netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Być drugą i macochą

8 268 odpowiedzi1 087 296 wyświetleńzałożony przez Alutka131, 20.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Strony Poprzednia 1 … 77 78 79 80 81 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 071 do 5 135 z 8 269 ]

5 071

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje Kjim, już mnie samą męczy ten temat, jestem pełna rozterek. Dziś dostałam liścik od córki w wielkim skrócie:

rzeczy które potrzebuję:
-poduszka,
-tampki,
-koszulki,
-bielizna,
-tabletki.
Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem.

Odpisz jej - np. każda rzecz z listy to kilka minut rozmowy ... lub napisz ok - kiedy chcesz iść na zakupy - wspólnie ... jeśli masz kasę to zaproponuj termin .. lub napisz że się dostosujesz do jej wolnego czasu.

Jest inteligentna ..a że ma jak ma... to  musi się bronić- a najlepsza obroną jest atak-   Zazdrosna , z całym szacunkiem - ona sama się taka nie stworzyła ...

I jeszcze jedno... to nie będzie proste ! nie możesz poddać się po jednej małej próbie ..i musisz być spokojna ...

5 072

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje Kjim, już mnie samą męczy ten temat, jestem pełna rozterek. Dziś dostałam liścik od córki w wielkim skrócie:

rzeczy które potrzebuję:
-poduszka,
-tampki,
-koszulki,
-bielizna,
-tabletki.
Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem.

A tak poza tym, wczoraj pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk, ja musiałam wyjść z domu, by się uspokoić.

Jadę trochę odetchnąć. Życzę wam wszystkim miłego dnia smile

Noo..to. się doczekałaś wdzięczności.
Teraz tylko patrzeć jak Ci młody będzie skakał do bicia...

współczuję

5 073 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-18 11:01:36)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje Kjim, już mnie samą męczy ten temat, jestem pełna rozterek. Dziś dostałam liścik od córki w wielkim skrócie:

rzeczy które potrzebuję:
-poduszka,
-tampki,
-koszulki,
-bielizna,
-tabletki.
Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem.

Ja bym zostawiła Jej karteczkę w tym samym tonie:
" Jako Matka pełnoletniej, dorosłej córki zapewniam Ci niezbędne minimum. Mieszkasz w moim domu, korzystasz z kupionych przeze mnie środków higienicznych, śpisz na łóżku kupionym przeze mnie, w pościeli korą ja kupiłam, masz pokój, w którym stoją przeze mnie kupione meble, chodzisz w ubraniach, które dotychczas JA Tobie kupowałam. A o pozostałe rarytasy z listy musisz zadbać sobie sama. W końcu jesteś dorosła.
PS. nie wiem o jakim kocie mówisz, przecież w naszym domu nie było nigdy żadnego kota.
Ja zmądrzejesz to przyjdź do mnie, wtedy porozmawiamy"

EDIT:

zazdrosna13 napisał/a:

wczoraj pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk, ja musiałam wyjść z domu, by się uspokoić.

Jak to TY musiałaś wyjść? Kobieto!!!! To jest TWÓJ dom. ja po slowach: " nie wtrącaj się" wzięłabym gówniarza za rękę i wyprowadziła za drzwi ze słowami: TPoki co to jest moj dom i ja Tu bedę sie wtrącać do wszystkiego i zamknęła za Nim drzwi. Niech się dzieje wola nieba , bo dalej tak być nie może. KROPKA

5 074 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-18 11:01:24)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:

lub napisz ok - kiedy chcesz iść na zakupy - wspólnie ... jeśli masz kasę to zaproponuj termin .. lub napisz że się dostosujesz do jej wolnego czasu.

Zaraz, bo ja czegoś nie łapię.. Młoda dziś wyzwała mnie od szczekających psów itp, a ja mam jej zaproponować zakupy? Za takie postępowanie krytykowałyście mnie, ale zrozumcie ona jest taka przez cały czas. Ja nawet o wyjeździe nie jestem w stanie z nią porozmawiać. Ja powiem jedno słowo ona dziesięć wyzwisk. Pasuje, bo nie mam ochoty zniżać się do jej poziomu. Poniżać się gdy smarkacz okazuje mi brak szacunku.
Poczytam wasze wpisy wieczorem, na pewno skorzystam, naprawdę wielkie dzięki dziewczyny smile

5 075

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuje Kjim, już mnie samą męczy ten temat, jestem pełna rozterek. Dziś dostałam liścik od córki w wielkim skrócie:

rzeczy które potrzebuję:
-poduszka,
-tampki,
-koszulki,
-bielizna,
-tabletki.
Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem.

A tak poza tym, wczoraj pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk, ja musiałam wyjść z domu, by się uspokoić.

Jadę trochę odetchnąć. Życzę wam wszystkim miłego dnia smile

A czy tobie jak byłaś w wieku córki matka wywróciła świat do góry nogami?

Skończ te porównanie bo nie tędy droga.
Do jasnej.... tak łatwo chcesz przekreślić córkę dla faceta, ze strachu przed samotnością. Weź się w garść.
chceuciekacstad dobrze podpowiada.
Też przyjęłabym formę pisania za zasadzie ty taki warunek a ja taki. To ona musi ci ulec, to ty musisz wyciągnąć rękę do niej ale w inteligentny sposób. NIE BÓJ SIĘ WŁASNEGO DZIECKA.
No i sprawa kota - może napisz, że wróci do domu jak ona wróci do ciebie.


pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk

To ma być metoda wychowawcza? Dzieciak ma 14 lat, stwarza problemy bo rodzice mają go gdzieś, buntuje się, nie wie w którą stronę ma iść, czy ktoś go kocha i co to miłość rodzica a ojciec bije go po twarzy.
SZOK!!!!!!!!!!!

5 076

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:

lub napisz ok - kiedy chcesz iść na zakupy - wspólnie ... jeśli masz kasę to zaproponuj termin .. lub napisz że się dostosujesz do jej wolnego czasu.

Zaraz, bo ja czegoś nie łapię.. Młoda dziś wyzwała mnie od szczekających psów itp, a ja mam jej zaproponować zakupy? Za takie postępowanie krytykowałyście mnie, ale zrozumcie ona jest taka przez cały czas. Ja nawet o wyjeździe nie jestem w stanie z nią porozmawiać. Ja powiem jedno słowo ona dziesięć wyzwisk. Pasuje, bo nie mam ochoty zniżać się do jej poziomu. Poniżać się gdy smarkacz okazuje mi brak szacunku.
Poczytam wasze wpisy wieczorem, na pewno skorzystam, naprawdę wielkie dzięki dziewczyny smile

Rety,..... ona daje upust emocjom.
A umiesz kochać za wszelką cenę?! Czy to miłość matki nie powinna być bezwarunkowa?

Dostawałaś rady jak masz traktować córkę nim dowiedziałyśmy się, że ona zmieniła się bo tobą tak pokierował M. To ty na jego życzenie wywróciłaś jej świat.
Jak dojdziecie do ładu zobacz, przeprosi cię za wyzwiska ale będzie ci wdzięczna, że nie przestałaś okazywać jej miłość.

5 077

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

A umiesz kochać za wszelką cenę?! Czy to miłość matki nie powinna być bezwarunkowa?

Ewrag, powinna być bezwarunkowa ale na litość boską, nie można dać się szantażować nikomu a juz napewno nie rodzonym dzieciom!
Może do listu dołączyłabym drugi PS: "kocham Cię córeczko, ale nie dam się traktować w ten sposób. Nie pozwolę się szantażować."

5 078 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-03-18 11:40:46)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

A umiesz kochać za wszelką cenę?! Czy to miłość matki nie powinna być bezwarunkowa?

Ewrag, powinna być bezwarunkowa ale na litość boską, nie można dać się szantażować nikomu a juz napewno nie rodzonym dzieciom!
Może do listu dołączyłabym drugi PS: "kocham Cię córeczko, ale nie dam się traktować w ten sposób. Nie pozwolę się szantażować."

Tak, masz rację, że nie wolno pozwolić się tak traktować jak robi to młoda i trzeba jej to okazać ale nie odwróciłabym się od niej.

Dla mnie w obecnej sytuacji jej odzywki to sprawa drugorzędna. Najpierw walczyłabym o jej powrót. Nie z pokorą ale stanowczo, konkretnie. A te odzywki to zwykła pyskówka z bezradności.
Mało elokwentne ale inaczej widać nie potrafi. Może w którymś momencie w końcu roześmiałabym się w głos aby pokazać jak mało biorę je sobie do serca...pokazała jak bardzo wygłupia się. Podejrzewam, że dało by jej to do myślenia. Ale to może być kolejny etap. jak wyprowadzi się M z synkiem a zazdrosna będzie walczyć o odzyskanie zaufania córki.

Nie wiem czemu ale wydaje mi się, że jak córka zobaczy, że matka mimo takiego traktowania nie poddała się, że jest stanowcza i konsekwentna w działaniu do M.
Ze uporządkowała swoje życie, to odmieni się po raz kolejny.
Dla mnie jej zachowanie to krzyk "mamo przestałaś mnie kochać a ja ciebie potrzebowałam"
Ale na pewno nie karałabym wciąż córki.
Córce wywala kota bo nie posprzątała po nim a pasierb szkołę nawala i nagrody dostaje....
Ja to mam wrażenie że im się pomyliło i swoją bezradność na młodego przelewają na dziewczynę. Ona jest karana za chłopaka.

5 079

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:

Ale to może być kolejny etap. jak wyprowadzi się M z synkiem a zazdrosna będzie walczyć o odzyskanie zaufania córki.

Nie wiem czemu ale wydaje mi się, że jak córka zobaczy, że matka mimo takiego traktowania nie poddała się, że uporządkowała swoje życie, to odmieni się po raz kolejny.
Dla mnie jej zachowanie to krzyk "mamo przestałaś mnie kochać a ja ciebie potrzebowałam"

Ale pomyśl czy takie zachowanie córki to nie jest właśnie sposób na wyeliminowanie faceta z życia matki i wyautowanie Go z domu? Sporo tu żeśmy się naczytały o zołzowatych pasierbicach, które w ten sposób walczą z macochami o pozycję w domu, dla mnie zachowanie młodej jest analogiczne. Chce wyautowac faceta z tego domu. W tej sytuacji może i ma trochę racji ale...... czy na pewno?

5 080

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

A umiesz kochać za wszelką cenę?! Czy to miłość matki nie powinna być bezwarunkowa?

Ewrag, powinna być bezwarunkowa ale na litość boską, nie można dać się szantażować nikomu a juz napewno nie rodzonym dzieciom!
Może do listu dołączyłabym drugi PS: "kocham Cię córeczko, ale nie dam się traktować w ten sposób. Nie pozwolę się szantażować."

Tak, masz rację, że nie wolno pozwolić się tak traktować jak robi to młoda i trzeba jej to okazać ale nie odwróciłabym się od niej.

Dla mnie w obecnej sytuacji jej odzywki to sprawa drugorzędna. Najpierw walczyłabym o jej powrót. Nie z pokorą ale stanowczo, konkretnie. A te odzywki to zwykła pyskówka z bezradności.
Mało elokwentne ale inaczej widać nie potrafi. Może w którymś momencie w końcu roześmiałabym się w głos aby pokazać jak mało biorę je sobie do serca...pokazała jak bardzo wygłupia się. Podejrzewam, że dało by jej to do myślenia. Ale to może być kolejny etap. jak wyprowadzi się M z synkiem a zazdrosna będzie walczyć o odzyskanie zaufania córki.

Nie wiem czemu ale wydaje mi się, że jak córka zobaczy, że matka mimo takiego traktowania nie poddała się, że jest stanowcza i konsekwentna w działaniu do M.
Ze uporządkowała swoje życie, to odmieni się po raz kolejny.
Dla mnie jej zachowanie to krzyk "mamo przestałaś mnie kochać a ja ciebie potrzebowałam"
Ale na pewno nie karałabym wciąż córki.
Córce wywala kota bo nie posprzątała po nim a pasierb szkołę nawala i nagrody dostaje....
Ja to mam wrażenie że im się pomyliło i swoją bezradność na młodego przelewają na dziewczynę. Ona jest karana za chłopaka.

Dziewczyny, mój syn jak jest zły na coś ..i czasami chodzi jak bomba... na moje prośby i pytania  odpyskowuje ... w nerwach coś burczy... duży chłop ... to przytulam go na siłę czasami.... i mówię : mój maleńki syneczek"... chodź do mamusi... on się wkurza...ale po chwili emocje mu puszczają ..i coś tam mówi .
Ja wiem że to daleka droga u Zazdrosnej...ale uważam , że Ty Zazdrosna za mocno bierzesz do siebie słowa... i się unosisz... tak jak pisała Ewarg- to z bezsilności ...

Kjim.. młoda chce pozbyć się faceta...bo ten jest jej wrogiem- napuszcza matkę na nią , matka staje przeciw dziecku .. po stronie obcego faceta który wlazł jej do domu....jak byś się czuła ???
Zazdrosna popełniła błędy już na początku... dając za duże prawa M i jego synowi...a ograniczając córkę .
To już dorosła dziewczyna ... nie da jej się stłamsić i wygonić za karę do pokoju...
I jeszcze jedno - większość z nas podziwia Zazdrosną za jej poświęcenie dla pasierba , pomoc dla M... ale ja uważam że M ja wykorzystuje do realizacji własnych celi... myślisz że młoda tego nie widzi ????  w jej oczach matka jest jaka ??? k
Zazdrosna pisze że młoda wraca jak do hotelu .. a za przeproszeniem M ??? to co ? cały dzień praca ..do nocy... i tylko na spanie wraca ... to nie jest życie ... weekendy wokół synów się kręcą ....

heh trudne to wszystko

5 081

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

Ale to może być kolejny etap. jak wyprowadzi się M z synkiem a zazdrosna będzie walczyć o odzyskanie zaufania córki.

Nie wiem czemu ale wydaje mi się, że jak córka zobaczy, że matka mimo takiego traktowania nie poddała się, że uporządkowała swoje życie, to odmieni się po raz kolejny.
Dla mnie jej zachowanie to krzyk "mamo przestałaś mnie kochać a ja ciebie potrzebowałam"

Ale pomyśl czy takie zachowanie córki to nie jest właśnie sposób na wyeliminowanie faceta z życia matki i wyautowanie Go z domu? Sporo tu żeśmy się naczytały o zołzowatych pasierbicach, które w ten sposób walczą z macochami o pozycję w domu, dla mnie zachowanie młodej jest analogiczne. Chce wyautowac faceta z tego domu. W tej sytuacji może i ma trochę racji ale...... czy na pewno?

Może i tak....
ale jak wracam do źródła...
Była dla matki ważna, razem uzgadniały wszystko, matka liczyła się z jej zdaniem i nagle do domy wchodzi obcy facet i każe jej być dzieckiem. Ten facet zaczyna ją karać, wyciągać wobec niej konsekwencje, matka zamiast jej bronić podporządkowuje się mu. Córka już nie jest równym mieszkańcem swojego domu, została zepchnięta na niższą pozycję. Potem wprowadza do jej domu rozwydrzone swoje dziecko i jej matce każę nim się zajmować bo on pracuje...
Córce nie podoba się, że ten facet nie tylko źle traktuje ją ale i jej matkę. Nie podoba jej się taki "braciszek". Próbowała jej to powiedzieć ale matka nie słuchała bo nie chce zostać sama w życiu. Ta dziewczyna nie może patrzeć jak facet źle traktuje jej matkę, jak z prawie dorosłej osoby próbuje ją zrobić dzieckiem. Przecież zazdrosna pisała, że miały wspólny język.... Bo co bo raz coś odpyskowała to od razu facet się wtrąca.... A może to było już po tym jak młoda powiedziała matce że on ją wykorzystuje, że on jej nie szanuje...

Dla mnie ten facet źle traktuje zazdrosną. Chce założyć model rodziny "chłop w pracy żona przy garach i dzieciach" tylko, że to nie jej dzieci, nie dla niej jego pieniądze bo spłaca kredyty z poprzedniego małżeństwa. A zazdrosna ma mu prać, gotować dzieci chować a pan w dowód wdzięczności zabierze ją raz na ruski rok poza miasto. A jak mocno buntuje się to szantażuje ją że się wyprowadzi.... Czy nie wydaje wam się, że konsekwencje złego wychowania jego dzieci, spłaty jego długów ponosi zazdrosna? Facet widząc, że ma bardzo trudne dziecko powinien się sam nim zająć. Młoda to widziała, widziała, że matka z z radosnej kobiety staje się zmęczoną, płaczącą babą.
Zobacz, jak zazdrosna mocno narzeka na pasierba to facet straszy że się wyprowadzi i zazdrosna zaraz mięknie. Spokojnie patrzyłabyś gdyby to była twoja matka?
Owszem zazdrosna rozpieściła ją. Kupowała co mała chciała bo czemu ma nie kupić. To też wpłynęło, że córka jest roszczeniowa. Tylko niestety tak dorosłą osobę należy "prostować" samemu, na spokojnie...
A czy to nie wy odizolowałyście swoje dzieci od rozwydrzonych dzieci partnera?
Proszę, która pozwoliła aby jej partner "tresował" wasze 17-19 letnie dziecko?
Sorry, ale ja nie pozwoliłabym aby facet wtrącał mi się do wychowania dzieci. Zresztą i w druga stronę to u mnie działa.

5 082 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-18 12:51:18)

Odp: Być drugą i macochą

Jeśli scenariusz był taki jak wydedukowała Ewarg:

Ewarg napisał/a:

ale jak wracam do źródła...
Była dla matki ważna, razem uzgadniały wszystko, matka liczyła się z jej zdaniem i nagle do domy wchodzi obcy facet i każe jej być dzieckiem. Ten facet zaczyna ją karać, wyciągać wobec niej konsekwencje, matka zamiast jej bronić podporządkowuje się mu. Córka już nie jest równym mieszkańcem swojego domu, została zepchnięta na niższą pozycję. Potem wprowadza do jej domu rozwydrzone swoje dziecko i jej matce każę nim się zajmować bo on pracuje...
Córce nie podoba się, że ten facet nie tylko źle traktuje ją ale i jej matkę. Nie podoba jej się taki "braciszek". Próbowała jej to powiedzieć ale matka nie słuchała bo nie chce zostać sama w życiu. Ta dziewczyna nie może patrzeć jak facet źle traktuje jej matkę, jak z prawie dorosłej osoby próbuje ją zrobić dzieckiem. Przecież zazdrosna pisała, że miały wspólny język.... Bo co bo raz coś odpyskowała to od razu facet się wtrąca.... A może to było już po tym jak młoda powiedziała matce że on ją wykorzystuje, że on jej nie szanuje...

To zgadzam sie z pozostałymi wnioskami. Tylko ja nie mam pewności, w którym momencie zaczęły sie psuć relacje córka-matka.
Zgadzam się równiez z tym:

Ewarg napisał/a:

Dla mnie ten facet źle traktuje zazdrosną. Chce założyć model rodziny "chłop w pracy żona przy garach i dzieciach" tylko, że to nie jej dzieci, nie dla niej jego pieniądze bo spłaca kredyty z poprzedniego małżeństwa. A zazdrosna ma mu prać, gotować dzieci chować a pan w dowód wdzięczności zabierze ją raz na ruski rok poza miasto. A jak mocno buntuje się to szantażuje ją że się wyprowadzi.... Czy nie wydaje wam się, że konsekwencje złego wychowania jego dzieci, spłaty jego długów ponosi zazdrosna? Facet widząc, że ma bardzo trudne dziecko powinien się sam nim zająć. Młoda to widziała, widziała, że matka z z radosnej kobiety staje się zmęczoną, płaczącą babą.
Zobacz, jak zazdrosna mocno narzeka na pasierba to facet straszy że się wyprowadzi i zazdrosna zaraz mięknie. Spokojnie patrzyłabyś gdyby to była twoja matka?.

Nie patrzyłabym na to spokojnie , ale mam juz swoje lata i nie robiłabym własnej matce fochów z tego powodu. Owszem starałabym się Jej pokazać to, czego byc może nie zauważa, ale nie szantazowałabym jej: albo ON albo Ja. Ale ja mam 35 lat , córka Zazdrosnej 19 i może nie być jeszcze na to gotowa.

Ewarg napisał/a:

A czy to nie wy odizolowałyście swoje dzieci od rozwydrzonych dzieci partnera?

Tak. Dokładnie ja to właśnie zrobiłam. Nie pozwoliłabym , żeby w jednym domu moje dzieci obowiązywały zasady a gościnne dzieci żadne zasady. Moje dzieci mają 8 i 10 lat. Teraz właśnie jest najważniejszy czas na ich kształtowanie i nie zmarnuję tej szansy przez jakieś rozwydrzone dzieciary i Ich roszczeniową matkę.

I tu jest największa szansa Zazdrosnej. Wyważyć zachowanie względem pasierba i własnej córki. Co nie znaczy, że jednemu czy drugiemu ma się dać szantażować, obrażać i zastraszać!,

Wiem jak boli dzieciaki nie równe traktowanie. Moja córka (8lat) potrafi się spytać : "czy ty mnie mniej kochasz niż J(brata), bo z nim dzis długo rozmawiałaś a do mnie się nawet dziś nie przytuliłaś". kocham swoje dzieci po równo a czasem faktycznie nie starcza czasu na wszystko, ale w obliczu takich pytań rzucam wszystko i przytulam moją córke, żeby nie czuła się "mniej kochana". To, że Zazdrosna zostala przez M ZMUSZONA do opieki , wychowywania i użerania się z obcym dzieckiem jest jawną niesprawiedliwości w oczach Córki. Należałoby zmienić proporcje. Niesforny chłopak ma Ojca i Matkę i niech Oni do cholery zajmą się swoim dzieciakiem a nie obciążają Nim wszystkich na około. Zazdrosna masz swoje dzieci do opieki, wychowywanie i poświęcani Im swojego czasu. M i tak nie ma w domu więc nie musisz jakoś specjalnie manewrować między czasem z Nim a czasem ze SWOIMI dziećmi.  Poświęć Im cała swoją energie i czas i powiedz że od jutra dZiecko M to problem jego i Exowej . Nie Twój.

5 083

Odp: Być drugą i macochą

I jeszcze jedno -
Facet wiedząc, że wprowadza się do domu dwóch kobiet powinien szanować je obie.
powinien dążyć do zaprzyjaźnienia się z prawie dorosła dziewczyną a nie wychowywać ją.
Jeśli robiła coś źle, źle traktowała w jego obecności matkę to powinie porozmawiać z nią, wytłumaczyć, coś np.... :
ze to nieładne zachowanie, nie godne dojrzałej osoby...
A on łubu dubu - postanowił być dla niej surowym ojcem. gdzie jako rodzic nie mógł być autorytetem a kto wie co młoda słyszała jak traktuje jej matkę.
No bo w czym on pomaga zazdrosnej jak cały dzień pracuje?

5 084

Odp: Być drugą i macochą

Nie wiem czy stać mnie byłoby na taka szlachetność by zaproponować gowniarze która rzuca w moja stronę stek wyzwisk wspolne zakupy,nawet gdyby miala byc to moja córka,nic jej nie tlumaczy.....mozna klocic sie z matka,może mieć jej za złe nowego faceta wiele innych rzeczy ale jeśli ta matka nie znęca sie nad corka ,nie krzywdzi jej w inny sposób to wybaczcie ale to jest za wiele i NIC TEGO NIE TŁUMACZY gdyby moja córka posunela sie do takiego traktowania mnie wyrzucilabym ja z domu,tak przemyslam to od wczoraj ,nic tego nie tlumaczy ,nic i zadna z was mnie nie przekona

5 085

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

Nie wiem czy stać mnie byłoby na taka szlachetność by zaproponować gowniarze która rzuca w moja stronę stek wyzwisk wspolne zakupy,nawet gdyby miala byc to moja córka,nic jej nie tlumaczy.....mozna klocic sie z matka,może mieć jej za złe nowego faceta wiele innych rzeczy ale jeśli ta matka nie znęca sie nad corka ,nie krzywdzi jej w inny sposób to wybaczcie ale to jest za wiele i NIC TEGO NIE TŁUMACZY gdyby moja córka posunela sie do takiego traktowania mnie wyrzucilabym ja z domu,tak przemyslam to od wczoraj ,nic tego nie tlumaczy ,nic i zadna z was mnie nie przekona

Lusilju...a ja sobie myślę że Zazdrosna tez ma nie wybredny język... kolejna sprawa ... coś tam pisała o swoich kłótniach z M ... młoda dostała wzorce... pasierb też do miłych i potulnych nie należy.... więc co dziwić się sposobowi komunikacji.... taki funkcjonuje ... takim się młoda posługuje ...


Lusilju...a pomyśl że to Ty jesteś tą córką .... i jakbyś reagowała na takie zmiany w Twoim domu ???  siedziała byś potulnie gdyby obcy facet zaczął Tobą zarządzać ??? napuszczał Twoją matkę na Ciebie?? rządził się w Twoim domu ?? i do tego jakiś obcy gnojek któremu twoja matka poświęca czas ...

to co Zazdrosna ma w domu z córką jest efektem kilku rzeczy - charakteru młodej - warunków jakie miała i do jakich nagle została zmuszona...

oczywiście można tak jak Ty napisałaś .... tylko że to oznacza próbę sił...kto pierwszy pęknie ... uwierz mi , że młoda szybciej wpierdzieli się w niechciane  życie (np. ciąża by uciec z domu, dziwne towarzystwo... narkotyki, alkohol.. może ulica  ) niż pęknie .

5 086

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

Nie wiem czy stać mnie byłoby na taka szlachetność by zaproponować gowniarze która rzuca w moja stronę stek wyzwisk wspolne zakupy,nawet gdyby miala byc to moja córka,nic jej nie tlumaczy.....mozna klocic sie z matka,może mieć jej za złe nowego faceta wiele innych rzeczy ale jeśli ta matka nie znęca sie nad corka ,nie krzywdzi jej w inny sposób to wybaczcie ale to jest za wiele i NIC TEGO NIE TŁUMACZY gdyby moja córka posunela sie do takiego traktowania mnie wyrzucilabym ja z domu,tak przemyslam to od wczoraj ,nic tego nie tlumaczy ,nic i zadna z was mnie nie przekona

Lusilju...a ja sobie myślę że Zazdrosna tez ma nie wybredny język... kolejna sprawa ... coś tam pisała o swoich kłótniach z M ... młoda dostała wzorce... pasierb też do miłych i potulnych nie należy.... więc co dziwić się sposobowi komunikacji.... taki funkcjonuje ... takim się młoda posługuje ...


Lusilju...a pomyśl że to Ty jesteś tą córką .... i jakbyś reagowała na takie zmiany w Twoim domu ???  siedziała byś potulnie gdyby obcy facet zaczął Tobą zarządzać ??? napuszczał Twoją matkę na Ciebie?? rządził się w Twoim domu ?? i do tego jakiś obcy gnojek któremu twoja matka poświęca czas ...

to co Zazdrosna ma w domu z córką jest efektem kilku rzeczy - charakteru młodej - warunków jakie miała i do jakich nagle została zmuszona...

oczywiście można tak jak Ty napisałaś .... tylko że to oznacza próbę sił...kto pierwszy pęknie ... uwierz mi , że młoda szybciej wpierdzieli się w niechciane  życie (np. ciąża by uciec z domu, dziwne towarzystwo... narkotyki, alkohol.. może ulica  ) niż pęknie .

wszystko okej ale no te wyzwiska ,sposób bycia,rozumiem ze sie buntuje,ale to jest straszne,nie chce mi sie nawet tego wyobrażać,

tak wiem ze to musialo byc dużo za dużo do udzwigniecia w tak krótkim czasie dla młodej,
ale chyba najbardziej chodzi tu o to obce dziecko i zajmowanie sie nim ,o podwójne standardy  ,jednemu sie poblaza , na drugie szczuje,do doopy to wszystko,jeszcze ten jego dzieciak z nimi w pokoju......ja nie wyrobilabym ,tam nie ma jak oddychać,Zazdrosna ,,potyka,,sie o tego dzieciaka ,nie ma miejsca dla siebie,facet to tez zaćmienie umyslu mial ze w takie warunki lokalowe zwalił na glowe swój przychowek,szok

5 087 Ostatnio edytowany przez kjim (2015-03-18 13:59:20)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

ale chyba najbardziej chodzi tu o to obce dziecko i zajmowanie sie nim ,o podwójne standardy  ,jednemu sie poblaza , na drugie szczuje,do doopy to wszystko,jeszcze ten jego dzieciak z nimi w pokoju......ja nie wyrobilabym ,tam nie ma jak oddychać,Zazdrosna ,,potyka,,sie o tego dzieciaka ,nie ma miejsca dla siebie,facet to tez zaćmienie umyslu mial ze w takie warunki lokalowe zwalił na glowe swój przychowek,szok

Otóż to.
Pamiętam jak rok temu ( w czasie gdy M po raz kolejny obrażony się wyprowadził) w tym samym czasie znaleźli się kupcy na mój dom (czekałam na  to trzy lata od rozwodu), musiałam podjąć decyzję co dalej. Ostatecznie kupiłam mieszkanie, w którym jest pokój dzienny z aneksem i dwa małe pokoiki. Obiecałam dzieciom, że po sprzedaży domu kupimy coś takiego żeby miały zagwarantowAne swoje oddzielne pokoiki. W tym czasie M robi swoje kolejne "come back" i zdziwiony pyta : jak w tym mieszkaniu się pomieścimy jak będą przyjeżdżać jego dzieci, skoro moje mają oddzielne pokoje? Odpowiedziałam krotko: ja dbam o komfort moich dzieci, Ty zadbaj o komfort swoich. KROPKA.  Facet Zazdrosnej też się nie zastanawiał tylko zabrał dziecko, licząc, że Zazdrosna ogarnie resztę.  A ja się pytam - czy ją to w ogóle powinno interesować?

5 088

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

ale chyba najbardziej chodzi tu o to obce dziecko i zajmowanie sie nim ,o podwójne standardy  ,jednemu sie poblaza , na drugie szczuje,do doopy to wszystko,jeszcze ten jego dzieciak z nimi w pokoju......ja nie wyrobilabym ,tam nie ma jak oddychać,Zazdrosna ,,potyka,,sie o tego dzieciaka ,nie ma miejsca dla siebie,facet to tez zaćmienie umyslu mial ze w takie warunki lokalowe zwalił na glowe swój przychowek,szok

Otóż to.
Pamiętam jak rok temu ( w czasie gdy M po raz kolejny obrażony się wyprowadził) w tym samym czasie znaleźli się kupcy na mój dom (czekałam na  to trzy lata od rozwodu), musiałam podjąć decyzję co dalej. Ostatecznie kupiłam mieszkanie, w którym jest pokój dzienny z aneksem i dwa małe pokoiki. Obiecałam dzieciom, że po sprzedaży domu kupimy coś takiego żeby miały zagwarantowAne swoje oddzielne pokoiki. W tym czasie M robi swoje kolejne "come back" i zdziwiony pyta : jak w tym mieszkaniu się pomieścimy jak będą przyjeżdżać jego dzieci, skoro moje mają oddzielne pokoje? Odpowiedziałam krotko: ja dbam o komfort moich dzieci, Ty zadbaj o komfort swoich. KROPKA.  Facet Zazdrosnej też się nie zastanawiał tylko zabrał dziecko, licząc, że Zazdrosna ogarnie resztę.  A ja się pytam - czy ją to w ogóle powinno interesować?

nijak tego człowieka nie mogę zrozumieć,bierze dziaciaka od matki ,z domu rodzinnego w sumie  i pakuje obcej kobiecie do domu ,mało jeszcze jej do pokoju,wkręca ja w opieke nad tym dzieciakiem,niech go matka rodzona dogląda ,matce splaca dlugi to chyba logiczne,faceci to podgatunek....jeden z drugim myśli ze jak sie go do siebie wpuści i ,,dopuści,, to juz moga cała czerede dzieci zwalić na glowe,wmontowac w opieke,pilnowanie ,jak dzieci mieszkaja z matka to  w kontakty tez trzeba wmontowac macochę,bo niby co???ja wcale zyczenia nie mialam oglądać jakiegoś dzieciaka,nie chcialam żeby nocowało,szpiegowało i knuło ,odciełam sie,oczywiscie ze nie bylo łatwo,ale brałam tez pod uwagę to ze będę musiała postawic sprawę na ostrzu noża jakby sie maz buntował i chciał mi na sile wcisnąć te wątpliwa przyjemność obcowania z tym dzieciakiem,migl sie spotykać kiedy chcial,gdzie chcial i jak chcial,byleby to nie bylo w moim domu i bylebym nie brala w tym udzialu,odpadaly jakiekolwiek wspolne wakacje ,ferie itd również swieta,wiem ,ze posypią sie gromy,ale tak chcialam ,chcialam.odciac sie od exowej i jej potomkini,odcielam i nie zaluje,dzis zrobilabym to samo

5 089 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-18 16:17:07)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Nie licz na rozmowy ze mną i nie komentuj tego co robię. Kot ma wrócić w ciągu 2 dni. Jeszcze będziesz mnie szantażować to zacznę to zgłaszać.

Nadal jesteście pewne swego? Ja w jej wieku dążyłam do samodzielności, nie prosiłam rodziców o nic. Dla wyjaśnienia, córka miała zapowiedziane, że oddam kota, jak nie będzie sprzątać po nim, nie zajmowała się nim, bo całe dnie przebywa poza domem...

A gdzie kotka oddalas? w bezpieczne zaufane ręce , czy kota do bidula ( schroniska)?? hmm  Mam nadzieje ,ze trafił do osób  ,które godnie i troskliwie kotkiem się zajmą

A tak poza tym, wczoraj pasierb pierwszy raz wyskoczył do mnie z tekstem - nie wtrącaj się! Od ojca dostał w pysk, ja musiałam wyjść z domu, by się uspokoić.

Jadę trochę odetchnąć.

Na mnie taki tekst pryszczaka  ŻADNEGO wrażenia by nie zrobił, doprawdy  nie wytrąciłoby mnie to z opanowania
Oczywiście odebrałabym to jako bezczelność ,no ale w porównaniu jakie nasza małolata potrafi  pod nosem zaklecia wypowiedzieć  to pikus "nie wtrącaj się ".  Najczęściej właśnie w temacie szkoły do WSZYSTKICH odburkuje  "nie wasz interes" " nie wasza sprawa" , ja już się przyzwyczaiłam do tego

zazdrosna13 napisał/a:

.... Młoda dziś wyzwała mnie od szczekających psów itp, a ja mam jej zaproponować zakupy? ....

Przegina dziewczyna i to bardzo mocno. Pisałam o ty wcześniej, ze nic nie usprawiedliwia  ją do takich skandalicznych posunięć.
ja doskonale rozumiem  jej żal, jej gniew, ze  przez M i młodego taki Sajgon w jej zyciu się porobil,a le corka zdecydowanie za daleko się posuwa w swoim terrorze
To już jest ostra jazda bez trzymanki, przekracza wszelkie granice, tylko jej wiek (19 lat) mnie dosyć przeraza, aby zastosować jakieś środki wychowawcze, bo one akurat w jej weku i waszej sytuacji są nietrafne. To jest dorosła osoba, nie można postępować jak z gówniarzem, tylko po dorosłemu problem rozwiazac.
Tutaj widzi mi się mediator rodzinny, lub terapeuta w waszej sytuacji , TY i córka

5 090 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-18 15:53:07)

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
Ewarg napisał/a:

A umiesz kochać za wszelką cenę?! Czy to miłość matki nie powinna być bezwarunkowa?

Ewrag, powinna być bezwarunkowa ale na litość boską, nie można dać się szantażować nikomu a juz napewno nie rodzonym dzieciom!
Może do listu dołączyłabym drugi PS: "kocham Cię córeczko, ale nie dam się traktować w ten sposób. Nie pozwolę się szantażować."

Dokładnie, milosc bezwarunkowa nie może oznaczac miłości BEZKRYTYCZNEJ, absolutnie. Ja bym taki przekaz w oczy powiedzala ,ze pomimo rodzicielskiej miłości, niestety nie dam się szantażować i każde posuniecie zuchwałe  trafi w córkę rykoszetem  i tak byłoby. Do czasu będzie tego typu akcje odstawiać dotąd  sama będzie straty zbierać na własne życzenie.
Sama to samo swojej mowie na opamiętanie, czasami się opamiętuje, a czasami nie .

Ewarg napisał/a:

[
Córce wywala kota bo nie posprzątała po nim a pasierb szkołę nawala i nagrody dostaje....
Ja to mam wrażenie że im się pomyliło i swoją bezradność na młodego przelewają na dziewczynę. Ona jest karana za chłopaka.

Ale to ojciec "nagradza" syna za porażki  i mało kiedy wyciąga/ł konsekwencje z jego olewatorstwa. Zazdrosna nie raz pisala ,ze  ze z jej strony  poszedł jakiś zakaz/ sprzeciw  radykalny wobec pasierba a po jakims czasie ojciec młodego  robił inaczej, powalał na cos, odpuszczał, niedopilnowywał   ku radości młodego.
Córka  zapewne odbiera tą sytuacje ,ze jest karana  przez młodego, bo  od czasu pojawienia się  jego osoby w jej życiu,zaczęła się rewolucja życiowa dziewczyny i mlody  może  być/ JEST  odbierany jako PUSZKA PANDORA  całego złaa, klęski jaka lawino zbiera żniwa

5 091 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-18 15:52:52)

Odp: Być drugą i macochą

......

5 092

Odp: Być drugą i macochą

Aż dziw, że mi nic na języku nie wyskoczyło p)
Jestem naprawdę wdzięczna dziewczyny za poświęcony czas i uwagi. Wasze cytaty z pewnością wykorzystam, bo zaraz biorę się do pisania odpowiedzi na liścik córki. Oczywiście, że kocham ja bezwarunkowo, oddała bym za nią życie.
Powiem tak, Ewarg zdaję się na twoje doświadczenie, to co mówicie z Chceuciekacstad jest zupełnie czym innym, co mi się wydaje i co radziła mi psycholog. Zresztą do niej zaufanie już dawno straciłam, gdyż zawsze twardo stała po stronie M.
Zatem możecie mieć rację, zwłaszcza jak myślami cofam się do przeszłości gdy jeszcze z córką rozmawiałyśmy, a ona praktycznie się nie skarżyła. Może właśnie tego mi trzeba było, gdyż moje metody zawiodły i nie mam już nic do stracenia. Jutro mam rozmowę z zaoferowanym, bezstronnym mediatorem, jest nadzieja. Dziękuję za pomoc w przejrzeniu na oczy, dostałam porządną lekcję również jeśli chodzi o faceta.
O kota się nie martwcie, trafił w ręce mojej mamy. Z przyjemnością dzisiaj stwierdziłam, że jest bardziej szczęśliwy niż u nas, gdzie aż tylu uwagi mu nie poświęcano.
Dziś moja mama zaproponowała mi wspólną wycieczkę, a ja stwierdziłam, że byłoby miło gdyby moja córka z nami pojechała, nawet ze swoim chłopakiem. Syn z pewnością będzie zadowolony. Pomału, ale konsekwentnie będę dążyć do postawionego sobie celu.
Spokojnego odpoczynku dziewczyny smile

5 093

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, ja szczegółowo nie czytałam wszystkich Twoich postów i jeśli jakoś Cię urażę, to z góry przepraszam. ja to widzę tak:

1. córka
wydaje mi się, ojciec Twojej córki stawia granice i wymaga szacunku dla siebie, jak również dla swojej partnerki. Ty napisałaś, że jego partnerka nie wytrzymała konkurencji. to nieprawda. to jest kompletnie zaburzone widzenie świata. ona wcale nie musi z nią konkurować. mieszka z nimi przecież Wasz syn, ale widocznie on akceptuje zasady panujące w tamtym domu. wydaje mi się, że to są całkiem normalni ludzie. gdyby Twoja córka mieszkała z ojcem, musiałabyś płacić alimenty na 2 dzieci.. córka zniszczyła swoje relacje z ojcem i kto wie czy Ty jej w tym nie pomogłaś. dlaczego skończyło się kupowanie ciuszków na wezwanie? bo już jest dla niej za późno na odbudowanie relacji z ojcem i nie może się przeprowadzić? dlaczego nie zaproponujecie córce przeprowadzki do służbowego mieszkania Twojego obecnego partnera? po maturze, to już będzie studentka, wszyscy byście odetchnęli.

2. partner
wybór partnera i modelu związku uważam za Twoją prywatną sprawę. czy zajmujesz się domem, a on zarabia czy nie, to jest wasza wspólna decyzja. każdy żyje jak chce. ale uważam, że dziecko nie powinno Ci wybierać partnera. rozumiem, że bardzo się kochacie. tylko w ten sposób jestem w stanie usprawiedliwić spanie we trójkę w jednym pokoju. chcieliście spróbować, myśleliście, że się uda. to, że Twój partner nie przepada za Twoją córką w ogóle mnie dziwi, bardziej dziwi mnie to, że jeszcze nie dał nogi.

nikt z Was nie ma w tym domu intymności. a jak czuje się pasierb, który co wieczór kładzie się razem z Wami do snu, a Wy pewno przed zaśnięciem jeszcze się migdalicie. horror. córka to chociaż ma swój pokój.. tu potrzebne są decyzje. na dłuższą metę przy takim układzie czeka Was katastrofa.

Zazdrosna, ja Ci kibicuję i życzę dużo siły i powodzenia. oczywiście długa droga przed Wami, bo z pewnością nie będzie łatwo odbudować szacunek w Waszych relacjach. ale wszystko jest możliwe, potrzeba tylko chęci.

5 094

Odp: Być drugą i macochą

Zazdrosna, właśnie przeczytałam Twój post. myślę, że jeśli jesteś szczera z p.psycholog, to ona ma właściwy ogląd sytuacji. zobacz, Twój partner spoliczkował własnego syna w Twojej obecności... myślę, że w tym związku, to Ty grasz pierwsze skrzypce. Twój partner próbuje budować nową rodzinę. jego syn ponosi konsekwencje swojego zachowania, a Twoja córka? jest bezkarna.

nie dziwię się, że ta konfiguracja Ci się nie podoba, że chciałabyś mieć partnera tylko dla siebie. ale zgodziłaś się wziąć pasierba pod swój dach i powinnaś być konsekwentna. jeśli zmieniłaś zdanie, próbowałaś i sytuacja Cię przerosła, to powinnaś jasno to wyartykułować i albo dalej mieszkacie razem, albo wprowadzacie zmiany. jeśli będziesz godzić się na byle jakie kompromisy, to odbije się to na Twoim związku, będziesz szukać zemsty na Twoim partnerze.

5 095

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Aż dziw, że mi nic na języku nie wyskoczyło p)
Jestem naprawdę wdzięczna dziewczyny za poświęcony czas i uwagi. Wasze cytaty z pewnością wykorzystam, bo zaraz biorę się do pisania odpowiedzi na liścik córki. Oczywiście, że kocham ja bezwarunkowo, oddała bym za nią życie.
Powiem tak, Ewarg zdaję się na twoje doświadczenie, to co mówicie z Chceuciekacstad jest zupełnie czym innym, co mi się wydaje i co radziła mi psycholog. Zresztą do niej zaufanie już dawno straciłam, gdyż zawsze twardo stała po stronie M.
Zatem możecie mieć rację, zwłaszcza jak myślami cofam się do przeszłości gdy jeszcze z córką rozmawiałyśmy, a ona praktycznie się nie skarżyła. Może właśnie tego mi trzeba było, gdyż moje metody zawiodły i nie mam już nic do stracenia. Jutro mam rozmowę z zaoferowanym, bezstronnym mediatorem, jest nadzieja. Dziękuję za pomoc w przejrzeniu na oczy, dostałam porządną lekcję również jeśli chodzi o faceta.
O kota się nie martwcie, trafił w ręce mojej mamy. Z przyjemnością dzisiaj stwierdziłam, że jest bardziej szczęśliwy niż u nas, gdzie aż tylu uwagi mu nie poświęcano.
Dziś moja mama zaproponowała mi wspólną wycieczkę, a ja stwierdziłam, że byłoby miło gdyby moja córka z nami pojechała, nawet ze swoim chłopakiem. Syn z pewnością będzie zadowolony. Pomału, ale konsekwentnie będę dążyć do postawionego sobie celu.
Spokojnego odpoczynku dziewczyny smile

Zazdrosna - będę cały czas o was myśleć i trzymać kciuki aby się wszystko dobrze poukładało.
Masz genialną mamę. Niech ona poprosi twoją córkę o wspólny wyjazd. Rety ale może być pięknie. Aż mam łzy w oczach.....
Nie ma dwóch osób jednakowych, sytuacje nawet jak wyglądają tak samo to są inne. Nic dwa razy się nie zdarza...
Słuchaj, nie daję ci gwarancji że się uda bo nie znam twojej córki ale ufam.... Myślę, trzymam kciuki i ściska was.
I przepraszam za to pranie mózgu.
Mam nadzieję, że mediatorem będzie kompetentna osoba.
Idziesz tylko z córką czy z M? Na wstępie powiedz, że chcesz naprawić relacje z córką, które ty w dużym stopniu popsułaś....

5 096

Odp: Być drugą i macochą
panienka_z_okienka napisał/a:

Zazdrosna, właśnie przeczytałam Twój post. myślę, że jeśli jesteś szczera z p.psycholog, to ona ma właściwy ogląd sytuacji. zobacz, Twój partner spoliczkował własnego syna w Twojej obecności... myślę, że w tym związku, to Ty grasz pierwsze skrzypce. Twój partner próbuje budować nową rodzinę. jego syn ponosi konsekwencje swojego zachowania, a Twoja córka? jest bezkarna.

nie dziwię się, że ta konfiguracja Ci się nie podoba, że chciałabyś mieć partnera tylko dla siebie. ale zgodziłaś się wziąć pasierba pod swój dach i powinnaś być konsekwentna. jeśli zmieniłaś zdanie, próbowałaś i sytuacja Cię przerosła, to powinnaś jasno to wyartykułować i albo dalej mieszkacie razem, albo wprowadzacie zmiany. jeśli będziesz godzić się na byle jakie kompromisy, to odbije się to na Twoim związku, będziesz szukać zemsty na Twoim partnerze.

Może przeczytaj więcej?!
To partner zazdrosnej dominuje w tym związku i ustawia po kątach jej córkę. PASIERB jest bezkarny. A całe metody wychowawcze to był ten policzek. Przedtem za wagary, za same jedynki w szkole, za nie wypełnianie obowiązków dostawał gry komputerowe....
Córka przegina, to fakt ale jest sfrustrowana tym sajgonem.
Zazdrosna też ma dość, bo straciła córkę. Jest zmęczona rozwydrzonym pasierbem i nazwałem obowiązków. Ona pracuje zawodowo również. Ten facet jej nie utrzymuje. Straszy tylko ją, że się wyprowadzić a wie że zazdrosna go kocha On gra na jej uczuciach.
Zazdrosna przepraszam...

5 097 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-18 22:38:34)

Odp: Być drugą i macochą
panienka_z_okienka napisał/a:

Zazdrosna, ja szczegółowo nie czytałam wszystkich Twoich postów i jeśli jakoś Cię urażę, to z góry przepraszam. ja to widzę tak:

1. córka
wydaje mi się, ojciec Twojej córki stawia granice i wymaga szacunku dla siebie, jak również dla swojej partnerki. Ty napisałaś, że jego partnerka nie wytrzymała konkurencji. to nieprawda. to jest kompletnie zaburzone widzenie świata. ona wcale nie musi z nią konkurować. mieszka z nimi przecież Wasz syn, ale widocznie on akceptuje zasady panujące w tamtym domu. wydaje mi się, że to są całkiem normalni ludzie. gdyby Twoja córka mieszkała z ojcem, musiałabyś płacić alimenty na 2 dzieci.. córka zniszczyła swoje relacje z ojcem i kto wie czy Ty jej w tym nie pomogłaś. dlaczego skończyło się kupowanie ciuszków na wezwanie? bo już jest dla niej za późno na odbudowanie relacji z ojcem i nie może się przeprowadzić? dlaczego nie zaproponujecie córce przeprowadzki do służbowego mieszkania Twojego obecnego partnera? po maturze, to już będzie studentka, wszyscy byście odetchnęli.

2. partner
wybór partnera i modelu związku uważam za Twoją prywatną sprawę. czy zajmujesz się domem, a on zarabia czy nie, to jest wasza wspólna decyzja. każdy żyje jak chce. ale uważam, że dziecko nie powinno Ci wybierać partnera. rozumiem, że bardzo się kochacie. tylko w ten sposób jestem w stanie usprawiedliwić spanie we trójkę w jednym pokoju. chcieliście spróbować, myśleliście, że się uda. to, że Twój partner nie przepada za Twoją córką w ogóle mnie dziwi, bardziej dziwi mnie to, że jeszcze nie dał nogi.

nikt z Was nie ma w tym domu intymności. a jak czuje się pasierb, który co wieczór kładzie się razem z Wami do snu, a Wy pewno przed zaśnięciem jeszcze się migdalicie. horror. córka to chociaż ma swój pokój.. tu potrzebne są decyzje. na dłuższą metę przy takim układzie czeka Was katastrofa.

Zazdrosna, ja Ci kibicuję i życzę dużo siły i powodzenia. oczywiście długa droga przed Wami, bo z pewnością nie będzie łatwo odbudować szacunek w Waszych relacjach. ale wszystko jest możliwe, potrzeba tylko chęci.

no to moze najpierw przeczytaj dokladnie posty,zanim zaczniesz rzucac zlote mysli i tak ja przez miesiace czytalam posty dziewczyn tu piszacych zanim zaczelam ,,dobre radzic,,

najpierw trzeba zadac sobie troche trudu by poznac osobe,poczytac ze zroumieniem

5 098

Odp: Być drugą i macochą

Dziewczyny, tak jak napisałam wcześniej, nie przeczytałam wszystkich postów i z góry przeprosiłam. przykro mi, że jeszcze Was przy tym zdenerwowałam. nie był taki mój cel. nie nazwałabym też mojej opinii złotymi myślami. to jest forum dyskusyjne i mam prawo wyrazić swoje zdanie jak każdy. pozostaję jednak na stanowisku, że Zazdrosna nie powinna opuszczać gabinetu psychologa, tym bardziej jeśli kocha swojego mężczyznę za bardzo i z tego powodu traci najbliższe osoby.

5 099

Odp: Być drugą i macochą
panienka_z_okienka napisał/a:

Dziewczyny, tak jak napisałam wcześniej, nie przeczytałam wszystkich postów i z góry przeprosiłam. przykro mi, że jeszcze Was przy tym zdenerwowałam. nie był taki mój cel. nie nazwałabym też mojej opinii złotymi myślami. to jest forum dyskusyjne i mam prawo wyrazić swoje zdanie jak każdy. pozostaję jednak na stanowisku, że Zazdrosna nie powinna opuszczać gabinetu psychologa, tym bardziej jeśli kocha swojego mężczyznę za bardzo i z tego powodu traci najbliższe osoby.

Ale dzieczyny, ten pomysł z mieszkaniem M jest całkiem całkiem - tylko Zazdrosna musi to rozegrać żeby córka widziała w tym wartość od matki...no i pytanie czy M wyrazi zgodę...i czy Zazdrosna chce takiego rozwiązania ?? pasierb dalej będzie jej wisiał na głowie ..

5 100 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-19 09:44:21)

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
panienka_z_okienka napisał/a:

Dziewczyny, tak jak napisałam wcześniej, nie przeczytałam wszystkich postów i z góry przeprosiłam. przykro mi, że jeszcze Was przy tym zdenerwowałam. nie był taki mój cel. nie nazwałabym też mojej opinii złotymi myślami. to jest forum dyskusyjne i mam prawo wyrazić swoje zdanie jak każdy. pozostaję jednak na stanowisku, że Zazdrosna nie powinna opuszczać gabinetu psychologa, tym bardziej jeśli kocha swojego mężczyznę za bardzo i z tego powodu traci najbliższe osoby.

Ale dzieczyny, ten pomysł z mieszkaniem M jest całkiem całkiem - tylko Zazdrosna musi to rozegrać żeby córka widziała w tym wartość od matki...no i pytanie czy M wyrazi zgodę...i czy Zazdrosna chce takiego rozwiązania ?? pasierb dalej będzie jej wisiał na głowie ..

no pomysł bylby fajny gdyby nie pasierb,niestety on dalej bedzie mieszkal z Zazdrosna,a co za tym idzie ona bedzie sie nim zajmowala,bo szanowny Pan M przecie musi pracowac by splacac kredyty exowej,najbardziej sprawiedliwe byloby gdyby dzieckiem zajmowala sie jego matka,bo de facto ojciec tej opieki nie ma jak sprawowac.....nie wiem czy ten chlopak jest prawnie pod opieka ojca i jaki sad wydal taki wyrok,wiedzac (czy nie wiedzac)ze ojciec tej opieki nie ma jak sprawowac tylko obarcza i angazuje w nia osobe ktora nic nie musi

5 101

Odp: Być drugą i macochą

Pomysł z samodzielnym mieszkaniem przez młodą może się sprawdzić tylko wtedy, gdy tak jak pisze LUSILJU - nie będzie przy zazdrosnej pasierba. W każdym innym przypadku, młoda odbierze to jako pozbycie się jej z domu rodzinnego. Mnie się wydaje, że gdyby młoda chciała być niezależna, samodzielna, to nie wołała by od matki od pieniądze. na chce być dzieckiem ale nie godzi się na to "piekło".

Przypomniała mi się pewna sytuacja  - odnośnie prawie dorosłych dzieci i kolejnych związków rodziców.
Moja sąsiadka rozstała się z mężem gdy córki były w liceum. Dziewczyny bardzo były za ojcem ale rozumiały sytuację i wiedziały, że matka ma prawo ułożyć sobie życie. No i sąsiadka zaczęła spotykać się z facetami. Jak trafiła na tego "jedynego" to wprowadziła go do domu. Dziewczyny na początku ok, a po kilku tygodniach się zaczęło. Tak jak przedtem była to spokojna rodzina to dochodzić zaczęły krzyki, trzaskanie drzwiami... Dziewczyny nie mogły znieść tego faceta. W końcu którejś nocy facet został wyeksmitowany przez byłego męża (to była świetna scena).
Po kilku kolejnych tygodniach w domu pojawił się kolejny facet i o dziwo jest do dziś a to już ze 4 lata minęły. No i cisza w domu jest. Dziewczyny nadal mieszkają z nimi. Nie raz widzę jak razem gdzieś wychodzą. Podobno ten spodobał im się i dogadują się.
Więc może faktycznie córa zazdrosnej dobrze oceniła faceta i jej bunt nie jest bezpodstawny?
Chyba zbyt wysoką cenę płaci zazdrosna za nie bycie samotną.

5 102 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 10:41:32)

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

5 103

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

A wiesz dlaczego M nie popiera Ciebie w realizacji zgody z córką ???
bo miałabyś oparcie w kimś !! nie byłabyś sama ..i jego straszaki nie byłyby tak mocne ! A tak cierpisz ... wszyscy doskonale wiemy jak czujemy się gdy w trudnych momentach ktoś obok nas jest .. nawet dorosłe dziecko..

ja miałam to samo - nie mogłam zrozumieć dlaczego M nie lubi mojego syna, dlaczego go krytykuje , i jakaś taka złość przemawia przez niego gdy o nim mówi....choć mój syn nawet najmniejszym słowem nie pyskował do niego...
M  kiedyś rzucił że ja mam z kim spędzać samotne godziny bo mam syna ... i że jak jestem pokłócona z M to wtedy więcej czasu spędzam z synem ... i przyjrzałam się temu...
M jak nie miał swoich planów to wymagał ode mnie dyspozycyjności dla siebie ... NIGDY nie widział w tym spędzaniu czasu razem , mojego syna... krytykował robienie kanapek do szkoły .. choć miał pretensje że robiąc sobie posiłek do pracy nie zrobiłam też jemu (M ) ... krytykował że robię jakieś desery ulubione syna... Że duży , że sam może ....
Każde moje kroki w stronę mojego syna były dla niego nie takie .

5 104

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

cool big_smile i big_smile
No staram się.... ale po niedzieli wracam do pracy wiec znowu zniknę...

odpisz : NIGDY NIE JEST ZA PÓŹNO. KOCHAM CIĘ CÓRECZKO.
I do liścika dołączyłabym coś miłego, jakiś drobiazg kwiatek, czekoladkę, zdjęcie jej kotka z dopiskiem - on tęskni za tobą tak jak ja....mam nadzieję, że wrócicie do domu oboje...

Wg mnie skoro zgodziła się iść do mediatora (wrobiona czy nie ale idzie) to znaczy że jednak cię kocha i zależy jej. Tylko musi se jeszcze potupać nóżkami....Oj, rozkładałabym bym ją swoja miłością na łopatki jak nic aż pękłaby.

reakcja M - bez komentarza.

-------------
Ja to umiem jechać po bandzie......ale tak naprawdę zazdrosna bardzo przejęłam się twoją sytuacją i czuje się poniekąd odpowiedzialna za twój obecny los. Mobilizowałam cię do pracy nad wspólnym życiem. Trochę wzorowałaś się na moim przykładzie z tym że jest jednak spora różnica - moi synowie byli już poza domem, pasierbowie to były w miarę poukładane dzieciaki, mąż przejął 2/3 obowiązków domowych (zakupy, gotowanie, sprzątanie) i sam wychowywał swoich synów no i warunki mieszkaniowe o niebo lepsze.
Pisałam nie raz że jest mi ciężko ale to było nic przy twojej sytuacji... Teraz to czuję się jak bym była rozpieszczoną księżniczką której fałdka przeszkadzała.

5 105

Odp: Być drugą i macochą
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

A wiesz dlaczego M nie popiera Ciebie w realizacji zgody z córką ???
bo miałabyś oparcie w kimś !! nie byłabyś sama ..i jego straszaki nie byłyby tak mocne ! A tak cierpisz ... wszyscy doskonale wiemy jak czujemy się gdy w trudnych momentach ktoś obok nas jest .. nawet dorosłe dziecko..

ja miałam to samo - nie mogłam zrozumieć dlaczego M nie lubi mojego syna, dlaczego go krytykuje , i jakaś taka złość przemawia przez niego gdy o nim mówi....choć mój syn nawet najmniejszym słowem nie pyskował do niego...
M  kiedyś rzucił że ja mam z kim spędzać samotne godziny bo mam syna ... i że jak jestem pokłócona z M to wtedy więcej czasu spędzam z synem ... i przyjrzałam się temu...
M jak nie miał swoich planów to wymagał ode mnie dyspozycyjności dla siebie ... NIGDY nie widział w tym spędzaniu czasu razem , mojego syna... krytykował robienie kanapek do szkoły .. choć miał pretensje że robiąc sobie posiłek do pracy nie zrobiłam też jemu (M ) ... krytykował że robię jakieś desery ulubione syna... Że duży , że sam może ....
Każde moje kroki w stronę mojego syna były dla niego nie takie .

Tak może być.
I co się okazuje - to nie dziecko jest zazdrosne o partnera tylko odwrotnie..... partnerzy zazdroszczą dorosłych, poukładanych dzieci i dążą do popsucia układu abyście były uzależnione tylko od nich, żebyście były tylko ich.
No nie sądziłam, że aż do takich wniosków dojdziemy..... chłop to jednak zazdrosne zwierzę.....:D i big_smile

5 106 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-19 11:35:19)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

o żesz.....wkurzył sie bo on sie boi ze straci pole do popisu i jego  manipulacja nic nie skutkuje,jasne najlepiej jakbys byla skupiona na problemach jego dzieciaka,z nim spedzala czas,nim sie zajmowala a M łaskawie by ci mowil co masz robic i o ktorej...a figa.....jak ma problem z zorganizowaniem opieki dla chlopaka niech dzwoni do jego matki(to mu pozesz zasugerowac)
on sie bedzie wsciekał ze ty skupiasz sie na problemach wlasnych dzieci ,wspomnisz moje słowa,im bedziesz miala lepszy kontakt z cora tym bedzie bardziej zgrzytał zebami ,bo juz nie bedziesz SAMA to go irytuje

5 107

Odp: Być drugą i macochą
Ewarg napisał/a:
chceuciekacstad napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, wróciłam w wir pracy i trochę was zaniedbuję, ale widzę, że świetnie mnie zastępujesz smile Zgadzam się z tym co piszesz całkowicie.
Młoda w odpowiedzi na mój liścik wyjechała z tekstem - 'o trzy lata za późno'. Rozumiem ją, na razie nie tracę nadziei. Dzisiaj ma rozmawiać z nią nasz mediator, ja już mu wcześniej naświetliłam sprawę i trochę wrobiłam młodą w tą rozmowę, bo jej postawa jest na 'nie'. Wczoraj M 'nakrył' mnie na pisaniu listu do młodej, dostrzegłam w nim tyle nienawiści w stosunku do tej dziewczyny, nie po nosie mu była moja odmienna reakcja.

A wiesz dlaczego M nie popiera Ciebie w realizacji zgody z córką ???
bo miałabyś oparcie w kimś !! nie byłabyś sama ..i jego straszaki nie byłyby tak mocne ! A tak cierpisz ... wszyscy doskonale wiemy jak czujemy się gdy w trudnych momentach ktoś obok nas jest .. nawet dorosłe dziecko..

ja miałam to samo - nie mogłam zrozumieć dlaczego M nie lubi mojego syna, dlaczego go krytykuje , i jakaś taka złość przemawia przez niego gdy o nim mówi....choć mój syn nawet najmniejszym słowem nie pyskował do niego...
M  kiedyś rzucił że ja mam z kim spędzać samotne godziny bo mam syna ... i że jak jestem pokłócona z M to wtedy więcej czasu spędzam z synem ... i przyjrzałam się temu...
M jak nie miał swoich planów to wymagał ode mnie dyspozycyjności dla siebie ... NIGDY nie widział w tym spędzaniu czasu razem , mojego syna... krytykował robienie kanapek do szkoły .. choć miał pretensje że robiąc sobie posiłek do pracy nie zrobiłam też jemu (M ) ... krytykował że robię jakieś desery ulubione syna... Że duży , że sam może ....
Każde moje kroki w stronę mojego syna były dla niego nie takie .

Tak może być.
I co się okazuje - to nie dziecko jest zazdrosne o partnera tylko odwrotnie..... partnerzy zazdroszczą dorosłych, poukładanych dzieci i dążą do popsucia układu abyście były uzależnione tylko od nich, żebyście były tylko ich.
No nie sądziłam, że aż do takich wniosków dojdziemy..... chłop to jednak zazdrosne zwierzę.....:D i big_smile

Ewarg, ja myślę że to jest postępowanie ułomnych na swój sposób facetów... mój M taki jest... bezmózgi i bezkrytyczny  w stosunku do własnego dziecka... ale za to pełen porad wychowawczych do mojego ułożonego i niemal dorosłego... to samo widać u Zazdrosnej.
Mój M skutecznie realizował tylko swoje chciejstwa ...ja zaczęłam się stawiać... wytyczyłam granicę ....u Zazdrosnej jest dużo ciężej ...bo obowiązki jej M są całodobowe (pasierb i kredyty )  ... ale schemat jest podobny jak u mnie.

5 108 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 12:00:14)

Odp: Być drugą i macochą

Ech...
wyjaśnię tylko, córa nie zgadza się na żadną terapię, a na dzień dzisiejszy trudno mi jest z nią zamienić więcej niż kilka słów. Zatem mediator ma przyjść do nas do domu, o czym jej nie uprzedziłam i porozmawiać z nią sam. Nie wiem, czy zda to egzamin, bo córa jest gościem w domu, nie wiem czy jest to człowiek z kompetencjami, spróbować nie zaszkodzi smile

Nie wiem, czy M jest zazdrosny czy nie, nigdy nie bronił mi spędzania czasu z młodą, to raczej ona rezygnowała z możliwości wyjazdu itp. To dla mnie bez znaczenia.

5 109

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ech...
wyjaśnię tylko, córa nie zgadza się na żadną terapię, a na dzień dzisiejszy trudno mi jest z nią zamienić więcej niż kilka słów. Zatem mediator ma przyjść do nas do domu, o czym jej nie uprzedziłam i porozmawiać z nią sam. Nie wiem, czy zda to egzamin, bo córa jest gościem w domu, nie wiem czy jest to człowiek z kompetencjami, spróbować nie zaszkodzi smile

... oby była i o oby M nie wtrącał się.
walcz, nie poddawaj się....

czy młoda ma dobry kontakt z twoją mamą albo w ogóle z kimś z rodziny? Jest ktoś kto dopilnuje żeby była w domu na czas wizyty mediatora i chciała rozmawiać z nim?

chceuciekacstad
faktycznie, przypominam sobie jakie robi ci jazdy i jak jest zapatrzony w swojego syna.

Coraz mocniej przekonuję się, że ten wątek nie powinien nazywać się być drugą i macochą bo problemem nie są pasierby tylko albo ex partnerów albo partnerzy.
A może założymy wątek jak być samotnym ojcem i ojczymem? Może będziemy uczyć facetów akceptacji nas i naszych latorośli....

5 110 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 12:29:25)

Odp: Być drugą i macochą

Może mi jeszcze powiesz Ewarg jak przekonać jej ojca do kontaktu z córką? Skoro on ma takie same podejście jak ja, twierdzi, że ona na nic nie zasługuje za swoje skandaliczne zachowanie. Jego dziewczynie też pewnie młoda przeszkadza i takie odcięcie jest na rękę. Idą święta, a młoda pewnie spędzi je u chłopaka niż w swojej rodzinie, przykre...

Moja mama nie bardzo chce się wtrącać, bardzo ją to boli i nie chcę ją narażać na przykrości córki. Zabieram ją na zakupy, gdy idę z młodą, bo przy niej obie trochę się hamujemy, a ona też stara się wszystko załagadzać.
Ojca, który nie meszka z moją mamą raczej nie wtajemniczam. Chyba przez jego twardy, dominujący charakter, choć on ja bardzo lubi, sama nie wiem...

Przypomniałam sobie jak M zagryzał zęby podczas wizyty u nas mojego ojca. Młoda była otwarta i nawet usiadła z nami, mój ojciec ją zagadywał, ja się cieszyłam z takiej odmiany, a M szlak trafiał bo jego wizja uległa zmianie. Jego wytłumaczeniem było, że młoda chce się wkupić dziadkowi.
Z drugiej strony M sam przygotował ramę do obrazu, który namalowała moja córka, dla mojego ojca.
Mam już mętlik w głowie, dość przeszłości liczy się tylko to, co przed nami.

5 111

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Przypomniałam sobie jak M zagryzał zęby podczas wizyty u nas mojego ojca. Młoda była otwarta i nawet usiadła z nami, mój ojciec ją zagadywał, ja się cieszyłam z takiej odmiany, a M szlak trafiał bo jego wizja uległa zmianie. Jego wytłumaczeniem było, że młoda chce się wkupić dziadkowi.
Z drugiej strony M sam przygotował ramę do obrazu, który namalowała moja córka, który dziadek dostał w prezencie.
Mam już mętlik w głowie, dość przeszłości liczy się tylko to, co przed nami.

Nie przeczytałam całego wątku ale mnie zaciekawił. Sama jestem po rozwodzie i mam nastoletnie dzieci. Mój partner początkowo również próbował mi pokazywać "jak to powinno się robić" krytykując każdy krok i każde moje zachowanie czy brak reakcji.
Podjęłam się więc wyzwania rozmowy z nim na ten temat. Sam ma żadne doświadczenie wychowawcze w kwestii nastolatków w okresie buntu ale próbował niejako na swoim przykładzie wskazać co działa a co nie. Dość marny tego skutek smile Po pierwsze wskazałam mu że poczekam aż jego córka osiągnie wiek dojrzewania i wtedy chętnie sprawdzę jego umiejętności, póki co nie jest dla mnie żadnym autorytetem w tej dziedzinie, a sposoby wychowawcze jego rodziców doprowadziły go do jak widac braku tolerancji otwartosci i dojrzałości. To silna broń przeciwko takim ocenom dziewczyny, bo każdy z nas zapewne uzna że rodzice nasi popełnili w naszym wychowaniu masę nieświadomych błedów wink. Po drugie określiłam granice i stwierdziłam jasno ja jestem matką ja decyduję, uczę się nikt mi instrukcji na wychowanie nie dał wraz z urodzeniem. To ja popełnię błędy i ja poniosę ich konsekwencje tongue. Po trzecie nagłośniłam mu że nie miał zaklejonych oczu wiążąc się z kobietą z dziećmi więc albo sytuacje zaakceptuje [czyli mnie plus dzieci] albo będziemy musieli się rozstać.
Powiem wam dziewczyny że zadziałało. wink
Mam teraz w nim prawdziwe wsparcie smile

5 112

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Może mi jeszcze powiesz Ewarg jak przekonać jej ojca do kontaktu z córką? Skoro on ma takie same podejście jak ja, twierdzi, że ona na nic nie zasługuje za swoje skandaliczne zachowanie.

nie przeginaj   roll
Nie zmuszam cię do walki o córkę. Jeśli masz inne zdanie to trzymaj się swego. Nie moja sprawa czy nawiążesz z córka poprawne relacje czy młoda wyprowadzi się i oprócz jej numeru konta na które będziesz wpłacać jej alimenty nie będziesz nic wiedzieć.
Ja za odzywki dałabym jej po uszach dopiero jak wróciłaby na łono rodziny bo dla mnie to tak jak pisałam tupot nóżek na twojego M i jego syna,.... nie na twoją, wg  niej głupotę .....(upoważniłaś ją do oceniania siebie nim związałaś się z M).

cudotwórcą nie jestem. Na byłego chłopa też nie znalazłam sposobu.

............................

zazdrosna13 napisał/a:

Moja mama nie bardzo chce się wtrącać, bardzo ją to boli i nie chcę ją narażać na przykrości córki. Zabieram ją na zakupy, gdy idę z młodą, bo przy niej obie trochę się hamujemy, a ona też stara się wszystko załagadzać.
Ojca, który nie meszka z moją mamą raczej nie wtajemniczam. Chyba przez jego twardy, dominujący charakter, choć on ja bardzo lubi, sama nie wiem...

Przypomniałam sobie jak M zagryzał zęby podczas wizyty u nas mojego ojca. Młoda była otwarta i nawet usiadła z nami, mój ojciec ją zagadywał, ja się cieszyłam z takiej odmiany, a M szlak trafiał bo jego wizja uległa zmianie. Jego wytłumaczeniem było, że młoda chce się wkupić dziadkowi.
Z drugiej strony M sam przygotował ramę do obrazu, który namalowała moja córka, dla mojego ojca.
Mam już mętlik w głowie, dość przeszłości liczy się tylko to, co przed nami.

Szkoda, że babcia nie może pomóc ale z drugiej strony, skoro jednak widujecie się i przy babci zachowuje się poprawnie... Ja bym babcię wciągnęła.

5 113

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, przecież zgadzam się z tobą, nie mam wyjścia i chcę spróbować. Chodziło mi o moje dotychczasowe podejście. Młoda hamuje się przy babci, ale dużo brakuje do poprawnego zachowania, ale pogadam z mamą skoro nalegasz.

5 114 Ostatnio edytowany przez Ewarg (2015-03-19 14:30:54)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ewarg, przecież zgadzam się z tobą, nie mam wyjścia i chcę spróbować. Chodziło mi o moje dotychczasowe podejście. Młoda hamuje się przy babci, ale dużo brakuje do poprawnego zachowania, ale pogadam z mamą skoro nalegasz.

Ja nie nalegam - ja nie mam takiego prawa.

Ponieważ zwróciłaś się z problemem to staram się pomóc. Podsuwam propozycje, piszę co i jak ja bym zrobiła ale nie narzucam i nie zmuszam cię do niczego.
Albo wiesz czego chcesz albo nie. Nie mam ochoty mieć cię na sumieniu bo ty jak papuga robisz co inny ci każą bez kierowania się własnym rozumem, bez intuicji.

Teraz to zaczynam mieć wrażenie, że drwisz sobie ze mnie a problem nie jest aż taki duży.

Bo jeśli jednak młoda z tobą wychodzi na zakupy, w obecności twojej mamy ale wychodzi, jeśli ma przyjść mediator a twierdziłaś niedawno, że młoda bywa w domu tylko nocami. .....

5 115

Odp: Być drugą i macochą

Ewarg, łapiesz mnie za słówka i doszukujesz się czegoś, czego nie ma.
Masz rację w tej sytuacji nie mam zielonego pojęcia jak mam się zachować, nie powiem, że brakuje mi jasno określonego wzorca, ale nie będę się usprawiedliwiać. Każda sytuacja jest inna i sama widzisz, że nawet osoby, które powinny być kompetentne popełniają błędy. Powiedziałam, że zdaję się na ciebie, nic bardziej nie mogę chyba zepsuć, więc twoje obawy są bezpodstawne. Nie będę jednak stała bezradnie i dawała sobie młodej pluć w twarz, wszystko wymaga czasu, doprowadzenie do obecnego stanu rzeczy trwało 3 lata, zatem uzbrajam się w cierpliwość. Jedyny pozytyw to, że dostrzegłam nadzieję, czuję, że mogę coś jeszcze zdziałać niż siedzieć z załamanymi rękoma i lamentować. Ja wierzę, że jak nie teraz to za kilka lat nasze stosunki z pewnością ulegną zmianie, to taki durny wiek i tyle. 
Do wyjaśnienia ? z młoda raz na kilka miesięcy wychodziłam na zakupy, bo nawet do szkoły potrzebowała jakieś rzeczy, a pieniędzy do ręki nie dostała. Te okazywały się dla nas męczarnią, jedyna miła chwila to jak jej chłopak do nas dołączył to dziewczyna rozpromieniała błyskawicznie. Mediator miał próbować zastać moją córkę przed jej wyjściem do szkoły na późniejszą godzinę i w związku z brakiem od niego wiadomości czuję, że właśnie jej nie zastał lub mu nie otworzyła drzwi. Nie zmuszę jej do pójścia gdzieś ze mną, skoro ona unika konfrontacji ze mną. Nie wiem co mam jeszcze napisać, słów mi brak.

5 116

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Ja wierzę, że jak nie teraz to za kilka lat nasze stosunki z pewnością ulegną zmianie, to taki durny wiek i tyle.

Trzymam kciuki. Będzie dobrze.

5 117

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

Ja wierzę, że jak nie teraz to za kilka lat nasze stosunki z pewnością ulegną zmianie, to taki durny wiek i tyle.

Trzymam kciuki. Będzie dobrze.

Dziękuję, już zaczynałam tęsknić za tobą smile

5 118

Odp: Być drugą i macochą

Małolata za wczorajsze dostała kare na dzisiaj. Miała prosto po szkole  być  w domu , bez żadnego  zapuszczania się w teren , wiedziała ze najwcześniej ja będę w domu o 17, przyjechałam o 16 a jej w domu nie ma. Dzwonie, przerwała polaczenia,  napisała sms ,ze będzie o 18 ,jeszcze raz dzwonie, nie odbiera. Zadzwoniłam do męża i powiedziałam co i jak, choć  swoje obowiązki domowe na dzisiaj  wykonała należycie
Nie w sposób ją upilnować , chwila nie uwagi i po ptokach. Kota nie ma to myszy harcują

5 119 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 18:33:26)

Odp: Być drugą i macochą

Mortisha, i jak na takie sytuacje, bardzo mi z resztą znane reaguje twój mąż? Twoja rola polega wyłącznie na donoszeniu, czy sama przejmujesz inicjatywę? Nie ma tu krzty uszczypliwości, sama też bawiłam się w kapusia, aż zaczęłam się wtrącać w to, co robi młody.
Dziś wracam do domu z zamiarem zrobienia obiadu, ale okazało się, że nie ma wszystkich składników więc zamiast iść na zakupy odmroziłam sobie własnoręcznie lepione pierogi. Młody wraca o dziwo wcześnie z podwórka z pytaniem - dzisiaj są pierogi na obiad? Wiem, że bardzo je lubi. Ja na to - nie wtrącam się w to co będziesz jadł. Ostatnio to mój ulubiony zwrot do niego, wiem wredna jestem. Jak wróci jego ojciec niech mu gotuje. Musze się jeszcze trochę pomęczyć, mam rozgrzebany remont kuchni w mieszkaniu i niestety pan domu wskazany. Wiem, jestem egoistką. Coś musi się wydarzyć, bo atmosfera pomiędzy mną i młodym bardzo napięta, a z M trochę emocje ostudzone. Jakby tego było mało M już dzisiaj próbował uzgodnić ze mną plany weekendowe z młodszym synem. Jakoś muszę sprytnie jego lub siebie oddelegować z domu, wiem nie powinnam uciekać z własnego domu. Młodszy pasierb mi nie wadzi, ale wnerwia mnie, że jak on przyjeżdża to starszy ma wszystko odpuszczane i włażą człowiekowi na głowę, a w domu jest niezły raban, jak to dzieci. Podobnie jest jak mój syn przyjeżdża, ale w tedy o dziwo hałas mniej przeszkadza i aż miło patrzeć jak młodzież się bawi p)

5 120 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-19 18:41:21)

Odp: Być drugą i macochą

Mój maż 15 min temu dzwonił do mnie i mowil ,ze Pchla już śmiga do domu , dal jej ultimatum, albo w tej chwili leci na skrzydal do domu,alo przez cały tydzień będzie mieć dozór niemiłosiernie uciążliwy.
Zapewne  małolata spodziewa się mojego gderania, wyrzutów, gadki, klepania ..ale się zdziwi . Nic się do niej  nie będę odzywać, będzie cisza jak makiem zasial z mojej strony.
Ona mnie zignorowala to  tez poczuje  ciche dni w moim wydaniu, zaskoczona na bank będzie az jej mina zrzednie taka moja bierność i totalne  ignorowanie jej osoby. Lekceważenie mnie  odbije się rykoszetem w jej kierunku
OOoo psiarnia się drze ,wiec   chyba już przyszła. Ide kawulki sobie zrobić

Zazdrosna ja bardzo rzadko donoszę, sporadycznie  do tego się posuwam , zazwyczaj na bieżąco problem załatwiam sam na sam , ale czasami już jak cos mnie przerasta to wtedy  męża poinformuje, choć nie lubię mu zawracać głowy  ,gdy jest w pracy i unikam takich sytuacji z donoszeniem przez telefon.

5 121

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Mortisha, i jak na takie sytuacje, bardzo mi z resztą znane reaguje twój mąż? Twoja rola polega wyłącznie na donoszeniu, czy sama przejmujesz inicjatywę? Nie ma tu krzty uszczypliwości, sama też bawiłam się w kapusia, aż zaczęłam się wtrącać w to, co robi młody.
Dziś wracam do domu z zamiarem zrobienia obiadu, ale okazało się, że nie ma wszystkich składników więc zamiast iść na zakupy odmroziłam sobie własnoręcznie lepione pierogi. Młody wraca o dziwo wcześnie z podwórka z pytaniem - dzisiaj są pierogi na obiad? Wiem, że bardzo je lubi. Ja na to - nie wtrącam się w to co będziesz jadł. Ostatnio to mój ulubiony zwrot do niego, wiem wredna jestem. Jak wróci jego ojciec niech mu gotuje. Musze się jeszcze trochę pomęczyć, mam rozgrzebany remont kuchni w mieszkaniu i niestety pan domu wskazany. Wiem, jestem egoistką. Coś musi się wydarzyć, bo atmosfera pomiędzy mną i młodym bardzo napięta, a z M trochę emocje ostudzone. Jakby tego było mało M już dzisiaj próbował uzgodnić ze mną plany weekendowe z młodszym synem. Jakoś muszę sprytnie jego lub siebie oddelegować z domu, wiem nie powinnam uciekać z własnego domu. Młodszy pasierb mi nie wadzi, ale wnerwia mnie, że jak on przyjeżdża to starszy ma wszystko odpuszczane i włażą człowiekowi na głowę, a w domu jest niezły raban, jak to dzieci. Podobnie jest jak mój syn przyjeżdża, ale w tedy o dziwo hałas mniej przeszkadza i aż miło patrzeć jak młodzież się bawi p)

noooo i gra muzyka,niech ojciec obsługuje syna ,tak trzymaj,zdanie ,,nie wtrącam sie co będziesz jadł,, mistrzostwo swiata????  zapytam z ciekawisci ,jak przjezdza drugi chlopak to jak oni spia?jak wy spicie?
jak spędzacie dzien ,oddechu pewnie nie masz jak zlapac ,ani sie ruszyc,czlowiek to normalnie czeka na weekend  a ty masz kołchoz zamiast odpoczynku.....
co do remontu,wykorzystaj chłopa ,nie miej skrupułów

5 122 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 19:55:05)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

noooo i gra muzyka,niech ojciec obsługuje syna ,tak trzymaj,zdanie ,,nie wtrącam sie co będziesz jadł,, mistrzostwo swiata????  zapytam z ciekawisci ,jak przjezdza drugi chlopak to jak oni spia?jak wy spicie?
jak spędzacie dzien ,oddechu pewnie nie masz jak zlapac ,ani sie ruszyc,czlowiek to normalnie czeka na weekend  a ty masz kołchoz zamiast odpoczynku.....
co do remontu,wykorzystaj chłopa ,nie miej skrupułów

M zrobił starszemu ciemny kąt do spania i ewentualnej nauki z mojej garderoby i takiej graciarni zatem pozbyłam się go w dużej mierze z naszego pokoju. Gdy nocuje jego młodszy lub mój syn to śpi u nas w pokoju na rozkładanym łóżku. Jak są wszyscy we troje to tylko jak mam pewność, że córka nie wróci na noc to mój syn śpi u niej, niestety ich relacje też się popsuły i nie zawsze jest to pewne, a młody nie chce z nią w paradę wchodzić więc czasem odwożę go do jego ojca, gdzie najbardziej lubi spać, bo ma tam swobodę. Jest ciasno, pokój przypomina tor z przeszkodami, jestem zła sama na siebie, że do tego dopuściłam. Chyba nigdy nie byłam wymagająca.
Co do spędzania czasu, to w soboty M często pracuje, raczej krócej niż zwykle. Jak zostaje ze mną młody, to ma wytyczone przez M obowiązki, jednak ja nie bardzo chce nawet jego pomocy kosztem spokoju i każe często M go zabierać ze sobą. Czasem M bardzo utrudnia to pracę, ja godzę się na to w zależności od tego jakimi siłami dysponuję. Chłopakowi pomoc ojcu jest nie na rękę, więc często są rano zgrzyty i nerwy. Poza tym mój syn jest w tedy ze mną i pasierb też chce zostać. Jak M bierze młodszego to wie, że ja z nim nie zostaje, jak mu ex truje, a robi to zawsze to też taszczy go ze sobą do pracy. Nie mogę powiedzieć jak M wraca z roboty to goni synów i sam pomaga ogarnąć dom, zakupy. W niedziele M obowiązkowo gotuje, ja nie pcham się do garów w ogóle. Nawet to, że zawsze jest rosół na obiad mi nie zbrzydnie, drugie danie tez jest, czasem nawet ciasto upiecze. Co drugi weekend oczywiście święto młodszego synusia więc idziemy ze wszystkimi chłopakami na basen, rowery, wypady za miasto, do rodziny M itp. W kolejne dwie niedziele staramy się przeznaczyć trochę czasu dla nas, na jakieś wyjście lub randkę u M w mieszkaniu, odwiedzamy znajomych lub moją rodzinę. To tak w skrócie...

5 123 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-19 19:38:56)

Odp: Być drugą i macochą

Młoda przyszła z jakimiś  fikuśnymi  roślinkami  zerwanymi z polany  w ramach udobruchania mnie, spodziewając się srogiej pogadanki z mojej strony i doznała  w szoku.....nawet słowem się nie odezwałam do niej , tylko wymownie obróciłam się na piecie i w swoja stronę poszłam. Ruszyła za mną i zaczęła zagadywać ,tępo się tłumaczyć , pokazywać co  splotła dla mnie ,ale ani się nie obróciłam, ani nie spojrzałam w jej kierunku ,przed jej nosem zamknęłam drzwi w mojej sypialni.
Mąż o 20 wraca, porozmawia z nią o tym. Pc oszołomiona, bo ciche dni nie lezą w mojej naturze, wręcz przeciwnie, to do mnie niepodobne. Przeważnie od razu wygarniam co leży mi na wątrobie , co mnie razi i wtedy ulga.
No ,ale  czas najwyższy niech poczuje i posmakuje co to znaczy również być lekceważonym , mi już brak słów, awanturować tez już mi się nie chce, bo miliard razy na ten temat  rozmawiałam z nią jak to traktuje i odbieram jej ignorowanie mnie ,kiedy jej nie po nosie .
Choć znając męża po rozmowie wychowawczej z córką , przyjdzie czas na mnie i będzie okrutnie krytyczny do mojego milczenia. On strasznie gardzi cichymi dniami i zapewne pogadankę mi wyłoży  jakie to niedojrzałe hmm Jestem tego pewna

5 124

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:
LUSILJU napisał/a:

noooo i gra muzyka,niech ojciec obsługuje syna ,tak trzymaj,zdanie ,,nie wtrącam sie co będziesz jadł,, mistrzostwo swiata????  zapytam z ciekawisci ,jak przjezdza drugi chlopak to jak oni spia?jak wy spicie?
jak spędzacie dzien ,oddechu pewnie nie masz jak zlapac ,ani sie ruszyc,czlowiek to normalnie czeka na weekend  a ty masz kołchoz zamiast odpoczynku.....
co do remontu,wykorzystaj chłopa ,nie miej skrupułów

M zrobił starszemu ciemny kąt do spania i ewentualnej nauki z mojej garderoby i takiej graciarni zatem pozbyłam się go w dużej mierze z naszego pokoju. Gdy nocuje jego młodszy lub mój syn to śpi u nas w pokoju na rozkładanym łóżku. Jak są wszyscy we troje to tylko jak mam pewność, że córka nie wróci na noc to mój syn śpi u niej, niestety ich relacje też się popsuły i nie zawsze jest to pewne, a młody nie chce z nią w paradę wchodzić więc czasem odwożę go do jego ojca, gdzie najbardziej lubi spać, bo ma tam swobodę. Jest ciasno, pokój przypomina tor z przeszkodami, jestem zła sama na siebie, że do tego dopuściłam. Chyba nigdy nie byłam wymagająca.
Co do spędzania czasu, to w soboty M często pracuje, raczej krócej niż zwykle. Jak zostaje ze mną młody, to ma wytyczone przez M obowiązki, jednak ja nie bardzo chce nawet jego pomocy kosztem spokoju i każe często M go zabierać ze sobą. Czasem M bardzo utrudnia to pracę, ja godzę się na to w zależności od tego jakimi siłami dysponuję. Chłopakowi pomoc ojcu jest nie na rękę, więc często są rano zgrzyty i nerwy. Poza tym mój syn jest w tedy ze mną i pasierb też chce zostać. Jak M bierze młodszego to wie, że ja z nim nie zostaje, jak mu ex truje, a robi to zawsze to też taszczy go ze sobą do pracy. Nie mogę powiedzieć jak M wraca z roboty to goni synów i sam pomaga ogarnąć dom. W niedziele M obowiązkowo gotuje, ja nie pcham się do garów w ogóle. Nawet to, że zawsze jest rosół na obiad mi nie zbrzydnie, drugie danie tez jest, czasem nawet ciasto upiecze. Co drugi weekend oczywiście święto młodszego synusia więc idziemy ze wszystkimi chłopakami na basen, rowery, wypady za miasto, do rodziny M itp. W kolejne dwie niedziele staramy się przeznaczyć trochę czasu dla nas, na jakieś wyjście lub randkę u M w mieszkaniu, odwiedzamy znajomych lub moją rodzinę. To tak w skrócie...

,,Chyba nigdy nie byłam wymagająca,,- odniose sie do tego zdania, ee tam chciałas by facet był szczęsliwy ,bo go kochasz ,nie myślałas wtedy o sobie tylko o nim ,niestety to nie jest dobre dla ciebie ,ale coz..... tez uwazam ze pozwoliłaś na a wiele,ale ja tez kiedys,wiec ja ciebie rozumiem,rozumiem chyba najbardziej ze wszystkich dziewczyn tutaj jak bardo cie to wku..... i jak sie z tym czujesz zamotana,bo sama sie w to dałaś wkrecic
,zgodziłas sie wiec niektorzy moga powiedziec,no to czego chcesz,
wiem ze ludzie tez to odbieraja w taki sposob ,ze jak kobieta bierze sobie faceta to przeciez jego dzieci trzeba akceptowac itd ,niektorzy oceniaja,zarzucaja ,piepsza farmazony,(nie mam na mysli tutaj dziewczyn stale piszacych), tylko ze nikt nie bierze pod uwage tego jak sie czuje ta macocha ,,uszczesliwiona,,na siłę cudzym potomstwem,w swoim domu w dodatku,wiem ze niektore z nas godzą się na mieszkanie pasierbow bo sa mało asertywne,bo przeciez nie wypada inaczej,inne bo boja sie lub nawet wiedza ze facet odejdzie,jak sie nie zgodza,a facet....ech on nierzadko WYMUSZA ta decyzje ,w taki lub inny sposob


zycie jakie mi tu opisalas ,jak dzieciaki sa,ten brak miejsca do zycia,ten bezład plus pewnie hałas, yyyyy juz mam gęsia skorke....lóżko rozkladane ,ten twoj M to cie po nogach powinien calowac ,ze ty na to pozwalasz,

5 125

Odp: Być drugą i macochą
mortisha napisał/a:

Młoda przyszła z jakimiś  fikuśnymi  roślinkami  zerwanymi z polany  w ramach udobruchania mnie, spodziewając się srogiej pogadanki z mojej strony i doznała  w szoku.....nawet słowem się nie odezwałam do niej , tylko wymownie obróciłam się na piecie i w swoja stronę poszłam. Ruszyła za mną i zaczęła zagadywać ,tępo się tłumaczyć , pokazywać co  splotła dla mnie ,ale ani się nie obróciłam, ani nie spojrzałam w jej kierunku ,przed jej nosem zamknęłam drzwi w mojej sypialni.
Mąż o 20 wraca, porozmawia z nią o tym. Pc oszołomiona, bo ciche dni nie lezą w mojej naturze, wręcz przeciwnie, to do mnie niepodobne. Przeważnie od razu wygarniam co leży mi na wątrobie , co mnie razi i wtedy ulga.
No ,ale  czas najwyższy niech poczuje i posmakuje co to znaczy również być lekceważonym , mi już brak słów, awanturować tez już mi się nie chce, bo miliard razy na ten temat  rozmawiałam z nią jak to traktuje i odbieram jej ignorowanie mnie ,kiedy jej nie po nosie .
Choć znając męża po rozmowie wychowawczej z córką , przyjdzie czas na mnie i będzie okrutnie krytyczny do mojego milczenia. On strasznie gardzi cichymi dniami i zapewne pogadankę mi wyłoży  jakie to niedojrzałe hmm Jestem tego pewna

mortisha ,pytam z przymrózeniem oka,maz z tobą też przeprowadza rozmowę wychowawczą?

juz pisałam ze dla mnie jestes wielka,ze wytrzymujesz z tak trudnym dzieckiem,oraz ze ci sie wogole chce,nie dziwie sie ze nie krzyczalas tylko reakcja byla jaka byla,ja juz dawno bym jej włączyła ignora,albo  nawet (raczej na pewno) wymiksowała sie z tego malzenstwa,dlatego chyle czoła

5 126

Odp: Być drugą i macochą

Małżeństwo z mężem układa nam się wzorowo .Z mężem w relacjach partnerskich jesteśmy bardzo zgodni , baaaa , tak szczerze my się nawet  NIGDY nie pokłóciliśmy odkąd się znamy, true, kłótni w naszym związku jeszcze nie było

Pchla ma wybitny talent do dostarczania piany w ustach, cholera nie raz mnie telepie , ale  przyznaje ,że da się lubić, bo mimo największego rozstrojenia ,po ochłonięciu nie w sposób nienawidzić. Jak  nam zejdzie złość na siebie to   mnie rozbroi

Co do meża   .. hehehehe  wink ze mną rozmowy WYCHOWAWCZEJ NIE  przeprowadza , zaś  nie raz pozwala sobie na  wygłoszenie negatywnego odbioru pewnych moich  zachowań ,które nie są mile widziane w jego oczach.
Cisza i brak odbioru  z mojej strony to jest rzadkie zjawisko, niemalże prawie niewystępujące smile

5 127 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-19 22:01:48)

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

zycie jakie mi tu opisalas ,jak dzieciaki sa,ten brak miejsca do zycia,ten bezład plus pewnie hałas, yyyyy juz mam gęsia skorke....lóżko rozkladane ,ten twoj M to cie po nogach powinien calowac ,ze ty na to pozwalasz,

Nasze początki były cudowne, ex broniła M zabierać synów więc wieczny miesiąc miodowy, on miał świetny kontakt z moją córką. Później stopniowe zmiany, tak żyłam życiem M i jego biednego syneczka, poniewieranego przez matkę, teraz robię prawie to samo. Nie wiem już jak to może być inaczej i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, co sobie i córce naważyłam. Problem pojawiał się, gdy się buntowałam, czułam się winna, że czegoś broniłam M. Kiedyś M brał młodszego syna w piątek popołudniu- tak ma zapisane w wyroku i sobotę miał wolne. Powiedziałam basta, u nas w domu nie ma na to miejsca, poza tym wyrok był ustalany jak oboje chłopaków mieszkało z matką i mieli być u nas w co drugi weekend, a nie jeden non stop. Poza tym dla mnie M nie brał wolnej soboty, w roku rzadko się zdarza żeby tydzień nie był w pracy. Ten wyrok o kontakty też jest lipny, bo np. jeśli chodzi o ferie i wakacje są dzielone po połowie. Pierwszą ma M, a później jest zawsze problem by oddać matce młodszego, bo ta się ukrywa. Nie mówiąc już, że ona nie bierze starszego do siebie. Kiedyś M wypalił, że musi odwrócić kolejność i skrócić czas brania do nas syna, bo przecież nie może sobie pozwolić na miesiąc urlopu, ale na obietnicach się skończyło. Jego rodzice przychodzą z pomocą, by przedłużyć kontakty wnuków, ale mi już nie pomagają w opiece wcale. Kurcze, ciężko jest oduczyć czegoś faceta, mało u mnie stanowczości, a wewnątrz cała krzyczę sad
Remont kuchni idzie w mozolnym tempie, bo ważniejsi są klienci, mam ochotę mu powiedzieć, że do póki są kartony w pokoju nie ma miejsca na jego drugiego syna.
LUSILJU pisałaś o swojej przeszłości z pasierbicą, a jak jest dzisiaj? Nie kojarzę czy nadal jesteś z tym samym facetem? Czasem modlę się, by dzieci dorosły, a czasem jestem pełna obaw, bo jak się mówi duże dzieci - duży problem. Jak to jest u ciebie, wybacz jeśli coś uszło mojej uwadze, ostatnio dużo się dzieje na forum.

5 128 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-19 22:40:44)

Odp: Być drugą i macochą

tak nadal jestem z tym samym mezem,
z pasierbica zerowy kontakt ,bo sie postawilam kiedys ,zreszta to nie ppowstrzymalo jej jatrzenia,knucia i intryg i nastawiania
,kiedys po trzasnieciu drzwiami wiedzialam ze bylo spotkanie tak byl nabuzowany,
tylko ze moj maz wie ze to byla sprawa dla mnie najwazniejsza nie chcialam jej wplywu na dzieci,poza tym moj maz wie ile mi zawdziecza,wspieralm go w chorobie lata temu ,a łatwo nie bylo ,poza wszystkim wychowanie dzieci bylo na mojej glowie ,pracujac ogarnialam wszystko a on praktycznie nic nie musial,dzieki mnie realizowal marzenia ,wiec zawsze jest cos za cos

zreszta ja zapowiedzialam ze jesli postawi mnie pod sciana odejde,

na dzien dzisiejszy w moich rozmowach z mezem pasierbicy temat nie wystepuje,wierz mi nagrabila sobie ostro,narobila swinstw nie do opisania,ja nie znosze obludy,podstepne intrygantki sa u mnie spalone na zawsze

5 129

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

dzisiaj są pierogi na obiad? Wiem, że bardzo je lubi. Ja na to - nie wtrącam się w to co będziesz jadł.

Jest progres :-) Brawo.
A co Młody na to, bo nie napisałaś. Załapał aluzję? Dotarło coś do Niego , czy potrzebuje jeszcze wielu takich sytuacji, żeby w końcu załapał "o co Ci chodzi"?

zazdrosna13 napisał/a:

Dziękuję, już zaczynałam tęsknić za tobą smile

Czytam Was cały czas ale nie zawsze ma czas odpisać. Pisałam dopiero niedawno, że od pół roku u nas trwa jest sielanka i rok miodowy nastał, ale jak to w życiu bywa: jak coś idzie dobrze, to wiadomo, że za chwilę się coś jednak spier..li. M ma poważne kłopoty ze zdrowiem i skupiłam swoje myśli i energię na tym.
Trzymam kciuki za Ciebie i za sprawę z córą i za powodzenie misji "ja się nie wtrącam" .

5 130 Ostatnio edytowany przez zazdrosna13 (2015-03-20 11:13:29)

Odp: Być drugą i macochą

Kjim serce mam zbyt miękkie, kazałam młodemu przygotować sobie coś gotowego z zamrażarki. Aluzje z pewnością zrozumiał, bo używam jej bez przerwy, gdy tylko zwraca się do mnie, odseparowuję się od niego jak tylko mogę. Jak wrócił wczoraj M atmosfera była tak gęsta, że musiało dojść do naszej kłótni. Wypytałam się go na ile jeszcze przewiduje remont kuchni, odpowiedział, że do Świąt. Nie powstrzymałam się od uwag, że wolne to tylko dla synów potrafi wziąć, że powinniśmy się zająć remontem, a nie dodatkowo do tego kurzu i niewygody z powodu braku  możliwości użytkowania kuchni jeszcze drugiego syna sprowadzać., poza tym jeszcze nie wyzdrowiałam całkowicie. No i się zaczęło ? bo on chce drugiego syna i oczywiście oni się wyprowadzają, nie wiem kiedy, w nocy nie będę ich wyrzucać. Ja czuję tylko ulgę, na młodego już mam alergię na całego i marzę o świętym spokoju. Na dzień dzisiejszy skupiam się wyłącznie na swoich dzieciach, swojej rodzinie, M podobno to rozumie.
Co do mojej młodej, właśnie mama poinformowała mnie, że ta się z nią umówiła żeby odebrać od niej kota. Pozwolić jej na to?

5 131

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

No i się zaczęło ? bo on chce drugiego syna i oczywiście oni się wyprowadzają, nie wiem kiedy, w nocy nie będę ich wyrzucać.

Znowu szantaż,   boszzze co za człowiek. Sorry Zazdrosna ale na takich manipulantów to ja z kolei mam alergię. Nauczona własnym doświadczeniem, kiedy dotarło do mnie , że przez całe swoje małżeństwo byłam manipulowana przez męża - teraz bardziej jestem wyczulona na takie gierki. I każda próba szantażu emocjonalnego mojego M, kończyła się ..... jego przegraną. Chce się wyprowadzać - to droga wolna.  Ale to JUŻ. Niezależnie czy to dzień czy środek nocy (nota bene - był taki jeden raz, że wyprowadzał się o 2 w nocy). Chcesz ? Proszę bardzo . Do widzenia.

zazdrosna13 napisał/a:

Co do mojej młodej, właśnie mama poinformowała mnie, że ta się z nią umówiła żeby odebrać od niej kota. Pozwolić jej na to?

Córa tez wiedziała , w które skrzypce uderzyć. Jeśli babcia kota po dobroci nie odda , córa pokłóci się i z Nią. Jeśli babcia kota odda - podważy Twoją decyzję i Twój autorytet i córa z miną zwycięzcy roześmieje się Tobie w twarz.
Ja bym ustaliła z babcią (Twoją mamą), że powie Młodej, że nie może podważać Twoich metod wychowawczych i że przyznaje rację Tobie, że córa swoim złym zachowaniem zasłużyła na ograniczenia związane np z tym wlaśnie kotem. Wykorzystalabym jjej chęć odzyskania kota do przeprowadzenia moralizatorskiej gadki. Moja mama by się na to zgodziła. Nigdy ( w obecności moich dzieci) nie podważyła mojego autorytetu , chociaż nie raz mi potem mówi, że Ona zrobiłaby coś inaczej. Mam nadzieję, że Twoja mama okaże Ci wyrozumiałość i nawet jeśli nie popiera tego co się dzieje między wami to nie podważy Twojego autorytetu w oczach córki.

5 132

Odp: Być drugą i macochą
kjim napisał/a:
zazdrosna13 napisał/a:

No i się zaczęło ? bo on chce drugiego syna i oczywiście oni się wyprowadzają, nie wiem kiedy, w nocy nie będę ich wyrzucać.

Znowu szantaż,   boszzze co za człowiek. Sorry Zazdrosna ale na takich manipulantów to ja z kolei mam alergię. Nauczona własnym doświadczeniem, kiedy dotarło do mnie , że przez całe swoje małżeństwo byłam manipulowana przez męża - teraz bardziej jestem wyczulona na takie gierki. I każda próba szantażu emocjonalnego mojego M, kończyła się ..... jego przegraną. Chce się wyprowadzać - to droga wolna.  Ale to JUŻ. Niezależnie czy to dzień czy środek nocy (nota bene - był taki jeden raz, że wyprowadzał się o 2 w nocy). Chcesz ? Proszę bardzo . Do widzenia.

zazdrosna13 napisał/a:

Co do mojej młodej, właśnie mama poinformowała mnie, że ta się z nią umówiła żeby odebrać od niej kota. Pozwolić jej na to?

Córa tez wiedziała , w które skrzypce uderzyć. Jeśli babcia kota po dobroci nie odda , córa pokłóci się i z Nią. Jeśli babcia kota odda - podważy Twoją decyzję i Twój autorytet i córa z miną zwycięzcy roześmieje się Tobie w twarz.
Ja bym ustaliła z babcią (Twoją mamą), że powie Młodej, że nie może podważać Twoich metod wychowawczych i że przyznaje rację Tobie, że córa swoim złym zachowaniem zasłużyła na ograniczenia związane np z tym wlaśnie kotem. Wykorzystalabym jjej chęć odzyskania kota do przeprowadzenia moralizatorskiej gadki. Moja mama by się na to zgodziła. Nigdy ( w obecności moich dzieci) nie podważyła mojego autorytetu , chociaż nie raz mi potem mówi, że Ona zrobiłaby coś inaczej. Mam nadzieję, że Twoja mama okaże Ci wyrozumiałość i nawet jeśli nie popiera tego co się dzieje między wami to nie podważy Twojego autorytetu w oczach córki.

Błyskawicznie otworzyłabym szafę i wywaliła jego rzeczy. DOŚĆ odgrażania się! Nikt na siłę nie trzyma! Mnie 15lat zajęło uświadomienie sobie że mąż znęca się na de mną psychicznie między innymi takimi tekstami. Do dziś nie wiem, dlaczego się bałam. Przecież po rozwodzie odetchnęłam. Remont kuchni możesz skończyć sama, no chyba, że kafelki zwalił i rury przekłada...to szybko wezwałabym hydraulika... Tapeta, farba to pikuś. Starczy spróbować. Kaleki też możesz położyć sama tylko ja np nie umiem docinać...Na pewno nie będzie to super jakość ale jaka satysfakcja....

Co do młodej i babci. Tak jak kjim, wierzę w babcie. A może nakłoni młodą do zwierzenia, a może porozmawiają sobie o tym wszystkim? Podważyć twojego autorytetu nie powinna ale wysłuchać młodą, spróbować wytłumaczyć jej sytuację....

5 133

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim serce mam zbyt miękkie, kazałam młodemu przygotować sobie coś gotowego z zamrażarki. Aluzje z pewnością zrozumiał, bo używam jej bez przerwy, gdy tylko zwraca się do mnie, odseparowuję się od niego jak tylko mogę. Jak wrócił wczoraj M atmosfera była tak gęsta, że musiało dojść do naszej kłótni. Wypytałam się go na ile jeszcze przewiduje remont kuchni, odpowiedział, że do Świąt. Nie powstrzymałam się od uwag, że wolne to tylko dla synów potrafi wziąć, że powinniśmy się zająć remontem, a nie dodatkowo do tego kurzu i niewygody z powodu braku  możliwości użytkowania kuchni jeszcze drugiego syna sprowadzać., poza tym jeszcze nie wyzdrowiałam całkowicie. No i się zaczęło ? bo on chce drugiego syna i oczywiście oni się wyprowadzają, nie wiem kiedy, w nocy nie będę ich wyrzucać. Ja czuję tylko ulgę, na młodego już mam alergię na całego i marzę o świętym spokoju. Na dzień dzisiejszy skupiam się wyłącznie na swoich dzieciach, swojej rodzinie, M podobno to rozumie.
Co do mojej młodej, właśnie mama poinformowała mnie, że ta się z nią umówiła żeby odebrać od niej kota. Pozwolić jej na to?

Ja przyłączę się do dziewczyn - skoro oni się wyprowadzają - to tu i teraz.... Zazdrosna...na bank rzucił straszaka ...i myśli że nic się nie stało. Syna odwołał ? do babci z nim jedzie ??? nosz qurwa... jak tak można . Kobieta w syfie i to chora ..a on w dupie ma to ..synusie najważniejsi .. skoro tacy ważni to remont do weekendu powinien być najważniejszy....

No ale jak to mówią - traktują nas tak jak pozwalamy.

Ja jak mam jakieś roboty domowe .. naprawy czy inne których sama nie daję rady...a M się ociąga ...to mu mówię że sąsiada poprosiłam, bo przecież on taki zajęty .. a i nie wiadomo czy by potrafił.... nigdy jeszcze nie pozwolił żeby sąsiad zrobił... a było tak że sąsiad już w domu był i robotę zaczynał....

M za bardzo jest pewien Ciebie , do tego stopnia że nie liczy się z Twoimi potrzebami.

przykre

5 134 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-03-20 13:13:07)

Odp: Być drugą i macochą
zazdrosna13 napisał/a:

Kjim serce mam zbyt miękkie, kazałam młodemu przygotować sobie coś gotowego z zamrażarki. Aluzje z pewnością zrozumiał, bo używam jej bez przerwy, gdy tylko zwraca się do mnie, odseparowuję się od niego jak tylko mogę. Jak wrócił wczoraj M atmosfera była tak gęsta, że musiało dojść do naszej kłótni. Wypytałam się go na ile jeszcze przewiduje remont kuchni, odpowiedział, że do Świąt. Nie powstrzymałam się od uwag, że wolne to tylko dla synów potrafi wziąć, że powinniśmy się zająć remontem, a nie dodatkowo do tego kurzu i niewygody z powodu braku  możliwości użytkowania kuchni jeszcze drugiego syna sprowadzać., poza tym jeszcze nie wyzdrowiałam całkowicie. No i się zaczęło ? bo on chce drugiego syna i oczywiście oni się wyprowadzają, nie wiem kiedy, w nocy nie będę ich wyrzucać. Ja czuję tylko ulgę, na młodego już mam alergię na całego i marzę o świętym spokoju. Na dzień dzisiejszy skupiam się wyłącznie na swoich dzieciach, swojej rodzinie, M podobno to rozumie.
Co do mojej młodej, właśnie mama poinformowała mnie, że ta się z nią umówiła żeby odebrać od niej kota. Pozwolić jej na to?

powiem brzydko,zesra sie a nie wyprowadzi,jakby mial to zrobić to spakowalby manatki i w minucie poszedł,a tak to wiesz.....
nie myśl sobie ze jak ja kiedyś stawialam sie odnośnie mieszkania czy ew wizyt pasierbicy w naszym domu to było lekko,tez była próba szantażu,co prawda raz ,ze jak nie ,to sie wyprowadza i takie tam,ja tam zawsze mowilam bardzo proszę ,tylko ze to dziala w jedna stronę,jak juz raz sie wyprowadzi to ,,wprowadzki ,, nie będzie,także niech głeboko sobie przemysli....
Twój M musi wiedzieć ze dla ciebie jego wyprowadzka nie będzie KONCEM ŚWIATA,od tego nie zależy twoje byc albo nie byc,no wez ty  go wreszcie uświadom,ze nie jest centrum twego swiata

5 135

Odp: Być drugą i macochą
LUSILJU napisał/a:

Twój M musi wiedzieć ze dla ciebie jego wyprowadzka nie będzie KONCEM ŚWIATA,od tego nie zależy twoje byc albo nie byc,no wez ty  go wreszcie uświadom,ze nie jest centrum twego swiata

Otóż to. U mnie punktem zwrotnym (po wyprowadzce ) , było między innymi to, że....... zaczęłam żyć . Byłam z (naszymi wspólnymi) znajomymi na łódce. Pojechałam z dzieciakami wędkować (wszyscy to lubimy). Wystarczyło jedno zdjęcie wklejone na FB z naszego super wypadu, z wędką w ręku i .... za chwilę był sms - powinien być tam z Wami. Skręcało Go, że mimo, że Jego nie ma , ja i dzieci świetnie się bawimy. Na smsa odpisałam: "powinieneś , ale dokonałeś innych wyborów. pa."

Polecam tę metodę. Facet wmawia Ci, że bez Niego Twój świat się zawali. W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Bez Ciebie to On zginie. Zazdrosna musisz w to bardzo mocno uwierzyć.

Posty [ 5 071 do 5 135 z 8 269 ]

Strony Poprzednia 1 … 77 78 79 80 81 … 128 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Być drugą i macochą

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026