozmawiac. Dziwna to byla rozmowa ktora rozpoczela się atakiem na moja osobe. Po czym kiedy nie dalam jej powodow do zrobienia ze mnie sciery spuscila z tonu i opowiadala mi swoj zyciorys jak dobra znajoma. (Nie znaczy ze utrzymuje ta przyjazn).
Gdybym wtedy w rozmowie zaatakowala ja w obronie wlasnej skonczyloby się wielka awantura. Podeszlam do tego spokojnie i nie miala pretekstu zeby się uruchomic.
A zastanawialyscie się moze nad rozmowa z ex waszych partnerow? Tak spokojnie, bez nerwow,wyrzutow?

matko skądś ty sie urwala,ex to obca baba,w dodatku to nie mój target,ja z ludźmi na jej poziomie sie nie zadaje.....
serio za dużo seriali albo sielankowa mentalność,po co ktoras z nas ma rozmawiac z jakas ex,to nie jest nasz problem,na litość boska,twoja postawa przypomina naiwność ,

5 341 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-02 13:39:42)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Raczej nie ex - tak mysle - bo skutecznie się od niej odcial. Postepuje tak jak powinien. Takie jest moje zdanie.
Laski/Kobiety/Panie nie zlinczujcie mnie tylko.
Zauwazcie tylko ze kiedy ktos na was krzyczy (dziecko, sasiadka, pan ze sklepu) to wtedy uruchamiacie się i tez zaczyancie krzyczec. Efektem tego jest to ze powstaje jedna wielka awantura.
Kiedy reagujecie spokojnie - druga strona się wscieka, czasem glupieje ale jest lepiej dla was.
Moze to jest metoda?

no ale,skoro znalazlaś,jak twierdzisz,,złoty środek,,rozmowe ,to czemu piszesz w innym wątku o problemach ze swoim partnerem

5 342

Odp: Być drugą i macochą

I niech nie smieszy was ta godz. 17 na rozmowe z ex. Kiedy prowadzilam swoja sprawe rozwodowa musialam nauczyc się co się pisze, jak się pisze, itd. I tam wlasnie w madrych prawniczych poradach byla taka opcja. Chodzilo konkretnie o porozumienie w sprawie wychowania dzeici. Ze partenr z ktorym dziecko nie mieszka ma miec ustalone dni i godziny widzen. Wiadomo ze nie bedzie się z dzieckiem widywal 7 dni w tygodniu a czasem sa jakies sprawy do omowienia. Wlasnie wtedy w takim porozumieniu byla opcja kontaktow telefonicznych zeby nie zaburzac zycia swojej bylej / bylego ex.

5 343

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

I niech nie smieszy was ta godz. 17 na rozmowe z ex. Kiedy prowadzilam swoja sprawe rozwodowa musialam nauczyc się co się pisze, jak się pisze, itd. I tam wlasnie w madrych prawniczych poradach byla taka opcja. Chodzilo konkretnie o porozumienie w sprawie wychowania dzeici. Ze partenr z ktorym dziecko nie mieszka ma miec ustalone dni i godziny widzen. Wiadomo ze nie bedzie się z dzieckiem widywal 7 dni w tygodniu a czasem sa jakies sprawy do omowienia. Wlasnie wtedy w takim porozumieniu byla opcja kontaktow telefonicznych zeby nie zaburzac zycia swojej bylej / bylego ex.

no ale kazda z nas to wie i co w zwiazku z tym?

5 344

Odp: Być drugą i macochą

Nie atakujcie mnie z tego powodu. Wiem jacy potrafia byc ludzie. Jeśli same nie chcecie niech takiej rozmowy dokona ojciec dziecka.
To nie naiwnosc - choc mozna tak to nazwac.
Moze warto się nad tym zastanowic?

5 345

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Nie atakujcie mnie z tego powodu. Wiem jacy potrafia byc ludzie. Jeśli same nie chcecie niech takiej rozmowy dokona ojciec dziecka.
To nie naiwnosc - choc mozna tak to nazwac.
Moze warto się nad tym zastanowic?

nie atakuje cię ,jedynie pozbawiam dziecięcej naiwności ,probuje otworzyć oczy ,bladzisz jak dziecko we mgle,ty masz chciec dla siebie dobrze,naiwnością jest myslec ze ludzie i swiat jest dobry,jest brutalny,trudny i trzeba walczyc by cię nie zdeptano,im szybciej pozbedxiesz sie złudzeń tym lepiej dla ciebie

5 346

Odp: Być drugą i macochą

Odpowiedz jest prosta.
Jest cel - jaki to zalezy od was.
I droga do celu - jaka tez zalezy od was.

To nie jest naiwnosc. Linczujcie mnie, zwyzywajcie.

Ale zwiazalyscie się partnerami z przeszloscia. Wasze zwiazki tez mialy byc piekne i rozowe prawda? To byl wasz cel.
Na waszych drogach stanely rozne przeszkody.
Warto poszuakc roznych rozwiazan tak? Bo od tego jest te forum.
Nie zamykajcie się na propozycje tylko dlatego ze wydaje się wam ze jak odpuscicie na chwile to przegracie.
Nie, czasem zeby zrobic krok naprzod trzeba się cofnac.
I ku waszemu zdziwieniu, ja tez mam problemy i tez szukam ich rozwiazan.

5 347

Odp: Być drugą i macochą

Lucy zgadzam się z toba. A moje myslenie wcale nie jest naiwne. Przezylam troche tego zycia i uwierz mi czasem wiecej zdobedziesz dobrocia niz agresja.

5 348

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Nie ogladam hamerykanskich roamnsidel ani zadnych innych. Wychowalam się w domu gdzie obce byly problemy (rodzice nigdy o tym przy nas nie rozmawiali). Taki obraz wynioslam. Sa malzenstwem od prawie 40 lat i ciagle się wspieraja i kochaja. Tez tak chce.
Czy dazenie do swoich idealow jest zle? Nie!

Zawsze sa jakies przeszkody. Ex partnera tez probowala go odzyskac. Mialam nawet watlipwa przyjemnosc z nia rozmawiac. Dziwna to byla rozmowa ktora rozpoczela się atakiem na moja osobe. Po czym kiedy nie dalam jej powodow do zrobienia ze mnie sciery spuscila z tonu i opowiadala mi swoj zyciorys jak dobra znajoma. (Nie znaczy ze utrzymuje ta przyjazn).
Gdybym wtedy w rozmowie zaatakowala ja w obronie wlasnej skonczyloby się wielka awantura. Podeszlam do tego spokojnie i nie miala pretekstu zeby się uruchomic.
A zastanawialyscie się moze nad rozmowa z ex waszych partnerow? Tak spokojnie, bez nerwow,wyrzutow?

Oczywiście moja droga że nie jest złe .. Ty masz swój idealny obraz związku.. a my mamy swój smile
To że my tu reagujemy , wcale nie oznacza że krzyczymy .. że robimy awantury. Anonimowość pozwala uwolnić się od pewnych konwenansów ... i dlatego może pozwalamy sobie więcej na forum niż w życiu realnym.

Moja ex np. jest zdania że ja nie mam prawa nawet słowem odezwać się do niej i jej syna - bo ona swoje sprawy związane z dzieckiem załatwia tylko z ojcem dziecka....ale powinnam tez traktować jej syna jak członka rodziny...tudzież jak własnego syna..czyt. kupować , zapraszać, płacić ...ale broń boże wymagać coś ! uczenie prawie 9 latka by po sobie wodę spuścił w toalecie jej atakiem na niego !
nooo... i co myślisz że awanturę robiłam?? nie .
Żal mi dziecka , ale ja tez chcę żyć normalnie .. nie pod sztandarem biedne dziecko mojego M, biedny facet bo nie może być z synem na co dzień... mój syn ma takie samo prawo do swojego normalnego życia ..

5 349 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-02 14:17:36)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Ale zwiazalyscie się partnerami z przeszloscia. Wasze zwiazki tez mialy byc piekne i rozowe prawda? To byl wasz cel.
Na waszych drogach stanely rozne przeszkody.
Warto poszuakc roznych rozwiazan tak? Bo od tego jest te forum.
Nie zamykajcie się na propozycje tylko dlatego ze wydaje się wam ze jak odpuscicie na chwile to przegracie.

Poczytaj 140 stron wstecz i wtedy powiedz, czy MY NIE SZUKAMY ROZWIĄZAŃ? Właśnie po to tu jesteśmy , bo Ich szukamy.
Co do porozumienia wychowawczego i ewentualnych kontaktów telefonicznych w sprawach istotnych dotyczących dzieci, to Ci odpowiem tak: jest część ludzi, która potrafi uszanować czas drugiej osoby, potrafi uszanować plan wychowawczy który podpisali, potrafi uszanować plany Ex partnera i rozróżnia rzeczy "istotne dotyczące dziecka" od rzeczy błahych. ALE jest dużo ludzi takich , którzy nie szanują nikogo (siebie również), nie szanują czyjegoś czasu, planów, czyjegoś zdrowia, nie szanują ustaleń, pod którymi własnoręcznie się podpisał/-a i którzy nie wiedzą co jest "istotną kwestią" a co jest pierdołą. I patrz kurna, okazuje się, że  większość żalących się tu macoch, nie ma problemu z ułożeniem sobie relacji z byłym partnerem  (na zasadach, o których Ty wyżej pisałaś), tylko większość z nas ma problemy z nienormalną EX, która z nic ma zasady, plan wychowawczy i porozumienie i dla której "kup mi baterie do zabawek i do pilota"  jest rzeczą istotną a nie pierdołą, z którą nota bene powinna sobie sama poradzić!

5 350

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Lucy zgadzam się z toba. A moje myslenie wcale nie jest naiwne. Przezylam troche tego zycia i uwierz mi czasem wiecej zdobedziesz dobrocia niz agresja.

no to próbuj,próbuj ......kazdy żyje jak chce,ja mam tak jak chcialam,jestem przezadowolna z tego co jest,mój mąż spotyka sie z pasierbicą,ja nie,dzieci tez sie z nią nie widują i same tak zadecydowały,
to nie jest nasz poziom,brutalna jestem i szokujaca...wiem....wiem.....

i serio dobry i głupi to czasem synonimy

5 351

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
gosia232909 napisał/a:

Ale zwiazalyscie się partnerami z przeszloscia. Wasze zwiazki tez mialy byc piekne i rozowe prawda? To byl wasz cel.
Na waszych drogach stanely rozne przeszkody.
Warto poszuakc roznych rozwiazan tak? Bo od tego jest te forum.
Nie zamykajcie się na propozycje tylko dlatego ze wydaje się wam ze jak odpuscicie na chwile to przegracie.

Poczytaj 140 stron wstecz i wtedy powiedz, czy MY NIE SZUKAMY ROZWIĄZAŃ? Właśnie po to tu jesteśmy , bo Ich szukamy.
Co do porozumienia wychowawczego i ewentualnych kontaktów telefonicznych w sprawach istotnych dotyczących dzieci, to Ci odpowiem tak: jest część ludzi, która potrafi uszanować czas drugiej osoby, potrafi uszanować plan wychowawczy który podpisali, potrafi uszanować plany drugiego partnera i rozróżnia rzecz "istotne dotyczące dziecka" od rzeczy błahych. ALE jest dużo ludzi takich , którzy nie szanują nikogo (siebie również), nie szanują czyjegoś czasu, planów, czyjegoś zdrowia, nie szanuje ustaleń, pod którymi własnoręcznie się podpisało i którzy nie wiedzą co jest "istotną kwestią" a co jest pierdołą. I patrz kurna, okazuje się, ze  większość żalących się tu macoch nie ma problemu z ułożeniem sobie relacji z byłym partnerem 9 na zasadach, o których Ty wyżej pisałaś), tylko większość z nas ma problemu z nienormalną EX, która z nic ma zasady, plan wychowawczy i porozumienie i dla której "kup mi baterie do zabawek i do pilota"  jest rzeczą istotną a nie pierdołą, z którą nota bene powinna sobie sama poradzić!

no ale o tym to Gosia chyba wie.. sama ma ex z typu naszych...i ona sama jest inna jak pisze.
Więc zastanawia mnie tylko jak te rady  "love and peace " się mają do tego jaką ma sytuację z ex i dziećmi partnera teraz...
no co Gosiu- Twoja rozmowa z ex dała coś ?

5 352

Odp: Być drugą i macochą

Rozumiem. Moja siostra tez jest w rodzinie w ktorej matka ma dziecko w d ... Tzn kupuje mu rozne rzeczy. Kiedy ma widzenia pozwala mu na wszystko. Więc mieszka ze swoim partnerem, dwojka swoich dzieci i synem partnera. Bylam niejednokrotnie swiadkiem scen strasznych. W ktorych mlody walil piescia w glowe jedna z corek mojej siostry. Na jakakolwiek reakcje reagowal placzem i zwalaniem winy na corki siostry. On nigdy nie byl winny. I nie twierdze ze moja siostra to ideal, ale chlopak rosnie na malego bandyte a ojciec ma klapki na oczach.
Ale i nie wiem czy to się u was sprawdzi. W kazdym razie w moim zwiazku byl moment powaznego kryzysu. Im bardziej on się poglebial tym bardziej ja bylam rozzalona, roszczeniowa. I kolko się zamykalo. Weszlam na jakis artykul i postanowilam zrobic eksperyment. Zmienilam nastawienie. Bylam cudownie mila choc konsekwentna i dalo to taki efekt ze wszystko się poprawilo. O 180 stopni.
Oczywiscie nie znaczy to ze jak wiecie nie pojawiaja się nowe rzeczy ktore trzeba pokonac. Czasami warto jednak znalezc SPOSOB.

5 353

Odp: Być drugą i macochą

Szanowne forumowiczki, tak rozmowa z ex dala. Przestala do mnie wydzwaniac. W sprawach dzieci kontaktuje się z moim partnerem ale nie tak namolnie jak kiedys. Teraz dzieci czesciej kontaktuja się z nim same. A

5 354 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-02 14:15:22)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Rozumiem. Moja siostra tez jest w rodzinie w ktorej matka ma dziecko w d ... Tzn kupuje mu rozne rzeczy. Kiedy ma widzenia pozwala mu na wszystko. Więc mieszka ze swoim partnerem, dwojka swoich dzieci i synem partnera. Bylam niejednokrotnie swiadkiem scen strasznych. W ktorych mlody walil piescia w glowe jedna z corek mojej siostry. Na jakakolwiek reakcje reagowal placzem i zwalaniem winy na corki siostry. On nigdy nie byl winny. I nie twierdze ze moja siostra to ideal, ale chlopak rosnie na malego bandyte a ojciec ma klapki na oczach.
Ale i nie wiem czy to się u was sprawdzi. W kazdym razie w moim zwiazku byl moment powaznego kryzysu. Im bardziej on się poglebial tym bardziej ja bylam rozzalona, roszczeniowa. I kolko się zamykalo. Weszlam na jakis artykul i postanowilam zrobic eksperyment. Zmienilam nastawienie. Bylam cudownie mila choc konsekwentna i dalo to taki efekt ze wszystko się poprawilo. O 180 stopni.
Oczywiscie nie znaczy to ze jak wiecie nie pojawiaja się nowe rzeczy ktore trzeba pokonac. Czasami warto jednak znalezc SPOSOB.

no widzisz ,znalazłaś sposób teraz tylko w nim wytrwać i gra muzyka,zawsze mozesz nam tu służyć rada i pomocą,wsparcia udzielisz,powiesz co robimy źle i gitara

5 355

Odp: Być drugą i macochą

A co do dzieci. To przede mna duzo pracy. Mojej i mojego partnera. I o tyle ze ssyn zaakceptowal już sytuacje to z corka jest trudniej.

5 356

Odp: Być drugą i macochą

Kazdy z nam ma inne spojrzenie, inna sytuacje.
Ja mialam taka i mogę tylko powiedziec jak ja sobie z nia radze.
Wy wtedy nazywacie mnie naiwna itd. Ale u mnie to zadzialalo.
Nikt wam nie kaze troche poudawac. Ale zawsze mozna zrobic malutki eksperyment.

5 357

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Kazdy z nam ma inne spojrzenie, inna sytuacje.
Ja mialam taka i mogę tylko powiedziec jak ja sobie z nia radze.
Wy wtedy nazywacie mnie naiwna itd. Ale u mnie to zadzialalo.
Nikt wam nie kaze troche poudawac. Ale zawsze mozna zrobic malutki eksperyment.

heheheh ja nie musze niczego udawać i do niczego sie dostosowywać,mowievi robie to co chce i jak mi lepiej i odkad mam taka wygodną doope swiat jest piękniejszy i bez zmarszczek

5 358 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-02 14:30:30)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Rozumiem. Moja siostra tez jest w rodzinie w ktorej matka ma dziecko w d ... Tzn kupuje mu rozne rzeczy. Kiedy ma widzenia pozwala mu na wszystko. Więc mieszka ze swoim partnerem, dwojka swoich dzieci i synem partnera. Bylam niejednokrotnie swiadkiem scen strasznych. W ktorych mlody walil piescia w glowe jedna z corek mojej siostry. Na jakakolwiek reakcje reagowal placzem i zwalaniem winy na corki siostry. On nigdy nie byl winny. I nie twierdze ze moja siostra to ideal, ale chlopak rosnie na malego bandyte a ojciec ma klapki na oczach.

I czy u Twojej siostry Twój złoty środek czyli  podejście "love and peace " (ladnie to podsumowałaś Chceuciekacstad) sprawdziło się?

5 359

Odp: Być drugą i macochą

Niestety chyba nie za bardzo go stosuje. U nich problem to tez jej partner a ojciec dziecka. Przy nim jego syn jest zupelnie inny. Kiedy go nie ma pokazuje drugie oblicze. Probowalam jej kilka razy powiedziec zeby porozmawiala ze swoim A. Ale z tego co wiem nie rozmawiala tylko robila wyrzuty. A to nie daje efektu. Sa para coprawda od niedawna ale mam nadzieje ze im się uda. Pod warunkiem ze beda dzialac razem. I tego im zycze. Chcoc latwo nie bedzie.

5 360

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Rozumiem. Moja siostra tez jest w rodzinie w ktorej matka ma dziecko w d ... Tzn kupuje mu rozne rzeczy. Kiedy ma widzenia pozwala mu na wszystko. Więc mieszka ze swoim partnerem, dwojka swoich dzieci i synem partnera. Bylam niejednokrotnie swiadkiem scen strasznych. W ktorych mlody walil piescia w glowe jedna z corek mojej siostry. Na jakakolwiek reakcje reagowal placzem i zwalaniem winy na corki siostry. On nigdy nie byl winny. I nie twierdze ze moja siostra to ideal, ale chlopak rosnie na malego bandyte a ojciec ma klapki na oczach.
Ale i nie wiem czy to się u was sprawdzi. W kazdym razie w moim zwiazku byl moment powaznego kryzysu. Im bardziej on się poglebial tym bardziej ja bylam rozzalona, roszczeniowa. I kolko się zamykalo. Weszlam na jakis artykul i postanowilam zrobic eksperyment. Zmienilam nastawienie. Bylam cudownie mila choc konsekwentna i dalo to taki efekt ze wszystko się poprawilo. O 180 stopni.
Oczywiscie nie znaczy to ze jak wiecie nie pojawiaja się nowe rzeczy ktore trzeba pokonac. Czasami warto jednak znalezc SPOSOB.

no ale jak pojawiają się już te nowe rzeczy do pokonania to znasz już ten SPOSÓB ...
zastanawia mnie po co w takim razie założyłaś wątek o partnerze
http://www.netkobiety.pl/t82905.html..
i dziś kolejny
http://www.netkobiety.pl/t83138.html
Jakoś mi to nie pasuje do sielskiego życia ... "poprawiło się o 180 stopni".. ale co ? na kilka dni? bo takie poprawy to my doświadczamy...Zazdrosna jest właśnie w trakcie poprawy M o 180 stopni..

Gosia, Twoje niektóre wpisy przeczą sobie smile

5 361

Odp: Być drugą i macochą

Dobra. Haha. Nic wiecej nie pozostaje. Poprawilo się bardzo. Ale zycie nie uslane rozami. Ale pewnie o tym wiecie. Więc problemy sa, byly i beda. I wlasnie szukam srodka na nowe problemy. I mam nadzieje ze go znajde. I na kazdy inny ktory się pojawi. Lepszy lub gorszy.ale jakis tak. A skoro wiecie ze tak jest bo ja tu przeciez samymi objawieniami sypie, naiwnoscia, to skad te pytania?

5 362

Odp: Być drugą i macochą

A metoda love and peace czasami naprawdę czyni cuda. Moze się kiedys o tym przekonacie

5 363

Odp: Być drugą i macochą

Pytania stąd, że wpadasz na 140-ą stronę wątka, sypiesz "dobrymi radami z rękawa" mimo, że sama przyznajesz, że nie wysiliłaś się nawet i nie chciało Ci się czytać tych 140-u stron, próbujesz pouczać i mądralować, że spokój, że miłość, że opanowanie. Że coś się powinno, i że coś trzeba. Dziewczyno. Wysil się najpierw , przeczytaj te 140 stron wstecz a potem , zastanów się skąd u nas taka irytacja Twoim postem.

5 364

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Dobra. Haha. Nic wiecej nie pozostaje. Poprawilo się bardzo. Ale zycie nie uslane rozami. Ale pewnie o tym wiecie. Więc problemy sa, byly i beda. I wlasnie szukam srodka na nowe problemy. I mam nadzieje ze go znajde. I na kazdy inny ktory się pojawi. Lepszy lub gorszy.ale jakis tak. A skoro wiecie ze tak jest bo ja tu przeciez samymi objawieniami sypie, naiwnoscia, to skad te pytania?

Gosiu, sama wpadłaś do nas , nie czytając za dużo... i sypiesz radami... których chyba sama nie stosujesz .
My tu jak pisałam, nie udajemy niczego.. często przyznajemy się do odczuć i zachowania ( macocha w końcu ) których nie pochwalamy, bo jesteśmy po prostu ludźmi, i bywamy zmęczone.. i mamy dość ... i partner oraz jego dzieci/ex to nie jedyne nasze problemy...bo takie jest życie.
Nie jesteśmy nieomylne... a to że tu jesteśmy ?... my tez szukamy sposobu by było dobrze w naszym życiu...
I to co jest skuteczne u jednych nie koniecznie działa na innych. smile
Przykład z siostrą masz smile

5 365

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

A metoda love and peace czasami naprawdę czyni cuda. Moze się kiedys o tym przekonacie

czasem może i tak.
Gosiu, to posłuchaj swojej rady - i na te problemy z partnerem stosuj love and peace smile i powinien być cud miód i malina smile


a i powiem Ci że ja się tez posłucham Twojej rady..krasz test zrobię ... no może uda mi się tylko love zastosować ..ale to już postęp będzie !:)

hihi

5 366

Odp: Być drugą i macochą

No wlasnie i ja w tym samym celu przybylam. A stalam się pozywka. U mnie love and peace pomoglo raz. Nie naskakuje na kogos tylko dlatego ze ma inne zdanie. Tak jak robicie wy. Z mojej perspektywy wyglada tak ze nie jestescie tu porade (nie wszystkie) tylko po to zeby utwierdzic się we wlasnych przekonaniach

5 367

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

No wlasnie i ja w tym samym celu przybylam. A stalam się pozywka. U mnie love and peace pomoglo raz. Nie naskakuje na kogos tylko dlatego ze ma inne zdanie. Tak jak robicie wy. Z mojej perspektywy wyglada tak ze nie jestescie tu porade (nie wszystkie) tylko po to zeby utwierdzic się we wlasnych przekonaniach

A widzisz! Gdybyś przeczytała 140 stron wstecz, wiedziałabyś, że nie mamy innego zdania niż Ty. Tez uważamy, że tak (sielankowo) być powinno. Ale życie zweryfikowało nasze podejście i dlatego śmieszą teraz takie rady, z którymi wyskakujesz jak Filip z konopi. BO MY MAMY TAKIE SAMO ZDANIE JAK TY. Tylko nasze Exowe na ogół są odmiennego zdania.

5 368

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

No wlasnie i ja w tym samym celu przybylam. A stalam się pozywka. U mnie love and peace pomoglo raz. Nie naskakuje na kogos tylko dlatego ze ma inne zdanie. Tak jak robicie wy. Z mojej perspektywy wyglada tak ze nie jestescie tu porade (nie wszystkie) tylko po to zeby utwierdzic się we wlasnych przekonaniach

nooo dokładnie Gosiu, taki odbiór Ciebie mam tongue

5 369 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-02 17:35:35)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

No wlasnie i ja w tym samym celu przybylam. A stalam się pozywka. U mnie love and peace pomoglo raz. Nie naskakuje na kogos tylko dlatego ze ma inne zdanie. Tak jak robicie wy. Z mojej perspektywy wyglada tak ze nie jestescie tu porade (nie wszystkie) tylko po to zeby utwierdzic się we wlasnych przekonaniach

gosia nie skojarzylam ze to to ty założyłaś watek o zachowaniach swojego partnera,tam ci odpisałam ,dzis zresztą tez,jak przeczytalam jeszcze raz opis zachowan twojego partnera to .........
no tylko ci jeszcze do szczescia brakuje czeredy jego przychówku,oprzytomniej no ,bo te twoje złote myśli to nijak sie maja do twojego zwiazku,jak opisujesz sposób odnoszenia sie partnera do ciebie......to szok ......i ty przyszlas nas tu pouczać i dzielic sie swoimi złotymi myslami tudziez proroctwem jak to będą nasze zwiazki szczesliwe jak wdrozymy twój plan naprawczy.....
ja mam 43 lata,zgadnij odkad jestem macocha? Nie musze włazić w dupe facetowi by go przy swojej dupie utrzymac,ani znosić jego chamstwa,tak,tak to a propos zachowania twego m,dosyć kwieciście go opisalas w innych wątkach bym miala pełen obraz sytuacji

i nikt na ciebie nie nalatuje,tylko radzić moze ktoś kto sam daje sobie rade,jak dla mnie robisz kardynalny błąd w zwiazku starasz sie za bardzo

5 370

Odp: Być drugą i macochą

Na zakonczenie tej konwersacji powiem tak. Owszem czesc z osob tu piszacych podchodzi do tematu ze zdrowym rozsadkiem. Tak się sklada ze czytajac niektore historie widze ze metoda love and peace jak to pieknie zadzialala w ich przypadku. Dodam ze jest tez wiele prawdy w innych komentarzach. Niestety wybralysmy mezczyzn z pewnym bagazem doswiadczen. Czesc z nas byla przygotowana na to z czym to się wiaze. Czesc nie. Wnioski naleza do was.
Co do mojego partnera. Oczywiscie ze uwilyscie sobie jego pelny obraz. Z kilku watkow, ktore chce poprawic. Nikt z was nie wie ani jaki jest on ani jaka ja - bo i skad. Ale obraz już macie. Gratuluje.
A co jadu - to niestety saczy się i już - nie z wszystkich - nie generalizuje. Co zreszta było widac o podejsciu do moich propozycji.
Żadna z was nie odpowiedziala mi probowalam ale nie dziala. Zaczelyscie wysmiewac i wieszac psy. Gratuluje podejscia.
Malo tego dodam, ze moj obraz jaki powstal po waszych niektorych komentarzach jest jeden: jestescie do tych matek troche podobne.
Tak wiem teraz zaczniecie dopiero lincz.

5 371

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Żadna z was nie odpowiedziala mi probowalam ale nie dziala. Zaczelyscie wysmiewac i wieszac psy.

Ojjj gosia gosia. Żadna z nas nie musiała Ci mówić, że "próbowalam ale nie dziala", bo o swoich próbach opisujemy na poprzednich stronach wątku. I ja Ci wciąż mówię: poczytaj zanim zaczniesz udzielać dobrych rad, bo każda z nas już o tym wie/przerobiła/doświadczyła/sparzyła się a Ty dalej swoje i uważasz, że Cię linczujemy. Nie. JA CIĘ nie linczuję! Ja wyśmiewam Twoją ignorancję. Bo dawać złote rady nie zapoznawszy się wcześnie z pełną treścią wątku, to dla mnie oznaka Twojej ignorancji. pozdrawiam Cię serdecznie i odezwij się jak przeczytasz ZE ZROZUMIENIEM historię każdej udzielającej się tu macochy.

5 372

Odp: Być drugą i macochą

Kjim coz mogę powiedziec. Poswiecilam troche czasu i troche poczytalam. Uwierz mi ze to nie jest ignorancja.

5 373

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

'Kjim probowalam ale za duzo tu jadu. Nie umiem 140 stron przelknac. Przeczytalam tylko niektore.

Tu pisałaś , że nie przeczytałaś. Ja Ci w pierwszych swoich odpowiedziach dałam radę, przeczytaj, spróbuj postawić się w podobnej/podobnych sytuacjach a potem spróbuj udzielać rad. Ty zrobiłaś odwrotnie. Nie dziw się więc reakcji macoch, którym mówisz oczywistą oczywistość.
Ja Ci piszę, że zgadzam się z Tobą , pisałam nawet, że udało mi się stworzyć (podobnie jak Tobie) poprawne relacje z moim byłym mężem i dla dobra wspólnych dzieci staramy się te dobre relacje utrzymać. Mimo rozwodu wciąż wspólnie wychowujemy dzieci. A Ty mi/nam zarzucasz lincz? Co z Tobą jest nie tak? Nie czytasz ze zrozumieniem?
Jeśli zaś chodzi o relację moją z dziećmi partnera to wydaje mi się , że miałam dużo lepsze relacje niż  Ty z dziećmi swojego partnera. Niestety egoistyczne, zołzowate, jędzowate, złośliwe i mściwe podejście byłej żony zniszczyło jakiekolwiek relacje. Nie linczuje Ciebie za to. Próbuję Ci powiedzieć, ze my przerobiłyśmy i doświadczyłyśmy już trochę więcej niż Ty. Ile czasu jesteś w związku z obecnym partnerem? Ile czasu spędziłaś z Jego dziećmi? Ile musiałaś poświęcić dla dzieci swojego partnera? Czy kiedykolwiek musiałaś dokonać wyboru między dobrem swojej córki a dobrem dzieci partnera? Ile razy stałaś przed wyborem dobro Twoje córki a przyszłość Waszego związku? Ile razy zdarzyło Ci się, że przez dzieci partnera (i nastawienie, które wpaja Im matka) cierpiała Twoja córka?
Odpowiedz sobie i nam na te pytania.

5 374

Odp: Być drugą i macochą

Widzisz Kjim nie nie powiedzialam ze nie przeczytalam ale ze nie przeczytalam wszystkich 140 stron. To taki drobny szczegol. Doczytalam i co z tego.
Druga sprawa - nie napisalam ze mnie linczujesz prawda? Napisalam ze nastapi lincz.
A coz ja mogę powiedziec. Jako nowa forumowiczka przyszlam do was z pomyslem (lepszym lub gorszym). I uwazasz ze takie przywitanie nowej forumowiczki jest wlasciwe? Irytacja? Czym? Tym ze nie przeczytalam 140 stron bo mnie przerazily niektore wpisy? A wasza kultura to gdzie?
A Ty przychodzac do jakiegos miejsca, do obcych ludzi, chcac nalezec do jakies grupy, chcialabys zeby banda poirytowanych kobiet zaczela na ciebie naskakiwac?
Nie oczywiscie wg was to nie było naskakiwanie. Bo to nie wy bylyscie na moim miejscu. Gdybyscie byly - odczulybyscie tak samo.

5 375

Odp: Być drugą i macochą

Apropos oczywiscie ze czytam ze zrozumieniem - niestety!
I dodam jeszcze jedno: ty sprobowalas uzyc jakies metody i masz poprawne relacje.
Ale ktos moze jeszcze nie probowal i jeśli moj pomysl moglby pomoc to dlaczego mam o tym nie mowic?
Na poczatku w watkach tez jest napisane ze dziewczyna wykorzystala do tego sprytu, rozuzmu i metode love and peace i pomoglo.

5 376 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-03 09:18:05)

Odp: Być drugą i macochą

Przychodząc do obcego miejsca, najpierw próbuję zrobić rozpoznanie, z kim mam do czynienia, jakie to towarzystwo, jakie ma poglądy bez takiego rozeznania jakby punk wpadł do skinów i próbował skinom narzucać ideologie punków to..... no właśnie. Toż to samobójstwo. Ty się zachowałaś jak taki punk wśród skinów.....

cyt.: "I dodam jeszcze jedno: ty sprobowalas uzyc jakies metody i masz poprawne relacje. Znowu nie przeczytałaś ze zrozumieniem. Próbowałam i .... nie mam już żadnych relacji z dziećmi partnera. Nie udało się. Poddaliśmy się oboje. Poprawne relacje mam ja ze swoimi dziećmi i z moim byłym mężem. Ale to jest wątek MACOCH i ich relacji z pasierbami. Tych relacji się nie udało poukładać metodą "love" , a inną metodą dla dobra tamtych dzieci nie chcemy próbować.


PS. Nie odpowiedziałaś na żadne pytanie/

5 377 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-03 09:32:18)

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Na zakonczenie tej konwersacji powiem tak. Owszem czesc z osob tu piszacych podchodzi do tematu ze zdrowym rozsadkiem. Tak się sklada ze czytajac niektore historie widze ze metoda love and peace jak to pieknie zadzialala w ich przypadku. Dodam ze jest tez wiele prawdy w innych komentarzach. Niestety wybralysmy mezczyzn z pewnym bagazem doswiadczen. Czesc z nas byla przygotowana na to z czym to się wiaze. Czesc nie. Wnioski naleza do was.
Co do mojego partnera. Oczywiscie ze uwilyscie sobie jego pelny obraz. Z kilku watkow, ktore chce poprawic. Nikt z was nie wie ani jaki jest on ani jaka ja - bo i skad. Ale obraz już macie. Gratuluje.
A co jadu - to niestety saczy się i już - nie z wszystkich - nie generalizuje. Co zreszta było widac o podejsciu do moich propozycji.
Żadna z was nie odpowiedziala mi probowalam ale nie dziala. Zaczelyscie wysmiewac i wieszac psy. Gratuluje podejscia.
Malo tego dodam, ze moj obraz jaki powstal po waszych niektorych komentarzach jest jeden: jestescie do tych matek troche podobne.
Tak wiem teraz zaczniecie dopiero lincz.

nie rozumiem jednego ,po co chcesz poprawiac watki dotyczace swego partnera,w jakim celu? jest jaki jest...... życie...... uwazasz ze za duzo o nim napisalas,trudno....coz teoria moja gosiu a praktyka to dwie rozne sprawy,ale co tam.....


kazda z nas chce zyc JAKOS ,nie jestesmy takie same,to co jedna uwaza za sukces druga uwaza za porazke zyciowa,najwaniejsze jednak BY ZYC W ZGODZIE Z SAMA SOBA I NIE ROBIC NIC PRZECIW SOBIE,

górnolotne zdania jak z romansu dla pensjonarek nie robia na mnie wrazenia,liczy sie to co jest a nie jak mogloby byc,wyglaszac teorie i mowic frazesy moze kazdy,jak powiedzialam wczesniej zycie nie polega na wchodzeniu w tylek facetowi za wszelka cene,uwierz mi ............

w ktoryms watku napisalas,ze twoj partner jEst jakby rozdarty itp itd ,coz,myslisZ ze jak zwalisZ sobie na glowe jego przychowek to przestanie byc? pamietaj wiec ze ten przychowek ma matke ,sama wiesz juz jaka,
ty masz problem z facetem juz,to wyczytalam z twoich wypowiedzi nie z kosmosu,wiec szukasz złotego środka na NIEGO ,NIE MIEJ ZŁUDZEN TYM ZLOTYM SRODKIEM NIE BEDZIE JEDNA WSPOLNA ,,potworkowa,, heheh RODZINA

5 378 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-04-03 10:06:08)

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna , do tablicy .. pisz co u Ciebie ?? no chyba że mak wyrabiasz, czy babkę wielkanocną dla gości ..:).

Gosia, nie rozumiem Twojego obrażenia i uniesienia, nie raz się zdarzało że wpadła do nas jakaś big-macocha, nawrzucała nam bez owijki , pyskówki były a jakże  ( kulturalni ludzie mówią że wymiana argumentów / niepotrzebne skreślić smile) ..ale nikt z nas się nie obrażał, i brał z tego co mu pasowało... Jeśli poczułaś się źle to sorry, ale  problem jest raczej w Tobie - za bardzo bierzesz do siebie .

Wybacz , rozbawił mnie tekst o kulturalnym przyjęciu nowej na forum... musimy chyba jakąś formułę powitalną zrobić :)kwiatki i ten teges ....chleb i sól ??? nie znam się za bardzo tongue

5 379

Odp: Być drugą i macochą

Nie watki poprawiac a relacje ktore opisalam w watkach (byc moze troche zle napisalam).
Nie wchodze w dupe po pierwsze. Staram się madrze rozwiazywac problemy. Czasem lepiej. Czasem gorzej.
Po co mam odpowiadac na zadane pytania skoro i tak mnie już odpowiednio zaszufladkowalyscie?
Czytalam ze zrozumieniem kjin.
Ciesze się ze choc jedna z was potrafila przyznac ze mozna kogos urazic.
Czy ja biore do siebie? Pewnie tak! Bo nie podobalo mi się to jak mnie potraktowalyscie i mowie o tym otwarcie.
A za sarkazm serdecznie dziekuje

5 380

Odp: Być drugą i macochą

Kjin a z tymi skinami troche przesadzilas! Naprawdę robisz zawsze rozpoznanie? Tzn czaisz się za krzakiem, obserwujesz, sluchasz? Kto ma na to czas??? Nie zgadzam się z waszymi niektorymi opiniami i mam do tego prawo.
Poza tym nie wy jedne dodawalyscie tu swoje historie a moje wczesne komentarze nie dotyczyly akurat waszych.
Ale jak to się mowi: uderz w stol a nozyce się same odezwa

5 381

Odp: Być drugą i macochą

Wyciagacie niejednokrotnie niewlasciwe wnioski.

5 382

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Nie watki poprawiac a relacje ktore opisalam w watkach (byc moze troche zle napisalam).
Nie wchodze w dupe po pierwsze. Staram się madrze rozwiazywac problemy. Czasem lepiej. Czasem gorzej.
Po co mam odpowiadac na zadane pytania skoro i tak mnie już odpowiednio zaszufladkowalyscie?
Czytalam ze zrozumieniem kjin.
Ciesze się ze choc jedna z was potrafila przyznac ze mozna kogos urazic.
Czy ja biore do siebie? Pewnie tak! Bo nie podobalo mi się to jak mnie potraktowalyscie i mowie o tym otwarcie.
A za sarkazm serdecznie dziekuje

spoko gosia,mozesz poprawiac co chcesz,jak się z tym lepiej poczujesz,to popraw,wierz mi nie nalatuje na ciebie,juz ci napisałam na twoim watku ,ze starasz się ,,za bardzo,,  a twój partner nic z siebie nie daje i ze ja z twoim partnerem nie wytrzymałabym jednego dnia,ale kazda z nas jest inna,ma do tego prawo,nie oceniam ciebie tylko postwe jaka opisałaś ,a to jest roznica....


ZAZDROSNAAA WEZ SIE ZAMELDUJ !

5 383

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Kjin a z tymi skinami troche przesadzilas! Naprawdę robisz zawsze rozpoznanie? Tzn czaisz się za krzakiem, obserwujesz, sluchasz? Kto ma na to czas??? .

Tak, nie zawsze jest czas na rozpoznanie, ale jeśli go nie ma to trzeba być bardziej powściągliwym w wygłaszaniem swoich tez, żeby czasem się nie narazić na gromy. Tak u mnie działa instynkt samozachowawczy. U Ciebie nie zadziałał.

gosia232909 napisał/a:

Poza tym nie wy jedne dodawalyscie tu swoje historie a moje wczesne komentarze nie dotyczyly akurat waszych.
Ale jak to się mowi: uderz w stol a nozyce się same odezwa

I widzisz dalej prowokujesz, a potem się dziwisz , że ktoś się irytuje. Echhh....

5 384

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

Wyciagacie niejednokrotnie niewlasciwe wnioski.

a ty najlepiej wiesz co jest wlasciwe,a co nie,zdystansuj się trochę,bo wiele pychy widze ,a mało refleksji nad sobą sama,ja problemów z pasierbostwem nie mam ,ani z mezem  , to nie ja  zakładam  watki na forum , a jak się to robi to trzeba się liczyc z tym ze wnioski mogą być,,nieporęczne,, czy jak kto nazwie,,niewlasciwe,,

5 385

Odp: Być drugą i macochą

dziewczyny..bo nas zbanuja za rozprawki nie związane z tematem smile

Jaki kto jest każdy widzi...lub nie. Dalsza rozprawka kto mniej a kto bardziej i czym pluje , nie wnosi nic w temacie smile.

Kjim, jak spędzacie święta ?
Powiedz mi , jak M się czuje w kontakcie z Twoimi dziećmi, w sensie czy to nie wzmaga jego odczuć co do własnych dzieci ??
Bo ja przy okazji każdego święta muszę się nasłuchać ..jaki to M jest nieszczęśliwy że syn akurat nie jest z nim...
Lusil- Ty również masz jakieś obserwacje w tym temacie ? mąż przeżywa święta bez swojego dziecka ?
Odnoszę czasami wrażenie że M boi się zadbać o nas .. bo to tak jakby coś zabierał synowi... że to u niego tak funkcjonuje...

5 386

Odp: Być drugą i macochą

Po pierwsze nie prowokuje tylko stwierdzam fakt. Odnosze do jakies tresci a tu osoby o ktorych nie mowie biora to do siebie i zaczyna się jatka.
Prowokacja nazwalabym raczej to ze wnioski sa nieporeczne. Ale jak widac niektore z tutejszych pan tez nie czytaja ze zrozumieniem.
A co do zwiazkow. Skoro tak nisko ocenilyscie moj to gratuluje ze wasze sa idealne!
Oceniac jest prosto prawda? W wam wychodzi to doskonale.
Reszty komentowac nie będę bo uwazam ze to zbedne

5 387

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim, jak spędzacie święta ?
Powiedz mi , jak M się czuje w kontakcie z Twoimi dziećmi, w sensie czy to nie wzmaga jego odczuć co do własnych dzieci ??
Bo ja przy okazji każdego święta muszę się nasłuchać ..jaki to M jest nieszczęśliwy że syn akurat nie jest z nim...

Nawet wczoraj mieliśmy rozmowę na ten temat. Pytałam M jak, po takim czasie, czuje się ze swoimi decyzjami, czy mu to nie ciąży, czy jest szczęśliwy (jakoś mnie tak na refleksje wzięło i zainicjowałam rozmowę). Twierdzi, że najbardziej to tęskni za poprawnymi relacjami ze swoimi rodzicami. Chciałby móc pojechać do nich i tak bez pretensji , bez żali i wyrzucania sobie, móc z nimi spędzić świąteczny poniedziałek (tak jak to niegdyś bywało). Stwierdził , że pojedzie do nich w te święta z życzeniami, nawet jeśli Go/nas na te święta nie zaproszą. Pytał czy pojadę z Nim. Co do dzieci to .... mówi, że tęskni za swoimi. Chciałby zobaczyć jak teraz wyglądają , jak rosną i się zmieniają, jednak uznał, że nie pojedzie do nich ot tak, żeby zaspokoić swoją ciekawość, bo zdaje sobie sprawę, że takie wpadanie do nich od czasu do czasu, jak jemu się zatęskni, burzyłoby Ich spokój i nie umiałby Im odpowiedzieć na pytanie, które niewątpliwie by padło: "tato kiedy znowu przyjedziesz?". Bo nie chce Ich zabierać, chciałby Je tylko zobaczyć. Nie kontynuowałam rozmowy, bo wiem że i tak Mu ciężko.
Jeśli zaś chodzi o jego relacje z moimi dziećmi, nie zauważyłam żeby zmienił do nich stosunek lub się od nich dystansował. Moje dzieci traktują go jak pełnoprawnego domownika. Wczoraj mieliśmy jedną z wielu rozczulających sytuacji.  M wyszedł na chwilę dosłownie z mieszkania (4 minuty). Wyszedł na zewnątrz zapalić. Wraca, a moja córa do Niego: "dobrze że już jesteś, jak Cię nie ma, to jakoś smutno w tym domu". Przytulił ją bez słowa. Nie przypominam sobie, żeby Jego dzieci chociaż raz Mu tak powiedziały.

5 388

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Kjim, jak spędzacie święta ?
Powiedz mi , jak M się czuje w kontakcie z Twoimi dziećmi, w sensie czy to nie wzmaga jego odczuć co do własnych dzieci ??
Bo ja przy okazji każdego święta muszę się nasłuchać ..jaki to M jest nieszczęśliwy że syn akurat nie jest z nim...

Nawet wczoraj mieliśmy rozmowę na ten temat. Pytałam M jak, po takim czasie, czuje się ze swoimi decyzjami, czy mu to nie ciąży, czy jest szczęśliwy (jakoś mnie tak na refleksje wzięło i zainicjowałam rozmowę). Twierdzi, że najbardziej to tęskni za poprawnymi relacjami ze swoimi rodzicami. Chciałby móc pojechać do nich i tak bez pretensji , bez żali i wyrzucania sobie, móc z nimi spędzić świąteczny poniedziałek (tak jak to niegdyś bywało). Stwierdził , że pojedzie do nich w te święta z życzeniami, nawet jeśli Go/nas na te święta nie zaproszą. Pytał czy pojadę z Nim. Co do dzieci to .... mówi, że tęskni za swoimi. Chciałby zobaczyć jak teraz wyglądają , jak rosną i się zmieniają, jednak uznał, że nie pojedzie do nich ot tak, żeby zaspokoić swoją ciekawość, bo zdaje sobie sprawę, że takie wpadanie do nich od czasu do czasu, jak jemu się zatęskni, burzyłoby Ich spokój i nie umiałby Im odpowiedzieć na pytanie, które niewątpliwie by padło: "tato kiedy znowu przyjedziesz?". Bo nie chce Ich zabierać, chciałby Je tylko zobaczyć. Nie kontynuowałam rozmowy, bo wiem że i tak Mu ciężko.
Jeśli zaś chodzi o jego relacje z moimi dziećmi, nie zauważyłam żeby zmienił do nich stosunek lub się od nich dystansował. Moje dzieci traktują go jak pełnoprawnego domownika. Wczoraj mieliśmy jedną z wielu rozczulających sytuacji.  M wyszedł na chwilę dosłownie z mieszkania (4 minuty). Wyszedł na zewnątrz zapalić. Wraca, a moja córa do Niego: "dobrze że już jesteś, jak Cię nie ma, to jakoś smutno w tym domu". Przytulił ją bez słowa. Nie przypominam sobie, żeby Jego dzieci chociaż raz Mu tak powiedziały.

Miłe to co napisałaś w ostatnich zdaniach .

5 389 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-03 12:25:54)

Odp: Być drugą i macochą

Mnie to rozczuliło. Były wcześniej sytuacje kiedy moje dzieci przychodziły ze szkoły z zaproszeniami na przedstawienie z okazji dnia rodziny (taki wspólny dzień mamy, dzień dziecka, dzień ojca). Zapraszały mojego Byłego (swojego tatę) , zapraszały mnie i zapraszały M. Każde z nas miało od nich oddzielne zaproszenia. Kiedyś moja córa przyszła ze szkoły, poleciała prosto do M (pomijając mnie) i spytała czy przyjdzie jej pokibicować na jakimś przedstawieniu (dla kontrastu dzieci M nigdy Go nie zaprosiły np. na dzień ojca do przedszkola). Wiele razy myślałam o tym, ze jakby córka M przyszła do mnie z taką propozycją , to mimo, że tak wiele żalu mam do Exi, i mogłabym zostać przez nią zlinczowana, to takiego zaproszenia dziecka bym nie odrzuciła. Na pewno bym poszła na przedstawienie Jego córki nawet jeśli Exia miałaby mi nóż w brzuch wbić. Jednak o takim zaproszeniu tamtych dzieci możemy tylko pomarzyć. Exia nigdy w życiu nie dopuściłaby do tego, żeby dziecko mogłoby być spontaniczne, być sobą i zaprosić tatę i  mnie gdziekolwiek. Przecież nie podobałoby się to Ich matce.

Edit. dopiszę, bo nie chcę żeby mi ktoś tu zaraz zarzucił , że idealizuję swoje dzieci. Dzieci partnera też mogłyby takie być, ale niestety wszystko w rękach Ich matki. Gdyby była w porządku , nie nastawiała dzieci przeciwko ojcu i mnie, nie straszyła swych dzieci, że jak będą się dobrze ze mną bawić  to mamusi będzie przykro i mama będzie płakać..... gdyby pozwoliła tym dzieciom na spontaniczność i bycie sobą, być może nie raz takie zaproszenie od dzieci , bądź ciepłe słowo od nich byśmy usłyszeli. Dzieci , szczególnie małe, nie są wredne od urodzenia. Wszystko zależy od tego jak rodzice ich wychowają, jakie wartości wpoją, jakie poglądy przekażą.

5 390

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

dziewczyny..bo nas zbanuja za rozprawki nie związane z tematem smile

Jaki kto jest każdy widzi...lub nie. Dalsza rozprawka kto mniej a kto bardziej i czym pluje , nie wnosi nic w temacie smile.

Kjim, jak spędzacie święta ?
Powiedz mi , jak M się czuje w kontakcie z Twoimi dziećmi, w sensie czy to nie wzmaga jego odczuć co do własnych dzieci ??
Bo ja przy okazji każdego święta muszę się nasłuchać ..jaki to M jest nieszczęśliwy że syn akurat nie jest z nim...
Lusil- Ty również masz jakieś obserwacje w tym temacie ? mąż przeżywa święta bez swojego dziecka ?
Odnoszę czasami wrażenie że M boi się zadbać o nas .. bo to tak jakby coś zabierał synowi... że to u niego tak funkcjonuje...

hmmm powiem tak pasierbica to stara baba ,hehe teraz ,widują sie ,nie w każde swieta ,wcześniej tez nie w każde ,teraz te spotkania są sporadyczne i na krotko ,cóż miedzy nimi nie ma wiezi za wielkiej,zresztą maz tez widzi ze to inne klimaty,ona i jej gach,ktorys z kolei zresztą,szczerze to nie widzę jakiegoś specjalnego ,,musze,,sie z nią widziec,bardziej juz jak ona sie skontaktuje to wtedy,a ona sie kontaktuje jak potrzebuje kasy ,swieta są pretekstem  maz widzi to i raz powiedział ,ze to czysta interesownosc,wiec ........

5 391

Odp: Być drugą i macochą

wesołych Świąt dla wszystkich .

pozdrawiam

5 392

Odp: Być drugą i macochą

Ja dorzucę od siebie, że spokojnych i radosnych :-)
Pozdrawiam wszystkie.

5 393

Odp: Być drugą i macochą

Obchodzicie swieta? jak godzice w swieta swoje zycie domowe z  życiem rodziny waszego lovlisia i ich dzieci? u was będą czy u rodzony od strony matki?
Ja z tych co świąt nie obchodzą ( mąż nie jest chrześcijaninem) a ja tez wielce pobożna nie jestem i nie bylam, więc u nas rozpierdolnika świątecznego nie ma.
Mąż wyleciał w sprawach zawodowych na kilka dni ,przyleci w środę, a ja z Pchlą siedze w domu( o ile w domu  jest, bo ona wiecznie na podworku całodobowo mogłaby przebywać z zwierzyńcem lofrując po zaroślach ).
Moi rodzice zaprosili nas na  kawe i ciasto w II dzień świat,  już się nauczyli mowic do nas, ze nie zapraszają na swieta, bo ich nie celebrujemy( mężem się zasłaniam tongue) tylko wykorzystują fakt ,ze wolne i okazja do spotkania rodzinnego,  tak wiec mam z Pc. wpaść w odwiedziny.
No zobaczymy  o ile w poniedziałek do pracy nie zajade i sobie roboty zaległej nie znajdę

5 394

Odp: Być drugą i macochą

Święta Święta i po świętach smile

My obchodzimy choć też wierząca i praktykująca za bardzo nie jestem.
M bardziej chyba ze względu na rodzinę - matka jego z tych co w pierwszym rzędzie stoi w kościele  .. teraz w chórze więc lepiej widzi .. i może każdemu dokładniej dooopę obrobić. Bo mam takie wrażenie że po to przede wszystkim chodzi.
Bardziej u nas to cieszenie się z wolnego i możliwość spotkań ze znajomymi czy rodziną.
Młody M ten rok święta spędza z matką i jej rodziną.
Tak mają w porozumieniu zatwierdzonym przez sąd.

Zazdrosna, a co u Ciebie ???
Odezwij się dziewczyno smile

5 395

Odp: Być drugą i macochą

Ciepło się robi, czas znaleźć hotel, albo gospodarstwo agro i pomyśleć o majówce z rodziną.

Posty [ 5 331 do 5 395 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 81 82 83 84 85 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026