zazdrosna13 napisał/a:LUSILJU napisał/a:noooo i gra muzyka,niech ojciec obsługuje syna ,tak trzymaj,zdanie ,,nie wtrącam sie co będziesz jadł,, mistrzostwo swiata???? zapytam z ciekawisci ,jak przjezdza drugi chlopak to jak oni spia?jak wy spicie?
jak spędzacie dzien ,oddechu pewnie nie masz jak zlapac ,ani sie ruszyc,czlowiek to normalnie czeka na weekend a ty masz kołchoz zamiast odpoczynku.....
co do remontu,wykorzystaj chłopa ,nie miej skrupułów
M zrobił starszemu ciemny kąt do spania i ewentualnej nauki z mojej garderoby i takiej graciarni zatem pozbyłam się go w dużej mierze z naszego pokoju. Gdy nocuje jego młodszy lub mój syn to śpi u nas w pokoju na rozkładanym łóżku. Jak są wszyscy we troje to tylko jak mam pewność, że córka nie wróci na noc to mój syn śpi u niej, niestety ich relacje też się popsuły i nie zawsze jest to pewne, a młody nie chce z nią w paradę wchodzić więc czasem odwożę go do jego ojca, gdzie najbardziej lubi spać, bo ma tam swobodę. Jest ciasno, pokój przypomina tor z przeszkodami, jestem zła sama na siebie, że do tego dopuściłam. Chyba nigdy nie byłam wymagająca.
Co do spędzania czasu, to w soboty M często pracuje, raczej krócej niż zwykle. Jak zostaje ze mną młody, to ma wytyczone przez M obowiązki, jednak ja nie bardzo chce nawet jego pomocy kosztem spokoju i każe często M go zabierać ze sobą. Czasem M bardzo utrudnia to pracę, ja godzę się na to w zależności od tego jakimi siłami dysponuję. Chłopakowi pomoc ojcu jest nie na rękę, więc często są rano zgrzyty i nerwy. Poza tym mój syn jest w tedy ze mną i pasierb też chce zostać. Jak M bierze młodszego to wie, że ja z nim nie zostaje, jak mu ex truje, a robi to zawsze to też taszczy go ze sobą do pracy. Nie mogę powiedzieć jak M wraca z roboty to goni synów i sam pomaga ogarnąć dom. W niedziele M obowiązkowo gotuje, ja nie pcham się do garów w ogóle. Nawet to, że zawsze jest rosół na obiad mi nie zbrzydnie, drugie danie tez jest, czasem nawet ciasto upiecze. Co drugi weekend oczywiście święto młodszego synusia więc idziemy ze wszystkimi chłopakami na basen, rowery, wypady za miasto, do rodziny M itp. W kolejne dwie niedziele staramy się przeznaczyć trochę czasu dla nas, na jakieś wyjście lub randkę u M w mieszkaniu, odwiedzamy znajomych lub moją rodzinę. To tak w skrócie...
,,Chyba nigdy nie byłam wymagająca,,- odniose sie do tego zdania, ee tam chciałas by facet był szczęsliwy ,bo go kochasz ,nie myślałas wtedy o sobie tylko o nim ,niestety to nie jest dobre dla ciebie ,ale coz..... tez uwazam ze pozwoliłaś na a wiele,ale ja tez kiedys,wiec ja ciebie rozumiem,rozumiem chyba najbardziej ze wszystkich dziewczyn tutaj jak bardo cie to wku..... i jak sie z tym czujesz zamotana,bo sama sie w to dałaś wkrecic
,zgodziłas sie wiec niektorzy moga powiedziec,no to czego chcesz,
wiem ze ludzie tez to odbieraja w taki sposob ,ze jak kobieta bierze sobie faceta to przeciez jego dzieci trzeba akceptowac itd ,niektorzy oceniaja,zarzucaja ,piepsza farmazony,(nie mam na mysli tutaj dziewczyn stale piszacych), tylko ze nikt nie bierze pod uwage tego jak sie czuje ta macocha ,,uszczesliwiona,,na siłę cudzym potomstwem,w swoim domu w dodatku,wiem ze niektore z nas godzą się na mieszkanie pasierbow bo sa mało asertywne,bo przeciez nie wypada inaczej,inne bo boja sie lub nawet wiedza ze facet odejdzie,jak sie nie zgodza,a facet....ech on nierzadko WYMUSZA ta decyzje ,w taki lub inny sposob
zycie jakie mi tu opisalas ,jak dzieciaki sa,ten brak miejsca do zycia,ten bezład plus pewnie hałas, yyyyy juz mam gęsia skorke....lóżko rozkladane ,ten twoj M to cie po nogach powinien calowac ,ze ty na to pozwalasz,