netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 275 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 80 81 82 83 84 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 266 do 5 330 z 8 269 ]

5 266

Odp: Być drugą i macochą

Wiesz co Eileen, bardzo latwo przychodzi Ci teoretyzowanie. Z drugiej strony sama piszesz, ze nie chcialabys faceta z dziecmi. No jak to tak, teorie masz bezblednie opanowana, to co Ci szkodzi przejsc od slow do czynow i udowodnic nam tu wszystkim zgromadzonym, ze jednak da sie poukladac wszystko tak jak piszesz? wink

5 267 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-03-26 14:58:31)

Odp: Być drugą i macochą
metaksa napisał/a:

Wiesz co Eileen, bardzo latwo przychodzi Ci teoretyzowanie. Z drugiej strony sama piszesz, ze nie chcialabys faceta z dziecmi. No jak to tak, teorie masz bezblednie opanowana, to co Ci szkodzi przejsc od slow do czynow i udowodnic nam tu wszystkim zgromadzonym, ze jednak da sie poukladac wszystko tak jak piszesz? wink

No oczywiście, że nie chciałabym faceta z dziećmi, skoro własnych też nie chcę. Nie lubię dzieci i nie chcę ich w swoim życiu. Żadnych dzieci. Chociażby dlatego, że jakby były, to moje zdanie by się na temat ich praw nie zmieniło, a to po prostu nie dla mnie. I nie dlatego, że niegrzeczne, że zmanipulowane, takie czy siakie. Nie chciałabym nawet aniołka - ani swojego, ani partnera. Więc się na to nie decyduję, bo wiem, że to nie dla mnie. To tak samo, jak uważam, że kobieta powinna odejść od bijącego ją alkoholika. Czy muszę udowadniać swój pogląd, wiążąc się z takim alkoholikiem i odchodząc? tongue

kjim napisał/a:

Doprawdy?! A jak by Ci takie zmanipulowane dziecko pluło w twarz, to nadal byś chciała się z tym dzieckiem widywać??????

Jakbym była macochą? W ogóle nie chciałabym się z dzieckiem widywać, nawet jakby aniołkiem było. Więc nie będę macochą. Natomiast tak, uważam, że ojciec nadal powinien się z takim dzieckiem widywać. Bo jest jego ojcem i płodząc dziecko nie miał gwarancji, że urodzi się grzeczne. Jakby to była pełna rodzina, to za plucie w twarz by go nie oddał. Plujące dziecko też zasługuje na oboje rodziców. KAŻDE dziecko na to zasługuje.

5 268

Odp: Być drugą i macochą
Eileen napisał/a:

uważam, że ojciec nadal powinien się z takim dzieckiem widywać. Bo jest jego ojcem i płodząc dziecko nie miał gwarancji, że urodzi się grzeczne. Jakby to była pełna rodzina, to za plucie w twarz by go nie oddał. Plujące dziecko też zasługuje na oboje rodziców. KAŻDE dziecko na to zasługuje.

Tak. Eileen. Masz rację.

5 269

Odp: Być drugą i macochą

LUSILJU

"bo intrygowala,miala zły wpływ na moja rodzine,bo donosila ex co sie u nas dzieje,co kupiliśmy,na co nas stać,rzygala mojemu mężowi co to ja sobie nie kupuje,naciągała go na absurdalne zakupy,wpiepszała sie w nasz budżet pośrednio"

Czy my mamy wspólną pasierbicę?

Od dzisiaj biorę z Ciebie przykład.

5 270 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-27 09:37:20)

Odp: Być drugą i macochą

Drogie macochy, wdajemy się jakieś bezsensowne spekulacje z osobą, której wychowania ani postrzegania na życie nie zmienimy. Czy to nie kto inny jak my wykazujemy się tolerancją wobec obcych dzieci i to nie my wylewamy na tym forum swoje żale właśnie przez to, że nasze potrzeby są pomijane i bagatelizowane, a na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że to dziecko zawsze wygra.
Eileen, nie da się wychować dzieciaka wbrew jemu w kilka dni w miesiącu. Mogę podać ci na przykładzie mojego młodszego pasierba. Dzieciak nawet bystry do nauki, ale nie chce mu się chodzić do szkoły, matka to bagatelizuje i nawet szkoła nie jest w stanie na nią wpłynąć. Młody nie dostał promocji do kolejnej klasy w zeszłym roku nie ze względu na oceny, ale obecności, matka olała też podejście jego do egzaminu sprawdzającego jego wiedzę. M przejęty dobrem syna w pierwszej kolejności jeździł po syna do ex przed 8, by doprowadzić go do szkoły. Ta w końcu zaczęła straszyć go policją o nachodzenie. M dał synowi telefon, by go kontrolować, chłopak nawet jak mógł rozmawiać przestał go odbierać. Dodam jeszcze, że wniesiony przez szkołę wniosek o kuratora został odrzucony z powodu małej rangi sprawy. W tym roku szkolnym sytuacja jest analogiczna. Zatem pytam jaki wpływ ma ojciec, skoro nie ma szans na przejęcie opieki nad nim sądownie, bo nie wiem jaką trzeba by być matką, by do tego doszło?

5 271

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

LUSILJU

"bo intrygowala,miala zły wpływ na moja rodzine,bo donosila ex co sie u nas dzieje,co kupiliśmy,na co nas stać,rzygala mojemu mężowi co to ja sobie nie kupuje,naciągała go na absurdalne zakupy,wpiepszała sie w nasz budżet pośrednio"

Czy my mamy wspólną pasierbicę?

Od dzisiaj biorę z Ciebie przykład.

ostrzegam lekko i przyjemnie nie bedzie ,narażasz sie rowniez na ostracyzm zwlaszcza dorosłych coreczek tatusia(takze tu na forum) ,musisz miec twarda doope,wlączyć ignora i to po całości na wszystkie pretensje partnera,pasierbicy słodkie usmiechniete NIC ,zmiana tematu ,nie dac sie sprowokowac i robic swoje,wlączyc ,,NIE WTRĄCAM SIE DO...,, to patent Zazdrosnej,fajny ;-P

powiem ci cos ,ja to bym wysmiewala te niezdrowe zachowania ,te zwlaszcza ktore bardziej kojarza mi sie z relacja partner-partnera a nie ojciec-corka,moze cos do niego dotrze,

a ze spytam,a corunia 25 letnia nie siada tatusiowi na kolanach aby?? bo mialam w rodzinie taki przypadek wykolejenia relacji

5 272

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Drogie macochy, wdajemy się jakieś bezsensowne spekulacje z osobą, której wychowania ani postrzegania na życie nie zmienimy. Czy to nie kto inny jak my wykazujemy się tolerancją wobec obcych dzieci i to nie my wylewamy na tym forum swoje żale właśnie przez to, że nasze potrzeby są pomijane i bagatelizowane, a na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że to dziecko zawsze wygra.
Eileen, nie da się wychować dzieciaka wbrew jemu w kilka dni w miesiącu. Mogę podać ci na przykładzie mojego młodszego pasierba. Dzieciak nawet bystry do nauki, ale nie chce mu się chodzić do szkoły, matka to bagatelizuje i nawet szkoła nie jest w stanie na nią wpłynąć. Młody nie dostał promocji do kolejnej klasy w zeszłym roku nie ze względu na oceny, ale obecności, matka olała też podejście jego do egzaminu sprawdzającego jego wiedzę. M przejęty dobrem syna w pierwszej kolejności jeździł po syna do ex przed 8, by doprowadzić go do szkoły. Ta w końcu zaczęła straszyć go policją o nachodzenie. M dał synowi telefon, by go kontrolować, chłopak nawet jak mógł rozmawiać przestał go odbierać. Dodam jeszcze, że wniesiony przez szkołę wniosek o kuratora został odrzucony z powodu małej rangi sprawy. Zatem pytam jaki wpływ ma ojciec, skoro nie ma szans na przejęcie opieki nad nim sądownie, bo nie wiem jaką trzeba by być matką, by do tego doszło?

juz ze 4 razy mialam was spytac,PO CO WDAJECIE SIE W TAKIE POLEMIKI? nie lepiej nie dawac sie sprowokowac do tlumaczenia wlasnych zachowan

5 273

Odp: Być drugą i macochą

Hm, ale ja pytam z ciekawości, nie żądam tłumaczeń i powtarzam w kółko, że gdybym miała mieć w okolicy pasierba/pasierbicę, to prawdopodobnie byłabym najgorszą macochą na świecie. I tak, naprawdę rozumiem żal, bo z automatu się pewnych rzeczy od partnera oczekuje. Hmm, jakby to określić, żebyście nie chciały mnie zagryźć big_smile, rozumiem Wasze odczucia, sama bym to znosiła jeszcze gorzej, ale stojąc z boku nie zawsze uważam, że tak powinno być, jeśli chodzi o zachowanie, ale w tym wypadków facetów.

Zazdrosna, przecież ja nie próbuję udowodnić, że wszystko jest winą ojca czy tym bardziej Waszą, jeśli chodzi o zachowanie dziecka. Wy nie macie obowiązku go wychowywać, ojciec nie ma często wpływu na to, jak piszecie i ja się z tym NAPRAWDĘ ZGADZAM. Nie zgadzam się tylko z tym, że w takim razie, skoro ojciec nie jest w stanie przetłumaczyć czegoś dziecku, to to dziecko ma zniknąć, być za karę odsyłane czy "karane" rzadszym kontaktem z ojcem. Tylko o to mi chodzi. Nigdzie nie napisałam, że ojciec dupa, bo nie wychowa sobie dziecka przez parę dni w miesiącu, bo to niemożliwe. Ojciec dupa wtedy, jeśli po nieodpowiednim zachowaniu dziecka, ogranicza z nim kontakty. Przecież gdyby to dziecko mieszkało z ojcem dla odmiany i zachowywało się tak samo, to taka reakcja nie wchodziłaby w rachubę. Dzieci zachowują się okropnie przecież nie tylko przez to, że matka nakładzie im czegoś do głowy. Przecież, nie wiem, gdyby chodziło o Wasze dziecko, które by się zachowywało okropnie, to uznałybyście, że to normalne, że ojciec ogranicza z nim kontakt, bo samo sobie na to zasłużyło? :s

5 274

Odp: Być drugą i macochą
Eileen napisał/a:

Przecież gdyby to dziecko mieszkało z ojcem dla odmiany i zachowywało się tak samo, to taka reakcja nie wchodziłaby w rachubę. Dzieci zachowują się okropnie przecież nie tylko przez to, że matka nakładzie im czegoś do głowy.

Gdyby mieszkało z ojcem cały czas byłaby szansa na wprowadzenie konsekwencji wychowawczych .

Eileen napisał/a:

Przecież, nie wiem, gdyby chodziło o Wasze dziecko, które by się zachowywało okropnie, to uznałybyście, że to normalne, że ojciec ogranicza z nim kontakt, bo samo sobie na to zasłużyło? :s

Czasem gdy wszystkie metody wychowawcze nie skutkują i mimo wszystko dziecko "zejdzie na złą drogę" rodzice stosują karę w postaci oddelegowania takiego dzieciaka do zakładów dla "trudnej młodzieży". Dziecko może mieć zasądzonego kuratora lub pobyt w poprawczaku. Nie słyszałaś o takich metodach wychowawczych?



Zazdrosna jak tam remont i sytuacja na froncie? Jak stosunki z córą ? Ociepliły się nie co?

5 275 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-27 10:29:51)

Odp: Być drugą i macochą

Eileen, w sytuacji z butami w mieszkaniu o którym pisała KJim, też mi się wydaje że Mortisha wykazała się większą kreatywnością, rozumiem również Kjim, która uczestniczyła w tym cyrku i kierowała się dobrem własnych dzieci. W końcu tatuś tylko spełnił prośbę córki, bo ta chciała wrócić do swojej matki. Gdyby on twardo nie ulegał manipulacją młodej to ta też nie miałaby ochoty się z nim widywać.

Mnie po etapie wzajemnego wyrzucania sobie żali i krzywd dopadł smutek i muszę to z siebie wyryczeć. Udało mi się już nawet spokojnie porozmawiać z M, oboje wiemy, że nie ma szans na wspólne mieszkanie. Tak ja skupiam się na negatywach pasierba tak on upatruje całą winę w mojej córce i pałamy nienawiścią do nie swoich dzieci. Zanim do póki się z tym nie uporamy nie ma szans, by stworzyć coś wspólnie. Cholernie boli to, że z M z którym tworzyliśmy rodzinę, przez jego decyzję właśnie ?chcę? mieć to dziecko przy sobie wszystko się rozwaliło. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że dla nas wszystkich łącznie z chłopakiem, jego bratem i M była to najgorsza decyzja, a ja nie umiem się z tym pogodzić. Piszę wszystko, bo właśnie na wspólnym mieszkaniu, życiu mi zależało. Żebym mogła na kogoś czekać z obiadem w domu, z kim porozmawiać po pracy i z kim spędzałabym wolny czas i noce. Wiem, zaraz wyjedziecie na mnie, ale zawiodłam się, bo takie miałam marzenia i oczekiwania, a ten dzieciak rozpieprzył mi je. Jakoś nie widzę bycia z kimś i spotykanie się, w weekend co dwa tygodnie. Na szybkim ukończeniu remontu już mi niezależny, choć widzę że M robi wszystko, by zrobić go w jak najkrótszym terminie, ale też porządnie. Na niczym mi już chyba nie zależy?
Z córką jest ok, choć nadal dom traktuje jak hotel, nie wygram z jej chłopakiem smile

5 276 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-27 10:33:00)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Wiem, zaraz wyjedziecie na mnie, ale zawiodłam się, bo takie miałam marzenia i oczekiwania, a ten dzieciak rozpieprzył mi je. Jakoś nie widzę bycia z kimś i spotykanie się, w weekend co dwa tygodnie. Na szybkim ukończeniu remontu już mi niezależny, choć widzę że M robi wszystko, by zrobić go jak najszybciej, ale też porządnie. Na niczym mi już chyba nie zależy?

Nikt na Ciebie nie będzie najeżdżał , bo każda z nas pewnie ma/miała takie marzenia. Czasem je realizujemy mimo wszystko (mimo, że ktoś nam potem zarzuca egoizm i brak empatii w stosunku do pasierbów) a czasem poddajemy się tej fali, ogólnemu poglądowi, że MY Macochy musimy się poświęcać, zarzynać, bo to wszystko dla dobra niewinnych dzieci. Rezygnujemy wtedy ze swoich marzeń, ustępujemy, aż w końcu zatracamy siebie. Nie dopuść do tego. Walcz o swoje SZCZĘŚCIE! Jeśli widzisz, że ktoś z buciorami depcze te Twoje marzenia, nie pozwalaj na to.  Nie można być ciągle poszkodowaną dupą wołową. W dzisiejszych czasach jak nie będziesz walczyć o swoje, to ludzie Cie zadepczą, zamęczą, zgnoją, poobijają łokciami. Bo wszystkim dookoła brak empatii i nie mają współczucia dla słabych. Jedynie od nas się tego WYMAGA. Nie daj się smutkowi!

5 277

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Czasem gdy wszystkie metody wychowawcze nie skutkują i mimo wszystko dziecko "zejdzie na złą drogę" rodzice stosują karę w postaci oddelegowania takiego dzieciaka do zakładów dla "trudnej młodzieży". Dziecko może mieć zasądzonego kuratora lub pobyt w poprawczaku. Nie słyszałaś o takich metodach wychowawczych?

Oczywiście, że słyszałam, mam nawet w średnio bliskiej rodzinie taki przypadek. Tylko że tam się trafia za rzeczy nieporównywalnie "większe" od niezdjęcia butów czy tego typu przykładów nieposłuszeństwa.

kjim napisał/a:

Gdyby mieszkało z ojcem cały czas byłaby szansa na wprowadzenie konsekwencji wychowawczych .

No tak, pisałam o tym, że rozumiem, że czasem wprowadzić się ich nie da. Tylko to dalej nie powód do odsuwania się od dziecka. Dlatego pisałam o dziecku mieszkającym z rodzicem - tam też, mimo szans, czasem dzieciak może być "oporny" na wychowywanie. I nikt go nigdzie nie odsyła za drobiazgi (drobiazgi na zasadzie porównania - zdjęcie butów, a pobicie/kradzieże itd.).

5 278 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-27 11:51:44)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Eileen, w sytuacji z butami w mieszkaniu o którym pisała KJim, też mi się wydaje że Mortisha wykazała się większą kreatywnością, rozumiem również Kjim, która uczestniczyła w tym cyrku i kierowała się dobrem własnych dzieci. W końcu tatuś tylko spełnił prośbę córki, bo ta chciała wrócić do swojej matki. Gdyby on twardo nie ulegał manipulacją młodej to ta też nie miałaby ochoty się z nim widywać.

Mnie po etapie wzajemnego wyrzucania sobie żali i krzywd dopadł smutek i muszę to z siebie wyryczeć. Udało mi się już nawet spokojnie porozmawiać z M, oboje wiemy, że nie ma szans na wspólne mieszkanie. Tak ja skupiam się na negatywach pasierba tak on upatruje całą winę w mojej córce i pałamy nienawiścią do nie swoich dzieci. Zanim do póki się z tym nie uporamy nie ma szans, by stworzyć coś wspólnie. Cholernie boli to, że z M z którym tworzyliśmy rodzinę, przez jego decyzję właśnie ?chcę? mieć to dziecko przy sobie wszystko się rozwaliło. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że dla nas wszystkich łącznie z chłopakiem, jego bratem i M była to najgorsza decyzja, a ja nie umiem się z tym pogodzić. Piszę wszystko, bo właśnie na wspólnym mieszkaniu, życiu mi zależało. Żebym mogła na kogoś czekać z obiadem w domu, z kim porozmawiać po pracy i z kim spędzałabym wolny czas i noce. Wiem, zaraz wyjedziecie na mnie, ale zawiodłam się, bo takie miałam marzenia i oczekiwania, a ten dzieciak rozpieprzył mi je. Jakoś nie widzę bycia z kimś i spotykanie się, w weekend co dwa tygodnie. Na szybkim ukończeniu remontu już mi niezależny, choć widzę że M robi wszystko, by zrobić go w jak najkrótszym terminie, ale też porządnie. Na niczym mi już chyba nie zależy?
Z córką jest ok, choć nadal dom traktuje jak hotel, nie wygram z jej chłopakiem smile

USPOKÓJ SIE !

odpuść trochę,sobie przede wszystkim,twoj M już wie ze nie chcesz mieszkac z jego dzieciakiem, to ze wyprowadzi się nawet to NIE JEST DRAMAT,to ze ty chcialas byscie mieszkali razem itd. a jest jak jest nie ejst wcale koncem swiata,pozwol żeby dzialo się co ma się dziac,niech sobie pomieszkają razem z synem,niech wie co stracil,pospotykajcie się,porandkujcie,moze to nie będzie takie do dupy wcale,Ty nabierzesz dystansu,uspokoisz się,wzajemne pretensje przyschna,moze znowu odnajdziecie siebie,bez parierba w pokoju,bez drugiego na rozkładanym lozku,bez przeskakiwania przez legowiska nie twoich dzieci w drodze do toalety,pomysl,masz już remont z glowy (NO PRAWIE) nie będziesz musiala się przejmować jakimiś cudzymi dziecmi,nie ejst powiedziane jak się ulozy wasz związek dalej,SPOKOJNIE na razie zyj ,nie zadręczaj się,,tak jak powiedziałam to nie koniec swiata,a wlasnie początek -czegos nowego,innego,nieznanego  ale  NIE GORSZEGO


chociaż tak wogole to uważam ze twój szanowny M nigdzie się nie wybiera,tylko nadal konsekwentnie probuje wymusisc na Tobie by ten kołchoz z rozkładanymi łózkami trwal dalej ,by mogl się kosztem niewygody twojej i corki ,wykazywać jako super tata

5 279

Odp: Być drugą i macochą

Dziękuje, kochane jesteście. Ja zdania nie zmienie. Jak sobie pomyśle o wolnym domu na wakacje to mi od razu lepiej:)

5 280 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-27 12:39:47)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje, kochane jesteście. Ja zdania nie zmienie. Jak sobie pomyśle o wolnym domu na wakacje to mi od razu lepiej:)

Tak trzymaj!!!!

I mysle tak jak Lusilu "twój szanowny M nigdzie się nie wybiera,tylko nadal konsekwentnie probuje wymusisc na Tobie by ten kołchoz z rozkładanymi łózkami trwal dalej ,by mogl się kosztem niewygody twojej i corki ,wykazywać jako super tata". Niech się wykazuje, ale nie kosztem Twoim i Twoich dzieci!

5 281 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-27 13:21:58)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje, kochane jesteście. Ja zdania nie zmienie. Jak sobie pomyśle o wolnym domu na wakacje to mi od razu lepiej:)

no ja bym sie jeszcze nie cieszyła,on sie serio nigdzie nie wybiera,ja ci juz kiedyś pisałam,ze
jak sie ktoś ze zwiazku naprawdę zechce ewakuować,to nie straszy miesiącami tylko waliza w zęby i
juz go nie ma ,a takie wiesz straszaki to jest wojna nerwów,ugnie sie-czy sie nie ugnie

5 282

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

no ja bym sie jeszcze nie cieszyła,on sie serio nigdzie nie wybiera,ja ci juz kiedyś pisałam,ze
jak sie ktoś ze zwiazku naprawdę zechce ewakuować,to nie straszy miesiącami tylko waliza w żeby i
juz go nie ma ,a takie wiesz stradzaki to jest wojna nerwów,ugnie sie-czy sie nie ugnie

:-))) tak , tak Zazdrosna. Ucz się, koleżanka dobrze gada :-)

5 283

Odp: Być drugą i macochą

ech, LUSILJU,

Czego to ja nie robiłam?
Naśmiewałam się, dziwiłam, wkurzałam, kiedy jej imię mylił z moim, kiedy wmawiał mi, że ten film już razem oglądaliśmy,
( mój tekst: Znowu mnie z kimś mylisz słyszał już chyba tysiąc razy!)
I co zawsze słyszę? Ze nienawidzę jego córki i tu jest problem, no, ręce opadają.

Ona ma 27 lat, nie wiem, czy siada mu na kolanach, nie widziałam i mało mnie to już obchodzi, chcę, żeby odczepiła się ode mnie raz na zawsze i nie chcę jej na razie oglądać w moim domu przynajmniej.
I mogą mnie tu wszystkie dorosłe córeczki tatusiów nawet za to ukamienować, ale nie dam sobą pomiatać, nie będzie mi małolata mówiła, co do mnie należy i co jest moja sprawą, a co nie!

Kiedy mówiłam mężowi, żeby porozmawiał z córką, bo mi nerwy puszczą, to powiedział, że boi się awantury, nie no, ludzie!

Więc ja porozmawiałam, nerwy mi puściły oczywiście, no i upokorzyłam ją tak, jak ona mnie.

Mam jeszcze jedno podejrzenie, jeśli ono się sprawdzi, to nie ręczę za siebie i jeśli mnie długo tu nie będzie, to znaczy, że siedzę w więzieniu i tak szybko nie wyjdę, hahahaha.

Pozdrawiam!

5 284

Odp: Być drugą i macochą

Dorula, to opowiadaj póki jeszcze masz dostęp do netu :-))))

5 285 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-27 16:23:26)

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

ech, LUSILJU,

Czego to ja nie robiłam?
Naśmiewałam się, dziwiłam, wkurzałam, kiedy jej imię mylił z moim, kiedy wmawiał mi, że ten film już razem oglądaliśmy,
( mój tekst: Znowu mnie z kimś mylisz słyszał już chyba tysiąc razy!)
I co zawsze słyszę? Ze nienawidzę jego córki i tu jest problem, no, ręce opadają.

Ona ma 27 lat, nie wiem, czy siada mu na kolanach, nie widziałam i mało mnie to już obchodzi, chcę, żeby odczepiła się ode mnie raz na zawsze i nie chcę jej na razie oglądać w moim domu przynajmniej.
I mogą mnie tu wszystkie dorosłe córeczki tatusiów nawet za to ukamienować, ale nie dam sobą pomiatać, nie będzie mi małolata mówiła, co do mnie należy i co jest moja sprawą, a co nie!

Kiedy mówiłam mężowi, żeby porozmawiał z córką, bo mi nerwy puszczą, to powiedział, że boi się awantury, nie no, ludzie!

Więc ja porozmawiałam, nerwy mi puściły oczywiście, no i upokorzyłam ją tak, jak ona mnie.

Mam jeszcze jedno podejrzenie, jeśli ono się sprawdzi, to nie ręczę za siebie i jeśli mnie długo tu nie będzie, to znaczy, że siedzę w więzieniu i tak szybko nie wyjdę, hahahaha.

Pozdrawiam!

nie myśl ,ze nie wiem o czym piszesz,ja po pamiętnej ,wyczekanej wyprowadzce pasierbicy mialam z nią jeszcze przez lata całą listę przebojów,doszło do tego ze ja nawet nie wymieniam jej imienia ,nie rozmawiam o niej i dla mnie ona nie istnieje,po całym syfie jaki robiła i tak jestem wyrozumiała,z tym ze u mnie sprawa oparła sie juz prawie o prokuratora,wiec wiesz maz mnie musiał niejako udobruchać,
dlatego to przybrało taki a nie inny obrot,ja nie pozwole ani szargać swojego imienia ani nie pozwole na mieszanie w moim budżecie ,chore zachowania nazywałam po imieniu,nie przebierałam w słowach i nie godzilam sie na wizyty ,wspolne wyjazdy itd aż do calkowitej izolacji ,jak juz pisałam staram sie kazda formę patoligii omijać z daleka szerokim łukiem i nie robiłam wyjątku w tej sprawie również.....

ja nie krzyczalam ,tylko informowalam ze nie zycze sobie kontaktow z nią,jakiekolwiek proby złych zachowan zglaszam jako nękanie i nie popuszczę ,u nas,skala zjawiska pod tytułem pasierbica ,byla ogromnie dokuczliwa,nie chce tu przytaczać tego co robila,bo to jest żenujące i na sama myśl jestem zniesmaczona,ale szczęka by wam opadla na pewno

5 286

Odp: Być drugą i macochą

No tez jestem ciekawa Dorula,   żyleta z ciebie big_smile   kontynuuj do póki na wolności jesteś  smile

5 287

Odp: Być drugą i macochą

No, nie wiem ,zobaczę, wierzyć mi się nie chce, że to możliwe, dokładnie za pół godziny mogę sprawdzić, czy się nie pomyliłam,
jeśli nie, to...

5 288

Odp: Być drugą i macochą

Och Dorul jakaś ty enigmatyczna .. wink

5 289

Odp: Być drugą i macochą

Normalnie jak w jakimś kryminale, kiedy nie możesz doczytać do końca ..... bo zaraz wychodzę z pracy a domowy komputer w naprawie. wwrrrrrrrrrrrr

5 290

Odp: Być drugą i macochą

Sama jestem cała w nerwach, aż mnie brzuch boli, ech...

5 291

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Sama jestem cała w nerwach, aż mnie brzuch boli, ech...

nooo noooooo,kurde bo z ciekawości gumki w majtkach nam popuszczaja

5 292

Odp: Być drugą i macochą

Na piętrze naszego domu mieści się biuro, w którym od dwóch lat pracuje również córka mojego męża.
Pieniądze z utargu trzymane są w sejfie, do którego ja nie miałam dostępu, nie potrzebowałam, zapomniałam, nie wiem, jak to się stało.
Kiedyś przyjechał kurier, trzeba było zapłacić za przesyłkę, męża nie było, kontaktu z nim również.
Zadzwoniłam do córki męża i zapytałam o szyfr, podyktowała mi, zapłaciłam, zamknęłam, zapomniałam.
Ale nie ona, bo już nazajutrz mój mąż został przez nią o tym poinformowany.
Podobna sytuacja, pytam męża, gdzie są pieniądze i słyszę UWAGA córka ci przyniesie! Nie wytrzymałam, zapytałam, kim ona tu jest, że ma dostęp do naszych pieniędzy i mi je wydziela, jak śmie mnie tak traktować, wiem, że to wina męża a nie jej, ale
wiem też, że w domu mam małego szpiega, który może podkradać kasę do woli, bo nikt tego nie policzy, wiem, że to robi,
znamy się nie od dzisiaj, ok, niech się udławi, ale na litość boską, są jakieś granice!
Ona uważa, że pieniądze są jej i taty! Tak powiedziała mi w oczy!
Rządzi się, jakby była u siebie, a mój mąz jej na to pozwala, no, masakra...
Parę dni temu nie mogłam otworzyć sejfu, wczoraj mąż wyjeżdżał, zapytał, czy mam pieniądze, powiedziałam, że tak, a jak mi zabraknie, to wezmę.  Ok, nie ma sprawy.
Dzisiaj o 16, kiedy biuro kończy pracę, sejf spokojnie otworzyłam.
Szyfr jest prosty, czy mogłam się tydzień temu pomylić aż trzy razy?

Słuchajcie, ja czasami czuję się jak złodziej we własnym domu, niekiedy szłam na górę po parę groszy na zakupy, dziewczyny bez słowa ni dają, ile chcę, zawsze tak było i to jest normalne, żadna z nich nie śmiała by powiedzieć słowa na ten temat.
Teraz czuję niesmak i upokorzenie, nie robię tego, a może właśnie powinnam???

Jesteście takie mądre, powiedzcie, czy to jest normalne, czy może ja przesadzam?

5 293 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-27 21:53:26)

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Na piętrze naszego domu mieści się biuro, w którym od dwóch lat pracuje również córka mojego męża.
Pieniądze z utargu trzymane są w sejfie, do którego ja nie miałam dostępu, nie potrzebowałam, zapomniałam, nie wiem, jak to się stało.
Kiedyś przyjechał kurier, trzeba było zapłacić za przesyłkę, męża nie było, kontaktu z nim również.
Zadzwoniłam do córki męża i zapytałam o szyfr, podyktowała mi, zapłaciłam, zamknęłam, zapomniałam.
Ale nie ona, bo już nazajutrz mój mąż został przez nią o tym poinformowany.
Podobna sytuacja, pytam męża, gdzie są pieniądze i słyszę UWAGA córka ci przyniesie! Nie wytrzymałam, zapytałam, kim ona tu jest, że ma dostęp do naszych pieniędzy i mi je wydziela, jak śmie mnie tak traktować, wiem, że to wina męża a nie jej, ale
wiem też, że w domu mam małego szpiega, który może podkradać kasę do woli, bo nikt tego nie policzy, wiem, że to robi,
znamy się nie od dzisiaj, ok, niech się udławi, ale na litość boską, są jakieś granice!
Ona uważa, że pieniądze są jej i taty! Tak powiedziała mi w oczy!
Rządzi się, jakby była u siebie, a mój mąz jej na to pozwala, no, masakra...
Parę dni temu nie mogłam otworzyć sejfu, wczoraj mąż wyjeżdżał, zapytał, czy mam pieniądze, powiedziałam, że tak, a jak mi zabraknie, to wezmę.  Ok, nie ma sprawy.
Dzisiaj o 16, kiedy biuro kończy pracę, sejf spokojnie otworzyłam.
Szyfr jest prosty, czy mogłam się tydzień temu pomylić aż trzy razy?

Słuchajcie, ja czasami czuję się jak złodziej we własnym domu, niekiedy szłam na górę po parę groszy na zakupy, dziewczyny bez słowa ni dają, ile chcę, zawsze tak było i to jest normalne, żadna z nich nie śmiała by powiedzieć słowa na ten temat.
Teraz czuję niesmak i upokorzenie, nie robię tego, a może właśnie powinnam???

Jesteście takie mądre, powiedzcie, czy to jest normalne, czy może ja przesadzam?

nie to nie jest normalne,w zwiazku z czy mam pytania do Ciebie?

macie rozdzielnosc majatkową?
czy jestes wspolwlascicielka firmy?
czy jestes pelnomocnikiem meza?
jakie stanowisko zajmuje(oficjalnie )mala intrygantka?


rada-intensywnie zacznij odkladac pieniadze,forma ich gromadzenia a raczej zdobywania dowolna,wiesz co mam na mysli,zawalcz bronia corusi i jej tatusia, odkladaj z zakupow ,oplat ,z wszystkiego plus ...........to co uda ci sie uszczknac,nie miej zludzen ,kiedys mozesz obudzic sie z reka w nocniku ,ZACZNIJ SIE ZABEZPIECZAC JUZ ,wyobrazasz sobie co by bylo jesliby twojego meza nagle zabraklo?? w sensie finansowym oczywiscie?
zacznij ,,wyciagac,,z tego malzenstwa jak najwiecej,w sensie finansowym ,NIE UMIESZ BYC SPRYTNIEJSZA OD GOWNIARY ?!! no prosze cie,kobieto!!!

5 294

Odp: Być drugą i macochą

Nie mamy rozdzielności, nie mam pełnomocnictwa, córka jest nikim ważnym, oczywiscie, że potrafię być sprytniejsza,
ale czy chcę?
Pieniądze mam, odkładam cały czas, z tego wszystkiego zaczęłam się robić skąpa, no chyba nie na tym to życie polega,
Ale pewnie masz rację, nie myslę przyszłościowo, z  powodu sytuacji, w której się znalazłam byłoby to pewnego rodzaju nadużyciem, nie martwię się na zapas,a pewnie powinnam, hmmm.
Tak bardzo bym chciała, żeby moja pasierbica wyszła z tego domu chociaż mentalnie, bo mam jej serdecznie dość.
Jej tatusia też.
Amen

5 295

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Nie mamy rozdzielności, nie mam pełnomocnictwa, córka jest nikim ważnym, oczywiscie, że potrafię być sprytniejsza,
ale czy chcę?
Pieniądze mam, odkładam cały czas, z tego wszystkiego zaczęłam się robić skąpa, no chyba nie na tym to życie polega,
Ale pewnie masz rację, nie myslę przyszłościowo, z  powodu sytuacji, w której się znalazłam byłoby to pewnego rodzaju nadużyciem, nie martwię się na zapas,a pewnie powinnam, hmmm.
Tak bardzo bym chciała, żeby moja pasierbica wyszła z tego domu chociaż mentalnie, bo mam jej serdecznie dość.
Jej tatusia też.
Amen

a czy ty jestes zatrudniona w firmie meza i czy to jest wasza czy jedyne meza firma??
stałas sie skapa? ale dla kogo?

zrobisz jak uwazasz z finansami,ale nie myslisz przyszlosciowo,pasierbicy nie pozbedziesz sie z waszego zycia,bo para w tej waszej dziwnej rodzinie jest tatus i corcia a nie ty i maz

5 296

Odp: Być drugą i macochą

Nie jestem zatrudniona przez męża, mam swoją pracę, firma jest na męża, ale dochody uzyskane
z niej są majątkiem wspólnym, podobnie jak i moje.

Czym ryzykuję?

5 297 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-28 00:01:30)

Odp: Być drugą i macochą

Dorula twoja pozycja w temacie majątku, finansów firmy  jest nieuregulowana i tu nie ma mowy o spokojnym spaniu.
O ile  możesz mężowi ufac ( chyba), tyle pasierbicy za grosz. Twoja osoba  jest tutaj  niestety brzydko pominięta w całej sprawie, przyszłościowo nie rozpatrujesz tego a powinnaś dla dobra swojego  ,zebys czasem na tym nie wyszła jak Zabłocki na mydle.

5 298

Odp: Być drugą i macochą

No, tego mi jeszcze brakowało.

Będę myśleć, obiecuję.

Dziękuję pięknie za rady.

Porozmawiam z mężem, wybadam sytuację, mam nadzieję, że coś wskóram.
Temat córki to pole minowe, po którym jeszcze niepewnie chodzę, chociaz minęło juz tyle lat.

Pozdrawiam.

5 299

Odp: Być drugą i macochą

Dorula, to, że nie macie rozdzielności majątkowej NIC NIE ZNACZY! Nie zdziwiłabym sie gdyby córka na tyle zmanipulowała Twojego męża , że ten juz przygotował testament, w którym pomija się Ciebie!nPrzecież (w oczach córki) nie pracujesz w ICH firmie, nie przyczyniasz się do zyskow jakie przynosi firma, więc nib ndlczego miałaby Ci się należeć ustawowa połowa? Jeśli doszło by do tego,że Twojego męża by zabrakło, to w Twojej sytuacji jestem przekonana, że predzej czy później "córunia tatunia" wykopie Cęe z domu, w którym mieszkasz. Jeśli ona juz teraz czuje się tam jak u siebie, pomyśł co sie mogloby stać, jeśli Twego męża zabraknie? Nie chcę Cie straszyć, ale takie scenaruiusze też trzeba brać pod uwagę. I faktycznie chodzenie do firmy, żeby wziąć parę groszy z utargu, byłoby dla mnie upokarzające. Na Twoim miejscu zaproponowałaby mężowi założenie oddzielnego konta- domowego(waszego), na które On równiez przelewal by stałą kwotę związaną z bieżącymi wydatkami, utrzymaniem domu, ogrodu, samochodu itd. I pilnowałabym, aby kluczyki i dokumenty do Waszego samochodu, byly zawsze w Twojej torebce. Jesli córunia chciałaby z Niego korzystać musiałaby poprosić o to Ciebie- a ty zawsze możesz miec jakies plany z autem związane.
Zaznacz swoje terytorium, tak jak robi to smarkula.

5 300

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Dorula, to, że nie macie rozdzielności majątkowej NIC NIE ZNACZY! Nie zdziwiłabym sie gdyby córka na tyle zmanipulowała Twojego męża , że ten juz przygotował testament, w którym pomija się Ciebie!nPrzecież (w oczach córki) nie pracujesz w ICH firmie, nie przyczyniasz się do zyskow jakie przynosi firma, więc nib ndlczego miałaby Ci się należeć ustawowa połowa? Jeśli doszło by do tego,że Twojego męża by zabrakło, to w Twojej sytuacji jestem przekonana, że predzej czy później "córunia tatunia" wykopie Cęe z domu, w którym mieszkasz. Jeśli ona juz teraz czuje się tam jak u siebie, pomyśł co sie mogloby stać, jeśli Twego męża zabraknie? Nie chcę Cie straszyć, ale takie scenaruiusze też trzeba brać pod uwagę. I faktycznie chodzenie do firmy, żeby wziąć parę groszy z utargu, byłoby dla mnie upokarzające. Na Twoim miejscu zaproponowałaby mężowi założenie oddzielnego konta- domowego(waszego), na które On równiez przelewal by stałą kwotę związaną z bieżącymi wydatkami, utrzymaniem domu, ogrodu, samochodu itd. I pilnowałabym, aby kluczyki i dokumenty do Waszego samochodu, byly zawsze w Twojej torebce. Jesli córunia chciałaby z Niego korzystać musiałaby poprosić o to Ciebie- a ty zawsze możesz miec jakies plany z autem związane.
Zaznacz swoje terytorium, tak jak robi to smarkula.

sie podpisuje pod kazdziutkim słowem ,plus dodam od siebie ,Dorula zadalas pytanie ,czy chcesz byc sprytniejsza,kobieto MUSISZ BYC SPRYTNIEJSZA 

JUZ TERAZ IDZIESZ DO GOWNIARY PO GROSZ NA ZAKUPY ,rozumiesz co to znaczy,nie dysponujesz w zaden sposob waszymi dochodami,tez jestem pewna ze w testamecie bedzie li i jedynie corusia,juz jest


z tego co chyba czytalam w iinych watkach to Twoj maz ma grubo za uszami (JESLI Z KIMS POMYSLILAM TO SORRY) wiec zabezpiecz sie ,ja bym grala ich pionkami ,skoro sa tacy cwani,jako usprawiedliwienie ,jesli go potrzbujesz,wgraj sobie w podswiadomosc ze CI SIE NALEZY jak psu buda

5 301

Odp: Być drugą i macochą

Niestety być drugą i macochą nie jest łatwo. Szczerze mówiąc ja tez zaczynam żałować że wyszłam za mojego męża-wdowca z synem, który doprowadza mnie do pasji i jest polem minowym. tatusiowi nic nie można powiedzieć na temat syna bo zaraz jest awantura, chłopak bardzo często choruje (przez swoją głupotę) w tym miesiącu już drugi raz ma antybiotyk. niestety ja również łatwo chwytam infekcje. Nie ma już siły brać antybiotyków bo bardzo źle się po nich czuję więc zaproponowałam mężowi jak on znowu zachoruje to ja wyprowadzę się na krótki czas do rodziców. Staramy się o dziecko (szczerze mówiąc to ja bardziej chcę bo mój małżonek ma do tego obojętny stosunek) a teraz znowu będzie przerwa w związku z tymi gó..... antybiotykami. Na co mąż zareagował bardzo gwałtownie, że to głupi pomysł, jak ja śmię. Kurczę czy to naprawdę było przegięcie z mojej strony??? Czy aż tak głupio powiedziałam. chcę chronić siebie. ale tatuś tego nie rozumie.

Niestety takich problemów jest mnóstwo. Żałuję niestety....

5 302

Odp: Być drugą i macochą

A ja jeszcze zapytala bym czy czasem wszelkie aktywa firmy,albo nawet firma  juz teraz nie sa /nie jest zapisana na corke (stad jej przekonanie,ze to firma taty i jej ) .Moze sie okazac ,ze owszem masz wspolnote majatkowa z mezem ,ale de facto masz zero .Nie wnikasz ,nie pytasz .Blad .
Zanim zdecydujesz sie na odejscie /zostanie sprawdz jak prawnie to wszystko wyglada .Wierz mi rozne numery ludzie potrafia wykrecic .I mowie to ja ,pierwsza zona .

5 303

Odp: Być drugą i macochą

Dorula, więc tak wygląda perspektywa w rodzinie patchworkowej...

5 304

Odp: Być drugą i macochą

To może ja dopiszę coś o sobie. Jestem macochą dla trójki dzieci, moi dwaj synowie mają macochę od 10 lat. Zdecydowałam się napisać, bo nie zawsze jest tak żle   jak wynika to z lektury tych postów. Fakt, że wszystkie nasze dzieciaki są już dorosłe, a nawet mamy już dwójkę cudownych wnucząt ze strony męża. Niedawno wróciłam z meczu młodszego syna, kibicowałam razem z drugą żoną mojego eks męża.Zresztą nie pierwszy raz. Może to wyda się dziwne, ale łączą nas więcej niż serdeczne stosunki. Jestem Jej wdzięczna bo sama dbała o to aby ojciec moich dzieci miał z Nimi kontakt.  Fakt, że jakoś tak się udało, że chłopcy od zawsze bardzo dobrze się uczą i łatwo Ich kochać bo zawsze byli spokojni i grzeczni, nie wiadomo po kim, bo oboje z Ich ojcem w młodości. do najgrzeczniejszych nie należeliśmy. Nie nadużywałam Ich opieki,  nie  wciskałam Im dzieci na siłę, ale, gdy potrzebowałam opieki nad chłopcami to zawsze mogłam na Nich liczyć. Z całą świadomością mogę stwierdzić, że jest idealną macochą dla moich dzieci. Jak pisałam wcześniej chłopcy są już dorośli, ale na Ich szacunek zapracowała sobie przez te 10 lat lat.

5 305

Odp: Być drugą i macochą
Gumia43 napisał/a:

To może ja dopiszę coś o sobie. Jestem macochą dla trójki dzieci, moi dwaj synowie mają macochę od 10 lat. Zdecydowałam się napisać, bo nie zawsze jest tak żle   jak wynika to z lektury tych postów. Fakt, że wszystkie nasze dzieciaki są już dorosłe, a nawet mamy już dwójkę cudownych wnucząt ze strony męża. Niedawno wróciłam z meczu młodszego syna, kibicowałam razem z drugą żoną mojego eks męża.Zresztą nie pierwszy raz. Może to wyda się dziwne, ale łączą nas więcej niż serdeczne stosunki. Jestem Jej wdzięczna bo sama dbała o to aby ojciec moich dzieci miał z Nimi kontakt.  Fakt, że jakoś tak się udało, że chłopcy od zawsze bardzo dobrze się uczą i łatwo Ich kochać bo zawsze byli spokojni i grzeczni, nie wiadomo po kim, bo oboje z Ich ojcem w młodości. do najgrzeczniejszych nie należeliśmy. Nie nadużywałam Ich opieki,  nie  wciskałam Im dzieci na siłę, ale, gdy potrzebowałam opieki nad chłopcami to zawsze mogłam na Nich liczyć. Z całą świadomością mogę stwierdzić, że jest idealną macochą dla moich dzieci. Jak pisałam wcześniej chłopcy są już dorośli, ale na Ich szacunek zapracowała sobie przez te 10 lat lat.

Mam nadzieję, że takie słowa usłyszę o sobie za 10 lat...

5 306

Odp: Być drugą i macochą

Dzieki za zainteresowanie.

Firma na pewno nie jest zapisana na córkę męża, nie chodzę do małolaty po kasę, zażądałam, żeby kasa na bieżące wydatki była w domu w szufladzie i żebym miała do nie swobodny dostęp, mąż wyraził zgodę.
Mam zresztą dostęp do głównego sejfu, gdzie są większe pieniądze, córka hasła nie zna z wiadomych powodów, a ja
korzystam z niego w ostateczności.
Testamentu nie ma, córka dziedziczy razem ze mną, wiem to na pewno, wiem, kiedy mój mąż kłamie, a kiedy nie.

Tak, LUSILJU, mąż święty nie jest, ba, jest czasami nie do zniesienia, zdradza charakter przemocowca, nie raz mnie zawiódł okrutnie,  ale to osobny temat.


Kluczyki od samochodu??? hahaha
Córka męża dysponuje naszym drugim samochodem bez ograniczeń, nie muszę dodawac, że nie płaci za to ani grosza.
Nawet nie wiem, gdzie ten samochód teraz jest, mój mąż zresztą też nie.

Kiedyś powiedział: Nie mamy źle, na nic nam nie brakuje, mamy dom, kasę, dwa samochody...hahahaha
Domyślacie się, jak zareagowałam. Ja też potrafię się postawić, też mam swoje za uszami, nie wytrzymałam i powiedziałam, co myślę, ale to niczego nie zmieniło. Problem w tym, że ja nie mogę prowadzić samochodu, i o to się wszystko rozbija.
Ale teraz mąż ma przesrane, te dwa samochody wyrzyguję nu na każdym kroku, a on na to, że nienawidzę jego córki, kompletna paranoja.

markiza, ja też żałuję, ale wierz mi, przed ślubem tego nie było, nie jestem ślepa, ja byłam najważniejsza, mąż ją nawet czasami traktował zbyt ostro, jak na mój gust, był za mną zawsze, a po ślubie jakby szlak wszystko trafił, biedna córeczka,
mąż naciskał strasznie na dziecko ze mną, już się wahałam, ale moja choroba wykluczyła taką ewentualność, i może dobrze się stało, bo ja i tak nie lubię dzieci i nigdy ich nieć nie chciałam.

Gumia43, pojechałaś po bandzie z tym szacunkiem...

5 307

Odp: Być drugą i macochą
Dorula napisał/a:

Dzieki za zainteresowanie.

Firma na pewno nie jest zapisana na córkę męża, nie chodzę do małolaty po kasę, zażądałam, żeby kasa na bieżące wydatki była w domu w szufladzie i żebym miała do nie swobodny dostęp, mąż wyraził zgodę.
Mam zresztą dostęp do głównego sejfu, gdzie są większe pieniądze, córka hasła nie zna z wiadomych powodów, a ja
korzystam z niego w ostateczności.
Testamentu nie ma, córka dziedziczy razem ze mną, wiem to na pewno, wiem, kiedy mój mąż kłamie, a kiedy nie.

Tak, LUSILJU, mąż święty nie jest, ba, jest czasami nie do zniesienia, zdradza charakter przemocowca, nie raz mnie zawiódł okrutnie,  ale to osobny temat.


Kluczyki od samochodu??? hahaha
Córka męża dysponuje naszym drugim samochodem bez ograniczeń, nie muszę dodawac, że nie płaci za to ani grosza.
Nawet nie wiem, gdzie ten samochód teraz jest, mój mąż zresztą też nie.

Kiedyś powiedział: Nie mamy źle, na nic nam nie brakuje, mamy dom, kasę, dwa samochody...hahahaha
Domyślacie się, jak zareagowałam. Ja też potrafię się postawić, też mam swoje za uszami, nie wytrzymałam i powiedziałam, co myślę, ale to niczego nie zmieniło. Problem w tym, że ja nie mogę prowadzić samochodu, i o to się wszystko rozbija.
Ale teraz mąż ma przesrane, te dwa samochody wyrzyguję nu na każdym kroku, a on na to, że nienawidzę jego córki, kompletna paranoja.

markiza, ja też żałuję, ale wierz mi, przed ślubem tego nie było, nie jestem ślepa, ja byłam najważniejsza, mąż ją nawet czasami traktował zbyt ostro, jak na mój gust, był za mną zawsze, a po ślubie jakby szlak wszystko trafił, biedna córeczka,
mąż naciskał strasznie na dziecko ze mną, już się wahałam, ale moja choroba wykluczyła taką ewentualność, i może dobrze się stało, bo ja i tak nie lubię dzieci i nigdy ich nieć nie chciałam.

Gumia43, pojechałaś po bandzie z tym szacunkiem...

a no to takie buty,ale dobrze robisz ze sie buntujesz ,nie dawaj gowniarze wejść na glowe ,co do meza
to nie jest aby tak ze on jest łatwosterowalny? zwlaszcza przez corusie i stad te jego jazdy?

5 308 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-30 09:40:25)

Odp: Być drugą i macochą

Drogie macochy strzeżcie się. Patrzcie co znalazłam wczoraj na innym forum w necie (ponieważ zgodnie z regulaminem nie mogę chyba wklejać linków, to zacytuję co znalazłam):


cyt:"ograniczenie praw rodzicielskich
Witam. Mam 15-letnią córkę (tzw. trudną), która pali marihuanę, pije alkohol, nie realizuje obowiązku szkolnego , jakiekolwiek terapie psychologiczne oraz warsztaty dla trudnej młodzieży nie pomagają. Dodam,że córka jest osobą niepełnosprawną (cukrzyca, celiakia padaczka). Córka do tej pory mieszkała u mnie, ojciec nie ma odebranych ani ograniczonych praw rodzicielskich. Strunę, którą córka przeciągała od prawie dwóch lat pękła we mnie. Chciałabym ograniczyć swoje prawa rodzicielskie wobec niej, zrzec się zasiłków rodzinnych, rehabilitacyjnych oraz opiekuńczych, podobnie jak i alimentów otrzymywanych z F.A., a wszystkie te prawa przenieść na ojca dziecka i oczywiście płacić mu alimenty.
Czy mogę to zrobić jednym wnioskiem? Jeśli tak to poprosiłabym o jego wzór, a jeśli nie to proszę po kolei podpowiedzieć mi co i w jakiej kolejności powinnam uczynić. Dziękuję i pozdrawiam. " Koniec cytatu.

I w takich sytuacjach myślę sobie, że ojciec, który do tej pory prawdopodobnie miał nikły wpływ na to jak matka dziecko wychowała , teraz zostanie po cichutku wrobiony przez tę matkę do zbierania plonów tego wychowania. Nie daje sobie rady, to  "ograniczę swoje prawa rodzicielskie" i niech tatuś się teraz martwi. Nosz  k..wa mać. I  jak sobie tak o tym myślę, to niestety czuję niepokój , że za 10 lat Pani Szanowna Exowa może zrobić dokładnie to samo. Kiedy już nie będzie sobie dawała rady z ziółkami, które teraz chowa, to pyk i do tatusia i Jego rodziny - niech On się martwi. "Ograniczę sobie prawa rodzicielskie" i co teraz powiesz Eileen? Nadal twierdzisz , że dziecko powinno mieć oboje rodziców po równo i że ojciec nie ma prawa odsyłać dziecka do matki? Oczywiście , że nie ma prawa. A czy MATKA ma prawo oddać/podrzucić dziecko ojcu, zrzec się w stosunku do dziecka praw rodzicielskich i ... pozbyć się problemu z domu?

I nie chcę tym wzbudzać kolejnej dyskusji z Tobą Eileen na temat tego czy powinno się czy nie powinno. Czy można czy nie można odsyłać dzieciaka.  Chcę Ci tylko pokazać , że teoria teorią, a życie te teorie mocno weryfikuje. I wcale bym się nie zdziwiła jeśli większość tych zacietrzewionych, złośliwych , jędzowatych matek, które teraz na siłę ograniczają ojcu możliwość NORMALNEGO uczestniczenia w życiu dziecka, współdecydowania o metodach wychowawczych, współdecydowania o wyborach np szkół dla dziecka, matek, które najpierw nastawiają dzieci przeciwko ojcu, mówiąc, że ojciec to samo złoooo - nie zdziwiłabym się gdyby te właśnie MATKI nie mogły sobie za parę lat poradzić z tymi właśnie dziećmi. A wtedy bez skrupułów do tatusia. Bo przecież tatuś wyrodny dziećmi się tyle czasu nie interesował! Niech ON się teraz zajmie! Niech On się wykaże!

Będę oczywiście śledzić jak się rozwija powyższy wątek na tamtym forum i jakie cudowne pomysły pozbycia się dzieciaka wymyślą mateczki.

5 309 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-30 09:12:31)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Drogie macochy strzeżcie się. Patrzcie co znalazłam wczoraj na innym forum w necie (ponieważ zgodnie z regulaminem nie mogę chyba wklejać linków, to zacytuję co znalazłam):


cyt:"ograniczenie praw rodzicielskich
Witam. Mam 15-letnią córkę (tzw. trudną), która pali marihuanę, pije alkohol, nie realizuje obowiązku szkolnego , jakiekolwiek terapie psychologiczne oraz warsztaty dla trudnej młodzieży nie pomagają. Dodam,że córka jest osobą niepełnosprawną (cukrzyca, celiakia padaczka). Córka do tej pory mieszkała u mnie, ojciec nie ma odebranych ani ograniczonych praw rodzicielskich. Strunę, którą córka przeciągała od prawie dwóch lat pękła we mnie. Chciałabym ograniczyć swoje prawa rodzicielskie wobec niej, zrzec się zasiłków rodzinnych, rehabilitacyjnych oraz opiekuńczych, podobnie jak i alimentów otrzymywanych z F.A., a wszystkie te prawa przenieść na ojca dziecka i oczywiście płacić mu alimenty.
Czy mogę to zrobić jednym wnioskiem? Jeśli tak to poprosiłabym o jego wzór, a jeśli nie to proszę po kolei podpowiedzieć mi co i w jakiej kolejności powinnam uczynić. Dziękuję i pozdrawiam. " Koniec cytatu.

I w takich sytuacjach myślę sobie, że ojciec, który do tej pory prawdopodobnie miał nikły wpływ na to jak matka dziecko wychowała , teraz zostanie po cichutku wrobiony przez tę matkę do zbierania plonów tego wychowania. Nie daje sobie rady, to  "ograniczę swoje prawa rodzicielskie" i niech tatuś się teraz martwi. Nosz  k..wa mać. I  jak sobie tak o tym myślę, to niestety czuję niepokój , że za 10 lat Pani Szanowna Exowa może zrobić dokładnie to samo. Kiedy już nie będzie sobie dawała rady z ziółkami, które teraz chowa, to pyk i do tatusia i Jego rodziny - niech On się martwi. "Ograniczę sobie prawa rodzicielskie" i co teraz powiesz Eileen? Nadal twierdzisz , że dziecko powinno mieć oboje rodziców po równo i że ojciec nie ma prawa odsyłać dziecka do matki? Oczywiście , że nie ma prawa. A czy MATKA ma prawo oddać/podrzucić dziecko ojcu, zrzec się w stosunku do dziecka praw rodzicielskich i ... pozbyć się problemu z domu?

I nie chcę tym wzbudzać kolejnej dyskusji z Tobą Eileen na temat tego czy powinno się czy nie powinno. Czy można czy nie można odsyłać dzieciaka.  Chcę Ci tylko pokazać , że teoria teorią, a życie te teorie mocno weryfikuje. I wcale bym się nie zdziwiła jeśli większość tych zacietrzewionych, złośliwych , jędzowatych matek, które teraz na siłę ograniczają ojcu możliwość NORMALNEGO uczestniczenia w życiu dziecka, współdecydowania o metodach wychowawczych, współdecydowania o wyborach np szkół dla dziecka, matek, które najpierw nastawiają dzieci przeciwko ojcu, mówiąc, że ojciec to samo złoooo - nie zdziwiłabym się gdyby te właśnie MATKI nie mogły sobie za parę lat poradzić z tymi właśnie dziećmi. A wtedy bez skrupułów do tatusia. Bo przecież tatuś wyrodny dziećmi się tyle czasu nie interesował! Niech ON się teraz zajmie! Niech On się wykaże!

no ale u nas tak wlasnie było,bez zrzekania się przez eksiare praw,ale jak pasierbica pierdolca dostawala to ta robila wszystko żeby z nia nie mieszkala,dzwonila DO MNIE ze sobie nie radzi,czujesz to?? mysle ze eksowa celowo prowokowalaklotnie by się wrzoda pozbyć.....


co do zacytowanego artykulu,to no coz,patologia wychowuje patologie,problemy z 15 latka która pije ,pali trawe i tak dalej,nie wezma się z dnia na dzień,tak ja wychowala to niech teraz ponosi konsekwencje.......
ciekawe co ojciec tej dziewuchy na to,ucieszy się jak mu ja,,wcisna,, albo da noge za granice,inny scenariusz nie istnieje,oooo przepraszam jeszcze jest rozwiązanie,jak jest macocha to ja jej wpierdzieli na głowe a sam będzie pracowal na 2 lub 3 etaty,do upadłego,a ona będzie z patologia obcowala na codzien .............czyz to nie ejst znajomy scenariusz?? hmmm

5 310 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-30 10:38:10)

Odp: Być drugą i macochą
Gumia43 napisał/a:

To może ja dopiszę coś o sobie. Jestem macochą dla trójki dzieci, moi dwaj synowie mają macochę od 10 lat. Zdecydowałam się napisać, bo nie zawsze jest tak żle jak wynika to z lektury tych postów. Fakt, że wszystkie nasze dzieciaki są już dorosłe, a nawet mamy już dwójkę cudownych wnucząt ze strony męża. Niedawno wróciłam z meczu młodszego syna, kibicowałam razem z drugą żoną mojego eks męża.Zresztą nie pierwszy raz. Może to wyda się dziwne, ale łączą nas więcej niż serdeczne stosunki. Jestem Jej wdzięczna bo sama dbała o to aby ojciec moich dzieci miał z Nimi kontakt.  Fakt, że jakoś tak się udało, że chłopcy od zawsze bardzo dobrze się uczą i łatwo Ich kochać bo zawsze byli spokojni i grzeczni, nie wiadomo po kim, bo oboje z Ich ojcem w młodości. do najgrzeczniejszych nie należeliśmy. Nie nadużywałam Ich opieki,  nie  wciskałam Im dzieci na siłę, ale, gdy potrzebowałam opieki nad chłopcami to zawsze mogłam na Nich liczyć. Z całą świadomością mogę stwierdzić, że jest idealną macochą dla moich dzieci. Jak pisałam wcześniej chłopcy są już dorośli, ale na Ich szacunek zapracowała sobie przez te 10 lat lat.

Tak Gumia43 "nie zawsze jest tak żle jak wynika to z lektury tych postów". Ja z "ciocią" moich dzieciaków nie toczę wojny. Dzieci ją lubią i (mam nadzieję) Ona moje dzieci też. Ale nigdy nie nastawiałam dzieci przeciwko Niej. Moje dzieci nigdy złego słowa ode mnie nie usłyszały na temat  "cioci". Powtarzam dzieciom, że jak są u taty, czy u "cioci", to mają się ICH słuchać, pamiętać o kulturalnym zachowaniu itd. Wczoraj moje dzieci spędziły dzień u taty i "cioci". Syn z entuzjazmem opowiadał, że tata cioci (czyli Dziadek?) grał z Nim w szachy, że się świetnie razem bawili. I co, mam być za to zła i mówić dzieciom, że "ciocia" to samo złoooo? Że nie mają prawa lubić "cioci" i dobrze się z Nią bawić, bo mi będzie przykro????   A tak właśnie robi ta ziejąca jadem Exowa, na którą ja miałam nieprzyjemność trafić. Mam nadzieję, że za parę lat będę mogła powiedzieć to co Ty.  Nie nadużywam Ich (taty i "cioci") i nie wykorzystuję Ich do opieki nad dziećmi . Szanuję Ich plany i czas i jedyne czego oczekuję w zamian to Ich szacunek do moich planów i mojego czasu. Jeśli się na coś umawiamy, to na zasadzie współpracy i dogadania się, a nie na zasadzie szantażu i straszenia. Można to osiągnąć, trzeba tylko odrobiny chęci do współpracy i szacunku dla każdej ze stron.

Powiedz jeszcze tylko proszę, jak Ci się układają stosunki z Byłą żoną Twojego męża. Napisałaś , że Ty również jesteś macochą dla Jego dzieci. Czy te dzieci mieszkały z Wami? Czy mieliście poprawne stosunki z matką Twoich pasierbów?

5 311 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-30 18:31:13)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

cyt:"ograniczenie praw rodzicielskich
Witam. Mam 15-letnią córkę (tzw. trudną), która pali marihuanę, pije alkohol, nie realizuje obowiązku szkolnego , jakiekolwiek terapie psychologiczne oraz warsztaty dla trudnej młodzieży nie pomagają. Dodam,że córka jest osobą niepełnosprawną (cukrzyca, celiakia padaczka). Córka do tej pory mieszkała u mnie, ojciec nie ma odebranych ani ograniczonych praw rodzicielskich. Strunę, którą córka przeciągała od prawie dwóch lat pękła we mnie. Chciałabym ograniczyć swoje prawa rodzicielskie wobec niej, zrzec się zasiłków rodzinnych, rehabilitacyjnych oraz opiekuńczych, podobnie jak i alimentów otrzymywanych z F.A., a wszystkie te prawa przenieść na ojca dziecka i oczywiście płacić mu alimenty.
Czy mogę to zrobić jednym wnioskiem? Jeśli tak to poprosiłabym o jego wzór, a jeśli nie to proszę po kolei podpowiedzieć mi co i w jakiej kolejności powinnam uczynić. Dziękuję i pozdrawiam. " Koniec cytatu.

Boże Kjim, wyślij mi proszę adres tej strony na maila. Przecież u mnie była taka sytuacja. I powiem wam więcej M już nawet robi podchody ze ślubem, ja oczywiście nigdy bym się w takich okolicznościach na to nie zgodziła, ale zadałam mu pytanie odnośnie młodszego syna, w końcu gdy planujemy wspólną przyszłość to mam prawo wiedzieć czego mogę się po nim spodziewać. No i pytam się M co by zrobił gdyby dzisiaj jego ex wystawiła mu drugiego młodego na wychowanie? On do mnie że młody jest jej potrzebny i nie ma co gdybować. Z przyjemnością pokażę mu tego posta, te bardzo spokojne i grzeczne dzieci okres buntu mają zdwojony, sama wiem to po sobie i nikt mi nie zagwarantuje, że exunia nie odwali mi takiego numeru.

Ja też bym chyba mogła iść na mecz mojego syna z moim byłym i jego dziewczyną, choć nie miałam przyjemności poznać jej osobiście.

p.s.
Już sobie znalazłam ta stronę Kjim. Kiedyś M mógł mi wmówić, że był zaskoczony i nie wiedział co zrobić, dziś może, a raczej musi się przygotować do tego, pytanie jakie warunki wyegzekwuje od byłej?
Kjim, może my na forum prawnym zapytamy, co można ugrać w tej kwestii. Bo M biedy myślał, że jak nie weźmie młodego w sądzie to ten trafi do domu dziecka, a tu cytat: 'Nie ma czegos takiego jak zrzeczenie się praw rodzicielskich' Sorry to dla mnie trudny temat na dzień dzisiejszy.

5 312 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-31 08:04:24)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim, może my na forum prawnym zapytamy, co można ugrać w tej kwestii. Bo M biedy myślał, że jak nie weźmie młodego w sądzie to ten trafi do domu dziecka, a tu cytat: 'Nie ma czegos takiego jak zrzeczenie się praw rodzicielskich' .

Zazdrosna "nie ma czegoś takiego jak zrzeczenie się praw rodzicielskich" - ale czasem sobie myślę, że nie w naszym chorym kraju. Bardzo trudno jest odebrać matce zaniedbującej dziecko prawa rodzicielskie. Nawet w najgorszej patologii często musi się wydarzyć jakaś gruba tragedia, żeby jakikolwiek sąd zechciał ograniczyć matce prawa rodzicielskie. Ale wcale bym się nie zdziwiła żeby w tym chorym kraju "zrzeczenie" się przez matkę praw było dla Niej całkiem łatwe. Bo skoro Matka Polka sobie nie radzi to może się zdarzyć, że sąd stanie w Jej obronie i zacznie od ojca egzekwować obowiązki rodzicielskie, zwalniając z nich matkę.
Słyszałaś zapewne o przypadkach wyroków skazujących ojców za niepłacenie alimentów. A słyszałaś kiedykolwiek o kobiecie skazanej za niepłacenie alimentów (w przypadku gdy dziecko wychowuje ojciec a matka jest zobowiązana płacić alimenty)?  Bo ja nie.

5 313

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
kjim napisał/a:

cyt:"ograniczenie praw rodzicielskich
Witam. Mam 15-letnią córkę (tzw. trudną), która pali marihuanę, pije alkohol, nie realizuje obowiązku szkolnego , jakiekolwiek terapie psychologiczne oraz warsztaty dla trudnej młodzieży nie pomagają. Dodam,że córka jest osobą niepełnosprawną (cukrzyca, celiakia padaczka). Córka do tej pory mieszkała u mnie, ojciec nie ma odebranych ani ograniczonych praw rodzicielskich. Strunę, którą córka przeciągała od prawie dwóch lat pękła we mnie. Chciałabym ograniczyć swoje prawa rodzicielskie wobec niej, zrzec się zasiłków rodzinnych, rehabilitacyjnych oraz opiekuńczych, podobnie jak i alimentów otrzymywanych z F.A., a wszystkie te prawa przenieść na ojca dziecka i oczywiście płacić mu alimenty.
Czy mogę to zrobić jednym wnioskiem? Jeśli tak to poprosiłabym o jego wzór, a jeśli nie to proszę po kolei podpowiedzieć mi co i w jakiej kolejności powinnam uczynić. Dziękuję i pozdrawiam. " Koniec cytatu.

Boże Kjim, wyślij mi proszę adres tej strony na maila. Przecież u mnie była taka sytuacja. I powiem wam więcej M już nawet robi podchody ze ślubem, ja oczywiście nigdy bym się w takich okolicznościach na to nie zgodziła, ale zadałam mu pytanie odnośnie młodszego syna, w końcu gdy planujemy wspólną przyszłość to mam prawo wiedzieć czego mogę się po nim spodziewać. No i pytam się M co by zrobił gdyby dzisiaj jego ex wystawiła mu drugiego młodego na wychowanie? On do mnie że młody jest jej potrzebny i nie ma co gdybować. Z przyjemnością pokażę mu tego posta, te bardzo spokojne i grzeczne dzieci okres buntu mają zdwojony, sama wiem to po sobie i nikt mi nie zagwarantuje, że exunia nie odwali mi takiego numeru.

Ja też bym chyba mogła iść na mecz mojego syna z moim byłym i jego dziewczyną, choć nie miałam przyjemności poznać jej osobiście.

Bo się pogubiłam.. ostatnie wpisy były o odzyskiwanej wolności Zazdrosnej ..a teraz o ślubie ?? widzę że M nie przebiera w metodach by utrzymać swoją strefę komfortu...

zazdrosna13 napisał/a:

Kiedyś M mógł mi wmówić, że był zaskoczony i nie wiedział co zrobić, dziś może, a raczej musi się przygotować do tego, pytanie jakie warunki wyegzekwuje od byłej?.

Jeśli  ojciec czy matka nie ma poczucia co do obowiązków wobec dzieci, to żadne ustalenia , nawet sądowne nic nie dadzą.
Teraz też macie ustalone sądownie że ex ma zabierać syna/synów ..i co z tego ???
Myślę że żadnych gwarancji M Ci dać nie może ... gdyby "moja ex " wywinęła taki numer .. również miałabym tyle do powiedzenia..co BYĆ LUB NIE " w tej sytuacji z M ..nic więcej.
Myślę że to jest ryzyko wpisane w nasze związki .. i nic na to nie poradzimy ..to znaczy poradzić możemy tylko jedno. Odejść gdy taka sytuacja nas przerasta .

5 314 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-31 17:06:44)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Jeśli  ojciec czy matka nie ma poczucia co do obowiązków wobec dzieci, to żadne ustalenia , nawet sądowne nic nie dadzą.
Teraz też macie ustalone sądownie że ex ma zabierać syna/synów ..i co z tego ???
Myślę że żadnych gwarancji M Ci dać nie może ... gdyby "moja ex " wywinęła taki numer .. również miałabym tyle do powiedzenia..co BYĆ LUB NIE " w tej sytuacji z M ..nic więcej.
Myślę że to jest ryzyko wpisane w nasze związki .. i nic na to nie poradzimy ..to znaczy poradzić możemy tylko jedno. Odejść gdy taka sytuacja nas przerasta .

Ja nie mówię o gwarancji zaistnienia tego faktu, tylko o racjonalnym podejście do niego. Widzisz ex M w sądzie na rozprawie mającej na celu uregulowanie kontaktów dzieci z ojcem złożyła wniosek, by M przejął opiekę nad starszym synem. M w tedy nie miał swojego lokum i mieszkał u mnie od kilku miesięcy. Opieka miała być przejęta nie pod koniec półrocza roku szkolnego, nie na wakacje ale od już, od najbliższego weekendu. Myślę, że dla M to była gwiazdka z nieba i zgodził by jej się pewnie jeszcze za to dopłacić, gdyby tak zażądała. Mi M wmówił, że bał się, że dzieciak trafi do domu dziecka, a nie ma przecież takiej możliwości. Ja z resztą też czuję się oszukana przez niego, bo mi powiedział, że nie ma zamiaru starać się o opiekę nad synami. Teraz możemy sobie obgadać jak widzimy taką sytuację i coś wspólnie zadecydować, a dla mnie to dużo i mam świadomość konsekwencji moich decyzji. Na razie odpuściłam wszelkie plany przyszłościowe. M też jest zdania, że wcześniej czy później zrezygnuję z naszego związku, mam inne oczekiwania, albo on ma świadomość, że jeszcze mnie zawiedzie jak w grę wejdą dzieci. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć co nim kieruje, czy to jego ex, czy nienaganna opinia ojca w rodzinie, sąd, czy jakaś chora więź z dzieciakami wymuszająca na nim oddanie za cenę ignorowania własnych potrzeb. A może po prostu mnie nie kocha wystarczająco i jestem tylko dodatkiem do jego świata. Widzę, że M szuka rozwiązania, które by mnie przekonało do zmiany decyzji, nawet pojawiło się zapytanie o nasze wspólne dziecko, czy w tedy też bym go z domu wyrzuciła. Jednak to wyłącznie ja mam się dostosować, trudno się rozmawia na pewne tematy, oboje mamy do siebie żal o pewne kwestie. Zawsze były one wyłącznie załagadzane, nigdy nie było żadnego konstruktywnego rozwiązania, teraz ono nasunęło się samo. Czy będziemy chcieli żyć osobno czas pokaże, wyznaczę sobie jakiś limit czasowy do czasu naszego wspólnego zamieszkania. Samo przez siebie się rozumie, że jeśli M weźmie do siebie młodszego syna, a ja nie będę chciała mieszkać z nim na dotychczasowych warunkach to ten okres się wydłuży. Myślę, że świadomi trzeba postawić sobie granice lub zacząć szukać szczęścia gdzieindziej.

5 315

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

Jeśli  ojciec czy matka nie ma poczucia co do obowiązków wobec dzieci, to żadne ustalenia , nawet sądowne nic nie dadzą.
Teraz też macie ustalone sądownie że ex ma zabierać syna/synów ..i co z tego ???
Myślę że żadnych gwarancji M Ci dać nie może ... gdyby "moja ex " wywinęła taki numer .. również miałabym tyle do powiedzenia..co BYĆ LUB NIE " w tej sytuacji z M ..nic więcej.
Myślę że to jest ryzyko wpisane w nasze związki .. i nic na to nie poradzimy ..to znaczy poradzić możemy tylko jedno. Odejść gdy taka sytuacja nas przerasta .

Ja nie mówię o gwarancji zaistnienia tego faktu, tylko o racjonalnym podejście do niego. Widzisz ex M w sądzie na rozprawie mającej na celu uregulowanie kontaktów dzieci z ojcem złożyła wniosek, by M przejął opiekę nad starszym synem. M w tedy nie miał swojego lokum i mieszkał u mnie od kilku miesięcy. Opieka miała być przejęta nie pod koniec półrocza roku szkolnego, nie na wakacje ale od już, od najbliższego weekendu. Myślę, że dla M to była gwiazdka z nieba i zgodził by jej się pewnie jeszcze za to dopłacić, gdyby tak zażądała. Mi M wmówił, że bał się, że dzieciak trafi do domu dziecka, a nie ma przecież takiej możliwości. Ja z resztą też czuję się oszukana przez niego, bo mi powiedział, że nie ma zamiaru starać się o opiekę nad synami. Teraz możemy sobie obgadać jak widzimy taką sytuację i coś wspólnie zadecydować, a dla mnie to dużo i mam świadomość konsekwencji moich decyzji. Na razie odpuściłam wszelkie plany przyszłościowe. M też jest zdania, że wcześniej czy później zrezygnuję z naszego związku, mam inne oczekiwania, albo on ma świadomość, że jeszcze mnie zawiedzie jak w grę wejdą dzieci. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć co nim kieruje, czy to jego ex, czy nienaganna opinia ojca w rodzinie, sąd, czy jakaś chora więź z dzieciakami wymuszająca na nim oddanie za cenę ignorowania własnych potrzeb. A może po prostu mnie nie kocha wystarczająco i jestem tylko dodatkiem do jego świata. Widzę, że M szuka rozwiązania, które by mnie przekonało do zmiany decyzji, nawet pojawiło się zapytanie o nasze wspólne dziecko, czy w tedy też bym go z domu wyrzuciła. Jednak to wyłącznie ja mam się dostosować, trudno się rozmawia na pewne tematy, oboje mamy do siebie żal o pewne kwestie. Zawsze były one wyłącznie załagadzane, nigdy nie było żadnego konstruktywnego rozwiązania, teraz ono nasunęło się samo. Czy będziemy chcieli żyć osobno czas pokaże, wyznaczę sobie jakiś limit czasowy do czasu naszego wspólnego zamieszkania. Samo przez siebie się rozumie, że jeśli M weźmie do siebie młodszego syna, a ja nie będę chciała mieszkać z nim na dotychczasowych warunkach to ten okres się wydłuży. Myślę, że świadomi trzeba postawić sobie granice lub zacząć szukać szczęścia gdzieindziej.

heh Zazdrosna - M gra na odczuciach Twoich "jakby to było Twoje dziecko "... i jakiś gdybankach. To nie jest Twoje dziecko i nie musisz brać za nie odpowiedzialności .. tak jak M ma w doopie Twoją córkę i bez zażenowania pozbył się jej prawie z domu.

Mnie zastanawia tylko jedno- czy Tobie naprawdę wystarcza tylko facet na te kilka godzin w nocy i 1-2 weekendy miesięcznie ??
Jeśli tak to przecież Wy już żyjecie jakby osobno...z tym że Ty masz wszystkie obowiązki M związane z jego synem.
On nie Tobie pomaga finansowo - spłaca długi ex... nie znalazł żadnego środka w tym - może warto część tych długów oddać temu co je zrobił ???
On nie Twoim dzieckiem się opiekuje- tylko Ty jego.

Dobrze rozumiem, że M i jego syn nadal mieszkają  z Tobą ?? Kuchnia piękna ?

5 316

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

M szuka rozwiązania, które by mnie przekonało do zmiany decyzji, nawet pojawiło się zapytanie o nasze wspólne dziecko, czy w tedy też bym go z domu wyrzuciła. .

A powiada się, że to kobiety "łapią" faceta na dziecko!!! A tu proszę. Zazdrosna powinna Ci się zapalić kolejna czerwona lampka - Twój facet nie pragnie kolejnego dziecka (jestem przekonana, że tych dzieci które ma , ma i tak już po kokardkę) . Gdyby udało Mu się namówić Ciebie na wspólne dziecko, to krótko mówiąc miałabyś przesrane. A On by miał to do czego jest przyzwyczajony - On w robocie całymi dniami a baba w domu dzieci pilnować. Ja bym Mu z uśmiechem na twarzy przezornie odpowiedziała, że gdyby się zdarzyło, że zaszłabyś w ciążę - to natychmiast założyłabyś mu sprawę o alimenty i spytała czy Go na to stać?

5 317

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

M szuka rozwiązania, które by mnie przekonało do zmiany decyzji, nawet pojawiło się zapytanie o nasze wspólne dziecko, czy w tedy też bym go z domu wyrzuciła. .

A powiada się, że to kobiety "łapią" faceta na dziecko!!! A tu proszę. Zazdrosna powinna Ci się zapalić kolejna czerwona lampka - Twój facet nie pragnie kolejnego dziecka (jestem przekonana, że tych dzieci które ma , ma i tak już po kokardkę) . Gdyby udało Mu się namówić Ciebie na wspólne dziecko, to krótko mówiąc miałabyś przesrane. A On by miał to do czego jest przyzwyczajony - On w robocie całymi dniami a baba w domu dzieci pilnować. Ja bym Mu z uśmiechem na twarzy przezornie odpowiedziała, że gdyby się zdarzyło, że zaszłabyś w ciążę - to natychmiast założyłabyś mu sprawę o alimenty i spytała czy Go na to stać?

Musze sobie to zapisać .. hihi

5 318

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

Drogie macochy strzeżcie się. Patrzcie co znalazłam wczoraj na innym forum w necie (ponieważ zgodnie z regulaminem nie mogę chyba wklejać linków, to zacytuję co znalazłam):

cyt:"ograniczenie praw rodzicielskich
Witam. Mam 15-letnią córkę (tzw. trudną), która pali marihuanę, pije alkohol, nie realizuje obowiązku szkolnego , jakiekolwiek terapie psychologiczne oraz warsztaty dla trudnej młodzieży nie pomagają. Dodam,że córka jest osobą niepełnosprawną (cukrzyca, celiakia padaczka). Córka do tej pory mieszkała u mnie, ojciec nie ma odebranych ani ograniczonych praw rodzicielskich. Strunę, którą córka przeciągała od prawie dwóch lat pękła we mnie. Chciałabym ograniczyć swoje prawa rodzicielskie wobec niej, zrzec się zasiłków rodzinnych, rehabilitacyjnych oraz opiekuńczych, podobnie jak i alimentów otrzymywanych z F.A., a wszystkie te prawa przenieść na ojca dziecka i oczywiście płacić mu alimenty.
Czy mogę to zrobić jednym wnioskiem? Jeśli tak to poprosiłabym o jego wzór, a jeśli nie to proszę po kolei podpowiedzieć mi co i w jakiej kolejności powinnam uczynić. Dziękuję i pozdrawiam. " Koniec cytatu.

Dziewczyny pociągnę jeszcze ten wątek. Autorka powyższego posta dodała kolejny wpis:
cyt.:" Rozmawiałam dziś z adwokatem od spraw rodzinnych i on stwierdził, że jest możliwość ograniczenia swoich praw rodzicielskich co do tego czego ja chcę. Kwestia tylko jak sąd do tego podejdzie i czy do moich żądań zawartych w pozwie się przychyli." koniec cytatu. Ciekawa jestem jak się rozwinie ta historia :-)

5 319 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-04-01 18:29:07)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Mnie zastanawia tylko jedno- czy Tobie naprawdę wystarcza tylko facet na te kilka godzin w nocy i 1-2 weekendy miesięcznie ??
Jeśli tak to przecież Wy już żyjecie jakby osobno...z tym że Ty masz wszystkie obowiązki M związane z jego synem.
On nie Tobie pomaga finansowo - spłaca długi ex... nie znalazł żadnego środka w tym - może warto część tych długów oddać temu co je zrobił ???
On nie Twoim dzieckiem się opiekuje- tylko Ty jego.
Dobrze rozumiem, że M i jego syn nadal mieszkają  z Tobą ?? Kuchnia piękna ?

Chceuciekacstad, ja już chyba nie pamiętam jak mogłoby być inaczej, lepiej. Z pieniędzmi to tak nie do końca i przykro się przyznać, ale to jest chyba ten znaczący powód dlaczego na to wszystko się zgadzam. Kocham moją pracę, atmosferę tam panującą, jednak w mojej firmie nie ma w zwyczaju adekwatnie dbać i wynagradzać pracowników. Teraz trochę zmieni się u mnie na lepsze, bo dostałam dodatkowe zlecenie, dlatego też tak was zaniedbuję. Jednak do tej pory praktycznie cała moja pensja przeznaczana była wyłącznie na opłaty mojego mieszkania i mediów. M sporo dokładał się do życia i moich przyjemności. Moja córka ma do mnie ogromny żal, że M mnie rozpieszcza, a ja choć zawsze pamiętam o niej nie jestem w stanie zapewnić jej tego samego. Tak, M mieszka jeszcze ze mną, jednak żyjemy już praktycznie osobno, każdy sobie rzepkę skrobie, nawet nie sypiamy ze sobą. M wykańcza kuchnie i zarazem wynosi wszystkie swoje rzeczy z mieszkania. Nie ma w nim wiary, że przetrwamy rozłąkę, oboje załatwiamy nasze sprawy do końca. Nie mam ochoty przygotowywać Świąt, jestem nawet trochę zła, że mój syn zapowiedział mi, że spędzi je u mnie, bo córa będzie przez ten okres u chłopaka. M ma dzieciaki dopiero w poniedziałek więc ustaliliśmy, że pierwszy dzień Świąt spędzimy razem, a w drugi on jedzie sam do swoich rodziców. Teraz na weekend nie wiem jak to zrobił, ale wywiózł młodego do ex, pomimo, że to nawet nie była jej kolej. Z moja córą nie jest już tak wesoło, ja też jestem bardziej zamknięta w sobie i drażliwa. Dochodzę jednak do wniosku, że ona potrzebuje ode mnie wyłącznie pieniędzy, jeśli te ma to jest ok, jeśli nie to jest lekceważenie i wyzwiska. Nowej kuchni również nie szanuje, a w ręcz przeciwnie, bo doskonale wie, że jest to zasługa M.

Kjim, co do Magdaleny Nowak to powstrzymuję się, żeby jej nie napisać kilka słów. Tak ciężko porozmawiać i ustalić coś z ojcem dziecka? Adwokat też przyjmie wszystko żeby tylko zgarnąć kasę. Sąd kieruje się dobrem dziecka i jeśli do tej pory tatuś nie stanął na wysokości zadania to też żadnych praw mu nie powinien przyznać. Wnioskuję że gdyby przejmował się losem dziecka, bez sądu zajął by się córką.

5 320 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-04-02 10:22:58)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

......Jednak do tej pory praktycznie cała moja pensja przeznaczana była wyłącznie na opłaty mojego mieszkania i mediów. M sporo dokładał się do życia i moich przyjemności.

nie rozumiem? To  nie było wspólnej kasy do której oboje wkładacie po równo i z tego pokrywane koszty utrzymania mieszkania, media i życie całej czwórki?
Ile wynosi cię czynsz i media? Pytam tak z ciekawości bo u mnie to spora kwota (czynsz, woda, ogrzewanie, prąd, gaz, telewizja, internet....), przewyższa żywność i środki czystości.

zazdrosna13 napisał/a:

Moja córka ma do mnie ogromny żal, że M mnie rozpieszcza,

jak to robi? Przecież nie ma go całe dnie bo pracuje na długi. To ty pracujesz zawodowo, prowadzisz dom (zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie..) i jeszcze masz dopilnować jego syna.
Proszę, napisz co na co dzień twój M robi w domu.

zazdrosna13 napisał/a:

Nie ma w nim wiary, że przetrwamy rozłąkę, oboje załatwiamy nasze sprawy do końca.

chyba w tobie nie ma wiary. On czeka kiedy zmiękniesz i poprosisz aby został. Specjalnie wynosi po trochu. Dobry manipulant.....

zazdrosna13 napisał/a:

Nie mam ochoty przygotowywać Świąt, jestem nawet trochę zła, że mój syn zapowiedział mi, że spędzi je u mnie, bo córa będzie przez ten okres u chłopaka. M ma dzieciaki dopiero w poniedziałek więc ustaliliśmy, że pierwszy dzień Świąt spędzimy razem, a w drugi on jedzie sam do swoich rodziców. Teraz na weekend nie wiem jak to zrobił, ale wywiózł młodego do ex, pomimo, że to nawet nie była jej kolej. Z moja córą nie jest już tak wesoło, ja też jestem bardziej zamknięta w sobie i drażliwa. Dochodzę jednak do wniosku, że ona potrzebuje ode mnie wyłącznie pieniędzy, jeśli te ma to jest ok, jeśli nie to jest lekceważenie i wyzwiska. Nowej kuchni również nie szanuje, a w ręcz przeciwnie, bo doskonale wie, że jest to zasługa M.
......

Słuchaj, jedno czy dwa wyjścia nie naprawią relacji z córką. Tak bardzo zależy ci na chłopie, że dzieci nie cieszą cię???????????? Przecież i tak będziesz z M sobotę i niedzielę. To za mało?
Jak czytam te twoje przemyślenia to mam wrażenie, że ty chcesz faceta który wyśle dzieciom tylko alimenty. Jak on w drugie święto do swoich rodziców to ty do swoimi dziećmi na spacer, wycieczkę..... Zaproś chłopaka córki na obiad i podwieczorek. Masz okazję zająć się SWOJĄ RODZINĄ a nie czyjąś.
Mam wrażenie że jesteś masochistką. Zamiast szukać pozytywów ty ciągle się zamartwiasz.

5 321 Ostatnio edytowany przez chceuciekacstad (2015-04-02 10:54:20)

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

......Jednak do tej pory praktycznie cała moja pensja przeznaczana była wyłącznie na opłaty mojego mieszkania i mediów. M sporo dokładał się do życia i moich przyjemności.

nie rozumiem? To  nie było wspólnej kasy do której oboje wkładacie po równo i z tego pokrywane koszty utrzymania mieszkania, media i życie całej czwórki?
Ile wynosi cię czynsz i media? Pytam tak z ciekawości bo u mnie to spora kwota (czynsz, woda, ogrzewanie, prąd, gaz, telewizja, internet....), przewyższa żywność i środki czystości.

zazdrosna13 napisał/a:

Moja córka ma do mnie ogromny żal, że M mnie rozpieszcza,

jak to robi? Przecież nie ma go całe dnie bo pracuje na długi. To ty pracujesz zawodowo, prowadzisz dom (zakupy, gotowanie, sprzątanie, pranie..) i jeszcze masz dopilnować jego syna.
Proszę, napisz co na co dzień twój M robi w domu.

zazdrosna13 napisał/a:

Nie ma w nim wiary, że przetrwamy rozłąkę, oboje załatwiamy nasze sprawy do końca.

chyba w tobie nie ma wiary. On czeka kiedy zmiękniesz i poprosisz aby został. Specjalnie wynosi po trochu. Dobry manipulant.....

zazdrosna13 napisał/a:

Nie mam ochoty przygotowywać Świąt, jestem nawet trochę zła, że mój syn zapowiedział mi, że spędzi je u mnie, bo córa będzie przez ten okres u chłopaka. M ma dzieciaki dopiero w poniedziałek więc ustaliliśmy, że pierwszy dzień Świąt spędzimy razem, a w drugi on jedzie sam do swoich rodziców. Teraz na weekend nie wiem jak to zrobił, ale wywiózł młodego do ex, pomimo, że to nawet nie była jej kolej. Z moja córą nie jest już tak wesoło, ja też jestem bardziej zamknięta w sobie i drażliwa. Dochodzę jednak do wniosku, że ona potrzebuje ode mnie wyłącznie pieniędzy, jeśli te ma to jest ok, jeśli nie to jest lekceważenie i wyzwiska. Nowej kuchni również nie szanuje, a w ręcz przeciwnie, bo doskonale wie, że jest to zasługa M.
......

Słuchaj, jedno czy dwa wyjścia nie naprawią relacji z córką. Tak bardzo zależy ci na chłopie, że dzieci nie cieszą cię???????????? Przecież i tak będziesz z M sobotę i niedzielę. To za mało?
Jak czytam te twoje przemyślenia to mam wrażenie, że ty chcesz faceta który wyśle dzieciom tylko alimenty. Jak on w drugie święto do swoich rodziców to ty do swoimi dziećmi na spacer, wycieczkę..... Zaproś chłopaka córki na obiad i podwieczorek. Masz okazję zająć się SWOJĄ RODZINĄ a nie czyjąś.
Mam wrażenie że jesteś masochistką. Zamiast szukać pozytywów ty ciągle się zamartwiasz.

Masz Ewardziu wiele racji ...
Zazdrosna, weź się w garść .
Głęboki oddech - przygotuj właśnie święta , niech M widzi że cieszysz się z pobytu dzieci.
Zaproś rodziców swoich , córkę z chłopakiem....zadzwoń do syna co by chciał specjalnego na święta - masz rodzinę tylko jej nie chcesz zauważyć.
A co do M -  zobaczysz jak zmieni nastawienie gdy zobaczy że bez niego będziesz żyć.

nie czuj się porzucona .. tylko wolna i szczęśliwa.
M znajdzie sposób na bycie razem, jeśli mu zależy- zobacz - jak mu się grunt usuwa to bez gadania ex zabrała młodego nawet poza kolejnością ....da się ???? i dalej będziesz uważała że to ex taka czy owaka że syna nie bierze kiedy wypada jej kolej ??? może to M na tym tak bardzo nie zależy ?

5 322

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

Masz Ewardziu wiele racji ...
Zazdrosna, weź się w garść .
Głęboki oddech - przygotuj właśnie święta , niech M widzi że cieszysz się z pobytu dzieci.
Zaproś rodziców swoich , córkę z chłopakiem....zadzwoń do syna co by chciał specjalnego na święta - masz rodzinę tylko jej nie chcesz zauważyć.

A co do M -  zobaczysz jak zmieni nastawienie gdy zobaczy że bez niego będziesz żyć.

POPIERAM!!!!!

5 323

Odp: Być drugą i macochą

Pozwole dolaczyc do watku i wyrazic swoja opinie. Po pierwsze prawda lezy po srodku. Nikt bez przyczyny nie zostawia kogos drugiego (partnera/meza/zony). I nie ma co się rozczulac i rozdrapywac - tylko się ogarnac i isc dalej. Jednakze jakkolwiek nieudany byl zwiazek to dziecko ma nadal dwoje rodzicow. I Ci rodzice musza wspolnie wychowywac dziecko. Jest to dosc trudne zwazywszy ze już nie sa razem. Drugi partner/ partnerka powinni zaakceptowac taki stan rzeczy. Nie jest latwo - to oczywiste ale powinni. Dziecko z rozbitej rodziny musi czuc ze jest nadal kochane, ze to niego wina, musi miec poczucie bezpieczenstwa zapewnione przez obu rodzicow.
Kilka lat temu rozstalam się z mezem. Coreczka miala wtedy 2 lata. Dziś oboje mamy nowych partnerow. Moja corka ma więc mame, tate, wujka i ciocie. Nasi partnerzy nie czuja zadnej zazdrosci - bo z ex mezem laczy nas tylko corka. Kiedy jest jakas sprawa do omowienia to omawiamy ja telefonicznie, albo wtedy kiedy przywozi corke. To normalne. Ani ja ani on nie chcemy odbierac dziecku poczucia bezpieczenstwa i milosci. Tu nie mozna byc zazdrosnym. Jeśli natomiast w jakis relacjach sytuacje bylyby nagminne to proponuje pogadac w waszym partnerem/partnerka na temat zeby ustalili dni na rozmowe (telefon). W pozostale dni tylko w naglych przypadkach

5 324 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-04-02 12:14:52)

Odp: Być drugą i macochą

gosia232909 - piękną teorię wypisałaś :-) Powiem więcej, mnie i Byłemu mężowi udaje się dogadać, dzieci nie są zaniedbane i myślę, że mimo rozpadu małżeństwa nie straciły poczucia bezpieczeństwa.
A teraz poczytaj nasze 140 stron i zobaczysz jaka jest PRAKTYKA w innych patchworkowych rodzinach:-))))
Śmieszą mnie takie frazesy:

gosia232909 napisał/a:

.......... jakkolwiek nieudany byl zwiazek to dziecko ma nadal dwoje rodzicow. .......
..........Ci rodzice musza wspolnie wychowywac dziecko..........
..........Drugi partner/ partnerka powinni zaakceptowac taki stan rzeczy. Nie jest latwo - to oczywiste ale powinni.......
.......... Dziecko z rozbitej rodziny musi czuc ze jest nadal kochane, ze to niego wina, musi miec poczucie bezpieczenstwa zapewnione przez obu rodzicow..... a takie z nierozbitej rodziny nie musi?
.......... Tu nie mozna byc zazdrosnym........
..........Jeśli natomiast w jakis relacjach sytuacje bylyby nagminne to proponuje pogadac w waszym partnerem/partnerka na temat zeby ustalili dni na rozmowe (telefon). W pozostale dni tylko w naglych przypadkach......... i to mnie rozśmieszyło najbardziej :-) Powiedz rąbniętej Exowej, że może do byłego męża dzwonić tylko w poniedziałki o 17

:-))))))

5 325

Odp: Być drugą i macochą

'Kjim probowalam ale za duzo tu jadu. Nie umiem 140 stron przelknac. Przeczytalam tylko niektore. Tak, wlos się jezy na glowie. Osobiscie mogę powiedziec ze samotnym matkom nie jest tak zle. Ja odeszlam z dzieckiem i jedna walizka. Z mieszkania nic mi się nie nalezalo - no moze lodowka. Dziś mam piekne dwa pokoje (na razie wynajmuje). Moj ex maz jak pierwszy raz odwozil corke to mu galy na wierzch wyszly. Ale nie w tym rzecz. Wiele razy czytalam na forach jak mezczyzni wypowiadali się ze kobiety to tylko: kasa, kasa kasa. Nigdy się z tym nie zgadzalam. Zawsze bralam sprawy w swoje rece i cokolwiek by się stalo wiem ze sobie poradze. Ale czytajac wiele wypowiedzi - tak ludzie (kobiety) często kieruja się tylko kasa. A gdzie sa te wszystkie emocje, uczucia, cieplo rodzinne, zaufanie??? Nie, jest tylko kasa!
A i jeszcze jedno. Nie wiem czy to wina naszej mentalnosci. Ale zauwazylam ze jak cos się w zwiazku nie uklada i ludzie się rozchodza to bardzo często (szczegolnie kobiety) pokazuja swoj wizerunek ze sa biedne, opuszczone, one tak kochaly, wszystko dawaly a on się zabral w sina dal! Potem przechodza do etapu zniszczyc bylego partnera, jego nowy zwiazek. Bardzo często wykorzystujac do tego dzieci. Nikt z nich nie pomysli ze tym samym zaburza psychike dziecka.
Dla mnie moje jest najwazniejsze. Nie powiem ze wina lezala po stronie ex meza, choc przyczynil się do tego ze odeszlam. Jednak wina jest nasza wspolna. Jednakze ma prawo byc ojcem a dziecko ma prawo miec ojca!

5 326

Odp: Być drugą i macochą
gosia232909 napisał/a:

'............. zauwazylam ze jak cos się w zwiazku nie uklada i ludzie się rozchodza to bardzo często (szczegolnie kobiety) pokazuja swoj wizerunek ze sa biedne, opuszczone, one tak kochaly, wszystko dawaly a on się zabral w sina dal! Potem przechodza do etapu zniszczyc bylego partnera, jego nowy zwiazek. Bardzo często wykorzystujac do tego dzieci. Nikt z nich nie pomysli ze tym samym zaburza psychike dziecka.
Dla mnie moje jest najwazniejsze. Nie powiem ze wina lezala po stronie ex meza, choc przyczynil się do tego ze odeszlam. Jednak wina jest nasza wspolna. Jednakze ma prawo byc ojcem a dziecko ma prawo miec ojca!

I widzisz , teraz mądrze i zyciowa gadasz. Bo teoria i marzenia swoją drogą, a porąbane historie porąbanych rodzin swoją drogą. Też miałam marzenie żeby stworzyc wielka, piękna patchworkowa rodzinę. Moje dzieci, jego dzieci, wspólne kibicowanie na meczach bla bla bla. Ale Pani szanowna Exowa jest innego zdania i.... krzyż jej na drogę.

5 327

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:

gosia232909 - piękną teorię wypisałaś :-) Powiem więcej, mnie i Byłemu mężowi udaje się dogadać, dzieci nie są zaniedbane i myślę, że mimo rozpadu małżeństwa nie straciły poczucia bezpieczeństwa.
A teraz poczytaj nasze 140 stron i zobaczysz jaka jest PRAKTYKA w innych patchworkowych rodzinach:-))))
Śmieszą mnie takie frazesy:

gosia232909 napisał/a:

.......... jakkolwiek nieudany byl zwiazek to dziecko ma nadal dwoje rodzicow. .......
..........Ci rodzice musza wspolnie wychowywac dziecko..........
..........Drugi partner/ partnerka powinni zaakceptowac taki stan rzeczy. Nie jest latwo - to oczywiste ale powinni.......
.......... Dziecko z rozbitej rodziny musi czuc ze jest nadal kochane, ze to niego wina, musi miec poczucie bezpieczenstwa zapewnione przez obu rodzicow..... a takie z nierozbitej rodziny nie musi?
.......... Tu nie mozna byc zazdrosnym........
..........Jeśli natomiast w jakis relacjach sytuacje bylyby nagminne to proponuje pogadac w waszym partnerem/partnerka na temat zeby ustalili dni na rozmowe (telefon). W pozostale dni tylko w naglych przypadkach......... i to mnie rozśmieszyło najbardziej :-) Powiedz rąbniętej Exowej, że może do byłego męża dzwonić tylko w poniedziałki o 17

:-))))))

A ja mam takie jeszcze pytanie - czy parter ma dzieci ???
Poczytałam Twoje posty Gosia i nic o tym nie wspominasz, natomiast dużo piszesz o problemach z parterem.. nie piszesz nic o problemach z ex.. Więc zakładam, że parter nie ma dzieci i stąd Twoja idylliczna teoria- bo dotyczy tylko Twojego dziecka i Twojego ex.
Masz o niebo lepszą sytuację ... nie dzielisz się czasem partnera z jego dziećmi, nie musisz dostosowywać się do ich wizyt...nie dzielisz się kasą swoją i partnera - widziałam post że masz  i tak jakieś zgrzyty na tle finansowym...
A teraz spróbuj się wczuć w sytuację ...gdy obcemu dla siebie dziecku .. bardzo często nie akceptującemu Ciebie (rola ex).. dodatkowo z roszczeniową ex w tle - musisz coś dać ..poświęcić coś , a partner ciągnie tylko w stronę swojego dziecka.. i każde roszczenie ex argumentuje "to przecież dla dziecka " ,,i jego dziecko jest najważniejsze.. bo biedne , z rozbitej rodziny.. a on tez biedny bo nie ma tego dziecka na co dzień.
Pozwolę sobie na uwagę - bez takiego tła jak wyżej piszesz o egoizmie partnera .. o swoich odczuciach nieważności lub mało ważności dla niego ... my mamy często takie odczucia w zderzeniu z zaangażowaniem dla dzieci/ex... widzimy że nasi partnerzy potrafią dbać i doceniać kogoś...tylko nas najczęściej wykorzystują .

gosia232909 napisał/a:

Ale czytajac wiele wypowiedzi - tak ludzie (kobiety) często kieruja się tylko kasa. A gdzie sa te wszystkie emocje, uczucia, cieplo rodzinne, zaufanie??? Nie, jest tylko kasa!

kiedy czytałam Twój post o osobnych kontach i że Ty płacisz opłaty .. a on zakupy .. które Ty tez robisz.. to pomyślałam .. następny który wykorzystuje kobietę , która chce być ok... Skoro jesteś inna niż ludzie(kobiety ) to dlaczego taki układ finansowy jaki masz Ci nie odpowiada ...nawet paczki fajek się czepiasz, że parter pali Twoje ...
jest taki trafny cytat :
w teorii nie ma różnicy miedzy praktyka a teorią , w praktyce jest :)
Poczytaj ten nasz jad... wolimy go wylewać i przerabiać  tu .. żeby w życiu mniej nam się ulewało :)

5 328

Odp: Być drugą i macochą

A tak moj partner ma dwoje dzieci prawie doroslych, ktore sa tak napuszczone przez matke ze nie utrzymuja ze mna kontaktu. Co nie znaczy ze nie chce tego zmienic. I jak w kazdym zwiazku sa jakies problemy, problemiki. I podobnie jak wy szukam tutaj podpowiedzi na rozwiazania tych zgrzytow. Bo byc moze jest ktos kogo doswiadczenie i madrosc zyciowa pomoga mi troche w ich rozwiazaniu.
Przykre jest ze smiesza cie takie slowa bo moim zdaniem tak byc powinno.
A nie na zasadzie jak ktos mnie oplul to ja tez tak zrobie.
Dzieci potrzebuja wiele cierpliwosci i zrozumienia - szczegolnie te nie wasze. I choc czasem boli to trzeba pamietac ze moga miec zwichrowany obraz przez matke/ojca.

5 329

Odp: Być drugą i macochą

I dodam jeszcze jedno: tak dziele czas partnera między nas a jego dzieci. Nie jestem w komfortowej sytuacji ze wzgledu na to ze dzieci nie chca kontaktu ze mna. Tak dla scislosci.

5 330 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-04-02 12:56:37)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
kjim napisał/a:

gosia232909 - piękną teorię wypisałaś :-) Powiem więcej, mnie i Byłemu mężowi udaje się dogadać, dzieci nie są zaniedbane i myślę, że mimo rozpadu małżeństwa nie straciły poczucia bezpieczeństwa.
A teraz poczytaj nasze 140 stron i zobaczysz jaka jest PRAKTYKA w innych patchworkowych rodzinach:-))))
Śmieszą mnie takie frazesy:

gosia232909 napisał/a:

.......... jakkolwiek nieudany byl zwiazek to dziecko ma nadal dwoje rodzicow. .......
..........Ci rodzice musza wspolnie wychowywac dziecko..........
..........Drugi partner/ partnerka powinni zaakceptowac taki stan rzeczy. Nie jest latwo - to oczywiste ale powinni.......
.......... Dziecko z rozbitej rodziny musi czuc ze jest nadal kochane, ze to niego wina, musi miec poczucie bezpieczenstwa zapewnione przez obu rodzicow..... a takie z nierozbitej rodziny nie musi?
.......... Tu nie mozna byc zazdrosnym........
..........Jeśli natomiast w jakis relacjach sytuacje bylyby nagminne to proponuje pogadac w waszym partnerem/partnerka na temat zeby ustalili dni na rozmowe (telefon). W pozostale dni tylko w naglych przypadkach......... i to mnie rozśmieszyło najbardziej :-) Powiedz rąbniętej Exowej, że może do byłego męża dzwonić tylko w poniedziałki o 17

:-))))))

A ja mam takie jeszcze pytanie - czy parter ma dzieci ???
Poczytałam Twoje posty Gosia i nic o tym nie wspominasz, natomiast dużo piszesz o problemach z parterem.. nie piszesz nic o problemach z ex.. Więc zakładam, że parter nie ma dzieci i stąd Twoja idylliczna teoria- bo dotyczy tylko Twojego dziecka i Twojego ex.
Masz o niebo lepszą sytuację ... nie dzielisz się czasem partnera z jego dziećmi, nie musisz dostosowywać się do ich wizyt...nie dzielisz się kasą swoją i partnera - widziałam post że masz  i tak jakieś zgrzyty na tle finansowym...
A teraz spróbuj się wczuć w sytuację ...gdy obcemu dla siebie dziecku .. bardzo często nie akceptującemu Ciebie (rola ex).. dodatkowo z roszczeniową ex w tle - musisz coś dać ..poświęcić coś , a partner ciągnie tylko w stronę swojego dziecka.. i każde roszczenie ex argumentuje "to przecież dla dziecka " ,,i jego dziecko jest najważniejsze.. bo biedne , z rozbitej rodziny.. a on tez biedny bo nie ma tego dziecka na co dzień.
Pozwolę sobie na uwagę - bez takiego tła jak wyżej piszesz o egoizmie partnera .. o swoich odczuciach nieważności lub mało ważności dla niego ... my mamy często takie odczucia w zderzeniu z zaangażowaniem dla dzieci/ex... widzimy że nasi partnerzy potrafią dbać i doceniać kogoś...tylko nas najczęściej wykorzystują .

gosia232909 napisał/a:

Ale czytajac wiele wypowiedzi - tak ludzie (kobiety) często kieruja się tylko kasa. A gdzie sa te wszystkie emocje, uczucia, cieplo rodzinne, zaufanie??? Nie, jest tylko kasa!

kiedy czytałam Twój post o osobnych kontach i że Ty płacisz opłaty .. a on zakupy .. które Ty tez robisz.. to pomyślałam .. następny który wykorzystuje kobietę , która chce być ok... Skoro jesteś inna niż ludzie(kobiety ) to dlaczego taki układ finansowy jaki masz Ci nie odpowiada ...nawet paczki fajek się czepiasz, że parter pali Twoje ...
jest taki trafny cytat :
w teorii nie ma różnicy miedzy praktyka a teorią , w praktyce jest smile
Poczytaj ten nasz jad... wolimy go wylewać i przerabiać  tu .. żeby w życiu mniej nam się ulewało smile

jad jest dobrze z siebie ulac w takim miejscu jak forum i wśród kobiet z tej  ,tej samej strony barykady,, bo kto jak nie inna macocha zrozumie macochę i jak te historie są do siebie podobne,
czasem bliźniaczo.....przechodzimy te same etapy,zaslepienie,klapki z oczu ,bunt,problemy ........

Posty [ 5 266 do 5 330 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 80 81 82 83 84 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026